Znikam, a nie łatwiej by te wszystkie romanse mieć będąc singielką i nikogo nie oszukując, bo tak szczerze to ja nie rozumiem dlaczego Ty jesteś mężatką? Po kiego Ci mąż jak żadnych mężowskich funkcji nie spełnia?
Podobne tematy
67 2015-02-03 09:25:20 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-03 09:27:49)
Znikam, a nie łatwiej by te wszystkie romanse mieć będąc singielką i nikogo nie oszukując, bo tak szczerze to ja nie rozumiem dlaczego Ty jesteś mężatką? Po kiego Ci mąż jak żadnych mężowskich funkcji nie spełnia?
Do ślubu byłam wierna (prawie), ale po ślubie przeżywałam nieraz koszmar z moim mężem z powodu jego picia. Coś we mnie pękło i znalazłam sposób na ulepszanie życia. A mężatką jak byłam tak jestem, tego nie zmienię.
Oczywiście będąc singielką byłoby łatwiej bo bym się nie musiała ukrywać.
Do ślubu byłam wierna (prawie), ale po ślubie przeżywałam nieraz koszmar z moim mężem z powodu jego picia. Coś we mnie pękło i znalazłam sposób na ulepszanie życia. A mężatką jak byłam tak jestem, tego nie zmienię.
Oczywiście będąc singielką byłoby łatwiej bo bym się nie musiała ukrywać.
Ale CO Ty masz z tego małżeństwa, bo ja tu chyba czegoś nie rozumiem? Papierek, satysfakcję, że nazywają Cię mężatką? Sorry, ale ja nie widzę sensu tego związku.
Jesteś po prostu leniwa i wygodna, łatwiej Ci żyć z mężem alkoholikiem i się puszczać po kątach, niż zacząć odpowiedzialne życie na własny rachunek. Nazywajmy rzeczy po imieniu. To, co robisz, nie jest normalne, tylko patologiczne. Współczuję.
A macie dzieci?
To jest przyklad dla corki ktora ma . Zal mi tej kobietu bo przyjdzie czas , ze obudzi sie z glowa w nocniku a zaden kochanek nie poda jej reki
Tak to bywa, jeśli kobieta wyjdzie za mąż za maminsynka i jeszcze alkoholika do tego. Żal mi autorki, która czuje się niedoceniana, a jednak nic z tym nie robi. Znikam chwilowa satysfakcja to marna pociecha. A próbowaliście terapii małżeńskiej?
72 2015-02-03 10:33:35 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-03 10:39:52)
proponowałam kiedyś terapię małżeńską- bez skutku, nawet byłam już umówiona na konkretna datę, ale mąż nie chciał iść. Dziś już mąż tak nie pije, czasem się zdarzy że jak zacznie to nie może skończyć, ale to nic w porównaniu do tego co było kiedyś. Więc na dzień dzisiejszy przyznam szczerze nie jest tak źle. Tylko coś we mnie pękło, za te wszystkie lata, które nie były najlepsze. Coś pękło. Ale nie ma co się tu rozczulać.
Może robię faktycznie mu trochę po złości za to że kiedyś tyle pił, nie było go ciągle w domu, za to że zdradził raz, może... tego nie wiem. Wiem że z mojej strony te przygody dają mi dużo pocieszenia i zwiększają moją samoocenę która KIEDYŚ była niska.
Dziś jakbym miała doradzić kobiecie która jest nieszczęśliwa w związku to bym doradziła jej znalezienie kochanka. To jest lekarstwo na wszystko, serio.
Dziękuję za wasze opinie, oceny i odpowiedzi.
pozdrawiam.
Wiesz znalezienie sobie kochanka to nie jest podniesienie samooceny .
To gdybys powiedziała , ze odejscie i zmiana swego zycia , wziecie sie w garsc i urwac uzaleznienie od alkoholika to bym podziwiała .
Ale pakowanie sie facetom w łozko to nie jest rozwiazanie .
Może robię faktycznie mu trochę po złości za to że kiedyś tyle pił, nie było go ciągle w domu, za to że zdradził raz, może... tego nie wiem. Wiem że z mojej strony te przygody dają mi dużo pocieszenia i zwiększają moją samoocenę która KIEDYŚ była niska.
Bo jak uzależniasz swoją samoocenę od tego ilu facetów Cię adoruje, flirtuje i chodzi z Tobą do łóżka to widzę tu pewien problem.
Dziś jakbym miała doradzić kobiecie która jest nieszczęśliwa w związku to bym doradziła jej znalezienie kochanka. To jest lekarstwo na wszystko, serio.
Doskonała rada. Jeszcze napisz jak takie lekarstwo dawkować... tak jak antybiotyk dwa razy na dobę w odstępie 12 godzin, czy może jak zwykłe tabletki od bólu głowy zawsze jak zajdzie potrzeba?
Przepraszam, powtórzę, bo mój mały umysł tego nie ogarnia, PO CO ciągle jesteś z mężem???
Przepraszam, powtórzę, bo mój mały umysł tego nie ogarnia, PO CO ciągle jesteś z mężem???
mamy córkę, dogadujemy się, jestem poniekąd szczęśliwa dzięki sobie i swojemu zachowaniu, mamy rodzinę - nie chce tego niszczyć. On jest ze mną szczęśliwy.
Marne to powody. Nie łudź się, dzieci nie są ślepe- Twoja córka pewnie świetnie widzi jakie porypane małżeństwo jej rodzice mają i "cudowne" wzorce na przyszłość wyniesie.
córka widzi, ale to jak z nią razem świetnie spędzamy czas.
ja szczęśliwa mając flirt
No wow!!!
Brzmi jak wypociny gimbazy z pobytu w galerii handlowej
Cóż więcej tutaj napisać...jesteś po prostu próżna i pusta...wyjałowiona z godności i....hmm..no rozumu. Na trzeźwo to nie przejdzie ![]()
@znikam
Powiedz, czy wyobrażasz sobie jak będzie Twoje małżeństwo wyglądało za 5, 10 lat, jak dziecko już będzie dorosłe na przykład? Czy nadal będziesz sobie znajdowała kolejnych kochanków a męża i córkę okłamywać? Czy wtedy już może zdecydujesz się na rozwód? Czy chcesz rozwiązać swoje problemy z seksem naprawdę, czy myślisz że to co teraz robisz to jest właśnie rozwiązanie?
81 2015-02-03 13:10:39 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-03 13:10:59)
@znikam
Powiedz, czy wyobrażasz sobie jak będzie Twoje małżeństwo wyglądało za 5, 10 lat, jak dziecko już będzie dorosłe na przykład? Czy nadal będziesz sobie znajdowała kolejnych kochanków a męża i córkę okłamywać? Czy wtedy już może zdecydujesz się na rozwód? Czy chcesz rozwiązać swoje problemy z seksem naprawdę, czy myślisz że to co teraz robisz to jest właśnie rozwiązanie?
myślę że jest to dobre rozwiązanie, z tych względów o których już wcześniej pisałam.
A za 5, 10 lat pewnie będę robić to samo, nie żałując oczywiście wcześniej spędzonych chwil (randek).
Och Znikam ! Droga( czy na pewno) Nasza !
Wiesz byłabym w stanie zrozumiec fakt, że masz męża, wszystko między wami wygasło, wszelkie próby naprawy sie nie udały i jest córka. Ty- będąc samotną kobieta- znajdujesz sobie PARTNERA KOCHANKA.
Ok, kazdy ma prawo sie pogubić i ze smutku ,że małżeństwo sie rozpada- znależć kogoś a potem się rozwieść. To nie jest dobry sposób ale niestety się zdarza. Wyciągamy z tego wnioski.
ale nie u Ciebie. Ty masz partnerów. Na seks. Zachowujesz sie jak dzieciak. Nie szanujesz ani siebie ani męża ani Dziecka swojego.
To trzeba leczyć !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I naprawdę patrząc na siebie w lustrze nie myslisz o sobie ,że jestes łatwa? że sie puszczasz.............? Dobrze sie z tym czujesz???????
NAJBARDZIEJ JEDNAK DZIWI MNIE TO ,ŻE NIE MASZ WYRZUTÓW SUMIENIA.
83 2015-02-03 13:41:00 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-03 13:45:27)
am0k napisał/a:@znikam
Powiedz, czy wyobrażasz sobie jak będzie Twoje małżeństwo wyglądało za 5, 10 lat, jak dziecko już będzie dorosłe na przykład? Czy nadal będziesz sobie znajdowała kolejnych kochanków a męża i córkę okłamywać? Czy wtedy już może zdecydujesz się na rozwód? Czy chcesz rozwiązać swoje problemy z seksem naprawdę, czy myślisz że to co teraz robisz to jest właśnie rozwiązanie?myślę że jest to dobre rozwiązanie, z tych względów o których już wcześniej pisałam.
A za 5, 10 lat pewnie będę robić to samo, nie żałując oczywiście wcześniej spędzonych chwil (randek).
nie sądzę - nie będzie ci dobrze
i nawet teraz - nie jest, tobie dobrze
a dowód?
po to, napisałaś na tym forum,
po to, tutaj przyszłaś - bo, to ciebie uwiera
czujesz, że nie jest, tak
wmawiasz sobie - jest, ok ale
pitu, pitu,
zadałam na samym początku pytanie,
krzyk czy usprawiedliwienie ?
teraz wiem - krzyk, choć szukasz usprawiedliwienia
tylko, ty nawet krzyczeć porządnie nie potrafisz ...
znikam - znikniesz, bo zniszczysz sama siebie
Powoli tracę nadzieję na lepsze życie.
to lepsze życie możesz tylko i wyłącznie dać sobie sama ale ty, tego nie pojmujesz ...
mam nadzieję, że jesteś trollem
bo jeżeli nie, żal patrzeć
nie boisz się ze jakiś obcy koles z netu może być czyms zarazony teraz jest tyle chorób
ludzie są obleśni
jeszcze swojego męża zarazisz
85 2015-02-03 21:26:16 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-02-03 21:27:50)
To co wcześniej pisałem to chłodna kalkulacja. Trzeba mieć choć trochę wyobraźni by przewidzieć skutki rozwodu. W tej kwestii może się trochę wybijam ale znam z dzieciństwa podobny scenariusz. Ja to pamiętam z dzieciństwa gdy mieszkał u nas fantastyczny sąsiad z fajnym pieskiem.Człowiek dusza towarzystwa, no własnie.... Przez to wpadł w alkoholizm. Żona pomagała mu wyjść z alkoholu, pił mniej ale nadal. On od dawna nie zaspokajał jej, stał się bardziej aseksualny(wynik działania alkoholu).Teraz zobaczcie co się potem stało rozwód. On na tą wieść on błyskawicznie wpada znów w alkoholizm ale tym razem to go niszcz.Ona wyjeżdża z córką do Anglii bo jego pozbawiają całkowicie praw do dziecka. Mąż wraca do alkoholu a przez fakt że traci dziecko pije jeszcze więcej więcej. Dom zamienia się w norę śmierdzi rozkładającym się psem, burdel i krzyki.W końcu rzyga krwią i umiera.
86 2015-02-03 21:43:32 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-02-03 21:45:52)
To co wcześniej pisałem to chłodna kalkulacja. Trzeba mieć choć trochę wyobraźni by przewidzieć skutki rozwodu. W tej kwestii może się trochę wybijam ale znam z dzieciństwa podobny scenariusz. Ja to pamiętam z dzieciństwa gdy mieszkał u nas fantastyczny sąsiad z fajnym pieskiem.Człowiek dusza towarzystwa, no własnie.... Przez to wpadł w alkoholizm. Żona pomagała mu wyjść z alkoholu, pił mniej ale nadal. On od dawna nie zaspokajał jej, stał się bardziej aseksualny(wynik działania alkoholu).Teraz zobaczcie co się potem stało rozwód. On na tą wieść on błyskawicznie wpada znów w alkoholizm ale tym razem to go niszcz.Ona wyjeżdża z córką do Anglii bo jego pozbawiają całkowicie praw do dziecka. Mąż wraca do alkoholu a przez fakt że traci dziecko pije jeszcze więcej więcej. Dom zamienia się w norę śmierdzi rozkładającym się psem, burdel i krzyki.W końcu rzyga krwią i umiera.
Stary, to, że ktoś się zapija na śmierć jest jego WYłACZNYM WYBOREM. To on podejmuje decyzję, że nie chce przestać- nikt inny za niego tego nie może zrobić. Nawet mega wredna żona bez grama litości.
Autorka się nam tłumaczy, bo tak naprawdę jest uzależniona od męża i tej całej sytuacji. Bardzo żałosna jest, a i też wzbudzająca współczucie brakiem szacunku do siebie. Wcale nie jest szczęśliwa, a tylko sobie ego jara kolejnymi kochankami. Dorosła, odpowiedzialna kobieta w takiej sytuacji opuszcza związek, który jest toksyczny, a nie zapewnia jak to fajnie mieć kochasiów.
87 2015-02-03 23:27:18 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-03 23:31:53)
ci kolesie pełnią ważna rolę w jej życiu ale o tym napisała w innym wątku ...
a twoja kicur wyobraźnia, powala - tak jak twoje bzdurzenie ![]()
jeśli żona jest szczęśliwa to i mąż
nawet jak, to szczęście żony buduje obcy facet - rany kicur, co ty *******
88 2015-02-04 00:43:31 Ostatnio edytowany przez GLOBETROTTER (2015-02-04 00:46:58)
Co począć z logiką Kalego
?
Celna, sarkastyczna uwaga, takie zwsze wywyłują uśmiech na mojej twarzy
Ale wracając do tematu:
(...) kocha córkę i swoją matkę o wiele bardziej niż mnie.(...) Zawsze czułam pustkę mimo iż co poniektórzy szaleją na moim puncie.(...)
Droga Autorko, abstrahując całkowicie od moralnych rozważań (nie mnie oceniać, pozatym nie jest to istotą problemu) myślę, że brakuję Ci akceptacji, bliskości, docenienia. Problem niskiej samooceny nadal w Tobie tkwi. Może rozmowa z psychologiem nie byłaby złym pomysłem, zwłaszcza gdy nie masz z kim pogadać, jednocześnie nie narażając się na krytykę wymiaru moralnego. Pozwoliłoby to na uporanie się z emocjami, które Tobą targają. Wyczuwam też pewne "niezabliźnione rany" w stosunku do męża, a przyczyny obecnego stanu rzeczy leżą dużo głebiej niż tylko w relacjach seksualnych. Piszesz:
Żadnych wyrzutów nie mam.
Jednak przeżywasz moralny konflikt wewnętrzy. Świadczy o tym próba usprawiedliwiania swoich zachowań:
mnie życie się kiedyś zmieniło
kiedyś byłam wierniutka, a mąż mnie wtedy nie doceniał, dużo pił, nie było go ciągle w domu, potrafiłam go nawet takiego brudnego wykąpać, teraz ja szaleję bo życie przede mną, nie prosząc się facetów o nic, biorę i tylko biorę gdy mam na to ochotę. Zraziłam się trochę do nich choć i tak ich lubię, za to że są tak pociągający (co poniektórzy)
Widzę również pewną niekonsekwencję, w tym co piszesz:
Powoli tracę nadzieję na lepsze życie. (...) ja przez te wszystkie romanse naprawdę jestem o wiele szczęśliwsza. (...) Natomiast szczęście małżeńskie jest...... ja szczęśliwa mając flirt, mąż zadowolony bo żonka wiecznie zadowolona i uśmiechnięta chodzi, więc szczęście jest... czego więcej chcieć?
Każdy jak widać rozwiązuje problemy na swój sposób, ja właśnie w taki, i jest mi z tym naprawdę dobrze.
Jeżeli byłoby Ci dobrze, nie dzieliłabyś się problemem na forum (choć całkiem prawdopodobne, że podświadomie próbujesz tu szukać akceptacji, może nie ogółu, ale choćby "mniejszości" jak to ujełaś). Przejdźmy do konkretów, sama widzisz, że zaspokajanie się substytutami Twoich prawdziwych potrzeb w postaci kochanków nie prowadzi do niczego konkretnego. Może wartoby wreszcie zacząć leczyć przyczyny, a nie tylko objawy? Czy chcesz tak wegetować przez resztę swoich dni? Czy nie chciałabyś poczuć się spełniona, kochana? Czy może te Twoje dotychczasowe działania nie są wynikiem, chęci odegrania się na mężu? Jedno jest pewne tkwienie dalsze w obecnych relacjach nie przyniesie Ci niczego pożytecznego, a wręcz przeciwnie może Ci zaszkodzić. Niestety znikam, ale droga do Twojego szczęścia nie będzie "kolorowa" i pozbawiona stresów. Będzie się to wiązać z opuszczeniem "komfortowej bańki" jaką jest teraz Twoje obecne życie.
Czytam i mi się gałki oczne znikam otwierają coraz bardziej,hipokryzja w wersji hard przy Tobie to małe miki.Cóż należy temu Twojemu facetowi tylko życzyć aby przejrzał na oczy podejrzewam,że zawinie się z prędkością ekspresu pendolino jak się dowie.Ja też dużo pije nigdy moja żona nie robiła mi z tego powodu wymówek zna moich znajomych,kolegów zna ich od lat żaden za kołnierz nigdy nie wylewał.Dla mnie to po prostu kiepskiej jakości wymówka.Po prostu Jesteś przykładem"super żony- właściwie zuch żona"więcej nam takich zuchów a całe to nasze społeczeństwo ........dopowiedzcie sobie sami.Pozdro.
Ps Nie czuje się alkoholikiem mimo,że wypić lubię(hektolitrów nie liczę bo po co) jestem poważnym człowiekiem dającym sobie spoko radę w życiu-żeby nie było.Jestem 8 lat po ślubie i nigdy się z żoną nawet nie pokłóciłem(dziwnie to brzmi) mam jak Wy super córkę i nawet w życiu nie pomyślałem aby skoczyć na bok.Coś tam w kościele wybąkałem i staram się tego trzymać aby droga była prosta a sumienie czyste.Może naczytałem się nieodpowiednich książek w,których napisane było,że"naszym honorem jest wierność"ale widać to nie na te czasy.Tyle.
90 2015-02-04 08:43:01 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-04 08:51:02)
GLOBETROTTER : do psychologa kiedyś chodziłam, leczyłam nerwicę, ale terapia zbytnio mi nie pomogła. Obecnie nie mam żadnych objawów nerwicy ( a dzięki czemu?? - leki, seks. ).
Chociaż...... trochę się o sobie dowiedziałam na tej terapii , zawsze jakiś plus.
Co do mojej niskiej samooceny - nie wiem jak mnie oceniają inni ale gdzieś tam moja samoocena nie jest wysoka, choć nie powinna być bo jestem dyplomatką i daje se w życiu radę. Z pracą, domem i w ogóle.
Brakuje mi np docenienia, mąż nie pokazuje mi tego zbyt często. Akceptacji? Nie wiem, raczej nie.
kicur: u mnie aż tak źle nie ma w domu
tak jak wcześniej pisałam mąż kiedyś dużo pił, i źle mnie traktował. Teraz to się zmieniło. Zmieniło się od dnia kiedy powiedziałam mu że chcę odejść. Wtedy prosił bym została i się poprawił. Ale już coś pękło.
91 2015-02-04 08:44:55 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-04 08:45:12)
nie boisz się ze jakiś obcy koles z netu może być czyms zarazony teraz jest tyle chorób
ludzie są obleśni
jeszcze swojego męża zarazisz
Nie umawiam się z obleśnymi bezzębnymi typami. Wybieram odpowiednich mężczyzn.
ci kolesie pełnią ważna rolę w jej życiu ale o tym napisała w innym wątku ...
a twoja kicur wyobraźnia, powala - tak jak twoje bzdurzeniejeśli żona jest szczęśliwa to i mąż
nawet jak, to szczęście żony buduje obcy facet - rany kicur, co ty *******
In_ka ale to tylko w przypadku autorki wątku.
Ona szczęśliwa bo ma dobiegaczy.
Mąż szczęśliwy bo nic nie wie a do domu wchodzi przez garaż
i rogi mu nie przeszkadzają.
Natomiast córka żyje w radości bo rodzice są szczęśliwi.
Co do mojej niskiej samooceny - nie wiem jak mnie oceniają inni ale gdzieś tam moja samoocena nie jest wysoka,
no jak ciebie oceniają inni to wiesz, wystarczy poczytać ![]()
czy ten sex na boku podnosi twoją samoocenę, dowartościowujesz się w ten sposób ?
Czytam i mi się gałki oczne znikam otwierają coraz bardziej,hipokryzja w wersji hard przy Tobie to małe miki.Cóż należy temu Twojemu facetowi tylko życzyć aby przejrzał na oczy podejrzewam,że zawinie się z prędkością ekspresu pendolino jak się dowie.Ja też dużo pije nigdy moja żona nie robiła mi z tego powodu wymówek zna moich znajomych,kolegów zna ich od lat żaden za kołnierz nigdy nie wylewał.Dla mnie to po prostu kiepskiej jakości wymówka.Po prostu Jesteś przykładem"super żony- właściwie zuch żona"więcej nam takich zuchów a całe to nasze społeczeństwo ........dopowiedzcie sobie sami.Pozdro.
Ps Nie czuje się alkoholikiem mimo,że wypić lubię(hektolitrów nie liczę bo po co) jestem poważnym człowiekiem dającym sobie spoko radę w życiu-żeby nie było.Jestem 8 lat po ślubie i nigdy się z żoną nawet nie pokłóciłem(dziwnie to brzmi) mam jak Wy super córkę i nawet w życiu nie pomyślałem aby skoczyć na bok.Coś tam w kościele wybąkałem i staram się tego trzymać aby droga była prosta a sumienie czyste.Może naczytałem się nieodpowiednich książek w,których napisane było,że"naszym honorem jest wierność"ale widać to nie na te czasy.Tyle.
Słodko-kwaśny i tak trzymaj.
Ja jestem 38 lat po ślubie a razem jesteśmy 44 lata i u nas były kłótnie.
Tylko u Nas funkcjonuje coś takiego co ma określenie "KOMPROMIS".
Bez tego, Nas już by dawno nie było.
Żona nie raz chciała odejść ode mnie i ja również.
Fakt, że z mojej winy straciliśmy ładnych parę lat i z tego powodu mam ogromne wyrzuty sumienia. Bardzo tego żałuję. Nie chcę obwiniać kogoś za to, ale my wtedy żyliśmy nie ze sobą a obok siebie. Potrafiliśmy tygodniami ze sobą nie rozmawiać. To było chore i to w zasadzie w większości z mojej winy. Ale udało nam się
. Dlatego jestem szczęśliwy.
Tym bardziej, że jak zaglądam na forum to serce mi płaczę jak widzę tyle ludzkich nieszczęść.
Tylko, że ten KOMPROMIS jest niezbędny, jest konieczny aby być razem.
Raz albo dwa ja odpuszczę a raz ona i żyjemy razem i wierzę, że żyć tak będziemy do śmierci.
znikam napisał/a:Co do mojej niskiej samooceny - nie wiem jak mnie oceniają inni ale gdzieś tam moja samoocena nie jest wysoka,
no jak ciebie oceniają inni to wiesz, wystarczy poczytać
czy ten sex na boku podnosi twoją samoocenę, dowartościowujesz się w ten sposób ?
No tak.
Czuje się pożądaną kobietą.
Mąż jej tego nie daje.
Masakra
96 2015-02-04 09:21:43 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-02-04 09:22:31)
Nie umawiam się z obleśnymi bezzębnymi typami. Wybieram odpowiednich mężczyzn.
To w takim razie określ się co wg Ciebie znaczy " obleśny" i na jakiej podstawie ich weryfikujesz.
Czy to taki co nie ma zębów?
Czy to taki który jest łysy?
Czy to taki który ma brzuch?
Etc.
Bo może ja się nie zakwalifikuje do tych nie obleśnych
i spotkam się z Tobą na
.
Nic do stracenia a zęby jeszcze mam i jestem zdrowy jak niemowlak
.
97 2015-02-04 09:33:20 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2015-02-06 10:36:44)
Karmel24 napisał/a:nie boisz się ze jakiś obcy koles z netu może być czyms zarazony teraz jest tyle chorób
ludzie są obleśni
jeszcze swojego męża zaraziszNie umawiam się z obleśnymi bezzębnymi typami. Wybieram odpowiednich mężczyzn.
To zadbany facet nie może być nosicielem HIV albo HPV?
Weź zmądrzej, bo masz córkę i powinnaś zrobić wszystko, by NIGDY PRZENIGDY nie musiała się Ciebie wstydzić.
A na chwilę obecną, to bym chyba umarła ze wstydu na jej miejscu.
Jak to się wyda, to co zrobisz? Pasuje Ci opinia matki-dziwki?
GLOBETROTTER : do psychologa kiedyś chodziłam, leczyłam nerwicę, ale terapia zbytnio mi nie pomogła. Obecnie nie mam żadnych objawów nerwicy ( a dzięki czemu?? - leki, seks. ).
Chociaż...... trochę się o sobie dowiedziałam na tej terapii , zawsze jakiś plus.
Co do mojej niskiej samooceny - nie wiem jak mnie oceniają inni ale gdzieś tam moja samoocena nie jest wysoka, choć nie powinna być bo jestem dyplomatką i daje se w życiu radę. Z pracą, domem i w ogóle.
Brakuje mi np docenienia, mąż nie pokazuje mi tego zbyt często. Akceptacji? Nie wiem, raczej nie.
Zasadniczo to musisz sobie odpowiedzieć na jedno pytanie: Czy chcesz coś zmienić, aby przestać się czuć jak się czujesz teraz. Czy może żyć dalej w taki sposób w jaki żyjesz i pogodzić się, że nie będziesz w pełni szczęśliwa. Każdy dąży do szczęścia, to zrozumiałe, ale nierzadko w życiu bywa, że trzeba dużo zaryzykować, aby to osiągnąć. Sama widzisz, że kochanek nie jest lekiem na "całe zło", inaczej nie pisałabyś tutaj. Może zacznij od dokładnej analizy samej siebie? Zastanów się dobrze nad przyczynami swoich uczuć, co sprawia, że jesteś niezadowolona, czego tak naprawdę potrzebujesz. Teoretycznie (podkreślam teoretycznie!) masz wszystko czego można by od życia chcieć :dobra praca, dom, mąż, dziecko. A jeśli właśnie tu tkwi problem? Być może ten komfort sprawia, że nie wiesz do czego dążysz, tak dryfujesz bez celu z poczuciem bezsensu. Daj sobie trochę czasu, bo wbrew pozorom określenie własnego ego tylko tak prosto brzmi, a w praktyce to cholernie ciężkie zadanie
Spróbuj odpowiedzieć co będzie jak wdźięki przeminą i jak wtedy zapełnisz pustkę? Teraz jesteś w kwiecie wieku, są chętni na Twoje walory
Masz komfort, że to Ty dobierasz sobie kochanków. Gdy to się zmieni? Co wtedy? Będziesz brała bylajakiego? Obniżysz standardy do tych bezzębnych napalonych? Nie widzisz dla siebie lepszego wyjścia? Masz elementarne prawo kochać i być kochaną. Bodajże in_ka napisała: "to lepsze życie możesz tylko i wyłącznie dać sobie sama...". No i jest w tym sporo racji. Zaryzykuj, wyjdź z tego pseudo-związku, jaki tworzysz, poszukaj miłości, żeby na starość nie pluć sobie w brodę, że czegoś nie zrobiłaś ![]()
Myślisz ze tylko oblechy maja choroby naprawdę jesteś glupia
100 2015-02-05 18:22:38 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-05 18:22:50)
Myślisz ze tylko oblechy maja choroby naprawdę jesteś glupia
widzę brakuje ci kultury ![]()
Karmel24 napisał/a:Myślisz ze tylko oblechy maja choroby naprawdę jesteś glupia
widzę brakuje ci kultury
Na pewno jesteś odpowiednią osobą, by zwracać komukolwiek uwagę, skoro sama kłamiesz i zdradzasz?
Nie rozbawiaj mnie.
znikam napisał/a:Karmel24 napisał/a:Myślisz ze tylko oblechy maja choroby naprawdę jesteś glupia
widzę brakuje ci kultury
Na pewno jesteś odpowiednią osobą, by zwracać komukolwiek uwagę, skoro sama kłamiesz i zdradzasz?
Nie rozbawiaj mnie.
bez komentarza cyniczna!
Cynicznahipo napisał/a:znikam napisał/a:widzę brakuje ci kultury
Na pewno jesteś odpowiednią osobą, by zwracać komukolwiek uwagę, skoro sama kłamiesz i zdradzasz?
Nie rozbawiaj mnie.bez komentarza cyniczna!
Myślałaś, że Ci ludzie napiszą, że jesteś mądrą, odpowiedzialną i wspaniałą kobietą?
Daj spokój. Jeśli jakiekolwiek uczucia wzbudza Twoja postawa, to jedynie niedowierzanie i obrzydzenie.
znikam napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Na pewno jesteś odpowiednią osobą, by zwracać komukolwiek uwagę, skoro sama kłamiesz i zdradzasz?
Nie rozbawiaj mnie.bez komentarza cyniczna!
Myślałaś, że Ci ludzie napiszą, że jesteś mądrą, odpowiedzialną i wspaniałą kobietą?
Daj spokój. Jeśli jakiekolwiek uczucia wzbudza Twoja postawa, to jedynie niedowierzanie i obrzydzenie.
nie, nie liczyłam na żadne pochwały czy uznawanie za mądrą odpowiedzialną wspaniała itp.
liczyłam na opinię mojego postępowania, osoby, sytuacji, tak żeby ktoś 3 mógł to ocenić,
ale teksty typu "głupi" moglibyście sobie darować, bo strasznie zaniżacie poziom rozmowy na tym forum.
Gdzie jest moderacja forum?
Znikam,
podziwiam Cię za to, że się jeszcze nie uniosłaś, bo wylewa się tu na Ciebie wiadra pomyj za to tylko, że odważyłaś się napisać szczerze coś o swoim życiu.
Nic nie daje prawa do obrażania, o czym masa "kulturalnych", "prawych" i "pełnych zalet" użytkowników tego forum chyba zapomniała. Znikam pokazuje dużo wyższą kulturę osobistą od was. No naprawdę, niesmaczne...
106 2015-02-06 09:24:27 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-02-06 09:28:59)
Znikam, Twoje zachowanie jest po prostu naganne - dziwne, że potrzebujesz opinii ludzi z forum, bo sama tego nie widzisz.
Wątek ma 3 strony, co jeszcze chcesz przeczytać? Nikt tu Ameryki nie odkryje. Żyjesz w kłamstwie, myślisz tylko o sobie.
Myślę, że powinnaś skorzystać z pomocy specjalisty - tkwisz w małżeństwie z alkoholikiem, które nie ma przyszłości, z czego sama zaczynasz już sobie zdawać sprawę. Dlaczego nie zabrać dziecka i nie odejść? Co Cię powstrzymuje? Przecież nie jesteś szczęśliwa.
107 2015-02-06 09:33:55 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-06 09:35:09)
nie wiem gdzie jest moderacja forum, też się nad tym nieraz zastanawiałam !
na_iwna ja po prostu jestem zrównoważona i dlatego się nie unoszę, a gdy ktoś mnie tutaj obraża, nie odpowiadam na jego posty - po prostu. Ciężko mnie wyprowadzić z równowagi, to efekt mojej wyleczonej nerwicy. A poza tym... uwagi osób tutaj obrażających mnie mam za nic o czym już gdzieś na pierwszej stronie pisałam.
Dziękuję za twoje ciepłe słowa i życzliwość . ![]()
Dlaczego cyniczna uważasz że moje zachowanie jest naganne- nie obrażam tutaj nikogo, nie unoszę się i w ogóle...
Owszem wątek ma 3 strony. Widocznie ludzi zaciekawił mój temat i się jeszcze wypowiadają, za co bardzo dziękuję.
A ty cyniczna jak zwykle nie masz nic mądrego do powiedzenia więc spadaj na drzewo i wynocha z tego wątku ![]()
A ja nie rozumiem, po co autorka zalozyla ten watwk?
Jesli jej takie zycie pasuje, jesli jest szczesliwa, jesli niema watpliwosvi, ze wszystko jest ok, to po co o tym pisze? Po co jej nasze poparcie/krytyka/komentarze?
109 2015-02-06 10:03:55 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-06 10:10:00)
Zasadniczo to musisz sobie odpowiedzieć na jedno pytanie: Czy chcesz coś zmienić, aby przestać się czuć jak się czujesz teraz. Czy może żyć dalej w taki sposób w jaki żyjesz i pogodzić się, że nie będziesz w pełni szczęśliwa.
.dobre spostrzeżenie,, nie czuję się do końca szczęśliwa. Niby wszystko mam. Trochę kłopotów też i zmartwień. Ale ogólnie dziecko, mąż praca dom. Wszystko jest.
Może zacznij od dokładnej analizy samej siebie? Zastanów się dobrze nad przyczynami swoich uczuć, co sprawia, że jesteś niezadowolona, czego tak naprawdę potrzebujesz. Teoretycznie (podkreślam teoretycznie!) masz wszystko czego można by od życia chcieć :dobra praca, dom, mąż, dziecko. A jeśli właśnie tu tkwi problem? Być może ten komfort sprawia, że nie wiesz do czego dążysz, tak dryfujesz bez celu z poczuciem bezsensu.
może faktycznie coś w tym jest, analiza siebie- przerabiałam na niejednej terapii. Rozwód rodziców, ogólnie ciężkie dzieciństwo i to pod względem matki która nie była wzorem do naśladowania, ojca którego nie było, byłam obciążona zbyt dużymi obowiązkami. Nawet czułam się winna jako małe dziecko że brakuje w domu pieniędzy. Wiem to chore, ale tak było. Ogólnie, dziś że spokojnego życia nie potrafię się cieszyć. Bo wciąż brakuje mi adrenaliny jaką jest np. romans, bo trzeba np. żyć w dyskrecji, a to są ogólnie wszystko emocje.
A goowno prawda! Wsxystko kit.
Autorka po prostu chce kochac, ......
I o tym chce pogadac...milego gadania:-)
111 2015-02-06 10:13:39 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-02-06 10:15:29)
A ty cyniczna jak zwykle nie masz nic mądrego do powiedzenia więc spadaj na drzewo i wynocha z tego wątku
Forum jest publiczne, więc będę się wypowiadała, gdzie zechcę.
Czemu Twoje zachowanie jest naganne? Bo kłamiesz i zdradzasz - dlatego. Jaki przykład dajesz córce?
może faktycznie coś w tym jest, analiza siebie- przerabiałam na niejednej terapii. Rozwód rodziców, ogólnie ciężkie dzieciństwo i to pod względem matki która nie była wzorem do naśladowania, ojca którego nie było, byłam obciążona zbyt dużymi obowiązkami. Nawet czułam się winna jako małe dziecko że brakuje w domu pieniędzy. Wiem to chore, ale tak było. Ogólnie, dziś że spokojnego życia nie potrafię się cieszyć. Bo wciąż brakuje mi adrenaliny jaką jest np. romans, bo trzeba np. żyć w dyskrecji, a to są ogólnie wszystko emocje.
Jakbym o sobie czytała. Ale to NIE JEST usprawiedliwienie na to, jaki los fundujesz mężowi i dziecku.
A goowno prawda! Wsxystko kit.
Autorka po prostu chce kochac, ......
I o tym chce pogadac...milego gadania:-)
czytaj ze zrozumieniem, nie raz pisałam że byłam ciekawa opinii innych, z mądrych wypowiedzi na pewno wyciągnę wnioski dla siebie. Sama się dziwię że wątek jeszcze trwa. Ale głównie to mnie tutaj obrażają niż cokolwiek mądrego piszą. Oczywiście nie mówię o wszystkich.
Obecnie nie mam żadnych objawów nerwicy ( a dzięki czemu?? - leki, seks. ).
masz inne niepokojące objawy, tylko ich nie zauważasz ...
nadal jesteś zaburzona w sferze emocji i to bardzo
z czasem dojdzie do wielkiego kryzysu ale to oczywiście, twoja sprawa i twój problem
oldorando napisał/a:A goowno prawda! Wsxystko kit.
Autorka po prostu chce kochac, ......
I o tym chce pogadac...milego gadania:-)
czytaj ze zrozumieniem, nie raz pisałam że byłam ciekawa opinii innych, z mądrych wypowiedzi na pewno wyciągnę wnioski dla siebie. Sama się dziwię że wątek jeszcze trwa. Ale głównie to mnie tutaj obrażają niż cokolwiek mądrego piszą. Oczywiście nie mówię o wszystkich.
Po prostu ludzie (w tym ja) nie rozumieją, jak można świadomie robić innym i sobie też TAKĄ KRZYWDĘ.
Nie wiem, jak delikatniej uświadomić kobiecie, że rozmienia się na drobne. Tego się nie da ładniej napisać.
Nie szanujesz się, znikam. I nie szanujesz swojej rodziny. Że nie szanujesz męża, to rozumiem. Ale dlaczego nie szanujesz córki?
Po prostu ludzie (w tym ja) nie rozumieją, jak można świadomie robić innym i sobie też TAKĄ KRZYWDĘ.
Nie wiem, jak delikatniej uświadomić kobiecie, że rozmienia się na drobne. Tego się nie da ładniej napisać.
Nie szanujesz się, znikam. I nie szanujesz swojej rodziny. Że nie szanujesz męża, to rozumiem. Ale dlaczego nie szanujesz córki?
przede wszystkim autorka nie szanuje siebie...
a brak szacunku do siebie zawsze prowadzi do ... zagubienia i niszczy człowieka
Rozumiem, że temat wzbudza wiele emocji, ale proszę o przestrzeganie regulaminu forum i kulturalną, merytoryczną dyskusję bez obrażania siebie nawzajem.
Przy okazji, odpowiadając na Wasze pytania "gdzie jest moderacja": moderatorki nie przebywają na forum 24 godziny na dobę, a nawet kiedy tu jesteśmy, nie jesteśmy w stanie na bieżąco kontrolować wszystkich wątków. Dlatego w prawym dolnym rogu każdego posta znajduje się przycisk "Zgłoś post Redakcji" - jeśli tylko macie wątpliwości co do przebiegu dyskusji, możecie użyć tej opcji i zgłosić nam problem w raporcie. Gorąco zachęcam do korzystania z tego sposobu kontaktu z nami.
Cynicznahipo napisał/a:Po prostu ludzie (w tym ja) nie rozumieją, jak można świadomie robić innym i sobie też TAKĄ KRZYWDĘ.
Nie wiem, jak delikatniej uświadomić kobiecie, że rozmienia się na drobne. Tego się nie da ładniej napisać.
Nie szanujesz się, znikam. I nie szanujesz swojej rodziny. Że nie szanujesz męża, to rozumiem. Ale dlaczego nie szanujesz córki?przede wszystkim autorka nie szanuje siebie...
a brak szacunku do siebie zawsze prowadzi do ... zagubienia i niszczy człowieka
Niestety.
Ale w tym wszystkim dla mnie jest gorsze, że nie myśli o dziecku.
Co będzie, jak to wszystko się wyda?
in_ka napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Po prostu ludzie (w tym ja) nie rozumieją, jak można świadomie robić innym i sobie też TAKĄ KRZYWDĘ.
Nie wiem, jak delikatniej uświadomić kobiecie, że rozmienia się na drobne. Tego się nie da ładniej napisać.
Nie szanujesz się, znikam. I nie szanujesz swojej rodziny. Że nie szanujesz męża, to rozumiem. Ale dlaczego nie szanujesz córki?przede wszystkim autorka nie szanuje siebie...
a brak szacunku do siebie zawsze prowadzi do ... zagubienia i niszczy człowiekaNiestety.
Ale w tym wszystkim dla mnie jest gorsze, że nie myśli o dziecku.
Co będzie, jak to wszystko się wyda?
To musi byc bardzo nieszczesliwa osoba....bo tu o tym pisze, bo ma taki tytul watku...
Wszystko swiadczy- dla mnie o tym, ze chce kochac i byc kochana, rozpaczliwie.
Zalecza ten glod romandami, szuka tutaj krytyki, i wmawia ( sobie, nie nam) ze jest jej z tym dobrze, a tak na prawde chce zeby ja przekonac, ze moze inaczej....tylko nie wie jak.
Wszystko swiadczy- dla mnie o tym, ze chce kochac i byc kochana, rozpaczliwie.
Zalecza ten glod romandami, szuka tutaj krytyki, i wmawia ( sobie, nie nam) ze jest jej z tym dobrze, a tak na prawde chce zeby ja przekonac, ze moze inaczej....tylko nie wie jak.
no właśnie, trafna bardzo diagnoza ...
nie wie, jak
a jednocześnie to, co robi teraz powoduje coraz większa destrukcję, tylko ONA też tego nie wie ![]()
dojdzie do KATASTROFY kwestia czasu...
ale przecież, to będzie autorki katastrofa - nie nasza
dlatego też rzeczywiście nie ma sensu dawać się ponosić emocjom i narażać na upomnienia ze strony moderacji
choć faktycznie - to co robi jest wyjątkowo ODRAŻAJĄCE
oldorando napisał/a:Wszystko swiadczy- dla mnie o tym, ze chce kochac i byc kochana, rozpaczliwie.
Zalecza ten glod romandami, szuka tutaj krytyki, i wmawia ( sobie, nie nam) ze jest jej z tym dobrze, a tak na prawde chce zeby ja przekonac, ze moze inaczej....tylko nie wie jak.no właśnie, trafna bardzo diagnoza ...
nie wie, jak
a jednocześnie to, co robi teraz powoduje coraz większa destrukcję, tylko ONA też tego nie wie
dojdzie do KATASTROFY kwestia czasu...
ale przecież, to będzie autorki katastrofa - nie nasza
dlatego też rzeczywiście nie ma sensu dawać się ponosić emocjom i narażać na upomnienia ze strony moderacji
choć faktycznie - to co robi jest wyjątkowo ODRAŻAJĄCE
Ale nikt tu nie powiedzial jak...
Kazdy tylko krytykuje, szkaluje i opluwa....a moim zdaniem ona potrzebuje pomocy/zwraca sie o pomoc
( dlatego tu pisze)- bez kozery, zadna spelniona osoba nie cztalaby tylu kalumni na swoj temat...
121 2015-02-06 12:10:17 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-06 12:11:32)
Ale nikt tu nie powiedzial jak...
Kazdy tylko krytykuje, szkaluje i opluwa....a moim zdaniem ona potrzebuje pomocy/zwraca sie o pomoc
( dlatego tu pisze)- bez kozery, zadna spelniona osoba nie cztalaby tylu kalumni na swoj temat...
jak wiesz, to powiedz, jak ... może ciebie posłucha
pomóż zbłąkanej owieczce - nikt przecież nie broni
nie problem w tym, żeby powiedzieć, problem w tym, żeby chcieć - posłuchać i zrobić ...
Ja wiem, jak! Ale i tak nie posłucha, uzna to za krytykę i chęć dopieczenia...
Zacząć powinna od znalezienia dobrego psychoterapeuty, z którym przepracowałaby swoje dzieciństwo, następnie swoje małżeństwo z alkoholikiem. To pomogłoby jej w zrozumieniu tego, dlaczego nadal żyje z mężczyzną, którego nie kocha.
Z przeszłością należy się pogodzić, nie walczyć.
123 2015-02-06 12:23:24 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-02-06 12:24:26)
Ja nie wiem jak.
Moze nie byc z mezem, ktorego nie kocha?
Moze powiedziec mezowi " czuje sie nie kochana, brak mi serdecznych relacji, i zamierzam walczyc o swoje prawo do milosci?"
Nie wiem, jak, ale na pewno inaczej...i nie dlatego, ze jest szmata, klamliwa suka, ze krzywdzi wszystkich dookola, tylko dlatego, ze krzywdzi siebie.
124 2015-02-06 14:25:34 Ostatnio edytowany przez Malenka35 (2015-02-06 14:30:17)
A może @znikam gonisz króliczka, szukasz czegoś czego nie ma. Poczytaj tutaj, zobacz ile ludzi jest nieszczęśliwych. Masz męża, rodzinę, szanuj to, spróbuj to docenić.
Tym bardziej, że szukałaś i nie znalazłaś bo to czego szukasz nie istnieje w realnym zyciu bądź zdarza się bardzo rzadko.
Nie oceniam Cię, zrobiłaś co zrobiłaś, ale teraz weź się w garść i nieś ten ciężar ale z radością a zobaczysz że to nie jest takie złe.
Jak to stracisz to dopiero docenisz to wszystko, uwierz mi wiem co mówię. Media, filmy, książki często pokazują wyidealizowaną miłość.
Takiej nie ma. Seks z mężem jest nie taki? To jest w twojej głowie, przekonaj się, polub, postaraj się.
Wiem co teraz powiecie, że skoro jest nieudany seks to już tak będzie - nic bardziej mylnego.
Ja przez 20 lat tak uważałam a radość i satysfakcję w seksie z mężem jednak odnalazłam - ale było już za późno.
A dla Ciebie nie jest jeszcze za późno.
nie goń czego nie ma, ciesz się tym co masz
Ale autorka wspominala, ze ma tyle zalu do meza, ze nie jest w stanie wykrzesac dla niego cieplych uczuc
( nie wnikam, czemu, bo to nie istotne- zyje z nim i go nie kocha- jak w tytule)
To sie nazywa hipokryzja/zaklamanie, a cierpi na tym ona sama, bo jej potrzeby emocjonalne sa niezaspokojone.
Probuje je zaspokajac adoracja innych panow- bez sensu, to nie to.
Dla niej byloby lepiej sie rozstac..
Pytanie, co lepsze dla dziecka?
-zaklamana rodzina?
- rozstanie rodzicow?
- matka " cierpietnica" poswiecajaca sie ( swoje potrzeby emocjonalne) na rzecz rodzny?
Tego nie wiem...mysle, ze ja bym sie rozwiodla, ale nie wiem, czy to dobra decyzja....
/.../. Teraz to się zmieniło. Zmieniło się od dnia kiedy powiedziałam mu że chcę odejść. Wtedy prosił bym została i się poprawił. Ale już coś pękło.
Usunął źródło silnych emocji w związku, więc trzeba ich było poszukać poza związkiem.
znikam napisał/a:/.../. Teraz to się zmieniło. Zmieniło się od dnia kiedy powiedziałam mu że chcę odejść. Wtedy prosił bym została i się poprawił. Ale już coś pękło.
Usunął źródło silnych emocji w związku, więc trzeba ich było poszukać poza związkiem.
współuzależnienie się kłania ...
Mnie rozwalił ten tekst: "Natomiast szczęście małżeńskie jest...... ja szczęśliwa mając flirt, mąż zadowolony bo żonka wiecznie zadowolona i uśmiechnięta chodzi, więc szczęście jest... czego więcej chcieć?"
Dowiadując się o czymś takim, że mnie partner notorycznie zdradzał (aaa, faktycznie się dowiedziałam) szczęście prysnęło jak bańka mydlana! Za nic takiego szczęścia bym nie chciała już nigdy w życiu! To co było zamieniło się w złość, żal i tysiące uczuć, że tak mnie oszukano. Nie mam ani jednego dobrego wspomnienia, zostało tylko poczucie krzywdy, ogromnej. Nie sądzę, że twój mąż chce takiego szczęścia. Ja wiem, baza jest potrzebna, gdzieś trzeba w spokoju się przebrać, odpocząć, zjeść itd. Ale faceta mi żal, bardzo żal, bo to jego szczęście to domek na gnojówce. Ale rozumiem, przy rozwodzie skończy się ta sielanka bo jak sama zamieszkasz z dzieckiem to będzie trudniej. Gorzej będzie podrzucić małą babci czy mężowi i iść w długą. Teraz no problem.
Nooo, to skoro szczescie malzenskie jest, a zonka szczesliwa, usmiechnieta, to po co tu pisze?
Czego szuka/oczekuje od forum?
Hmmmmm????
Mój mąż dawno temu spotkał w pracy koleżankę zamężną z dzieckiem, której własny mąż nie potrafił seksualnie zadowolić.
Uwiodła więc mojego męża i ten zadowalał ją przez rok. On głupek chodził dumny jak paw, że ma kochankę. Po roku Urszulce się znudził i go kopnęła. Poszukała sobie innego przydupasa. Mój mąż też często zmieniał kochanki, ale już nie wnikałam, kto kogo porzuca. Patrząc na nasze życie z perspektywy wielu lat czuję ból, żal, rozczarowanie i wielką niesprawiedliwość.
Radzę Ci, żebyś szczerze rozmawiała z mężem o wszystkim co Cię dręczy, a jeśli nie będziecie mogli się porozumieć, to lepiej rozstać się. W tej chwili to zachowujesz się jak ta głupia kochanica - Urszula. W nieudanym związku nie warto trwać, wiem to z autopsji. Sama się męczysz, a także niszczysz życie Twojej rodziny, Twojego męża. Zastanów się, co dla Ciebie w związku jest najważniejsze.