netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

662 odpowiedzi91 619 wyświetleńzałożony przez PsxU, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 663 ]

586

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU jest tylko jedna droga żebyś z tego wyszedł tylko jedna jedyna...
to jest twoja ostatnia szansa...
jeśli tego nie zrobisz przegrasz wszystko...
uwierz mi i wsłuchaj się w moje słowa bo wiem co mówię, sam przechodziłem dokładnie przez to co teraz ty i wiem jak z tego wyjść bo sam tego dokonałem
wiem jak się czujesz wiem że to jest horror... to jest koszmar nie do opisania wiem o tym... pamiętam jak przez mgłę że najgorsze uczucie kiedy jesteś sam i myślisz że już nic nie ma sensu i już nigdy nie będzie mieć, że nie ma nadziei na nic że to już koniec wszystkiego... to nieprawda to jest dopiero początek
to będzie okrutnie ciężka droga dla Ciebie ale innej nie ma... jeśli jej nie wybierzesz zginiesz


słuchaj kolego pierwsza rzecz którą MUSISZ zrobić to odstawić wszystko co bierzesz WSZYSTKO
zero prochów zioła alkoholu czegokolwiek co tam bierzesz nawet piwa po prostu całkowita abstynencja i tak przynajmniej przez pół roku
wiem że to dla Ciebie będzie koszmar na początku bo twój organizm jest przyzwyczajony do tych używek ale to dobrze, bo dzięki temu skupisz się na sobie żeby wytrwać a nie na niej
druga rzecz oczyszczanie organizmu, dużo wody pij ile możesz zdrowej mineralnej możesz sobie nawet zrobić głodówkę kilka dni, potem jedz tylko zdrowe rzeczy żadnych chipsów słodyczy czy innej coli
kolejna rzecz musisz zacząć coś ćwiczyć fizycznie... cokolwiek ale musisz, bo podczas wysiłku fizycznego się odrodzisz, organizm się zregeneruje sam i zapomnisz nie ma lepszego lekarstwa na ten stan w którym jesteś
kolejna sprawa to musisz się czymś zainteresować poza nią!! ona już nie istnieje uświadom to sobie...
nie może być tak że ona jest twoim jedynym zainteresowaniem w życiu zrozum to
musisz znaleźć sobie zainteresowanie które będzie inne niż ona, cokolwiek byle nie używki... jej już nie ma, musisz całkowicie zerwać z nią kontakt tym razem już na zawsze

jeśli nadal chcesz o nią walczyć, co uważam że na to jest 1 procent szans, to tylko w ten sposób który napisałem tobie powyżej, bo ona nawet jeśli by chciała kiedyś wrócić to na pewno nie do rozbitej, zapłakanej, zaćpanej, słabej i śmiesznej cipki męskiej którą teraz jesteś
będzie chciała wrócić do faceta w którym kiedyś się zakochała, a jeśli będziesz lepszy i silniejszy zanim ją poznałeś tym lepiej
a jeśli zrobisz to co Ci napisałem wyżej na pewno będziesz dużo mocniejszy i lepszy niż kiedykolwiek przedtem będziesz prawdziwym facetem do którego kobiety będą same przychodzić
nawet jeśli przez to nie odzyskasz jej to odzyskasz siebie a uwierz mi to jest NAJWAŻNIEJSZE
posłuchaj kogoś kto przez to przeszedł wiem co mówię jestem TEGO PEWNY NIE MASZ INNEJ DROGI
jedyne co Ciebie czeka teraz to ''krew pot i łzy'' po pierwsze odstaw wszystko co bierzesz WSZYSTKO
jeśli tego nie zrobisz to jest po tobie
wierzę że Ci sie uda bo jeżeli mi się to udało to tobie też się może udać tylko musisz w to uwierzyć
i pamiętaj uwierz mi że najlepsze po tym wszystkim jest to, że jak to przejdziesz, jak to pokonasz to poczujesz się tak zaje...cie tak dobrze jak nigdy wcześniej
3maj się

587

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Bolid;
Ucial bym kontakt, ale odezwie sie i lece jak pies...
Chcialbym potrafic jej pomagac, byc w przyjazni... Tylko jak?

Tylko jaki sport? Chcialbym cos zrobic w kierunku sportu, ale biore wszystko co mozliwe. Papierochy, trawa i wachanie...
Choc nieraz ide biegac, grac w pilke, w sumie robie to raz w tygodniu, ale amatorsko.

Miales tez widze wielke jazdy, no niestety czego sie nie robi, tylko zastanawiam sie po co...
Gdy moja byla sie odezwala po tylu miesiacach, w sumie przyszla do mamy mojej, na drugi dzien dala sie zaprosic na ognisko... Gdy mnie wtedy pocalowala, piekne! Ja czulem ze bardziej kocham, ona po chwili ze nie mam robic sobie nadziei, zaproponowala przyjazn, gdzie moglem sie przytulic, pocalowac, ciezko mi z tym bylo, wydawalo mi sie ze ja tule, caluje a ona jest bez uczuc, ze nie jest gotowa.
Wytlumaczysz dlaczego pozwalala na to? Tez uprawialem sex z Nia, ale chce o tym zapomniec, boli...

Chcialbym, mam nadzieje ze uda mi sie! Milego zycze.


NeverSurrender;
Boli przyjazn, ale nie myslisz, gdyby sie uspokoic z tym metlikem w glowie, nie marudzic jej... Po prostu taka zdrowa przyjazn, nie przerodzila by sie w cos wiecej?
Zalezy mi na tej dziewczynie, przy niej serce sie cieszy. Nie chce nikogo innego, kocham Ja i chyba zawsze bede...

Psycholog, owszem mysle nad tym, ogolnie mowilem sobie zawsze, jesli do sierpnia sie nic nie zmieni, to nie bedzie wyjscia i trzeba bedzie isc...
Coraz bardziej mysle zeby szybciej isc do psychologa, ale teraz nie mam nawet odwagi o swoich problemach porozmawiac z Mama.

Wiem ze narkotyki to syf, zlo... Ale gdy czlowiek traci cos, to jeszcze sie zatraca w czyms.

Forum to mnie niedlugo bedzie mialo dosyc! Tyle tego pisalem, a nadal pisze, nadal boli... Dziekuje wam,Tobie za wsparcie, cierpliwosc.

Pamiatek nie mam, facebooka od nowa zalozylem, ale jutro, pojutrze usune, wiec nie bede widzial lajkowania i jej nowo dodanych slit zdjec.
Bym musial cale zycie zmienic, zeby jakas rzecz nie kojarzyla sie z Nia, motocykle sprzedalem, to byl najgorszy blad, wiec postanowilem ze nie bede wywalal czegos, co potem bede zalowal.
Dziekuje za pomoc.

588

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
ruffi83 napisał/a:

PsxU jest tylko jedna droga żebyś z tego wyszedł tylko jedna jedyna...
to jest twoja ostatnia szansa...
jeśli tego nie zrobisz przegrasz wszystko...
uwierz mi i wsłuchaj się w moje słowa bo wiem co mówię, sam przechodziłem dokładnie przez to co teraz ty i wiem jak z tego wyjść bo sam tego dokonałem
wiem jak się czujesz wiem że to jest horror... to jest koszmar nie do opisania wiem o tym... pamiętam jak przez mgłę że najgorsze uczucie kiedy jesteś sam i myślisz że już nic nie ma sensu i już nigdy nie będzie mieć, że nie ma nadziei na nic że to już koniec wszystkiego... to nieprawda to jest dopiero początek
to będzie okrutnie ciężka droga dla Ciebie ale innej nie ma... jeśli jej nie wybierzesz zginiesz


słuchaj kolego pierwsza rzecz którą MUSISZ zrobić to odstawić wszystko co bierzesz WSZYSTKO
zero prochów zioła alkoholu czegokolwiek co tam bierzesz nawet piwa po prostu całkowita abstynencja i tak przynajmniej przez pół roku
wiem że to dla Ciebie będzie koszmar na początku bo twój organizm jest przyzwyczajony do tych używek ale to dobrze, bo dzięki temu skupisz się na sobie żeby wytrwać a nie na niej
druga rzecz oczyszczanie organizmu, dużo wody pij ile możesz zdrowej mineralnej możesz sobie nawet zrobić głodówkę kilka dni, potem jedz tylko zdrowe rzeczy żadnych chipsów słodyczy czy innej coli
kolejna rzecz musisz zacząć coś ćwiczyć fizycznie... cokolwiek ale musisz, bo podczas wysiłku fizycznego się odrodzisz, organizm się zregeneruje sam i zapomnisz nie ma lepszego lekarstwa na ten stan w którym jesteś
kolejna sprawa to musisz się czymś zainteresować poza nią!! ona już nie istnieje uświadom to sobie...
nie może być tak że ona jest twoim jedynym zainteresowaniem w życiu zrozum to
musisz znaleźć sobie zainteresowanie które będzie inne niż ona, cokolwiek byle nie używki... jej już nie ma, musisz całkowicie zerwać z nią kontakt tym razem już na zawsze

jeśli nadal chcesz o nią walczyć, co uważam że na to jest 1 procent szans, to tylko w ten sposób który napisałem tobie powyżej, bo ona nawet jeśli by chciała kiedyś wrócić to na pewno nie do rozbitej, zapłakanej, zaćpanej, słabej i śmiesznej cipki męskiej którą teraz jesteś
będzie chciała wrócić do faceta w którym kiedyś się zakochała, a jeśli będziesz lepszy i silniejszy zanim ją poznałeś tym lepiej
a jeśli zrobisz to co Ci napisałem wyżej na pewno będziesz dużo mocniejszy i lepszy niż kiedykolwiek przedtem będziesz prawdziwym facetem do którego kobiety będą same przychodzić
nawet jeśli przez to nie odzyskasz jej to odzyskasz siebie a uwierz mi to jest NAJWAŻNIEJSZE
posłuchaj kogoś kto przez to przeszedł wiem co mówię jestem TEGO PEWNY NIE MASZ INNEJ DROGI
jedyne co Ciebie czeka teraz to ''krew pot i łzy'' po pierwsze odstaw wszystko co bierzesz WSZYSTKO
jeśli tego nie zrobisz to jest po tobie
wierzę że Ci sie uda bo jeżeli mi się to udało to tobie też się może udać tylko musisz w to uwierzyć
i pamiętaj uwierz mi że najlepsze po tym wszystkim jest to, że jak to przejdziesz, jak to pokonasz to poczujesz się tak zaje...cie tak dobrze jak nigdy wcześniej
3maj się

Jest ciezko samemu, najgorsze noce, nie ma co zrobic ze soba, tylko mysli...

Papierosy ktore pale kilka lat, raczej nie rzuce, mialem prawie rzucone przed rozstaniem, ale nie wytrwalem do konca, gdyz zaczelem palic 2 paczki dziennie, ale teraz staram sie unormowac do jednej, choc sa sytuacje gdzie pale wiecej.
Przed rozstaniem z Nia, nie pilem, nigdy nie bralem wachania, trawy tez nie ruszalem.

Co do wachania, nie chce w to wejsc, bylem kilka miesiecy w tym na chwile, teraz znow wrocilem, ale dzisiaj koncze, nie chce... Choc sa dni, kur... jak ja bym chcial kreske.

Zielsko, nie bede Cie oklamywal, pale zielsko odmiany lepszej, "indice", znane z przymulajacego, pomaga mi to w zasnieciu, gdy nie zapale, nie spie do 7, gdy zapale zasne o 2-4 smile
Tez nie bede zganial wszystko na spanie oczywiscie, moge sie przyznac, jestem uzalezniony od jakis 3 miesiecy od ziola.
Wiec na prawde ciezko bedzie mi rzucic trawe.

Alkohol zawsze byl dla mnie wrogiem, gdy wpadlem do pierwszej szkoly gimnazjalnej, bylem wrobiony w alkohol sporymi ilosciami, do tego od czasu do czasu syfiasta trawa... Moja byla dziewczyna wyciagnela mnie z tego.
Wiec mysle ze juz nie bedzie tak jak na poczatku rozstania ze wzielem flaszke z niemocy i pilem sam.
Nie mowie wypic wypije, ale nie w duzych ilosciach.
Mysle ze alkoholowi moge powiedziec stop, bo go nie lubie.

Glodowke to ja mam codzienie przez ten stres, czy Bog wie co mnie trapi, nie mam ochoty. Ewentualnie jak zapale zielsko to tzn "gastro" wskakuje, to nieraz sie zje.

Tylko co tu cwiczyc? Nie mam pojecia, ja narazie nie zyje, "amatorsko"- pobiegam, pogram w pilke, ale to raz na tydzien.

Zainteresowanie, mialem pasje motocykle, gdy je sprzedalem ze wzgledu ze jezdzilem z Nia na nich, zaluje strasznie, a zarazem moze inni dziekuja, bo nie beda sie martwic czy wroce caly do domu.
Ciezko mi teraz z czymkolwiek, wiec nie mam pojecia czym sie zainteresowac.

Opisalbym Ci sytuacje w szczegolach, odkad pierwszy raz po rozstaniu, sie odezwala do mnie, usmiechla a potem pocalowalo... Serce stanelo.
Wiec ciezko mi zerwac z nia kontak, chce do niej nie napisac, dzisiaj sie zdenerwowala na mnie, bo wypisywalem co minute jakies smenty...
Chcialbym z nia sie przyjaznic, ale nie wiem jak...
Postaram sie do niej nic nie pisac, ale jak sie odezwie do mnie, to lece jak pies...

Chcialbym walczyc, ale nie potrafie chyba... Co chwile jakies glupoty jej pisze, wcale nie dziwie sie ze ja odpycham, ale gdy mi pisze ze ma wielka bariere, ze juz nie potrafi mnie kochac.

Chcialbym za kazdym razem gdy juz bysmy ustali ta przyjaz... Zachowac wlasnie twarz, byc facet a nie cipka.
A ja zamiast radosny, to mam swoje gorzke zale, jaki to ja smutny bez niej, taka jest prawda, ale wiem ze Ja to nie interesuje.
Gdybym za kazdym razem powiedzial jej Czesc, czy Narazie bez smutku na twarzy, bez zbednego gadania i zatrzymywania jej 5 minut dluzej i opowiadanis jej jak tesknie, a potem pisze ze ta przyjazn jest bezsensu...

Nigdy nie mialem przyjaciolki, chcialbym sie tego nauczyc... Ale z moim zrytym beretem wszystko psuje.

Chcialbym poczuc sie lepiej, ale czy potrafie, czy to cos zmieni, gdy nagle skoncze ze wszystkim, czy dam rade? Zalamie sie totalnie.

Dziekuje za ta wypowiedz, bardzo fajnie napisana, bede staral sie czytac az do skutku, albo az zgine.
Pozdrawiam

589

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU piszesz że ''Nigdy nie mialem przyjaciolki, chcialbym sie tego nauczyc... Ale z moim zrytym beretem wszystko psuje''
chyba żartujesz... żadnych przyjaciółek!!! a już na pewno nie z nią!!!! to jest prosta droga do katastrofy!! .. też próbowałem zaprzyjaźnić się kiedyś ze swoją kobietą po rozstaniu.. wytrzymałem może ze 2 dni.
To jest aberracja nie możesz być przyjacielem z kimś kto Ciebie zranił, zostawił doprowadził do tego stanu w którym jesteś teraz.. zapomnij o tym w ogóle niech spada z twojego życia nie ma dla niej miejsca w żadnej postaci, ani przyjaciółki ani koleżanki ani nikogo innego... ona już nie istnieje dla cb!! i to jest jedyne zdrowe normalne podejście do tematu
w ogóle jestem przeciwnikiem aby mieć jakieś psiapióły czy jakieś tam inne bliższe koleżanki - dla mnie to jest nieporozumienie, no chyba że jesteś gejem to wtedy ok
o czym byś rozmawiał z taką przyjaciółką?? o gotowaniu?? o tipsach?? o jej okresie?? nie wiem dla mnie to jest jakieś science fiction. Mam wiele koleżanek ale to tylko znajome cześć cześć żadnych bliższych kontaktów. No chyba że mówimy o przyjaciółkach do seksu to tak:) takich szukaj sobie jak najwięcej tylko nie przeżywaj tego później za bardzo bo będziesz znowu cierpiał.
Tutaj u Ciebie cała sztuka polega na tym żebyś pokochał samego siebie bardziej niż ją... zdaj sobie sprawę że niszczysz się tą rozpaczą.. czyli krzywdzisz tą osobę która jest tobie najbliższa - samego siebie
Najczęściej jest tak że osoby które mają jakieś braki w miłości jako dzieci kiedy dorastają szukają jej u swoich partnerów...takie dzieci które nie miały tyle miłości i akceptacji ile potrzebowały w dzieciństwie są na słabszej pozycji w związku z drugą osobą która to w dzieciństwie otrzymała
ale na to jest rozwiązanie: trzeba pokochać samego siebie, nawet na siłę, choćbyś miał się stać przez to narcyzem, nie szkodzi bądź egoistą - to TY jesteś najważniejszy a nie ona
masz jakąś pracę teraz?? to jest ważne jak nie wiesz co robić to po prostu skup się na pracy i nie myśl o reszcie ona sama przyjdzie
teraz nie mam za bardzo czasu pisać resztę napiszę rano ale wbij sobie do głowy jedno:
Nigdy, nigdy ale to przenigdy się nie poddawaj
bo dopóki walczysz jesteś zwycięzcą
kapitulacja jest wykluczona nie ważne jak sytuacja byłaby beznadziejna

590

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Tylko ze ja mam nadal nadzieje na lepsze jutro, chcialbym zeby jeszcze cos wyszlo, wierze tylko w jedna milosc, drugiej juz nie ma...

Wybaczylem jej ze mnie zostawila, miala prawo, przeciez jest tylko czlowiekiem, mielismy obaj wine, ze mnie obarczyla, emocje, znam to, sam pisalem wiele glupstw.
Jednego to nie boli, drugi bije sie ze sciana...

Wiem ze najlepiej byloby zerwac kontakt, ale czy nie mozna sie nauczyc przyjazni, gdy zalezy Ci na danej osobie, gdy Ja kochasz, robisz glupstwa.
Wiadomo jesli bedzie miala kogos, nie ma przyjazni.

Nie jestem gejem, tylko po prostu tez nie jestem zwolenikem skakania z kwiatka na kwiatek. Po co wymieniac na nowe? Nie wiem moze jestem dziwny, ale nie patrze jak kazdy malolat i nie pieprze czego popadnie...

O czym bym rozmawial, sam nie wiem... Chcialbym poprostu zeby pokochala mnie na nowo, ale z moim zachowaniem to jakas slaba opcja.
Na razie nie szukam takich kolezanek do seksu, zyje moja dziewczyna, a tez mam swoje zasady, oczywiscie nigdy nie mowie nigdy, bo nie wiem co bedzie za pare lat. Tymczasem nie potrafilbym uprawiac sexu z kims, do kogo nic nie czuje.

Nie mam pojecia jak mozna kochac samego siebie, niestety, ale na prawde zawsze musze miec motywacje na dalszy ruch, przez kogos.
Nie potrafie zrobic nic dla siebie.

Mozliwe, gdy bylem maly, kolorowo nie bylo... Pewna osoba, moj cudowny Tatus, wkur*wial mnie nieziemsko, nie bede pisal o szczegolach, bo nie ma sensu... I w sumie gdy zaczelem isc dzien w dzien na alkohol, jako dziecko, bo ile mialem 13-14 lat nagle zjawila sie moja byla, ktora wyciagnela mnie z picia, trawy i wstawieniu sie, byciu silnym w kazdej sytuacji, i tak bylem silny, ale zamkniety w Sobie, tylko zawsze brakowalo
odwagi aby powiedziec Ojcu, zeby tak przesympatycznie sie odpierdolil oddemnie.

Silny jestem, jak zdarzylo mi sie puscic lze to byl cud, az do rozstania, gdy sie dowiedzialem jak to kuzwa boli. Przez te miesiace tyle wyplakalem, az niemozliwe, a jednak.

Ja niestety nadal nie rozumiem jak mozna kochac samego siebie? Egoista, w sumie jestem juz, zauwazylem ze nalegam, pisze do niej, aby bylo szczesliwie, a nie martwie sie jej uczuciem, nie moge zrozumiec tego. Pod zadnym innym wzgledem raczej nie jestem.

Nie pracuje, mam duzo problemow zdrowotnych, i musze szkole ukonczyc, ktora olalem...

Ile to mozna bic sie z samym soba? Z tymi chorymi myslami... Wiem ze czlowiek, a szczegolnie taki jak ja sie nigdy nie poddawal, nigdy nie puszczal lzy, zawsze dawal rade sam. A teraz? Zyje, bo zyje. Czulem to ze, jesli odejdzie oddemnie to bede sie zbieral, a i tak dwa w tyl jeden do przodu.

Trzymaj sie.

591

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Nie potrafisz oddzielić swoich marzeń od rzeczywistości, której doświadczyłeś.

Twoje marzenia to idealizowanie na siłę kobiety, która Cię olała (to rzeczywistość). Wniosek? Przede wszystkim musisz "uwolnić się" od swojej eks. Dać jej odejść ze swojego życia. W puntach wygląda to tak:

1. Nie żyjesz jej sprawami i tym co was łączyło. Koniec to koniec, było - minęło i tyle.
2. Wyrzucasz wszystko co jest związane z eks gwiazdą - ubrania, przedmioty, zdjęcia, numery telefonów, maile, komunikatory. Wszystko!
3. Nie interesujesz się tym co ona robi, gdzie jest, z kim się spotyka. Może się choćby zaćpać na śmierć - to już nie Twoja sprawa. Odrzucając Cię pozbawiła się prawa do Twojej opieki i kropka.
4. Odcinasz się od waszych wspólnych znajomych (przynajmniej na pewien czas) - gdy poprzednie punkty nie wystarczą.

Podsumowując, takie gruntowne odrzucenie "byłej" od siebie. Im szybciej, tym lepiej.

Kolejny krok - poznawaj nowych ludzi. Tyle, że dawaj im czystą kartkę, którą dopiero wypełnią swoją wartością. Nie porównuj nowych kobiet do "utraconej". Bo swoją eks idealizujesz, a nowe właśnie poznajesz. Dlatego te nowe nie mają szans! Nikt nie jest idealny, poza wizerunkiem który tworzysz w swojej głowie. A wizerunek to fikcja, ułuda.

Nie próbuj do siebie przekonywać swojej ex. Dzidzia nie uwierzy w Twoją zmianę, tego możesz być pewny - przetestowałem to w swoim życiu gruntownie i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Owszem, w końcu zmieni swoje nastawienie - w 1%, potem po długim czasie w 2%. Jak chcesz spędzić kolejne dwa lata na zmaganie się z nią - wolna wola. Tyle, że na 100% i tak braknie Ci życia.
Bo cały czas będziesz pod jej obstrzałem. Chwila nieuwagi i dostaniesz w ryj. Nie masz bladego pojęcia jak bogaty jest "arsenał" kobiet w weryfikowaniu i łamaniu Twojej "woli".

592

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

O PsxU wladowales sie i to konkretnie.
Kazdy dobrze Ci radzi.
Powiem Ci to jako kobieta. Ona do Ciebie juz nie wroci. Wiem straszne ale prawdziwe. Wierz mi, ze po jej zachowaniu widac jakie ma do Ciebie podejscie musisz to zrozumiec w koncu bo nigdy nie staniesz na nogi.

Nie warto wchodzic w przyjazn z prostego powodu. Nie przestaniesz jej kochac a co to za przyjazn jak jedna osoba traktuje relacje po kolezensku a druga nie moze spac z milosci? Odpowiedz sobie szczerze sam przed soba wierzysz w taka przyjazn?

Nikt tu nie mowi o skakaniu z kwiatka na kwiatek tylko ulozenie sobie zycia z osoba ktora pokocha Cie za to jaki jestes, ktora da Ci szczescie tylko pozwol sobie na to.
Twoja Byla Cie nie chce wiec czas sobie to uswiadamonic, uszanowac jej decyzje i isc do przodu.
Piszesz ze wyciagnela Cie z nalogow rozumiem to ja tez mojego bylego wyciagnelam z nalogow i wieluuu problemow a podziekowal mi za to w taki sposob ze do dzisiaj sie nie odezwal. To ze ktos Ci pomogl nie robi z tej osoby Boga i nie znaczy ze masz ja wielbic do konca zycia.
Musisz zaczac zyc rozumiesz! Otworz w koncu oczy bo takim zachowanie ani Ty nie robisz postepow ani ona ich w Tobie nie widzi co oddala Cie od marzenia odzyskania jej.
Do milosci nikogo nie zmusisz, mozesz plakac krzyczec blagac nie da sie po prostu sie nie da.

Terapia to jest swietny pomysl. Pomysl nad tym poki nie jest za pozno i odzyskaj swoje zycie.

Trzymam za Ciebie caly czas kciuki!

Przepraszam za bledy jesli jakies sie wkradly ale pisze z telefonu wink

593

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

Nie potrafisz oddzielić swoich marzeń od rzeczywistości, której doświadczyłeś.

Twoje marzenia to idealizowanie na siłę kobiety, która Cię olała (to rzeczywistość). Wniosek? Przede wszystkim musisz "uwolnić się" od swojej eks. Dać jej odejść ze swojego życia. W puntach wygląda to tak:

1. Nie żyjesz jej sprawami i tym co was łączyło. Koniec to koniec, było - minęło i tyle.
2. Wyrzucasz wszystko co jest związane z eks gwiazdą - ubrania, przedmioty, zdjęcia, numery telefonów, maile, komunikatory. Wszystko!
3. Nie interesujesz się tym co ona robi, gdzie jest, z kim się spotyka. Może się choćby zaćpać na śmierć - to już nie Twoja sprawa. Odrzucając Cię pozbawiła się prawa do Twojej opieki i kropka.
4. Odcinasz się od waszych wspólnych znajomych (przynajmniej na pewien czas) - gdy poprzednie punkty nie wystarczą.

Podsumowując, takie gruntowne odrzucenie "byłej" od siebie. Im szybciej, tym lepiej.

Kolejny krok - poznawaj nowych ludzi. Tyle, że dawaj im czystą kartkę, którą dopiero wypełnią swoją wartością. Nie porównuj nowych kobiet do "utraconej". Bo swoją eks idealizujesz, a nowe właśnie poznajesz. Dlatego te nowe nie mają szans! Nikt nie jest idealny, poza wizerunkiem który tworzysz w swojej głowie. A wizerunek to fikcja, ułuda.

Nie próbuj do siebie przekonywać swojej ex. Dzidzia nie uwierzy w Twoją zmianę, tego możesz być pewny - przetestowałem to w swoim życiu gruntownie i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Owszem, w końcu zmieni swoje nastawienie - w 1%, potem po długim czasie w 2%. Jak chcesz spędzić kolejne dwa lata na zmaganie się z nią - wolna wola. Tyle, że na 100% i tak braknie Ci życia.
Bo cały czas będziesz pod jej obstrzałem. Chwila nieuwagi i dostaniesz w ryj. Nie masz bladego pojęcia jak bogaty jest "arsenał" kobiet w weryfikowaniu i łamaniu Twojej "woli".

Wlasnie musialbym zerwac ten kontakt, ale najgorsze jest ze nie potrafie. Nie potrafie podejsc i powiedziec jej tego.
Ona zerwala go dzisiaj, wiec ja pisac juz nie bede do niej, dzisiaj sie tyle "naplakalem" do Niej ze szok.

Zdjecia, pamiatki usuniete juz dawno, nic nie mam od niej. Jutro usune wszystko.

Nie zycze jej tego, raczej malo co wiedzialem co sie z nia dzieje, wiec zerwie kontakt, to nie bede mial zadnych informacji.
Nie mamy juz zadnych znajomych.

Nieraz jade do swoich znajomych, rodziny to poznaje tam kogos, przywitac sie przywitam ale sensu w gadaniu nie widze.
Szczerze nie interesuje sie innymi kobietami, tzn: Czesc, Czesc... Jesli cos spyta, grzecznie odpowiem.
Ja nie mowie ze, ex byla idealna... Miala swoje wady, ale jakos zapominam o tym.

Raczej nie probuje, choc czasem wyglada to tak. Nie chcialbym milosci z litosci.
Wiem ze nie uwierzy, choc mowila mi ze strasznie sie zmienilem.
Zastanawia mnie po co przyszla? Pocalowala. Chyba raczej gdyby nic nie czula, nie robilaby tego.

Mysle ze z tym odzyskaniem masz racje, sam czasem sie zastanawialem, czy by byl jakis sens, ale nieraz czuje ze warto...

Masz racje, ze wszystkim ale juz mam swoj swiat zalapany, gdy mowila mi to tylko przyjazn, ja sie wkrecalem...

Dzieki Maciek, trzymaj sie!

594

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

O PsxU wladowales sie i to konkretnie.
Kazdy dobrze Ci radzi.
Powiem Ci to jako kobieta. Ona do Ciebie juz nie wroci. Wiem straszne ale prawdziwe. Wierz mi, ze po jej zachowaniu widac jakie ma do Ciebie podejscie musisz to zrozumiec w koncu bo nigdy nie staniesz na nogi.

Nie warto wchodzic w przyjazn z prostego powodu. Nie przestaniesz jej kochac a co to za przyjazn jak jedna osoba traktuje relacje po kolezensku a druga nie moze spac z milosci? Odpowiedz sobie szczerze sam przed soba wierzysz w taka przyjazn?

Nikt tu nie mowi o skakaniu z kwiatka na kwiatek tylko ulozenie sobie zycia z osoba ktora pokocha Cie za to jaki jestes, ktora da Ci szczescie tylko pozwol sobie na to.
Twoja Byla Cie nie chce wiec czas sobie to uswiadamonic, uszanowac jej decyzje i isc do przodu.
Piszesz ze wyciagnela Cie z nalogow rozumiem to ja tez mojego bylego wyciagnelam z nalogow i wieluuu problemow a podziekowal mi za to w taki sposob ze do dzisiaj sie nie odezwal. To ze ktos Ci pomogl nie robi z tej osoby Boga i nie znaczy ze masz ja wielbic do konca zycia.
Musisz zaczac zyc rozumiesz! Otworz w koncu oczy bo takim zachowanie ani Ty nie robisz postepow ani ona ich w Tobie nie widzi co oddala Cie od marzenia odzyskania jej.
Do milosci nikogo nie zmusisz, mozesz plakac krzyczec blagac nie da sie po prostu sie nie da.

Terapia to jest swietny pomysl. Pomysl nad tym poki nie jest za pozno i odzyskaj swoje zycie.

Trzymam za Ciebie caly czas kciuki!

Przepraszam za bledy jesli jakies sie wkradly ale pisze z telefonu wink

Witaj Enii, mam nadzieje ze Ty juz sie wyleczylas z tego wszystkiego.

Wladowalem sie, ale co zrobic gdy sie kocha naiwnie.

Chyba wiem, czuje to ze nie wroci, ale nadal pcha mnie do niej, moze nadzieja tak robi, gdy mowila ze moze kiedys, cieszylem sie.
Mam nieraz ze zastanawiam sie, czy powrot ma sens, pewnie odeszla by drugi raz, ale inna tez odejdzie.

Przyjazn, sam nie wiem... Chcialbym, ale tak z podniesiona glowa. Gubie sie sam.
Wiem ze gdy sie kocha to przyjazn jest bezsensu, gdy jedno czuje wiele a drugi to olewa, miedzy innymi bolalo mnie to.

Nikt raczej nie jest mna zainteresowany. Mozliwe ze ktos kiedys da mi szczescie.
Prawda nie chce, a miesza w glowie, nie wiem dlaczego, czy chcialaby mnie zniszczyc totalnie?

Tylko jestem wdzieczny, nie traktuje jej jak Boga przez to.

Chcialbym bardzo otworzyc oczy, ale gdy sie czuje takie cos jest masakra. Mam nadzieje ze wkoncu ogarne sie, bo juz tez zastanawiam sie nad soba.
Wiem ze nikogo nie zmusze, niestety.

Chyba nie bede mial wyjscia, trzeba sie zmusic i isc.
Dziekuje Ci bardzo.

595

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU, wiem że nie powiem nic nowego, bo wszyscy dobrze Ci radzą. Ale żebyś mógł zacząć w miarę normalnie funkcjonować to MUSISZ zerwać kontakt. Jeśli ona do Ciebie pisze pierwsza - musisz jej napisać, że chcesz się w końcu z niej wyleczyć i poprosić żeby nie pisała. Przynajmniej nie teraz... jak się z niej wyleczysz, stanie Ci się totalnie obojętna (może to nastąpić za rok, dwa lata) wtedy będziesz mógł do niej napisać i wtedy koleżeństwo, przyjaźń z nią wchodzi w gre. Ale nie teraz, nie oszukuj się i nie bądź masochistą.

Też jestem po rozstaniu, za chwilę stuknie 5 miesięcy odkąd mnie zostawił. Też dalej jest mi cholernie ciężko, bywają dni w które sobie popłacze. Tęsknie za nim, był miłością mojego życia. Po rozstaniu bywały dni, że nadużywałam alkoholu. Ale wiem, że to nie jest żadne rozwiązanie. Niepokoi mnie fakt, że Ty sięgasz po jeszcze większe gówno, jak ćpanie. Bardzo łatwo jest się w to wkopać, uzależnić. Więc po co dokładasz sobie problemów? Rzuć te prochy w cholerę, a jak tu koledzy podpowiadają - zacznij uprawiać sport. Ja od razu po rozstaniu też zaczęłam biegać, ćwiczyć - trochę mi to pomogło. Teraz zamierzam kupić rower i będę organizować sobie tripy po lesie smile ale uwierz mi, nic Ci nie pomoże, jeśli nie urwiesz kontaktu. Ja ze swoim nie mam już 4 miesiące. Oczywiście pisał, że nie chce mnie unikać, że zawsze mogę na niego liczyć, że w razie czego zawsze mogę do niego napisać. Ale nie! Nie będę się poniżać i prosić. Mam wielu wspaniałych znajomych, na których zawsze mogę liczyć. Zaraz po rozstaniu, na początku obserwowałam go na fb, wszyscy dookoła jak go gdzieś widzieli to mnie informowali. I wiesz co? To mnie dobijało. Sama się wykańczałam. Pewnego dnia postanowiłam, że ten człowiek znika z mojego życia, traktuje go jakby w ogóle nie istniał. Przestałam go obserwować na fb, zabroniłam rodzinie, znajomym mówić mi o nim, że go np gdzieś widzieli, albo że wstawił coś na fb... chcę o nim zapomnieć. Pewnie to szybko nie nastąpi, bo dalej go szalenie mocno kocham, codziennie o nim myślę, ale łudze się, że pewnego dnia się obudzę i będzie on dla mnie obojętny. Oczywiście wolałabym, żeby moja historia zakończyła się happy endem, ale nikogo nie zmusimy do miłości...  pisałeś, że niedawno Twoja mama zaprosiła ją do domu. I po co? Nie rozumiem tego kompletnie. Nie widziała jak cierpisz? Ja na jej miejscu w życiu nie zaprosiłabym do domu kobiety, która tak cholernie zraniła mojego syna. Nawet do głowy by mi to nie przyszło... Jeśli mimo wszystko Twoja mama ma z nią dobry kontakt, to poproś żeby spotykały się na neutralnym gruncie - a nie u Was w domu!

596 Ostatnio edytowany przez ruffi83 (2015-06-23 09:04:19)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU bo widzisz najważniejsze w twojej sytuacji jest nie to żebyś odzyskał ją, tylko żebyś odzyskał siebie, bo zgubiłeś gdzieś po drodze swojego ducha
powiedz mi jak chcesz odzyskać ją jeśli nie odzyskałeś jeszcze siebie?
w każdym z nas drzemie pewna moc, pewna niezwykła siła, z której na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, ale uwierz mi... ona jest... możesz ją obudzić w sobie, potężną siłę, o której istnieniu dotąd nie zdawałeś sobie nawet sprawy... po to aby odzyskać swoje prawdziwe JA
aby odzyskać dumę i godność - to te cechy charakteryzują prawdziwego faceta a tylko zostając z powrotem mężczyzną możesz snuć jakiekolwiek plany na jej powrót
w tym stanie, w którym jesteś teraz zapomnij abyś mógł w ogóle kiedykolwiek ją odzyskać... to jest niemożliwe
1 KROK: będę się powtarzał aż do znudzenia: odstaw wszystkie używki... ostatecznie możesz pozostać na razie przy fajkach ale to też będziesz musiał w końcu odrzucić, zresztą krok drugi czyli maksymalnie wymagający wysiłek fizyczny sam sprawi że nie będziesz miał potrzeby palenia,
co robić?? ćwiczyć od rana jak tylko wstajesz, pompki brzuszki tak z 200razy potem rozbijasz 5 jaj pijesz na surowo i idziesz biegasz dotąd aż nie padniesz... wracasz do domu i uwierz mi zaczynasz czuć że wracasz do żywych, po południu siłownia, wieczorem rozciąganie i bieganie... i tak codziennie!!
nikt nie wymyślił jeszcze niczego lepszego żadne prochy, żadne antydepresanty, żadne alkohole to jest droga donikąd... tylko sport, mnóstwo sportu i zdrowa dieta, to jest lekarstwo nie tylko na twoje ciało a przede wszystkim na twojego ducha

''Nie mam pojecia jak mozna kochac samego siebie, niestety, ale na prawde zawsze musze miec motywacje na dalszy ruch, przez kogos.
Nie potrafie zrobic nic dla siebie.''
I to jest twój największy problem... nie potrafisz żyć dla siebie musisz żyć dla kogoś... popełniasz straszliwy błąd myśląc w ten sposób, musisz zmienić takie myślenie i to od zaraz
żeby żyć dla kogoś najpierw musisz zacząć żyć dla siebie
powiedz mi jak chcesz pokochać drugą osobę jeśli nie umiesz pokochać siebie??
powiedz mi jak chcesz żeby ona kochała Ciebie jeśli nawet ty sam tego nie potrafisz??
powiedz mi jak możesz nie kochać samego siebie jeśli jesteś skazany na swoje towarzystwo do końca życia??
w tym momencie to jest sprawa numer 1 dla Ciebie: spróbuj, zrób wszystko aby pokochać siebie!!
musisz to zrobić, jeśli chcesz żeby kiedykolwiek wróciła... pamiętaj że najpierw musisz pokochać samego siebie, przerzuć tą miłość z niej na siebie, to da się zrobić - uwierz mi sam to przerabiałem
kolejny etap: dzieciństwo
najczęściej problemy uczuciowe w życiu dorosłym są pokłosiem tego czego doświadczyliśmy jako dzieci... jeśli jako dziecko doświadczyłeś braku miłości ze strony któregokolwiek z rodziców, jeśli doświadczyłeś braku akceptacji czy powiem brutalnie jeśli jako dziecko widziałeś że rodzice tak naprawdę się nie kochali a byli ze sobą z innych powodów, wtedy jako dorosły masz na sobie potężny bagaż który dociska do ziemii... ciężko wtedy się odnaleźć w relacjach z innymi osobami... musisz wejść wgłąb siebie i przepracować to wszystko czego doświadczyłeś będąc dzieckiem... to jest być może najtrudniejsze w tym wszystkim...
to wszystko co Ci pisze jest po to żebyś spróbował przejść tą drogę, drogę na końcu której odnajdziesz siebie... a wtedy zrozumiesz że to nie jej powrót jest gwarantem twojego szczęścia ale ty sam

597

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

bezsilna90;
Dzisiaj napisala, czy mi przeszlo... Nie potrafie jej napisac, jak to robilem dwa razy, napisalem ze nie potrafie sie przyjaznic, to mi bylo glupio, ze co ja w ogole napisalem.
Wiem ze musze zerwac ten kontak, ale jak mam napisac osobie ktora znam, czuje cos do niej, takie rzeczy...

Cpanie zabija tylko we mnie te najgorsze dni, wczoraj bylaby 5 rocznica... Wiem ze da sie uzaleznic, znam ludzi takich. Ja to biore w tragicznych chwilach. Dzisiaj nic nie bralem, nie ciagnie mnie do tego.

Widzisz Ty masz checi do tego, a ja sie nawet nie potrafie zmusic...

Wiesz ja nie mialem z byla kontaktu dwa miesiace, bez zadnego widzenia jej, gadania, nic a nic... Nagle bach przyszla.

Jestes silna kobieta, widac ze dasz sobie rade! Mam nadzieje ze wszystko pojdzie po Twoich myslach.

Moja mama chciala dobrze, bo jej mowilem zawsze, ze chcialbym zobaczyc Ja i w ogole... Teraz sama zaluje, mowi ze nie chciala zebym sie meczyl... Ale wiesz co czlowiek marzyl zeby taka chwila nastapila, tesknil, gryz sciany. Jednak w koncu zmiekla sama, tylko po co? Zeby obadac teren...

598

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU rozumiemy Cię bo każdy z Nas przechodził coś podobnego.
Jeśli chodzi o mnie to jeszcze mi nie przeszło, tesknie jak szalona ale pogodziłam się z tym.
Zrozumiałam, że za bardzo szanuje samą siebie żeby męczyć się przez osobe, która zostawiła mnie z dnia na dzień i wywaliła tyle wspólnych chwil i planów.

Musisz zrozumieć, że najważniejszy jesteś TY! Nie ludzie, którzy odchodzą tylko TY.

Sam sobie nie pomożesz, coraz bardziej w to idziesz ślepo, zgłoś się na terapie. Spróbuj chociaż.
Mój były miał bardzo podobne obawy do Twoich. Bał się mówić o problemach i uważał, że terapeuta będzie patrzył na niego jak na ''debila''. Pierwsze spotkania były trudne ale po jakimś czasie dziękował mi, że go do tego namówiłam.
Nie masz nic do stracenia ale masz wiele do zyskania a do zyskania masz SIEBIE i swoje życie.

Podejmij drastyczne kroki: zerwij z nią kontakt i terapia. Już za długo to wszystko trwa.

Swoją drogą ta kobieta jest bardzo niedojrzała skoro widzi co się z Toba dzieje a mimo tego tak się zachowuje. Chciała odejśc niech odejdzie z Twojego życia na zawsze a nie bawi się w przyjaźń. Chociaz Ty pokaż, że masz jaja i zakończ ten komedio-dramat.

Powodzenia i nie daj się!

599

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

ruffi83;
Masz racje, musze sobie ustalic jakis plan dnia, tylko jak wyzbyc sie od zielska, czuje taka potrzebe zeby to zapalic.

Czuje tez taka niemoc, ale mysle ze dam rade pokombinowac w strone sportu. Na poczatku bedzie ciezko, ale z wszystkim tak jest, potem bedzie kwestia przyzwyczajenia.

Kurcze nie rozumie... Mam podejsc do lustra i mowic sobie ze, sie kocham?

Na pewno mialem cos z dziecinstwa, ale czy nie potrafie kogos kochac?
Mam wlasnie takie cos ze kocham, ze zrobilbym wszystko.
Mozliwe ze dziecinstwo zle na mnie wplynelo, ale chyba wszystko wybaczylem, na pewno z nikogo przykladu nie bralem. Chcialem zawsze moc kochac, zyc dla kogos kto jest najwazniejszy.

Mysle ze masz we wszystkim racje, ze musze odnalezc siebie.

Musze zerwac z Nia ten kontak, tylko czy dam rade...
Pozniej rzucic zielsko, mam nadzieje ze sie uda, choc bedzie ciezko.
Rozspisac plan dnia.
Walki bedzie, mam nadzieje ze wytrwam w tym.

Dzieki za Twoje odpowiedzi, daja duzo do myslenia. Pozdrawiam!

600

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

PsxU rozumiemy Cię bo każdy z Nas przechodził coś podobnego.
Jeśli chodzi o mnie to jeszcze mi nie przeszło, tesknie jak szalona ale pogodziłam się z tym.
Zrozumiałam, że za bardzo szanuje samą siebie żeby męczyć się przez osobe, która zostawiła mnie z dnia na dzień i wywaliła tyle wspólnych chwil i planów.

Musisz zrozumieć, że najważniejszy jesteś TY! Nie ludzie, którzy odchodzą tylko TY.

Sam sobie nie pomożesz, coraz bardziej w to idziesz ślepo, zgłoś się na terapie. Spróbuj chociaż.
Mój były miał bardzo podobne obawy do Twoich. Bał się mówić o problemach i uważał, że terapeuta będzie patrzył na niego jak na ''debila''. Pierwsze spotkania były trudne ale po jakimś czasie dziękował mi, że go do tego namówiłam.
Nie masz nic do stracenia ale masz wiele do zyskania a do zyskania masz SIEBIE i swoje życie.

Podejmij drastyczne kroki: zerwij z nią kontakt i terapia. Już za długo to wszystko trwa.

Swoją drogą ta kobieta jest bardzo niedojrzała skoro widzi co się z Toba dzieje a mimo tego tak się zachowuje. Chciała odejśc niech odejdzie z Twojego życia na zawsze a nie bawi się w przyjaźń. Chociaz Ty pokaż, że masz jaja i zakończ ten komedio-dramat.

Powodzenia i nie daj się!

Wazne ze sie pogodzilas, dasz rade, jestes silna!

Wiem ze musze liczyc tylko na siebie...

Bede musial to zrobic, mysle ze terapeuta to jedynie rozwiazanie.

Boje sie zerwac kontak, ale czuje ze tak bedzie najlepiej, a zarazem mam strach... Moze dzisiaj to wszystko zrobie, tylko jak pomysle o tym, to az w brzuchu sie kreci.

Jesli mowisz jako kobieta, ze nie widzisz sensu w tym wszystkim, to bede musial miec jaja i tak zrobic.

Postaram sie! Ty rowniez trzymaj sie.

601

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

bezsilna90;
Dzisiaj napisala, czy mi przeszlo... Nie potrafie jej napisac, jak to robilem dwa razy, napisalem ze nie potrafie sie przyjaznic, to mi bylo glupio, ze co ja w ogole napisalem.
Wiem ze musze zerwac ten kontak, ale jak mam napisac osobie ktora znam, czuje cos do niej, takie rzeczy...

Cpanie zabija tylko we mnie te najgorsze dni, wczoraj bylaby 5 rocznica... Wiem ze da sie uzaleznic, znam ludzi takich. Ja to biore w tragicznych chwilach. Dzisiaj nic nie bralem, nie ciagnie mnie do tego.

Widzisz Ty masz checi do tego, a ja sie nawet nie potrafie zmusic...

Wiesz ja nie mialem z byla kontaktu dwa miesiace, bez zadnego widzenia jej, gadania, nic a nic... Nagle bach przyszla.

Jestes silna kobieta, widac ze dasz sobie rade! Mam nadzieje ze wszystko pojdzie po Twoich myslach.

Moja mama chciala dobrze, bo jej mowilem zawsze, ze chcialbym zobaczyc Ja i w ogole... Teraz sama zaluje, mowi ze nie chciala zebym sie meczyl... Ale wiesz co czlowiek marzyl zeby taka chwila nastapila, tesknil, gryz sciany. Jednak w koncu zmiekla sama, tylko po co? Zeby obadac teren...

Ta dziewczyna Cię wykończy... Ona ewidentnie bawi się Tobą i Twoimi uczuciami. Aż mam na nią nerwy i z chęcią bym jej parę słów napisała. "napisalem ze nie potrafie sie przyjaznic, to mi bylo glupio, ze co ja w ogole napisalem." co napisałeś? Napisałeś PRAWDE! Bo nie potrafisz, na pewno nie w tym momencie, bo dalej ją kochasz. Codziennie robiłbyś sobie głupią nadzieje, a gdy ona by Cię po raz kolejny sprowadziła na ziemię, że to tylko przyjaźń - znów poszedłbyś się zjarać i płakać do poduszki. To nie ma najmniejszego sensu. Musisz zacząć żyć! A póki co, Ty cały czas wegetujesz...

U mnie w lipcu byłaby rocznica... ale staram się o tym nie myśleć. Staram się tak organizować czas, żeby nie siedzieć sama w domu i nie rozmyślać. Wychodzę jak najczęściej z domu, spotykam się ze znajomymi, albo uciekam do książek i nauki - bo za tydzień się bronie. A wieczorami żeby spokojnie zasnąć, to zamiast się upalić, proponuję zaparzyć melisę albo kupić jakieś ziołowe tabletki uspokajające... mi to naprawdę pomagało na sen... teraz już raczej ograniczam tabletki, ale meliska to dobra sprawa. Uspokoisz się i łatwiej zaśniesz.

No i jak nie miałeś z nią dwóch miesięcy kontaktu, to nie uważasz, że było z Tobą lepiej? Pod względem psychicznym? Jesteś facet, zaciśnij zęby i napisz jej, że dla Twojego dobra chcesz na ten moment urwać kontakt.

Szczerze, to nie uważam się za silną kobietę. Jestem strasznie wrażliwa i łatwo mnie zranić. Tych prawie 5 miesięcy było dla mnie koszmarem, okresem wyciętym z życiorysu... nie życzę takiego stanu największemu wrogowi. W sumie to dalej w tym tkwie, bo jeszcze się z niego nie wyleczyłam niestety. Nie wyobrażam sobie być teraz z kimś innym, każdego bym porównywała z nim. Uczę się teraz żyć sama dla siebie, staram się odbudować swoje poczucie wartości, które spadło poniżej zera... odpoczywam od facetów... zdaje się na los, co ma być to będzie. Jestem tego zdania, że jeśli jesteśmy sobie przeznaczeni to kiedyś nasze drogi jeszcze się połączą... ale ja odpuściłam sobie, nie proszę, nie błagam, nie poniżam się - mam jeszcze resztki godności.

Gdy mnie zostawił, powiedziałam mu, że nigdy mu tego nie wybaczę. Obiecywał, że nigdy mnie nie zrani, a zrobił to - nie dotrzymał słowa. Teraz obiecałam sobie, że jeśli do świąt Bożego Narodzenia moje uczucia względem niego osłabną, to napisze mu tylko sms-a, że mu to wybaczyłam, że nie mam mu tego za złe. Ale postawiłam sobie warunek - zrobię to, jeśli nie będę do niego czuć już tego co teraz, co wcześniej. Inaczej znów wpakowałabym się w syf i jakby mi odp to zrobiłabym sobie głupią nadzieje.

3maj się, bądź silny i wreszcie zacznij żyć!

602 Ostatnio edytowany przez Enii (2015-06-23 23:07:04)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Zgadzam sie z bezsilna jak zawsze!
Sama bym ta dziewczyne ustawila do pionu bo zachowuje sie skandalicznie.

PsxU jestes wartosciowym facetem i nie wtedy kiedy masz ja obok, nawet bez niej wiec walcz o siebie i tylko o siebie.

Jest ciezko fakt ale zyc tak sie nie da. Ja tez codziennie o nim mysle i tesknie ale to juz nie jest zycie nadzieja to tylko wspomnienia. Wiem, ze musze zyc dalej i to robie. Ty tez musisz!!!

Wierze w to, ze dasz rade! Dostales mnostwo swietnych rad od Nas wszystkich teraz tylko znajdz w sobie sile a na pewna ja masz!

Badz silny!

603

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Odnosnie przyjazni z ex. PsxU...jestes tu troche na tym forum tak samo jak i ja. Znasz pewnie moja historie, bo nieraz w Twoim watku sie do niej odwolywalem. Mi też jest ciężko, ale powiedziałem kiedyś swojej ex, że ja jej kolega nie bede. Albo wszystko albo nic i chociaz tesknie jak cholera za tym jej usmiechem, specyficznym głosem, ogolnie za wszystkim, to nie ma takiej opcji, żebym sprobowal nawet byc jej kolega. Nie wiem co Ci doradzic, bo sam jeszcze to rozgrzebuje, ale przynajmniej probuje robic cokolwiek, zeby jakos od tego odrywac mysli. Chodze na silownie, chodze na imprezy, w tygodniu nie ruszam alkoholu w ogole, jednak jak pojde na impreze, to czemu mam sie nie pobawic ? Probowalem juz seksu 2 razy i niektorzy mowili ze to najlepsze lekarstwo, ale to nie prawda. Pierwszy raz w zyciu mialem kaca moralnego na drugi dzien. Zaprosilem kolezanke na wesele, zeby sie z kims pobawic, pogadac, pozartowac. Robie czasami niektore rzeczy troche na sile, ale pomaga. Naprawde bardzo ciezko jest sie zmusic zeby zaczac, ale jak juz zaczniesz to pozniej idzie z górki. Trzymam za Ciebie kciuki bo widze ze duzo gorzej to wszystko przezywasz ode mnie, a tez mialem naprawde cholernie ciezkie pół roku mniej wiecej w tym samym okresie co Ty.
pozdro

604

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

bezsilna90;
Wegetuje, to prawda... Jeszcze przed polnoca do niej napisalem, nie wiem po co. Gdy napisala juz ze idzie spac, to dopisala czy jutro spotkamy sie na papierosie... "te papieroski". Odpisalem, tyle dni mnie nie widzialas, to pewnie i tak nie chcesz zobaczyc. Odpisala, aha no okej smile dobranoc.

No to mysle ze okej...

Zycze powodzenia! Wytrwasz w tym wszystkim. Milo zajmujesz ten czas, a ja to juz nie mam sil na cokolwiek.

Biore od czasu do czasu jakies tabletki, ale srednio co zasypiam, wydaja sie byc malo pomocne.

Czy bylo lepiej? Szczerze nie pamietam jak dokladnie bylo, godzilem sie ze wszystkim, a w nocy plakalem w poduszke. Totalne odizolowanie od swiata...
Wolalbym juz jej to powiedziec i odejsc... Gdy bym napisal, to zaraz bym kolejne rzeczy pisal.

To juz masz jakies podejscie do sytuacji ustalone, teraz aby do przodu.
Ja stoje przy akcji "9styczen"; nie ma sensu, nie chce z Toba byc.

Chcialbym miec podejscie o nie wybaczeniu, do moich wrogich przyjaciol mam tak, i jak juz sobie narobia "lipy" to nie wybacze, mimo ze moga blagac na kolanach...
Gdybym mial takie podejscie do bylej, skonczyl bym z syfem w chwile... Ale nie mam.

Zycze powodzenia, bedzie dobrze ze wszystkim. Ty rowniez sie trzymaj, zycze milej nocy.

605

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Zgadzam sie z bezsilna jak zawsze!
Sama bym ta dziewczyne ustawila do pionu bo zachowuje sie skandalicznie.

PsxU jestes wartosciowym facetem i nie wtedy kiedy masz ja obok, nawet bez niej wiec walcz o siebie i tylko o siebie.

Jest ciezko fakt ale zyc tak sie nie da. Ja tez codziennie o nim mysle i tesknie ale to juz nie jest zycie nadzieja to tylko wspomnienia. Wiem, ze musze zyc dalej i to robie. Ty tez musisz!!!

Wierze w to, ze dasz rade! Dostales mnostwo swietnych rad od Nas wszystkich teraz tylko znajdz w sobie sile a na pewna ja masz!

Badz silny!

Enii, chce walczyc, ale z kazda walka, nokautuje siebie samego.
Bardzo dobre rady, zdaje sobie sprawe. Dziekuje wszystkim, bez was to wogole bym lezal i sie nie podnosil. Mam nadzieje ze zbiore ta sile!

Milej nocy.

606

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
dantezg napisał/a:

Odnosnie przyjazni z ex. PsxU...jestes tu troche na tym forum tak samo jak i ja. Znasz pewnie moja historie, bo nieraz w Twoim watku sie do niej odwolywalem. Mi też jest ciężko, ale powiedziałem kiedyś swojej ex, że ja jej kolega nie bede. Albo wszystko albo nic i chociaz tesknie jak cholera za tym jej usmiechem, specyficznym głosem, ogolnie za wszystkim, to nie ma takiej opcji, żebym sprobowal nawet byc jej kolega. Nie wiem co Ci doradzic, bo sam jeszcze to rozgrzebuje, ale przynajmniej probuje robic cokolwiek, zeby jakos od tego odrywac mysli. Chodze na silownie, chodze na imprezy, w tygodniu nie ruszam alkoholu w ogole, jednak jak pojde na impreze, to czemu mam sie nie pobawic ? Probowalem juz seksu 2 razy i niektorzy mowili ze to najlepsze lekarstwo, ale to nie prawda. Pierwszy raz w zyciu mialem kaca moralnego na drugi dzien. Zaprosilem kolezanke na wesele, zeby sie z kims pobawic, pogadac, pozartowac. Robie czasami niektore rzeczy troche na sile, ale pomaga. Naprawde bardzo ciezko jest sie zmusic zeby zaczac, ale jak juz zaczniesz to pozniej idzie z górki. Trzymam za Ciebie kciuki bo widze ze duzo gorzej to wszystko przezywasz ode mnie, a tez mialem naprawde cholernie ciezkie pół roku mniej wiecej w tym samym okresie co Ty.
pozdro

Pamietam, pamietam. Bardzo dobrze, widze ze kazdy juz ma sie lepiej, tylko ja taki cofniety w tyl.
Baw sie, masz do tego prawo. Niektore rzeczy warto robic.

Dziekuje Ci bardzo, ja rowniez kibicuje Ci! Bedzie teraz wszystko z gorki.

607

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Pamietam, pamietam. Bardzo dobrze, widze ze kazdy juz ma sie lepiej, tylko ja taki cofniety w tyl.
Baw sie, masz do tego prawo. Niektore rzeczy warto robic.

Dziekuje Ci bardzo, ja rowniez kibicuje Ci! Bedzie teraz wszystko z gorki.

Dlatego Ty tez powinienes sprobowac.

608

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Blokuje mnie wszystko, ja sie zatrzymalem i nie moge ruszyc...

609

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dzis sie z Nia umowilem... Przyszedlem...
Powiedzialem ze tak nie potrafie, ze kocham i nie chce sie przyjaznic.
Poplakala sie, nie moglem patrzec na jej lzy... Mowila ze nie daje szansy na zwiazek, ze mecze Ja tym pisaniem, ze nie ma wszystkiego odrazu.
Stalem twardo przy swoim ze lzami splywajacymi z policzkow. Totalna masakra zegnac sie z osoba ktora kocham z calego serca...
Nie wyrabiam, totalnie nie mam sil juz do tego pojebanego zycia.
Czy ona cos czuje do mnie?
Ja juz nie wiem.

610

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Moim zdaniem ona jest bardzo niedojrzała emocjonalnie... sama nie wie czego chce, nie ogarniam tej dziewczyny, serio... bawi się Tobą a Ty jej na to pozwalasz... podejrzewam, że traktuje Cię jak koło zapasowe... Musisz jej postawić ultimatum. Niech kobieta się określi, czy próbujecie i zaczynacie wszystko od czystej karty i niech kończy te swoje durne gierki, albo urywacie kontakt i niech idzie w cholere! Musisz jej pokazać, że masz jaja. Bo ona wie, że Ty na wszystko się zgodzisz i wystarczy, że ona napisze a Ty lecisz jak piesek. Kobiety nie lubią takich facetów. Uwierz mi. Musisz jej pokazać, że masz charakter, że jesteś prawdziwy facet i nie dasz sobą pomiatać!

Powodzenia! smile

611

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
bezsilna90 napisał/a:

Moim zdaniem ona jest bardzo niedojrzała emocjonalnie... sama nie wie czego chce, nie ogarniam tej dziewczyny, serio... bawi się Tobą a Ty jej na to pozwalasz... podejrzewam, że traktuje Cię jak koło zapasowe... Musisz jej postawić ultimatum. Niech kobieta się określi, czy próbujecie i zaczynacie wszystko od czystej karty i niech kończy te swoje durne gierki, albo urywacie kontakt i niech idzie w cholere! Musisz jej pokazać, że masz jaja. Bo ona wie, że Ty na wszystko się zgodzisz i wystarczy, że ona napisze a Ty lecisz jak piesek. Kobiety nie lubią takich facetów. Uwierz mi. Musisz jej pokazać, że masz charakter, że jesteś prawdziwy facet i nie dasz sobą pomiatać!

Powodzenia! smile

Masz racje... Wiem ze zachowuje sie jak piesek... Ale ja wlasnie mysle ze tu cos jest na rzeczy, ze ja po prostu nic nie widze oprocz stekania, i narzekania ze tesknie... Przeciez tak nawet jak by chciala wrocic, to by nie wrocila.

Nie wiem sam gubie sie...
Wiem ze z Mama gadalem na temat terapeuty, i niedlugo zaczne zalatwiac.

612

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Idź koniecznie nie zwlekaj, terapia naprawdę pomaga, ale nie od razu. To proces...Życzę Ci siły

613

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Dzis sie z Nia umowilem... Przyszedlem...
Powiedzialem ze tak nie potrafie, ze kocham i nie chce sie przyjaznic.
Poplakala sie, nie moglem patrzec na jej lzy... Mowila ze nie daje szansy na zwiazek, ze mecze Ja tym pisaniem, ze nie ma wszystkiego odrazu.
Stalem twardo przy swoim ze lzami splywajacymi z policzkow. Totalna masakra zegnac sie z osoba ktora kocham z calego serca...
Nie wyrabiam, totalnie nie mam sil juz do tego pojebanego zycia.
Czy ona cos czuje do mnie?
Ja juz nie wiem.

O ile postawiles sprawe stanowczo, to moim zdaniem bardzo dobry ruch. Teraz tylko jedno! Wytrzymaj bez jakiegokolwiek kontaktu. Jak bedzie pisala, nie odpisuj, kompletnie nic!!!!!!!!!!
powodzenia.

P.S. nie jest to moja rada w kwestii " jak ja odzyskac ", tylko tego bys sam odzyskal siebie. Za dlugo to wszystko u Ciebie trwa . Ja tez przezywam, ale nie az tak.

614

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
AiR7 napisał/a:

Idź koniecznie nie zwlekaj, terapia naprawdę pomaga, ale nie od razu. To proces...Życzę Ci siły

Dziekuje bardzo, mysle ze od poniedzialku wszystko zalatwie.

615

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
dantezg napisał/a:
PsxU napisał/a:

Dzis sie z Nia umowilem... Przyszedlem...
Powiedzialem ze tak nie potrafie, ze kocham i nie chce sie przyjaznic.
Poplakala sie, nie moglem patrzec na jej lzy... Mowila ze nie daje szansy na zwiazek, ze mecze Ja tym pisaniem, ze nie ma wszystkiego odrazu.
Stalem twardo przy swoim ze lzami splywajacymi z policzkow. Totalna masakra zegnac sie z osoba ktora kocham z calego serca...
Nie wyrabiam, totalnie nie mam sil juz do tego pojebanego zycia.
Czy ona cos czuje do mnie?
Ja juz nie wiem.

O ile postawiles sprawe stanowczo, to moim zdaniem bardzo dobry ruch. Teraz tylko jedno! Wytrzymaj bez jakiegokolwiek kontaktu. Jak bedzie pisala, nie odpisuj, kompletnie nic!!!!!!!!!!
powodzenia.

P.S. nie jest to moja rada w kwestii " jak ja odzyskac ", tylko tego bys sam odzyskal siebie. Za dlugo to wszystko u Ciebie trwa . Ja tez przezywam, ale nie az tak.

Wlasnie nie wiem czy to stanowcze... Nie potrafie tak od niej odejsc...
Wlasnie musze odzyskac siebie, byc twardym, nie lasic sie do niej, poprostu nie tesknic gdy mowi narazie... Zachowac dume.

Gdy sie naucze zyc dla siebie, mysle ze bedzie zupelnie inaczej.

616

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Jakby Cie kochala po prostu by z Toba byla takie moje zdanie. Jak sie kogos kocha to sie chce ta osobe miec przy sobie na dobre i na zle. Ta dziewczyna nie wie czego chce, jest niedojrzala jak juz wczesniej ktos napisal wiec nie oczekuj od niej doroslych decyzji.  Jedyna osoba, ktora moze cos postanowic jestes Ty wiec postaw sprawe jasno. Zerwij kontakt z ta dziewczyna i walcz o siebie tak jak pisalam!
Ona by chciala zebys po niej zawsze plakal i zawsze ja kochal a ona bedzie robila co chce no prosze Cie chcesz tak zyc? Zastanow sie.

Powodzenia! I nie poddawaj sie w walce o samego siebie bo skopie Ci dupke! Hehehe

617

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Przestań się w końcu nad sobą użalać i zacznij być facetem..
WSZYSTKIE nałogi na bok (z masturbacją włącznie jeśli to robisz) wrzucasz sport + zaczynasz się zdrowo odżywiać.
ZERO jakiekolokowiek kontaktu z nią, nie obserwujesz jej na fejsie, instagramie i gdzie tam jeszcze się da.
Po jakimś czasie zaczynasz wychodzić do innych dziewczyn.
Daj sobie na to 6-8 miesięcy, poczujesz dużą różnicę.

TO JEST MOJA TERAPIA DLA CIEBIE. Tylko, że sam musisz chcieć ją zacząć stosować.. a z tego co widzę bycie ofiarą jest Ci chyba na rękę, bo na 17 stronach płaczesz zamiast podjąć jakiekolwiek kroki....

618

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Jakby Cie kochala po prostu by z Toba byla takie moje zdanie. Jak sie kogos kocha to sie chce ta osobe miec przy sobie na dobre i na zle. Ta dziewczyna nie wie czego chce, jest niedojrzala jak juz wczesniej ktos napisal wiec nie oczekuj od niej doroslych decyzji.  Jedyna osoba, ktora moze cos postanowic jestes Ty wiec postaw sprawe jasno. Zerwij kontakt z ta dziewczyna i walcz o siebie tak jak pisalam!
Ona by chciala zebys po niej zawsze plakal i zawsze ja kochal a ona bedzie robila co chce no prosze Cie chcesz tak zyc? Zastanow sie.

Powodzenia! I nie poddawaj sie w walce o samego siebie bo skopie Ci dupke! Hehehe

Prawda, jesli sie kocha mimo wszystko... Chyba faktycznie juz jestem w to tak wrobiony ze nie widze swiata poza tesknota, smutkiem, zalem...

Nie chce tak zyc, zyje juz iluzja ze kiedys bedzie dobrze... Ale wiem w glebi sobie, ze juz nic nie bedzie z tego.

Enii, taki kopniak przydalby sie i to bardzo...
Trzymaj sie!

619

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Witcher napisał/a:

Przestań się w końcu nad sobą użalać i zacznij być facetem..
WSZYSTKIE nałogi na bok (z masturbacją włącznie jeśli to robisz) wrzucasz sport + zaczynasz się zdrowo odżywiać.
ZERO jakiekolokowiek kontaktu z nią, nie obserwujesz jej na fejsie, instagramie i gdzie tam jeszcze się da.
Po jakimś czasie zaczynasz wychodzić do innych dziewczyn.
Daj sobie na to 6-8 miesięcy, poczujesz dużą różnicę.

TO JEST MOJA TERAPIA DLA CIEBIE. Tylko, że sam musisz chcieć ją zacząć stosować.. a z tego co widzę bycie ofiarą jest Ci chyba na rękę, bo na 17 stronach płaczesz zamiast podjąć jakiekolwiek kroki....

Wiem kazdy ma racje, a ja dalej jestem placzacym dzieckiem, a nawet gorzej.

Musze z to wszystko skonczyc.

620

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Wstaje, patrze moja byla z swoja cudowna kolezanka... Papieros, mdlenie w brzuchu, a wysrane tylko "Czesc". Dobra ogarnelem zla faze, ide sobie na porannego buszka, sobie mysle, mysle...
Dobra wracaja do domu, trudno niech bierze ta popierdolona maniure( swoja kolezanke) i niech idzie z Nia.

Potem napisalem jej sms'a ze pier*ole taka przyjazn, ze nie bede z siebie robil psa, ze juz z tej maki chleba nie bedzie.

Nagle podchodzi moja Mama, mowi "Synu bedziesz zly na mnie", dobra mama mow.
Mowi mi ze powiedziala mojej bylej ze nie bedzie niszczyc mnie, ze sama nie wie czego chce, ze nie ma pisac do mnie i zostawic mnie, bo narazie w tyj przyjazni nie ma pomocy, tylko jedno spada na dno a drugi sie smieje...

Miala racje, ale czuje ze glupie zachowanie z mojej mamy strony. Trudno, powiedziala jedno zdanie bardzo mile " Ze bedzie za mna walczyc, poki jej starczy sil".

Zerwany kontak, usuniety facebook, teraz tylko wykasowac numer z glowy.

621

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Bardzo dobrze!
Wreszcie jakiś krok do przodu. Teraz tylko bądź konsekwentny i nie rezygnuj  z tego co postanowiłeś!

Trzymam kciuki!

622

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

Bardzo dobrze!
Wreszcie jakiś krok do przodu. Teraz tylko bądź konsekwentny i nie rezygnuj  z tego co postanowiłeś!

Trzymam kciuki!

Juz nie wyrabiam, zle sie czuje, co chwile az goraco, ale mam nadzieje ze wytrwam w tym wszystkim...
Masakra...
Dziekuje ze wierzysz we mnie.

623

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Kiedy to sie wszystko skonczy,  nie mam sil juz... Czuje ze stracilem juz wszystko, ze juz nigdy nie bedzie dobrze...


Pisze tutaj, aby nie napisac do Niej.

624 Ostatnio edytowany przez NeverSurrender (2015-06-27 12:35:30)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Skończ pisać głupoty i weź się za siebie. Po co Ci związek z osobą,która Cię nie szanuje?. Przede wszystkim zacznij robić coś dla siebie i być może zabrzmi to egoistycznie pokochaj siebie samego,bo jest to kluczem do zwiększenia poczucia własnej wartości,bo teraz masz je na poziome poniżej zera. Dlaczego to pisze? bo przechodziłem podobne sytuacje do Twoich i gdybym nie poukładał sobie w głowie pewnych spraw pewnie skończyłbym na dnie|z którego powoli się odbijam|. A o swojej "ukochanej" pewnie nigdy nie zapomnisz,bo ciężko zapomina się o "pierwszej miłości" ale jeżeli zaczniesz robić coś dla siebie nie będzie to miało tak destruktywnego wpływu jaki ma teraz|piszę to,bo również byłem w związku gdzie były zapewnienia o miłości i innych pierdołach,o wspólnym mieszkaniu w nowym mieście itd i z dnia na dzień wszystko się skończyło tylko,że w moim przypadku nie dowiedziałem się dlaczego|.

625

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Pokochac samego siebie... Postaram sie, mam nadzieje ze uda mi sie.
Gdyby to wszystko bylo takie latwe, ale jesli kazdy z tym daje rade, to czemu ja bym nie mial dac rady.

626

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Ty sie nie staraj i nie badz takim ciapkiem tylko zacznij juz dzis. Najwazniejsze juz zrobiles, odciales sie (oby definitywnie). Nie reaguj na zaczepki. Najgorsze beda te pierwsze 1-2 tygodnie, pozniej bedziesz czul poprawe, zacznie do ciebie dochodzic, ze nikt ci do zycia nie jest potrzebny, tym bardziej taka fladra.

Polecam silke, jakies nowe zajecie (badz wrocic do starego). Na poczatku nie chce sie, robi sie to na sile, ale nie zauwazysz kiedy a zaskoczy ci tryb "wyj...ne" i zaczniesz sie cieszyc sie, ze ciagniesz za soba tej kuli u nogi.

627

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsXu a myślałeś o psychologu?

628

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lasolitude napisał/a:

Ty sie nie staraj i nie badz takim ciapkiem tylko zacznij juz dzis. Najwazniejsze juz zrobiles, odciales sie (oby definitywnie). Nie reaguj na zaczepki. Najgorsze beda te pierwsze 1-2 tygodnie, pozniej bedziesz czul poprawe, zacznie do ciebie dochodzic, ze nikt ci do zycia nie jest potrzebny, tym bardziej taka fladra.

Polecam silke, jakies nowe zajecie (badz wrocic do starego). Na poczatku nie chce sie, robi sie to na sile, ale nie zauwazysz kiedy a zaskoczy ci tryb "wyj...ne" i zaczniesz sie cieszyc sie, ze ciagniesz za soba tej kuli u nogi.

Rozumie, mam wlasnie najgorsza obawe jak znow sie zjawi, albo uslysze o niej cos co nie powinnienem.

629

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
MaciekM napisał/a:

PsXu a myślałeś o psychologu?

Tak Maciek, od poniedzialku prawdopodobnie bede wszystko zalatwial.

630 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-06-30 12:28:54)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU, jak idzie? Zalatwiles juz cos? Jak samopoczucie?

BTW, Enii a jak u Ciebie leci? Czyzby cos wyszlo z tym kolega? big_smile

Odemnie pytanie do facetow ktorzy podniesli sie sami po porzuceniu/zawodzie i rozczarowaniu milosnym.
U mnie mijaja juz tygodnie, ona w koncu przestala sie odzywac od 2-3, ja jakos sie trzymam, nie mam juz hustawek emocjonalnych choc miewam 2-3 dniowe okresy jakiejs frustracji,smutku i zalu... do tego czesto mi sie sni. W ciagu dnia dosyc czesto o niej mysle, wspominam,ale nie towarzysza temu zadne emocje.

Jak dlugo u was to trwalo? Nie chce szukac zadnych przelotnych przygod ani pocieszycielek, ktos z podobnym podejsciem to przechodzil?

631

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lasolitude napisał/a:

Jak dlugo u was to trwalo? Nie chce szukac zadnych przelotnych przygod ani pocieszycielek, ktos z podobnym podejsciem to przechodzil?

U mnie była nieco inna sytuacja niż u Ciebie. 5 lat razem, poszła do kogoś i mi o tym nie powiedziała, nie chce utrzymywać kontaktu po rozstaniu.

Etapy były takie:

1 mc - "walka" o nią, "zmienianie" siebie pod jej gust etc
2gi mc - rozpacz, że jej nie odzyskam
3ci - uspokojenie, powoli plany co dalej bez niej ale też badanie możliwości powrotu

Po 3 mc się dowiedziałem że poszła do kogoś. Od razu wiedziałem do kogo, dobrze go opisałem w swoim temacie

4ty - 5ty mc - układanie sobie w głowie

Od szóstego miesiąca - otwartość na nowe kobiety

6-11 mc sporadyczne nawroty - zwłaszcza gdy było mi źle, coś mi nie szło albo miałem problemy zdrowotne etc

od 11go miesiąca - obojętność - nie interesuje mnie ta osoba w ogóle ani co u niej, życzę jej generalnie dobrze ale mam ją w nosie.

632

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Maciek, ale jakikolwiek kontakt macie ze sobą? Czy raczej go unikałeś? Odzywała się w ogóle?

633

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Hm... Wczoraj jak zwykle slyszalem o Niej, jak to dobrze bawila sie na imprezie, napisalem jej sms'a... Nie wiem po co. Czuje ze juz mnie przekreslila, i w sumie dobrze. Wole dostac odpowiedz "spierd*alaj" niz jakies cukrowanie, klamanie i inne swinstwa.

Niestety nie moge sie przekonac ze zycie ma sens...
Siedze w czarnej dziurze, zamkniety w czterech scianach, z konsola i tluke jak debil w te gierki zeby jak najmniej myslec o Niej.
Starzy znajomi wpadaja, palimy buszka, ide spac o 6 i dzien jak codzien...

Tesknie za Nia, ale zarazem czuje ze to tylko wielke gowno i co by sie nie dzialo, sam tego nie zmienie, jesli bedzie kiedys mozliwosc, to chce aby wspolnie to naprawic.

Nadziei jeszcze cos tam mam, narobila mi ogromnie w glowie szumu... Ten prawie miesiac przyjazni, byl pelen hardcore.

Przytulanie, pocalunki, sex... Glaskanie po glowie. Zastanawiam sie na ch*j to wszystko, zeby potem powiedziec ze nic nie czuje, albo ze czuje cos ale nie to samo.
Dla mnie sie kocha, albo nie kocha.

Czasem sobie mysle... Az glupie mysli... Jesli ze mna potrafila sie calowac, uprawiac sex, poza zwiazkiem, bez czulosci..  To co Ona kuzwa, potrafilaby tak z kazdym?

Coraz bardziej wnioskuje ze to jednak nie Ona jest tak dobra, kolorowa... Ale i tak tesknie, bo BYŁA na prawde dobra kobieta, tylko przez te pier**lone kolezaneczki, uwaza ze musi odetchnac zyciem...
Ze czlowiek tak sie potrafi zmienic, i z grzecznego, spokojnego zycia.  Oczywiscie imprezy jak najbardziej byly, ale domowe. Zmienic na jakies kluby, gdzie zal dupe sciska tam wejsc, az przykro patrzec jak tam wyglada... Ale co ja kur*wa poradze, jej Tata nie jestem.

Trzymajcie sie!

Maciek tez tak chce jak Ty, juz miec ta obojetnosc.

634

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lasolitude napisał/a:

BTW, Enii a jak u Ciebie leci? Czyzby cos wyszlo z tym kolega? big_smile

Powiem Ci ze z kolega bardzo dobrze ;d ogolnie bardzo sie zblizylismy az sama w to nie wierze. Widujemy sie kazdego dnia jak tylko mamy wolna chwile dlatego nie mam czasu sie dolowac i myslec. Chlopak jest bardzo mily ale poki nie zamkne swojego rozdzialu z bylym to niestety nie wejde w nic nowego bo to bez sensu i on to rozumie.
Niestety ciezko jest wywalic kogos z glowy i serca.

U mnie bywa tak ze jest juz ok a za chwile slysze jakas muzyke ktora sluchalismy i od razu wspomnienia wracaja. Zdarza sie ze leze i mysle o nim i czuje jak bardzo ciagle tesknie ale nie doluje sie. Po tych 2 miesiacach moge smialo powiedziec ze jest lepiej niz bylo! Chwile slabosci ma chyba kazdy ale widze ze ide do przodu i to mnie bardzo motywuje.

PsxU tez jestem ciekawa jak u Ciebie i co zalatwiles? Mam nadzieje ze sie nie poddales!

635

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Maciek tez tak chce jak Ty, juz miec ta obojetnosc.

Nie będziesz miał tej obojętności bez pracy nad sobą. Milion razy Ci można powtarzać żebyś
- rzucił WSZYSTKIE nałogi
- zajął się np. sportem
- przestał się z nią kontaktować
- przestał użalać się nad sobą

Ale Tobie chyba dobrze paplać się w gówienku w którym aktualnie jesteś wink Psycholog okej, ale powie Ci to samo co ludzie tutaj. Wszystko zależy tylko od CIEBIE. Możesz wywalić grube pieniądze na psychologa. Ja osobiście wolałbym te pieniądze zainwestować w SIEBIE. Karnet na siłownie, na basen, może jakiś kurs, rower, rolki. I masz zapchany cały dzień.

636

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

ło ło łoł...

Pora przestać się mazać!!! Wiadomo, że będziesz za nią tęsknił i myślał, ale to już przeszłość. Ja np. po rozstaniu łapałem się na tym, że mimo starałem się nie myśleć zapomnieć to mówiłem podczas rozmowy z kumplami ''no no byłem tam z Natalią fajnie tam...'' miałem nie mówić o niej nie wspominać, ale cóż jak mi się wypsło w rozmowie to trudno. Zrozumiałem, że nie wykreślę 7 lat i będę miał takie sytuacje a nie ma co się silić by unikać tego, samo przyjdzie z czasem. Proste, dlatego staram się wspominać miło ten czas, ale bez popadania w jakieś odpływanie do tamtych chwil, było mineło - fajnie było smile

Jeśli ją kochasz tak jak napisałeś to na bank do niej nie wrócisz bez zmiany siebie, ona Cię zostawiła bo byłeś jaki byłeś. Na pewno do niej nie wrócisz kontaktem i błaganiem - jak to wygląda zresztą. Dlatego zerwij kontakt kompletnie nie odbieraj nie odpisuj, nic, niech się sama zastanawia. Jeśli zmienisz siebie na lepsze i nagle znowu pojawisz się w jej życiu - przypadkiem, jest jakaś szansa, że Cię zechce znowu.

Tylko po co odgrzewać starego kotleta. Ona podjęła świadomą decyzję!!! nie zrobiła tego w trakcie kłótni tylko myślała pewnie nie jeden dzień, analizowała i powiedziała, że Cię nie kocha i koniec. Po co być z kimś kto Cię nie kocha.

Jejj ja kocham Emme Watson (no tą Hermione z hp) ona mnie nie kocha i co mam się starać dla niej, mógłbym w sumie do zrobienia - jechac do uk coś podziałać z karierą, zarobić mln itp. da się zrobić tylko po co może nie warta jest tego wszystkiego i  gdieś jest lepsza dziewczyna. To po co ty masz się dla niej starać nie dla siebie.

Młody jesteś lepszą spotkasz jeszcze, która Cię pokocha smile

637

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Witcher napisał/a:

Maciek, ale jakikolwiek kontakt macie ze sobą? Czy raczej go unikałeś? Odzywała się w ogóle?

Żadnego. Ona zadecydowała o braku kontaktu, potem trochę go było przy okazji procesu (vide mój temat) a potem nic. Wysyłamy sobie tylko życzenia na urodziny.

638

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Enii, mowisz ze nie zaczniesz nowego zanim nie zamkniesz starego rozdzialu, tylko czy ty juz tego nie zaczelas, nieswiadomie? Pisala, ze bylas w kilku zwiazkach, chyba za szbko z jednego w drugi wskakujesz... moze warto byloby popracowac nad soba, ze soba?
Taka uwaga big_smile

Maciek, dzieki za posta. Przeczytalem poczatek twojego tematu, doczytam do konca jak tylko bede mial chwile. Widze mase podobnienstw,analogii do mojego przypadku.

Czuje sie jak alien poza tym. Nie wyobrazam sobie tego, ze znajde gdzies te kolejna, juz jedyna ktora bedzie miala troche oleju w glowie, nie kierowala sie tym babskim kalkulowaniem, kierowala czyms wiecej niz hedonizmem i jakims prestizem wsrod kolezanek... moglbym pisac bez konca.
Wiece co jest zaskakujace? Ze tym wszystkim uwiodla mnie moja EX. I tak samo, zanim ja poznalem zarzekalem sie, ze do 30 nie bede mial baby a nawet znajomi i rodzina mieli przypuszczenia ze jestem gejem.

Jakis ciezki tydzien mam, a sluchania kumpli jak by to nie przelecieli jakies tam takiej czy owakiej sluchac juz nie moge. Moze faktycznie jestem gejem, bo nie rozumiem i nigdy nie rozumialem tych gosci, kazdy rwalby jak pies kielbase, nawet ci zajeci. A ja to ten glupi bo nie wiem co trace i bez sensu trzymac sie jednej, a seks z uczuciem to wymysl. I kto tu ma racje teraz...

639

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
PsxU napisał/a:

Starzy znajomi wpadaja, palimy buszka, ide spac o 6 i dzien jak codzien...

Psxu Twoim znajomym tez tak mowisz jak nam? Ja pamietam jak ja mialem ten najgorszy okres to tez sie zalilem kazdemu dookola o mojej sytuacji, o tym jak zostalem potraktowany itd. Po kilku razach moje najblizsze otoczenie mialo tego serdecznie dosyc i gdyby nie byli moimi przyjacilmi i nie chcieli dla mnie dobrze, to by zerwali jakikolwiek kontakt. Naprawde pomimo ze ci sie nie chce zacznij cos robic, bo w trawce czy piwku nie znajdziesz ukojenia. Ja znajduje, akurat jestem po 4 piwkach ze starym przyjacielem ale na calkiem innej zasadzie. Nie widzielismy sie z 2 lata, przylecial z US, spotaklem sie z nim i naprawde milo spedzilem czas gdzies w ogrodku na miescie, bez zerkania w telefon kiedy sie logowala na FB czy patrzenia na jej stare zdjecia. Siedzeniem i plakaniem w pokoju nie wyjdziesz z tego. Naprawde. szkoda ze nie jestes z mojego miasta, bo bym Cie zaczal ogarniac na sile:) pzdr

640

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lasolitude napisał/a:

Enii, mowisz ze nie zaczniesz nowego zanim nie zamkniesz starego rozdzialu, tylko czy ty juz tego nie zaczelas, nieswiadomie? Pisala, ze bylas w kilku zwiazkach, chyba za szbko z jednego w drugi wskakujesz... moze warto byloby popracowac nad soba, ze soba?
Taka uwaga big_smile

Czyli jestem taka zmienna mówisz? hehe big_smile Nie, nie, nic z tych rzeczy.
Byłam w 3 związkach pierwszy mnie bardzo dużo nauczył bo to było jeszcze za czasów małej dojrzałości życiowej smile drugi juz był lepszy chociaż też pokazał mi wiele i otworzył oczy a w 3 weszłam już jako świadoma wszystkiego albo tak mi się zdawało ale nie popełniałam już błędów tych, które pojawiały się wcześniej i byłam szczęśliwa. wink
Mam 25 lat więc muszę też od siebie wymagać zdrowego podejścia smile
Nie wchodze w nic na razie ani świadomie ani podświadomie bo nie umiem.
Nie potrafię zaufać do końca, otworzyć się od nowa smile Zawsze zajmowało mi to dużo czasu a po ostatnim rozstaniu wręcz się martwię, że nigdy nie wejdę w nic nowego bo strach mnie będzie paraliżował albo mam myśli, że nie pokocham nikogo bardziej niż jego. Czas pokaże, życie mija, jakoś to będzie smile

A praca nad sobą jest wskazana dla każdego więc jestem jak najbardziej za tym smile


Pozdrawiam big_smile

641

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

...a w 3 weszłam już jako świadoma wszystkiego albo tak mi się zdawało ale nie popełniałam już błędów tych, które pojawiały się wcześniej i byłam szczęśliwa. wink

Czyli to "on" dal d**y tym ostatnim razem? Nie czepiam sie gdybys to tak odebrala, poprostu ciekawosc i analizuje nawet zwiazki moich znajomych. A rozgrzebywac juz nie bede tongue

Maciek, przeczytalem Twoj temat. Mamy/mielismy podobne podejscie do zwiazkow. Moja byla tez ta jedyna, byla moim swiatem choc z poczaku bylo na odwrot i sie jej znudzilem. Jej swietej pamieci ciocia jeszcze rok temu mowila przy mnie zeby za mnie wyszla (niedlugo przed smiercia), jej siostra uwazala mnie za dobry material na meza, brzydki nie jestem, przeciwnie, do najglupszych ciezko mnie zaliczyc a mimo to stalem sie nudny,przewidywalny i wlasnie bylem za glupi w te klocki. Efekt niklego doswiadczenia i naiwnosci. Cale zycie zylem w iluzji, ze kobieta jak pokocha, to tak jak matka, bezwarunkowo, bo chyba sam tak kocham...co utwierdzalo mnie ciagle w tym.

Jak wygladaja teraz Twoje relacje z kobietami?

Zaczynam od dluzszego czasu watpic w sens wiazania sie dla innych powodow niz prokreacja. Te wszystkie gierki, oczekiwania i zawody, duma, szacunek, lojalnosc... co to dzis znaczy, bo w sumie po co? Relacje bez zobowiazan sa duzo prostsze a kazdy i tak z czasem zrozumie ze nikt nie jest w stanie zapelnic mu tej pustki, chocby nie wiem jakim idealem by byl.


PsxU, co u Ciebie?

642

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lasolitude napisał/a:
Enii napisał/a:

...a w 3 weszłam już jako świadoma wszystkiego albo tak mi się zdawało ale nie popełniałam już błędów tych, które pojawiały się wcześniej i byłam szczęśliwa. wink

Czyli to "on" dal d**y tym ostatnim razem? Nie czepiam sie gdybys to tak odebrala, poprostu ciekawosc i analizuje nawet zwiazki moich znajomych. A rozgrzebywac juz nie bede tongue

Wiem, ze to tak nieladnie zwalac na kogos ale tak to on dal dupy. Glownie on.
Bylo minelo zyc musze dalej i sie staram! big_smile

PsxU wlasnie co u Ciebie? Mam nadzieje ze nie robisz nic glupiego!

643

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Enii napisał/a:

... i sie staram! big_smile

Mowisz jak ktos w zwiazku big_smile big_smile big_smile

Milej nocki!

644

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

U mnie... Bede szczery, robie glupoty nadal, coraz czesciej.
Co tu wiecej pisac, 17 stron smetow, wiec nie ma co juz dalej plakac.

Wazne ze Wy sie trzymacie! Trzymam za was kciuki. Powodzenia

645

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lasolitude napisał/a:

Jak dlugo u was to trwalo? Nie chce szukac zadnych przelotnych przygod ani pocieszycielek, ktos z podobnym podejsciem to przechodzil?

Może od początku, zostawiła mnie dla swojego byłego(przez którego wpadła w depresje), mimo ich rozstania okazało się że dalej go kocha mimo bycia z jednym gościem a potem ze mną.

Najgorszy był początek, studiujemy razem wszyscy w trójkę więc bardzo bardzo to bolało jak widziałem jak znowu zaczęli ze sobą pisać a później łazić razem(w sumie teraz jak piszę to też boli).
Na szczęście są wakacje więc nie muszę oglądać ich krzywych ryjów big_smile

Pierwsze dwa tyg do miesiąca najgorsze. Bardzo pomogło mi napisanie tutaj swojej historii i dzięki temu otworzyłem oczy na ten mój pseudo związek. Wiadomo, raz lepiej raz gorzej. Mam dni że w ogóle o niej nie myślę a czasami gdy mam gorszy dzień to część wraca ale to bardziej tęsknota za przytulaniem, spaniem w jednym łóżku itp niż za nią samą więc się leczę.

Usunięcie z fb i najlepiej zablokowanie to podstawa, nie piszemy i nie dzwonimy. Jak sama/sam napisze nie odpisujemy.
Znalezienie sobie zajęcia dużo pomaga, Ja np. wiosłuję po Odrze, ćwiczę w domu, biegam, zbieram materiały i pisze magisterkę więc nie mam czasu na pierdoły nawet jaką jest ona.

Nie powiem że jest mi obojętna bo nie jest.
Nie wierzę w karmę itp. ale mam nadzieje że jak ją rzucił raz to zrobi to znowu.

646

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lasolitude napisał/a:
Enii napisał/a:

... i sie staram! big_smile

Mowisz jak ktos w zwiazku big_smile big_smile big_smile

Milej nocki!

Kurczę muszę się starać żyć normalnie. Lekko nie jest ale ile mozna się dołować i płakać za człowiekiem, który ma mnie gdzieś! Wręcz nie można! ale nie powiem, zdarza mi się jeszcze mieć dni typu ''jakie zycie jest beznadziejne'' tongue


PsxU no nie! już sama nie mam pomysłów jak Cię zmotywować do ogarnięcia skoro tyle osób próbowało. Wiem, że sam musisz chcieć a z tą Twoją chęcią to marnie prawda?

647

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.
Lasolitude napisał/a:

Maciek, przeczytalem Twoj temat. Mamy/mielismy podobne podejscie do zwiazkow. Moja byla tez ta jedyna, byla moim swiatem choc z poczaku bylo na odwrot i sie jej znudzilem. Jej swietej pamieci ciocia jeszcze rok temu mowila przy mnie zeby za mnie wyszla (niedlugo przed smiercia), jej siostra uwazala mnie za dobry material na meza, brzydki nie jestem, przeciwnie, do najglupszych ciezko mnie zaliczyc a mimo to stalem sie nudny,przewidywalny i wlasnie bylem za glupi w te klocki. Efekt niklego doswiadczenia i naiwnosci. Cale zycie zylem w iluzji, ze kobieta jak pokocha, to tak jak matka, bezwarunkowo, bo chyba sam tak kocham...co utwierdzalo mnie ciagle w tym.

Jak wygladaja teraz Twoje relacje z kobietami?

Nie ma. Nawaliło mi zdrowie totalnie i mam myśli samobójcze więc nie mogę się w tym stanie z kimś wiązać, to by było mocno nie fair

648 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-07-06 13:07:41)

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Dzieki wam za odppowiedzi. U mnie jest duzo lepiej, ale jak kazdego dopadaja mnie dni kiedy sie zapetlam myslami i tak to sie ciagnie...

Gdzies ostatnio przeczytalem taki prosty przyklad, ze tesknota i myslenie o EX to jak tesknota za jakas piekna aktorka w ktorej od dziecka sie "kochamy".
Zwykla projekcja. Kiedys to sobie uswiadamiam ( a dzieje sie to coraz czesciej) blyskawicznie znikaja emocje i wraca obojetnosc a nawet zadowolenie z zycia.  Sprobujcie.
Polecam lekture lub wywiady (na yt) Krishnamurtiego, w niektorych wdaje sie w polemike z psychologami,psychiatrami i biologami nt. cierpienia, milosci... potrafi bardzo otworzyc umysl.

Maciek - myslalem, ze sie w miare pozbierales! Troche to juz trwa, to nawet nie pokojace, ze nadal masz te mysli...
Jestem po nieudanej probie samobojczej. Nie wiem sam czy chcialem wtedy zwrocic na siebie bardziej uwage czy skonczyc z tym wszystkiem, chyba po polowie...bo procz zdrady,rozstania przezywalem kilka innych wydarzen, wszystko jakos na raz sie nalozylo. A bylem tak slaby, ze ciagnalem jeszcze ten zwiazek prawie rok... do lutego/marca tego roku.
W ostatnim momencie wyrzygalem polowe tego co polknalem kiedy juz nie moglem stac o wlasnych silach. Nigdy w zyciu sece mi tak szybko nie bilo, az bolalo, czulem, ze to juz koniec... zycie przelatywalo mi przed oczami a kolejne 2 dni bylem prawie warzywem.
Ciezko jest myslec trzezwo w takich okresach, tym bardziej, ze u Ciebie jest ta niedoczynnosc tarczycy (zaczalem sie zastanawiac czy sam czegos nie mam bo jestem od zawsze takim humorzastym pesymista), ale skoro masz takie mysli, trzeba dzialac. Poki sa, nie jest dobrze a nikt Cie nie przekona i nie pocieszy jesli nie bedziesz sam chcial wierzyc, ze to wylacznie od Ciebie zalezy jak sie czujesz, jak myslisz. Niby oklepane hasla, jak to cale kochanie siebie, bycie soba itd... do kazdego potrzebne jest inne podejscie, tak jak nauczycieli w szkolach, to jednych trafiaja, do innych juz nie. Dlatego polecam Jidu, w prosty sposob potrafi przedstawic i wytlumaczyc wszystko, bez zadnych smetow i naciaganych bajek o spirytualizmie na ktory juz kiedys duzo tracilem czasu i energii.

649

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Pozbierałem jeśli chodzi o Ex. Tymczasem mi się rozsypało zdrowie zupełnie w ostatnich miesiącach i to chyba trwale. Mam też duże problemy z pracą i ogólnie to wszystko mnie przerasta.

650

Odp: Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

PsxU, co tam słychać? Mam nadzieję, że trochę lepiej skoro się nie odzywasz.

Posty [ 586 do 650 z 663 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobieta moich marzen, zerwala po prawie 5 latach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026