jestem tu po raz pierwszy. potrzebuje porady, obiektywnego spojrzenia na sprawę.
razem po ślubie prawie 11 lat... od kilku lat coś się zmieniło. Mąż zawsze lubial się napić ale w miarę rozsądku. a ostatnio zaczęło się psuć. zaczął popijać częściej. stracił pracę 4 lata temu od tamtego czasu tylko na czarno. żyliśmy od pierwszego do pierwszego. często brakowało pieniędzy, ja też pracuje. mamy dwojke dzieci w wieku szkolnym. Przez popijanie męża zaczęły się kłótnie. co prawda sama czasami usiadłam z nim z piwkiem ale on przeginal. z pracy wracał wypisy, nie pijany w sztoc ale wypity. codziennie. dopiero po moich prosbach i kłótniach się zbastowal, ale do czasu. tak to się ciągnęło kilka lat. od kłótni po sielanke. dwa razy nie wytrzymałam i wywaliłem go z domu. dwa razy wracał z obietnicami ze się zmieni. i znowu sielanka jakiś czas tylko. dam mówił ze ma problem. ze rano musi kupić sobie setkę lub piwo ze niewie co to znaczy. miał się leczyć ale wciąż to odwlekal. któregoś razu wracajac z pracy widziałam jak stoi z jakimś żalem i pije. Pozarlismy się. nie wrócił do domu. w nocy trafił na izbę wytrzeźwień i do psychiatry bo chciał się powiesić. byłam w rozpaczy, jak mógł. mówił ze przerosły go długi czas bo cześć kasy przepijal, narobił długów, nabrał pożyczek za moimi plecami,chciał z tym skończyć. a ja po raz kolejny wyciągnęłam do niego rękę. było dobrze, brał tabletki ale po czasie znowu zaczął pić. wywaliłam godz domu. od po kilku dniach stwierdził że chce się rozstać bo niewie czy umie przestać lub chociaż ograniczyć to picie. chłodno odszedł bez,żadnych emocji, prób ratowania. ja mu jasno powiedziałam ze chce być z nim ale jak się ogarnie. ale on już nie widzi nas razem, bo nie chce się znów o to klucic. i ma rację.... a ja umieram.... co myślicie o tej sytuacji?? jak przestać myśleć i zacząć żyć???????
Podobne tematy
Być może ciągnąłby Cię na dno... Nie wiem jak przestać myśleć. Trzeba być bez serca by nie myśleć i żeby po nas spływały takie rzeczy.
Nie wiem jaki masz stosunek do meza, do jego bezrobotnosci w domu? Bo to bardzo roznie bywa, jedne kobiety to akceptuja, wspieraja, inne zupelnie nie akceptuja. Na pewno jest to problem dla meza. Pisze o tym bo to jest i bedzie zrodlo problemow, powod siegania po alkohol. Jest tez obecnie powazny problem alkoholowy, ktory trzeba bezwzglednie "leczyc". Powiem tez cos za duzo, czego nie powinienem pisac bo jakby nie widze i nie czuje Twoje winy w tym (a takie rzeczy wyczuwam). Otoz chcialbym Ci uswiadomic ze jesli dochodzi do sytuacji ze jeden z partnerow siega rozpaczy (a swiadczy o tym realna chec samobojstwa) to swiadczy o tym, ze jest jakis ogromny wrecz brak komunikacji w domu, jakies wzajemne niezrozumienie, nie umiejetnosc radzenia sobie z problemami swoimi i drugiego, zarowno u Niego jak i u Ciebie. Moze to tez przez jakies zapatrzenie w siebie. Macie przeciez rodzine, wiec tutaj powinno sie widziec wartosci a ich nie widzi on czy moze nawet nie widzicie oboje? Nie zaleznie jednak od tego co pisze na 1 miejscu jest obecnie wlasnie problem alkoholowy i nie obedzie sie bez "terapii" wsparcia srodowiska AA czy co tam jeszcze jest mozliwe. Czasami wlasnie takie srodowisko, zrozumienie ze inni ludzie maja takie same problemy pomaga zrozumiec siebie. Wy na razie zagrzebaliscie problem alkoholowy i nic z tym nie robicie. A to wielki blad.
wielokrotnie prosiłam męża żeby zaczął się leczyć. skończyło się tylko na anticolu który dostał od psychiatry. brał przez jakiś czas i było bardzo dobrze wręcz idealnie między nami. ale przestał mówiąc ze sam se poradzi. no i poszło... do tego stopnia ze zaczął popijać codziennie i w końcu się uchlal gdzieś po pracy. były rozmowy, prośby z mojej strony żeby przestał.nic to nie dało. kwestia pracy. prace ma niestety, pieniadzecgdzue znikały mu między palcami, przypuszczam że przepijal systematycznie. Ja mam 31 lat, marzę tylko o stabilności i spokoju a nie ciągłym zastanawianiu się czy dziś znowu wypił. bywało ze nie było na chleb a on wracał wypity. niby widział problem ale ostatnio po rozstaniu stwierdził że on problemu niema. wyprowadził się ponad tydzień temu. kilka razy się widzielismy raz był trzezwiutki innym razem już czułam wódkę od niego.
Najbardziej mnie boli ze on nawet nie chce walczyć o nas. wyprowadził się tak po prostu, żadnych uczuć w nim, to zareaguje,to co powie,gdzieś se pojedzie. żadnych emocji w nim... czuje się bardzo zraniona. raz płacze a raz się podnoszę. popadam ze skrajności w skrajność. Wiem ze tak będzie lepiej jak sobie to wszystko przypomnę ale to było 11 lat, naprawdę mi mega ciężko.
Teraz to przede wszystkim jak najszybciej rozdzielność majątkowa, żeby jego długi nie obciążały Twojego budżetu. Kto wie, ile pożyczek weźmie na alkohol..
Boli, ja wiem,ale bezpieczeństwo dzieci i Ciebie przede wszystkim. A jeśli uda mu się ogarnąć, to nie zamyka drogi do powrotu..
ech... dziękuję za rozmowę. po prostu niemam z kim pogadać tak naprawdę. on tak łatwo zrezygnował bez żadnych emocji,to boli najbardziej.:-(
jak był ostatnio po rzeczy to był trzeźwy. uczucia wróciły. jak jest calkowicie trzeźwy i się stara to go szalenie kocham ale jak już podpisy to nienawidzę. tyle się uzbieralo przez te lata. zaczynam obwiniać siebie ze go wywaliłam ale inaczej wtedy nie mogłam kiedy po raz kolejny wrócił pijany:( jak się podnieść????
widzę ze spotkania z nim mają na mnie zły wplyw dlatego tego unikam.
tysiąc razy go prosiłam: "porozmawiaj ze mną" ale on nic nie mówił. jedynie ze wszystko jest ok. a potem wyszły niezaplacene rachunki, pożyczka z providenta, połowa wypłaty... zmienił się strasznie odkąd zaczął tak pić. wiele razy wyciągalam do niego rękę,wspieralam mówiąc ze damy se rade jak tylko zacznie być ze mną szczery. a nie był
to moja pierwsza miłość, i jedyna. 11 lat po slubie a 14 lat razem. nie znam.innego życia jak bez niego. dlaczego on nie walczy, dlaczego jest taki zimny??
tzn miało być ze nie znam innego życia jak z nim. on był zawsze przy mnie, na dobre i na złe. mieliśmy się razem zestarzec. dlaczego on tak łatwo odpuścił?? mówił ze mnie kocha.
On jest chory Kasieczko.
Ten człowiek jest chory, uzależnienie od alkoholu to bardzo ciężka i niedobrze rokująca choroba.
Poczytaj w necie o tym, jaki wpływ na psychikę i mózg ma długotrwałe picie alkoholu, to Ci wiele wyjaśni.
Teraz on jest na takim etapie, kiedy Ty z całą tą swoją miłością, szczerością, rodziną, wspólnotą stoisz mu tylko na drodze do tego co chce robić najbardziej ze wszystkiego - do picia.
Całe Twoje serce na dłoni, wszystko co najlepsze co dajesz mu z siebie, propozycje wsparcia - to dla niego tylko trucie dupy i zabieranie czasu, który mógłby przeznaczyć na piweczko, wódeczki i inne procentowe napoje.
Dla niego teraz istnieje tylko jeden priorytet - napić się.
Nic innego się dla niego nie liczy.
Kasiu może i ciebie kocha, ale wódkę kocha bardziej. A to kochanka, która ciężko odpuszcza. By odpuściła musi sam tego chcieć twój mąż. Ty mu nie pomożesz, póki on sam nie sięgnie dna, a i wtedy nie ma gwarancji, że się od niego odbije, a wręcz przeciwnie nie pognębi się jeszcze bardziej.
Dlatego ty musisz siebie sama ratować, bo jesteś osoba współuzależnioną.
I tak jak dziewczyny piszą zajmij się najpierw sprawą finansową: rozdzielność majątkowa to podstawa na już. Potem dla ciebie jakaś terapia, Rozmowa z kimś kto ci pomoże fachowo, bo choć tobie się wydaje, ze ty nie masz problemu z alkoholem, to jednak żyjąc z alkoholikiem trudno będzie ci spojrzeć trzeźwo na świat,
Ratuj siebie. Twoja miłość nie wystarczy by go uratować. Wiem, że to brutalne co piszę, ale chciałabym, żeby chociaż tobie się udało wyjść z tego bagna. By nie pociągnął ciebie do miejsca, z którego czasami nie ma powrotu.
isabella. dziękuję za komentarz. się popłakałam. czytałam mnóstwo artykułów na temat alkoholizmu ale co on robi z psychika to jeszcze nie. Napewno zaraz zajrzę. kiedy mam wolne cały dzień leżę w łóżku i rozmyślam.a wiem ze to jeszcze gorzej. to tak boli, ta jego nagła obojętność. kiedyś czuły kochający a teraz taki zimny,oschly. bez emocji, po prostu sobie odszedł....:-( kiedy minie ten ból??? staram się go unikać bo jak go widzę to tylko wzrasta mój ból.
Aniaaa tobie również dziękuję. musi mnie ktoś kopnąć w dupe żebym zrozumiała. choć to takie ciezkie
kiedy się upił i chciał się powiesić to powiedzial potem ze to było jego dno i ze teraz już będzie tylko lepiej. ale niepotrzebnie w to uwierzyłam. to czym musi być to dno?
Kasiu nie wierz jego słowom. Bo to kłamstwa prawione na potrzeby tego byś sama czuła się winna, byś nie odeszła. Sama sobie z tym nie poradzisz. Może u ciebie w mieście jest grupa dla rodzin ludzi AA? Oni ci wytłumaczą mechanizmy działania alkoholików, wyjaśnią dlaczego sama potrzebujesz pomocy. Bądź silniejsza od niego, daj sobie pomóc.
Kasiu, to dno może być gdziekolwiek i może być czymkolwiek.
Mam w rodzinie alkoholiczkę. Kobietę. Kiedyś była mi bardzo bliska. To siostra mojej mamy.
Niegdyś wspaniała uczuciowa, bardzo ciepła rodzinna kobieta.
I piękna do tego.
Za każdym razem kiedy zabierano ją na odtrucie i leżała przypięta pasami do łóżka pod kroplówką, we własnych odchodach.
W wieloosobowej sali - z innymi jej podobnymi, albo zupełnie innymi niż ona - ze zwykłymi bezdomnymi żulami, cuchnącymi, brudnymi, zawszonymi - mówiła, że to dno.
Dotychczas takich sytuacji było kilkanaście.
Za nią już wiele wiele lat picia i kłamstw na temat tego że nie pije.
I kiedy teraz czasem patrzę na nią ... pomijam aspekt wyglądu fizycznego .... ziemista nabrzmiała twarz. Wszędzie wybroczyny podskórne, sina cera, obrzmiałe ciało .... widze tylko skorupę człowieka, którym była kiedyś.
Tam w środku, w jej duszy i w jej mózgu - prawdziwej jej dawno już nie ma.
To picie robi z ludźmi.
wiem ze to choroba. tylko powiedzcie jak się podnieść z tego ze mnie zostawił, że nawet nie walczył, jakby to po nim spłonęło. jak się podnieść po porażce. było dobrze dopóki nie przyjechał po rzeczy. po jego wizycie wszystko wróciło. wiem ze nie powinnam się z nim widzieć ale co jeszcze mam robić?
Dać czasowi czas.
Plus otoczyć dzieci wsparciem, pewnie nie jest im łatwo. Plus dbać o siebie.
Jeśli go kochasz , daj mu się stoczyć na dno-jego dno, ty tym nie możesz żyć. Twoje życie to nie jego akcje.
niech tam wybiera w tym mule, a ty możesz mu powiedzieć , że czekasz na niego normalnego który będzie was wspierał, ale nigdy mu nie pomagaj.
On widzi tylko ucieczkę , bo pewnie się czegoś boi, ale woli uciekać bo to łatwiejsza droga.
Musi sam zrozumieć , że nie odpowiada tylko za swoje strachy, ale też za wasze. Jak to zrobić ? Nie wiem.
nie mogę mu powiedzieć ze czekam na niego bo to on mnie zostawił. powiedział ze się rozstajemy i ze może kiedyś wrócimy do siebie ale na dzień dzisiejszy nie widzi takiej możliwości. pytałam czy mam składać papiery rozwodowe on powiedział ze jak chcem. czy już mu nie zalezy, nie chce wracać.