netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomocy- nie daje rady po rozstaniu

651 odpowiedzi67 250 wyświetleńzałożony przez marzimagia, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 652 ]

66 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-02-11 18:58:55)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ismena! ale mnie teraz cos uderzylo- widze siebie w tym schemacie kotry opisalas!!!!!!!!! wiele razy zdarzalo mu sie szarpac ze mna na poczatku naszej znajomosci- to chyba byla proba sil, na ile moze sobie pozwolic... za pierwszym razem zabralam sie stamtad i wyjechalam. Dzwonil, prosil blagal o szanse. Uleglam. Potem za jakis czas znow to samo- powiedzialam zeby poszedl na terapie bo to nie jest normalne. poszedl- byl na 3 wizytach i stwierdzil ze psycholog powiedzial ze jest z nim wszystko ok. Za kazdym razem kiedy to wina byla ewidetnie po jego stronie zawsze sie kajal i blagal zebym wybaczyla. Ja mialam rozne przemyslenia, ale kochalam go zalezalo mi mimo wszytsko i wybaczalam. No wiec co on sobie mogl myslec?? widocznie nie jest taki zly.... az role sie odwrocily. Ze mnie zrobil potwora, wiecznie narzekajaca ktorej nic nie pasuje, ktora ne umie sie odnalesc, przeprowadzic i kochac jeszcze nie chce! Tylko ze kiedy ja probowalam z nim rozmawiac i jakos dojsc do poruzmienia, on nie chcial o niczym slyszec. I zakonczyl zwiazek w przeswiadczeniu ze to ja jestem ta zla, on jest zajebisty. I ja to poczucie winy w sobie mam...
Na przyszlosc nie wiem jak mam postepowac zeby ustrzec sie przed wplataniem mnie w obowiazki kury domowej. Tutaj widzialam wiele zlych, chorych zachowan z jego strony- ale wierzylam i mialam nadzieje ze uda mi sie to zmieni, ze pokaze ze takie podejscie jest zle...No a wyszlo na to ze to ja zmienilam sie przy nim, a poczucie wartosci mam zadne. I to co jest najgorsze to niestety to ze tesknie, mimo tej cholernej ciaglej hustawki nastrojow ktora byla miedzy nami!

67

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ten schemat zwiazku przemocowego zawsze wyglada tak samo.Rozne sa tylko pomysly przemocowcow-bo np jeden rzuci za Toba butelka,drugi uderzy w twarz,a trzeci nieustannie krytykuje.Rozne sa tez dlugosci zwiazkow,bo rozne sa ich ofiary.Generalnie sprawcy przemocy sa tacy sami.Ludzie nieraz cale zycie tkwia w takim g...,bo brakuje im wiedzy na temat przemocy.A jezeli juz nawet maja wiedze,to i tak w tym sa-ze mna tak bylo.Bylam silnie uzalezniona.Pzdr.

68

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

I jak sobie z tym poradzilas? teraz jest juz wszystko ok, pukladalas sobie zycie na nowo?
Trudne jesy chyba to ze caly zwiazek to nie sa tylko zle chwile, byly tez fajne, mile cudowne i zajebiste. W wielu sytuacjach to ja tez bardzo zranilam jego i mam ta swiadomosc. Takze nie moge powiedziec ze wina jest jednej strony, absolutnie nie. U mnie na poczatku pojawila sie chorobliwa zazdrosc, sprawdzanie tel, czemu nie odbieralam kiedy dzwonil- wyklocilam sie chyba przez rok o to, odpuscil. W miedzy czasie przepychanki- to samo, zajelo mi to wiecej czasu ale uspokoilo sie. Pozniej ze nie akceptuje jego dziecka- znow rozmowy, klotnie, ale kiedy dziecko samo powiedzialo ze mnie kocha odpuscil. Pozniej obowiazki domowe- tutaj juz za wiele nie uzyslalam, ewidetnie sie od nich migal. No i na koncu sex- ze nie pasujemy temperamentami. Ale niestety te wszytskie sytuacje znacznie nas od siebie oddalily... Ale on tego nie rozumial. Nie mniej jednal potrafil byc czuly i kochany i tego niestety mi brakuje:(

69

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Fajnie ,ze masz swiadomosc swojego postepowania.Ale naucz sie oddzielac swoje zachowanie od jego.Za nic w swiecie nie proboj sobie wmawiac,ze jego zachowanie bylo skutkiem Twojego zachowania!Nie wyrzucaj sobie,ze bylas niedobra-stalo sie,czasu nie cofniesz.On tez byl niefajny.Kazdy odpowiada za swoje zachowanie.Pzdr.

70

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Tak, ale pojawia sie cos takiego jak moralny kac i poczucie winy tzn.- gdybym sie przeprowadzila tak jak prosil moze byloby inaczej, gdybym nie byla zrzedliwa on tez traktowalby inaczej mnie itd itd. i tego cholerstwa nie umiem sie pozbyc:(

71

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Tak, ale pojawia sie cos takiego jak moralny kac i poczucie winy tzn.- gdybym sie przeprowadzila tak jak prosil moze byloby inaczej, gdybym nie byla zrzedliwa on tez traktowalby inaczej mnie itd itd. i tego cholerstwa nie umiem sie pozbyc:(

Co Ty piszesz,dziewczyno?Pisalam Ci w poscie wyzej,ze jego zachowanie-to jedno,a Twoje-to drugie.Uwazasz,ze ktos jest toksyna,bo jest prowokowany,tak?Zmien myslenie.Pzdr.

72

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

nie, nie mowie zupelnie o tym. Mysle ravzej w kategoriach na ile moje decyzje, zachowania w konkretnych sytuacjach zmienilyby nasze zycie, czy byloby teraz inaczej? A moze tak jak pisalas predzej czy pozniej i tak by sie posypalo bo to nie mialo sensu...jak wyszla akcja z dziewczyna z ktora do konca nie rozstal sie a juz zaczal sie spotykac ze mna po dlugim czasie napisala mi sms ze w sumie to mi dziekuje, bo gdyby nie ja pewnie dalej szarpalaby sie w tym zwiazku. Wiec moze tak jest- chlop chce miec dom rodzine, super o tym mowi ale w zasadzie wiaze sie to z podporzadkowaniem jemu, na jego warunkach. Wiec chyba ciche szare myszki to sa w stanie zniesc. Problem w tym ze jemu takie si nie podobaja. Aaaaa chore to wszystko.
Wiem, teraz powinnam skupic sie na sobie, myslec o sobie, zajac sie soba... zeby to wszystko jeszcze bylo takie latwe.

73

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Twoje decyzje nie zmieniłyby Waszego związku. Nawet jakbyś się wprowadziła do niego to też nie byłoby dobrze między wami, bo on ciągle by wymyślał coś nowego. Ciągle by Cię gnoił, poniżał i obarczał winą za wszystko co złe na świecie i we wszechświecie. ten typ tak ma. Zrozum to wreszcie!

74

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

SOS- SOS wzywam Was na pomoc kobietki.
Bylo 3 tygodnie ciszy- dzis dostalam od niego wiadomosc- czesc, nie ma dnia zebym nie cierpial, pomyslalem ze moze bedzie choc troszke lepiej jak napisze do ciebie, co tam u ciebie slychac?koniec wiadomosci.
Dziewczyny! wszystko wrocilo!!!!!!!!! Po co pisze? chce sie podreperowac moim kosztem? chce wiedziec ze mnie tez jest zle, dostanie odpowiedz i znow zniknie? Co chce uslyszec ze jest mi przykro, ale w sumie sam tak zadecywal?!!
Blagam!!! powiedzcie mi zebym nie odpisywala i ze jest to jedyne sluszne rozwiazanie, zwlaszcza ze decyzje podjal on i byl nieublagany kiedy probowalam z nim rozmawiac i to ratowac.
Boze... czuje ze dzisiejsza noc bedzie bezsenna.....

75 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2015-02-12 01:25:45)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Nie odpisuj!

76 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-02-12 13:03:03)

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Wiedzialam ze lekko nie bedzie. Nie wiem czy w sumie przespalam tej nocy 2h. Nie zlamalam sie, ale nie znaczy ze jest mi latwo. Z jendej strony bardzo chcialam odpisac- mnie tez jest zle, cierpie bardzo itd ale z drugiej strony co mi to da?? On dostanie to czego chcial- bedzie wiedzial ze cierpie, ze nie jest sam i znow moze przestanie sie odzywac. A ja bede myslec, nakrecac sie, zastanawiac czemu nie odpisuje itd. Przykre jest tez to ze jak sam napisal odezwal sie bo jest mu zle i pomyslal ze pomoze mu jak do mnie napisze. Fajnie! Ale czy ktos pomyslal jak ja bede sie czuc????Nie jest to wszytsko proste, wciaz mi na nim zalezy ale tak jak kiedys nie dopuszczalam rozumu do glosu i zawsze szlam za sercem, tak teraz uczucia staram sie odsunac na bok i myslec logicznie. Ale uwierzcie mi- latwo nie jest! A serce peka na wskros.  wszystko wrocilo. Mam nadzieje ze wesprzecie mnie i pozwolicie przeczekac ten czas utwierdzajac mnie w przekonaniu ze jedyna sluszna droga to nie odzywac sie. Przeciez gdyby chcial zawalczyc i postarac sie to chyba winny sposob, a nie jakims sms na podbudowanie ego. Myle sie??????????
Poradzcie mi prosze co robic?

77

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dziewczyny, wesprzecie dobrym slowem??? siedze  w robocie i mysli kraza wokol jednego! masakra jakas:(

78

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Nie odpisuj!!!!

79

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

masajka.. naprawde uwazasz ze to jedyne i sluszne rozwiazanie?????nie rozumiem tego- sam tak zdecydowal, kazal oddac pierscionek a teraz pisze ze caly czas cierpi. Po co to wszystko. A ja widzac to cierpie dwa razy mocniej. Serce chce sie odezwac, rozum mowi nie.

80

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

a jakie Ty widzisz wyjścia z tej sytuacji?!

81

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

bardzo mi go brakuje, bardzo cierpie i  z jednej strony chcialabym sie odezwac. Ale co napisac na taka wiadomosc? tez cierpie tak jak ty? jest mi zle i czuje sie jak g...o? zaczniemy tez pisac jak gdyby nigdy nic??? nie umiem, przeciez mnie zranil, zostawil z poczuciem winy, ktore jak sama widzialas mam. Teraz pisze... ok przez moment jest mi lepiej, bo wiem ze nie tylko ja przezywam. Ale odpisze, zaczne sie nakrecac a on mi odpowie- sory, chcialem tylko wiedziec co u ciebie slychac i powiedziec ze jest mi zle. Nie zmienilem zdania- i wtedy znow dostaje w morde. Wiec nie odpisuje.... ale tez mnie to meczy. Moze podswiadomie chcialabym zeby zawalczyl o mnie jak facet o kobiete, tymbardziej ze ja tak walczylam o niego- do samego konca. A za chwile mysle sobie- moze pisze bo chce podbudowac swoje ego, dostanie to co chce czyli odpowiedz i zniknie. Ale mimo wszystko z szacunku do tej relacji nie chce byc ignorantka. Tylko boje sie ze sama sobie uwiaze petle na szyje, a on moze po prostu tylko dobrze sie bawi moim kosztem. W sumie, to on mnie olal, z jego decyzji ostatecznej sie rozeszlismy. Nie wiem co myslec:(:( jest mi ciezko... siedze i wyje

82

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Zacznij w końcu myśleć o sobie. Skasuj jego numer, to Cię nie będzie kusiło, żeby napisać, czy zadzwonić.

83

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

znam go na pamiec nistety...:( ja nie wiem tez po co on pisze do mnie... bawi sie mna??? chce sie podbudowac?

84

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Mam podobny problem. Mój partner nie chce robić tego czego ja chcę, a w konsekwencji mi się odechciewa. Nigdy mu nie odmawiałam mysląc że to pomaga. Nie warto sie nimi przjemować, znajdziemy innego co nas bedzie traktował dobrze. Głowa do góry smile

85

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

znam go na pamiec nistety...:( ja nie wiem tez po co on pisze do mnie... bawi sie mna??? chce sie podbudowac?

a jakie to ma znaczenie , z jakiego powodu pisze?
oj coś mi się wydaje, że wystarczyłoby, żeby napisał ,,wracaj" i byś wróciła.........

86

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

moze samo wracaj nie, ale gdyby pokazal ze naprawde zalezy to obawiam sie ze bym ulegla. Nie bede oklamywac nikogo ani tym bardziej samej siebie. Mimo wszystko ciagle darze go uczuciem choc serce mi krwawi strasznie. W glowie mam ciagle te tysiace wspolnych milych chwil. Byc moze go idealizuje... przeciez nie bylo zawsze rozowo. Ale to tak strasznie boli.
Znow cos sie konczy, w zasadzie skonczylo . Myslalam ze mam szanse na meza, dzieci- do tego to zmierzalo a znow wszytsko od poczatku zaczynam i niewiadomo co mnie czeka. Nie mam juz sil sie podnosic. I to przeswiadczenie ze nie pokocham juz w ten sposob o ile w ogole.

87

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

marzimagia, powiem ci,że ja bym odpisała,ale krótko i na temat czyli cierpisz w skutek swojej decyzji nie mojej. i już.
mój baran w ostatni poniedziałek się odezwał po 3 tygodniach i powiem ci,że ból,który już prawie wyleczyłam powrócił na nowo.od poniedziałku prawie każdego wieczora,gdy leżę w łóżku już niczym nie zajęta cierpię i walczę z tym cierpieniem.
mam nadzieję,że szybko to powróci do normy.

88

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

nie, nie mowie zupelnie o tym. Mysle ravzej w kategoriach na ile moje decyzje, zachowania w konkretnych sytuacjach zmienilyby nasze zycie, czy byloby teraz inaczej? A moze tak jak pisalas predzej czy pozniej i tak by sie posypalo bo to nie mialo sensu...jak wyszla akcja z dziewczyna z ktora do konca nie rozstal sie a juz zaczal sie spotykac ze mna po dlugim czasie napisala mi sms ze w sumie to mi dziekuje, bo gdyby nie ja pewnie dalej szarpalaby sie w tym zwiazku. Wiec moze tak jest- chlop chce miec dom rodzine, super o tym mowi ale w zasadzie wiaze sie to z podporzadkowaniem jemu, na jego warunkach. Wiec chyba ciche szare myszki to sa w stanie zniesc. Problem w tym ze jemu takie si nie podobaja. Aaaaa chore to wszystko.
Wiem, teraz powinnam skupic sie na sobie, myslec o sobie, zajac sie soba... zeby to wszystko jeszcze bylo takie latwe.

analizujesz go za mocno-robisz to samo co ja robilam.Mysl o sobie.pogadaj ze swoim wnetrzem-dowiesz sie duzo o sobie...Pzdr.

89

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Elza...nie wiem wlasnie.. taka prawda. To byla jego decyzja, nie moja. Ale boje sie ze kiedy mu odpisze nakrece sama siebie i bedzie jeszcze gorzej. To pytanie na koncu jak gdyby nigdy nic- co u ciebie slychac? jakby nic zlego sie nie wydarzylo. Nie wiem jakie jest najlepsze wyjscie z tej sytuacji. Odpisujac boje sie ze zaczne sobie wkrecac, dam mu tez satysfakcje ze po tym wszystkim jak sie zachowal ja tez odpisuje. Z drugiej strony nie odpisujac- mecze sie:( Czemu to wszystko jest taaaaaaakie trudne???????
Moje kolezanki twierdza ze podziwaiaja mnie ze twarda jestem i sie nie odzywam- ale nikt nie wie co przezywam i ile mnie to kosztuje:(:( jeszcze dzis rano myslalam ze wsiade do auta i pojade do niego, porozmawiam z nim!!! Boze, ja zwariuje, jestem wrakiem. Pomocy dziewczyny!!!! co robic!!!!?????

90

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Elza...nie wiem wlasnie.. taka prawda. To byla jego decyzja, nie moja. Ale boje sie ze kiedy mu odpisze nakrece sama siebie i bedzie jeszcze gorzej. To pytanie na koncu jak gdyby nigdy nic- co u ciebie slychac? jakby nic zlego sie nie wydarzylo. Nie wiem jakie jest najlepsze wyjscie z tej sytuacji. Odpisujac boje sie ze zaczne sobie wkrecac, dam mu tez satysfakcje ze po tym wszystkim jak sie zachowal ja tez odpisuje. Z drugiej strony nie odpisujac- mecze sie:( Czemu to wszystko jest taaaaaaakie trudne???????
Moje kolezanki twierdza ze podziwaiaja mnie ze twarda jestem i sie nie odzywam- ale nikt nie wie co przezywam i ile mnie to kosztuje:(:( jeszcze dzis rano myslalam ze wsiade do auta i pojade do niego, porozmawiam z nim!!! Boze, ja zwariuje, jestem wrakiem. Pomocy dziewczyny!!!! co robic!!!!?????

Poczytaj swoj caly watek -od poczatku do konca.I bedziesz znala odpowiedz.Pzdr.

91

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ismena nie wiem. Taka jestem pozal sie Boze pewna siebie i inteligetna ze nawet do najprostrzych wnioskow dojsc nie potrafie. Tak jak pisalam jestem jak dziecko we mgle. Moze potrzebuje zeby ktos mi to wykrzyczal??? Mam 31 lat a czuje sie jak dziecko 5 letnie. Nie mam ochoty ani sily na nic. A zdrowego rozsadku to juz za grosz. Powiedz mi to czego ja nie wiem, a ty wiesz czytajac to wszystko.

92

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Ismena nie wiem. Taka jestem pozal sie Boze pewna siebie i inteligetna ze nawet do najprostrzych wnioskow dojsc nie potrafie. Tak jak pisalam jestem jak dziecko we mgle. Moze potrzebuje zeby ktos mi to wykrzyczal??? Mam 31 lat a czuje sie jak dziecko 5 letnie. Nie mam ochoty ani sily na nic. A zdrowego rozsadku to juz za grosz. Powiedz mi to czego ja nie wiem, a ty wiesz czytajac to wszystko.

Przeciez to jest zwiazek bezsensowny.Co Ty chcesz wskrzesic?Do tanga potrzeba dwoje!Nie jestes zadnym dzieckiem we mgle.Po prostu ,niespelnione oczekiwania ,marzenia o dobrym zwiazku i czyste intencje(Twoje)zderzyly sie z rzeczywistoscia.Bolesna...Masz w tej chwili zachwiane myslenie racjonalne,to normalnne.Prosilam Cie zebys na zimno przeanalizowala caly ten watek i to,co pisza inne dziewczyny i panowie na tym forum.byc moze narazie nie potrafisz tego zrobic-przeszkadzaja ci w tym emocje.Ale z czasem zrozumiesz.Przeciez mnostwo ma taka sytuacje jak Ty.Mnostwo ludzi przechodzi przez to,co Ty teraz.Pzdr.

93

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ismena- naprawde uwazasz ze to wszystko nie mialo sensi ani przyszlosci? Tak sobie mysle.. moze tym ze napisal w ten sposob na gg probowal w nieudolny sposob nawiazac kontakt, a ja nie odzywajac sie wcale zaprzepaszaczam te szanse. Ale z drugiej strony nie chce znow odbic sie od sciany. Kiedys juz pojechalam myslac ze uda nam sie porozmawiac. I teraz tez boje sie zludnych nadzieji, bo ja mu odpisze on sie podbuduje a pozniej powie: zdania nie zmienilem, to koniec, ja wtedy znow zostala poraz kolejny odrzucona. Zreszta jednorazowa wiadomosc i tyle. Gdyby chcial cos naprawde, tak mysle probowalby dalej. Wiec probuje sobie tlumaczyc ze to jednorazowa slabosc z jego strony i tyle. Ale mimo wszystko mysli mi nie daja spokoju. I najzwyczajniej we swiecie jest mi cholernie zle.

94

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Ismena- naprawde uwazasz ze to wszystko nie mialo sensi ani przyszlosci? Tak sobie mysle.. moze tym ze napisal w ten sposob na gg probowal w nieudolny sposob nawiazac kontakt, a ja nie odzywajac sie wcale zaprzepaszaczam te szanse. Ale z drugiej strony nie chce znow odbic sie od sciany. Kiedys juz pojechalam myslac ze uda nam sie porozmawiac. I teraz tez boje sie zludnych nadzieji, bo ja mu odpisze on sie podbuduje a pozniej powie: zdania nie zmienilem, to koniec, ja wtedy znow zostala poraz kolejny odrzucona. Zreszta jednorazowa wiadomosc i tyle. Gdyby chcial cos naprawde, tak mysle probowalby dalej. Wiec probuje sobie tlumaczyc ze to jednorazowa slabosc z jego strony i tyle. Ale mimo wszystko mysli mi nie daja spokoju. I najzwyczajniej we swiecie jest mi cholernie zle.

I dalej to samo...co tu analizowac?

95

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

sama widzisz.... beznadziejny przypadek jestem:(

96

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

sama widzisz.... beznadziejny przypadek jestem:(

Ale bez manipulacji,prosze...Chcesz zebym Cie poglaskala po glowce,porozczulala sie nad Toba i...dala nadzieje,ze i tak z nim bedziesz.Chcesz to przeczytac,co?Pzdr.

97

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Chce wierzyc ze zrobilam wszystko co moglam zeby to uratowac. Chce wierzyc ze to co najlepsze jeszcze przedemna, ze spotkam kogos z kim bede naprawde szczesliwa- nie rok, dwa, trzy czy piec lat. Za kazdym razem rozstanie coraz bardziej przezywam, coraz bardziej boli. I wreszcie chce uslyszec od Ciebie co ty obiektywnie na ten temat myslisz.

98

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Chce wierzyc ze zrobilam wszystko co moglam zeby to uratowac. Chce wierzyc ze to co najlepsze jeszcze przedemna, ze spotkam kogos z kim bede naprawde szczesliwa- nie rok, dwa, trzy czy piec lat. Za kazdym razem rozstanie coraz bardziej przezywam, coraz bardziej boli. I wreszcie chce uslyszec od Ciebie co ty obiektywnie na ten temat myslisz.

Ode mnie?

99

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Tak. czytalas caly watek od poczatku. Jak dla Ciebie to wszystko wyglada? Czy patrzac obiektywnie byl to zwiazek ktory mimo tych wzszystkich turbulencji mial szanse przetrwac? I czy twoim zdaniem nie odpowiadajac na wiadomosc na gg, kiedy dal upust swojemu cierpieniu, zrobilam dobrze ignorujac go?

100

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Tak. czytalas caly watek od poczatku. Jak dla Ciebie to wszystko wyglada? Czy patrzac obiektywnie byl to zwiazek ktory mimo tych wzszystkich turbulencji mial szanse przetrwac? I czy twoim zdaniem nie odpowiadajac na wiadomosc na gg, kiedy dal upust swojemu cierpieniu, zrobilam dobrze ignorujac go?

Przeciez ja Ci milion razy odpowiadalam na te Twoje pytanie.Co chcesz odbudowac ?Sama?W zwiazku sa dwie osoby.A gdzie ta druga osoba?Jestes chyba w jakijs rozpaczy czy cos w tym stylu?Nic do Ciebie nie dociera.Poswiece sie i przeczytam jeszcze raz,w sumie nie wiem po co.Wiem o co chodzi w twojej historii.I co Cie obchodzi jakies gg?Pzdr.

101

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Czy ja jestem w rozpaczy??? od 3 tygodni nie wiem jak funkcjonuje- chyba autopilocie. Noce sa dla mnie ciezkie. Ide spac pozno, po czym zasypiam moze na 5 h gdzie i tak w ciagu tego czasu przebudze sie z 30 razy. Rano wstaje duzo wczesniej przed budzikiem, wiem ze musze sie umyc isc, ubrac isc do pracy. W pracy mysle, ale sila rzeczy mam tez jakies obowiazki wiec momentami sie odrywam od tego wszystkiego. Po pracy? prosto do domu.Znow wlaczam kompa i siedze, albo nie wlaczam i dopada mnie jakis smutek, poplacze i mi przejdzie. Nie mam ochoty nigdzie wychodzic, zreszta i tak nie ma z kim. Kolezanki moje albo maja rodzine i gnaja prosto do domow, albo narzeczonych itd. Przychodzi weekend ktorych od czasu rozstania szczerze nienawidze. Nie wiem co mam ze soba zrobic, czym sie zajac. I czekam znow poniedzialku. Schudlam tak ze jeszcze troche i znikne. Ale na zewnatrz nie pokazuje ze cos jest nie tak. Ludzie to widza ale moga sie tylko domyslac. Tak samo staram sie zachowac twarz w stosunku do mojego ex. ok, pojechalam tam chcialam to ratowac. Nie chcial sluchac! Z bolem serca wrocilam do domu, cala droge placzac. Kiedy poprosil o zwrot pierscionka takze z placzem ale na poczte poszlam i odeslalam. Jego zachowanie odnosnie pierscionka, to jak ze mna rozmawial kiedy ostatni raz sie widzielismy, gdzie w zasadzie ciagle mnie czyms obarczal wina za cos, jego zimna twarz, chlod w slowach dodawaly mi sil. Za kazdym razem porywnywalam to jaki byl kiedys i jak zachowal sie na koniec. Cierpialam ze sie nie odzywa, milczy, ale w sumie myslalam ze pewnie juz sie pocieszyl, znalazl sobie kogos,uklada zycie wiec i ja moze powinnam przestac ogladac sie za siebie. Az do teraz kiedy dostalam ta wiadomosc na gg. Swiadomosc ze tez cierpi jakos mnie paradoksalnie ucieszyla. Ale zaraz pozniej zaczelam sie zastanawiac co odpisac i po co? No i nie odpisalam ale jak widzisz wije sie strasznie. Wszystko do mnie wrocilo i to podwojnie. Gdzies podswiadomie sie ucieszylam z tej wiadomosci choc nie wiem czy dobrze zrobilam ignorujac ja. Ale z drugiej strony gdyby chcial walczyc nie skonczyloby sie na jednej wiadomosci, prawda??? tak sie nie robi????
To miejsce, to forum jest jedynym gdzie moge szczerze powiedziec co czuje, jak mi jest zle i jak bardzo odechciewa mi sie zycia.

102

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Przeczytalam.dalej stoje przy swoim.Facet ma cos ze swojego tatusia-tyran.Jeszcze do tego,obaj toba manipulowalzwalajac wine na ciebie.Zostalas zeszmacona w tym zwiazku-wybacz dosadnosc.Mialas szczere intencje,zachowywalas sie jak wrazliwa,normalna osoba.A on potraktowal Cie ...nie mam okreslenia.Dla niego od poczatku nie bylo wazne co Ty czujesz.Bylas w tym zwiazku jak na jakims egzaminie-naprezalas sie zeby zdac,a egzaminujacy byl nieludzko surowy.Na podstawie tego co piszesz,emocje byly tylko po Twojej stronie.z jego strony-jedynie chlodna kalkulacja.Bylas przez niego niemalze tresowana-masz byc taka jak ja chce ,a jak nie,to bye,bye.Facet nie do zycia,ma po...rzone w glowie i zerowe pojecie o zwiazku.Zreszta,fakt,ze nie jest z matka dziecka swiadczy na jego niekorzysc-oczywiscie nie znam kobiety.Ale jego opisalas na tyle dokladnie,ze wiem jaka jest osoba.Tyran .teraz rozumiesz???Pzdr.

103

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

. Myslalam ze mam szanse na meza, dzieci- do tego to zmierzalo a znow wszytsko od poczatku zaczynam i niewiadomo co mnie czeka. Nie mam juz sil sie podnosic. I to przeswiadczenie ze nie pokocham juz w ten sposob o ile w ogole.

No pewnie dzieci i mąż to najważniejsze.... po co Ci szczęście? po co szacunek?

104

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

I wg Ciebie nie przemawia na jego korzysc nawet to ze byl czas kiedy naprawde zabiegal, staral sie, walczyl o nas kiedy ja mialam serdecznie dosc i nie chcialam miec z nim kontaktu? Bywalo rowniez ze chcial i robil dla mnie sporo rzeczy- przynajmniej przez 1 rok. Jak wg ciebie mnie potraktowal- jak kochanke, zabawke, glupia koze?? Przeciez do konca zapewnial ze kocha, ze mu zalezy...

105

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ty się lubisz chyba dołować, co?
Po co znów do tego wracasz?
Koniec to koniec, trzeba zacząć żyć od nowa.

Teraz sobie pewnie pomyślisz, że pewnie nie wiem, o czym piszę itd. Otóż wiem doskonale, też byłam w toksycznym związku i po rozstaniu też bolało, ale jakaś cząstka mnie cieszyła się, że wreszcie jestem wolna. I z każdym dniem, tygodniem było lepiej. A wiesz co zrobiłam, jak się dowiedziałam, że ma dziewczynę? Ucieszyłam się, że wreszcie da mi spokój.

106

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Koniec toksycznego zwiazku jest jak wyjscie z wiezienia.Pzdr.

107

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Czy lubie? nie wiem, po prostu pewnych mysli nie moge wyrzucic z glowy. Nic nie poradze na to ze jestem typem analityka- rozmyslam, analizuje na 10 strone i do tego jeszcze mam poczucie winy ze moglam postapic inaczej, bo wtedy pewne sprawy przybralyby inny obrot. Co do dziewczyny- minie chyba sporo czasu zanim naprawde mnie to ucieszy. Poki co sama swiadomosc ze moglby od razu zaczac sie z kims spotykac sprawia mi cierpienie.
Swoja droga- toksyczna milosc? Uwazacie ze taka wlasnie w moim przypadku miala miejsce?

108

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
Ismena1976 napisał/a:

Koniec toksycznego zwiazku jest jak wyjscie z wiezienia.Pzdr.

dokładnie!

109

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Chyba mialam inne wyobrazenie na temat toksycznej milosci- bo dla mnie ma ona miejsce wtedy kiedy facet ubliza kobiecie, bije ja, poniza przy znajomych rodzinie, pozniej przeprasza obiecuje poprawe. U nas tak nie bylo- albo juz calkiem mam mega klapki na oczach. Nigdy nie pozwolilam sobie na jakies chamskie traktowanie. Jedyne co to dalam sie wplatac w kierat obowiazkow i staralam sie jak moglam sprostac oczekiwaniom. Czy to jest zle? To jest toksyna?

110

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Czy lubie? nie wiem, po prostu pewnych mysli nie moge wyrzucic z glowy. Nic nie poradze na to ze jestem typem analityka- rozmyslam, analizuje na 10 strone i do tego jeszcze mam poczucie winy ze moglam postapic inaczej, bo wtedy pewne sprawy przybralyby inny obrot. Co do dziewczyny- minie chyba sporo czasu zanim naprawde mnie to ucieszy. Poki co sama swiadomosc ze moglby od razu zaczac sie z kims spotykac sprawia mi cierpienie.
Swoja droga- toksyczna milosc? Uwazacie ze taka wlasnie w moim przypadku miala miejsce?

Czy Ty nie rozumiesz,ze nie masz wplywu na jego postawe,zachowanie?Nie zmienisz kogos!sprobuj przesunac sciane-jak Ci sie uda,to bede pod wrazeniem!Pzdr.

111

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Chyba mialam inne wyobrazenie na temat toksycznej milosci- bo dla mnie ma ona miejsce wtedy kiedy facet ubliza kobiecie, bije ja, poniza przy znajomych rodzinie, pozniej przeprasza obiecuje poprawe. U nas tak nie bylo- albo juz calkiem mam mega klapki na oczach. Nigdy nie pozwolilam sobie na jakies chamskie traktowanie. Jedyne co to dalam sie wplatac w kierat obowiazkow i staralam sie jak moglam sprostac oczekiwaniom. Czy to jest zle? To jest toksyna?

w moim przypadku też nie było ubliżania, bicia itd.
była za to wielka, nieuzasadniona zazdrość
a poza tym byłam zasypywana wyznaniami, kwiatami, prezentami
miałam wszystko oprócz odrobiny oddechu

112

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

czyli przyslowiowy slowik w zlotej klatce. Nawet jesli zlota to i tak w niej zdechnie.
Masajka tez odchorowalas swoje? jestes teraz szczesliwa? Jutro walentynki... chyba zakopie sie pod ziemie.

113

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

czyli przyslowiowy slowik w zlotej klatce. Nawet jesli zlota to i tak w niej zdechnie.
Masajka tez odchorowalas swoje? jestes teraz szczesliwa? Jutro walentynki... chyba zakopie sie pod ziemie.

zamierzasz plawic sie tak w swoim cierpieniu?Widze,ze lubisz cierpiec.ja tez lubilam,ale to,co Ty robisz to jest czysty sadomasochizm.za chwile zapytasz mnie "dlaczego tak uwazasz?"- i na okraglo.Ty w ogole zamierzasz z tego stanu wyjsc,czy zadomowilas sie w tym dole na dobre?pzdr.

114

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ja po tym związku długo byłam sama, nie dlatego, że mnie nikt nie chciał, tylko ja chciałam poznać siebie, zrozumieć, czego chcę, dlaczego się wpakowałam w ten związek i chyba się bałam kolejnego więzienia.
A potem spotkałam swojego przyszłego męża, ale myślę, że gdybym sobie w głowie nie poukładała, to z tego związku, ani z żadnego innego nic by nie wyszło.

115

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

chyba tak mi jest latwiej/lepiej/ wygodniej- sama nie wiem. Po co sie starac znow wstac, odbudowywac stracone nadzieje, walczyc znow o siebie. Po cholere? jest mi wszystko jedno

116

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No skoro tak, nie walcz, leż sobie i rycz

ja też się przestaję starać , bo po co mi to?

117

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

chyba tak mi jest latwiej/lepiej/ wygodniej- sama nie wiem. Po co sie starac znow wstac, odbudowywac stracone nadzieje, walczyc znow o siebie. Po cholere? jest mi wszystko jedno

No ,tak!Pewnie!A ten facet to jest cud-miod i warty Twojej depresji,tak?Powinnas jak najszybciej isc do psychologa.I nauczyc sie myslec o sobie ,a nie o facecie,ktory jest bez sensu.Pzdr.

118

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

chyba tak mi jest latwiej/lepiej/ wygodniej- sama nie wiem. Po co sie starac znow wstac, odbudowywac stracone nadzieje, walczyc znow o siebie. Po cholere? jest mi wszystko jedno

Prędzej czy później i tak będziesz musiała się podnieść. Niestety tak to działa. A życie nie jest ani trochę sprawiedliwe.

119

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

No tak! Jeszcze Wy sie pogniewajcie i obrazcie. Pisanie z Wami daje mi ulge,wiec bardzo prosze bez takich mi tutaj:)
Co do psychologa- bylam, nawet u 2 roznych. Strata mojego czasu. Poszlam i odbilam sie tylko od sciany slyszac- na ubezpieczenie najblizszy termin na terapie za 8 miesiecy. Prywatnie? nie stac mnie placic miesiecznie po kilkaset zlotych. Moze wiec przy Was, spojrzenie obiektywnym zaschna mi rany. O ile wytrzymacie jeszcze ze mna...

120

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

No tak! Jeszcze Wy sie pogniewajcie i obrazcie. Pisanie z Wami daje mi ulge,wiec bardzo prosze bez takich mi tutaj:)
Co do psychologa- bylam, nawet u 2 roznych. Strata mojego czasu. Poszlam i odbilam sie tylko od sciany slyszac- na ubezpieczenie najblizszy termin na terapie za 8 miesiecy. Prywatnie? nie stac mnie placic miesiecznie po kilkaset zlotych. Moze wiec przy Was, spojrzenie obiektywnym zaschna mi rany. O ile wytrzymacie jeszcze ze mna...

Mylisz sie...Pojscie do psychologa nigdy nie jest strata czasu.Marnujesz czas teraz,rozkoszujac sie swoim bolem.Ale coz...psycholog -Twoj wrog,bo on by Ci otworzyl oczy.Bylaby to jego proba wyrwania Cie z tej trujacej iluzji,w ktorej sie kapiesz.Widze ,ze dobrze Ci z tym cierpieniem.To moze jedz do niego,usidz pod jego drzwiami i blagaj zeby Cie wpuscil!ja juz nie mam sil do Ciebie.Pzdr.

121

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

No tak! Jeszcze Wy sie pogniewajcie i obrazcie. Pisanie z Wami daje mi ulge,wiec bardzo prosze bez takich mi tutaj:)
Co do psychologa- bylam, nawet u 2 roznych. Strata mojego czasu. Poszlam i odbilam sie tylko od sciany slyszac- na ubezpieczenie najblizszy termin na terapie za 8 miesiecy. Prywatnie? nie stac mnie placic miesiecznie po kilkaset zlotych. Moze wiec przy Was, spojrzenie obiektywnym zaschna mi rany. O ile wytrzymacie jeszcze ze mna...

Jesteśmy w podobnym wieku, niedawno zostałam odtrącona przez "tego jedynego:P" no i było bardzo trudno i jest bardzo trudno. Mnie pomaga trochę "branie na logikę". Czyli, logicznie, na ile realne jest położyć się i leżeć przez kilka czy kilkadziesiąt lat w łóżku? Czy taki scenariusz jest prawdopodobny? Co o mnie to mówi jako o człowieku?

Ja odpowiadam sobie - że to w sumie nielogiczne. A skoro tak to czy leżąc w łóżku, wyjąc, miotając się bezsensu, przecież koniec końców zwyczajnie "spędzam czas". Może ja nie umiem tłumaczyć smile Na pewno nie umiem. Chodzi mi o to że jesteśmy wolne. A wszystko jest wyborem nawet jeśli tak się w danej chwili nie wydaje. Nie to, że ja dokonuję dobrych wyborów smile

122

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Kazde rozstanie jest do przetrwania.czlowiek odradza sie po tym na nowo...i madrzejszy.Paradoksalnie-rozstanie i zwiazane z nim cierpienie daje sile.Pzdr.

123

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Ismena no bez przesady. Az tak katowac sie nie bede zeby jechac do niego. A sam fakt pojscia nie uwazam za zly. Gdybym nie chciala nie zrobilabym tego. sama po sobie widze ze ciezko to znosze. Dodatkowo zbieglo sie to w czasie ze smiercia mojego dziadka wiec tymbardziej jest mi poraz n-ty zle i nie moge sobie znalesc miejsca. Za strate czasu uwazam fakt ze poszlam na 1 wizyte kwalifikujaca, otworzylam sie przed kims, powiedzialam co mnie boli. Obaj wysluchali po czym pod koniec jednej wizyty dowiedzialam sie ze najblizszy termin to 8 m-cy, a do drugiego poszlam prywatnie. Schemat byl podobny. Otworzylam sie po czym zostalam uswiadomiona ile to bedzie kosztowac. Szkoda ze nie zapytalam na dzien dorby- moj blad. wiec dwa razy odbilam sie od sciany i juz wiecej nie chce.
Co waszym zdaniem mam robic? Nie da sie zapomniec 3 lat w tydzien miesiac...

124

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Ismena no bez przesady. Az tak katowac sie nie bede zeby jechac do niego. A sam fakt pojscia nie uwazam za zly. Gdybym nie chciala nie zrobilabym tego. sama po sobie widze ze ciezko to znosze. Dodatkowo zbieglo sie to w czasie ze smiercia mojego dziadka wiec tymbardziej jest mi poraz n-ty zle i nie moge sobie znalesc miejsca. Za strate czasu uwazam fakt ze poszlam na 1 wizyte kwalifikujaca, otworzylam sie przed kims, powiedzialam co mnie boli. Obaj wysluchali po czym pod koniec jednej wizyty dowiedzialam sie ze najblizszy termin to 8 m-cy, a do drugiego poszlam prywatnie. Schemat byl podobny. Otworzylam sie po czym zostalam uswiadomiona ile to bedzie kosztowac. Szkoda ze nie zapytalam na dzien dorby- moj blad. wiec dwa razy odbilam sie od sciany i juz wiecej nie chce.
Co waszym zdaniem mam robic? Nie da sie zapomniec 3 lat w tydzien miesiac...

isc do specjalisty-bezzwlocznie.Masz problemy ze soba-piszesz w kolko o tym samym,dialog z toba nie jest konstruktywny,nie docieraja do Ciebie argumenty ludzi z boku,masz problem z interpretacja sytuacji.I nie odbieraj tego,ze uwazam cie za wariatke-ja niemam do tego stereotypowego podejscia.potrzebujesz pomocy i to jak najszybciej.Pzdr.

125

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Ismena no bez przesady. Az tak katowac sie nie bede zeby jechac do niego. A sam fakt pojscia nie uwazam za zly. Gdybym nie chciala nie zrobilabym tego. sama po sobie widze ze ciezko to znosze. Dodatkowo zbieglo sie to w czasie ze smiercia mojego dziadka wiec tymbardziej jest mi poraz n-ty zle i nie moge sobie znalesc miejsca. Za strate czasu uwazam fakt ze poszlam na 1 wizyte kwalifikujaca, otworzylam sie przed kims, powiedzialam co mnie boli. Obaj wysluchali po czym pod koniec jednej wizyty dowiedzialam sie ze najblizszy termin to 8 m-cy, a do drugiego poszlam prywatnie. Schemat byl podobny. Otworzylam sie po czym zostalam uswiadomiona ile to bedzie kosztowac. Szkoda ze nie zapytalam na dzien dorby- moj blad. wiec dwa razy odbilam sie od sciany i juz wiecej nie chce.
Co waszym zdaniem mam robic? Nie da sie zapomniec 3 lat w tydzien miesiac...

No w tydzień czy miesiąc się być może nie da smile Ja chodzę na terapię z przerwą półtora roku, ale nie przeceniałabym nie wiadomo jak terapii. Wystarczyłaby mi przyjaciółka, ale tak to płacę za wsparcie. Płacz i płać:) Naprawdę Cię nie stać?




"Poczekaj, porzucona przezeń,

Nieznana mi przyjaciółko:

W rozpaczy swojej

Nie wychodź na balkon, nie wychodź,

Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,

Na smugę cienia nie wbiegaj,

Zaczekaj, trochę zaczekaj!


Przysięgam wam, że płynie czas!

Że płynie czas i zabija rany!

Przysięgam wam, przysięgam wam,

Przysięgam wam, że płynie czas!

Że zabija rany - przysięgam wam!


Tylko dajcie mu czas,

Dajcie czasowi czas.

(Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom

Po was, przez was i między ustami,

I oto dzień przychodzi, nowy dzień,

One już daleko, daleko za górami!)

Tylko dajcie mu czas,

Dajcie czasowi czas,

Bo bardzo, bardzo,

Bardzo szkoda

Byłoby nas!"

126

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Dziekuje. Nie odbieram tego zle. Ale odkad pamietam, czasami potrzebuje zeby ktos w dosc mocnych slowach powiedzial co mysli, zupelnie bez ogrodek. Predzej czy pozniej zaczynam sie nad tym zastanawiac i dostrzegac fakty. Dzis napewno tez przeczytam cala nasza rozmowe. Moze nabiore sily na kolejne dni, zaczne sobie przypominac zle momenty a nie kultywowac dobre.
A z psychologiem wstrzymam sie- moze poradze sobie sama, jak tylko minie pierwszy zal i bol.

127

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marmolada1984 napisał/a:
marzimagia napisał/a:

Ismena no bez przesady. Az tak katowac sie nie bede zeby jechac do niego. A sam fakt pojscia nie uwazam za zly. Gdybym nie chciala nie zrobilabym tego. sama po sobie widze ze ciezko to znosze. Dodatkowo zbieglo sie to w czasie ze smiercia mojego dziadka wiec tymbardziej jest mi poraz n-ty zle i nie moge sobie znalesc miejsca. Za strate czasu uwazam fakt ze poszlam na 1 wizyte kwalifikujaca, otworzylam sie przed kims, powiedzialam co mnie boli. Obaj wysluchali po czym pod koniec jednej wizyty dowiedzialam sie ze najblizszy termin to 8 m-cy, a do drugiego poszlam prywatnie. Schemat byl podobny. Otworzylam sie po czym zostalam uswiadomiona ile to bedzie kosztowac. Szkoda ze nie zapytalam na dzien dorby- moj blad. wiec dwa razy odbilam sie od sciany i juz wiecej nie chce.
Co waszym zdaniem mam robic? Nie da sie zapomniec 3 lat w tydzien miesiac...

No w tydzień czy miesiąc się być może nie da smile Ja chodzę na terapię z przerwą półtora roku, ale nie przeceniałabym nie wiadomo jak terapii. Wystarczyłaby mi przyjaciółka, ale tak to płacę za wsparcie. Płacz i płać:) Naprawdę Cię nie stać?

Nie stac?To jest wymowka Autorki ,zeby dalej w tym tkwic.dla chcacego nie ma nic trudnego-sa rozne fundacje,wizyty sa bezplatne.Psycholog zdjalby Autorce rozowe okulary z nosa.tymczasem ona uwaza,ze jej w nich do twarzy.Nie jest dziewczyna gotowa do terapii-na to chwile.Ale to,ze w kolo pisze to samo -jest niepokojace.Powinna pojsc.pzdr.


"Poczekaj, porzucona przezeń,

Nieznana mi przyjaciółko:

W rozpaczy swojej

Nie wychodź na balkon, nie wychodź,

Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,

Na smugę cienia nie wbiegaj,

Zaczekaj, trochę zaczekaj!


Przysięgam wam, że płynie czas!

Że płynie czas i zabija rany!

Przysięgam wam, przysięgam wam,

Przysięgam wam, że płynie czas!

Że zabija rany - przysięgam wam!


Tylko dajcie mu czas,

Dajcie czasowi czas.

(Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom

Po was, przez was i między ustami,

I oto dzień przychodzi, nowy dzień,

One już daleko, daleko za górami!)

Tylko dajcie mu czas,

Dajcie czasowi czas,

Bo bardzo, bardzo,

Bardzo szkoda

Byłoby nas!"

128

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Marmolada- wlasnie tutaj, przy Was szukam pocieszenia, wsparcia. Wiem ze czasami nie macie juz do mnie sily (Ismenie dzisiaj to juz chyba naprawde sie cisnienie podnioslo, albo poczula bezradnosc bo ma do czynienia z nieuleczalnym przypadkiem). Wiem ze ciagle walkujemy temat, ale pomaga mi to, pomaga mi rozmowa tutaj i naprawde doceniam to ze odpisujecie, wspieracie i jestescie.

129

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
Ismena1976 napisał/a:

Nie stac?To jest wymowka Autorki ,zeby dalej w tym tkwic.dla chcacego nie ma nic trudnego-sa rozne fundacje,wizyty sa bezplatne.Psycholog zdjalby Autorce rozowe okulary z nosa.tymczasem ona uwaza,ze jej w nich do twarzy.Nie jest dziewczyna gotowa do terapii-na to chwile.Ale to,ze w kolo pisze to samo -jest niepokojace.Powinna pojsc.pzdr.

No pewnie, że wymówka smile Ale z tym mówieniem w koło tego samego - rana świeża, etap zaprzeczenia. Na razie wszystko zgodnie z oczekiwaniami.

130

Odp: pomocy- nie daje rady po rozstaniu
marzimagia napisał/a:

Marmolada- wlasnie tutaj, przy Was szukam pocieszenia, wsparcia. Wiem ze czasami nie macie juz do mnie sily (Ismenie dzisiaj to juz chyba naprawde sie cisnienie podnioslo, albo poczula bezradnosc bo ma do czynienia z nieuleczalnym przypadkiem). Wiem ze ciagle walkujemy temat, ale pomaga mi to, pomaga mi rozmowa tutaj i naprawde doceniam to ze odpisujecie, wspieracie i jestescie.

A jak tam weekendowe plany?

Posty [ 66 do 130 z 652 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomocy- nie daje rady po rozstaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026