netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

662 odpowiedzi91 613 wyświetleńzałożony przez PsxU, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 663 ]

66

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Chłopie, jak się kogoś kocha to z jego wadami i zaletami, a nie próbuje siłą wtłaczać w formę jakiegoś swojego ideału. Zmienisz jedno, drugie... a się okaże że nic to nie pomogło.

"Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; przerobiony zaś przestaje im się podobać" - Marlene Dietrich

67

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

I nie, to nie jest dziwne. Pewnie nie umiała powiedzieć wprost co jej leży na wątrobie tylko dawała aluzje, których nie zrozumiałeś i zwyczajnie się męczyła od bardzo dawna. Ja usłyszałem, że ostatnie 1/3 naszego związku myślała o rozstaniu. Pieprzone 1,5 roku nic mi nie powiedziała. Tydzień przed rozstaniem proponowała ślub cywilny jak najszybciej. A tu wystarczyło że dostała zielone światło od tamtego i uciekła do niego z prędkością naddźwiękową.

PS. Ja nie mówię żeby się nie starać. Ale związek to sztuka kompromisów - z Twojej strony dążenie do rozwoju, z jej akceptacja pewnych cech. Jeśli jej się ciągle coś nie podoba a Ty ciągle tylko starasz się zmienić to wypadasz z roli mężczyzny, to ona jest dominującą stroną w związku. A że kobiety lubią zdecydowanych mężczyzn którzy dominują (nie mylić ze zniewoleniem!) a nie lalusiów którzy są na każde zawołanie, to się tym szybciej znudzi.

Zmieniać możesz w sobie np. irytujące zwyczaje - bałaganiarstwo, gnicie na kompie czy brak kultury picia, ale SIEBIE nie zmienisz.

68

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

W sumie masz racje, jesli sie kocha to mimo wszystko! Tez jestem tego zdania, ja, Ty a inni juz nie!

Hm no dobrze ale tez mialem tu swoja wine, np siedzialem na komputerze z 4 godziny a ona obok, mile to nie bylo na pewno! Stalem sie takim czlowiekiem ktory jak by juz jej nie docenial, a ona wkoncu stwierdzila ze tak nie ma sensu tego dalej ciagnac.

Wiec nie mowie ze bede przechodzil dla niej operacje plastyczne, ale bym chcial ja docenic tak jak kiedys, a dalem plame. Ja siedzialem, a ona patrzala, to jest chore jak o tym pomysle! Oczywiscie nie mowie o lecie, co mi z glowy wypada granie w rozne gry, bo wtedy mam pasje w motocyklach, a wsumie dzielilem ja z nia! Ale od pazdziernika malo co sie staralem o zwiazek z mojego punktu widzenia, a raczej przyznasz racje rowniez jej ze powinna tak zrobic! Tylko mnie jedno rujnuje, czemu nie usiadla i nie powiedziala mi tego...

69

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Bo nie chciała wszczynać kłótni/bała się/jest ktoś trzeci.
Ona po prostu nie wierzy w Twoją zmianę, uważa że jeśli byś się zmienił to na pokaz i na miesiąc.

Chleba z tej mąki nie będzie. Masz nauczkę na przyszłość, a jeśli widujesz się z nią w szkole, to drobnymi kroczkami odbuduj swój wizerunek - głowa do góry, klata przed siebie, uśmiech i radość życia. Pokaż, że to Cię nie złamało. Udawaj radość życia, bądź uprzejmy. Poflirtuj parę razy z ładną koleżanką na oczach jakiejś jej koleżanki - na pewno doniesie Twojej ex.

I generalnie nastaw się na następną. Ta raczej nie wróci, jeśli wróci - to każ jej powiedzieć co ją bolało i po prostu jej nie rań.

70

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Do szkoly niestety z nia nie chodze i w sumie sie ciesze, juz nie jestem nachalny wobec jej strony, walczylem, prosila zebym jej dal zyc to dalem, bo ja kocham!

Na pewno raczej filtry odpadaja, narazie nie chce nikogo, nie chce nikogo zauroczyc a potem olac! Wole isc juz sam przez zycie niz z kims kogo nie bede kochal...
Chcialbym budowac to na nowo, ale bezsensu to jest jesli nic czlowiek nie odwzajemnia.
Dlatego dam narazie spokoj ze wszystkim, moze bedzie chciala mi dac szanse to sie postaram jak mowisz, chcialbym oczywiscie juz budowac ten zwiazek wzgledem nas!
Mam taka cicha nadzieje ze bedzie tylko lepiej, no ale jak juz popadnie w kolejny zwiazek to nie wiem co zrobie...

71

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Mi ulżyło jak się dowiedziałem że jest z tym typem. Może dlatego że bardzo obarczałem się winą za rozpad związku a gdy dowiedzialem to jednak trochę zmieniło sytuację.

72

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

W sumie niby racja, tylko mi na niej zalezy, a tak znajdzie sobie kogos to juz po ptakach...
No ale coz trzeba sie ze wszystkim wkoncu pogodzic, ratowac na sile nie ma co, jesli pokocha( watpliwe to bardzo) to na pewno to docenie! Bede sie staral jak tylko dam rade, nie wiem co bedzie czas pokaze...
Moze lepiej, moze gorzej nikt mi tego raczej nie powie! Ale wiem ze musze nastawiac sie na najgorsze.

73

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Kto wie, może się sparzy i wroci. Tak jak moja mama do mojego taty ;p

74

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie wiem czy bylbym wstanie pokochac ta jedyna milosc, przez kogos innego ( nie bede pisal o szczegolach )...
No ale na pewno bym pomogl w trudnej chwili, choc jest taka twarda przedemna, niestety.
Moze wkoncu cos wyjdzie, mam tylko taka cichutka nadzieje.

75

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ale ona nie chce żebyś jej pomagał.
Musisz to uszanować. Szanse, że spadnie zaraz na nią np. jakiś demon i będzie chciał ją porwać do piekła są raczej małe, dlatego zawróć rumaka, opuść lancę i zajmij się sobą.

76

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Jakos daje rade, trzymam sie, zyje...
Pomaga mi wielu ludzi, za to dziekuje, rowniez Tobie te forum trzyma jakies zasady, ja mam swoja nadzieje cichutka ze bedzie dobrze, moze potrzebujemy czasu...
Zobaczymy jak to bedzie z ta miloscia!

77

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dzisiaj niestety spotkala mnie nie ta sytuacja co powinna, zobaczylem ja z innym facetem ( w sumie jak by to nazwac, BABA ! )
Totalny zbieg okolicznosci... Ladnie ubrana, wymalowana po uszy co u mnie tego nie robila, tzn nie mowie ze brzydka byla ale sie strasznie zmienila...
Spotkalem ich, o niczym nie rozmawialismy, tylko zmierzylem zwrokem...
Moja cicha nadzieja raczej umarla, fakt faktem na niczym ivh nie zlapalem, ale chodzi o sam fakt...
Powrocily te same mysli co na poczatku, a nawet jeszcze gorsze... Prosze o pomoc, nie wyrabiam...
Nie wiem co mam ze soba zrobic, teraz znowusz jest wszystko silniejsze oddemnie! Mialem jebana nadzieje, a tu chuj, jeszcze najgorsze ze usmiechnieta od ucha do ucha, bo gdzies razem jechali...
Ja pierdole czy kiedykolwiek te zycie nabierze sensu...

78

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dla Ciebie nawet lepiej. Jeśli się solidnie sparzy na "draniu" to doceni może trochę nudnego, ale za to szczerego i dobrego chłopaka jakim jesteś.
Bądź cierpliwy. Jak pająk, który nie złapie motyla uganiając się za nim. Ale budując sieć i cierpliwie czekając - jak najbardziej.

W międzyczasie zadbaj o atrakcyjność. Czytaj dobre książki. Jeśli chcesz czegoś więcej się dowiedzieć o Waszej relacji - dobra jest najnowsza seria Lwa-Starowicza. Pójdź na siłownię czy basen. Może zapisz się na jakieś sztuki walki - polecam muay thai lub wing tsun, jak będziesz wychodził z treningu zlany potem to będziesz szczęśliwy jak nigdy.

79

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ale napisz mi tak szczerze. Czy po Waszym rozstaniu dawała Ci jakiekolwiek znaki, że chce przemyśleć ewentualny powrót i/lub jest nadal Tobą zainteresowana? Jak dla mnie żadnych. Dlatego nie rozumiem Twojego rozczarowania, że znalazła Sobie kogoś innego. Jej życie, Jej wybór. Szkoda, że Ty nadal żyjesz jakbyście nadal byli parą - co jest kłamstwem.
Rozumiem, że Ją kochasz, ALE jest bardzo ważny fakt, który masz w poważaniu: Ona Ciebie nie kocha i/lub nie chce z Tobą być.
Aktualnie (!) Jej powrót jest marzeniem ściętej głowy. Gdyby tęskniła i chciała wrócić to zapewniam Ciebie, że by to zrobiła.

Dlaczego cały czas patrzysz tylko na Swoje potrzeby kompletnie ignorując Jej? Masz dość młodzieńczą i egoistyczną miłość, w której tak naprawdę nie ważne czy druga strona kocha, tylko że Ty kochasz i Ci to wystarcza hmm.

80

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Dla Ciebie nawet lepiej. Jeśli się solidnie sparzy na "draniu" to doceni może trochę nudnego, ale za to szczerego i dobrego chłopaka jakim jesteś.
Bądź cierpliwy. Jak pająk, który nie złapie motyla uganiając się za nim. Ale budując sieć i cierpliwie czekając - jak najbardziej.

W międzyczasie zadbaj o atrakcyjność. Czytaj dobre książki. Jeśli chcesz czegoś więcej się dowiedzieć o Waszej relacji - dobra jest najnowsza seria Lwa-Starowicza. Pójdź na siłownię czy basen. Może zapisz się na jakieś sztuki walki - polecam muay thai lub wing tsun, jak będziesz wychodził z treningu zlany potem to będziesz szczęśliwy jak nigdy.

Moze masz racje, ale czy wtedy ja nie bede patrzal na ten zwiazek dziwnie? Stosunki miedzy nimi i inne sprawy by bolaly, no ale pewnie bym zapomnial bo i tak wolna jest a w zwiazku raczej mnie nie zdradzala.
Bede czekal, tylko nie wiem czy nie umre z tesknoty, bardzo boli ze ona szaleje juz z innymi a ja siedze jak czubek, no ale tez nie chce innej! Chce ta sama kobiete, ktora szanowala i kochala.
Mysle ze walki odpadaja, straszne problemy z lewym bokiem plecow, niestety ale takie jest zycie.

81

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:

Ale napisz mi tak szczerze. Czy po Waszym rozstaniu dawała Ci jakiekolwiek znaki, że chce przemyśleć ewentualny powrót i/lub jest nadal Tobą zainteresowana? Jak dla mnie żadnych. Dlatego nie rozumiem Twojego rozczarowania, że znalazła Sobie kogoś innego. Jej życie, Jej wybór. Szkoda, że Ty nadal żyjesz jakbyście nadal byli parą - co jest kłamstwem.
Rozumiem, że Ją kochasz, ALE jest bardzo ważny fakt, który masz w poważaniu: Ona Ciebie nie kocha i/lub nie chce z Tobą być.
Aktualnie (!) Jej powrót jest marzeniem ściętej głowy. Gdyby tęskniła i chciała wrócić to zapewniam Ciebie, że by to zrobiła.

Dlaczego cały czas patrzysz tylko na Swoje potrzeby kompletnie ignorując Jej? Masz dość młodzieńczą i egoistyczną miłość, w której tak naprawdę nie ważne czy druga strona kocha, tylko że Ty kochasz i Ci to wystarcza hmm.

Niestety nie dawala takich oznakow, ale ja tylko mialem cicha nadzieje ze wroci, ze bedzie jak dawniej.
Juz nie prosze, nie blagam jej nic nie pisze, nie dzwonie... A dzisiaj poprostu zauwazylem, nie sledzilem, nic...
Powiem krotko zachowuje sie jak bym nic dla niej nie znaczyl... Powiedz mi jedno jak mozna zapomniec 5 wspolnych lat? Tak o poprostu...
Wiem masz racje, moze i tak sie zachowuje ze jak bym dalej byl z nia, ale nie kontroluje jej, ani nic.
Chcialbym sie postarac o nasza milosc, ale owszem nic na sile.
Tylko mam w sobie takie cos ze z dnia na dzien jest gorzej, tesknie, mam chec sie przytulic do niej, wkoncu spokojnie zasnac, a nie maratony robic...
A ona z dnia na dzien staje sie silniejsza i ma wysrane za przeproszeniem w nas!
Nie wiem dlaczego ludzie sa tacy, moze ja poprostu jestem inny, nie mam pojecia jak zapomniec, chodz to raczej malo racjonalne.

82

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Bo Ty jeszcze kochasz a ona już nie.

83

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No tak to jest na pewno prawda...
Czyli juz raczej mam sie nastawic ze wielka klapa z tego bedzie...
Tylko jak zapomniec noca te 5 lat?
W dzien jakos sobie radze, jest do kogo sie buzia odezwac to troszke pogadam, nieraz posmieje.
Chodz od dzisiaj znowusz koszmar sie zaczal, nic prawie nie jadlem ( jak juz to na chama, zeby nie pasc), od wczoraj nic nie spie, dzisiaj tez pewnie nie zasne, mysli, mysli i jeszcze raz mysli... Wykanczam sie powoli.
Moze znacie jakies tabletki dobre? Tzn na sen, bez recepty, pieniadze nie graja roli wazne zeby sie sprawdzaly. Choc probowalem dosc mocnej tabletki na sen, a nic nie pomogla, mysli chodza w kolko...

84 Ostatnio edytowany przez vero_nick26 (2015-03-05 23:21:53)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Właśnie te myśli wykańczają najbardziej. Postaraj się przestać myśleć i zadawać sobie pytania, na które nie znasz odpowiedzi, bądź nie chcesz znać. Po prostu.. uczyń pustkę.
Wiem, że jest cholernie ciężko, ja też walczę każdego dnia ze samą sobą po 6-letnim związku, gdzie przeszliśmy wiele burz, rozstanie i powrót do siebie, dobre i złe chwile, wspólne mieszkanie. Zresztą, w którymś wątku opowiadałam Ci trochę o mojej sytuacji.
Budujesz coś starannie przez taki kawał czasu, a potem wszystko leci jak domek z kart, znam to zbyt dobrze.
Musisz zacząć żyć na siłę i to wejdzie Ci w nawyk, tylko musisz to robić.
Ile minęło już od waszego rozstania?

85

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU współczuje Ci stary. Tak czytam teraz dopiero Twoj wątek i u mnie pomimo, że jest lepiej niż 4-5 miesięcy temu, to wciąż myślę podobnie. I nie myśl w ten sposób "moze ja poprostu jestem inny"...Jest wiele osób podobnie odbierających takie zachowanie jak po prostu przekreślenie X lat w związku z drugą osobą, w tym ja.

86

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ja również nie mam zielonego pojęcia jak Jej się to udało. Mogę się tylko domyślać, że od dłuższego czasu chciała odejść. Zrobiła to po długim namyśle. Nie wnikam, czy było widać, że coś jest nie tak w związku tylko Ty to bagatelizowałeś/nie zauważyłeś, czy Ona robiła tzw. dobrą minę do złej gry i o tym, że było źle dowiedziałeś się tak naprawdę przy Jej odejściu.
Jednak to czego nie powinieneś teraz robić to ROZMYŚLAĆ co Ona czuje. Na dzień dzisiejszy nie chce być z Tobą i to jest fakt. Rozumiem gdyby po rozstaniu wahała się (dawała te znaki o których wspomniałam), ale z Jej strony było totalne zero zainteresowania powrotem.
Musisz zrozumieć, że odczuwasz miłość platoniczną. Możesz czekać nawet w nieskończoność na ponowne odwzajemnienie uczuć.

A powiedz mi co byś zrobił gdyby chciała z Tobą po prostu porozmawiać o tym wszystkim, pozostać w stosunkach koleżeńskich?

87

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Przerzuć 2 tony węgla/zmęcz się w inny sposób.
Na budzenie się rano nie ma recepty. Nie faszeruj się chemią, chyba, że będzie naprawdę źle - psychotropy mają zwykle baaaardzo niefajne skutki uboczne.

88

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
goshh napisał/a:

Właśnie te myśli wykańczają najbardziej. Postaraj się przestać myśleć i zadawać sobie pytania, na które nie znasz odpowiedzi, bądź nie chcesz znać. Po prostu.. uczyń pustkę.
Wiem, że jest cholernie ciężko, ja też walczę każdego dnia ze samą sobą po 6-letnim związku, gdzie przeszliśmy wiele burz, rozstanie i powrót do siebie, dobre i złe chwile, wspólne mieszkanie. Zresztą, w którymś wątku opowiadałam Ci trochę o mojej sytuacji.
Budujesz coś starannie przez taki kawał czasu, a potem wszystko leci jak domek z kart, znam to zbyt dobrze.
Musisz zacząć żyć na siłę i to wejdzie Ci w nawyk, tylko musisz to robić.
Ile minęło już od waszego rozstania?

Wiesz mnie rujnuje jedno, dlaczego ona tym swieci? Usmiechnieta, zadowolona z zycia, ma wyjebane po calej lini...
Ja nie potrafie tak zyc, chcialbym zostac przyjaciolmi z nia ale tez nie moglbym patrzec po ponad 4 latach jak lata z innym gowniarzem, ktory chce tylko tego czego chce!
A zwrocic uwagi nic nie moge, madrzejsza od telewizora...
Zakonczylem pisanie, dzwonienie tydzien temu, bylem z tego powodu dumny ze wzgledu ze moze pomysli ze ja doceniam a nie jestem kula u nogi, a ona poprostu tak z gruszki ni z pietruszki chodzi z kims, nie moge tego zabronic, jest to jej zdecydowany wybor... Ale najgorsze jest to ze ze mna byla przez prawie 5 lat i teraz nawet nie kiwnie w jakis sposob... Wiem mialem swoje bledy, nie wiem juz sam co pisac...

9 stycznia powiedziala ze to koniec...

Nie wiem sam, gubie sie sam w sobie...

89

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
dantezg napisał/a:

PsxU współczuje Ci stary. Tak czytam teraz dopiero Twoj wątek i u mnie pomimo, że jest lepiej niż 4-5 miesięcy temu, to wciąż myślę podobnie. I nie myśl w ten sposób "moze ja poprostu jestem inny"...Jest wiele osób podobnie odbierających takie zachowanie jak po prostu przekreślenie X lat w związku z drugą osobą, w tym ja.

Szczerze to jest chora mysl, bo gdy widze ja sama, czuje jeszcze ze moze kiedys??... A gdy widze juz ja z jakas osoba "3" to mnie rujnuje, staram sie nie narobic diabla bo ja kocham, choc dzisiaj omal nie wybuchlem ale zacisnelem zeby i powiedzialem sobie ze nie moge tego zrobic... Diabel we mnie wstapil

90

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:

Ja również nie mam zielonego pojęcia jak Jej się to udało. Mogę się tylko domyślać, że od dłuższego czasu chciała odejść. Zrobiła to po długim namyśle. Nie wnikam, czy było widać, że coś jest nie tak w związku tylko Ty to bagatelizowałeś/nie zauważyłeś, czy Ona robiła tzw. dobrą minę do złej gry i o tym, że było źle dowiedziałeś się tak naprawdę przy Jej odejściu.
Jednak to czego nie powinieneś teraz robić to ROZMYŚLAĆ co Ona czuje. Na dzień dzisiejszy nie chce być z Tobą i to jest fakt. Rozumiem gdyby po rozstaniu wahała się (dawała te znaki o których wspomniałam), ale z Jej strony było totalne zero zainteresowania powrotem.
Musisz zrozumieć, że odczuwasz miłość platoniczną. Możesz czekać nawet w nieskończoność na ponowne odwzajemnienie uczuć.

A powiedz mi co byś zrobił gdyby chciała z Tobą po prostu porozmawiać o tym wszystkim, pozostać w stosunkach koleżeńskich?

Powiem tak nie jestem typem przyjaciol... Chodz mi to proponowala, zalowalem ze sie nie zgodzilem... Ale jej przyjazn wygladala tak ze wychodzila z obstawa (kolezanki) tak jak nie wiadomo co bym jej zrobil... A po za tym powiedzialem co to za przyjazn? Siedzialbym ja, jej facet i ona ? Wyobrazasz sobie co to za bol? Znasz "ja" od stop do glow a teraz siedzi z innym wtulona i wpatrzona jak w obrazek...

Pewnie i tak bedzie, ze bede i bede czekal, ale i tak na dzien dzisiejszy nic nie moge zrobic, najgorsze jest te gadanie "BEDZIEMY ZE SOBA MIMO WSZYSTKO" hm szczerze ja jestem taki ze potrafilbym wybaczyc pewnie wszystko, bo na prawde ta dziewczyna mnie omotala, pewne jest to ze pierwsza milosc! Ale bylem z tego powodu dumny, ze dajemy rade, ze malo takich co by sie od dziecka znali az do smierci... COS PIEKNEGO!
A jednak wyszlo szydlo z worka...

91

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Przerzuć 2 tony węgla/zmęcz się w inny sposób.
Na budzenie się rano nie ma recepty. Nie faszeruj się chemią, chyba, że będzie naprawdę źle - psychotropy mają zwykle baaaardzo niefajne skutki uboczne.

Niestety ale od kilku lat nie moge zasnac jak normalny czlowiek, mam jakis torbielik ktory temu odpowiada... Bylem w zwiazku to udawalo mi sie zasypiac tak o 4 w nocy, no chyba ze jak kobieta zostala to spalem jak susel...
Teraz nic mi nie pomaga, biegam, wymeczam sie nic... Tylko daleko tak nie zajde, ledwo co chodze ...
Wegiel ciezko bedzie przezucic, jak mowie plecy, co dwa dni plastry, mascie i inne smiecie... A lekarze co? Nic...
Slepota na jedno oko, wprowadza w bol glowy jesli nadwyrezam oko, wlasnie takim niespaniem itp...

Hm no dziecko dylemat, a kiedys zdrow jak ryba!
Wiesz tez moja druga polowa tego nie szanowala, a bo Ty nie idziesz do szkoly... " a bo ja nie zasypiam tak kolorowo jak Ty! " hm ale puszczalem w sumie slowa w wiatr...
Chcialbym jej dac moje problemy na chwile, moze by stwierdzila ze tak przyjemnie nie jest...
Ale teraz zacisnal bym zeby, zeby wszystko postawic do PIONU i wytlumaczyc ze zycie nie jest dla niektorych tak mile...
Ja ja rozumialem we wszystkim... Ale coz " BOG TAK CHCIAL " - czasu nie cofne, choc bym oddal za to wszystko zeby tylko pocalowac nawet w ten polik i przytulic sie na moment...

92

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

To już masz odpowiedź dlaczego traktuje Ciebie jakbyś nie istniał. Dałeś Jej mocno do zrozumienia, że do Niej coś czujesz i przyjaźń nie wchodzi w grę. Ona nie chce próbami jakiegokolwiek kontaktu dawać Ci sygnały, że może wróci.
Moim zdaniem zrobiła mądrze. Nie chciała robić Ci fałszywych nadziei, jednak Ty Sam je tworzysz hmm.
Musisz to przecierpieć, jednak żeby do tego doszło musisz pogodzić się ze stanem dzisiejszym. Nie żyć przeszłością i wyidealizowaną przyszłością którą stworzyłeś.

PsxU napisał/a:

A jednak wyszlo szydlo z worka...

Więc Twoim zdaniem powinna z Tobą zostać pomimo, że nie chciała i męczyłaby się w związku? Byłbyś szczęśliwy wiedząc o tym?

93

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:

To już masz odpowiedź dlaczego traktuje Ciebie jakbyś nie istniał. Dałeś Jej mocno do zrozumienia, że do Niej coś czujesz i przyjaźń nie wchodzi w grę. Ona nie chce próbami jakiegokolwiek kontaktu dawać Ci sygnały, że może wróci.
Moim zdaniem zrobiła mądrze. Nie chciała robić Ci fałszywych nadziei, jednak Ty Sam je tworzysz hmm.
Musisz to przecierpieć, jednak żeby do tego doszło musisz pogodzić się ze stanem dzisiejszym. Nie żyć przeszłością i wyidealizowaną przyszłością którą stworzyłeś.

PsxU napisał/a:

A jednak wyszlo szydlo z worka...

Więc Twoim zdaniem powinna z Tobą zostać pomimo, że nie chciała i męczyłaby się w związku? Byłbyś szczęśliwy wiedząc o tym?

Gdybym to wiedzial, ale dlaczego nie usiadla nie porozmawiala... Sluchaj jest zle, zmienmy sie, zrobmy cos dla siebie... Postarajmy sie, a nie co ja mam myslec? Czy ja jestem jasnowidzem? Nie mam do niej pretensji, chcialbym dla niej lepiej, chce nadal... Ale nieraz nie wyrabiam bez tej osoby, byla dla mnie wszystkim a ja widocznie jej sie znudzilem, bo inaczej stwierdzic tego sie nie da...

No tak szczerosc z jej strony to podstwa, i za to jej dziekuje tez.

94

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Gdybym to wiedzial, ale dlaczego nie usiadla nie porozmawiala... Sluchaj jest zle, zmienmy sie, zrobmy cos dla siebie... Postarajmy sie, a nie co ja mam myslec? Czy ja jestem jasnowidzem?

No może powinieneś podczas Jej propozycji o przyjaźni zapytać się o to. Teraz nie wiem, czy jest jeszcze jakiś sens.

Życie płynie dalej. Trzeba pamiętać dobre chwile i znaleźć radość w Sobie, aby iść przed Siebie smile. Pomyślałeś, aby pójść do psychologa jeśli przez dłuższy czas nie widzisz poprawy?

95

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:
PsxU napisał/a:

Gdybym to wiedzial, ale dlaczego nie usiadla nie porozmawiala... Sluchaj jest zle, zmienmy sie, zrobmy cos dla siebie... Postarajmy sie, a nie co ja mam myslec? Czy ja jestem jasnowidzem?

No może powinieneś podczas Jej propozycji o przyjaźni zapytać się o to. Teraz nie wiem, czy jest jeszcze jakiś sens.

Życie płynie dalej. Trzeba pamiętać dobre chwile i znaleźć radość w Sobie, aby iść przed Siebie smile. Pomyślałeś, aby pójść do psychologa jeśli przez dłuższy czas nie widzisz poprawy?

Walczylem, jak pisalem o nia prawie poltorej miesiaca, odsuwajac ja od siebie... Pytalem dlaczego mi nie dala szansy, a ona mi powiedziala ze dawala ale ja nic nie rozumie... Poprostu metlik z glowy mi robila, potem sie zastanawialem czy aby na pewno dawala, to przysiegam na Mame ze nie przypominam sobie takich rzeczy, nic nie bylo na ten temat zeby mowila ze daje mi szanse, warunki jesli nie zmienie tego to przestanie mnie kochac nic a nic...

Bym Ci opowiedzial cala historie, znam ja w szczegolach, ale by tu miejsca na forum zabraklo. Nie mowie ze wina lezy po jej stronie, ani nie sadze ze po mojej, choc w pewnej czesci na pewno oddemnie... Ale nikt nie jest swiety...

A co myslisz? Jakie maja tzn " psiapsiuly " relacje, wiem ze na wiele procent namawiaja ja zeby nie wracala itp...
Ktos nie ma swojego zycia, to sie wpierdala w czyjes!
Jak czlowiek reaguje na takie pogrywki? Moze nie czlowiek, a Kobieta.

Bo ja potrzebowalbym twardego dowodu, a jak nie to bym powiedzial ze chce zniszczyc mi zwiazek i co to za kolega...
A kobiety jak maja? Potrafia sie nastawic na czyjes gadanie.

" typu - poczujesz co to zycie, przeciez Ty jestes mloda wyszalej sie " na pewno tak jej gadaja te cale przyjaciolki.

96

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Co do psychologa to na prawde nie wiem, czy aby on by mi byl wstanie nawet pomoc.
Silny trudny charakter, jesli przy czym stoje, to stoje i stoje!

No ale dlaczego nie warto sprobowac?
Mysle ze warto! Bo i tak co mam do stracenia, juz nic! Stracilem to co mialem, co mnie trzymalo przy duchu.

97

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Psycholog właśnie od tego jest, żeby zmienić myślenie.

98 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-03-06 01:54:35)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

A co myslisz? Jakie maja tzn " psiapsiuly " relacje, wiem ze na wiele procent namawiaja ja zeby nie wracala itp...
Ktos nie ma swojego zycia, to sie wpierdala w czyjes!
Jak czlowiek reaguje na takie pogrywki? Moze nie czlowiek, a Kobieta.

Bo ja potrzebowalbym twardego dowodu, a jak nie to bym powiedzial ze chce zniszczyc mi zwiazek i co to za kolega...
A kobiety jak maja? Potrafia sie nastawic na czyjes gadanie.

" typu - poczujesz co to zycie, przeciez Ty jestes mloda wyszalej sie " na pewno tak jej gadaja te cale przyjaciolki.

Jeśli dziewczyna jest inteligentna to na pewno nie uległa jakimś namowom. Oczywiście wysłuchać Ich zdania mogła, ale decyzja ciągle należy/należała do Niej. W sumie nie wiem na ile jest Twoja ex podatna na zdanie otoczenia, a na ile Jej aktualna zmiana wynikła po prostu od Niej samej (ludzie z wiekiem się zmieniają).
Ja zawsze traktuję opinię przyjaciółek na poważnie, ale ostatecznie Sama podejmuję decyzję zgodnie ze własnym sumieniem/przekonaniami. Ich zdanie jest dla mnie ważne i biorę je pod uwagę, jednak to moje życie. Ale razem z przyjaciółkami znamy się dłużej i wiem, że One potrafią być szczere do bólu jak trzeba, a rady są po to, aby mi pomóc.

PsxU napisał/a:

Co do psychologa to na prawde nie wiem, czy aby on by mi byl wstanie nawet pomoc.
Silny trudny charakter, jesli przy czym stoje, to stoje i stoje!

No ale dlaczego nie warto sprobowac?
Mysle ze warto! Bo i tak co mam do stracenia, juz nic! Stracilem to co mialem, co mnie trzymalo przy duchu.

Zaproponowałam psychologa, bo jak dla mnie masz symptomy uzależnienia np. masz problemy z jedzeniem, natarczywe myśli o Niej. Rozumiem byliście ze Sobą 5 lat, ale Ty nie robisz ŻADNYCH postępów, aby polepszyć Swój stan. Psycholog ustali czy nie masz jakiś zaburzeń oraz czy są jakieś sposoby, aby polepszyć Twój stan.

Ciągłe narażanie się na czynniki wywołujące stres/natręctwa może poważnie zaszkodzić Twojemu zdrowiu i doprowadzić do depresji.

99

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Okej dziekuje bardzo, mysle ze bardzo ja koleznaki zmieniaja... Ale co mnie to wsumie...
Raz mi powiedziala ze kazdy jej mowi po co ze mna jest to mi dalo do myslenia.
Bo mowie realizuje wszystko doslownie wszystko i to mnie gubi, zludne nadzieje, a moze jednak nie... Wszystko jest tak popierdolone za przeproszeniem.

No w sumie z tym psychologiem masz racje, w poniedzialek pojde zobaczyc co i jak. Jeszcze pare dni sie pomecze, co mi tam.
5 lat milosci tak od 5 lat sie syplo, niestety przezylem to gorzej, niz sama ona... Ale bynajmniej swiadczy o mnie ze kochalem ta osobe, a nie tak jak ona sie zupelnie wypalila.
Dziekuje za rady, na pewno kazda przemysle z osobna!

100

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Okej dziekuje bardzo, mysle ze bardzo ja koleznaki zmieniaja... Ale co mnie to wsumie...
Raz mi powiedziala ze kazdy jej mowi po co ze mna jest to mi dalo do myslenia.
Bo mowie realizuje wszystko doslownie wszystko i to mnie gubi, zludne nadzieje, a moze jednak nie... Wszystko jest tak popierdolone za przeproszeniem.

Jak dla mnie Ona od pewnego czasu tęskniła za życiem Jej znajomych, czyli imprezami, częstym wychodzeniem z chłopakami na miasto itp., a koleżanki mówiąc Jej takie teksty utwierdzały, że dobrze myśli.
Chyba, że jest aż tak podatna na zdanie innych, ale to wówczas lepiej, że się rozstaliście. Uwierz mi nie ma nic gorszego, niż trzy aspekty w związku dwóch ludzi: Ty, Ona i zdanie innych tongue.

PsxU napisał/a:

No w sumie z tym psychologiem masz racje, w poniedzialek pojde zobaczyc co i jak. Jeszcze pare dni sie pomecze, co mi tam.
5 lat milosci tak od 5 lat sie syplo, niestety przezylem to gorzej, niz sama ona... Ale bynajmniej swiadczy o mnie ze kochalem ta osobe, a nie tak jak ona sie zupelnie wypalila.
Dziekuje za rady, na pewno kazda przemysle z osobna!

Tylko jeśli chcesz otrzymać profesjonalną pomoc to:
- bądź szery do bólu na sesjach (psycholog nie jest jasnowidzem/wróżką i musi dowiedzieć się o Tobie jak najwięcej dla skonstruowania rzetelnej diagnozy)
- pamiętaj, że diagnoza/rady psychologa nie wynikają z Jej/Jego subiektywnej oceny tylko w znacznej większości z medycznej i psychologicznej wiedzy (czasami komentarze są zbyt szczere i konstruktywne),
- postaraj się w internecie znaleźć psychologa, który w Twojej okolicy ma dobre referencje/opinie.

Tak czy owak psycholog powinien Ci pomóc, bo szkoda Twojego straconego czasu po rozstaniu. Chcesz poczuć ulgę, ale jednocześnie pielęgnujesz w Sobie uczucia do byłej - tworzysz błędne koło z którego nie potrafisz już Sam wyjść.

101

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Nektarynka53 napisał/a:
PsxU napisał/a:

Okej dziekuje bardzo, mysle ze bardzo ja koleznaki zmieniaja... Ale co mnie to wsumie...
Raz mi powiedziala ze kazdy jej mowi po co ze mna jest to mi dalo do myslenia.
Bo mowie realizuje wszystko doslownie wszystko i to mnie gubi, zludne nadzieje, a moze jednak nie... Wszystko jest tak popierdolone za przeproszeniem.

Jak dla mnie Ona od pewnego czasu tęskniła za życiem Jej znajomych, czyli imprezami, częstym wychodzeniem z chłopakami na miasto itp., a koleżanki mówiąc Jej takie teksty utwierdzały, że dobrze myśli.
Chyba, że jest aż tak podatna na zdanie innych, ale to wówczas lepiej, że się rozstaliście. Uwierz mi nie ma nic gorszego, niż trzy aspekty w związku dwóch ludzi: Ty, Ona i zdanie innych tongue.

PsxU napisał/a:

No w sumie z tym psychologiem masz racje, w poniedzialek pojde zobaczyc co i jak. Jeszcze pare dni sie pomecze, co mi tam.
5 lat milosci tak od 5 lat sie syplo, niestety przezylem to gorzej, niz sama ona... Ale bynajmniej swiadczy o mnie ze kochalem ta osobe, a nie tak jak ona sie zupelnie wypalila.
Dziekuje za rady, na pewno kazda przemysle z osobna!

Tylko jeśli chcesz otrzymać profesjonalną pomoc to:
- bądź szery do bólu na sesjach (psycholog nie jest jasnowidzem/wróżką i musi dowiedzieć się o Tobie jak najwięcej dla skonstruowania rzetelnej diagnozy)
- pamiętaj, że diagnoza/rady psychologa nie wynikają z Jej/Jego subiektywnej oceny tylko w znacznej większości z medycznej i psychologicznej wiedzy (czasami komentarze są zbyt szczere i konstruktywne),
- postaraj się w internecie znaleźć psychologa, który w Twojej okolicy ma dobre referencje/opinie.

Tak czy owak psycholog powinien Ci pomóc, bo szkoda Twojego straconego czasu po rozstaniu. Chcesz poczuć ulgę, ale jednocześnie pielęgnujesz w Sobie uczucia do byłej - tworzysz błędne koło z którego nie potrafisz już Sam wyjść.

Wszystko teraz sie kreci wokol kolezanek, choc zauwazylem ze nie jest tak szczesliwa az bardzo. A jak jest to nie jest to samo. Nie wien jak to nazwac szczescnie w nie szczesciu? Hm nie wiem...
Jest taka inna niby wolna, ale przybita jak by ktos jej krzywde robil... Hm a tego bym nie chcial!
Szczerze to nie wiem, imprezy chodzi aby sie sie napic i siedziec. Tak jak by cos ja gnebilo, moze nie wiem mysli kolezanek sa dla mniej bardziej zrozumiale, ale cos czuje w sercu innego... Nie mam pojecia, jest zupelnie inna osoba.
Ja jasnowidz nie jestem, jedyne co to moge sie domyslac, patrzec w szczegoly ale co mi to da...

Co do psychologa, to zawsze jestem szczery z kazdym wiec to mi nie bedzie stawialo w problemie. O co za pyta to postaram sie odpowiedziec jak najlepiej. Zobaczymy jak to bedzie, mam nadzieje ze cos pomoze...

102

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dzisiaj postanowilem sobie kupic Xboxa, zeby nie nudzic sie w nocy, nie myslec zobaczymy jak to bedzie, oczywiscie nie popadam w uzaleznienie jak kiedys, ale co mi tam...

Przeciez ja tylko tylko gralem i gralem, nie wiem moze tak bylo, na pewno po pewnych kwestiach bym z tym skonczyl. A teraz trudno, zobaczymy jak to bedzie, mam nadzieje ze skupie sie na swiecie wirtualnym a nie na myslach o niej, tak jak ona ma wysrane tak ja bym chcial!
Oczywiscie wolalbym sie w nia wtulic, niz lzy wstrzymywac poprzez granie, ale nic nie zrobie to choc cos moze sie mi uda.

103

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Tylko uważaj, aby nie stracić kontaktu z rzeczywistością hmm, bo powstanie nowy problem. Może znajdź Sobie hobby, które będziesz mógł wykonywać zarówno w nocy, jak i w dzień np. rysunek, malarstwo, sklejanie modeli, A może zaczniesz pisać dziennik - Swoje przemyślenia, niekoniecznie dotyczące tylko byłej, ale również jakiegoś ważnego wydarzenia politycznego, towarzyskiego, uczuć, samorozwoju itp.?

104

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Najlepsze hobby to takie w czasie którego nie da rady myśleć o byłej. Karate/szermierka/boks/strzelanie

105

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

No nie strace kontaktu, bo juz totalnie gry sie znudzily...
Jakos nie radze sobie z niczym, myslalem ze bedzie to jakas odskocznia ale niestety sie nawet skupic nie moge... Moze lepiej! Hm nie wiem, raczej wszystkie rzeczy mozna przemyslec ale czy sie w tym odnajde to nie mam pojecia...
Wszystkiego juz proboje ale wszystko idzie na marne, niestety ale chyba tak mialo byc.
Dziennik hm, no raczej marnie to widze.
Jedyne to sklejanie modeli, ale czy mi to wyjdzie, pomyslec trzeba.

Ale te hobby Maciek sa na chwile, to tak samo jak pojde do sklepu raz na 2 dni... Nie wiem sam juz.

106

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ale podwyższony poziom endorfin utrzymuje się dłużej.

107

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ja probowalem z 2 miesiace temu offroadu. Wzielismy jakas fajna terenowke i pojechalismy na pare godzin w las. Co prawda pogoda nie dopisała plus bardzo szybko zrobilo sie ciemno i nie dalo rady zrobic jakis ekstremalnych podjazdów i zjazdów i tylko jezdzilismy w kolko po lesie. Niby fajnie, ale jakiejs ogromnej frajdy mi to nie sprawilo albo totalnie nie wyrzucilo mysli o ex z glowy. W zasadzie t od dluzszego czasu mam problem ze znalezieniem jakiegokolwiek zajecia, ktore odciagnie mysli lub sprawi SZCZERY usmiech na mojej twarzy i jest z tym ciezko. Bylem juz na silowni/saunie/basenie/crossficie/offroad/spontaniczny weekend poza miastem/shopping/pub/club (X 5 )/knajpy z zarciem....i naprawde padaka. Lubie podróżować, ale planowac jakies wycieczki na drugą półkulę ( nie mowie o podrozach do Bulgarii czy Turcji ) samemu, troche mija się z celem.

108

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
dantezg napisał/a:

Ja probowalem z 2 miesiace temu offroadu. Wzielismy jakas fajna terenowke i pojechalismy na pare godzin w las. Co prawda pogoda nie dopisała plus bardzo szybko zrobilo sie ciemno i nie dalo rady zrobic jakis ekstremalnych podjazdów i zjazdów i tylko jezdzilismy w kolko po lesie. Niby fajnie, ale jakiejs ogromnej frajdy mi to nie sprawilo albo totalnie nie wyrzucilo mysli o ex z glowy. W zasadzie t od dluzszego czasu mam problem ze znalezieniem jakiegokolwiek zajecia, ktore odciagnie mysli lub sprawi SZCZERY usmiech na mojej twarzy i jest z tym ciezko. Bylem juz na silowni/saunie/basenie/crossficie/offroad/spontaniczny weekend poza miastem/shopping/pub/club (X 5 )/knajpy z zarciem....i naprawde padaka. Lubie podróżować, ale planowac jakies wycieczki na drugą półkulę ( nie mowie o podrozach do Bulgarii czy Turcji ) samemu, troche mija się z celem.

Hm mam to samo, pasja motocyklisty mlodego - crossy, quady - offroad to nic nie daje tylko jeszcze gorzej psuje nastroj, wsiadasz nie wiesz co robic, i tylko myslisz czy walnie Cie ktos z naprzeciwka czy moze z tylu. A moze pojezdzisz z swoja dawna kobieta, na tym co robiliamy razem.
Tez wiele proboje. Wyjscia ze znajomymi (sklepy, domowki, jedzenie) koncza sie totalna klapa, szukasz swojej dawnej kobiety, a jej odnalesc nie mozesz, ktos cos mowi, odpowiesz mu dopiero jak drugi raz spyta, myslami bladzisz.
Imprezy, kluby totalne dno, bylem kilka razy, nawet ostatnio spotkalem ta piekna niewiaste z kilkoma facetami, mina zbladla do baru 4 szybkie i do domu zeby awantury nie robic.
Zrobienie sobie nowego tatuazu dalo mi okolo 30 minut nie myslenia o niej, przyjemny bol ( tak moge to nazwac ) niz zlamane serce! Reke mialem zlamana to tez byl " przyjemny bol " - ale co to daje wszystko na chwile, bym musial w dzien w dzien cos lamac lub sie w tatuaze bawic.
Teraz nawet co 2 dni chodze na solarium, nie wiem co juz ze soba robic, jestem w totalnej rozsypce! Nic na mnie nie wplywa tak dobrze, zebym sie w tym poczul i zapomnial, a proboje teraz wszelakich metod, tak jak bym nie byl tym samym czlowiekiem. Ale mysle ze wszystko robie, zeby tylko zabic te mysli! Bo w nocy pozostaje mi te forum tak do 6-7 rano wtedy moge isc sie przespac o 12 wstac, ogarniam sie i zastanawiam sie co tu robic, to wszystko co jest do roboty, do tego sie staram garnac. Niestety moje zycie wyglada coraz gorzej, nie mam checi isc do lekarzy choc wiem ze ze mna juz zle, ale sobie nieraz marze zeby tak juz rano nie wstac i miec wszystko za soba, moze u gory by bylo lepiej, niewiadomo!

No nic, zyje dalej tak jak by bylo to miesiac temu, ale z dnia na dzien skrywam sie w sobie, mysle ze to bedzie najgorszy blad, ale nic nie wiadomo. Myslami bladze, ona, ona i jeszcze raz ona.
Przepraszam poraz kolejny za chaotyczne wpisy, literowki, oraz bledy ale myslec o niej, a pisac tutaj ciezka sprawa ;/
Pozdrawiam

109

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Przyjemny ból?! Tylko w autoagresję nie popadnij!

110

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nikt z myslących, dojrzalych ludzi nie będzie bagatelizowal Twoich problemow, więc zupelnie niepotrzebnie takie zastrzeżenie zrobiłes na samym poczatku (chodzi mi o Twoją prośbe do Forumowiczów). Jesteście bardzo mlodzi, i Ty i ona, dlatego tak silne emocje rządzą, obecnie przede wszystkim Tobą, bo Ty zostałeś porzucony, bo Ty nadal kochasz. Nikt niestety nie odpowie Ci na pytanie, czy dziewczyna zechce nadal być z Tobą, czy tez nie. Zdarza się wśród niektórych par, że ta nastoletnia pierwsza miłośc jest tą jedyna i ostatnią, owszem. Często jednak po pierwszych zakochaniach przychodzi dopiero troche pózniej ta jedyna prawdziwa na cale zycie. I mimo ze teraz absolutnie nie chcesz przyjąć tego do wiadomości, to popatrz na swiat wokol Ciebie, poczytaj wątki na tym Forum chociażby, a przekonasz się, jak wielu ludzi, w bardzo roznym wieku, spotyka miłosc ,ale i rozczarowanie, zawód, rozstanie. Niestety, w życiu nie zawsze układa sie tak jak byśmy tego chcieli, jak sobie wymarzymy. Ale głowa do góry, może jeszcze nie wszystko stracone smile

111

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
zaman napisał/a:

Nikt z myslących, dojrzalych ludzi nie będzie bagatelizowal Twoich problemow, więc zupelnie niepotrzebnie takie zastrzeżenie zrobiłes na samym poczatku (chodzi mi o Twoją prośbe do Forumowiczów). Jesteście bardzo mlodzi, i Ty i ona, dlatego tak silne emocje rządzą, obecnie przede wszystkim Tobą, bo Ty zostałeś porzucony, bo Ty nadal kochasz. Nikt niestety nie odpowie Ci na pytanie, czy dziewczyna zechce nadal być z Tobą, czy tez nie. Zdarza się wśród niektórych par, że ta nastoletnia pierwsza miłośc jest tą jedyna i ostatnią, owszem. Często jednak po pierwszych zakochaniach przychodzi dopiero troche pózniej ta jedyna prawdziwa na cale zycie. I mimo ze teraz absolutnie nie chcesz przyjąć tego do wiadomości, to popatrz na swiat wokol Ciebie, poczytaj wątki na tym Forum chociażby, a przekonasz się, jak wielu ludzi, w bardzo roznym wieku, spotyka miłosc ,ale i rozczarowanie, zawód, rozstanie. Niestety, w życiu nie zawsze układa sie tak jak byśmy tego chcieli, jak sobie wymarzymy. Ale głowa do góry, może jeszcze nie wszystko stracone smile

Wiem ze moze nie pomoze, moze pomoze ale bynajmniej sie wypisze w tym watku, zabije troszke czasu.
Czytam codziennie ludzi watki, sa przykre, nieraz koncza sie " happy end-em ".
Mysle ze wszystko raczej stracone jest.
Wiem ze pierwsza milosc ciezko zeby wypalila, ale po co wtedy tak dlugo, wiadomo ze po 4 latach nie ma tego co na poczatku zwiazku... Ja bylem na to przygotowany, a nie kuzwa ze mi sie nudzi i poszukam innej panienki, nie potrafilbym tak.
Przeciez jesli by mial kazdy czlowiek patrzec na pierwszy rok zwiazku, a po 5 latach to malzenst, zwiazkow, milosci by nie bylo. - Wytlumaczenie, a bo Ty bylas/byles nudny, stracilem/stracilam do Ciebie uczucia- totalny bezsens!

112

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Przyjemny ból?! Tylko w autoagresję nie popadnij!

Raczej tak źle nie bedzie, choc nieraz mam wyladowanie emocji na czyms (przedmiot) - oczywiscie.
Na kobiete nigdy w zyciu nie podniose reki, wolalbym juz isc w drzewo pobosowac.

113

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Doszedlem do pewnych wnioskow.
Przyznaje te rozstanie wplynelo na mnie, jestem innym czlowiekiem, moze tak mialo byc.
Szczerze powiem ze chcialbym sie dla tej kobiety zmienic, tak jak dawniej byc, BYC TAKIM SAMYM " MISIEM ".
Kocham ja i przyznaje ze te rozstanie wplynelo na mnie, ale brakuje mi jej i wsumie moje starania ida na marne, robie to dla siebie a w ogole tego nie potrzebuje.

Kiedy nie stwierdze faktow ze to koniec i bede zyl ta nadzieja to nigdy z tego bagna nie wyjde... Ale nadal mysle ze moze byc jeden taki piekny dzien, gdzie sie przytulimy tak jak bysmy byli nowa para, zaczeli wszystko od nowa, a wczoraj zostawili gdzies w tyle...

Polecam kawalek " Sobota- Jebac Milosc "
Pozdrawiam

114

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dowiedzialem sie ze kolejny raz sie na imprezie kleili do siebie, nie wiem to jest za kazdym razem jak by mi wbijali noz w serce. Nie moge zyc nadzieja, ale tez nie moge sie wyzbyc tej nadzieji. Na prawde nie rozumie czemu to jest tak ciezke, codziennie sie czuje jak to by bylo wczoraj, coraz gorsze samopoczucie.
Dzisiaj nie wyrobilem i napisalem wszystko co mi lezalo na sercu... Ale nie wiem nawet po co, to nic nie zmieni, pewnie poraz kolejny sie osmieszylem.
Napisalem ze nie mam pretensji, ale to jest przykre jak ona zyje, a ktos kto na prawde kocha, zostal porzucony.
Ze prawdziwych facetow nie szuka sie w klubie tylko w biblotece. Chce dla niej jak najlepiej, nie wiem wsumie dlaczego, moze ze czuje ze jest w moim sercu nadal wazna, ze czuje do niej takie cos jak nigdy. Na prawde chcialbym zeby zrozumiala, dala mi ta szanse, ale predzej wygram "szostke" w tottka.
Najgorzej czlowiek ma sek nadzieji, a z ta nadzieja umiera, meczy sie. Ale nie wiem jak z tym skonczyc, meczyc sie przez kolejne 5 lat zeby mi przeszlo, ja nie chce takiego zycia. Moja byla kobieta ma poprostu swoj swiat, swoje kredki, mysle ze one nie reaguja na to tak, choc nie mowie ze obarczam ja wina, bo winny jestem ja. Ale twierdzi ze dawala mi wiele szans, na prawde nie wiem czy na prawde dawala czy co juz glupieje chyba... Albo juz mam taka wode w mozgu, ale raczej by nie klamala co do tego, bo tez szczerze mowila ze juz mnie nie pokocha i mam odbic... Ale tez by mogla powiedziec co jej na sercu lezy, w sumie nie wiem, pisze nawet chaotycznie, nie moge zebrac sie do kupy...

Czuje ze ja trace, a nawet stracilem 3 miesiace temu, tylko ze ona popycha to tak zebym byl coraz bardziej przygnebiony, napisalem ze wiem ze szuka pocieszenia u innego, niestety ale swiat jest maly i prawda zawsze wyjdzie na jaw. To napisala ze ma inne problemy na glowie niz jakies miloscie... A po co klamie, nie mogla by powiedziec prawdy, moze bym sie poczul inaczej, ze juz nie warto, a moze bym odrazu trafil do psychiatryka, nie wiem kurwa nic.

Prosze o rade.

115

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Dowiedzialem sie ze kolejny raz sie na imprezie kleili do siebie, nie wiem to jest za kazdym razem jak by mi wbijali noz w serce. Nie moge zyc nadzieja, ale tez nie moge sie wyzbyc tej nadzieji. Na prawde nie rozumie czemu to jest tak ciezke, codziennie sie czuje jak to by bylo wczoraj, coraz gorsze samopoczucie.
Dzisiaj nie wyrobilem i napisalem wszystko co mi lezalo na sercu... Ale nie wiem nawet po co, to nic nie zmieni, pewnie poraz kolejny sie osmieszylem.
Napisalem ze nie mam pretensji, ale to jest przykre jak ona zyje, a ktos kto na prawde kocha, zostal porzucony.
Ze prawdziwych facetow nie szuka sie w klubie tylko w biblotece. Chce dla niej jak najlepiej, nie wiem wsumie dlaczego, moze ze czuje ze jest w moim sercu nadal wazna, ze czuje do niej takie cos jak nigdy. Na prawde chcialbym zeby zrozumiala, dala mi ta szanse, ale predzej wygram "szostke" w tottka.
Najgorzej czlowiek ma sek nadzieji, a z ta nadzieja umiera, meczy sie. Ale nie wiem jak z tym skonczyc, meczyc sie przez kolejne 5 lat zeby mi przeszlo, ja nie chce takiego zycia. Moja byla kobieta ma poprostu swoj swiat, swoje kredki, mysle ze one nie reaguja na to tak, choc nie mowie ze obarczam ja wina, bo winny jestem ja. Ale twierdzi ze dawala mi wiele szans, na prawde nie wiem czy na prawde dawala czy co juz glupieje chyba... Albo juz mam taka wode w mozgu, ale raczej by nie klamala co do tego, bo tez szczerze mowila ze juz mnie nie pokocha i mam odbic... Ale tez by mogla powiedziec co jej na sercu lezy, w sumie nie wiem, pisze nawet chaotycznie, nie moge zebrac sie do kupy...

Czuje ze ja trace, a nawet stracilem 3 miesiace temu, tylko ze ona popycha to tak zebym byl coraz bardziej przygnebiony, napisalem ze wiem ze szuka pocieszenia u innego, niestety ale swiat jest maly i prawda zawsze wyjdzie na jaw. To napisala ze ma inne problemy na glowie niz jakies miloscie... A po co klamie, nie mogla by powiedziec prawdy, moze bym sie poczul inaczej, ze juz nie warto, a moze bym odrazu trafil do psychiatryka, nie wiem kurwa nic.

Prosze o rade.

Mysle ze za 6 miesięcy bedziesz w to miał wbite.

116

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

nie wiem nawet po co, to nic nie zmieni, pewnie poraz kolejny sie osmieszylem.

To prawda.

PsxU napisał/a:

Napisalem ze nie mam pretensji, ale to jest przykre jak ona zyje, a ktos kto na prawde kocha, zostal porzucony.
Ze prawdziwych facetow nie szuka sie w klubie tylko w biblotece.

Co Cię to obchodzi gdzie ona znajduje facetów, to już nie Twoje zmartwienie.
Cokolwiek napiszesz, z troski o nią, zostanie odebrane jako: "ten desperat znowu się mnie czepia! Niech już zacznie żyć swoim życiem!"

PsxU napisał/a:

Na prawde chcialbym zeby zrozumiala, dala mi ta szanse

Nie da.

PsxU napisał/a:

Ale twierdzi ze dawala mi wiele szans, na prawde nie wiem czy na prawde dawala czy co juz glupieje chyba... Albo juz mam taka wode w mozgu, ale raczej by nie klamala co do tego, bo tez szczerze mowila ze juz mnie nie pokocha i mam odbic... Ale tez by mogla powiedziec co jej na sercu lezy, w sumie nie wiem, pisze nawet chaotycznie, nie moge zebrac sie do kupy...

Dawała, ale nie dość sygnalizowała że coś jej nie pasi. Miałem to samo.

PsxU napisał/a:

Czuje ze ja trace, a nawet stracilem 3 miesiace temu

Straciłeś dawno przed zerwaniem.

PsxU napisał/a:

napisalem ze wiem ze szuka pocieszenia u innego, niestety ale swiat jest maly i prawda zawsze wyjdzie na jaw. To napisala ze ma inne problemy na glowie niz jakies miloscie... A po co klamie

Żebyś się odpieprzył.

PsxU napisał/a:

nie mogla by powiedziec prawdy

Nie, bo byś się nie odpieprzył.

117

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
borussia napisał/a:
PsxU napisał/a:

Dowiedzialem sie ze kolejny raz sie na imprezie kleili do siebie, nie wiem to jest za kazdym razem jak by mi wbijali noz w serce. Nie moge zyc nadzieja, ale tez nie moge sie wyzbyc tej nadzieji. Na prawde nie rozumie czemu to jest tak ciezke, codziennie sie czuje jak to by bylo wczoraj, coraz gorsze samopoczucie.
Dzisiaj nie wyrobilem i napisalem wszystko co mi lezalo na sercu... Ale nie wiem nawet po co, to nic nie zmieni, pewnie poraz kolejny sie osmieszylem.
Napisalem ze nie mam pretensji, ale to jest przykre jak ona zyje, a ktos kto na prawde kocha, zostal porzucony.
Ze prawdziwych facetow nie szuka sie w klubie tylko w biblotece. Chce dla niej jak najlepiej, nie wiem wsumie dlaczego, moze ze czuje ze jest w moim sercu nadal wazna, ze czuje do niej takie cos jak nigdy. Na prawde chcialbym zeby zrozumiala, dala mi ta szanse, ale predzej wygram "szostke" w tottka.
Najgorzej czlowiek ma sek nadzieji, a z ta nadzieja umiera, meczy sie. Ale nie wiem jak z tym skonczyc, meczyc sie przez kolejne 5 lat zeby mi przeszlo, ja nie chce takiego zycia. Moja byla kobieta ma poprostu swoj swiat, swoje kredki, mysle ze one nie reaguja na to tak, choc nie mowie ze obarczam ja wina, bo winny jestem ja. Ale twierdzi ze dawala mi wiele szans, na prawde nie wiem czy na prawde dawala czy co juz glupieje chyba... Albo juz mam taka wode w mozgu, ale raczej by nie klamala co do tego, bo tez szczerze mowila ze juz mnie nie pokocha i mam odbic... Ale tez by mogla powiedziec co jej na sercu lezy, w sumie nie wiem, pisze nawet chaotycznie, nie moge zebrac sie do kupy...

Czuje ze ja trace, a nawet stracilem 3 miesiace temu, tylko ze ona popycha to tak zebym byl coraz bardziej przygnebiony, napisalem ze wiem ze szuka pocieszenia u innego, niestety ale swiat jest maly i prawda zawsze wyjdzie na jaw. To napisala ze ma inne problemy na glowie niz jakies miloscie... A po co klamie, nie mogla by powiedziec prawdy, moze bym sie poczul inaczej, ze juz nie warto, a moze bym odrazu trafil do psychiatryka, nie wiem kurwa nic.

Prosze o rade.

Mysle ze za 6 miesięcy bedziesz w to miał wbite.

Ja mysle ze 6 miesiecy ciezko przetrwac, nigdy nie bede mial wbite, znalem ta osobe z dobrej strony, nie wiem bladze caly czas. Mimo ze robi przykre rzeczy, nie potrafie nazwac ja zle, caly czas szanuje i kocham. Ale wszystko mnie przerasta, chcialbym jej pomoc bo widze ze kolezanka pcha ja na zla droge, wiem ze to juz nie moja sprawa... Ale martwie sie o nia, nie chcialbym zeby jej krzywda sie stala.
Jak sie uwolnic od tego, zostawic wszystko w tyle i nie zyc na dzieja, wykanczam sie psychicznie.

118

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:
PsxU napisał/a:

nie wiem nawet po co, to nic nie zmieni, pewnie poraz kolejny sie osmieszylem.

To prawda.

PsxU napisał/a:

Napisalem ze nie mam pretensji, ale to jest przykre jak ona zyje, a ktos kto na prawde kocha, zostal porzucony.
Ze prawdziwych facetow nie szuka sie w klubie tylko w biblotece.

Co Cię to obchodzi gdzie ona znajduje facetów, to już nie Twoje zmartwienie.
Cokolwiek napiszesz, z troski o nią, zostanie odebrane jako: "ten desperat znowu się mnie czepia! Niech już zacznie żyć swoim życiem!"

PsxU napisał/a:

Na prawde chcialbym zeby zrozumiala, dala mi ta szanse

Nie da.

PsxU napisał/a:

Ale twierdzi ze dawala mi wiele szans, na prawde nie wiem czy na prawde dawala czy co juz glupieje chyba... Albo juz mam taka wode w mozgu, ale raczej by nie klamala co do tego, bo tez szczerze mowila ze juz mnie nie pokocha i mam odbic... Ale tez by mogla powiedziec co jej na sercu lezy, w sumie nie wiem, pisze nawet chaotycznie, nie moge zebrac sie do kupy...

Dawała, ale nie dość sygnalizowała że coś jej nie pasi. Miałem to samo.

PsxU napisał/a:

Czuje ze ja trace, a nawet stracilem 3 miesiace temu

Straciłeś dawno przed zerwaniem.

PsxU napisał/a:

napisalem ze wiem ze szuka pocieszenia u innego, niestety ale swiat jest maly i prawda zawsze wyjdzie na jaw. To napisala ze ma inne problemy na glowie niz jakies miloscie... A po co klamie

Żebyś się odpieprzył.

PsxU napisał/a:

nie mogla by powiedziec prawdy

Nie, bo byś się nie odpieprzył.

Wrociles jak zwykle z porzadnym kopem, to mnie cieszy, potrzebuje bardziej takiego kopa niz cackania sie.
Nie wiem jak to jest z tym wszystkim, ty normalnie juz zyjesz, dajesz rade? Mi to sie szerzy a szerzy, czuje taki obled, w zadnej sytuacji nie moge sie odnalesc.
Powoli brakuje watkow na tym forum, potrafie przesiedziec po 8h dziennie i czytac te forum, ale to tez powoli mnie sprowadza na nokaut, nie ktorzy pisza ze jednak zakonczyli haapy endem itp.
Nie wiem zostalem z reka w nocniku i chyba bede musial pozostac, jak mowilem ludzilem sie, a tu pies pogrzebany...
Najgorsze jest to ze nadal mysle ze bedzie taki dzien, ze skonczy sie dla mnie kolorowo, nie wiem czy lepiej ze tak mysle, czy gorzej... Co o tym sadzisz...

Wiem napiszesz ze nie mam jaj, moze taka prawda co do tej sytuacji...

119

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Wiem napiszesz ze nie mam jaj, moze taka prawda co do tej sytuacji...

Nie, dlaczego.
Szukasz nadziei, w sumie naturalne, ale JEJ daj spokój bo każdym mailem do niej grzebiesz swoje szanse bo nawet jakby pomyślała "a może by do niego wrócić" to po takich akcjach od razu włączy jej się "nie bo mnie znowu będzie nękał po rozstaniu".

120

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

A wszelkimi pretensjami do jej aktualnego prowadzenia się czy wyboru partnerów grzebiesz swoje szanse po stokroć.
Nie jesteś jej ojcem i nie baw się w niego.

121

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Wierze,Ze na świecie istnieje mężczyzna który doceniam moja pracowitość, moje serce, to ze lubię gotować i robię to dobrze. Ze będę mogła z nim podróżować i będę mogła  mu zaufać, ze mnie nie zdradzi i ze nie pozwoli wpierniczac się rodzinie w nasz związek. Wierze, ze istnieje ktoś komu mogę zaufać w 100%. I ze żadna bratowa nie będzie miała wstępu do naszego domu. Kurcze, dlatego warto walczyć o siebie.

122

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
je veux napisał/a:

Wierze,Ze na świecie istnieje mężczyzna który doceniam moja pracowitość, moje serce, to ze lubię gotować i robię to dobrze. Ze będę mogła z nim podróżować i będę mogła  mu zaufać, ze mnie nie zdradzi i ze nie pozwoli wpierniczac się rodzinie w nasz związek. Wierze, ze istnieje ktoś komu mogę zaufać w 100%. I ze żadna bratowa nie będzie miała wstępu do naszego domu. Kurcze, dlatego warto walczyć o siebie.

Hej.Nie ma co smutac ;-)
Jesteś w takiej samej sytuacji co ja czy wielu innych którzy dostali kopa ale pociesze cie,ze sa tacy co docenia cie za to jak jesteś, uszka do gory .

123

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:
PsxU napisał/a:

Wiem napiszesz ze nie mam jaj, moze taka prawda co do tej sytuacji...

Nie, dlaczego.
Szukasz nadziei, w sumie naturalne, ale JEJ daj spokój bo każdym mailem do niej grzebiesz swoje szanse bo nawet jakby pomyślała "a może by do niego wrócić" to po takich akcjach od razu włączy jej się "nie bo mnie znowu będzie nękał po rozstaniu".

Wiem ze robie zle, ponad 2 tygodnie nie pisalem do niej. Az wkoncu napisalem, oczywiscie nie obrazajac jej, choc bym mogl, ale mam szacunek do niej i nawet w myslach nie pomyslalem zeby mogla byc najgorsza.
Nie juz bym sie postaral, a jesli by zerwala z jakichkolwiek przyczyn nie realnych, to poprostu bym wiedzial ze sie nie nadaje do zwiazku ze mna.

124

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

A wszelkimi pretensjami do jej aktualnego prowadzenia się czy wyboru partnerów grzebiesz swoje szanse po stokroć.
Nie jesteś jej ojcem i nie baw się w niego.

Wiem ale nie wiem mam takie chore sny, nie panuje nad tym.
Boje sie na prawde o nia, wplyw ma jej kolezanka, ktora uwielbia rozrywkowe zycie, a niestety ona taka nie byla, a teraz idzie w jej slady.

125

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
je veux napisał/a:

Wierze,Ze na świecie istnieje mężczyzna który doceniam moja pracowitość, moje serce, to ze lubię gotować i robię to dobrze. Ze będę mogła z nim podróżować i będę mogła  mu zaufać, ze mnie nie zdradzi i ze nie pozwoli wpierniczac się rodzinie w nasz związek. Wierze, ze istnieje ktoś komu mogę zaufać w 100%. I ze żadna bratowa nie będzie miała wstępu do naszego domu. Kurcze, dlatego warto walczyć o siebie.

Zdrady nigdy bym sie nie dopuscil, wiem ze to jest cholernie przykra sprawa i jesli zrobisz to raz, to bedzie Cie ciaglo przez wieki. Nie potrafie po rozstaniu nawet spojrzec teraz na inna kobiete, mimo ze mam do tego prawo. Ale wierze ze nastapi taki dzien gdzie bez smutku, i zalu przytule swoja byla dziewczyne i powiem jej szczerze jak wiele dla mnie znaczy, kocham ja poprostu, wyciagnela mnie z wszelakiego brudu, bez niej pewnie juz bym skonczyl jak polowa mlodocianych kolegow, poprawczak te sprawy.

Tylko kobiety z wiekiem juz nie sa takie same, wola imprezowac i skakac z kwiatka na kwiatek, niestety!
Ja nic nie moge zrobic, mimo ze szanowalem przed rozstaniem, po rozstaniu. Nigdy jej nie obrazilem po rostaniu, wiem ze tak nie mozna.

126

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ale Ty nic z tym nie możesz zrobić. Ona decyduje o swoim życiu i Ty nie możesz się jej w to wpieprzac nawet jakby miała znaleźć się na samym dnie.

127

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Jacenty89 napisał/a:

Ale Ty nic z tym nie możesz zrobić. Ona decyduje o swoim życiu i Ty nie możesz się jej w to wpieprzac nawet jakby miała znaleźć się na samym dnie.

Wiem, zdaje sobie z tego sprawe. No trudno, nic nie poradze, kazdy sie uczy na wlasnych bledach, ja ich mialem- zrozumialem, ona bedzie miala- zrozumie. Niestety juz moze byc za pozno na nas, choc teraz oddalbym wiele, a gowno moge.

Powie mi ktos jak sie pozbyc nadziei, bo chyba tylko to mjie dreczy, moze i nie ale nie wiem.

128

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Ale Ty nic z tym nie możesz zrobić. Ona decyduje o swoim życiu i Ty nie możesz się jej w to wpieprzac nawet jakby miała znaleźć się na samym dnie.

Wiem, zdaje sobie z tego sprawe. No trudno, nic nie poradze, kazdy sie uczy na wlasnych bledach, ja ich mialem- zrozumialem, ona bedzie miala- zrozumie. Niestety juz moze byc za pozno na nas, choc teraz oddalbym wiele, a gowno moge.

Powie mi ktos jak sie pozbyc nadziei, bo chyba tylko to mjie dreczy, moze i nie ale nie wiem.

Nie ma sensu sie zadreczac, bylo minelo.
Zyj teraz swoim zyciem i pamietaj ze to co czujesz teraz ona bedzie czula za jakiś czas gdy jej sie noga powinie. Byles dobry to dobrze bo kiedy ona bedzie miała to sobie przypomni o tym ale bedzie juz za późno. Zamknij ten rozdzial i mysl tylko o sobie ;-)

129

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Jak dla mnie albo musisz się od Niej kompletnie odciąć - wykasuj wszystkie dane kontaktowe (zapamiętany numer telefonu już nigdy ma nie być użyty) , omijaj wspólnych znajomych (bynajmniej mają mieć ZAKAZ ROZPOCZYNANIA ROZMÓW O NIEJ - co, z kim, kiedy ją widzieli; NIE!), albo wyprowadź się do innego miasta hmm.

Zrozum Jej życie to Jej sprawa. Jeśli będzie chciała stać się teraz rozwiązłą dziewczyną i szaleć po imprezach - może. Problem w tym, że nadal uważasz Ją za Swoją dziewczynę. Ona nie chce takiego związku, który Ty chcesz. Nie jest Twoją dziewczyną, zapewne nie będzie. Problem w tym, że się od Niej uzależniłeś, a jak to bywa z głębokimi uzależnieniami trudno je tak po prostu rzucić. Praca, praca i jeszcze raz praca nad własnym życiem.

130

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Pamiętaj metaforę o pająku.
Piłeczka jest po jej stronie. Ty możesz tylko nie pogarszać jeszcze swojej sytuacji dlatego nie rób tego! Ona nie chce Twojej opieki, choćby miała być ćpunką i dziwką to daj jej żyć jak chce.

Posty [ 66 do 130 z 663 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026