netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Bycie kochanką nie jest łatwe.

170 odpowiedzi17 240 wyświetleńzałożony przez NeverMind, 08.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bycie kochanką nie jest łatwe.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 171 ]

1

Temat: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Bycie kochanką nie jest łatwe.
Odejście jest jeszcze trudniejsze.
Gdyby cofnąć czas sądzę, że nie podjęłabym takiej decyzji 1.5 roku temu. Jednak nie żałuję, potraktowałam to jako doświadczenie, nie przygodę. Przygodę można przeżyć wybierając się na spływ kajakowy. Romans to odpowiedzialność za to co się stworzyło i trzeba w każdym momencie być gotowym aby ponieść konsekwencje. Natłok emocji towarzyszących podczas romansu to naprawdę ogromne skupisko- począwszy od radości kończąc na obojętności, smutku bądź rozżalenia. Romans to jednak nie szczęście. Nie ma tego szczęścia ani w jednej minucie, jest złudzenie szczęścia co większość kobiet gubi, rozpalając nadzieję na lepsze życie, które nigdy nie nastąpi. Nawet odejście od żony to nie lepsze życie, to nie jest szczęście?  Nigdy nikt nie wybuduje swojego szczęścia na swoim nieszczęściu.
Czasu nikt nie cofnie? co było, przeminęło, a każda z nas wyciąga wnioski. Prosiłam o siłę, aby trwać dalej? po wzlotach, a szczególnie upadkach otrzymałam ją. Odeszłam. Potrafię patrzeć temu człowiekowi każdego dnia w oczy. Potrafię powiedzieć ?nie?.
Kochać i być kochanym to najważniejsze w życiu?
Resztki miłości nie mogą uszczęśliwić.
To nie jest szczęście.

                                              ?(?)Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść??
                                                                       ...

2

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Dobrze, że potrafisz wyciągać wnioski. Następnym razem będziesz rozsądniejsza, nie wpakujesz się w romans. Twoje świadectwo powinna każda jeszcze lub potencjalna kochanka powtarzać sobie jak mantrę.

3

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Bycie złodziejem też łatwe nie jest, w końcu zawsze jest ryzyko, że wpadniesz i kolejne kilka lat spędzisz w więzieniu. Bycie kochanką, bycie złodziejem to wybór. Fajnie, że wyciągnęłaś wnioski, szkoda, że czasu nie cofniesz i skrzywdzona żona nadal będzie skrzywdzona mimo Twojej skruchy.

4

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Dokladnie NeverMind trzeba wiedziec kiedy ze sceny zejśc!


Piekna piosenka smile

http://www.youtube.com/watch?v=hNqpkigpLgk&feature=related

5 Ostatnio edytowany przez Emilia (2011-10-09 00:14:35)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Tisha, skrzywdzona żona jest w stanie poradzić sobie z traumą, czas jest w tym momencie je sprzymierzeńcem. I nie ma co rozpamiętywać owej krzywdy, to nic nie zmieni. Czasu nie cofnie. Jedyne co można zrobić to postarać się wyciągnąć wnioski, co autorka wątku zrobiła i chwała jej za to oraz nie popełniać takich błędów w przyszłości. I oczywiście wybaczyć sobie, bo to bardzo ważne.

6

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Czasem mysle, żę gdyby wsrod ludzi panowala zlota zasada i absolutnie kazdy sie do niej stosowal, że malzenstwo rzecz święta- to polowa dzialow tego forum w ogole by nie powstała

7

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:

Czasem mysle, żę gdyby wsrod ludzi panowala zlota zasada i absolutnie kazdy sie do niej stosowal, że malzenstwo rzecz święta- to polowa dzialow tego forum w ogole by nie powstała

Ale niestety życie to nie bajka. Poza tym gdyby każdy tak myślał, to wszyscy bylibyśmy tacy sami, życie było by nudną sielanką.

8

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Emilia napisał/a:
invisible napisał/a:

Czasem mysle, żę gdyby wsrod ludzi panowala zlota zasada i absolutnie kazdy sie do niej stosowal, że malzenstwo rzecz święta- to polowa dzialow tego forum w ogole by nie powstała

Ale niestety życie to nie bajka. Poza tym gdyby każdy tak myślał, to wszyscy bylibyśmy tacy sami, życie było by nudną sielanką.

Spróbuj powiedzieć to- kobietom, które przeżyły zdradę. One Ci najlepiej powiedzą jaką wartość miałaby ta "nudna sielanka".

9

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
Emilia napisał/a:
invisible napisał/a:

Czasem mysle, żę gdyby wsrod ludzi panowala zlota zasada i absolutnie kazdy sie do niej stosowal, że malzenstwo rzecz święta- to polowa dzialow tego forum w ogole by nie powstała

Ale niestety życie to nie bajka. Poza tym gdyby każdy tak myślał, to wszyscy bylibyśmy tacy sami, życie było by nudną sielanką.

Spróbuj powiedzieć to- kobietom, które przeżyły zdradę. One Ci najlepiej powiedzą jaką wartość miałaby ta "nudna sielanka".

Podpisuje się pod tym rękami i nogami pod tym co napisała Invisible. Dodam, że trzeba naprawdę dojrzeć, żeby docenić tą "nudną sielankę".

10

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Ok, ale ja zostałam zdradzona, pod koniec małżeństwa, wtedy gdy jeszcze miałam siły do ratowania (nie mam pewności czy była to zdrada fizyczna, ale emocjonalna na pewno, on oczywiście nie miał dość klasy żeby się przyznać, a o jej "klasie" wolę się na forum nie rozpisywać). I dzięki bogu, że tak się stało. On nie należał do najnormalniejszych osób, że się tak eufemistycznie wyrażę, nie wiem więc do dzisiaj jakim cudem kochanka - kobieta doświadczona przez los była tak naiwna, że poleciała na takiego pasożyta. Nudna sielanka dla mnie była straconymi dwoma latami, które mogłam w atrakcyjny sposób spożytkować, gdybym tylko wiedziała za jakiego gada wyszłam big_smile. Rozumiem, że kobiety zdradzane przeżywają koszmar, ale cóż, takie jest życie, nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie, a zresztą jestem zdania, że owa lekkość życia nie byłaby zbyt wartościowa.

11

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Emilia napisał/a:

Ok, ale ja zostałam zdradzona, pod koniec małżeństwa, wtedy gdy jeszcze miałam siły do ratowania (nie mam pewności czy była to zdrada fizyczna, ale emocjonalna na pewno, on oczywiście nie miał dość klasy żeby się przyznać, a o jej "klasie" wolę się na forum nie rozpisywać). I dzięki bogu, że tak się stało. On nie należał do najnormalniejszych osób, że się tak eufemistycznie wyrażę, nie wiem więc do dzisiaj jakim cudem kochanka - kobieta doświadczona przez los była tak naiwna, że poleciała na takiego pasożyta. Nudna sielanka dla mnie była straconymi dwoma latami, które mogłam w atrakcyjny sposób spożytkować, gdybym tylko wiedziała za jakiego gada wyszłam big_smile. Rozumiem, że kobiety zdradzane przeżywają koszmar, ale cóż, takie jest życie, nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie, a zresztą jestem zdania, że owa lekkość życia nie byłaby zbyt wartościowa.

Chodzi tylko o popieranie zdrowych zasad i akcentowanie tego co dla nas jest wzorcem, normą i wartością. W wątku autorki poruszyl mnie fakt, ze jest kolejna osobą, która zdeptała czyjś związek a teraz "popisuje się" jakże wartościowymi refleksjami- tylko o ten aspekt mi chodzi. I szczerze ja nie musze z "butami" pchac się komus w związek by wiedziec to co napisala autorka.
Owa lekkość dla mnie to nic innego jak zachowanie równowagi pomiędzy sumieniem a normami, które zinternalizowałam. Dopiero jak człowiek sobie sam stwarza trudności zaczyna rozumieć jak wspaniała jest ta "lekkość".
A i po to w rozwoju psychicznym osiągamy tak cenny dar jakim jest myślenie abstrakcyjne aby moc analizować i przewidywać następstwa w pewnych kwestiach.

12

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:

W wątku autorki poruszyl mnie fakt, ze jest kolejna osobą, która zdeptała czyjś związek a teraz "popisuje się" jakże wartościowymi refleksjami- tylko o ten aspekt mi chodzi. I szczerze ja nie musze z "butami" pchac się komus w związek by wiedziec to co napisala autorka.

Lepiej bym tego nie ujęła. Dokładnie o to chodzi, czy nie można użyć mózgu najpierw, a nie po fakcie? Czy musiała rozwalić czyjeś małżeństwo, żeby stać się "mądrzejsza"? Ta sytuacja przypomina taki schemat półinteligentnego człowieka, który posiada jakiś sprzęt, który nagle przestaje działać. Zamiast w pierwszym odruchu spojrzeć w instrukcję to kombinuje na wszystkie sposoby, metodami typu "uderz", "pacnij", "odkręć, przedmuchaj". W gruncie czego okazuje się, że rozwala urządzenie, a wystarczyło tylko podłączyć je do prądu, bądź wcisnąć "start". I co z tego, że jak kupi nowe to już więcej tak nie zrobi, jak mógłby cieszyć się tym poprzednim zamiast wyrzucać je na śmietnik, gdyby spojrzał do instrukcji.

13

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Tisha napisał/a:
invisible napisał/a:

W wątku autorki poruszyl mnie fakt, ze jest kolejna osobą, która zdeptała czyjś związek a teraz "popisuje się" jakże wartościowymi refleksjami- tylko o ten aspekt mi chodzi. I szczerze ja nie musze z "butami" pchac się komus w związek by wiedziec to co napisala autorka.

Lepiej bym tego nie ujęła. Dokładnie o to chodzi, czy nie można użyć mózgu najpierw, a nie po fakcie? Czy musiała rozwalić czyjeś małżeństwo, żeby stać się "mądrzejsza"? Ta sytuacja przypomina taki schemat półinteligentnego człowieka, który posiada jakiś sprzęt, który nagle przestaje działać. Zamiast w pierwszym odruchu spojrzeć w instrukcję to kombinuje na wszystkie sposoby, metodami typu "uderz", "pacnij", "odkręć, przedmuchaj". W gruncie czego okazuje się, że rozwala urządzenie, a wystarczyło tylko podłączyć je do prądu, bądź wcisnąć "start". I co z tego, że jak kupi nowe to już więcej tak nie zrobi, jak mógłby cieszyć się tym poprzednim zamiast wyrzucać je na śmietnik, gdyby spojrzał do instrukcji.

techniczne ujecie problemu:) dokładnie tak, na podstawie tego opisu- można sobie zobrazować sytuacje:)

14

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Ponieważ mam dobre serce, serdecznie współczuję wszystkim kochankom.

Jak one, bidule,   m u s z ą    się męczyć.

Tyle trudności, tyle niewygód, a one, tak bardzo się poświęcają.

Wyrazy podziwu za tak trudne decyzje.

15

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

No właśnie o to chodzi, że nie zawsze można użyć mózgu przed faktem... Ludzie są słabi, popełniają błędy, z różnych względów podejmują nie najlepsze decyzje... A poa tym w większości zdrad żona nigdy się nie dowiaduje. Ja wyszłam z takiego trójkąta i w tym momencie ja cierpię najbardziej, może na własne życzenie, ale jednak...

16

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Wielokropek napisał/a:

Ponieważ mam dobre serce, serdecznie współczuję wszystkim kochankom.

Jak one, bidule,   m u s z ą    się męczyć.

Tyle trudności, tyle niewygód, a one, tak bardzo się poświęcają.

Wyrazy podziwu za tak trudne decyzje.

life is brutal nikt nie powiedział, że będzie lekko..

Tak: wyobraz sobie, chcesz byc dobra, dac facetowi szczescie, bo żona nie potrafila, chcesz mu wynagrodzic tyle lat trudnego malzenstwa, jesteś przy nim w chwilach kryzysu gdy jest mu cieżko, zapewniasz mu gniazdko na wypadek gdyby zechcial sie wprowadzic- miliony poświęceń w zamian jedynie oczekujesz miłości a tu psikus facet wraca do żony dowartościowany. Takie to życie jest ciężkie..
I tak nas doświadcza.. no skąd mialaś wiedzieć, że wroci do żony? ohh nie da sie przeciez przewidziec przyszlosci, dlatego jest tak ciężko.. łączmy się w bólu ohh..

17

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Do kiedy obowiązuje nas żałoba?

18

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Fajnie dziewczyny, że macie ubaw po pachy...

19

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Aga30 napisał/a:

Fajnie dziewczyny, że macie ubaw po pachy...

Raczej sarkazm lub ironia

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-09 15:03:20)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Aga30 napisał/a:

Fajnie dziewczyny, że macie ubaw po pachy...

Ubawu nie mam żadnego, po pachy - też nie. Natomiast zadziwiają mnie żale na swój trudny los wszystkich kochanek. Nie rozumiem tego, ułomną kobietą jestem,  u ż a l a n i a    s i ę   n a d    s w o j ą    ś w i a d o m ą    d e c y z j ą   "bycia tą trzecią".
I mam za każdym razem dylemat: śmiać się czy współczuć. Wybieram drogę pośrednią.

21 Ostatnio edytowany przez invisible (2011-10-09 15:12:29)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Ok. Znam dziewczyne osobiscie, ktora po pol roku motania przez faceta dowiedziala sie ze ma zone i dwóch synów. W tym czasie zdazyla stracic dziewictwo z nim i poswiecic sie do tego stopnia ze juz nie istnialo nic w życiu poza jego imieniem na jej ustach. Jej wspolczuje i to niezwykle bardzo. Jednakże wchodząc w sytuacje ze "świadomością" ponośmy tego konsekwencje!!

Powinnyśmy otworzyć wątek specjalny- związany z naszymi rozterkami odnosnie mam "świadomość" i co dalej... wówczas doradzanie i nasze opinie znajdą jakikolwiek sens

22

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Kobiety wypowiadacie sie na temat,,Bycie kochanką nie jest łatwe,,, ale zastanówcie sie czy bycie żoną jest łatwe? Wiele żon zostało zdradzonych,wybaczyły bo zawsze jest jakiś powód do wybaczenia,a to długi, a to dom, a to dzieci,i koło błędne. Nauczyły sie kochac od nowa , ufac, a i tak nigdy nie jest pewne czy facet nie robi nic nadal na boku. Każda kobieta zdradzona ma zawsze żal i nienawiśc do kochanki, ale mało , która ma żal do męża.A moim zdaniem wina jest zawsze po połowie , chociaż wiadomo , że to kochanka ma wybór byc lub nie z takim facetem. Nie można tylko miec żalu do kobiety , która jest kochanka , ale przede wszystkim do naszego partnera. A tak już na sam koniec zastanówmy sie dlaczego nasi partnerzy szukają zabawy na boku?

23 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-09 15:18:34)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

invisible,
to, o czym napisałaś to jest zupełnie inna bajka.
I zupełnie inną bajką jest pomoc "tej trzeciej" w wyjściu z trójkąta. Wówczas, staję do boku osobie, która szuka pomocy. Ale czym innym jest użalanie się nad losem "tej trzeciej". Użalanie się, nad kimkolwiek, nie znoszę. Nie daje ono nic dobrego, a tylko pogrąża bardziej osobę, która jest podmiotem użalania się. Zamiast tego proponuję trzeźwą ocenę rzeczywistości - metodę skuteczną dla osób szukających pomocy.


samożycie,
poruszyłaś zupełnie inną kwestię. Choć, może nie.
Nie jestem zdradzoną żoną (nie mam żadnych na ten temat informacji). Moim zdaniem, kochanka przyczynia się do cierpienia zdradzanej żony. I zgodnie z tym myśleniem, też jest osobą "winną".

24

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
samożycie napisał/a:

Kobiety wypowiadacie sie na temat,,Bycie kochanką nie jest łatwe,,, ale zastanówcie sie czy bycie żoną jest łatwe? Wiele żon zostało zdradzonych,wybaczyły bo zawsze jest jakiś powód do wybaczenia,a to długi, a to dom, a to dzieci,i koło błędne. Nauczyły sie kochac od nowa , ufac, a i tak nigdy nie jest pewne czy facet nie robi nic nadal na boku. Każda kobieta zdradzona ma zawsze żal i nienawiśc do kochanki, ale mało , która ma żal do męża.A moim zdaniem wina jest zawsze po połowie , chociaż wiadomo , że to kochanka ma wybór byc lub nie z takim facetem. Nie można tylko miec żalu do kobiety , która jest kochanka , ale przede wszystkim do naszego partnera. A tak już na sam koniec zastanówmy sie dlaczego nasi partnerzy szukają zabawy na boku?

Wiesz, największym problemem sprzeczek na forach jest to, że każdy próbuje "ugryżć" temat z innej płaszczyzny..To zrozumiałe, każdy ma przemyślenia osobiste odnośnie danego tematu. Każdy może odnależć inny aspekt wypowiedzi. Wiadomo, że w temacie "zdrady małżeńskiej" każdy może akcentować cos innego. Albo zdradzoną żone, albo kochanke i jej sytuacje, albo męża...

25

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Oj biedne żony i biedne żony... Ja wychodzę z kilku założeń:

1. Jak się chłopa przy sobie nie umie utrzymać to co się dziwić?
2. Jak się umiało utrzymać, ale okazało się, że chłop to pies na baby to też nie wiem nad czym tu płakać?
3. Jak już się dowiedziało o zdradzie to zamiast siedzieć i biadolić, sprawić taki łomot jednej i drugiej stronie, żeby romansów się odechciało do końca życia.
4. Rozważyć decyzję czy lepiej mi z nim czy bez niego i podjąć odpowiednią.

Życie, tak naprawdę wcale nie jest takie skomplikowane tylko niektórzy je sobie komplikują. Wmawiają nam, że wielka, romantyczna miłość powinna trwać przez wieki, ale każda z nas wie, ze to bzdura. Na każdym etapie życia są inne wartości i inne priorytety. Trzeba tylko znaleźć równowagę i absolutnie nie tracić szacunku do siebie. Uważam, że miłość do samego siebie jest jedynym i najtrwalszym uczuciem, które powinnyśmy cenić i pielęgnować. Nikt nam szczęścia nie da jeżeli same jesteśmy nieszczęśliwe.

26

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Wielokropek napisał/a:

invisible,
to, o czym napisałaś to jest zupełnie inna bajka.
I zupełnie inną bajką jest pomoc "tej trzeciej" w wyjściu z trójkąta. Wówczas, staję do boku osobie, która szuka pomocy. Ale czym innym jest użalanie się nad losem "tej trzeciej". Użalanie się, nad kimkolwiek, nie znoszę. Nie daje ono nic dobrego, a tylko pogrąża bardziej osobę, która jest podmiotem użalania się. Zamiast tego proponuję trzeźwą ocenę rzeczywistości - metodę skuteczną dla osób szukających pomocy.


samożycie,
poruszyłaś zupełnie inną kwestię. Choć, może nie.
Nie jestem zdradzoną żoną (nie mam żadnych na ten temat informacji). Moim zdaniem, kochanka przyczynia się do cierpienia zdradzanej żony. I zgodnie z tym myśleniem, też jest osobą "winną".

Użalanie? raczej zrozumienie i wsparcie. Nie koniecznie chodze i rozczulam się nad osobą oszukaną jak to mi jest jej żal itp. O moim wspólczuciu mówie teraz tylko do Was aby przywołać moje prywatne emocje. Na te "współczucie" składa się: "podstawowe zainteresowanie, którego wymaga osoba "poszkodowana", rozmowa (wysłuchanie) z "poszkodowanym", ewentualne wskazanie alternatywnych rozwiązań". -> oczywiscie mówie tu o przykładzie kobiety, która nie miala pojecia w co sie pakuje a nie o kimś "świadomym"!!!!

27

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

invisible,
to, o czym napisałaś to jest zupełnie inna bajka.
I zupełnie inną bajką jest pomoc "tej trzeciej" w wyjściu z trójkąta. Wówczas, staję do boku osobie, która szuka pomocy. Ale czym innym jest użalanie się nad losem "tej trzeciej". Użalanie się, nad kimkolwiek, nie znoszę. Nie daje ono nic dobrego, a tylko pogrąża bardziej osobę, która jest podmiotem użalania się. Zamiast tego proponuję trzeźwą ocenę rzeczywistości - metodę skuteczną dla osób szukających pomocy.


samożycie,
poruszyłaś zupełnie inną kwestię. Choć, może nie.
Nie jestem zdradzoną żoną (nie mam żadnych na ten temat informacji). Moim zdaniem, kochanka przyczynia się do cierpienia zdradzanej żony. I zgodnie z tym myśleniem, też jest osobą "winną".

Użalanie? raczej zrozumienie i wsparcie. Nie koniecznie chodze i rozczulam się nad osobą oszukaną jak to mi jest jej żal itp. O moim wspólczuciu mówie teraz tylko do Was aby przywołać moje prywatne emocje. Na te "współczucie" składa się: "podstawowe zainteresowanie, którego wymaga osoba "poszkodowana", rozmowa (wysłuchanie) z "poszkodowanym", ewentualne wskazanie alternatywnych rozwiązań". -> oczywiscie mówie tu o przykładzie kobiety, która nie miala pojecia w co sie pakuje a nie o kimś "świadomym"!!!!

Oj, bardzo przepraszam. W ferworze pisania zapomniałam o nowym akapicie. To o użalaniu się, to nie o Tobie. Wiem, że jesteś, podobnie jak ja, jego przeciwniczką.

28

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Przerażający jest fakt, że na forum co raz więcej pojawia się wątków własnie o byciu ta trzecią. Wynika to ze zmiany w zakresie poluzowania granic w tematach dotychczas uznawanych za tabu? Czy jakieś nowe zmiany w stylu życia "małżeństw" ?

Szkoda, że niejednokrotnie zdrady są wyciszane w przypadku żon, kobiety milkną i chowają ból przed spoleczenstwem-bo on zarabia!! byle by jakos dożyć z nim do ostatniego-do wyplaty bo same nie dają rady.. Zreszta powodow jest milion.
Wiec dlaczego kochanice wyszly poza granice "tematow tabu" i obwieszczają wszem i wobec o swoich rozterkach miłosnych do żonatych?to staje sie modne czy jak?
Boje sie, że to społeczeństwo zaczyna być bardziej pobłażliwe i zbyt altruistyczne do osób łamiących zasady moralne..

29

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Wielokropek napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Fajnie dziewczyny, że macie ubaw po pachy...

Ubawu nie mam żadnego, po pachy - też nie. Natomiast zadziwiają mnie żale na swój trudny los wszystkich kochanek. Nie rozumiem tego, ułomną kobietą jestem,  u ż a l a n i a    s i ę   n a d    s w o j ą    ś w i a d o m ą    d e c y z j ą   "bycia tą trzecią".
I mam za każdym razem dylemat: śmiać się czy współczuć. Wybieram drogę pośrednią.

A mnie zadziwia uzalanie sie zdradzonej zony, bo wchodzac w role zone jest swiadoma,ze ZAWSZE moze byc zdradzona, nikt nam nie zagwarantuje, ze ktos nigdy nie zdradzi !!
tak samo jak kochanka wchodzi w role tej trzeciej tak samo zona wchodzi w role zony, ktora jest najczesciej oklamywana to jest zycie, skoro nie potrafi utrzymac i zadbac o faceta, to musi sie liczyc z tym,ze ten oto maz znajdzie inna tongue
zycie tongue

a zona takie biedactwo o jejku jakie to zalosne,

30

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:

Przerażający jest fakt, że na forum co raz więcej pojawia się wątków własnie o byciu ta trzecią. Wynika to ze zmiany w zakresie poluzowania granic w tematach dotychczas uznawanych za tabu? Czy jakieś nowe zmiany w stylu życia "małżeństw" ?

Szkoda, że niejednokrotnie zdrady są wyciszane w przypadku żon, kobiety milkną i chowają ból przed spoleczenstwem-bo on zarabia!! byle by jakos dożyć z nim do ostatniego-do wyplaty bo same nie dają rady.. Zreszta powodow jest milion.
Wiec dlaczego kochanice wyszly poza granice "tematow tabu" i obwieszczają wszem i wobec o swoich rozterkach miłosnych do żonatych?to staje sie modne czy jak?
Boje sie, że to społeczeństwo zaczyna być bardziej pobłażliwe i zbyt altruistyczne do osób łamiących zasady moralne..

po rostu zaczelo sie o tym mowic, a nie ukrywac. swiat idzie do przodu, wieksze mozliwosci zdrady (internet, telefony), ale kiedys tez byly zdrady tylko nikt o tym nie mowil. A zona jak chce byc zdradzana i rola zdradzonej zony jej odpowiada to jej sprawa

31

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Ja jestem tak zdradzona zona dzieki niej moje malzenstwo sie skonczylo jak mozna dzieciom ojca zabrac?Jak mozna pakowac sie w cos tak chorego przeciez wiadomo ze kogos sie skrzywdzi ktos bedzie cierpial ze nie da sie tego ukryc na dluzsza mete.Czy moglabys napisac co toba kierowalo?czemu jednak weszlas w ten uklad?Bo milosc?Ja nie wierze w to ze na nieszczesciu innych mozna budowac szczescie dla siebie.To sie nie udaje a twoje sumienie?Nie mialas wyrzutow sumienia?Przeciez ty tez masz uczucia i co bylo ci dobrze w takim zwiazku zawsze ta druga?bo chocby sie pozniej bylo zona tego kochanka zawsze bedzie sie druga.

32

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Fajnie dziewczyny, że macie ubaw po pachy...

Ubawu nie mam żadnego, po pachy - też nie. Natomiast zadziwiają mnie żale na swój trudny los wszystkich kochanek. Nie rozumiem tego, ułomną kobietą jestem,  u ż a l a n i a    s i ę   n a d    s w o j ą    ś w i a d o m ą    d e c y z j ą   "bycia tą trzecią".
I mam za każdym razem dylemat: śmiać się czy współczuć. Wybieram drogę pośrednią.

A mnie zadziwia uzalanie sie zdradzonej zony, bo wchodzac w role zone jest swiadoma,ze ZAWSZE moze byc zdradzona, nikt nam nie zagwarantuje, ze ktos nigdy nie zdradzi !!
tak samo jak kochanka wchodzi w role tej trzeciej tak samo zona wchodzi w role zony, ktora jest najczesciej oklamywana to jest zycie, skoro nie potrafi utrzymac i zadbac o faceta, to musi sie liczyc z tym,ze ten oto maz znajdzie inna tongue
zycie tongue

a zona takie biedactwo o jejku jakie to zalosne,

Tak faktycznie. Na szczescie nikt nie ślubował nikomu wierności.. w ukladzie malzenskim!!!!!!!

33

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
tacharowa napisał/a:

Ja jestem tak zdradzona zona dzieki niej moje malzenstwo sie skonczylo jak mozna dzieciom ojca zabrac?Jak mozna pakowac sie w cos tak chorego przeciez wiadomo ze kogos sie skrzywdzi ktos bedzie cierpial ze nie da sie tego ukryc na dluzsza mete.Czy moglabys napisac co toba kierowalo?czemu jednak weszlas w ten uklad?Bo milosc?Ja nie wierze w to ze na nieszczesciu innych mozna budowac szczescie dla siebie.To sie nie udaje a twoje sumienie?Nie mialas wyrzutow sumienia?Przeciez ty tez masz uczucia i co bylo ci dobrze w takim zwiazku zawsze ta druga?bo chocby sie pozniej bylo zona tego kochanka zawsze bedzie sie druga.

A co Ty myslisz, ze jakby nie ona to nie znalazlaby sie kolejna?????????????? moze trzeba bylo zamknac meza w klatce bez kontaktu z ZADNA kobieta?? a skoro by sie inna nie znalazla to znaczy,ze kochal ta i chcialabys byc z mezem, ktory kocha inna ??
to nie ona Ci go zabrala, to on sobie poszedl. Zadna kobieta nie ma takiej sily,zeby odciagnac faceta od zony, ktora kocha, tak samo jak Ty nie mialas sily odciagnac go od kobiety, ktora kocha... czy to takie trudne do zrozumienia?

34

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Ubawu nie mam żadnego, po pachy - też nie. Natomiast zadziwiają mnie żale na swój trudny los wszystkich kochanek. Nie rozumiem tego, ułomną kobietą jestem,  u ż a l a n i a    s i ę   n a d    s w o j ą    ś w i a d o m ą    d e c y z j ą   "bycia tą trzecią".
I mam za każdym razem dylemat: śmiać się czy współczuć. Wybieram drogę pośrednią.

A mnie zadziwia uzalanie sie zdradzonej zony, bo wchodzac w role zone jest swiadoma,ze ZAWSZE moze byc zdradzona, nikt nam nie zagwarantuje, ze ktos nigdy nie zdradzi !!
tak samo jak kochanka wchodzi w role tej trzeciej tak samo zona wchodzi w role zony, ktora jest najczesciej oklamywana to jest zycie, skoro nie potrafi utrzymac i zadbac o faceta, to musi sie liczyc z tym,ze ten oto maz znajdzie inna tongue
zycie tongue

a zona takie biedactwo o jejku jakie to zalosne,

Tak faktycznie. Na szczescie nikt nie ślubował nikomu wierności.. w ukladzie malzenskim!!!!!!!

ale to ten maz jest niewierny a nie kochanka .. wiec o co kaman ? kochanka nikogo nie zdradza ...wiernosc slubowal maz i to on powinien sie z niej wywiazywac,

35

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Smutek82
To Twój wątek tak? "Jak w temacie, jestem kochanka od poltora roku. Chce to zakonczyc, ale nie wiem jak
On praktycznie ze mna mieszka, wiec sms nie wchodzi w gre, a tak byloby najprosciej, bo za bardzo kocham i nie mam odwagi prosto w oczy sad
Zostawila ktoras kochanka ? jak dlugo sie po tym dochodzi do siebie ?"

To nam wiele naświetla:D
A po co chcesz to zakonczyc? wiedzialas ze facet ma zone bylo fajnie i teraz co? przeciez to nie boli byc kochanka- to zona ma problem nie Ty.. bynajmniej wg Twoich zalożeń w tym wątku.

36

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:

Smutek82
To Twój wątek tak? "Jak w temacie, jestem kochanka od poltora roku. Chce to zakonczyc, ale nie wiem jak
On praktycznie ze mna mieszka, wiec sms nie wchodzi w gre, a tak byloby najprosciej, bo za bardzo kocham i nie mam odwagi prosto w oczy sad
Zostawila ktoras kochanka ? jak dlugo sie po tym dochodzi do siebie ?"

To nam wiele naświetla:D
A po co chcesz to zakonczyc? wiedzialas ze facet ma zone bylo fajnie i teraz co? przeciez to nie boli byc kochanka- to zona ma problem nie Ty.. bynajmniej wg Twoich zalożeń w tym wątku.

ja nic nie musze konczyc tongue papiery rozwodowe sa w sadzie wink tym razem Ci sie nie udalo wink
on jest moj smile wystarczyla spokojna rozmowa bez zadnych szantazow i klotni i pozew o rozwod oddany wink

37

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:

A mnie zadziwia uzalanie sie zdradzonej zony, bo wchodzac w role zone jest swiadoma,ze ZAWSZE moze byc zdradzona, nikt nam nie zagwarantuje, ze ktos nigdy nie zdradzi !!
tak samo jak kochanka wchodzi w role tej trzeciej tak samo zona wchodzi w role zony, ktora jest najczesciej oklamywana to jest zycie, skoro nie potrafi utrzymac i zadbac o faceta, to musi sie liczyc z tym,ze ten oto maz znajdzie inna tongue
zycie tongue

a zona takie biedactwo o jejku jakie to zalosne,

Tak faktycznie. Na szczescie nikt nie ślubował nikomu wierności.. w ukladzie malzenskim!!!!!!!

ale to ten maz jest niewierny a nie kochanka .. wiec o co kaman ? kochanka nikogo nie zdradza ...wiernosc slubowal maz i to on powinien sie z niej wywiazywac,

O to kaman, że kochanka placze bo stracila milosc życia jaka byl zonaty facet i oczekuje wsparcia!

38

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

Tak faktycznie. Na szczescie nikt nie ślubował nikomu wierności.. w ukladzie malzenskim!!!!!!!

ale to ten maz jest niewierny a nie kochanka .. wiec o co kaman ? kochanka nikogo nie zdradza ...wiernosc slubowal maz i to on powinien sie z niej wywiazywac,

O to kaman, że kochanka placze bo stracila milosc życia jaka byl zonaty facet i oczekuje wsparcia!

a zona moze oczekiwac wsparcia?
dokladnie tak samo kochanka moze oczekiwac wsparcia, bo jak maz wrocil do zony, to OSZUKAL kochanke, bo pewnie jej obiecywal,ze odejdzie. wiec kochanka zostala tak samo oszukana jak zona i ma takie samo prawo oczekiwac wsparcia jak zona

39

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

Smutek82
To Twój wątek tak? "Jak w temacie, jestem kochanka od poltora roku. Chce to zakonczyc, ale nie wiem jak
On praktycznie ze mna mieszka, wiec sms nie wchodzi w gre, a tak byloby najprosciej, bo za bardzo kocham i nie mam odwagi prosto w oczy sad
Zostawila ktoras kochanka ? jak dlugo sie po tym dochodzi do siebie ?"

To nam wiele naświetla:D
A po co chcesz to zakonczyc? wiedzialas ze facet ma zone bylo fajnie i teraz co? przeciez to nie boli byc kochanka- to zona ma problem nie Ty.. bynajmniej wg Twoich zalożeń w tym wątku.

ja nic nie musze konczyc tongue papiery rozwodowe sa w sadzie wink tym razem Ci sie nie udalo wink
on jest moj smile wystarczyla spokojna rozmowa bez zadnych szantazow i klotni i pozew o rozwod oddany wink

Jezeli facet zostawia jedna dla drugiej- to zawsze powinnas zyc ze swiadomoscia ze Ciebie zostawi dla innej.. Glupota jest wykluczac, ze jezeli ktos zdradza poprzednia partnerke to nie zrobi tego nastepnej. Tak nie musi byc oczywiscie ze nie...ale zawsze trzeba miec swiadomosc ryzyka. Miejmy nadzieje ze taka posiadasz.

40

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

Smutek82
To Twój wątek tak? "Jak w temacie, jestem kochanka od poltora roku. Chce to zakonczyc, ale nie wiem jak
On praktycznie ze mna mieszka, wiec sms nie wchodzi w gre, a tak byloby najprosciej, bo za bardzo kocham i nie mam odwagi prosto w oczy sad
Zostawila ktoras kochanka ? jak dlugo sie po tym dochodzi do siebie ?"

To nam wiele naświetla:D
A po co chcesz to zakonczyc? wiedzialas ze facet ma zone bylo fajnie i teraz co? przeciez to nie boli byc kochanka- to zona ma problem nie Ty.. bynajmniej wg Twoich zalożeń w tym wątku.

ja nic nie musze konczyc tongue papiery rozwodowe sa w sadzie wink tym razem Ci sie nie udalo wink
on jest moj smile wystarczyla spokojna rozmowa bez zadnych szantazow i klotni i pozew o rozwod oddany wink

Jezeli facet zostawia jedna dla drugiej- to zawsze powinnas zyc ze swiadomoscia ze Ciebie zostawi dla innej.. Glupota jest wykluczac, ze jezeli ktos zdradza poprzednia partnerke to nie zrobi tego nastepnej. Tak nie musi byc oczywiscie ze nie...ale zawsze trzeba miec swiadomosc ryzyka. Miejmy nadzieje ze taka posiadasz.

A kto inny mi zagwarantuje,ze mnie nie zdradzi kiedys? nikt mi tego nie zagwarantuje,ze mnie nie bedzie zdradzal. uwazam,ze takie samo ryzyko, a nawet mniejsze niz z innym wolnym facetem, bo moj K mnie kochal przez lata zanim odwazyl sie odezwac, wiec mam nadzieje,ze juz wie jak to jest beze mnie i jak sie za mna teskni latami, ze sie najpierw 10 razy zastanowi zanim zrobi cos glupiego wink tym bardziej,ze wie,ze jak ja odryje zdrade to on poleci szybko za drzwi ...

41

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:

ale to ten maz jest niewierny a nie kochanka .. wiec o co kaman ? kochanka nikogo nie zdradza ...wiernosc slubowal maz i to on powinien sie z niej wywiazywac,

O to kaman, że kochanka placze bo stracila milosc życia jaka byl zonaty facet i oczekuje wsparcia!

a zona moze oczekiwac wsparcia?
dokladnie tak samo kochanka moze oczekiwac wsparcia, bo jak maz wrocil do zony, to OSZUKAL kochanke, bo pewnie jej obiecywal,ze odejdzie. wiec kochanka zostala tak samo oszukana jak zona i ma takie samo prawo oczekiwac wsparcia jak zona

To zrozumiale, że patrzysz na to z tej perpektywy, bo jestes w tej sytuacji. Wiec na tym etapie Cie rozumiem. Widzisz to doskonale od strony kochanki. Owszem.. kazdy cierpi i powinien uzyskac wsparcie. Ale jezeli to co robi czlowiek wykracza poza normy uznane przez ogół to zawsze spotkasz sie z krytyką i przepraszam bardzo ale "widziały gały co brały".

42 Ostatnio edytowany przez Amarula (2011-10-09 16:43:45)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Napiszę wam moją historię i mam nadzieję, że choć ktoś coś poradzi, doradzi, a nie zbeszta.

Poznałam męzczyznę starszego od siebie, oczywiście ma żonę, dorosłego syna...wiadomo spotkania z początku to tylko wiadomo jakiś krótkotrwały romans miał być...no właśnie miałbyć, bo ja zaczęłam się coraz bardziej w niego wdrążać, coraz bardziej mi go brakuje i jest to taki ból...
Z żoną mu się nie układa (podobno) i nawet coś mówił o rozmowie, że jest mu dobrze ze mną, mogłabym być jego żoną itp...tylko, że jego wiek..Ogólnie stwierdził, że się zakochał we mnie...no a ja w nim...co jest teraz największym nieszczęściem, bo póki mi nie zależało i się bawiłam było ok. a teraz chcę go coraz mocniej i mocniej. Z poczatku też niczego sobie nie obiecywaliśmy, spotykaliśmy i tak wyszło

Wiem, pewnie głupia w to wszystko wierzę i marz e, bo pewnie każdy tak mówi...ale może jednak nie każdy??? Pytał mi się czego oczekuję, ale w końcu czego mogę???
Ogólnie stwierdził, że się zakochał we mnie...no a ja w nim...co jest teraz największym nieszczęściem, bo póki mi nie zależało i się bawiłam było ok

NIe wiem co robić...może jest jakiś sposób by go sprawdzić???
Ciągnąć to i poczekać, czy zakończyć to teraz z maskarycznym bólem serca...
ja jeszcze wierzę w ludzi...

43

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

O to kaman, że kochanka placze bo stracila milosc życia jaka byl zonaty facet i oczekuje wsparcia!

a zona moze oczekiwac wsparcia?
dokladnie tak samo kochanka moze oczekiwac wsparcia, bo jak maz wrocil do zony, to OSZUKAL kochanke, bo pewnie jej obiecywal,ze odejdzie. wiec kochanka zostala tak samo oszukana jak zona i ma takie samo prawo oczekiwac wsparcia jak zona

To zrozumiale, że patrzysz na to z tej perpektywy, bo jestes w tej sytuacji. Wiec na tym etapie Cie rozumiem. Widzisz to doskonale od strony kochanki. Owszem.. kazdy cierpi i powinien uzyskac wsparcie. Ale jezeli to co robi czlowiek wykracza poza normy uznane przez ogół to zawsze spotkasz sie z krytyką i przepraszam bardzo ale "widziały gały co brały".

zonie tez mozna powiedziec,ze widzialy galy co braly wink wszystko mozna odnisc do zony i kochanki. a jak zona sie godzi na zdradzanie to jest jej problem, a nie tej kochanki hmm

44

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:

ja nic nie musze konczyc tongue papiery rozwodowe sa w sadzie wink tym razem Ci sie nie udalo wink
on jest moj smile wystarczyla spokojna rozmowa bez zadnych szantazow i klotni i pozew o rozwod oddany wink

Jezeli facet zostawia jedna dla drugiej- to zawsze powinnas zyc ze swiadomoscia ze Ciebie zostawi dla innej.. Glupota jest wykluczac, ze jezeli ktos zdradza poprzednia partnerke to nie zrobi tego nastepnej. Tak nie musi byc oczywiscie ze nie...ale zawsze trzeba miec swiadomosc ryzyka. Miejmy nadzieje ze taka posiadasz.

A kto inny mi zagwarantuje,ze mnie nie zdradzi kiedys? nikt mi tego nie zagwarantuje,ze mnie nie bedzie zdradzal. uwazam,ze takie samo ryzyko, a nawet mniejsze niz z innym wolnym facetem, bo moj K mnie kochal przez lata zanim odwazyl sie odezwac, wiec mam nadzieje,ze juz wie jak to jest beze mnie i jak sie za mna teskni latami, ze sie najpierw 10 razy zastanowi zanim zrobi cos glupiego wink tym bardziej,ze wie,ze jak ja odryje zdrade to on poleci szybko za drzwi ...

Obyś sie kiedyś nie pogubila w tych silnych przekonaniach i oby nie pojawiły się rozterki "moze on juz kreci na boku, przeciez tyle lat kochal mnie a jego zona nie miala tej swiadomosci"

45 Ostatnio edytowany przez smutek82 (2011-10-09 16:47:41)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

Jezeli facet zostawia jedna dla drugiej- to zawsze powinnas zyc ze swiadomoscia ze Ciebie zostawi dla innej.. Glupota jest wykluczac, ze jezeli ktos zdradza poprzednia partnerke to nie zrobi tego nastepnej. Tak nie musi byc oczywiscie ze nie...ale zawsze trzeba miec swiadomosc ryzyka. Miejmy nadzieje ze taka posiadasz.

A kto inny mi zagwarantuje,ze mnie nie zdradzi kiedys? nikt mi tego nie zagwarantuje,ze mnie nie bedzie zdradzal. uwazam,ze takie samo ryzyko, a nawet mniejsze niz z innym wolnym facetem, bo moj K mnie kochal przez lata zanim odwazyl sie odezwac, wiec mam nadzieje,ze juz wie jak to jest beze mnie i jak sie za mna teskni latami, ze sie najpierw 10 razy zastanowi zanim zrobi cos glupiego wink tym bardziej,ze wie,ze jak ja odryje zdrade to on poleci szybko za drzwi ...

Obyś sie kiedyś nie pogubila w tych silnych przekonaniach i oby nie pojawiły się rozterki "moze on juz kreci na boku, przeciez tyle lat kochal mnie a jego zona nie miala tej swiadomosci"

jak sie pojawia rozterki to szybko sie pozegnamy. ja w przeciwienstwie do jego zony jestem samodzielna i niezalezna, nie bede musiala z nim byc,zeby przezyc do pierwszego wink wiec po prostu sie pozegnamy, on jest tego swiadomy, jak sie przebywa z kims 24h na dobe a nie obok niego to sie widzi czy ktos kreci na boku, wiesz? trudno zeby krecil na boku jak nie dostaje zadnych smsow ani nie chowa telefonu ani nie wychodzi zadzwonic itp itd. do neta dostepu nie ma. wiec nie wiem gdzie mialby krecic na boku ?

46

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:

a zona moze oczekiwac wsparcia?
dokladnie tak samo kochanka moze oczekiwac wsparcia, bo jak maz wrocil do zony, to OSZUKAL kochanke, bo pewnie jej obiecywal,ze odejdzie. wiec kochanka zostala tak samo oszukana jak zona i ma takie samo prawo oczekiwac wsparcia jak zona

To zrozumiale, że patrzysz na to z tej perpektywy, bo jestes w tej sytuacji. Wiec na tym etapie Cie rozumiem. Widzisz to doskonale od strony kochanki. Owszem.. kazdy cierpi i powinien uzyskac wsparcie. Ale jezeli to co robi czlowiek wykracza poza normy uznane przez ogół to zawsze spotkasz sie z krytyką i przepraszam bardzo ale "widziały gały co brały".

zonie tez mozna powiedziec,ze widzialy galy co braly wink wszystko mozna odnisc do zony i kochanki. a jak zona sie godzi na zdradzanie to jest jej problem, a nie tej kochanki hmm

No jasne, że tak. Tylko zaznaczam, że tutaj należy przedyskutować granice zasad panujacych w zwiazku. Czym są obietnice? czym jest zaufanie? czym są zasady uznawane w związku? i jakie one są? a jakie są wartości? Jezeli jeden partner uznaje wiernosc za rzecz swieta-drugi o tym wie zapewnia o wiernosci a mimo to prowadzi podwojne zycie to gdzie tu jest przepraszam zwykla uczciwość?

47

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

To zrozumiale, że patrzysz na to z tej perpektywy, bo jestes w tej sytuacji. Wiec na tym etapie Cie rozumiem. Widzisz to doskonale od strony kochanki. Owszem.. kazdy cierpi i powinien uzyskac wsparcie. Ale jezeli to co robi czlowiek wykracza poza normy uznane przez ogół to zawsze spotkasz sie z krytyką i przepraszam bardzo ale "widziały gały co brały".

zonie tez mozna powiedziec,ze widzialy galy co braly wink wszystko mozna odnisc do zony i kochanki. a jak zona sie godzi na zdradzanie to jest jej problem, a nie tej kochanki hmm

No jasne, że tak. Tylko zaznaczam, że tutaj należy przedyskutować granice zasad panujacych w zwiazku. Czym są obietnice? czym jest zaufanie? czym są zasady uznawane w związku? i jakie one są? a jakie są wartości? Jezeli jeden partner uznaje wiernosc za rzecz swieta-drugi o tym wie zapewnia o wiernosci a mimo to prowadzi podwojne zycie to gdzie tu jest przepraszam zwykla uczciwość?

MOJ k nie zapewnial zony o wiernosci, wrecz przeciwnie sam z siebie sie przyznal po 3 miesiacach bycia ze mna,ze kogos ma, a zona sie godzila przez poltora roku na zdrady i byla calkiem swiadoma tego ze on jest ze mna. uwazasz,ze to normalne ? ja nie mam zadnych wyrzutow sumienia, bo ona wiedziala co i jak. nikt przed nia nic nie ukrywal

48

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:

A kto inny mi zagwarantuje,ze mnie nie zdradzi kiedys? nikt mi tego nie zagwarantuje,ze mnie nie bedzie zdradzal. uwazam,ze takie samo ryzyko, a nawet mniejsze niz z innym wolnym facetem, bo moj K mnie kochal przez lata zanim odwazyl sie odezwac, wiec mam nadzieje,ze juz wie jak to jest beze mnie i jak sie za mna teskni latami, ze sie najpierw 10 razy zastanowi zanim zrobi cos glupiego wink tym bardziej,ze wie,ze jak ja odryje zdrade to on poleci szybko za drzwi ...

Obyś sie kiedyś nie pogubila w tych silnych przekonaniach i oby nie pojawiły się rozterki "moze on juz kreci na boku, przeciez tyle lat kochal mnie a jego zona nie miala tej swiadomosci"

jak sie pojawia rozterki to szybko sie pozegnamy. ja w przeciwienstwie do jego zony jestem samodzielna i niezalezna, nie bede musiala z nim byc,zeby przezyc do pierwszego wink wiec po prostu sie pozegnamy, on jest tego swiadomy

W tym, że jestes niezalezna-zawsze to bede popierać to kwestia dla mnie niezwykle istotna. Nie pozwolilabym na uzaleznienie od faceta pod wzgledem finansowym. Ale zauwazylam, ze jednak zabezpieczylas sie na ewentualne rozstanie.. Tak.. wytworzylas sobie wlasne terytorium "dam rade bo jak mnie zostawi to.."-nie wiem jak dlugo czlowiek potrafi byc szczesliwy wiedzac ze nie bedzie mogl do konca zaufac osobie ktora kocha

49 Ostatnio edytowany przez invisible (2011-10-09 16:54:28)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:

zonie tez mozna powiedziec,ze widzialy galy co braly wink wszystko mozna odnisc do zony i kochanki. a jak zona sie godzi na zdradzanie to jest jej problem, a nie tej kochanki hmm

No jasne, że tak. Tylko zaznaczam, że tutaj należy przedyskutować granice zasad panujacych w zwiazku. Czym są obietnice? czym jest zaufanie? czym są zasady uznawane w związku? i jakie one są? a jakie są wartości? Jezeli jeden partner uznaje wiernosc za rzecz swieta-drugi o tym wie zapewnia o wiernosci a mimo to prowadzi podwojne zycie to gdzie tu jest przepraszam zwykla uczciwość?

MOJ k nie zapewnial zony o wiernosci, wrecz przeciwnie sam z siebie sie przyznal po 3 miesiacach bycia ze mna,ze kogos ma, a zona sie godzila przez poltora roku na zdrady i byla calkiem swiadoma tego ze on jest ze mna. uwazasz,ze to normalne ? ja nie mam zadnych wyrzutow sumienia, bo ona wiedziala co i jak. nikt przed nia nic nie ukrywal

I byl na pewno z zona ze zgledu na dzieci jak ją zdradzal i przyznal sie jej o tym? czy dlatego ze bylo mu jej zal?
I tak pozwolil życ zonie 3 miesiace w świadomosci ze jest jej wierny..

50

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

Obyś sie kiedyś nie pogubila w tych silnych przekonaniach i oby nie pojawiły się rozterki "moze on juz kreci na boku, przeciez tyle lat kochal mnie a jego zona nie miala tej swiadomosci"

jak sie pojawia rozterki to szybko sie pozegnamy. ja w przeciwienstwie do jego zony jestem samodzielna i niezalezna, nie bede musiala z nim byc,zeby przezyc do pierwszego wink wiec po prostu sie pozegnamy, on jest tego swiadomy

W tym, że jestes niezalezna-zawsze to bede popierać to kwestia dla mnie niezwykle istotna. Nie pozwolilabym na uzaleznienie od faceta pod wzgledem finansowym. Ale zauwazylam, ze jednak zabezpieczylas sie na ewentualne rozstanie.. Tak.. wytworzylas sobie wlasne terytorium "dam rade bo jak mnie zostawi to.."-nie wiem jak dlugo czlowiek potrafi byc szczesliwy wiedzac ze nie bedzie mogl do konca zaufac osobie ktora kocha

ja ufam wink zabezpieczylabym sie przed kazdym innym tak samo, bo widzialam na przykladzie jego zony,ze potem jest problem. jak kobieta jest niezalezna nie bedzie musiala sie meczyc ze zdradzaczem, tak zostalam wychowana i tak mam. nigdy nikt nie wie co sie przytrafi i lepiej byc zabezpieczonym na przyszlosc, to nie musi byc zdrada, ale moze byc rowniez smierc ciezka choroba ... zabezpieczenie jest zabezpieczeniem wink

51 Ostatnio edytowany przez smutek82 (2011-10-09 16:59:05)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

No jasne, że tak. Tylko zaznaczam, że tutaj należy przedyskutować granice zasad panujacych w zwiazku. Czym są obietnice? czym jest zaufanie? czym są zasady uznawane w związku? i jakie one są? a jakie są wartości? Jezeli jeden partner uznaje wiernosc za rzecz swieta-drugi o tym wie zapewnia o wiernosci a mimo to prowadzi podwojne zycie to gdzie tu jest przepraszam zwykla uczciwość?

MOJ k nie zapewnial zony o wiernosci, wrecz przeciwnie sam z siebie sie przyznal po 3 miesiacach bycia ze mna,ze kogos ma, a zona sie godzila przez poltora roku na zdrady i byla calkiem swiadoma tego ze on jest ze mna. uwazasz,ze to normalne ? ja nie mam zadnych wyrzutow sumienia, bo ona wiedziala co i jak. nikt przed nia nic nie ukrywal

I byl na pewno z zona ze zgledu na dzieci jak ją zdradzal i przyznal sie jej o tym? czy dlatego ze bylo mu jej zal?

mysle,ze byl z nia z wygody po prostu, bo zadna z nas, ani ona ani ja nie wymagala zdecydowania. ja go mialam w pelni ona na papierku. wystarczyla jedna spokojna rozmowa, nie szantaz z mojej strony,zeby sie zmobilizowal i zlozyl papiery. on gdy byl ze mna z zona nie rozmawial na tematy powrotu czy zdrady, tego czemu zdradzil itd. nie bylo miedzy nimi takich tematow, ona sie tylko darla i robila sceny, wydzwaniala do mnie, wyzywala mnie i jego. wiec nie mowil jej czemu z nia jest. po prostu nie zrobil wczesniej nic, bo bylo mu wygodnie. rozwod to strach, szarpanian itd, a skoro nam obu pasowalo jak bylo to po co cos zmieniac?
uwazasz ze 3 miesiace to duzo ?? to nie on jej pozwolil tylko ja, on chcial powiedziec po miesiacu, ale to ja nie bylam pewna, a nie chcialam zeby on powiedzial, a potem ja sie rozmysle. kazalam poczekac jeszcze 2 miesiace, zebym to ja byla pewna ze chce byc z nim i tylko z nim. nabralam pewnosci i powiedzial
zaden zdrowy na umysle facet nie powie po jednym dniu o kochance, bo bylby glupi i tyle.

52

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:

MOJ k nie zapewnial zony o wiernosci, wrecz przeciwnie sam z siebie sie przyznal po 3 miesiacach bycia ze mna,ze kogos ma, a zona sie godzila przez poltora roku na zdrady i byla calkiem swiadoma tego ze on jest ze mna. uwazasz,ze to normalne ? ja nie mam zadnych wyrzutow sumienia, bo ona wiedziala co i jak. nikt przed nia nic nie ukrywal

I byl na pewno z zona ze zgledu na dzieci jak ją zdradzal i przyznal sie jej o tym? czy dlatego ze bylo mu jej zal?

mysle,ze byl z nia z wygody po prostu, bo zadna z nas, ani ona ani ja nie wymagala zdecydowania. ja go mialam w pelni ona na papierku. wystarczyla jedna spokojna rozmowa, nie szantaz z mojej strony,zeby sie zmobilizowal i zlozyl papiery. on gdy byl ze mna z zona nie rozmawial na tematy powrotu czy zdrady, tego czemu zdradzil itd. nie bylo miedzy nimi takich tematow, ona sie tylko darla i robila sceny, wydzwaniala do mnie, wyzywala mnie i jego. wiec nie mowil jej czemu z nia jest. po prostu nie zrobil wczesniej nic, bo bylo mu wygodnie. rozwod to strach, szarpanian itd, a skoro nam obu pasowalo jak bylo to po co cos zmieniac?

Jednak do konca nie odpowiadalo jej to że mąż ja zdradza.. jednak nie bylo tak pieknie.. wygoda? gdzie jest honor mezczyzny, ktory odchodzi jak sie uczucie wypala ja sie pytam?

53

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

I byl na pewno z zona ze zgledu na dzieci jak ją zdradzal i przyznal sie jej o tym? czy dlatego ze bylo mu jej zal?

mysle,ze byl z nia z wygody po prostu, bo zadna z nas, ani ona ani ja nie wymagala zdecydowania. ja go mialam w pelni ona na papierku. wystarczyla jedna spokojna rozmowa, nie szantaz z mojej strony,zeby sie zmobilizowal i zlozyl papiery. on gdy byl ze mna z zona nie rozmawial na tematy powrotu czy zdrady, tego czemu zdradzil itd. nie bylo miedzy nimi takich tematow, ona sie tylko darla i robila sceny, wydzwaniala do mnie, wyzywala mnie i jego. wiec nie mowil jej czemu z nia jest. po prostu nie zrobil wczesniej nic, bo bylo mu wygodnie. rozwod to strach, szarpanian itd, a skoro nam obu pasowalo jak bylo to po co cos zmieniac?

Jednak do konca nie odpowiadalo jej to że mąż ja zdradza.. jednak nie bylo tak pieknie.. wygoda? gdzie jest honor mezczyzny, ktory odchodzi jak sie uczucie wypala ja sie pytam?

a gdzie honor kobiety, ktora pozwala na bycie zdradzana ?
takie jest zycie, ze rzadko kto odchodzi jak uczucie sie wypala. tak jestesmy stworzeni i tyle. nie uwazam,ze to jest ok, ale uwazam,ze wiekszosc tak robi, bo tak latwiej

54

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:

mysle,ze byl z nia z wygody po prostu, bo zadna z nas, ani ona ani ja nie wymagala zdecydowania. ja go mialam w pelni ona na papierku. wystarczyla jedna spokojna rozmowa, nie szantaz z mojej strony,zeby sie zmobilizowal i zlozyl papiery. on gdy byl ze mna z zona nie rozmawial na tematy powrotu czy zdrady, tego czemu zdradzil itd. nie bylo miedzy nimi takich tematow, ona sie tylko darla i robila sceny, wydzwaniala do mnie, wyzywala mnie i jego. wiec nie mowil jej czemu z nia jest. po prostu nie zrobil wczesniej nic, bo bylo mu wygodnie. rozwod to strach, szarpanian itd, a skoro nam obu pasowalo jak bylo to po co cos zmieniac?

Jednak do konca nie odpowiadalo jej to że mąż ja zdradza.. jednak nie bylo tak pieknie.. wygoda? gdzie jest honor mezczyzny, ktory odchodzi jak sie uczucie wypala ja sie pytam?

a gdzie honor kobiety, ktora pozwala na bycie zdradzana ?
takie jest zycie, ze rzadko kto odchodzi jak uczucie sie wypala. tak jestesmy stworzeni i tyle. nie uwazam,ze to jest ok, ale uwazam,ze wiekszosc tak robi, bo tak latwiej

W Twojej sytuacji jednak nie honor zony jest istotny tylko faceta/męża. Sadze jednak, ze przez lata zona byla zapleczem...na wypadek gdybys odeszla...ze ta wygoda kryje sie w pojeciu "zaplecza" idealnie. Nikomu nie jest latwo sie rozwodzic a jeszcze trudniej zapewne jest zyc w dwoch zwiazkach jednoczesnie.

55

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:

tym bardziej,ze wie,ze jak ja odryje zdrade to on poleci szybko za drzwi ...

Tiaaaa.. tak samo poleci za drzwi jak wtedy kiedy wracał od Ciebie i wskakiwał żonce do łóżka ^^ chyba, że nie traktujesz jego sypiania z żoną jako zdradę ^^ i nie myśl sobie, że odkąd Ciebie poznał to ani razu nie spał z żoną bo słowa zdrajcy są g*** warte smile

56

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
invisible napisał/a:
smutek82 napisał/a:
invisible napisał/a:

Jednak do konca nie odpowiadalo jej to że mąż ja zdradza.. jednak nie bylo tak pieknie.. wygoda? gdzie jest honor mezczyzny, ktory odchodzi jak sie uczucie wypala ja sie pytam?

a gdzie honor kobiety, ktora pozwala na bycie zdradzana ?
takie jest zycie, ze rzadko kto odchodzi jak uczucie sie wypala. tak jestesmy stworzeni i tyle. nie uwazam,ze to jest ok, ale uwazam,ze wiekszosc tak robi, bo tak latwiej

W Twojej sytuacji jednak nie honor zony jest istotny tylko faceta/męża. Sadze jednak, ze przez lata zona byla zapleczem...na wypadek gdybys odeszla...ze ta wygoda kryje sie w pojeciu "zaplecza" idealnie. Nikomu nie jest latwo sie rozwodzic a jeszcze trudniej zapewne jest zyc w dwoch zwiazkach jednoczesnie.

zona nie byla zadnym zapleczem. tak bylo wygodnie, bo obie sie na to godzilysmy i tyle. juz to pisalam.
zreszta w tamtym watku wszyscy mi pisali,ze to ja jestem zabawka, a teraz Ty piszesz,ze to zona byla zapleczem ?
jakos nie interesuje mnie taki jego honor, uwazam,ze mial honor przyznajac sie zonie,ze kogos ma sam z siebie, bo zaden prawie facet sie nie przyznaje, ukrywa kochanke i oszukuje zone

57

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:

a gdzie honor kobiety, ktora pozwala na bycie zdradzana ?

A gdzie jest honor kobiety, która zgadza się na bycie "drugą"?

58 Ostatnio edytowany przez smutek82 (2011-10-09 17:13:11)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Tisha napisał/a:
smutek82 napisał/a:

tym bardziej,ze wie,ze jak ja odryje zdrade to on poleci szybko za drzwi ...

Tiaaaa.. tak samo poleci za drzwi jak wtedy kiedy wracał od Ciebie i wskakiwał żonce do łóżka ^^ chyba, że nie traktujesz jego sypiania z żoną jako zdradę ^^ i nie myśl sobie, że odkąd Ciebie poznał to ani razu nie spał z żoną bo słowa zdrajcy są g*** warte smile

nie sypial z zona bedac ze mna, ona sama mi to potwierdzila i powiedziala w jednej z rozmow...
i to nie slowa zdrajcy tylko jego zony tongue a mysle,ze gdyby chciala to mogla nawet sciemnic,ze z nia sypia,zebym ja miala nauczke tongue wiec wiem na bank,ze to prawda wink poza tym nie wracal do zony bo ze mna mieszkal tongue

59

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
busiu napisał/a:
smutek82 napisał/a:

a gdzie honor kobiety, ktora pozwala na bycie zdradzana ?

A gdzie jest honor kobiety, która zgadza się na bycie "drugą"?

bylam ta druga tylko i wylacznie na papierku, byl ze mna, mieszkal ze mna, ze mna zyl. nie mial tylko rozwodu
wiec nie widze tu braku swojego honoru

60

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Nie spodziewałam się takiej dyskusji. To forum- każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Każdy w życiu inaczej spostrzega pewne kwestie i ta dyskusja jest idealnym tego przykładem. Istnieje jedna zasada- nie oceniać. Śmieję się w twarz ludziom, którzy mówią, że nigdy w życiu czegoś nie zrobią. Dopiero pod koniec życia możemy stwierdzić czego nie zrobiliśmy. Życie jest pełne niespodzianek... nigdy nikt z nas nie wie jak się pewnego dnia zachowa. Sądzę, że czasami trzeba postawić się na miejscu pewnych osób.  Co było- minęło i żadne słowo Wasze tego nie zmienią. Każdy w tym układzie ma swoją winę- kochanka, mąż i żona. Nikt nie jest bez winy.

61

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:

ja nic nie musze konczyc tongue papiery rozwodowe sa w sadzie wink tym razem Ci sie nie udalo wink
on jest moj smile wystarczyla spokojna rozmowa bez zadnych szantazow i klotni i pozew o rozwod oddany wink

Mały off: smutek, ale chyba wiesz że "twój" jest do czasu (a może i nawet nie) ? Zgodnie z tym co wcześniej napisałaś zdrada w związku to normalka, wiadomo że prawie na pewno się zdarzy więc jest o tyle Twój o ile jeszcze nie wlazł na następną chętną :]

62

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Fajka napisał/a:
smutek82 napisał/a:

ja nic nie musze konczyc tongue papiery rozwodowe sa w sadzie wink tym razem Ci sie nie udalo wink
on jest moj smile wystarczyla spokojna rozmowa bez zadnych szantazow i klotni i pozew o rozwod oddany wink

Mały off: smutek, ale chyba wiesz że "twój" jest do czasu (a może i nawet nie) ? Zgodnie z tym co wcześniej napisałaś zdrada w związku to normalka, wiadomo że prawie na pewno się zdarzy więc jest o tyle Twój o ile jeszcze nie wlazł na następną chętną :]

nie napisalam,ze jest normalna tylko,ze kazdy musi sie liczyc,ze moze sie zdarzyc...

licze sie z tym,ze tak moze sie zdarzyc.
poki co mnie nie zdradza, wiem o tym, a co bedzie dalej to nikt nie wie

63

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
smutek82 napisał/a:
Tisha napisał/a:
smutek82 napisał/a:

tym bardziej,ze wie,ze jak ja odryje zdrade to on poleci szybko za drzwi ...

Tiaaaa.. tak samo poleci za drzwi jak wtedy kiedy wracał od Ciebie i wskakiwał żonce do łóżka ^^ chyba, że nie traktujesz jego sypiania z żoną jako zdradę ^^ i nie myśl sobie, że odkąd Ciebie poznał to ani razu nie spał z żoną bo słowa zdrajcy są g*** warte smile

nie sypial z zona bedac ze mna, ona sama mi to potwierdzila i powiedziala w jednej z rozmow...
i to nie slowa zdrajcy tylko jego zony tongue a mysle,ze gdyby chciala to mogla nawet sciemnic,ze z nia sypia,zebym ja miala nauczke tongue wiec wiem na bank,ze to prawda wink poza tym nie wracal do zony bo ze mna mieszkal tongue

I rozumiem, że w sądzie Twój wybranek przyznał się do zdrady i w papierach rozwodowych będzie, że małżeństwo rozpadło się z jego winy.
Zostawi wszystko żonie i dzieciom, a Ty go przyjmiesz bez zaplecza finansowego bo KOCHASZ i UFASZ.

64

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

W związku z tym, że życie kochanki nie jest łatwe - przytoczę mój list otwarty do Premiera sprzed kilku tygodni, który zamieściłam w adekwatnym wątku i jakoś - i tu megazonk - żadna z zagorzałych kochanek nie poparła go i zawartych w nim postulatów.

A oto i on:

"List Otwarty do Pana Premiera w Sprawie Poprawy Sytuacji Kochanek.

               Szanowny Panie Premierze,
w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych pragnę przedstawić Panu palący problem polskich kochanek.

Jak wiadomo - w naszym purytańskim i zacofanym kraju nie mamy wielowiekowych tradycji - takich jak na przykład we Włoszech, Grecji czy choćby Francji - i posiadanie tak zwanej metresy - nie jest u nas zjawiskiem akceptowalnym społecznie. A powinno.
I już wyłuszczam dlaczego - mało tego, jestem przekonana, iż jako mężczyzna od wielu lat żonaty, przychyli się Pan do moich postulatów i wspólnymi siłami odmienimy nasz kraj.

                       Kochanki powinny doświadczyć ulg podatkowych z racji swojej sytuacji życiowej.

Uzasadnienie:

w obliczu narastającej recesji spowodowanej krachami zarówno na rynku amerykańskim jak i krajów Euro - jesteśmy jako obywatele postawieni przed falą rosnących cen i drożejących kredytów. Statystyczny Kowalski w rodzinnym budżecie posiada coraz mniej środków, nie tylko aby zapewnić rodzinie godziwy byt, ale i na zapewnienie sobie samemu rozrywek adekwatnych do stylu życia, wykształcenia i pochodzenia społecznego. Jak powszechnie wiadomo - lwia część ludzi wykształconych wyemigrowała, prawdziwa polska inteligencja została zdziesiątkowana przez komunistów - w kraju ostali się jeno debile, nieuki i niezaradni życiowo. Idąc tym tropem poziom rozrywek przeciętnego Kowalskiego jest mocno ograniczony. Sprowadza się głównie do alkoholu i dupcenia.

Na alkohol podnosi Pan ciągle akcyzę jednocześnie tępiąc tradycyjny folklor jakim jest pędzenie bimbru. Alkoholizm stał się więc rozrywką drogą. Najtaniej wychodzi dupcenie.

Jak zapewne Panu wiadomo - jest Pan przecież pięknym okazem mężczyzny w sile wieku - dupcenie może dostarczyć wielu uciech zarówno w aspekcie psychicznym jak i fizjologicznym. A także zdrowotnym. Spalane są zbędne kalorie, poprawia się krążenie, a wydzielane endorfiny - powodują znaczną poprawę nastroju.
Niestety Panie Premierze - przemierzając wszerz i wzdłuż nasz piękny kraj odkrywam, iż prostytucja jest również usługą dla przeciętnego Kowalskiego za drogą. Mało tego, ponieważ jesteśmy ciągle krajem zacofanym - żadna z rządzących partii nie pokusiła się o uchwalenie ustawy legalizującej prostytucję. Uważam to za błąd kardynalny - usługi powinny być opodatkowane 23% VATem, a pracownice sektora przymusowo zarejestrowane w ZUSie i objęte programem okresowych badań zdrowotnych. Dzięki temu społeczeństwo nie byłoby narażone na falę trypra - szczególnie sezonowo rozkwitającego w kurortach i przy głównych trasach tranzytowych.

Ale - do rzeczy. Kochankom należy się ulga z racji darowizny na rzecz społeczeństwa. I do tego postuluję ja - wieloletnia żona. Jak wiadomo my - żony - i te byłe i te obecne - z wiekiem zmieniamy się nie do poznania. Nie dość że masowo głupiejemy, to jeszcze brzydniemy, porastamy włosiem na całym ciele a z paszcz ziejemy ogniem i śmierdzimy siarką. Wiele z nas kuleje na jedną nogę - poruszamy się więc zgoła niezgrabnie. Na szczęście rasa naszych mężczyzn przedstawia się ewolucyjnie na przeciwnym biegunie. Młodnieją, przystojnieją, są coraz bardziej oczytani i powalają horyzontami. Dzięki instytucji kochanki - mają darmową rozrywkę, pozwalającą na poprawę zdrowia psychicznego i fizycznego. Dzięki temu w pracy są bardziej wydajni, nie są pacjentami ośrodków zdrowia - słowem PKB rośnie na naszej zielonej ekonomicznej wyspie a państwowe pieniądze nie są marnowane na walkę choćby z miażdżycą czy rakiem prostaty.

Postuluję zatem o utworzenie Stowarzyszenia Kochanek. Stowarzyszenie powinno zrzeszać panie pełnoletnie - ale maksymalnie do 27 roku życia. Jak Pan zapewnie zdaje sobie sprawę - wiek lat 27 sprzyja depresjom (spójrzmy choć na slynny Club 27 zrzeszający artystów), więc w dbałości o zdrowie psychiczne tych pań, ustawa winna je chronić. Poza tym, zostają jeszcze trzy lata na przysłowiowe "złowienie" męża i założenie rodziny - dzięki temu przyrost naturalny nie będzie spadał. Dodatkowo - jak wiadomo - statystyczna Polka, szczególnie mężatka, z wiekiem nie nadaje się do niczego oprócz zamknięcia w komórce pod schodami, a nowe rzesze kochanek trzeba przecież wychowywać i przysposabiać.

Kochanki powinny być objęte darmową opieką zdrowotną oraz co najmniej minimalnym funduszem emerytalnym. Jak wiadomo - nawet dobroczynność - powoduje szereg chorób zawodowych, a przecież nie chcemy społeczeństwa chorego - ale społeczeństwa szczęśliwego.

Kochanki powinny otrzymywać zasilek pielęgnacyjny w wysokości 200PLN miesięcznie - na wizyty u coucha, który będzie motywował je do dalszej charytatywnej pracy.

Kochanki powinny otrzymywać miesięczne wynagrodzenie ze Skarbu Państwa w wysokości połowy pensji minimalnej - na podstawowe potrzeby życiowe. Jak wiadomo - przeciętny Kowalski w obliczu recesji - nie może uszczuplać domowego budżetu, a z czegoś żyć trzeba.

Raz na 3 lata kochanki powinny mieć prawo do bezpłatnej wizyty w Sanatorium na okres 14 dni.

Jako państwo chrześcijańskie (bo przecież nie liberalne, tfu!) powinniśmy stworzyć nurt Duszpasterstwa Kochankowego. Msze w wybranych kościolach parafialnych, najlepiej w niedziele - ponieważ jak wiadomo - panowie korzystający z usług kochanek niedziele spędzają w gronie familii jak na prawdziwych chrześcijan przystało.

Kończąc - jestem przekonana, że dzięki mojemu autorskiemu pomysłowi - wspólnymi siłami położymy kres fali rozwodów, która ostatnio zalała nasz piękny kraj. Społeczeństwo bowiem przestawszy szanować przykaz dozgonnej męki ze współmałżonkiem - zaczęło podejmować idiotyczne próby rozmów i kulturalnych rozstań, łamiąc święte przysięgi zlożone w kościele - i układając sobie życie na nowo z miłości.

Liczę na poparcie nie tylko z Pańskiej strony, ale także ze strony Pana Małżonki. Macie Państwo również uroczą córkę - na pewno - jak każdy przyzwoity rodzić w naszym karaju - kształci ją Pan według zasad: nie oceniaj, wybaczaj, nigdy nie mów nigdy oraz wtłacza jej Pan zasadę iż nad uczuciami nie można panować.

Zresztą - z własnego doświadczenia powiem Panu, iż wirtualnie znam wiele matek reprezentujących identyczne stanowisko - na pewno swoim córkom także wtłaczają do głowy, że jeśli w ich życiu pojawi się mąż i rodzina, to natychmiast należy pozwolić zięciowi na posiadanie kochanki. Mało tego nie należy winić ani zięcia ani kochanki - tylko własne dziecko - za nieumiejętność zatrzymania męża przy sobie.

I tym optymistycznym akcentem zakńczam mój postulat. Liczę na szybką odpowiedź - wybory już w październiku."

65

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Powtarzasz sie Kriss, a to nudne sie staje. Zreszta Premier ma teraz troszke wazniejsze sprawy na glowie niz cztanie powtorek z rozrywki:)

Posty [ 1 do 65 z 171 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bycie kochanką nie jest łatwe.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026