netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomocy- nie daje rady po rozstaniu

651 odpowiedzi67 249 wyświetleńzałożony przez marzimagia, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Strony 1 2 3 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 652 ]

1

Temat: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

hej wszystkim!
Pierwszy raz wypowiadam sie na jakimkolwiek forum, czy tez dodaje nowego posta, wiec jesli komus wcisne sie w watek z gory przepraszam. Chce w duzym skrocie opowiedziec swoja historie, moze jak wyrzuce to z siebie bedzie mi latwiej...
Spotykalam sie z facetem przez 3 lata. Poznalam go w sieci. Najpierw rozmawialismy przez gg, pozniej bylo spotkanie po ktorym wiedzialam ze cos bedzie sie dzialo wiecej. Ja bylam bardzo na tak, z jego strony widzialam rowniez zainteresowanie moja osoba. Na dzien dobry pojawil sie problem- dziecko. W sumie powiedzial mi to na 1 spotkaniu, ze ma dziecko z kobieta i do ktorego ma pelne prawa rodzicielskie. Dziela sie z jego matka, z ktora nie byl zonaty, opieka na dzieckiem w ten sposob ze weekendy dziecko bylo u niej,a  w tygodniu u niego. W kazdym badz razie kiedy dowiedzialam sie ze ma dziecko, mocno mnie to zaszokowalo i nie powiem zeby bylo na reke... pozniej pomyslalam sobie, ze przeciez to dziecko nie jest niczemu winne, i jakos tak sie stalo ze weszlam w to cala soba. Widywalismy sie w weekendy, poniewaz mieszkalismy w dwoch roznych miastach. On w swoim prowadzil biznes i nie mial szans przeniesc sie do mnie. Ja z kolei mialam satysfakcjonujaca prace i mieszkanie 70 km od jego miasta. Docelowo wiedzialam ze jesli juz to ja bede ta osoba ktora bedzie musiala sie wyprowadzic i przeniesc do niego. No i zylismy... na poczatku bylo superrrrr.... wspolne wyjazdy, spacery, wypady a i nudzic razem bylo sie super. Po jakis 6 m-cach pojawialy sie jakies drobne sygnaly ktore moze przemawialy za tym zeby konczyc te relacje. Ale ja oczywiscie nie chcialam sluchac glosu rozsadku. On pochodzil sam z rozbitej rodziny, jego rodzice rozwiedli sie kiedy mial 18 lat w atmosferze nienawisci i wielkiej zlosci. Teraz ma kontakt z obojgiem rdzicow, mam pomaga mu przy wychowaniu dziecka, natomiast jego ojciec to despotyczny typ ktory zawsze probuje ustawiac i kierowac zyciem innym. I tak tez bylo w przypadku mojego faceta. Mimo ze ma 34 lata jest zalezny od ojca finansowo- razem prowadza dzialalnosc, a ojciec kiedy cokolwiek bylo nie po jego mysli, bez wahania mowil ze jak sie nie podoba moze odejsc. I tak bylo w wielu aspektach.....natomiast jesli chodzi o nas do 6 miesiecy bylo super, pozniej zaczelismy sie klocic coraz wiecej ale ciagle byla miedzy nami chemia i cos nas do siebie ciagnelo. Jak tydzien dlugi bywalo ze 2 dni bylo ok a 5 sie klocilismy. Kazda klotnia powodowala ze sie odsuwalismy od siebie, aprzynajmniej ja od niego. No i sie zaczelo, bo on ma duze potrzeby seksulane ktorych ja nie spelniam... kiedy tlumaczylam mu ze jesli w codziennym zyciu nie pomaga mi, ze sie nie stara to ja pozniej tez nie mam ochoty na starania w lozku... ale ciagle przy sobie trwalismy. 3 razy zlapalam go kiedy na czacie szukal realnej panny, wysylal zdjecia itd. Pozniej przyjezdzal do mnie blagal ze to dlatego ze nie ma czegos w zwiazku to szuka gdzie indziej, co dla mnie bylo chore. Ale wybaczalam. Wkoncu mi sie oswiadczyl-przyjelam. Zaczal sie temat naszego mieszkania razem. Poniewaz ja juz kiedys zaryzykowalam i przeprowadzilam sie do faceta i skonczylo sie na tym ze w jednym dniu, zostalam bez mieszkania i bez faceta i bez pracy (akurat dostalam wypowiedzenie z powdu likwidacji etatu) biorac pod uwage nasze klotnie szarpaniny i toksyczny wplyw ojca mocno sie balam tam przeprowadzac. I mowilam mu o tym. Proponowalam zebysmy wynajeli sami mieszkanie z dala od ojca.... nie chcial. twierdzil ze tutaj ma apartament za darmo a za mieszkanie jakies 30-50 metrow bedzie placil kolo 1500 wiec po co? no i tak zylismy z dnia na dzien, on oczekiwal ze ja sie przeprowadze ale nie rozmawial ze mna w ogole o tym jak to ma wygladac. Po swietach powiedzial ze to koniec. Ze czekal 3 lata az sie przeprowadze i sie nie doczekal, ze  wtym czasie to moglby sobie zycie ulozyc i dac dom swojemu dziecku a tak zostaje z niczym. Probowalam tlumaczyc rozmawiac- ze moze sie przeprowadze ale do pracy bede dojezdzac te 70 km bo boje sie zaryzykowac wszystko kiedy sie miedzy nami nie klei. Powiedzial ze nie chce, ze chcialam sobie byc w tym miescie, to bede sama. Ze on mi mowil, a ja nic. Za swoje kontakty z ojcem obarczyl mnie i zapytal- co zrobilas przez 3 lata zebym sie pogodzil z ojcem???!!! wtedy zrozumialam ze rodzice chyba pomogli mu w podjeciu decyzji. W trakcie naszej ostatniej romozwy dowiedzialam sie wielu rzeczy-ze przez 3 lata sie nim bawilam, dobrze bylo mi przyjechac na weekend, pobawic sie pouzywac itd... a kiedy zaproponowalam ze przeciez teraz mozemy zamieszkac razem i sprobowac jak bedzie powiedzial- teraz juz moj ojciec cie nigdy nie zaakepctuje, bo jest zly ze nic nie zrobilam w tym kierunku zebysmy mieszkali razem,a  pozatym to ja juz sam nie chce tego ciagnac. Tak sie sklada ze rozstanie nasze zbieglo sie w czasie ze smiercia mojego dziadka, wiec tym bardziej, podwojnie przykro. Mowilam i prosilam- ze w takim momencie???? ze nie mogl odczekac az sie troche podniose, zwlaszcza ze bylam z nim bardzo zzyta. Byl nieugiety. Wiele razy tez mial pretensje do mnie ze nie zajmuje sie  jego dzieckiem jak swoim. Ze go nie urodzilam i pewnie tego nie czuje, a swoje to inaczej bym traktowala. Zastanawialam sie czy to wszystko naprawde moja wina??? ja naprawde sie staralam, ale on mial no pretensje ze przeszlam kolo pokoju dziecka i nawet nie zauwazylam ze jest odkryte. Mowilam- to w czym problem, jak widzisz ze jest odkryte to przykryj i po temace. Wtedy slyszalam ze wlasnie o to chodzi, ze ja tego nie czuje itd. Dla mnie szukanie dziury w calym, bo jego dziecko bardzo bylo ze mna zzyte, ale tez wiedzial chlopak kto jest jego mama i nie zamierzalam mu zastepowac jej na sile. A moj partner chyba tego oczekiwal. Wiele razy tez slyszalam- zabierzesz sie do siebie na caly tydzien, by zostajemy bez obiadu, bez zakupow, nic cie nie interesuje ani nie obchodzi. Bolalo mnie to bardzo, takie stanowisko bo kogo potrzebowal? kucharki? sprzataczki czy kobiety? i do tej pory nie wiem czy zle robilam??? bywalo wiele razy kiedy faktycznie zostawialam obiad im na caly tydzien+ jeszcze wpadalam w tygodniu, ale tego juz nie pamietal....wiec od 3 tygodni kazdy zyje swoim zyciem. W minionym tygodniu dostalam sms z prosba o odeslanie pierscionka zareczynowego. Napiszcie prosze co myslicie- serce peka... Czy to faktycznie moja wina??? nie umiem sobie z tym wszuystkim poradzic

2

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

myślę, że będzie ci lepiej teraz niż z nim. on ma 34 lata a ty? jest niedojrzały. trzymał się rodziców, bał się im sprzeciwić a to dobrze nie wróży.
Pierścionek faktycznie odeślij, bo to nie jest prezent, tylko ma taki symboliczny wymiar. Zaręczyny zerwane=pierścionek oddajemy.
był trochę toksyczny i dlatego teraz tak bardzo to przeżywasz i już nie wiesz czy to twoja wina czy nie. Nie twoja! Zafundował ci przeróżne emocje a teraz ci tej huśtawki brakuje. Ale jak się otrząśniesz to będzie ci lepiej, spokojniej. Powodzenia!

3

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

filezila dziekuje za slowa pocieszenia. Ja mam 31. Wiele naszych nieporozumiem wynikalo z tego ze ja raczej dosc mocno stapam po ziemi, wiem czego chce, walcze o swoje. Paradoksalnie wszystko to co jemu sie podobalo we mnie na poczatku, stalo sie moja wada. To ze jestem konsekwentna w zyciu- bylam tez wobec niego, wowczas slyszalam ze jestem zimna nieczula, ze sie czepiam. Ale jesli ktos mowi ze obiecuje cos zrobic, to ja uznawalam to za pewnik. A kiedy tego nie bylo- oczekiwalam odpowiedzi dlaczego.Do tego jeszcze te problemy w lozku- jego slowa- on ma duze potrzeby, potzebuje czesto i oczekuje urozmaicenia. Na poczatku wszytsko bylo ok.Ale kolejne przepychanki miedzy nami, szarpaniny tylko mnie odsuwaly od niego. mowilam mu o tym. Podobnie jak zwalanie obowiazkow domowych na mnie kiedy sie widzielismy, powodowalo ze wieczorem bylam juz tak padnieta ze zasypialam od razu. I znow byly klotnie. Tlumaczylam, mowilam o partnerstwie ale to bylo tylko moje gadanie. Wedlug niego to ze mna cos jest nie tal, ze ludzie w lozku sie godza, ale nie ja. Szkoda tylko ze na poczatku nie mial zadnych zastrzezen ale on tez byl inny, tego juz nie widzi.
co do pierscionka- bardzo mnie to zabolalo. Ja jestem zdania ze jak sie komus cos daje, to sie nie zabiera. Tymbardziej ze na co mu on? bedzie go nosil?, sprzeda i chce zwrotu zebym ja czasem na tym nie zarobila??? nie wiem....Mam 31 LAT, kolejny 2 rozpas zwiazku narzeczenskiego( wczesniej 5 lat, teraz 3) i zero checi i sily na cokolwiek. Moze fajtycznie to we mnie jest problem, ze tak jak faceci szybko mnie pokochuja i chca sie zenic, miec dzieci tak pozniej rownie szybko i definitywnie koncza relacje bez patrzenia na druga strone. Nie umiem sie w tym wszystkim odnalesc, wychodze z tego zwiazku z poczuciem winy z ktorym nie umiem sobie poradzic/

4 Ostatnio edytowany przez filezila (2015-02-01 22:02:21)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

wina nie jest po twojej stronie. on chyba chciał cie ustawić po swojemu ale się dałaś to zwalił winę na ciebie. Widać, że jesteś rozsądna, konsekwentna ale tez chyba mu za dużo wybaczyłaś. Zobaczył, że nie ma Tobą żartów i się ulotnił. Myślę, że jego celem było uzależnienie ciebie od niego samego. Na szczęście nie dałaś się. smile

Pierścionek zaręczynowy to nie prezent. Według mnie bezwzględnie trzeba go oddać właścicielowi-facetowi. Ja to odbieram jako symboliczne uznanie dziewczyny za narzeczoną czyli taką, z którą planuję życie.
Ja pierścionek zaręczynowy oddałabym w momencie rozstania. Tak symbolicznie, żeby nie robić sobie nadziei.
Mówisz po co jemu ten pierścionek, a po co tobie? myślę, że go sprzeda a innej kupi nowy, po czym znów go dostanie z powrotem. Z resztą już możesz współczuć jego nowej partnerce,nie tongue

5

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

no tego do konca pewna nie jestem. Mowilam mu ze tak zabiega o dobro swojego dziecka, a tak naprawde sam go w jakis sposob uposledza swoimi decyzjami i wyborami. Bo co ono bedzie mialo w glowie?? znowu kolejna baba ktora zaakceptowal, pokochal i ktora znika z jego zycia. Biorac pod uwage ze moj juz byly partner jest naprawde przystojny, szarmancki, umie sie zachowac w towarzystwie mysle ze niedlugo bedzie singlem...:( ale filezila jest jakas prawda w tym co mowisz. Wielokrotnie mialam wrazenie ze moglabym miec  wtym domu wszystko- bo tam sa pieniadze, wplywy itd. Ale co z tego, skoro nikt nie liczyl sie z moimi potrzebami.... i temu sie buntowalam... mialam prac sprzatac gotowac, fajnie ze jestem wyksztaltcona, mam pozycje zawodowa itd. Dobrze jest sie mna chwalic, ale moje potrzeby chyba byly na samym koncu. zreszta... keidys jego mama mi powiedziala- ze im jako dziadkom chodzi przede wszytskim o dobro dziecka, zeby u boku ich syna byla kobieta ktora stworzy normalny dom itd. Ja widac tego domu stworzyc nie umialam, albo inaczej- widzac ze miedzy nami jest ok, ze mnie wiele razy zawodzil balam sie zaryzykowac wszystkim,zwlaszcza ze on nie ryzykowal niczym.
Jak juz bylismy zareczeni- pwoiedzialam-ok, wprowadze sie do ciebie ale najpierw sie pobierzmy. O odpowiedzi uslyszalam jego wielki smich i pytanie co to za wymagania, i generlanie z jakiej choinki sie urwalam. Staram sie do tego podchodzic w dosc racjonalny sposob, ale latwo nie jest, tymbardziej ze to ja wiele razy chcialam to zakonczyc a on za kazdym razem zabiegal o mnie, ze wiele sie zmieni itd. W najmniej dla mnie korzystnym momencie to on powiedzial koniec i nawet nie chcial sluchac moim argumentow:(:( zdaje sobie spawe ze w duzej mierze w decyzji utwierdzaja go rodzice, ktorzy wpoili mu do glowy ze tak bedzie lepiej, a ja sie nim tylko bawilam:(

6

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

z tego co napisałaś to jego matka pewnie była tak samo traktowana. Już sama nie walczyła o swoje potrzeby tylko liczyło się dobro innych a teraz dziecka. Myślę, że ona w duchu cię rozumiała ale nie miała chyba takiego charakteru, żeby się sprzeciwić.

Wiesz dlaczego tak było, że odszedł teraz? Kiedy Ty chciałaś odchodzić on by został porzucony, ten z wadami. A teraz to on dumnie odszedł, bo nie sprostałaś jego wymaganiom. Zostawił Cie w takim momencie żebyś poczuła się słaba.

Sama widzisz, to jest człowiek, który gra i taki który musi wygrać. Myślę, że tak został wychowany, jego ojciec rządził, on też musi, kobieta jest do gotowania itp. Jeśli teraz tak było to pomyśl co by było za 10 czy 20 lat, byłabyś tam nikim.

Ale tak jak czytam Twoje posty to wyciągam tez wnioski dla siebie. Jeśli poznam kiedyś konkretnego faceta to już wiem na co zwracać uwagę: czy mnie lekceważy, czy bierze pod uwagę to co mówię, jak traktuje żonę i inne kobiety w domu, bo to będzie obraz mojej przyszłości z nim smile

7

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kochanie, małżeństwo definitywnie by wam nie wyszło. Zobacz ile "czerwonych awaryjnych lampek" miałaś po drodze: obarczanie cię problemami, zwalanie na ciebie winy, brak chęci do rozmowy, nieukładanie się w łóżku. Gadka o tym, że co ty zrobiłaś żeby JEGO KONTAKTY POLEPSZYŁY SIĘ Z OJCEM? Sam niech o to zadba, stary koń! On chyba sprzątaczki, kucharki i psychologa potrzebował, a nie partnerki! Mentalnie byś przy nim zgniła, uwierz. Związek to owszem, wyrzeczenia, kompromis, ale nie uwstecznianie się, poczucie winy, poczucie że jest się gorszą itd. Jeśli ty masz świadomość, że próbowałaś rozmawiać i naprawiać, a on nie, to swoją cześć wykonałaś, jak chodzi o naprawianie związku. On powinien dać coś od siebie!

A dlaczego twoje pierwsze narzeczeństwo się rozpadło?

8

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Tak, to napewno wazne, jakie ktos ma relacje z rodzicami, jak traktuje mame itd. Problemw  tym ze pewnych rzeczy od razu nie widac. Tak bylo tutaj. A kiedy zaczynasz je dostrzegac siedzisz  w tym po uszy, i naiwnie wierzysz ze swoja miloscia, poswieceniem naprawisz wszystko, pokazesz jak swiat funkcjonuje itd. Ja tak wlasnie mialam. Jak widac kiepsko na tym wyszlam. Mysle ze minie jeszcze wiele dni,wiele lez wyleje zanim zrozumiem ze dobrze sie stalo ( o ile w ogole) do takiego wniosku dojde. Poki co swiat zawalil sie mi na glowe i zastanawiam sie czy moje przeprowadzka do niego spowodowalaby ze wszytsko byloby ok, czy teraz byc moze znow szukalabym i pracy i mieszkania..... niestety tego sie juz nie dowiem. Widzialam dzis, ze zaktualizowal swoj profil, wiec chyba z marszu rozpoczal goraczkowe poszukiwania nowej partnerki i matki dla jego dziecka

9

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

może faktycznie powiedz jak było z tym pierwszym narzeczeństwem smile
Bo wiesz miałam zapytać jakich facetów wybierasz. Chodzi o to, że może oni są jacyś toksyczni a Ty chcesz ich uzdrowić, naprawić ich światopogląd Twoja wielką miłością. Ale sama tego nie zrobisz, oni muszą chcieć ażeby chcieli to muszą zrozumieć , że cos jest nimi nie tak...

10

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

moje pierwsze narzeczenstwo?? bylam jeszcze wtedy na studiach, w zasadzie cale studia sie spotykalismy. Po obronie pracy mgr przeprowadzilam sie do niego, Mielismy wyznaczona date slubu itd. No i sie zaczelo..... zobaczylam jak zycie we dwoje wygladalo, to ze on po pracy wolal obskoczyc 4 kolegow i napic sie piwa zamiast wrocic jak najszybciej do mnie, przestal sie starac, zabiegac. Ja bylam w obcym miejscu w jego domu, oczekiwalam ze bedzie sie mna opiekowal bo nikogo tam nie znam. Wowczas slyszalam ze wiecznie bede sie tam obco czuc??? pozniej po kazdej z klotni potrafil wyjsc z domu na cala noc, urznac sie i przyjsc nad ranem. az ktoregos razu po jednej z takich klotni wyjechalam na weekend zostawiajac mu wiadomosc zeby sobie wszystko przemyslal bo tak nie moze byc. Wracajac z tego weekendu do niego myslalam ze sie pogodzimy i bedzie normalnie. Jakies bylo moje zaskoczenie kiedy powiedzial mi ze to koniec. Plakalam, probowalam rozmawiac walczyc, nic. Po tygodniu jego zyczliwi sasiedzi doniesli mi ze wozi inna panne juz w aucie. Z tego co wiem wzieli slub, ale tylko cywilny bo ona rozwodka jest z dzieckiem. On dzieci z nia nie ma, a czy jest szczesliwy??? nie wiem. ale przezylam wtedy strasznie to wszytsko! Widocznie to ze mna cos jest nie tak....

11

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Wszystko z tobą jest w porządku. Nie twoja wina że chłop se wolał kolegów niż ciebie. Mówisz że wspólne mieszkanie zweryfikowało wszystko. Więc dobrze że tak się stało. Jest ci teraz przykro, czujesz się jak śmieć bo z drugim fagasem nie wyszło: ale jeśli już coś nie trybi na takim wczesnym etapie, to jak ma trybić przez następne 20 lat?

12

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

a tak w ogole to pomijajac wszystko wiele rzeczy mi w nim odpowiadalo- to ze jest przystojny, zadbany, ze ma gest i nie jest sknera, pomyslowy, zaradny, opiekunczy i czuly, podobalo mi sie jakie ma relacje z synem- w zyciu nie widzialam zeby facet mial takie z dzieckiem i wiele innych rzeczy. Problem w tym ze ja myslalam ze uzdrowie jego chora zazdrosc, relacje w domu  a stalo sie tak ze to wszytsko zaczelo wciagac mnie. Stalam sie bardzo nerwowa, zaczelam czepiac, wymagac i zachowywac w negatywny sposob o ktory sie w zyciu nie podejrzewalam:( a z jego strony tez nie bylo za wiele checi zmiany. Tkwilismy przy sobie ale to uczucie systematycznie gaslo. Nie bylo juz tej niewinnosci jak na poczatku, nasze klotnie, jego problemy z ojcem, matka jego dziecka ktora non stop do nas sie wtracala, cala atmosfera w domu zabijala nasze uczucie. Przyszlo zycie problemy i koniec..... ja oczekiwalam wsparcia i poczucia ze sie mna zaopiekuje, a on tak jak powiedzialyscie dziewczyny- praczki, kucharki, i dziwki w lozku bo przeciez ma potrzeby!!!

13

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

ale chyba sama zauważyłaś, że obaj byli do siebie podobni...? Podobnie się zachowywali. Ja na Twoim miejscu poszłabym do psychologa i z nim zastanowiła się czemu wybieram tego typu mężczyzn tzn chłodnych, poniżających itp. Albo co powoduje, że jak zamieszkacie razem to oni w ten sposób się zachowują?

14

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

wlasnie w tym problem ze oni nie sa chlodni... przynajmniej do pewnego czasu. Na poczatku to jest meega czulosc, delikatnosc i opieka, dopiero jak zaczyna robic sie zle okazuja sie zimnymi bezwzglednymi typami. Serce nie sluga. Czlowiek juz tak ma ze szuka w takich sytuacjach winy w sobie- ja nie jestem odosobniona tutaj. Wiem... rozdrapywanie ran nic dobrego nie przyniesie ale dzieje sie jakos samo... do tej pory zastanawiam sie
a) na ile moja przeprowadzka cos by zmienila
b) czemu kiedy ja mialam dosc nie bylam na tyle silna jak on teraz by n-ty raz wybaczyc zle zachowanie.
No a teraz moze mi sie chlop wysmiac w twarz. On jest gora. To ja zostalam z poczuciem winy, zdolowana i czuje sie jak g....

15

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

b) czemu kiedy ja mialam dosc nie bylam na tyle silna jak on teraz by n-ty raz wybaczyc zle zachowanie.

nie rozumiem... czemu nie byłaś silna żeby mu wybaczyć złe zachowanie?

16

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

nie, czemu nie bylam na tyle silna by wytrwac w postanowieniu ze to koniec. Chodzil, prosil, dzwonil, zabiegal no i dawalam kolejna szanse.... tak jak napisalam3 razy zlapalam do na czacie jak szukal realnej kobiety.... sam wyslal mi zdjecia, mowil ze jest sam, oczywiscie nie wiedzac ze to ja jestem z drugiej strony. Po czym jak sie wydawalo, byla z mojej strony tylko oznajmienie ze to koniec, ze to jednak jestem ja i nie mamy o czym rozmawiac... jego wytlumaczeniem bylo ze szukal tam tego czego nie ma ze mna.. wiec z drugiej strony po co zabiegal zebysmy byli dalej razem???? zeby nie wyjsc z poczuciem winy??? ja wybaczalam.. Teraz wina za to wszystko zostalam obarczona ja. Moze tak jest mu latwiej??? nie wiem, mnie napewno dodatkowo to doluje.

17

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

nie, czemu nie bylam na tyle silna by wytrwac w postanowieniu ze to koniec. Chodzil, prosil, dzwonil, zabiegal no i dawalam kolejna szanse.... tak jak napisalam3 razy zlapalam do na czacie jak szukal realnej kobiety.... sam wyslal mi zdjecia, mowil ze jest sam, oczywiscie nie wiedzac ze to ja jestem z drugiej strony. Po czym jak sie wydawalo, byla z mojej strony tylko oznajmienie ze to koniec, ze to jednak jestem ja i nie mamy o czym rozmawiac... jego wytlumaczeniem bylo ze szukal tam tego czego nie ma ze mna.. wiec z drugiej strony po co zabiegal zebysmy byli dalej razem???? zeby nie wyjsc z poczuciem winy??? ja wybaczalam.. Teraz wina za to wszystko zostalam obarczona ja. Moze tak jest mu latwiej??? nie wiem, mnie napewno dodatkowo to doluje.

w tym poście sama sobie odpowiedziałaś na wszystkie pytania...

18

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

A tutaj do poczytania jako pomoc "po" http://www.netkobiety.pl/t67911.html
Dużo stron, ale warto spróbować. Tylko sugeruję od początku.

19

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

A czy Wy patrzac na swoje doswiadczenie, predzej czy pozniej dochodzicie do wniosku ze dobrze sie stalo???? czy raczej sa rzeczy ktore nie mozecie sobie wybaczyc???

20

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

ktos wesprze dobrym slowem???

21

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

ja Cię wspierałam w innym Twoim wątku, ale teraz nie nie mogę go znaleźć
czy został skasowany?

22

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

no wlasnie sama sie zastanawiam co sie z nim stalo???? nie ma pojecia!i pamietam ze mnie wspieralas za co bardzo dziekuje:)

23

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Siedze w pracy i myslami jestem daleko stad... nie umiem znalesc sobie miejsca. Nie wiem, bywaly rozne momenty ale czlowiek teraz o nich nie mysli. W pamieci ma raczej te pozytywne momenty. Swiadomosc ze on sie zupelnie odemnie odcial dodatkowo mnie dobija. Chyba nawet byloby mu na reke zebym zapadla sie i znikla z powierzchni ziemi. To tym bardziej boli, tym bardziej jest przykro. Pozatym skoro juz zostalam obarczona wina to sie zastanawiam na ile w tym jest mojej winy??? nie chcialam sie przeprowadzic ze wzgledu na to ze mialam spore obawy zeby rzucac wszystko biorac pod uwage jak miedzy nami ostatnimi czasy bywalo. Wiec teraz jestem sama, w miescie ktorym chcialam, ale sama nikomu niepotrzebna, zalamana i czujaca sie jak g....

24

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ale na tym przecież polega rozstanie, że ludzie przestają się spotykać, rozmawiać, pisać ze sobą. I tak jest najlepiej. Uciąć i koniec.
Takie rozstanie na raty jest jeszcze gorsze.

Teraz cierpisz, ale powiedz, jak się czułaś w tym związku??? Chyba coś było nie tak, skoro bałaś się przeprowadzić...... chyba nie byłaś z nim do końca szczęśliwa

25

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

fakt... bywaly zle momenty, bywalo tez tak ze plakalam i to bardzo z tego jak sie zachowal, jak potraktowal itd. Ale ja tez nie bylam dluzna- wiele razy zachowalam sie w zlosci tak ze do dzis sie tego wstydze i zastanawiam jak ja sie tak moglam zachowac??!!! nie jestem dumna z tego powodu. Ale nasz zwiazek nie skladal sie tylko z takich chwil... byly rowniez super, kiedy bylam bardzo szczesliwa i niczego wiecej mi nie bylo trzeba. A to ze sie nie przeprowadzilamn wynikalo przede wszystkim ze strachu. Juz raz tak zrobilam z moim pierwszym narzeczonym. Stalo sie tak ze kiedy sie rozstalismy w jednym dniu zostalam bez mieszkania, pracy (akurat dostalam wypowiedzenie z pracy z powodu likwidacji etatow), pieniedzy. Przezylam pieklo. To normalne ze czlowiek uczy sie na bledach... i pewnie tutaj nie wahalabym sie z przeprowadzka gdyby miedzy nami bylo super. Natomast bywalo roznie. Tydzien bez klotni byl tygodniem straconym. Do tego dochodzily rozne sytuacje wokol dziecka- jego matka wyzywala mnie od kochanek, ciagle sie do nas wtracala, sytuacje z ojcem partera ktory jest despotycznym typem, jakies szantaze, momentami chora atmosfera- to powodowalo ze sie po prostu balam. Jak zaproponolam zebysmy sie przeprowadzili razem wszyscy ale na jakies wynajmowane mieszkanie to moj chlop nie chcial. Bo tak mu bylo wygodnie- zyc u tatusia w apratamencie, ale tez na jego warunkach. Wiec ja troche czulam ze musze zaryzykowac wszystkim i maialm takie poczucie ze jak bedzie problem to moj partner niekoniecznie stanie za mna... No i te moje poprzednie doswiadczenia....
Jesli chodzi o nieodzywanie sie- ja rozumiem ze ludzie ucinaja kontakt. Ale wydaje mi sie ze ze wszystkiego mozna wyjsc z klasa. My nie bylismy jakas para 18 latkow prowadzajaca sie od czasu do czasu. Tworzylysmy zwiazek narzeczenski wiec z szacunku dla tej relacji wydawalo mi sie ze mozna bylo to rozegrac inaczej.
Powiem tyle- po tym jak on powiedzial ze to koniec, staralam sie byc silna. Przez tydzien nie odzywalam sie wcale, bylo ciezko. po tygodniu zdecydowalam sie pojechac do niego i jeszcze raz sprobowac z nim porozmawiac. Nawet mnie do domu nie wpuscil! rozmawial ze mna w moim aucie. Powiedzial ze nie zrobilam nic zeby on sie pogodzil z ojcem, ze 3 lata czekal az sie przeprowadze i sie nie doczekal, ze w ogole to jest mu juz to wszystko obojetne i nie pasujemy do siebie temperamentami. Zapytalam tylko czy moge zobaczyc sie z jego dzieckiem na koniec- wiedzialam ze sie ucieszy. Nawet na to mi nie pozwolil. po czym wyszedl z auta trzaskajac drzwami. Tyle dostalam na sam koniec!!!! porazka:(:(:(:(

26

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kobietki, powiedzcie w ktorym momencie ja popelnilam blad??? nie moge tego wszystkiego przebolec....

27

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Związałaś się z ambiwalentnym ekstrawertykiem i sądzę że sygnały tego były już wcześniej tylko ich nie chciałaś zauważać. Ja mam bardzo duże doświadczenie z osobami ekstrawertycznymi i natychmiast reaguję na pierwszy krzyk, awanturę ze strony dziewczyny. Druga awantura to koniec związku. Moja zasada jest taka, i stosowałem ją też do mojej dziewczyny. Powiedziałem jej że jestem nią zainteresowany, ale spróbujmy się spotykać na zasadzie koleżeńskiej, nawet przez trzy miesiące. To jest czas na poznanie siebie, zrozumienie wad drugiej osoby, zanalizowanie czy te wady są do zaakceptowania, czy ona da się zmienić. Każda taka rzecz była przez nas przeprowadzana w spokojnej asertywnej dyskusji, bez najmniejszej kłótni, bez wytykania partnerowi krzykiem tego co nam się nie podoba. To jest czas na przetestowanie partnera, jak sobie poradzi w trudnej sytuacji życiowej. Czy straci kontrolę i będzie agresywny. To jest też czas na zaprzyjaźnienie się. W tym pierwszym etapie chodzenie za rękę, pocałunki, przytulanie się są wykluczone. Dopiero po tym czasie można sobie pozwolić na jakąkolwiek intymność.

Wybieraj sobie facetów spokojnych i uczuciowych. Nie patrz tak bardzo na wygląd. Ten facet miał prawdopodobnie dodatkowo zaburzenia konwersyjne związane z seksem, to znaczy że odreagowywał stres w seksie, przez co miał chorobliwie zwiększone potrzeby seksualne.

28

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

A p jakich sygnalach mowisz? Jest sporo racji w tym co piszesz. Ale ja tez jestem nerwowa i to bardzo i jak kto zajdzie mi za skore potrafie komus dopiec. Jedno jest pewne- bedac z nim w zwiazku przez 3 lata tyle co sie wyklocilam, ile przezylam klotni szarpanin to nie doswiadczylam chyba ogolem przez cale swoje zycie co znim przez ten okres. I sama nie wiem czemu tak sie dzialo,zadne z nas nie umialo/ chcialo odpuscic?? czasami zachowywalam sie jak w jakims amoku jak staral sie mnie ograniczac tylko po to zeby pokazac mu ze nie bedzie mnie ustawial ani mna rzadzil. Pozniej jak bylo ok, mowilam ze wiecej zdzialalby dobrocia i spokojnym zalatwianiem problemow, niz fochem, awantura wiecznymi docinkami. Ale kiedy emocje opadaly bylo mi bardzo zle z tego powodu ze tak sie podzialo, ze ja sie moglam zachowac...
Co do sexu- wedlug niego tylko ze mna mial takie problemy, z nikim innym mu sie to nie zdarzalo. Tak jak napisalam on uwazal ze cos mam z glowa, ze moje podejscie nie jest normalne.
Jesli chodzi o wyglad- dla mnie byl idealem- moim idealem. Moje kolezanki mowily ze ok, moze i brzydki nie jest ale bostwo to tez z niego zadne. Wiec nie powiem zebym patrzyla tylko na wyglad. Podobal mi sie jego charakter a wyglad byl dopelnieniem wszystkiego. Niestety ja tez sama moze jestem winna. Z facetami cieplymi, placzacymi, niezdecydowanymi sie nudze. Wybieram sobie takich ktorzy niedokonca sa grzeczni. Pociaga mnie ich spontanicznosc, nieprzewidywalnosc itd. A pozniej sama na tym najwiecej trace i to ja wychodze na tym najgorzej:(:( Wiec moze faktycznie mam cos z glowa?????????????????????

29

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

On, on,on........ cały czas tylko ON POWIEDZIAŁ, ON UWAŻA
A TY? Gdzie w Twoim życiu jest miejsce dla Ciebie?

30

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Masajka... on nie chcial dla mnie zle- chcial zebym mieszkala w jego apartamencie, zabieralby mnie na wczasy, chcial zebym szukala pracy w jego miejscowosci-to mialoby wszystko dla mnie. Tylko ja czulam sie z tym wszystkim bardzo samotna. Gdyby tak straszmnie mnie zalezalo na tym zeby ktos u mnie zamieszkal, staralabym siedziec z ta osoba na necie w poszukiwaniu pracy, rozmawialabym z nia o tym cos ustalala tak zeby czula ze to jest nasza sprawa a nie tylko jej. Tutaj tak nie bylo, ale na sam koniec mi wykrzyczal- no tak, ksiezniczce ciagle cos nie pasowalo, trzeba bylo specjalnych rozmow i bog wie czego!........

31 Ostatnio edytowany przez masajka (2015-02-05 17:29:21)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Gdyby chciał dla Ciebie dobrze, gdyby dbał o Ciebie to nie czułabyś się samotna.......

Czułaś się samotna , bo nie dawał Ci tego,  czego potrzebowałaś

32

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Witam Cie.Alez nie powinnas sie tak obwiniac.A juz na pewno nie daj sobie wmowic,ze randkowal z lafiryndami,bo w zwiazku z Toba mu czegos brakuje.robil to bo ma do tego sklonnosc.To jego wina.Twoj stosunek do jego dziecka uwazam za poprawny-trudno,zeby od ciebie wymagal milosci do obcego dziecka.Takze nie maszpotrzeby sie zamartwiac i obwiniac.rozstalas sie z nim-trudno.Wiele ludzi przechodzi przez doswiadczenie rozstania i zyja.Do odbudowania czegokolwiek w tym przypadku,potrzebne sa dwie osoby.Jego stanowisko jest inne niz Twoje.Nie masz wyjscia jak tylko to zaakceptowac i pogodzic sie z tym.Trzymam za Ciebie kciuki!Pzdr.

33

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dziewczyny... zeby to bylo wszystko jeszcze takie proste....:(:( Nie wiem czy sobie tluamczyc ze on nie byl dla mnie???? ze tak lepiej???? Niestety w takich chwilach odzywa sie w ogole jakas moja druga natura, jakis glos ktory nie daje mi spokoju i ciagnie w dol. Zastanawiam sie co zrobilam zle, co poprawic na przyszlosc itd.   

A juz na pewno nie daj sobie wmowic,ze randkowal z lafiryndami,bo w zwiazku z Toba mu czegos brakuje.robil to bo ma do tego sklonnosc.To jego wina.
Ismena1976 odnosnie powyzszego- wedlug niego gdybym byla super kochanka, dawala wszystko to co na poczatku nie szukalby wrazen. Ale moich tlumaczen dlaczego ograniczam sex i odsuwam sie od niego sluchac nie chcial.
chcialabym zapomniec tylko jak- 3 lata przezyc nie latwo wymazac z pamieci:(:(:

34

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Dziewczyny... zeby to bylo wszystko jeszcze takie proste....:(:( Nie wiem czy sobie tluamczyc ze on nie byl dla mnie???? ze tak lepiej???? Niestety w takich chwilach odzywa sie w ogole jakas moja druga natura, jakis glos ktory nie daje mi spokoju i ciagnie w dol. Zastanawiam sie co zrobilam zle, co poprawic na przyszlosc itd.   

A juz na pewno nie daj sobie wmowic,ze randkowal z lafiryndami,bo w zwiazku z Toba mu czegos brakuje.robil to bo ma do tego sklonnosc.To jego wina.
Ismena1976 odnosnie powyzszego- wedlug niego gdybym byla super kochanka, dawala wszystko to co na poczatku nie szukalby wrazen. Ale moich tlumaczen dlaczego ograniczam sex i odsuwam sie od niego sluchac nie chcial.
chcialabym zapomniec tylko jak- 3 lata przezyc nie latwo wymazac z pamieci:(:(:

Nawet mi nie pisz argumentow zdradzacza.Ktos ,kto zdradza jest nic nie wart.Nawet nie proboj analizowac czy jest w tym Twoja wina.Nie ma!!!On ma ze soba problem,dlatego oszukuje.A Ty nie mialas na to najmniejszego wplywu.Randkowal z inna i jeszcze Toba manipuluje ,dziadyga wstretny.Pzdr.

35

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

smile:):):) Ismena, skad bierzesz sile na to wszystko?? wyczuwam ze jestes dosc stanowcza osoba i raczej wiesz czego chcesz, myle sie?
Ja do niedawna tez taka byla, tzn zanim weszlam w ten zwiazek. To bardzo imponowalo mojemu facetowi. Niestety wyszlam z tego zwiazku z poczuciem winy, czuje sie jak g...o-nic niewarta, i do tego jeszcze z problemami psychicznymi i zaburzeniami sexualnymi, ktore moj partner u mnie widzial. tak czesto to slyszalam ze chyba sama uwierzylam ze to prawda.

36

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

smile:):):) Ismena, skad bierzesz sile na to wszystko?? wyczuwam ze jestes dosc stanowcza osoba i raczej wiesz czego chcesz, myle sie?
Ja do niedawna tez taka byla, tzn zanim weszlam w ten zwiazek. To bardzo imponowalo mojemu facetowi. Niestety wyszlam z tego zwiazku z poczuciem winy, czuje sie jak g...o-nic niewarta, i do tego jeszcze z problemami psychicznymi i zaburzeniami sexualnymi, ktore moj partner u mnie widzial. tak czesto to slyszalam ze chyba sama uwierzylam ze to prawda.

My jestesmy wszystkie stanowcze,jak nas tylko Amor nie dorwie ze swoja strzala...A swoja droga,gdybym byla taka stanowcza ,mialabym nick "Antygona",a nie "Ismena".Pzdr.

37

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

To prawda:) z boku wsztystko wydaje sie proste i latwe. Ale dlatego tutaj jestem, chcialam zobaczyc opinie postronnych osob, choc w zasadzie moze byc ona oparta tylko na tym co ja pisze. Staram sie podchodzic do temetu w miare obiektywnie, mimo tego co teraz przezywam i w miare rozsadnie opisac watek zeby jak najwiecej wyniesc z tego dla siebie. Waszym zdaniem facet nie nadaje sie do zycia??? swoja droga- jak mnie poznal, jeszcze nie wyszedl do konca z poprzedniego zwiazku. Dowiedzialam sie o tym pozniej (jego niedoszla, byla?? ex zadzwonila do mnie z informacja ze mnie oklamuje), zrobilam wojne jak cholera. Wtedy slyszalam tlumaczenie ze z nia juz zakonczyl zwiazek, ale ona chciala zeby do niej na chwile po cos przyjechal i ze to bylo raz. Chcialam w to wierzyc to i uwierzylam. Bedac ze mna w narzeczenskim zwiazku tez szukal panien na czacie jak miedzy nami bylo zle. Nie staral sie naprawic, zabiegac tylko chop na inny kwiatek! Slub? kiedys mi powiedzial ze dla niego to ze ma slub nie znaczy ze z kims bedzie jak sie nie bedzie ukladalo. Dla mnie tez nie, ale zanim powiem dosc bede starala sie ze swojej strony wszystko zeby to naprawic, i miec czyste sumienie ze probowalam. Dla niego? nic na sile... to po cholere sie oswiadczasz sobie mysle?! Moze poprostu tak ma?? nie zatrzyma nikogo na stale. choc zawsze powtarzal ze chce miec kochajaca sie rodzine, dom, dzieci itd... ale jakos sie to rozmijalo z  tym co robil. Co myslicie???

38

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Wiecie co jest najgorsze??? ze mam takie obawy ze nikogo juz nie spotkam, nie pokocham tak samo i ze zostama sama, zgrzybiala i nikomu niepotrzebna. Tyle razy slyszalam ze jestem wredna zmija- czy takie osoby moga kogos znalesc/ poznac normalnego kochanego? Dlaczego to wszystkko jest takie trudne????!!!!!!

39

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

To prawda:) z boku wsztystko wydaje sie proste i latwe. Ale dlatego tutaj jestem, chcialam zobaczyc opinie postronnych osob, choc w zasadzie moze byc ona oparta tylko na tym co ja pisze. Staram sie podchodzic do temetu w miare obiektywnie, mimo tego co teraz przezywam i w miare rozsadnie opisac watek zeby jak najwiecej wyniesc z tego dla siebie. Waszym zdaniem facet nie nadaje sie do zycia??? swoja droga- jak mnie poznal, jeszcze nie wyszedl do konca z poprzedniego zwiazku. Dowiedzialam sie o tym pozniej (jego niedoszla, byla?? ex zadzwonila do mnie z informacja ze mnie oklamuje), zrobilam wojne jak cholera. Wtedy slyszalam tlumaczenie ze z nia juz zakonczyl zwiazek, ale ona chciala zeby do niej na chwile po cos przyjechal i ze to bylo raz. Chcialam w to wierzyc to i uwierzylam. Bedac ze mna w narzeczenskim zwiazku tez szukal panien na czacie jak miedzy nami bylo zle. Nie staral sie naprawic, zabiegac tylko chop na inny kwiatek! Slub? kiedys mi powiedzial ze dla niego to ze ma slub nie znaczy ze z kims bedzie jak sie nie bedzie ukladalo. Dla mnie tez nie, ale zanim powiem dosc bede starala sie ze swojej strony wszystko zeby to naprawic, i miec czyste sumienie ze probowalam. Dla niego? nic na sile... to po cholere sie oswiadczasz sobie mysle?! Moze poprostu tak ma?? nie zatrzyma nikogo na stale. choc zawsze powtarzal ze chce miec kochajaca sie rodzine, dom, dzieci itd... ale jakos sie to rozmijalo z  tym co robil. Co myslicie???

absolutnie nie masz czego zalowac.Po co Ci beznadziejny facet i jego laski z netu(Dostalabys je w pakiecie bedac z nim w zwiazku_taki wniosek,z tego,co piszesz)Pzdr.

40

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Wiecie co jest najgorsze??? ze mam takie obawy ze nikogo juz nie spotkam, nie pokocham tak samo i ze zostama sama, zgrzybiala i nikomu niepotrzebna. Tyle razy slyszalam ze jestem wredna zmija- czy takie osoby moga kogos znalesc/ poznac normalnego kochanego? Dlaczego to wszystkko jest takie trudne????!!!!!!

Przepraszam ale znalazłem sie tu przez przypadek( same kobiety tu!!!)i pewnie nie powinienem udzielać Ci rad !!!!! ale dziewczyno jestes młoda świat sie na tym nie kończy zostaw takiego dupka i zacznij żyć poprostu.... Jeżeli chcesz poznać kogoś wartościowego i bedzie Ci na tym zależało nie na czym innym to go poznasz ... I nie takie dramaty ludzie przezyli ... Wiem pomyślisz łatwo pisac z boku ... Ale cos o tym wiem  .... Kiedys poznałem kobietę w związku tak jak ja to była miłość na odległość tez taka jak to mowia - jakiej nie znał nikt- przeszkoda byli nasi partnerzy mówiła ze nie bedzie z mężem nie zostanie z nim choćby nie wiem co ze chce byc ze mna do końca życia tylko ja mam zonę!!!! ... Moja żona zmarła ... Dwa miesiące pozniej napisała ze nie moze tego zrobic ze zbyt wiele osób by skrzywdziła ..... Piec lat pięć lat wszystko dla niej chciałem poświecić.... I co jak w filmie prawda.... W jeden dzien praktycznie ....cos o tym wiem .... Tak jak Ty ale jestes młoda- życie przed Toba!!!! Pozdrawiam

41

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Mowisz tak jak moja 81 letnia babcia- za nia idzie juz madrosc zyciowa, przezyla swoje i wie ze nie takie zeczy czlowiek przezyc musi, byc moze. Problem w tym ze tak jak pisalam wczesniej ja od 10 roku zycia przezywam rozne i momentami bardzo bolesne sytuacje. Zacznijmy od tego ze w wieku 10 zmarla moja mama, pozniej bylo tylko gorzej. Ale niewazne. Wazne jest to, ze czlowiek w ktoryms momencie, bo wielu zawodach z roznego powodu (milosne, przyjacielskie, rodzinne, kolezenskie) nie ma ani sily ani ochoty sie podnosic. I ja w takim momencie jestem. Kiedy piszecie mi bazujac na tym co opowiadam o nim ze to naprawde nie mialo sensu, nie moglo sie udac itd jest mi napewno lepiej. Ale sa chwile kiedy mysli nie daja ci zasnac, kiedy faktycznie zaczynasz sobie myslec czy on byl taki zly?? nie byl, byly tez cudowne chwile.I co ty zrobilas od siebie zeby ten zwiazek sie spieprzyl, ile razy zachowalam sie irracjonalnie, glupio, szczeniacko jest mi wstyd. I tu przychodzi zal... przypominam sobie poczatki kiedy wszytskim opowiadalam ze to bedzie moj maz, taki jest super! No to mam- nawet pierscionek musialam oddac. A on jak to powiedzial -mimo tego ze darzy mnie uczuciem to jest to koniec, ze tak bedzie lepiej dla nas obojga- i kiedy pojechalam do niego zeby porozmawiac i sprobowac sie dogadac i widzialam z w nim oschlosc, chlod,momentami obojetnosc myslalam ze mi serce peknie. Zastanawialam sie gdzie jest ten ktorego poznalam i pokochalam- sama to w nim zabilam-tyle mi powiedzial! To takie smutne:( wiec jak tu nie miec winy do samej siebie?

42

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Wina zawsze leży po obu stronach, ale bardziej tej która jest nieugięta, nie słucha i na każdą krytykę oddaje krytyką.
Zabiliście to razem, co by znaczyło że albo nie byliście sobie pisani, albo nie umiecie żyć w związku gdzie trzeba iść na kompromisy, zmieniać swoje zachowania, często błędne, wyuczone od młodości. Praca nad sobą to pierwsze, nad związkiem drugie, ale to sie łączy. W kolejnym związku możesz mieć to samo.

43

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Jedna moim zdaniem podstawowa rzecz. On Cię zdradzał. I nie pochlebiaj sobie, że  z Twojej winy. Kochanie żebyś na rzesach dla niego stanęła to on już zawsze by Cię zdradzał a w pewnym momencie być może zostawił by Cię dla innej. Może ogólnie był cudowny tak jak teraz piszesz, ale raczej wątpię żeby odpowiadała Ci opcja bycia zdradzaną?  Poza tym jesteś teraz na takim etapi,  że chcesz czy nie chcesz to będziesz go idealizowac i tłumaczyć.  Czytaj "chłodne rozstania" to Co naprawdę pomoże. I zauważ że zadno z nas nie powiedziało Ci, że to tylko Twoja wina. I nie, nie dlatego żeby Cię pocieszyć, bo gdyby to faktycznie była tylko Twoja wina to byś to od nas na 100% usłyszała. Nikt Ci tego nie powiedział bo tak nie jest.

44

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Wiadomo, że początki zawsze są piękne, bo jest fascynacja, zauroczenie, motyle w brzuchu itd. Ale chodzi o to, żeby zawsze było pięknie, a nawet z każdym rokiem coraz piękniej, a jeśli jest tylko gorzej i gorzej to nie ma czego żałować i za czym tęsknić.
Nie płacz za nim, bo naprawdę nie warto! Manipulował Tobą na tyle skutecznie, że nawet po rozstaniu nie potrafisz logicznie myśleć, tylko cały czas masz w głowie jego słowa.

Ty musisz znać swoją wartość i nie pozwolić, aby ktoś Ci wmawiał, że nie jesteś wartościową osobą, że nie należy Ci się szacunek. A jeśli ktoś tak robi, to najlepiej uciekać od niego jak najdalej.

45 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-02-08 21:02:29)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

chcialam, wiele razy mowilam ze to juz koniec, nie odbieralam od niego tel itd. Ale zawsze' 'wychodzil' sobie kolejna szanse bo po 1 mnie ciagle mimo wszystko na nim zalezalo, po 2 jemu tez zalezalo. Teraz jestesmy w punkcie gdzie mnie dalej zalezy i moglabym walczyc ale jemu juz nie. Jak kiedys ktos mi tutaj napisal juz nie pamietam ktora z dziewczyn- facet zgnoil mnie psychicznie, i to chyba jest niestety prawda. Nie w sensie ze sie nademna znecal, mowil ze jestem beznadziejna itd. Ale ostentacyjnie wypowiadajac swoje teorie, poglady na temat zycia mimo to ze na poczatku sa dla ciebie conajmniej dziwne z czasem zaczynasz sama w nie wierzyc i widziec wine swoja. W zasadzie teraz to chlop moze mi sie wysmiac w twarz. Na koniec, kazal oddac pierscionek, nie wpuscil mnie do domu kiedy do niego pojechalam i uslyszalam ze w sumie to jestem mu obojetna juz i wzystko co ze mna zwiazane. A ja sluchalam tego wszytskiego i zastanawialam sie co ja tu robie i czy to dzieje sie naprawde.

tamta 89-Czytaj "chłodne rozstania" to Co naprawdę pomoże.- gdzie znalesc ten watek???

46

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ale po co walczyć? O co walczyć????????

Teraz pewnie Ci w to trudno uwierzyć, ale za jakiś czas będziesz mu wdzięczna, że tak to uciął ostatecznie

47

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Masajka, ja nie walcze- a jesli juz to sama ze soba. Jednego dnia wstaje i mysle sobie ze kawal swini i dobrze mi bedzie, by nastepnego przyszlo totalne zalamanie i robienie z niego idealu mimo ze kilkakrotnie bardzo mnie zranil. Bardzo chcialabym wierzyc ze bedzie dobrze, ze mnie przede wszystkim wyjdzie to na dobre. Poki co czuje sie jak g... do niczego nierzydatna. I niestety ciagle mysle nad jego zarzutami w moja strone. I nie umiem przed tym uciec. jemu jest latwiej moze- wkoncu to byla jego decyzja w ktorej napewno wspieraja go rodzice

48

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

....ale napisałaś, że gdyby chciał to Ty byś walczyła.........

a Ty nie masz nikogo bliskiego? rodzeństwa? przyjaciółki?

49

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

http://www.netkobiety.pl/t67911.html czytaj od samego początku. I zrób to jak najszybciej, w każdej wolnej chwili. Mocno, mocno trzymam za Ciebie kciuki! I nie walcz, nie warto i nie ma po co. Straciła byś tylko kolejne lata.

50

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Tamta89- dzieki sliczne za linka:)
odpowiadajac na poprzednie pytanie- mam brata, ale po pierwsze nie chce opowiadac mu o swoich watpliwosciach rozsterkach, a po drugie znam jego zdanie na temat mojego zwiazku- wg niego juz dawno powinnam byla to zakonczyc. Co do kolezanek, przyjaciolek- mam znajomych ale na dluzsza ete nikt nie chce zyc zyciem innym. Ja tez nie chce nikogo zarzucac tym ze ciagle albo placze albo zastanawiam sie co zlego zrobilam. Wchodzac tutaj i piszac z wami czuje sie zupelnie inaczej. Nie znacie mnie, mozecie tez powiedziec wszystko co myslicie i powiem ze to mi naprawde pomaga.
Co do niego-niestety to ja jestem ta porzucona. Osoba ktora decyduje sie na zakonczenie zwiazku raczej nie ma watpliwosci, rozsterek i jej jest po prostu latwiej. To prawda, chcialam walczyc, po to tez pojechalam ale zostalam upokorzona i nic wiecej. Teraz jest zal.... Chcialabym bardzo zeby kiedys zrozumial tez swoje zachowanie, moze z czasem zalowal. Ale widze sama ze glupia bylam jak but!!!! 3 razy zlapalam na necie jak szukal panien i wybaczylam i dalej ja o niego zabiegalam! Ciagle oskarzanie mnie o cos- czasami niesluszne i nawet jak bylo mi przykro nie odzywalismy sie, ja wyciagalam reke choc w moim mniemaniu nie zawinilam.  I po co to wszytsko??? co sobie mogl myslec???? kiedys stanowcza, pewna siebie kobieta a teraz naiwna jak dziecko, lapie wszystko! zal mi siebie samej czasami!
Mimo tego ze on jest tutaj wygranym- tym konczacym zwiazek- to mam cicha nadzieje ze za jakis czas bede na tyle daleko od tego wszystkiego ze cala reszta nie bedzie miala juz zadnego znaczenia.

51

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

ja myślę, że w takich sprawach nie ma wygranych, albo raczej wygranym jest ten, kto za jakiś czas może powiedzieć, że jest szczęśliwy

52

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dziewczyny, wczoraj bardzo mi pomoglyscie, zaczelam czytac historia spod linka ktory podala Tamta89. Zasnelam w spokoju, pierwszy raz od dawna. Ale dlugo nie nacieszylam sie tym stanem. W nocy przebudzalam sie kilka razy, zupelnie bez powodu a nad ranem moj rozum zafundowal mi takie mysli ze w zasadzie czekalam zeby zaczelo sie robic jasno by moc wstac i pojsc do pracy. W tej histori jest chlopak, tyle ze mam wrazenie troszke z innej pozyci niz ja. To on sie mega staral, zabieagl na kazdym kroku, robil wszystko zeby jego dziewczyna czula sie dobrze. Ja tak nie mialam. Fakt, bywaly momenty kiedy cos z siebie dawalam, nawet czesto. Ale grzechem byloby powiedziec ze to ja sie naginalam ciagle i robilam wszystko zeby bylo ok. To dalo mi do myslenia.... Nad ranem przypomnial mi sie jeden z ostatnich sms od niego kiedy napisal ze ciagle cos mi nie pasuje, ze jestem wiecznie schowana i mam nature pretensjonalna. Przypomniala mi sie tez jego mama ktora na sam koniec wygarnela mi ze go nie kocham i mi na nim nie zalezy, bo w przeciwnym razie dawno bym sie tam przeniosla a nie zyjemy na odleglosc. No i sie zaczelo.... Nie umiem sie w tym wszystkim odnalesc. Kiedy komus opowiadam jak to wygladalo, kazdy stwierdza ze to nie jest moja wina (a przynajmniej nie tylko), ze on tez sie przestal starac i zabiegac. Na chwile jest mi lepiej. A pozniej znow zostaje sama i te pieprzone mysli wracaja, zaczynam naprawde winic siebie pograzac sie w tym wszystkim, zastanawiac co on robi, czy juz kogos znalazl na moje miejsce kto daje mu pelnie szczescia bo ja tego nie potrafilam. I moze sama sobie jestem winna. Zwariowac mozna!!!!:(

53 Ostatnio edytowany przez Sienna (2015-02-09 14:56:37)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Jedyną Twoją "winą" bylo to, ze on w tobie nie znalazl tego, czego szukal.
Czytaj - praczki, sprzataczki, nianki i kochanicy na zawolanie. Jeszcze niezle by bylo, zebys rowniez wspomagala rodzinny budzet i 24h byla do jego uslug.
On szuka kobiety uległej i chętnej spelniać wszystkie jego zachcianki, koncem koncow nie bylabys jego partnerem ale malą dziewczynka wychowywaną przez tatusia dyktatora aby spelniac jego zachcianki.

Glowa do gory!

54

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

ale ja szukam wlasnie takiego faceta, ktory otoczy mnie troska, silnym ramieniem ale tez pozwoli na realizowanie wlasnych ambicji i pragnien ale w poczuciu ze zawsze moge liczyc na jego rade, pomoc itd. Ja jestem dosc silna osoba ale czasami jednak potrzebuje porady, zeby ktos mna pokierowal Niejednokrotnie o to prosilam i dostawalam. Zawsze bralam to pod uwage i podejmowalam decyzje. I jesli nie byla ona zgodna  z tym co proponowal moj partner przy kolejnej prosbe o porade slyszalam- po co bede ci radzil, ty i tak zawsze wiesz lepiej i zrobisz po swojemu..... Ale on ma dziecko, wiec wydawal mi sie idealnym facetem, ktory rowniez zaopiekuje sie mna. Uwazacie ze jemu faktycznie potrzebna jest osoba ulegla?? zawsze mowil ze imponuje mu moja sila, pewnosc siebie, zaradnosc itd. Moze i tak bylo. Ale on tez jest silna osobowoscia i nasze charaktery wspolnie powodowaly ze czesto nie moglismy sie dogadac. Chociaz ja staralam sie szanowac i rozumiec jego wybory. on zawsze mowil- rob jak chcesz, i tak wiesz wszystko lepiej! Czy on wedlug was jest facetem nie do zycia, czy potrzebuje szarej myszki w zyciu ale dzikiej w lozku, ktora bedzie sie kochac codziennie????

55

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Po co rozmyślać o tym jak i tak nic to nie zmieni? Co ciebie obchodzi kogo on potrzebuje i jakiej? Znajdziesz mu taką? Facet chce być potrzebny, chce być doceniony, chce też wiedzieć że ma racje. Seksem też się docenia, a ty i tak wiesz wszystko lepiej.

56

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

no to grubo...

57

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

w roli uzupelnienia- co jak co, ale to ze nie docenialam swojego faceta nie powie mi nikt. Czasem ze zwyklem pierdoly ja wykonal zrobilam z niego bohatera czynu tylko po to zeby czul ze widze, podziwiam,ciesze sie i doceniam co zrobil. Jesli chodz o posiadanie racji- chyba na tym polega porada i jej zasiegniecie ze ktos sugeruje ci rozwiazanie jakiego sam by dokonal. A czy dana osoba ja wcieli w zycie to juz jest raczej inna sprawa, wydaje mi sie tolerancji przede wszystkim. Bo po cholera mi rada gdzie ktos oczekuje a wrecz obraza sie jesli tej rady nie wciele w zycie. Ja nie mowie ze tak bylo zawsze. Ale zdarzalo sie. A co do doceniania faceta.... Facet chce byc docenianym, kobieta takze chcialaby widzie ze jesli juz cos robi to ktos to widzi i docenia. U mnie bylo tak ze nie dosc iz 90% prac domowych robilam ja to i tak slyszalam- o boze, wielce sie narobilas lub przeciez zrobilas to tez dla siebie. No super! Dziewczyny doradzcie, czy ja znow cos widze ne tak?? Tylko szczerze, zeby nie bylo ze wiem lepiej jak niektorzy powiedzieli

58

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

marzimagia, rozumiem Cię i rozumiem Twój niepokój. Sama też wiem, że teksty typu: jesteś jeszcze młoda, to nie Ty jesteś winna nie pomagają.
Trzeba czasu, zrozumienia i poszukania celu w życiu - a nie jest to łatwe
Wierzysz w znaki od Boga? Ja dzisiaj chyba taki miałam, jestem załamana po rozstaniu, spotkanie biznesowe niespodziewanie dzisiaj odwołane. Więc leze po tej ulicy, ryczę w niebogłosy, łzy mieszają się z padającym śniegiem i mówię: tak Boże, dowal mi jeszcze, dawaj co jeszcze może mnie spotkać, dołóż mi jeszcze, nie mam już siły walczyć, zmagać się z codziennością (wiem to trochę na bluźnierstwo zakrawało)  ale Boże wybacz mi byłam u kresu i nagle dzwoni telefon - to mój syn, 16-letni, nagle z jakiegoś powodu, chociaż wiedział, że mam spotkanie i nie powinien był dzwonić. Znak, znak z góry - kobieto masz syna, musisz się nim zająć, to jest Twoja miłość, najważniejsza, dla niego musisz żyć. I wiesz, że czuję się lepiej, czasami taka mała rzecz a potrafi zmienić tak wiele

59

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Malenka35- generalnie wierze w Boga, chyba  w ostatnim czasie wiara w to ze ma to jakis glebszy sens pozwala mi jakos przetrwac najgorsze. Oczywiscie nie rozumiem tego, nie wiem dlaczego tak musialo sie stac i dlaczego ja teraz tak cierpie ale powtarzam sobie ze moze cos jeszcze bedzie. Sama poki co  w to nie wierze, ale jakos tlumaczyc to sobie musze. Takich znakow jak ty nie doswiadczam poki co, a moze nie chce ich widziec. Wiele razy bylo mi tak strasznie zle, plakalam tak ze nie moglam zlapac tchu i bluznilam czemu musze ciagle byc w tej grupie ludzi ktora predzej czy pozniej dostaje po d... Czemu Bog pomija mnie kiedy rozdaje szczescie i bliskosc innym osobom??? Nie znalazlam niestety odpowiedzi na te pytania. Dlatego tez tutaj jestem. Tu wylewam swoje zale, szukam pocieszenia wsparcia, zrozumienia itd. I to pomaga. Dalej lize swoje rany, nie spie, nie jem i wielu rzeczy nie rozumiem.....

60

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

I nie zrozumiesz, tak jak faceci nas nie rozumieją tak my nie zrozumiemy ich
Ale boli to fakt, bo kiedy do tego jeszcze wydaje Ci się, że byłaś prawie jak w raju, czułaś się w jego ramionach wspaniale i nagle z dnia na dzień dowiadujesz się, że to było dla niego nic to fakt boli. Czuję pustkę, czuję się nic nie warta, zużyta, bezużyteczna, niekochana, niechciana ale żyję nadzieją, że to minie
To jest żałoba, ,muszę sobie na nią pozwolić

61

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
Malenka35 napisał/a:

I nie zrozumiesz, tak jak faceci nas nie rozumieją tak my nie zrozumiemy ich

To jednak zależy od inteligencji, a szczególności braku zapatrzenia w swoje racje.
Naprawdę nigdy nie spotkałaś mężczyzny, który by cię rozumiał?

To co napisałaś to taka bezradna postawa, odpychająca

62

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Malenka- ja w zasadzie nie moge powiedziec ze cos skonczylo sie z dnia na dzien. Od kilku miesiecy nasz zwiazek to byla ciagla platanina wzglednej zgody i klotni. Czesto padaly slowa ze to koniec, albo slowa poddajace watpliwosci sensu tego zwiazku,z obu stron. Ale mimo wszystko czesciej z jego, kiedy nie kochalimsy sie tyle razy ile potrzebowal. Twierdzil ze tak dalej nie moze,ma dosc itd. Ale koniec koncow dochodzilimsy do porozumienia. Jeszcze w swieta bozego narodzenia kiedy sie widzielismy zapytalam- jak to bedzie, przeciez tyle sie klocimy...? ulyszalam- dobrze, przeciez oboje tego chcemy zeby tak bylo. No a dwa tygodnie pozniej slysze ze to nie ma sensu, mijamy sie i cala wyliczanka. Nie mniej jednak, z zaskoczenia czy nie, boli tak samo. Tak samo ciezko uwierzyc ze juz drugiej takiej duszy sie nie znajdzie, tak przystojnego nie spotka. itp. Czasami nachodza mnie takie mysli glupie, tesknota ze jestem w stanie wsiasc w auto jechac do niego zeby tylko zobaczyc i sprobowac rozmawiac. A zaraz pozniej- ale po co? przeciez on ze mna nie szuka kontaktu, odcial sie totalnie i nawet kazal sobie pierscionek zareczynowy oddac. Wiec czy cos mi to da??!! No i wtedy zaczynam wyc... tak mniej wiecej wyglada moj co drugi dzien. Takze nie musisz mi mowic co czujesz, jak sie czujesz i jak ci ciezko:( Bardzo Ci wspolczuje, sobie zreszta tez

63

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

chcialam, wiele razy mowilam ze to juz koniec, nie odbieralam od niego tel itd. Ale zawsze' 'wychodzil' sobie kolejna szanse bo po 1 mnie ciagle mimo wszystko na nim zalezalo, po 2 jemu tez zalezalo. Teraz jestesmy w punkcie gdzie mnie dalej zalezy i moglabym walczyc ale jemu juz nie. Jak kiedys ktos mi tutaj napisal juz nie pamietam ktora z dziewczyn- facet zgnoil mnie psychicznie, i to chyba jest niestety prawda. Nie w sensie ze sie nademna znecal, mowil ze jestem beznadziejna itd. Ale ostentacyjnie wypowiadajac swoje teorie, poglady na temat zycia mimo to ze na poczatku sa dla ciebie conajmniej dziwne z czasem zaczynasz sama w nie wierzyc i widziec wine swoja. W zasadzie teraz to chlop moze mi sie wysmiac w twarz. Na koniec, kazal oddac pierscionek, nie wpuscil mnie do domu kiedy do niego pojechalam i uslyszalam ze w sumie to jestem mu obojetna juz i wzystko co ze mna zwiazane. A ja sluchalam tego wszytskiego i zastanawialam sie co ja tu robie i czy to dzieje sie naprawde.

tamta 89-Czytaj "chłodne rozstania" to Co naprawdę pomoże.- gdzie znalesc ten watek???

wychodzi na to,zewplatalas sie w uzaleznienie od toksycznej relacji.Dokladnie jest tak,ze jak ktos non-stop Cie krytykuje,zaczynasz w to wierzyc.Ba!Zaczynasz sie czuc taka osoba.Chore zwiazki nie maja najmniejszego sensu-z gory wiadomo,ze trzeba odejsc(Jak uswiadomisz sobie,ze to jest chory zwiazek)-im wczesniej ,tym lepiej.Popatrz na inne dziewczyny,ktore w takich zwiazkach trwaly-zadnej nie udala sie samotna walka o swoja godnosc,o to zeby byl inny.Wiec zbierz sily i walcz o siebie.A jego...zostaw.Pzdr.

64

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ismena- myslisz ze taka osoba zawsze bedzie tworzyla takie zwiazki- chore toksyczne oparte na jego warunkach, czy to raczej kwestia naprawde odpowiedniego dopasowania sie zeby toksyczny nie byl lub osoby w nim bedace nie meczyly sie????????

65

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Ismena- myslisz ze taka osoba zawsze bedzie tworzyla takie zwiazki- chore toksyczne oparte na jego warunkach, czy to raczej kwestia naprawde odpowiedniego dopasowania sie zeby toksyczny nie byl lub osoby w nim bedace nie meczyly sie????????

Taka osoba ZAWSZE bedzie tworzyla toksyczne zwiazki,poniewaz ona taka jest i inaczej nie potrafi tworzyc zwiazku-tylko na zasadzie podporzadkowania sobie ofiary.Partnerstwo dla takiej osoby jest abstrakcja.Wiec ,jezeli nie uda jej sie z ta osoba,to bedzie probowala z inna-szuka takiej osoby,ktora ulegnie i sie w to wkreci.Jezeli poczuje opor-idzie szukac nowej ofiary.Zawsze pozwalaja sobie na tyle ,na ile moga-dopoki sie ich nie opusci.Bedzie prosil,blagal o kolejna szanse-jak ofiara sie waha.Jezeli ofiara jest calkowicie swiadoma tego wszystkiego i daje mu  np ultimatum zaby poszedl na terapie dla przemocowcow-nie bedzie juz bajerowal o poprawie.Poszuka kolejnej ofiary.Krocej:Predzej zmieni ofiare niz siebie.Pzdr.

Posty [ 1 do 65 z 652 ]

Strony 1 2 3 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026