netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomocy- nie daje rady po rozstaniu

651 odpowiedzi67 254 wyświetleniazałożony przez marzimagia, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 652 ]

261

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dziewczyny, dzieki za wsparcie. Wydaje mi sie ze w tym momencie najbardziej brakuje mi kontaktow ze znajomymi, przyjaciol, tego zeby gdzies z kims sie wyrwac gdzies (na wyjazd, na spacer, na kregle). Wiem... moge jechac sama, isc itd. Ale to nie to samo... Kazdy z moich znajomych ma swoje zycie. oczywiscie moga do nich zadzwonic, czasem sie zobaczyc ale to tez nie jest etap kiedy wszyscy sa wolni i kazda chwile moga poswiecic na spedzanie czasu z kolega/ kolezanka. Najgorsze sa jednak mysli ze nikogo juz w ten sposob nie pokocham, ze nie znajde drugiej tak przystojnej osoby, i w ogole zostane sama a wtedy to juz w ogole zgrzybieje. Z drugiej strony nie jestem desperatka, jesli cos mi nie bedzie odpowiadac to nie zwiaze sie na sile byle by byl. Chce tym samym przez to powiedziec ze boje sie mysli ze nic dobrego w zyciu uczuciowym mnie juz nie spotka. W jednym z tematow zalozonych tutaj przeczytalam ze jak ktos ma okolo lat 30 i jest sam to znaczy ze cos z nim nie do konca jest ok. Moze wiec faktyrcznie mam problem o ktorym nie wiem/ z ktorego nie zdaje sobie sprawy?? To o czym pisala Martyna- generalnie w zyciu zawodowym sobie radze. Tak mnie nauczylo zycie. gdybym postawila 10 swoich znajomych z pracy 10/10 odpowie ze jestem baba ktora wie czego chce, jasno to komunikuje,, ktore zna swoja wartosci tego co chce osiagnac. A do tego z poczuciem humoru itd. No wlasnie- to jest na polu zawodowym. W temacie prywatnym juz tak nie jest. Na poczatku jestem w stanie poswiecic cos dla kogos. W sytuacjio z moim ex uwazam ze duzo rzeczy mu wybaczalam, pomagalam ale wydawalo mi sie ze tak powinno byc, to jest normalne ze ludzie popelniaja bledy. oczywiscie z czasem zaczelam cos wymagac, oczekiwac czegos w zamian i na taka postawe byly rozne reakcje. Byc moze tez sama sobie jestem winna bo nie jestem i nigdy nie bylam konsekwentna wobec osob ktore kocham, zupelnie inaczej niz wobec ludzi w pracy. kiedy pierwszy raz zlapalam chlopa na necie, powiedzilam ze to koniec. Przyjechal przeprosil, ok ale zaznaczylam ze jesli jeszcze raz tak zrobi to bedzie naprawde koniec. No i co? zrobil. I co? Ano nic, znow przeprosil mi bylo przykro ale pozniej ok. wiec czego sie nauczyl? cokolwiek nie zrobi i tak wybacze. Oczywiscie nie od razu, musial przeprosic zebym i ja miala poczucie ze cokolwiek stara sie naprawic, ale generalnie zupelny brak konsekwencji. No ale ciezko o nia jak sie kocha, nie za cos, ale mimo wszystko:(
To samo dotyczylo pomocy w domu- czulam presje ze mam to robic, oczekuje sie tego odemnie choc nie zawsze slyszalam to wprost. buntowalam sie, wymagalam pomocy-raczej oczekiwalam- ale suma sumarum robilam to. Wiec kolejna rzecz. I pewnie jeszcze wiele innych po drodze. Dzis piatek- normalnie mialabym grafik wypelniony po brzegi. odkad jestem sama nienawidze weekendow. Na tygodniu czas zajmuje mi praca. Ale to miejsce jest jedynym gdzie moga powiedziec co naprawde czuje, na zewnatrz pokazuje ze wszystko jest ok, i pewnie wiekszosc ludzi z mojego otoczenia tak mysli,,,,

262

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
dziwna napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
dziwna napisał/a:

W kazdym poście "pzdr"?? w każdym jednym????? no błagam....

Co Ci w tym przeszkadza?Nie rozsmieszaj mnie.Pzdr.pzdr.pzdr.

Odnoszę wrażenie, że nawet nie wiesz co ten skrót oznacza. Razi mnie to w oczy.
Ale biorąc pod uwagę Twój "popis" w w.w poście, wole w tym momencie zakończyć temat. Wydaje mi się, ze jakiekolwiek dalsze dyskusje byłby tu bezproduktywne.

Mam nadzieję, że Autorka się nie obrazi za wyrażenie zdania na inny temat w tym wątku:)

Ja ssie tak latwo nie obrazam,ale jestem wprost PORAZONA,ze dyktujesz innym w jaki sposob maja pisac na forum.Jestem w szoku ,ze Tobie to przeszkadza.Mam pytanie-czy idac ulica przeszkadzaja Ci ludzie,ktorzy nie sa ubrani tak jak Tobie sie podoba?Pzdr.

263

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

wnioski???? adekwatnie do tej sytuacji nie nasuwa mi sie zaden- pozatym zeby czasem zrobic dobra mine do zlej gry- aby wszyscy byli szczesliwi- no prawie wszyscy....
odpowiadajac Isabelle- czy jest mi lepiej?- wogole nie jest mi latwo. Od ponad miesiaca zle sypiam i nie ma dnia zebym nie myslala. Oczywiscie ten zal i bol ktory czulam na poczatku jest ciut mniejszy. Doszlo do mnie ze to koniec, nic sie nie zmieni, ze nie bedzie walczyl itd. moj telefon milczy juz od bardzo dawna. nie znaczy to jednak ze nie boli, nie tesknie, nie brakuje itd:(

Wnioski: czyli, żeby w przyszłości się tak nie zachowywać (skoro Cię to męczy, że tak postąpiłaś). I tyle.
I powtarzam, że każdy popełnia błędy i takie zadręczanie się jest bez sensu.
Marzi...odpuść sobie. Nie katuj się, nie wiń się, odpuść.

264

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
masajka napisał/a:
marzimagia napisał/a:

wnioski???? adekwatnie do tej sytuacji nie nasuwa mi sie zaden- pozatym zeby czasem zrobic dobra mine do zlej gry- aby wszyscy byli szczesliwi- no prawie wszyscy....
odpowiadajac Isabelle- czy jest mi lepiej?- wogole nie jest mi latwo. Od ponad miesiaca zle sypiam i nie ma dnia zebym nie myslala. Oczywiscie ten zal i bol ktory czulam na poczatku jest ciut mniejszy. Doszlo do mnie ze to koniec, nic sie nie zmieni, ze nie bedzie walczyl itd. moj telefon milczy juz od bardzo dawna. nie znaczy to jednak ze nie boli, nie tesknie, nie brakuje itd:(

Wnioski: czyli, żeby w przyszłości się tak nie zachowywać (skoro Cię to męczy, że tak postąpiłaś). I tyle.
I powtarzam, że każdy popełnia błędy i takie zadręczanie się jest bez sensu.
Marzi...odpuść sobie. Nie katuj się, nie wiń się, odpuść.

Meczenie w kolko siebie i innych forumowiczow poprzez plawienie sie we wlasnym cierpieniu -odnosze wrazenie-jest dla Marzi przyjemnoscia.Osoby wrazliwe i z duzym poziomem empatii pozwalaja sie w to wciagac,chca pomoc.Podczas gdy autorce jest w tym stanie dobrze-rozkoszuja sie tym zadajac wciaz te same pytania ,na ktore i tak zna odpowiedz.Odpisywanie takiej osobie pobiera duzo energii,a ona i tak znajduje sie w tym samym punkcie-bo jest jej tak dobrze.to jest inteligentna osoba i doskonale wie,ze zwiazek z tym czlowiekiem nie ma sensu.wiec nie wiem po co sie wciaz rozczula.dziewczyny w kolko walkuja to samo-tlumacza,podaja argumenty,i -nic...Marzi dalej wampirzy.Powstala z tego wielka epopeja-nie wiadomo po co?Pzdr.

265

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ismena, doceniam to ze wielokrotnie wspieralas mnie dobrem slowem i wielokrotnie probowalas naswietlic temat najlepiej jak umialas po to bym pewne rzeczy zrozumiala szybciej. Ale to co napisalas powyzej odbieram troche jak atak. Taka jestem- trudno. Moze wlasnie mam potrzebe walkowania tego po raz tryzolionowy zanim otworze umysl i zaczne widziec cos co wy widzicie juz teraz. Twoj post bardziej mnie zdolowal niz pomogl, no chyba ze taki byl jego zamysl. O to jednak nie podejrzewam Ciebie....

266

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
Ismena1976 napisał/a:
dziwna napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Co Ci w tym przeszkadza?Nie rozsmieszaj mnie.Pzdr.pzdr.pzdr.

Odnoszę wrażenie, że nawet nie wiesz co ten skrót oznacza. Razi mnie to w oczy.
Ale biorąc pod uwagę Twój "popis" w w.w poście, wole w tym momencie zakończyć temat. Wydaje mi się, ze jakiekolwiek dalsze dyskusje byłby tu bezproduktywne.

Mam nadzieję, że Autorka się nie obrazi za wyrażenie zdania na inny temat w tym wątku:)

Ja ssie tak latwo nie obrazam,ale jestem wprost PORAZONA,ze dyktujesz innym w jaki sposob maja pisac na forum.Jestem w szoku ,ze Tobie to przeszkadza.Mam pytanie-czy idac ulica przeszkadzaja Ci ludzie,ktorzy nie sa ubrani tak jak Tobie sie podoba?Pzdr.

"Mam nadzieję, że AUTORKA się nie obrazi za wyrażenie zdania na INNY TEMAT w TYM WĄTKU:)" - pisząc to miałam na myśli autorkę wątku marzimagie a nie Ciebie Ismeno.
Gdzie napisałam w jaki sposób masz czy nie masz pisać? Bo ja takiego stwierdzenia z mojej strony nie widzę. A jak Cie szokuje, że kogoś może razić coś w oczy i wprost o tym pisać to już musisz sobie jakoś z tym poradzić ew. olać.
Co do Twojego pytania, to idąc Twoim tokiem myślenia mogłabym zapytać - czy idąc ulicą powiadasz o swoich problemach i udzielasz rad obcym ludziom tak jak na tym forum?
Myślę, że już wszystko z moje strony zostało napisane w tym temacie, więc jest on dla mnie zakończony.



Wracając do głównego tematu, no to faktycznie marzi meczysz...siebie. To, że komuś tu nie pasuje Twoje wałkowanie tematu to trudno, nikt nie jest zmuszony ani tego czytać ani odpowiadać. Ja osobiście mam przeczucie, że w Tobie każde słowo jednak zostaje, być może się mylę, ale mam taką nadzieję. Jednak nakręcać się tymi myślami na dobre Ci naprawdę nie wychodzi, staraj się je od siebie odrzucać. A znajomych powoli można znaleźć nowych. Ja po rozstaniu z byłym, nie miałam dosłownie nikogo, bo razem z zamknięciem rozdziału ex, zamknęły się również inne kontakty z którymi on był powiązany, a potem udało mi się trafić na cudowne osoby z którymi teraz jestem zżyta.

Haa! Jak zobaczyłam wątek na temat 30tek od razu pomyślałam sobie o Tobie i miałam nadzieje, ze nie weźmiesz go do siebie. Nie czytałam go dokładnie, ale z tego co mi się udało przeczytać to wnioskuje, że autor wątku narzeka, że kobiety są zbyt wymagające, a sam wymaga, żeby były nie wymagające..to tak w skrócie.. no i koło się zamyka. Może jest cześć która ma troszkę nie tak pod sufitem, ale wkładać znowu wszystkich do jednego wora? Najważniejsze, żeby się dobrać.. jasne, trzeba iść na kompromis, ale nie wolno zmieniać całego siebie dla drugiej strony. Pomyśl, że na takie fora większość osób która się wypowiada, sama ma problem. A porozmawiaj sobie z kobietami które spotkały mężczyznę swojego życia po 30tce i wzięły z nim ślub... Osobiście takie znam i jakoś nie wierze, ze teraz siedzą i wypowiadają się na forach (na pewno jakieś wyjątki są), tylko zajmują się mężem albo swoimi pasjami. Najważniejsze to się dobrać.
No właśnie czytając Ciebie, to tak jakbym czytała swoje myśli sprzed roku... Wiec teraz wyobraź sobie, że ja tak strasznie się bałam, że już więcej czegoś podobnego do nikogo nie poczuje, ze już mi się nikt nie spodoba.. No i co? I teraz za kimś tęsknie bo się zakochałam. I najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że moje koleżanki śmieją się z mojego gustu, bo Pan obiektywnie do najprzystojniejszych nie należy i myślałam, że inny typ mnie kręci, a tu się okazuje, że śni mi się po nocach i mam gdzieś co inni mówią, bo dla mnie jest cudny.

To są oczywiście moje przeżycia, u Ciebie może się ułożyć podobnie, ale nie musi, może się ułoży nawet lepiej. Sęk w tym, że ani Ty ani nikt tego nie wie, tak jak ja nie wiedziałam co mnie spotka. Więc nie wkręcaj sobie, że Cie nic dobrego już w życiu uczuciowym nie spotka. Teraz skup się na sobie, żeby potem się nie rzucić na pierwszego lepszego i znowu go zmieniać. Zmień siebie, zadbaj o siebie. Teraz to jest Twój czas i odrzucaj z całych sił te negatywne myśli.
Ty doskonale wiesz gdzie popełniłaś błąd, że Twój były wlazł Ci na głowę. Jak nabierzesz pewności siebie to już nie pozwolisz sobie na takie zachowanie... Nawet jeżeli to będzie niby "ten najcudowniejszy, najwspanialszy kolejny maminsynek". Dlatego tak podkreślam, żebyś wykorzystała ten czas tylko i wyłącznie na prace nad sobą.

Ubolewasz, że Twój telefon milczy, bo tęsknisz. Twój ex robi Ci własnie ogromną przysługę, im mniej kontaktu tym szybciej wrócisz do siebie, tylko się nie poddawaj! (mam wielką nadziejże, że już za niedługo Twoje serce zobojętnieje na Twojego ex i wtedy sama mi przyznasz racje;))

267

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No i Stalo sie!!!!!! bylo dwa tygodnie milczenia z jego strony. Oczywiscie, codziennie matrzylam na telefon chcac zobaczyc jakos wiadomosc od niego. Dzis do mnie dzwonil dwukrotnie- nie odebralam. po czym dostaje sms o tresci:" przepraszam ze dzwonilem, chcialem Cie uslyszec. Jest mi bardzo ale to bardzo zle a na dodatek pochowalem dzis babcie. Siedze i placze tez z twojego powodu"
I co zrobic w takiej sytuacji???? odpisac, nie odpisac? Jak ja mam zapomniec, wyjsc z tego skoro raz na dwa tygodnie on sie przypomina. Z jednej strony jest mi po ludzku i zwyczajnie go zal, przykro mi tez ze cierpi.
Z drugiej strony to ja do niego pojechalam, ja chcialam to jeszcze ratowac i to on rzucil mnie dwa tygodnie po tym jak zmarl mi dziadek, wiedzac jaka bylam z nim zzyta i ze nasze rozstanie dobije mnie juz totalnie. Czy wtedy patrzyl na mnie, na to co czuje, jak bede plakac?? No i teskt chcialem cie uslyszec bo jest mi zle.... a to ja mam byc lepcem na zlo?? aspiryna? jest mi zle wiec napisze sobie do bylej?????
Nie chce tez byc suka bez zadnej empatii, ktorej nawet smierc bliskiej mu osoby nie rusza... no ale  z drugiej strony jego nie ruszalo....
Co robic?? odpisywac? nie odpisywac??!!!! prosze doradzcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

268

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Nie odpisywać!! Po raz kolejny pokazał, że jest pierniczonym egoistą! I dokładnie, ma dołek to idzie tam gdzie go głaskali, traktuje Cie jak aspiryne. Miał gdzieś to co Tobie zrobił a teraz wiece cierpiący...ojej.. a co to jakiś niedorobiony dzieciak, że nie wiedział jak rozstania wyglądają? Po za tym przecież jesteś taka beee i robisz wszystko nie tak to dlaczego akurat miałby płakać z Twojego powodu? Płacze bo wie, że jest beznadziejny.. Jutro mu trochę przejdzie smutek i już o Tobie nie pomyśli. Ile razy chcesz się jeszcze uginać? Przeczytaj sobie od początku wszystko jeszcze raz i przypomnij jak Cie traktował.

I jestem pierwszą osobą która się ugnie w kierunku drugiej osoby, bo wiem że każdy ma jakieś problemy. Ale patrząc na zachowanie Twojego ex-a to mam ochotę zasadzić mu potężnego kopa w dooope...

269

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

ale mnie rozmieszylas tym ostatnim zdaniem smile:):):) no wlasnie jak sobie to na spokojnie analizuje to taki mam odbior. ostatnia wiadomosc jaka dostalam od niego to ta z prosba o zwrot paszportow i pierscionka. Pozniej byla ciszaaa...... wiec co? gdyby babcia mu nie zmarla i nie zebralo sie kilka smutnych momentow to pewnie i tak by sie nie odezwal. No i on nie myslal kiedy mnie zostawial, i w jakim momencie to robi.
Ale zwyczajnie po ludzku jest mi go zal. chyba jestem zbyt empatyczna osoba. Nie chce tez miec wyrzutow sumienia wobec samej siebie ze kogos olalam jak bylo mu zle. No ale kircze, on mna sie tez nie przejmowal. i taka to walka wewnetrzna.
pozatym jak raz na czas bedzie do mnie pisal (najczesciej kiedy jest mu zle i chce mnie ulyszec i szuka pociesznia) to ja nigdy z tego nie wyjde. Nie jestem gotowa na to by byc jego przyjaciolka. Wciaz cierpie z powodu rozstania. Ojjj cos czuje ze dzisiejsza noc znow nie bedzie przespana... niech to szlag!

270

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Zablokuj go! albo każ mu spierrrrrrrrrrr..... Teraz, w takim stanie w jakim jesteś nie masz obowiązku kogokolwiek wspierać! Jesteś na to za słaba a on jest dooopkiem bo doskonale wie w jakim stanie Cie zostawił.. To tak jakbyś miała wyrzuty, że ze złamanymi nogami nie podpierasz drugiego ze złamana nogą. No chcesz, ale się nie da i już! Niech zadzwoni po pogotowie...

Nie nakręcaj się na zła noc, odrzucaj te myśli.. próbuj przynajmniej ile się da!

271

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi, oczywiście postąpisz jak uznasz za stosowne, chociaż mam wrażenie, że się złamiesz ...
Ale pamiętaj o jednym: on był dla Ciebie niesamowicie BEZLITOSNY i BEZWZGLĘDNY .....

272

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

uwazasz ze jest pieprzonym egoista ktory pisze tylko po to zeby SOBIE zrobic dobrze? zeby siebie podbudowac? W sumie za caly ten miesiac ani razu nie spytal jak ja daje rade i czy w ogole......no a widzisz- czlowiek zostal odepchniety przez niego w najgprszym z mozliwych momentow (nigdy nie ma dobrego, ale mysle ze u mnie byla mocno specyficzna sytacja i okolicznosci) a mimo tego zastanawia sie czy napewno slusznie i fair postepuje wobec tej osoby nie odpisujac kiedy ta poniekad tego potrzebuje oczekuje. Ale masz racje- odpisujac ugne sie tylko po raz n-ty i chyba pokaze ze on piernie a ja lece....???

273

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Nie ma znaczenia co on pomyśli. Między wami jest koniec i nie wiem co on sobie wyobraża..wiedział na co się decyduje. I tak, uważam, że jest egoistą i sama odpowiedziałaś sobie na pytanie "dlaczego?"..

Swoją drogą, martwiłaś się, że obraca już inną panne.... no właśnie widać jak obraca..nawet 10 (aż tyle ich miał, że już nie wiedział który nr wybrać wiec mu się popierdasiło i zadzwonił do Ciebie... nie nie, w ogóle to nie było z braku laku:]). Widzisz, nie masz co sobie tych wszystkich negatywnych rzeczy na swój temat wkręcać:)

274

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

wiecie..... ja chyba w ogole mam cos zupelnie z glowa, moze ewidetnie cos mie nie trybi i styka albo pokolorowalam sobie swiat takimi kredkami ze dla innych ludzi te kolory sa zupelnie niewidoczne. Isabelle napisala wczesniej w poscie zebym pomyslala jaki byl dla mnie bezlitosny i bezwgledny. I tak sobie mysle- taki byl???? eeee nieeeeeeee, no przeciez bywal czuly namietny itd. No psycholog jak nic potrzebny. Jeszcze troche i stwierdze ze bym chodzacym wprost idealem a ja szukalam z dupa szczecia i sie czepialam wszytskiego. zwariowac idzie!

275

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No był czuły, namiętny.. no i? Jak Pewien znany siatkarz chciał mnie przelecieć (wybacz, że tak to brzydko ujmę) to też był miły..i to jak bardzo, a teraz nawet na głupie cześć nie odpowie bo druga próba też mu nie wyszła...

Dlaczego Ty masz sie tak katować przez jednego człowieka? Po co Ci to? Idź do psychologa, przegadaj to! Dla siebie... I zobaczysz, że za jakiś czas Twoj "diamentowy" ex przestanie tak błyszczeć...

276

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

dzieki  za wsparcie:). Mam nadzieje ze sie nie zlamie i nie odpisze... obiecuje byc silna.

277

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No a co mu odpiszesz? "bardzo mi przykro, przyjedz do mnie i badzmy znowy razem"? a on odpowie albo "przykro mi, kochałem Cie ale wszystko zepsułaś" albo skorzysta i przyjedzie a potem znowu zostawi.... chcesz znowu to ryzykować? masz siłe znosić to od początku?

278

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

nieeeee.... w ten sposob nigdy bym nie napisala... myslalam raczej o zwyklym- przykro m, przyjmij moje kondolencje- koniec kropka. Tylko jak dluzej sie nad tym zastanowie to boje sie ze ja zaczne sobie cos wkrecac, jego udobrucham wespre dobrym slowem i moze znow zamilnie na dlugo a ja bede sie zastanawiac- dlaczego??? bede moze myslala ze cos z tego bedzie? moze to taka proba sposob wyciagniecia reki.... a on dostanie to co chce i koniec. Nie walczyl o ten zwiazek odkad powiedzial ze to koniec wiec czemu mialoby sie to zmienic....no a  z drugiej strony on sie mna nie przejmowal wcale, czemu ja teraz mam postapic inaczej. Ot takie rozterki....

279

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No to teraz czas siebie i swoje myśli wyciszyć a telefon schowaj do szuflady.

280

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

i bron boze nie odpisywac a wyrzuty sumienia ze znow bede ta zla i niedobra odegnac w czorty?

281

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

A dlaczego zła? Bo z "połamanymi nogami" nie jesteś w stanie podpierać "kulejącego"? On jest dorosły, poradzi sobie...nie jesteś jego mamą, żeby znowu sie poświęcać, w imię czego niby?

282

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

no niby tak, ale on obojetny tez mie nie jest (jeszcze) wiec i jego krzywda czy cierpienie rowniez. Tak wiem.. to on mnie potraktowal zle, zstawil, olal i jeszcze nawytykal rozne tematy.Chyb musze w tym wszystkim wykazac odrobine zdrowego egoizmu i zadbac o swoje emocje... dla niego to tylko zwyklt tel, sms- zeby mnie uslyszec, zeby zrobilo mu sie lepiej. Dla mnie uruchamia to od razu lawine mysli ktore tymbardziej niczego nie ulatwiaja.
Bardzo Ci dziekuje Dziwna za wsparcie. Ze tez jeszcze masz ochote i sile znosic moje rozterki.. i co ja bym bez was wszytskich zrobila??????????

283

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No on Tobie nie, a Ty jemu no chyba tak, jakoś się nie liczył z Tym, że Ciebie sponiewierał.. No ja też jutro kumpla przejadę autem a potem będę wymagała, żeby mnie pocieszył bo mi się tak widzi.. Nie jest to egoistyczne?
Co byś bez tego forum zrobiła? Może poszła do psychologa albo sama sobie jakoś przetłumaczyła. Z każdego sytuacji są przynajmniej 2 rozwiązania..

284

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

do psychologa pojde tak czy owak, ale wsparcie jakie dostaje tutaj jest nie do ocenienia!

285

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No i połechtałaś moje ego wink Ale jeżeli o mnie chodzi to nie dziękuj teraz. Dla mnie będzie satysfakcją jak z tego już wyjdziesz i z własnego 1000%-owego przekonania przyznasz mi racje w pewnych kwestiach.

286

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Poki co musze sie nauczyc jak przestac wiezic sie w wyrzutach sumienia. Nawet wczorajsza sytuacja pokazuje ze mam z tym wieeelki problem. Mam wrazenie ze potrzebowal, oparcia, bo i kaliber sprawy tez jest niemaly. to jest to ze zdechl mu kot, albo krolik tylko ktos bliski jmu sercu.Rozumiem wiec co moze czuc i przez co przechodzic. Ale z kolei ja sama niecale dwa miesiace temu przechodzilam przez to samo i na dodatek on mnie jeszcze rzucil nie patrzac na nic.I z tego wlasnie powodu nie odpisalam. Ale nie czuje sie z tym najlepiej, mam takie wyobrazenie ze cokolwiek, nawet zupelnie na odczepnego ale napisac powinnam..W sumie to jestem tez zla, bo po cholere pisze. Rozumiem ze jest mu ciezko ale chyba jestem osttania osoba u ktorej powinien szukac wsparcia.....

287

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Napewno boli go strata... Ale Tobie krótkim odstępie czasowym umarła nie jedna a można powiedzieć, że dwie osoby, podkreślając że jedna ze strat ponosisz z jego winy i jakoś musisz sobie sama z tym radzić.. Więc niby dlaczego on nie może? Poradzi sobie na swój sposób.To nie jest na zasadzie "ja mu teraz pokaże", Ty poprostu próbujesz wyjść z doła i nie możesz sobie pozwolić aby cudze problemy Ci w tym przeszkodziły.

288

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi, jak to możliwe, że nie jesteście razem, a on dalej Tobą manipuluje???

To jest skończony doooopek! Odezwał się specjalnie w takim momencie, żeby Cię wpędzić w poczucie winy. Bo mu babcia umarła. A czemu nie zadzwonił, jak babcia żyła.

Tu nie ma się nad czym zastanawiać, nie odpisuj.

289

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Ismena, doceniam to ze wielokrotnie wspieralas mnie dobrem slowem i wielokrotnie probowalas naswietlic temat najlepiej jak umialas po to bym pewne rzeczy zrozumiala szybciej. Ale to co napisalas powyzej odbieram troche jak atak. Taka jestem- trudno. Moze wlasnie mam potrzebe walkowania tego po raz tryzolionowy zanim otworze umysl i zaczne widziec cos co wy widzicie juz teraz. Twoj post bardziej mnie zdolowal niz pomogl, no chyba ze taki byl jego zamysl. O to jednak nie podejrzewam Ciebie....

To nie jest atak-nie mam powodu by cie atakowac.Nie powinnas tego odbierac personalnie,krytykuje twoja postawe ,a nie ciebie.mam nadzieje,ze z czasem (rozumiem,ze potrzebujesz wiecej tego czasu i-ok,nie oceniam cie)zrozumiesz ,co mialam na mysli.w tej chwili nie jestes w stanie tego zrozumiec,bo znajdujesz sie w emocjonalnym dolu.tu nie ma sie o co obrazac.Ale jednak uwazam,ze grzebiac sie w przeszlosci nie pomagasz sobie-to jest przedluzenie meki.Pzdr.

290

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
dziwna napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
dziwna napisał/a:

Odnoszę wrażenie, że nawet nie wiesz co ten skrót oznacza. Razi mnie to w oczy.
Ale biorąc pod uwagę Twój "popis" w w.w poście, wole w tym momencie zakończyć temat. Wydaje mi się, ze jakiekolwiek dalsze dyskusje byłby tu bezproduktywne.

Mam nadzieję, że Autorka się nie obrazi za wyrażenie zdania na inny temat w tym wątku:)

Ja ssie tak latwo nie obrazam,ale jestem wprost PORAZONA,ze dyktujesz innym w jaki sposob maja pisac na forum.Jestem w szoku ,ze Tobie to przeszkadza.Mam pytanie-czy idac ulica przeszkadzaja Ci ludzie,ktorzy nie sa ubrani tak jak Tobie sie podoba?Pzdr.

"Mam nadzieję, że AUTORKA się nie obrazi za wyrażenie zdania na INNY TEMAT w TYM WĄTKU:)" - pisząc to miałam na myśli autorkę wątku marzimagie a nie Ciebie Ismeno.
Gdzie napisałam w jaki sposób masz czy nie masz pisać? Bo ja takiego stwierdzenia z mojej strony nie widzę. A jak Cie szokuje, że kogoś może razić coś w oczy i wprost o tym pisać to już musisz sobie jakoś z tym poradzić ew. olać.
Co do Twojego pytania, to idąc Twoim tokiem myślenia mogłabym zapytać - czy idąc ulicą powiadasz o swoich problemach i udzielasz rad obcym ludziom tak jak na tym forum?
Myślę, że już wszystko z moje strony zostało napisane w tym temacie, więc jest on dla mnie zakończony.



Wracając do głównego tematu, no to faktycznie marzi meczysz...siebie. To, że komuś tu nie pasuje Twoje wałkowanie tematu to trudno, nikt nie jest zmuszony ani tego czytać ani odpowiadać. Ja osobiście mam przeczucie, że w Tobie każde słowo jednak zostaje, być może się mylę, ale mam taką nadzieję. Jednak nakręcać się tymi myślami na dobre Ci naprawdę nie wychodzi, staraj się je od siebie odrzucać. A znajomych powoli można znaleźć nowych. Ja po rozstaniu z byłym, nie miałam dosłownie nikogo, bo razem z zamknięciem rozdziału ex, zamknęły się również inne kontakty z którymi on był powiązany, a potem udało mi się trafić na cudowne osoby z którymi teraz jestem zżyta.

Haa! Jak zobaczyłam wątek na temat 30tek od razu pomyślałam sobie o Tobie i miałam nadzieje, ze nie weźmiesz go do siebie. Nie czytałam go dokładnie, ale z tego co mi się udało przeczytać to wnioskuje, że autor wątku narzeka, że kobiety są zbyt wymagające, a sam wymaga, żeby były nie wymagające..to tak w skrócie.. no i koło się zamyka. Może jest cześć która ma troszkę nie tak pod sufitem, ale wkładać znowu wszystkich do jednego wora? Najważniejsze, żeby się dobrać.. jasne, trzeba iść na kompromis, ale nie wolno zmieniać całego siebie dla drugiej strony. Pomyśl, że na takie fora większość osób która się wypowiada, sama ma problem. A porozmawiaj sobie z kobietami które spotkały mężczyznę swojego życia po 30tce i wzięły z nim ślub... Osobiście takie znam i jakoś nie wierze, ze teraz siedzą i wypowiadają się na forach (na pewno jakieś wyjątki są), tylko zajmują się mężem albo swoimi pasjami. Najważniejsze to się dobrać.
No właśnie czytając Ciebie, to tak jakbym czytała swoje myśli sprzed roku... Wiec teraz wyobraź sobie, że ja tak strasznie się bałam, że już więcej czegoś podobnego do nikogo nie poczuje, ze już mi się nikt nie spodoba.. No i co? I teraz za kimś tęsknie bo się zakochałam. I najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że moje koleżanki śmieją się z mojego gustu, bo Pan obiektywnie do najprzystojniejszych nie należy i myślałam, że inny typ mnie kręci, a tu się okazuje, że śni mi się po nocach i mam gdzieś co inni mówią, bo dla mnie jest cudny.

To są oczywiście moje przeżycia, u Ciebie może się ułożyć podobnie, ale nie musi, może się ułoży nawet lepiej. Sęk w tym, że ani Ty ani nikt tego nie wie, tak jak ja nie wiedziałam co mnie spotka. Więc nie wkręcaj sobie, że Cie nic dobrego już w życiu uczuciowym nie spotka. Teraz skup się na sobie, żeby potem się nie rzucić na pierwszego lepszego i znowu go zmieniać. Zmień siebie, zadbaj o siebie. Teraz to jest Twój czas i odrzucaj z całych sił te negatywne myśli.
Ty doskonale wiesz gdzie popełniłaś błąd, że Twój były wlazł Ci na głowę. Jak nabierzesz pewności siebie to już nie pozwolisz sobie na takie zachowanie... Nawet jeżeli to będzie niby "ten najcudowniejszy, najwspanialszy kolejny maminsynek". Dlatego tak podkreślam, żebyś wykorzystała ten czas tylko i wyłącznie na prace nad sobą.

Ubolewasz, że Twój telefon milczy, bo tęsknisz. Twój ex robi Ci własnie ogromną przysługę, im mniej kontaktu tym szybciej wrócisz do siebie, tylko się nie poddawaj! (mam wielką nadziejże, że już za niedługo Twoje serce zobojętnieje na Twojego ex i wtedy sama mi przyznasz racje;))

masz problemy z logicznym mysleniem.Nie ma sensu dyskusja z Toba ,bo i tak niczego nie zrozumiesz.Jestes kompletnie bezkrytyczna -dla samej siebie,rzecz jasna.Pzdr.

291

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ismeno, czy możesz nie kopiować wielu całych wypowiedzi, po to żeby na dole dodać 3 zdania ?
W ten sposób wszystko się rozmywa i każda dyskusja traci na przejrzystości .....

292 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-03-01 11:20:31)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Wobrazcie sobie wczoraj dostaje kolejnego sms od niego o trescu-powiedz mi dlaczego ja ciągle płacze za tobą?
No zwariuje chyba. Miałam ochotę odpisać że ma to na swoje życzenie, sam podjął taka decyzję, ale się powstrzymalam. Tylko te sms w niczym mi nie pomagają a na cholerę pisze do mnie to już w ogóle nie wiem..... Szuka pocieszenia? Chce wrócić i bada grunt? O co chodzi??!!!!! I co ja mam zrobić???????

293

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Po pierwsze, płacze za Tobą, bo boleśnie odczuwa brak wygód jakie mu zapewnialas.
Teraz wszystko co robilas Ty - musi robić on.
I zaczyna być tym bardzo zmęczony i sfrustrowany.

Po drugie Marzi ... Naprawdę powinnas pomyśleć o psychologu, albo o psychoterapii.
Niepokoi mnie Twój stan długotrwałego roztrzęsienia i fakt, że masz tak ogromną potrzebę konsultowania każdego swojego posunięcia czy decyzji ....
Nie pytaj ciągle obcych ludzi o to co masz zrobić, tylko decyduje o tym sama ... Bo w końcu znajdzie się jakiś głupek, który powie Ci co masz zrobić i będzie wymagał, żebyś się zastosowała ....

294

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kochana nie mogę się z tobą zgodzić. Pierwsze jestem pewna że w conajmjuej połowie obowiązków pomaga mu mama tak jak to było kiedy ją czegoś nie zrobiłam. Po drugie to że zwracam się z każda pierdola tutaj i dostanę odpowiedź nie oznacza wcale że tak zrobię chodzi raczej o to by poznać wasze zdanie i żebym ją mogła się wygadac przegadac temat i tyle. Pisałam wielokrotnie że jest to jedyne miejsce gdzie mogę to zrobić więc czy to źle?? Jestem zagubiona w tym wszystkim i to jest jedyną prawdą .

295

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

A ja mam podobne zdanie jak IsaBella. Trochę to już długo trwa i nie wydaje mi się, że było lepiej niż na początku.
Masz już umówioną wizytę u psychologa?

296

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Masajka, napewno jest lepiej niz na poczatku- bez dwoch zdan. Co do psychologa, na razie rozeznaje temat, szukam na internecie jakies osoby ktora ludzie polecaja, Nie chce po raz n-ty pojsc do przypadkowego i odbic sie od sciany...

297

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi ... wydaje mi się, że clou problemu tkwi w tym, żeby CHCIEĆ odpuścić ....

298

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kochana, zgadzam sie. Mimo tego co zrobil jak sie zachowal nie potrafie o nim myslec zle.... i odpuscic tez ciezko choc paradoksalnie kontaktu nie szukam...

299

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi, tak mi chodzi po głowie taka myśl: a co gdyby któraś z nas napisała, żebyś mu odpisała, przebaczyła itd.... Zrobiłabyś to?

300

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Pewnie poleje sie teraz fala krytyki na mnie ale trudno. Tak jak kiedys powiedzialam doceniam wszystkie komentarze i baaaaaaaaaaaaaardzo mi pomagacie ale nie znaczy tez ze bede robic tak jak ktos uwaza za sluszne. w niedziele kiedy siedzialam sama w domu, chwila moment wspomnien, wzielam za telefon i odpisalam- przyjmij moje kondolencje z powodu babci. jesli chodzi o placz za mna to nie rozumiem bo jest przeciez tak jak sam chciales, wskutek twojej decyzji... No i wiecej odpowiedzi sie nie doczekalam.Zlamalam sie i co wiecej obserwuje ze o ile na poczatku ruszaly mnie jego wiadomosci przywolujac wspomnienia to jakos bylam bardziej silna zeby sie nie odzywac. A teraz... no jak widziecie uleglam. pewnie wiekszosc z was powie ze to blad, ale krew nie woda a uczucia to nie jakas rzecz.. Nie wiem tylko po co pisze bo niestety widze po sobie ze przywoluje to caly czas wspomnienia, a on napisze a pozniej 2 tyg ciszy...
odpowiadajac masajce- jakkolwiek sie zachowal nie mam w sobie uczuc nienawisci, zlosci itd. Nie jestem po prostu taka osoba. Jest i bylo mi bardzo zle z powodu odrzucenia i jego postepowania ale nie umiem w sobie wydobyc jakiejs nienawisci dla niego. Mimo to nie znaczy rowniez ze zapomnialabym wszystko co sie stalo. Przychodza mi takie momenty ze mam ochote wsiasc do samochodu i jechac do niego. Ale kiedys Isabella napisala taki post, ze oczywiscie moga jechac i polozyc mu sie wucieraczka u stop, a on moze nie ze chce wytrzec we mnie butow. I to dalo mi do myslenia- bo ile sie mozna upokoarzac. Ale dalej mam takie dziwne mysli w glowie. A jego wiadomosc tylko zaostrza je. Z drugiej strony jeden sms nic tez nie znaczy. Moze po prostu chlopak dobrze sie bawi, moim kosztem niestety.
Jak powiedziala Dziwna- wyswiadczyl by mi przysluge nie piszac nic, zwlaszcza ze to on zerwal a ja ani razu nie szulalam z nim kontaktu! Po co wiec pisze???? nie wiem....

301

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi ... wykładnikiem tego co możesz, bądź czego nie powinnaś w danej sytuacji robić, są Twoje własne uczucia, emocje i samopoczucie.
Postanowiłaś coś zrobić. Odpisać mu. I ok. Zrobiłaś to.
Teraz przyjrzyj się sobie, bądź szczera sama ze sobą - zobacz jak się czujesz.
I wtedy będziesz znała odpowiedź na pytanie - czy to co zrobiłaś, było dla Ciebie dobre, czy nie.
Jeśli czujesz się dobrze - to wszystko ok. Jeśli jednak czujesz się gorzej - to również i to jest dla Ciebie lekcją, nauczką płynącą z tej sytuacji.
To są wszystko bardzo cenne doświadczenia na przyszłość.

W mojej ocenie on się nie odezwał, ponieważ skonfrontowałaś go z faktami w sposób niezaprzeczalny.
Napisałaś prawdę - to przecież on zakończył Waszą relację, podejmując wyważoną decyzję i będąc świadomym konsekwencji - tak przecież postępują ludzie w jego wieku. No i co ma teraz odpisać ? "To nie tak jak myślisz" ?
Najwidoczniej ma w sobie na tyle przyzwoitości, żeby nie zaprzeczać rzeczom oczywistym.
I jeśli odezwie się do Ciebie jeszcze - to zobaczysz, że bardzo zręcznie ominie ten temat, a będzie pisał / mówił o czymś innym, udając, że te słowa z Twojej strony nigdy nie padły. I ani nie skomentuje tego, ani w żaden sposób do tego nie nawiąże.

302

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kochana....zebys ty wiedziala jaka ja walke ze sama soba przeprowadzilam zanim odpisalam...... No bo odpisac to jedno, a co napisac to drugie. oczywiscie cisnelo mi sie na usta- tak, ja tez placze za toba jest mi ciezko i bardzo zle i w ogole jest strasznie bez ciebie, ale balam sie podlozyc poraz kolejny. Bo po takim sms moze oczekiwalabym ze on powie- to spotkajmy sie prozmawiajmy, a na przyklad nir dostalabym zadnej wiadomosci i odbila sie od sciany. jemu polechtalabym ego, zobaczylby ze tez placze, tez jest mi zle i moze by zamilkl... a moze nie.... wiec uznalam ze jesli bedzie mial na tyle odwagi by przyznac sie do bledu to tak zrobi. Stad tez sms w takim wymiarze jak przedstawilam. oczywiscie masz racje- ciezko na takiego sms odpisac. No bo co????
Ale bardziej mnie nurtuje po co sie odzywa.... Mimo ze generalnie olewalam do tej pory jego wiadomosci. Chwila slabosci????
Mowilyscie ze ten okres dlug u mnie trwa... Minelo 1.5 miesiaca odkad sie rozstalimsy. Czy dlugo???? nie wiem, zwlaszcza ze jak widzicie temat wraca bo on sie przypomina. Napewno nie jestem w takim stanie jak na poczatku kiedy z lozka mi sie wstawac nie chcialo, a w srodku czulam jakby mi serce rozdzieral ktos na kawalki. Nie potrafie tego opisac ale kazda z was napewno wie jak to wyglada i co czlowiek wtedy czuje. Teraz jest inaczej, ale tez nie moge powiedziec ze jestem wyleczona. Sa dni/ momenty kiedy bardzo brakuje mi jego obecnosci. czy to wlasnie urok toksycznego zwiazku?? generalnie temat uczuc to najgorszy temat dla mnie... nie mozna podejsc do tego ksiazkowo, nie mozna nauczyc niczego i robic cos schematycznie...

303

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Po pierwsze - nie pisz, że to olewałaś jego wiadomości, bo nie olewałaś smile taka prawda.
Jak olewam, to olewam, a nie analizuję drobiazgowo, rozbieram na czynniki i na osobne litery w każdym wyrazie, emocjonując się każdym znakiem interpunkcyjnym ....

A czemu się odzywa ?
Bo chce, żebyś pozostała nadal "ciepła" dla niego.
Nie chce Ciebie, nie chce z Tobą być, nie stać go było nawet na wyjaśnienia, czy przeprosiny - ale było mu na tyle wygodnie z Tobą, że chciałby żebyś nie odsunęła się emocjonalnie zanadto od niego.
Chce żebyś pozostała na tyle blisko, żeby mógł po Ciebie sięgnąć kiedy tylko będzie miał ochotę, czy potrzebę.

304

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

To po co pisze ze placze caly czas za mna??????????? jakie to smutne...... ale chyba prawdziwe to co piszesz moja droga:(

305

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No właśnie po to, żebyś nie oddaliła się od niego zbyt daleko w sensie emocji.
Ten typ mężczyzn tak ma.
Oni często chyba nawet nieświadomie to robią.
Tak jakby mieli wygrany jakiś schemat, jakąś matrycę postępowania ...
Sprawdziłam to na własnej skórze.

I jeszcze jedno ... Nie masz żadnej pewności, że on fabrycznie płacze ... Moim zdaniem to tylko słowa ...

306 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-03-03 19:41:21)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

ze tez musialam trafic na takiego typa.....!!!! eh..... nie wiem czemu czlowiek musi przechodzic takie katusze. Tyle cierpienia ktorego zaznalam w zyciu... skoro uszlachetnia to powinnam byc Matka Boska w osobie wlasnej! szkoda gadac.

307

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

od rana chodzi mi mysl po glowie zeby tam jechac... nie wiem po co? chociaz pobyc jeden wieczor razem, ogrzac sie na chwile? Dzis pierwszy raz wyslalam sms z zapytaniem czy teskni- odpisal ze tak, i ze chyba nie myslalam ze te 3 lata dla niego nic nie znaczylo... No i tak sie nakrecam ze prawie umalowana i ubrana juz jestem w stanie jechac.... chyba sama siebie oklamywalam,,, a moze lamia mnie jakies znikome wiadomosci od niego...

308

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ale że mamy Cię powstrzymać ?
Czy może prosić żebyś nie jechała ?

Jesteś dużą dziewczynką, zrobisz co zechcesz.

Ja mogę Ci tylko powiedzieć, że skończy się tak samo jak poprzednio. Z jedną tylko różnicą. Zaklęte koło od miodu do gowna, potoczy się o wiele szybciej. I będzie toczyć się szybciej i szybciej za każdym razem, aż do momentu w którym rozstania i powroty będą następowały w każdym tygodniu.
Nie zrozum mnie źle, dobrze Ci życzę, ale to co przechodzisz jest typowe i schematyczne do wyrzygania.
Po prostu też kiedyś trafilam na takiego osobnika.
I ja postepowalam dokładnie tak samo jak Ty. A osobnik, tak samo jak Twój facio.

309

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Isabelle jest typowe i schematyczne do wyrzygania dla kogo?? albo dla jakiego typu osobowosci... nie bardzo rozumiem co chcialas powiedziec. Napisalas ze bylas w czyms takim, ale w malzenstwie jestes  z kims innym, wiec w ktoryms momencie to bledne kolo musialo zostac przerwane? co takiego sie stalo?tez ktos zadecydowal w twoim zyciu ze to koniec  a ty usilnie chcialas to ratowac?

310

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Za duży skrót myślowy, przepraszam Cię Marzi.
Typowy oczywiście dla mnie, i pewnie dla wielu innych kobiet, które doświadczyły takiego związku.
A myślę, że jest nas bardzo wiele.
Zupełnie jakby każda kobieta chociaż raz w życiu musiała spotkać toksyka, narcyza, albo zwyczajnego cwoka.
Dokładnie tak było. Przez 6 lat tkwiłam w takim układzie. On decydował kilkukrotnie o końcu naszego związku, a ja walczylam o powrót, o to żeby ratować. On w końcu dawał się przekonać, i tak to koło krecilo się coraz szybciej i szybciej. Coraz częściej mieliśmy rozstania i powroty.
No i końcu po 6 latach dotarło do mnie co się dzieje. I dotarło do mnie, że to wszystko dzieje się na moje własne życzenie. Że cierpie, bo chcę, bo na to pozwalam.
I wtedy to zakonczylam.
On wtedy bardzo się uaktywnił i zaczął tak uprzykrzac mi życie, że musialam wyjechać do innego miasta, odległego o 200 km od niego ....
Przez około rok byłam sama - bo tak chciałam.
Tyle czasu zajęło mi dojście do równowagi.
Później poznalam swojego małża ....

311

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Isabelle- w jaki sposob walczylas, co mowilas, robilas? Kiedy ktos generalnie czegos nie chce to ciezko jest walil glowa w mur....
chyba ze to byly tylko jakie przepychanki- powiem jej ze to koniec choc sam do konca przekonany nie jestem, zobaczymy co bedzie....czy bedzie sie starac.

312

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi ... ale jakie to ma znaczenie dla Ciebie, co robiłam ?
Napisz wprost, czy potrzebujesz porady co do sposobów postępowania, żeby go odzyskać - czy porady co do sposobów, żeby się od niego uwolnić ...
Bo szczerze mówiąc, nie wiem już o co chodzi ....

313

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Sama nie wiem- pojechalam wtedy do niego.... I bylo? Zajebiscie! Zachowywal sie tak jak napoczatku, powiedzial ze teskni itd. A kiedy zapytalam co dalej z nami stwierdzil zebym nie zadawala trudnych pytan bo nie umie mi odpowiedziec. Duuzzo by opisywac o czym rozmawialimsym, zrobie to potem. Ale genalnie od tamtej nocy znow jest zachowawczy.... ja zwariuje! Co robic? ja postepowac? jak odzyskac? dac spokoj i czas, nie pisac? Pisac i kuc zelazo poki gorace?

314

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Jak to co robić? postaraj się a on na pewno wróci (oczywiście na jego zasadach), znowu będzie cudownie kilka miesięcy , aż nie okaże się ze znowu robisz wszystko źle a teściówka nie wpieprzy się znowu w wasz związek, a on biedy nie będzie wiedział co z tym zrobić bo przecież tak strasznie Cie kocha iiii... zerwie i potem znowu się postarasz, znowu wróci i ... weźmiecie ślub i będziecie mieć 4ke dzieci... a nie sorry, to nie bajka, ...wiec znowu zerwie. I może tak jeszcze kilka razy, aż w końcu opadniesz z sił o tą ciągłą walkę o związek i poczekasz aż w końcu on się postara i o was zawalczy, a on wtedy...nie zrobi NIC. Może wówczas po kilku miesięcznej męczarni jaka przechodziłaś teraz a także  terapii, w końcu klapki Ci spadną, serce zobojętnieje a Ty będziesz żałować, że zmarnowałaś tyle lat i straciłaś zdrowie (bo stres bardzo dobija się na zdrowiu, a ja jestem tego przykładem) przez niewłaściwą osobę zamiast zabrać się za siebie wcześniej.
Ale racja, rób jak czujesz, kochasz to idź do niego, walcz, niech wie że Ci zależy, przecież jak się kocha to nie można unosić się honorem..... ja też tak robiłam, bo czułam że chce, że trzeba walczyć. Dopiero kiedy się przekonałam że zrobiłam już wszystko a nawet za dużo to do mnie w końcu dotarło że to był błąd.
Słyszałam kiedyś, że warto się uczyć na cudzych błędach, ale chyba mało kto to potrafi.

315 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2015-03-06 11:52:28)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Po pierwsze - to było jasne i przewidywalne, że pojedziesz.
Tak to się właśnie dzieje w związkach z takimi partnerami.
Wystarczy drugą stronę dostatecznie długo potrzymać w niepewności, aż dostatecznie "skruszeje", wtedy jest gotowa przybiec na każde skinienie, i nie trzeba wydawać nawet żadnej komendy.

Zacznij od zadania samej sobie pytania, czy na pewno CHCESZ odzyskać.

Jeśli odpowiesz twierdząco - że tak, że chcesz, to proszę pójdź o krok dalej i powiedz DLACZEGO chcesz.
I nie mam tu ma myśli Ciebie. Że wiesz, kochasz go, że seks był cudowny, że on jest bardzo przystojny, że nie chcesz oddać go nikomu innemu. Te komunały są zrozumiałe i zostawmy je dla kogoś innego.
Chciałabym zapytać Ciebie, co DOBREGO da Ci w Twoim mniemaniu ten związek, i proszenie byłego o powrót - bo szczerze mówiąc nie widzę z jego strony chęci kontynuowania normalnej relacji z Tobą.

Czerwona lampka, a raczej pierdylion czerwonych mrugających lampek powinien zapalić Ci się w głowie po tym jak usłyszałaś od niego, żebyś nie zadawała trudnych pytań.

Jak dla mnie sprawa jest przesądzona, i jesteś na dobrej drodze do tego, żeby zostać u niego dochodzącą dziewczyną do łóżka i drobnych czynności domowych, które będziesz mogła wykonywać przy okazji ... będąc u niego ... i w dodatku dojeżdżając tam własnym samochodem, za własne pieniądze .... tylko głupek by nie skorzystał ...

I wiesz co smile Nie musisz mi opisywać jak było i co było.
Ja to doskonale wiem i tak naprawdę ja Tobie mogłabym napisać jak było smile


P.S. - Dokładnie Dziwna ! Dokładnie tak ... ale warto jest uczyć się na doświadczeniach innych i cenić to, że się tym z nami dzielą. Inaczej - nadal bylibyśmy na etapie jedzenia rękami ...

316

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

IsaBella77 ja to wiem, przekonałam się o tym i staram się do tego stosować, ale okropnie ciężko jest mi kogoś do tego przekonać. Myślałam, że chociaż tym razem się uda....

317

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Nie. Niestety sad
Jeśli mam być szczera, to od początku wiedziałam, że Marzi jest jeszcze na etapie - kiedy nie będzie jej można w żaden sposób pomóc. Moim zdaniem pomoc jest możliwa, ale najpierw taka zaplątana kobieta musi sama chcieć wyjść z chorego układu ...
Bez woli to niemożliwe ...

318 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-03-06 12:20:11)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dziewczyny- oczywiscie ze mi sie zapalila. Powiedzialam mu to nawet- ze nie to chcialam uslyszec! Na co uslyszalam ze on jest tak zdziwiony tym ze  wogole jestem, bo byl pewny ze nigdy wiecej mnie nie zobaczy (podobno mial wyrzuty sumienia po tym jak sie zachowal na koniec, nawet uslyszalam przepraszam..) ze teraz ciezko mu od stanu- nie jestesmy razem, przejsc do stanu- jestemy. To czy mnie przetrzymal...? wydaje mi sie ze chyba troche inaczej jest. przeciez to on do mnie sie odzywal, mowil jak mu zle, i kiedy bylam u niego tez to slyszalam- ze bardzo cierpi itd. Wiec w ktoryms momencie sie ja zlamalam, i pojechalam. A teraz jego milczenie, chlod??? nie rozumiem, zwlaszcza ze to on mi wypomnial ze odpisywalam mu jesli juz to w chlodny sposob. Ja nie wiem.... dzisiaj pewnie po pracy wsiade w samochod pojade i postaram sie wyjasnic, sprobowac pogadac. Nie mam zadnej pewnosci czy bedzie w domu, czy mnie wpusci do srodka, czy bedzie chcial rozmawiac a jesli juz to bardzo sie boje jak to przebiegnie. Ale jesli nie sprobuje wiedziec nie bede. Chyba ze do konca dnia dostane jakis sms w stylu- zapomnij o mnie, nie chce cie widziec itd....
odpowiadajac isabeli- co dobrego wniesie? jak on powiedzial ostatnio ta rozlaka spowodowala ze wiele rzeczy zrozumial, zmienil w sobie itd. Nie pytalam jakie to zmiany, wiem ze chce otworzyc swoj biznes zeby odciac sie od ojca, bo zaraz po tym jak sie rozstalismy tak sie z nim pozarl ze sie nie odzywali w ogole. Wiec moze dalo mu do myslenia, ze ojciec mnie nie zaakceptuje ale nie znaczy tez ze miedzy nimi bedzie dobrze. Wiec po co robic cos pod niego... Co by mi dal zwiazek z nim? napewno jest chemia miedzy nami- to jest niezaprzeczalne, to samo lubimy, etc. Mysle ze jesli faktycznie pewne rzeczy zmienilyby sie w jego zyciu widze szanse na budowanie czegos, wzajemnie wspieranie sie itd.

319

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi, musisz mieć nie więcej niż 15 lat, jeśli po pierwsze wierzysz, że po 3 miesiącach możliwa jest zdecydowana zmiana u DOROSŁEGO, w PEŁNI UKSZTAŁTOWANEGO człowieka.
A po drugie - wierzysz w to tylko na podstawie tego, co on wydukał podczas spotkania, a nie miałaś okazji sprawdzić tego choćby w drobnej, mało stresującej sytuacji.

Po trzecie, on otwiera własny biznes po to, żeby sobie poprawić warunki finansowe i po to, żeby pracować samodzielnie, bez nadzoru i ciągłych ingerencji swojego ojca. Dopatrywanie się w tym związku z Twoją osobą, jest czystą mrzonką.

Wiem, że chciałabyś przeczytać coś innego, ale moim zdaniem spotkamy się tu znowu najdalej za 3 miesiące, kiedy będziesz dokładnie w tym samym miejscu gdzie byłaś zakładając ten wątek sad

320

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

co dobrego wniesie? jak on powiedzial ostatnio ta rozlaka spowodowala ze wiele rzeczy zrozumial, zmienil w sobie itd.

Mysle ze jesli faktycznie pewne rzeczy zmienilyby sie w jego zyciu widze szanse na budowanie czegos, wzajemnie wspieranie sie itd.

HAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!...... wybacz nie mogłam się powstrzymać, ale to tak jakbym czytała słowa mojego byłego i to niejednokrotne, po każdym zerwaniu. Aż mam ochotę wkleić Ci te wiadomości bo chyba gdzieś jeszcze je mam. Aż ciężko mi uwierzyć, że tego typu schematy i faceci tak się powtarzają.

Nawet jak coś się zmieni w jego życiu to on i tak się nie zmieni. Tyle w temacie.

321

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

hmmm..... nie no, chyba wierze w to co chce wierzyc i tyle.... Pojade dzisiaj, zobacze- nie chce pozniej zarzucac sobie czegokolwiek, ze nie probowalam....
Mam nadzieje ze jakkolwiek sie to nie potoczy..- bedziecie ze mna?

322

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
IsaBella77 napisał/a:

Wiem, że chciałabyś przeczytać coś innego, ale moim zdaniem spotkamy się tu znowu najdalej za 3 miesiące, kiedy będziesz dokładnie w tym samym miejscu gdzie byłaś zakładając ten wątek sad

Dokładnie to samo sobie pomyślałam, tylko ja jej dałam 4 miesiące.

323 Ostatnio edytowany przez dziwna (2015-03-06 12:48:01)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

hmmm..... nie no, chyba wierze w to co chce wierzyc i tyle.... Pojade dzisiaj, zobacze- nie chce pozniej zarzucac sobie czegokolwiek, ze nie probowalam....
Mam nadzieje ze jakkolwiek sie to nie potoczy..- bedziecie ze mna?

Owszem, nie będziesz sobie zarzucać, że pojechałaś tylko całkiem możliwe, że za kilka lat będziesz żałowała, że przepłacasz teraźniejsze Twoje zachowanie swoim zdrowiem.

Dziewczyno, ja już wydałam ponad 1000 zł na lekarza i zapowiada się, że na tym się nie zakończy, bo mój organizm nie wytrzymał silnego stresu który ciągle fundował mi były... a pozwoliłam mu na to dokładnie takim samym postępowaniem jak Twoje. I już NIGDY W ŻYCIU NIE POJADĘ ZA ŻADNYM FACETEM!! NIGDZIE!! Chyba, że będzie to mój syn.

324

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

A wszystko tylko dlatego ze sie odzywalam czasem mowiac jak mu zle, ostatnia noc spowodowala ze wrocilo wszystko.
Coz pozwolcie ze przekonam sie o tym sama.... choc BOJE SIE STRASZNIE CO ZASTANE, JAK WIECZOR BEDZIE WYGLADAL!!!!!!!!!!!!!! Nie oczekuje za wiele... ale nadzieja umiera ostatnia, moja tez. Ja sie dziwie ze on kiedys sie tak staral a teraz potrafi tak sie odciac od tego.... wyrachowany? czy naprawde mu to jebie? zobaczymy....

325

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marzi przeczytaj mój wątek, nie ma dużo i zobacz jak właśnie zakończyła się dla mnie walka o miłość. Nigdy więcej nie będę walczyć o coś co powinno przyjść samo. Jestem wrakiem człowieka. Przeczytaj zanim pojedziesz i zastanów się nad tym.

Posty [ 261 do 325 z 652 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026