Witajcie,
mam 33 lata, mój mąż jest dwa lata młodszy. Jesteśmy małżeństwem od 2011 r. Mamy roczną córeczkę.
Wyszłam za niego pomimo że nigdy go nie kochałam, nigdy nie pożądałam. Pobraliśmy się gdyż czułam się samotna, jakoś nie miałam widoków na spotkanie miłości życia. Nie nawiązuję łatwo kontaktów, i choć mam w sobie ogromne pokłady ciepła i czułości to "na zewnątrz" jestem raczej zdystansowana i zapewne to sprawia, że trudno mi było kogoś poznać. Męża poznałam przez internet.
Chciałam założyć rodzinę, mieć fajnego męża i dzieci. Marzyłam o szczęśliwej rodzinie. Mąż mnie kochał i kocha (tak twierdzi), czuję się również pożądana przez niego. Ja natomiast ani go nie kocham ani nie pożądam.
Nie wiem jak dalej życ. Za wszelką cenę staram się być dobrą żoną i staram się zachowywać tak jak bym go bardzo kochała. Jest to jednak bardzo trudne. Nie sądziłam że aż tak trudne. Począwszy od różnych trudności życia codziennego, kiedy trzeba akceptować wady drugiej strony a na seksie skonczywszy.
Gdy się kogoś kocha, drobne nieporozumienia nie mają znaczenie. Nie widzi się wad, a nawet gdy po pewnym czasie zacznie się je dostrzegać, to nie są one aż tak ważne. Natomiast, gdy nie kocha się drugiej osoby, każda pierdoła urasta do rangi dużego problemu. Irytuję mnie w nim rzeczy, które -co do zasady - nie są jakieś poważne.
Abstrahuje w tym miejscu o poważnych problemach, gdyż w zasadzie od początku to był trudny związek. Wiele nas różni. Mamy zupełnie odmienne światopoglądy, a do tego oboje jesteśmy zaciekłymi dyskutantami. A zatem sprzeczki są na porządku dziennym.
natomiast łączy nas pogląd na rodzinę. Oboje chcieliśmy ją mieć, dzieci wychowywać w miarę tradycyjnie, preferujemy małżeństwo i wierność aż po grób, jesteśmy domatorami, podobnie lubimy spędzać wolny czas.
Nie pożądam go, nawet mi się za bardzo nie podoba. Jak nauczyć się pożądać własnego męża?
Czuję się bardzo nieszczęśliwa. Nie sądziłam że brak miłości z mojej strony będzie problemem. Wydawało mi się że wystarczy zeby mąż mnie kochał. że to jest podstawa, a ja jakoś się odnajdę.
Cóż, jakoś się odnajduje, ale szczęśliwa nie jestem, małym pocieszeniem jest dziecko. Kocham córcię, ale zdaję sobie sprawę, że małżeństwo a rodzicielstwo to są różne kwestie. A w małżeństwie czuję sie samotna i ciągle jestem smutna. mam wrażenie, że nie żyję swoim własnym życiem, tylko gdzieś obok.
Jak nauczyć się kochać męża i pożądać go?