netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

120 odpowiedzi18 731 wyświetleńzałożony przez brzoskwina, 27.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 121 z 121 ]

66 Ostatnio edytowany przez rakija (2014-12-31 16:56:39)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

"Separacja prawna polega w Polsce na uchyleniu wspólnoty małżeńskiej, jednak bez prawa wstępowania przez małżonków w nowy związek małżeński oraz bez zniesienia niektórych obowiązków wiążących małżonków, w tym obowiązku wzajemnej pomocy (art. 614 § 3 KRO)[1].



i "Separacja (tzw. rozdzielenie małżonków od stołu i łoża) ? faktyczny lub formalny stan w małżeństwie polegający na rozkładzie pożycia małżeńskiego. Separacja faktyczna nie pociąga za sobą skutków prawnych. Separacja formalna jest instytucją prawną orzekaną przez sąd na wniosek jednego lub obojga małżonków. W odróżnieniu od rozwodu separacja nie rozwiązuje związku małżeńskiego.


Czyli nadal spotykasz sie z zonatym mezczyzna .I tu juz nie ma tlumaczenia .

67

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Umiesz czytać rekija Ona nie spotyka się już z nim od kiedy dowiedziała się że jest żonaty.

68 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-31 19:21:59)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Sytuacja albo nabrała barw, albo zmieniła się o 180 stopni. Pan winowajca zjawił się u mnie z wyjaśnieniami osobiście. Ciągle trzyma się tej wersji, przedstawił dokumenty separacyjne. Przeprosił... Zaprosił do domu rodzinnego, aby porozmawiać z jego rodzicami...

Pan spanikował? Bo poczuł brak Twojej obecności u boku? Brzoskwinko... Nie znam toku myślenia zdradzaczy. Gdyby tak było, czerwone światełka biłyby mnie po źrenicach w odpowiednim czasić. Cóż. W końcu byłam tylko pożałowania godną kochanką. Tak czy inaczej nie tknęłabym takiego faceta.

Z litości z żoną był... Nie wierzę w to. Nie zamierzam komentowac jego zachowanie. Mam nadzieję, że nie zrobiło ono na Tobie większego wrażenia.

Jeśli szukasz jeszcze zemsty, zrób to teraz. Okaż pogardę.

Wiem, że nie posłuchasz Brzoskwinko. Dojdziesz do tego chwile później.

69

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
kicur napisał/a:

Umiesz czytać rekija Ona nie spotyka się już z nim od kiedy dowiedziała się że jest żonaty.

pan sie zjawil, czyli spotkala sie z nim .Czyz nie ?

70

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
rakija napisał/a:
kicur napisał/a:

Umiesz czytać rekija Ona nie spotyka się już z nim od kiedy dowiedziała się że jest żonaty.

pan sie zjawil, czyli spotkala sie z nim .Czyz nie ?

A czemu miała nie rozmawiać? Dorośli ludzie ze sobą rozmawiają. Czepiasz się za bardzo. Separacja to nie rozwód, ale tez o czymś świadczy. Szczęśliwe małżeństwa nie żyją w separacji.

71

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Tak spotkałam się z Nim,a by porozmawiać. Nie wpadłam Mu w ramiona... Mam nadal mętlik głowie i czuję się skołowana. Też bym chciała być taka stanowcza i podejmować decyzje bez mrugnięcia oka, jak niektórzy "potrafią".

72

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Tak spotkałam się z Nim,a by porozmawiać. Nie wpadłam Mu w ramiona... Mam nadal mętlik głowie i czuję się skołowana. Też bym chciała być taka stanowcza i podejmować decyzje bez mrugnięcia oka, jak niektórzy "potrafią".

Po pierwsze to on zawinił, a nie Ty i to on musi naprawić sytuację. Po drugie też musisz być pewna, czego chcesz. Czy go kochasz, czy chcesz się wiązać z rozwodnikiem, czy będziesz mu ufać?
Nie wiem, co bym zrobiła, ale na pewno on nie istniałby dla mnie do czasu, aż załatwi wszystkie sprawy z żoną, czyli aż się rozwiedzie.

73

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Znam takiego faceta o jakim mowa w tym watku. Ba kiedyś pozwolilismy sobie z moją kobietą na małą prowokację w jego kierunku.Powiem tak....to są chorzy ludzie.Cynizm,spryt i całkowity brak empatii u takich ludzi poraża.Potrafią prowadzic całe lata podwójne zycie i zdradzać swoje partnerki z którymi są w związku...nawet z byłymi partnerkami. bez kompletnie zadnych skrupułów,o jakichkolwiek zasadch nie ma nawet tu mowy.
Na podstawie tego mojego doswiadczenia zobaczyłem na czym polega fenomen kobiet które...łapią się na coś takiego. Jak sie na to popatzry z boku to człowiek nie moze wyjsc ze zdumienia jak pewne słowa,zwroty,gest działają na uczucia,jak taki delikwent potrafi w 3 smsach bez problemu przekonać kobiete do tego ze ta sama rzuca mu sie w ramiona,to po prostu im imponuje,taka adoracja.Takiego czegos nei potrafią robic ludzie z zasady empatyczni i uczciwi..po prostu nie umieją tak mówić,pisać....to jest wielki szwindel na psychice ofiar...i sądzę ze nie ma przed tym obrony.To mysle dlatego związki sie tez rozpadają że jest jakaś zdrada...ot tak nie wiadomo czemu,nic sie nie dzieje a nagle dzieje sie wszystko.
Rozbite rodziny,cierpiący ludzie nie mają dla kogos takiego żadnego znaczenia..sam czytałem wywody takiego kogoś,on nie rozumiał w ogóle co on robi..liczył sie cel.

74

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
robert247 napisał/a:

Znam takiego faceta o jakim mowa w tym watku. Ba kiedyś pozwolilismy sobie z moją kobietą na małą prowokację w jego kierunku.Powiem tak....to są chorzy ludzie.Cynizm,spryt i całkowity brak empatii u takich ludzi poraża.Potrafią prowadzic całe lata podwójne zycie i zdradzać swoje partnerki z którymi są w związku...nawet z byłymi partnerkami. bez kompletnie zadnych skrupułów,o jakichkolwiek zasadch nie ma nawet tu mowy.
Na podstawie tego mojego doswiadczenia zobaczyłem na czym polega fenomen kobiet które...łapią się na coś takiego. Jak sie na to popatzry z boku to człowiek nie moze wyjsc ze zdumienia jak pewne słowa,zwroty,gest działają na uczucia,jak taki delikwent potrafi w 3 smsach bez problemu przekonać kobiete do tego ze ta sama rzuca mu sie w ramiona,to po prostu im imponuje,taka adoracja.Takiego czegos nei potrafią robic ludzie z zasady empatyczni i uczciwi..po prostu nie umieją tak mówić,pisać....to jest wielki szwindel na psychice ofiar...i sądzę ze nie ma przed tym obrony.To mysle dlatego związki sie tez rozpadają że jest jakaś zdrada...ot tak nie wiadomo czemu,nic sie nie dzieje a nagle dzieje sie wszystko.
Rozbite rodziny,cierpiący ludzie nie mają dla kogos takiego żadnego znaczenia..sam czytałem wywody takiego kogoś,on nie rozumiał w ogóle co on robi..liczył sie cel.

Aż zaczęłam się bać. Czasami mam wrażenie, że wariuję od tych myśli. W głowie mi się nie mieści taki scenariusz, a jednak! Malo widać w tym życiu przeżyłam...

75

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
KasiaKowa napisał/a:

Także daruj, bo żal mi się robi, gdy czytam Twoje przepełnione jadem odpowiedzi w tym wątku.

Żal mi ludzi wypowiadających się na tematy, o których nie mają bladego pojęcia (nie z braku doświadczenia, lecz empatii).

KasiaKowa napisał/a:

To, co napisałas, naprawdę jest żałosne, totalnie odpadłam po tym, co przeczytałam big_smile Zwracam Ci, jak człowie, uwagę dot. bezcelowości Twoich postow wynikających z braku empatii

Skoro tak według Ciebie wygląda zwracanie komuś uwagi "jak człowiek" nie chcę wiedzieć co robisz jak tracisz nad sobą kontrolę.

KasiaKowa napisał/a:

Tak się składa, że jestem w bardzo szczęsliwym związku,a przemoc została w pełni wyeliminowana i jesteśmy obrzydliwie szczęśliwi smile

Kasiu, dziewczę drogie z całego serca Ci tego życzę.
Poziom rozchwiania emocjonalnego i agresji jaki tutaj prezentujesz wobec obcej Ci osoby która ośmieliła się mieć odmienne zdanie,  sugerują jednak coś zgoła przeciwnego.
Dużo zdrówka smile
Na tym kończę tę jałową dyskusję.

76

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

robert247, stworzyłeś bardzo dobry opis psychopaty.
autorce polecam zamówienie książki "Moje dwie głowy" - jest to historia kobiety, która latami była okłamywana właśnie przez jednostkę o takich nieodwracalnych zaburzeniach osobowości i podaje sposoby na wyjście z tego, a przede wszystkim pomaga osobom bez wiedzy psychologicznej zrozumieć wszystkie manipulacje i gierki (smsy i tel, o których wspomina robert) i być na nie odpornym.
Dla psychopaty "przepraszam" to kilka literek wystukanych w smsie, krokodyle łzy i..kupa śmiechu. Liczy się to, że ofiara tego oczekuje by on znów mógł ją wykorzystać i to jedyny powód dla którego oni uczą się jak imitować ludzkie emocje/uczucia.

77 Ostatnio edytowany przez lupulina (2015-01-01 16:22:51)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

W głowie mi się nie mieści taki scenariusz, a jednak! Malo widać w tym życiu przeżyłam...

Brzoskwinio, chyba nie odczytałam właściwie Twojego pierwszego postu.  Zrozumiałam, ze on od chwili poznania zasłaniał się chorobą żony i rychłym rozwodem. Fakt, że odkryłaś tę sprawę później rzuca zupełnie inne światło. Wybacz.

Nie wiem czy mogę powtórzyć to co napisałam w innym wątku, ale polecam ku przestrodze blog/ książkę "Moje dwie głowy" oraz blogi "wbrew 4 przykazaniu" i "Terapia przez pisanie". Włos się na głowie jeży jakich psychopatów i manipulatorów los czasem stawia na naszej drodze- kobiet spragnionych ciepła, troski i miłości.

78 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-01 17:29:08)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Elle88 napisał/a:

robert247, stworzyłeś bardzo dobry opis psychopaty.
.

Ja tego nie opisywałem w moim wątku,ale był u nas epizod taki.Moja kobieta na szczerej rozmowie wyznała mi sic! że była z nim szczesliwa(to jej były),przeczuwała jego zdrady...ale jednoczesnie on otaczał ją aurą całkowitego bezkrytycyzmu,adoracjii...doskonale wiedział jak przykryć swoje zdrady takimi uczuciami by partnerka ,,chodziła,, jak w transie.I ona po latach przyznała ze była jednak z nim szczesliwa ....zmieniło sie to wsyztsko kiedy zobaczyła co on robi(prowokacja),sam to zrobiłem by jej pokazać kogo miała za super faceta. Gość zdradzał i do dzis zdradza swoją zonę z którą ma dzieci...a teksty jakie rzucał kiedy delikatnie pociągneło sie go w stronę empatii czy sumienia ....jego odpowiedzi mroziły krew w żyłach...On sie z tego smiał:)..dosłownie i szczerze...zarówno z żony jak i z byłych ofiar-innych kobiet na chwilę. Na codzień m,iły sympatyczny facet,pracuje itd. Ja nie mogłem uwierzyć jak nie zobaczyłem.
Po tej nieszkodliwej prowokacjii...wyszło że on zdardzał jak w nałogu każdą swoją partnerkę od 16 roku życia..do dziś.Taki ktoś po prostu nie może mieć normalnej osobowości.
pozdrawiam

79 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-01 17:39:09)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

robert247: Dokładnie wiem o czym piszesz z autopsji. Miałam takiego "partnera". Wiem, że do tej pory zdradza każdą kobietę, z którą się spotyka lub będzie zdradzał.
Zdradzał nawet tą, przez którą rzekomo kiedyś kiedyś (kiedy jeszcze mu we wszystko wierzyłam) był sam zdradzany w dość perfidny sposób.
Dziś wiem, że on jej robił to samo, pomimo tego, że zarzekał się, że "kiedyś taki nie był", że to przez nią taki się stał etc.
Bullshit. Na potrzeby wzbudzenia współczucia i zaufania.

To jest trwałe zaburzenie osobowości, polegające głównie na tym, że takie osoby nie potrafią współodczuwać - tak jakby nie posiadały tego 'narzędzia' w swoim systemie nerwowym, 'klapki' odpowiadającej za empatię w mózgu. Po prostu tego nie posiadają- jest to częściowo cecha genetyczna, ale w dużej mierze też środowisko, w jakim się wychowali.

Tak czy inaczej, każdy kto łudzi się, że jest w stanie pomóc lub zmienić psychopatę w człowieka potrafiącego odczuwać Miłość i niekrzywdzącego - jest w ciemnej d... współuzależnienia.

Dlatego każdemu radze przeczytać "Moje dwie głowy" - to powinna być lektura obowiązkowa każdej osoby, która padła w sidła psychola.
Tam nawet są podane typowe "gładkie" teksty na oszołomienie i ogłupienie ofiary, która przestaje wierzyć swoim instynktom i Intuicji, a jedynym kompasem dla tego co prawdziwe stają się słowa psychopaty, który ma z miotania się ofiary ubaw i satysfakcję.

80

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Elle ..nie strasz mnie smile

Wiesz dobrze z mojego tematu że moja partnerka także ma wielkie problemy z uczuciami i empatią...moze dlatego twierdziła ze  była szczesliwa własciwie tylko w tym związku z tym facetem co zdradza. może to jakieś porozumienie psycholi...oboje nie odczuwają  empatii wiec im nie przeszkadza. Spyatłem mojej panny czy przez te lata kiedy z nim była nie próbowała wyjasnic,odkryc prawdy...odpowiedziała ze...nie.Ze intuicja jej mówiła ze cos jest ale...była szczesliwa i nie szukała dziury w całym -poradox totalny. Rozeszli sie w całkowitym spokoju bez jednego wystrzału po 5 latach....masakra bez słowa wyjasnienia,rozmowy.Co ci ludzie mają w głowach...
pozdrawiam

81

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Widzisz robert.. Właśnie dlatego ja nie udzielam się w Twoim temacie po ostatnich 'rewelacjach', które dla mnie niczego nie zmieniają: słowa, słowa, słowa.. Nie sądzę abyś po nich poczuł się lepiej? A może się mylę.

Tak czy inaczej, to co napisałeś teraz o swojej kobiecie jest niepokojące (delikatnie mówiąc), ale to jest Twój wybór dzielenie życia z kobietą, z którą żyjecie obok siebie - a z tego co napisałeś najlepiej odnajdowała się z kimś kto ją zdradza i poniża..To już maks. W tym momencie nawet ja odpadam..

bo co innego jest mieć za partnera kogoś,kto przeżył piekło życia z psychopatą i stara się wszystkimi siłami z tego wyjść, prosi o pomoc, itd.
A zupełnie czym innym życie z osoba, która za psychopatycznymi zachowaniami tęskni lub której one kompletnie nie przeszkadzały (!)

82

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Dziękuję za dawkę literatury. Na pewno skorzystam w wolnym czasie. Warto zaznajomić się w temacie.

Wątek z osobowością psychopatyczną trochę zaczął mnie przerażać. Podobno nie każdy jest do końca normalny wink. Jednak mam nadzieję, że ta skrajność nie należy do mojego przypadku. Gdyby każdy miał coś z psychopaty, nie wystarczyło by leków, aby to leczyć. No ale, nie każdy wie, że ma problem wink

83 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-01 18:26:13)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Elle88 napisał/a:

Widzisz robert.. Właśnie dlatego ja nie udzielam się w Twoim temacie po ostatnich 'rewelacjach', które dla mnie niczego nie zmieniają: słowa, słowa, słowa.. Nie sądzę abyś po nich poczuł się lepiej? A może się mylę.

Tak czy inaczej, to co napisałeś teraz o swojej kobiecie jest niepokojące (delikatnie mówiąc), ale to jest Twój wybór dzielenie życia z kobietą, z którą żyjecie obok siebie - a z tego co napisałeś najlepiej odnajdowała się z kimś kto ją zdradza i poniża..To już maks. W tym momencie nawet ja odpadam..

bo co innego jest mieć za partnera kogoś,kto przeżył piekło życia z psychopatą i stara się wszystkimi siłami z tego wyjść, prosi o pomoc, itd.
A zupełnie czym innym życie z osoba, która za psychopatycznymi zachowaniami tęskni lub której one kompletnie nie przeszkadzały (!)

Elle ja wiem o tym doskonale,wprost czuję intuicyjnie ze masz racje w ocenie mojego tematu.Ale ja łapię sie wszystkiego by ocalić rodzinę i te relacje...skoro nie wyczerpałem swoich sił do końca to znaczy ze nie zaryłem jeszcze nosem w ziemię.Jednak to co napisałem o ostatnim okresie to juz z jej strony czyny nie słowa...a potologią jest to ze ja je łykam i chłonę jak narkotyk,powinno to byc wywazone i normalne na codzień a nie w takiej zabójczej jednorazowej dawce,stąd mam obowy...ale nie ruszam tego na razie.Pewnie odwrót jest kwestią czasu.

Tak,moja kobieta powiedziała mi ze była szcesliwa bo:
-nie krytykował jej w ogóle
-nie zwracał jej uwagi
-nie kłócili sie w ogóle
-wspierał ją w jej decyzjach

Natomiast stwierdziła ze rozstała się znim bo:
-nie mogła zniesc ciagłego czekania i niepewnosci gdzie on jest,dlaczego sie spóznia,zostawia ją na imprezach na 2 godziny

Ale nigdy nie walczyła by to zmienić tylko po prostu odeszła...potem wróciła i za chwile juz odeszła na dobre.

Natomiast z nami jest odwrotnie,ona mi powiedziała ze te wszystkie cechy z którymi była z nim szczesliwa(wymienione w myslnikach) ze ze mną tego nie ma,nie daję jej tego
aczkolwiek daję jej dużo wiecej w innych cechach.....A mimo to stwierdziła ze z nim była szczesliwsza bo te chechy były dla niej wazniuejsze,i rezcywiscie tak jakby te jego wyskoki zdrady jej nie ruszały.

84

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

To jest tragedia to co napisałeś.
Tragedia 'złamanego psychicznie faceta', który zatracił siebie w relacji z kobietą, dla której jest wyborem z rozsądku.

Sorry, dla mnie tak to wygląda.

85

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Elle88 napisał/a:

To jest tragedia to co napisałeś.
Tragedia 'złamanego psychicznie faceta', który zatracił siebie w relacji z kobietą, dla której jest wyborem z rozsądku.

Sorry, dla mnie tak to wygląda.

Dlaczego z rozsądku? Jak to odczytujesz?

86

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

http://www.netkobiety.pl/t79426.html  przeczytaj post #34 w tym temacie, piszę tam o tym szerzej.

87 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-01 18:49:42)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Elle88 napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/t79426.html  przeczytaj post #34 w tym temacie, piszę tam o tym szerzej.

Przeczytałem..oj przyznam ze tego w ogóle nie brałem nigdy pod uwagę...

88

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
robert247 napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/t79426.html  przeczytaj post #34 w tym temacie, piszę tam o tym szerzej.

Przeczytałem..oj przyznam ze tego w ogóle nie brałem nigdy pod uwagę...do głowy by mi nie przyszło.Ale teraz sięgam myslami wstecz i...no tak były takie symptomy..ze ona go idealizowana.Przepominam sobie taki moment....kiedy on wysłał jej sms z propozycją spotkania(wtedy było miedzy nami zle)....i potem jak to wyszło na jaw,to ona odpowiedziała ze on sie po prostu o niuą martwił,że jej smutno itd......Taką opinie miał ten notoryczny zdradzacz. To jakaś patologia...wystarczy ze gosc bedzie szanował ją w całosci a...juz ma wolną drogę do zdradzania a panna i tak bedzie wpatrzona jka w obrazek - nie mogę pojęc jak to jest mozliwe. Natomiast drugi facet nigdy nie zdardzający i dbający na innych polach o związek...ale jednoczesnie będący krytycznym w stosunku do partnerki(oczywiscie mając powody) - bedzie uwazany za tego kto niszczy uczucia,zwiąek za faceta z którym nie mozna byc szczesliwym..

Wyprowadz mnie z błędu jesli zle rozumiem..

89 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-01 18:52:44)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

"Kop emocjonalny", który dają skrajności - wystarczy rozkochać w sobie kobietę na tyle, by widziała w Tobie "ideał" (a raczej -posiadać takie cechy, które dla niej są subiektywnie ideałem męskości), potem możesz robic co chcesz.
Przyłapany na gang bang w kuchni możesz wytłumaczyć niespodziewanymi odwiedzinami znajomych np. itp. i jeszcze dostaniesz przeprosiny za to, że weszła do kuchni bez pukania big_smile

I analogiczna sytuacja, gdy jesteś dla kogoś "wyborem z rozsądku": Lekko podniesiesz głos w nerwach - ciche dni i obraza majestatu gwarantowane min. tydzień.
Brzmi znajomo? wink

90

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Bardzo znajomo...

Konkluzja..?

91

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Konkluzja..?

Przestać chcieć żyć w iluzji.

92 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-01 19:02:20)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Elle88 napisał/a:

Konkluzja..?

Przestać chcieć żyć w iluzji.

nie szukać usprawiedliwień..? Czy to może być aż tak proste..?

93

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Pokochać siebie przede wszystkim.
Gdybyś się kochał nigdy nie pozwoliłbyś sobie na kontynuacje "Związku", gdzie partnerka mówi otwarcie, że gdyby tamten ją nie zdradzał z taka częstotliwością by musiała spędzać sama wieczory itp. - byłaby z nim, ba! z ni była szczęśliwsza niż z Tobą, pomimo tego co jej dajesz.
Ponadto swoje "wielkie uczucie" do Ciebie okazuje..w 90% słowami, reszta to wymówki dlaczego nie może kochać Cię tak jak CHCESZ być kochany.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

94 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-01 22:01:46)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Trochę pół żartem/pól serio. Ewolucyjnie.:-)

Volver napisał/a:

/.../
"Były" mojej koleżanki w krótkim czasie po zawarciu znajomości, zaprosił ją do siebie w celu przestawienia matki oraz sióstr na potwierdzenie, że ma wobec niej "poważne" zamiary. Pan "zapomniał" tylko wspomnieć, że w tym czasie równie poważne zamiary zadeklarował czterem innym paniom i każdą z nich także zapoznał z najbliższą rodziną wink Ostatecznie facet okazał się być ostatnim gnojem i logistycznym geniuszem jednocześnie. Ciekawa jestem, czy rodzina miała świadomość  w czym uczestniczy. Mam nadzieje, że nie... choć moim zdaniem trzeba było dobrze się postarać, żeby "oślepnąć' na tę okoliczność...

robert247 napisał/a:

/.../człowiek nie moze wyjsc ze zdumienia jak pewne słowa,zwroty,gest działają na uczucia,jak taki delikwent potrafi w 3 smsach bez problemu przekonać kobiete do tego ze ta sama rzuca mu sie w ramiona,to po prostu im imponuje,taka adoracja.Takiego czegos nei potrafią robic ludzie z zasady empatyczni i uczciwi..po prostu nie umieją tak mówić,pisać....to jest wielki szwindel na psychice ofiar...i sądzę ze nie ma przed tym obrony.To mysle dlatego związki sie tez rozpadają że jest jakaś zdrada...ot tak nie wiadomo czemu,nic sie nie dzieje a nagle dzieje sie wszystko.
Rozbite rodziny,cierpiący ludzie nie mają dla kogos takiego żadnego znaczenia..sam czytałem wywody takiego kogoś,on nie rozumiał w ogóle co on robi..liczył sie cel.

robert247 napisał/a:

[/.../.On sie z tego smiał:)..dosłownie i szczerze...zarówno z żony jak i z byłych ofiar-innych kobiet na chwilę. Na codzień m,iły sympatyczny facet,pracuje itd. Ja nie mogłem uwierzyć jak nie zobaczyłem.
Po tej nieszkodliwej prowokacjii...wyszło że on zdardzał jak w nałogu każdą swoją partnerkę od 16 roku życia..do dziś.Taki ktoś po prostu nie może mieć normalnej osobowości.
pozdrawiam

Właściwie to przypomniał mi się mój nieoceniony i dawno zmarły ojciec, który wprowadzał mnie w "teorię" spraw damsko męskich i w ramach "szkolenia" opowiedział historię swojego kolegi, który maniakalnie "zaliczał" wszystko co się rusza. Jego najlepszy numer dotyczył "niewiasty" (używam słownictwa stosownego do czasów, w których to się działo), która wykazywała się ponadnormatywną odpornością na jego adorację. On zaś przez kilka dni chodził i myślał że musi TO zrobić zawracając tym głowę mojemu ojcu. Ostatecznie kupił 25 czerwonych róż, udał się do domu dziewczyny i oświadczył w obecności jej rodziców. Spotkał się z przychylnością. 20 minut później w ogrodzie, "niewiasta" mu się oddała. Więcej już się nie pojawił.

Inna historia opowiedziana przez koleżankę z pracy:
K.Mój 23 letni kolega trafił do psychiatryka po próbie samobójczej.
Ja:Depresja???
K.Wręcz przeciwnie. Dowiedział się że jego trzy równoległe dziewczyny są z nim w ciąży.... :-)

Niektóre zwierzęta jak samce torbaczy - workowców drapieżnych, myszoworów i diabłów tasmańskich zachowują się dość podobnie. U tych gatunków okres rui u samic jest krótki i występuje jednoczasowo. Niektóre samce mogą, w wyniku wielokrotnych kopulacji z wieloma samicami ginąć z wyniszczenia po kilkunastu godzinach biegania od jednej samicy do drugiej. Zwierzęta zatracają wtedy całkowicie instynkt samozachowawczy - dominuje przymus "rozsiania" swoich genów po jak największej ilości samic.

Jak widać, również u ludzi strategia ewolucyjna polegająca na spłodzeniu niewielkiej liczby potomstwa i maksymalna inwestycja wychowawcza w to potomstwo nie jest jedyną.
Jednocześnie (nieznana liczebnie) część mężczyzn przyjmuje strategię "kukułki" podrzucającej swoje geny jak największej liczbie samic, najlepiej mężatek, ponieważ jest szansa, że kto inny dokona inwestycji wychowawczej a "kukułkarz" cały swój wysiłek koncentrować musi na bieganiu od samicy do samicy.

Pamiętam jak z wielkim zdziwieniem zareagowałem na słowa faceta, który w jakimś akademiku na wyjeździe przekonywał mnie, że najlepiej puszczać się z mężatkami./Bo ja tłumaczyłem mu że to nieetyczne i krzywdzące ludzi ;-))))/.Komletnie tego nie rozumiałem!!!!. "Słuchaj, przecież wtedy nawet gdy zrobisz dzieciaka, pójdzie to na konto męża. Odpadają alimenty!". W dwa dni później poszedł spać z moją koleżanką z roku (mężatką zresztą).
Pojawił się w naszej grupie "z zewnątrz". Dziewczyny bardzo go zresztą polubiły...Moja też...;-) Była mocno zdziwiona moimi rewelacjami, nawet jakby początkowo nie wierzyła...;-). No ale przynajmniej zwolniło się miejsce w pokoju i mogłem z dziewczyną pracować nad własną strategią ewolucyjną.

A teraz najlepsze (po tym chyba mnie zbanują). W tych warstwach społecznych w których dominuje niski i średni status socjoekonomiczny (badania robiono chyba w Stanach), wykazywano, że w niektórych grupach ludności 30% dzieci nie jest dziećmi biologicznymi, mimo przeświadczenia ojców że jest inaczej.

Może to oznaczać, że również części kobiet, które nie są przekonane o wartościowości genetycznej małżonka może odpowiadać istnienie osób o takiej strategii. Bezbłędnie rozpoznają "kukułkarzy" wśród innych ludzi.Reagują mięknięciem nóg. Mając zapewnioną inwestycję wychowawcza męża, zwiększając różnorodność genetyczną potomstwa, zwiększają szansę przekazania swoich genów. Bo przecież, jeśli ta tendencja jest uwarunkowana genetycznie, ta włąśnie ich latorośl stosować będzie w przyszłości strategię "kukułki"...

Tak to się geny bawią ludzkimi uczuciami, A na grupie pojawiają się kolejne wątki z serii:"Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód..."

95

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Czyli podsumowując - dajemy nabrać się na kłamstwa, wierząc, że jesteśmy kochani, a tak na serio jesteśmy wykorzystywani przez ludzi, którzy poprzez łgarstwa dążą do celu. Nie ważne, że przy tym krzywdzą jednostki, ważne, że są usatysfakcjonowani.

W dzisiejszych czasach nie można szczerze kochać i ufać. To nie w modzie. W mojej głowie toczy się dziwna wojna. Mam tak zszargane nerwy, że zaczynam popadać w obłęd poprzez sprawdzanie oszusta. To nie ma sensu i jest chore. Nie rozumiem czemu ciągle dodaje kłamstw. Nie wierzę w czyste intencje oraz to, że ludzie rozumiejąc swoje błędy, chcą się zmienić. Może potrzebuję czasu, aby to wszystko poukładać sobie w tej naiwnej głowie...

96

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Czyli podsumowując - dajemy nabrać się na kłamstwa, wierząc, że jesteśmy kochani, a tak na serio jesteśmy wykorzystywani przez ludzi, którzy poprzez łgarstwa dążą do celu. Nie ważne, że przy tym krzywdzą jednostki, ważne, że są usatysfakcjonowani.

Tak, ale to jest niewielki odsetek ludzi. Tyle, że "bardzo aktywnych"

brzoskwina napisał/a:

W dzisiejszych czasach nie można szczerze kochać i ufać. /.../

Można, ale trzeba się nauczyć rozróżniać uwodziciela od mężczyzny.

97

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

W dzisiejszych czasach nie można szczerze kochać i ufać. To nie w modzie.

Można, należy a nawet warto, ale nie w przypadku źle rokujących znajomości - a taką jest znajomość z panem, który kręci, kłamie, i opowiada farmazony o CHOREJ NA RAKA ŻONIE Z KTÓRĄ JEST W SEPARACJI (!!).

Odetnij się od niego emocjonalnie, daj spokój jego żonie-nieżonie i nie dziel włosa na sześćdziesięcioro, nie rozkminiaj.

Facet kłamie = znajomość niewarta zachodu. Chyba nie powierzyłabyś oszczędności życia złodziejowi?

98

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Czyli podsumowując - dajemy nabrać się na kłamstwa, wierząc, że jesteśmy kochani, a tak na serio jesteśmy wykorzystywani przez ludzi, którzy poprzez łgarstwa dążą do celu. Nie ważne, że przy tym krzywdzą jednostki, ważne, że są usatysfakcjonowani.

W dzisiejszych czasach nie można szczerze kochać i ufać. To nie w modzie. W mojej głowie toczy się dziwna wojna. Mam tak zszargane nerwy, że zaczynam popadać w obłęd poprzez sprawdzanie oszusta. To nie ma sensu i jest chore. Nie rozumiem czemu ciągle dodaje kłamstw. Nie wierzę w czyste intencje oraz to, że ludzie rozumiejąc swoje błędy, chcą się zmienić. Może potrzebuję czasu, aby to wszystko poukładać sobie w tej naiwnej głowie...

Nie popadaj w skrajności. W dzisiejszych czasach ludzie także się kochają.
Elle ma rację, co do manipulacji. Ona ogólnie ma bardzo mądre  przemyślenia.
Ale większość ludzi chce kochać i być kochanym, tylko tyle.
Podchodź bardzo ostroznie do tego pana. Skłamał i kręci, i to już na początku drogi.
Separacja o czymś świadczy, ale to jeszcze nie rozwód.
Zasada braku zaufania teraz, a później może ograniczonego zaufania...Tylko, czy o to w związku chodzi?

99

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Czyli podsumowując - dajemy nabrać się na kłamstwa, wierząc, że jesteśmy kochani, a tak na serio jesteśmy wykorzystywani przez ludzi, którzy poprzez łgarstwa dążą do celu. Nie ważne, że przy tym krzywdzą jednostki, ważne, że są usatysfakcjonowani.

W dzisiejszych czasach nie można szczerze kochać i ufać. To nie w modzie. W mojej głowie toczy się dziwna wojna. Mam tak zszargane nerwy, że zaczynam popadać w obłęd poprzez sprawdzanie oszusta. To nie ma sensu i jest chore. Nie rozumiem czemu ciągle dodaje kłamstw. Nie wierzę w czyste intencje oraz to, że ludzie rozumiejąc swoje błędy, chcą się zmienić. Może potrzebuję czasu, aby to wszystko poukładać sobie w tej naiwnej głowie...

Brzoskwna, ja również spotkałam na swojej drodze podobny typ mężczyzny, tyle że dałam mu (nam) szansę, bo go kocham, Czy się przejadę, czas pokaże, jednak wierzę, że ludzie się zminiają pod wpływem pewnych doświadczeń, ludzi. Wiele razy słyszałam od swego mężczyzny, że nikogo nigdy tak nie kochał i okazuje mi to niemal na każym kroku.
Nie było jednak od początku tak 'różowo', bo też był żonaty i też podobnie jak Ty miałam ogromne rozterki, dylematy... próbował mną manipulować, nie wiem czy okłamywał, ale zatajał pewne informacje (co chyba jest niemal równoznaczne z kłamstwem) i dowiadywałam się o jakichś rzeczach wprawdzie od niego ale w tzw. swoim czasie - na zasadzie niespodzianki. Kiedy próbowałam z nim zerwać też robił sceny, wprawdzie nie były to próby samobójstwa, ale upijania się, czy wzbudzania we mnie zazdrości. I też usłyszałam od niego, że nie chce, nie wyobraża sobie życia beze mnie, ale nie w kontekscie szantażu, ale decyzji o rozwodzie.
Sądząc po swoim przykładzie i czytając inne wątki dochodzę do wnioski, że tacy faceci, to są bardzo trudne jednostki do "współżycia". Często mające jakieś nizbyt miłe doświadczenia z przeszłości, które miały wpływ na ich charakter. Z drugiej strony to bardzo inteligentni filozofowie.
Dlaczego się z taką osobą tak dobrze dogadałam? Sama nie wiem. Może dlatego, że sama miałam traumatyczne przeżycia w przeszłości i rozumiałam jego a on mnie jak nikt inny. Na początku był bardzo skryty, potem zaczął się coraz bardziej otwierać, mówić o rzeczach które leżały mu na sercu, o trudnym dzieciństwie itd., o historiach o którch nikomu wcześniej nie mówił (podobnie jak ja). Wiele razy się sprzeczaliśmy w poglądach - ja mu mówiłam, że ma skrzywiony obraz wartości, starałam mu pokazać, On robił to samo. Czasem się obruszał, mówił nawet że go obraziłam, ale w końcu przyznawał mi rację, twierdząc, że coraz bardziej jest świadomy pewnych rzeczy z których nie zdawał sobie sprawy, albo miał na nie inny pogląd. Wierzę, że mówi to szczerze, ale pewności nie mam.
Ogólnie nie polecam, bo bycie z taką osobą to ciężki kawałek chleba. Ja dałam szansę na własne ryzyko. Trzeba jednak naprawdę się kochać, chcieć być razem i sukcesywnie budować wzajemne zaufanie. Inaczej to nie ma najmniejszego sensu.
Pozdrawiam

100

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Anastacjaa, widzę, że mnie rozumiesz. Chyba nikt tak nie rozumie, jak osoba o tych samych doświadczeniach. Rozumiem, że od samego początku kręcił na 2 fronty. Ty i żona? Rozwiódł się z żoną? Jeżeli możesz to odezwij się do mnie na e-mail ang.s@o2.pl. Dziękuję z góry.

101 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-01-02 12:32:19)

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Anastacjaa, widzę, że mnie rozumiesz. Chyba nikt tak nie rozumie, jak osoba o tych samych doświadczeniach. Rozumiem, że od samego początku kręcił na 2 fronty. Ty i żona? Rozwiódł się z żoną? Jeżeli możesz to odezwij się do mnie na e-mail ang.s@o2.pl. Dziękuję z góry.

Tak, rozumiem Cie i to bardzo dobrze a jednocześnie współczuję bo wiem jaka to trudna sytuacja, tym bardziej że o jego małżeństwie nie wiedzialas wczesniej. Ja wiedzialam prawie od początku, tzn od 2 spotkania. Na początku sie tylko przyjaznilismy. Rozwiódł się niedawno po 2 latach naszej znajomosci. Teraz jesteśmy razem. Jest też jego dziecko. Nie jest łatwo...ale się kochamy.
Poczytaj sobie moj wątek (też trafiam na to forum w chwili kryzysu). Tylko uprzedze, ze niektóre osoby znalazły w nim miejsce do wyzycia się na 'kochance'...

102

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Anastacjaa napisał/a:
brzoskwina napisał/a:

Anastacjaa, widzę, że mnie rozumiesz. Chyba nikt tak nie rozumie, jak osoba o tych samych doświadczeniach. Rozumiem, że od samego początku kręcił na 2 fronty. Ty i żona? Rozwiódł się z żoną? Jeżeli możesz to odezwij się do mnie na e-mail ang.s@o2.pl. Dziękuję z góry.

Tak, rozumiem Cie i to bardzo dobrze a jednocześnie współczuję bo wiem jaka to trudna sytuacja, tym bardziej że o jego małżeństwie nie wiedzialas wczesniej. Ja wiedzialam prawie od początku, tzn od 2 spotkania. Na początku sie tylko przyjaznilismy. Rozwiódł się niedawno po 2 latach naszej znajomosci. Teraz jesteśmy razem. Jest też jego dziecko. Nie jest łatwo...ale się kochamy.
Poczytaj sobie moj wątek (też trafiam na to forum w chwili kryzysu). Tylko uprzedze, ze niektóre osoby znalazły w nim miejsce do wyzycia się na 'kochance'...

Anastacjaa...
Tez byłam kochanką. I mam swoje zdanie o takich jak ja... Ci, którzy wyzywali sie na Tobie, nie potrafili wejść w Twoją skórę. Takie żabcie czasem z tego wierszyka.

Mnie nie ułozyło się tak jak Tobie. Niczego jednak nie żałuję. Dotarło do mnie szybko, że miałam byc dupa na boku. A na to nie pójdę. Za nic w świecie. nigdy.

Tobie życzę wszystkiego dobrego. bo uważam, że nie a takiej siły, ktora zmusilaby mnie do bycia z kimś wbrew woli mojego serca.

Niemniej jednak tu na forum dowiedziałam się, że zdradzane mężatki bardzo cierpią. Są takie, które przyjęly te zyciową porażke z klasą i takie, które sobie z nią nie radzą. Stąd ich zażarta polemika z kochanką...

103

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

JA też nie chcę być dupą na boku. Nie zasługuję na to, aby się mną bawić.

A czy On się rozwiedzie, póki co to nie przekonał mnie do dalszej gry...

104

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

JA też nie chcę być dupą na boku. Nie zasługuję na to, aby się mną bawić.

A czy On się rozwiedzie, póki co to nie przekonał mnie do dalszej gry...

Brzoskwinko... Nie potrafię zdefiniować Miłości. Jedno wiem... Na pewno to nie gra.
To Ty musisz wiedzieć sama, co z tym wszystkim począć.

105

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Właśnie dlatego nazwałam to grą, a nie miłością. Miłość to nie zabawa uczuciami drugiej osoby...

106

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Właśnie dlatego nazwałam to grą, a nie miłością. Miłość to nie zabawa uczuciami drugiej osoby...

Może zapytaj, kiedy wyprowadza się od żony.

Mówił Tobie o relacjach z żoną ? Czy był na tyle uczciwy, że kiedykolwiek powiedział jej, że nic do niej nie czuje?

107

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

brzozkwinka napojzniej do czwartku moze zlozyc pozew rozwodowy .Dla chcacego nic trudnego .Wytrzymasz tyle ,zeby nie widziec sie z nim ? Nie kocha zony ok .kocha Ciebie tez ok .
W czwartek sklada pozew rozwodowy ,odpis przynoszac Tobie .Poniewaz nie ma dzieci ,sprawa rozwodowa to 15 minut .Jak to aleksandra napisala w miesicu mozna sie ogarnac .
Tu nie ma nic skomplikowanego .Oprocz choroby zony .Bedzie placil jej alimenty .
Podolasz temu ?

108

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Czy temu podołam? Sądzę, że dałabym radę...

Jednak uważam, że On jest na tyle cwany, że mnie oszukuje, a żona nic nie wie. Nie wiem, może się mylę. Jestem przewrażliwiona. Napisałam Mu, że żadną dupą na boku nie będę.

Co On z tym zrobi... Jego wybór. Ja się określiłam. Wystarczająco już się nacierpiałam.
Nie będę Nikomu rozkazywać co ma robić. To jego życie. Jeżeli potrafi żyć z takimi wyrzutami sumienia, to już Jego sprawa.

109

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Napisałam Mu, że żadną dupą na boku nie będę.

Trzymaj sie tego Brzoskwinko...

110

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Nie mam innego wyjścia. Albo ktoś traktuje mnie poważnie, albo nie mamy o czym rozmawiać...

111

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Nie mam innego wyjścia. Albo ktoś traktuje mnie poważnie, albo nie mamy o czym rozmawiać...

Trzeba mierzyć do kogoś sercem... Niczym innym.

112

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Niestety moje serce przegrywa z rozumem, dlatego cierpię...

113

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Niestety moje serce przegrywa z rozumem, dlatego cierpię...

To zrozumiałe. Niech jednak rozum ukradkiem wyjdzie przed serce i zabawi sie w odkrywanie przyszłości... Wariantów wiele...

114

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Anastacjaa, przeczytałam z ciekawości Twoją historię i powiem ci, że jestem pod wrażeniem. Z tego co mi wiadomo, kochanka rzadko kiedy "wygrywa". Życzę Ci szczęścia. Ale wiadomo - wyjątek potwierdza regułę...

115

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
brzoskwina napisał/a:

Anastacjaa, przeczytałam z ciekawości Twoją historię i powiem ci, że jestem pod wrażeniem. Z tego co mi wiadomo, kochanka rzadko kiedy "wygrywa". Życzę Ci szczęścia. Ale wiadomo - wyjątek potwierdza regułę...

Nie uwzam sie za wygrana...ani za kochankę...Nie wygrałam losu na literii ani nie szukam atrakcji...zakochalam sie w zonatym...
Sama bylam bliska stwierdzeniu ze on tylko szukal 'dupy' na boku i przez te 1,5 roku przyjazni tylko chcial mnie urobic..
Warto jednak dla 'weryfikacji' postawić na swoim mieć dużo nawet wiecej niz on do powiedzenia..taka 'bron'..on nie ma widzieć w nas ofiary a silną kobiete autorytet...to go zmusi do zmian..o ile do nich jest sklonny

116

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

[quote=brzoskwin
a]Anastacjaa, przeczytałam z ciekawości Twoją historię i powiem ci, że jestem pod wrażeniem. Z tego co mi wiadomo, kochanka rzadko kiedy "wygrywa". Życzę Ci szczęścia. Ale wiadomo - wyjątek potwierdza regułę...

I jeszcze jedna 'rzecz'..ten moj ma dziecko a to duża komplikacja.
Wprawdzie zawsze lubilam dzieci ale jednak poznanie jego dziecka bylo dla mnie mega stresujace
Nie chce byc dla niego druga matka.. narazie mamy fajny kontakt ale jeszcze nie ujawnilismy tego ze jestesmy razem...wolimy poczekac...ale o kontakt dobry juz dbamy..
Wiem ze posypia sie gromy ze jak to ze nie ma afery ze zona dziecko o mnie nie wie..ze.poznalam je jako 'znajoma'..a ex zony poki co wcale...  ale ja oboje uważamy ze tak lepiej dla wszystkich...

117

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Anastacjaa napisał/a:

[quote=brzoskwin
a]Anastacjaa, przeczytałam z ciekawości Twoją historię i powiem ci, że jestem pod wrażeniem. Z tego co mi wiadomo, kochanka rzadko kiedy "wygrywa". Życzę Ci szczęścia. Ale wiadomo - wyjątek potwierdza regułę...

I jeszcze jedna 'rzecz'..ten moj ma dziecko a to duża komplikacja.
Wprawdzie zawsze lubilam dzieci ale jednak poznanie jego dziecka bylo dla mnie mega stresujace
Nie chce byc dla niego druga matka.. narazie mamy fajny kontakt ale jeszcze nie ujawnilismy tego ze jestesmy razem...wolimy poczekac...ale o kontakt dobry juz dbamy..
Wiem ze posypia sie gromy ze jak to ze nie ma afery ze zona dziecko o mnie nie wie..ze.poznalam je jako 'znajoma'..a ex zony poki co wcale...  ale ja oboje uważamy ze tak lepiej dla wszystkich...

A jak maleństwo zareagowalo Anastacjoo?

118

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Sponiewierana napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

[quote=brzoskwin
a]Anastacjaa, przeczytałam z ciekawości Twoją historię i powiem ci, że jestem pod wrażeniem. Z tego co mi wiadomo, kochanka rzadko kiedy "wygrywa". Życzę Ci szczęścia. Ale wiadomo - wyjątek potwierdza regułę...

I jeszcze jedna 'rzecz'..ten moj ma dziecko a to duża komplikacja.
Wprawdzie zawsze lubilam dzieci ale jednak poznanie jego dziecka bylo dla mnie mega stresujace
Nie chce byc dla niego druga matka.. narazie mamy fajny kontakt ale jeszcze nie ujawnilismy tego ze jestesmy razem...wolimy poczekac...ale o kontakt dobry juz dbamy..
Wiem ze posypia sie gromy ze jak to ze nie ma afery ze zona dziecko o mnie nie wie..ze.poznam je jako 'znajoma'..a ex zony poki co wcale...  ale ja oboje uważamy ze tak lepiej dla wszystkich...

A jak maleństwo zareagowalo Anastacjoo?

Chyba do końca nie jest swiadome albo przyzwyczajone ze rodzice nie.sa razem..poza tym ta otoczka Swiat, Sylwestra...
Ja tez pomimo ze sama nie mam dzieci mialam z nimi duzo do czynienia...nie tylko poprzez dzieci w rodzinie czy u znajomych ale tez przez wiele lat udzialam prywatnych lekcji... Takie od razu zlamalam wspolny jezyk z jego dzieckiem...i narazie mam wrazenie ze traktuje mnie jak nauczycielke-kolezanke i niech poki co tak bedzie...Zależy mi na jej zaufani, sympatii... I chyba lepiej ze nie wie ze z jej tata jestesmy razem...jeszcze nie pora by jej powiedziec...

119

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Pytam, bo moje Dzieci poczatkowo akceptowaly moją znajomość z kochankiem. Potem - teraz jestem pewna, ze po interwencji byłego - odwróciły sie przeciwko jemu.

Gdy jego juz nie ma, bo wedlug mnie traktował mnie jak odskocznie - zmieniły zdanie. Utrzymuje z nim kontakt telefoniczny jedynie - a one o tym wiedza i nie sprzeciwiają się.To jedynie relacje sluzbowe i może troche prywatne  ze wzgledu na moje kłopoty. nic więcej. Nie wejdę już do tej samej rzeki.

120

Odp: Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.
Sponiewierana napisał/a:

Pytam, bo moje Dzieci poczatkowo akceptowaly moją znajomość z kochankiem. Potem - teraz jestem pewna, ze po interwencji byłego - odwróciły sie przeciwko jemu.

Gdy jego juz nie ma, bo wedlug mnie traktował mnie jak odskocznie - zmieniły zdanie. Utrzymuje z nim kontakt telefoniczny jedynie - a one o tym wiedza i nie sprzeciwiają się.To jedynie relacje sluzbowe i może troche prywatne  ze wzgledu na moje kłopoty. nic więcej. Nie wejdę już do tej samej rzeki.

Ja nie wiem jak to u mnie będzie, jak dziecko się dowie, że jesteśmy z tatą parą i przyznam szczerze że się tego trochę obawiam. Na razie spotkaliśmy się, poznaliśmy w większym gronie. Teraz planujemy gdzieś razem wyjechać na ferie ale też najprawdopodobniej ze znajomymi.
Dla mnie to zupełnie nowa sytuacja z którą muszę się oswoić, co dopiero dziecko. Inna sprawa, że najpierw musimy we dwójkę trochę pożyć, poukładać wszystko, bo jednak sporo się zmieniło. On wie, że jeśli choć raz nadużyje mój kredyt zaufania, to koniec z nami. Dlatego ostrożnie w to wchodzę. I to nie tak że czuję, że już "wygrałam", bo nie rywalizowałam z żoną, nawet jej nie znam. O ew wygranej (ale nie z żoną tylko... uczucia?)będę mogła powiedzieć dopiero za wiele lat, jeśli nam się uda i będziemy razem wciąż tworzyć szczęśliwą parę.

Posty [ 66 do 121 z 121 ]

« Żona chce rozwodu, ja ją bardzo kocham i chce ratować nasze małżeństwo | Zdrada i porzucenie syna- jak reagować »

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bycie nieświadomie kochanką. Złamane życie.

Warto przeczytać w tym dziale

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026