pitagoras - jak masz "burdel", to już samo z siebie takie dość męskie jest
Nie no, do takiego pokoju się wchodzi i widać, że mieszka w nim facet
Po moim pokoju widać, że mieszka w nim kobieta - mam dwa pluszaki, różowo szarą torbę treningową, ewidentnie babską lampę, różową poduszkę w kwiatki, pudełeczka na biżuterię, falbaniastą firankę. Na drzwiach od szafy wisi puszysty, kiczowaty, fioletowy szlafrok 
Jednocześnie widać czym się zajmuję, bo walają się gdzieś tam rękawice przyrządowe, ochraniacz na zęby leży na biurku - schnie sobie po umyciu. Wiszą dyplomy za seminaria i szkolenia, jest sprzęt jeździecki, łuski z nabojów do broni różnego kalibru można znaleźć. Teraz stoi też na szafce pusta butelka po Jim Beam, bo mi się jej na dół do kosza na szkło nie chce znieść.
Mam pełno książek, kubki z pędzlami, teczkę z rysunkami na blacie, jakieś bazgroły, gitarę, rolki. Mam nawet gry na PC. Głównie RPG i strzelanki.
Chcę jeszcze powiesić worek treningowy i porządny drążek zamontować, zrobić sobie taką małą siłownię, kącik do pracy nad sobą.
Kamiś - mam glany, zakładam je również do spódniczek i sukienek, bo nie lubię chodzić ubrana sztampowo i tak jak wszyscy. Mam w ogóle najróżniejsze obuwie. Generalnie lubię buty i mam ich dużo, a to w sumie wedle stereotypów typowo babskie. Kobiecość nie zależy od noszonego obuwia. Dzisiaj zasuwałam cały dzień w skórzanych buciorach z futrem, bo śnieg i ślisko.
Podobnie jak to, że lubię się bić nie przeszkadza mi w lubieniu jak facet mnie nosi na rękach, jest opiekuńczy, jak przynosi kwiaty albo czekoladki i generalnie traktuje mnie jak istotę delikatniejszą i słabszą, bo i nie zdarzyło mi się jeszcze być z facetem, od którego byłabym silniejsza.
Bałagan miewam i dobrze mi z tym. Jak mi zaczyna przeszkadzać, to sprzątam. Generalnie mam brzydki nawyk rzucania rzeczy tam, gdzie stoję. Teraz jest względny porządek, ale na fotelu leżą jakieś ubrania co dzisiaj nosiłam, torbę jak wróciłam z treningu pieprznęłam na środku i tak sobie będzie pewnie leżeć dopóki jutro pakować się nie zacznę.
Ja zawsze sądziłam, że siadanie to akurat wynika z kwestii czysto technicznych - facet jak nogi razem trzyma to go w jajka gniecie
Mnie nic nie gniecie to sobie mogę nóżki razem trzymać, ale jak czasem usiądę w lekkim rozkroku to chyba moja kobiecość jakoś bardzo na tym nie cierpi. Wiadomo, że nie siadam tak w krótkich spódniczkach w towarzystwie, bo nie mam ochoty żeby wszyscy podziwiali moje majtki, ale w spodniach czasami się zdarza.
Snake - ale fajne zdjęcia 