Syndrom Piotrusia Pana - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Syndrom Piotrusia Pana

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 113 z 113 ]

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Co za bzdury.. Lecicie na dawcę emocji i próbujecie zmienić go w nudziarza a gdy przypadkiem Wam się uda to co wtedy? Szukacie kolejnego dawcy emocji bo nudno. Syndrom Piotrusia Pana? Tylko kobieta mogła wymyślić takie dyrdymały big_smile

Zasada jest prosta. Kobieta ma intrygować, facet ma ją zdobywać. To właśnie ta gonitwa jest zajebista. Domek, biały płotek, zapach cynamonu w domu, dzieci.. ile można wytrzymać w takiej atmosferze.. Wymogi, uwarunkowania społeczne.. wszystko to wbijane do główek od najmłodszych lat.. tylko, że za tym system stoi, bo tak najłatwiej kontrolować ludzi. Skąd przypuszczenie, że każdy facet chcę stałego związku, dzieci, wypruwania z siebie żył do emerytury i nawet się tą emeryturą nie nacieszy bo gderliwa zołza wcześniej wpędzi go do trumny.

Czym Was przyciągnął facet? Pewnie tym, co teraz chcecie z niego wykastrować. Przecież są tacy faceci co spełniają Wasze wymagania - ciepłe kluchy, pantoflarze - tak ich określacie, ale przecież Wy się nimi nie interesujecie. Przecież ludzie są wolni. Nie podoba się to odejdźcie.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:

Domek, biały płotek, zapach cynamonu w domu, dzieci.. ile można wytrzymać w takiej atmosferze.. Wymogi, uwarunkowania społeczne.. wszystko to wbijane do główek od najmłodszych lat.. tylko, że za tym system stoi, bo tak najłatwiej kontrolować ludzi.

O to to.

TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:

Skąd przypuszczenie, że każdy facet chcę stałego związku, dzieci, wypruwania z siebie żył do emerytury

Jestem kobietą, a też mnie dziwi, jak można zakładać, że dla każdego człowieka małżeństwo i dzieci to cel życia. Strasznie zaściankowe myślenie.

TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:

Czym Was przyciągnął facet? Pewnie tym, co teraz chcecie z niego wykastrować. Przecież są tacy faceci co spełniają Wasze wymagania - ciepłe kluchy, pantoflarze - tak ich określacie, ale przecież Wy się nimi nie interesujecie. Przecież ludzie są wolni. Nie podoba się to odejdźcie.

J.w.

68

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:

Co za bzdury.. Lecicie na dawcę emocji i próbujecie zmienić go w nudziarza a gdy przypadkiem Wam się uda to co wtedy? Szukacie kolejnego dawcy emocji bo nudno. Syndrom Piotrusia Pana? Tylko kobieta mogła wymyślić takie dyrdymały big_smile

Zasada jest prosta. Kobieta ma intrygować, facet ma ją zdobywać. To właśnie ta gonitwa jest zajebista. Domek, biały płotek, zapach cynamonu w domu, dzieci.. ile można wytrzymać w takiej atmosferze.. Wymogi, uwarunkowania społeczne.. wszystko to wbijane do główek od najmłodszych lat.. tylko, że za tym system stoi, bo tak najłatwiej kontrolować ludzi. Skąd przypuszczenie, że każdy facet chcę stałego związku, dzieci, wypruwania z siebie żył do emerytury i nawet się tą emeryturą nie nacieszy bo gderliwa zołza wcześniej wpędzi go do trumny.

Czym Was przyciągnął facet? Pewnie tym, co teraz chcecie z niego wykastrować. Przecież są tacy faceci co spełniają Wasze wymagania - ciepłe kluchy, pantoflarze - tak ich określacie, ale przecież Wy się nimi nie interesujecie. Przecież ludzie są wolni. Nie podoba się to odejdźcie.

Ehhh wiesz czego Ci życzę - żebyś trafił(-a) w swoim życiu na kogoś takiego jak Piotruś Pan. Może wtedy Twoja wiedza życiowa jeszcze bardziej się powiększy, a Twoja gonitwa nigdy się nie skończy i będziesz tak ganiał(-a) w kółko do końca życia wink


Elsje napisał/a:

jak można zakładać, że dla każdego człowieka małżeństwo i dzieci to cel życia. Strasznie zaściankowe myślenie.

Ależ oczywiście! Wskaż mi tu osobę, która by się z tym nie zgodziła. Bo mi jakoś ciężko znaleźć...

Po prostu nie spotkaliście na swojej drodze Piotrusiów Panów i nie rozumiecie o czym jest tu pisane. Albo najnormalniej sami jesteście takimi przykładowymi Piotrusiami wink

69

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
Lady_AL/F napisał/a:

No cóż, ja mam oświadczenie 17 lat w związku (15 lat małżeństawa) z Piotrusiem Panem, z którym właśnie postanowiłam się rozwieść, bo nie widzę szans na jego uzdrowienie...

Myślę, że ludzie z tym syndromem się nie zmieniają, bo życie które prowadzą bardzo im odpowiada:(

Wiem, że jest mała nadzieja na wyzdrowienie tzn. muszą przeżyć jakąś traumę, która spowoduje zmianę podejścia do życia i pozwoli im w końcu dorosnąć.

Ciężkie jest życie z Piotrusiem Panem, oj ciężkie:(

ja tez slyszalam u psychologa, ze piotrus pan musi przejsc jakas traume, zeby sie zmienic. zdradzal mnie, zakonczylam 6 letni zwiazek, bylismy zareczeni i planowalismy slub w przyszlym roku.

moj byly narzeczony byl zapatrzony tylko w siebie i nie mial zadnych uczuc. wyuczyl sie ich. ale da sie takiego drania mocno kochac. za mocno. a  potem sie cierpi. mam nadzieje, ze poukladals sobie zycie po rozwodzie, podziwiam cie, ze tak dlugo z nim wytrzymalas...

70

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
kopi napisał/a:

Ehhh wiesz czego Ci życzę - żebyś trafił(-a) w swoim życiu na kogoś takiego jak Piotruś Pan. Może wtedy Twoja wiedza życiowa jeszcze bardziej się powiększy, a Twoja gonitwa nigdy się nie skończy i będziesz tak ganiał(-a) w kółko do końca życia wink

Ale kopi, wy po prostu mieliście odmienne podejście do życia, inne oczekiwania i inne priorytety, nic więc dziwnego, że na dłuższą metę związek nie wypalił. Nie można mówić, że to z facetem było coś nie tak bo nie chciał żyć niezgodnie ze swoją wizją - po prostu się nie dobraliście.

Problemem facetów, których opisują dziewczyny w tym wątku nie jest ich niechęć do ustabilizowania się. Każdy jest inny i ma prawo żyć po swojemu, a nie zgodnie z 'tradycją' i społecznymi oczekiwaniami. Ich problemem jest coś innego, mianowicie nieumiejętność jasnego zakomunikowania swojej kobiecie, że nie chcą brać z nią ślubu ani płodzić dzieci. Chociaż nie wiem na ile to jest nieumiejętność, a na ile celowe działanie, obliczone na wykorzystanie partnerki.
Ale może osobom, które zostały oszukane łatwiej żyje się z myślą, że facetowi "coś dolegało", niż ze świadomością, że byli zwyczajnymi draniami.

71

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
Elsje napisał/a:

Ale kopi, wy po prostu mieliście odmienne podejście do życia, inne oczekiwania i inne priorytety, nic więc dziwnego, że na dłuższą metę związek nie wypalił. Nie można mówić, że to z facetem było coś nie tak bo nie chciał żyć niezgodnie ze swoją wizją - po prostu się nie dobraliście.

Problemem facetów, których opisują dziewczyny w tym wątku nie jest ich niechęć do ustabilizowania się. Każdy jest inny i ma prawo żyć po swojemu, a nie zgodnie z 'tradycją' i społecznymi oczekiwaniami. Ich problemem jest coś innego, mianowicie nieumiejętność jasnego zakomunikowania swojej kobiecie, że nie chcą brać z nią ślubu ani płodzić dzieci. Chociaż nie wiem na ile to jest nieumiejętność, a na ile celowe działanie, obliczone na wykorzystanie partnerki.
Ale może osobom, które zostały oszukane łatwiej żyje się z myślą, że facetowi "coś dolegało", niż ze świadomością, że byli zwyczajnymi draniami.

To nie są inne priorytety, tylko niedojrzałość. Nie chodzi o to, że ludzie się nie dobrali - tylko o kompleks, który lata temu został wyodrębniony w psychice przez psychiatrów.

72

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
Emilia napisał/a:
Elsje napisał/a:

Ale kopi, wy po prostu mieliście odmienne podejście do życia, inne oczekiwania i inne priorytety, nic więc dziwnego, że na dłuższą metę związek nie wypalił. Nie można mówić, że to z facetem było coś nie tak bo nie chciał żyć niezgodnie ze swoją wizją - po prostu się nie dobraliście.

Problemem facetów, których opisują dziewczyny w tym wątku nie jest ich niechęć do ustabilizowania się. Każdy jest inny i ma prawo żyć po swojemu, a nie zgodnie z 'tradycją' i społecznymi oczekiwaniami. Ich problemem jest coś innego, mianowicie nieumiejętność jasnego zakomunikowania swojej kobiecie, że nie chcą brać z nią ślubu ani płodzić dzieci. Chociaż nie wiem na ile to jest nieumiejętność, a na ile celowe działanie, obliczone na wykorzystanie partnerki.
Ale może osobom, które zostały oszukane łatwiej żyje się z myślą, że facetowi "coś dolegało", niż ze świadomością, że byli zwyczajnymi draniami.

To nie są inne priorytety, tylko niedojrzałość. Nie chodzi o to, że ludzie się nie dobrali - tylko o kompleks, który lata temu został wyodrębniony w psychice przez psychiatrów.

PRAWDA!!

73

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
Emilia napisał/a:

To nie są inne priorytety, tylko niedojrzałość. Nie chodzi o to, że ludzie się nie dobrali - tylko o kompleks, który lata temu został wyodrębniony w psychice przez psychiatrów.

Wiesz, homoseksualizm też lata temu został wyodrębniony przez psychiatrów jako zaburzenie wink A dzisiaj wiemy, że żadnym zaburzeniem nie jest. To, że grupka ludzi ustaliła coś, nie znaczy, że obowiązuje to wszystkich. Są różne kultury i różne sposoby postrzegania świata. Na szczęście świat zmierza ku coraz większej swobodzie w tym zakresie.

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
Emilia napisał/a:

To nie są inne priorytety, tylko niedojrzałość. Nie chodzi o to, że ludzie się nie dobrali - tylko o kompleks, który lata temu został wyodrębniony w psychice przez psychiatrów.

Kolejna brednia.. Kobieto zrozum w końcu. Podobasz mi się, lubię Cię, lubię spędzać z Tobą czas ale nie chcę wiązać się na stałe, nie chce mieć dzieci ani kompletnego wspólnego życia i co robię? Zwodzę tak długo jak tylko się da. Możecie sobie wysuwać te śmieszne teorie, ale tak naprawdę to zdecydowana mniejszość facetów chce wiązać się i mieć dzieci. Głównie też z powodów egocentrycznych, egoistycznych - żona wizytówka, modelowa rodzina i takie tam mające znaczenie w biznesie, w polityce. Naoglądacie się tych telewizyjnych durnot, a te durnoty mają wpływ na Wasze emocje. Następnie durnoty z telewizora chcecie przenieść w życie i co i za przeproszeniem g...

75

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

A cóż ty się tak irytujesz? Czyżbyś czuł się atakowany? W myśl zasady "uderz w stół..."? Wrzuć na luz. No i rzuciłeś jak kulą w płot - nie oglądam telewizji i nie czerpię z niej prawdy o życiu.

76

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:
Emilia napisał/a:

To nie są inne priorytety, tylko niedojrzałość. Nie chodzi o to, że ludzie się nie dobrali - tylko o kompleks, który lata temu został wyodrębniony w psychice przez psychiatrów.

Kolejna brednia.. Kobieto zrozum w końcu. Podobasz mi się, lubię Cię, lubię spędzać z Tobą czas ale nie chcę wiązać się na stałe, nie chce mieć dzieci ani kompletnego wspólnego życia i co robię? Zwodzę tak długo jak tylko się da. Możecie sobie wysuwać te śmieszne teorie, ale tak naprawdę to zdecydowana mniejszość facetów chce wiązać się i mieć dzieci. Głównie też z powodów egocentrycznych, egoistycznych - żona wizytówka, modelowa rodzina i takie tam mające znaczenie w biznesie, w polityce. Naoglądacie się tych telewizyjnych durnot, a te durnoty mają wpływ na Wasze emocje. Następnie durnoty z telewizora chcecie przenieść w życie i co i za przeproszeniem g...

Oczywiście, że zgodzę się z tym, że praktycznie żaden facet nie dąży do dzieci, ślubu i innych tradycyjnych durnot jak to twierdzisz. Tylko w syndromie Piotrusia Pana chodzi o coś innego - to jest cały zespół cech człowieka, które wynikają z czegoś. Nie mam zamiaru tego Ci tłumaczyć, wyjaśniać, bo jak widać nie uznajesz takiej dziedziny życia jak psychologia, nie uznajesz czegoś takiego jak niedojrzałość emocjonalna itd.

I oczywiście, że długie bycie z Piotrusiem Panem jest w głównej mierze winą kobiety, bo źle interpretują zachowania, słowa, gesty, nabierają się. I dopóki nie przejrzą na oczy, nie spadną klapki z oczu, nie poczują się oszukiwane, dotąd będą brnęły dalej w związek z Piotrusiem.

77 Ostatnio edytowany przez TakiSobieKtośZwyczajny (2013-03-24 04:48:43)

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
Emilia napisał/a:

A cóż ty się tak irytujesz?

To nie była irytacja. Uwierz mi na słowo smile

kopi napisał/a:

bo jak widać nie uznajesz takiej dziedziny życia jak psychologia

Mylisz się. Obserwacje, świadomość, zachowania, emocje to właśnie mój świat. Zatem kopi jedziesz z wyjaśnieniami. Ja naprawdę uwielbiam się uczyć smile

78

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Witam, weszłam tutaj, przeczytałam - Syndrom Piotrusia Pana ... i oczy wyszły mi na wierzch... idealnie pasuje do mojego ex, z którym byłam 6 lat a ona ma teraz 35, stale mały chłopiec, owszem ma śiwteną pracę zarabia 10 tys na miesiac, mieszkanie auto przystojny super ubrany inteligennty, ale nie wie czego chce od związku i kobiet, zakochuje się szybko, nie podjemuje poważnych decyzji temat ślub - boi się go jak diabeł święconej wody, lubi być  z z kimś - kobietą aby nie być sam- kocha sex ale dziecko wspólne życie ucieka od tego, owszem jako kolega, przyjaciel super towarzyski ale jako facet do życia masakraa, tyle, że ja dałam się omotać jego urokowi i wierzyłam w zmianę a na koniec zrobił z emnie chorą psychicznie bo mam plany życiowe - rodzina, ślub gniazdko. Mam córkę ,którą wychowywał ze mną ma 10 lat a on pomyślał o sobie- egoista jak Piotruś Pan i nawet z nią nie chciał kontaktu, bawi się innymi teraz bez żadnych wyrzutów jak tak można ???

79

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
zdradzana88 napisał/a:
Lady_AL/F napisał/a:

No cóż, ja mam oświadczenie 17 lat w związku (15 lat małżeństawa) z Piotrusiem Panem, z którym właśnie postanowiłam się rozwieść, bo nie widzę szans na jego uzdrowienie...

Myślę, że ludzie z tym syndromem się nie zmieniają, bo życie które prowadzą bardzo im odpowiada:(

Wiem, że jest mała nadzieja na wyzdrowienie tzn. muszą przeżyć jakąś traumę, która spowoduje zmianę podejścia do życia i pozwoli im w końcu dorosnąć.

Ciężkie jest życie z Piotrusiem Panem, oj ciężkie:(

ja tez slyszalam u psychologa, ze piotrus pan musi przejsc jakas traume, zeby sie zmienic. zdradzal mnie, zakonczylam 6 letni zwiazek, bylismy zareczeni i planowalismy slub w przyszlym roku.

moj byly narzeczony byl zapatrzony tylko w siebie i nie mial zadnych uczuc. wyuczyl sie ich. ale da sie takiego drania mocno kochac. za mocno. a  potem sie cierpi. mam nadzieje, ze poukladals sobie zycie po rozwodzie, podziwiam cie, ze tak dlugo z nim wytrzymalas...

Można kochać takich drani oj można kochałam takiego Piotrusia Pana miał ten bajer przez 6 lat mna manipulował, zwodził zwodził i odszedł teraz zmienia jak rękawice ...

80

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
kopi napisał/a:
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:
Emilia napisał/a:

To nie są inne priorytety, tylko niedojrzałość. Nie chodzi o to, że ludzie się nie dobrali - tylko o kompleks, który lata temu został wyodrębniony w psychice przez psychiatrów.

Kolejna brednia.. Kobieto zrozum w końcu. Podobasz mi się, lubię Cię, lubię spędzać z Tobą czas ale nie chcę wiązać się na stałe, nie chce mieć dzieci ani kompletnego wspólnego życia i co robię? Zwodzę tak długo jak tylko się da. Możecie sobie wysuwać te śmieszne teorie, ale tak naprawdę to zdecydowana mniejszość facetów chce wiązać się i mieć dzieci. Głównie też z powodów egocentrycznych, egoistycznych - żona wizytówka, modelowa rodzina i takie tam mające znaczenie w biznesie, w polityce. Naoglądacie się tych telewizyjnych durnot, a te durnoty mają wpływ na Wasze emocje. Następnie durnoty z telewizora chcecie przenieść w życie i co i za przeproszeniem g...

Oczywiście, że zgodzę się z tym, że praktycznie żaden facet nie dąży do dzieci, ślubu i innych tradycyjnych durnot jak to twierdzisz. Tylko w syndromie Piotrusia Pana chodzi o coś innego - to jest cały zespół cech człowieka, które wynikają z czegoś. Nie mam zamiaru tego Ci tłumaczyć, wyjaśniać, bo jak widać nie uznajesz takiej dziedziny życia jak psychologia, nie uznajesz czegoś takiego jak niedojrzałość emocjonalna itd.

I oczywiście, że długie bycie z Piotrusiem Panem jest w głównej mierze winą kobiety, bo źle interpretują zachowania, słowa, gesty, nabierają się. I dopóki nie przejrzą na oczy, nie spadną klapki z oczu, nie poczują się oszukiwane, dotąd będą brnęły dalej w związek z Piotrusiem.

Ee tam to zależy indywidualnie od mężczyzny czy chce stałego związku, dzieci i ślubu. Ja pochodzę z dużego miasta, mam bardzo dużo znajomych mężczyzn i zdecydowana większość, jest już w związku albo dopiero dąży do jego zawarcia i chcą mieć dzieci albo już je mają big_smile więc trochę nie zgodzę się z tym, że "..zdecydowana mniejszość facetów chce wiązać się i mieć dzieci..".  Owszem mam też wśród znajomych 4 osoby, które boją się związków jak ognia, ale to są osoby, które zamknęły się na miłość i związek ze względu na ciężkie przeżycia..

A co do syndromu ucieczki przed zaangażowaniem to jak ktoś nie wierzy,że jest coś takiego to jego sprawa. Ja osobiście wierze, że jest taki syndrom, bo sama to spotkałam się z taką osobą. I jej zamknięcie się na ludzi i na świat było spowodowane bardzo nieprzyjemnymi wydarzeniami z przeszłości.. Dlatego uważam, że nie warto się spierać i denerwować o coś takiego.. Dziękuję smile smile

81

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:
kopi napisał/a:

bo jak widać nie uznajesz takiej dziedziny życia jak psychologia

Mylisz się. Obserwacje, świadomość, zachowania, emocje to właśnie mój świat. Zatem kopi jedziesz z wyjaśnieniami. Ja naprawdę uwielbiam się uczyć smile

OK, skoro tak twierdzisz to postaram się najlepiej jak potrafię wyjaśnić Ci, że jest coś takiego jak syndrom Piotrusia Pana wink

Zacznijmy zatem od podstaw wink

Rodzi się chłopiec, powiedzmy o imieniu Piotr. Zdarzyło się tak, że Piotruś wychowuje się i dorasta w rodzinie bez ojca. Nie ma więc męskiego wzorca. Mama? Może i babcia? Robią wszystko żeby zrekompensować Piotrusiowi tego, że nie ma taty. Jest zasypywany najnowszymi zabawkami, pozwalane jest mu na wiele, stwarza się pozory, że wszystko jest w porządku, wszystko jest dobrze i nie ma żadnego problemu. Mama idzie Piotrusiowi na rękę, rozpieszcza go.

Piotruś dorasta i trwa przy matce, nie może się od niej oderwać, bo niejako jest uzależniony wciąż od niej. Nadal dostaje to czego chce, bez konsekwencji przechodzi się nad jego wybrykami. Piotruś dorasta i dorasta i staje się w końcu mężczyzną - bardzo kulturalnym, poukładanym, dowcipnym, uroczym, dusza towarzystwa, realizujący się w pracy, z pełną głową pomysłów, pasji, hobby. Rozkochuje w końcu kobietę. Jest bosko! Miłość kwitnie, są szaleństwa, zaskakujące akcje ze strony Piotra. Przy tym jest czuły, opiekuńczy, znajomi dopingują tej miłości, bo i ona fajna i Piotr fajny. Sielanka trwa, Piotr snuje plany na przyszłość, opowiada jak to będzie wspaniale żyć wspólnie, mieć swoje gniazdko i w ogóle.

Po kilku latach jednak otoczenie zaczyna dopytywać - dlaczego jeszcze się nie zaręczyliście, kiedy ślub, z chęcią pobawilibyśmy się u was na weselu. Kobieta zaczyna się zastanawiać - co ze mną jest nie tak, że faktycznie jeszcze się nie usamodzielniliśmy, ustatkowaliśmy, nie mamy tego wymarzonego gniazdka. Próbuje rozmawiać, dyskutować, stawiać konkretne plany. I zauważa wielkie oczy Piotra - jakby mówiła to do osoby, z którą jest miesiąc-dwa. Piotr jest przerażony, przestraszony, boi się nawet zacząć rozmawiać na konkretne tematy. Kobieta zaczyna być niepewna, dopytuje, bo w końcu zostali ostatnią parą, która stażem jest najdłużej, a żadnego kroku w przyszłość tak naprawdę nie zrobili. Zaczyna zauważać, że coś tu wszystko się kupy nie trzyma - są słowa, ale brak czynów. Jego mama zaczyna być wyrocznią, bo wszystkie decyzje musi przedyskutować z mamą. Im bardziej kobieta zaczyna dopytywać, rozmawiać - Piotr ucieka, wszczyna awantury, żeby móc stwierdzić, że w takiej atmosferze nie może podejmować decyzji, staje się butny i powoli emocjonalnie i fizycznie oddala się od ukochanej, jest przerażony wymaganiami, twierdzi, że wszystko go przerasta. Przecież Piotr wymaga od partnerki tylko tego, aby była obok - tak jak jego mama - żeby mu kibicowała, była najwierniejszą fanką, ale i do tego służącą. Szuka kobiety, która uchroni go od dorastania, dojrzewaniem, podejmowaniu ważnych decyzji życiowych i przede wszystkim ochroni przed problemami dnia codziennego. Niestety, ale właśnie teraz okazuje się, że nasz Piotr emocjonalnie i społecznie zatrzymał się na poziomie zbuntowanego, kapryśnego nastolatka. Porzuca kobietę, by nie mieć według niego problemów. Ucieka do kumpli, którzy tak jak i on - nie mają problemów i wspierają się nawzajem w byciu "Piotrusiami". Przy tym wszystkim wychodzi z niego egocentryzm, narcyzm. Kobieta bardziej dojrzała emocjonalnie i stabilna cierpi, nie nadąża nad zmieniającymi się emocjami Piotra i sama musi podjąć decyzję o odejściu. Im dłużej to toleruje tym gorzej dla niej...

Syndrom Piotrusia Pana charakteryzuje się również takimi osobowościami jak narcyzm, egocentryk. Piotruś zakochuje się w swoim wizerunku, w tym jak postrzegają go inni (tylko nie bliscy). Ale nie pozwala poznać się lepiej, bliżej. Gdy widzi poklask innych może uciec od swojej samotności i swoich lęków. Piotruś nawet nie zdaje sobie sprawy, że jest nieszczęśliwy, że jest wiecznie niespokojny dlatego musi mieć mnóstwo zajęć, atrakcji. Ale swoją ogromną inteligencją potrafi manipulować właśnie swoją publikę. Podobnie w miłości - trwa, manipuluje inteligentnie partnerką dopóki ta nie zacznie się domyślać i czegokolwiek wymagać - wtedy ucieka. Piotruś jest bardzo czuły na krytykę innych. Dlatego też odcina się od bliskich, od ludzi dla niego ważnych, bo zdaje sobie sprawę, że "oni wiedzą". Tym samym traci szansę na pomoc, wsparcie. Stają się samotni, albo zmieniają partnerki jak rękawiczki - żadnej na dłuższą metę...

Dorosłego Piotrusia, który ma już około 50-60 lat dopada rzeczywistość, prawdziwa samotność, bo stracił całe otoczenie, które chciało go wspierać. Do tego ciało odmawia posłuszeństwa, a widownia Piotrusia się dziwi, że wypadł ze swojej roli i już nie zabawia ich. Nagle Piotr zauważa, że nie zdołał stworzyć żadnej trwałej relacji. Żeby nadążyć nad pracą i uporać się z przedłużonym okresem nastolatka - często ucieka w używki. Najczęściej Piotruś zaczyna pić.

I kwestia jest jedna - dopóki Piotruś akceptuje siebie, nie cierpi, wyrabia się w tym jaki jest, nie krzywdzi innych - niech będzie sobie na zawsze Piotrusiem Panem. Jeśli jemu to odpowiada a otoczeniu nie - to otoczenie ma problem i musi sobie z tym poradzić, nie on.

TakiSobieKtośZwyczajny inaczej nie jestem w stanie Ci wyjaśnić, że to nie są brednie wymyślone przez kobiety. Musiałbyś poznać Piotrusia, żeby to zrozumieć. Najlepiej, żebyś poznał dwóch-trzech Piotrusiów to zauważyłbyś jak ich cechy są podobne do siebie, jak bardzo są podobni w postępowaniu, w swojej historii wychowania.

82

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
kopi napisał/a:

I kwestia jest jedna - dopóki Piotruś akceptuje siebie, nie cierpi, wyrabia się w tym jaki jest, nie krzywdzi innych - niech będzie sobie na zawsze Piotrusiem Panem. Jeśli jemu to odpowiada a otoczeniu nie - to otoczenie ma problem i musi sobie z tym poradzić, nie on.

Otóż to.

83

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

niestety tak!!1przezylam w takim zwiazky ponad 10 lat z nadzieja,ze wreszcie dorosnie!!bylismy bardzo mlodz kiedy urodzil nam sie syn ja mialam 20 on 21! gdy ja siedizalma z dzieckiem w domu on balowal z kolegami i jego jedyny argument to"ja jestem jeszcze mlody"a ja??bylam mlodsza od niego i jedyne co chcialam to tego zebysmy byli rodzicami,partnerami i w efekcie mialam dwoje dzieci jego i nasze dziecko!piotrus pan nie nadaje sie na ojca,duzo obiecuje po czym nie dotrzymuje danego slowa bo albo zapomnial,zlbo mial inny egoistyczny powd!kiedys nie przyjechal odebrac naszego syna z zajec koszykowki bo zasnelo mu sie!!!a ja musialam zwolnic sie z zajec bo dziecko zostalo samo przed budynkiem i dzwonilado mnie po godzinie,ze chyba jednak tatus nie przyjedzie bo nie odbiera telefonu!!

84

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Witam wszystkich, i ja jestem w prawie takiej samej sytuacji jak Wróżka i nie mogąc sobie z tym wszystkim poradzić poszperałam w Internecie, szukając odpowiedzi w czym ja zawiniłam i nagle olśniło mnie!!
Mój eks zanim zaczęliśmy być razem biegał za mną prawie rok, potem 3,5 letni związek i nagle koniec! Dlaczego? Dlatego, że chciałam razem zamieszkać a jego mama cały czas się dopytywała co z Nami dalej- czy planujemy coś więcej. Obydwoje mamy bardzo dobrą sytuację materialną, dobre prace, każde ma mieszkania swoje ale ja już miałam dosyć targania rzeczy z jednego domu do drugiego i chciałam w końcu zrobić krok do przodu w związku.
On świetnie sobie radzący w pracy, bardzo dobre stanowisko, najważniejsza praca, imprezy i kumple bo przecież oni są jak wyrocznia- grono klakierów, które jest dla niego miłe z racji stanowiska, które ma.
Słabo okazujący emocje człowiek- praktycznie bez emocji,  nie umiejący się przed nikim otworzyć, on jest we wszystkim najlepszy, kumple na pierwszym miejscu bo jak twierdził bez nich nie miałby tego co ma. Uciekał zawsze od poważnych rozmów przyszłość, rodzina itd. Nie umiał podejmować decyzji w życiu prywatnym, Gdy zapragnęłam zamieszkać razem on się wycofał, stwierdził, że jest niedojrzały emocjonalnie, że nie wie czego chce, że woli luźne życie, praca, imprezy, siłownia, koledzy. O ile ma 32 lata to czuje się na 25 i to są jego słowa. Sam również przyznaję, że o ile w pracy ma wysokie stanowisko i tam podejmuje ważne decyzje tak w życiu prywatnym nie umie tego robić.
Więc ja przezywając ta sytuację i mając dosyć takiego zawieszenia powiedziałam dosyć- albo zamieszkamy razem albo koniec. On się nie przełamał, nie umiał nawet podjąć decyzji co z Nami dalej.
Strasznie to przeżywam, bo zatraciłam siebie, cały czas myślę co ze mną nie tak było, w czym zawiniłam. I czytając Wasze posty wiem, że chyba to nie moja wina, ale sama nie potrafię tego zrozumieć.
Czy mogę być szczęśliwa, czy on wróci? Ciężko się otrząsnąć

85

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
pchełka31 napisał/a:

Witam wszystkich, i ja jestem w prawie takiej samej sytuacji jak Wróżka i nie mogąc sobie z tym wszystkim poradzić poszperałam w Internecie, szukając odpowiedzi w czym ja zawiniłam i nagle olśniło mnie!!
Mój eks zanim zaczęliśmy być razem biegał za mną prawie rok, potem 3,5 letni związek i nagle koniec! Dlaczego? Dlatego, że chciałam razem zamieszkać a jego mama cały czas się dopytywała co z Nami dalej- czy planujemy coś więcej. Obydwoje mamy bardzo dobrą sytuację materialną, dobre prace, każde ma mieszkania swoje ale ja już miałam dosyć targania rzeczy z jednego domu do drugiego i chciałam w końcu zrobić krok do przodu w związku.
On świetnie sobie radzący w pracy, bardzo dobre stanowisko, najważniejsza praca, imprezy i kumple bo przecież oni są jak wyrocznia- grono klakierów, które jest dla niego miłe z racji stanowiska, które ma.
Słabo okazujący emocje człowiek- praktycznie bez emocji,  nie umiejący się przed nikim otworzyć, on jest we wszystkim najlepszy, kumple na pierwszym miejscu bo jak twierdził bez nich nie miałby tego co ma. Uciekał zawsze od poważnych rozmów przyszłość, rodzina itd. Nie umiał podejmować decyzji w życiu prywatnym, Gdy zapragnęłam zamieszkać razem on się wycofał, stwierdził, że jest niedojrzały emocjonalnie, że nie wie czego chce, że woli luźne życie, praca, imprezy, siłownia, koledzy. O ile ma 32 lata to czuje się na 25 i to są jego słowa. Sam również przyznaję, że o ile w pracy ma wysokie stanowisko i tam podejmuje ważne decyzje tak w życiu prywatnym nie umie tego robić.
Więc ja przezywając ta sytuację i mając dosyć takiego zawieszenia powiedziałam dosyć- albo zamieszkamy razem albo koniec. On się nie przełamał, nie umiał nawet podjąć decyzji co z Nami dalej.
Strasznie to przeżywam, bo zatraciłam siebie, cały czas myślę co ze mną nie tak było, w czym zawiniłam. I czytając Wasze posty wiem, że chyba to nie moja wina, ale sama nie potrafię tego zrozumieć.
Czy mogę być szczęśliwa, czy on wróci? Ciężko się otrząsnąć

Jak będzie chciał to wróci, ale nie wydaje mi sie by zechciał niestety hmm

86

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
pchełka31 napisał/a:

Strasznie to przeżywam, bo zatraciłam siebie, cały czas myślę co ze mną nie tak było, w czym zawiniłam. I czytając Wasze posty wiem, że chyba to nie moja wina, ale sama nie potrafię tego zrozumieć.
Czy mogę być szczęśliwa, czy on wróci? Ciężko się otrząsnąć

W niczym nie zawiniłaś. My kobiety będziemy analizować wszystkie sytuacje z każdej możliwej strony. Tak już mamy smile I nie, nie wróci. Przykro mi to mówić, ale on nawet o tym nie myśli. Po prostu Wasze drogi się rozeszły i już, teraz wystarczy że jego myśli zajmie coś nowego, jego osoba i po kłopocie, jest wyleczony. Nie zdziwię się jakby zapomniał twoje imię. Wiem, że to nie jest miłe co pisze, ale ja również mam doświadczenia z wiecznie niedojrzałym chłopcem i uwierz mi, że jego nie obchodzą Twoje emocje, bo on myśli tylko o sobie, o tym by jemu było lepiej. Ja swojego Piotrusia Pana znam na tyle dobrze, że nawet wiem co sobie pomyślał gdy mnie zostawił: " To nie była ta jedyna, gdyby była mi przeznaczona to bym to poczuł, a tak to będę czekał dalej" On ma 26 lat i będzie czekał na swoja Wendy jeszcze drugie 26, bo nic z tym nie robi. Wierzy w wyidealizowaną miłość, która padnie na niego jak grom z jasnego nieba. Ciągle mieszka z mamą i nie zamierza się od niej wyprowadzić, a byłoby go stać bo zarabia całkiem nieźle ma umowę na stałe. Wszystkie pieniążki jakie zarobi daje jej na remont domu( więc planuje chyba tam trwać na dłużej) albo kupuje sobie rożne zabawki np. motor który stoi w garażu, sprzęt grający. Oczywiście wszystko z wyższej półki, bo Piotrusie tak mają smile Również obiecywał mi niestworzone rzeczy. Pokazywał mi zdjęcia smokingów w których by poszedł do ślubu, śmieszne ubranka dla dzieci, które chciałby ze mną mieć itp. Gdy tylko usiadłam z nim i na poważnie porozmawiałam co do mojej przeprowadzki to za tydzień już było po wszystkim. Oczywiście wina moja, przecież nie Piotrusia smile
Nie masz co liczyć na jego ruch. Mój Piotruś do dzisiaj mnie nawet nie przeprosił i nie zrobi tego nigdy, bo on nawet o mnie już nie myśli i jestem tego świadoma. Ty też bądź i wiedz, że to osoba z zaburzeniami i tak ja trzeba traktować jak upośledzoną emocjonalnie.

87

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:
Emilia napisał/a:

To nie są inne priorytety, tylko niedojrzałość. Nie chodzi o to, że ludzie się nie dobrali - tylko o kompleks, który lata temu został wyodrębniony w psychice przez psychiatrów.

Kolejna brednia.. Kobieto zrozum w końcu. Podobasz mi się, lubię Cię, lubię spędzać z Tobą czas ale nie chcę wiązać się na stałe, nie chce mieć dzieci ani kompletnego wspólnego życia i co robię? Zwodzę tak długo jak tylko się da. Możecie sobie wysuwać te śmieszne teorie, ale tak naprawdę to zdecydowana mniejszość facetów chce wiązać się i mieć dzieci. Głównie też z powodów egocentrycznych, egoistycznych - żona wizytówka, modelowa rodzina i takie tam mające znaczenie w biznesie, w polityce. Naoglądacie się tych telewizyjnych durnot, a te durnoty mają wpływ na Wasze emocje. Następnie durnoty z telewizora chcecie przenieść w życie i co i za przeproszeniem g...

Może lepiej nie przekażecie dalej swoich genów i egoizm wyginie big_smile
Może zrób se tatuaż na czole jestem egoistą, egoista nie potrafi kochać a tylko pożądać a to robi dużą różnicę, potem dziw że Polki lecą na cudzoziemców i jest ujemny przyrost naturalny.

88

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Czyli inaczej Piotruś pan to taka wersja zaburzeń osobowości czyli kłania się psychopatologia, innymi słowy to taka wersja light socjopaty?

89

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Dziwiło mnie, po co taki człowiek był tyle ze mną, znaliśmy swoje rodziny, snuł plany ale teraz otwierają mi się oczy, że jego osoba jest dla niego najważniejsza- dorobić się jeszcze do tego co ma, nie chce brać za nic odpowiedzialności. Sukcesy w pracy sprawiają, że ma poklask u kolegów i same sukcesy a prywatnie nic nie umie zrobić - podjąć decyzji.
Boli mnie to, ze tyle poświęciłam czasu, że wierzyłam mu i pewnie będzie mnie bolało, jak się dowiem, że jest z kimś i być może z tą osobą spędzi życie. Z jednej strony żal a z drugiej strony cieszę się, że otworzyły mi się oczy- jaki to on jest i że życie z nim byłoby baaaardzo ciężkie.
Nie wiem kiedy się z tego otrząsnę.

90

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Dodam, że również nie usłyszałam słowa PRZEPRASZAM- bo po co, i wątpię, aby osoba, która nie umie wyrażać uczuć ( jego ojciec jest taki sam) nagle przed kimś się otworzyła. Skoro nigdy tego nie umiał robić a przede mną się nie otworzył to cud się nie zdarzy.

91

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
pchełka31 napisał/a:

że jest z kimś i być może z tą osobą spędzi życie.

Chyba co najwyżej miesiąc swojego życia. On zawsze będzie sam i zawsze jak spotka mądrą i kochająca kobietę to ja odrzuci albo ona zrobi to pierwsza.Jak spotka głupia i kochająca to też ją odrzuci. To nie jest osoba potrafiąca tkwić w długofalowej relacji z kobietą.

Nie pchełko, nie usłyszysz przepraszam. On nie czuje się winy, uważa że to normalne i to co robi jest słuszne. Piotruś nie ma kręgosłupa moralnego w takich sprawach emocjonalnych i absolutnie nie analizuje sytuacji. Jak mu jest nie dobrze, to ucieka i nie baczy na konsekwencje takiego postępowania. Mój Piotruś teraz sobie znalazł inne zajęcie. Sprowadza sobie zagraniczne ubrania z internetu, bluzy pluszowe przypominające rycerska zbroję smile Dorobił sobie też dwa warkoczyki na brodzie jak Johnny Depp z Piratów z Karaibów smile Wszystko byle tylko się wyróżnić z tłumu. Wyobrażasz sobie jak bardzo sie przejął tym, że mnie zostawił? Widzisz jakie to jest śmieszne. Ja płakałam za nim w poduszkę, a on w tym czasie przeglądał bluzy na necie zainteresowany swoja osobą. Myślę że każdy Piotruś może podać sobie rękę i są wszyscy siebie warci, dlatego nie myśl już o nim i nie zaprzątaj sobie tym śmieciem głowy.

92

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

WhiskeyInTheJar - czy Tobie się udało jakoś otrząsnąć z tego? Jak sobie radzisz?
Masz rację w tym wszystkim co piszesz, tylko Nam kobietom ciężko zrozumieć takie zachowanie i pewnie masz racje, że ten człowiek nie dorośnie, teraz ma 32 lata mój ponad 3 letni związek był dla niego pierwszym długi związkiem, zawsze był w jakiś relacjach 3 czy 5 m-cy - nic poważnego.

Żałuję, że zmarnował mi tyle czasu ale jestem też szczęśliwa, że przejrzałam na oczy i życzę  wszystkim kobietom, aby uciekały z takiego związku jak najszybciej!

93

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Pchełko,a czy Twój były brał odpowiedzialnosc  za własne słowa,czy często zmieniał zdanie?

94

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
rossanka napisał/a:

Pchełko,a czy Twój były brał odpowiedzialnosc  za własne słowa,czy często zmieniał zdanie?

Nie brał odpowiedzialności, robił tak jak mu wygodnie, miał ochotę iść na siłownię to szedł- nieważne, że ja właśnie przyjechałam do domu. Jak tak teraz myślę, to często zmieniał zdanie. Gdy był 5 dni w delegacji a ja czekałam bo tęskniłam to potrafił zadzwonić, że jedzie jeszcze po kolegów do innego miasta  i z nimi spędza cza. Jejku jak ja na to patrzę teraz to było to coś strasznego, tylko nie umiałam się temu przeciwstawić aż nie wytrzymałam i już miałam dosyć i powiedziałam mu, że to koniec, skoro on nie umie podjąć decyzji i nie wie czego chce od życia. A na jego słowa, że pomimo, że ma 32 lata czuję się na 25 to już mi szczęka opadła!

95

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Nie wiedział czego chce od życia, a nie mówił czasem,ze sam nie wie o co mu chodzi? A wspominał jeszcze cos o waszej przyszłości,miał jakieś plany?

96

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
rossanka napisał/a:

Nie wiedział czego chce od życia, a nie mówił czasem,ze sam nie wie o co mu chodzi? A wspominał jeszcze cos o waszej przyszłości,miał jakieś plany?

Tak on sam nie wiedział o co mu chodzi, wcześniej oczywiście, że mówił o przyszłości ale bardzo ogólnie - wszystko takie kolorowe dla niego. Unikał tematów wspólnego mieszkania, zaręczyn, dzieci- nie liczyło się dla niego, że czas dla kobiety jest bardzo ulotny. Cały czas przesuwał sprawę dziecka i bardzo się denerwował, wręcz wkurzał jak ja poruszałam te tematy. Wtedy słyszałam, że jestem marudna, ciągle robię problem i on nie może tak funkcjonować, a praca jest dla niego najważniejsza. On żyje kolegami ( grono przyklaskujących mu klakierów), imprezami, luźnym życiem i chyba tak chce żyć.
Do dziś nie umiał zamknąć tego tematu- nawet sam nie umiał powiedzieć, że to koniec. On nic nie wiedział.

97

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Nie czulas się czasem taka 'wcisnieta' gdzieś w jego grafik zajęć?Miedzy kolegami,kinem,telewizja,wyjazdami za miasto? Cos na zasadzie:o tej porze tego dnia będę wolny ,to się spotkamy.A czy codziennie się widywaliscie?

98

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
pchełka31 napisał/a:

WhiskeyInTheJar - czy Tobie się udało jakoś otrząsnąć z tego? Jak sobie radzisz?

Nie, nie udało mi się do końca otrząsnąć, ale na to wpłynęło wiele czynników w moim  życiu, bo ja mam bardzo dużo nieudanych relacji za sobą i to dlatego. Ciągle przewija mi się ten dzieciak w głowie, ale już mam przynajmniej tą świadomość, że moje uczucie nie ma sensu, Rozpamiętywanie też nie ma sensu. On nie ma sensu jako postać. I tak bardzo długo z nim byłaś. Tym bardziej jest Ci trudniej, bo człowiek po takim czasie się przywiązuję.

pchełka31 napisał/a:

Masz rację w tym wszystkim co piszesz, tylko Nam kobietom ciężko zrozumieć takie zachowanie i pewnie masz racje, że ten człowiek nie dorośnie, teraz ma 32 lata mój ponad 3 letni związek był dla niego pierwszym długi związkiem, zawsze był w jakiś relacjach 3 czy 5 m-cy - nic poważnego.

Mój miał 26, a teraz wyobraź sobie takiego rosłego chłopa w pluszowych bluzach przypominających zbroję. Przecież to jest tak zabawne smile No ale on mi mówił, że ludzie nie potrafią zatrzymać sobie czegoś z dziecka przez to łażą tacy smutni po ulicach. Najlepsze było to, że sam miał wiecznie skwaszona miną. To tak jakby otyła osoba mówiła o odchudzaniu ( nie obrażając otyłych osób) Coś można zatrzymać z dziecka i tutaj się zgodzę, ale nie cala postawę dziecięca. Dobrze, że samodzielnie siusia i mamusia nie musi mu trzymać ptaszka i podcierać pupki smile

Zostawił mnie bo zaczęłam chorować i jeździć po szpitalach. Z racji ostrego bólu nie mogłam pozwolić sobie na wiele uśmiechu i spontaniczności. A on powiedział, że nie w takiej mnie się zakochał, że myślał że jestem bardziej pozytywna i że on tez kiedyś taki był jak ja i za bardzo przypomina mu się "stare" życie. Czyli miałam się uśmiechać i zgrywać najszczęśliwszą na świecie pomimo ostrego bólu. Dla niego zamiatanie spraw pod dywan było sposobem na życie. Nie przejmował się raczej za bardzo, a ja od zawsze byłam emocjonalna i to mu nie pasowało. Zostawił mnie tak bez słowa wyjaśnienia, powiedział, że wyjechał w delegacje co było kłamstwem, bał się konfrontacji. Musiałam sama się dopytywać o co chodzi i wtedy to z siebie wydukał, a raczej napisał mi na e-mail. Nawet nie umiał zadzwonić i załatwić tego jak mężczyzna.

pchełka31 napisał/a:

Żałuję, że zmarnował mi tyle czasu ale jestem też szczęśliwa, że przejrzałam na oczy i życzę  wszystkim kobietom, aby uciekały z takiego związku jak najszybciej!

Nie żałuj bo nie ma czego. Zobacz co by było gdyby z tego związku były dzieci? Mam taka rade dla Ciebie byś nie zamykała się na mężczyzn. Musisz jedynie trochę uważać. Znasz już syndrom Piotrusia więc drugi raz już sie nie dasz nabrać. Ja niestety wycofałam sie z życia społecznego, nie chodzę na randki z mężczyznami, nie mam z nimi żadnego kontaktu i bardzo tego  żałuje, bo teraz już nie wiem jak powrócić. Daj szanse sobie i jakiemuś normalnemu facetowi na związek z Tobą. Myśl pozytywnie, że może nie teraz ale w przyszłości spotkasz godnego partnera.

Jeszcze taka jedna porada z zakresu białej magii. Miała magia to ta pozytywna. Jedynym warunkiem jest silna wiara w nią. Napisz sobie na kartce wszystko to co myślisz i co chciałabyś przekazać swojemu eks partnerowi. ( U mnie wyszły 3 kartki A4 tongue ) Kiedy to napiszesz spal kartkę, a popiół który zostanie zakop w ziemi. Ziemia zabierze twoje smutki i oczyści Cie myślowo. Od jakiegoś roku praktykuję białą magię, talizmany itp i jestem zdziwiona jaki efekt pozytywny przynoszą do mojego życia smile

99

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
rossanka napisał/a:

Nie czulas się czasem taka 'wcisnieta' gdzieś w jego grafik zajęć?Miedzy kolegami,kinem,telewizja,wyjazdami za miasto? Cos na zasadzie:o tej porze tego dnia będę wolny ,to się spotkamy.A czy codziennie się widywaliscie?

Wtedy nie, teraz jak na to patrzę, jak poznałam syndrom PP  i zaczęłam dużo o tym czytać ( to uświadomiło mi, że to nie we mnie jest problem) to widzę, że tak było. Każde z Nas ma swoje mieszkanie, samochód, bardzo dobrą pracę i widywaliśmy się np. 1 raz w tygodniu potem cały weekend, potem 1-2 raz w tygodniu i w niedziele, bo on na weekend wyjeżdżał do rodziców poza miasto - tłumacząc się, że musi im pomagać. Dopiero jak jego rodzice zaczęli się dopytywać dlaczego on mnie tak zostawia, to zaczął mnie tam zabierać. Ale widziałam, że jak jestem z nim u rodziców i dzwonią koledzy to jego aż nosiło, aby do nich pójść, ale przecież nie wypadało mnie zostawić ( co na to rodzic) . On nigdy nie umiał pokazywać emocji, jego wujek jest taki PP, który ma już swoje lata i zawsze mu opowiadał z jaką kobietą to on nie był, a teraz na stare lata jest sam. Także jego ojciec nie pokazuje emocji a jego mama mi wyznała, że jakby wiedziała, że on taki jest, to by za niego za mąż nie wyszła.
Ja to sobie zawsze tłumaczyłam tak, że on nigdy nie był w poważnym związku i tak długo i dlatego nie wiedział jak to się ma dziać, ale teraz widzę, że on był już PP tylko ja tego nie widziałam.
Jego rodzina jest załamana faktem, że 32 letni mężczyzna tak się zachował, ale wydaje mi się, że oni nie wiedzą, że głębiej tkwi w nim problem.

A Ty także byłaś w takim związku z PP?

100

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

WhiskeyInTheJar - wiesz,ja też usłyszałam, że on się zakochał w innej osobie. Wtedy byłam taka beztroska, bo nie naciskałam go na stabilizację, ale jak już zaczęłam to robić - a raczej próbować delikatnie rozmawiać to właśnie tak słyszałam- bo przecież PP chce żyć bez problemów, bez odpowiedzialności. Usłyszałam, że się zmieniłam, że marudzę, że narzekam na niego i że nie jedna chciałaby, aby jej mężczyzna był tak zaradny jak on.

On nie umiał okazywać uczuć, najwygodniej było jak poszedł i coś mi kupił i wtedy słyszałam- co źle masz? A Ty tylko na mnie narzekasz!
A ja nie narzekałam, ja chciałam wiedzieć co z Nami.
Miałam dosyć przejeżdżania z jednego domu do drugiego, wszyscy się dziwili jak my tak dobrze usytuowani ludzie nie zamieszkamy razem, nie wynajmiemy mieszkania i wtedy coś dodatkowo sobie zarobimy.

Chyba skorzystam z magi, którą polecasz bo muszę się jakoś otrząsnąć a w głowie mi siedzi, że już sobie życia nie ułożę. Chodzę ze znajomymi dużo, dużo pracuję ciągle kogoś spotykam, ale mam w głowie głupie myślenie ( bo PP mi tak ukształtował- zabił poczucie mojej wartości), że nikt mnie nie zechce. W naszym związku to on musiał być najlepszy, zawsze siebie chwalił, że on we wszystkim jest najlepszy - dodatkowo taki paw.

101

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

To wyjątkową nikczemny Piotruś, bo mój przy mnie był malutki smile A Twój był dość pyskaty widzę i nie zbyt przyjemny.
Ułożysz sobie życie, nie przejmuj się smile Ile od rozstania minęło? Może już było pisane, ale przeoczyłam.

102

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Pchelko,cos mi to przypomina.Chcesz,to zapraszam na meila.

103

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
WhiskeyInTheJar napisał/a:

To wyjątkową nikczemny Piotruś, bo mój przy mnie był malutki smile A Twój był dość pyskaty widzę i nie zbyt przyjemny.
Ułożysz sobie życie, nie przejmuj się smile Ile od rozstania minęło? Może już było pisane, ale przeoczyłam.

Zaczęło się psuć w wakacje jak oznajmiłam mu, że jak wrócę z wyjazdu służbowego to się wprowadzę do niego, a on  wtedy zdębiał i powiedział, że nie chce być nie miły dla mnie i nie chce teraz się widzieć, potem jak go przycisnęłam usłyszałam od 32 letniego PP, że on się przeraził tym wszystkim i po 3,5 roku  ( a rok prawie dodatkowo za mną biegał- za nim zdecydowałam się na bycie z nim) on nie wie czego chce, o co mu chodzi i lubi taki luz i, że się nie przełamie aby razem zamieszkać. Jemu pasuje tak jak jest - tylko, że mi już nie i wyszło szydło z worka - wtedy szukałam w internecie co i jak i mam SYNDROM PP- wszystko się zgadza- dobra praca, sukcesy w niej i poklask kolegów, wieczna ucieczka: przed prozą życia, kompromisami, ludźmi, którzy mogą od niego czegoś wymagać, strach przed podejmowaniem planów na przyszłość, ucieczka i odpychanie trudnych i niewygodnych tematów,  z powodu tej ogromnej presji (moja, rodziny, znajomych) wycofał się, bo bał się porażki, imprezy- dobre ubrania- siłownia. To wszystko to jego styl życia.

Odkąd oznajmiłam mu, że się wprowadzał a on zdębiał- zaczął ulatniać się z tego związku. W sierpniu wpadł ze 2 razy po swoje rzeczy (oczywiście jak miał ochotę i się wybawił i nagle zatęsknił) ale ja już nie wytrzymałam i w końcu 1 września powiedziałam KONIEC z tym. Tak więc definitywnie nie jesteśmy razem 3 tygodniu- a on jakby się pod ziemię zapadł, nie walczy o  Nas. Ale ja wiem, że się pozbieram tylko ile jeszcze stracę przez niego czasu. On nie odczuwa emocji, wiec nie wie ile mnie to kosztuje, ale jak mnie spotkał na imprezie w klubie to wydzwaniał jak szalony.

Musimy się pozbierać, tylko najgorsze, że ten PP zmarnował Nam tyle czasu a jeszcze trzeba doliczyć czas, który trzeba poświęcić, aby się zregenerować na nowo.

104

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
rossanka napisał/a:

Pchelko,cos mi to przypomina.Chcesz,to zapraszam na meila.

Postaram się do Ciebie napisać, powoli po 3 tygodniach bycia sama próbuje się otrząsnąć i jadę na wakacje ze znajomymi za 3 dni. Jeśli przed urlopem nie zdążę to po urlopie na 100%

105

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Pchełko to bardzo świeże, więc nie ma co sie dziwić że takie myśli kołaczą Ci sie po główce smile Jedz na wakacje to bardzo dobry pomysł, taki wypad dobrze Ci zrobi.

106

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
pchełka31 napisał/a:

Postaram się do Ciebie napisać, powoli po 3 tygodniach bycia sama próbuje się otrząsnąć i jadę na wakacje ze znajomymi za 3 dni. Jeśli przed urlopem nie zdążę to po urlopie na 100%

Dobry pomysł z wyjazdem.

107

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
WhiskeyInTheJar napisał/a:

Pchełko to bardzo świeże, więc nie ma co sie dziwić że takie myśli kołaczą Ci sie po główce smile Jedz na wakacje to bardzo dobry pomysł, taki wypad dobrze Ci zrobi.

No właśnie świeże i tym bardziej dziwi mnie, że on o Nas nie walczy. Tylko z drugiej strony jak to wszystko razem pozbierałam i mam świadomość o syndromie PP to nie chce chyba być z Nim i tak żyć - tak mi mówi rozum.

108

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
pchełka31 napisał/a:
WhiskeyInTheJar napisał/a:

Pchełko to bardzo świeże, więc nie ma co sie dziwić że takie myśli kołaczą Ci sie po główce smile Jedz na wakacje to bardzo dobry pomysł, taki wypad dobrze Ci zrobi.

No właśnie świeże i tym bardziej dziwi mnie, że on o Nas nie walczy. Tylko z drugiej strony jak to wszystko razem pozbierałam i mam świadomość o syndromie PP to nie chce chyba być z Nim i tak żyć - tak mi mówi rozum.

Jeśli to pierwsze rozstanie to nie zdziw się,jeśli zadzwoni.Tak przypuszczam.

109 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-22 23:23:28)

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
WhiskeyInTheJar napisał/a:
pchełka31 napisał/a:

WhiskeyInTheJar - czy Tobie się udało jakoś otrząsnąć z tego? Jak sobie radzisz?

Nie, nie udało mi się do końca otrząsnąć, ale na to wpłynęło wiele czynników w moim  życiu, bo ja mam bardzo dużo nieudanych relacji za sobą i to dlatego. Ciągle przewija mi się ten dzieciak w głowie, ale już mam przynajmniej tą świadomość, że moje uczucie nie ma sensu, Rozpamiętywanie też nie ma sensu. On nie ma sensu jako postać. I tak bardzo długo z nim byłaś. Tym bardziej jest Ci trudniej, bo człowiek po takim czasie się przywiązuję.
Zobacz co by było gdyby z tego związku były dzieci? Mam taka rade dla Ciebie byś nie zamykała się na mężczyzn. Musisz jedynie trochę uważać. Znasz już syndrom Piotrusia więc drugi raz już sie nie dasz nabrać. Ja niestety wycofałam sie z życia społecznego, nie chodzę na randki z mężczyznami, nie mam z nimi żadnego kontaktu i bardzo tego  żałuje, bo teraz już nie wiem jak powrócić. Daj szanse sobie i jakiemuś normalnemu facetowi na związek z Tobą. Myśl pozytywnie, że może nie teraz ale w przyszłości spotkasz godnego partnera.
Jeszcze taka jedna porada z zakresu białej magii. Miała magia to ta pozytywna. Jedynym warunkiem jest silna wiara w nią. Napisz sobie na kartce wszystko to co myślisz i co chciałabyś przekazać swojemu eks partnerowi. ( U mnie wyszły 3 kartki A4 tongue ) Kiedy to napiszesz spal kartkę, a popiół który zostanie zakop w ziemi. Ziemia zabierze twoje smutki i oczyści Cie myślowo. Od jakiegoś roku praktykuję białą magię, talizmany itp i jestem zdziwiona jaki efekt pozytywny przynoszą do mojego życia smile

A może jednak WhiskeyInTheJar, Twoja ucieczka z życia społecznego jest podyktowana strachem przed kolejnymi relacjami? Zakładasz z góry założenie nieudanej i pokrewnej w jakimś stopniu do PP trafienia nowego obiektu?
Doskonale Cię rozumiem, bo przerabiam ten sam problem nie mniej jednak wychodząc już z ukrycia. Sięgnijcie do blogu "moje dwie głowy", nawet w wydaniu papierowym. To jest kompedium i kwintesencja wiedzy o takich osobnikach napisana "potem i krwią" osoby z Naszej "paczki". Naszej jako ofiar psychofagów (psycho - dusza; fag - pasożyt).
Ja trafiłem na układ wyższego szczebla, bo toksyczny trójkąt, w którym paradoksalnie poślubnie początkowo i pierwotnie zakładałem, że Pani Piotrusiowa jest jedna - teściowa. Po rozstaniu i zgłębianiu tego tematu doszedłem do wniosku, że jest ich dwie.
Tak bardzo kładziecie nacisk tutaj na socjopatycznych Panów Pietrków, ale nikt z Was szanowne Dziewczyny - poza Kopi oczywiście - nie raczył zajrzeć głębiej za ich pazuchę - właśnie ku Waszym przyszłym - niedoszłym teściowym.
Ja paradoksalnie miałem nacisk na ślub, na dziecko, ale analizując to teraz - z perspektywy czasu... na tych naciskach i ich realizacjach sprawa się kończyła. Jak tylko poważniejsze wyzwanie trzeba podjąć wspólnie - tak partnerka metodą na strusia myk pod matczyną spódnicę. Ale ofiara jest zawsze jedna... partner bo ma niebotyczne wymagania. Ale qrde kino!

110

Odp: Syndrom Piotrusia Pana
bags napisał/a:

A może jednak WhiskeyInTheJar, Twoja ucieczka z życia społecznego jest podyktowana strachem przed kolejnymi relacjami?

Moja ucieczka jest podyktowana zwykłym tchórzostwem smile Czyli tak strachem i jestem tego świadoma, ale samotne noce i tak sa lepsze od tych przepłakanych. Ja mam po prostu za sobą już tyle nieudanych relacji z mężczyznami, że związek nawet szczęśliwy mi sie nie opłaca, kiedy istnieje możliwość, że znów będę cierpieć. Musze być teraz egoistyczna i zadbać o siebie, bo przez te związki mam same problemy. One mnie paraliżują, popadam w skrają depresje i długo wstaje na nogi i się wylizuję. A trzeba pracować, realizować się, spełniać marzenia bo do usranej śmierci tak sobie będę próbować i się z ręką w nocniku obudzę smile Po prostu nie chciałabym zmarnować życia na płacz, a to już będzie 6 rok moich niepowodzeń na polu emocjonalnym. Nigdy nic dobrego mi się nie przytrafiło, nie mam za sobą długich szczęśliwych relacji, więc nawet nie jestem świadoma co tracę i tak jest lepiej. Moje związki trwają tylko miesiąc, max dwa więc to w sumie żadne związki. Nie nadaje się, to sobie odpuszczam. Nie jestem kretynka żeby walić głowa w mur.

bags napisał/a:

Zakładasz z góry założenie nieudanej i pokrewnej w jakimś stopniu do PP trafienia nowego obiektu?

Mój PP to jest małe piwo przed śniadaniem smile Moi eks byli o wiele bardziej pokrzanieni, a może po prostu ja już się przyzwyczaiłam? Nie wiem.
Nic nie zakładam z góry, a moje obiekty mają za każdym razem inny syndrom, inna chorobę psychiczna i inny problem. Raz nie maja ojca, a raz matki. Raz są bici a raz rozpieszczeni. Nie wiem może to ja mam problem, a nie oni ale to jest tak syfiaste bagno że nawet mi się nie chce w tym grzebać.

111

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

Tak sobie nadal mysle o mojej sytaucji, tym całym przypadku. A może on nie jest Piotrusiem Panem-może źle go zinterpretowałam. Może on po prostu nie chce być ze mną i tak się stało.

112 Ostatnio edytowany przez złosnica (2013-11-19 04:08:54)

Odp: Syndrom Piotrusia Pana

rany moj facet chyba taki jest ale i ja też !!!!
wiele razy słyszalm o tym ale zapomina czlowiek i nie bierze wszyskiego do siebie
moj facet wiele razy mi cos obiecywal i nie dotrzymywal slowa , niby rozmawiamy o ślubie, zareczynach no terz już dawno nie robilsimy tego to konczylo sie tylko na rozmowie ... kiedy ja juz na powaznie mowiłam ze co ze slubem moze ustalismy termin, zamowimy sale itp... toon ze zadnego slubu on nie chce  ,albo wymowka jest to że on chce mały ślub a ja bardziej pragnę dużego ślubu ... no i takie droczenie się na wzajem, ze albo tak jak ja chce albo  w cale itp

Drugi przykład  to z dzieckiem własnie ,niby chce zalozyc rodzine to ja uciekam ze nie gotwa, ze jak pogodze kursy,ze pierw zycie zawodowe muszę poukladać a po drugie nie mamy ślubu a boje sie ze jak zajde w ciaze to slubu nie bedzie i go nie wezniemy a on zaś  ze pierw dziecko pozniej ślub ...
sama nie wiem co myśelc o tym

3 przykład : od 2 miesiecy pytam mojego partnera o to czy jedziemy na andrzejki do Krakowa i co on nic !!! nawet takiej decyzji nie umie podjąć czy chce ze mną jechać do Krakowa. Mial dac mi odpowiedz wczoraj i nadal nic nie wiem, dzsiaj pytam on do mnie " ale o co ci chodzi, ni wiem o co pytasz mnie "
czy to mozliwe ze nawet takiej błachostki nie umie podjąć i dac konkretna odpowiedź TAK lub NIE ??

Z tym ze ja mu robie wymowki to che jemu zrobic nazłość torszkę ,za jego niedotrzymane słowa ...
kiedyś obiecał mi imprezę taką większą i nigdy mnie na nią nie zabrał ,tak jak moje potrzeby by sie nie liczyły... wielokrotnie trułam mu głowe o pewnej wycieczce i tez nie dostałam ,o zareczynach ... i nic nie mam ... a jak on trul glowe o pewnych wakacjach nie wycieczce oddalonej o 200km gdzie mozna wyjechac raniutko i worcic wieczorem, to ja kupilam nam bilety w jego miejsce

czy ja bardziej go kocham ??? i bardziej zwracam uwagę na to czego on chce ??? a on mnie olewa ?? a moze on nie chce ze mna byc a jest jemu wygodnie ??
jestesmy 8 lat ja ma 27 on 32 wiec w podobnym wieku do faceta wróżki ... i niby czegos cche ale jak maja to byc naprawde powazne decyzje i ma do nich dojsc to sie chyba boi ... niby slub moze byc maly ale pewnie jak by mialo dojsc do malego slubu to wymowka bylo by cos innego ... i tak w kolko ,pewnie jak powiem ze maly slub moze byc ale zaplanujmy go to wymowka bedzie ze on jednak nie cche zadnego albo ze chce slub na wycieczce jak sie zgodze na slub z wycieczką to wymysli znowu pewnie cos innego i tak w kołko ... sama juz nie wiem ... co  myśleć ... od gier i adrenaliny nie jest uzalezniony,dosc calkiem dobrze idzie jemu zycie zawdowoe i fakt rozpoczyna jedno a zaczyna drugie jak male dziecko ,rozrzuca zabawki i pozniej nie wie jak ma je poskladac do kupy ... np pokupowal kilka mieszkan do remontu na wiskach jedno jest fajne i chcialam je zrobic pod nas by tam zamieszakc sprobowac juz zycia w  PL i co 6 lat walcze i nic nie moge wskorac ,bo on wszystkie sprzedaje , chciał ze mną mieszkanie  kupić ale to zaś ja sie bałam takiego zobowiazania ... i tak sie przepychamy razem, jak ja podejme decyzje to on nie chce jak on podejmie, to ja nie chce ... wiec to tez nie jest takie jednostronne u nas.

Ciagle zwala wine na rozmowę ze ja jemu jej nie daje ale kiedy do niej dochodzi to on sam mowi ze on nie mysli teraz co bedzie robil z tymi mieszkaniami ze moze sprzeda moze knajpe kupi jakas...w ogole sie nie licze i moje zdanie, slowa, on jest najmadrzejszy ...
Jak on ma podjac decyzję o zyciu jak 2 mies pytam go o wycieczke do Krakowa czy na andrzejki jedzie ze mną ,moze jak teraz worci z PL bo ma urlop powiem jemu ze jest dzieckiem, ze nie umie podejmowac prostych decyzji ze wcale nie dziwi mnie fakt ze jeszcze sie nie zreczyl ,bo sie boi, bo on mi nieraz mowi jak sie klocimy ze on szuka innej kobiety zyciowo , nieraz mu mowilm ,nie wyjdzie Marek to sie rozwiedziemy, nie chce nic od ciebie, intercyze podpiszemy, ale wezmy slub ... to on uciekał ,nawet slowem nieraz nie umial odpowiedzieć ...a kiedy zaczynal rozmowe to ja robilam jemu na zlosc i tez zachwywalam sie jak on ...

Posty [ 66 do 113 z 113 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Syndrom Piotrusia Pana

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024