suse's napisał/a:Może ...
Mąż , a właściwie już nie mąż powiedział dziś , że rozwód jest zakończeniem starego związku , a zrobi wszystko by nowy rozpoczął się bez złych wspomnień , że oświadczy się na nowo jako inny człowiek ...
W tamtym momencie się zawachalam czy chce rozwodu , ale było za późno ...
Teraz mam ochotę ...Pragnę ... W sumie nie ważne ...
To post z 02.12, dwa tygodnie
Ja juz naprawde nie wiem kto tu kim manipuluje, czy maz czy autorka nim.
Z faktow to wiemy, ze zdradzil, ona wystapila o rozwod, on teraz wyjezdza.
Tylko ja sie zapytuje po raz n-ty - co autorka chciala tym rozwodem osiagnac? Bo jak jasno widac, nie wlasna samodzielnosc i uwolnienie od zdrajcy. To miala byc taka rozga na niego? Ze po rozwodzie on zacznie serenady pod oknem wyc, rozami jej klatke schodowa wysciele i kolanami schody na tej klatce wypoleruje? No tak obiecywal, tak mialo byc, na to suse czekalas? No bo po cos sie rozwodzilas - 1. albo zeby zyc dalej sama, 2. zeby dac mu nauczke.
Jesli to byla opcja 2. to skucha. Bo okazuje sie, ze nie mozna zjesc ciastka i miec ciastko.
Chcialas sie rozwiesc, nie wycofalas pozwu, jestes wolna kobieta, on jest wolnym mezczyzna. Co mowil, to jak widac tylko mowil.
Teraz jak on sobie z tej wolnosci robi uzytek wlasny, to Ty zaczynasz sie denerwowac i grunt pod nogami Ci sie pali, bo przeciez nie taki byl plan.
Kurde..coraz mniej to lubie.
Ludzie dorosli powinni byc odpowiedzialni. Powiedzialam A to teraz musze byc przygotowana na B.
Juz mu powiedzialas co mialas do powiedzenia i teraz staw czola prawdzie i kolejnym wypadkom. Jak dorosla, dojrzala i odpowiedzialna osoba a nie manipulujaca nastolatka.