No tak, Polska produkuje kiepską wołowine, a własciwie produkowala, bo to sie zmienia, a i tak produkuje jej dwa i pół raza więcej niż Dania.
Pozwoliłam sobie poszperać w statystykach - i co sie okazuje? Zakaz uboju rytualnego obowiązuje w tych krajach, w których wołowiny się prawie nie produkuje. Luksemburg, Słowenia, Islandia, Czechy... oraz kraje, gdzie przeważa hodowla ras mlecznych - Holandia, Dania, Szwajcaria, Szwecja i Norwegia.
Czyli łatwo być bohaterem kiedy to nie bije po kieszeni ;P
_____________________
Teo napisał/a:Iceni napisał/a:Fakt, poszlam za daleko z przykladem - elektroda do odbytu (druga przystawiana do glowy) zabija sie zwierzeta futerkowe (np lisy). No ale one nie sa halal.
Lisów się tak nie zabija, to propaganda, która powstała na podstawie jakiegoś filmiku rzekomo z hodowli zwierząt, gdzie ludzie się zwyczajnie nad zwierzętami tymi znęcali, noale popaprańców nie brakuje.
A w jaki sposób zabija się zwierzęta futerkowe?
_____________________
Vian napisał/a:Iceni napisał/a:Ja chcialabym poznac WSZYSTKIE DOPUSZCZALNE METODY uboju zwierzat w Polsce, a wtedy sobie sama ocenie, czy uboj rytualny jest bardziej okrutny niz nie-rytualny.
Zwiazek z religia mnie tu nie obchodzi.
I jak juz wspomniala WitchQueen - czasem zywe zwierzeta traktuje sie gorzej niz te podczas uboju i to akurat jest zgodne z prawem..
Zanim zacznie sie zwalczac uboj rytualny chcialabym zeby wszyscy sie dowiedzieli jak w sposob "humanitarny" zabija sie zwierzeta.
Nie jak sie powinno, jakie sa wytyczne, tylko jak sie faktycznie to odbywa. Nie w Danii, nie we Francji, tylko w Polsce, w jakims tam Pcimiu gdzie zwozone sa zwierzeta z okolicy.
Pytanie - po co?
Jako usprawiedliwienie dla rytualnego znęcania się nad zwierzętami, czy żeby ich pogonić i ukarać za łamanie prawa? Jak to pierwsze to trochę niepoważne podejście. Równie dobrze można zalegalizować ustawowo upokarzanie uczniów w szkołach, bo przecież i tak większości się przy różnych okazjach od nauczycieli obrywa. Albo upokarzanie pracowników przez szefów. Mamy niby ustawę antymobbingową, no ale co z tego, skoro w praktyce bywa bardzo różnie.
Po to, żeby każdy miał świadomość skąd bierze się mięso na jego talerzu, żeby najpierw dopilnować, by obecne prawo, nakazy i wytyczne były respektowane zanim się zacznie zabraniać i nakazywać innym.
Kiedyś, kilka lat temu oglądałam reportaż o aferze w jednej z rzeźni. Ktoś nagrał jak rzeźnicy wrzucali do wrzątku żywe zwierzęta. Mieli do zabicia wyznaczoną ilośc zwierzat, po 12h harówy było im już wszystko jedno... Dzien po dniu zapieprzali w syfie, kwiku i pocie bo jak nie wyrobia normy, to droga na bruk wolna... Więc dzień po dniu było im coraz bardziej wszystko jedno.
W sumie to już nie wiem czy było mi bardziej szkoda tych świń, czy tych ludzi..
Dlatego uwazam, ze najpierw powinniśmy się zająć takimi przypadkami, zanim zaczniemy szukać nowych problemów..
_______________
Zabijanie rytualne ma jedna zaletę - to musi być precyzja i trzymanie się zasad. Nie ma miejsca na fuszerkę i bylejakość. Zwierzę nieprawidłowo zabite jest trefne, a więc traci na wartości. Żaden "koszerny" rzeźnik nie może sobie pozwolić na fuszerowanie roboty, bo ją szybko straci. Rolnik przyprowadza mu pięknego, rosłego byka, którego hodował na wesele córki, a tu mu rzeźnik-partacz byka bezcześci... i tyle jego rzeźniczej kariery.
"Trefny" rzeźnik-sadysta pracy nie straci, bo czy krowa zabita w 3 sekundy, czy w 15 minut tak samo nadaje się do zjedzenia. A tym bardziej do sprzedaży.Dostanie co najwyżej opieprz od szefa, jak kontrola z Unii przyjedzie.