Aha no chyba, że tak.
No tak, niektórzy mają takie zachowania, ja nie. Może niespecjalnie lubię, ale nie uważam tak. U koleżanki raczej to kwestia wychowania pewnie, tak ją wychowali ![]()
Podobne tematy
652 2015-01-04 23:21:11 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-04 23:23:25)
Aha no chyba, że tak.
No tak, niektórzy mają takie zachowania, ja nie. Może niespecjalnie lubię, ale nie uważam tak. U koleżanki raczej to kwestia wychowania pewnie, tak ją wychowali
ona w ogóle uważa że wszystko jest niestosowne ![]()
np. chodzenie do internisty-mężczyzny również, bo sie rozebrać trzeba.
ja rozumiem że taniec może być krępujący... dla małej dziewczynki, bo znam to z autopsji. ale nikt nas nie pytał co robić chcemy, czy chcemy mieć sukienki bardziej zakryte, czy chcemy żeby nas ktoś podnosił itd. więc każda się przyzwyczaiła i nie było problemu.
ale nie rozumiem takich zachowań u doroslej baby.
tak samo jak np nie rozumiem jednej laski (obcej) która na parkiecie zaczęla się drzeć że ją facet podniósł. no nie wiem, mnie tam nauczyli że nawet jak upuści to trzeba udawać że to było zamierzone ![]()
Kammiś - niektórzy sobie lubią wynajdywać problemy po prostu. Dla mnie krępowanie się lekarza jest śmieszne. Jeszcze rozumiem, że któraś się czuje bardziej komfortowo jak idzie do ginekologa-kobiety, ale dla mnie to jest bez znaczenia. Lekarz ma po prostu dobrze wykonywać swój zawód moim zdaniem.
Faceci też mają zahamowania, zwłaszcza młodsi - ostatnio musiałam ćwiczyć na treningu obrony w parterze z koleżanką, bo jeden kolega sobie psychicznie nie radził z faktem, że ma ćwiczyć z kobietą, krępował się bliskiego kontaktu podczas walki, ale to młody chłopaczek, wybaczyć mu można pierdołowatość, nauczy się jeszcze.
W sumie jak ktoś uważa kręcenie tyłkiem za niestosowne, to ma do tego prawo, ale nie rozumiem po co ludzie sobie tak utrudniają na siłę życie. Jakbym się miała zastanawiać nad wszystkim co robię czy jest stosowne, czy nie, to by mnie w życiu ominęło dużo pozytywnych przeżyć i sporo dobrej zabawy.
654 2015-01-05 00:56:59 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-01-05 00:58:22)
U mnie to trochę zależy gdzie i jak miałabym tańczyć. Np. nie lubię tańczyć w takich typowych klubach, gdzie mężczyźni (zwłaszcza po alkoholu) potrafią być wulgarni i nachalni. Chociaż tutaj sporo zależy od klubu. Za to wszelkie domówki, bale, wesela - jak najbardziej. A często to nawet sama dla siebie w domu.
Kobieta nie jest mniej kobieca, jeśli nie umie tańczyć. Chodzi o to, by się dobrze bawić.
U mnie to trochę zależy gdzie i jak miałabym tańczyć. Np. nie lubię tańczyć w takich typowych klubach, gdzie mężczyźni (zwłaszcza po alkoholu) potrafią być wulgarni i nachalni. Chociaż tutaj sporo zależy od klubu. Za to wszelkie domówki, bale, wesela - jak najbardziej. A często to nawet sama dla siebie w domu.
Kobieta nie jest mniej kobieca, jeśli nie umie tańczyć. Chodzi o to, by się dobrze bawić.
Jak się idzie do typowego klubu z facetem to nie ma problemu ![]()
cslady napisał/a:U mnie to trochę zależy gdzie i jak miałabym tańczyć. Np. nie lubię tańczyć w takich typowych klubach, gdzie mężczyźni (zwłaszcza po alkoholu) potrafią być wulgarni i nachalni. Chociaż tutaj sporo zależy od klubu. Za to wszelkie domówki, bale, wesela - jak najbardziej. A często to nawet sama dla siebie w domu.
Kobieta nie jest mniej kobieca, jeśli nie umie tańczyć. Chodzi o to, by się dobrze bawić.
Jak się idzie do typowego klubu z facetem to nie ma problemu
To prawda, ale mój akurat nie lubi chodzić do klubów, więc jeśli już idę, to z koleżankami. ![]()
I to jest właśnie esencja kobiecości: sprowadzić KAŻDY temat do butów i paznokci:D
Chyba nie oczekiwałeś tu rozmów o wojsku, samochodach i kto ile wypić może;)
U mnie to trochę zależy gdzie i jak miałabym tańczyć. Np. nie lubię tańczyć w takich typowych klubach, gdzie mężczyźni (zwłaszcza po alkoholu) potrafią być wulgarni i nachalni. Chociaż tutaj sporo zależy od klubu. Za to wszelkie domówki, bale, wesela - jak najbardziej. A często to nawet sama dla siebie w domu.
Kobieta nie jest mniej kobieca, jeśli nie umie tańczyć. Chodzi o to, by się dobrze bawić.
A ja na przykład nie lubię tańczyć. Potrafię, powiedzmy, że jakoś tam się poruszam, ale nie przepadam. Nauczyłam się, bo mój mąż bardzo lubi i jako para wychodzimy razem, żeby on mógł potańczyć. Lubię popatrzeć jak inni tańczą i się dobrze bawią, ale sama nie czerpię z tego typu ruchu większej przyjemności. Gdy siedzę przy stoliku bardzo często spotykam się z opiniami, że się nie umiem bawić, albo ze zdziwieniem. Bo jak można nie lubić tańca? Pewnie się tylko tak tłumaczę, bo coś mi nie spasowało i się źle bawię.
pitagoras napisał/a:I to jest właśnie esencja kobiecości: sprowadzić KAŻDY temat do butów i paznokci:D
Chyba nie oczekiwałeś tu rozmów o wojsku, samochodach i kto ile wypić może;)
cslady napisał/a:U mnie to trochę zależy gdzie i jak miałabym tańczyć. Np. nie lubię tańczyć w takich typowych klubach, gdzie mężczyźni (zwłaszcza po alkoholu) potrafią być wulgarni i nachalni. Chociaż tutaj sporo zależy od klubu. Za to wszelkie domówki, bale, wesela - jak najbardziej. A często to nawet sama dla siebie w domu.
Kobieta nie jest mniej kobieca, jeśli nie umie tańczyć. Chodzi o to, by się dobrze bawić.
A ja na przykład nie lubię tańczyć. Potrafię, powiedzmy, że jakoś tam się poruszam, ale nie przepadam. Nauczyłam się, bo mój mąż bardzo lubi i jako para wychodzimy razem, żeby on mógł potańczyć. Lubię popatrzeć jak inni tańczą i się dobrze bawią, ale sama nie czerpię z tego typu ruchu większej przyjemności. Gdy siedzę przy stoliku bardzo często spotykam się z opiniami, że się nie umiem bawić, albo ze zdziwieniem. Bo jak można nie lubić tańca? Pewnie się tylko tak tłumaczę, bo coś mi nie spasowało i się źle bawię.
Kiedyś też się spotykałam z takimi opiniami, bo nie lubiłam tańczyć. Zawsze mnie to irytowało. Sama rozumiem, że ktoś może nie chcieć tańczyć i bez sensu jest zmuszanie i namawianie. Dobrze bawić się można również poprzez samo pójście do klubu, rozmawianie ze znajomy itp. Nie trzeba koniecznie tańczyć. Zresztą, jeśli idę gdzieś do klubu z koleżankami to też nie jest tak, że za każdym razem tańczę. Jeśli nie mam ochoty, to tego nie robię.
Faceci też mają zahamowania, zwłaszcza młodsi - ostatnio musiałam ćwiczyć na treningu obrony w parterze z koleżanką, bo jeden kolega sobie psychicznie nie radził z faktem, że ma ćwiczyć z kobietą, krępował się bliskiego kontaktu podczas walki, ale to młody chłopaczek, wybaczyć mu można pierdołowatość, nauczy się jeszcze.
Ej, po prostu mu się podobasz
, chłopak nieśmiały, a gdybyś jeszcze w trakcie ćwiczeń nadziała się na jego erekcję, to już by się biedaczyna spalił zupełnie
To jak w tańcu z koleżanką. Cienka bluzka, ręce na krągłych biodrach czy mięciutkiej talii, nie ma siły - Wacek staje, a ciągłe odginanie bioder jest męczące ![]()
Ej, po prostu mu się podobasz
, chłopak nieśmiały, a gdybyś jeszcze w trakcie ćwiczeń nadziała się na jego erekcję, to już by się biedaczyna spalił zupełnie
To jak w tańcu z koleżanką. Cienka bluzka, ręce na krągłych biodrach czy mięciutkiej talii, nie ma siły - Wacek staje, a ciągłe odginanie bioder jest męczące
no popłakałam się ze śmiechu ... oj, tańczyło się we troje ![]()
WitchQueen napisał/a:Faceci też mają zahamowania, zwłaszcza młodsi - ostatnio musiałam ćwiczyć na treningu obrony w parterze z koleżanką, bo jeden kolega sobie psychicznie nie radził z faktem, że ma ćwiczyć z kobietą, krępował się bliskiego kontaktu podczas walki, ale to młody chłopaczek, wybaczyć mu można pierdołowatość, nauczy się jeszcze.
Ej, po prostu mu się podobasz
, chłopak nieśmiały, a gdybyś jeszcze w trakcie ćwiczeń nadziała się na jego erekcję, to już by się biedaczyna spalił zupełnie
To jak w tańcu z koleżanką. Cienka bluzka, ręce na krągłych biodrach czy mięciutkiej talii, nie ma siły - Wacek staje, a ciągłe odginanie bioder jest męczące
Tak, to jest najbardziej prawdopodobna przyczyna ![]()
ewka3 - ja tam lubię rozmawiać o wojsku i samochodach
Toż to ciekawe tematy są.
cslady - wulgarnego i pijanego towarzystwa to chyba nikt nie lubi, niezależnie od tego czy to klub, czy wesele. Po prostu człowiek wulgarny i pijany to jest jakieś tam potencjalne zagrożenie.
A na przypomniała mi się jeszcze taka sytuacja, ja mimo wszystko nie mam siły zbyt dużo w rękach, kiedyś spotkałam kobietę która sama odśnieżała, sobie wjazd, i ona ma sprawnego męża!!! No przepraszam bardzo ale gdzie on był, że na to pozwolił i za nią nie odśnieżył? A wjazd był ich wspólny. Ja bym palcem nie kiwnęła odśnieżania to męska robota powinna być. Raz że ja łopatę w ręku miałam może kilka razy w życiu, dwa, ze ja bym może, ze dwa razy przerzuciła śnieg i byłabym już zmęczona.
To samo jak się samochód kobiety pchają, podczas gdy kierowcą jest facet, ogóle kobieta nie powinna pchać samochodu nawet jak się zakopie w zaspie powinna poprosić mężczyzn o pomoc.
Tak samo jak złapie się kapcia, moim zdaniem kobieta która ma faceta na którego może liczyć pierwsze co powinna po niego zadzwonić i on powinien przyjechać i pomoc. A tak w ogóle kobiety co robicie jak złapiecie kapcia? Umie któraś z Was zmienić koło?
Ludmiła naprawdę humor mi się poprawia jak czytam co piszesz.Mój mąż kiedyś był trzy miesiące za granicą.Dzieci były małe.To wtedy rąbałam drzewo i odśnieżałam.Na dodatek to były wtedy mrozy ponad 20 stopni.Zamarzła nam rura od wody i przez trzy dni ganiałam po wodę do studni.Ale teraz jak mam trzech dorosłych mężczyzn w domu to raczej oni się zajmują drzewem i odśnieżaniem. Ogródek kopię sama.W ogóle jak popracuję fizycznie to lepiej się potem czuję.
Koła zmieniać nie umiem i nie mam prawo jazdy. Jak przeczytałam co napisałaś to mi się skojarzyło z filmem Sami Swoi.
"A wymyślili te durne wynalazki bo siły w ręcach nie mieli''
Ja koła nigdy nie zmieniałam to nawet nie wiem czy umiem
jakoś tak się nigdy nie zdarzyło, żebym złapała kapcia
odśnieżać tez nie muszę, bo zawsze ktoś to robi
ale jeśli chodzi o ogród, to nikogo bym tam nie wpuściła
sama kopie, sadzę... to jest dla mnie najlepszy relaks. nawet trawę ciąć lubię, bo wtedy jest po mojemu ścięta.... i ta błoga cisza, nikt głowy nie zawraca, nie musisz nikogo słuchać.... bo kosiarka wszystko zagłuszy ![]()
664 2015-01-05 16:04:25 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-01-05 16:06:55)
Umiem zmienić koło. Jeśli samemu jeździ się po Polsce, to w razie złapania gumy nikt nie będzie dzwonił do faceta, by ratował i pomógł. Szkoda byłoby mi też czasu na dzwonienie po pomoc, bo to trochę absurdalne. Zmiana koła wcale nie jest trudna.
Zawsze chętnie przyjmę pomoc ze strony faceta, ale też nie zamierzam z siebie robić stereotypowej blondynki, jeśli wiem, że jestem w stanie wykonać takie czynności, bo np. jestem zdrowa i korona mi z głowy nie spadnie.
Ja jak jadę gdzieś daleko zimą, to mam w samochodzie łopatę saperkę, solidne buty, termos z herbatą i batoniki proteinowe i koc na tylnym siedzeniu
Nigdy nie wiadomo co się może przytrafić, czy się gdzieś droga z jakiegoś powodu nie zablokuje i nie przyjdzie spędzić paru godzin w korku. Zawsze mam lewarek i klucz do odkręcania kół. Wolę być przygotowana na zapas i nie musieć szukać wybawienia ![]()
Pewnie że jak facet oferuje pomoc, to nie będę odmawiać, ale jak nie ma kto pomóc, to też żaden problem.
a ja koło kiedyś zmieniałam ... facetowi,
ale ja dziołcha jestem - hej ![]()
O mnie mowia, ze wogole nie jestem kobieca. Podczas gdy z wygladu, z ubioru, z powierzchownego wrazenia jestem bardzo kobieca.
Czyli ta cala kobiecosc to charakter widocznie.
A co z dawnym patriarchatem? Próbując wydostać się z często despotycznej władzy kobiety zaczęły walczyć i zatraciły się w tej walce. Obecnie dąży to w kieruntu matriarchatu - ze skrajności w skrajność. Ani jedno, ani drugie nie daje prawdziwie pięknych wzorców męskości i kobiecości. Despotyczny mężczyzna, który chce zawładnąć haremem i kiedy przyjdzie na to ochota zostawić go samemu sobie ku zgubie męski nie jest, gdyż nie radzi sobie z tym co bierze na swoje barki. Kobieta, która chce przejąć męskie obowiązki, jednocześnie chcąc być wyzwoloną, biorąc na siebie np. harem panów również nie poradzi sobie z takim natłokiem obowiązków i cały system ponownie wysiada.
Osobiście skłaniałabym się raczej do ideałów kobiecości i męskości jakimi byli rycerz i dama serca. Oboje dążący do obupólnej satysfakcji i szczęścia, deklarujący monogamię. On zapewnia bezpieczeństwo, dostatek, ona gotuje, sprząta i dba. Każdy ma swoją rolę, oboje w gruncie rzeczy żyją dla siebie wzajemnie i o siebie wzajemnie dbają, tworzy się błędne koło, którego nikt, nigdy nie powinien próbować zatrzymać, a przed wiekami tak się stało i teraz próbujemy burzliwie dyskutować jak przywrócić idealne wzorce.
Osobiście skłaniałabym się raczej do ideałów kobiecości i męskości jakimi byli rycerz i dama serca. Oboje dążący do obupólnej satysfakcji i szczęścia, deklarujący monogamię. On zapewnia bezpieczeństwo, dostatek, ona gotuje, sprząta i dba. Każdy ma swoją rolę
...a do tego tak jeszcze ze cztery wioski, gdzie motłoch zapier**la na tych dwoje.
I smok.Koniecznie.
Kaczqua napisał/a:Osobiście skłaniałabym się raczej do ideałów kobiecości i męskości jakimi byli rycerz i dama serca. Oboje dążący do obupólnej satysfakcji i szczęścia, deklarujący monogamię. On zapewnia bezpieczeństwo, dostatek, ona gotuje, sprząta i dba. Każdy ma swoją rolę
...a do tego tak jeszcze ze cztery wioski, gdzie motłoch zapier**la na tych dwoje.
I smok.Koniecznie.
Brakuje jeszcze krasnoludków i złej wróżki ![]()
Ja tam od tych wzorców będę się jednak trzymać z daleka. Zwłaszcza, że małżeństwa były wówczas aranżowane i wcale nie chodziło w nich o miłość, tylko o to żeby transakcja była najbardziej korzystna.
A co z dawnym patriarchatem? Próbując wydostać się z często despotycznej władzy kobiety zaczęły walczyć i zatraciły się w tej walce. Obecnie dąży to w kieruntu matriarchatu - ze skrajności w skrajność. Ani jedno, ani drugie nie daje prawdziwie pięknych wzorców męskości i kobiecości. Despotyczny mężczyzna, który chce zawładnąć haremem i kiedy przyjdzie na to ochota zostawić go samemu sobie ku zgubie męski nie jest, gdyż nie radzi sobie z tym co bierze na swoje barki. Kobieta, która chce przejąć męskie obowiązki, jednocześnie chcąc być wyzwoloną, biorąc na siebie np. harem panów również nie poradzi sobie z takim natłokiem obowiązków i cały system ponownie wysiada.
Osobiście skłaniałabym się raczej do ideałów kobiecości i męskości jakimi byli rycerz i dama serca. Oboje dążący do obupólnej satysfakcji i szczęścia, deklarujący monogamię. On zapewnia bezpieczeństwo, dostatek, ona gotuje, sprząta i dba. Każdy ma swoją rolę, oboje w gruncie rzeczy żyją dla siebie wzajemnie i o siebie wzajemnie dbają, tworzy się błędne koło, którego nikt, nigdy nie powinien próbować zatrzymać, a przed wiekami tak się stało i teraz próbujemy burzliwie dyskutować jak przywrócić idealne wzorce.
A rycerz i dama serca to nie jest patriarchat? I czym przejawia się dążenie w kierunku matriarchatu? Ja obserwuję głównie związki partnerskie, więc jestem ciekawa jak ten matriarchat miałby wyglądać?
cslady - pewnie jak w "Seksmisji". "Samiec - Twój wróg!" ![]()
Ja kiedyś z matką ściany w korytarzu zaszpachlowałam, pomalowałyśmy i jest super.
WitchQueen a to nie ty kiedyś pisałaś, że masz ojca wojskowego? To co ten ojciec pracuje jako kucharz w wojsku? Na malarza go nie stać tylko żona i córka muszą odwalać brudna robotę? No chyba, ze mama nie pracuje w ogóle to co innego ![]()
![]()
Nie ale poważnie żeby kobiety, po drabinach latały i malowały, mnie sobie to trudno wyobrazić...to chyba ostateczność, jak kogoś nie stać to sam to robi.
WitchQueen a wy robiłyście to z chęcią czy z obowiązku?
674 2015-01-10 20:37:12 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2015-01-10 20:48:08)
WitchQueen napisał/a:Ja kiedyś z matką ściany w korytarzu zaszpachlowałam, pomalowałyśmy i jest super.
WitchQueen a to nie ty kiedyś pisałaś, że masz ojca wojskowego? To co ten ojciec pracuje jako kucharz w wojsku? Na malarza go nie stać tylko żona i córka muszą odwalać brudna robotę? No chyba, ze mama nie pracuje w ogóle to co innego
Nie ale poważnie żeby kobiety, po drabinach latały i malowały, mnie sobie to trudno wyobrazić...to chyba ostateczność, jak kogoś nie stać to sam to robi.
WitchQueen a wy robiłyście to z chęcią czy z obowiązku?
Są ludzie, którym sprawia przyjemność robienia COŚ samemu w domu. Nawet nie ważne, że mają kasy jak lodu. Dla nich to jest wkładanie własnego serca w to co budują. Upieczony chleb własnoręcznie zawsze będzie o niebo lepszy i bardziej smakował, niż ten kupiony.
Ale cóż dla Ciebie Ludmiła, to jest ciężkie do przeżucia, bo wolisz w tym czasie przez kilka godzin malować paznokcie i gapić w lustro ... .
WQ i jej mama to są konkretne kobietki ![]()
Ludmiłaa napisał/a:WitchQueen napisał/a:Ja kiedyś z matką ściany w korytarzu zaszpachlowałam, pomalowałyśmy i jest super.
WitchQueen a to nie ty kiedyś pisałaś, że masz ojca wojskowego? To co ten ojciec pracuje jako kucharz w wojsku? Na malarza go nie stać tylko żona i córka muszą odwalać brudna robotę? No chyba, ze mama nie pracuje w ogóle to co innego
Nie ale poważnie żeby kobiety, po drabinach latały i malowały, mnie sobie to trudno wyobrazić...to chyba ostateczność, jak kogoś nie stać to sam to robi.
WitchQueen a wy robiłyście to z chęcią czy z obowiązku?Są ludzie, którym sprawia przyjemność robienia COŚ samemu w domu. Nawet nie ważne, że mają kasy jak lodu. Dla nich to jest wkładanie własnego serca w to co budują. Upieczony chleb własnoręcznie zawsze będzie o niebo lepszy i bardziej smakował, niż ten kupiony.
Ale cóż dla Ciebie Ludmiła, to jest ciężkie do przeżucia, bo wolisz w tym czasie przez kilka godzin malować paznokcie i gapić w lustro ... .
WQ i jej mam to są konkretne kobietki
Ja jak mam czas, to też wolę sama pomalować ściany w domu, zawiesić karnisz czy itp. ![]()
A w ogrodzie sama muszę dołki wykopać, rosliny posadzić... nie zniosłabym jakby to ktoś robił za mnie, bo ja to uwielbiam. Trawę też wole kosić ja (choć rzadko to robię, bo nie mam na to czasu) bo wtedy się relaksuje. Słyszę tylko kosiarkę i nic innego mnie nie obchodzi ![]()
Ja nawet nie mam pojęcia technicznego jak to zrobić, gdzie ja bym się ciapała farbą, zresztą amator nie umaluje tak jak profesjonalista. Karnisza nie wieszam bo bym mogla spaść. Zresztą do tego to chyba jakieś wiertarki potrzeba czy coś, nie?
Cale mieszkanie mojego faceta to ja wyremontowałam i urządziłam od A do Z. Wszystko wybrałam sama. Oczywiście ,,wyremontowałam'' rękami facetów z firmy budowlanej ![]()
Bo mój facet nie lubi takich zakupów w meblowym, w Castoramie, wybierania płytek, firanek, kolorów...mówi że to babskie zajęcie ![]()
![]()
On by najlepiej chciał wejść na gotowe. Już wyremontowane, umeblowane. A ja uwielbiam aranżować po swojemu. Więc on wyjechał z kolegami a ja byłam w swoim żywiole, bo tylko wszytko ja wybierałam, tylko ode mnie zależało co i gdzie będzie stało, jak pomalować...on miał tylko jedno życzenie zero różowego ![]()
ale tka w ogóle uważam że wybieranie zasłonek, firanek, pościeli jest typowo babskie facet który wybiera tego typu dodatki jest raczej lalusiem, no chyba że jest sam i nie ma mu kto wybrać.
Ludmiła nie dziwię się, że boisz się spaść z drabiny/krzesłą skoro na okrągło chodzisz na obcasach 10 cm. ![]()
![]()
WitchQueen napisał/a:Ja kiedyś z matką ściany w korytarzu zaszpachlowałam, pomalowałyśmy i jest super.
WitchQueen a to nie ty kiedyś pisałaś, że masz ojca wojskowego? To co ten ojciec pracuje jako kucharz w wojsku? Na malarza go nie stać tylko żona i córka muszą odwalać brudna robotę? No chyba, ze mama nie pracuje w ogóle to co innego
Nie ale poważnie żeby kobiety, po drabinach latały i malowały, mnie sobie to trudno wyobrazić...to chyba ostateczność, jak kogoś nie stać to sam to robi.
WitchQueen a wy robiłyście to z chęcią czy z obowiązku?
Robiłyśmy same, bo tak chciałyśmy. Bo stwierdziłyśmy, że na tak małą powierzchnię nie ma sensu wołać kogoś, kto się będzie kręcił, ja zaoferowałam się, że jak mamy płacić za jakiegoś oszołoma żeby dziury poszpachlował i ściany farbą przejechał, to ja mogę to zrobić, mama się przyłączyła zajęło nam to ze dwa dni. Wyobraź sobie, że można się chcieć uczyć nowych rzeczy, albo zrobić coś czego się wcześniej nie robiło dla własnej satysfakcji. Tak, moja mama w chwili obecnej nie pracuje, tylko co to ma do rzeczy?
Ja malowałam ściany w domu wielokrotnie. Do tego nie trzeba być profesjonalistą. Portrety rysuję, a z płaską powierzchnią mam sobie nie poradzić? Pijana małpa dałaby radę. Kiedyś sobie drzewo namalowałam na ścianie bo miałam taki kaprys.
Dla mnie to, że jestem kobietą nie oznacza, że mam nie dotykać szpachli, cementu, siekiery, mam się nie umieć bić, nie umieć obsługiwać broni palnej. Jak mi przeszkadza, że czegoś nie potrafię, to się tego po prostu uczę w miarę możliwości. W ogródku sobie hoduję warzywka nie dlatego, że nie mam co jeść, tylko dlatego, że mi to sprawia przyjemność - popracuję nad tym żeby mi wyrosło ładne, zdrowe, ekologiczne, potem sobie mogę to zjeść. Chleb też sama nieraz piekę, nie dlatego, że taniej, tylko dlatego, że lubię ten własnej produkcji.
Dla mnie życie nie polega na biernym staniu i patrzeniu, tylko na doświadczaniu. Jak mogę coś zrobić sama, a pieniądze które bym komuś zapłaciła wydać na coś fajniejszego, to dlaczego nie. Mnie zawsze w domu uczono, że pieniądze są po to żeby je wydawać, ale należy to robić mądrze. Za te pieniądze mogę doświadczyć czegoś ciekawego, albo kupić sobie coś, co mi sprawi radość.
Nie, ojciec nie jest kucharzem w wojsku, jest byłym technikiem lotnictwa wojskowego, w tej chwili pracuje jako prezes dużej firmy. Biedy nijak nie mamy i nigdy nie mieliśmy.
Rockfor - Dzięki za słowa uznania
Miło z Twojej strony.
Ja sciany nie raz w zyciu malowalam, i remontowalam tez nie raz. Przeciez jakies drobne rzeczy sa dosc proste, po co wolac specjaliste zaraz?
A ja uważam, że wyznacznikiem kobiecości nie jest to, ktoś o nas myśli, ale to na ile "kobieco" same się czujemy.
Robiłyśmy same, bo tak chciałyśmy. Bo stwierdziłyśmy, że na tak małą powierzchnię nie ma sensu wołać kogoś, kto się będzie kręcił, ja zaoferowałam się, że jak mamy płacić za jakiegoś oszołoma żeby dziury poszpachlował i ściany farbą przejechał, to ja mogę to zrobić, mama się przyłączyła zajęło nam to ze dwa dni. Wyobraź sobie, że można się chcieć uczyć nowych rzeczy, albo zrobić coś czego się wcześniej nie robiło dla własnej satysfakcji
Ja bym tego nie zrobiła, bo nie potrafię, a nawet jakbym spróbowała, cóż nie mam dużych zdolności plastycznych, więc profesjonalnie by na pewno nie było ![]()
a mnie bardzo zależy na wystroju i aranżacji własnego mieszkania. Akurat na tym nie oszczędzam bo wolę zrobić raz a porządnie. W sumie jak fachowiec porządnie zrobi można potem kilka lat mieć z głowy, a samemu to już trudno o taka solidność.
Tak, moja mama w chwili obecnej nie pracuje, tylko co to ma do rzeczy?
To jak mama nie pracuje, to niech maluje, przyjemniej na coś się przyda ![]()
Rzeczywiście jak siedzi w domu to z nudów można chociaż sobie pomalować ściany ![]()
Ja malowałam ściany w domu wielokrotnie. Do tego nie trzeba być profesjonalistą. Portrety rysuję, a z płaską powierzchnią mam sobie nie poradzić? Pijana małpa dałaby radę. Kiedyś sobie drzewo namalowałam na ścianie bo miałam taki kaprys
No ale skoro malujesz portrety, drzewa to znaczy, ze masz jakieś zdolności plastyczne, techniczne. Ja takich nie posiadam.
Pijana małpa dałaby radę. Zgodzę się zrobiłaby, ale jakkolwiek. A mnie potrzeba zrobić to profesjonalnie. Równo co do 1cm, pięknie, estetycznie.
Dla mnie życie nie polega na biernym staniu i patrzeniu, tylko na doświadczaniu. Jak mogę coś zrobić sama, a pieniądze które bym komuś zapłaciła wydać na coś fajniejszego, to dlaczego nie. Mnie zawsze w domu uczono, że pieniądze są po to żeby je wydawać, ale należy to robić mądrze. Za te pieniądze mogę doświadczyć czegoś ciekawego, albo kupić sobie coś, co mi sprawi radość.
No z tym mądrym wydawaniem pieniędzy to się zgodzę. Jak ktoś nie ma profesjonalnego podejścia do malowania ścian, i remontu to straci mnóstwo kasy, zniszczy mnóstwo produktów, a efekty i tak będą najwięcej przeciętne.
WitchQueen napisał/a:Ja malowałam ściany w domu wielokrotnie. Do tego nie trzeba być profesjonalistą. Portrety rysuję, a z płaską powierzchnią mam sobie nie poradzić? Pijana małpa dałaby radę. Kiedyś sobie drzewo namalowałam na ścianie bo miałam taki kaprys
No ale skoro malujesz portrety, drzewa to znaczy, ze masz jakieś zdolności plastyczne, techniczne. Ja takich nie posiadam.
Pijana małpa dałaby radę. Zgodzę się zrobiłaby, ale jakkolwiek. A mnie potrzeba zrobić to profesjonalnie. Równo co do 1cm, pięknie, estetycznie.[...]No z tym mądrym wydawaniem pieniędzy to się zgodzę. Jak ktoś nie ma profesjonalnego podejścia do malowania ścian, i remontu to straci mnóstwo kasy, zniszczy mnóstwo produktów, a efekty i tak będą najwięcej przeciętne.
Jaja sobie robisz czy faktycznie masz dwie lewe ręce? Co prawda tak się akurat składa, że również posiadam pewne talenta plastyczne ale pomalowanie ściany nie wymaga żadnego talentu. Wałek, tacka, farba, ewentualnie taśma malarska i trochę wysiłku. Mieszkanie zawsze malowałem sam. W domu malował większość pan złota rączka z prostego powodu, że ja nie miałem czasu ale to jest akurat czynność jaką może wykonać każdy. Zresztą malowałem z żoną, a ile potem wspomnień z takiego własnego wykańczania. Ja oczywiście nie biorę się za rzeczy, które są nieopłacalne. Na przykład porządne położenie płytek wymaga zakupu paru narzędzi, które potem będą leżeć nieprzydatne. Wolałem więc zatrudnić rzeczoną złotą rączkę ale mój brat wszystkie remonty, płytki, panele kładzie sobie sam i jak na moje dość fachowe oko robi to porządnie. W domu chciałem sam położyć panele ale mi żona nie dała. Czar złotej rączki był zbyt silny
ale mam jeszcze piwnicę do wykończenia, tam się wyszaleję.
Ludmiłaa - moja mama robi w domu i poza nim dużo więcej niż ty jesteś w stanie ogarnąć rozumem. Nie pisz o mojej matce, że się "przyda", bo moja matka to nie jest rzecz. Urodziła mnie, wychowała i jak nie lubię niepotrzebnie przechodzić do rękoczynów, to przy rozmowie na żywo za niepochlebne wyrażanie się o mojej mamie zwykłam bić po ryju.
Jaki problem tak dokleić taśmę malarską żeby było równo co do centymetra. Rolka taśmy i można lecieć geometryczne wzory na całych ścianach jak ktoś ma fantazję. Szablony można sobie kupić, albo zrobić.
Do przejechania ściany pędzlem albo wałkiem nie trzeba fachowca wołać. Jaki materiał możesz zmarnować przy malowaniu ścian? Co może pójść nie tak? Farba na włosy może skapnąć, tipsy się mogą pobrudzić? Rzeczywiście, dramat. Po co się w ogóle wypowiadasz na temat marnowania kasy przy malowaniu, skoro sama przyznałaś, że nie masz o tym pojęcia.
Snake - Zaraz będzie, że co z Ciebie za mąż, że pozwoliłeś żonie w ogóle dotknąć pędzla.:D Ja nie wiem jak mój ojciec mógł dopuścić do tego, że jego najmłodsza latorośl pospołu z umiłowaną małżonką mogły upaćkać się farbą i przez to stracić na kobiecości
Doprawdy nie wiem jak on będzie z tym poczuciem winy dalej żył.
684 2015-01-11 18:22:00 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-01-11 18:25:28)
Ludmiłaa - moja mama robi w domu i poza nim dużo więcej niż ty jesteś w stanie ogarnąć rozumem. Nie pisz o mojej matce, że się "przyda", bo moja matka to nie jest rzecz. Urodziła mnie, wychowała i jak nie lubię niepotrzebnie przechodzić do rękoczynów, to przy rozmowie na żywo za niepochlebne wyrażanie się o mojej mamie zwykłam bić po ryju.
A to przepraszam, jeżeli uważasz, że źle mówię o twojej mamie. Ale czy mówienie o kimś ,,się przyda" może być obraźliwe no nie wiem. Wielce osób osób koleguje się ze mną, ,,bo im się przydaje'' nie ukrywajmy ja również koleguję się z tymi którzy na coś mi się przydają. Nawet powiedziałabym że to komplement ,,na coś się przydać'' gorzej być ni do tańca ni do różańca ![]()
![]()
Jeżeli twoja mama nie pracuje, to ma czas, energię i jeżeli ma na tyle twórczej weny i pomysłów na malowanie własnoręczne to super. Ale ja pracuje, no to po pracy mi by się nie chciało skakać po drabinie, a jak mam urlop czy wolny czas to wolę leniuchować i w ten sposób wypoczywać. No albo praca w domu albo w zawodzie, co mam przyjść po pracy i malować w domu??? w końcu się nie zamorduje...
Jaki problem tak dokleić taśmę malarską żeby było równo co do centymetra. Rolka taśmy i można lecieć geometryczne wzory na całych ścianach jak ktoś ma fantazję. Szablony można sobie kupić, albo zrobić.
Do przejechania ściany pędzlem albo wałkiem nie trzeba fachowca wołać.
No ale mówmy o generalnym malowaniu, szpachlowanie, położenie gładzi, takie od A do Z. Mnie to dużo nie wynosi bo ja nie mam takich zachcianek żeby np. kota na ścianie sobie namalować, albo co roku inny kolor. Maluję i remontuję jak to jest ewidentnie potrzebne. Tak raz na 5 lat.
Po co się w ogóle wypowiadasz na temat marnowania kasy przy malowaniu, skoro sama przyznałaś, że nie masz o tym pojęcia. Jaki materiał możesz zmarnować przy malowaniu ścian? Co może pójść nie tak? Farba na włosy może skapnąć, tipsy się mogą pobrudzić? Rzeczywiście, dramat.
A bo znam życie, i taka piękna wesoła, radosna twórczość w czapkach z gazety, gdzie robota idzie jak po maśle jest na ekranie.
znajomi, sami sobie robili remont, chciałam kogoś polecić ale nie oni sami, bo taniej, fajniej. Największy problem był z drzwiami, wstawili je krzywo, źle wymierzyli co było kłucia, wiercenia, docinania, dopasowywania, a ile tych pianek poszło, to workami resztki wynosili ![]()
Stanęło na tym, że zawołali fachowca, który ich wyśmiał, i cała robota od nowa. W sumie te drzwi po tych wszystkich zabiegach są delikatnie mówiąc uszkodzone. zresztą to remontowanie okazało się nie takie proste i kolorowe jeszcze wiele przeszkód było, a to farbę źle wymieszali, a to kolor wyszedł nie taki jak potrzeba, a to klei się wylał, a ile jazdy do Castoramy itp. ile paliwa, czasu, produktów. Naprawdę jakby wszystko podliczyć ekipa nie byłaby droższa. I to proszę para a ja sama całe dwa mieszkania wyremontowałam, firma robiła ja nadzorowałam, i miałam mnóstwo czasu, nie musiałam się brudzić. A wszystko wygląda cudnie. I jako kobieta sama sobie poradziłam z całością. Najęłam firmę, nie chciałam nikogo fatygować, mordować, prosić o pomoc. Dla mnie nie ważne kto umalował, ważne żeby było pięknie.
No ale wychodzi, że ten twój chłop, to jakaś dupa wołowa, że remont mieszkania zrzucił na delikatne barki kobiety ![]()
Straszne to jest... straszne co ja tu czytam.
No ale wychodzi, że ten twój chłop, to jakaś dupa wołowa, że remont mieszkania zrzucił na delikatne barki kobiety
Ja się sama zaoferowałam. Jego to zwyczajnie nudzi. A ja uwielbiam wszystko sama sobie wybrać aranżować. Wręcz wkurzałoby mnie jakbym miała brać pod uwagę czyjeś zdanie. A tak to wytyczne było jedne zero słodkich kolorów typu róż. Więc on sobie wyjechał a ja sama rządziłam remontem i ekipą budowlaną. Ja lubię sama wybierać, sama decydować.
Ale przecież ja nic nie nosiłam, nie robiłam fizycznie, ja tylko nadzorowałam ![]()
Więc to była przyjemność...
Ludmiła - To, że ty się zadajesz z ludźmi głównie z czysto materialistycznych pobudek to Twoja sprawa i ja w to nie wnikam, każdy sobie dobiera znajomych jak chce. Matka to jest osoba, której się należy szacunek i dla mnie mówienie o niej jak o rzeczy to jest co najmniej nietakt, żeby nie powiedzieć objaw chamstwa. Przydać to się może zapasowy sznur na pranie. Ale zostawmy temat.
Nie umiem kłaść kafli, nie znam się na wstawianiu drzwi, to wołam kogoś, kto mi to zrobi. Odmalować mogę sama. Mnie to sprawia frajdę, poza tym jest łatwe i nie nastręcza trudności. Dziury szpachlować, wyrównać potrafię, żadna filozofia, tapetę przykleić tym bardziej. Tak samo się trzyma i dobrze wygląda jakby to zrobił ktoś wynajęty - tak samo dobrze i solidnie, bo to nie jest po prostu trudne. Ja już miałam kiedyś fachowców, co mi niechcący wywalili ścianę w łazience tak, że wpadła do pokoju obok, fachowcy to też ludzie, bywają omylni.
Ja wątpię, że ty znasz życie. Jak dla mnie to ty żyjesz w swojej bajce.
A z fachowcami to się zgodzę. Ja takich złotych rączek nie uważam. Wolę sprawdzone firmy. No ale muszę przyznać że ja dumna byłam, że tylko ja byłam szefową całego remontu, że nie było żadnego drugiego szefa ![]()
![]()
Jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji, w sprawach finansów, nowego samochodu, mieszkania, remontu, czy wielu innych, najlepiej się czuje kiedy tę decyzje podejmuje sama. Sama planuje, sama decyduje, i sedno sprawy sama płacę ze swojej kieszeni
Wtedy jest zdrowo i po mojemu.
Ja się sama zaoferowałam. Jego to zwyczajnie nudzi. A ja uwielbiam wszystko sama sobie wybrać aranżować. Wręcz wkurzałoby mnie jakbym miała brać pod uwagę czyjeś zdanie. A tak to wytyczne było jedne zero słodkich kolorów typu róż. Więc on sobie wyjechał a ja sama rządziłam remontem i ekipą budowlaną. Ja lubię sama wybierać, sama decydować.
Ale przecież ja nic nie nosiłam, nie robiłam fizycznie, ja tylko nadzorowałamWięc to była przyjemność...
No ale to ponoć jego mieszkanie, nie twoje
Nie ma co, wygodny ten twój facet...
dzisiaj dostałam takiego smsa:
JA, KOBIETA:
Nie czytam żadnych instrukcji. Wciskam guziki, aż zadziała.
Nie jestem rozkapryszona, tylko "emocjonalnie elastyczna"!
Najpiękniejsze słowa świata: "Idę na zakupy" ![]()
Nie mam żadnych dziwactw! To są "special effects"!
Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie wytapetowane kości! Przebaczyć i zapomnieć? -Ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!..
My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła, lecimy dalej - na miotle!
To nie jest żaden tłuszcz! To "erotyczna powierzchnia użytkowa"!
Gdy Bóg stworzył mężczyznę, obiecał, że idealnego faceta będzie można spotkać na każdym rogu....a potem uczynił ziemie okrągłą!!!
Na moim nagrobku niech będzie napis: "Co się głupio gapisz? Tez bym wolała leżeć teraz na plaży!"
Tak, tak...my kobiety jesteśmy bowiem jedyne w swoim rodzaju...
Temat jakby umarł... a tu dziś w Onecie... :
"Dama to osoba, która robi to, na co ma ochotę, w poczuciu zgody z samą sobą. I robi to z klasą. Ma też dystans do tego określenia, samej siebie. ?Prawdziwa dama pije, pali i przeklina. I naturalnie ogląda się za mężczyznami?, mawiała Beata Tyszkiewicz"![]()
... a to (dla mnie przynajmniej) WIĘKSZEJ klasy autorytet. Szczególnie w omawianej tu dziedzinie ![]()
693 2015-02-28 13:44:38 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-02-28 13:45:10)
Wzrost ilości męsko zachowujących się kobiet, i kobieco zachowujących się mężczyzn bo znak że w przyszłości płci nie będzie (albo będzie dowolna). To co widać - to początki tych przemian które małymi kroczkami nadchodzą.