netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomocy- nie daje rady po rozstaniu

651 odpowiedzi67 255 wyświetleńzałożony przez marzimagia, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 652 ]

521

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Jak mi pomoc? wyrwij mi serce zebym nic nie czula, nie cierpiala, nie plakala.
albo przegadaj ze mna temat, lub po prostu badz...

522

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dlaczego chciałabyś, żebym wyrwała Ci serce ?
Czy ten ósmy cud świata jest tego wart, żebyś dla niego rezygnowała z wszelkich uczuć na przyszłość, hm ?
Serce będzie Ci jak najbardziej potrzebne na resztę życia ...

Będziesz czuła, będziesz płakała, będziesz cierpiała.
Aż to przebolejesz.

523 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-06 12:12:11)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Nie wiem czego jest wart.... dla mnie widocznie byl skoro az tyle razy sie naginalam dla niego. Nie rozumiem jego postepowania. Sam zainicjowal wszystko, wiec, chcial.. teraz po 3 tygodniach sie wycofuje, mowiac ze to nie to, on nie umie mi dac tego wszystkiego, nie czuje itd. No tak sie nie robi! I nie rozumiem tez tego ze tak latwo mu to przychodzi, i tego ze trafilo na mnie. Przeczytalam artykul ktory mi podalas isabelle.... Na wizycie u psychologa kiedys babka zapytala mnie co radza mi kolezanki, opdowiedzialam ze w wiekszosci zebym dala sobie z nim spokoj. Zapytala- czemu ich nie slucham?!I  jeszcze jedno a propos stawiania granica a raczej ich braku, bo to tez wyszlo na terapi. Chociaz mi serce pekna na wkros, nie wiem jak to zrobie ale musze zapomniec. Wszyscy tutaj mowia ze to nie mialo racji bytu, glownie z jego niedojrzalosci. Kolezanki mi mowia ze nie byl mnie wart. Ciezko mi naprawde uwierzyc ze znajdzie sie taki kto da wszystko. Jutro mam jechac do domu. Boje sie tam byc sama, dodatkowo ta sytuacja mnie doluje. No i znow kiedy ja NAJBARDZIEJ go potrzebowalam ten mnie zsotawil.
A serce wyrwij zebym nie czula nic, zupelnie jak po smierci...
zyc sie nie chce.

524

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dopóki nie zmienisz podejście, dalej będziesz wymagała od kolejnych facetów by byli całym Twoim światem i zapewnili Ci dozgonne poczucie bezpieczeństwa, to zawsze będziesz od kogoś uzależniona emocjonalnie do tak paranoidalnego stopnia jak teraz.

Kobieto, weźże odpowiedzialność za siebie. W tym za swoje emocje, wybory, przestań obarczać innych jakimiś zobowiązaniami wobec Ciebie, "bo Ty tak chcesz". Ludzie mają wolny wybór, w każdej chwili ktoś może podjąć decyzję, że jednak z Tobą mu nie po drodze lub być po prostu niedojrzały i zepsuć relację. I wtedy co? Będziesz wybijać wszystkich niedojrzałych osobników nożem, bo nie mieści się taka sytuacja w Twoim światopoglądzie ?

A tak postaw się "w buty" tego swojego exa.. Widzi taka rozmemłaną, zasmarkaną i wiecznie zdołowaną ex dziewczynę, którą trzeba non-stop zapewniać, pocieszać i cholera wie co jeszcze. Uważasz, że jesteś dobrą partnerką do związku w tym stanie? Nie dla niego, dla kogokolwiek?
Szczerze.

Charakter sprawdzają i oddają najlepiej sytuacje kryzysowe, nie sielanka.
Przemyśl to i zacznij zachowywac się jak dorosła kobieta nie rozczarowany życiem podlotek..

525

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

głowa do góry, to co masz to moment kiedy po latach bycia razem powstaje pustka i powrót to czegoś co było kiedyś. Innymi słowy kwestia przyzwyczajenia, wiem dużo spędzonych chwil razem dobrych i złych, ale też jestem na etapie naprawy związku na kilka miesięcy przed ślubem ale to ja podjąłem walkę i musiałem sporo wycierpieć zanim narzeczona zobaczyła jak mnie rani i że to nie jest fair. Hm kwestia bycia osobno na pewno ciężka, a masz rację nikt nam wszystkiego nie da, ale nie każdy potrafi to zrozumieć że nowe znaczy lepsze. Ogólnie miłość to wielkie uczucie o które trzeba walczyć każdego dnia jakby było dla nas czymś nowym.
Spoko znajdziesz osobę godną Ciebie, ale łatwo się tak mówi....

526

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
Elle88 napisał/a:

Dopóki nie zmienisz podejście, dalej będziesz wymagała od kolejnych facetów by byli całym Twoim światem i zapewnili Ci dozgonne poczucie bezpieczeństwa, to zawsze będziesz od kogoś uzależniona emocjonalnie do tak paranoidalnego stopnia jak teraz.

Kobieto, weźże odpowiedzialność za siebie. W tym za swoje emocje, wybory, przestań obarczać innych jakimiś zobowiązaniami wobec Ciebie, "bo Ty tak chcesz". Ludzie mają wolny wybór, w każdej chwili ktoś może podjąć decyzję, że jednak z Tobą mu nie po drodze lub być po prostu niedojrzały i zepsuć relację. I wtedy co? Będziesz wybijać wszystkich niedojrzałych osobników nożem, bo nie mieści się taka sytuacja w Twoim światopoglądzie ?

A tak postaw się "w buty" tego swojego exa.. Widzi taka rozmemłaną, zasmarkaną i wiecznie zdołowaną ex dziewczynę, którą trzeba non-stop zapewniać, pocieszać i cholera wie co jeszcze. Uważasz, że jesteś dobrą partnerką do związku w tym stanie? Nie dla niego, dla kogokolwiek?
Szczerze.

Charakter sprawdzają i oddają najlepiej sytuacje kryzysowe, nie sielanka.
Przemyśl to i zacznij zachowywac się jak dorosła kobieta nie rozczarowany życiem podlotek..

Wszystko fajne i piękne, ale w takich sytuacjach potrzebna jest cierpliwość obu partnerów. Z dnia na dzień się nie zapomina, a jak ktoś decyduje się walczyć to raczej po 3 tyg nie ucieka bo to tak nie jest w życiu. Moja walka trwa od początku roku i dopiero teraz od miesiąca jest o mega niebo lepiej.

527

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Elle 88 mysle ze kompletnie nie przeczytalas mojego watku i totalnie nie wiesz o co chodzi, jakie emocje mna tragraja. Przeczytalas jeden post wyrwany z kontekstu do ktorego sie odnosisz. czy to cos zlego moc polegac na kims kiedy jest ci zle? wydaje mi sie ze nie... czy to cos zlego mowic komus o tym ze oczekujesz wsparcia od osoby ktora teoretycznie cie kocha- wydaje mi sie ze nie. I na boga gdzie ja napisalam ze jestem chodzaca cierpietnica, wiecznie zdolowana, zasmarkana z nosem na kwinte, ktora jeszcze ciagnie innych do dolu??

528

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

lukasz1: Zgadza się. "walka", a raczej starania powinny mieć jakiś sensowny i długotrwały horyzont czasowy, najlepiej cały czas wink


Tyle, że trzeba potrafić ocenić motywy i potencjalne możliwości realnego dopełnienia jakiejś decyzji u kogoś.
A skoro ktoś nas od jakiegoś czasu zawodzi, to może warto się wycofać z takiego chorego układu i przestać brnąć w mrzonki i nadzieje?

Co z tego, że "on mi coś obiecał".
Jest zasadnicza różnica kiedy obieca mi coś ktoś, kogo słowa pokrywają się z czynami, a ktoś dla kogo one niewiele znaczą lub jest jak chorągiewka na wietrze, sam nie wie czego chce.

A potem spędzić resztę życia wściekając się, że ktoś jest jaki jest..

Zawsze mówię, że najbardziej wściekają się i najdłużej trwają w takim stanie zawieszenia i nadziei po ex ci, którzy nie mają innych opcji.
Często nie mają dlatego, że nie pracują nad sobą.

529

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Nie wiem czego jest wart....

a potem..

marzimagia napisał/a:

No i znow kiedy ja NAJBARDZIEJ go potrzebowalam ten mnie zsotawil.

No i sama sobie odpowiedziałaś.

Może i chciał coś z Tobą ale dla siebie, jest egoistą... ale jednak mu się nie podobało to poszedł w cholerę nie zwracając na nic uwagi. Nic tylko pogratulować temu Panu.
Wiem, że boli, nie tylko Ciebie boli a ludzie żyją i ze wszystkim sobie radzą. Ty też sobie poradzisz tylko dajże sobie ten cholerny czas w końcu...
Łącze się w bólu smile

530 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-06 12:32:49)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Elle 88 mysle ze kompletnie nie przeczytalas mojego watku i totalnie nie wiesz o co chodzi, jakie emocje mna tragraja. Przeczytalas jeden post wyrwany z kontekstu do ktorego sie odnosisz. czy to cos zlego moc polegac na kims kiedy jest ci zle? wydaje mi sie ze nie... czy to cos zlego mowic komus o tym ze oczekujesz wsparcia od osoby ktora teoretycznie cie kocha- wydaje mi sie ze nie. I na boga gdzie ja napisalam ze jestem chodzaca cierpietnica, wiecznie zdolowana, zasmarkana z nosem na kwinte, ktora jeszcze ciagnie innych do dolu??

Oczekiwać wsparcia możesz, ale czy je dostaniesz? To już inna sprawa i tego nie wymusisz tupiąc nóżka, ani zalewając się łzami na fakty.
Ja dobrze wiem co to znaczy zero wsparcia ze strony osoby, z którą się spotykasz (bo 'związkiem' ani partnerem bym tego po czasie juz nie nazwała).

Jedyna rada to zmienić SWOJE podejście i zmienić SIEBIE.
Czyli przestać mieć względem ludzi nierealne (dla nich do spełnienia z jakichś powodów - ich sprawa) oczekiwania i poszukać takich, którzy zechcą je spełnić i to z przyjemnością.

EDIT :

Może i chciał coś z Tobą ale dla siebie, jest egoistą... ale jednak mu się nie podobało to poszedł w cholerę nie zwracając na nic uwagi.

O to to, samo sedno - dokładnie smile
Wrócił, bo stwierdził, że może jeszcze mu się do czegoś przydasz, ale okazało się, że jednak nie i/lub się znudził.
Klasyka u takich chłopców.

Przestańże go idealizować, kobito smile

531 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-06 12:47:46)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ja wiem ze nie jestem ani pierwsza, ani ostatnia ktora przezywa rozstanie, musi sie z tym zmierzyc. Moze jest mi ciut trudniej bo nie moge uciec do rodziny, odciac sie na chwile. Wydaje mi sie ze przezywam tez zawod po raz kolejny, choc wiadomo nikt nie dawal szansy na to ze bedzie ok do konca.
A czy mu sie przydalam? napewno- przeciez zrobilam mu cala oferte do jego nowego biznesu...

mowisz: Klasyka u takich chłopców.- jakich? niedojrzalych, piotrusiow panow?
Masz racje, idealizuje go, widze jego wady ale jak przyjdzie co do czego stawiam wysoko.:(
ale czy nie na tym polega m.in milosc. Ze kochasz kogos pomimo wszystko? a nie za cos?
cokolwiek by nie powiedziec- znow sie wycofal w najmniej odpowiednim momencie, ja sobie porycze, powkurzam sie, pewnie tez pocierpie teraz.
Taka kolej rzeczy.

532

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ale nikt za Ciebie podejścia do niego nie zmieni, możemy dawać Ci rady ale sama zdecydujesz co z tym zrobić...czy działać czy może pogrążyć się w rozpaczy.
Powinnaś się trochę tego egoizmu uczyć od swojego ex.

Ps. Pisząc że inni też cierpią i żyją miałam na myśli siebie w obecnej chwili wink Spotkać takie chorągiewki to masakra..ale z czasem musi przejść smile

533

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Nie, moim zdaniem nie chodzi tu o to, żeby zapomnieć.
Bo to by było po pierwsze zbyt łatwe, a po drugie niemożliwe przecież.

Chodzi o to, żeby zapamiętać i przekuć to bolesne doświadczenie w coś dobrego dla Ciebie.
Żeby wyciągnąć z tego wnioski. Żeby to Ci pomogło w określeniu samej siebie, swoich granic.

Z tą sytuacją z babci chorobą - wcześniej też były w Twoim życiu stresujące sytuacje i też nie mogłas na niego liczyć, przypominam sobie jak pisałaś o tym.

534 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-06 12:59:29)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Ja wiem ze nie jestem ani pierwsza, ani ostatnia ktora przezywa rozstanie, musi sie z tym zmierzyc. Moze jest mi ciut trudniej bo nie moge uciec do rodziny, odciac sie na chwile. Wydaje mi sie ze przezywam tez zawod po raz kolejny, choc wiadomo nikt nie dawal szansy na to ze bedzie ok do konca.
A czy mu sie przydalam? napewno- przeciez zrobilam mu cala oferte do jego nowego biznesu...

mowisz: Klasyka u takich chłopców.- jakich? niedojrzalych, piotrusiow panow?
Masz racje, idealizuje go, widze jego wady ale jak przyjdzie co do czego stawiam wysoko.:(
ale czy nie na tym polega m.in milosc. Ze kochasz kogos pomimo wszystko? a nie za cos?
cokolwiek by nie powiedziec- znow sie wycofal w najmniej odpowiednim momencie, ja sobie porycze, powkurzam sie, pewnie tez pocierpie teraz.
Taka kolej rzeczy.

NIE. Na tym nie polega Miłość. To jest zerowe poczucie własnej wartości + obsesja + uzależnienie emocjonalne.
Próbujesz racjonalizować sobie swój brak siły psychicznej i szacunku do siebie "miłością".
Zgodnie z Twoją definicją "miłości" nie musisz być za nic odpowiedzialna, bo przecież miłość.. i niewiadomo dokąd Cię ten amok poniesie.


Miłość nie rani, nie ciora ukochanego po ziemi, nie zdradza i nie nadwyręża zaufania raz po raz.

Wszystko Ci się porąbało.. sorry.

"Taka kolej rzeczy" - brzmisz jak jakaś niewolnica swego Pana. Coś obrzydliwego.
Sama siebie nie szanujesz a oczekujesz szacunku od tego faceta?
Szaleństwo.

535

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

ale czy nie na tym polega m.in milosc. Ze kochasz kogos pomimo wszystko? a nie za cos?

Nie, kocha się za coś, wszystko jest za COŚ.. taki jest ten nasz okrutny świat.
Kocha się również pomimo -  choroby, jakiś wad (bo przecież nikt nie jest idealny), małych zarobków... ale nie pomimo tego że ktoś CI skacze po głowie!

536

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No szczerze powiem ze zazdroszcze mocno takiego podejcia do tematu. Tymbardziej ze w czwartek mowi ze mnie kocha,a w poniedzialek ze to nie ma sensu, nie to, on juz nie umie byc taki jak kiedys i dobrego owocu z tego nie bedzie. A wszystko zaczelo sie od tego ze powiedzialam ze coraz czesciej nachodza mnie mysli by zalozyc rodzine itd.... na co on ze tutaj mowie ze czegos mi brakuje z jego strony i mysle o rodzinie?? Na co ja ze to sa niezalezne rzeczy. jestem odpowiedzialna i nie powolam na swiat istoty jesli nie bede czula ze jest ok i moge to zrobic. No i sie zaczelo.....
czyli ze zwyklej rozmowy-jak sie masz- skonczylo sie na tym ze oznajmil mi iz to koniec.
Ja w ogole nie wiem czy z jego strony to jest milosc. Mam wrazenie ze poszlo mu gladko. Zaloze sie ze odezwie sie do dziewczyny z kotrej teorrytcznie zrezygnowal dla mnie kiedy decydowal sie wejsc drygi raz w zwiazek ze mna, tymbardziej ze walczyla o niego bardzo.
DZIWNA maracje- spotkac takich... masakra. A kochac takich- tragedia.
No zal....

537

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

to glupi czlowiek i tyle! taki wniosek, albo slaby psychicznie....

538

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

DZIWNA maracje- spotkac takich... masakra. A kochac takich- tragedia.
No zal....

Tylko za co go niby kochasz? Jesteś pewna, że to miłość?

539

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Masakra jaka ty jesteś dziewczyno naiwna i nieogarnięta emocjonalnie.
Ty po prostu prowokujesz do tego żeby cie kopać po dupie i co gorsza lubisz to.


Nie ma cienia szans by ten facet do ciebie wrócił, bo stracił do Ciebie na pewno cały szacunek - mam tu na myśli taki rodzaj szacunku, gdzie ktoś nie pozwala sobie srać na rzadko na głowę.
Ty pozwoliłaś mu przekroczyć wszystkie granice więc Twoja atrakcyjność jest na poziomie ZERO w jego oczach.

Można o nim wiele napisać, ale jedno jest pewne- gość gdy trafi na kobietę, która jest twoim przeciwieństwem - tj. zna swoją wartość i się szanuje, to nie pozwoli sobie w stosunku do niej na 1/10 akcji, które odwala Tobie.


Ale zaraz jako rasowa mimoza odpiszesz na to wszystko w swoim stylu: "no co ja bidulka mam zrobić.. sad no, takie życie... sad:(
co za żałość.

540

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Miłości nie potwierdzają słowa Marzi .... miłość potwierdzają czyny i traktowanie ukochanej osoby.
Co z tego, że on mówił w czwartek, że kocha a w niedzielę zerwał ?
To nic nie znaczy. To wcale nie znaczy, że naprawdę w czwartek kochał.

W mojej ocenie on ma jakieś deficyty emocjonalne, jakąś letką socjopatię może, zresztą mniejsza z nim.
Ty jesteś ważna.

541 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-06 13:23:54)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

dziekuje Isabelle.
Natomiast musze odniesc sie do slow Elle bo az mnie podnosi- dzieki za posta ale nastepnym razem kiedy zechcesz udzielac komus'rad' przeczytaj watek dokladnie. Wyobraz sobie ze nie napisze nic, pozatym ze nie znasz mnie, ani moich emocji wcale,bo nawet piszac ze 'taka kolej rzeczy' mialam zupelnie cos innego na mysli niz ty mniemasz.
A czy ja go kocham? tak (albo juz  wogole nie wiem co to milosc) ale pamietasz dzwna jak kiedys napisalas tutaj ze czasem lepiej wyleczyc sie z najwiekszej milosci niz cierpiec cale zycie????? no to wlasnie ten czas nadszedl dla mnie.

542 Ostatnio edytowany przez dziwna (2015-05-06 13:37:25)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Uważam, że Elle poniekąd ma racje. W prawdzie nie popieram tak brutalnego tonu, bo przyjmuję zasadę, że słowa mogą zabić, ale jednak coś tym jest.
Jesteś rozhuśtana emocjonalnie i to bardzo, widać to po postach. Musisz zacząć pracować nad sobą bo za chwile się wykończysz i dalej dasz innym wejść sobie na głowie. I przestań się rozczulać nad słowami tego du....yyyy, palanta, jak widać nie są one kompletnie nic warte...


Nie przypominam sobie takich słów z mojej strony, w każdym razie ja uważam że to już było przyzwyczajenie, a może nawet uzależnienie.
Nie powiedziałaś ZA CO go kochasz.... co on w sobie ma, ze go kochasz? Jest szczery? NIE! Jest opiekuńczy? ..no właśnie widać.... No wiec za co?

543

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

dziekuje Isabelle.
Natomiast musze odniesc sie do slow Elle bo az mnie podnosi- dzieki za posta ale nastepnym razem kiedy zechcesz udzielac komus'rad' przeczytaj watek dokladnie. Wyobraz sobie ze nie napisze nic, pozatym ze nie znasz mnie, ani moich emocji wcale,bo nawet piszac ze 'taka kolej rzeczy' mialam zupelnie cos innego na mysli niz ty mniemasz.

Czytałam wątek, nadrabiam wink
Tzn. kiedyś Cię czytałam na początku, a teraz tylko kilka ost. postów, ale wnioski i tak wyciągnęłam trafne, może trochę mnie poniosło z formą.

Ja po prostu chcę Ci pokazać jak to wygląda z jego perspektywy, żebyś nie miała złudzeń, że to da się uratować.

Składową zakochania jest (zdrowy) podziw i szacunek dla wybranki/-ka. On Cię szanować przestał już dawno, a podziwiał.. co najwyżej była krótka fascynacja.

Ja go nie bronię, bo zachował się żenująco i fatalnie. To nie jest Mężczyzna na pewno, tylko jeszcze chłopiec. Ale Ty też nie zachowujesz się jak Kobieta, tylko dziewczynka, która wpatrzona w niego jak w obrazek pozwala mu na wszystko, żeby tylko od czasu do czasu mieć ochłapy jego uwagi.


Zrozum, detale tej historii: "Co on ci powiedział",  a co napisał w smsie, a jak się spojrzał itp. itd. są kompletnie nie istotne z perspektywy dorosłego podejścia -tu liczą się tylko czyny i fakty.
Miłość to czyny.

Ty żyłaś i żyjesz w swoim własnym świecie, w którym nie dopuszczasz do siebie faktów i jedziesz na oparach swoich własnych fantazji na temat tej infantylnej relacji opartej głównie na dramatach i karuzeli skrajnych emocji.
Coś jak czytelniczki harlequinów - one też są święcie przekonane, że na tym polega i tak wygląda prawdziwa love wink

544 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-06 13:47:31)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

hmm.... czasami mam wrazenie ze ja nie umiem czegos ujac zeby dobrze to zobrazowac, bo czasami czytajac wasze wspisy mam wrazenie ze nie do konca macie racje. czy byl opiekunczy- sklamalabym mowiac ze nie byl wcale. Tak samo jak ze szczeroscia. To prawda wiele rzeczy mu wybaczylam, na kilku klamstawach zlapalam sama.
za co go kocham? ogolnie za caloksztalt ze wszystkimi wadami. Za co? za stanowczosc, pewnosc siebie, sile, Jest czuly, delikatny, szarmacki, potrafi mnie rozmieszyc, wspiera mnie itd*.  *Ale to wszystko jesli chce. Ale wlasnie za to go pokochalam i mimo tego ze wielokrotnie mnie ranil, wybaczalam.

545

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

za stanowczosc, pewnosc siebie, sile, Jest czuly, delikatny, szarmacki,

to jest najlepsze:

wspiera mnie itd*

big_smile
Brak mi słów.

Ty chyba coś paliłaś..

W każdym razie, ja znikam. Czuję się jakbym cofnęła się do gimnazjum..

546

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi, jesteś niereformowalna big_smile

Podaj chociaż jeden przykład jego wsparcia dla Ciebie. Ale taki konkretny. Możesz ?

547 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-06 13:57:48)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

oczywiscie!
Pamietam kiedys w dzien matki zadzwonilam do niego ze jest mi tak strasznie zle. Ze wszyscy ida z kwiatkami do domu, ja na cmentarz. Bylam w domu wowczas. Po 1,5 h byl u mnie wiec przejechal prawie 200 km bo jak stwierdzil czul ze musi byc ze mna
kolejny- kiedy moj brat byl chory pomagal mi zalatwiac lekarzy bo nie wiadomo co mu bylo itd
wielokrotnie tez wspieral mnie pomoca w domu u mnie, kiedy rezygnowal z weekendu u siebie gdzie mogl lezec i jechal do mnie i zapieprzal np cala sobote fizycznie. No i wiele innych...
wyczuwam pozatym kpine. Przeciez ja nie napisalam nigdzie ze tak jest, ze on mnie wspiera kocha itd. Tak bylo kiedys, a teraz??? tez jest, jak zechce.

548 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2015-05-06 14:11:42)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Myślę, że go bardzo, ale to bardzo idealizujesz.
Dla mnie jest to przejaskrawione.
I naprawdę daleka jestem w tym momencie od kpin. Nie mam żadnego celu w tym, żeby Ci dokuczyć czy dogryzać.
Chcę, żebyś troszkę przejrzała na oczy, bo myślę, że wtedy już pójdzie Ci z górki ...

Fakt, że jestem przy ukochanej osobie wtedy kiedy ona ma gorszy dzień, kiedy prosi o to, kiedy jest chora, kiedy potrzebuje pomocy którą jestem w stanie udzielić - nie uważam za wsparcie. Nigdy bym tego nawet tak nie określiła. Dla mnie to sa po prostu najzwyczajniejsze drobne gesty dnia codziennego, a nie żadna specjalna zasługa, czy wysiłek.
Albo nie wiem - przykładowo - zawieźć kogoś samochodem do urzędu, na pocztę, do sklepu, pomóc zrobić zakupy - to nie jest poświęcenie, ani wsparcie.
To są rzeczy i postępowanie zrozumiałe same przez się.

To o czym napisałaś, było w mojej opinii miłe z jego strony, ale czy naprawdę tak nadzwyczajne ?!

I jeszcze jedno ... kiedy z kolei Ty jechałaś do niego na weekendy i zapieprzałaś tam sprzątając, szorując, gotując, zajmując się jego dzieckiem, odrabiając z nim prace domowe ... gdy pisałaś o tym, odniosłam wrażenie, że to dla Ciebie było to coś normalnego. Że traktowałaś to w kategoriach - mogę, to pomogę. Mogę, to zrobię.
Czy uważasz, że to co robiłaś u niego, dla niego, było jakimś wielkim wsparciem, ofiarą ?
Czy raczej traktujesz to w kategoriach normalności ?

549

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Wiecie co jest najgorsze??? ze mam takie obawy ze nikogo juz nie spotkam, nie pokocham tak samo i ze zostama sama, zgrzybiala i nikomu niepotrzebna. Tyle razy slyszalam ze jestem wredna zmija- czy takie osoby moga kogos znalesc/ poznac normalnego kochanego? Dlaczego to wszystkko jest takie trudne????!!!!!!

Rozstałam się z facetem w Wigilię, czułam się ciągle odrzucana przez niego. Zaraz później odezwali się do mnie dawni przyjaciele, z którymi urwał mi się kontakt. Byłam z nim, bo bałam się samotności. Moim przyjaciołom naprawdę na mnie zależy. Wrescie realizuje swoje marzenia. Faceta żadnego nie mam, ale w dużym stopniu jestem bardzo spełnionym człowiekiem. Też uważałam, że jestem wredna dopóki mi przyjaciele nie pokazali, że jestem dobrym i cierpliwym człowiekiem. Mas przyjaciół? Mozesz liczyc na rodzinę?
Zobacz ile osób wspiera Cię na forum.

550

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Napisałaś, że kochasz bo jest taki, siaki, owaki JAK CHCE. Tylko jak widać on taki być NIE CHCE. Czyli kochasz człowieka którym on nie chce być... mianowicie kochasz samo wyobrażenie o nim.
A od exa się uzależniłaś i bardzo chcesz w nim widzieć coś czego nie ma.

551 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-06 14:36:13)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

To co ja robilam u niego traktowalam po czesci jako normalnosc, choc mialam wrazenie niejednokrotnie ze sie poswiecam za bardzo i zle sie czulam w tym kieracie. Po prostu- wiedzialam jaka ma sytuacje, ze sam wychowuje syna nie ogarnia wszystkiego wiec chcialam mu pomoc zwyczajnie, przeciez nie wymagalo to odemnie nadludzkiej sily. Ale z czasem to co bylo robione z checi przezmmnie po czescie stawalo sie moim oboiwazkiem i to bylo nie fair. Kiedy wchodzilam w to drugi raz postawilam tutaj granice. Wiec nie sprzatalam, pralam gotowalam itd. A i on musial mi pomoc przy kolacji. Ale to nie wystarczylo. Po prostu musze przjac to ze chocby nie wiem co on juz nie bedzie taki jak kiedys, nie ma i nie bedzie NAS. Co nie znaczy ze znow nie uruchamia sie mechanizm co zroblam zle, czemu nie wyszlo....
Zastanawiam sie tez czy moj psycholog to dobry wybor, czy ustablizuje moje emocje  i ich wydzwiek bedzie taki jak z waszych postow- opanowanie, zdecydowanie, jakas spojnosc tych wypowiedzi. Kiedys myslalam ze jestem silna i twarda, no a znajomosc z nim rozwalila mnie totalnie. A moze stalam sie taka rozchiwana przy nim? bo sam nie dawal mi stabilnosci...ktorej teak szukam.

aaaaa i jeszczo jedno- Isbelle co wedlug ciebie jest nadzwyczajnym gestem? Bo mam wrazenie ze oczukujemy tutaj cudow...?

552

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Co nie znaczy ze znow nie uruchamia sie mechanizm co zroblam zle, czemu nie wyszlo....

Prawdopodobnie pierdłaś za głośno....

Sorry, ale nie można ciągle żyć pod dyktando innych, bo jak się zrobi coś nie tak to druga strona się odwróci i zostawi...a niech zostawia.
Masz być sobą i otaczać się ludźmi którzy Cie zaakceptują.

553

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi pamiętasz, że przechodziłam to co Ty? A widzisz ja w tej chwili mam mojego ex głęboko w doopie. Serio! Nawet ostatnio go widziałam z nią. I tylko się upewnilam w tym, że on już mnie nie interesuje. I jestem szczęśliwa!  Serio! I Ty tez będziesz, ale musisz otworzyć oczy!

554

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Wow smile
Tamta, gratuluje, bardzo się cieszę z Twojego wpisu smile
Długo czekalam na podobne słowa, ale warto było smile

555

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
IsaBella77 napisał/a:

Wow smile
Tamta, gratuluje, bardzo się cieszę z Twojego wpisu smile
Długo czekalam na podobne słowa, ale warto było smile

IsaBella dziękuję smile ja też się bardzo, bardzo cieszę smile
Hehe a on ostatnio wysyłał mi mmsy ze zdjęciami które robił żebym "oceniła swoim fachowym okiem" wink ocenilam, podziękował i juz nie czułam potrzeby żeby coś mu odpisać tongue
Więcej, ja teraz bardzo się cieszę że mnie zostawił smile wszystkie te lata będę miło wspominać, ale jednak już go nie chce, choćby mnie na kolanach blagal smile

556

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
tamta89 napisał/a:

Hehe a on ostatnio wysyłał mi mmsy ze zdjęciami które robił żebym "oceniła swoim fachowym okiem" wink ocenilam, podziękował i juz nie czułam potrzeby żeby coś mu odpisać tongue
Więcej, ja teraz bardzo się cieszę że mnie zostawił smile wszystkie te lata będę miło wspominać, ale jednak już go nie chce, choćby mnie na kolanach blagal smile

No i super! smile A mogę zapytać ile czasu "leczenie" z niego Ci zajęło??

557

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Zostawił mnie w listopadzie, do połowy marca mnie przeciągnął. Ja przez te miesiące chciałam powrotu, ale już bywały dni kiedy myślałam "nie wracaj". I chyba wiesz to jakoś samo odeszło pewnego dnia. Ale ja od samego początku go nie idealizowalam i nie mówiłam, że jest jedyny na świecie. Chociaż bardzo bardzo kochałam. Napewno pomogła mi świadomość że on się dla niej tak stara jak nigdy dla mnie.

558 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-07 08:36:59)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Tamta-ciesze sie bardzo ze wkoncu sie poukladalo. Pamietam doskonale jakie emocje toba targaly, jak przezywalas, jak pisalas do niego ze bedziesz czekac jakis okres na zmiane decyzji z jego strony i jak trudno bylo ci przez to przejsc. Tymbardziej gratuluje postawy!
a o sobie?nawet nie wiem co mam napisac.... ja nie wiem co sie stalo, gdzie podzialam sie dawna ja.... czuje sie odarta ze wszystkiego i powoli sama siebie zaczynam wkurzac i tracic szacunek. czy moze byc cos gorszego?To nie jest tak ze ja go za kazdym razem idealizuje. Przerabialam to na terapii. Widze to o czym mi piszecie ale tak jakbym wypierala to ze swiadomosci bo kurczowo trzymam sie tych momencikow kiedy bylo ok. Mam zall do samej siebie ze znow w to wlazlam, choc pewnie stojac jeszcze raz przed takim wyborem zrobilabym dokladnie to samo.  Bo przeciez mi dalej zalezalo, w momencie kiedy ja bylam juz niemal w 100% przekonana ze to definitywny koniec ten proponuje zebysmy sie zeszli, na dodatek jeszcze rezygnuje z innej laski dla mnie. No w to mi graj, bo dla mnie to byl dowod ze mu zalezy. I zalezalo. Przez tdzien. Jezdzil do mnie codziennie. A pozniej przyjal postawe bierna.
Ehhh szkoda slow. Glupia i naiwna jestem strasznie, zwlaszcza w 2-3 roku naszego zwiazku, kiedy wybaczalam mu wybryk po wybryku. Tak jak pisalyscie, przyjdzie kobieta ktora wezmie go w obroty jak ja na samym poczatku, i z ktora nie pozwoli sobie na tyle ile ze mna. o ile madrze to rozegra, bo na moim przykladzie widac ze on wciagnal mnie. I malo tego- teraz kroluje, po raz drugi zrywa w kryzysowym dla mnie momencie i ma to w szystko w powazaniu.
A ja? wiem ze musze skupic sie na sobie. Stalo sie to czego najbardziej sie obawialam, ze znow bede w punkcie wyjscia kiedy zostawil mnie koncem stycznia. Napewno przyzywam to inaczej niz wczesniej. Wkoncu wiem ze da sie zyc bez niego., bo robilam to przez niemalze 3 m-ce... Nie oznacza to jednak ze jest lekko. Bardzo dotyka mnie ta sytuacja, a moja rodzinna dodatkowo doluje. I to tez nie jest tak ze wisze na wszytskich. Na ogol pokazuje ze jest ok. tylko wy i moje 2 kolezanki wiedza jakie emcje mna targaja, dlatego tym bardziej bedzie mi milo, latwiej jesli od czasu do czasu popiszecie ze mna.
Nie rozumiem jednego- cdlaczego musialam natrafic na takiego palanta, i czemu ma sluzyc to wszytsko przez co teraz przechodze.
I kolejna rzecz- na koniec powiedzial mi ze kiedys byl glupi za mna i byl w stanie zrobic dla mnie wszystko, ale zabilam to w nim poprzez kolejen klotnie. I jak tu nie miec poczucia winy?

559

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kochana przede wszystkim musisz zrozumieć, że to koniec. Że choć byście próbowali jeszcze milion razy to i tak by Wam nie wyszło. A wiesz dlaczego? Poprostu do siebie nie ppasujecie! I choćbys siedziała cicho jak myszka to nic a nic by nie zmieniło! Ty nie popelnilas jakiegoś głupiego błędu! Poprostu masz silny charakter i jemu to nie pasowało. I NIC by tego nie zmieniło! A on musiał coś powiedzieć, żeby nie wyszło że to on jest dupa wołowa.
A wiesz czemu on stanął na Twojej drodze? Żebyś przeżyła fajne 3 lata i nauczyła się, że taki typ faceta nie jest dla Ciebie! Żebyś zzrozumiała, że jak Cie dupek zostawi to nie jest koniec świata i żeby kolejny Twój związek był dużo lepszy!

560

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kochana... wiekszosc tutaj wypowiada sie ze jestem sierota losa a ty mowisz ze mam silny charakter????? Gdyby tak bylo nie zgodzilabym sie na jego powrot majac na uwadze co nawyczynial.... a mi zwyczajnie go brakowalo...i caly charakter szlag trafil

561

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kochana moja siostra ostatnio zapytala mnie: i Ty ze swoim charakterem tak mu się dałaś?
I Ty i ja mamy silne charaktery (mój ex stwierdził nawet że dla niego za silny). Co się chociaż potwierdza w tej walce. Tylko w tej chwili u Ciebie problem polega na tym, że Ty swoją siłę źle kierunkujesz. Musisz w głowie ja ukukierunkowac na to żeby o nim zapomnieć.
Powiedz sobie: tak! Przecież jestem silna, a on mi do niczego nie jest potrzebny! Wręcz przeciwnie z nim była bym tylko nieszczęśliwa.

562

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Przde wszystkim musze wpoic sobie do glowy ze czlowiek ktory mnie adorowal, kochal, okazywal uczucie i te wszystkie zachowania za ktore ja jego pokochalam, nie istnieje.Taki byl....jak mu zalezalo.
Nie mam innego wyjscia jak zapomniec, powiem wiecej ze jestem na to zdeterminowana.Nie moge odzalowac tego ze znow zostawil mnie w takim momencie... a ta karuzela skrajnych emocji mnie wykancza. Potwierdza sie to co mowiyscie- czas puscic to czego tak sie kurczowo trzymam. Moze spotka mnie jeszcze cos dobrego.
Ale latwo nie bedzie.

563

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi ... on Tobą manipuluje ... nie sądzę, żeby tak naprawdę myślał.
Z resztą, ja nie sądzę, żeby on cokolwiek w ogóle myślał ...

A wyobrażasz sobie jak matka mówi do dziecka - kiedyś cię kochałam, ale tyle razy byłeś niegrzeczny, że już przestałam Cię kochać ?
Miłość na prawdę trudno jest zabić w sobie.
Sama się o tym przekonałaś.

564

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

ojjj przekonalam i to bolesnie:(
on mna manipuluje a ja sie temu poddaje, bo mysle nad tym zamiast powiedziec mu ze jest poje...y!
ja nie wiem czy w ogole on wie co to milosc....a moze to mnie sie juz wszystko wymieszalo jak ktos kiedys stwierdzil tutaj w jednym z postow.
dzis jade do domu, wlasnie sie pakuje. Dobrze ze pogoda jest fajna i sloneczna. Moze jakos latwiej przetrwam samotnosc w 4 scianach.
ciezko dziewczyny..., ciezko.

565

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ja dzisiaj jestem w Krakowie i wieczorem wracam do siebie.
Chętnie zabiorę Cię do siebie na weekend i nadam na pociąg powrotny w niedzielę wieczorem.

566

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No i rozbeczalam sie jak dziecko!!! Jak to mozliwe ze ludzie ktorzy w ogole cie nie znaja, potrafia ci okazac tyle wsparcia, pomocy i byc ci zyczliwi a czlowiek z ktorym planowalam kiedys zycie wlasnie w takim momencie mnie olewa?? Nawet teraz to piszac rycze.
Kochana, bardzo dziekuje za propozycje. Bardzo chetnie skrzystam ale nie teraz.  Jade do domu po czesci z obowiazku. Babcia moja jest w szpiatlu i wiem ze czeka az ja odwiedze. Przeciez ma tylko mnie. Latwiej bedzie mi dojezdzac z domu do kielc niz codziennie z kielc do krakowa.
A juz abstrahujac od wszystkiego- chcialabys miec takiego kompana na weekend?? Niepozbieranego zyciowo, chyba nie jestem teraz najlepszym kompanem.

567

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Och, oczywiście.
Tacy są najlepsi do szorowania kibla i haczkowania ogródka !
A Ty nie becz, tylko daj znać kiedy chcesz przyjechać.

568 Ostatnio edytowany przez dziwna (2015-05-07 11:12:06)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No i o co tu płakać.. normalne że czasami trafiamy na taborety zamiast ludzi.
A to, że kiedyś coś do Ciebie czuł a teraz przez Twoje kłótnie już nie.. no weź, żałosne... coś musiał wymyślić bo choćby skały srały nie powie że jest beznadziejny wink manipulator...

A i przede wszystkim nie skupiaj sobie na tym co musisz abo nie musisz wpoić na siłe do głowy, przyjmij fakty jakie są i daj sobie czas, takie rany goi tylko czas.

569

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

...dziekuje.

570

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Właśnie przyjechalam do domu. Zdarzylam napalic sobie ogień w piecu, zrobilam zakupy na kolację... Nie o tym chce jednak napisać. Będąc dziś u babci coś pękło kiedy zapytala czemu jestem taaka smutna.. Łzy poplynely i mówię że mój luby który zdecydowal się do mnie wrócić po 3 tygodniach się rozmyslil twierdząc że to nie to i nic mi nie obiecywal. Pozniej rozmowa zeszła zupełnie na inne tematy. Wyobrazcie sobie że kiedy pojechałam od babci ta wzięła za telefon,zadzwoniła do niego mówiąc że jest niepowazny i kpi sobie ze mnie, że tak się nie robi i żeby nie ważył się więcej odzywać do mnie. Kiedy mi o tym powiedziała strasznie się wkurzylam bo zrobiła ze mnie sierote a po drugie wiem co ją czułam kiedy jego mama mnie pouczala . Byłam zdziwiona że moja 811letnia babcia ktoraNIGDY nie ingerowala w moje sprawy zrobiła coś takiego. Oczywiście ten nic sobie z tego nie zrobił. Nie zdziwie się też jak wypali coś do mnie..

571

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi ... Mając tyle rzeczywistych i poważnych problemów wokół siebie - czas juz najwyższy na to, żebyś zaczęła żyć tą swoją rzeczywistością, jakakolwiek by ona nie była.
A u Ciebie wszystko jak przez mgłę nadal.
Ciągle tylko on i on i on. A co on sobie pomyśli, a jak on zareaguje, a ile sobie robi czy nie robi z uwagi Babci ...
Nawet fakt, że Babcia jest w szpitalu zszedł u Ciebie jakoś na drugi plan ...
I jeszcze ta wściekłość na nią, że osmielila się do niego zadzwonić ?! Zupełnie tego nie rozumiem.
Czy babcia mu w jakikolwiek wulgarny sposób ublizyla ?
A może ubezwlasnowolnilas staruszkę, i nie ma ona już prawa do wykonywania samodzielnych telefonów ?
To, że zadzwoniła do niego w żaden sposób nie czyni z Ciebie sieroty. Po prostu martwi się o Ciebie i nie chce, żeby działa Ci się krzywda.

Powiem Ci, że jestem zniesmaczona Twoją reakcją i także tym, że nawet w takiej sytuacji wynosisz jego ponad wszystkie inne sprawy i problemy ...
Wygląda to tak, jakbys tak naprawdę wcale n i e chciała się z niego wyleczyć.

572

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Niestety ale mi też się wydaje, że nie chcesz... hmm

573

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Oj widzę że zupełnie na odwrót odczytalyscie moje odczucia niż jest to w rzeczywistości. Potwierdza się tylko to że albo ja nie umiem opisać dokładnie tego co chce wyrazić i/lub słowo pisane nie umie tego oddać. W tym momencie babcia jest dla mnie najwyższym priorytetem. To dla niej siedzę teraz sama w domu by moc ją codziennie odwiedzać więc nic absolutnie nie jest ponad i mocno zabolalo mnie że w ogóle moglyscie tak pomyśleć. To że się wkurzylam kiedy dowiedziałam się o jej zachowaniu nie znaczy że dałam temu wydźwięk wobec niej. Bo tak też nie było. Ale pisząc że się wkurzylam miałam raczej na myśli taki rodzaj emocji że z jednej strony cieszysz się że ktoś się za tobą wstawił a z drugiej wkurzarz że to robi bo przecież jesteś dorosła. I wreszcie on-mówiąc że on nic sobie z tego nie robi chcialam powiedzieć że jest ignorantem, bucem a nie że liczę na to że coś się zmieni, może zrozumie czy nie. W tym momencie mam to głęboko w d... Tyle w temacie.

574

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dziewczyny jak wam mija sobota? Ja robię wszystko żeby tylko nie myśleć- sadze kwiatki, kosze trawę, myje okna a codziennie popołudnia spędzam w szpitalu. Staram się mocno! Ale czuje się taaaka beznadziejna, że zaufalam po raz nie wiem który i perfidnie zostałam odrzucona,że zakpiono ze mnie,że wybaczylam wszystko, że lamalam kolejną zasadę za zasada żeby tylko było dobrze. Tak wiem naiwna jestem i byłam strasznie i potraktował mnie tak bo mu na to pozwolilam, ale skoro pokazał że chce po cichu wierzylam że może jednak się uda. Czuje się odarta że wszystkiego, nawet z własnego ja i do końca nie wiem jak odbudować wiarę w siebie i patrzec w lustro bez żalu wobec samej siebie. Król jest nagi:-(

575

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Cóż więcej można dopowiedziec Marzi ...
Warto czasem skorzystać z rad i doświadczeń innych osób ...
Gdybysmy tego nie robili, to nadal jedlibysmy rękami ...

576

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Wiem.... Ostrzegalyscie. Ale jak każda chyba baba-do końca wierzylam że może jednak.. chociaz wszystkie wiedzialyscie od początku że to bez sensu.czasami człowiek też nie chce uczyć się na kogoś błędach bo myśli że jego przypadek będzie inny zwłaszcza jeśli chodzi o uczucia. W tym momencie nie umiem poradzić sobie sama że sobą, jak poukladac to wszystko w głowie żeby osiągnąć spokój. Nawet w myśl że robiłam to z miłości też nie pomaga. Bo tyle mam z tego że poraz nie wiem który zostalam wykorzystana i porzucona. Też tak czulas isabelle? Ojjj Źle mi:-(

577

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzimagia,
Cóż ja mogę Ci powiedziec? Ja dopiero sie rozstaje i naprawde zle uczucia dopiero przede mna.

Ale pamietam ze kilka lat temu kiedy rozstawałam sie z innym moim ex nie moglam sobie poradzic z uczuciem takim ze byłam tak glupia i nie widzialam, ze dalam sie wykorzystac. Czyli jakby główny zal miałam do siebie a nie do niego.
Ja radziłam sobie z tym bardzo długo. Chyba po dwoch latach dopiero moglam powiedziec ze oddycham. Ale to tez była inna historia - z dzieckiem w tle.
Tobie zycze zeby było szybciej.
Najwazniejsze to chyba przerobić wszystkie uczucia, nie negować ich. Mi wtedy pomogl pamietnik.

578

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Lena tu też jest dziecko-jego którego swoją droga strasznie mi szkoda bo nawet nie chce myśleć co on teraz ma w głowie skoro ja stara nie mogę się z rozumem złapać. Nie widział mnie 3m-ce powiedziano mu że więcej mnie nie zobaczy, no jednak zobaczył i strasznie się stesknil, rzucał się na szyję itd. Ni ale jeśli własny ojciec funduje mu takie emocje to choć pokochalam go jedyne co mogę to wycofać się z kontaktu z nim żeby nie robić mu zupełnie wody z mózgu. Wprawdzie mam jego komórkę to 8 letni chłopiec więc od czasu do czasu mogłabym zadzwonić ale w mojej scenie chyba nie ma to sensu bo nie wiem też co zostanie przekazane mu teraz. Teraz muszę skupić się na sobie no i właśnie świadomość i analiza tego w ilu kwestiach nagielam swoje zasady i jak czasami pozwolilam sie traktować teraz mnie boli. Oczywiście ją też święta nie byłam i mogę mieć wyrzuty sumienia że mogłam coś lepiej inaczej mocniej itd ale ogólnie samej ze sobą mi źle.

579

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ja tez nagielam duzo swoich zasad. Jak glupia nastolatka. Ale kochałam, bardzo chciałam z kims byc i sobie wybaczam.

Potrafie robic sobie "kuku" ale tez potrafie sobie robic "dobrze".
I na tym dobrze chociaz wcale nie mam ochoty mam zamiar sie teraz skupic.
Zrobie dzis pyszny obiad, pojade na wycieczkę rowerowa a potem sobie zrobie domowe SPA wink

Moge teraz byc swoim wrogiem albo swoim przyjacielem. Wybieram to drugie.

580

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Oczywiście czułam ból i rozpacz, po pierwszym rozstaniu z "moim" Piotrusiem Panem w Kapciach.
Ale po drugim nie było już dla mnie żadnego powodu do dyskusji, rozważań, rozmyślań.
Jak mówi stare, zapożyczone przysłowie:
"Fool me once, shame on you.
Fool me twice - shame on me".

Fakt, że pozwoliłam się źle potraktować po raz kolejny, nie wpłynął na moje poczucie własnej wartości jakoś bardzo druzgocaco. Oczywiście - dalam wszystko co najlepsze, ufalam, wierzyłam, zabiegalam. Staralam się, sprzatalam, okna mylam, firanki prasowalam wink zupełnie jak Ty Marzi.
Ale fakt, że ktoś tego nie docenił - nie ma nic wspólnego ze mną.
Wiele się nauczylam, do dziś zdobyte wtedy doświadczenia są dla mnie ważne i cenne.
Umiem na kilometr wyweszyc manipulację.
Po drugim rozstaniu, to ja zadecydowała, że będzie ono ostatnie, pomimo że z jego strony było jeszcze później wiele prób.
Dawać wszystko co najlepsze z siebie, i jednocześnie błagać żeby łaskawca zechciał to przyjąć - to już za dużo.
Fakt, że ktoś nie potrafił docenić Ciebie, nie ma nic wspólnego z Twoim intelektem, czy z Twoimi zaletami.

Ale - i muszę to powiedzieć - potraktował Cię w taki sposób, ponieważ mógł ... Zrobił tak po raz kolejny, ponieważ mu na to pozwoliła Marzi.
Nie postawilas żadnych warunków, żadnych granic.
To się nie mogło inaczej skończyć.

581

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

IsaBella to co piszesz jest na wagę złota smile

582

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Zgadzam sie. Isabelle to skarbnica wiedzy. Szkoda ze nie umialam i nie chcialam korzystac z jej doswiadczenia wczesniej. Ale juz nadrabiam. Choc w tym momencie skrzywdzilabym tez inne moje 'towarzyszki w niedoli' gdybym o nich nie wspomniala.
Mowisz Isabele ze nie stawialam granic? Np jakich wodlug ciebie?
Moje odczucia sa takie0 stawialam, tylko co z tego skoro sie ich nie trzymalam. W kwesti sprzatania- ja sprzatam caly dom, ty odkurzysz dywany-mowie do mojego ex. OK. Po czym jak przyszlo co do czego zawsze mial milion spraw do zalatwienia w pracy, zrobi to pozniej, bola go plecy musi odpoczac, zrob kochanie ty przeciez tak dobrze ci idzie. Na poczatku traktowalam to ze smiechem, przymrozeniem oka. Ale pozniej powiedzialam nie! No i doszlo do sytuacji takich ze kiedy on cos mial zrobic a ja lezalam szlag go trafial. Potrafil powiedziec do mnie groznym tonem- a ty co? tak bedziesz lezec i niczym sie nie zinteresujesz?!!!Tak 'kochajacy' mezczyzna mowi do swojej kobiety....
Kolejna sprawa.. ale widze to znow dopiero teraz, w kwestii lasek z neta. Zlapalam go raz- ok. Zlapalam 2 i wowczas powiedzialam ze jak zlapie 3 kiedy szuka na czacie realnej kobiety to koniec, bo ja tego nie bede tolerowac. No i co? ano zdarzyl sie i 3... moja reakcja? zdjelam pierscionek zareczynowy, zrobilam awanture, nie odzywalam sie do niego przez 3 tygodnie. Ten w miedzy czasie dzwonil, prosil, przepraszal ale na tamten czas wydawalo mi sie ze dalal mu nauczke i pokazalam ze nie zartuje. A tu guzik! trzeba bylo kpnac dziada w d...e i tyle. Niestey wydaje mi sie ze on i tak nie czul ZADNYCH wyurzutow sumenia ze robil cos zle. Przeciez szukal na czacie, bo nam sie nie ukladalo, gdyby bylo cudownie nie zrobil by tego. Jakby swoje zachowanie zawsze umial wytlumaczyc. Wydaje mi sie ze zawsze dla niego najgorsze bylo obnazenie go, zlapanie na goracym uczynku niz sama szkodliwosc czynu. Czym to tlumaczyc? moim zlym zachowaniem czy jego skrzywieniem?
A teraz? powiem ze jest inaczej. Oczywiscie jest mi zle, zaplacze w ciagu dnie nie raz i nie dwa. Ale jest zupelnie inaczej. Po czesci czuje jakas dziwna 'ulge'??? nie umiem do konca tego jeszcze sprecyzowac, ale i strach bo nie chce byc sama:( Teraz bardziej przeszkadzam sobie ja sama,no bo jak moglam dac sie tak wykorzystac, tak drugi raz zaufac po tym wszystkim i tak porzucona kiedy potrzebowalam oparcia. Slowa elle88 kiedy sie tutaj wypowiadala MOCNO utkwily mi w pamieci. Ze kobieta ktora umie gotowac, prac sprzatac niekoniecznie jest dobra partnerka, ze jestem sierota emocjonalna, slaba pyschicznie i dla tekiego kolesia ani dla zadnego nigdy nie bede atrakcyjna. Moze cos w tym jest....?????Wchodzac to bylam zupelnie inna. Pewna siebie, przebojowa. Widzialam wiele zlych, chorych jego zachowan, ale naiwnie myslalam ze to zmienie swoja dojrzaloscia, postawa. A tymczasem on wchlonal mnie, zupelnie! nawet nie wiem kiedy. Pozatym  tak mysle... czy to jest zle ze kobieta mowi iz jest jej smutno, potrzebuje wsparcia itd.??? a ja mialam czasami wrazenie ze kiedy tak mowilam ten uciekal. KIEDY bylam silna bylo super, zly moj dzien- znowu przesadzasz, martwisz sie na zapas itd itd.
Ale posty Isabelli mi pomagaja. Wlasnie sobie uswiadamiam juz abstrahujac od wszytskiego, czy to moja wina ze on nie docenial wszytskiego co w mojej ocenie dla niego robilam? On pewnie by zapytal- a co takiego robisz?! no i wlasnie....dla niego zaakceptowalam bardzo wiele, poswiecilam jeszcze wiecej i bylabym pewnie w stanie na wiecej. Teraz zadaje sobie pytanie- po co? Nigdy tak burzliwego zwiazku nie mialam z nikim, nigdy tez takiej hustawki emocjonalnej nikt mi nie zaserwowal. Teraz jedynie co moge powiedziec to niech wroci sobie do tej pani, z ktorej 3 tygodnie temu zrezygnowal dla mnie i uklada zycie. Bo co ja moge? Przez te 3 tygodnie dalam z siebie WSZYSTKO by bylo dobrze. Jezdzialm do niego, zostawialam obiadki, NIE PRALAM, NIE SPRZATALAM, zajmowalam sie dzieckiem ale i tak to nie bylo 'to'. On byl juz inny. Zaproponowalam nawet ze jak chce, mozemy pojechac razem do jego ojca i pogadac z nim, z czym ma problem? Wszystko! zeby tylko bylo ok, choc w glebi duszy wcale mi to na reke nie bylo. Bo nie czuje sie winna, nic mu nie zrobilam. No ale chclam to zrobic,dla niego, dla ogolnego spokoju. Nie chcial. Kazal mi samej do niego jechac! Wiec kiedy czytam teraz post Isabelle to stwierdzam ze to naprawde nie moja wina ze on tego nie umial dostrzec, docenic.
kochana, piszesz ze za pierwszym rozstaniem czulas bol i rozpacz, a za drugim wiedzialas ze to definitywny koniec. A te 2 decyzje o rozstaniu wynikaly z czyjej strony- jego?

583

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Nie, z mojej.
Bo on przekroczył granicę, którą wyznaczylam, i co do której zapowiedzialam, że po przejściu tego punktu krytycznego będzie koniec.
On był zaskoczony.
Przecież już raz to zaakceptowalas - powiedział.
Nie rozumiem różnicy - powiedział.

Rzeczywiście nie rozumiał.

584

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

hmm... kiedys o tym myslalam czy stawiajac granice spowodowalabym jego zmiane...?
wydaje mi sie ze nie. Raczej obstawiam ze ten 'zwiazek' zakonczylby sie po 1 roku, nie po 3, dajc tym samym mi 2 lata i szanse na cos normalnego.
Wydaje sie ze nasze historie sa podobne. Moze kiedy uda nam sie zobaczyc, przy jakis winku opowiesz mi wiecej w ramach dzielenia sie doswiadczeniem.
Roznica jest taka, ze ty zachowalas swoje 'ja'. A ja mocno chcialam wierzyc ze to ten, wspanialy, przystojny, opiekunczy, itd itd. No i byl- do czasu. A pozniej nie chcialam widziec tego co teraz dla was jest oczywiste, tlumaczac sobie ze przeciez mi zalezy, chce, kocham wiec wybacze.
Mam swoja lekcje na przyszlosc, szkoda ze tak bolesna.

585

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

O!!!!

Widze ze jest nas wiecej, ktore sie z ta sama historią powinny rozsiąść przy butelce wina .....

Posty [ 521 do 585 z 652 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026