netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

podejrzenia czy urojenia

86 odpowiedzi11 984 wyświetleniazałożony przez ja1229, 23.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » podejrzenia czy urojenia

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 87 z 87 ]

66

Odp: podejrzenia czy urojenia

Hmmm był ze mną nawet na jednej wizycie, tak aby zobaczyc jak moze mi pomóc i na czym naprawdę polega problem.
To też nie jest tak, że mam zerowe poczucie niskiej wartości, nie mam do tego powód by myśleć o sobie źle.
Poprostu zastanawiała się jak to jest, że to wytrzymał i na dodatek jeszcze stara się, mówi miłe słówka itp.
Ty móisz, ze nie wytrzymałbys, więc pewnie tez sie dziwisz, jak on mógł.

Podkreśle jeszcze raz, ze to za nami, wyszlismy na prostą

67

Odp: podejrzenia czy urojenia

Mówił mi , ze stara się zebym była szczęśliwa. Ja mu robilam horror a on stara sie bym byla szczeliswa

68

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Mówił mi , ze stara się zebym była szczęśliwa. Ja mu robilam horror a on stara sie bym byla szczeliswa

Na razie po prostu nie możesz nadziwić się temu, że ktoś to wytrzymał i cię kocha. I to kogo - CIEBIE???

Problem poczucia wartości wychodzi ci "porami skóry", niemal każdym słowem, ujawnia się w sposobie myślenia. Nie chcesz o tym myśleć bo tak wygodnie. Sądzę że napisałem już dość abyś przy MINIMALNEJ dozie dobrej woli i instynktu samozachowawczego coś z tym zrobiła. Bye :-)

69

Odp: podejrzenia czy urojenia
EXTRA_terrestrial napisał/a:
ja1229 napisał/a:

Mówił mi , ze stara się zebym była szczęśliwa. Ja mu robilam horror a on stara sie bym byla szczeliswa

Na razie po prostu nie możesz nadziwić się temu, że ktoś to wytrzymał i cię kocha. I to kogo - CIEBIE???

Problem poczucia wartości wychodzi ci "porami skóry", niemal każdym słowem, ujawnia się w sposobie myślenia. Nie chcesz o tym myśleć bo tak wygodnie. Sądzę że napisałem już dość abyś przy MINIMALNEJ dozie dobrej woli i instynktu samozachowawczego coś z tym zrobiła. Bye :-)

Tak masz racje:) Widocznie naprawde trafił mi się facet, który poprostu kocha i nie jest to niczym podszyte, a ja nie potrafie uwierzyc w to.
Wiesz może dlatego, ze zawsze mielismy sporo problemow, zawsze byla jakas "adrenalina", teraz jest spokój, wszystko sie układa i naprawde wyglada na to, ze trafilo mi sie szczescie, ktore boje sie przyjac

70

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Mówił mi , ze stara się zebym była szczęśliwa. Ja mu robilam horror a on stara sie bym byla szczeliswa

I Ty sie z tego cieszysz??? Jezu, przeciez to jest mega toksyczna relacja. Nie wiem jak trzeba byc samemu zaburzonym, zeby uwazac relacje z Toba za szczesliwa albo za normalna.

Ja1229, nie powinnas przerywac terapii, bo generalnie wykazujesz bardzo niepokojace objawy, ktore tak same z siebie nie zanikaja.

71

Odp: podejrzenia czy urojenia

Pisałam setki razy, ze wszystko powróciło do normalności. Jest między nami dobrze.
Może wy to wszystko źle odieracie, bo ja nie jestem jakaś chora.
Jest teraz dobrze, fajnie, on czuje sie szczeliwsy ja równiez to mam płakać z tego powodu ?

72

Odp: podejrzenia czy urojenia
Beyondblackie napisał/a:
ja1229 napisał/a:

Mówił mi , ze stara się zebym była szczęśliwa. Ja mu robilam horror a on stara sie bym byla szczeliswa

I Ty sie z tego cieszysz??? Jezu, przeciez to jest mega toksyczna relacja. Nie wiem jak trzeba byc samemu zaburzonym, zeby uwazac relacje z Toba za szczesliwa albo za normalna.

Ja1229, nie powinnas przerywac terapii, bo generalnie wykazujesz bardzo niepokojace objawy, ktore tak same z siebie nie zanikaja.

Objawy jakie ? Terapueta, ktory naprawde zna sie na rzeczy powiedzial, ze jestem calkiem normalna dziewczyna, mam swoje lęki poprostu, ale smaa sobie z tym jakos radze.
Czy zwiazek wieloletni nie polega właśnie na tym, że jak pojawia se problem to sie wspolnie go rozwiązuje?
Nie iwem jak to inaczej przedstawic, ale naprawd wszystko wyglada u nas normalnie procz całej tej sprawy co była.
Myśle, ze niektrzy co sie wypowiadaja pierwszy raz przecztali caly watek i mysla, ze dalej tak jest.
Otóż nie, zaufałam, wziełam się w garść, doceniam co mam i staram się, tak samo partner

73

Odp: podejrzenia czy urojenia

Moj facet jest najnormalniejszym facetem. Pracuje, wychodzi do znajomych, dba o rodzine o mnie. I to on w tym zwiazku jest tym powazniejszym, wiec nie, napewno nie jest zaburzony, ze jest ze mna.
mysle, ze ciezko mu bylo przkreslic 7 lat, wytzrymal to, minelo wszystko jest dobrze to jest zadowolony ze ruszamy naprzod

74 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-03-09 23:43:05)

Odp: podejrzenia czy urojenia

Pytanie jak dlugo to potrwa? Tego typu obsesyjne, natretne mysli nie ulatniaja sie z dnia na dzien. Sa lepsze okresy, i tyle.

Mialam meza, ktory na kazdym kroku widzial moich kochankow i ludzi obsmiewajacych go za plecami- oczywiscie wszystko to bylo urojone. Dwa dlugie lata meczylam sie z narastajaca paranoja, oskarzeniami, obrazaniem moich znajomych i rodziny, awanturami, ktore trwaly godzinami. Nie mial psychozy, nie byl kompletnie odrealniony, ale cierpial na schizotypowe zaburzenie osobowosci, co laczylo sie z ciaglymi podejrzeniami i dziwacznymi ideami. I wbrew temu co myslisz, sama terapia nic mu w sumie duzo nie pomogla- mial psychiatre, co jakos pozwalalo mu w miare normalnie funkcjonowac w pracy. Tez czasem byly lepsze okresy ciszy, by po tygodniu czy dwoch cala paranoja wracala ze zdwojona sila.

Nie musze pisac, ze maz jest jak najbardziej byly.

I przepraszam ale Twoje objawy wcale nie sa normalne. Wskazuja na nie tyle niskie poczucie wartosci co anakastyczne zaburzenie osobowosci, tzw osobowosc obsesyjo kompulsywna. To sie da leczyc i akurat niektore antydepresanty sa w tym bardzo pomocne.

75

Odp: podejrzenia czy urojenia

Wybacz, nie chcę burzyć Twego szczęścia, ale czuję, że problem wróci jak bumerang. To widać po sposobie Twojego pisania, wcale nie zdążyłaś się wyleczyć. Podejrzewam, że facet chodzi na palcach, uważa na każde wypowiedziane słowo i tylko to jest powodem chwilowej poprawy. Tak głębokie problemy nie znikają tak szybko, na to pracuje się miesiącami, a często nawet latami. Ty analizowałaś nawet dobre zakończenie, pytając ludzi, co o tym myślą, co nim mogło kierować. Nie dowierzasz w najdrobniejszy czuły gest w Twoją stronę, doszukujesz się kontekstów, a wątpliwość rodzi wątpliwość. Ja Ci powiem, że zmęczyłam się psychicznie czytaniem tego... w pewnym momencie zaczęłam omijać po kilka linijek, bo nie mogłam przebrnąć przez taki stek bzdur - piszesz o Waszych rozmowach z takimi szczegółami (nieważne, że nieskładnie, nie o to mi chodzi), że w ogóle szok, jak można aż tak się zagłębiać, przekazując ogólny sens. Jakbyś nie chciała niczego pominąć, a w każdym zdaniu sama sugerujesz czytelnikowi, co najlepiej, aby Ci odpowiedział i jakbyś się panicznie bała, że odpowie inaczej. W tej chwili każda negatywna opinia jest w stanie zburzyć tę pozorną sielankę. Gdyby ktokolwiek na tym forum Ci napisał, że może facet Cię jednak zdradza, to pewnie zrobiłabyś mu od nowa awanturę, a jeśli się mylę, to na pewno nie przeszłabyś nad tym faktem obojętnie. Do czego zmierzam - nie wiem, na ile dobry był Twój terapeuta, ale jako uczestnik niejednej terapii wiem, że terapeuta również nie przebywa z Tobą 24/7 i jesteś w stanie ukryć pewne fakty swojej osobowości, a przynajmniej grać zdrowszą niż Ci się wydaje. Ja na przykład zawsze bardzo mądrze prawiłam, z teorii jestem świetna, z praktyką różnie bywa. Psycholog, gdy słuchała moich przemyśleń, sądziła, że zrobiłam ogromny postęp. Owszem, wtedy może zrobiłam, ale kilka miesięcy później cofnęłam się i to grubo, nie potrafiłam zastosować niczego, o czym sama dumnie na terapii mówiłam, jakbym oduczyła się tego wszystkiego. Dopiero teraz stopniowo wychodzę z pewnych zachowań i problemów, ale tak stopniowo, że ledwie zauważalnie i niestety tylko w takim tempie mogę osiągnąć sukces długotrwały. Musiałabyś się rozstać, upaść z hukiem i podnieść SAMA O WŁASNYCH SIŁACH, żeby dostać bodziec do tych prawdziwych zmian, które poczynisz dla siebie, a nie dla kogoś. Mam nadzieję, że się mylę i nie jest z Tobą tak źle, daj znać za jakiś czas.

76

Odp: podejrzenia czy urojenia

Ja może tez za bardzo to wszystko wyolbrzymiłam, bo naprawde nie jest ze mną źle. Obracam się wśród ludzi i chyba zwróciliby na to uwagę, że coś się ze mną dzieje nie dobrego.
Oczywiście wszystkie opinie biorę do siebie, sama ich chciałam, ale...jako, że jedyną osobą jak jest naprawde w moim życiu, moim związku, mojej głowie, jestem JA, to, wiem, że nic złego się ze mną dzieje, a już napewno nie to, co jeszcze rok temu.
Wole patrzeć pozytywnie teraz. Radze sobie, wiele rzeczy w moim życiu/otoczeniu zmienia się teraz na lepsze, nowe.

Co do tych pytań o faceta. Oczywiście macie racje, że to dziwne, że pytam co nim kieruje itp.  Bo wie tylko i wyłącznie on o tym. Jedni mogą pisać, widocznie jest zaburzony, drudzy, że widocznie mocno kocha i się nie poddaje. Ale tak naprawde wiem o tym tylko ON.
Posłuchajcie, ja jestem osobą skromną, wrażliwą, ciszą dość, i chodzi o to, że poprostu mam świadomość, że go krzywidziłam, męczyłam, robiłam coś strasznego osobie, którą kocham i czasem ciężko mi uwierzyć, że to prawdziwe, że wytrzymalł, pomógł się wziąć w garść i walczy jak lew.

77

Odp: podejrzenia czy urojenia

W takim razie pozazdrościć faceta i nie schrzań tego smile Jak zaczniesz na nowo schizować, to on może stracić zaufanie co do Twojej gotowości do zmian. Powodzenia smile

78

Odp: podejrzenia czy urojenia

Tak, wiem. Staram się, walcze o szczeście.
Jednak czasem naprawdę aż ciężko mi uwierzyć, że to wytrzymał i dziwnie nawet się czuje jak jest taki kochany itp.

Ale nie ma co świrować. Przecież znam go najlepiej i wiem, że zawsze się starał, zawsze pomagał, był cieprliwy, rozwiązywał wspólnie problemy. Więc i tak jest tym razem

79

Odp: podejrzenia czy urojenia

Nabrałam trochę dystansu do tego i trochę inaczej na to patrze wszystko.
Trochę się pogubiłam wczęsniej.
Zdałam sobie sprawe, że przecież miłość jest bezwarunkowa, jesli ktos mni kocha to czuje to bezwarunkowo, wiec nie chodz o to, abym na to zasłużyła. smile

80

Odp: podejrzenia czy urojenia

Wcześniej to nawet miałam takie głupie myśli, że skoro to wytrzymał i jest dobry, stara się to jest to jego pokuta, że rzeczywiście coś zrobił i dlatego to wytrzymuje....
Ale to błędne myślenie raczej, bo normalny człowiek, który ma coś na sumieniu, tym bardziej tak poważną rzecz jak zdrada, to po takim czasei gadania o tym, węszenia, męczenia nie wytrzymałby, albo by odszedł albo by już dawno pękł prawda?

81

Odp: podejrzenia czy urojenia

Ktoś się podzieli zdaniem?

82

Odp: podejrzenia czy urojenia

Słuchaj, ja nie mam pojęcia, czy on Cię zdradził, czy nie, nikt tego nie wie. O to masz właśnie walczyć, o tę pewność. O to, by nie doszukiwać się wszędzie niuansów i przesłanek. Ty jesteś niemożliwa, piszesz, że wiele zrozumiałaś, a za chwilę, że może on to wytrzymuje, bo nabroił... a jak nie wytrzyma, to też znaczy, że nabroił, bo kiedyś powiedział, że jak zdradzi to się rozstanie z wyrzutów sumienia... czy Ty to widzisz? Każde jedno zachowanie jesteś w stanie podpiąć pod zdradę. My Twojego partnera nie prześwietlimy, nawet po tym, co piszesz - jesteś niewiarygodna, przedstawiasz wszystko subiektywnie. Zresztą problemem jesteś Ty, a nie jego zachowanie, bo on zachowuje się normalnie. Wyobraź sobie swojego faceta w roli szpiega, który tylko czeka na Twoje podniesienie brwi, odwrócenie wzroku, zająknięcie się, mrugnięcie okiem i dopisuje szereg znaczeń do każdego pierdnięcia... można się pogubić we własnych "zeznaniach". I to Ty sama prowokujesz.

83

Odp: podejrzenia czy urojenia

Rozumiem co piszesz i masz trochę racji.
Wiem, że nikt mi tego nie powie.
czuje, ze naprawde nic nie zrobil, i ciesze sie ze sie uklada.
Tylko czasem sie zastnawiam czy jesli by cos zrobil to by powiedział.
I stad moje pytanie wczesniejsze, ze chyba po takim czasie ktos kto ma cos na sumieniu to by pekl bo juz by niewytrzyml

84

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Wcześniej to nawet miałam takie głupie myśli, że skoro to wytrzymał i jest dobry, stara się to jest to jego pokuta, że rzeczywiście coś zrobił i dlatego to wytrzymuje..../.../

Zapomnij. To tylko objawy Ci wracają. Będą nawracać cyklicznie.

85

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Tylko czasem sie zastnawiam czy jesli by cos zrobil to by powiedział.
I stad moje pytanie wczesniejsze, ze chyba po takim czasie ktos kto ma cos na sumieniu to by pekl bo juz by niewytrzyml

Jednego dnia piszesz, że między wami jest super i Ty już jesteś "normalna", drugiego dnia sama podbijasz temat dokładnie tym samym pytaniem co wcześniej. "Bo Ty tak sobie tylko myślisz".
Bzdura.
Twoja paranoja trwa nadal, chwilowo leciutko uśpiona.
Nawet jeśli w pozostałych aspektach życia jesteś najnormalniejszą dziewczyną - w tej konkretnej sprawie masz chore myślenie. Niestety, to myślenie w jednej, jedynej sprawie może zniszczyć Twój związek, a nawet całe Twoje życie.
Nie powinnaś przerywać terapii.

Wymyśliłaś sobie, że on mógł Cię zdradzić. Nie masz ku temu najmniejszych powodów, nic - ale jednak uznałaś, że mógł to zrobić. To niesamowicie krzywdzące i niesprawiedliwe wobec tego chłopaka. Bo coś sobie ubzdurałaś i przez długi czas szukasz "dowodów" na potwierdzenie swojej wyssanej z palca teorii.
To teraz pomyśl sobie, ze on mógłby wymyślić sobie, że zarabiałaś jako prostytutka. Bo niby czemu nie? I miesiącami, codziennie, zmuszałby Cię, żebyś się do tego przyznała. Masz więcej niż 10 kontaktów w telefonie? To na pewno byli Twoi klienci. Nie potrafisz powiedzieć co robiłaś 10 listopada 2012r? Na pewno obsługiwałaś klienta. A jeszcze jak się zmieszałaś kiedy o to zapytał... - na 100% próbowałaś ukryć prawdę. Denerwujesz się, kiedy prosi, żebyś się przyznała, że dorabiałaś jako dziwka? Bo na na pewno masz to na sumieniu. Spokojnie mu tłumaczysz po raz 236, że nigdy dziwką nie byłaś? Dlaczego jesteś taka spokojna? Toż to podejrzane - na pewno coś ukrywasz. Wczoraj się przytuliłaś bez powodu - z pewnością chcesz zrekompensować ten czas, w którym zarabiałaś jako prostytutka... Czy Ty nie widzisz jakie to chore???

Owszem, po roku codziennego zmuszania do przyznania się - jakiś procent by się pewnie przyznał. Inna część by nie przyznała się nigdy. Największa część by zwiała od Ciebie po kilku tygodniach takiej paranoi. Czy BY się przyznał czy nie - nie ma znaczenia, bo na 99,999% on tego nie zrobił! Chyba, ze masz jakieś inne przesłanki, poza tymi przedstawionymi na forum. Te, które nam przedstawiłaś są wyłącznie Twoją interpretacją zwykłych sytuacji - taką, żeby pasowała do Twoich imaginacji.

Pamiętaj też, że ludzki mózg jest podatny na wpływy. Coś co często słyszy - staje się dla niego prawdziwe. Jeśli będziesz wmawiać swojemu facetowi zdradę - w końcu naprawdę zdradzi. Albo jego mózg uzna za oczywiste, że jest kłamliwą szują, albo on sam, świadomie stwierdzi, że skoro i tak od miesięcy jest o coś oskarżany to przynajmniej lżej będzie to znosić, jeśli oskarżenia będą prawdziwe.

Jeśli nie umiesz o tym nie myśleć - przynajmniej postanów sobie, że nie wolno Ci o tym mówić chłopakowi. On już nic nowego do tematu nie wniesie, a Twoje urojenia powinny zatruwać wyłącznie Twoje własne życie - nie życie tego biedaka.

86 Ostatnio edytowany przez ja1229 (2015-03-11 17:06:33)

Odp: podejrzenia czy urojenia

Nic mu nie mówię oczywiście, nie chce psuć.
Nie było innych sytuacji niż te o których pisałam. wiem, że są one absurdalne.
Ni było żadnych sytuacji, w których mogło do owej zdrady dojść.
Była kiedyś sytuacja, że pojechał do kolegi do innego miasta, nie powedział mi, że będzie jego siostra (młodsza o wiele, która 100 lat temu mu się podobała) bo wiedział, że się wściekne, pozatym nie widział potreby mi o tym mówić, bo była przez chwile a zaraz jechała do koleżanki na noc, z racji tego, że kolega ten mieszka z rodzicami w kawalerce. Byli na piwie i mój fACET do jego mieszkania wroil wczesniej niz on (tamten spotkal znajomych ktorych moj facet nie zna, poszedl wczesniej bo wiedzial, ze rano ma prowadzic) a kolega ten spał za sciana w mieszkaniu  u dziewczyny.
Najpierw myslalam, ze to dziwne, woricl sam? do mieszkania kolegi? Ale zna jego rodzicow od dziecka, zyja w sumie jak rodzina. Zastanawiam sie tez czemu ten kolega poszedl spac do diewczyny, ale tak poprostu wygodniej po co sie w kawalerce gniezdzic, lepiej goscia wygodnie polozyc przeciez. Nie pamietam do konca czy rodzice tego kolegi byli czy nie. No i wtedy sie bałam, że może cos z ta siostra, ale potem swetrdzilam ze tylko podsycam swoja paranoje, ze to absurd.

87

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Nic mu nie mówię oczywiście, nie chce psuć.
Nie było innych sytuacji niż te o których pisałam. wiem, że są one absurdalne.
Ni było żadnych sytuacji, w których mogło do owej zdrady dojść.
Była kiedyś sytuacja, że pojechał do kolegi do innego miasta, nie powedział mi, że będzie jego siostra (młodsza o wiele, która 100 lat temu mu się podobała) bo wiedział, że się wściekne, pozatym nie widział potreby mi o tym mówić, bo była przez chwile a zaraz jechała do koleżanki na noc, z racji tego, że kolega ten mieszka z rodzicami w kawalerce. Byli na piwie i mój fACET do jego mieszkania wroil wczesniej niz on (tamten spotkal znajomych ktorych moj facet nie zna, poszedl wczesniej bo wiedzial, ze rano ma prowadzic) a kolega ten spał za sciana w mieszkaniu  u dziewczyny.
Najpierw myslalam, ze to dziwne, woricl sam? do mieszkania kolegi? Ale zna jego rodzicow od dziecka, zyja w sumie jak rodzina. Zastanawiam sie tez czemu ten kolega poszedl spac do diewczyny, ale tak poprostu wygodniej po co sie w kawalerce gniezdzic, lepiej goscia wygodnie polozyc przeciez. Nie pamietam do konca czy rodzice tego kolegi byli czy nie. No i wtedy sie bałam, że może cos z ta siostra, ale potem swetrdzilam ze tylko podsycam swoja paranoje, ze to absurd.

Jezu, czy Ty naprawdę tak nisko oceniasz swojego faceta? Jest aż takim frustratem, że gdzie tylko okazja się pojawi, to zdejmuje majtki i dupczy? Przecież ta dziewczyna mu się podobała 100 lat temu jak pisałaś, nie mieli kontaktu, była przypadkowo... zrozum trochę człowieka. Postaw siebie w jego sytuacji - idziesz do koleżanki, a zastajesz u niej kolegę (wiem, to trochę inny przykład, ale wymyślam podobny na tej samej zasadzie). Czy w momencie przekroczenia progu szybko smarujesz smsa do faceta, że EDIT: jest jeszcze jeden osobnik płci męskiej? Czy to w ogóle istotne? Co innego, gdybyś wiedziała, kto będzie i na jego pytanie ukryła. Ale wymagasz od niego nieustannego spowiadania się z każdego pierdnięcia. Ja np. nie raz gadam wieczorem z moim ukochanym przez tel, kiedy się nie widzimy i już się żegnamy, mówię, że idę spać, bo mam taki zamiar. Ale jeszcze coś mnie zatrzyma, nie mogę zasnąć, zachce mi się wejść na forum, poczytać książkę, albo przypomnę sobie, że miałam coś komuś na fb napisać. Czy sądzisz, że mam natychmiast pisać sprostowanie, że Skarbie, jednak nie idę spać, nie denerwuj się, iż za moment zobaczysz mnie dostępną na czacie, a potem pójdę napić się herbaty i dopiero spać, gdyby coś się zmieniło, gdyby np. zachciało mi się jeszcze kupę, odezwę się z łazienki. Przecież to brzmi komicznie, ale Ty działasz bardzo podobnie. Nie raz ludzie zwyczajnie nie zwracają na pewne rzeczy uwagi, a nie to, że ukrywają fakty. Biedny chłopak...myślisz, że on spisuje kronikę z dokładnymi datami i godzinami, co i kiedy robił? Zapewniam Cię, nikt zdrowy na umyśle czegoś takiego nie robi, a Ty wyłapujesz każdą lukę w jego wolnym czasie, każde słowo podajesz rozkładowi na czynniki pierwsze. Słuchaj, nie pisz, że Ci się poprawia, bo to guzik prawda i każdy Ci to tutaj powie. Jeszcze długo Ci się nie poprawi. Znikaj z forum najlepiej, przestań mącić sobie w głowie opiniami setek ludzi (którzy już Ci pomogli i powiedzieli, co najlepszego możesz zrobić). Lecz się i to intensywnie, medytuj, nie wiem, cokolwiek... żebyś te swoje natłoki myślowe w jakiś sposób rozładowała.

Posty [ 66 do 87 z 87 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » podejrzenia czy urojenia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026