ja1229 napisał/a:Tylko czasem sie zastnawiam czy jesli by cos zrobil to by powiedział.
I stad moje pytanie wczesniejsze, ze chyba po takim czasie ktos kto ma cos na sumieniu to by pekl bo juz by niewytrzyml
Jednego dnia piszesz, że między wami jest super i Ty już jesteś "normalna", drugiego dnia sama podbijasz temat dokładnie tym samym pytaniem co wcześniej. "Bo Ty tak sobie tylko myślisz".
Bzdura.
Twoja paranoja trwa nadal, chwilowo leciutko uśpiona.
Nawet jeśli w pozostałych aspektach życia jesteś najnormalniejszą dziewczyną - w tej konkretnej sprawie masz chore myślenie. Niestety, to myślenie w jednej, jedynej sprawie może zniszczyć Twój związek, a nawet całe Twoje życie.
Nie powinnaś przerywać terapii.
Wymyśliłaś sobie, że on mógł Cię zdradzić. Nie masz ku temu najmniejszych powodów, nic - ale jednak uznałaś, że mógł to zrobić. To niesamowicie krzywdzące i niesprawiedliwe wobec tego chłopaka. Bo coś sobie ubzdurałaś i przez długi czas szukasz "dowodów" na potwierdzenie swojej wyssanej z palca teorii.
To teraz pomyśl sobie, ze on mógłby wymyślić sobie, że zarabiałaś jako prostytutka. Bo niby czemu nie? I miesiącami, codziennie, zmuszałby Cię, żebyś się do tego przyznała. Masz więcej niż 10 kontaktów w telefonie? To na pewno byli Twoi klienci. Nie potrafisz powiedzieć co robiłaś 10 listopada 2012r? Na pewno obsługiwałaś klienta. A jeszcze jak się zmieszałaś kiedy o to zapytał... - na 100% próbowałaś ukryć prawdę. Denerwujesz się, kiedy prosi, żebyś się przyznała, że dorabiałaś jako dziwka? Bo na na pewno masz to na sumieniu. Spokojnie mu tłumaczysz po raz 236, że nigdy dziwką nie byłaś? Dlaczego jesteś taka spokojna? Toż to podejrzane - na pewno coś ukrywasz. Wczoraj się przytuliłaś bez powodu - z pewnością chcesz zrekompensować ten czas, w którym zarabiałaś jako prostytutka... Czy Ty nie widzisz jakie to chore???
Owszem, po roku codziennego zmuszania do przyznania się - jakiś procent by się pewnie przyznał. Inna część by nie przyznała się nigdy. Największa część by zwiała od Ciebie po kilku tygodniach takiej paranoi. Czy BY się przyznał czy nie - nie ma znaczenia, bo na 99,999% on tego nie zrobił! Chyba, ze masz jakieś inne przesłanki, poza tymi przedstawionymi na forum. Te, które nam przedstawiłaś są wyłącznie Twoją interpretacją zwykłych sytuacji - taką, żeby pasowała do Twoich imaginacji.
Pamiętaj też, że ludzki mózg jest podatny na wpływy. Coś co często słyszy - staje się dla niego prawdziwe. Jeśli będziesz wmawiać swojemu facetowi zdradę - w końcu naprawdę zdradzi. Albo jego mózg uzna za oczywiste, że jest kłamliwą szują, albo on sam, świadomie stwierdzi, że skoro i tak od miesięcy jest o coś oskarżany to przynajmniej lżej będzie to znosić, jeśli oskarżenia będą prawdziwe.
Jeśli nie umiesz o tym nie myśleć - przynajmniej postanów sobie, że nie wolno Ci o tym mówić chłopakowi. On już nic nowego do tematu nie wniesie, a Twoje urojenia powinny zatruwać wyłącznie Twoje własne życie - nie życie tego biedaka.