Lena, czytalam twoja historie. Ty jednak jestes z drugiej strony barykady, bo zobaczylas jego wady wczesniej, wyciagasz wnioski i sama mozesz zakonczyc to jak chcesz. Ja powiecialam dla mojego ex wiele, zostawil mnie 1 raz kiedy bylam w dolku (strata bliskiej osoby), pozniej walczylam o niego, nie chcial. I kiedy niemalze pogodzilam sie ztym ze to koniec, ten stwierdzil ze moze jednak. No i co? zgodzilam sie, a jakze!!! a ten po 3 tygodniach znow mnie rzucil. No i ostatni! Ale nie zmienia to faktu jak mnie potraktowal. Ty jestes w innym miejscu, masz szanse rozegrac to na swoich, wlasnych warunkach. Jak pomysle ze ja baba 31 letnia dalam sie tak.....ehhh.
Podobne tematy
587 2015-05-11 11:58:00 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 12:00:53)
czy to jest zle ze kobieta mowi iz jest jej smutno, potrzebuje wsparcia itd.??? a ja mialam czasami wrazenie ze kiedy tak mowilam ten uciekal. KIEDY bylam silna bylo super, zly moj dzien- znowu przesadzasz, martwisz sie na zapas itd itd.
Nie, to nie jest złe.
To jest normalne.
Trzeba tylko wiedzieć KOMU możesz o tym powiedzieć, a komu nie.
I jeśli ten, który jest obok ciebie i ma być rzekomym partnerem, to jednocześnie ten, któremu nie możesz o tym powiedzieć, to w tym momencie powinny wyć wszystkie syreny alarmowe..
Brak wsparcie to zawsze jeden z najważniejszych powodów, dla których wiemy, że ktoś nie jest dla nas dobra osobą, ponad zwykła znajomość -taka poniżej dobrego koleżeństwa nawet, co dopiero być z kimś takim w związku..
A ze stawianiem granic jest tak, że tą umiejętność bez 2 zdań należy posiąść i potrafić swoje oczekiwania/potrzeby egzekwować, ale szkopuł tkwi w tym, że ktoś komu na nas naprawdę zależy nie wystawia naszych granic non-stop na wieczne próby i testy. Tak robi tylko ktoś, kto na pierwszym miejscu chce żeby coś się "działo" i/lub ktoś, kto nas zwyczajnie nigdy nie szanował i nie szanuje.
Lena, czytalam twoja historie. Ty jednak jestes z drugiej strony barykady, bo zobaczylas jego wady wczesniej, wyciagasz wnioski i sama mozesz zakonczyc to jak chcesz. Ja powiecialam dla mojego ex wiele, zostawil mnie 1 raz kiedy bylam w dolku (strata bliskiej osoby), pozniej walczylam o niego, nie chcial. I kiedy niemalze pogodzilam sie ztym ze to koniec, ten stwierdzil ze moze jednak. No i co? zgodzilam sie, a jakze!!! a ten po 3 tygodniach znow mnie rzucil. No i ostatni! Ale nie zmienia to faktu jak mnie potraktowal. Ty jestes w innym miejscu, masz szanse rozegrac to na swoich, wlasnych warunkach. Jak pomysle ze ja baba 31 letnia dalam sie tak.....ehhh.
A co mi to da ze to ja skoncze ten "zwiazek".
Szczerze to mi wsztstko jedno.
Uczucia uwierz mi sa takie same kiedy sie juz "wie".
Myslisz ze nie było wczesniej miedzy nami takich historii z zostawieniem, zrywaniem przez niego, mnie?
Były - tylko ja zawsze twierdziłam ze to normalne w zwiazku. I tez zawsze wychodziło na jego warunkach.
Prawda! Nauczka dla mnie- mam czego teraz zalowac...
Powoli otwieraja mi sie oczy... Gdyby naprawde mu zalezalo nie bylo by nawet 1/10 akcji miedzy nami ktore odwalil. Tutaj masz racje. Gdybym mu nie pozwolila nie bylo by ich wcale. i tutaj tez masz racje-niestety:(
To nie bylo tez tak ze wobec kazdej z sytuacji raniacych mnie przechodzilam obojetnie, nie! Ale wystaczylo miesiac sie pofoszyc, mnie nerwy puszczaly, w tym czasie on zabiegal- wiechec kwiatkow, cukiereczki, telefony, przeprosinki, i prosze... znow trwalo. No bo przeciez mi zalezy, to sie wybacza. kazdy popelnia bledy... A dupa!!!!! sama wiem po sobie ze jak czlowiek chce to moze.... JAK CHCE i mu ZALEZY.
Na cholere jeszcze sie oswiadczal??? O boze... dziwna kiedys miala racje- moze jeszcze mu kiedys podziekuje ze mnie zostawil i poszedl w diably!
Lena,Mnie osobiscie daloby to jakis szacunek do samej siebie, ktorego tutaj w pewnym momencie sie wyzbylam. Bo tez myslalam ze tak trzeba, ze kazdy zwiazek przechodzi kryzysy itd. A teraz kiedy 2 raz wlazlam w to na JEGO warunkach, i kiedy znow przez NIEGO zostalam zostawiona i to jeszcze w jakim momencie to mam zal do samej siebie. Tak jabym po czesci stracila do siebie szacunek. Ty mozesz znow dac sie omotac, zlapac na jego slowka jak ja, albo wytrwac we swoim chociaz napewno bedzie tak samo ciezko i powiedziec NIE.
Wierze Ci rowniez ze przychodzi taki moment, kiedy ci to wszystko juz wali, nie chce ci sie nic tlumaczyc wyjasniac, po prostu zostawic to tak jak jest i odejsc.
Ja pierwszy raz od lutego czuje na mojego exa taaaaaaka zlosc.....zupelnie jakbym dopiero teraz przezywala jeden z etapow rozstania. Ale tez wina obarczam siebie, do dalam sie omotac/ chcialam sie dac omotac...??
591 2015-05-11 12:47:40 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 12:50:14)
Ja pierwszy raz od lutego czuje na mojego exa taaaaaaka zlosc.....zupelnie jakbym dopiero teraz przezywala jeden z etapow rozstania. Ale tez wina obarczam siebie, do dalam sie omotac/ chcialam sie dac omotac...??
Tu nie chodzi o "winę", kto winny, tylko przywrócenie poczucia odpowiedzialności we właściwe ręce ![]()
On jest odpowiedzialny za próby "omotania" Cię, Ty odpowiadasz za podjęcie decyzji, że OK, idę na to, daję się wkręcić, omotać.. Nie mam podstaw by zaufać, a jednak podejmuję decyzję, że zaufam.
To tak jakbyś chciała komuś podać zepsute jedzenie, ale przedtem ta osoba to dostrzegła i zapytała Cię: "Ej, czy Ty Marzi, czasem nie próbujesz podac mi nadpsutego jedzenia?"
Marzi: "No tak..trochę tak <niewinny wzrok>
"
Osoba: "Acha..Ok, dziękuję. <mniam mniam> Pyszności!"
- potem bóle brzucha, erka i wyklinanie w niej Marzi
, oiom.. i na końcu listy z pogróżkami i gorzkie żale
Rozumiesz analogię? ![]()
O to, to, to Elle.
W moim przypadku było tak, że owszem - miałam chęć przyjąć przeprosiny, wybaczyć i wskoczyć w to znowu.
Ale przecież nie oszukujmy się - WIEDZIAŁAM, musiałam zdawać sobie sprawę z tego, że znowu będzie tak samo.
Że czeka mnie dokładnie to samo co poprzednio.
Wiedziałam, że jeśli zjem to zepsute żarcie - to skończy się na tym, że będzie mnie czyściło z dwóch końców naraz ![]()
O to, to, to Elle.
W moim przypadku było tak, że owszem - miałam chęć przyjąć przeprosiny, wybaczyć i wskoczyć w to znowu.
Ale przecież nie oszukujmy się - WIEDZIAŁAM, musiałam zdawać sobie sprawę z tego, że znowu będzie tak samo.
Że czeka mnie dokładnie to samo co poprzednio.
Wiedziałam, że jeśli zjem to zepsute żarcie - to skończy się na tym, że będzie mnie czyściło z dwóch końców naraz
Yep yep..
A ja co, inaczej niby?
no przecież, że tak samo. Dlatego taka mundra dzisiaj ![]()
To się zawsze samemu chce, a kto twierdzi inaczej i obwinia tylko tą druga stronę, ten nie chce tego zakończyć w sobie, nie chce "puścić", bo obwinianie = stanie w miejscu i, co tu dużo gadać, oczekiwanie na kolejne przeprosiny, by.. (niech każdy sam sobie dopowie) ![]()
Nie po to sie stawia granice, żeby się zastanawiać czy ktoś się zmieni czy nie tylko po to żeby ktoś Cie nie staranował psychicznie. Zresztą nie można nikogo zmieniać, albo akceptujesz to jakim jest, albo odchodzisz.. ewentualnie żyjesz nadzieją ze coś się zmieni ale na to w większości przypadków szkoda czasu. Osobiście zauważyłam, że jak ludzie się zmieniają to na gorsze.
A teraz już nie ma co przeżywać, że znowu dałaś się w to wciągnąć. Czasu już nie cofniesz a może właśnie kolejny kop był Ci potrzebny, żeby w końcu się od niego uwolnić.
Nie daj się wkręcić w kolejną spirale przemyśleń tak jak wcześniej "a co by było gdybym inaczej wtedy i wtedy postąpiła", a teraz "a może mogłam ich posłuchać, po co ja dałam się w to znowu wkręcić?"... Tak to idzie się tylko wykończyć.. Potknęłaś się (znowu bo znowu, widocznie wcześniej było za mało) to teraz już wiesz jakie miejsca masz omijać i tyle.
No i prosze- tydzien czasu i moj 'ksiaze z bajki' powrocil piszac: czesc, nie wiem czy wiesz ze dzwonila do mnie twoja babcia ale pewnie tak bo skad by miala numer. Wiesz ciezko opowiedziec i wytlumaczyc przez tel i to w pare minut wszystko pozatym co ja mialem jej tlumaczyc?Ps. Jak tam babcia sie czuje? Juz miala operacje? Ja mialem wypadek samochodowy.Pozdrawiam'
Moze ja nie jestem jeszcze w pelni wladz umyslowych dlatego prosze was o pomoc/ wsparcie- czy to nie jedna z prob manipulacji? No ciezko przejsc obojetnie wobec informacji o wypadku. Z drugiej strony mysle sobie ze skoro sam napisal, to chyba nie jest z nim tak zle.
Zeby nie bylo, dla mnie to koniec, ale jakos automatycznie kiedy ktos pisze ze mial wypadek uruchamia sie we mnie jakies zainteresowanie czy wszystko ok itd.
A moze wlasnie on na tyle juz mnie poznal i wie ze mnie to ruszy.... moze wlasnie dlatego to wszystko przez 3 lata wygladalo bo sie poddawalam..?
Ale pamietam tez jak pisalyscie o tzw zdrowym egoizmie i nie pozwalaniu sobie sr...c na glowe. A wiec jego tez nie interesowalo wiele rzeczy, wlacznie z tym ze mam babcie w szpitalu i sie martwie. A teraz sie o nia pyta?
jedyne co chce zrobic w tej sytuacji, to wyjsc z twarza. Co zrobilybyscie na moim miejscu?
To jest piękna manipulacja! PIĘKNA!
Miał wypadek. Pewnie nie jakoś specjalnie poważny sskoro do Ciebie pisze (?) a skoro tak to jak myślisz co to jest jak nie manipulacja? ![]()
Co bym zrobiła na Twoim miejscu? Kompletnie NIC. Jak miał wypadek to istnieje coś takiego jak lekarz który na pewno mu więcej pomoże niż Ty i mamusia która chętnie za uszkiem podrapie.
I on celowo chce Cie zmartwić/sprowokować, napisał tylko o wypadku ale już o szczegóły żeby Cie nie wystraszyć jakoś sie nie pofatygował... "teraz Ty kobieto rozmyślaj co i jak albo sie odzywaj jak chcesz coś wiedzieć".
Wyluzuj, nic mu nie jest, a nawet jak jest to już Ciebie to nie dotyczy.
598 2015-05-12 09:04:05 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-12 09:04:57)
I kompletnie bez ZADNYCH wyrzutow sumienia nie zapytalaybyscie czy wszystko ok?
A moze wlasnie, kolejny raz chce mnie przetestowac.... lapie sie np na tym ze nie zapytujac o nic po takich informacjach wypadkowych, on swiadomie/ nieswiadomie wpedza mnie w poczucie winy:( No bo trzeba byc ostatnia zolza i menda zeby cos takiego nie ruszylo, nie?
Nie odpisujac byc moze znow dostane sms -dziekuje ze pokazalas mi ile dla ciebie znaczylem- zupelnie jak wtedy kiedy nie wyslalam mu zyczen na urodziny.
Tez probuje sobie tak tlumaczyc- ze gdyby powazny to nie napisalby w ogole, a tak najpierw zagaduje o jakies pierdoly a na koncu taki smaczek... a tak w ogole to mialem wypadek.
No i jeszcze te pytania jak babcia itd... ze co? niby sie martwi????
co za czlowiek....
Marzi! On Ci ciągle i ciągle robi wodę z mózgu! Weź w ogóle zablokuj jego numer żeby nie miał możliwości napisać cokolwiek! On zrobił to specjalnie właśnie po to żeby sprowokować Twoje odpisanie i martwienie się. A za jakiś czas przyjdzie kolejny sms: dziękuję, że odpisałaś czy coś w tym stylu. Klasyczna manipulacja żeby wymusić odpowiedź!
Chcesz się dalej z nim szarpać wiedząc, że NIC z tego nie będzie? To odpisz.
Moja Droga, wlasnie zaglebiam sie Twoj watek:)
Jedna z osob- chyba Elle- powiedziala cos takiego, ze normalni faceci sa w wiekszosci zajeci, a ci co chodza wolni to jacys degeneraci ktorzy nie umieja stworzyc normalnego zwiazku, albo na ktorych ktos szybko sie poznal i olal. Oj zmartwilo mnie t:( to ja ryczaca 30 mam coraz mniejsze szanse na cos normalnego:(
Jeslo chodzi o moj case - mi w tym momencie absolutnie nie chodzi o niego, zeby sie z nim szarpac, chodzi o moje emocje. O moje jakies wewnetrzne poczucie ze na tyle ile moge jestem wobec kogos w porzadku. I informacja ze on niby mial wypadek, wzbudza we mnie naturalna chec zapytania czy wszystko ok.
Trzeba tylko pamietac o jednym- ze nie mamy tutaj do czynienia z normalna sytuacja, tylko manipulantem, wiec stad moje rozterki co zrobic,zeby z jednej strony byc fair wobec siebie a z drugiej wyjsc z tego z twarza. A moze wlasnie tak to dziala.... ten zaczepia ( w swojej glowie w sposob celowy, wyrachowany) ja odpisze (zupelnie z innych powodow- mam wrazenie czystych- bo sie martwie jak o czlowieka), polechce jego ego, i znow bedzie gora..
Ale po tym co mowicie chyba najlepiej bedzie Nic nie pisac. Musze sobie to jakos sprytnie ulozyc w glowie zeby mnie sumienie nie gryzlo ze jestem bezduszna i podla skoro po takiej informacji nie zaintersowalam sie czlowiekiem.
O matko!
Mój pierwszy ex na takie smaczki mnie brał po rozstaniu. TYlko, że on miał "operację". Jak się później okazało ledwo szycie palca. Ale biedny był i trzeba było się nad nim ulitować.
Sms tak samo wyglądał... Bla, bla, bla.. jak tam coś ... a tak w ogóle to miałem operacje...
A moze wlasnie tak to dziala.... ten zaczepia ( w swojej glowie w sposob celowy, wyrachowany) ja odpisze (zupelnie z innych powodow- mam wrazenie czystych- bo sie martwie jak o czlowieka), polechce jego ego, i znow bedzie gora..
Dokładnie tak to działa!!!
Ale po tym co mowicie chyba najlepiej bedzie Nic nie pisac. Musze sobie to jakos sprytnie ulozyc w glowie zeby mnie sumienie nie gryzlo ze jestem bezduszna i podla skoro po takiej informacji nie zaintersowalam sie czlowiekiem.
Ale nie masz powodu żeby gryzło Cię sumienie, bo: on wobec Ciebie sumienia nie miał, to jest dla Ciebie obcy człowiek, nie stało mu się nic złego, bo inaczej nie mógł by napisać!
O moje jakies wewnetrzne poczucie ze na tyle ile moge jestem wobec kogos w porzadku. I informacja ze on niby mial wypadek, wzbudza we mnie naturalna chec zapytania czy wszystko ok.
Chcesz być w porządku wobec niego, a kiedy będziesz w porządku wobec siebie? znowu "matka Teresa" ci się włącza? przecież on nie jest sam, jest dorosły i sobie poradzi. Zerwał z Tobą, potraktował jak potraktował i nie macie już kompletnie nic wspólnego, tak to po prostu działa.
Spróbuj się postawić w odwrotnej sytuacji, Ty byś taką wiadomość że niby masz wypadek napisała komuś z kim zerwałaś?
On jest po prostu bezczelny, zapytał o babcie tylko po to żeby nie wyszło że on ma wszystko gdzieś a sam chce żeby się nad nim litować.... Ale żadna nowość, pamiętam, że jakiś czas temu zachowywał się dokładnie tak samo..
marzimagia napisał/a:O moje jakies wewnetrzne poczucie ze na tyle ile moge jestem wobec kogos w porzadku. I informacja ze on niby mial wypadek, wzbudza we mnie naturalna chec zapytania czy wszystko ok.
Chcesz być w porządku wobec niego, a kiedy będziesz w porządku wobec siebie? znowu "matka Teresa" ci się włącza? przecież on nie jest sam, jest dorosły i sobie poradzi. Zerwał z Tobą, potraktował jak potraktował i nie macie już kompletnie nic wspólnego, tak to po prostu działa.
Spróbuj się postawić w odwrotnej sytuacji, Ty byś taką wiadomość że niby masz wypadek napisała komuś z kim zerwałaś?
On jest po prostu bezczelny, zapytał o babcie tylko po to żeby nie wyszło że on ma wszystko gdzieś a sam chce żeby się nad nim litować.... Ale żadna nowość, pamiętam, że jakiś czas temu zachowywał się dokładnie tak samo..
Ale to właściwie kropka w kropkę tak samo! MArzi chcesz wszystko przejść od nowa?
O nieeeeeeee...!!!!!!!!! juz wystarczy mi tych zrywan i powrotow.
co ja bym zrobila? przede wszystkim nawet jakby cos mi nie gralo w relacji, nie zerwalabym przez tel. i to po 3 tyg kiedy sama czegos chcialam. To po 1. Po 2- majac swiadomosc ze osoba z ktora chce sie rozstac przechodzi kryzys, ma jakis problem wolalabym zaczekac az ta sytuacja minie i pozniej przeprowadzic taka rozmowe. Po 3-gdybym miala wypadek raczej bym o tym nie informowala, chyba ze:
-bylabym na lozu smierci, miala poczucie winy wobec kogos, wypadek cos by mi uswiadomil i chcialabym przeprosic
- szukalabym punktu zaczepienia do rozmowy. Ale znajac siebie wolalabym napisac zwyczajnie co u ciebie, niz grac na emocjach wypadkiem.
Dziwna masz racje- znow matka teresa mi sie zalacza, i BARDZO DOBRZE ze mi to uswiadamiacie. Ja jeszcze pewnych rzeczy nie widze, wychodzi na to.
A o babcie zapytal zeby nie bylo ze jest kawal swini- zaloze sie ze wobec siebie on jest ok i nie ma sobie nic do zarzucenia- zapytal sie jak sie czuje, jak po operacji wiec on jest ok. To ja jestem swinia niewychowana ze nie udzielilam mu informacji zwrotnej, ani nie zainteresowalam sie jego stanem zdrowia.
Kurcze... takiej manipulacji mozna sie nauczyc ????!! czy to jakos nieswiadomie sie dzieje? ot taki typ osobowisci?
Marzi ... jak dla mnie to Ty nadal, po 16 stronach swojego wątku i nie wiem już nawet po ilu miesiącach - rozpaczliwie szukasz sobie pretekstu, żeby tylko utrzymać z nim kontakt.
Weź się zdecyduj, co tak NAPRAWDĘ chcesz robić w związku z nim, a uwierz mi - będę Cię wspierać tak jak potrafię.
Ale obecnie to się robi po prostu wszystko żenujące co tu piszesz i naprawdę ocieramy się o granicę śmieszności i absurdu.
Jak jest taki faktycznie zainteresowany stanem zdrowia babci to niech do niej zadzwoni, numer już ma ![]()
Sama jestem ciekawa czy można się jej nauczyć, czy oni robią to świadomie?
Kochana, to nie chodzi o niego. Chodzi o mnie.
Przeciez zostalo to juz gdzies ustalone ze nie mam w sobie zdrowego egoizmu, prawda? Mam za to duzo empatii i altruizmu w sobie.
Dla mnie temat jest zamkniety - miedzy nami jest koniec.
Chodzi raczej o moj wewnetrzny spokoj, ze postapilam fair, ok, tak po prostu jak czlowiek woebc czlowieka- po ludzku.
To cos jak bylo z tym sms o smierci babci. To nie sa jakies tam informacje, tylko dosc traumatyczne, drastyczne.
Tylko i sytuacja nie jest codzienna, stad te pieprzone rozterki.
A gdybym szukala z nim kontaktu, znalazlabym sposob. Chyba to juz udowodnilam niejednokrotnie sobie i wam. Jakos mi nie przyszlo do glowy zeby to robic.
No to posłuchaj nas i olej ten sms! Wypadek... Może stuknął się w czółko i go teraz boli? Przecież on nawet nie napisał, że samochodowy. A nawet gdyby tak napisał, to może po prostu stracił lusterko ot i cała sprawa. A Ty się będziesz zamartwiać kompletnie bez sensu i bez powodu! Możesz być nawet i Matką Teresą, ale ten typ i co mu sie do buta przykleiło już nie powinno Cię interesować!
Dupatam, że nie chodzi o niego.
Po raz enty z kolei pytasz się - a dlaczego ON się pyta o babcię ?
- a dlaczego ON mi pisze o wypadku ?
- a co ON to, a co ON tamto, a co ON sramto ... ?
Nie będzie Ci łatwo mnie oszukać Marzi w tym temacie.
To było po pierwsze.
A po drugie - nie wierzę, no n i e w i e r z ę, że po 5 miesiącach pytania się tutaj co masz zrobić, jak masz postąpić, jak się zachować, czy zadzwonić, co odpowiedzieć - Ty ciągle pytasz o to samo.
Przecież masz głowę na karku, i nawet jeśli zwyczajnie nie chcesz uczyć cię na błędach, doświadczeniu i cierpieniu innych życzliwych rozmówców, których w tym wątku było PIERDYLION - to choćby sam fakt, że facio ciągle zachowuje się w ten sam sposób, postępuje z Tobą schematycznie do wyrzygu, ciągle stosuje wobec Ciebie dokładnie te same tanie chwyciki emocjonalne - p o w i n n o Ci już dać coś do zrozumienia. Teraz, po takiej karuzeli na jaką dobrowolnie wsiadałaś już kilkukrotnie - możesz do woli korzystać w własnych doświadczeń. Dlaczego nie chcesz tego robić ?
A Ty nic.
Dalej w tym samym miejscu gdzie 5 miesięcy temu.
Dalej ten sam dygot emocjonalny.
I nie bździj mi tu, że Ty nagle chcesz się zachować z klasą, z twarzą, człowiek fair itp pierdoły.
Mój sąsiad w zeszłym tygodniu wdrapał się na drzewo, żeby coś tam podocinać.
Jedyna rzecz jaką skutecznie dociął, to była jego noga.
No popatrz, jaki niecodzienny wypadek.
Chcesz jego numer telefonu, żebyś mogła mu coś napisać altruistko ?
No pewnie, że nie
Co Cię obchodzi jakaś niecodzienna sytuacja jakiegoś tam facia.
Bo tak naprawdę rozchodzi się tu nadal tylko i wyłącznie o Twojego Pawiana.
Krew mnie zalewa.
Mądra dziewczyna z Ciebie. Głowę masz na karku. Zdecydowana, samodzielna - że inne mogą tylko pozazdrościć.
A cały czas krąży i krąży wokół jednego jak mucha nad goofnem.
Chodzi o Twój wewnętrzny spokój że postąpiłaś fair i nie spłynęła informacja o wypadku po Tobie jak po kaczce... yhymmmm... No ale przecież widać że Cie to ruszyło, piszesz tu o tym. Tylko, że on nie musi o tym wiedzieć, nie musisz mu NIC udowadniać, żeby nie czuć wyrzutów sumienia.
612 2015-05-12 12:48:00 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-12 12:49:25)
Kochana- wszystko naokraglo mowia ze jestem dooopa wolowa, niezdecydowana, roztelepana emocjonalnie a ty mowisz ze jestem zdecydowana, samodzielna i mam glowe na karku???? Nie wiem po czym po wynioskowalas...?
Moze i taka bylam kiedys, jestem poza sfera uczuciowa. Widac przeciez jaka zdecydowana jestem.
Niestety pierwszy raz nie zgodze sie z toba, w stwierdzeniu ze jestem tam gdzie nie 5 a 3.5 miesiace temu (Rozstalismy sie pierwszy raz koncem stycznia). Ale nie chodzi o liczby. Oczywiscie nie jest mi do smiechu, ale moje emocje wzgledem niego sa juz inne niz wtedy, choc zgodze sie z tym ze ciagle sie motam co powinnam zrobic/ jak mam zrobic zeby nie wyjsc na jakas tam...
wczoraj kiedy dostalam te wiadomosc pomyslalam- g...o mnie to interesuje co ci jest i ciebie tez nie powinno co u mnie, a pozniej.... kurcze.... a jak ja kiedys bede potrzebowala od niego jakies info w kwestii mojego samochodu, ktorego naprawa zajmowal sie od 3 lat, to tez mnie oleje.
Moze stad tez te rozterki czy w ogole odpisywac chocby na 'odczepnego'. Ale wlasnie piszac to zdaje sobie sprawe ze to glupota!
I nie denerwuj sie juz na mnie moja droga. Powoli, baardzo powoli dochodze do rownowagi,odbudowuje siebie i swoja psychike i pewnie niejeden raz (oby jednak nie) bede miec watpliwosc co zrobic. I nie dlatego ze szukam z nim kontaktu, tylko dlatego ze mam sprany mozg po 3 letnim 'szkoleniu' - tak mi sie wydaje bynajmniej.
Dlatego jestem tutaj, i tak jak kiedys WAS nie posluchalam, staram sie nadrabiac zaleglosci.
A mi się coś wydaje Marzi, że jakby on Ci teraz sprzedał kawałek o tym, że się pomylił itp. To weszła byś w to kolejny raz...
Jak będziesz potrzebowała info o samochodzie to pójdziesz do mechanika... już nie kombinuj. I co Cie obchodzi na jaka wyjdziesz? Jakby wszyscy przejmowali się każdą jedną opinią o sobie to wisielców byłoby 5 razy więcej niż jest....a jego opinią jest ostatnią jaka powinna Cie interesować.
A bo tak se wymyśliłam, wiesz ![]()
Fakty moja droga, analiza faktów.
Wykształcona, samodzielna, pracująca, zajmująca się babcią ... to wskazuje na osobę trzymającą się realiów życia.
W dzisiejszym świecie nie jest łatwo osiągnąć taki status quo w wieku 31 lat.
I nie szukaj sobie już pretekstów proszę Cię .... z samochodem możesz jechać do mechanika.
Pawian nie jest Ci tak naprawdę do niczego potrzebny w dalszym życiu i nie musisz zostawiać sobie w każdym możliwym temacie uchylonych furtek do niego.
Naprawdę chciałabyś dzwonić po poradę dotyczącą Twojego samochodu, który WIELE razy potraktował Cię jak ostatnia świnia ?
Powiem Ci Marzi - gdyby mnie ktoś tak po raz enty potraktował z buta w twarz ... to abstrahując od wszystkiego innego - tak bym się wkurzyła, że w życiu nie przyszłoby mi na myśl kontaktować się z nim w jakiejkolwiek sprawie i w jakikolwiek sposób.
Kontakty w sprawie samochodu.... Coś mi to przypomina...: "hej mógłbyś mi wymienić żarówkę w samochodzie, bo tylko ty wiesz jak to zrobić?" Marzi! Obudź się! Ja wiem o czym piszę! Przerabiałam podobny schemat. Jak będziesz chciała to znajdziesz wiele wymówek, dla których lepiej zostać z nim w przyjacielskich kontaktach. Nie rób tego. Nie szukaj. Odetnij się.
Kochana, ten status mam juz od ponad 5 lat, kiedy skonczylam studia i poszlam do pracy.
Stety lub niestety zostalam do tego zmuszona przez zycie, bo majac taka a nie inna sytuacje nie mialam sie na kogo ogladac i musialam radzic sobie sama. Choc niejednokrotnie chcialabym byc w innej sytuacji.
I tutaj dosc plynnie przejde do tematu furtki.... cos w tym jest moja droga. Przerabialam to tez ostatnio na terapii-to co przeszlam spowodowalo ze zawsze musialam miec plan B, chocby nie wiem co. Nie moglam zakladac planu 0/1 bo w razie porazki nie moglam schowac sie pod skrzydlami rodzicow. Trzeba bylo dzialac!
Macie w 100% racje. Ale widzicie.... sama jeszcze realnie tego ocenic nie umialam. Miotam sie. Dopiero kilka waszych opinii, zwrocenie mi uwagi na pewne rzeczy, pozwala myslec ze nie jestem zla nie piszac nic, a i bez niego sobie poradze.
Ja Ci wymienię tą żarówkę.
Byle nie w Oplu, bo tam nawet moja małe łapki dopchać się nie mogą.
jESTES KOCHANA !!!!!!
Pewnie jak przyjdzie co do czego dam sobie rade. Nie chodzilo o przyslowiowa 'zarowke'. Bardziej info co bylo tam robione kiedy znow zacznie sie cos pierniczyc i mechanik zacznie pytac. Przez 3 lata auto mnie nie interesowalo. Ba! nawet jak chcialam wiedziec co tam jest robione to slyszalam- przeciez masz mnie, po co ci to wiedziec, ja sie zajmuje twoim autem i masz zrobione. Nic tylko jezdzic. No i taka sierota uposledzona jestem, ze we wlasnym aucie nie wiem co mialam zrobione. Oczywiscie nie do konca, bo mimo wszystko chcialam wiedziec.. ale wszytskich szczegolow napewno nie znam.
Problem tkwi chyba bardziej w tym ze nie wierze w siebie, boje sie tego, co bedzie jesli...
Ale z takim wsparciem nie moze nie nie udac! ![]()
A spoko, opla nie mam. Choc nosze sie z zamiarem zmiany auta wlasnie na opla, ale poki co mozesz odetchnac spokojnie:)
Isabella- Twoja propozycja sprzed weekendu jest nadal aktualna?
Jak najbardziej, z tym, że w Krakowie byłam znowu wczoraj.
W tym tygodniu już się do tego pięknego miasta z samymi jednokierunkowymi, zakazami, objazdami
nie wybieram.
hm... Trzeba bylo mowic! przynajmniej na kawe bysmy poszly.
a tak by the way- daleko mieszkasz od kr?
331 - dwie godziny i osiem minut drogi ![]()
o raaaany.... a ten czas jazdy to chyba podajesz jadac.... odrzutowcem?? albo taki z ciebie pirat drogowy:)
Ja mam do domu jakies 150 od kr w jedna strone i jade kolo 2 h, wiec 331... nie wiem jak ty to robisz....:)
co do wyjazdu, spotkania- szkoda ze sie nie uda, ale co sie odwlecze....
Ale moze chociaz przejdziemy na jakis priv? Podam swojego maila na poczatek, pozniej powinno pojsc juz gladko: madziulka215@interia.pl
Bo ja psze pani mam ciężką nogę.
I dobry samochód. I wszyyyyscy frajerzy drogowi po drodze chcą się ze mną ścigać ![]()
A musisz wiedzieć, że jestem ambitna i nie dam się byle komu wyprzedzać ![]()
uuuu kochana! tez tak mam! tzn. checi mam dobre, ambicje i uwielbiam jezdzic samochedm! I niejeden facet sie chowa przy mnie (ze tak powiem nieskromnie) Ale czasem odpadam w przedbiegach, bo moje auto jest na straconej pozycji z niektorymi...
Tamta89, dziwna- dziewczyny co u Was?
Kochana ja tu cały czas jestem
Tylko próbuję odejść od "tamtej" dlaczego mam być tamta, a nie ta jedyna? Elle gdzieś kiedyś napisała, że tymi nickami same się określamy i u mnie chyba się sprawdziło (chociaż ten nowy też nie jest jakiś optymistyczny
). Zaglądam do Ciebie na bieżąco. Nie wiem jeszcze czy zdecyduję się zostać przy nowym nicku. Jeśli tak, to na pewno napiszę, że ja to ja
Mi już przeszło zupełnie z moim ex. Wczoraj przyjaciel powiedział mi, że on ma rozterki czy do mnie napisać skoro ja tyle czasu się nie odzywam. A ja się tylko zapytałam po co? Ja tego nie chce, ogólnie jest mi to obojętne. Nie ruszy mnie to, ale po co wracać do czegokolwiek? Nie chcę, serio
Natomiast kiedy myślałam, że na razie chcę tylko poznawać nowych ludzi, być może kiedyś z kimś z nich się spotkać moje serce zostało poruszone przez takiego jednego, a on się ulotnił. Miło, prawda? No z pewnością się w nim nawet nie zakochałam
ale zauroczyłam chyba tak. A tu jak zwykle nico wyszło. Ehh...
A Ty jak? Trzymasz się? Odpisałaś? On jeszcze pisał?
Czesc kochana!
U mnie roznie to bywa. Napewno jest inaczej niz wtedy, w lutym. Nie placze juz tyle, nie rozpamietuje AZ tyle i ogolnie nie snuje projekcji ze moze sie zejdziemy itd. Staram sie realnie na ile moge oceniac rozne sytuacje, kiedy mnie zawodzil niejednokrotnie, ale obraz ten zaburzaja mi jeszcze czasem sytuacje kiedy bylo milo, fajnie, kiedy sie staral...On nie pisze- na moje szczescie. Ja wtedy, po tym co mi powiedzialyscie tez stwierdzilam ze to nie ma najmniejszego sensu. Ale gubie sie jeszcze, wciaz szukam odpowiedzi na wiele pytan i probuje odnalesc sama siebie. Ot chociazby w takiej glupiej sytuacji- sama piszesz ze nie chcesz miec ze swoim nic, zrobil tak a nie inaczej. Mialas w sobie zlosc, zal, pozniej sie pogodzilas ale nawet teraz kiedy napisze on, ty odpisujesz. Macie kontakt. Staram sie to odniesc na moj grunt, czemu mi mowicie zebym nie pisala, odciela sie, skoro same tego nie zrobilyscie. i BRON BOZE nie odbieraj tego jako atak na siebie na zasadzie- mnie radzi jedno, ale sama w tej sytuacji robi zupelnie inaczej. Po prostu... mysle na rozne tematy.
Dzis przed praca bylam u psychologa. No i co?? ano znow ryczalam! Kobieta uruchamia mi w glowie rozne projekcje. Dzis np zapytala- no dobrze, byla pani ze swoim ex ale w praktyce byla pani sama. Sama musiala byc w domu, zawiesc babcie do szpitala, samej martwic sie jak to pogodzic. Ba! nawet tutaj jest pani sama, bo przeciez jego nie ma na co dzien... no tak... trudno sie nie zgodzic. Wyszlam stamtad siadlam do auta i znow sie ulalo.
Ale staram sie walczyc jak moge. Niestety u mnie kazdy problem z facetem (czytaj rozstanie) przywoluje miliony innych przykrych wspomnien ktorych doswiadczylam. Efekt jest taki ze czuje sie straaaasznie samotna:( Tak jak teraz.
A poza tym jakos leci. Bardzo chcialabym pojechac na wakacje, gdzies odpoczac. No i chocby nie wiem co, znow przywoluje sie temat No zawsze nie bylo problemu z wyjazdem, w tym temacie bylismy baaaaardzo zgrani. A teraz? nie chce jechac sama. Kolezanka ktora jest chetna na wyjazd, rozchorowala sie. Pozatym ostatnio zaobserwowalam ze jak ja lubie,tak ostatnio po kazdym spotkaniu z nia,wracam jakas zdolowana:( sama sie rozstala dopiero co, z tym ze koles potraktowal ja 100 razy gorzej niz mnie (zwyzywal, naublizal, powiedzial wiele przykrych slow a ta jeszcze jest na jego zawolanie). No i co rusz slucham tylko co i jak. Nie wiem czy chce takiego towarzystwa na urlop. A ona z kolei wspiera sie na mnie bo przeciez jestem taka silna i podobno zawsze ja wyciszam uspokajam.
No i tak dzien za dniem. Mam rozne leki- ze bede sama itd. Gdzie tu ktos normalny po 30, i to jeszcze wolnyyy???
Dziewczyny, a kiedy waszym zdaniem jest szansa na utrzymanie kolezenskich relacji z ex?? Bo przeciez takowe sytaucje sie zdarzaja....
Od samego poczatku, by chronic sama siebie radzicie mi, by sie odciac, nie odpisywac.
Bedac na moim miejscu naprawde nie odzywalybyscie sie wcale?
Koleżeńskie relacje z kimś, z kim nie byłaś nigdy w koleżeńskich kontaktach? ![]()
Cały czas się oszukujesz..
Boisz się, że jak stracisz z nim zupełnie kontakt to już go nigdy nie odzyskasz. Rzecz w tym, że to co było nie wróci, nawet gdybyś została jego Księdzem biskupem. Musisz to pojąć.
Elle- oszukuje w sensie ze mam na cos jeszcze nadzieje?
Po co chciałabyś z nim utrzymywać "koleżeński" kontakt?
Czyżbyś mieszkała na wsi, gdzie tylko 2 człowieki a do kolejnej wioski jedzie się saniami psim zaprzęgiem i potrzebujesz do tego jego pomocy?
Czy może chodzi o jakąś bardzo wzniosłą i ukryta ideę za tym wszystkim, której nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić?
Mysle ze 'chcialabym' to za zbyt duzo powiedziane. Gdyby on raz na czas nie dawal znakow zycia zdecydowanie latwiej byloby sie odciac. A skoro to robi to przywoluje rozne mysli.
Ta niby 'chec' bardziej wynika z mojej sytuacji zyciowej, leku ze jak przyjdzie jakis problem, ktorego rodzaju do konca nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazic, to MOZE W OSTATECZNOSCI bede mogla sie odezwac, bede miec OPCJE. To jest cos jak powiedziala Isabelle- zostawienie sobie furtki... Chociaz z drugiej strony kilka razy oczekiwalam/ liczylam na jego wsparcie i wyszlo niekoniecznie dobrze. A moze za X lat, milo bedzie wiedziec co u kogos slychac, jak mu sie zycie wiedzie.... nie wiem.
Ale pracuje nad soba- mocno!, myslac ze przeciez swietnie sobie radze, do niczego mi nie jest potrzebny.
I to jak mnie potraktowal.... czy po czyms takim naprawde chce wiedziec co u kogos slychac ?????!! No i ot, takie mysli mnie dzis naszly.
Dopiero ucze sie zdrowego egoizmu....
Masakra.
Powodzenia
No to mnie pocieszylas... ![]()
Ja też nie popisałam się z nickiem, ale na swoje usprawiedliwienie napisze, że wtedy miałam taką sytuacje i chyba to odbijałam na wszystkim. Chociaż teraz nie jest lepiej, bo sytuacja której doświadczyłam to myślałam ze zdarza się tylko w filmach
Aż sama wszystkiemu nie dowierzam .. Ale ogólnie jest ok, wszyscy żyją
Miło, że pytasz
A co do Twojego stwierdzenia, że Tamta (bo chyba tylko do niej odnosiła się ta wypowiedź) nie urwała kontaktu, to ja nie wiem gdzie to wyczytałaś. Myślę, że żadna z nas nie ma kontaktu z byłym. A Tobie na co Ci kontakt z zakłamaną świnią? Wybacz, że od razu tak z grubej rury, ale jak inaczej można nazwać człowieka który jest egoistą, kłamie, zdradza, znęca się psychicznie? Chcesz jeszcze pozdrapywać sobie rany czy masz naprawdę ochotę wyjść z tego dołka?
I jasne, że jest możliwość przyjaźni z ex, ale tylko i wyłącznie wtedy kiedy rozstanie i w ogóle jakikolwiek kontakt nie wzbudza już ŻADNYCH emocji... a z Tobą co się dzieje na myśl o ex? sama sobie odpowiedz czy w Twoim przypadku jest to możliwe...
Ja na Twoim miejscu takiego człowieka nie chciałabym już widzieć na oczy (wiem co mówię bo mój ex był praktycznie identyczny), a co dopiero zastanawiać się tu nad jakąś przyjaźnią...
Ale co sie stalo? kilka postow wczesniej napisalas ze kazdy jakos tam cierpi na danym etapie, pozniej stwierdzilas ze mialas na mysli siebie.... z tego co piszesz sprawa byla/ jest dosc powazna.
Jesli chodzi o tamta i jej kontakt- mialam na mysli odpisanie przez nia na sms, pisala ze cos tam skomentowala bo ja o to prosil a pozniej, kiedy podziekowal nie czula potrzeby odpisywania.
A z ta przyjaznia..... hola hola, ja nawet nie wiem czy tu 'kolezenstwo' w gre wchodzi. Dlatego zadalam takie pytanie... rano mnie jakies mysli naszly.
Ale po raz KOLEJNY mi cos uswiadomilyscie i rozterki minely ![]()
i wiesz co dziwna? dziekuje ze tak z grubej rury!!:)
639 2015-05-15 11:17:52 Ostatnio edytowany przez dziwna (2015-05-15 11:20:51)
Nie tyle poważna co skomplikowana (chociaż może trochę jedno i drugie) ale nie ja ją komplikuję wiec co oprócz zajęcia się sobą i obserwowania co mogę więcej zrobić? Ano nic..ewentualnie płakać albo śmiać się, z tym że tutaj jestem trochę niezdecydowana wiec jednak pozostaje przy robieniu NIC
Ale to nie mój wątek wiec nie będę swoich rozterek wylewać ![]()
Ale to było dawno temu, a teraz patrz co napisała..
Wczoraj przyjaciel powiedział mi, że on ma rozterki czy do mnie napisać skoro ja tyle czasu się nie odzywam. A ja się tylko zapytałam po co? Ja tego nie chce, ogólnie jest mi to obojętne. Nie ruszy mnie to, ale po co wracać do czegokolwiek? Nie chcę, serio
Tu nic nie wchodzi w grę, on nie jest tego wart. Naprawdę poradzisz sobie sama, nie potrzebujesz takiej beznadziejnej opcji.
Mój ex przywiózł mnie z zagranicy, żeby mi "pomóc", a zostawił tu zupełnie sama na pastwę losu nie jeden raz jeszcze jako nastolatkę. Przy ostatnim jego zerwaniu miałam już kontakt z mamą (to ona mi pomogła), ale na odległość bo ona nie jest w kraju. Zostawił mnie w mieszkaniu z jego siostra i wrednymi jej koleżankami (pokój w tym mieszkaniu miał być wynajęty tylko na wakacje, żebyśmy mogli sobie coś odłożyć, przyjemniej było takie założenie)... wyobraź sobie jak się w ich towarzystwie czułam. Nagle mi oznajmiły, że się wyprowadzają i mam niecały miesiąc, żeby znaleźć sobie pokój albo będę musiała płacić właścicielowi za całe mieszkanie, na co mnie stać nie było. Wyprowadziły się a ja w Krk zostałam zupełnie sama, tak naprawdę nikogo nie znałam bo studia niedługo wcześniej zaczęłam .. i wiesz co...ŻYJE! Z właścicielem załatwiłam tak ze płaciłam za sam pokój ( a sama mieszkałam jakieś 2,5 miesiąca
), znalazłam sobie super współlokatorki, mam nowych znajomych, ciekawe zajęcia i dbam o siebie. A Ty masz prace, samochód, ze wszystkim sobie radzisz, możesz teraz korzystać z życia a zastanawiasz się nad mizerną opcją jaką jest Twój niedołężny ex, no błagam....
A na koniec mogę dodać, że mój wspaniały ex, za którego bym sobie kiedyś rękę dała uciąć mimo, że mi po głowie skakał... przytył na oko jakieś 30kg i wygląda jak 40letni menel, z brodą xD A ja byłam taka niedobra, jak mówiłam żeby się nie obżerał pizza po nocach bo to niezdrowe
ale bym miała pięknisia...
A po co Ci taki kolega ?
Co dawałoby Ci koleżeństwo z nim ?
Jak dla mnie to cały czas kombinujesz moja droga jakby tu pozostać blisko niego, na wypadek gdyby jednak zechciał ....
No to lajza!!! Tez kiedys znalazlam sie w podobnej sytuacji. Mieszkalam z kolesiem u niego, 60 km poza krakowem. Tam mialam prace. Pozniej tak sie potoczylo ze pracodawca likwidowal etaty w tym moj etat, moj cudowny narzeczony z ktorym mialam juz date slubu, stwierdzil ze sie mijamy i to nie to. No i nagle w jednym czasie zostalam bez pracy, mieszkania i pieniedzy. Jak sie pozniej okazalo przygruchal sobie inna mezatke. Co ja wtedy przezylam.......... M A S A K R A. Rozumiem doskonale co czulas. I wiesz co? na tamten moment nigdy nie mialam jakos chwili slabosci zeby do niego napisac, odezwac sie itd. Wielokrotnie pozniej mnie przepraszal, prosil o wybacznie pozniej zagadywal. Nie napisalam nic. Czulam sie tak skrzywdzona ze nie bylo mowy o kontakcie. A dzis z jego cala rodzina (poza nim) mam super konkakt i wielokrotnie mnie do siebie zapraszaja.
A w przypadku mojego ostatniego- niedolzenego ex nie wiem czemu mam momentami jakies rozkminki....
Az tak mnie nie skrzywdzil? az tak nie upokorzyl?
sama sobie odpowiedzialam.
Dziekuje.
642 2015-05-15 12:06:55 Ostatnio edytowany przez dziwna (2015-05-15 12:34:57)
No na pewno ten ostatni tak Cie "nie" skrzywdził... Ciesz się, że miałaś gdzie mieszkać bo daje sobie rękę uciąć, że bez mieszkania by Cie zostawił..
A jak masz rozkminiać to weź się zapisz na jakieś zajęcia na siłowni i szoruj coś ze sobą robić, gwarantuję Ci że na takich zajęciach nie myślisz o niczym innym jak o bolących mięśniach
a i tyłek przy okazji robi się fajny ![]()
Isabella- docieraja do Ciebie moje wiadomosci mailowe? Cos dziwnie zamilklas.....
Tak, dostałam jedną - bardzo dziękuję !
Niestety nie mam czasu na długiego maila odp. a nie chciałam Ci odpisywać jakoś zdawkowo czy coś ![]()
W weekend napiszę dłuższego maila do Ciebie ![]()
fantastisz! Bardziej obawialam sie ze cos sie stalo... Ciesze sie ze jestes i wszytsko ok ![]()
fantastisz! Bardziej obawialam sie ze cos sie stalo... Ciesze sie ze jestes i wszytsko ok
Ej ej, nie panikuj Ty też
IsaBella odpisała jakieś 2 godziny temu tutaj w wątku ![]()
taakkk,,,, ale napisalam prywatnie i od wczoraj cisza byla. A wiesz jak to jest? jak cisza to czlowiekowi rozne glupie mysli przychodza do glowy.
Niewazne! Wazne ze jest dobrze! ![]()
Ale od wczoraj to wcale nie długo. Taka moja tylko ciekawość, czy przypadkiem nie bałaś się, że może napisałaś coś nie tak i zostałaś olana?
649 2015-05-15 13:28:09 Ostatnio edytowany przez marzimagia (2015-05-15 13:30:38)
A poprawka- nawet nie wczoraj- przedwczoraj.
a co do pytania to nieee...... bardziej myslalam ze wyslalam niewyjsciowe zdjecie:) Zartuje oczywiscie ![]()
a czas... pojecie wzgledne- jakos tak przyzwyczailam sie do codziennego kontaktu, ze codziennie zagladacie, wiec tymbardziej sie zaniepokoilam.
.
Przepraszam !
Dziewczyny, ja w StreetView pracuję i teraz mam taki czas, że nawet po 16 godzin codziennie albo i dłużej ...
Jak wszystko wyjedzie, to będę miała trochę czasu na dłuższe maile i wypowiedzi.