netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

podejrzenia czy urojenia

86 odpowiedzi11 983 wyświetleniazałożony przez ja1229, 23.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » podejrzenia czy urojenia

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 87 ]

1

Temat: podejrzenia czy urojenia

Witajcie!

Pisałam kiedyś podobny wątek, jednak może tym razem ktoś dotrwa do końca i podzieli się opinią. Szczerze bardzo liczę na wypowiedzi, bo sama już sobie nie radze.
Do rzeczy:
W sumie od zawsze czulam, ze cos jest nie tak z moja osobowoscia. Jestem bardzo wrazliwa, nawet zwykle problemy bardzo przezwywam. A jak cos wejdzie mi w glowe to nie potrafie normalnie funkcjonowac, tak jak teraz.
Mianowicie, ze swoim ukochanym jestem ponad 5 lat, na poczatku zwiazku bylismy bardzo mlodzi, nie wiedzielismy czy to bedzie cos powaznego. Od poczatku w sumie sie klocilismy czasem wlasciwie przez to, ze wszystkiego sie czepialam, nie pozwalalam wychodzic do kolegow, chcialam aby byl ciagle ze mna, a z malych problemow potrafilam robic sceny trwajace 5 dni. Moj partner kiedys byl inny niz teraz, wyraznie wydoroslal z czego bardzo sie ciesze, kiedys czeste spotkania z kolegami,imprezy(zaznaczam z kolagami, taka paczka starych kumpli), wszystkiem znam, bo czasem na spotkania chodzilam z nim.Dzis pracowity facet, myslacy powaznie o przyszlosci.

Jednak jakis czas temu stracilam do niego zaufanie, odkrylam, ze klamal dlugo w twarz, przyznal sie sam, ale musialam to z niego, ze tak powiem wycisnac. Tyle czasu prosilam go, ze jak cos ma do powiedzenia niech to zrobi bo nienawidze klamstwa. Wczesniej tez w tej samej rzeczy sie powtorzylo. Meczylam tyle czasu, ale nie chcial sie przyznac bo jak mowil, wiedzial ,ze mnie zawiodl. nie bylo to klamstwo powazne,typu zdrada, tylko cos co robil na poczatku zwiazku i troche pozniej mianowicie popalanie trawki.
Teraz temat urojen zdrady, zawsze od poczatku zwiazu bylam o to spokojna, poniewaz ufalam, iwiedzialam ze zadko kiedy przebywal w towarysttwie jakis dziewczyn, cale towarystwo znalam, i zawsze byly to spotkania meskie, chyba ze przychodzily tez dziewczyny kolegow. Nigdy nie mialam zadnych podstaw, nie pokojacych informacji czy czegokolwiek innego.
Pewnego razu ogladalismy film w ktorym facet zdradzal zone, moj facet na to, ale mezczyzni to swinie, ja na to? wszystcy? ty tez? on mowi ,ze nie nie wszyscy i on tez nie, I od tego dnia zaczelo sie pieklo ktore trwa ROK!
.Wszystko zaczelo sie od tego, ze spytaam czy iedykolwiek byl z inna,odpowiedzial przeciez wiesz wszystko mowilem Ci(przed naszym zwiazkem byl z jedna dziewczyna jednak jestesmy swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi)i powiedzial to na samym poczatku zwiazku.Jednakja spytalam, ale czy od kiedy ze mna jest to byl z kims innym odpowiedzial, ze przeciez wiem, ze nie i skad takie pytanie, Ale ja zaczelam ciagnac temat, uswiadamianie typu: a wiesz jaki bys byl jakbys na taim klamstwie zwiazek budowal a czy jakby cos bylo to bys powiedzial itp. Parner jest przeczulony na tym punkcie, gdyz zawsze nawet jak czegos nie zrobil byl uswiadamiany:a czy wiesz jaki bys byl...Nie wiem, czy tak sie juz nauczylam, ze klamstwo od niego musiala wyciagac i tak jest tez teraz. Codziennie pytalam czy napewno nic nie bylo. On zawsze mowil, ze sie brzydzi zdrada, ze wolalby sam odejsc jaky cos takiego zrobil. Zaczal sie placz, a co jesli klamie, co jesli zyje w nieswiadomosci, co jesli okaze sie takim klamca. Przychodzilam do niego ciagle mowilam na ten temat, nie bylo mnie uniego to wysylalam sms. Ostatnio nawet moich rodzicow prosil o pomoc, nie powiedzial im o co chodzi, ale poprosil zeby ze mna porozmawiali bo on juz nie ma sily. Probuje sobie sama codziennie od momentu jaksie obudze tlumaczyc,wszystko od nowa, ale ta mysl nie wychodzi z glowy....Najgorzej nie pokoja mnie takie zachowania jak: rozmawialimsy i mowie :pytam ostatni raz, cy nawet na samym poczatku nic nie bylo nigdy, i wtedy zrobil wystraszona mine, taka jak w momenciepryznawania sie do klamstwa o popalaniu, jakspytalam pozniej czemu mial wystraszona mine to powiedzial, ze niewie nie widzial siebie swojej miny, poprostu bal sie co mi jeszcze do glowy przyjdzie. Odpuscilam jednak nie daje mi to spac, niby mina nie swiadczy o tym ze klamie, przeciez nie mozna kogos oskarzyc tylko na podstawie miny. Druga sprawa to taka, ze mowila, ze nie wybaczylabym tego i niemoglibysmy razem, a nastepnego dnia mowie, ze moze i bym wybaczyla ale napewno zwiazek by sie nie udal, to powiedzial: a wczoraj mowilas co innego. Przestraszylam sie, ze zwrocil na to uwage. Spytalam a co ci za roznica jak mowie skoro mowisz ze to nas niesotyczy: mowi, zadna mi roznica, tylko nie lubie jak ktos mowi raz tak,a zaraz inaczej. Tez odpuscilam, bo przeciez co wtym dziwnego, ze zauwazyl ze mowilam inaczej, przeciez sluchal mnie jak mowie, wiec zauwazyl. Wydaje mi, sie ze tak sie w to wplatalam, ze kazde zachowanie jest dla mnie podejrzane. Zaznacze , ze musial mnie wysluchiwac calymi dniami ciagle przez ponad miesiac,Ostatnio nie wytrzymal, powiedzial koniec tak to nie moze wygladac, nie wierze muwiec jaki jest sens,a on nie wytrzymuje juz tego, ze tak go traktuje, ze musi sie tlumaczyc z czegos czego nie zrobil, byl przez pewien czas poblazliwy bo wiedzial, ze to jego wina ze stracilam zaufanie. Jak zerwal wpadlam w panike, placz wypisywanie dokladnie 40sms!ze sie przeciez kochamy, odpisal jakby tak bylo to bys akuratw nawazniejszej rzeczy ufala i wogol nie pytala o taie rzeczy, jednak nastepnego dnia sam zadzwonil spytalam czy moge przyjsc chociaz na chwile, pozwolil. Przyszlam, sppytal czy cos sobie przemyslalam, odpowiedzialam, ze tak i poprosilam o szanse, myslalam, ze dam sobie rade poukladam tosobie, jednak nie wyszlo. I do tych wszystkich podejrzliwych rzeczy co pisalam wyzej doszlo tez to, ze skoro sam zadzwonil i zdecydowal sie dac druga szanse nie odszedl to moze ma cos jedak za uszami,nie pomyslalam, ze mnie kocha wie jaka jestem histeryczka i ze widzial nadzieje,od razu stwierdzilam, ze os jest na rzeczy.
We wszytsim widze klamstwo. Z jedej strony wiem, jaki sam mastosunek do zdrady i wiem, ze nigdy nie byl typem chlopaka co sie krecily wokol niego inne, zawsze byli koledzy. Wiem, ze jakby to zrobil to sam by zakonczyl zwiazek. Jednak te rzeczy co opisalam nie daja mi spokoju. W kazdej sekundzie dnia o tym mysle i to mnie wykancza, z jeden strony wem, ze jakby chcial klamac to sie nigy moge niedowiedziec, a zdrugiej mam nadzieje, ze w koncu peknie? Nie wiem juz sama co z tym zrobic. Mowie do niego, wiesz dlaczego tak jest,bo zawiodles moje zaufanie, o tak samo jak teraz w twarz mowiles rozne rzeczy, a okazalo sie inaczje.Tlumacy, ze rozumie, ale skoro dalam mu druga szanse to powinnam sproowac zaufac, a nie teraz wszystko rownac z tamtym klamstwem. Bo tamto to bylopoprstu klamstwo, a to co innego iz zdrada. Zawsze mowil, ze zatajal tylko te popalanie, nigdy powaznych rzeczy, i od tamtego czasu udowodnil ze to sie zmienilo, ze dojrzal. Skad wiem, ze to sie zmienilo i moge mu ufac w tym?o zaczal sam mowic mi rzeczy, ktore na 100% jestem pewna, ze wczesniej by zatajal. Ja sie boje, ze moze na poczatku cos sie stalo a nie chce powiedziec, zeby mnie nie skrzwywdzic, nie obarczac swoim bledem z przed kilku lat ktorego zaluje. Sam wie, ze dla mnie nie sama zdrada sprzed dluugego czasu bylabyb straszna tylko klamstwo, mowienie rzeczy przez niego typu: jak ktos kocha to nie zdradza, i inne takie tlumaczenia. Prosze o pomoc...Nie radze sobie, a wiem, ze on juz nie daje rady i niedlugoto sie na dobre rozsypie...I prosze o odpowedzi normalne, nie chce czytac rzeczy typu zerwij klamal kiedys to pewnie klamie. Nie potrzebuje opini zwiazu tylko co robic w tej sytuacji wiem, ze nie moge juz go meczyc
Najbardziej boje sie, ze skoro klamal w malej rzeczy,bal sie przyznac to tym bardziej, nie powiedzialby o powaznej rzeczy, ale chyba trzeba zadac sobie pytanie czy uwazam, ze mogl zdradzic. Boje sie, ze siekiedys moze okazac, po kilku latach ze mowil w oczy tak madrze, wlasne spojerzenie na zdrade a klamalby, ale nie mam zadnych podstaw wiec zostaje tylko przekonac sie kiedys takie rzeczy wyjda jak mialy miejsce. a mysle, ze teraz jak nie mam podstaw, orpcz tych nie pokojacyxh mnie rzeczy, ale mysle e one wynikaja z tego jaka jestem jak sie w cos wkrece to wtedywszystko mi podejrzane. Wien, ze towynika z braku zaufania. Bardzo chcialabym byc jak moja siostrA, ktora mowi, ze ze swoim mezem wogole na ten temat nie rozmawia nie mysli o tym o jak czlowiek sie wkreci to wtedy wszedzie widzi cos niepokojacego. Nie mysli o tym nie pyta, ufa, a kiedys jak cos to sie dowie jak bedzie co.Po co sie martwic yym co moze byc

Wydaje mi sie, ze nie moge osadzac go o wszystie najgorsze rzeczy tylko dlatego, ze klamal na temat popalania.
Co innego ak mialabym jakies dowody,typu jednoznaczny sms, ukrywanie sie z telefonem itp. Od innych tez nigdy nic nie slyszalam, a;e uwazam, ze nie kierowalabym sie tym bo ludzie rozne rzeczy mowia zeby komus dogrysc, przekonalam se na wlasnej skorze. Moj partnet tez mowil, co ja bym mial jakby ktos cosnawet dla zartu nagadal wogole bys nie dala sie wytlumaczyc, skoro teraz tak mam mowie a ty niesluchasz.

Chodzilam na terapie, na jednej wizycie nawet ze mna byl moj partner. Psycholog powiedzial cos co w sumie zawsze wiedzialam, ze mam zaburzenia lekowe, mam to od dziecinstwa. Raz bylo lepiej raz gorzej, w sumie srednio pomagalo. Ostatnio juz by spokoj na dwa miesiace, ale znow mi sie przypomnialo i zaczelam temat. Dziwi mnie, ze moj facet to wytrzymyje, jest typem bardzej takim dumnym nie da sobie na glowe wejsc a jednak to znosi, fakt byly sytuacje gdzie mnie wyrzucal poprostu z domu, lub kazal zniknac z zycia, ale czasem sa sytuacje ze jest mily kochany, ja mu tak wchodze na glowe a on mile slowka. Nie wiem pomozcie.
Z jednej strony niemam zadnych dowodow, wszystie moje obawy mozna racjonalnie wyjanic ale z drugiej strony nie wychodi mi to z glowy.
Jakos nie pasuje mi do niego zeby zdradzil kiedsy i byl dalej ze mna, zerwalby sam pewnie. Sumienie by go zjadlo

2

Odp: podejrzenia czy urojenia

Naprawdę przesadzasz. Też się dziwię że on to wytrzymuje, pewnie naprawdę cię kocha, docen to. Myślę, że powinnaś poważnie pomyśleć o wznowieniu terapii, bo wykończysz siebie, jego i ten zwązek

3

Odp: podejrzenia czy urojenia

Dziekuje, ze ktos dotrwal do konca tej obszernej opowiesci wink

Wiem,  ze przesadzam i to powaznie. Chcialam sie jednak podzielic tym co mnie martwilo i zastanawialo, by ktos mogl jasno spojrzec i napisal czy to rzeczywscie sa racjonalne obawy.
Nie wiem czy po tamtym klamstwie ja nie potrafie zaufac na slowo? Niby wierze, niby wiem, ze to nie pasuje do niego, nawet mama jego mowila, ze on by nie wytrzymal dlugo z czyms takim sumienie by go zjadlo, fakt z trawka klamal, no ale to calkiem co innego jak zdrada przeciez.
Okej na poczatku nie byo jakies milosci, byly klotnie, ale raczj nie jest typem co po klotni na zlosc leci do innej.

4

Odp: podejrzenia czy urojenia

Jak szłam na terapie, pytam go; Sluchaj, ale jakbys mial naprawe cos za uszami to nie pozwolibys mi chyba isc na terapie i myslec, ze cos ze mna nie tak? On, ze nie. Ale nawet jakby os zrobil to nie wiedzialabym o tym, wiec moje zachowanie i tak nie byloby normalne
Tez sie wystraszylam okej niby normalnie powiedzial, ale jakos tak dziwnie jakby sam siebe lumaczyc i chcial zmiejszyc wyrzuty?

5

Odp: podejrzenia czy urojenia

Obawiam sie . mam problem zaufac do kinca, bo jest kilka niejasnosci, chociaz one w sumie tez nic nie mowia.
Chodzi o niektore gadki jego co opisalam wyzej jak to, ze on to wogole akceptuje. Nie jest typem raczej co tak sobie daje, a jednak. Jest dosc dumny wiec dziwie sie ze to znosi.
Fakt zrywal, mowil okropne slowa wscirkal sie, obrazak, nieodzywal, ale cAsem odpowiadal normalnie.

Jesli chodzu o jakies sytuacje z innymi dIewczynami, to kiedys oklamal mnie, ze bedac u kolegi w innym miescie nie bylo jego siostry, a jednak byla. Potem na sylwestra dostal od niej zyczenia noworoczbe a wczesniej numeru nie mial, mowil ze dlatego ze chcial od niej jakis obrazek i dala mu numer swoj wymienili sie, ze jak zrobi to da mu znac, bo bardzo ladnie maluje i kiedys przy mnie jednym obrazkiem bardzo sie zainteresowal.oklamal mnie bo jalestem strasznie zazdrosna, wiedzual ze jak powie ze ona bedzie yo go nie puszcze

6

Odp: podejrzenia czy urojenia

Długo ten związek nie pociągnie jeśli nie weźmiesz się w garść. Masz zaburzenia lękowe to je lecz.

7

Odp: podejrzenia czy urojenia

Biedny facet, powinien wiać od Ciebie jak najdalej. Już w końcu nie wiem, czy z Tobą zerwał, czy nie, ale to co robisz, to jakiś koszmar.
Cokolwiek on powie, lub nie powie, Ty i tak przekabacisz jego wypowiedź, aby mieć powód do dręczenia go.
Większość swojego postu poświęciłaś na rozprawę o wyimaginowanej zdradzie, której nie było..........a może była?!?!? Tylko gdzie i kiedy? prawda, zawsze można zorganizować miejsce i czas. I tak w kółko, wszystkiego można się czepić.
" wiedzual ze jak powie ze ona bedzie yo go nie puszcze" jak to go nie puścisz? czy on jest niepełnosprawny, czy może ubezwłasnowolniony?
Dziewczyno, idź na tę terapię, pracuj nad sobą, a temu biedakowi daj od siebie odpocząć. Uważam, że on też powinien iść na terapię dla ofiar przemocy psychicznej, po to aby ostatecznie uwolnić się od Ciebie.

8

Odp: podejrzenia czy urojenia

Tak, wiem, ze to wyglada jakbym byla straszna osoba...wiem, ze nikt tez nie uwierzy, ale nie robie tego specjalnie. Wydaje mi sie, xe jak ktos bardzo boi sie czegos zlego yo we wszystkim cos zlego widzi, moj facet tez tak mowi, ze tak sie nakrecilam, ze cokolwiek on nie powie jak zrozumiem zle

9

Odp: podejrzenia czy urojenia

Tak czytam i aż mnie nerwy biorą, biedny chłopak. No ale dobrze, miały być konstruktywne rady. Tylko że za radami musi iść ocena sytuacji. Jak dla mnie to to jest coś więcej niż zaburzenia lękowe. Może BPD? Spise, spisek, wszędzie spisek. Ze skrajnosci w skrajność, najpierw prosisz o wybaczenie, potem obracasz kota ogonem i uważasz, że skoro zadzwonił, to pewnie coś przeskrobał jednak. Ale okej, nie jestem od stawiania diagnoz.

Przede wszystkim, co takiego złego jest w popalaniu trawki? Bo serio nie pojmuję. Czy on chodził jakiś zaćpany, nieogarniajacy, zaniedbywał obowiązki, przetracał ostatnie pieniądze? Bo jeśli nie, to nie powinnaś mu tego zabraniać, marihuana to nie LSD, czy amfa i pali naprawdę duuuża część populacji, łącznie z moim partnerem, co mi kompletnie nie przeszkadza i czasem nawet zajaram z nim. Lepiej zajarać trawkę niż chlać wódę wink a wiadomo, że człowiek czasem potrzebuje się zresetować. Nie dziwię się, że to zataił i uważam, że sama jesteś sobie winna. Wiedział, że będziesz mu o to robić problem, gdybyś była bardziej tolerancyjna, to nie musiałby palić po zakamarkach i Cię okłamywać. I serio, miałam do czynienia z większymi kłamstwami niż zatajenie takiej drobnostki jak popalanie trawki, traktujesz go jak surowa matka małego synka. To dorosły facet, od niego zależy, czy będzie chciał zapalić, czy nie, Ty się możesz albo dostosować, albo odejść, póki to jego palenie nie przynosi Wam jakichś strat - finansowych bądź emocjonalnych (o tym nie napisałaś), ale podejrzewam, że ich nie było,  skoro nawet tego nie spostrzegłaś.

Druga kwestia - musisz być bardzo męczącą osobą, ja bym od takiej uciekła gdzie pieprz rośnie. Nie mówię po to, by Ci dowalić, tylko otworzyć oczy, że Twój facet naprawdę ma przegwizdane i musisz się wziąć w garść, jak chcesz uratować związek. Ja też parę razy okłamałam mojego faceta (w błahych kwestiach tak samo) i on czasem mi to wypomni, ale nie robi mi takich scen i nie funduje piekła na ziemi. I to serio nie jest żadna zasada, że małe kłamstwo rodzi większe, bo z autopsji Ci mówię, że nic nie odwaliłam i odwalić nie zamierzam, a kłamstewka dotyczyły takich pierdół jak to, że niby wcześniej wróciłam ze spotkania ze znajomymi albo byłam na uczelni chociaż nie byłam - po prostu, żeby się nie martwił. I to jest powód, dla którego miałabym odrabiać jego utracone zaufanie, jak ja z dobroci serca? Wiem, że to mnie nie tłumaczy, ale serio daj facetowi żyć! Z tego co piszesz, on nic a nic przeciwko Waszemu związkowi nie robi. Wróć na tę terapię i to migiem, bo potem będziez mieć do siebie żal, jak Ci się rozwali związek. A z takim piętnem ciężko żyć. Masz cierpliwego faceta, doceń go.

I na koniec jeszcze dodam, że jak ktoś będzie chciał Cię zrobić w konia, to i tak to zrobi. Są tacy mistrzowie kłamstwa na tym świecie, że potrafią robić to z zimną krwią prosto w oczy. Póki na niczym go nie złapałaś, nie możesz go tak terroryzować. A czasem wychodzi też tak, że facet zaczyna kręcić właśnie dlatego, że zewsząd jest oskarżany i boi się przysłowiowo pierdnąć, bo już traci rachubę, co może Ci powiedzieć i o co się jeszcze przyczepisz.

10

Odp: podejrzenia czy urojenia

Z tym kłamstwem z trawką to fakt, kłamał długo i były rozmowy, prośby, bo coś czułam, że kłamie, tzn bardziej nie czułam tylko wiedziałam, że chodzi do tych kolegów i nie chciało mi się wierzyć,  że tak raptem przestał i nie palił rok czy dwa.
To obrażał się, że mu nie ufam, że ma dosyć itp. Czyli mówi podobnie jak teraz...
Fakt, wszyscy mi mówią, że sama źle zrobiłam, że robiłam mu o to taki raban, tak się do tego przyczepiłam, że kłamał bo chciał uniknąć gderania ciągłego, chocaż i tak miał gderanie...
wiem, że teraz nie moge go o wszystko podejrzewać, na podstawie tego, ze klamał o głupiej trawce, ale jakoś to zostaje w głowie, że też były rozmowy, też mówił , ze mu nie ufam, że on ma dosyć itp. A jednak kłamał.
Wybaczyłam mu to co prawda.
Niby wiem, że nic nie zrobił jeśli chodzi o tą zdrade, ale ie moge jakś z głowy wyrzucić tych niepkojących mnie zachowań.
Chociaż obojetnie na jaki temat ie gadamy jakis dla mnie wazny to ja go czsto nie rozumiem, co mial na mysli itp. wiec tu pewnie chodzi o to samo, nie zrozumienie go.
Nic nie wskazywało na to nigdy, aby cos zrobil  zdradzil tylko jedynie te rozmowy dziwne, albo czasem zachowanie, raz dobry,czuly mimi ze go podejrewam, oskarazam, raz zly, zrywa itp

11

Odp: podejrzenia czy urojenia

Jedyne wyjście to kontynuować terapię, bo inaczej rozwalisz ten związek, nikt z Tobą nie wytrzyma na dłuższą metę, zamęczysz każdego.

12

Odp: podejrzenia czy urojenia

Dziewczyny ja wiem o tym, i siebie tez sama zamecze.
Proszę o opinie tego co opisałam czy dla Was to normalne czy byłoby niepokojące? Bo ja już nie myśle racjinalnie

13 Ostatnio edytowany przez Jennifer33 (2015-01-26 13:31:02)

Odp: podejrzenia czy urojenia

Ludzie kłamią bo boją się reakcji drugiej strony. Gdybyś była wyluzowana i pewna swej wartości, szczęśliwa, prawdopodobnie mówiłby Ci prawdę w każdej sytuacji. Prawdopodobnie. A gdyby kłamał mimo to - znaczy że ma problem ze szczerością i to raczej wątpliwy kandydat smile Ja, gdy miałam problem z poczuciem wartości, wszędzie wietrzyłam kłamstwo. Inna sprawa że w przypadku jednego partnera - słusznie. Natomiast gdy trafisz na właściwego faceta - nie będzie potrzeby węszenia i podejrzewania. Pracuj nad sobą, to jedyna droga. To co on robi, nie stanowi raczej powodu do rwania włosów z głowy, palił to palił, jeśli nie nałogowo to nie widzę problemu.

14

Odp: podejrzenia czy urojenia

MOŻE JA OPISZE WSZYSTKIE NIEPOKOJĄCE MNIE ZACHOWANIA, A KTOŚ KTO SPOJRZY TRZEŹWO NA TO, NAPISZE CO O TYM SĄDZI, CZY NAPRAWDE JEST W NICH COŚ DZIWNEGO, CZY JA JUŻ WSZEDZIĘ WIDZE COŚ ZLEGO.

cHODZI O TAKIE SYUACJE JAK:

1. PYTAM GO PRZED POJŚCIEM NA PIERWSZĄ WIZYTE DO TERAPEUTY: SŁUCHAJ, ALE JAKBYŚ COŚ MIAŁ ZA USZAMI TO CHYBA NE POZWOLIŁBYŚ MI IŚĆ I ŻEBYM WIERZYŁA, ŻE COŚ ZE MNĄ NIE TAK. ON NA TO: NIE POZWOLIŁBYM, ALE NAWET JAKBYM COŚ ZROBIŁ, TO BYŚ O TYM NIE WIEDZIAŁĄ, WIĘC TWOJE ZACHOWANIE I TAK BYŁOBY NIENORMALNE I NIEWYTŁUMACZALNE- no okej, niby logiczne. Przeicież jakby kłamał to i tak bym nie wiedziała, wiec moje zachowanie i tak byloby nienormalne- ale z drugiej strony skoro ne ma nic za uszami to po co tak mówił? To tak troche, jakby sam siebie w duchu uspawiedliwiał, że źle mu z tym , że mnie oszukuje, a ja mysle ze to cze mna cos nie tak, wiec usprwaiedliwa sie sam, ze przeciez i tak o tym nie wiem wiec i tak nie jest to nirmalne i powinnam isc.
Jak pytałam fo o to, to mówił ze czaem cos walnie bez namyslu i potem sie w jezyk gryzie bo wie ze ja to analizuje niepotrzebnie. z i nic zlego mu nie chodzilo, ze logicznie powiedzial, ze jakby mial cos na sumieniu to przeciez takby nie powiedzial bo by sie troche zdradzil tym. Ze chodzilo mu tez o to ,ze nawet psychlog nie da i gwaancji ze on ne klmie.
DZIWNE DA MNIE TO TLUMACZENIE

2. KTOREGOS RAZU MOWIE, SLUCHAJ JA BYM WYCZAYLA CI ZDRADE JAKBYS SIE PRZYZNAL A ON NATO: A WCZORAJ MOWILAS CO INNEGO, MOWILAM, ZE WYBACZYLABYM, ALE NIE MOGLABYM BY Z TOBA. I PYTAM POTEM, A CO CI ZA ROZNICA ZE RAZ POWIEDZIALAM TAK A RA INACZEJ. ON NA TO BO NIE LUBIE JAK KTOS MOWI RAZ TAK A TAZ TAK. ZE SAMA SIE GUBIE W TYM O MOWIE, ZE JEMU TO ZADNA ROZNICA, BO ZA TO NAWET NIE CHCIALBY WYBACZENIA- okej niby tez logiczne, ale dziwne ze tak zauwazyl, ze raz powiedzialam tak, a raz tak, chocaz z drgiej strony przeciez slucha co do niego mowie, wiec zauwazyl,

3. JAKO, ZE STRASZNIE DUZO O TYM GADALISMY, KTOREGOS RAZU POWIEDZIAL; MATKO, JAKBY KTOS CI COS NA ZLOSC NAWET POWIEDZIAL, ZE COS ROBILEM CZY JAKIES GLUPOTY, TO BYS ODRAZU UWIERZYLA, NIE DALA WYJASNIC, CO JA BYM MIAL WTEDY, JA NA TO, ALE CO KTOS MIALBY MI POWIEDZIEC I DLACZEGO; ON NA TO, TAK POPROSTU, NIE WIESZ JACY SA LUDZIE, NA ZLOSC CZASEM GADAJA? - odpuscilam no bo okej, tak sie zdarza, ze ludzie cos gadaja czasem itp. ALe po co on to powiedział wogóle?

4. JEGO MINA- BYLA SYUACJA PRZY SNIADANIU, ZE MOWIE: SLUCHAJ PYTAMPO RAZ OSTATNI, CZY NAPEWNI OD KIEDY JESTES ZE MNA NIE BYKES Z INNA NIE ZDRADZILES; ON ZROBIL JAKAS RZESTASZONA MINE ODPOWIEDZIAL, ZE NIE, NIGDY, JAKSPYTALAM CZEMU MIAL WYSTRASZONA MINE ODPOWIEDZIAL NIE WIEM NIE PATRZYEM W LUSTRO JAKA MIALEM MINE, ZASTANAWIALEM SIE O CO MNIE SPYTASZ C CI JESZCZE DO GLOWY STRZELI- okej tez odpuscilam, boprzeciez jakby o cos chodzilo to zrobilby mine wystarszna jakbym spytala za pierwszym razem, a nie milionowym- mine zaskoczona, wystarszona a nie pamietam by taka zrobil.

5. KWESTIA PIENIEDZY NAWET- ZAWSZE BYL DOSC CHOJNY, W SESNIE JAK POTRZEBOWAL JAKIS PIENIEDZY, A MAM CIEZKA SYTUACJE MATERIALNA TO NIE BYLO PORBLEMU BY SIE DO NIEGO ZWROCIC, KIEDYS KUPIL MI KILKA RZECZY, JA SIE SMIALAM ZE MOZE CHCESZ ODPOKUTOWAC KLAMSTWO. I TAK POTEM WYSZLO, ZE KLAMAL W TRAWCE, I JA POMYSLALAM, ZE MOZE KUPIL MI TE RZEZY ZEBY SOBIE WYRZUY SUMIENIA ZMIEJSZYC? PARANOJA!
A TERAZ OD ROKU JAK JEST TEMAT ZDRADY TO WOGOLE KUPOWAL RZECZY, DAWAL PIENIADZE, TO STRASZNE , ZE MYSLE ZE DLATEGO ZE KLAMIE I CHCE TO WYNAGRODZIC, WSTYDZE SIE SAMA TYCH MYSLI - fakt, nie byly to niespodzienki, tylko bardziej pomoc z jego strony, slbo jak cos kupil bo bya super okazja. wiec nie byly to prezrnty, poza tym zaczal wiecej zarabiac, albo widzial, ze chodze w tych samych rzeczach iles miesiecy, nie mam nic nowego

6. CZASEM JEST ZBYT MILY. ALBO TAK MI SIE WYDAJE. W SENSIE JA JESEM STRASZNA MECZE GO, ODEJRZEWAM, RYJE MU GLOWE, A ON POTRAFI WIECZOEM TULIC, MOWIC ZE KOCHA ITP. A CZASEM SIE WSCIEKA, JEST M SMUTNO, BADZ ZRYWA! MOWI, ZE CZASEM MA WIECEJ CIERPLIOSCI, CZASU ZEBY PRZEMYSLEC CO JA PYTAM, ZE OBYDWOJE TWORZYMY ZWIAZEK WIEC OBYDWOJE MUSIMY SIE STARAC, I TO DO NIEGO NIE PODOBNE, DZIWNE ZE TAK POWIEDZIAL

PROSZE POWIEDZCIE CZY JA PRZESADZAM?
Z JEDEN STRONY NIDGY JAKOS NIE PRZEBYWA W TOWARZYSTWIE DZIEWCZYN, A TYM BATFZIEJ JAK ZACZAL BYC ZE MNA, OD ZAWSZE OWIL, ZE SIE ZDRADY BRZYDZI, ZE NIEMOGLB BYC ZE MNA, TAK KLAMAC ITP ALE TE ZACHOWANIA MNIE MECZA

15

Odp: podejrzenia czy urojenia
Jennifer33 napisał/a:

Ludzie kłamią bo boją się reakcji drugiej strony. Gdybyś była wyluzowana i pewna swej wartości, szczęśliwa, prawdopodobnie mówiłby Ci prawdę w każdej sytuacji. Prawdopodobnie. A gdyby kłamał mimo to - znaczy że ma problem ze szczerością i to raczej wątpliwy kandydat smile Ja, gdy miałam problem z poczuciem wartości, wszędzie wietrzyłam kłamstwo. Inna sprawa że w przypadku jednego partnera - słusznie. Natomiast gdy trafisz na właściwego faceta - nie będzie potrzeby węszenia i podejrzewania. Pracuj nad sobą, to jedyna droga. To co on robi, nie stanowi raczej powodu do rwania włosów z głowy, palił to palił, jeśli nie nałogowo to nie widzę problemu.

OCZYWISCIE, ZGADZAM SIE.
ON OGOLNIE JEST SZCZERY, CZASEM AZ DO BOLU, JEGO KLAMSTWA WYNIKALY Z MOJEJ OSOBY BARDZIEJ, ZABORCZOSCI, ZAKAZOW, GADANIA, MECZENIA ITP.
PRZESTALAM TO ROBIC, TO SAM CHETNIE MNIE O WSZYSTKIM INFORMOWAL

16

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

PROSZE POWIEDZCIE CZY JA PRZESADZAM?

Już Ci odpowiedziało parę osób, w tym ja - tak, przesadzasz.

17

Odp: podejrzenia czy urojenia

WIEM, ZE PROBLEM JES RACZEJ WE MNIE, TO JA JESTEM OSOBA, KTORA PRAWIE WSZEDZIE WIDZI PROBLEM, ALBO Z DROBNOSTKI ZROBIE MEKE NA KILKA DNI.
ON NIGDY ,I NIC NIE WYPOMINA, SZYBKO WYBACZA. A JA POTRAFIE WYCIAGANC COS SPRZED PIECIU LAT.
JESTEM TROCHE NIE PORADNA, NIE WIERZE W SIEBIE ZBYT. I TO WIDZI KAZDY.

JAK ZACZELAM Z NIM BYC TO ODRAZU CHCIALAM BY PRZESTAL PALIC, NIE WIEM SAMA NAWET DLAECZEGO, SAMA KIEDYS TO ROBILAM. RZEZ TRZY LATA TO BYO DLA MNIE NAJWAZNIEJSZE. STAWALAM TO NA PIERWSZYM MIEJSCU, DLATEGO KLAMAL.
WIEM, ZE JA SIE PRZYCZYNILAM DO TEGO KLAMSTWA.
ALE PRZEZ TO TERAZ BOJE SIE ZE I WTYM NIE MOWI PRAWDY. BO SKORO Z TRAWKA NIE CHCIAL SIE PRZYZNAC TO BAL SIE PONIESC KONSEKWECJE, ODPOWIEDZIALNOSCI WIEC TYM BARZIEJ TAKA DUZO RZECZ JAK ZDRADA.
ALE TO TEZ ROZNICA PRZECIEZ. KLAMAC W TRAWCE A ZDRADZIC.

W SUMIE ODPOCZATKU WIEDZIALAM JAKI ON MA TEZ SPOTUSNEK DO ZDRAD, CHCIAZ CZAEM NIE BYLO TO DO KONCA JASNE, BO BYLY KIEDYS SYTUACJE , NA POCAATKU ZWIAZKU KIED GO PYTALAM CZY BY MNIE KIEDYS ZDRADZL ON NA TO; ZE NIE MOZNA NICZEGO BYC W ZYCIU PEWNYM NA 100%, ALE ZE JAKBY TAK ZROBIL TO NIE BYLBY ZE MNA, ODSZEDLBY. PAMIETAM, ZE WTEDY SIE ZBULWERSOWALAM, ZE JAK TO ZDRADZILBY I JESZCZE BY ZERWAL ? POTEM JAK O RO PYTALAM TO MOWIL, ZE CHODZILO MU BARDZIEJ O TO, ZE NIE MOZNA BYC PEWNYM ZE SIE ZKIMS BEDZIE ZAWSZE, ZE MOZE SIE CZLOWIEK ROZSTAC NIE WAZNE Z JAKICH POWODOW
OKEJ TERAZ TO ROZUMIEM, NIE POWIEDZIAL NIC ZLEGO, NIE POWIEDZIAL, ZE MOZE ZDRADZI, TYLKO ZE NICZEGO NIE MOZNA BYC PEWNYM, AE JAKBY SIE TAK STALO TO NIE BYLIBYSMY RAZEM.
ALBO BYLA TEZ SYTUACJA NA POCATKU ZWIAZKU KIEDY WROCIL  PRACY I MOWIL , ZE SZEF JEGO OPOWIADAL JAK GO ZDRADZILA ZONA, WSZYSCY WIEDZIELI TYLKO NIE OK I ZE TO TAKIE STRASZNE UCZUCIE, JA PYTAM SWOJEGO FACETA TO WCZESNIEJ NE WIEDZIALES ZE TO TAKIE STRASZNE? ON NA TO, WIEDZALEM, ALE JAKOS SIE NIE ZASTANAWIALAEM GLEBIEJ.

18

Odp: podejrzenia czy urojenia

Lecz się, dziewczyno. Póki jeszcze nie jest za późno.

I caps lock wyłącz, bo daje po oczach.

19

Odp: podejrzenia czy urojenia

Widzę że nasze posty niewiele mają sensu bo ciągle piszesz to samo. Zajmij się swoją terapią, wylecz się, a potem oceniaj innych. To tyle w temacie, dalsze radzenie jest jak grochem o ścianę, pozdrawiam.

20

Odp: podejrzenia czy urojenia

Z całych sił chciałam Wam dokładnie wszystko przedstawić, niczego nie pominąć, żebyście stwerdziły

21

Odp: podejrzenia czy urojenia

Powtarzasz się cały czas, a ja w dalszym ciągu nie widzę NIC podejrzanego w tym, co mówi Twój facet. Za to widzę, że cokolwiek by nie powiedział, i tak znajdziesz sposób, żeby odwrócić kota ogonem i zrobić z niego winnego. Czy Ty masz w życiu coś do roboty poza analizowaniem min swojego partnera i wszystkich jego słów? Jakieś hobby, pracę, obowiązki? Bo to wygląda z boku, jakbyś całą swoją energię poświęcała związkowi, co naprawdę może zajechać psychicznie drugą osobę. Byłam kiedyś z takim tyranem, który przyglądał się mojej mimice twarzy (jaka szkoda, że uważał się za takiego znawcę ludzkich emocji i znaków niewerbalnych, a wciąż i wciąż się mylił z tej całej paranoi). Oczywiście rozstaliśmy się, bo nie mogłam tego wytrzymać. Do dzisiaj jest sam i nie potrafi zbudować związku, co gorsza, dalej myśli, że to ze wszystkimi kobietami jest coś nie tak, a on jeden jedyny uczciwy i wspaniały. Na miejscu Twojego faceta chodziłabym jak na tykającej bombie i bała się odezwać. Serio, pomyśl o tym. Wydaje mi się ponadto, że powinniscie rozluźnić relację na czas tej terapii albo i się rozstać, bo to zabrnęło za daleko. Nie wiem, czy jesteś w stanie utrzymać związek, lecząc się, w momencie, kiedy jesteś tak daleko od samoświadomości. Bo niby piszesz, ze jesteś świadoma problemu, ale za chwilę pytasz nas, czy wymienione zachowania faceta mogą być podejrzane. Sama powinnaś to czuć. Dla mnie nie są podejrzane ani trochę. Czy Wy macie jeszcze jakieś przyjemności w tym związku oprócz Twoich wiecznych oskarżeń?

22

Odp: podejrzenia czy urojenia

Palić też mu kazałaś przestać? Brawo. A wolno mu chociaż oddychać? Nie jestem pewna, czy wiesz, ale chroniczne nieoddychanie prowadzi do niedotlenienia i śmierci. Tak jak chroniczne biadolenie do rozpadu związku.

23

Odp: podejrzenia czy urojenia

Ale autorce najwyraźniej o to chodzi - o biadolenie i ignorowanie dobrych rad. Dziewczyno lecz się serio, zamiast przesiadywać na tym forum. Szkoda Twojego i naszego czasu.

24

Odp: podejrzenia czy urojenia
Buszująca w zbożu napisał/a:

Powtarzasz się cały czas, a ja w dalszym ciągu nie widzę NIC podejrzanego w tym, co mówi Twój facet. Za to widzę, że cokolwiek by nie powiedział, i tak znajdziesz sposób, żeby odwrócić kota ogonem i zrobić z niego winnego. Czy Ty masz w życiu coś do roboty poza analizowaniem min swojego partnera i wszystkich jego słów? Jakieś hobby, pracę, obowiązki? Bo to wygląda z boku, jakbyś całą swoją energię poświęcała związkowi, co naprawdę może zajechać psychicznie drugą osobę. Byłam kiedyś z takim tyranem, który przyglądał się mojej mimice twarzy (jaka szkoda, że uważał się za takiego znawcę ludzkich emocji i znaków niewerbalnych, a wciąż i wciąż się mylił z tej całej paranoi). Oczywiście rozstaliśmy się, bo nie mogłam tego wytrzymać. Do dzisiaj jest sam i nie potrafi zbudować związku, co gorsza, dalej myśli, że to ze wszystkimi kobietami jest coś nie tak, a on jeden jedyny uczciwy i wspaniały. Na miejscu Twojego faceta chodziłabym jak na tykającej bombie i bała się odezwać. Serio, pomyśl o tym. Wydaje mi się ponadto, że powinniscie rozluźnić relację na czas tej terapii albo i się rozstać, bo to zabrnęło za daleko. Nie wiem, czy jesteś w stanie utrzymać związek, lecząc się, w momencie, kiedy jesteś tak daleko od samoświadomości. Bo niby piszesz, ze jesteś świadoma problemu, ale za chwilę pytasz nas, czy wymienione zachowania faceta mogą być podejrzane. Sama powinnaś to czuć. Dla mnie nie są podejrzane ani trochę. Czy Wy macie jeszcze jakieś przyjemności w tym związku oprócz Twoich wiecznych oskarżeń?

Był już długi czas,  ze było wszystko fajnie. Ja nie rozmyślalam, uwierzyłam mu. I było naprawde dobrze, fajnie spedany czas, uczucia, wszystko jak należy, jdnak od kilku dni wlasnie to wrocilo.  Nie wiem jak Wam to wyjasnic, ake ja nie robie tego specjalnie, naprawde , mysli same kraza w glowie i nie daja spokoju.
Juz minapisal, ze chyba woli byc sam bo chce normalnie zyc, a ze ja nie mam pojeca jak on sie czuje przes to wszystko.
Teraz go nie ma, jest w innym miescie na miesiac wiec to czas na przemyslenia.

I tak masz racje, nie mam pracy, bezskutecznie jej szukam, co tez meczy mojego partnera. Chcualby zamieszkac razem (jak bylo dobrze). Spedzac fajnie czas. Narazie nie ma takiej mozliwosci.

25

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:
Buszująca w zbożu napisał/a:

Powtarzasz się cały czas, a ja w dalszym ciągu nie widzę NIC podejrzanego w tym, co mówi Twój facet. Za to widzę, że cokolwiek by nie powiedział, i tak znajdziesz sposób, żeby odwrócić kota ogonem i zrobić z niego winnego. Czy Ty masz w życiu coś do roboty poza analizowaniem min swojego partnera i wszystkich jego słów? Jakieś hobby, pracę, obowiązki? Bo to wygląda z boku, jakbyś całą swoją energię poświęcała związkowi, co naprawdę może zajechać psychicznie drugą osobę. Byłam kiedyś z takim tyranem, który przyglądał się mojej mimice twarzy (jaka szkoda, że uważał się za takiego znawcę ludzkich emocji i znaków niewerbalnych, a wciąż i wciąż się mylił z tej całej paranoi). Oczywiście rozstaliśmy się, bo nie mogłam tego wytrzymać. Do dzisiaj jest sam i nie potrafi zbudować związku, co gorsza, dalej myśli, że to ze wszystkimi kobietami jest coś nie tak, a on jeden jedyny uczciwy i wspaniały. Na miejscu Twojego faceta chodziłabym jak na tykającej bombie i bała się odezwać. Serio, pomyśl o tym. Wydaje mi się ponadto, że powinniscie rozluźnić relację na czas tej terapii albo i się rozstać, bo to zabrnęło za daleko. Nie wiem, czy jesteś w stanie utrzymać związek, lecząc się, w momencie, kiedy jesteś tak daleko od samoświadomości. Bo niby piszesz, ze jesteś świadoma problemu, ale za chwilę pytasz nas, czy wymienione zachowania faceta mogą być podejrzane. Sama powinnaś to czuć. Dla mnie nie są podejrzane ani trochę. Czy Wy macie jeszcze jakieś przyjemności w tym związku oprócz Twoich wiecznych oskarżeń?

Był już długi czas,  ze było wszystko fajnie. Ja nie rozmyślalam, uwierzyłam mu. I było naprawde dobrze, fajnie spedany czas, uczucia, wszystko jak należy, jdnak od kilku dni wlasnie to wrocilo.  Nie wiem jak Wam to wyjasnic, ake ja nie robie tego specjalnie, naprawde , mysli same kraza w glowie i nie daja spokoju.
Juz minapisal, ze chyba woli byc sam bo chce normalnie zyc, a ze ja nie mam pojeca jak on sie czuje przes to wszystko.
Teraz go nie ma, jest w innym miescie na miesiac wiec to czas na przemyslenia.

I tak masz racje, nie mam pracy, bezskutecznie jej szukam, co tez meczy mojego partnera. Chcualby zamieszkac razem (jak bylo dobrze). Spedzac fajnie czas. Narazie nie ma takiej mozliwosci.

Skoro wiesz, że potrafisz zachowywać się normalnie i że Twoje zachowanie może męczyć, to po prostu gryź się w język. Na początku będziesz musiała się powstrzymywać, a potem może się tego nauczysz, widząc, że w związku się poprawia, a on staje się pewniejszy i mniej zestresowany Twoimi napadami.

26

Odp: podejrzenia czy urojenia

Tak, tylko wtedy czasem sobie mysle, jest fajnie dobrze, a co jesli jednak jeste, oklamywana? Ale prawda jest taka, ze do konca ycia moge tak sie zastanawiac, i marnowac sobie i jemu mlodosc. Jakos watpie, ze sam chcialby tak perfidnie klamac i tworzyc taki zwiazek

27

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Tak, tylko wtedy czasem sobie mysle, jest fajnie dobrze, a co jesli jednak jeste, oklamywana? Ale prawda jest taka, ze do konca ycia moge tak sie zastanawiac, i marnowac sobie i jemu mlodosc. Jakos watpie, ze sam chcialby tak perfidnie klamac i tworzyc taki zwiazek

Idź do psychologa, na NFZ dostaniesz się za darmo.

28

Odp: podejrzenia czy urojenia

WITAJCIE!

Ostatnio jako,  ze znów facetowi trułam tym tematem, nie było zbyt ciekawie. Wyjechał na kurs 70 km od naszego miasta w nieciekawym nastroju. Nie za bardzo się odzywał, a jeśli to pisał sms typu:  nie wyobrażasz sobie jak ja się przez to wszystko czuje, wole chyba być sam, bo chce spokoju i normalnie żyć.
Ale później powoli zaczęliśmy normalnie pisać. Po kilku dniach już wszystko wporządku, wymiana uczuciowym sms itp.
Przyjechał na weekend,  było bardzo miło i było nam tego wyraźnie brak. Trochę rozmawialiśmy o tym wszystkim na spokojnie. Mówił np., że jakby mnie zdradził to pewnoe dalej by zdradzal, bo facet jak zdradzi raz to zdradzi i drugi itd. Ja mówie, no ale przecież czasem jest tak, że zdradzaja po alkoholu, jednorazowo, zaluja bardzo i nie mowia bo uwazaja , ze kochaja i boja sie stracic ukohana. On nato: No to jak kocha skoro zdradził. Nie ma czegos takiego. Nawet po alkoholu człowiek ma jakis hamulc jesli o to chodzi.
Ze jakby zdradzil, o nie bylby ze mna, zerwalby nawet sam nie przyznajac sie moze. Ale niebylby ze mna, bo by tak nie potafil, a tym bardziej jakbym mu tak robila jak teraz, to niewytrzyalby psychicznie itp, Nawet kieds jego mama mi mowila, ze to nie w jego naturze tkie zachowanie, ze raczej by wiedziala jakcy cos takiego bylo ( bo byla w temacie i sama nawet go spytala bo nie wiedziala skad mi sie to wzielo).
I  ze to co innego jak klamstwo o trwace, ja mowie ale czemu roznica? i to klamstwo i to. On na to, a wez pomysl nie ma roznicy pobic kogos a zabic? Wiem ze dziwne porownanie, no ale chcal mi uswiadomic, ze trzeba rozgraniczac '

Zastanawialam sie czemu jest dobry i wogole. Bo czasem sie wkurza, wychodzi z siebe, a czasem daje poczucie bezpieczenstwa, tuli mowi mile rzeczy.
Wydawalo mi sie to do niego nie podobne, zazwyczaj jest taki ze nie daje sobie wejsc na glowe ani oskarzac o nic.
A on nato, ze troche sie przyzwyczail, ze mam na ten temat takie shizy, ze wie ze to nie do konca tak, ze mu nie wierze, ze ne chcialby ze mna sie rozstawac, ale ze cierplisoc moze kidys sie skonczyc, ze wierzy ze cos z tego jednak bedzie, ze to minie itp,
Ja mowie, ale czemu czasem taki dobry jestes; on na to, ze a co mam ciagle sie wkurzac jak to nic nie daje? Przeiez jestem z toba wiec tez chce zeby bylo dbrze, a chce tez ci pokazac, ze nie masz sie czego bac, ze widzi czasem jak cos mnie gryzie nwet jak ne mowie, wiec wtedy chce mnie obdarzyc poczuciem bezpieczesntwa

Wszystko logiznie, ale naprawde sie nad tm zastanawialam, o to do niego nie podobne.
Ale potem pomysalam kurde dziewczyno no przeciez Cie kocha wiec logiczne, e jest tez dobry i kochany, skoro chce z toba byc to dlatego, zeby bylo ok ze wierzy ze bedzie dobrze, wiec nie bedzie ciagle zly, A jako ze kocha to widzi tez moj strach wiec chce mi dac otuchy.
Co myslicie?

29

Odp: podejrzenia czy urojenia

Myślę, że facet jest jakiś niepoważny bédąc z Tobą.
Ty natomiast jesteś tak niedowartościowana, tak mało pewna i tak męcząca, że słów szkoda.
Zajmij się sobą, znajdź pracę. Jak będzxiesz miała zajęcie to może zmądrzejesz, bo to co teraz wypisujesz
jest niewiarygodnie beznadziejne...
Ty tak na poważnie myślisz???

30

Odp: podejrzenia czy urojenia
Leila01 napisał/a:

Myślę, że facet jest jakiś niepoważny bédąc z Tobą.
Ty natomiast jesteś tak niedowartościowana, tak mało pewna i tak męcząca, że słów szkoda.
Zajmij się sobą, znajdź pracę. Jak będzxiesz miała zajęcie to może zmądrzejesz, bo to co teraz wypisujesz
jest niewiarygodnie beznadziejne...
Ty tak na poważnie myślisz???

Tak jak pisalam wczesniej mam pewne problemy, natloki mysli, analizowanie itp. Meczace to jest. i tak to jest, jak ktos sie uczeoi jedno tematu, ktorego bardzo sie boi, mianowicie, zdray, ze moglabym byc oklamywana.
A jako, ze bylam oklamywana, fakt w nie duzej sprawie, ale tez w ocxy ladnie bylo mowione, wiec jest cieko tak porpotu zaufac..

Dlaczego nie powazny?
To nie jest ciagle, fakt trwa dlugo, zrywal nie raz, ale mimo tych jazd jest te normalnie, zwyczajnie, a czasem bardzo milo i tak jak ogolnie powinno byc.

31

Odp: podejrzenia czy urojenia

Tyle, że powtarza Ci, że ma czasami dosyć, że woli machnąć ręką i jest"normalny", a Ty od razu widzisz intrygi.
Nikt normalny tego prędzej czy później nie wytrzyma.
Poza tym KIEDYŚ Cię zraniono...i?
To było kiedyś, a Ty ciągle tym żyjesz?
Ileż można.
Te Twoje rozmyśenia wynikają z nic nierobienia.

32

Odp: podejrzenia czy urojenia
Leila01 napisał/a:

Tyle, że powtarza Ci, że ma czasami dosyć, że woli machnąć ręką i jest"normalny", a Ty od razu widzisz intrygi.
Nikt normalny tego prędzej czy później nie wytrzyma.
Poza tym KIEDYŚ Cię zraniono...i?
To było kiedyś, a Ty ciągle tym żyjesz?
Ileż można.
Te Twoje rozmyśenia wynikają z nic nierobienia.

Ja rozumiem to wszystko co piszecie i wiem jak to wyglada, doskonale zdaje sobie z tego sprawe.

Tak kiedys mnie zraniono, i to wlasnie ta sama osoba wobec ktorej mam watpliwosci.
chociaz tak jak co niektore z Was wczesniej pisaly na tamto klamstwo trche sama zasluzylam

33

Odp: podejrzenia czy urojenia
Leila01 napisał/a:

Tyle, że powtarza Ci, że ma czasami dosyć, że woli machnąć ręką i jest"normalny", a Ty od razu widzisz intrygi.
Nikt normalny tego prędzej czy później nie wytrzyma.
Poza tym KIEDYŚ Cię zraniono...i?
To było kiedyś, a Ty ciągle tym żyjesz?
Ileż można.
Te Twoje rozmyśenia wynikają z nic nierobienia.

"normalny" ?

34

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:
Leila01 napisał/a:

Tyle, że powtarza Ci, że ma czasami dosyć, że woli machnąć ręką i jest"normalny", a Ty od razu widzisz intrygi.
Nikt normalny tego prędzej czy później nie wytrzyma.
Poza tym KIEDYŚ Cię zraniono...i?
To było kiedyś, a Ty ciągle tym żyjesz?
Ileż można.
Te Twoje rozmyśenia wynikają z nic nierobienia.

"normalny" ?

Moim zdaniem tak... albo ślepy.
Bez urazy.

35

Odp: podejrzenia czy urojenia

to ja juz nie rozumiem, jak ja pisze, ze dziwie sie, ze on to znosil i ze ze mna jest to piszecie, ze czepiam sie itp. ze zli mi jak jest dobry, zle jak zly.
A same piszecie, ze sie dziwicie, ze ze mna jest

36

Odp: podejrzenia czy urojenia

Serce mi peka, bo bardzo kocham tego człowieka, i nie wiem co począć, nie potrafie myśleć o niczym innym, przez to ranie jego jak i siebie. Bardzo żałuje, że wogóle zaczęłam ten temat i przez to,  ze tak sę strasznie tego boje, ze cos mógł zrobić kiedyś rozwalam sobie terazniejszość.

37

Odp: podejrzenia czy urojenia

Nikt już się nie podzieli radą ?

38

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Nikt już się nie podzieli radą ?

Dostałaś już jedyną słuszną poradę, jaką można udzielić osobie takiej, jak Ty.
Do specjalisty marsz i tyle.

39

Odp: podejrzenia czy urojenia

W ogóle jak zaczęłam z nim ten temat to po jakiś czasie dopiero powiedział, że jak był kiedyś z kumplami z pracy w pubie, to tańczyli z jakimiś dziewczynami (nie jakieś przytulańce) i potem siedział chwile z nimi przy stoliku bo zaprosiły. A było to jakieś kilka miesięcy wcześniej i nie powiedział tego.
Nie byłam za to zła, bo w końcu jesteśmy wszędzie otaczani przez ludzi. Tylko czemu nie powiedział mi odrazu yylko jak zaczęłąm cały ten temat zdrad.
I strasznie dziwne jest, jaki ja miałam kiedyś tok myślenia.
Tak jak pisałam wcześniej, na początku związku mieliśmy jakieś tam rozmowy o zdradach itp. Pytaam czy kiedyś by mnie zdradził, odpowiedział: niczego w życiu nie można być pewnym, ale jakby tak się syało to byśmy się rozstali (teraz ma inne zdanie, mówi ze nie nigdy). A ja to wtedy odbierałam i mówiłam do niego; że jak mam sie czuc ze moj facet nie wie czy zdradzi czy nie. Co za abstrakcja wogóle i karmiłam sie takimi głupotaki które sie tworzyły w mojej głowie.
No przecież nie powiedział czegoś takiego a ja to tak odebrałam.

Jak mu wspominalam o takiej rozmowie, to powiedzial, ze to, ze cos tam kiedys gadal nieznaczy, ze cos zrobil. No, albo tez kiedys kiedys powiedział, że jak facet jest zaniedbywany w lozku, w sensie za zadko to wtedy najczesniej zdradzaja. No, ale to tez nieswiadczy o niczym przecież.

Kiedys tez kilka razy widziałam, że ma konta na jakiś portalach erotyxznych, ale nie byly to jego prawdiwe dane, zadnych zdjec, zadnych wiadomosci, i ostatnie logowania np 2-3 lata temu, mówił, że kiedys dla jaj z kolegami zalozyli, zeby zobaczyc kto jest z naszego miasta. Uwierzyłam, bo sama kiedys robilam tak z kolezankami.

Niby nic, ale wziac te wszystkie zachowania razem, gadki itp i zaczelam miec schizy.
W calej tej sprawie w sumie jedna sytuacja najbardziej mnie meczyla. 5 lat temu moj facet strasznie sie nawalil i poszesl sam do knajpy nikomu nie dal sie zatrzymac, jak poszlam pozniej po niego byl kompletnie nie soba, i klocilismy sie mowil ze teraz to on idzie bzykac. Wybaczylan mu cala akcje chodz bylo ostro ale wybaczylam bo widzialam jak to przezywa i nigdy to sie nie powtorzylo.
Ale balam siem ze moze jednak wtedy cos zrobil. Chociaz moei, ze przeciez byl z ludzmi a pozatym wie ze nic nje robil bo nie da sie nie pamietac takich rzeczy

40

Odp: podejrzenia czy urojenia

Myślę,że masz zupełną rację,twój chłopak nie jest normalny,bo nikt normalny by z Tobą nie wytrzymał.

41

Odp: podejrzenia czy urojenia
Musclebrain napisał/a:

Myślę,że masz zupełną rację,twój chłopak nie jest normalny,bo nikt normalny by z Tobą nie wytrzymał.

Nigdzie nie napisałam, że mój facet jest nienormalny

42

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Witajcie!

Pisałam kiedyś podobny wątek, jednak może tym razem ktoś dotrwa do końca i podzieli się opinią. Szczerze bardzo liczę na wypowiedzi, bo sama już sobie nie radze.
Do rzeczy:
W sumie od zawsze czulam, ze cos jest nie tak z moja osobowoscia. Jestem bardzo wrazliwa, nawet zwykle problemy bardzo przezwywam. A jak cos wejdzie mi w glowe to nie potrafie normalnie funkcjonowac, tak jak teraz.
Mianowicie, ze swoim ukochanym jestem ponad 5 lat, na poczatku zwiazku bylismy bardzo mlodzi, nie wiedzielismy czy to bedzie cos powaznego. Od poczatku w sumie sie klocilismy czasem wlasciwie przez to, ze wszystkiego sie czepialam, nie pozwalalam wychodzic do kolegow, chcialam aby byl ciagle ze mna, a z malych problemow potrafilam robic sceny trwajace 5 dni. Moj partner kiedys byl inny niz teraz, wyraznie wydoroslal z czego bardzo sie ciesze, kiedys czeste spotkania z kolegami,imprezy(zaznaczam z kolagami, taka paczka starych kumpli), wszystkiem znam, bo czasem na spotkania chodzilam z nim.Dzis pracowity facet, myslacy powaznie o przyszlosci.

Jednak jakis czas temu stracilam do niego zaufanie, odkrylam, ze klamal dlugo w twarz, przyznal sie sam, ale musialam to z niego, ze tak powiem wycisnac. Tyle czasu prosilam go, ze jak cos ma do powiedzenia niech to zrobi bo nienawidze klamstwa. Wczesniej tez w tej samej rzeczy sie powtorzylo. Meczylam tyle czasu, ale nie chcial sie przyznac bo jak mowil, wiedzial ,ze mnie zawiodl. nie bylo to klamstwo powazne,typu zdrada, tylko cos co robil na poczatku zwiazku i troche pozniej mianowicie popalanie trawki.
Teraz temat urojen zdrady, zawsze od poczatku zwiazu bylam o to spokojna, poniewaz ufalam, iwiedzialam ze zadko kiedy przebywal w towarysttwie jakis dziewczyn, cale towarystwo znalam, i zawsze byly to spotkania meskie, chyba ze przychodzily tez dziewczyny kolegow. Nigdy nie mialam zadnych podstaw, nie pokojacych informacji czy czegokolwiek innego.
Pewnego razu ogladalismy film w ktorym facet zdradzal zone, moj facet na to, ale mezczyzni to swinie, ja na to? wszystcy? ty tez? on mowi ,ze nie nie wszyscy i on tez nie, I od tego dnia zaczelo sie pieklo ktore trwa ROK!
.Wszystko zaczelo sie od tego, ze spytaam czy iedykolwiek byl z inna,odpowiedzial przeciez wiesz wszystko mowilem Ci(przed naszym zwiazkem byl z jedna dziewczyna jednak jestesmy swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi)i powiedzial to na samym poczatku zwiazku.Jednakja spytalam, ale czy od kiedy ze mna jest to byl z kims innym odpowiedzial, ze przeciez wiem, ze nie i skad takie pytanie, Ale ja zaczelam ciagnac temat, uswiadamianie typu: a wiesz jaki bys byl jakbys na taim klamstwie zwiazek budowal a czy jakby cos bylo to bys powiedzial itp. Parner jest przeczulony na tym punkcie, gdyz zawsze nawet jak czegos nie zrobil byl uswiadamiany:a czy wiesz jaki bys byl...Nie wiem, czy tak sie juz nauczylam, ze klamstwo od niego musiala wyciagac i tak jest tez teraz. Codziennie pytalam czy napewno nic nie bylo. On zawsze mowil, ze sie brzydzi zdrada, ze wolalby sam odejsc jaky cos takiego zrobil. Zaczal sie placz, a co jesli klamie, co jesli zyje w nieswiadomosci, co jesli okaze sie takim klamca. Przychodzilam do niego ciagle mowilam na ten temat, nie bylo mnie uniego to wysylalam sms. Ostatnio nawet moich rodzicow prosil o pomoc, nie powiedzial im o co chodzi, ale poprosil zeby ze mna porozmawiali bo on juz nie ma sily. Probuje sobie sama codziennie od momentu jaksie obudze tlumaczyc,wszystko od nowa, ale ta mysl nie wychodzi z glowy....Najgorzej nie pokoja mnie takie zachowania jak: rozmawialimsy i mowie :pytam ostatni raz, cy nawet na samym poczatku nic nie bylo nigdy, i wtedy zrobil wystraszona mine, taka jak w momenciepryznawania sie do klamstwa o popalaniu, jakspytalam pozniej czemu mial wystraszona mine to powiedzial, ze niewie nie widzial siebie swojej miny, poprostu bal sie co mi jeszcze do glowy przyjdzie. Odpuscilam jednak nie daje mi to spac, niby mina nie swiadczy o tym ze klamie, przeciez nie mozna kogos oskarzyc tylko na podstawie miny. Druga sprawa to taka, ze mowila, ze nie wybaczylabym tego i niemoglibysmy razem, a nastepnego dnia mowie, ze moze i bym wybaczyla ale napewno zwiazek by sie nie udal, to powiedzial: a wczoraj mowilas co innego. Przestraszylam sie, ze zwrocil na to uwage. Spytalam a co ci za roznica jak mowie skoro mowisz ze to nas niesotyczy: mowi, zadna mi roznica, tylko nie lubie jak ktos mowi raz tak,a zaraz inaczej. Tez odpuscilam, bo przeciez co wtym dziwnego, ze zauwazyl ze mowilam inaczej, przeciez sluchal mnie jak mowie, wiec zauwazyl. Wydaje mi, sie ze tak sie w to wplatalam, ze kazde zachowanie jest dla mnie podejrzane. Zaznacze , ze musial mnie wysluchiwac calymi dniami ciagle przez ponad miesiac,Ostatnio nie wytrzymal, powiedzial koniec tak to nie moze wygladac, nie wierze muwiec jaki jest sens,a on nie wytrzymuje juz tego, ze tak go traktuje, ze musi sie tlumaczyc z czegos czego nie zrobil, byl przez pewien czas poblazliwy bo wiedzial, ze to jego wina ze stracilam zaufanie. Jak zerwal wpadlam w panike, placz wypisywanie dokladnie 40sms!ze sie przeciez kochamy, odpisal jakby tak bylo to bys akuratw nawazniejszej rzeczy ufala i wogol nie pytala o taie rzeczy, jednak nastepnego dnia sam zadzwonil spytalam czy moge przyjsc chociaz na chwile, pozwolil. Przyszlam, sppytal czy cos sobie przemyslalam, odpowiedzialam, ze tak i poprosilam o szanse, myslalam, ze dam sobie rade poukladam tosobie, jednak nie wyszlo. I do tych wszystkich podejrzliwych rzeczy co pisalam wyzej doszlo tez to, ze skoro sam zadzwonil i zdecydowal sie dac druga szanse nie odszedl to moze ma cos jedak za uszami,nie pomyslalam, ze mnie kocha wie jaka jestem histeryczka i ze widzial nadzieje,od razu stwierdzilam, ze os jest na rzeczy.
We wszytsim widze klamstwo. Z jedej strony wiem, jaki sam mastosunek do zdrady i wiem, ze nigdy nie byl typem chlopaka co sie krecily wokol niego inne, zawsze byli koledzy. Wiem, ze jakby to zrobil to sam by zakonczyl zwiazek. Jednak te rzeczy co opisalam nie daja mi spokoju. W kazdej sekundzie dnia o tym mysle i to mnie wykancza, z jeden strony wem, ze jakby chcial klamac to sie nigy moge niedowiedziec, a zdrugiej mam nadzieje, ze w koncu peknie? Nie wiem juz sama co z tym zrobic. Mowie do niego, wiesz dlaczego tak jest,bo zawiodles moje zaufanie, o tak samo jak teraz w twarz mowiles rozne rzeczy, a okazalo sie inaczje.Tlumacy, ze rozumie, ale skoro dalam mu druga szanse to powinnam sproowac zaufac, a nie teraz wszystko rownac z tamtym klamstwem. Bo tamto to bylopoprstu klamstwo, a to co innego iz zdrada. Zawsze mowil, ze zatajal tylko te popalanie, nigdy powaznych rzeczy, i od tamtego czasu udowodnil ze to sie zmienilo, ze dojrzal. Skad wiem, ze to sie zmienilo i moge mu ufac w tym?o zaczal sam mowic mi rzeczy, ktore na 100% jestem pewna, ze wczesniej by zatajal. Ja sie boje, ze moze na poczatku cos sie stalo a nie chce powiedziec, zeby mnie nie skrzwywdzic, nie obarczac swoim bledem z przed kilku lat ktorego zaluje. Sam wie, ze dla mnie nie sama zdrada sprzed dluugego czasu bylabyb straszna tylko klamstwo, mowienie rzeczy przez niego typu: jak ktos kocha to nie zdradza, i inne takie tlumaczenia. Prosze o pomoc...Nie radze sobie, a wiem, ze on juz nie daje rady i niedlugoto sie na dobre rozsypie...I prosze o odpowedzi normalne, nie chce czytac rzeczy typu zerwij klamal kiedys to pewnie klamie. Nie potrzebuje opini zwiazu tylko co robic w tej sytuacji wiem, ze nie moge juz go meczyc
Najbardziej boje sie, ze skoro klamal w malej rzeczy,bal sie przyznac to tym bardziej, nie powiedzialby o powaznej rzeczy, ale chyba trzeba zadac sobie pytanie czy uwazam, ze mogl zdradzic. Boje sie, ze siekiedys moze okazac, po kilku latach ze mowil w oczy tak madrze, wlasne spojerzenie na zdrade a klamalby, ale nie mam zadnych podstaw wiec zostaje tylko przekonac sie kiedys takie rzeczy wyjda jak mialy miejsce. a mysle, ze teraz jak nie mam podstaw, orpcz tych nie pokojacyxh mnie rzeczy, ale mysle e one wynikaja z tego jaka jestem jak sie w cos wkrece to wtedywszystko mi podejrzane. Wien, ze towynika z braku zaufania. Bardzo chcialabym byc jak moja siostrA, ktora mowi, ze ze swoim mezem wogole na ten temat nie rozmawia nie mysli o tym o jak czlowiek sie wkreci to wtedy wszedzie widzi cos niepokojacego. Nie mysli o tym nie pyta, ufa, a kiedys jak cos to sie dowie jak bedzie co.Po co sie martwic yym co moze byc

Wydaje mi sie, ze nie moge osadzac go o wszystie najgorsze rzeczy tylko dlatego, ze klamal na temat popalania.
Co innego ak mialabym jakies dowody,typu jednoznaczny sms, ukrywanie sie z telefonem itp. Od innych tez nigdy nic nie slyszalam, a;e uwazam, ze nie kierowalabym sie tym bo ludzie rozne rzeczy mowia zeby komus dogrysc, przekonalam se na wlasnej skorze. Moj partnet tez mowil, co ja bym mial jakby ktos cosnawet dla zartu nagadal wogole bys nie dala sie wytlumaczyc, skoro teraz tak mam mowie a ty niesluchasz.

Chodzilam na terapie, na jednej wizycie nawet ze mna byl moj partner. Psycholog powiedzial cos co w sumie zawsze wiedzialam, ze mam zaburzenia lekowe, mam to od dziecinstwa. Raz bylo lepiej raz gorzej, w sumie srednio pomagalo. Ostatnio juz by spokoj na dwa miesiace, ale znow mi sie przypomnialo i zaczelam temat. Dziwi mnie, ze moj facet to wytrzymyje, jest typem bardzej takim dumnym nie da sobie na glowe wejsc a jednak to znosi, fakt byly sytuacje gdzie mnie wyrzucal poprostu z domu, lub kazal zniknac z zycia, ale czasem sa sytuacje ze jest mily kochany, ja mu tak wchodze na glowe a on mile slowka. Nie wiem pomozcie.
Z jednej strony niemam zadnych dowodow, wszystie moje obawy mozna racjonalnie wyjanic ale z drugiej strony nie wychodi mi to z glowy.
Jakos nie pasuje mi do niego zeby zdradzil kiedsy i byl dalej ze mna, zerwalby sam pewnie. Sumienie by go zjadlo

Czytalam to z przerazeniem....Ciekawa jestem jak dlugo ten biedny chlopak bedzie gral role meczennika?Kiedy w koncu sie otrzasnie i Cie zostawi.Przecztalam tylko jeden Twoj post i bylo to dla mnie potworna meczarnia.Wybacz,ale wg mnie jestes osoba chora psychicznie i powinnas jak najszybciej pojsc do psychiatry i rozpoczac leczenie farmakologiczne.Wyobrazam sobie jak potwornie musisz meczyc otoczenie tymi swoimi urojeniami.I jestem pewna,ze Ty tez cierpisz.Mamy XXI wiek,nowoczesne spoleczenstwo i nikt juz takich osob jak Ty nie posyla na stos.Nie jestes dla mnie osoba gorsza,przez to,ze jestes zaburzona.Mam kolege chorego na schizofrenie i jest cudowna osoba.Moze masz manie przesladowcza,moze zespol paranoidalnyalbo schizofrenie?Ale na pewno ptrzebujesz pomocy.Nie wiem czy to do ciebie dociera?Byc moze pojedziesz na mnie jak po bandzie za tego posta...Pzdr.

43

Odp: podejrzenia czy urojenia

Dlaczego miałabym pojechać po Tobie?
Wyraziłaś swoją opinie smile
Fakt, mam stwierdzone jakieś zaburzenie, jednak psychiatra i leki odpadają, bo to już ostateczność.
Muszę dodać, że jest tak po części też dlatego, że nie mam normalnego życia. Siedze tylko w domu.
Dopiero niebawm rozpczynam pracę w końcu wyjdę do ludzi i myśle, że to też wiele da, bo nie będe myślała o pierdołach.
Tak jak pisałam wcześniej, czasem było tak, że bardzo długo bło dobrze, kompletnie o tym nie myślałam, bo już sobie w głowie ułożyłam, a niedawno znów wróciło, ale dlaczego? Bo mam za dużo czasy na analizowanie wszystkiego...

44

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Dlaczego miałabym pojechać po Tobie?
Wyraziłaś swoją opinie smile
Fakt, mam stwierdzone jakieś zaburzenie, jednak psychiatra i leki odpadają, bo to już ostateczność.
Muszę dodać, że jest tak po części też dlatego, że nie mam normalnego życia. Siedze tylko w domu.
Dopiero niebawm rozpczynam pracę w końcu wyjdę do ludzi i myśle, że to też wiele da, bo nie będe myślała o pierdołach.
Tak jak pisałam wcześniej, czasem było tak, że bardzo długo bło dobrze, kompletnie o tym nie myślałam, bo już sobie w głowie ułożyłam, a niedawno znów wróciło, ale dlaczego? Bo mam za dużo czasy na analizowanie wszystkiego...

Dlaczego leki i psychiatra odpadaja?Twoj pierwszy post jest dostatecznym powodem by bezzwlocznie rozpoczac leczenie.Zamierzasz innych dreczyc swoja choroba?Nie interesuje Cie,ze obciazasz innych?Pzdr.

45

Odp: podejrzenia czy urojenia

oczywiscie, ze interesuje. Ale tak jak pisalam, chodilam na terapie i moj terapeuta odradzil tego.
Lepiej popracowac nad soba, wyjsc do ludzi zajac sie czyms niz brac leki. bo leki biora osoby bardzo zaburzone, a u mnie tego nie stwierdzono

46

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

oczywiscie, ze interesuje. Ale tak jak pisalam, chodilam na terapie i moj terapeuta odradzil tego.
Lepiej popracowac nad soba, wyjsc do ludzi zajac sie czyms niz brac leki. bo leki biora osoby bardzo zaburzone, a u mnie tego nie stwierdzono

Z tym Twoim "wychodzeniem do ludzi"to lepiej uwazac.Znowu bedziez dreczyc swoimi urojeniami niewinnych.No,coz nie potrzebujesz leczenia-jak twierdzisz.To ja sie poddaje,bo nic do Ciebie nie dociera.Pzdr.

47

Odp: podejrzenia czy urojenia

Nie róbcie ze mnie nie wiem kogo proszę. Napisałam tutaj, żeby przelać myśli. Nie męczę innych ludzi. Jeśli męcze kogoś tutaj to przecież nie musi czytać, ani komentować.
Nie uważaam, że nie potrzebuje leczenia, bardziej może terapii- ale chyba bardziej wie o tym mój terapeuta, który poznał mnie dokładnie, a skoro mówi, ze lekó nie potrzebuje to mam iść do psychiatry i faszerować się?

48

Odp: podejrzenia czy urojenia

Docieraja do mnie komentarze, ze mam sie wziac za siebie, ze zachowuje sie okropnie.
Ale troche sie denerwuje jak ktos pisze, ze mam brac leki, bo chyba nie ktorzy nie rozrozniaja choroby psychicznej od zaburzen. A to calkiem co innego

49

Odp: podejrzenia czy urojenia

Było mi ciężko, bo wiele rzeczy mogłby wskazywać na to, że jednak kłamie.
Te niepokoace rozmowy. które wypisałam wcześniej. Albo nawet sytuacja taka; rok temu byl w delegacji za granica, ja zaiast go wspoerac meczylam go tym, jednego dnia upil sie strasznie i zapalil, nastepnego dnia ze skrucha powiedzial; do tegp wszystkiego jeszcze zapalilem. A wczsniej przeciez z trawka klamal. Ja mu takie rzezczy tobilam, a on jeszcze chcial byc fair?

50

Odp: podejrzenia czy urojenia

Zajmij się czymś pożytecznym.

51

Odp: podejrzenia czy urojenia

Hej, jakoś doszliśmy do porozumienia i mam nadzieje, ze po raz ostatni.
Chciałam mu przedstawić te niepokojące dla mnie zachowania i powiedzieć mu, jak można je tez odebrać. Chodzi o te:
- To przed pierwsza wizyta u terapeuty. Czy by mi pozwolił iść jakby miał coś na sumieniu, powiedział nie, ale nawet jakbym cos zrobił to byś nie wiedziała o tym wiec Twoje zachowanie i tak jest nienormalne- no i mowił, ze czego ja tu nie rozumiem, ze przecież to logiczne i ze chodzilo mu o to, ze terapeuta nie da mi gwarancji ze on nie klamie, ze sama musze sobie to w glowie poukladac. Bo to tylko ode mnie zalezy czy mu bede ufac czy nie. Chcial mi przedstawic to w ten sposob wlasnie, ze nawet jesli by bardzo chcial klamac to ja bym sie prawdy nie dowiedziala, i nikt poza mna sama w glowie mi nie pouklada tego
- sprawa z tym ze zauwazyl, ze mowie raz tak inaczej - powiedzial, ze sluchal mnie przeciez co mowie i chxial zwrocic mi uwsge, ze juz sama sie gubie w tym co mowie, a wczesniej odebralam to jako, ze moze cos zrobil i wylapal ze raz powiedzialam ze bym wybaczyla a drugi raz, ze nie. Ale tak jak powiedzial, jakby mnie zdradzil to nie potrzebowalby wybaczenia mojego, bo to jest niewybaczalne
- jak powiedzual, ze co on by mial jakby mi ktos cos powoedzial, ze cos robil czy cos na zlosc, odevralam to jako, ze moze wlasnie ktos ma mi cos powiedziec i on soe tego boi, a chodzilo mi o to, ze tak to walnal glosno myslal. Ze bez powodu tak ma tak mu robie, a co jakby ktos powiedzial jakos glupote, to szybko bym lyknela i uwierzyla
- z ta trawkabze sie przyznal, to poprostu chcialbyc fair. Wiedzial, ze po czesci stracilam zaufanie przez klamstwo . Ze jest zle ze mu nie wierze, wiec chce byc juz we wszystkim fair
- powiedzial kiedys, nawet jakbym klamal to juz w nerwach bym sie przyznal zebys tylko sie odwalila. Mowie no ok ale najpierw mowiles, ze odrazu po zdradzie bysmy sie rozstali, ze niedopuscilbys do takiego klamstwa- on mowi no tak, ale ty przeciez myslalas ze ja ciagle klamie wiec ci mowie, ze nawet jesli bym chcial klamac to juz vym ci w nerwach powoedzial, zebys dala mi swiety spokoj

Tych spraw sie uczepilqm bo poprostu ich nie rozumialam. Moze nie do kinca dalej rozumiem pierwsza rzecz, ale bez sensu sie tam czegos doszukiwac.
Tak samo jak czasem podejrzane bylo dla mnie to, ze mowii mile rzeczy, ze innej nigdy nie chcial itp., a to mowil tez dlatego. ZE chcial mnie jakos na duchu podtrzymac, dodac mi odwagi, no i stwierdzil, ze jak bedzie mily to moze ja sie uspokoje.

I tak, jak na przykład wydawało mi się dziwne, że jest dobry, że szybko mu przechodzi, albo potrafił nawet mówić, jak kiedś zamieszkamy razem to...albo, jak pokazałam mu usg siostry, powidział, może i my się doczekamy dziecka kiedyś. Wydawąło mi siędziwne, ja mu takei rzeczy robie, a on myśli o takich sprawach. Ale kurcze, no przecież skoro jest ze mną to, nie ma w głowie jakiegoś terminu ważności, wiadomo jak będe robić dalej jak robiłam, to żadne plany się nie zrealizują wspólne.
Tak samo jak siędziwiłam,ze potrafi powiedzieć dobre słowo, okazywać uczucia, czy być dobrym. Ale na dobrą sprawę co w tym dziwnego?
Jak odpuszczałam byłam i ja normalna to i on był i cieszył się, że jest już okej.
Nawet zauważyłam (i wcześiej też było to dla mnie dziwne, sztuczne), że jak coś mówi np. Jakbym kłamał to, i zaraz dodaje, ale nie kłamie, bo wie, że zaraz bym się czepneła, złapała za słówko. Jak sam powiedział, pogubił się i nie wie co ma już mówić.

Staram isę teraz uświadomić sobie, pomyśleć czemu, ja się czepnęłam takich rzeczy. Ttych co pisałam wyżej. Czemu mnie nie pokoiły? Bo nie rozumiałam tego chyba porpostu, sensu.
Wierzyłąm mu jakoś, ale ze nie rozumialam tych spraw to chcalam jakos je zrozumiec, ale też nie ma sięco doszukiwać w nich niewaidomo jakiego sensu

52

Odp: podejrzenia czy urojenia

Moja sytuacja wyglada tak. Ostatnio zobaczyla dziwne wiadomosci do mojego chlopaka od kolezanek z jego miejscowosci. Jestem z nim 1,5 roku. Posiedzialam i poczytalam troche. Dowiedzialam sie ogolnie o 3 dziewczynach z ktorymi sie calowal... Mam to uwazac za zdrade? Pytalam sie jego o dwie dziewczyny powiedzial, ze to bylo zanim mnie poznal, a teraz tylko sobie z nimi wspominal. O tej 3 jeszcze mu nie powiedzialam. Zrobilam mu awanture o te dwie. O tej trzeciej sam napisal do kolegi, ze byl na imprezie alkohol i inne uzywki, i ze tam sie z nia calowal. Widujemy sie co weekend, bardzo go kocham to jest pierwszy moj staly zwiazek. Mam mu o tej dziewczynie trzeciej powiedziec? Mowil, ze mnie nigdy nie zdradzil, ze nigdy sie z inna nie calowal. W prawdzie ten pocalunek byl na poczatku naszego zwiazku, ale jednak zdradzil. Co mam robic??

53

Odp: podejrzenia czy urojenia
rudakrecona napisał/a:

Moja sytuacja wyglada tak. Ostatnio zobaczyla dziwne wiadomosci do mojego chlopaka od kolezanek z jego miejscowosci. Jestem z nim 1,5 roku. Posiedzialam i poczytalam troche. Dowiedzialam sie ogolnie o 3 dziewczynach z ktorymi sie calowal... Mam to uwazac za zdrade? Pytalam sie jego o dwie dziewczyny powiedzial, ze to bylo zanim mnie poznal, a teraz tylko sobie z nimi wspominal. O tej 3 jeszcze mu nie powiedzialam. Zrobilam mu awanture o te dwie. O tej trzeciej sam napisal do kolegi, ze byl na imprezie alkohol i inne uzywki, i ze tam sie z nia calowal. Widujemy sie co weekend, bardzo go kocham to jest pierwszy moj staly zwiazek. Mam mu o tej dziewczynie trzeciej powiedziec? Mowil, ze mnie nigdy nie zdradzil, ze nigdy sie z inna nie calowal. W prawdzie ten pocalunek byl na poczatku naszego zwiazku, ale jednak zdradzil. Co mam robic??

Zostawic zdradzacza.chyba,ze lubisz cierpiec.Pzdr.

54

Odp: podejrzenia czy urojenia

WITAJCIE PONOWNIE!

Chciałam bardzo podziękować za wszystkie rady i opinie smile
Wszystko się ułożyło, wróciło mi to wszystko wychodzi na to, że poprostu z braku zajęcia. Nie było mojego faceta przez misiąc i zaczęły się odrazy rozmyślania. Wrócił i wszystk już jest okej.
Rozmiawialiśmy na ten temat, tlumaczył mi  te sprawy, których nie rozumiałam (opisywałam je w punktach) i naprawde nie wiem co ja widziałam w tym nie pokojacego.
Najbardziej trafiły do mnie jego słowa: Jestem Twoim męzczyzną, a za kogo Ty mnie masz, że zdradziłem i kłamie Cię ileś lat? Tylko najgorsze  świnie tak robią. I rzeczywiście, przecież jestem z facetem, który mnie kocha i znam go, przecież wiem,ze to do niego nie podobne itp.

Tak więc wszystko siępomyślnie ułożyło, teraz biore się za siebie i walcze o szczęście:)
Pozdrawiam

55

Odp: podejrzenia czy urojenia

Witajcie!
Po niedlugim czasie chcialam napisac wszystkim, ktorzy poswiecili swoj czas na przeczytanie tego dluugiego watku jak i pomoc, ze wszysyko dobrze sie ulozylo.
Zdalam sobie sprawe z tego co robie, probowalam patrzec na to "z boku". I zdalam sobie sprawe jak 25cio letnia dziewczyna, moze sie tak zachowywac?!
Poza tym mialam rowniez sama.tego dosyc, rozmyslania, to wykanczalo mnie, jego i ten zwiazek.
Aktualnie moj facet jest za granica, prqcuje bardzo ciezko, a ja z calych sil staram sie go wspierac.
Temat prawie calkiem zniknal.
Prawie calkiem mam na mysli, ze kilka dni temu z ciekawosci spytalam go, czy w tym wszysykim mial watpliwosci co do moich uczuc, bo kilka rwzy tak mowil. On na to : Wiem, ze to w jakis sposob bylo z milosci. ?!?!?!?!?SZOK.
Ja nie wiem, czy mam az taki problem z wlasnym poczuciem wartosci?
Ze ciezko mi uwierzyc. Ze facet poprpstu mnie kocha i chce ze mna byc. ?

Ja nie powróciłam do tematu, nie analizuje każdego słowa. Nie rozmyślam o tym.
Mam tyko takie dziwne odczucia. Poprostu dziwnie się czuje, że ja byłam taką sucz, a on traktuje mnie jak anioła.
Nie wydae mi się, by to o mnie źle świadczyło ?
Pisze mi, że mimo wszystko jest ze mną szczęśliwy, że kocha mnie nd życie i tego typu rzeczy.
I chodzi o to, że nie wrociłam do obsesji !!! TYlko , że mam świadomość, że zaden facet wtedy by tego nie wytrzymał, a mój wytrzymał (czego w życiu bym nie przypuszczała) i do tego jeszcze potrafi traktować mnie jak anioła.

To takie dziwne, że mam mętlik ? Ok niby znam swojego faceta, i zawsze traktował mnie dobrze. Zawsze zapewniał o uczuciach itp. I niby wiem, że związek to dwoje ludzi i mimo, że ja go raniłąm to teraz nie może być tak, że tylko j skacze, pracuje, a on nie robi nic , bo przeciez ja go raniłam.

56

Odp: podejrzenia czy urojenia

Ktoś się wypowie?
Może są tu mężczyźni, którzy mogliby napisać kilka słów, jak oni by się zachowali

57

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

Witajcie!
Po niedlugim czasie chcialam napisac wszystkim, ktorzy poswiecili swoj czas na przeczytanie tego dluugiego watku jak i pomoc, ze wszysyko dobrze sie ulozylo.
Zdalam sobie sprawe z tego co robie, probowalam patrzec na to "z boku". I zdalam sobie sprawe jak 25cio letnia dziewczyna, moze sie tak zachowywac?!
Poza tym mialam rowniez sama.tego dosyc, rozmyslania, to wykanczalo mnie, jego i ten zwiazek.
Aktualnie moj facet jest za granica, prqcuje bardzo ciezko, a ja z calych sil staram sie go wspierac.
Temat prawie calkiem zniknal.
Prawie calkiem mam na mysli, ze kilka dni temu z ciekawosci spytalam go, czy w tym wszysykim mial watpliwosci co do moich uczuc, bo kilka rwzy tak mowil. On na to : Wiem, ze to w jakis sposob bylo z milosci. ?!?!?!?!?SZOK.
Ja nie wiem, czy mam az taki problem z wlasnym poczuciem wartosci?
Ze ciezko mi uwierzyc. Ze facet poprpstu mnie kocha i chce ze mna byc. ?

Ja nie powróciłam do tematu, nie analizuje każdego słowa. Nie rozmyślam o tym.
Mam tyko takie dziwne odczucia. Poprostu dziwnie się czuje, że ja byłam taką sucz, a on traktuje mnie jak anioła.
Nie wydae mi się, by to o mnie źle świadczyło ?
Pisze mi, że mimo wszystko jest ze mną szczęśliwy, że kocha mnie nd życie i tego typu rzeczy.
I chodzi o to, że nie wrociłam do obsesji !!! TYlko , że mam świadomość, że zaden facet wtedy by tego nie wytrzymał, a mój wytrzymał (czego w życiu bym nie przypuszczała) i do tego jeszcze potrafi traktować mnie jak anioła.

To takie dziwne, że mam mętlik ? Ok niby znam swojego faceta, i zawsze traktował mnie dobrze. Zawsze zapewniał o uczuciach itp. I niby wiem, że związek to dwoje ludzi i mimo, że ja go raniłąm to teraz nie może być tak, że tylko j skacze, pracuje, a on nie robi nic , bo przeciez ja go raniłam.

Przeczytałam Wszystkie Twoje posty z przerażeniem... Ja na Twoim miejscu jednak wybrałabym się do jakiegoś psychiatry.

58

Odp: podejrzenia czy urojenia

Ale poradziłam sobie z tym i wszystko jest wporządku.
Jednak chciałam poznać opinie innych.
Czy możliwe, ze poprostu facet mnie kocha, ze to wyrzymał i teraz sie stara itp. ?
No w sumie tak wink

Fajnie b bylo jakby jakis pan się wypowiedział, jak zachowąłby sięna miejscu mojego faceta.
Z jednej strony jak się kocha i pojawia sie problem, to sie rozwiazuje wspolnie

59

Odp: podejrzenia czy urojenia

moim zdaniem niepowinnaś mieć wątpliwości co do jego uczuć

60

Odp: podejrzenia czy urojenia
allied64 napisał/a:

moim zdaniem niepowinnaś mieć wątpliwości co do jego uczuć

Dziekuje za obektywną odpowiedź.
To nie jest tak, że mam wątpliwosci co do jego uczuć, zawsze czułam, że mnie kocha, zawsze się starał, zależało mu i nie z jednych problemów wychodziliśmy wspólnymi siłami.
Chodzi bardziej o to, że czasem się nawet dziwie, że on to wytrzymał i teraz jeszcze wkłada całe serce w ten związek.
Dlatego zależało mi na opinii innych "z boku".

61 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-09 20:56:56)

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:
allied64 napisał/a:

moim zdaniem niepowinnaś mieć wątpliwości co do jego uczuć

Dziekuje za obektywną odpowiedź.
To nie jest tak, że mam wątpliwosci co do jego uczuć, zawsze czułam, że mnie kocha, zawsze się starał, zależało mu i nie z jednych problemów wychodziliśmy wspólnymi siłami.
Chodzi bardziej o to, że czasem się nawet dziwie, że on to wytrzymał i teraz jeszcze wkłada całe serce w ten związek.
Dlatego zależało mi na opinii innych "z boku".

Przeczytałem te posty. Ja nie wytrzymałbym tego. Problem polega na tym, że uważasz się za NIE WARTĄ MIŁOŚCI zatem testujesz wytrzymałość partnera(jeśli kocha zniesie wszystko) a jednocześnie podejrzewasz go o to że niewystarczająco cię kocha (bo przecież nie zasługujesz). Podejrzenia zdrady załatwiają ci obie te rzeczy.

Niestety, TY jesteś większym zagrożeniem dla związku, bo zazwyczaj zdradza osoba NIEDOWARTOŚCIOWANA. Wspomnisz moje słowa, choć dziś wydaje ci się że to niemożliwe.
Przyjdzie czas - przy okazji pierwszego kryzysu w związku, że zauważysz że dowartościować może cię jakiś miły i przystojny chłopak... Przy tak niskim poczuciu własnej wartości nie będziesz mogła sobie tego odmówić.
Zauważ, że już teraz niszczysz związek z powodu niedowartościowania - jest to silniejsze niż zdrowy rozsądek. Lęk jest silniejszy niż uczucie do partnera, zatem uczucie do partnera (bo wolisz go męczyć niż wspierać i nagradzać) PRZEGRYWA na samym początku bycia razem,

Niskie poczucie własnej wartości sugeruje, że powinnaś uczęszczać na terapie (mam na myśli psychoterapię) i nie należy jej odpuszczać do czasu rozwiązania problemu. Może dzięki pracy z terapeutą uda ci się utrzymać ten związek.

62

Odp: podejrzenia czy urojenia
EXTRA_terrestrial napisał/a:
ja1229 napisał/a:
allied64 napisał/a:

moim zdaniem niepowinnaś mieć wątpliwości co do jego uczuć

Dziekuje za obektywną odpowiedź.
To nie jest tak, że mam wątpliwosci co do jego uczuć, zawsze czułam, że mnie kocha, zawsze się starał, zależało mu i nie z jednych problemów wychodziliśmy wspólnymi siłami.
Chodzi bardziej o to, że czasem się nawet dziwie, że on to wytrzymał i teraz jeszcze wkłada całe serce w ten związek.
Dlatego zależało mi na opinii innych "z boku".

Przeczytałem te posty. Ja nie wytrzymałbym tego. Problem polega na tym, że uważasz się za NIE WARTĄ MIŁOŚCI zatem testujesz wytrzymałość partnera(jeśli kocha zniesie wszystko) a jednocześnie podejrzewasz go o to że niewystarczająco cię kocha (bo przecież nie zasługujesz). Podejrzenia zdrady załatwiają ci obie te rzeczy.

Niestety, TY jesteś większym zagrożeniem dla związku, bo zazwyczaj zdradza osoba NIEDOWARTOŚCIOWANA. Wspomnisz moje słowa, choć dziś wydaje ci się że to niemożliwe.
Przyjdzie czas - przy okazji pierwszego kryzysu w związku, że zauważysz że dowartościować może cię jakiś miły i przystojny chłopak... Przy tak niskim poczuciu własnej wartości nie będziesz mogła sobie tego odmówić.
Zauważ, że już teraz niszczysz związek z powodu niedowartościowania - jest to silniejsze niż zdrowy rozsądek. Lęk jest silniejszy niż uczucie do partnera, zatem uczucie do partnera (bo wolisz go męczyć niż wspierać i nagradzać) PRZEGRYWA na samym początku bycia razem,

Niskie poczucie własnej wartości sugeruje, że powinnaś uczęszczać na terapie (mam na myśli psychoterapię) i nie należy jej odpuszczać do czasu rozwiązania problemu. Może dzięki pracy z terapeutą uda ci się utrzymać ten związek.

Dziękuje CI za odpowiedź. Powiem tak, temat zniknął, naprawde wszystko wrociło do normalnosci.
Spędzamy razem czas, wspieramy się, smiejemy itp itd wszystko jest tak, jak być powinno.
Fakt tu masz racje, mam dosc niskie poczucie wlasnej wartosci i szczerze nie wiem z czego ono wynika...Partner komplementuje mnie, traktuje dobrze, wiec nie wiem.

A teraz.. Piszesz,  że Ty byś nie wytrzymał. A jakbyś jendka wytrzymał, to czym bys sie kierował i jakbys sie zachowywał?

63

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:

/.../
Dziękuje CI za odpowiedź. Powiem tak, temat zniknął, naprawde wszystko wrociło do normalnosci.
Spędzamy razem czas, wspieramy się, smiejemy itp itd wszystko jest tak, jak być powinno.
Fakt tu masz racje, mam dosc niskie poczucie wlasnej wartosci i szczerze nie wiem z czego ono wynika...Partner komplementuje mnie, traktuje dobrze, wiec nie wiem.

A teraz.. Piszesz,  że Ty byś nie wytrzymał. A jakbyś jendka wytrzymał, to czym bys sie kierował i jakbys sie zachowywał?

Interesowałoby mnie czy dziewczyna podejmie leczenie i wytrwa w nim. Tylko to dawałoby nadzieję na przyszłość. Inaczej nie był bym jej pewien.

64

Odp: podejrzenia czy urojenia
EXTRA_terrestrial napisał/a:
ja1229 napisał/a:

/.../
Dziękuje CI za odpowiedź. Powiem tak, temat zniknął, naprawde wszystko wrociło do normalnosci.
Spędzamy razem czas, wspieramy się, smiejemy itp itd wszystko jest tak, jak być powinno.
Fakt tu masz racje, mam dosc niskie poczucie wlasnej wartosci i szczerze nie wiem z czego ono wynika...Partner komplementuje mnie, traktuje dobrze, wiec nie wiem.

A teraz.. Piszesz,  że Ty byś nie wytrzymał. A jakbyś jendka wytrzymał, to czym bys sie kierował i jakbys sie zachowywał?

Interesowałoby mnie czy dziewczyna podejmie leczenie i wytrwa w nim. Tylko to dawałoby nadzieję na przyszłość. Inaczej nie był bym jej pewien.

Chodziłam na terapię jednak ją przerwałam. Partner co prawda nie był zbyt zadowolony, że chodzę po terpeutach, w sensie jak to powiedział " wolałbym żeby moja kobieta mi ufała, anie chodziła po terpauetach".
W zasadzie też racja.
Tak jak pisze uspokoiłam się, wszystko jest na dobrej drodze. Więc to chyba normalne, że i facet się cieszy?
W sumie niewime dlaczego ja się dziwie. Kocha więc wytrzymał, wiedział, że raz lepiej raz gorzej wiec w koncu to minie.
A przecież przez to wszystko nie przestał mnie kochać. Wiec i te uczucia okazuje

65 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-09 22:15:00)

Odp: podejrzenia czy urojenia
ja1229 napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
ja1229 napisał/a:

/.../
Dziękuje CI za odpowiedź. Powiem tak, temat zniknął, naprawde wszystko wrociło do normalnosci.
Spędzamy razem czas, wspieramy się, smiejemy itp itd wszystko jest tak, jak być powinno.
Fakt tu masz racje, mam dosc niskie poczucie wlasnej wartosci i szczerze nie wiem z czego ono wynika...Partner komplementuje mnie, traktuje dobrze, wiec nie wiem.

A teraz.. Piszesz,  że Ty byś nie wytrzymał. A jakbyś jendka wytrzymał, to czym bys sie kierował i jakbys sie zachowywał?

Interesowałoby mnie czy dziewczyna podejmie leczenie i wytrwa w nim. Tylko to dawałoby nadzieję na przyszłość. Inaczej nie był bym jej pewien.

Chodziłam na terapię jednak ją przerwałam. Partner co prawda nie był zbyt zadowolony, że chodzę po terpeutach, w sensie jak to powiedział " wolałbym żeby moja kobieta mi ufała, anie chodziła po terpauetach".
W zasadzie też racja.
Tak jak pisze uspokoiłam się, wszystko jest na dobrej drodze. Więc to chyba normalne, że i facet się cieszy?
W sumie niewime dlaczego ja się dziwie. Kocha więc wytrzymał, wiedział, że raz lepiej raz gorzej wiec w koncu to minie.
A przecież przez to wszystko nie przestał mnie kochać. Wiec i te uczucia okazuje

A więc nie dokończyłaś załatwiania problemu, który widzisz tylko jako "lęk przed zdradą". Nie chciałbym być z osobą, która czuje się tak niewiele warta. Po pierwsze - bardzo często zdarza się, że osoba taka na partnera wybiera kogoś gorszego niż może, ponieważ uważa, że nie stać jej na więcej. Nie chciałbym być "opcją "z braku lepszej". Po drugie dlatego, że wiara w siebie daje dziewczynie siłę w momentach trudnych - gdy ja potrzebuję wsparcia, Brak tej wiary czyni partnerkę zależną  a niekiedy "nawet" ;-) facet pomocy potrzebuje. Wolę mieć przynajmniej świadomość, że mam kogoś "za plecami". Po trzecie dlatego, że niedowartościowana osoba prędzej czy później będzie też niedowartościowana związkiem spostrzegając partnera jako gorszego niż inni , partnerzy koleżanek, rodzeństwa ("przecież mnie nie mógł się przydarzyć lepszy"), wreszcie z uwagi na większe ryzyko zdrady w perspektywie kilkunasoletniej(pisałem). Chłopak jest młody i nie wie tego, że terapia służyłaby związkowi. Szkoda mi go.

Posty [ 1 do 65 z 87 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » podejrzenia czy urojenia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026