netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

niekobiece kobiety

692 odpowiedzi50 728 wyświetleńzałożony przez kammiś, 23.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 693 ]

586

Odp: niekobiece kobiety

Ja to sie w ogóle dziwie ze nadal jest prowadzona dyskusja z Ludmiła - widać ze kobieta sama prowokuje.

Kazda kobieta jest kobieca na swój sposób i tu nie chodzi o szpileczki , mini i figlarne spojrzenie.

Znam dziewczyne chodzi w spodniach, żadko kiedy sie maluje - ale i tak kobieco wygląda. Powod ? To w jaki sposób rozmawia z innymi osobami , gesty no normalnie bije z niej kobiecość.

Ja sama częściej chodze w spodniach i adidasy - tak mi wygodniej.
Jeśli chodzi o makijaż maluje sie żadko - ale cóż taka mam urodę ze nie potrzebuje sie malować.
I co jestem mniej kobieca ?
Nie.
Zawsze jestem zadbana i rownież chodzi o higienę osobista.

Jasne zakładam sukienki , szpilki a czasem nawet mam tipsy ale to na wyjątkowe sytuacje/okoliczności.


A juz nie wspomnę jaka jestem kobieca w łóżku big_smile

587 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-01-03 13:23:17)

Odp: niekobiece kobiety
Ludmiłaa napisał/a:

ze zgrabna pupcią????? To bardzo niemęski komplement. To raczej obelga dla mężczyzny, u mężczyzny patrzy się raczej na coś innego na wielkość niż na zgraną  ,,pupcie'' big_smilebig_smile

U kobiety jak najbardziej, ja na szczęście niedługo nie będę musiała nosić już dresów, ufff co za ulga.

Co jeszcze do kobiecości, z moim facetem fizycznie nie idzie wygrać, on mnie jednym ruchem ręki potrafi obezwładnić (nie robi tego) ale prawda jest taka ze ja z nim jetem bez szans, no ale jak on sam mówi, że w gadaniu to on jest bez szans. Jak się spieramy to on jedno słowo na moich 100 big_smilebig_smile

czumu zgrabna pupa miałaby być nie męska smile facet musi mieć zgrabna pupcie:) no to co ma między nogami tez ma duże znaczenie smile ale raczej najpierw widzimy pupę smile a to drugie dopiero w dalszej części poznawania wink No i białe ząbki musi mieć, takie bez braków w uzębieniu ( bynajmniej tych widocznych) big_smile
Facet, to musi być facet, silny psychicznie i fizycznie smile

U kobiet różnie to bywa smile zazwyczaj kobiety są silne psychicznie, fizycznie jest już gorzej smile za to są chyba bardziej wylewne w uczuciach, niż faceci smile

cisowianka napisał/a:

A juz nie wspomnę jaka jestem kobieca w łóżku big_smile

I tam jest chyba najbardziej widoczna kobiecość big_smile big_smile
bo trudno, żeby kobieta była w łóżku męska big_smile big_smile

Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Dziękuję i pozdrawiam, Olinka

588

Odp: niekobiece kobiety

Ludmiła - Cieszę się, że zamiast kasy, pracy są ważniejsze dla mnie rzeczy, bo jak kasa by się kiedyś skończyła, albo pracy nie było to mi przynajmniej coś zostanie. Nie widzę sensu ciągłego stawiania na swoim i sprzeciwiania się mężczyźnie dla zasady, bo ja się nie czuję przez mężczyzn ograniczana ani dyskryminowana. Nie wiem po co miałabym jechać z facetem gdziekolwiek, skoro nawet co do określenia gdzie będziemy spać nie umiem się z nim dogadać. Dla mnie ustąpienie to nie jest oznaka słabości charakteru. Ja psychikę mam niezłą, nie muszę udowadniać nikomu swoich racji. Jak jest coś na co się nie chcę zgodzić, to się po prostu nie zgadzam, ale jak mi czasem nie zrobi większej różnicy, to ustąpię, bo i po co mam się kłócić niepotrzebnie. Po to potrafimy mówić żeby się porozumiewać z innymi ludźmi.
Na szczęście to, co ty uważasz za kobiece nie jest prawdą objawioną i jedynym wyznacznikiem kobiecości na świecie, a jedynie Twoją subiektywną opinią.

majka - też jestem zdania, że facet powinien mieć zgrabny tyłek wink. Szersze biodra i duże pośladki to jest atrybut typowo kobiecy, ewolucja nas tak urządziła i zakodowała nam w mózgu pewne schematy.

Kobieta zazwyczaj jest słabsza fizycznie, ale przecież sztangistki i kulturystki to też kobiety, a siły to im niejeden facet może pozazdrościć.
Mnie to, że jestem słabsza fizycznie niż większość facetów nie przeszkadza specjalnie w trakcie sparringów z kolegami. Po prostu bardziej muszę polegać na technice i szybkości, a to mi wychodzi na dobre. No i z rewolweru mi się ciężko strzela, bo jest ciężki i odrzut ma duży, a ze strzelby muszę w bocznej pozycji, bo mam ręce za krótkie tongue, ale mi to nie przeszkadza w niczym na dobrą sprawę. Tak jak mi nie przeszkadza, że natura mnie nie obdarzyła umiejętnością sikania na stojąco tongue

Co do wylewności, to coś w tym jest - ja bardzo szybko okazuję pozytywne emocje i robię to dość żywiołowo, mimo, że i tak jestem z reguły dość opanowana. Nie mam oporu żeby się bardziej wylewnie witać i żegnać z ludźmi, których lubię.

Ja dzisiaj jestem kompletnie nieumalowana, tarzam się po podłodze, bo trenuję pady do egzaminów, nie uczesałam się nawet i nadal nie czuję się przez to mniej kobieca.

589

Odp: niekobiece kobiety

Tez dzisiaj jestem nieumalowana. Ba, nawet nieubrana bo leb mi peka i jedyne co mi sie chce to lezec i spac. Aczkolwiek jest moim zdaniem bardzo duza roznica miedzy siedzeniem w domy z goraczka czy tak jak Witchqueen trenowaniem a wyjsciem do pracy czy do kina albo na uczelnie. Bo na uczelnie to jednak nieogarnieta bez makijazu i nie uczesana bym nie poszla - nie i juz.
Nawet dzisiaj kusi mnie zeby sie ubrac i wlosy umyc - nie dlatego ze ktos patrzy tylko dlatego ze mimo wszystko powinnam dzisiaj pare rzeczy ogarnac a jak ogarne najpierw sama siebie to bedzie mi latwiej
Jednak mimo wszystko moim zdaniem co innego w domu co innego do pracy/szkoly/na uczelnie/do kina/na spacer/gdziekolwiek. Poza tym nawet nieogarnieta nie wygladam na chlop bo mam krotka koszulke nocna i puchaty czerwony szlafrok. Moim zdaniem kolory tez sa wazne - troche sie dziwie kobietom ubranym ciagle w szaeo-bure barwy od gory do dolu

590

Odp: niekobiece kobiety
kammiś napisał/a:

Tez dzisiaj jestem nieumalowana. Ba, nawet nieubrana (...)kusi mnie zeby sie ubrac i wlosy umyc - nie dlatego ze ktos patrzy tylko dlatego ze mimo wszystko powinnam dzisiaj pare rzeczy ogarnac a jak ogarne najpierw sama siebie to bedzie mi latwiej
Jednak mimo wszystko moim zdaniem co innego w domu co innego do pracy/szkoly/na uczelnie/do kina/na spacer/gdziekolwiek.

I TU się zgadzam w 200%
Tyle, że... moim zdaniem nie ma tu nic do rzeczy kobiecość big_smile
Jakbyś była 21-letnim facetem, którzy pomimo iż łeb mu pęka, postanawia iż jednak prysznic weźmie i SIĘ OGOLI... byłoby to w jego wydaniu kobiece?
big_smile

591

Odp: niekobiece kobiety

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
Za młodych lat buntownicza natura, która nie przebierała w słowach. Glany, wulgaryzmy, kontrowersja i rock.
Obecnie matka trójki dzieci, muzycznie zaprezentowała się od strony popu.
W którym czasie była Waszym zdaniem bardziej kobieca? A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

592

Odp: niekobiece kobiety
Anhedonia napisał/a:
kammiś napisał/a:

Tez dzisiaj jestem nieumalowana. Ba, nawet nieubrana (...)kusi mnie zeby sie ubrac i wlosy umyc - nie dlatego ze ktos patrzy tylko dlatego ze mimo wszystko powinnam dzisiaj pare rzeczy ogarnac a jak ogarne najpierw sama siebie to bedzie mi latwiej
Jednak mimo wszystko moim zdaniem co innego w domu co innego do pracy/szkoly/na uczelnie/do kina/na spacer/gdziekolwiek.

I TU się zgadzam w 200%
Tyle, że... moim zdaniem nie ma tu nic do rzeczy kobiecość big_smile
Jakbyś była 21-letnim facetem, którzy pomimo iż łeb mu pęka, postanawia iż jednak prysznic weźmie i SIĘ OGOLI... byłoby to w jego wydaniu kobiece?
big_smile

Nie. Kobiecosc nie ma nic do tego.
Chodzilo mi tylko o to ze ja sie w sumie nie dziwie ze jak ktos nie potrafi ogarnac siebie (np chodzi z tlustymi wlosami) to nic dziwnego ze nie wyrabia sie w pracy czy na uczelni. To jakies takie powiazane ze soba mi sie wydaje. Jak nie wstane i sie nie ogarne to caly dzien tak orzesiedze. Jak jednak sie ogarne mimo ze jestem chora to i sklece cos produktywnego. Nie mowie oczywiscie o jakis ciezkich chorobach i wysokich goraczkach tylko o standardowych przeziebieniach i wirusach.

593

Odp: niekobiece kobiety

kammiś - Ja do sklepu czy kina też nie wychodzę tak jakbym wstała dopiero z łóżka, ale jak nieraz wracałam ze stajni (z jazdy konnej albo z pracy) to nie miałam problemu żeby wejść do sklepu po jakieś potrzebne rzeczy, bo nie będę przecież jechać 20km do domu żeby się przebrać i wrócić po zakupy, przecież to bez sensu. Ludzie się nieraz dziwnie patrzyli, ale co mnie oni obchodzą.

Co do kolorów - teraz mam na przykład szarość i czerń na sobie, ale bez wyraźnego zamysłu, po prostu tak mi się ubrało. Ja generalnie lubię bardzo żywe kolory, ale raczej w chłodnych tonacjach i mam sporo kolorowych rzeczy. Lubię różowy, turkusowy, jasny fiolet, ale mam też sporo rzeczy brązowych, oliwkowo zielonych, szarych i czarnych. Jakieś tam bluzki w kwiatki nawet mam. Lubię ciekawe nadruki na koszulkach.
Mam wrażenie, że wielu osobom się wydaje, że kolory bure i nijakie są w jakiś sposób "bezpieczne", nie zwracają uwagi itd. Ja nie mam z tym problemu, bo lubię się wyróżniać.
W sumie koncentracja na kolorach i rozróżnianie wszystkich odcieni to też jest cecha w przewadze kobieca. Sporo facetów ma mniejsze lub większe problemy z określaniem niektórych kolorów i to też podobno jest uwarunkowane ewolucyjnie.

594

Odp: niekobiece kobiety
ewka3 napisał/a:

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

tak, ja uważam ...

595

Odp: niekobiece kobiety
in_ka napisał/a:
ewka3 napisał/a:

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

tak, ja uważam ...

Chylińska to mam wrażenie zawsze na siłę chciała być jak facet i facetem się od tego też nie stała, za to efekt był raczej tragikomiczny. Ja zawsze ją odbierałam jako kobietę, która wręcz stara się żeby nie być "jak baba", żeby być w zasadzie równym chłopem tongue

596

Odp: niekobiece kobiety

No mnie tez sie zdarzalo wracac ze schroniska dla pieselow (celowa pisownia wink ) ubadzgana po uszy bo sie ciesza i wstapic po drodze do sklepu. Wiadomo ze nie mialam na sobie wtedy szpilek i spodnicy tylko jakies legginsy. Zastanawia mnie po prostu ze niektorzy na co dzien wygladaja bardziej niechlujnie niz ja wtedy (a nie bylam czysciutka) i ze im to nie przeszkadza. Oberwane guziki, nierowne paznokcie, nie daj boze brudne. To mnie dziwi zwlaszcza w przypadku kobiet ktore wieksza wage przywiazuja do estetyki niz faceci. Tak samo nieogarniecie dziwi mnie bardziej w przypadku kobiet bo faceci to moim zdaniem rozmenlane stworzenia big_smile
Konno kiedys jezdzilam bardzo czesto, teraz rekreacyjnie (zdrowie niestety, tylko jak sie robi cieplej bo zaraz cos lapie) wiec wiem jak jest. Chociaz ja zapach koni kocham. Dobrze mi sie kojarzy

597

Odp: niekobiece kobiety

To ja tak kiedyś wpadam ze stajni do domu, mam akurat coś tam w kuchni na obiad przygotowywała. Jako, że jej rano nie widziałam, to rzucam "Cześć mamusia, jak tam?". Na co moja kochana mama odwraca się do mnie, przerywa pracę, przygląda się krytycznie po czym odpowiada krótko "Śmierdzisz." big_smile
Mnie ten zapach nie przeszkadza, nie żebym specjalnie lubiła, ale po jakimś czasie przestaje się go zauważać. Ale wiadomo, że po powrocie obowiązkowo prysznic, wszystkie ubrania do pralki itd.
Zwykłe, pospolite niechlujstwo nie przystoi żadnej z płci. Ani facetowi, ani kobiecie. Mnie by zwyczajnie było wstyd iść gdzieś w stanie zwyczajnego zaniedbania, bo mi się nie chce ogarnąć paznokci, czystych ubrań założyć, albo chodzić w tych samych wytartych spodniach cały czas. Źle bym się z tym czuła. Akurat nie zauważyłam żeby z facetami było jakoś dużo gorzej w tym temacie. Raczej też większość przywiązuje uwagę do tego żeby dobrze wyglądać i pachnieć, jakieś tam pojedyncze przypadki się zdarzają, ale ogólnie nie mogę powiedzieć żeby było źle. Raz mieliśmy takiego delikwenta na treningach, co się go brzydzili wszyscy dotknąć tongue bo śmierdział jak stary cap. Szczęście, że mi się nigdy do parteru nie trafił. Koszmar po prostu. Jest kolosalna różnica między świeżym potem, a skisłym, powalającym na kolana smrodem sprzed tygodnia. Ja nie twierdzę, że moje ubrania po treningu pachną, ale na pewno nie śmierdzą tygodniowym syfem.

598

Odp: niekobiece kobiety
in_ka napisał/a:
ewka3 napisał/a:

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

tak, ja uważam ...

Również uważam, że nie brakuje, ani nie brakowało tej artystce kobiecości.

WitchQueen napisał/a:
in_ka napisał/a:
ewka3 napisał/a:

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

tak, ja uważam ...

Chylińska to mam wrażenie zawsze na siłę chciała być jak facet i facetem się od tego też nie stała, za to efekt był raczej tragikomiczny. Ja zawsze ją odbierałam jako kobietę, która wręcz stara się żeby nie być "jak baba", żeby być w zasadzie równym chłopem tongue

A ja myślę, że pomimo pracy z mężczyznami i gatunku muzyki, nie "udało" jej się być chłopem. Wzbudzała swego czasu dużo kontrowersji i zwracała na siebie uwagę - prawa show biznesu. Mimo ubioru i pozy, zawsze przebijały przez nią kobiece cechy, przynajmniej w moim odczuciu.

599

Odp: niekobiece kobiety

No właśnie. Chłopem jej się nie udało być, za to przez dość długi okres swojego życia wyglądała jak kiepsko ucharakteryzowany transwestyta. Właśnie dlatego, że przebijały się te kobiece cechy. Ale przynajmniej jakiś koloryt na polskiej scenie był. Przynajmniej wizerunkowo, bo muzycznie nie za bardzo mi podchodziła i teraz tym bardziej nie podchodzi twórczość tej pani.

600 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-03 23:24:27)

Odp: niekobiece kobiety
ewka3 napisał/a:
in_ka napisał/a:
ewka3 napisał/a:

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

tak, ja uważam ...

Również uważam, że nie brakuje, ani nie brakowało tej artystce kobiecości.

WitchQueen napisał/a:
in_ka napisał/a:

tak, ja uważam ...

Chylińska to mam wrażenie zawsze na siłę chciała być jak facet i facetem się od tego też nie stała, za to efekt był raczej tragikomiczny. Ja zawsze ją odbierałam jako kobietę, która wręcz stara się żeby nie być "jak baba", żeby być w zasadzie równym chłopem tongue

A ja myślę, że pomimo pracy z mężczyznami i gatunku muzyki, nie "udało" jej się być chłopem. Wzbudzała swego czasu dużo kontrowersji i zwracała na siebie uwagę - prawa show biznesu. Mimo ubioru i pozy, zawsze przebijały przez nią kobiece cechy, przynajmniej w moim odczuciu.

w moim dokładnie też,
młodość jest czasem poszukiwań - u niej świetnie, to było widać
a dojrzałość ?
czystej wody kobiecość, choć z pazurem ...
mnie, to bardzo odpowiada smile
zdecydowanie wersja super ! niż nijaka panieneczka z pudełeczka, kamisiowe ma usteczka o sorry karminowe wink

601

Odp: niekobiece kobiety
in_ka napisał/a:
ewka3 napisał/a:
in_ka napisał/a:
ewka3 napisał/a:

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

tak, ja uważam ...

Również uważam, że nie brakuje, ani nie brakowało tej artystce kobiecości.

WitchQueen napisał/a:

Chylińska to mam wrażenie zawsze na siłę chciała być jak facet i facetem się od tego też nie stała, za to efekt był raczej tragikomiczny. Ja zawsze ją odbierałam jako kobietę, która wręcz stara się żeby nie być "jak baba", żeby być w zasadzie równym chłopem tongue

A ja myślę, że pomimo pracy z mężczyznami i gatunku muzyki, nie "udało" jej się być chłopem. Wzbudzała swego czasu dużo kontrowersji i zwracała na siebie uwagę - prawa show biznesu. Mimo ubioru i pozy, zawsze przebijały przez nią kobiece cechy, przynajmniej w moim odczuciu.

w moim dokładnie też,
młodość jest czasem poszukiwań - u niej świetnie, to było widać
a dojrzałość ?
czystej wody kobiecość, choć z pazurem ...
mnie, to bardzo odpowiada smile
zdecydowanie wersja super ! niż nijaka panieneczka z pudełeczka, kamisiowe ma usteczka o sorry karminowe wink

Ale to złośliwe stworzenie...
tak złośliwe, że aż śmieszne wink

602

Odp: niekobiece kobiety
kammiś napisał/a:

Ale to złośliwe stworzenie...
tak złośliwe, że aż śmieszne wink

"Śmiej się pajacu!" to słowa które przeszły do historii i do dziś funkcjonują w potocznym języku. To jednocześnie synteza treści opery Ruggiera Leoncavalla Pajace wink

603

Odp: niekobiece kobiety
WitchQueen napisał/a:

kammiś - Ja do sklepu czy kina też nie wychodzę tak jakbym wstała dopiero z łóżka, ale jak nieraz wracałam ze stajni (z jazdy konnej albo z pracy) to nie miałam problemu żeby wejść do sklepu po jakieś potrzebne rzeczy, bo nie będę przecież jechać 20km do domu żeby się przebrać i wrócić po zakupy, przecież to bez sensu. Ludzie się nieraz dziwnie patrzyli, ale co mnie oni obchodzą.

Co do kolorów - teraz mam na przykład szarość i czerń na sobie, ale bez wyraźnego zamysłu, po prostu tak mi się ubrało. Ja generalnie lubię bardzo żywe kolory, ale raczej w chłodnych tonacjach i mam sporo kolorowych rzeczy. Lubię różowy, turkusowy, jasny fiolet, ale mam też sporo rzeczy brązowych, oliwkowo zielonych, szarych i czarnych. Jakieś tam bluzki w kwiatki nawet mam. Lubię ciekawe nadruki na koszulkach.
Mam wrażenie, że wielu osobom się wydaje, że kolory bure i nijakie są w jakiś sposób "bezpieczne", nie zwracają uwagi itd. Ja nie mam z tym problemu, bo lubię się wyróżniać.
W sumie koncentracja na kolorach i rozróżnianie wszystkich odcieni to też jest cecha w przewadze kobieca. Sporo facetów ma mniejsze lub większe problemy z określaniem niektórych kolorów i to też podobno jest uwarunkowane ewolucyjnie.

Kobieca kobieta powinna być przede wszystkim świadoma, które kolory jej pasują. Jestem w stanie zrozumieć chęć, by nie rzucać się w oczy i miłość do burych kolorów, ale po prostu nie do każdego typu urody to pasuje. Jedna kobieta będzie wyglądać w danym kolorze wręcz tandetnie, a w przypadku innej kobiety ten sam kolor podkreśli jej naturalne piękno. Co z tego, że zestawienie czerni z bielą jest ogólnie uznane za eleganckie i z klasą, skoro mnie to nie pasuje i wyglądam w takim ubraniu jakbym zarwała co najmniej 3 noce? Bynajmniej nikt mnie w tym nie uzna za kobietę elegancką i kobiecą. smile Kobieca kobieta umie odnaleźć swoje własne kolory, które w połączeniu z nią stworzą harmonię. Niestety na ulicach pełno takich "modnych" kobiet, które tak naprawdę nie wyglądają dobrze, bo albo kolor zły albo ubranie zupełnie niedopasowane do figury. Wybór odpowiednich dla siebie kolorów jest trudny, ale metodą prób i błędów można to ogarnąć, tym bardziej, że w internetach jest pełno poradników.

604

Odp: niekobiece kobiety
cslady napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

kammiś - Ja do sklepu czy kina też nie wychodzę tak jakbym wstała dopiero z łóżka, ale jak nieraz wracałam ze stajni (z jazdy konnej albo z pracy) to nie miałam problemu żeby wejść do sklepu po jakieś potrzebne rzeczy, bo nie będę przecież jechać 20km do domu żeby się przebrać i wrócić po zakupy, przecież to bez sensu. Ludzie się nieraz dziwnie patrzyli, ale co mnie oni obchodzą.

Co do kolorów - teraz mam na przykład szarość i czerń na sobie, ale bez wyraźnego zamysłu, po prostu tak mi się ubrało. Ja generalnie lubię bardzo żywe kolory, ale raczej w chłodnych tonacjach i mam sporo kolorowych rzeczy. Lubię różowy, turkusowy, jasny fiolet, ale mam też sporo rzeczy brązowych, oliwkowo zielonych, szarych i czarnych. Jakieś tam bluzki w kwiatki nawet mam. Lubię ciekawe nadruki na koszulkach.
Mam wrażenie, że wielu osobom się wydaje, że kolory bure i nijakie są w jakiś sposób "bezpieczne", nie zwracają uwagi itd. Ja nie mam z tym problemu, bo lubię się wyróżniać.
W sumie koncentracja na kolorach i rozróżnianie wszystkich odcieni to też jest cecha w przewadze kobieca. Sporo facetów ma mniejsze lub większe problemy z określaniem niektórych kolorów i to też podobno jest uwarunkowane ewolucyjnie.

Kobieca kobieta powinna być przede wszystkim świadoma, które kolory jej pasują. Jestem w stanie zrozumieć chęć, by nie rzucać się w oczy i miłość do burych kolorów, ale po prostu nie do każdego typu urody to pasuje. Jedna kobieta będzie wyglądać w danym kolorze wręcz tandetnie, a w przypadku innej kobiety ten sam kolor podkreśli jej naturalne piękno. Co z tego, że zestawienie czerni z bielą jest ogólnie uznane za eleganckie i z klasą, skoro mnie to nie pasuje i wyglądam w takim ubraniu jakbym zarwała co najmniej 3 noce? Bynajmniej nikt mnie w tym nie uzna za kobietę elegancką i kobiecą. smile Kobieca kobieta umie odnaleźć swoje własne kolory, które w połączeniu z nią stworzą harmonię. Niestety na ulicach pełno takich "modnych" kobiet, które tak naprawdę nie wyglądają dobrze, bo albo kolor zły albo ubranie zupełnie niedopasowane do figury. Wybór odpowiednich dla siebie kolorów jest trudny, ale metodą prób i błędów można to ogarnąć, tym bardziej, że w internetach jest pełno poradników.

Masz rację. Ja noszę głównie czerwień, czerń, biel i szarość bo mi pasuje.
ALE ważne jest zestawienie tych kolorów i fason. Jakbym założyła przyszerokie spodnie koloru zgniłej zieleni i szary t-shirt wyglądałabym jak bezkształtna masa.
Zakładam szarą sukienkę i niebieską biżuterię i efekt jest zupełnie inny.
Za to nie wyobrażam sobie siebie w jakiś neonach - tandetnie to wygląda.

605

Odp: niekobiece kobiety
kammiś napisał/a:
cslady napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

kammiś - Ja do sklepu czy kina też nie wychodzę tak jakbym wstała dopiero z łóżka, ale jak nieraz wracałam ze stajni (z jazdy konnej albo z pracy) to nie miałam problemu żeby wejść do sklepu po jakieś potrzebne rzeczy, bo nie będę przecież jechać 20km do domu żeby się przebrać i wrócić po zakupy, przecież to bez sensu. Ludzie się nieraz dziwnie patrzyli, ale co mnie oni obchodzą.

Co do kolorów - teraz mam na przykład szarość i czerń na sobie, ale bez wyraźnego zamysłu, po prostu tak mi się ubrało. Ja generalnie lubię bardzo żywe kolory, ale raczej w chłodnych tonacjach i mam sporo kolorowych rzeczy. Lubię różowy, turkusowy, jasny fiolet, ale mam też sporo rzeczy brązowych, oliwkowo zielonych, szarych i czarnych. Jakieś tam bluzki w kwiatki nawet mam. Lubię ciekawe nadruki na koszulkach.
Mam wrażenie, że wielu osobom się wydaje, że kolory bure i nijakie są w jakiś sposób "bezpieczne", nie zwracają uwagi itd. Ja nie mam z tym problemu, bo lubię się wyróżniać.
W sumie koncentracja na kolorach i rozróżnianie wszystkich odcieni to też jest cecha w przewadze kobieca. Sporo facetów ma mniejsze lub większe problemy z określaniem niektórych kolorów i to też podobno jest uwarunkowane ewolucyjnie.

Kobieca kobieta powinna być przede wszystkim świadoma, które kolory jej pasują. Jestem w stanie zrozumieć chęć, by nie rzucać się w oczy i miłość do burych kolorów, ale po prostu nie do każdego typu urody to pasuje. Jedna kobieta będzie wyglądać w danym kolorze wręcz tandetnie, a w przypadku innej kobiety ten sam kolor podkreśli jej naturalne piękno. Co z tego, że zestawienie czerni z bielą jest ogólnie uznane za eleganckie i z klasą, skoro mnie to nie pasuje i wyglądam w takim ubraniu jakbym zarwała co najmniej 3 noce? Bynajmniej nikt mnie w tym nie uzna za kobietę elegancką i kobiecą. smile Kobieca kobieta umie odnaleźć swoje własne kolory, które w połączeniu z nią stworzą harmonię. Niestety na ulicach pełno takich "modnych" kobiet, które tak naprawdę nie wyglądają dobrze, bo albo kolor zły albo ubranie zupełnie niedopasowane do figury. Wybór odpowiednich dla siebie kolorów jest trudny, ale metodą prób i błędów można to ogarnąć, tym bardziej, że w internetach jest pełno poradników.

Masz rację. Ja noszę głównie czerwień, czerń, biel i szarość bo mi pasuje.
ALE ważne jest zestawienie tych kolorów i fason. Jakbym założyła przyszerokie spodnie koloru zgniłej zieleni i szary t-shirt wyglądałabym jak bezkształtna masa.
Zakładam szarą sukienkę i niebieską biżuterię i efekt jest zupełnie inny.
Za to nie wyobrażam sobie siebie w jakiś neonach - tandetnie to wygląda.

Zgadzam się. Zawsze sądziłam, że neonowe kolory każdorazowo wyglądają tandetnie, ale kiedyś widziałam kobietę, której było w nich do twarzy. Po prostu miała bardzo wyrazisty i kontrastowy typ urody i te neony nie przysłaniały jej. Bardzo mi się podoba styl ubioru Francuzek, bo u nich wszystko nie jest przekombinowane. Często widziałam w Paryżu kobiety ubrane w zwykłe jeansy i tshirt z włosami uczesanymi w kucyk, ale wcale nie wyglądały zwyczajnie, bo to wszystko po prostu do nich pasowało (idealnie dobrane fasony, kolory itp.). A kobietom często błędnie się wydaje, że jak kupią wystrzałową sukienkę, to już z miejsca będą eleganckie. Nie każdemu wszystko pasuje. Na imprezie sylwestrowej widziałam 2 dziewczyny z kruczoczarnymi włosami (polemizowałabym czy taki kolor farby im w ogóle pasował), które były wręcz spalone po solarium i założyły złote cekinowe sukienki. Efekt był naprawdę tandetny. Akurat mnie taka sukienka pasuje i nie wyglądam w niej karykaturalnie, bo kolory do siebie pasują. Za to seksowne czerwone sukienki czy szminki niestety nie są dla mnie i musiałabym poszukać jakiegoś innego odcienia czerwieni.

606

Odp: niekobiece kobiety

Ja się kompletnie nie widzę w żółtym - z moją karnacją wyglądam w tym kolorze jak jajecznica. Podobnie beżowy nie pasuje mi specjalnie, chyba że łączony z jakimś żywszym kolorem. Czerwieni też prawie nie noszę, ale dlatego, że po prostu nie przepadam za tym kolorem.

Ja nic nie mam do neonowych kolorów na odzieży typowo sportowej. Zwłaszcza połączenie tych kolorów z odcieniami szarości wygląda bardzo fajnie. Ja nieraz praktykuję taki ubiór i wygląda to całkiem fajnie.

Z sukienkami to jest nieraz dramat - te niektóre złote wyglądają jak na wiejskie wesele. Może i sama sukienka nie jest czasami taka zła, ale jak sama jest mocnym akcentem, to łączenie tego wszystkiego z brokatem na wytapirowanych kudłach, tonie biżuterii i opaleniźnie z solarium albo bronzerem wygląda jak rodem z taniego burdelu. Co nie zmienia faktu, że to wciąż jest bardzo kobiece - żaden normalny facet przecież tak by się nie ubrał tongue

Długie kwadratowe, bogato zdobione tipsy też są kobiece, co nie zmienia faktu, że dla mnie wyglądają w 90% przypadków wulgarnie, karykaturalnie i tandetnie.

Ja mam jedną bladoróżową sukienkę. Jak się w nią samą ubiorę jest kompletnie nijaka przy mojej bladej skórze - za to z kurtką ramoneską z niebieskiego jeansu i czarnej skóry, czarnymi, lśniącymi szpilkami albo glanami, kryjącymi rajstopami i paskiem w talii wygląda to zjawiskowo. Po prostu jeans i czerń sprawiają, że ta sukienka wygląda na mnie świetnie. Zestawienie robi bardzo dużo.

Tak, czy inaczej dobór koloru ubrań jest ważny dla obu płci. Podobnie jak fasonów. Większość męskich ubrań co prawda ma takie mało wyszukane kolory w spokojnych tonacjach, ale jak ostatnio widziałam pastelowo seledynowe obcisłe męskie sweterki w jakimś sklepie, to pomyślałam, że nawet najbardziej męski i seksowny facet jakiego znam będzie w tym wyglądał beznadziejnie.

Z damskich ubrań kompletnie niekobiece i paskudne dla mnie są buty z kwadratowymi czubkami. Moja mama zawsze mówi, że to są buty do trumny. tongue Jakbym miała do wyboru ubrać do sukienki takie kwadraciaki albo buty taktyczne, to poszłabym w taktycznych. Najbardziej zgrabna i wąska stópka w butach z kwadratowymi noskami wygląda paskudnie.

Nieumiejętność doboru fasonu to jeszcze inna kwestia - ostatnio w kolejce w sklepie stały przede mną dwie ogromnie grube dziewczyny. Obie wciśnięte były w bardzo obcisłe leginsy, spod których cienkiego materiału odznaczały się na dupach szwy i cały krój majtek. Tu i ówdzie coś się wylewało albo robiły się jakieś wałeczki. Oczywiście, że były ubrane kobieco, ale wizualnie to była jakaś katastrofa.

Nadal podtrzymuję, że nie ubranie czyni kobietę kobietą, za to uważam, że tą kobiecość ubranie może podkreślać. Nie musi to jednakże oznaczać, że efekt końcowy będzie miły dla oka tongue

607 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-01-04 02:56:03)

Odp: niekobiece kobiety

Hmm myślałam, że piszemy o kobiecości w szeroko rozumianym "dobrym guście", nie uwzględniając kobiecości taniej i wulgarnej. Przestylizowane kobiety typu: mocno spalona na solarium skóra, mocny makijaż, wylewający się biust + długość sukienki mini wyglądają często jak transwestyci, a nie kobiety. Przynajmniej ja mam takie skojarzenia. Gdyby nie głos, to naprawdę zastanawiałabym się nad płcią. Oczywiście piszę o takich skrajnych przypadkach kobiet, które się przebierają, a nie ubierają.

Czasami naprawdę mnie zastanawia co te kobiety myślą i jak może im się wydawać, że np. spalona skóra lub syndrom "policzków clowna" są atrakcyjne. Zawsze sądziłam, że takie skrajne przypadki można jakoś obiektywnie ocenić.

608 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-01-04 03:14:13)

Odp: niekobiece kobiety
ewka3 napisał/a:

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
Za młodych lat buntownicza natura, która nie przebierała w słowach. Glany, wulgaryzmy, kontrowersja i rock.
Obecnie matka trójki dzieci, muzycznie zaprezentowała się od strony popu.
W którym czasie była Waszym zdaniem bardziej kobieca? A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

Myślę bardziej właśnie, że w obu wydaniach kobieca, fajna babka po prostu smile Wtedy inny strój też, bo miała buntowniczą naturę, potem po prostu się zmieniała, więc i strój mógł się zmieniać. Jednak nadal ma w sobie ten pazur, lubię ją smile

Edit: Co do kolorów, to lubię bardzo niebieski, zielony. No pasują mi podobno, mam jasną cerę bardzo, ciemne brązowe włosy i ludzie mówią, że pasuje mi. Jednak jakby nie pasowało, to kurczę, tak lubię te kolory, że raczej i tak bym nosiła choćby czasem wink W białym może za to byłoby mi źle, może za bardzo rzucałaby się w oczy moja bladość, którą polubiłam, ale jednak tutaj może byłby to efekt za mocny tego smile Czarnego za bardzo nie lubię. To, że lubię niebieski, zieleń to tak jakby spojrzeć, to nic dziwnego, bo wybierają podobno te kolory zwykle osoby dosyć wrażliwe itp, a ja taka właśnie jestem. Potrafię tak samo tupnąć nogą, ale niewątpliwie raczej mam dużą empatię, sporo wrażliwości, więc w sumie dla wielu osób nie jest zaskoczeniem, że takie kolory lubię, na forum pewnie też widać, że taka jestem, więc zaskoczenia nie ma. Brązowe, bure kolory lubię tak średnio, bez szału. Czasem czerwienie, ale nie za dużo z umiarem lubię. Róże, ale takie delikatne i nie za dużo, bo tak jakoś mocniejsze czy coś, to średnio. Źle wyglądam chyba i źle się czuję w żółciach, pomarańczach w sumie, nie mam wiele takich rzeczy. Lubię właśnie niebieski, zielony, pastelowe odcienie, ale te chłodne też, błękity z niebieskich, ale te granatowe też, z zieleni to wszystkie chyba zarówno te jaśniejsze jak i wyrazistsze szmaragdowe. To chyba takie ulubione i wiele takich rzeczy mam w szafie. Fiolety też lubię smile A desenie "romantyczne", w sumie też wychodzi moja romantyczna natura itp (:P) heheheh, czyli np kwiaty, motyle czasem. Nie uważam, że to dziecinne, często są ładne, kobiece, zwiewne. A czasem oczywiście dla odmiany lubię i zwykłe nadruki czy zabawne i takie rzeczy jakieś też chyba miałam i jeszcze kiedyś coś takiego kupię wink Za wielu odcieni kolorów konkretnych Wam nie podam, bo mimo bycia kobietą nie mam wykształconego zmysłu wielu kolorów, dlatego właśnie najczęściej mówię niebieski, zielony, jakoś tak mówię zwykle ogólnie i sama wielu odcieni bardzo nie znam. Tutaj chyba konkretnie jak facet mam bez rozdrabiania się na odcienie zwykle, choć oczywiście jak pisałam lubię różne odcienie kolorów, ale nie zawsze rozróżniam i nie czuję, by było mi to potrzebne bardzo, więc piszę ogólnie właśnie wink

609

Odp: niekobiece kobiety
WitchQueen napisał/a:

Ja się kompletnie nie widzę w żółtym - z moją karnacją wyglądam w tym kolorze jak jajecznica. Podobnie beżowy nie pasuje mi specjalnie, chyba że łączony z jakimś żywszym kolorem. Czerwieni też prawie nie noszę, ale dlatego, że po prostu nie przepadam za tym kolorem.

Ja nic nie mam do neonowych kolorów na odzieży typowo sportowej. Zwłaszcza połączenie tych kolorów z odcieniami szarości wygląda bardzo fajnie. Ja nieraz praktykuję taki ubiór i wygląda to całkiem fajnie.

Z sukienkami to jest nieraz dramat - te niektóre złote wyglądają jak na wiejskie wesele. Może i sama sukienka nie jest czasami taka zła, ale jak sama jest mocnym akcentem, to łączenie tego wszystkiego z brokatem na wytapirowanych kudłach, tonie biżuterii i opaleniźnie z solarium albo bronzerem wygląda jak rodem z taniego burdelu. Co nie zmienia faktu, że to wciąż jest bardzo kobiece - żaden normalny facet przecież tak by się nie ubrał tongue

Długie kwadratowe, bogato zdobione tipsy też są kobiece, co nie zmienia faktu, że dla mnie wyglądają w 90% przypadków wulgarnie, karykaturalnie i tandetnie.

Ja mam jedną bladoróżową sukienkę. Jak się w nią samą ubiorę jest kompletnie nijaka przy mojej bladej skórze - za to z kurtką ramoneską z niebieskiego jeansu i czarnej skóry, czarnymi, lśniącymi szpilkami albo glanami, kryjącymi rajstopami i paskiem w talii wygląda to zjawiskowo. Po prostu jeans i czerń sprawiają, że ta sukienka wygląda na mnie świetnie. Zestawienie robi bardzo dużo

Tak, czy inaczej dobór koloru ubrań jest ważny dla obu płci. Podobnie jak fasonów. Większość męskich ubrań co prawda ma takie mało wyszukane kolory w spokojnych tonacjach, ale jak ostatnio widziałam pastelowo seledynowe obcisłe męskie sweterki w jakimś sklepie, to pomyślałam, że nawet najbardziej męski i seksowny facet jakiego znam będzie w tym wyglądał beznadziejnie.

Z damskich ubrań kompletnie niekobiece i paskudne dla mnie są buty z kwadratowymi czubkami. Moja mama zawsze mówi, że to są buty do trumny. tongue Jakbym miała do wyboru ubrać do sukienki takie kwadraciaki albo buty taktyczne, to poszłabym w taktycznych. Najbardziej zgrabna i wąska stópka w butach z kwadratowymi noskami wygląda paskudnie.

Nieumiejętność doboru fasonu to jeszcze inna kwestia - ostatnio w kolejce w sklepie stały przede mną dwie ogromnie grube dziewczyny. Obie wciśnięte były w bardzo obcisłe leginsy, spod których cienkiego materiału odznaczały się na dupach szwy i cały krój majtek. Tu i ówdzie coś się wylewało albo robiły się jakieś wałeczki. Oczywiście, że były ubrane kobieco, ale wizualnie to była jakaś katastrofa.

Nadal podtrzymuję, że nie ubranie czyni kobietę kobietą, za to uważam, że tą kobiecość ubranie może podkreślać. Nie musi to jednakże oznaczać, że efekt końcowy będzie miły dla oka tongue

1. A to prawda - neony do sportowych ZAKRYWAJĄCYCH WSZYSTKO legginsów są świetne. nawet i do czarnych. pisząc to miałam na myśli sukienki.
2. żółtego też nie lubię. złote sukienki? nie przepadam. do czarnych dodatków jeszcze ujdą.
3. tipsy? niedługie i żelowe np. french wygladają naturalnie.
ja mam obecnie na łapkach coś takiego:  http://foto.favore.pl/2011/3/20/15/297198_1300629924187_o.jpg
i sądzę że jest spora różnica między tym co mam a bodajże czymś takim: http://i.st-firmy.net/93wv1gl/godiva-tychy-tipsy-kosmetyka-tychy.jpg a niby i to tipsy i to tipsy. moje chociaż naturalnie wyglądają - są ciut krótsze od tych na zdjęciu nr 1
4. leginsy i nadwaga! toż to główny element żartów mojego faceta i jego kumpla ostatnio, nie wiem czemu big_smile

610 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2015-01-04 03:11:39)

Odp: niekobiece kobiety
truskaweczka19 napisał/a:
ewka3 napisał/a:

A co sądzicie o Agnieszce Chylińskiej?
Za młodych lat buntownicza natura, która nie przebierała w słowach. Glany, wulgaryzmy, kontrowersja i rock.
Obecnie matka trójki dzieci, muzycznie zaprezentowała się od strony popu.
W którym czasie była Waszym zdaniem bardziej kobieca? A może na obu etapach życia, nie zabrakło Jej kobiecości, tylko rodzaj wyrazu się zmienił?

Myślę bardziej właśnie, że w obu wydaniach kobieca, fajna babka po prostu smile Wtedy inny strój też, bo miała buntowniczą naturę, potem po prostu się zmieniała, więc i strój mógł się zmieniać. Jednak nadal ma w sobie ten pazur, lubię ją smile

Ja lubię jej twórczość i sposób w jaki dążyła do sukcesu. Nawet w liceum, mając za współpracowników dojrzałych mężczyzn, wiedziała, że kieruje swoje utwory do młodzieży.
Nie mam nic do wizerunku wampa. Nawet uważam, że świadome i dojrzałe kobiety znajdą w awangardowym stylu coś dla siebie. Glany nie wykluczają kobiecości, a są na prawdę wygodne. Wystarczy je odpowiednio połączyć i już strój do pracy dla pani artystki fotograf w plenerze gotowy. Kwestia okoliczności i umiejętności dostosowania się do sytuacji.

611

Odp: niekobiece kobiety

ewka3 - ależ ja bardzo lubię awangardowy styl, tylko u Chylińskiej mnie się to zawsze wydawało takie mocno na pokaz, takie trochę udawane. To, że styl muzyczny i wygląd zmieniła nagle całkowicie zdaje się to tylko potwierdzać.

Glany są świetne, ja często ubieram żeby przełamać jakąś zbyt klasyczną jak na moje oko stylizację. No i wygodne są. Mam klasyczne czarne, ale ostatnio marzą mi się jakieś bardziej szałowe - w kwiatki, albo różowe. Ja zawsze lubiłam stylizacje bardziej rockowe albo militarne, świetnie się w tym czuję.

kammiś - ja tipsów nie mam, bo bym zaraz połamała albo wybiła komuś niechcący w oko na treningu. W stajni też są średnio praktyczne. Mam dość krótko obcięte paznokcie, ale zawsze jakoś ładnie pomalowane. Często w dość żywe kolory, kombinacje kilku kolorów, paski, kropki. Poza tym mam małe, drobne dłonie, więc u mnie jakiekolwiek tipsy wyglądają jak pazury złej wiedźmy z kreskówki tongue
Takie na tym pierwszym zdjęciu, tylko odrobinę krótsze to całkiem przyzwoicie wyglądają, ale te na drugim wyglądają jak karnawał w Rio - ciężko przeoczyć, ale tandetne, chociaż te i tak jeszcze nie są takie straszne. Gorsze widziałam. Dłonie jak szpony wyglądają z czymś takim.

Mojej mamie jest bardzo do twarzy w żółtym kolorze, ale ona ma naturalnie ciemną karnację, czarne włosy.

612

Odp: niekobiece kobiety
WitchQueen napisał/a:

ewka3 - ależ ja bardzo lubię awangardowy styl, tylko u Chylińskiej mnie się to zawsze wydawało takie mocno na pokaz, takie trochę udawane. To, że styl muzyczny i wygląd zmieniła nagle całkowicie zdaje się to tylko potwierdzać.

Glany są świetne, ja często ubieram żeby przełamać jakąś zbyt klasyczną jak na moje oko stylizację. No i wygodne są. Mam klasyczne czarne, ale ostatnio marzą mi się jakieś bardziej szałowe - w kwiatki, albo różowe. Ja zawsze lubiłam stylizacje bardziej rockowe albo militarne, świetnie się w tym czuję.

kammiś - ja tipsów nie mam, bo bym zaraz połamała albo wybiła komuś niechcący w oko na treningu. W stajni też są średnio praktyczne. Mam dość krótko obcięte paznokcie, ale zawsze jakoś ładnie pomalowane. Często w dość żywe kolory, kombinacje kilku kolorów, paski, kropki. Poza tym mam małe, drobne dłonie, więc u mnie jakiekolwiek tipsy wyglądają jak pazury złej wiedźmy z kreskówki tongue
Takie na tym pierwszym zdjęciu, tylko odrobinę krótsze to całkiem przyzwoicie wyglądają, ale te na drugim wyglądają jak karnawał w Rio - ciężko przeoczyć, ale tandetne, chociaż te i tak jeszcze nie są takie straszne. Gorsze widziałam. Dłonie jak szpony wyglądają z czymś takim.

Mojej mamie jest bardzo do twarzy w żółtym kolorze, ale ona ma naturalnie ciemną karnację, czarne włosy.

To jeszcze zależy jaki odcień żółtego. Mnie np. pasuje miodowy albo musztardowy, ale we wszystkich kolorach słońca czy żonkila wypadam blado.

Glany są bardzo fajne i wygodne, ale niestety nie pasują do noszonych przeze mnie spódnic i sukienek, a spodni nie posiadam. Szkoda w sumie, ale coś za coś. Tipsy też do mnie nie pasują, bo podobnie jak WitchQueen mam za małe dłonie i komicznie by to wyglądało, jakby małemu dziecku założyć tipsy. Długość moich paznokci nie wykracza poza opuszki palców, ale paradoksalnie bardzo często słyszę, że mam ładne dłonie. Mnie natomiast bardziej podobają się kobiety z dłuższymi paznokciami, na których można zrobić francuski manicure, ale trawa zawsze jest zieleńsza po drugiej stronie płotu.

613 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2015-01-04 15:33:43)

Odp: niekobiece kobiety

I to jest właśnie esencja kobiecości: sprowadzić KAŻDY temat do butów i paznokci:D

614 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-04 15:48:31)

Odp: niekobiece kobiety
WitchQueen napisał/a:

ewka3 - ależ ja bardzo lubię awangardowy styl, tylko u Chylińskiej mnie się to zawsze wydawało takie mocno na pokaz, takie trochę udawane. To, że styl muzyczny i wygląd zmieniła nagle całkowicie zdaje się to tylko potwierdzać.

Glany są świetne, ja często ubieram żeby przełamać jakąś zbyt klasyczną jak na moje oko stylizację. No i wygodne są. Mam klasyczne czarne, ale ostatnio marzą mi się jakieś bardziej szałowe - w kwiatki, albo różowe. Ja zawsze lubiłam stylizacje bardziej rockowe albo militarne, świetnie się w tym czuję.

kammiś - ja tipsów nie mam, bo bym zaraz połamała albo wybiła komuś niechcący w oko na treningu. W stajni też są średnio praktyczne. Mam dość krótko obcięte paznokcie, ale zawsze jakoś ładnie pomalowane. Często w dość żywe kolory, kombinacje kilku kolorów, paski, kropki. Poza tym mam małe, drobne dłonie, więc u mnie jakiekolwiek tipsy wyglądają jak pazury złej wiedźmy z kreskówki tongue
Takie na tym pierwszym zdjęciu, tylko odrobinę krótsze to całkiem przyzwoicie wyglądają, ale te na drugim wyglądają jak karnawał w Rio - ciężko przeoczyć, ale tandetne, chociaż te i tak jeszcze nie są takie straszne. Gorsze widziałam. Dłonie jak szpony wyglądają z czymś takim.

Mojej mamie jest bardzo do twarzy w żółtym kolorze, ale ona ma naturalnie ciemną karnację, czarne włosy.

No wlasnie ja nosze tipsy wlasciwie tylko dla wygody. Nie trzeba ich malowac co kilka dni. Mozna z nimi robic wszystko. Nic nie odpryskuje. Paznokcie rosna mi wolno wiec nie ma odrostow. I takie frenche pasuja do wszystkiego.
Przyklad - na basenie lakier szybko odchodzi (ja mam w ogogole taka plytke ze mi szybko odchodzi kazdy lakier) ape tipsy wygladaja perfekcyjnie.
Lubie oszczedzac czas - paznokcie raz na 3 tygodnie, depilacja raz na 3 tygodnie - lepsze to niz codzienne golenie i malowanie paznokci co 3 dni smile
Tipsy nie sa ostre, wiec raczej ciezko nimi komus zrobic krzywde. Duzo mocniej drapie sie naturalnymi paznokciami.

615

Odp: niekobiece kobiety
pitagoras napisał/a:

I to jest właśnie esencja kobiecości: sprowadzić KAŻDY temat do butów i paznokci:D

Chyba trafiłeś w sedno big_smile

cslady - Mnie się moje dłonie podobają. Przynajmniej z wyborem rękawiczek nigdy nie ma problemu, zawsze wiadomo, że najmniejsze tongue

Glany jak dobrze zagrać dodatkami to do większości kiecek mogą fajnie pasować, ale nie każdej ten styl pasuje.
Jak to nie masz spodni? Dlaczego?

616

Odp: niekobiece kobiety
WitchQueen napisał/a:
pitagoras napisał/a:

I to jest właśnie esencja kobiecości: sprowadzić KAŻDY temat do butów i paznokci:D

Chyba trafiłeś w sedno big_smile

cslady - Mnie się moje dłonie podobają. Przynajmniej z wyborem rękawiczek nigdy nie ma problemu, zawsze wiadomo, że najmniejsze tongue

Glany jak dobrze zagrać dodatkami to do większości kiecek mogą fajnie pasować, ale nie każdej ten styl pasuje.
Jak to nie masz spodni? Dlaczego?

Pewnie dlatego, że nigdy nie nosiłam. Jako dziewczynka byłam zawsze ubierana w sukienki i później tam mi zostało. Bodajże w wieku 16 lat kupiłam swoje pierwsze i jedyne w życiu jeansy. Nie byłam przyzwyczajona do spodni, więc strasznie dziwnie mi się w nich chodziło. Przeleżały swoje na półce, a potem wyrzuciłam. W sumie nie  byłam w sytuacji, kiedy te spodnie były potrzebne, więc nie kupowałam nowych. smile

617

Odp: niekobiece kobiety

Ale jakieś typowo robocze czynności i sport to chyba ciężko uprawiać w spódnicy?

618

Odp: niekobiece kobiety
WitchQueen napisał/a:

Ale jakieś typowo robocze czynności i sport to chyba ciężko uprawiać w spódnicy?

Oj w dzinsach rowniez tongue
Nie wyobrazam sobie w nich cwiczyc

619 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-01-04 17:14:50)

Odp: niekobiece kobiety
WitchQueen napisał/a:

Ale jakieś typowo robocze czynności i sport to chyba ciężko uprawiać w spódnicy?

A to prawda. Kiedyś miałam 2 stroje do ćwiczeń, bo chodziłam na jogę i fitness. Od 2 lat mam jednak psa, który wymaga dużo ruchu, więc moja aktywność uległa zmianie i pojawiło się dużo biegania z psem, jazdy na rowerze z psem, jazdy na rolkach z psem itp. smile Do tych czynności wykorzystuję sportowe spódniczki, które kupiłam sobie do tenisa ziemnego, na którego też chętnie chodzę. Zimą i późną jesienią nie biegam i nie jeżdżę na rowerze, ale chodzę właśnie na tenis ziemny, squasha i na łyżwy. A jogę ćwiczę sobie w domu i wtedy nie potrzebuję strojów. smile Podobnie to wygląda z korzystaniem w domu z bieżni albo orbitreka. Oczywiście nie planuję sportu pod kątem "byle nie zakładać spodni", po prostu jakoś tak samo wychodzi.

A sprzątanie tylko w bieliźnie. Nie lubię się pocić w roboczych ubraniach, a na razie mogę sobie pozwolić na pełną swobodę w domu. Wyjątkiem jest oczywiście mycie okien, wtedy muszę coś na siebie założyć.

620

Odp: niekobiece kobiety

A legginsy to moim zdaniem nie spodnie tongue
Cats - spodniczki do tenisa sa swietne, kocham je smile

621

Odp: niekobiece kobiety

Wlasnie przyszlo mi do glowy ze wazny jest sposob poruszania sie - np w tancu. Nie chodzi o kroki ok, ja sie uczylam, ale do poruszania biodrami nie trzeba chodzic na lekcje tanca a tak duzo pan ma z tym problem ze az zdziwiona jestem.
Bez przesady mnie to krepowalo jak mialam 8 lat i pan na tancu mowil ze ma byc uwodzicielsko i sexi (rumba) - nie byl pedofilem, byl perfekcjonista. Ale zeby dorosla kobieta tanczyla jakby miala biodra i tylek w zbroi?
To na pewno kobiece nie jest

622

Odp: niekobiece kobiety
kammiś napisał/a:

Wlasnie przyszlo mi do glowy ze wazny jest sposob poruszania sie - np w tancu. Nie chodzi o kroki ok, ja sie uczylam, ale do poruszania biodrami nie trzeba chodzic na lekcje tanca a tak duzo pan ma z tym problem ze az zdziwiona jestem.
Bez przesady mnie to krepowalo jak mialam 8 lat i pan na tancu mowil ze ma byc uwodzicielsko i sexi (rumba) - nie byl pedofilem, byl perfekcjonista. Ale zeby dorosla kobieta tanczyla jakby miala biodra i tylek w zbroi?
To na pewno kobiece nie jest

Wydaje mi się, że jeśli kobieta uprawia jakiś sport, niekoniecznie taniec, ale np. jogę, fitness, pilates, to nie ma problemu z ładnym poruszaniem się, bo to w jakiś sposób wpływa na świadomość własnego ciała, która z kolei owocuje ładnym poruszaniem się. Nie znam się jednak na tym, więc może się mylę.

Od razu przyszły mi na myśl kobiety, które zakładają szpilki mimo, że kompletnie nie potrafią się w nich poruszać i chodzą sztywno jak na szczudłach, a przy schodzeniu po schodach trzymają się kurczowo poręczy.

623 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-04 17:56:40)

Odp: niekobiece kobiety
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Wlasnie przyszlo mi do glowy ze wazny jest sposob poruszania sie - np w tancu. Nie chodzi o kroki ok, ja sie uczylam, ale do poruszania biodrami nie trzeba chodzic na lekcje tanca a tak duzo pan ma z tym problem ze az zdziwiona jestem.
Bez przesady mnie to krepowalo jak mialam 8 lat i pan na tancu mowil ze ma byc uwodzicielsko i sexi (rumba) - nie byl pedofilem, byl perfekcjonista. Ale zeby dorosla kobieta tanczyla jakby miala biodra i tylek w zbroi?
To na pewno kobiece nie jest

Wydaje mi się, że jeśli kobieta uprawia jakiś sport, niekoniecznie taniec, ale np. jogę, fitness, pilates, to nie ma problemu z ładnym poruszaniem się, bo to w jakiś sposób wpływa na świadomość własnego ciała, która z kolei owocuje ładnym poruszaniem się. Nie znam się jednak na tym, więc może się mylę.

Od razu przyszły mi na myśl kobiety, które zakładają szpilki mimo, że kompletnie nie potrafią się w nich poruszać i chodzą sztywno jak na szczudłach, a przy schodzeniu po schodach trzymają się kurczowo poręczy.

A ja na plaskich tez sie trzymam poreczy tongue
Ale to uraz psychiczny bo jako dziecko spadlam i od tej pory sie boje schodow  tongue
Jedyne schody po ktorych biegam to w domu u rodzicow i sie przeliczylam jakos z miesiac temu - poslizgnelam sie i zjezdzalam na dupie big_smile

624

Odp: niekobiece kobiety
kammiś napisał/a:
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Wlasnie przyszlo mi do glowy ze wazny jest sposob poruszania sie - np w tancu. Nie chodzi o kroki ok, ja sie uczylam, ale do poruszania biodrami nie trzeba chodzic na lekcje tanca a tak duzo pan ma z tym problem ze az zdziwiona jestem.
Bez przesady mnie to krepowalo jak mialam 8 lat i pan na tancu mowil ze ma byc uwodzicielsko i sexi (rumba) - nie byl pedofilem, byl perfekcjonista. Ale zeby dorosla kobieta tanczyla jakby miala biodra i tylek w zbroi?
To na pewno kobiece nie jest

Wydaje mi się, że jeśli kobieta uprawia jakiś sport, niekoniecznie taniec, ale np. jogę, fitness, pilates, to nie ma problemu z ładnym poruszaniem się, bo to w jakiś sposób wpływa na świadomość własnego ciała, która z kolei owocuje ładnym poruszaniem się. Nie znam się jednak na tym, więc może się mylę.

Od razu przyszły mi na myśl kobiety, które zakładają szpilki mimo, że kompletnie nie potrafią się w nich poruszać i chodzą sztywno jak na szczudłach, a przy schodzeniu po schodach trzymają się kurczowo poręczy.

A ja na plaskich tez sie trzymam poreczy tongue
Ale to uraz psychiczny bo jako dziecko spadlam i od tej pory sie boje schodow  tongue
Jedyne schody po ktorych biegam to w domu u rodzicow i sie przeliczylam jakos z miesiac temu - poslizgnelam sie i zjezdzalam na dupie big_smile

Co innego uraz, a co innego celowe zakładanie butów, w których się nie umie chodzić, a jednocześnie zakłada się je, by wyglądać seksownie, mimo chodzenia jak kaczka. smile

625

Odp: niekobiece kobiety
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:
cslady napisał/a:

Wydaje mi się, że jeśli kobieta uprawia jakiś sport, niekoniecznie taniec, ale np. jogę, fitness, pilates, to nie ma problemu z ładnym poruszaniem się, bo to w jakiś sposób wpływa na świadomość własnego ciała, która z kolei owocuje ładnym poruszaniem się. Nie znam się jednak na tym, więc może się mylę.

Od razu przyszły mi na myśl kobiety, które zakładają szpilki mimo, że kompletnie nie potrafią się w nich poruszać i chodzą sztywno jak na szczudłach, a przy schodzeniu po schodach trzymają się kurczowo poręczy.

A ja na plaskich tez sie trzymam poreczy tongue
Ale to uraz psychiczny bo jako dziecko spadlam i od tej pory sie boje schodow  tongue
Jedyne schody po ktorych biegam to w domu u rodzicow i sie przeliczylam jakos z miesiac temu - poslizgnelam sie i zjezdzalam na dupie big_smile

Co innego uraz, a co innego celowe zakładanie butów, w których się nie umie chodzić, a jednocześnie zakłada się je, by wyglądać seksownie, mimo chodzenia jak kaczka. smile

Racja big_smile
Ja mam jakiegos pecha do schodow big_smile

626 Ostatnio edytowany przez Vian (2015-01-04 18:09:04)

Odp: niekobiece kobiety

Kammiś, ja się zawsze poruszałam bez wdzięku, jestem bystra ale pozbawiona gracji, no i co zrobić? Ja się właśnie poruszam jak w zbroi.

A neonowych kolorów nie cierpię,ale z bladą skórą są jeszcze ok, z mocną opalenizną to już mi się w ogóle nie podoba. Ale ja noszę się prawie wyłącznie na czarno, czasem jakieś brązy, szarości, biel albo ecru. Tylko szale noszę czasem kolorowe.

627

Odp: niekobiece kobiety
Vian napisał/a:

Kammiś, ja się zawsze poruszałam bez wdzięku, jestem bystra ale pozbawiona gracji, no i co zrobić? Ja się właśnie poruszam jak w zbroi.

Nie każda kobieta musi ładnie się poruszać. Znam kobiety, które może nie poruszają się jakoś z wdziękiem, ale są bardzo kobiece. To po prostu jakiś dodatkowy atut, który można mieć, ale o niczym nie przesądza.

628

Odp: niekobiece kobiety

Te wyprowadzanie psa w spodnicy-swietne. Chyba yorka na trawniczek przed blok.

629

Odp: niekobiece kobiety

Cslady, ja się nie czuję ze sobą źle i niekobieco, no ale poruszam się kanciasto nawet w najlepsze dni, a w najgorsze chodzę jak dr House, najbardziej lubię czarne stroje, raczej spodnie i nie lubię falbanek, kokardek etc. Ale w tym temacie czytam, że to "na pewno nie jest kobiece". No trudno. smile

630

Odp: niekobiece kobiety

Ja tańca nie lubię, kompletnie nie czuję i nie praktykuję. Drewniana jestem w tańcu jak cholera.
Za to praca nóg w walce, wszystkie proste, sierpowe, kopnięcia okrężne i inne czynności nastawione na eksterminację ludzi idą mi bardzo fajnie tongue Podobnie jak fitness. Na łyżwach umiem jeździć tylko do przodu i wątpię, że to się kiedyś zmieni. Lubię oglądać jazdę figurową, ale jakoś nie wyobrażam sobie żebym sama miała tak umieć.
Chód mam raczej dość stabilny i ciężki, ale w butach na obcasach problemów nie mam. Z zakręceniem biodrami kiedy trzeba też nie.

631

Odp: niekobiece kobiety
femte napisał/a:

Te wyprowadzanie psa w spodnicy-swietne. Chyba yorka na trawniczek przed blok.

A w czym spódnica przeszkadza? Chyba, że nosisz spódnice, które ledwie pośladki zakrywają, to i owszem, niewygodnie.

632

Odp: niekobiece kobiety

Chetnie bym wstawila zdjecia ze spacerow, nie umiem. Dwa dni temu taki wiatr ze jak wyszlam na otwarta przestrzen to prawie sie przewrocilam. A greyhound pociagnac po ziemi kilkadziesiat metrow tez potrafi.

633

Odp: niekobiece kobiety

Tak, wiatr rzeczywiście nie jest przyjemny ani wygodny do spacerów. Na szczęście takich wietrznych dni nie ma u mnie wiele w ciągu roku (co innego, gdy mieszkałam nad morzem). Pod względem spódniczek wiatr mi aż tak nie przeszkadza, to chyba kwestia przyzwyczajenia. Dobieram fason i grubość materiału zależnie od pogody i nie zdarzyło mi się, by coś mi tam podwiewało. smile W takie bardzo niekorzystne pogodowo dni nie uprawiam długich spacerów, tylko wychodzę z psem do ogrodu i się z nim bawię, żeby się wybiegał. A w ogrodzie w sumie dość zacisznie, więc to aż tak nie przeszkadza. Gdyby to jednak był dla mnie dyskomfort to oczywiście, że kupiłabym sobie spodnie. Po prostu jestem przyzwyczajona i ja nie dostrzegam problemu, ale rozumiem, że dla większości kobiet to byłoby niekomfortowe.

Mam trochę mniejszego psa niż Twój, ale na szczęście bardzo rzadko zdarza mu się ciągnąć i szybko mogę go przywołać do porządku komendą słowną. Musiałam go nauczyć, żeby nie ciągnął i się dostosowywał, bo to ważne, kiedy jeżdżę z nim na rowerze albo biegam. Poza tym on jest z tych zaprzęgowych, więc lubi takie aktywności. smile

634

Odp: niekobiece kobiety

A na przypomniała mi się jeszcze taka sytuacja, ja mimo wszystko nie mam siły zbyt dużo w rękach, kiedyś spotkałam kobietę która sama odśnieżała, sobie wjazd, i ona ma sprawnego męża!!! No przepraszam bardzo ale gdzie on był, że na to pozwolił i za nią nie odśnieżył? A wjazd był ich wspólny. Ja bym palcem nie kiwnęła odśnieżania to męska robota powinna być. Raz że ja łopatę w ręku miałam może kilka razy w życiu, dwa, ze ja bym może, ze dwa razy przerzuciła śnieg i byłabym już zmęczona.
To samo jak się samochód kobiety  pchają, podczas gdy kierowcą jest facet, ogóle kobieta nie powinna pchać samochodu nawet jak się zakopie w zaspie powinna poprosić mężczyzn o pomoc.
Tak samo jak złapie się kapcia, moim zdaniem kobieta która ma faceta na którego może liczyć pierwsze co powinna po niego zadzwonić i on powinien przyjechać i pomoc. A tak w ogóle kobiety co robicie jak złapiecie kapcia? Umie któraś z Was zmienić koło?

635

Odp: niekobiece kobiety

Ja mieszkam nad morzem. Tutaj wszyscy chodza w sztormiakach I canadian boots albo gumiakach.ja marze o klasycznych walonkach. Osoba w plaszczyku, botkach I spodniczce wyglada jakby sie z choinki urwala.
Psa mam takiego jakiego sobie zazyczylam. Prosilam o difficult  I problematic, dali mi siedmioletnia jedze. Nie sztuka kupic szczeniaka lub mlodego psa I sie chwalic jaki wychowany.

636

Odp: niekobiece kobiety
Ludmiłaa napisał/a:

Ja bym palcem nie kiwnęła odśnieżania to męska robota powinna być
...
A tak w ogóle kobiety co robicie jak złapiecie kapcia? Umie któraś z Was zmienić koło?

Ty nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak potrafisz nastrój innym poprawiać big_smile
Kocham Cię coraz bardziej...
Co do odśnieżania - jak się ma posiadłość, a nie ma pod ręką "woła roboczego" i chce się na tych szpilkach latać... to nieodśnieżenie grozi 2 konsekwencjami. Primo - połamaniem nóg, co nie zawsze kończy się noszeniem na rączkach i secundo - mandatem od straży miejskiej wink
Wymiana koła zaś... pewnie każda wymienić potrafi, bo do tego intelektu ANI niezwykłej SIŁY FIZYCZNEJ nie potrzeba tongue
Natomiast... czy się to zrobi tradycyjną metodą na "BO ja jestem taka mala" z przełomu wieku XIX I XX, czy też całkowicie WPÓLCZESNĄ pt. "KTO nie da rady?! JA, nie dam RADY?!" ... ma się nijak do tematu wątku tongue

637

Odp: niekobiece kobiety
Ludmiłaa napisał/a:

A na przypomniała mi się jeszcze taka sytuacja, ja mimo wszystko nie mam siły zbyt dużo w rękach, kiedyś spotkałam kobietę która sama odśnieżała, sobie wjazd, i ona ma sprawnego męża!!! No przepraszam bardzo ale gdzie on był, że na to pozwolił i za nią nie odśnieżył? A wjazd był ich wspólny. Ja bym palcem nie kiwnęła odśnieżania to męska robota powinna być. Raz że ja łopatę w ręku miałam może kilka razy w życiu, dwa, ze ja bym może, ze dwa razy przerzuciła śnieg i byłabym już zmęczona.
To samo jak się samochód kobiety  pchają, podczas gdy kierowcą jest facet, ogóle kobieta nie powinna pchać samochodu nawet jak się zakopie w zaspie powinna poprosić mężczyzn o pomoc.
Tak samo jak złapie się kapcia, moim zdaniem kobieta która ma faceta na którego może liczyć pierwsze co powinna po niego zadzwonić i on powinien przyjechać i pomoc. A tak w ogóle kobiety co robicie jak złapiecie kapcia? Umie któraś z Was zmienić koło?

No popatrz kto mi odśniży koło domu jak mąż 400 km od domu? Sama własnymi rączkami
Kto mi napali w centralnym? Ja sama,czy moze w/g Ciebie mam wołać może hmmm jakiegoś sąsiada? big_smile
Chociaż póki co prawka nie posiadam,to koło zmienię bez problemu,jak będzie trzeba to też zrobię remont,położę kafelki,panele,regipsy.
W koncu gdzie jest napisane że ma to robić tylko facet?

638

Odp: niekobiece kobiety
femte napisał/a:

Ja mieszkam nad morzem. Tutaj wszyscy chodza w sztormiakach I canadian boots albo gumiakach.ja marze o klasycznych walonkach. Osoba w plaszczyku, botkach I spodniczce wyglada jakby sie z choinki urwala.
Psa mam takiego jakiego sobie zazyczylam. Prosilam o difficult  I problematic, dali mi siedmioletnia jedze. Nie sztuka kupic szczeniaka lub mlodego psa I sie chwalic jaki wychowany.

A skąd Ty możesz mieć pojęcie jakiego mam psa? Kupiłam go tylko w tym sensie, że w moim schronisku za każdego psa obowiązuje opłata. Miał wtedy co prawda 3 lata, ale miał i nadal ma swoje problemy, jak każdy pies po przejściach. Wymaga codziennej pracy i nauki, ale mnie to nie przeszkadza.

639

Odp: niekobiece kobiety

O dojrzalosci kobiety swiadczy to, ze sie kompletnie nie przejmuje ze jej ktos powie ze jest brzydka czy niekobiecal Zwlaszcza jak to powie mloda siksa zyjaca z pieniedzy rodzicow czy meza.
Chodze jak kaczka, jaki problem? Ja sie ciesze ze chodze. Ze sie komus nie podoba? To on ma problem, nie ja.
Na razie nikt nie zauwazyl ze jestem na wpol sparalizowana, widoczne utykanie tlumacze skrecona kostka.
A wrazliwym estetycznie panienkom zycze zeby nie mialy takiego problemu.

640 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-01-04 20:16:59)

Odp: niekobiece kobiety
femte napisał/a:

O dojrzalosci kobiety swiadczy to, ze sie kompletnie nie przejmuje ze jej ktos powie ze jest brzydka czy niekobiecal Zwlaszcza jak to powie mloda siksa zyjaca z pieniedzy rodzicow czy meza.
Chodze jak kaczka, jaki problem? Ja sie ciesze ze chodze. Ze sie komus nie podoba? To on ma problem, nie ja.
Na razie nikt nie zauwazyl ze jestem na wpol sparalizowana, widoczne utykanie tlumacze skrecona kostka.
A wrazliwym estetycznie panienkom zycze zeby nie mialy takiego problemu.

Według Ciebie kobieta nie jest w stanie zarabiać sama na siebie? Ciekawe podejście.

Nikt Cię tu personalnie nie atakował ani nie oceniał, więc po co ta żółć? Nikt też nie napisał, że jeśli kobieta nie porusza się z gracją, to jest od razu niekobieca.

641

Odp: niekobiece kobiety

A te wszystkie przytyki, ze nie umijeja na obcasach chodzic? Ze sie niezgrabnie poruszaja, chodza w plaskich butach? Skad wiesz, czy ta osoba moze chodzic na obcasach? Ze nie ma mozliwosci poruszac sie 'kobieco, wg Twojego wyobrazenia? Skad wiesz czy nie chodza w spodniwch, by nie pokazywac zdeformowanej nogi, jak moja Mama?

642

Odp: niekobiece kobiety

Ludmiła - A ja odśnieżam, drewno noszę, narąbać nawet umiem. Na słabe rączki polecam hantle i sztangę. Albo chociaż pompki. Odśnieżanie spala kalorie, więcej można zjeść jak się człowiek fizycznie narobi. Ja lubię prace fizyczne, lubię się porządnie zmęczyć.
Ja kiedyś z matką ściany w korytarzu zaszpachlowałam, pomalowałyśmy i jest super.
Samochodu nigdy nie pchałam, bo i raczej efekt byłby marny tongue Do odpalania "na popych" to kilka osób raczej trzeba.

femte - w wychowanie każdego psa trzeba włożyć sporo pracy. Nie każdy chce dorosłego psa z problemami i ja to całkowicie rozumiem. Większość osób sobie nie jest po prostu w stanie poradzić z takim psem.

643

Odp: niekobiece kobiety
femte napisał/a:

A te wszystkie przytyki, ze nie umijeja na obcasach chodzic? Ze sie niezgrabnie poruszaja, chodza w plaskich butach? Skad wiesz, czy ta osoba moze chodzic na obcasach? Ze nie ma mozliwosci poruszac sie 'kobieco, wg Twojego wyobrazenia? Skad wiesz czy nie chodza w spodniwch, by nie pokazywac zdeformowanej nogi, jak moja Mama?

A gdzie ja napisałam, że kobieta powinna nosić obcasy. Napisałam, że nie powinny nosić te, które nie umieją chodzić w takich butach, bo osiągają efekt odmienny od zamierzonego. Sama noszę buty na obcasie dosłownie od święta.

I gdzie napisałam, że kobieta ma chodzić w sukienkach? Ja w nich chodzę i tylko o tym pisałam. Nie uważam, że spodnie są mało sexy, kwestia dopasowania do figury. Czytaj ze zrozumieniem, zanim zaczniesz pluć jadem.

644 Ostatnio edytowany przez femte (2015-01-04 20:53:08)

Odp: niekobiece kobiety

Witch,
Ja rozumiem, kazdy ma psa ktory mu pasuje. Ja swiadomie wzielam zwierze ktore juz wrocilo z adopcji, z opinia trudnego. Choc byl do wziecia np' trzyletni czarno-bialy Captain, az sie oczy rwaly.
Smieesza mnie panienki oceniajace ludzi po butach I tipsach. Byloby to smieszne gdyby nie bylo podle.

645

Odp: niekobiece kobiety

Kobiecość to nie tylko sposób ubioru, poruszania się, wysławiania ale przede wszystkim sposób bycia - szeroko pojęty rzecz jasna smile

646

Odp: niekobiece kobiety
femte napisał/a:

Witch,
Ja rozumiem, kazdy ma psa ktory mu pasuje. Ja swiadomie wzielam zwierze ktore juz wrocilo z adopcji, z opinia trudnego. Choc byl do wziecia np' trzyletni czarno-bialy Captain, az sie oczy rwaly.
Smieesza mnie panienki oceniajace ludzi po butach I tipsach. Byloby to smieszne gdyby nie bylo podle.

Ale tu nikt nikogo nie ocenia po butach i tipsach. Dyskutujemy sobie po prostu. Ja uważam, że kobiecość ma bardzo różne oblicza, bo też wszystkie jesteśmy bardzo różne.

Fajnie w ogóle, że są ludzie, którzy biorą zwierzęta, których nikt inny nie chciał.

647

Odp: niekobiece kobiety

To ocenianie nie bylo do Ciebie. Wiem ze masz zdrowe podejscie do tych rzeczy. To bylo do primadonn.

648 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-04 23:14:03)

Odp: niekobiece kobiety
femte napisał/a:

A te wszystkie przytyki, ze nie umijeja na obcasach chodzic? Ze sie niezgrabnie poruszaja, chodza w plaskich butach? Skad wiesz, czy ta osoba moze chodzic na obcasach? Ze nie ma mozliwosci poruszac sie 'kobieco, wg Twojego wyobrazenia? Skad wiesz czy nie chodza w spodniwch, by nie pokazywac zdeformowanej nogi, jak moja Mama?

nigdzie się dziewczyna nie czepiała, to Ty się czepiasz, a nie doczytałaś.

To że ktoś uważa że jak się tańczy to kręcenie biodrami TO NIC WSTYDLIWEGO to nie znaczy że nie rozumie że ktoś ma problemy zdrowotne i FIZYCZNIE nie może tańczyć.
Ja mówiłam o dziewczynach które stoją jak kłody NIE DLATEGO ŻE NIE MOGĄ tylko dlatego że mają dziwne zahamowania.

649

Odp: niekobiece kobiety

Oj powiem kammiś, że pod względem poruszania się to nie jestem już taka kobieca, jak tak to mamy ujmować tongue No i nie to, że nie starałam się, ale po prostu nie wychodzi mi to. Chodzę raczej też zwyczajnie, nie jakoś poruszając biodrami, chociaż próbowałam, ale to nie bardzo dla mnie. Kiepsko tańczę, po prostu to nie mój żywioł. No, ale nie chodzę też jak niektórzy faceci tak, żeby się wozić jak to się mówi. Po prostu zwyczajnie bez ruszania biodrami. Po prostu jednej kobiecie wychodzi to łatwiej, innej trudniej, więc ja akurat bym do tego kobiecości nie przypisywała, nie myślę, że jestem przez to mniej kobieca smile A miałam też kolegę, który miał sposób chodzenia, że ruszał biodrami, czyli odwrotnie niż ja, no bywa wink

650

Odp: niekobiece kobiety
truskaweczka19 napisał/a:

Oj powiem kammiś, że pod względem poruszania się to nie jestem już taka kobieca, jak tak to mamy ujmować tongue No i nie to, że nie starałam się, ale po prostu nie wychodzi mi to. Chodzę raczej też zwyczajnie, nie jakoś poruszając biodrami, chociaż próbowałam, ale to nie bardzo dla mnie. Kiepsko tańczę, po prostu to nie mój żywioł. No, ale nie chodzę też jak niektórzy faceci tak, żeby się wozić jak to się mówi. Po prostu zwyczajnie bez ruszania biodrami. Po prostu jednej kobiecie wychodzi to łatwiej, innej trudniej, więc ja akurat bym do tego kobiecości nie przypisywała, nie myślę, że jestem przez to mniej kobieca smile A miałam też kolegę, który miał sposób chodzenia, że ruszał biodrami, czyli odwrotnie niż ja, no bywa wink

Ale mi nie chodzi o to że ktoś nie potrafi tylko o sztuczne zahamowania.
Jak np. moja znajoma uważa że "kręcić dupą publicznie nie wypada". a tak naprawdę taniec to taniec i już małe dziewczynki na zajęciach uczy się kręcić biodrami

Posty [ 586 do 650 z 693 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026