TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:kopi napisał/a:bo jak widać nie uznajesz takiej dziedziny życia jak psychologia
Mylisz się. Obserwacje, świadomość, zachowania, emocje to właśnie mój świat. Zatem kopi jedziesz z wyjaśnieniami. Ja naprawdę uwielbiam się uczyć 
OK, skoro tak twierdzisz to postaram się najlepiej jak potrafię wyjaśnić Ci, że jest coś takiego jak syndrom Piotrusia Pana 
Zacznijmy zatem od podstaw 
Rodzi się chłopiec, powiedzmy o imieniu Piotr. Zdarzyło się tak, że Piotruś wychowuje się i dorasta w rodzinie bez ojca. Nie ma więc męskiego wzorca. Mama? Może i babcia? Robią wszystko żeby zrekompensować Piotrusiowi tego, że nie ma taty. Jest zasypywany najnowszymi zabawkami, pozwalane jest mu na wiele, stwarza się pozory, że wszystko jest w porządku, wszystko jest dobrze i nie ma żadnego problemu. Mama idzie Piotrusiowi na rękę, rozpieszcza go.
Piotruś dorasta i trwa przy matce, nie może się od niej oderwać, bo niejako jest uzależniony wciąż od niej. Nadal dostaje to czego chce, bez konsekwencji przechodzi się nad jego wybrykami. Piotruś dorasta i dorasta i staje się w końcu mężczyzną - bardzo kulturalnym, poukładanym, dowcipnym, uroczym, dusza towarzystwa, realizujący się w pracy, z pełną głową pomysłów, pasji, hobby. Rozkochuje w końcu kobietę. Jest bosko! Miłość kwitnie, są szaleństwa, zaskakujące akcje ze strony Piotra. Przy tym jest czuły, opiekuńczy, znajomi dopingują tej miłości, bo i ona fajna i Piotr fajny. Sielanka trwa, Piotr snuje plany na przyszłość, opowiada jak to będzie wspaniale żyć wspólnie, mieć swoje gniazdko i w ogóle.
Po kilku latach jednak otoczenie zaczyna dopytywać - dlaczego jeszcze się nie zaręczyliście, kiedy ślub, z chęcią pobawilibyśmy się u was na weselu. Kobieta zaczyna się zastanawiać - co ze mną jest nie tak, że faktycznie jeszcze się nie usamodzielniliśmy, ustatkowaliśmy, nie mamy tego wymarzonego gniazdka. Próbuje rozmawiać, dyskutować, stawiać konkretne plany. I zauważa wielkie oczy Piotra - jakby mówiła to do osoby, z którą jest miesiąc-dwa. Piotr jest przerażony, przestraszony, boi się nawet zacząć rozmawiać na konkretne tematy. Kobieta zaczyna być niepewna, dopytuje, bo w końcu zostali ostatnią parą, która stażem jest najdłużej, a żadnego kroku w przyszłość tak naprawdę nie zrobili. Zaczyna zauważać, że coś tu wszystko się kupy nie trzyma - są słowa, ale brak czynów. Jego mama zaczyna być wyrocznią, bo wszystkie decyzje musi przedyskutować z mamą. Im bardziej kobieta zaczyna dopytywać, rozmawiać - Piotr ucieka, wszczyna awantury, żeby móc stwierdzić, że w takiej atmosferze nie może podejmować decyzji, staje się butny i powoli emocjonalnie i fizycznie oddala się od ukochanej, jest przerażony wymaganiami, twierdzi, że wszystko go przerasta. Przecież Piotr wymaga od partnerki tylko tego, aby była obok - tak jak jego mama - żeby mu kibicowała, była najwierniejszą fanką, ale i do tego służącą. Szuka kobiety, która uchroni go od dorastania, dojrzewaniem, podejmowaniu ważnych decyzji życiowych i przede wszystkim ochroni przed problemami dnia codziennego. Niestety, ale właśnie teraz okazuje się, że nasz Piotr emocjonalnie i społecznie zatrzymał się na poziomie zbuntowanego, kapryśnego nastolatka. Porzuca kobietę, by nie mieć według niego problemów. Ucieka do kumpli, którzy tak jak i on - nie mają problemów i wspierają się nawzajem w byciu "Piotrusiami". Przy tym wszystkim wychodzi z niego egocentryzm, narcyzm. Kobieta bardziej dojrzała emocjonalnie i stabilna cierpi, nie nadąża nad zmieniającymi się emocjami Piotra i sama musi podjąć decyzję o odejściu. Im dłużej to toleruje tym gorzej dla niej...
Syndrom Piotrusia Pana charakteryzuje się również takimi osobowościami jak narcyzm, egocentryk. Piotruś zakochuje się w swoim wizerunku, w tym jak postrzegają go inni (tylko nie bliscy). Ale nie pozwala poznać się lepiej, bliżej. Gdy widzi poklask innych może uciec od swojej samotności i swoich lęków. Piotruś nawet nie zdaje sobie sprawy, że jest nieszczęśliwy, że jest wiecznie niespokojny dlatego musi mieć mnóstwo zajęć, atrakcji. Ale swoją ogromną inteligencją potrafi manipulować właśnie swoją publikę. Podobnie w miłości - trwa, manipuluje inteligentnie partnerką dopóki ta nie zacznie się domyślać i czegokolwiek wymagać - wtedy ucieka. Piotruś jest bardzo czuły na krytykę innych. Dlatego też odcina się od bliskich, od ludzi dla niego ważnych, bo zdaje sobie sprawę, że "oni wiedzą". Tym samym traci szansę na pomoc, wsparcie. Stają się samotni, albo zmieniają partnerki jak rękawiczki - żadnej na dłuższą metę...
Dorosłego Piotrusia, który ma już około 50-60 lat dopada rzeczywistość, prawdziwa samotność, bo stracił całe otoczenie, które chciało go wspierać. Do tego ciało odmawia posłuszeństwa, a widownia Piotrusia się dziwi, że wypadł ze swojej roli i już nie zabawia ich. Nagle Piotr zauważa, że nie zdołał stworzyć żadnej trwałej relacji. Żeby nadążyć nad pracą i uporać się z przedłużonym okresem nastolatka - często ucieka w używki. Najczęściej Piotruś zaczyna pić.
I kwestia jest jedna - dopóki Piotruś akceptuje siebie, nie cierpi, wyrabia się w tym jaki jest, nie krzywdzi innych - niech będzie sobie na zawsze Piotrusiem Panem. Jeśli jemu to odpowiada a otoczeniu nie - to otoczenie ma problem i musi sobie z tym poradzić, nie on.
TakiSobieKtośZwyczajny inaczej nie jestem w stanie Ci wyjaśnić, że to nie są brednie wymyślone przez kobiety. Musiałbyś poznać Piotrusia, żeby to zrozumieć. Najlepiej, żebyś poznał dwóch-trzech Piotrusiów to zauważyłbyś jak ich cechy są podobne do siebie, jak bardzo są podobni w postępowaniu, w swojej historii wychowania.