Marcjano napisał/a:I jeszcze to wszystko polać najlepiej olejem kokosowym, który ma skład chemiczny zbliżony do smalcu, ale wszyscy wierzą, że jest taki super zdrowy, bo nie jest sztucznie utwardzony i jest roślinny.
Ale to jest tak jak kiedyś w reklamie. Prawie robi różnicę. To, że jest podobny nie oznacza, że jest taki sam. Owszem, większość stanowią tłuszcze nasycone, ale ich metabolizm jest inny niż smalcu (a smalec to najlepszy tłuszcz do smażenia i żaden eko terrorysta mi nie powie, że nie). Olej kokosowy to w połowie olej mct, który ma metabolizm wątrobowy i jest przerabiany na energię bezpośrednio. Dlatego olej mct wyizolowany z oleju kokosowego podaje się między innymi osobom przewlekle chorym i wyniszczonym bo jest łatwo strawny i szybko dostarcza energii. Zresztą tłuszcze nasycone nie są złe, a wręcz przeciwnie. Są bardzo potrzebne organizmowi, ale ważne by nie przesadzić z zachwianiem równowagi. Stosowanie samej oliwy też nie jest dobrym pomysłem, bo również zostanie zachwiana równowaga w drugą stronę.
W smalcu to nie bycie eko chodzi, tylko o kalorie
Nikt mi nie powie że kanapka ze smalcem mniej się odbije na mojej figurze niż z żółtym odtłuszczonym serem albo białym chudym
To nie jest tak że jem tej oliwy dużo.
Ale dobra, ja się za wzór nie podaję bo ja generalnie ograniczam właściwie wszystko oprócz warzyw, bo jednak jest różnica między wagą normalną - ją w sumie mam bez wyrzeczeń - ale mnie się podoba trochę chudsza, takie 49 kilo. Mimo że waga na przykład 55 kilo jest dla mnie dobra obiektywnie, to źle się w niej czuję. Niby przy 53 nie muszę się wcale ograniczać ale dla mnie to i tak za dużo.
Marcjano, mnie obrzydza to wylewanie zawartości żołądka itd. No nie powiesz, jest obrzydliwe.
Co do jedzenia i pieniędzy - znam masę ludzi, którzy pieniądze mieli i mają a jedzą fatalnie, bo tak wygodniej. Jedna osoba na takim jedzeniu dorobiła się raka żołądka i momentalnie zmieniła filozofię życiową.
Snake, Polska nie składa się z samych ludzi żyjących poniżej minimum socjalnego. Nie wiem, nie zauważyłam żeby kogoś u mnie w grupie nie było stać wyskoczenie na przerwie gdzieś - pytanie gdzie. Bo pieniądze można różnie spożytkować.
No widzisz, mój ojciec nie pił. Wiem od matki, wujka, babci.
Denerwuje mnie demonizowanie "tamtych czasów". To w tamtych czasach mój tata skończył studia, wykształcił się, mówi że wcale takiej tragedii nie było jak to się teraz mówi, a on pracę miał zawsze - i za komuny i w kapitalizmie. Widzisz, mój ojciec nie pił i harował i dzięki temu być może dzisiaj nie muszę jeść byle czego. Kwestia priorytetów. Dla niego rodzina była najważniejsza.
Witchqueen, ja nie mówię że innym trzeba zakazać, aczkolwiek niektórym taki zakaz dobrze by zrobił. Zwłaszcza słodyczy i tłuszczów. Zobacz tylko na dzieciaki teraz, naprawdę na to nie można patrzeć. Rozmawiałam z paroma osobami starszymi ode mnie - kiedyś nie było TAK WIELU otyłych dzieciaków.
Bbasia,tylko że dla mnie zjedzenie mięsa to nie jest jak dla normalnej osoby. Dla mnie to jakieś 50 gram i jeden plaster tygodniowo.
Józefina - butki staram się kupować z ekoskóry. Nie zwierzęcej. Coraz więcej dobrych producentów je produkuje.
Snake, Palą czym popadnie i wyrażasz się o tym bez dezaprobaty? Niech palą pod Twoim oknem. Raka płuc życzę. Wiesz czym się kończy palenie czym popadnie? Wyobraź sobie jakie substancje idą do powietrza.
Czy do Ciebie dochodzi, że tu nie chodzi już o nic eko, tylko o zwyczajną troskę o siebie samego?
Bo wypowiadasz się tak źle o ludziach eko, ale pomyśl, jaka jest różnica na przykład w paleniu czym popadnie i wdychaniu tego a ogrzewaniu gazem. Ogromna. Ja akurat miałam to szczęście że moi rodzice są normalni i dorastałam za miastem, w zdrowym środowisku, 10 minut od lasu. I nikt mi plastikami albo gazetami nie palił. Sąsiadów również miałam rozsądnych, oprócz tego jednego, ale nim się reszta zajęła i szybko się podporządkował. Zresztą on to dla wygody robił, nie dla ogrzewania, bo gazowe miał.
A w domu sie nie pali czym popadnie, tylko drewnem do kominka. Brzozą chyba, bo rodzice zawsze palą i widać resztki białej kory.