netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

57 odpowiedzi16 504 wyświetleniazałożony przez mmonika1981, 04.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1

Temat: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Witajcie,

mam 33 lata, mój mąż jest dwa lata młodszy. Jesteśmy małżeństwem od 2011 r. Mamy roczną córeczkę.

Wyszłam za niego pomimo że nigdy go nie kochałam, nigdy nie pożądałam. Pobraliśmy się gdyż czułam się samotna, jakoś nie miałam widoków na spotkanie miłości życia. Nie nawiązuję łatwo kontaktów, i choć mam w sobie ogromne pokłady ciepła i czułości to "na zewnątrz" jestem raczej zdystansowana i zapewne to sprawia, że trudno mi było kogoś poznać. Męża poznałam przez internet.

Chciałam założyć rodzinę, mieć fajnego męża i dzieci. Marzyłam o szczęśliwej rodzinie. Mąż mnie kochał i kocha (tak twierdzi), czuję się również pożądana przez niego. Ja natomiast ani go nie kocham ani nie pożądam.


Nie wiem jak dalej życ. Za wszelką cenę staram się być dobrą żoną i staram się zachowywać tak jak bym go bardzo kochała. Jest to jednak bardzo trudne. Nie sądziłam że aż tak trudne. Począwszy od różnych trudności życia codziennego, kiedy trzeba akceptować wady drugiej strony a na seksie skonczywszy.
Gdy się kogoś kocha,  drobne nieporozumienia nie mają znaczenie. Nie widzi się wad, a nawet gdy po pewnym czasie zacznie się je dostrzegać, to nie są one aż tak ważne. Natomiast, gdy nie kocha się drugiej osoby, każda pierdoła urasta do rangi dużego problemu. Irytuję mnie w nim rzeczy, które -co do zasady - nie są jakieś poważne.

Abstrahuje w tym miejscu o poważnych problemach, gdyż w zasadzie od początku to był trudny związek. Wiele nas różni. Mamy zupełnie odmienne światopoglądy, a do tego oboje jesteśmy zaciekłymi dyskutantami. A zatem sprzeczki są na porządku dziennym.
natomiast łączy nas pogląd na rodzinę. Oboje chcieliśmy ją mieć, dzieci wychowywać w miarę tradycyjnie, preferujemy małżeństwo i wierność aż po grób, jesteśmy domatorami, podobnie lubimy spędzać wolny czas.

Nie pożądam go, nawet mi się za bardzo nie podoba. Jak nauczyć się pożądać własnego męża?

Czuję się bardzo nieszczęśliwa. Nie sądziłam że brak miłości z mojej strony będzie problemem. Wydawało mi się że wystarczy zeby mąż mnie kochał. że to jest podstawa, a ja jakoś się odnajdę.

Cóż, jakoś się odnajduje, ale szczęśliwa nie jestem, małym pocieszeniem jest dziecko. Kocham córcię, ale zdaję sobie sprawę, że małżeństwo a rodzicielstwo to są różne kwestie. A w małżeństwie czuję sie samotna i ciągle jestem smutna. mam wrażenie, że nie żyję swoim własnym życiem, tylko gdzieś obok.

Jak nauczyć się kochać męża i pożądać go?

2

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Moim zdaniem się nie da. Jedyne na czym mozna się skupic to na pozytywach, zaletach - je pielegnowac. Moze starac sie gdzies eliminowac to co wam przeszkadza, gdzie sie nie dogadujecie? Sprobowac nie zwracac na to uwagi, ale na te lepsze rzeczy, ktorych np inni nie mają. Kto moze wam zazdroscic nawet. Zrobiłaś głupstwo i ciezko teraz odkręcić to wszystko, bo tu nawet wygląd Cie odrzuca. Teraz tylko przyjmujesz konsekwencje. Często sami sterujemy własnymi uczuciami, ale Ty musisz chcieć nimi obdarować kogoś. Czyli szukac pretekstu 'na tak'.

3 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 15:13:49)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Jeśli przez kilka lat nie obudziło się w Tobie pożądanie do męża, mało prawdopodobne, że nagle się tak stanie. Rozumiem tę palącą potrzebę bycia kochaną, posiadania rodziny, męża, całego pakietu ale moim zdaniem popełniłaś ogromny BŁĄD. Plusem może być to, że masz córeczkę i nie jesteś całkiem sama. Ale czy związek z tzw. braku laku, gdzie nawet do seksu musisz się zmuszać o braku miłości nie wspomniawszy ma jakikolwiek sens? Moim zdaniem żadnego. Każdy facet potrzebuje czuć się pożądany przez kobietę, a na dłuższą metę nie da się tego zagrać. Teraz może dobrze odgrywasz rolę kochającej żony, ale co będzie za 10 lat? W końcu to wyjdzie. I jak myślisz, jak się poczuje wtedy Twój mąż? Zdradzony, oszukiwany(w dodatku może się stać tak, że pewnego dnia spotkasz mężczyznę, którego naprawdę pokochasz i w tym będzie się zawierała zarówno miłość jak i pożądanie i może wtedy dojść do zdrady a Ty będziesz mieć kaca moralnego i po co to?). Trwając w tym wyrządzasz jemu a także sobie ogromną KRZYWDĘ. Jeszcze tego nie widać, ale za 10 lat może się to skończyć tragedią.

Nie da się zmusić do miłości. Powiesz swojemu sercu/mózgowi/cokolwiek u Ciebie tym steruje - ''od teraz masz kochać tego pana''?
Na Twoim miejscu rozważyłabym rozstanie, bo to jest naprawdę BEZ SENSU i prędzej czy później się rozleci w drobny mak.

Poza tym spójrz na to tak - każde z was zasługuje na coś lepszego niż związek ''z braku laku''. Zasługujecie na prawdziwą miłość, obustronną.
Pozdrawiam

4

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Witaj.
Zrobiłaś największy błąd w swoim życiu, wychodząc za kogoś za mąż, kogo nie kochałaś. Przecież on nawet Ci się nie podoba... Myślałaś, że uczucie przyjdzie później? Kiedy? Myślałaś, że po ślubie, czy za 5, 10 lat ?

To że macie dziecko jest przykre. Bo te dziecko też szczęśliwe nie będzie w pełni, ponieważ ma rodziców, którzy do siebie nic nie czują.

Skrzywdziłaś siebie, swojego męża i swoje dziecko.

Teraz co możesz tylko zrobić to jak najszybciej skończyć tą chorą relację między Tobą, a mężem.

Nie zacznie Ci się mąż podobać, nie nauczysz się go kochać ani pożądać.

Jeżeli miałoby to nastąpić, to by dawno temu nastąpiło.
Teraz już jest za późno.
Dziecko macie, to fakt. Ale jeżeli nie kochasz męża, to nie rób dalej sobie krzywdy i córce.
Rozstańcie się, bo tak będzie najlepiej dla każdego z Was.

5

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Tak, zrobiłam ogromny błąd. Skrzywdziłam swego męża, siebie i pewnie również nasze dziecko.

Nie wyobrażam sobie jednak rozwodu.

nie zrobię tego. jeśli on ode mnie nie odejdzie, to ja od niego na pewno nie. Wiele razy podczas kłótni, a mamy dość wybuchowe charaktery, padały słowa o rozwodzie. jednak zawsze szybko się godzimy i on twierdzi, że z jego strony to takie tylko gadanie, że nigdy ode mnie nie odejdzie, że dla niego przysięga małżeńska (choć w przeciwieństwie do mnie on nie jest katolikiem - co też rodzi wiele niesnasek przy różnych okazjach) znaczy bardzo dużo.

Podpuszczam go czasem co by zrobił, gdyby zakochał się w innej. Twierdzi, że nigdy by do tego nie dopuścił. Że  chyba tylko moja zdrada sprawiłaby że rozstałby się ze mna. Ja jednak nie zamierzam go zdradzać.

Cóż jesteśmy w impasie smile)))

On widzi mój brak pożądania. Do tej pory jednak zawsze to jakoś tłumaczyłam, stresem, przemęczenie po narodzeniu córki, teraz przeprowadzka. Łudzę siebie i jego, że po przeprowadzce będzie lepiej. że będę spokojniejsza, że dam radę obudzić w sobie ogień.

Nie wiem, trzymam się tej mysli. Jednak jego brzuszka nie znoszę wprost, a sądzę, że gdybym go kochała, to pewnie aż tak bardzo by mi nie przeszkadzał.

muszę jakoś go pokochać i nauczyć się pożądać go. Kurcze, na przestrzeni wieków, pewnie miliony kobiet było w takiej sytuacji jak moja, i przecież nie wszystkie były nieszczęśliwe.

6 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-07-04 15:49:41)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Na początku Twojego postu myślalam, ze chodzi o Twoje nastroje po narodzinach dziecka.też mam roczne dziecko i tez roznie bywa u mnie z nastrojami...jednak milosc w malzenstwie to podstawa.Pożadanie moze z biegiem czasu nieco słabnąc ale u Ciebie to od poczatku tego nie było.Nie da sie chyba zakochac w mezu i zaczac go pozadac po kilku latach i juz mając dziecko...z reguly z czasem to jest gorzej z tym a nie lepiej niestety...choc tu tez nie ma reguly.Niestety czasu nie cofniesz, wyszlas za meza i koniec.Musisz sie skupic na tym co jest teraz i co bedzie...ale nie wiem, czarno to widze,ludziom sie czesto nie udaje wznienic na nowo milosci a Ty chcesz ją od zera poczuc.
Ja Ci powiem tak-gdybym wcale nie kochala meza,nie pozadala, nie cieszyloby mnie nasze zycie ani on ani jego zachowanie to bym odeszła..dziecko tez potem wyczuje atmosfere

7

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Czy Ty widzisz co sama piszesz?!
Proszę Cię przeczytaj samą siebie jeszcze raz.

Boisz się powiedzieć mężowi, że go nie kochasz i że nie kochałaś nigdy, idziesz na łatwiznę, bo czekasz aż on się z Tobą rozstanie. Wtedy nie musiałabyś nic się tłumaczyć, miałabyś wymówkę : on ten związek zakończył i sprawa załatwiona.
Przepraszam Cię ale tak zachowują się tchórze !

Piszę to wszystko dlatego, żebyś w końcu zrozumiała parę rzeczy, oczywiście Cię nie obrażam. Chcę tylko uświadomić Ci prawdę.

Oczywiście, że dużo osób jest w związkach, w których brak prawdziwej miłości. Ale czy to oznacza, że jeśli inni tak mają to wszyscy mają tak mieć ? Nie chcesz mieć lepiej? Nie chcesz mieć szczęśliwego życia? Nie chcesz, by Twój mąż miał szansę na poznanie kogoś, kto na prawdę go pokocha? Uważasz, że on na to nie zasługuje? Nie chcesz, by Twoja córka miała udane dzieciństwo i patrzyła na rodzinę kochającą się ?

Na te pytania odpowiedz sobie sama. Mam nadzieję, że dadzą Ci one trochę do zrozumienia.

Życie masz jedno i możesz je przeżyć jak tylko chcesz. Ale żebyś na starość nie była potem wściekła na siebie i na całą rodzinę, że mogłaś to wszystko zakończyć i mieć szanse na udane życie, bo później może być za późno na wszystko.

8

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Ja Ci powiem tak-gdybym wcale nie kochala meza,nie pozadala, nie cieszyloby mnie nasze zycie ani on ani jego zachowanie to bym odeszła..dziecko tez potem wyczuje atmosfere

Cóż, zazdroszczę Ci, że tak kochasz swego męża. Zazdroszcze wszystkim kochającym. Musi to być wspaniałe przeżycie.

Mnie nikt nie nauczył kochać.
Moi rodzice się nie kochają, a są małżeńswtwem ponad 30 lat (choć do szczęśliwego małżeństwa brakuje im milion lat świetlnych). Zawsze czułam i wciąż czuję ogromną miłość mamy. Powtarzała mnie i bratu, że jesteśmy jej jedynym i największym szczęściem, najlepszym co ją w życiu spotkało.

Jednak nie wiem co to znaczy ze małżonkowie się kochają. O miłości zawsze u mnie w domu mówiło się z pobłażaniem, z lekką drwiną, że to takie farmazony i głupotki.

Cóż, teraz wiem, że miłość to warunek nieoodzwony szczęśliwego życia. Swojej córce zawsze będę to powtarząć

9

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Wielokrotnie pytałam męża czy jest szczęsliwy ze mną. Twierdzi, że tak. Choć ma zastrzerzenia do sfery seksualnej.

10

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
mmonika1981 napisał/a:

nie zrobię tego. jeśli on ode mnie nie odejdzie, to ja od niego na pewno nie.

Sprytnie, zwalasz winę i odpowiedzialność za swoje życie na męża. On ma rozwiązać Twój problem i naprawić Twój błąd. Ty palcem nie ruszysz. Będziesz tak trwała, wyżalała się jakaż to Ty nieszczęśliwa, a biedak będzie sechł i patrzył jak bardzo jest niekochany a z czasem znienawidzony.
Niezłe ziółko z Ciebie. Powiedziałabym nawet, że egoistyczna i wyrachowana zimna sucz, bo całe to małżeństwo i rodzina było dla TWOJEGO widzimisię, bo nie chciało Ci się postarać, nie chciało Ci się poszukać odpowiedniego mężczyzny, nie chciało CI się popracować nad sobą. Uznałaś, że Cię miłość życia nie znalazłaś (czyli siedziałaś na tylku i czekałaś aż na Ciebie spłynie), to złapałaś biedaka, który chciał się z Tobą ożenić.

"siedze, czekam i palcem nie ruszę i niech się dzieje wola nieba!" a w międzyczasie poużalam się nad sobą na forum...

11 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 16:23:16)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Piszesz, że jesteś katoliczką, a przed ołtarzem co przysięgałaś? Nie miłość przypadkiem? Jak można komuś przysiąc coś, czego nie ma?


mmonika1981 napisał/a:

Ja Ci powiem tak-gdybym wcale nie kochala meza,nie pozadala, nie cieszyloby mnie nasze zycie ani on ani jego zachowanie to bym odeszła..dziecko tez potem wyczuje atmosfere

Cóż, zazdroszczę Ci, że tak kochasz swego męża. Zazdroszcze wszystkim kochającym. Musi to być wspaniałe przeżycie.

Mnie nikt nie nauczył kochać.
Moi rodzice się nie kochają, a są małżeńswtwem ponad 30 lat (choć do szczęśliwego małżeństwa brakuje im milion lat świetlnych). Zawsze czułam i wciąż czuję ogromną miłość mamy. Powtarzała mnie i bratu, że jesteśmy jej jedynym i największym szczęściem, najlepszym co ją w życiu spotkało.

Jednak nie wiem co to znaczy ze małżonkowie się kochają. O miłości zawsze u mnie w domu mówiło się z pobłażaniem, z lekką drwiną, że to takie farmazony i głupotki.

Cóż, teraz wiem, że miłość to warunek nieoodzwony szczęśliwego życia. Swojej córce zawsze będę to powtarząć

Twoja córka też wyjdzie za maż bez miłości i schemat się powtórzy jeśli sprawa będzie stała dalej tak jak stoi.

Widzisz, teraz już mąż czuje, że ze sferą seksualną jest coś nie tak, a jesteście małżeństwem tylko 3 lata.


To strasznie egoistyczne. Współczuję Ci tego egoizmu

12 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-04 16:22:11)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
mmonika1981 napisał/a:

Cóż, teraz wiem, że miłość to warunek nieoodzwony szczęśliwego życia. Swojej córce zawsze będę to powtarząć

I wiesz czego ją nauczysz? Że jak poczuje impuls do chama, to sie liczy impuls, a nie rozsądek. To nie jest wyznacznik szczescia. To wyznacznik uzaleznienia od emocji i drugiej osoby. Najgorsze mysle co moze spotkac kazda osobe, ktora nie trafi z przywiązaniem sie do kogos wlasciwego.

13

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Ale ja wiem na czym polega mój błąd. Wiem co zrobilam, wiem, że nie powinnam była.

Oczywiście mozecie mnie wyzwać. Wydaje mi się jednak, że forum słuzy do tego że rozmawia się o swoich problemach, nawet jesli samemu się je sprowokowało.

14

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
mmonika1981 napisał/a:

Ale ja wiem na czym polega mój błąd. Wiem co zrobilam, wiem, że nie powinnam była.

Oczywiście mozecie mnie wyzwać. Wydaje mi się jednak, że forum słuzy do tego że rozmawia się o swoich problemach, nawet jesli samemu się je sprowokowało.

Tak, pod warunkiem, że ktoś chce te problemy rozwiązać.

15

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Ojj to, że rodzice Twoi się nie kochali to nie jest wytłumaczenie. Bo między moimi rodzicami też nie było miłości, też mnie nie nauczyli kochać a jakoś potrafię to robić teraz ! A wiesz czemu? Bo popracowałam nad sobą, dowiedziałam się w czym mam problem i naprawiłam to.

Sama piszesz, że w Twoim domu rodzinnym miłości między rodzicami nie było i teraz chcesz skazać swoją córkę na dokładnie to samo?
Chcesz by później w dorosłym życiu robiła takie same błędy co Ty, bo ona też nie zobaczy co to miłość między dwojgiem ludźmi dorosłymi jeśli nic nie zrobicie z tym.

Można jednocześnie czuć miłość od każdego z rodzica, a być przy tym nieszczęśliwym. Bo to nie to samo co miłość między rodzicami i jeszcze do tego miłość do dziecka. Wtedy jest szczęście

16

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

A ona chce pokochać i pożądać męża. Tak na pstryk palcem.
Najpierw to trzeba wiedziec czym jest milosc.
Pozniej czego się chce.
Pozniej czego się nie chce i co odrzuca (a co za tym idzie, eliminować to).
Pozniej musi byc "walka" z obu stron, chęci. Musi byc punkt zaczepny, motywacyjny.

17

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

tak, a czy rozwód sprawi że wszyscy będziemy szczęśliwsi?

Nie sądze

18

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Sądze, że w dłuższej perspektywie wszyscy. W dłuższej.
Oczywiscie dopoki NIE MA szansy na poprawę tego co masz teraz. Bo maz jednak zadowolony, wie czego chce. Chce Ciebie, ale kochającą.

19

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Tak sprawi i mogę Ci to zagwarantować, nie od razu ale po jakimś czasie każdy z Was zobaczy, że lepszego wyjścia nie było.
Wiadomo, że na początku byłby smutek, żal, ale po pewnym czasie i Twój mąż i Ty będziecie szczęśliwsi.
Bo Ty go kobieto ranisz teraz. Już nie wspominając, że ranisz siebie. Czy rodzina według Ciebie to ranienie bliskich osób ? Chyba nie...

20 Ostatnio edytowany przez mmonika1981 (2014-07-04 16:36:32)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Ale mój maż nie chce się rozstawać ze mną, mam go uszczęśliwiać na siłe? poza tym są chwile gdy czuje do niego czułość i ciepło. lubię spędzać z nim czas, zawsze czekam na niego kiedy wróci z pracy.

21

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
mmonika1981 napisał/a:

Ale mój maz nie chce sie rozstawac ze mna

Bo nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji.. Szkoda gościa. 3 lata już zmarnował.

22 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 16:35:50)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Pokaż mu ten wątek albo powiedz to samo co nam napisałaś i spytaj go czy dalej chce z Tobą być.

23

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
mmonika1981 napisał/a:

Ale mój maż nie chce się rozstawać ze mną, mam go uszczęśliwiać na siłe? poza tym są chwile gdy czuje do niego czułość i ciepło. lubię spędzać z nim czas, zawsze czekam na niego kiedy wróci z pracy.

No mówiłam, zimna egoistka.

24

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
mmonika1981 napisał/a:

Ale mój maż nie chce się rozstawać ze mną, mam go uszczęśliwiać na siłe? poza tym są chwile gdy czuje do niego czułość i ciepło. lubię spędzać z nim czas, zawsze czekam na niego kiedy wróci z pracy.

Czułość i ciepło to nie to samo co miłość i namiętność. Nie buduje się małżeństwa na czułości i cieple a na miłości i namiętności. Jak jest miłość i namiętność, będzie i czułość i ciepło. Nie ta kolejność co trzeba.

25

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Czułość i ciepło to nie to samo co miłość i namiętność. Nie buduje się małżeństwa na czułości i cieple a na miłości i namiętności. Jak jest miłość i namiętność, będzie i czułość i ciepło. Nie ta kolejność co trzeba.

No wiem własnie, i dlatego pytam, jak naprawić to małżeństwo. Bo jednak, uważam, że małżeństwo w pierwszej kolejności trzeba ratować.

26 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 16:54:45)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Nie da się naprawić czegoś, czego nie ma.

27

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Albo czegoś co się nie zepsuło.

28

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Ok, dziękuje za wszsytkie wypowiedzi. Myśle że dalej poradzę sobie sama smile

29 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 17:02:55)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

No nie mogło się zepsuć skoro tego nie było. Ja uważam, że mimo obrączek na palcu i tego, że formalnie są mężem i żoną, to małżeństwo z nich żadne. Jak można być z kimś, kto nas nie pociąga seksualnie? hmm A autorka najwyraźniej nie rozumie jak ważne jest dla mężczyzny to by kobieta go pożądała...albo to z nim coś nie w porządku O.O

30

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Jesteś tchórzem i egoistką.
Marnujesz życie facetowi, który zasługuje na szczęście.
Na Twoim miejscu nie potrafiłabym spojrzeć w lustro.

Fuj.

31 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-04 17:07:48)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Następna ofiara małżeństwa z rozsądku...
Może kiedyś go pokochasz, a może nie...naprawdę trudno to przewidzieć.

32

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Jeszcze może zaświtać, że może jest aseksualna. Ja np rozrozniam, ktos moze mi sie podobać, a takie glebsze pożądanie to juz gdy nie moge sie opanować smile A tutaj to takie zero przyciągania.

33

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

moniko, a ja uważam w przeciwieństwie do innych, że warto sprobować smile może jesteśmy obie naiwne, sądząc, że takie rzeczy są możliwe? cóż..
nie będę powtarzać, że to błąd bla bla, bo sama o tym wiesz. może trzeba zacząc od samych podstaw. musisz sobie przemyśleć jakie ma zalety, odejdźmy od wad, od tego co cię w nim irytuje. skupmy się na samych pozytywach. umie gotowac? sprząta po sobie? jego członek jest sporych rozmiarów? wink mnie często na zły humor pomaga usmiechnięcie się. nawet na siłę! sam odruch uśmiechu sprawia, ze w organizmie wytwarzają się endorfiny. ale to z pewnością wiesz. wiadomo, że ładna miska jeść nie daje. ale do brzydkiej miski nie wsypiesz karmy.. dlatego może czas pomyśleć o wspólnym odchudzaniu się, spaleniu tego jego brzucha? na pewno masz jakies niedoskonałości po urodzeniu córki. uwierz mi, że gdy brzucha nie bedzie, nagle nie będziesz mogła się do czego przyczepić jeśli chodzi o te partie ciała. twarz? nie wiem czy uważasz go choć za odrobinę przystojnego.. twarzy nie zmienisz. ale samo zdrowie odżywianie, sport daje większe chęci na seks. jakieś preparaty na zwiększenie twojego libida? jak domyślam się, ty podobasz się mężowi. uwierz mi, że do podniecenia wcale nie są potrzebne uczucia.. wink choć seks z miłości jest piękny. ale trzeba zacząć od podstaw!

34

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
Cynicznahipo napisał/a:

Jesteś tchórzem i egoistką.
Marnujesz życie facetowi, który zasługuje na szczęście.
Na Twoim miejscu nie potrafiłabym spojrzeć w lustro.

Fuj.

Jest z nim, by był szczęśliwy. Nie nazwałabym tego egoizmem. Jeżeli mu jest dobrze, a to ona cierpi, to jest to raczej kompletnie przeciwna postawa. Nie zmienia to jednak faktu, że nie postąpiłaś rozsądnie. Albo będziesz się męczyć przez resztę życia albo to zaakceptujesz i pokochasz jak nie jego, to sytuacje.

35 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 17:26:37)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
thepass napisał/a:

Jeszcze może zaświtać, że może jest aseksualna. Ja np rozrozniam, ktos moze mi sie podobać, a takie glebsze pożądanie to juz gdy nie moge sie opanować smile A tutaj to takie zero przyciągania.

To tak, ale żeby całkowicie nic i to w stosunku do męża? Przecież takie małżeństwo nie ma racji bytu big_smile

Czerwona-malina napisał/a:

moniko, a ja uważam w przeciwieństwie do innych, że warto sprobować smile może jesteśmy obie naiwne, sądząc, że takie rzeczy są możliwe? cóż..
nie będę powtarzać, że to błąd bla bla, bo sama o tym wiesz. może trzeba zacząc od samych podstaw. musisz sobie przemyśleć jakie ma zalety, odejdźmy od wad, od tego co cię w nim irytuje. skupmy się na samych pozytywach. umie gotowac? sprząta po sobie? jego członek jest sporych rozmiarów? wink mnie często na zły humor pomaga usmiechnięcie się. nawet na siłę! sam odruch uśmiechu sprawia, ze w organizmie wytwarzają się endorfiny. ale to z pewnością wiesz. wiadomo, że ładna miska jeść nie daje. ale do brzydkiej miski nie wsypiesz karmy.. dlatego może czas pomyśleć o wspólnym odchudzaniu się, spaleniu tego jego brzucha? na pewno masz jakies niedoskonałości po urodzeniu córki. uwierz mi, że gdy brzucha nie bedzie, nagle nie będziesz mogła się do czego przyczepić jeśli chodzi o te partie ciała. twarz? nie wiem czy uważasz go choć za odrobinę przystojnego.. twarzy nie zmienisz. ale samo zdrowie odżywianie, sport daje większe chęci na seks. jakieś preparaty na zwiększenie twojego libida? jak domyślam się, ty podobasz się mężowi. uwierz mi, że do podniecenia wcale nie są potrzebne uczucia.. wink choć seks z miłości jest piękny. ale trzeba zacząć od podstaw!

pożądanie to też uczucie wink Jak można się podniecić i jednocześnie nie pożądać? O.O

36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-04 17:27:26)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Jako roznosiciel dziwnych i nierealnych wizji (albo herezji) powiem tak. Ludzie mogą się zakochać w sobie i pożądać nawet jak nie podobają się sobie wizualnie. Mogą, ale gdy jest więź emocjonalna na wysokim poziomie. Tu nie ma nic, więc to jest egoizm. Strach przed np byciem samą pod przykrywką dawania mu szczęścia... a to jest tylko i wyłącznie obłuda. On mysli, ze to szczescie, dopoki nie zna prawdy i dopoki nie wie, że ona udaje.

37

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Ach, wiecie łatwo mnie oceniać, nie wiedząc tak naprawde wszystkiego, jedynie na podstawie kilku postów. W tych kilku wypowiedziach ja też nie jestem w stanie opisać wszystkich niuansów.

Za szysbko zamieszkaliśmy z mężem, nie zdążyłam sie w nim zakochać. Nie było randek, nerwowego oczekiwania na spotkanie. Po 2 miesiacach znajomosci mieszkaliśmy razem. czyli pojawila sie proza życia, w tym również choroby męża. Dość paskudne, choroby jelit,krwawienia,szpitale. Poza tym, okazało się że mój mąż zrobił kilka głupot, ściągnął na nas, w czasie gdy byliśmy narzeczeństwem, widmo procesu cywilnego, karnego, komornika itp. Szczęśliwie zakończyło się kilkudziesięciotysięczną ugodą. Jednak to wszytsko sprawiło, że zaczynające tleć się uczucie nie rozkwitło.
czułam się i wciąż trochę czuję jak bym związała się nie z dorosłym mężczyzną, a z 18 letnim chłopakiem, który niby dorosły, ale wciąż potrzebuje nadzoru mamy i żeby to ona podejmowała strategiczne decyzje.

Tak naprawde to dopeiro teraz zaczyna sie to troche prostować. Nie wiem, jak to wszystko ułożyć. Ale z pewnością - wbrew temu co twierdzicie- nie jestem ani egoistką, ani zimną suką.

38 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-04 17:29:37)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

No ale czego to swiadczy? Teraz wybielisz siebie, zaczniesz po nim 'jechać', by pokazać nawet, że w nim nie da sie zakochać. To dobrze o Tobie swiadczy? Czy może, że mimo tego, że jest taki 'dziecinny'(?) to i tak z nim jesteś. Czy to nie ta wspaniała dobroć? O to chodzi?

39 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 17:38:07)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

No właśnie o to mi chodziło, że nie ma nic. Żeby chociaż go pożądała albo podobał jej się wizualnie.

To co napisałaś tym bardziej dowodzi tego, że wasz ''związek''(jak kolwiek śmiesznie by to nie brzmiało) jest BEZ SENSU.


Nie obudzisz się teraz, to obudzisz się kiedy indziej...z głową w nocniku.

40

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Ale jeżeli z nim zamieszkałaś, to rozumiem, że to była Wasza wspólna decyzja?
To dlaczego piszesz, że za szybko...
Jeśli czuliście razem, że dany moment jest odpowiedni na to, to nic nie było za szybko, tylko w sam raz.
Ale jeśli któreś z Was się zmusiło do tego, to już zupełnie co innego.


Nikt tutaj nie chce Cię obrazić, tylko każdy chce Ci pomóc. Czasami lepiej powiedzieć ostre słowa, bo takie bardziej dochodzą do kogoś.
Opisałaś sytuację i tyle osób napisało Ci, jak oni to widzą.
Czy każdy by się mylił, a tylko Ty miałabyś w tym wypadku rację? Nie sądzę.
Chyba, że źle opisałaś sytuację. Wtedy może tak być.

Nie wiem jak Ty, ale ja nie potrafiłabym być z mężczyzną i go okłamywać co do moich uczuć. Sumienie by mi na to nie pozwoliło.
Bo on myśli, że wszystko jest super, że go kochasz i że jesteś szczęśliwa z nim, a tak na prawdę jest zupełnie inaczej.

Czy aż tak bardzo nie masz do niego szacunku i uważasz, że on nie zasługuje na prawdę ?!

41

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
thepass napisał/a:

No ale czego to swiadczy? Teraz wybielisz siebie, zaczniesz po nim 'jechać', by pokazać nawet, że w nim nie da sie zakochać. To dobrze o Tobie swiadczy? Czy może, że mimo tego, że jest taki 'dziecinny'(?) to i tak z nim jesteś. Czy to nie ta wspaniała dobroć? O to chodzi?

a ty czasami nie przesadzasz?

Moim zdaniem to jest coś między nimi, tylko on nie dostrzega pewnych niuansów , znam z  autopsji
Do autorki postu, ty sama decyduj co w twoim życiu jest ważne, nie posiłkuj się nigdy radami.... to twoje życie, nie bój się podejmować decyzji, pewne rzeczy akceptujesz inne nie.. czy długofalowy bilans wyjdzie na plus, nie wiem. Doświadczenie innych to mit, możesz słuchać , ale i analizować z ich wypowiedzi czy to mądrość czy tylko pewne zachowania powodowane ich doświadczeniami. Jeśli cię nie pociąga, powiedz mu co ma zmienić w sobie żeby było dobrze, pokaż mu to forum, nie swój wątek, żeby miał świadomość jak świat się zmienia, że to nie twoje fanaberie, wyprowadź się na miesiąc z córką, ale nigdy nie korzystaj z okazji na poznanie kogoś innego, daj mu szanse, jeśli coś do niego czujesz...cokolwiek, jeśli nic kompletnie, to daj mu szanse na życie, macie tylko jedno dziecko, Zawsze jest czas na odejście. Powrót jest dużo trudniejszy niż próba naprawy relacji, On kocha Ty nie, chcesz spróbować go pokochać? Jeśli nie to szybko rozwód, dziecko sobie poradzi. Odpowiedz sobie czego od niego oczekujesz?i mu zakomunikuj to, On ma prawo wiedzieć. Ty jesteś mega ważna, ale On i dziecko też, ale jeśli jesteś w porządku i bez rad innych męczysz się to uciekaj. Mówi ci to ktoś kogo żona podobno kochała, ale po czasie nie spełniał kryteriów i siup b.żona randkuje bo jest ciekawa jak jest inaczej. Popadłem w stagnację, może on też, daj mu spróbować się zmienić, jak się nie uda to siup do widzenia , może będzie cierpiał jak ja, ale znajdzie kogoś kto go pokocha naprawdę.

42

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Po prostu widze tu mechanizm obronny. Napisałam swoją historię, jestem oceniona źle - to teraz wam pokaże, że mój mąż też nie do konca jest taki hop siup. I po co to wszystko? Najgorzej jest żyć w obłudzie.

43

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Moim zdaniem tak jakby osiągnęłaś swój cel i twój mąż nie jest już dla Ciebie atrakcyjny. Moim zdaniem On też musi chcieć Ci się podobać, dbać o siebie itd. Może spróbujecie wprowadzić jakiś element urozmaicenia do waszego związku, może trochę zazdrości.
Bardzo Cię podziwiam, że tak martwisz się o to, że chcesz naprawić coś między wami, natomiast może być że jesteś z tego typu kobiet, co potrzebują adrenaliny, odmiany, gry. Na to pytanie, musisz już sobie sama odpowiedzieć.

44

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
pozeczkaa napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Jesteś tchórzem i egoistką.
Marnujesz życie facetowi, który zasługuje na szczęście.
Na Twoim miejscu nie potrafiłabym spojrzeć w lustro.

Fuj.

Jest z nim, by był szczęśliwy. Nie nazwałabym tego egoizmem. Jeżeli mu jest dobrze, a to ona cierpi, to jest to raczej kompletnie przeciwna postawa. Nie zmienia to jednak faktu, że nie postąpiłaś rozsądnie. Albo będziesz się męczyć przez resztę życia albo to zaakceptujesz i pokochasz jak nie jego, to sytuacje.

Nie, moja droga. Ona go blokuje. Będąc z nim, nie pozwala mu odnaleźć kobiety, z którą mógłby być szczęśliwy. Która mogłaby go kochać i pożądać.

45 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-07-05 10:01:23)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Przez taki idiotyzm, prawdziwi mężczyźni tracą wszelką wiarę w normalne kobiety. Tyle w temacie. Żal mnie ściska, biedny mąż. Szkoda mi go. Może powinnaś udać się jednak do specjalisty, nie myślałaś o tym? Bo niszczenie komuś życia nie jest normalne. Moim zdaniem: Jesteś Nienormalna, egoistka, bleeeeeeeeeee...........

46

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
pozeczkaa napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Jesteś tchórzem i egoistką.
Marnujesz życie facetowi, który zasługuje na szczęście.
Na Twoim miejscu nie potrafiłabym spojrzeć w lustro.

Fuj.

Jest z nim, by był szczęśliwy. Nie nazwałabym tego egoizmem. Jeżeli mu jest dobrze, a to ona cierpi, to jest to raczej kompletnie przeciwna postawa. Nie zmienia to jednak faktu, że nie postąpiłaś rozsądnie. Albo będziesz się męczyć przez resztę życia albo to zaakceptujesz i pokochasz jak nie jego, to sytuacje.

Jest z nim, by był szczęśliwy? Jest z nim, bo chciała mieć rodzinę, a później się okazało, że to nie takie fajne, kiedy się faceta nie kocha. Niespodzianka.
Może on jest szczęśliwy, ale tylko dlatego, że nie wie, że ona go nie kocha, nie ma pełnego obrazu sytuacji. Świetne szczęście. I to postawa przeciwna egoizmowi? To tak, jakbyś faceta zdradzającego na prawo i lewo, ale będącego nadal z nieświadomą niczego żoną, nazwała altruistą, a nie np. dupkiem. No bo w końcu ona jest szczęśliwa, a on jej nie kocha i tak się poświęca... nie? wink

47

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Autorko, seria wizyt u psychologa się przyda.

Prawda jest taka, że marzysz o księciu z bajki ale bądźmy szczerzy, znasz kogoś takiego? Naprawdę dobrze? Z kim byś chciała być? Bo moja opinia jest taka, że wytworzyłaś sobie idealistyczny obraz księcia z bajki, którego nigdy nie znajdziesz i zawsze będzie Ci źle. Co gorsza, zabierzesz dziecku matkę lub ojca.

Przemyśl to.

48 Ostatnio edytowany przez czerwiec (2014-07-05 19:51:00)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
mmonika1981 napisał/a:

Witajcie,

mam 33 lata, mój mąż jest dwa lata młodszy. Jesteśmy małżeństwem od 2011 r. Mamy roczną córeczkę.

Wyszłam za niego pomimo że nigdy go nie kochałam, nigdy nie pożądałam. Pobraliśmy się gdyż czułam się samotna, jakoś nie miałam widoków na spotkanie miłości życia. Nie nawiązuję łatwo kontaktów, i choć mam w sobie ogromne pokłady ciepła i czułości to "na zewnątrz" jestem raczej zdystansowana i zapewne to sprawia, że trudno mi było kogoś poznać. Męża poznałam przez internet.

Chciałam założyć rodzinę, mieć fajnego męża i dzieci. Marzyłam o szczęśliwej rodzinie. Mąż mnie kochał i kocha (tak twierdzi), czuję się również pożądana przez niego. Ja natomiast ani go nie kocham ani nie pożądam.


Nie wiem jak dalej życ. Za wszelką cenę staram się być dobrą żoną i staram się zachowywać tak jak bym go bardzo kochała. Jest to jednak bardzo trudne. Nie sądziłam że aż tak trudne. Począwszy od różnych trudności życia codziennego, kiedy trzeba akceptować wady drugiej strony a na seksie skonczywszy.
Gdy się kogoś kocha,  drobne nieporozumienia nie mają znaczenie. Nie widzi się wad, a nawet gdy po pewnym czasie zacznie się je dostrzegać, to nie są one aż tak ważne. Natomiast, gdy nie kocha się drugiej osoby, każda pierdoła urasta do rangi dużego problemu. Irytuję mnie w nim rzeczy, które -co do zasady - nie są jakieś poważne.

Abstrahuje w tym miejscu o poważnych problemach, gdyż w zasadzie od początku to był trudny związek. Wiele nas różni. Mamy zupełnie odmienne światopoglądy, a do tego oboje jesteśmy zaciekłymi dyskutantami. A zatem sprzeczki są na porządku dziennym.
natomiast łączy nas pogląd na rodzinę. Oboje chcieliśmy ją mieć, dzieci wychowywać w miarę tradycyjnie, preferujemy małżeństwo i wierność aż po grób, jesteśmy domatorami, podobnie lubimy spędzać wolny czas.

Nie pożądam go, nawet mi się za bardzo nie podoba. Jak nauczyć się pożądać własnego męża?

Czuję się bardzo nieszczęśliwa. Nie sądziłam że brak miłości z mojej strony będzie problemem. Wydawało mi się że wystarczy zeby mąż mnie kochał. że to jest podstawa, a ja jakoś się odnajdę.

Cóż, jakoś się odnajduje, ale szczęśliwa nie jestem, małym pocieszeniem jest dziecko. Kocham córcię, ale zdaję sobie sprawę, że małżeństwo a rodzicielstwo to są różne kwestie. A w małżeństwie czuję sie samotna i ciągle jestem smutna. mam wrażenie, że nie żyję swoim własnym życiem, tylko gdzieś obok.

Jak nauczyć się kochać męża i pożądać go?

przypuszczam, że nie pocieszę Cię ale nie nauczysz się tego. Jeśli już teraz to czujesz a właściwie nic nie czujesz, będzie tylko gorzej. Życzę Ci aby tak nie było ale ja gdybym była na Twoim miejscu nie marnowałabym dalej życia ani swojego ani jego.
Nie zaczniesz pożądać mężczyzny, o którym mówisz, że nawet Ci się nie podoba. Tym bardziej, że mówisz to po 3 latach małżeństwa. Wiesz, to jest tak, że druga osoba nie musi być bóstwem, ale inne cechy sprawiają, że takim się własnie dla Ciebie staje i nie kochasz go za to, że spodobał Ci się od pierwszego wejrzenia ale za to co w Tobie wzbudził, co kojarzysz z jego osobą, co czujesz gdy z nim jesteś i o nim myślisz. Widzisz w pewnym momencie, zakochujesz się i nawet najbrzydsza osoba staje się dla Ciebie piękna.

Nie krzywdź Was. Ja powinnam odejść od męża jak miałam tyle lat co Ty, łudziłam się, przeciągałam, starałam bo dzieci, natomiast czułam to co Ty, nie pociągał mnie. NIc z tym nie mogłam zrobić. Dla innej kobiety mógłby być najwspanialszym kochankiem ale mi kojarzył się tylko z moim smutkiem. Było coraz gorzej aż w końcu wszystko pękło. Wydawało mi się, że jak dzieci będą starsze będzie łatwiej. Nic mylniejszego. Gdybym to zrobiła 8-10 lat temu, nie ranilibyśmy się przez kolejne lata a być może mielibyśmy już nowe rodziny.
Teraz słowo ZAUFANIE przestało dla mnie istnieć.


thepass napisał/a:

Moim zdaniem się nie da. Jedyne na czym mozna się skupic to na pozytywach, zaletach - je pielegnowac. Moze starac sie gdzies eliminowac to co wam przeszkadza, gdzie sie nie dogadujecie? Sprobowac nie zwracac na to uwagi, ale na te lepsze rzeczy, ktorych np inni nie mają. Kto moze wam zazdroscic nawet. Zrobiłaś głupstwo i ciezko teraz odkręcić to wszystko, bo tu nawet wygląd Cie odrzuca. Teraz tylko przyjmujesz konsekwencje. Często sami sterujemy własnymi uczuciami, ale Ty musisz chcieć nimi obdarować kogoś. Czyli szukac pretekstu 'na tak'.

fajne słowa
czasami niestety nie pomaga
ciężko radzić w takich sytuacjach ale musisz działać szybko bo szkoda Waszego czasu

49

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Wiecie co?
dziewczyna pisze coś szczerze a Wy napadacie na Nią jam muzułmanie. Kim jesteście aby ją osądzać??? Znacie choć trochę JĄ albo JEGO? Nie! To zamknijcie te swoje zajadłe buzie.
Więcej empatii!!!

50

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

dziewczyna zrobila blad, ale chce go naprawić
ale moim zdaniem nie da się nauczyć jak kogos kochac ani pozadac

a jesteście przyjaciolmi? lubicie się? może wam to wystarczy
gorzej kiedy spotkasz kogos w kim się zakochasz nagle

51

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
czerwiec napisał/a:

Wiecie co?
dziewczyna pisze coś szczerze a Wy napadacie na Nią jam muzułmanie. Kim jesteście aby ją osądzać??? Znacie choć trochę JĄ albo JEGO? Nie! To zamknijcie te swoje zajadłe buzie.
Więcej empatii!!!

Znasz jakiegoś muzułmanina chociaż? ;-)

52

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
Cynicznahipo napisał/a:
czerwiec napisał/a:

Wiecie co?
dziewczyna pisze coś szczerze a Wy napadacie na Nią jam muzułmanie. Kim jesteście aby ją osądzać??? Znacie choć trochę JĄ albo JEGO? Nie! To zamknijcie te swoje zajadłe buzie.
Więcej empatii!!!

Znasz jakiegoś muzułmanina chociaż? ;-)

a co też chciałabyś poznać? wink

53 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-07-06 09:57:39)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
mysterious_chocolate napisał/a:

Piszesz, że jesteś katoliczką, a przed ołtarzem co przysięgałaś? Nie miłość przypadkiem? Jak można komuś przysiąc coś, czego nie ma?


mmonika1981 napisał/a:

Ja Ci powiem tak-gdybym wcale nie kochala meza,nie pozadala, nie cieszyloby mnie nasze zycie ani on ani jego zachowanie to bym odeszła..dziecko tez potem wyczuje atmosfere

Cóż, zazdroszczę Ci, że tak kochasz swego męża. Zazdroszcze wszystkim kochającym. Musi to być wspaniałe przeżycie.

Mnie nikt nie nauczył kochać.
Moi rodzice się nie kochają, a są małżeńswtwem ponad 30 lat (choć do szczęśliwego małżeństwa brakuje im milion lat świetlnych). Zawsze czułam i wciąż czuję ogromną miłość mamy. Powtarzała mnie i bratu, że jesteśmy jej jedynym i największym szczęściem, najlepszym co ją w życiu spotkało.

Jednak nie wiem co to znaczy ze małżonkowie się kochają. O miłości zawsze u mnie w domu mówiło się z pobłażaniem, z lekką drwiną, że to takie farmazony i głupotki.

Cóż, teraz wiem, że miłość to warunek nieoodzwony szczęśliwego życia. Swojej córce zawsze będę to powtarząć

Twoja córka też wyjdzie za maż bez miłości i schemat się powtórzy jeśli sprawa będzie stała dalej tak jak stoi.

Widzisz, teraz już mąż czuje, że ze sferą seksualną jest coś nie tak, a jesteście małżeństwem tylko 3 lata.


To strasznie egoistyczne. Współczuję Ci tego egoizmu

Przysiega przed oltarzem to farsa, bo nie milosc mozna przysiac ale najwyzej wiernosc czy dbalosc o kogos, fikcja z wieczna miloscia to religijna utopia, nie kazdy tez wie czym ona jest hmm
Corce to niech powie jaka ma byc nie popelniala bledow ze leci na widok rasowego samca i dziwi sie ze przez niego cierpi, w tym przypadku nie wiemy czy on na tym cos traci.
Widze idealisci zebrali sie bo ktos odslonil swoje mysli to rzucanie kamieniami co jest ulubiona rozrywka na forum i tych co maja najwiecej "za uszami"...
Do tego w ramach anty-desperacji najmodniejszego zachowania obecnie, fetyszu i bozka to co lepiej by odeszla? Sama zrobi co najlepsze dla niej i nie musi radzic sie tych co tez maja problemy w zwiazku a najwiecej do powiedzenia neutral

54

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
czerwiec napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
czerwiec napisał/a:

Wiecie co?
dziewczyna pisze coś szczerze a Wy napadacie na Nią jam muzułmanie. Kim jesteście aby ją osądzać??? Znacie choć trochę JĄ albo JEGO? Nie! To zamknijcie te swoje zajadłe buzie.
Więcej empatii!!!

Znasz jakiegoś muzułmanina chociaż? ;-)

a co też chciałabyś poznać? wink

Już znam. Wielu. Na nikogo nie napadają, więc Twoje porównanie określiłabym delikatnie na niezbyt trafne.

55 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-06 11:15:49)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.
peeter napisał/a:
mysterious_chocolate napisał/a:

Piszesz, że jesteś katoliczką, a przed ołtarzem co przysięgałaś? Nie miłość przypadkiem? Jak można komuś przysiąc coś, czego nie ma?


mmonika1981 napisał/a:

Cóż, zazdroszczę Ci, że tak kochasz swego męża. Zazdroszcze wszystkim kochającym. Musi to być wspaniałe przeżycie.

Mnie nikt nie nauczył kochać.
Moi rodzice się nie kochają, a są małżeńswtwem ponad 30 lat (choć do szczęśliwego małżeństwa brakuje im milion lat świetlnych). Zawsze czułam i wciąż czuję ogromną miłość mamy. Powtarzała mnie i bratu, że jesteśmy jej jedynym i największym szczęściem, najlepszym co ją w życiu spotkało.

Jednak nie wiem co to znaczy ze małżonkowie się kochają. O miłości zawsze u mnie w domu mówiło się z pobłażaniem, z lekką drwiną, że to takie farmazony i głupotki.

Cóż, teraz wiem, że miłość to warunek nieoodzwony szczęśliwego życia. Swojej córce zawsze będę to powtarząć

Twoja córka też wyjdzie za maż bez miłości i schemat się powtórzy jeśli sprawa będzie stała dalej tak jak stoi.

Widzisz, teraz już mąż czuje, że ze sferą seksualną jest coś nie tak, a jesteście małżeństwem tylko 3 lata.


To strasznie egoistyczne. Współczuję Ci tego egoizmu

Przysiega przed oltarzem to farsa, bo nie milosc mozna przysiac ale najwyzej wiernosc czy dbalosc o kogos, fikcja z wieczna miloscia to religijna utopia, nie kazdy tez wie czym ona jest hmm
Corce to niech powie jaka ma byc nie popelniala bledow ze leci na widok rasowego samca i dziwi sie ze przez niego cierpi, w tym przypadku nie wiemy czy on na tym cos traci.
Widze idealisci zebrali sie bo ktos odslonil swoje mysli to rzucanie kamieniami co jest ulubiona rozrywka na forum i tych co maja najwiecej "za uszami"...
Do tego w ramach anty-desperacji najmodniejszego zachowania obecnie, fetyszu i bozka to co lepiej by odeszla? Sama zrobi co najlepsze dla niej i nie musi radzic sie tych co tez maja problemy w zwiazku a najwiecej do powiedzenia neutral

Peeter, nie ze względu na bożka. Autorka podaje swój katolicyzm i przysięgę małżeńską jako jeden z argumentów dla których trwa przy mężu dlatego uważam, że tym bardziej ich małżeństwo jest w tej chwili bez sensu, bo od samego początku budowane na złudzeniach. To liche fundamenty, które się zawalą przy najlżejszym podmuchu.
Co do miłości to ja wierzę w taką na całe życie. Z czasem może nie jest już tak namiętna jak na początku, za to dbałość o kogoś to też jest miłość, więc myślę, że później możliwa jest właśnie taka czuła miłość. Problem w tym, że autorka jest dopiero 3 lata po ślubie, a już nie ma namiętności. Ba, nigdy jej nie było, przynajmniej nie z jej stronu.
Bardzo Cię proszę, nie pisz o rzucaniu kamieniami cytując mój post, jestem daleka od jakiegokolwiek potępiania autorki, nie będę jednak udawała, że zgadzam się z jej postępowaniem, czego wyrazem są moje posty.

Nie musi się nikogo radzić, a jednak napisała na forum z prośbą o radę smile

56 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-06 20:13:08)

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

związek bez miłości - bez sensu - wiadomo
ale wiele razy spotkałam się w życiu z sytuacjami kiedy to ludzie są ze sobą, ze względu na dzieci i finanse
to jest przykre
a ty droga autorko - rozumiem że namiętność i pożądanie z czasem słabnie
ale żeby wychodzić za kogoś do którego NIGDY się nic nie czuło, ani miłości, ani pożądania
głupota
żal męża oczywiście - gdyby potrafił czytać w twoich myślach to by się załamał


powinnaś o tym porozmawiać z mężem- że nic nie czujesz
i dalej go nie krzywdzić

57

Odp: Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

,,Abstrahuje w tym miejscu o poważnych problemach, gdyż w zasadzie od początku to był trudny związek. Wiele nas różni. Mamy zupełnie odmienne światopoglądy, a do tego oboje jesteśmy zaciekłymi dyskutantami. A zatem sprzeczki są na porządku dziennym.
natomiast łączy nas pogląd na rodzinę. Oboje chcieliśmy ją mieć, dzieci wychowywać w miarę tradycyjnie, preferujemy małżeństwo i wierność aż po grób, jesteśmy domatorami, podobnie lubimy spędzać wolny czas.,,
jesteś pewna na 100% ze go nie kochasz? ja bym miała wątpliwości
co do pozadania to już wiadomo ze nic nie czujesz tego się nie da pomylić z niczym innym, albo jest albo nie ma

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie kocham swojego męża, nie pożądam go.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026