Najgorsze ze te sny tak na mnie wpływają. Płaczę przez sen, budzę się i ręce i nogi mi się trzęsą, serce mi wali. Przez chwilę nie wiem czy to sen, czy jawa. To jest totalny koszmar. Miałam nadzieję że już mi przeszło, ale nie. Znowu to samo. Tak się nie da żyć. Ja po takim śnie przez godzinę dochodzę do siebie.
Podobne tematy
Najgorsze ze te sny tak na mnie wpływają. Płaczę przez sen, budzę się i ręce i nogi mi się trzęsą, serce mi wali. Przez chwilę nie wiem czy to sen, czy jawa. To jest totalny koszmar. Miałam nadzieję że już mi przeszło, ale nie. Znowu to samo. Tak się nie da żyć. Ja po takim śnie przez godzinę dochodzę do siebie.
To musisz sobie trochę pomoc, idź do lekarza...
Wiecie, ja się chyba poprostu boję. Wszystkiego. Boję się życia bez niego, boję się że ich razem spotkam, boję się że on nie będzie chciał wrócić i jednocześnie że będzie chciał. Boję się, że zaraz się okaże że jest im tak świetnie że zaraz może ślub wezmą, boję się że zanim dojdę do siebie na tyle żeby stał mi się obojętny minie bardzo dużo czasu, boję się wakacji. Bez sensu boję się nawet ze oni są teraz razem....
Jest kiepsko. Nic mi się nie chce. Rozkminiam jak jakaś walnieta czy on wróci. No Idiotka poprostu. Chciałbym być taka silna żeby powiedzieć tak kocham jeszcze, ale nawet jak będzie chciał wrócić to może mnie w nos co najwyżej pocałować. Mocno bym chciała. Nie potrafię. Ostatnio mam wrażenie że nic nie potrafię.
Umowilam się do psychiatry. Niestety dopiero na wtorek. Ale na szczęście on oprócz bycia psychiatra jest też psychoterapeuta. Mam nadzieję, że jakoś mi pomoże, bo sama się nie długo wykoncze.
wom 8 lat mialam podobnie ja zrobilam tak zerwalam z nim wszelkie kontakty dalam mu 1 miesiac zeby zdecydowal czego pragnie jesli zdecyduje niech odezwie sie po miesiacu dalam mu wybor facetowi nie mowi sie co ma robic bo tego nie lubi wiedziec ze ze to jest jego decyzja
wom 8 lat mialam podobnie ja zrobilam tak zerwalam z nim wszelkie kontakty dalam mu 1 miesiac zeby zdecydowal czego pragnie jesli zdecyduje niech odezwie sie po miesiacu dalam mu wybor facetowi nie mowi sie co ma robic bo tego nie lubi wiedziec ze ze to jest jego decyzja
???
O fuck, to mam mu jeszcze powiedzieć że ma miesiąc?
Dlaczego mialabys dawać mu jeszcze miesiąc ?
Nie rozumiem ...
Przecież on już zdecydował, poinformował Cię o tej decyzji, sprawa jest postawiona uczciwie i nie pozostawia żadnych domysłów, bo on wybrał inną kobietę i z nią jest.
Na co chcesz mu dawać miesiąc ?
Równie dobrze możesz dać mu czas i do końca życia, ale musisz wreszcie przyjąć do wiadomości FAKTY.
Dlaczego mialabys dawać mu jeszcze miesiąc ?
Nie rozumiem ...
Przecież on już zdecydował, poinformował Cię o tej decyzji, sprawa jest postawiona uczciwie i nie pozostawia żadnych domysłów, bo on wybrał inną kobietę i z nią jest.
Na co chcesz mu dawać miesiąc ?
Równie dobrze możesz dać mu czas i do końca życia, ale musisz wreszcie przyjąć do wiadomości FAKTY.
IsaBella to była duża ironia z mojej strony, odnośnie powyższego wpisu, który nijak ma się do mojej sytuacji. Ta osoba chyba z choinki się urwała.
A ja teraz staram się sobie wmówić, że on jest szczęśliwy. Tylko dla odmiany mój dzisiejszy sen temu przeczył. Dzisiaj śniło mi się, że wrócił. A co tam. Taki był to sen że dopiero się obudzilam.
Czemu to żeby wierzyć że on szczerze nie wróci, to znaczy że nie zrozumie że kocha jednak mnie, jest takie trudne? Bardzo chcę w to wierzyć. Bardzo. Staram się sobie to wmawiać itp. Czemu nie potrafię w to uwierzyć? Jak to zrobić?
Dopuścić do siebie FAKTY i jego CZYNY.
Nawet jeśli nic by Ci nie powiedział.
To fakty są takie, że rozstał się z Tobą i związał się z inną kobietą.
Musisz wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy i nie łudzić się tym, że on szybko zrozumie, że kocha jednak Ciebie ... tylko przyznać przed sobą, że on darzy uczuciem inną kobietę ....
I naprawdę nie musisz sobie wmawiać, że on jest szczęśliwy, albo nie jest. Że coś Ci się śniło, czy tam nie śniło.
Patrz na FAKTY.
IsaBella jest we mnie pełno sprzeczności. Tzn. z jednej strony rozumiem i totalnie zgadzam się z tym co piszesz. Z jednej strony wiem, że odszedł do innej i że teraz na pewno przez jakiś czas będzie próbował stworzyć związek z nią. I ja sama bardzo chcę w to uwierzyć i się z tym pogodzić. Chcę żyć dalej, nie stać w miejscu. Chcę się kiedyś zakochać w kimś innym i stworzyć dom.
A z drugiej strony jakby serce mi na to nie pozwalało. Tzn., że niby wiem to co wyżej, ale jakby nie dociera do mnie, że nawet za jakiś czas on nie przyjdzie. Nie zrozumie, nie wróci. Cały czas w zakamarku mojego serca tli się ta głupia nadzieja, na to że jednak będzie inaczej. Na to, że jednak byliśmy sobie pisani, ale on zbłądził i tego typu idiotyzmy. Na to, że jeszcze wszystko będzie dobrze....
Czy czas mi pomoże to zrozumieć? Zaakceptować? Zniszczyć nadzieję?
Wiecie mam ochotę do niego pojechać i na niego nawrzeszczec, uderzyć go, za to co zrobił mi, nam. Że zniszczył związek, jednak piękny związek, który przez tyle lat razem tworzylismy. Że zrobił to tak łatwo, bez walki . Że tak łatwo zastąpił mnmnie, jakąś lafiryndą. Za to, że mówił piękne słowa, starał się po to żeby odejść do niej. Za to, że nie wraca, że jest draniem. Za to że może być szczęśliwy z nią. Że sobie układa życie z nią A o mnie nie pamięta. Że tak łatwo zapomniał.dlaczego tak się stał? dlaczego nam?
Mam wrażenie że już nigdy nie będę szczęśliwa. Że już nigdy o nim nie zapomnę. Nie przestanę kochać. A jednocześnie tak bardzo go nienawidzę za to co nam zrobił. Czuję jakbym umierała wewnętrznie. Człowiek który nadal jest miłością mojego życia, ten dla którego zrobiła bym wszystko, na koniec świata bym za nim pojechała, ten który obiecywał że będzie ze mną już zawsze, który mówił że kocha, pokazywał że kocha, ten z którym zdążyłam stworzyć dom odszedł do innej. Tak lekko, tak łatwo. Jak przestać cierpieć? Jak o nim zapomnieć? Nie wiem jak to zrobić.Poprostu nie wiem. Chciałbym na niego zobojetniec. Chciałbym żeby przestał mnie interesować. Nie myśleć. Nie zastanawiać się. Nie wspominać. Tak bardzo bym chciała. Wszystko mi o nim przypomina. WSZYSTKO. czuję jego zapach, dotyk, pamiętam jacy byliśmy szczęśliwi. To jest koszmar na jawie. Do tej pory nie mogłam płakać. Nie potrafiłam. A teraz siedzę i wyje jak bóbr. Czemu on nam to zrobił? Jak zapomnieć? Jak żyć i nie pamiętać że on był, że tworzył ze mną świat?????
kochana, rozumiem Cie, wiem ze bol zżera od srodka, ale nie ma innego wyjscia na to jak czas. Oczywiscie mozesz plakac, krzyczec, rwac wlosy z glowy, rzucac sie po scianie z rozpaczy jesli tylko Ci to pomoze. Ale nie zmusisz nikogo do milosci. Ja tez mam wiele takich dni kiedy zamykam sie w pokoju i wyje!!!!!!!! i wyje!!!! i rycze!!!!!! i zastanawiam sie czemu poraz kolejny mnie to spotkalo, nie znalazlam odpowiedzi do dzisiaj. Jest piatkowy wieczor, siedze sama w domu, nikomu niepotrzebna:( i co gorsza przychodza do glowy mysli, ze moze on wlasnie na randce z jakas siedzi itd. Musimy to jakos przetrwac, no musimy, nie ma innego wyjscia!
Pożegnałam się z nim dzisiaj.... Daje mu odejść. Napisałam mu żeby był z nią szczęśliwy i żeby ułożył sobie z nią życie. Ze mam nadzieję że nigdy nie będzie żałował. Że zawsze będę go kochać i juz zawsze będzie częścią mnie.
A teraz siedzę w kinie i wyje....
Moją głowę zalewają wspaniałe wwspomnienia rzeczy które myślałam że już nie pamiętam...
Nie wiem jak żyć teraz...
Nienawidzę kochać!!!!
Potrzebujesz czasu ... to pięknie z twojej strony że go pożegnałaś i to kulturalnie i grzecznie, choć wiem że to przez uczucie które nadal w tobie jest do niego.
Wiesz czytając twój pierwszy wpis na temat jego zachowań waszego życia .... nie wiedząc wcześniej że okaże się draniem... już od początku cisnęło mi się na myśl że ma jakś doope w kieszeni i stąd to zwodzenie Ciebie że się zastanawia itp rzeczy. To już było zastanawiające,,,, i już mi dawało do myslenia że facet kombinuje i okłamuje Ciebie...
Tylko po co wyjechał z tym ślubem... i nie wierzę w jego szczere uczucia wcześniej.
Od początku wydawał się dziwny.... ale miłość jest ślepa..... wiem coś o tym.
U mnie pomogło to że zobaczyłam jego z tą .................. wtedy wyjeżdżając.....
ostatni raz powiedziałam mając na myśli to najgorsze co mi dawał w związku
powiedziałam dziękuję za wszystko..... on nie wiedzieć czemu pocałował mnie
po raz ostatni.... a ja po raz ostatni odezwałam się do niego... snuł wcześniej
jakby plan że możemy się rozstać w przyjazni....................... śmieszne i obrzydliwe..
Po tym wszystkim wszelki kontakt urwałam raz na zawsze.... choć czasami coś mu
odbija i dzwoni dla mnie ten człowiek ........... no nie ma go wogóle..... rozwód i bay.
Tak, jestem pewna że to przez nią. Ślub zalatwialismy we wrześniu a z nią się spotkał w październiku pierwszy raz po 9 latach.... Zauroczyla go i ja już nie miałam szans żeby z nią wygrać... Nie po tym jak się ostatnio od siebie oddaliśmy... Nie wiem tylko po co tyle czasu mnie zwodzil. Już dawno mógł z nią być....
Nie chcę kochać. Chciałbym nic nie czuć... Myślę sobie że może kiedyś, może za parę lat się spotkamy. A jednocześnie chciałbym już być szczęśliwa i go nie kochać. Nie myśleć o nim, nie wspominać.... Jak to zrobić??