netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Samotne panny po trzydziestce...

329 odpowiedzi32 138 wyświetleńzałożony przez mariusz30, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Samotne panny po trzydziestce...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 330 ]

261

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Temat zszedł na niepotrzebne tory. I mężczyźni i kobiety po 30 są wolni, ale nierzadko oboje nie chcą się łączyć w pary.
Kobieta dojrzalsza patrzy przez swoje błędy, swoich znajomych,przyjaciółek. Nie kieruje się aż tak bardzo powierzchownością, patrzy też długofalowo.
Wymagania w pewnych dziedzinach są wyższe, w innych dużo niższe.
Inna sprawa, gdy którakolwiek płeć wymaga dużo więcej niż sama jest w stanie dać, czy prawi o swoich wysokich wymaganiach, a wybiera kogoś tzw na //przejściowy związek// traktując taką osobę przedmiotowo. Taką postawę pokazała kobieta autora tematu.

262 Ostatnio edytowany przez mariusz30 (2015-02-28 22:41:56)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Mariola przeczytałaś cały wątek? To przeczytaj raz jeszcze z zrozumieniem.
Gdzie ja pisałem, że oceniam po pierwszym spotkaniu? Gdzie pisałem, że oceniam urodę? Skąd wogóle wiesz jak ja oceniam kobiety w realu?
Kolejna durna baba co mi coś wmawia czego nie pisałem... Dajcie sobie już spokój ok?

263

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

durna baba kolejna, nie dziwie się ze jesteś sam, nie to żeby było cos gorszego ale jak traktujesz kobiety w realu jak tu, to powodzenia mieć nigdy nie będziesz u kobiet jakiegoś wielkiego

264 Ostatnio edytowany przez mariusz30 (2015-02-28 22:57:10)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Już ty się nie martw o to jak ja kogo traktuję. Na dobre traktowanie trzeba sobie zasłużyć big_smile
Po co się udzielasz bez sensu? Piszesz coś co nie jest na faktach. Nigdy nie oceniałem po wyglądzie, o tym już pisałem wcześniej i nigdy nie oceniałem po pierwszym spotkaniu. To raczej mnie kobiety niektóre tak oceniały, więc wiem jak to jest.

265

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

,,Ale z tego co zauważyłem, to każdej coś nie pasuje. Jedna chciałaby ale boi się zaangażować, druga szuka tylko "jelenia" do robienia przy domu i zawsze coś jest nie tak. Z góry przekreślają...,,
na przykład tu od razu oceniasz,

266

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Jakie od razu? Kobieto. Pisałem Ci czytaj z zrozumieniem. To było po jakiś dłuższych relacjach, związkach, spotkaniach. Ludzie... Ogarnijcie się!

267

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Nie przekonują mnie argumenty z obniżaniem wymagań. Ja nigdy nie twierdziłam, że pieniądze u mężczyzny nie są ważne i daleko mi do hipokryzji. Pewnie, że są ważne. Gdybym szukała kochanka, to nie miałyby znaczenia, ale jeśli szukam partnera, to są bardzo ważne. Podobne wymagania miałam w wieku 20 lat, jak i teraz, a w tym roku 26 lat stuknie, więc bliżej mi do 30stki niż dalej. Długo czekałam na pierwszego partnera, bo nie chcę się wiązać z kimś, kto do mnie nie pasuje, a ja do niego. I to jest zupełnie racjonalne myślenie, bo bardziej szczęśliwa byłabym sama niż z kimś niedopasowanym, kogo wady by mnie irytowały. Gdybym była panną po 30stce to nic by się nie zmieniło. Nie dlatego, że mam jakieś niebotyczne wymagania, ale po prostu wiem czego chce. Nie uważam też, że mężczyźni są beznadziejni i jestem od nich lepsza. Znam mnóstwo cudownych facetów, ale nie umiałabym z nimi być, więc nie wiązałabym się na siłę.

A co do spadku atrakcyjności po 30stce to podchodzę do tego raczej z dystansem. Pewnie, że dbam o cerę, o ciało i ogólnie o zdrowie, używam też kremów przeciwzmarszczkowych. Ale to bynajmniej nie świadczy o tym, że toczę jakąś walkę z czasem i wpadnę w histerię widząc trzecią czy czwartą zmarszczkę albo siwy włos. Z wiekiem przyszła akceptacja siebie, a jeśli facet woli 19stki, no to droga wolna. Ja się przez to gorsza nie czuję. W moim otoczeniu jest wiele kobiet po 30stce i uważam, że są piękne. Może 19stki mają ładniejszą figurę, brak zmarszczek, rozstępów czy obwisłego biustu, ale starsze kobiety też mają swoje plusy. Nie noszą workowatych ubrań, tylko podkreślają figury, nie popełniają już błędów w ubiorze i makijażu, wiedzą co do nich pasuje, są uśmiechnięte i akceptują siebie, umieją godzić ze sobą mnóstwo obowiązków itp. A 19latki może mają bardziej jędrne ciała, ale często źle się malują, mają włosy zniszczone eksperymentami, nie umieją dobrać ubrań do sylwetki, mają masę kompleksów mimo tych pięknych ciał, są niepewne siebie itp. Nie uważam, że 30stki są lepsze od 19stek, ale też nie uważam, że 19stki są lepsze od 30stek. Po prostu każdy wiek rządzi się swoimi prawami, ma swoje wady i zalety. Może mam już pierwsze zmarszczki i nie jestem tak młoda jak 19stka, ale ja bym się nie zamieniła na wiek, bo teraz właśnie bardzo fajnie mi się żyje, bez tych wszystkich problemów nastoletniego życia, bez kompleksów i martwienia się głupotami. Jeśli za 10 lat partner mnie zostawi dla 20stki, to jego strata. Dla mnie nie ma nic bardziej seksownego niż zadbana kobieta, która nie martwi się kompleksami, uśmiecha się do wszystkich i akceptuje siebie. A że ma jakieś rozstępy czy obwisłą skórę po ciąży, to naprawdę nie ma znaczenia. I jeśli dla faceta takie rzeczy przekreślałyby mnie po 30stce, to bez żalu bym go rzuciła i niech szuka szczęścia z kim chce.

268

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

czyli na podstawie dwóch kobiet wyrobiłeś sobie zdanie o kobietach po 30?

269

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Ludzie ja już wysiadam...
A co mam Ci całą historię życia swojego wypisać z detalami? Lub wszystkie przypadki które znam osobiście. Ty się dobrze czujesz? Ja rozumiem jest sobota, jakiś może alkohol, ale nie przesadzaj. Co?

270

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

cslady i chwała ci za to

poza tym kadza kobieta jest inna,
denerwuje mnie takie generalizownaie, ze kobiety po 30 to, kobiety 19 letnie to, a te starsze to jak są same to desperatki szukające chłopa, a jeszcze jak nie maja dzieci to zegar tyka:)
a co z kobietami które nie chcą mieć dzieci?

271

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Gdybym ja był samotnym facetem na pewno nie odtrącił bym 30 parolatki.Kurcze poszukał bym wysokiej brunetki tak ze 175 cm (nawet z dzieckiem bo nie jestem hipokrytą) nie musiała by być ani zamożna ani mieć jakiegoś stanowiska (mam dość własnych środków) ale chciałbym aby była madra aby w zimowe wieczory mieć przy kominku o czym rozmawiać.A latem popijać kawę poranna w ogrodzie i patrzeć jak wszystko sie budzi do zycia.Ponieważ zostało mi jakieś 20 lat życia niech bedą one wspólne i najlepsze takich jakich powiedzmy nie mieliśmy nigdy z racji błędów,głupoty,ułomności itd.Chciałbym pokazać jej te lepszą stronę życia,że karta zawsze sie może odwrócić jeśli tylko sie tego chce.Nie musi mi gotować bo umiem to od lat nie musi mi sprzątać bo od lat wpada pani,która robi to za mnie.Nie ogarniam pralki cóż nie chciało mi sie czytać nigdy instrukcji.Mam chyba adhd wiec nie usiedzę na tyłku lubię zwiedzać różne miejsca w pl i za granicą.I myślę i kobieta właśnie po 30 była by dla mnie wprost idealna.

PS.są to rozważania czysto teoretyczne żeby nie było .

272

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
mariusz30 napisał/a:

Ludzie ja już wysiadam...
A co mam Ci całą historię życia swojego wypisać z detalami? Lub wszystkie przypadki które znam osobiście. Ty się dobrze czujesz? Ja rozumiem jest sobota, jakiś może alkohol, ale nie przesadzaj. Co?

mniej agresji by się przydało
może ty bys wyluzował troszkę,

273 Ostatnio edytowany przez Sponieierana1 (2015-02-28 23:44:38)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
cslady napisał/a:

Nie przekonują mnie argumenty z obniżaniem wymagań. Ja nigdy nie twierdziłam, że pieniądze u mężczyzny nie są ważne i daleko mi do hipokryzji

ja bym się nie zamieniła na wiek, bo teraz właśnie bardzo fajnie mi się żyje, bez tych wszystkich problemów nastoletniego życia, bez kompleksów i martwienia się głupotami. Jeśli za 10 lat partner mnie zostawi dla 20stki, to jego strata. Dla mnie nie ma nic bardziej seksownego niż zadbana kobieta, która nie martwi się kompleksami, uśmiecha się do wszystkich i akceptuje siebie. A że ma jakieś rozstępy czy obwisłą skórę po ciąży, to naprawdę nie ma znaczenia. I jeśli dla faceta takie rzeczy przekreślałyby mnie po 30stce, to bez żalu bym go rzuciła i niech szuka szczęścia z kim chce.

Osobiscie znam pare kobiet ktore sa  po 30 stce -35lat (Jestem kobieta hetero ale lubie popatrzec na wlasie tego typu kobiety )  i sa one o wiele bardziej pociagajace interesujace niz  nie jedne 20 sto -paro  latki.Nawet  czasami   zdarza sie ze  40 stka zadbana ma wiele wiecej seksapilu niz mlodsza od niej kobieta.

274

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
mariola856 napisał/a:

cslady i chwała ci za to

poza tym kadza kobieta jest inna,
denerwuje mnie takie generalizownaie, ze kobiety po 30 to, kobiety 19 letnie to, a te starsze to jak są same to desperatki szukające chłopa, a jeszcze jak nie maja dzieci to zegar tyka:)
a co z kobietami które nie chcą mieć dzieci?

ło matko bosko, jeszcze niżej zeszliśmy z granicą wiekową
myślałam, ze to pojedynek 20 i 30-latek, a wy się na nastolatki juz zasadzacie?
troche niżej i grozi kryminał, wiecie o tym, prawda???

275

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Każdy ma prawo związać się z kim chce, czy teoretycznie Mariusz zwiąże się z 20, 30 latka czy starszą, nic mi do tego jaka mu się podoba. Nie podoba mi się tylko jego generalizowanie i mówienie za wszystkie kobiety, jakie sa jakie maja wymagania. Mówił przecież, ze każda kobieta szuka takiego co pracuje, nie pije, nie bije i ze nikt mu nie powie, ze jest inaczej.
Poza tym co to za ,,pojedynek,, które kobiety sa lepsze, czy 20 czy 30 czy starsze?:) bez sensu.

Jak ktoś tobie Mariusz przytakuje to jest ok, a jak ktoś pisze inaczej to robisz się agresywny. A to, ze twoja dziewczyna z jakiś powodów nie chciała ciebie, nie znaczy ze ma zostać sama, czy być z innym, który będzie ja bił, a wtedy doceni ciebie.

276

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
słodko-kwaśny napisał/a:

Gdybym ja był samotnym facetem na pewno nie odtrącił bym 30 parolatki.Kurcze poszukał bym wysokiej brunetki tak ze 175 cm (nawet z dzieckiem bo nie jestem hipokrytą) nie musiała by być ani zamożna ani mieć jakiegoś stanowiska (mam dość własnych środków) ale chciałbym aby była madra aby w zimowe wieczory mieć przy kominku o czym rozmawiać.A latem popijać kawę poranna w ogrodzie i patrzeć jak wszystko sie budzi do zycia.Ponieważ zostało mi jakieś 20 lat życia niech bedą one wspólne i najlepsze takich jakich powiedzmy nie mieliśmy nigdy z racji błędów,głupoty,ułomności itd.Chciałbym pokazać jej te lepszą stronę życia,że karta zawsze sie może odwrócić jeśli tylko sie tego chce.Nie musi mi gotować bo umiem to od lat nie musi mi sprzątać bo od lat wpada pani,która robi to za mnie.Nie ogarniam pralki cóż nie chciało mi sie czytać nigdy instrukcji.Mam chyba adhd wiec nie usiedzę na tyłku lubię zwiedzać różne miejsca w pl i za granicą.I myślę i kobieta właśnie po 30 była by dla mnie wprost idealna.

PS.są to rozważania czysto teoretyczne żeby nie było .

big_smile Ladnie powiedziane.

277

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Aleeeee, tak w ogole, w czym problem?

Jesli mariusz ponosi porazki z pannami 30+, to zawsze moze sprobowac z rozwodkami, dzieciatymi, starszymi, mlodszymi...

Moze faktycznie trafial na jakies trudne/roszczeniowe panny, tego nie wiemy...
Ale zmienic zakres poszukiwan....

278

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Beyondblackie napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Gdybym ja był samotnym facetem na pewno nie odtrącił bym 30 parolatki.Kurcze poszukał bym wysokiej brunetki tak ze 175 cm (nawet z dzieckiem bo nie jestem hipokrytą) nie musiała by być ani zamożna ani mieć jakiegoś stanowiska (mam dość własnych środków) ale chciałbym aby była madra aby w zimowe wieczory mieć przy kominku o czym rozmawiać.A latem popijać kawę poranna w ogrodzie i patrzeć jak wszystko sie budzi do zycia.Ponieważ zostało mi jakieś 20 lat życia niech bedą one wspólne i najlepsze takich jakich powiedzmy nie mieliśmy nigdy z racji błędów,głupoty,ułomności itd.Chciałbym pokazać jej te lepszą stronę życia,że karta zawsze sie może odwrócić jeśli tylko sie tego chce.Nie musi mi gotować bo umiem to od lat nie musi mi sprzątać bo od lat wpada pani,która robi to za mnie.Nie ogarniam pralki cóż nie chciało mi sie czytać nigdy instrukcji.Mam chyba adhd wiec nie usiedzę na tyłku lubię zwiedzać różne miejsca w pl i za granicą.I myślę i kobieta właśnie po 30 była by dla mnie wprost idealna.

PS.są to rozważania czysto teoretyczne żeby nie było .

big_smile Ladnie powiedziane.

Po prostu zrobił bym tak lubiłem Patricka Swayze tak jak on lubiłem tańczyć,uwielbiałem ciężkie duże motocykle,grę w hokeja,jazdę konną(i takimi moimi małymi zboczeniami zaraziłem żonę i córke)
Jeśli byłbym sam spróbował bym zarazić tym partnerkę wszystko prócz piłki bo to moja najwieksza pasja a co mnie w niej tak kręci hmm może to iż synowie moich kolegów mówią do mnie na boisku wujku:)

279

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Beyondblackie ja uważam ,że związek to zrozumienie,kompromisy,miłość,stanie murem za partnerem choćby nie wiem co,wzajemne pasje,wspólne pragnienia.Nie po sie kogoś szuka aby na nim wylać frustracje poprzedników,mnie tam nie za bardzo interesuje co było przed nie chce tego słuchać i opowiadał ani spowiadał się nie będę.Nie jestem lovelasem nie miałem 4 panienek na raz ot taki zwykły facet jestem,który dostał od rodziców wszystko na tacy,dlatego nie wymagam od innych tytułów majątków bo ja sam też tego nie zrobiłem tylko dostałem.Ale wiem dziś iż ciężka praca procentuje ja wyrwałem ze swojego życia 5 lat najlepszych lat i co mam powiedzieć,że mi żal?Nie dziś naprawdę czuje,że żyje.I wiesz co naprawdę dostałem w dupę i dlatego wiem czego chce co mam i czego chciałbym gdybym był sam.A gadki typu położenie powiedzmy potencjalnym teściom papy na dachu uważam za śmieszne.Mój teść to super facet co z tego ,że nie ma na to czy na tamto dał mi coś znacznie wiecej dlatego zawsze mu pomogę jeśli umiem coś takiego zrobić.

280 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-03-01 05:23:15)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Kobietka85 napisał/a:

Ja naprawdę kompletnie nie rozumiem, czemu jeden czy drugi facet uważają, że skoro kobieta po trzydziestce jeszcze nie ma męża, coś musi być z nią nie tak. Natomiast jeśli jest rozwódką, to już - oooooo - wszystko w porządku. Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia do ludzi. Sama mężczyzn w ten sposób nie  kategoryzuję.

bo to jest nielogiczne, że panna jest be chociaż mogła mieć męża tylko nie chciała się hajtać a rozwódka jest cacy. Też nie rozumiem czemu niektórzy tak to postrzegają.

281 Ostatnio edytowany przez Michaskaaa (2015-03-01 07:45:43)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Dlaczego kobietom po 30 tak trudno znaleźć faceta? Kobieta, która ma 20 kilka lat, zaczyna się umawiać z facetem bo się zakochuje. I podświadomie gdzieś tam wie, że jeśli nie z tym to z następnym. A jeśli nie z następnym to na pewno będzie jakiś kolejny. W końcu ma morze czasu, jest piękna młoda sympatyczna obłędna i nie spada jej samoocena nawet gdy jest chwilę sama. Kobieta, która ma 30 kilka lat, zaczyna się umawiać z facetem z kalkulacji. I nieustannie go ocenia. Czy jest dobrze wykształcony, czy ma czyste paznokcie, czy jest zaradny, czy będzie w stanie utrzymać rodzinę, jak się ubiera, czy nie ma nadwagi, jak wygląda jego mieszkanie, czy mogłabym mieć z nim dziecko? Najtrudniej o faceta kobiecie, która jest ładna i niegłupia. A już totalnie przewalone ma jeśli już przekroczyła 30 i nieźle jej idzie zawodowo. Nie boją się jej tylko głupi i dresiarze (pokaż cycki dam ci ciastko). Dlaczego? Mężczyźni tak naprawdę nie lubią kobiet, które osiągnęły sukces. Zagrażają im. Lepszy jest dla nich młody kociak, który będzie szeptał na uszko: jesteś taki wspaniały. I taki mądry. I taki dojrzały. Jesteś prawnikiem? Niesamowite! 30 kilku latka dochodzi do momentu, kiedy do wyboru ma szatańską alternatywę: kot albo grubas we flaneli. Czekać na ten ideał ? a czym dłużej czeka tym tych ideałów jest mniej i w większości z recyclingu, po przejściach, skrzywdzeni, nie wierzący już w miłość, chcący szybko seksu. Kupuje więc kota. Kot rozumie. Kogut ? pamiętacie Koguta? ? mawiał, ?kto wybrzydza, ten nie ru??. 30 kilku letnie kobiety przerabiają to na: kto wybrzydza ten jest sam. Więc zaczynają obniżać poprzeczkę. Że grunt, że jest miły, że uczucie nie odgrywa tak wielkiego znaczenia, że w sumie ma pracę, i że jakoś się w sumie zmusi i wpełźnie pod jego bańdzioch aby zrobić mu laskę. Na urodziny raz do roku a poza tym seks i tak nie ma większego znaczenia. A ona chce mieć dziecko. Inne wymagań nie zmniejszają, więc zabierają się za żonatych i robią za kochanki.

Mam tak samo. Mam 30 lat, chłopaka, który mi się nie podoba, ale myslalam, ze ma fajny charakter, jest pomocny i miły. Najlepsze jest to, że nie rozumiemy się, nie chcemy ze sobą nigdzie wychodzić, a o seksie nie wspomne. Nie słucha tego czego potrzebuję, robi po swojemu i idzie spać. Z resztą z nim nigdy nie miałam ochoty ani przez moment.
Nie zrywam z nim tylko dlatego, ze nie chce byc sama;/

Trzeba przyznać. Potrafimy być egoistkami, perfidnie zakłamane i cierpią na tym mężczyźni. Nasi najbardziej.

282

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Michaskaaa: Smutne wnioski, ale ziarnko prawdy w tym jest wink 

Ja wyznaję trochę inne podejście do życia - tzn. wychodzę z założenia, że podobne przyciąga podobne, a jeśli przyciągamy jakąś 'lipę' w naszym mniemaniu to lepiej zastanowić się dlaczego ją przyciągamy, a niekoniecznie wkładać energię w analizę tej drugiej osoby. Tak jest konstruktywniej i człowiek nie gorzknieje przynajmniej wink

Ale sporo prawdy w tym co napisałaś a propos trudności w znalezieniu kogoś sensownego po 30-ce. Zwłaszcza jeśli jesteś kobietą niegłupią, zadbaną, która nie szuka sponsora.
Panowie - tu mam na myśli tych zakompleksionych, czyli większość wink , jednak nie specjalnie czują się w towarzystwie kobiet, o których uwagę muszą się starać i zabiegać. Tzn. na początku działa to jak afrodyzjak i wzbudza 'pogoń za króliczkiem', ale jak już się pogoń kończy i ludzie zatrzymują się by spojrzeć sobie w oczy, to okazuje się, że nie mają sobie wiele do zaoferowania. Bo w końcu on gonił by sobie coś udowodnić, ale żeby tak na codzień się starać i robić razem coś więcej niż fikołki w sypialni, to gorzej. I on się zaczyna czuć niepotrzebny jak ona nie jest zachwycona samym faktem, że on chce z nią te fikołki, ona ma jakieś oczekiwania ponad to..i tu się zaczyna problem, bo miało być lekko, łatwo, przyjemnie, ego miało rosnąć, a tu..odwrotnie- spada wink

Dlatego wolę robić co lubię i być sama niż z kimś, kto nie ma mi do zaoferowania nic więcej niż seks i ew. kasa, do tego zero zainteresowań i pasji do czegokolwiek.
Staram się nie klasyfikować ludzi na zasadzie jak ktoś wyżej napisał, że lepszy czyjś były mąż niż 30-paroletni kawaler, bo równie dobrze ten mąż mógł być psychopatą, a kawaler kochającym facetem, którego ktoś zostawił. Patrze w zasadzie głównie na 3 rzeczy na wstępie:

- jaki ma stosunek do świata i ludzi
- czy jest samodzielny (nie mylić z bogaty), czy siedzi rodzicom na karku w wieku 30-paru lat
- czy ma jakieś zainteresowania i pasje poza pracą i papciuchami po

283 Ostatnio edytowany przez Michaskaaa (2015-03-01 07:55:44)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Są jeszcze ci grubi łysawi i ci którzy nic o seksie nie wiedzą. Nie mają nawet minimum inteligencji, bym widziała że są w stanie czegoś się przy mnie nauczyć. Nawet tak bym chciała, chciała bym robić na niego i kilka lat, ale by wskoczył na ten wyższy poziom. A co dostałam od życia? I gdzie są ci inni? Kochanką zostać... jeszcze nie chcę, ale kto wie hmm

Wiecie jak to jest, staram się, biegam, załatwiam, stroję na wieczór, a co dostaję? Piwko i do spania, a nawet mu nie stanie. Nawet na mnie nie spojrzy, nic miłego nie powie.

Ale kocha mnie i to wystarcza...

Trafiłam ma lipę? Coś w tym jest, ale obserwując widać, że wszyscy ciekawsi, cieplejsi, inteligentniejsi i przystojniejsi faceci są pozajmowani.

284

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Słuchaj, nie wiem co ci napisać wink Narzekanie i trzymanie się faceta, który "ci się nie podoba" to słabe rozwiązanie i jak sama zauważyłaś, świadczy o zakłamaniu, ale też i o tchórzostwie, zwalaniu odpowiedzialności na innych i oczekiwaniu by poprawili jakość naszego życia i samopoczucie.
Ja przynajmniej nie spotykam się z nikim na siłę, by nie być sama - uznałabym takie podejście za swoją porażkę.

Skoro jesteś fajną kobietą to czemu nie dasz sobie szansy na znalezienie kogoś, z kim będziesz szczęśliwa albo przynajmniej na życie bez kogoś, kto tylko dostarcza ci zmartwień czy nie zauważa Cię jako kobietę?
Nie wyobrażam sobie bycia z facetem, który odrzuca mnie w kwestii seksu.. Tzn. kiedyś byłam przez chwilę w sytuacji, gdzie ktoś robił mnie w jajo, bo seks ze mną mu nie odpowiadał i o to nie mogę mieć pretensji - nie dobraliśmy się, natomiast nie tkwiłabym w tym świadomie. Nie rozumiem Cię Michaskaa do końca, ale nie wszystko musze rozumieć wink

285

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Na przestrzeni ostatnich 8 lat poznałam może trzech interesujących facetów. Jeden żonaty, drugi dużo młodszy i chciał sobie tylko 'bzyknąć', trzeci jest tym którego mam dziś. Nie jest taki zły, tylko nie dogadujemy się.
Trwa to latami i przez to wszystko nie wierze że moge kogoś spotkać;/ może jeszcze szczęście do mnie przyjdzie smile

286

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

To na czym się wasz związek opiera? "Nie jest taki zły" - tak mówi kobieta o mężczyźnie, z którym dzieli życie? hmm

Raz byłam w związku z rozsądku, więc mogę się domyślać o czym mówisz. Jednak u mnie trwało to krócej niecały rok i nauczyło tego, że więcej w coś takiego nie wejdę z uwagi na uczciwość i szacunek tak do siebie jak i osoby, z która jestem.

Ale każdy priorytety i zasady, którymi się kieruje wyznacza sobie sam.

287

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Michaskaa zgadzam się oprócz stwierdzenia -,,Inne wymagań nie zmniejszają, więc zabierają się za żonatych i robią za kochanki.,,
Dopiero ci co zdradzają to naprawdę ,,wspaniali mężczyźni,,. Kochanki zmniejszają wymagania i to drastycznie, bo czy ktoras z nich chce być druga, a potem mieć faceta z bagażem, i łatke tej która rozbiła czyjes malzenstwo? Czy o napradwe takie super jest. Anastacja która tu się wypowiedziała w ten sposób sama przyznala w swoim watku ze miała do wyboru samotność albo wartościowego według niej czyjegoś meza.

Ja nie wiem podobny przykład , na pewno nie trafiony ale nie mam samochodu super tylko taki gorszy to zabiorę sąsiadce bo ona ma świetny?

288 Ostatnio edytowany przez mariusz30 (2015-03-01 10:59:59)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
słodko-kwaśny napisał/a:

A gadki typu położenie powiedzmy potencjalnym teściom papy na dachu uważam za śmieszne.Mój teść to super facet co z tego ,że nie ma na to czy na tamto dał mi coś znacznie wiecej dlatego zawsze mu pomogę jeśli umiem coś takiego zrobić.

Znów zostałem wywołany więc się udzielę.
Uważasz to za śmieszne ale pod jakim względem? Śmieszy Cię to, że powiedziałem grzecznie, że takimi rzeczami się nie zajmuje? Czy, że kobieta miała takie wymagania i związek właśnie od tego zależał?
Sam napisałeś, że gdybyś potrafił to byś zrobił, a gdybyś nie mógł? Mieszkacie w tym domu razem to fachowca byś zatrudnił, a gdybyś nie miał pieniędzy to co? Do widzenia...

Chyba Ty jeszcze pisałeś, że może trafiam na trudne panny. No i właśnie tak jest.
Dlaczego generalizuję? Bo jak jednej nie pasuje, że nie będę "jeleniem" od robienia przy domu.
Drugiej, że nie jestem taki jak jej szwagier (nie wybudowałem domu, nie zarabiam tyle, nie wyglądam jak on itp.). Nic na to nie poradzę, każdy jest inny.
Trzeciej nie pasuje, bo tak naprawdę woli żyć z siostrą też panną, która zawsze jej pomoże, a za swojego chłopa to przecież taka pewna już być nie może...
A czwarta nie dała mi szansy, bo po pierwszym spotkaniu mnie olała, a nic na to nie wskazywało, że tak będzie. Więc tu się nie dowiedziałem o co chodzi.
Więc jakie mam mieć zdanie o kobietach pannach po 30. Dobre? Na jakiej podstawie?
Na kogo mam być zły? Na nie, czy na siebie, że jestem jaki jestem, inny niż szwagier, nie robię przy domach, nie jestem bogaczem, siostry nie zastąpię w 100%? Mam siebie winić o to? Z jakiej racji?

289

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Michaskaaa napisał/a:

Mam tak samo. Mam 30 lat, chłopaka, który mi się nie podoba, ale myslalam, ze ma fajny charakter, jest pomocny i miły. Najlepsze jest to, że nie rozumiemy się, nie chcemy ze sobą nigdzie wychodzić, a o seksie nie wspomne. Nie słucha tego czego potrzebuję, robi po swojemu i idzie spać. Z resztą z nim nigdy nie miałam ochoty ani przez moment.
Nie zrywam z nim tylko dlatego, ze nie chce byc sama;/

Trzeba przyznać. Potrafimy być egoistkami, perfidnie zakłamane i cierpią na tym mężczyźni. Nasi najbardziej.

witaj w klubie
jestem ze swoim, bo jestem zmęczona byciem samą

290

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
słodko-kwaśny napisał/a:

Beyondblackie ja uważam ,że związek to zrozumienie,kompromisy,miłość,stanie murem za partnerem choćby nie wiem co,wzajemne pasje,wspólne pragnienia.Nie po sie kogoś szuka aby na nim wylać frustracje poprzedników

Nie ma co, tylko sie w 100% zgodzic.

Ja szukalam zawsze mezczyzn z ktorymi cos mnie laczylo w sensie pasji i zainteresowan, a nie tylko bara-bara w lozku. I efekt byl taki, ze wcale zle nie trafialam, z wyjatkiem moze bylego meza (ale on mial problemy natury psychicznej, ktorych nie dalo sie przeskoczyc, a nie byl jakims ostatnim draniem). Moj obecny facet z ktorym jestem juz dobrych pare lat sprawia, ze fajnie sie kazdy dzien zaczyna, bo zawsze mamy sobie cos interesujacego do powiedzenia, do obgadania, do podyskutowania; czy to bedzie ostatnia ksiazka na temat II ws, czy jak sprawic, zeby nasz ukochany pies wreszcie przestal gonic za ratlerkami w parku tongue Zreszta razem tez biegamy i chodzimy na basen.

Nie wyobrazam sobie zycia z kims, kto zylby, ot tak, kolo mnie, ale z kim nie dzielilabym zadnych swoich hobby. Takie zycie to porazka i lepiej by wtedy bylo stara panna zostac niz na sile gonic za jakims losiem, zeby ino byl.

291

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
mariusz30 napisał/a:

No i właśnie tak jest.
Dlaczego generalizuję? Bo jak jednej nie pasuje, że nie będę "jeleniem" od robienia przy domu.
Drugiej, że nie jestem taki jak jej szwagier (nie wybudowałem domu, nie zarabiam tyle, nie wyglądam jak on itp.). Nic na to nie poradzę, każdy jest inny.
Trzeciej nie pasuje, bo tak naprawdę woli żyć z siostrą też panną, która zawsze jej pomoże, a za swojego chłopa to przecież taka pewna już być nie może...
A czwarta nie dała mi szansy, bo po pierwszym spotkaniu mnie olała, a nic na to nie wskazywało, że tak będzie. Więc tu się nie dowiedziałem o co chodzi.
Więc jakie mam mieć zdanie o kobietach pannach po 30. Dobre? Na jakiej podstawie?
Na kogo mam być zły? Na nie, czy na siebie, że jestem jaki jestem, inny niż szwagier, nie robię przy domach, nie jestem bogaczem, siostry nie zastąpię w 100%? Mam siebie winić o to? Z jakiej racji?

Mimo tylu obraźliwych słów, które padły miedzy nami - też z mojej winy, postanowiłam napisać.
Co do pierwszej panny. Nie ma nic złego w tym , że kobieta oczekuje czegoś od Ciebie. Jak np. napraw przy domu. To pewnie miał być wasz wspólny dom, ty na pewno też miałbyś oczekiwania, by gotowała, by pracowała. Nie ma się o co oburzać.
Co do drugiej. Piszesz, że nie byłeś taki jak szwagier. I dobrze że się rozstaliście. Może w gruncie rzeczy miała inne oczekiwania wobec mężczyzny? Na pewno nie czułbyś się dobrze będąc całe życie do kogoś porównywany, prawda?
Trzecia wolała żyć z siostrą, która zawsze jej pomoże. Czyli ta trzecia nie znajdowała w tobie oparcia. Może nie byłą dostatecznie zaradna życiowo, może oczekiwała więcej niż Ty mogłeś jej dać. Szczegółów nie znamy. Znasz je ty.
Czwarta. Nie dała Ci szansy. To było tylko jedno spotkanie. Po jednym czy nawet dwóch spotkaniach nikt nie ma obowiązku wyjaśniać powodów braku chęci kontynuacji znajomości.
Winę ośrodkujesz na innych nie na sobie. I wbrew temu co napisałeś na mój temat, nie o to chodzi. Jesteś jaki jesteś i musisz spotkać osobę, która zaakceptuje Cię takim jakim jesteś. Tyle. Generalizowanie, i wylewanie żółci nic ci nie da poza pielęgnowaniem w sobie nienawiści. Ja wiele złego doświadczyłam od mężczyzn, i na przykłąd teraz boję się podjąć próby nowego związku. Bardzo się boję. Ale mimo złych doświadczeń trzeba iść przez życie z najdzieją. To się nazywa dojrzałość. A na pewno dojrzałością nie jest, taka postawa gdzie określasz, "mnie się nie wiedzie bo wy jesteście złe".

Pozdrawiam, mimo wszystko, życząc powodzenia.

292

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

A ja mam dokladnie odwrotnie:
Przywyklam do samotnosci, oswoilam ja, i jak poznaje kogos, zaczynam sie spotykac, on sie zbliza, ja uciekam..

Boje sie zwiazku, boje sie, ze utkne w ukladzie formalnym, boje sie tego, o czym pisze michasia, niobe....
Mialam cos takiego, jak bylam mloda, teraz doceniam samotnosc....

293

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
oldorando napisał/a:

A ja mam dokladnie odwrotnie:
Przywyklam do samotnosci, oswoilam ja, i jak poznaje kogos, zaczynam sie spotykac, on sie zbliza, ja uciekam..

Boje sie zwiazku, boje sie, ze utkne w ukladzie formalnym, boje sie tego, o czym pisze michasia, niobe....
Mialam cos takiego, jak bylam mloda, teraz doceniam samotnosc....

A to nie jest czasem tak, że boisz się zaangażować, bo w razie kiedy coś nie wyjdzie znów będziesz musiała przechodzić piekło rozstania?

294

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Elle88 napisał/a:
oldorando napisał/a:

A ja mam dokladnie odwrotnie:
Przywyklam do samotnosci, oswoilam ja, i jak poznaje kogos, zaczynam sie spotykac, on sie zbliza, ja uciekam..

Boje sie zwiazku, boje sie, ze utkne w ukladzie formalnym, boje sie tego, o czym pisze michasia, niobe....
Mialam cos takiego, jak bylam mloda, teraz doceniam samotnosc....

A to nie jest czasem tak, że boisz się zaangażować, bo vw razie kiedy coś nie wyjdzie znów będziesz musiała przechodzić piekło rozstania?

Nie elle- bo moje rozstanie przynioslo mi ulge.

Przykro mi, ale to bylo jedyne co czulam po rozstaniu, przez wiele lat....

295

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
oldorando napisał/a:

A ja mam dokladnie odwrotnie:
Przywyklam do samotnosci, oswoilam ja, i jak poznaje kogos, zaczynam sie spotykac, on sie zbliza, ja uciekam..

Boje sie zwiazku, boje sie, ze utkne w ukladzie formalnym, boje sie tego, o czym pisze michasia, niobe....
Mialam cos takiego, jak bylam mloda, teraz doceniam samotnosc....

Ja też się boję. Boję się kolejnej porażki, że coś się nie uda.

296

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Drogi Mariuszu ja w swym życiu mając 22 lata pojechałem z moją 34 letnią wówczas kobietą dziewczyną(doktor pediatra wiec spoko łapałem się:)) do jej rodziców na weckend i jakie było moje zdziwienie jak zobaczyłem,że stawiają płot.Oczywiście wypiłem piwo przebrałem się i im pomogłem pierwszy raz w życiu stawiałem szalunki,mieszałem beton,naciągałem siatkę.W życiu bym się nie przyznał iż nie umiem tego zrobić jakby to wyglądało?Wiec coś tam bąknąłem ,że kleje i do pracy.Natomiast cała instalację elektryczną sam im zrobiłem i to umiem bo tytuł Technika Energetyka do czegoś jednak zobowiązuje:)I co po 3 latach wyjechała na staż,została i jakoś mnie to nie boli,że coś tam zrobiłem komuś.W życiu trzeba czasem dużej dawki improwizacji,własnego talentu również ale to jakby na inny temat.Pozdro.

297

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Moje panie ale to normalne jest,że się boicie tylko głupiec się nie boi.Ryzyko istnieje zawsze i zawsze było obok nas po prostu czasem trzeba zaryzykować a czy wybór będzie dobry czy zły hmm to tylko czas może pokazać.Przecież szukamy kogoś nie po to aby się na nim wyżyć ale po to by razem być i pchać ten wózek raz lepiej raz gorzej ale do przodu.Od biadolenia ,siedzenia w domu nic się samo nie nie zrobi chyba ,że naprawdę wam już tak faceci zaleźli za skórę iż jesteście po prostu na Nie.

298

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Slodko-kwasny....masz sporo racji i racjonalne podejscie...
Czasem uprzedzenia przeszkadzaja, blokuja...nawet jak sie o nich wie....
I nie chodzi tu o " wyzywanie" sie na kims...

Kazdy ma swoje doswiadczenia, bagaz przezyc, uprzedzen...moze autor nie zna oczekiwan/uprzedzen/doswiadczen tych pan z ktorymi sie spotykal...( to moje wrazenie). Oczekiwal od nich hurrra optymizmu, otwartosci, zaangazowania....a przeciez wolna panna, ezdzietna po 30 tez ma swoje doswiadczenia.
O ile nie siedziala do tej pory w wilczym dole w lesie, tez miala jakies doswiadczenia z ludzmi.

299

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Elle88 napisał/a:

To na czym się wasz związek opiera? "Nie jest taki zły" - tak mówi kobieta o mężczyźnie, z którym dzieli życie? hmm

Raz byłam w związku z rozsądku, więc mogę się domyślać o czym mówisz. Jednak u mnie trwało to krócej niecały rok i nauczyło tego, że więcej w coś takiego nie wejdę z uwagi na uczciwość i szacunek tak do siebie jak i osoby, z która jestem.

Ale każdy priorytety i zasady, którymi się kieruje wyznacza sobie sam.

On mnie kocha, ja mu ufam. W domu zawsze coś zgrzebnie, dziś zawozi moją siostrę do lakiernika. Ja mu upiorę, ugotuję dla nas coś. Mamy cel w zyciu.

Uważasz, że rozsądkiem nie powinno się kierować?

NiobeXXX napisał/a:

witaj w klubie
jestem ze swoim, bo jestem zmęczona byciem samą

Witaj NiobeXXX. Nie myślałaś nad tym, by to skończyć? Czy Twoja historia jest podobna do mojej? Poznajesz ciekawych mężczyzn mogących być z Tobą w związku uczuciowym?
Dziś mam gorszy dzień. Ten temat mnie dobił.

300

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

On mnie kocha, ja mu ufam.

Piękne.. hmm  Nie "Kochamy się" albo "On mnie kocha, ja go kocham." Tylko on mnie tak, a ja.. upiore mu.
Ma sa kra.

Rozsądkiem? Tak, ale w MIŁOŚCI.  Żeby kochać mądrze.
A tu jest wyrachowanie.

Ble.

301

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Baziula - OK. Ona coś daje, ja też. Przecież nikt nie powiedział, że ja tylko chcę brać.
Słodko-kwaśny - Ja też jestem po szkole elektrycznej i instalacje dla mnie to nie problem. Do tego pracuję i jetem elektronikiem i nawet sprzęt AGD to nie problem. Stawianie płotu, czy jego malowanie też, ale remont dachu już tak. Ja pytałem Ciebie o tę konkretną rzecz... Pisałem, że mam grupę i wszystkiego nie jestem w stanie zrobić. Czyli co? Przekreślamy kogoś bo nie potrafi wszystkiego?

302

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Michaskaaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To na czym się wasz związek opiera? "Nie jest taki zły" - tak mówi kobieta o mężczyźnie, z którym dzieli życie? hmm

Raz byłam w związku z rozsądku, więc mogę się domyślać o czym mówisz. Jednak u mnie trwało to krócej niecały rok i nauczyło tego, że więcej w coś takiego nie wejdę z uwagi na uczciwość i szacunek tak do siebie jak i osoby, z która jestem.

Ale każdy priorytety i zasady, którymi się kieruje wyznacza sobie sam.

On mnie kocha, ja mu ufam. W domu zawsze coś zgrzebnie, dziś zawozi moją siostrę do lakiernika. Ja mu upiorę, ugotuję dla nas coś. Mamy cel w zyciu.

Uważasz, że rozsądkiem nie powinno się kierować?

NiobeXXX napisał/a:

witaj w klubie
jestem ze swoim, bo jestem zmęczona byciem samą

Witaj NiobeXXX. Nie myślałaś nad tym, by to skończyć? Czy Twoja historia jest podobna do mojej? Poznajesz ciekawych mężczyzn mogących być z Tobą w związku uczuciowym?
Dziś mam gorszy dzień. Ten temat mnie dobił.

chce dać nam jeszcze szanse
może jestem głupia, zresztą lepiej zrobić to co się czuje niż potem żałować, że się było porywczym
teraz potrzebuje małej przerwy, obojgu nam dobrze to zrobi
czy on mnie kocha- nie wiem, w sumie nie wiem czemu ze mną jest
czy ja go kocham- nie, ale to do niedawna był dobry związek, najlepszy w jakim byłam (co jest też smutne, bo pokazuje jak ubogie jest moje życie uczuciowe), ostatnio przeraziły mnie jego alkoholowe eskapady z kumplami- w wieku 36 lat wciąż nie umie odmówić nocnego wypadu z "kolegami" mimo, że następnego dnia z rana ma przeprowadzić egzamin

ja kieruje się rozsądkiem, zawsze , taka już jestem

303

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
mariusz30 napisał/a:

Pisałem, że mam grupę i wszystkiego nie jestem w stanie zrobić. Czyli co? Przekreślamy kogoś bo nie potrafi wszystkiego?

Ludzie zazwyczaj się nie rozstają z powodu naprawy dachu. Może to był tylko pretekst. Na zasadzie, że więcej rzeczy jej nie pasowało, pojawił się taki temat i miała pretekst do zadymy i rozstania.

304 Ostatnio edytowany przez mariusz30 (2015-03-01 21:50:59)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

No właśnie tak nie było. Wszystko poszło ogólnie o to, że pewnych rzeczy nie będę robił i tata będzie nie zadowolony. (że. miałby takiego zięcia).
Duża presja rodziców i tyle... Ale mniejsza już o to, nie ważne...

Również pozdrawiam i życzę powodzenia.

305

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

czy on mnie kocha- nie wiem, w sumie nie wiem czemu ze mną jest

<Facepalm>.. i chyba tyle w temacie.

306

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Nooo, facepalm....a ile zwiazkow jest na prawde zbudowanych na wzajemnej milosci, szacunku, zrozumieniu?

Jak ktos nie ma presji na rodzine( dzieci), to chce czegos wiecej niz sztuczny uklad...i zaczynaja sie wymagania...

307

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Nie wiem ile, ja tego trochę widzę wśród znajomych jakoś i ogólnie..ale nie wiem, może źle patrzę wink A raczej widzę, w to co wierzę i chce widzieć.

Tez nie mam presji na rodzinę ani dzieciaki, nigdy nie miałam. Ale ja mam 'wymagania' innego typu..Lubie coś, czego większość facetów nie znosi - rozmawiać. Ha ha

308 Ostatnio edytowany przez słodko-kwaśny (2015-03-01 20:17:56)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
mariusz30 napisał/a:

Baziula - OK. Ona coś daje, ja też. Przecież nikt nie powiedział, że ja tylko chcę brać.
Słodko-kwaśny - Ja też jestem po szkole elektrycznej i instalacje dla mnie to nie problem. Do tego pracuję i jetem elektronikiem i nawet sprzęt AGD to nie problem. Stawianie płotu, czy jego malowanie też, ale remont dachu już tak. Ja pytałem Ciebie o tę konkretną rzecz... Pisałem, że mam grupę i wszystkiego nie jestem w stanie zrobić. Czyli co? Przekreślamy kogoś bo nie potrafi wszystkiego?

Nie mam pojęcia czy się kogoś skreśla z powodu dachu ja bym chociaż wszedł zobaczył pokiwał głową  i zapytał czy ojciec laski ma umiejętności dekarskie czy nie.Jeśli tak spoko bym mu pomógł,jeśli nie tylko Bóg wie jakby się to skończyło.Ale chęci by się znalazły.Z resztą ja załatwił bym to inaczej,zamówił gościa i  niech zrobi.A co do powodów słuchaj stary mojego kolegę zostawiła żona bo wróciła stara miłość z lat młodzieńczych i przy okazji zostawiła mu ich wspólne dziecko.Wiec powody mogą być naprawdę błahe.

309

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
NiobeXXX napisał/a:

chce dać nam jeszcze szanse
może jestem głupia, zresztą lepiej zrobić to co się czuje niż potem żałować, że się było porywczym
teraz potrzebuje małej przerwy, obojgu nam dobrze to zrobi
czy on mnie kocha- nie wiem, w sumie nie wiem czemu ze mną jest
czy ja go kocham- nie, ale to do niedawna był dobry związek, najlepszy w jakim byłam (co jest też smutne, bo pokazuje jak ubogie jest moje życie uczuciowe), ostatnio przeraziły mnie jego alkoholowe eskapady z kumplami- w wieku 36 lat wciąż nie umie odmówić nocnego wypadu z "kolegami" mimo, że następnego dnia z rana ma przeprowadzić egzamin

ja kieruje się rozsądkiem, zawsze , taka już jestem

NiobeXXX a co by było gdyby on Cię Kochał, a Ty nadal jego nie? Czy to by było fair? Dusi mnie gdy sobie pomyślę, że mogę go ranić.

310 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2015-03-01 20:41:17)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Elle88 napisał/a:

czy on mnie kocha- nie wiem, w sumie nie wiem czemu ze mną jest

<Facepalm>.. i chyba tyle w temacie.

sama sobie w face nie dam i nie chce dostać
nie wiem dlaczego on ze mną jest, bo nie mieszkamy razem, on do seksu jak pies do jeża, ze wszystkim w moim zyciu jestem sama, nawet w głowie nie powstanie by go poprosić o pomoc
czuje się singlem
ale on cały czas utrzymuje kontakt" miernie biernie ale wiernie", nie wiem dlaczego, nie rozumiem tego, może on nigdy nie miał kobiety i nie wie co robić
to jest jak niedosłodzona herbata, czegoś brakuje

311

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Michaskaaa napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

chce dać nam jeszcze szanse
może jestem głupia, zresztą lepiej zrobić to co się czuje niż potem żałować, że się było porywczym
teraz potrzebuje małej przerwy, obojgu nam dobrze to zrobi
czy on mnie kocha- nie wiem, w sumie nie wiem czemu ze mną jest
czy ja go kocham- nie, ale to do niedawna był dobry związek, najlepszy w jakim byłam (co jest też smutne, bo pokazuje jak ubogie jest moje życie uczuciowe), ostatnio przeraziły mnie jego alkoholowe eskapady z kumplami- w wieku 36 lat wciąż nie umie odmówić nocnego wypadu z "kolegami" mimo, że następnego dnia z rana ma przeprowadzić egzamin

ja kieruje się rozsądkiem, zawsze , taka już jestem

NiobeXXX a co by było gdyby on Cię Kochał, a Ty nadal jego nie? Czy to by było fair? Dusi mnie gdy sobie pomyślę, że mogę go ranić.

nie jestem teoretykiem, więc nie umiem ci odpowiedzieć
ja nigdy nie byłam zakochana
na terapii psycholog powiedział mi kiedyś, że są kobiety, które nigdy się nie zakochują, ale mogą być dobrymi partnerkami
nie mam też presji dziecka

312

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

No to kochane panie nie wiem co Wam tak naprawdę poradzić bo co nie napiszę i tak będzie źle.
Jak wspomnę swoje lata 30-40 to były to moje najfajniejsze lata w życiu i nie ma co porównywać nawet tych wcześniejszych.Teraz jestem już spokojnym facetem choć spontany wpadają mi do głowy bardzo często, co moim dziewczynką się podoba,pije coraz mniej,palę coraz mniej.Sport uprawiam i lubię bo jak trochę się zmęczę to tylko na dobre mi wychodzi.Ogólnie jest dobrze.

313

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Elle88 napisał/a:

Nie wiem ile, ja tego trochę widzę wśród znajomych jakoś i ogólnie..ale nie wiem, może źle patrzę wink A raczej widzę, w to co wierzę i chce widzieć.

Tez nie mam presji na rodzinę ani dzieciaki, nigdy nie miałam. Ale ja mam 'wymagania' innego typu..Lubie coś, czego większość facetów nie znosi - rozmawiać. Ha ha

Oóooo....mylisz sie, wielu facetow, to gaduly....

To raczej polemizowac nie lubia, a w Twoim przypadku- sory, to jest wyzwanie:-)

( to byl komplement)

314

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
oldorando napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Nie wiem ile, ja tego trochę widzę wśród znajomych jakoś i ogólnie..ale nie wiem, może źle patrzę wink A raczej widzę, w to co wierzę i chce widzieć.

Tez nie mam presji na rodzinę ani dzieciaki, nigdy nie miałam. Ale ja mam 'wymagania' innego typu..Lubie coś, czego większość facetów nie znosi - rozmawiać. Ha ha

Oóooo....mylisz sie, wielu facetow, to gaduly....

To raczej polemizowac nie lubia, a w Twoim przypadku- sory, to jest wyzwanie:-)

( to byl komplement)

Gadułami może są, ale tu chodzi o gadanie z sensem, a nie słowotok. W swoim życiu spotkałam dwóch facetów (właściwie trzech, ale trzeci był po 50, więc z góry odpadał jako kandydat do związku big_smile ) z którymi mogłam gadać godzinami - przed tym pierwszym ja sama uciekłam, bo mnie jego osobowość przerosła, ten drugi uciekł przede mną, być może z podobnego powodu big_smile

315

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Dokładnie. Chodzi o takich, którzy a) sami mają coś do powiedzenia b) nie przeraża ich to, że kobieta im 'dorównuje' lub ew. przerasta nieco (oczywiście w niektórych kwestiach tylko, wybranej dziedzinie powiedzmy).

Spotykam się z 2 rodzajami reakcji:

- Czasem nie podchodzą, bo "obawiałem się, że będziesz gwiazdorzyć, a tu zaskoczenie - w ogóle nie gwiazdorzysz"
- Czuję się malutki i niczym nie mogę Ci zaimponować (co oczywiście jest nieprawdą, tylko facet ma problemy z samooceną)

Ci co zostają to albo nie mają takich problemów, ale i tak się nie dogadujemy z innych względów. Albo jakieś buractwo, co liczy na jedno i tylko udaje, że mnie słucha big_smile ale tych wyłapuję bez problemu i do kosza.

A..jest jeszcze 3 opcja -panowie z zagramanicy, tj. obcokrajowcy co się zadomowili u nas - tu trochę inna mentalność i mam wrażenie, mniej uprzedzeń..

316

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

A ja widze to tak:

Facet gada, jak umie, bo chce byc wysluchany, wazny, chce zaintetesowania swoimi sprawami.
Facet gada jak umie, bo chce podziwu..
Facet gada, bo chce, zebys i ty sie otworzyla, zwierzala, gadala...
Facet gada jak umie, bo chce uslyszec, ze umie, ze ty to lubisz....

W sumie, to bardzo fajnie, bo:
- od razu widac, czy umie.
- od razu wiadomo, o czym potrafi gadac
- zazwyczaj szuka czegos ciekawszego niz przygadny seks
- chce okazac tobie zainteresowanie.

A, ze nieliczni odrozniaja polemike od klotni...ze nieliczni potrafia gadac z sensem....to juz insza inszosc....

317

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

A ja widze to tak:

Facet gada, jak umie, bo chce byc wysluchany, wazny, chce zaintetesowania swoimi sprawami.
Facet gada jak umie, bo chce podziwu..
Facet gada, bo chce, zebys i ty sie otworzyla, zwierzala, gadala...
Facet gada jak umie, bo chce uslyszec, ze umie, ze ty to lubisz....

Ale to jest ok - super. Wszystko mi pasuje - nie oceniam z góry, byle właśnie GADAŁ.
A spotykam się głównie z reakcjami, które wymieniłam - facet się zacina po wymianie zdań na poziomie nieco wyższym niż grubociosane komplementy pomieszane z sucha gadka o bieżącej sytuacji. Na początku to jest nawet ok, byle nie stanęło na tym.

A jak chce podziwu to go dostanie, nie ma problemu z tym smile Ja lubię chwalić, tylko niech GADA!
A jak słyszę, że "jesteś taka mądra" po czym zapada cisza, albo facet przestaje się odzywać, inicjować kontakt..no to sorry big_smile

Interesuję się ich sprawami..tylko cholera, rzadko spotykam takiego, który mi o tym chce opowiadać. Zazwyczaj jest próba zatrzymania rozmowy na poziomie około-seksualnym co jest nie do strawienia, zwłaszcza jeśli to ktoś względnie nowo poznany, odechciewa się dalszego kontaktu.

Ostatni facet do rzeczy, z którym naprawdę fajnie się gada jest niestety obcokrajowcem, w dodatku z dzieckiem -co nie przeszkadzałoby mi o tyle, gdybyśmy jednak mogli rozmawiać po polsku big_smile Pomimo, że mój ang. jest więcej niż komunikatywny, to jednak nie osiągnęłam takiego poziomu by móc swobodnie wyrażać niektóre abstrakcyjne myśli, a w tym tkwi esencja budowania prawdziwej bliskości..jak dla mnie.

318

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

Elle 88 wow Ty lubisz gadatliwych facetów???Czy ja dobrze to interpretuje?:)

319

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
słodko-kwaśny napisał/a:

Elle 88 wow Ty lubisz gadatliwych facetów???Czy ja dobrze to interpretuje?:)

A, kto nie lubi.....

320

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
oldorando napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Elle 88 wow Ty lubisz gadatliwych facetów???Czy ja dobrze to interpretuje?:)

A, kto nie lubi.....

Ja z kobietą ,która nic nie mówi nie wytrzymał bym 30 minut.

321 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-03-01 23:31:07)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...

No to ja nie mialabym szans sad

Wiekszość znanych mi facetow uwaza, ze jestem raczej malomowna tongue

Ja musze miec konkretny temat zeby nawijac big_smile
Nawet tutaj, na forum, nie moge sie odnalexc w zadnej kafejce, bo nie mam pojecia o czym rozmawiac big_smile

Natomiast na konkretny temat moge napiernoczac bez zastanowienia big_smile
(to, czy madrze, czy glupio to juz mniej istotne big_smile )

322 Ostatnio edytowany przez Sponieierana1 (2015-03-02 00:23:48)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Michaskaaa napisał/a:

Mam tak samo. Mam 30 lat, chłopaka, który mi się nie podoba, ale myslalam, ze ma fajny charakter, jest pomocny i miły. Najlepsze jest to, że nie rozumiemy się, nie chcemy ze sobą nigdzie wychodzić, a o seksie nie wspomne. Nie słucha tego czego potrzebuję, robi po swojemu i idzie spać. Z resztą z nim nigdy nie miałam ochoty ani przez moment.

Nie zrywam z nim tylko dlatego, ze nie chce byc sama;/

Smutne to ..

Elle88 napisał/a:

Ale sporo prawdy w tym co napisałaś a propos trudności w znalezieniu kogoś sensownego po 30-ce. Zwłaszcza jeśli jesteś kobietą niegłupią, zadbaną, która nie szuka sponsora.


Panowie - tu mam na myśli tych zakompleksionych, czyli większość wink , jednak nie specjalnie czują się w towarzystwie kobiet, o których uwagę muszą się starać i zabiegać.em, bo miało być lekko, łatwo, przyjemnie, ego miało rosnąć, a tu..odwrotnie- spada wink

Dlatego wolę robić co lubię i być sama niż z kimś, kto nie ma mi do zaoferowania nic więcej niż seks i ew. kasa,

do tego zero zainteresowań i pasji do czegokolwiek.
Staram się nie klasyfikować ludzi na zasadzie jak ktoś wyżej napisał, że lepszy czyjś były mąż niż 30-paroletni kawaler, bo równie dobrze ten mąż mógł być psychopatą, a kawaler kochającym facetem, którego ktoś zostawił.

323

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Iceni napisał/a:

No to ja nie mialabym szans sad

Wiekszość znanych mi facetow uwaza, ze jestem raczej malomowna tongue

Ja musze miec konkretny temat zeby nawijac big_smile
Nawet tutaj, na forum, nie moge sie odnalexc w zadnej kafejce, bo nie mam pojecia o czym rozmawiac big_smile

Natomiast na konkretny temat moge napiernoczac bez zastanowienia big_smile
(to, czy madrze, czy glupio to juz mniej istotne big_smile )

Męski mózg masz. Konkrety, a nie głupie pierniczenie o d* maryny, czy gierki słowne hi hi ha ha.

324 Ostatnio edytowany przez mariusz30 (2015-03-02 16:36:36)

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
Iceni napisał/a:

No to ja nie mialabym szans sad

U mnie byś miała tongue

Wiekszość znanych mi facetow uwaza, ze jestem raczej malomowna tongue

I bardzo dobrze, tego się trzymaj... Mało który facet potrafi wytrzymać jak kobieta za dużo tyrtoli...

325

Odp: Samotne panny po trzydziestce...
mariusz30 napisał/a:

Mało który facet potrafi wytrzymać jak kobieta za dużo tyrtoli...

Ty tak na serio czy poslugujesz sie tylko stereotypami?

Tu wychodzi wlasnie mizogynistyczna postawa wg ktorej kobiety o ile fajne sa w roli zwierzat podrzednych, to nie kwalifikuja sie na kompanow. Facet moze pitolic piate przez dziesiate i bez zastanowienia okreslisz go jako przyjaciela. Kobieta ma siedziec z buzia w ciup, bo i tak nic interesujacego nie ma do powiedzenia.

Wcale sie nie dziwie, ze nie mozesz znalezc partnerki.

Posty [ 261 do 325 z 330 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Samotne panny po trzydziestce...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026