Szkoda, że przez chęć podbudowania swojego ego, cierpią niewinne osoby. Co winne żony czy dzieci?
Takie laski powinno się wywozić do jakichś obozów, żeby się ogarnęły. No, albo powinny trafić na faceta, który je w sobie rozkocha, a potem kopnie w dupe dla takiej samej hieny.
Podobne tematy
kin-mik. Własnie, gdybys nie wykryła , byłabyś nadal "szczęsliwą żoną", a kochanka - szczęśliwą kochanką.
Ale powiedz mi dlaczego w Twojwj historii-starej jak świat to on wniósł o rozwód a nie Ty? I "łaskawie" bez orzekania o winie?
Co Ty zrobiłaś, jak wykryłas temat?
znikam napisał/a:Anastacjaa napisał/a:... ale ja to mówię ze swojego punktu widzenia, nie wiem jak to jest w czystych układach, spotkaniach na seks, gdzie obie strony nie chcą i nie oczekują nic więcej.
jest bardzo podobnie, też są emocje adrenalina i też są starania obu stron, tak by czuć się wyjątkowo, obydwie strony zapominają o swoich problemach (powodach dla których to robią).
Domyślam się... ale co potem? Nie wierzę, że to ot tak spływa i normalnie można funkcjonować... z kochankiem zapominając o problemach... bez niego o nim. Że można ot tak się odciąć, rozgraniczyć 'normalne' życie z tym ukrywanym.
można rozgraniczyć podwójne życie, nawet trzeba! jeśli chcesz być dalej żoną i kochanką jednocześnie.
kin-mik. Własnie, gdybys nie wykryła , byłabyś nadal "szczęsliwą żoną", a kochanka - szczęśliwą kochanką.
Ale powiedz mi dlaczego w Twojwj historii-starej jak świat to on wniósł o rozwód a nie Ty? I "łaskawie" bez orzekania o winie?
Co Ty zrobiłaś, jak wykryłas temat?
W dniu w którym się dowiedziałam to on się wyprowadzil ...dla tego napisałam honorowy mąż bo to honor nie pozwolił mu zostać .dla czego ja nie wniosłam o rozwód bo to nie ja miałam kochanka tylko on więc skoro miał taką krzywdę ze mną i chciał się uwolnić to mógł to zrobić zaraz po wyprowadzce i tego nie zrobił do teraz dlaczego bo jest tak zwaną PIZDĄ która boi zmierzyć się ze mną na sali sądowej i z tego ten rozwód za porozumieniem .Myśli że się uda to załatwić tak łatwo i tu się myli .Przez te lata ukręcił na siebie takie baty że po konsultacji z adwokatem przewiduje rozwód na 1-2 rozprawie max i bynajmniej nie bez orzekania .Mogę podziękować kochance za to że otworzyła mi oczy jakiego palanta miałam za męża jakim jest ojcem .życzę jej aby się kiedyś znalazła w mojej sytuacji i jeśli zechce będę jej świadkiem na rozprawie rozwodowej tak jak ona bedzie teraz zeznawać na moją korzyść skoro chcą być ze sobą nadal .
Dobry artykuł. Uważam identycznie.
Niektóre kobiety jak widzą obrączkę na palcu faceta, to ich to mobilizuje do uwodzenia go, bo taki facet automatycznie staje się bardziej wartościowy -- w końcu jakaś kobieta jest jego żoną, ona go chciała, sprawdziła, więc musi być dobry.
a ja mysle, ze to zwykla natura zlodziejska. Widze fajny rowerek przy czyims ogrodzeniu, wiec go sobie ukradne i bede jezdzic zwykle jednak w nocy i w odleglych okolicach. Moglabym sobie kupic wlasny, ale to za duzo wysilku, bo zarobic trzeba, poszukac w sklepie, dbac, smarowac itp. A tak, to mam gotowca.
krys_na napisał/a:flores18261 napisał/a:Nie jestem z tego dumna... On ma dzieci w moim wieku i jest dziadkiem ale 0 ziwych włosów jest elegancki zadbany pracuje w biórze . Czy spędzam samotnie Walentynki czy święta właśnie , że NIE!!! Nie karzę i nie nakauje , że ma odejśc od swojej żony.
Oj flores jakie to cudne, że on nie ma siwych włosów wcale a wcale...I dzieci w Twoim wieku nawet ma , no bajka , i walentynki razem spedzicie....A stara żona z wnukami zostanie....
Cynizm, głupota, nędza....
Co kręci faceta ? Adrenalina, potajemne kontakty z kochanką to emocje- uda się czy nie, żona wykryje czy nie, zabawa jak w wojnę , lub tym podobne.Co kręci go dalej - często młodsza dupencja, bo starszą ma w domu.
Na ogól jednak bawią sie w to faceci, których stać na płacenie kochance- czyli weekemd w hotelu, perfumy, ciuchy, często wręcz utrzymanie - sponsoring.W zamian - zawsze usmiechnięta z szeroko rozstawionymi ...ramionami.
Ryzyko- że ślubna sie dowie, a rozwód bedzie kosztowny, bo majątek wspólny, kredyt wspólny, biznes wspólny....
Kwestie moralne- gdy zona sie dowie, może tu w rozsypce zawita...:-(((Ale flores powie jej, że sama sobie winna bo może go nie rozumiała tak dobrze jak kochanka....
Masakra , flores niszczysz rodzinę która jakos tam znasz, niszczysz nie tylko te pania ale ich dzieci , wnuki, i nie mów, że to on...On też, ale watpię, by dumnie sie z tym obnosił po mieście lub jakichś forach internetowych...Opowiadał, jak mu z Tobą cudnie.
W zasadzie to brak mi słów, przeraża mnie cynizm który towarzyszy tak wielu kobietom, jakas nienawiść do tych, co sobie życie z facetem ułożyły?
Nie będę bronic zdradzających facetów, są winni absolutnie.
Brak mi słów, by pisać dalej....Nie jestem cyniczną zdzixxxxx nie jestem z nim dla kasy jestem na rencie socjalnej nie jest Ona na stałe ale to są moje pieniądze. Nigdy od Niego nie wyciągnełam nawet złotówki , nie znasz mnie to mnie nie oceniaj proszę . Nie jestem też egoistyczną sxxxx po prostu zbyt wiele w życiu przeszlam wszystko przez facetów którzy chcieli tylko brać i czerpać korzyści dla siebie potrafili tylko mnie w sobie rozkochać i tak sobie potem odejsć Tadeusz jest inny wiem , że ma żonę przykro mi , że jestem mlodsza bo może by to Nasze życie inaczej się potoczyło ... Czuje się strasznie , że jestem jego kochanką ale bardzo mi na nim zależy nawet nie mma gdzie poznać fajnego faceta bo Oni chyba wymarli ten dba i szanuje mnie i troszczy się o mnie jak żaden inny facet od innych to tylko dostałabym jeszcze w twarz jak to bywało wcześniej ale nic nie bylam winna po prostu ... Byłam za dobra , teraz się zmieniłam dorosłam.... Mam 30lat i chciałabym mieć normalnego faceta wolnego dom i dzieci ale tak narazie nie jest ...
jak czytałam kiedyś twoje wypowiedzi i watki które zakładasz to po prostu jesteś naiwna i za szybko ufasz facetom, a nie ze oni źli, przepraszam ale takie odniosłam wrażenie,
więcej rozwagi w wyborze facetów, a nie zonaty teraz, wcześniej jakiś narkoman i pijak
Astral Shadow napisał/a:Anastacjaa napisał/a:Ile osób trwa w beznadziejnych związkach bo nie widzi innej przyszłości?
Poznanie kogoś tę perspektywę zmienia.Napisałem przecież że jeśli związku nie da sie uratować, to wpierw bierzemy rozwód a po rozwodzie poznajemy kogoś nowego.
Naprawdę myślisz że tak łatwo podjąć taką decyzję nie mając bodźców z zewnątrz?
O naiwności...;)
O naiwności... Kto Ci powiedział, że ma być łatwo? Trudne decyzje nigdy nie są łatwe. Powiem więcej - ma być trudno, ciężko, ma boleć i trzeba cierpieć... ale potem jest za to nagroda oraz szacunek do siebie.
Każdy by dziś chciał łatwo, lekko, przyjemnie i bez rozterek.
Smutne, że to już nawet nie jest temat tabu. 4 na 7 mężczyzn zdradzi, takie są statystyki (wśród kobiet też jest wysoki wskaźnik). W ogóle sam fakt, że nie jesteśmy z natury monogamistami wcale nie pomaga. Ucywilizowaliśmy nasze instynkty, ale nie do końca. Wciąż coś w środku krzyczy, a czasami nie dajemy rady tego uciszyć.
Ja uznaję zasady moralne. Choć nie raz czuję chęć, ale nie słucham, bo postępuje zgodnie z zasadami moralnymi opartymi o racjonalizm. Z drugiej strony znam wiele osób, które nie mają twardego kręgosłupa moralnego. Zdecydowanie widzę, że ich życie jest łatwiejsze. Nie katują się o źle wypowiedziane słowa, o wykorzystywanie podwładnych, o romanse, żyją bezproblemowo i osiągają największe sukcesy. To mnie wkurza, ale i zastanawia. Ciekawa jestem do czego dąży cywilizacja?
74 2015-02-13 15:51:35 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-02-13 15:52:58)
Nie katują się o źle wypowiedziane słowa,
Nie katuję się, bo nie wypowiadam krzywdzących słów.
o wykorzystywanie podwładnych,
Ktoś musi zarządzać pracą. Zależy jak to robi. Każde działanie może dobre lub złe. Nawet zabicie kogoś.
o romanse
Zakochanie to czyste uczucie. Nie ma w tym nic złego. Seks to relacja dwoje osób, tez nie ma w tym nic złego. Nie powinno się budować zaufania na wierności, bo to jest egoistyczne. U podstaw leży zazdrość, a osoby pozostające w wolnych związkach mogą się szerzej na ten temat wypowiedzieć. Czasem taki związek się rozpada, bo nic ich nie łączy, a czasem żyją razem na dobre i na złe, bardzo stabilnie, a niekoniecznie są sobie wierni. Jak to powiedziała moderatorka tutaj na forum -- są związki, gdzie obowiązuje wyłączność seksualna i są takie, gdzie wyłaczności nie ma.
Wracając do tematu -- jeśli dziewczynie podoba się facet, nawet jeśli żonaty, to niech podyrwa, skoro uważa, że może i że to dla niej jest dobre. To już sprawa faceta, co z tym zrobi. Może się tylko uśmiechnąć i podziękować i na tym zakończyć. Może też zdradzać. Niech sam idzie swoją drogą wyznaczoną przez jego decyzje.
Smutne, że to już nawet nie jest temat tabu. 4 na 7 mężczyzn zdradzi, takie są statystyki (wśród kobiet też jest wysoki wskaźnik). W ogóle sam fakt, że nie jesteśmy z natury monogamistami wcale nie pomaga. Ucywilizowaliśmy nasze instynkty, ale nie do końca. Wciąż coś w środku krzyczy, a czasami nie dajemy rady tego uciszyć.
Ja uznaję zasady moralne. Choć nie raz czuję chęć, ale nie słucham, bo postępuje zgodnie z zasadami moralnymi opartymi o racjonalizm. Z drugiej strony znam wiele osób, które nie mają twardego kręgosłupa moralnego. Zdecydowanie widzę, że ich życie jest łatwiejsze. Nie katują się o źle wypowiedziane słowa, o wykorzystywanie podwładnych, o romanse, żyją bezproblemowo i osiągają największe sukcesy. To mnie wkurza, ale i zastanawia. Ciekawa jestem do czego dąży cywilizacja?
to ze cierpisz jest tez zazdroscia ze oni jakos moga tacy byc a ty nie
ale podbudowujesz sobie samoocene ze jestes lepsza niz oni bo tak bys nie zrobila, nie jestes złą osobą, masz kręgosłup moralny
oni pobudowuja sie inaczej, bo sa w innej sytuacji ale i tak uwazaja sie za lepszych
wszystkim kieruje egoizm
a sluby, zwiazki to takie instytucje ktore mialy pomoc w ograniczeniu zwierzęcości ludzi
nie udaje sie to
niektorzy maja wyrzuty sumienia i tylko to blokuje przed zezwierzęceniem do konca
pozniej powstaja choroby psychiczne, spadki samooceny, kompleksy, nerwice, depresje, porownywanie z tymi co sobie latwo radzą
ale nie boj sie. ci co tak sobie radzą też boją się że mogą to wszystko stracic i szybciej umieraja bo nie czuja objawow zepsucia organizmu z powodu np nienawisci do innych, kategoryzowania
Zrozumieckobiety- tak, nawet pomaganie innym to przejaw egoizmu. Zgadzam się. Również z tym, że zaburzenia są pochodną tych barier moralnych, ale wiadomo że nie tylko.
Dlatego to wszystko jest takie trudne do pojęcia rozumem.
Zrozumieckobiety- tak, nawet pomaganie innym to przejaw egoizmu. Zgadzam się. Również z tym, że zaburzenia są pochodną tych barier moralnych, ale wiadomo że nie tylko.
Dlatego to wszystko jest takie trudne do pojęcia rozumem.
mysle ze nie jest to ciezko rozumiec bo to rozumiemy
tylko nasza podswiadomosc tego nie akceptuje
czlowiek dazy do 2 rzeczy
przyjemnosci
i unikania cierpienia
wszystko to co w zyciu takze ludzie sa przedmiotami do zaspokajania tego
im wiecej przyjemnosci tym wiekszy lęk przed utratą i tym wiecej cierpienia
dlatego najlepiej zyje sie minimalistą, buddystą ktorzy medytują i szukaja sily w sobie, w energiach
w tym co nie na zewnatrz, nawet nie wewnatrz a czyms co sie nie zmieni
sila duchowa sie nie zmienia
Naprawdę myślisz że tak łatwo podjąć taką decyzję nie mając bodźców z zewnątrz?
O naiwności...;)
Moim zdaniem tak samo łatwo jak łatwo podjąć się zdrady
Anastacjaa napisał/a:Naprawdę myślisz że tak łatwo podjąć taką decyzję nie mając bodźców z zewnątrz?
O naiwności...;)Moim zdaniem tak samo łatwo jak łatwo podjąć się zdrady
A podjąłeś kiedyś taką decyzję?
80 2015-02-13 20:33:46 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2015-02-13 20:57:42)
Clint Jones, założyłeś wątek a mało co się wypowiadasz na ten temat, chyba faktycznie chciałeś kijem w mrowisko ha ha ![]()
A co ty o tym sądzisz?
Mnie ogólnie to rażą ludzie którzy nie szanują innych, a te kobiety z artykułu nie szanują tych żonatych.
Osobiście nie mam nic przeciwko romansom skoro ma to dać komuś szczęście.
81 2015-02-13 21:12:36 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-13 21:13:00)
szczęście111, a co Ci mam napisać?
Nie podoba mi się, że lasencje bawią uczuciami dla sportu. Zresztą tu chyba nawet nie ma uczuć, zaintersowania, czy chęci poznania drugiego człowieka. Z artykułu zieje pustka. Seks jest, ale dla zabicia nudy lub jako czysto zwierzęca czynność dla zaspokojenia instynktu.
Ale z drugiej strony one są wolne i mogą robić co chcą, w sensie uwodzić, seksić się. A to, że z czyimś mężami, to co z tego? To nie one obiecywały wierność. To ci mężowie zdradzają. A to jak już wiemy bywa z najróżniejszych powodów. Może to jego jednorazowy wyskok, a może laska go zauroczyła, może od początku szukał romansu, a może ma problemy w domu, pracy, ze sobą.
Generalnie, jak już wcześniej pisałem zdrada małżonka to nie jest przyczyna tego że coś źle się dzieje w jego związku ale już skutek. Coś się było wcześniej nie tak. A taka bohaterka artykułu to po prostu wykorzystuje, a jak widać w artykule nawet nieświadomie.
82 2015-02-13 21:34:31 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2015-02-13 21:36:56)
A taka bohaterka artykułu to po prostu wykorzystuje, a jak widać w artykule nawet nieświadomie.
nieświadomie? one sobie z tego zdają całkowitą sprawę, bo jeśli taki facet się zauroczy to znaczy że dawały mu sprzeczne sygnały. Same udawały zakochane, maks zainteresowane, a oni wpadają w sidła.
Bolesna prawda.
W sensie nieświadomie wykorzystują to, że w związku faceta jest coś nie halo
84 2015-02-13 21:49:04 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2015-02-13 21:49:30)
W sensie nieświadomie wykorzystują to, że w związku faceta jest coś nie halo
ale są też i takie kochanki, nie z artykułu twojego, które dają szczęście takiemu żonatemu, tego co nie ma w domu, odskocznię od codziennych problemów. I odwrotnie to samo.
85 2015-02-13 21:55:47 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-02-13 22:07:10)
I pozwolę sobie pozostałym uczestnikom dyskusji :-) zadac pytanie, kto z Was zna przypadek faceta tzw ustawionego , posiadajacego rodzinę i jednoczesnie majacego młoda kochankę?Zna ze słyszenia w tzw sasiedztwie lub pracowych plotek...
I kto zna takowego, który dla tej kochanki pieprznął tym swoim życiem i z nią rozpoczął nowe? Facet którego zdradzana żona nie postawi pod ścianą, nie zrezygnuje z zycia które ma, bo tak jest wygodnie...
Oczywiście, pięknie byłoby gdyby powiedział, kochana, chcę żyć inaczej, rozwiedźmy się bo ja chcę znaleźć sobie inną, koniec.
Ale po co?
Jak ktoś jest śmieciem w każdym tego słowa znaczeniu to nie rozwiedzie się a będzie zdradzał. Ciekawe czy tak samo uważasz gdy kochankiem będzie wolny facet.
@szczęście111 Tak samo kochankowie no chyba że ktoś jest hipokrytą. Pytanie czy byłaś kiedyś zdradzona i czy w związku z tym wybaczyłaś mu ?
86 2015-02-13 22:08:46 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2015-02-13 22:09:14)
@szczęście111 Tak samo kochankowie no chyba że ktoś jest hipokrytą. Pytanie czy byłaś kiedyś zdradzona i czy w związku z tym wybaczyłaś mu ?
tak byłam zdradzona, i wybaczyłam, ale też zdradziłam.
87 2015-02-13 22:09:12 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-13 22:10:41)
Clint Jones napisał/a:W sensie nieświadomie wykorzystują to, że w związku faceta jest coś nie halo
ale są też i takie kochanki, nie z artykułu twojego, które dają szczęście takiemu żonatemu, tego co nie ma w domu, odskocznię od codziennych problemów. I odwrotnie to samo.
Ok, zgadzam się ![]()
Ale wezwałaś mnie do odpowiedzi na pytanie: co sądzę na temat tego tematu który założyłem ![]()
W praktyce masz chyba identyczne zdanie na te tematy. W sumie szkoda, bo wtedy nie ma dyskusji :]
Jak ktoś jest śmieciem w każdym tego słowa znaczeniu to nie rozwiedzie się a będzie zdradzał.
Bardzo trafne spostrzeżenie -Pies ogrodnika swojego nie ruszy innemu nie odda.
Clint Jones, założyłeś wątek a mało co się wypowiadasz na ten temat, chyba faktycznie chciałeś kijem w mrowisko ha ha
A co ty o tym sądzisz?Mnie ogólnie to rażą ludzie którzy nie szanują innych, a te kobiety z artykułu nie szanują tych żonatych.
Osobiście nie mam nic przeciwko romansom skoro ma to dać komuś szczęście.
Co to za szacunek gdy zdradzasz
?
90 2015-02-13 22:23:53 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-13 22:24:27)
A czemu to nie może być szacunku podczas zdrady/romansu? To zależy:
1. W kogo ten szacunek ma być skierowany, mniemam ze w tym wypadku do żony
2. Czym miałby się w sposób widoczny objawiać taki brak szacunku dla osoby która tego szacunku miałaby być pozbawiona?
Jeśli taki mąż robi to sposób dyskretny, nie ma to WIDOCZNEGO wpływu na związek (bada się, związek na tym nie cierpi w żadnym sensie w tym finansowym), to można mówić o jakimś szacunku. Pomijam jakieś patologie gdzie już na dzień dobry nie ma szacunku do partnera.
A czemu to nie może być szacunku podczas zdrady/romansu? To zależy:
1. W kogo ten szacunek ma być skierowany, mniemam ze w tym wypadku do żony
2. Czym miałby się w sposób widoczny objawiać taki brak szacunku dla osoby która tego szacunku miałaby być pozbawiona?Jeśli taki mąż robi to sposób dyskretny, nie ma to WIDOCZNEGO wpływu na związek (bada się, związek na tym nie cierpi w żadnym sensie w tym finansowym), to można mówić o jakimś szacunku. Pomijam jakieś patologie gdzie już na dzień dobry nie ma szacunku do partnera.
Nie wierzę własnym oczom w to co przeczytałam ![]()
Że jak niby ktoś zdradza w sposób dyskretny, niewidoczny a potem wraca i jest dalej cudownym mężem/żoną to nie oznacza braku szacunku?? To jest już życie w kłamstwie, pozy, pozory... poza tym za romansem często idzie zaangażowanie emocjonalne... mniejsze bądź większe... Szacunek to nie tylko higiena osobista i finanse... to też lojalność, szczerość...
A czemu to nie może być szacunku podczas zdrady/romansu? To zależy:
1. W kogo ten szacunek ma być skierowany, mniemam ze w tym wypadku do żony
2. Czym miałby się w sposób widoczny objawiać taki brak szacunku dla osoby która tego szacunku miałaby być pozbawiona?Jeśli taki mąż robi to sposób dyskretny, nie ma to WIDOCZNEGO wpływu na związek (bada się, związek na tym nie cierpi w żadnym sensie w tym finansowym), to można mówić o jakimś szacunku. Pomijam jakieś patologie gdzie już na dzień dobry nie ma szacunku do partnera.
Taka różnica jak śmianie się z kogoś w twarz, a za plecami. Taka jak śmianie się w kogoś za plecami, a będąc z nim udając wielką miłość, oraz wykorzystując w jakiś sposób (np materialnie, by wychowywał nie swoje dziecko). Często przyznanie się do zdrady kończy związek, więc zdradzający ma szacunek tylko do siebie. Troszczy sie o tylko o siebie i myśli co może stracić, a co zyskać. W taki sposob zachowuje pozór związku, z którego ma jakieś korzyści. Druga osoba jest zwykłym jeleniem, ślepcem, nie posiada dobrych cech w oczach zdradzającego. Można sie usprawiedliwiać jednak tak, że on/ona taki dobry/dobra, że mu nie powiem o tym, dla jego dobra. Gdzie ten szacunek, gdzie?
Czyli mąż zdradzając w ten sposób okazuje szacunek żonie?Kłamstwa,zdradzanie,przeznaczanie rodzinnych pieniędzy na panie o wątpliwej reputacji to nie jest patologia?Jak można usprawiedliwiać,tłumaczyć postepowanie zwykłego dzi...karza.
Normalny ,uczciwy,prawy człowiek tego po prostu nie robi najbliższej osobie.Najpierw rozwód,a potem układanie sobie życia.
94 2015-02-13 22:45:35 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-13 22:46:42)
Pisałem już- jeśli dochodzi do zdrady to znaczy ze już wcześniej coś się psuło w związku, coś było nie tak. Jednak często w związkach dochodzi do nieporozumień, co jednak nie oznacza utraty braku szacunku do drugiej osoby.
Odrębną sprawą jest czy zdradzając zdradzający przestaje darzyć szacunkiem partnera. Powtorze dla jasności: czy zdradzający przestaje szanować a nie co się wydaje otoczeniu. Moim zdaniem niekoniecznie.
95 2015-02-13 22:45:58 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2015-02-13 22:54:09)
szczęście111 napisał/a:Clint Jones, założyłeś wątek a mało co się wypowiadasz na ten temat, chyba faktycznie chciałeś kijem w mrowisko ha ha
A co ty o tym sądzisz?Mnie ogólnie to rażą ludzie którzy nie szanują innych, a te kobiety z artykułu nie szanują tych żonatych.
Osobiście nie mam nic przeciwko romansom skoro ma to dać komuś szczęście.Co to za szacunek gdy zdradzasz
?
miałam na myśli że jak mieć romans to ze wzajemnym szacunkiem względem siebie. Tak powinno być. I nie oceniać dlaczego żona/mąż zdradza, jak również nie oceniać kochanki/kochanka którzy się na taki układ zgadzają.
A co do żony i męża. Jak mąż/żona nie wie o romansie i żyją sobie razem szczęśliwie (bądź nawet nieszczęśliwie), szanując siebie nawzajem to co w tym złego? Można mieć romans i być dobrym mężem, dobrą żoną jednocześnie. To moje zdanie choć pewnie się z nim nie zgadzacie.
Można mieć romans i być dobrym mężem, dobrą żoną jednocześnie.
To się nawzajem jakby nie było wyklucza, ale jest dobrym wytłumaczeniem dla zdradzającego - nie robię nic złego, małżeństwo na tym nie cierpi. To jednak tylko pozory. Każdy związek cierpi na zdradzie, bo nawet ten szacunek, bycie dobrym partnerem jest udawany, a przynajmniej oparty na kłamstwie. Ciekawe czy współmałżonek wiedząc o zdradzie dalej czułby się szanowany? Czy czułby się szczęśliwy wiedząc że ten ich współmałżonek, który tak czule teraz do nich mówi i przytula przed chwilą zabawiał się w najlepsze z kimś innym? Owszem są związki otwarte, gdzie partnerzy się godzą nawzajem na takie skoki w bok. Ale wtedy oboje są tego świadomi i obojgu to odpowiada. W każdym innym przypadku to hipokryzja i tłumaczenie siebie, własnych słabości.
Anastacjaaa, a co w przypadku gdy żonie zależy na małżeństwie choć nie jest kolorowo, mąż pije, albo siedzi z kuplami i zamiast się seksić to woli z kumplami posiedzieć przy piwku i jest trochę mamisynkiem, a tak poza tym zajmuje się dzieckiem , domem i jest wzorowym mężem, nic tylko se kochanka znaleźć do szczęścia ![]()
98 2015-02-13 23:24:58 Ostatnio edytowany przez INKKA (2015-02-13 23:26:00)
Anastacjaaa, a co w przypadku gdy żonie zależy na małżeństwie choć nie jest kolorowo, mąż pije, albo siedzi z kuplami i zamiast się seksić to woli z kumplami posiedzieć przy piwku i jest trochę mamisynkiem, a tak poza tym zajmuje się dzieckiem , domem i jest wzorowym mężem, nic tylko se kochanka znaleźć do szczęścia
to nie jest wzorowy małżonek ![]()
99 2015-02-13 23:28:51 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-02-13 23:29:22)
szczęście111 napisał/a:Anastacjaaa, a co w przypadku gdy żonie zależy na małżeństwie choć nie jest kolorowo, mąż pije, albo siedzi z kuplami i zamiast się seksić to woli z kumplami posiedzieć przy piwku i jest trochę mamisynkiem, a tak poza tym zajmuje się dzieckiem , domem i jest wzorowym mężem, nic tylko se kochanka znaleźć do szczęścia
to nie jest wzorowy małżonek
Otóż to
To już nie jest zdrowy związek... każde żyje po swojemu a idealne ognisko domowe to tylko pozory
Jezu ludzie czy wy czytacie co piszecie? Jak ktoś się pieprzy na boku w poszukiwaniu szczęścia a żonę/męża okłamuje prosto w oczy to gdzie tu szacunek? Może mi ktoś wskaże palcem, bo jakoś nie widzę nawet śladu szacunku.
A co do żony i męża. Jak mąż/żona nie wie o romansie i żyją sobie razem szczęśliwie (bądź nawet nieszczęśliwie), szanując siebie nawzajem to co w tym złego? Można mieć romans i być dobrym mężem, dobrą żoną jednocześnie. To moje zdanie choć pewnie się z nim nie zgadzacie.
Czy można zdradzać i być dobrym? To co powiesz o kimś kto nie zdradza i jest dobrym partnerem/rodzicem? To już chyba musi być święty według Twojej skali.
101 2015-02-14 13:38:20 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-14 13:40:54)
A co ma do tego zdradzanie do tego czy ktoś jest dobrym mężem/żoną a już zwłaszcza rodzicem?
Już sama rozróżniłaś nawet wyżej, że co można powiedzieć o kimś kto nie zdradza i jest dobrym partnerem... Czyli można być dobrym partnerem w związku i mieć romans.
Jak można mówić o szacunku, jeśli się zdradza, to znaczy upokarza, lekceważy, niszczy, oszukuje współmałżonka. Mój mąż, gdy mnie zdradzał, a ja o tym nie wiedziałam, więc nie interweniowałam, to był wspaniałym mężem pełnym "szacunku " do mnie. Natomiast, gdy powiedziałam jemu o zdradzie, to ten "szacunek" prysnął. Zaczęły się wyzwiska, kłótnie, obelgi - piekło na ziemi.
Każdy łajdak chciałby mieć czysty, przytulny dom z kucharką i sprzątaczką, a poza domem lafiryndę - ukochaną swojego serca i dupy. Jak tu mówić o szacunku. Jeśli kogoś się szanuje, to się go nie zdradza, nie oszukuje, nie manipuluje nim, nie wykorzystuje itp.
Odróżnijmy kilka kwestii.
1. Jeśli dochodzi do zdrady, tzn że w związku BYŁ jakiś problem i nie został rozwiązany, taki z którego może żona nawet sobie nie zdawała sprawy. Jakaś przyczyna zawsze jest.
2. Jeśli mąż wyzywa, obraża po przekazaniu mu niewygodnych faktów, to tak, nie szanował żony, on grał, udawał że szanuje
3. Jeśli mąż traktuje żonę jako kicharkę i sprzątaczkę, a kochankę jako lafiryndę od seksu, to też jest to naganne i nie ma oczywiście mowy o szacunku z jego strony w takim wypadku do kogokolwiek.
4. Opisywałem sytuację z "szacunkiem" u zdrowych, dorosłych osób, gdzie mąż szanuje żonę, dom, ale z jakiś powodów znajduje kochankę. Nic się nie zmienia moim zdaniem, bo przecież jeśli jest dojrzałym facetem, a relacja z kochanką nie jest bardzo "inwazyjna" w związek (facetowi odbija, bo się zakochał, zauroczył, złapał HIV, itp), to co ma takiego jego układ do JEGO postrzegania małżeństwa. Zrozumcie: już wcześniej coś było nie tak, skoro zdecydował się na romans! W związku jego nic się praktycznie nie zmienia, bo romans jest skutkiem problemów, a nie przyczyną tego praproblemu.
nie ma sposobu by odroznic kogos grajacego od nie grajacego
za to mozna odroznic kogos kto popelnil czynu zdrady a nie popelnil
punkt 1 z punktem drugim sa powiazane bo zawsze mozna bylo udawac nie tylko szacunek ale i milosc
wtedy latwo o kochanke, kochanka czy nowa milosc
105 2015-02-14 21:04:16 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-14 21:07:31)
Ja nie pisałem o odróżnianiu u kogoś okazywania szacunku od grania. Pisałem o tym z perspektywy osoby mającej romans a nie widzeniu i interpretowaniu tego z zewnątrz. Moim zdaniem nie każdy udaje szacunek w wypadku romansu.
Oczywiście zdradzone kobiety mogą to interpretować inaczej z wiadomych względów. A prawdę zna właśnie tylko taki mąż.
kicur napisał/a:@szczęście111 Tak samo kochankowie no chyba że ktoś jest hipokrytą. Pytanie czy byłaś kiedyś zdradzona i czy w związku z tym wybaczyłaś mu ?
tak byłam zdradzona, i wybaczyłam, ale też zdradziłam.
Wybaczyłaś bo zwaliłaś winę na kochanicę ![]()
Jak można mówić o szacunku, jeśli się zdradza, to znaczy upokarza, lekceważy, niszczy, oszukuje współmałżonka. Mój mąż, gdy mnie zdradzał, a ja o tym nie wiedziałam, więc nie interweniowałam, to był wspaniałym mężem pełnym "szacunku " do mnie. Natomiast, gdy powiedziałam jemu o zdradzie, to ten "szacunek" prysnął. Zaczęły się wyzwiska, kłótnie, obelgi - piekło na ziemi.
Każdy łajdak chciałby mieć czysty, przytulny dom z kucharką i sprzątaczką, a poza domem lafiryndę - ukochaną swojego serca i dupy. Jak tu mówić o szacunku. Jeśli kogoś się szanuje, to się go nie zdradza, nie oszukuje, nie manipuluje nim, nie wykorzystuje itp.
Jeśli pracowałaś to powinno być pół na pół (chodzi o roboty domowe) co innego jak tylko on był żywicielem ![]()
4. Opisywałem sytuację z "szacunkiem" u zdrowych, dorosłych osób, gdzie mąż szanuje żonę, dom, ale z jakiś powodów znajduje kochankę. Nic się nie zmienia moim zdaniem, bo przecież jeśli jest dojrzałym facetem, a relacja z kochanką nie jest bardzo "inwazyjna" w związek (facetowi odbija, bo się zakochał, zauroczył, złapał HIV, itpto co ma takiego to układ do JEGO postrzegania małżeństwa.
Nic sie nie zmienia. Nawet wg badan amerkanskich romanse, ktore przeminą bez niszczenia małżeńśtwa, to to małżeństwo wzmacniają. W dobrych małżeńśwach też są zdrady, bo ktoś się zakochał, zauroczył, poszedł za tą fascynacją drugą osobą.
Zrozumcie: już wcześniej coś było nie tak, skoro zdecydował się na romans! W związku jego nic się praktycznie nie zmienia, bo romans jest skutkiem problemów, a nie przyczyną tego praproblemu.
Nie wierzę, że przyczyną zdrady są problemy w małżeńśtwie ("zdradziłem, bo żona jest taka/siaka/owaka"). Nie wierzę, że brak problemów w małżeństwie chroni przed zdradą. Zdrada to coś poza małżeństwem.
A ona? Tak samo niewiele daje, bo przeciez wie, ze uklad jest prosty - ona jest tu tylko dla zaspokojenia popedu, nie musi wiec starac sie byc inteligentna, elokwentna, ciepla, czula, gospodarna czy co tam jeszcze kobiety z siebie probuja wykrzesac aby zdobyc wolnego strzelca.
Gdzie tu radosc z polowania, gdzie tu romantyzm, tzw. motyle ? Jedynie adrenalina: nakryja nas czy nie?
tak, jest jak po ślubie nikt niczego nie udaje
cała naga prawda tylko partnerzy rozgrywki lepiej dobrani i spotykają się, bo bardzo chcą, a nie bo zaciążyłam i teraz do końca życia jesteśmy zakładnikami ![]()
110 2015-02-15 10:44:38 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-02-15 10:46:32)
Samotne święta, czy walentynki, gdy on będzie z żoną a nie z Tobą, też będą urokliwe?
Gość wbije Cię w lata, a od żony i tak nie odejdzie.
Jesli kręci Cię samotna starość, to racja baluj dalej z żonatymi
Myślisz, że bycie żoną i matką to jedyne dobro jakie może spotkać kobietę?
Nie zawsze jest jak w bajce. Pozwalam sobie na szczerość tylko dlatego, bo jestem anonimowa, ale bycie poporodową rozklapciochą i poświęcenie życia dla rodziny nie jest najlepszym co mogłoby mi się przydarzyć. Myślałam, że moje życie będzie wyjątkowe, ekscytujące, a jest przeciętne i w tej zwykłości straszne. Niczego już nie dokonam, nigdy już nie przeżyję niczego niesamowitego, będą żoną i matką, bo od jakiegoś czasu jestem już tylko dla innych
. Nie każda kobieta nadaje się do małżeństwa i macierzyństwa. Nie dla każdej to takie wielkie szczęście jak dla Ciebie.
kicur
Tak, pracowałam zawodowo i więcej zarabiałam od męża. Poza tym wieczorami i nocami wykonywałam w domu prace zlecone.
Oprócz tego szyłam i robiłam na drutach różne dzianiny dla siebie, dzieci i męża. W mieszkaniu miałam błysk, a sama też byłam zadbana. Mogą to potwierdzić nasi bliscy. Byłam tylko potwornie zmęczona. Mój mąż natomiast był zajęty wycieczkami rowerowymi, dziennymi i nocnymi rajdami na orientację, wyjazdami na ryby, imprezami sportowymi, w zimie jazdą na łyżwach. Były też delegacje. Jak widać, to nie miał czasu na pomoc w domowych obowiązkach. We wszystkich tych eskapadach uczestniczyły kochanki.
To poco się na to godziłaś to chore ![]()
To poco się na to godziłaś to chore
Niestety - TAK wygląda czasem owo: "przychylanie nieba "... ODCIĄŻANIE od wszelkich obowiązków domowych i wyręczanie - a skutek: "samotny i opuszczony" towarzystwa do swych działań chłopak nie miał. SKORO wszystko od niego okazywało się ważniejsze ![]()
Pewnie, że "siłaczki" nie są najatrakcyjniejszym towarzystwem. I czasu nie mają na rozrywki, i wiecznie zmęczone chodzą i frustracja w końcu z nich "wyłazi"...
Tyle że ze środka wygląda inaczej niż z boku ![]()
szczęście111 napisał/a:kicur napisał/a:@szczęście111 Tak samo kochankowie no chyba że ktoś jest hipokrytą. Pytanie czy byłaś kiedyś zdradzona i czy w związku z tym wybaczyłaś mu ?
tak byłam zdradzona, i wybaczyłam, ale też zdradziłam.
Wybaczyłaś bo zwaliłaś winę na kochanicę
tak szczerze to łatwo mi przyszło wybaczenie zdrady, bo sama nie byłam święta. Poza tym widziałam po mężu jak bardzo żałuje, a z jego strony to nie był romans tylko jednorazowy numerek po pijaku.
A co ma do tego zdradzanie do tego czy ktoś jest dobrym mężem/żoną a już zwłaszcza rodzicem?
Już sama rozróżniłaś nawet wyżej, że co można powiedzieć o kimś kto nie zdradza i jest dobrym partnerem... Czyli można być dobrym partnerem w związku i mieć romans.
(jestem facetem jakby co)
Ja Ci tego nie wytłumaczę ani nie przekonam bo to kwestia własnych poglądów i wartości, ale może podam taki przykład dla lepszego zobrazowania. Co powiesz o mężu który regularnie w każdy weekendowy wieczór pijany siada za kółko i przejeżdża pół miasta do domu - do tej pory szczęśliwie bo nie spotykał policji i nie spowodował żadnego wypadku - a żonie zawsze mówi że przecież nie jest idiotą i wrócił taksówką? Czy to że nikt o tym nie wie oznacza że wszystko jest OK? Czy to dobry mąż i odpowiedzialny ojciec?
Myślisz, że bycie żoną i matką to jedyne dobro jakie może spotkać kobietę?
Nie zawsze jest jak w bajce. Pozwalam sobie na szczerość tylko dlatego, bo jestem anonimowa, ale bycie poporodową rozklapciochą i poświęcenie życia dla rodziny nie jest najlepszym co mogłoby mi się przydarzyć. Myślałam, że moje życie będzie wyjątkowe, ekscytujące, a jest przeciętne i w tej zwykłości straszne. Niczego już nie dokonam, nigdy już nie przeżyję niczego niesamowitego, będą żoną i matką, bo od jakiegoś czasu jestem już tylko dla innych. Nie każda kobieta nadaje się do małżeństwa i macierzyństwa. Nie dla każdej to takie wielkie szczęście jak dla Ciebie.
Trochę to straszne co piszesz. Przecież gdzieś na świecie codziennie kobiety (matki i żony) dokonują wielkich rzeczy i przeżywają coś niesamowitego. Sprawdź listę 100 najbardziej wpływowych kobiet (Forbes) i idę o zakład, że większość z nich to zamężne matki. To się przecież nie wyklucza, a wg mnie wręcz przeciwnie.
Mały_Książe napisał/a:Samotne święta, czy walentynki, gdy on będzie z żoną a nie z Tobą, też będą urokliwe?
Gość wbije Cię w lata, a od żony i tak nie odejdzie.
Jesli kręci Cię samotna starość, to racja baluj dalej z żonatymiMyślisz, że bycie żoną i matką to jedyne dobro jakie może spotkać kobietę?
Nie zawsze jest jak w bajce. Pozwalam sobie na szczerość tylko dlatego, bo jestem anonimowa, ale bycie poporodową rozklapciochą i poświęcenie życia dla rodziny nie jest najlepszym co mogłoby mi się przydarzyć. Myślałam, że moje życie będzie wyjątkowe, ekscytujące, a jest przeciętne i w tej zwykłości straszne. Niczego już nie dokonam, nigdy już nie przeżyję niczego niesamowitego, będą żoną i matką, bo od jakiegoś czasu jestem już tylko dla innych. Nie każda kobieta nadaje się do małżeństwa i macierzyństwa. Nie dla każdej to takie wielkie szczęście jak dla Ciebie.
współczuje twojej rodzinie, serio
117 2015-02-16 10:22:28 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-16 10:23:33)
[ Co powiesz o mężu który regularnie w każdy weekendowy wieczór pijany siada za kółko i przejeżdża pół miasta do domu - do tej pory szczęśliwie bo nie spotykał policji i nie spowodował żadnego wypadku - a żonie zawsze mówi że przecież nie jest idiotą i wrócił taksówką? Czy to że nikt o tym nie wie oznacza że wszystko jest OK? Czy to dobry mąż i odpowiedzialny ojciec?
ale dałeś porównanie,
czyli widzisz.... żona jest szczęśliwa bo o niczym nie wie. Proste jak budowa cepa. Tak jest też w przypadku zdrady- nie wie, nie odbija się to na małżeństwie, tzn. mąż szanuje, dba o dom, jest dobrym i mężem i ojcem, i wszyscy są szczęśliwi dopóki to nie wyjdzie na jaw. A wyjść nie musi, wystarczy dobra organizacja.
am0k napisał/a:[ Co powiesz o mężu który regularnie w każdy weekendowy wieczór pijany siada za kółko i przejeżdża pół miasta do domu - do tej pory szczęśliwie bo nie spotykał policji i nie spowodował żadnego wypadku - a żonie zawsze mówi że przecież nie jest idiotą i wrócił taksówką? Czy to że nikt o tym nie wie oznacza że wszystko jest OK? Czy to dobry mąż i odpowiedzialny ojciec?
ale dałeś porównanie,
czyli widzisz.... żona jest szczęśliwa bo o niczym nie wie. Proste jak budowa cepa. Tak jest też w przypadku zdrady- nie wie, nie odbija się to na małżeństwie, tzn. mąż szanuje, dba o dom, jest dobrym i mężem i ojcem, i wszyscy są szczęśliwi dopóki to nie wyjdzie na jaw. A wyjść nie musi, wystarczy dobra organizacja.
tak samo jak się kradnie, zabija, sprzedaje narkotyki wazna jest dobra organziacja, żeby nie wyszło na jaw....
a i rodzina jest dumna z takiego człowieka bo zaradny, dobry człowiek..
119 2015-02-16 10:41:42 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-16 10:43:15)
znikam napisał/a:am0k napisał/a:[ Co powiesz o mężu który regularnie w każdy weekendowy wieczór pijany siada za kółko i przejeżdża pół miasta do domu - do tej pory szczęśliwie bo nie spotykał policji i nie spowodował żadnego wypadku - a żonie zawsze mówi że przecież nie jest idiotą i wrócił taksówką? Czy to że nikt o tym nie wie oznacza że wszystko jest OK? Czy to dobry mąż i odpowiedzialny ojciec?
ale dałeś porównanie,
czyli widzisz.... żona jest szczęśliwa bo o niczym nie wie. Proste jak budowa cepa. Tak jest też w przypadku zdrady- nie wie, nie odbija się to na małżeństwie, tzn. mąż szanuje, dba o dom, jest dobrym i mężem i ojcem, i wszyscy są szczęśliwi dopóki to nie wyjdzie na jaw. A wyjść nie musi, wystarczy dobra organizacja.tak samo jak się kradnie, zabija, sprzedaje narkotyki wazna jest dobra organziacja, żeby nie wyszło na jaw....
a i rodzina jest dumna z takiego człowieka bo zaradny, dobry człowiek..
no nie zupełnie... bo mając romans ludzie to głównie robią dla szczęścia (nie mówię tu o marginesie kiedy laski robią to za kasę, tzw sponsoring), a kradnąc, sprzedając narkotyki robi się to dla kasy. A szczęśliwy mąż/żona mający romans z kochanką to szczęśliwy też współmałżonek.
120 2015-02-16 10:49:26 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-02-16 10:50:19)
dziękuje za takiego szczęśliwego współmałżonka który nie jest szczęśliwy ze mna, poza tym traci czas uwagę dla innej osoby a nie dla swojej rodziny
taka ososba jest egoistą i tchórzem, bo można otwarcie powiedzieć o romansie i się rozejść, dając tym samym zonie czy mężowi także szanse na szczęście, a nie dając je tylko sobie kosztem współmałżonka i swojej rodziny
121 2015-02-16 11:35:58 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-16 11:53:10)
mariola856, załóżmy sytuację, gdy małżonek odczuwa szczęście. Nagle, gdy się dowiaduje, że partner ma romans, to jednak zmienia zdanie i deklaruje, że to co wcześniej było, to nie odczuwał szczęścia? Głupie to strasznie.
Porównania romansów do uczestnictwa w gangu narkotykowym, jazdy po pijaku i morderstw są niedorzeczne i absurdalne.
W romansie uczestniczą na ogół dwie dorosłe osoby, świadomie wybierające taką formę relacji, którym nie dzieje się przeważnie krzywda fizyczna a i swoją działalnością nie ograniczają w żaden sposób praw innych. Tym bardziej sami nie łamią prawa.
Co do samych narkotyków, jazdy po pijaku to i tak mam osobne przemyślenia. Ale podobne. Dopóki samemu robi się krzywdę, za swoje pieniądze, swoim kosztem, to proszę bardzo. Z zastrzeżeniem, że kiedy naruszy się innym prawo do tego samego to z pełną surowością takiego delikwenta należy oczywiście karać.
Czyli kiedy po pijaku się rozbijesz o drzewo, to niech się leczy, ale ze swojego ubezpieczenia i niech pokryje szkody za uszkodzone drzewo i infrastrukturę, po naćpaniu się/pijaku kogoś zabije to skazywać za morderstwo z premedytacją - powszechnie wiadomo, że alko, dragi zmieniają świadomość, więc... łykał ze świadomością skutków. I tyle. Traktować ludzi jak dorosłych, niech ponoszą odpowiedzialność, ale za czyny, a nie za to co mogłoby być gdyby...
Więc analogicznie - małżonek jest szczęśliwy? JEST. Zadziała się komuś krzywda? NIE.
Nienawidzę socjalizmu i powszechnego odgórnego myślenia za mnie.
Dopiszę jeszcze: w miarę dobrym przykładem byłaby sama jazda po pijaku. Jeżdżąc po pijaku nikt nikomu krzywdy nie wyrządza. Oczywiście dopóki nie wjedzie w kogoś/coś i spowoduje wypadek. Tak samo z romansem. Jak romans się rypnie, małżonek-kochanek ponosi pełnię odpowiedzialności. Pijak-kierowca podobnie. Tylko pijak-kierowca powoduje jeszcze uszczerbek fizyczny. Mąż-kochaś no jakoś nie. I taka to różnica.
Pisałem już- jeśli dochodzi do zdrady to znaczy ze już wcześniej coś się psuło w związku, coś było nie tak. Jednak często w związkach dochodzi do nieporozumień, co jednak nie oznacza utraty braku szacunku do drugiej osoby.
Odrębną sprawą jest czy zdradzając zdradzający przestaje darzyć szacunkiem partnera. Powtorze dla jasności: czy zdradzający przestaje szanować a nie co się wydaje otoczeniu. Moim zdaniem niekoniecznie.
Wiesz, młody jesteś to i pewnych rzeczy nie przeżyłeś. Jak długi związek ci się trafił? No na pewno nie na taki 10- 15 lat. A uwierz, w takim czasie dużo w życiu i małżeństwie się zdarza. Miłe sprawy pominę, wymienię raczej choroby, problemy finansowe, problemy w pracy, złe stopnie dziecka itd. Nie jest możliwa sielanka bez ani jednej kłótni. Do tego dochodzi brak nowości jeśli idzie o ciało (wiesz, cycki, pupa, noga, twarz taka sama mimo wszystko). Tak więc często ta zdrada to wynik chęci odskoczni do nowego ciałka, oderwania się od choroby teściowej czy kłopotów w pracy, nowe fascynacje (po 10 latach motyle zdechły, jest miłość ale nie zakochanie). Tam czeka piękna, zafascynowana tobą kobieta z czystym kontem dla ciebie. A poza tym duża część mężczyzn zdradza bo po prostu lubi. Pisał tu jeden pan, to jest sprawa poza małżeństwem. I moje doświadczenie w tej materii potwierdza to. Nie miał nic do zarzucenia nam jako związkowi, absolutnie nic się nie psuło a wręcz było super ale on po prostu potrzebował nowych ciał. Do czynności fizjologicznej. Ot cała filozofia. Rozstać się nie chciał aż oparło się o sąd. Dlatego proszę cię, nie idź tą drogą (tzn najmniejszego oporu).
123 2015-02-16 12:27:29 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-16 12:29:45)
Araquelle,
0. Przed zawarciem poważnego związku/małżeństwa partnerzy aby nie doszło do rozczarowania powinni się b. dobrze poznać, nie ściemniać, nie kłamać, powiedzieć o swoich preferencjach, oczekiwaniach.
1. Sądzę, że w związku powinno być całkowicie szczerze ustalone: o problemach, wątpliwościach się rozmawia. Jakie by nie były.
2. Na nudę brak nowości to chyba najłatwiej odpowiedzieć. Rynek, świat, otoczenie oferuje masę atrakcji. Chyba, że nuda = lenistwo, wtedy punkt 1.
3.
absolutnie nic się nie psuło a wręcz było super ale on po prostu potrzebował nowych ciał
tutaj albo przed związkiem nie ustaliliście co go kręci, jaki ma temperament, czyli go nie znałaś, albo Cię okłamał w tym względzie, ale wtedy to oznacza, że był problem z jego szczerością - tak czy owak nie był dotrzymany pkt. 0.
ale dałeś porównanie,
czyli widzisz.... żona jest szczęśliwa bo o niczym nie wie. Proste jak budowa cepa. Tak jest też w przypadku zdrady- nie wie, nie odbija się to na małżeństwie, tzn. mąż szanuje, dba o dom, jest dobrym i mężem i ojcem, i wszyscy są szczęśliwi dopóki to nie wyjdzie na jaw. A wyjść nie musi, wystarczy dobra organizacja.
Dobra organizacja nie gwarantuje niczego, a wyjść na jaw może z przyczyn niezależnych od Ciebie (osoby trzecie, przypadek). Poza tym to jest szczęście oparte na kłamstwie, czyli faktycznie tylko iluzja szczęścia.
no nie zupełnie... bo mając romans ludzie to głównie robią dla szczęścia (nie mówię tu o marginesie kiedy laski robią to za kasę, tzw sponsoring), a kradnąc, sprzedając narkotyki robi się to dla kasy. A szczęśliwy mąż/żona mający romans z kochanką to szczęśliwy też współmałżonek.
Dla wielu ludzi szczęście to jest właśnie kasa. Ty masz romanse dla swojego emocjonalnego samopoczucia, ktoś kradnie dla kasy i nowego samochodu, każdy inaczej widzi swoje szczęście.
Co do samych narkotyków, jazdy po pijaku to i tak mam osobne przemyślenia. Ale podobne. Dopóki samemu robi się krzywdę, za swoje pieniądze, swoim kosztem, to proszę bardzo. Z zastrzeżeniem, że kiedy naruszy się innym prawo do tego samego to z pełną surowością takiego delikwenta należy oczywiście karać.
Czyli kiedy po pijaku się rozbijesz o drzewo, to niech się leczy, ale ze swojego ubezpieczenia i niech pokryje szkody za uszkodzone drzewo i infrastrukturę, po naćpaniu się/pijaku kogoś zabije to skazywać za morderstwo z premedytacją - powszechnie wiadomo, że alko, dragi zmieniają świadomość, więc... łykał ze świadomością skutków. I tyle. Traktować ludzi jak dorosłych, niech ponoszą odpowiedzialność, ale za czyny, a nie za to co mogłoby być gdyby...
No jak walniesz w drzewo to wydaje się to proste, ale zróbmy trochę dramatu tak jak to w życiu bywa. Po pijaku walisz w przystanek, zabijasz trzy młode dziewczyny wracające z imprezy, idziesz siedzieć na 10 lat, twoja żona zostaje sama z dwójką dzieci bez środków do życia. Kto teraz ponosi odpowiedzialność za to że wsiadłeś po pijaku do auta? Ty chyba najmniejszą...
Czyli kiedy po pijaku się rozbijesz o drzewo, to niech się leczy, ale ze swojego ubezpieczenia i niech pokryje szkody za uszkodzone drzewo i infrastrukturę, po naćpaniu się/pijaku kogoś zabije to skazywać za morderstwo z premedytacją - powszechnie wiadomo, że alko, dragi zmieniają świadomość, więc... łykał ze świadomością skutków. I tyle. Traktować ludzi jak dorosłych, niech ponoszą odpowiedzialność, ale za czyny, a nie za to co mogłoby być gdyby...
Nie masz racji z tego prostego powodu że siadając za kierownice po pijanemu nigdy nie wiesz czy rozwalisz się o drzewo czy kogoś zabijesz. Dlatego musi być karany sam fakt prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Wiesz.. jest coś takiego jak wyobraźnia.
I tak samo jest ze zdradą... Wchodząc w romans należy mieć w głowię co się stanie gdy sprawa wyjdzie na jaw ? ( co zazwyczaj się dzieje). Kompletna beztroska, brak odpowiedzialności i wyobraźni co po niektórych jest przerażający.
Ale to chyba znak naszych czasów... podążanie jedynie za własnym szczęściem, egoizm, niezdolność do jakichkolwiek poświęceń.
126 2015-02-16 13:09:36 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-02-16 13:11:11)
No tak, przecież odebrania prawa jazdy za jazdę po pijanemu jest przecież b. skuteczne... Taki pijany Kowalski nie wsiądzie do auta, bo przecież nie ma prawka. Genialne! Szkoda tylko, że ten sam delikwent wsiadł już przecież wcześniej i jeździł po pijanemu z prawkiem, mimo, że w PL jazda po pijanemu z prawkiem też jest karana. Tak jak bez prawka. Więc co za różnica czy pijak-kierowca jest karany, czy nie? Idiotyczny przepis.
Kompletna beztroska, brak odpowiedzialności i wyobraźni co po niektórych jest przerażający.
Więc może czas ludzi zacząć uczyć odpowiedzialności za swoje czyny, hmm?
Po pijaku walisz w przystanek, zabijasz trzy młode dziewczyny wracające z imprezy, idziesz siedzieć na 10 lat, twoja żona zostaje sama z dwójką dzieci bez środków do życia. Kto teraz ponosi odpowiedzialność za to że wsiadłeś po pijaku do auta? Ty chyba najmniejszą...
No i? Rodziny złodziei, morderców, gwałcicieli mają tak samo. Wszak nie każdy złoczyńca jest bezrobotny. Rodzina powinna dostać order? Nie czaję.
No tak, przecież odebrania prawa jazdy za jazdę po pijanemu jest przecież b. skuteczne... Taki pijany Kowalski nie wsiądzie do auta, bo przecież nie ma prawka. Genialne! Szkoda tylko, że ten sam delikwent wsiadł już przecież wcześniej i jeździł po pijanemu z prawkiem, mimo, że w PL jazda po pijanemu z prawkiem też jest karana. Tak jak bez prawka. Więc co za różnica czy pijak-kierowca jest karany, czy nie? Idiotyczny przepis.
Odwracasz kota ogonem. Nic nie pisałem o skuteczności tego przepisu. Obnażyłem jedynie Twoją moralność na poziomie zbuntowanego nastolatka, ewentualnie wyborcy Korwina.
Araquelle,
0. Przed zawarciem poważnego związku/małżeństwa partnerzy aby nie doszło do rozczarowania powinni się b. dobrze poznać, nie ściemniać, nie kłamać, powiedzieć o swoich preferencjach, oczekiwaniach.
1. Sądzę, że w związku powinno być całkowicie szczerze ustalone: o problemach, wątpliwościach się rozmawia. Jakie by nie były.
2. Na nudę brak nowości to chyba najłatwiej odpowiedzieć. Rynek, świat, otoczenie oferuje masę atrakcji. Chyba, że nuda = lenistwo, wtedy punkt 1.
3.absolutnie nic się nie psuło a wręcz było super ale on po prostu potrzebował nowych ciał
tutaj albo przed związkiem nie ustaliliście co go kręci, jaki ma temperament, czyli go nie znałaś, albo Cię okłamał w tym względzie, ale wtedy to oznacza, że był problem z jego szczerością - tak czy owak nie był dotrzymany pkt. 0.
Tia, był taki sam szczery jak ci co mają kochanków i kochanki na boku ;-) Co miał mi powiedzieć? Że lubi raz na miesiąc jakąś babkę zaliczyć dla higieny psychicznej? (a to dużo łatwiej ukryć niż romans z tą samą osobą) No to miłej bazy by nie było bo bym się nie zgodziła. I szczerze wątpię, że znalazłby taką co by była na tak. On wychodził z takiego założenia jak tutejsi zdradzacze - przecież jest dobrze, ja nie wiem, wszyscy jesteśmy szczęśliwi, kochamy się a jak mu zabronię to zacznie się psuć. No to jak? Raz ta zasada jest dobra a raz nie?
129 2015-02-16 13:59:59 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-16 14:03:17)
Dobra organizacja nie gwarantuje niczego, a wyjść na jaw może z przyczyn niezależnych od Ciebie (osoby trzecie, przypadek). Poza tym to jest szczęście oparte na kłamstwie, czyli faktycznie tylko iluzja szczęścia.
no owczszem, zawsze istnieje taka możliwość że romans wyjdzie na jaw, ale wtedy to zdradzający musi przyjąć na klatę skutki tego wszystkiego (żal, kłótnie w domu, przebaczenie bądź rozwód). Natomiast romans jest szczęściem a nie jego iluzją, bo człowiek tak się czuje, sama to przeżyłam. Kochanek/kochanka promieniuje, jest pełen energii życia, wszystko mu się chce, nie chodzi nerwowy, sfrustrowany. Jest wiecznie w dobrym humorze. A i mąż/żona z tego korzysta bo ma w domu wiecznie zadowolonego współmałżonka.
Dla wielu ludzi szczęście to jest właśnie kasa. Ty masz romanse dla swojego emocjonalnego samopoczucia, ktoś kradnie dla kasy i nowego samochodu, każdy inaczej widzi swoje szczęście.
No dokładnie, ja widzę inaczej pojęcie szczęścia niż ty, mi kasa nie daje tego szczęścia, ale właśnie romans.
am0k napisał/a:Dobra organizacja nie gwarantuje niczego, a wyjść na jaw może z przyczyn niezależnych od Ciebie (osoby trzecie, przypadek). Poza tym to jest szczęście oparte na kłamstwie, czyli faktycznie tylko iluzja szczęścia.
no owczszem, zawsze istnieje taka możliwość że romans wyjdzie na jaw, ale wtedy to zdradzający musi przyjąć na klatę skutki tego wszystkiego (żal, kłótnie w domu, przebaczenie bądź rozwód). Natomiast romans jest szczęściem a nie jego iluzją, bo człowiek tak się czuje, sama to przeżyłam. Kochanek/kochanka promieniuje, jest pełen energii życia, wszystko mu się chce, nie chodzi nerwowy, sfrustrowany. Jest wiecznie w dobrym humorze. A i mąż/żona z tego korzysta bo ma w domu wiecznie zadowolonego współmałżonka.
Cieszę się, że jesteś szczęśliwa ale dziękuję ci bardzo za takie korzystanie ze szczęścia. To ja już wolę niech on sobie promieniuje nawet radem byleby nie kosztem robienia ze mnie głupka. Uwierz, gdybym miała wybór to wolę nawet kwasiaka w domu niż promiennego zdrajcę. Wszystko jest fajnie póki to nie my jesteśmy tym jeleniem.