Suse's zgadzam się z wypowiedzią Secondo1 i to nie po raz pierwszy.
Rozwód to dla mnie jest największa porażka. Nie ma nic gorszego jak czujemy, że dotychczasowe plany życiowe wzięły w łeb.
Zdrada to jest okrutna sprawa. Ja zdrady nie toleruję, ale przyznam szczerze, że im dłużej obracam się na tym forum to nie wiem czy nie wybaczyłbym żonie zdrady.
Całe szczęście, że u nas jej nie było ( chyba, że nie wiem o niej ).
Ale miłość to jest coś pięknego, coś wspaniałego.
Ja kłócę się z żoną systematycznie ( mamy różnicę zdań w pewnych sprawach), ale zawsze wieczorem jak kładziemy się spać to jak dwa gołąbki.
Wierz mi, że nie wyobrażam sobie innego życia, ale to tak na marginesie.
Co do wyjazdu to mam mieszane uczucia.
Pojedziesz, bedziesz miała więcej wolnego czasu, a jak więcej wolnego czasu to będziesz myśleć i myśleć i jeszcze raz myśleć.
Uważam, że potrzebna jest Tobie absorbująca praca.
Taka praca żebyś padała na twarz.
Teraz nie możesz myśleć o bm., bo to Ciebie będzie rozkładać na łopatki.
Teraz powinnaś jak najmniej o nim myśleć.
Myśl o sobie.
Natomiast on niech ponownie Ciebie zdobywa.
Podobne tematy
Lexpar...
Zgadzam sie z Tobą w jednym: potrzebna Jej teraz pochłaniająca Ja bez reszty praca. Ale i to nie do końca ustrzeże Ją przed rozmyślaniem. Nabierze pewności siebie, bo podejrzewam, że chwilami nie wie co ma o tym wszystkim myśleć.
Wyjazd... Zalecam. Nie dlatego, że ślepo twierdzę, iz to im pomoże się zbliżyć. U mnie propozycja wyjazdu z byłym partnerem (katem) w góry została zrealizowana. Nie dlatego, że chciałam cokolwiek ratować. Nie... Liczyłam na to, że tam będę mogła wreszcie na spokojnie o Nas porozmawiać. Bo wśród ludzi nie będzie miał odwagi na mnie krzyczeć. Bo tam eskalacja jego dominacji nade mną być może zblednie. Myliłam się. Chciałam jak najszybciej wrócić do Dzieci. Wyjazd wcale nie był nieporozumieniem do końca. Mnie akurat niczym nie zaskoczył, ale jemu kolejny raz pokazałam, że nic nie uratujemy.
W przypadku Suse jest inaczej. Inaczej jak u mnie. Wyczuwam ciepło. Wiem, może i głupia jestem (słyszałam to tyle razy, że kolejny nie zrobi na mnie wrażenia), ale sądzę, że jeśli chce pojechać - a zamierza zrobic to bez niego z córką, - niech jedzie. Może z każdym kilometrem inaczej będzie na to wszystko patrzeć...
68 2014-12-04 08:53:27 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-04 09:42:14)
Lexpar...
Zgadzam sie z Tobą w jednym: potrzebna Jej teraz pochłaniająca Ja bez reszty praca. Ale i to nie do końca ustrzeże Ją przed rozmyślaniem. Nabierze pewności siebie, bo podejrzewam, że chwilami nie wie co ma o tym wszystkim myśleć.Wyjazd... Zalecam. Nie dlatego, że ślepo twierdzę, iz to im pomoże się zbliżyć. U mnie propozycja wyjazdu z byłym partnerem (katem) w góry została zrealizowana. Nie dlatego, że chciałam cokolwiek ratować. Nie... Liczyłam na to, że tam będę mogła wreszcie na spokojnie o Nas porozmawiać. Bo wśród ludzi nie będzie miał odwagi na mnie krzyczeć. Bo tam eskalacja jego dominacji nade mną być może zblednie. Myliłam się. Chciałam jak najszybciej wrócić do Dzieci. Wyjazd wcale nie był nieporozumieniem do końca. Mnie akurat niczym nie zaskoczył, ale jemu kolejny raz pokazałam, że nic nie uratujemy.
W przypadku Suse jest inaczej. Inaczej jak u mnie. Wyczuwam ciepło. Wiem, może i głupia jestem (słyszałam to tyle razy, że kolejny nie zrobi na mnie wrażenia), ale sądzę, że jeśli chce pojechać - a zamierza zrobic to bez niego z córką, - niech jedzie. Może z każdym kilometrem inaczej będzie na to wszystko patrzeć...
tak
też się zgadzam
ale do tego trzeba dystansu, obydwu stron
do calej sytuacji
bo może się okazać że sie dojedzie, i od razu się wraca,
muszą być gotowi obydwoje, zeby nie kończyło sie znów na obietnicach tylko, np jednej ze stron
pozdr
ops nie doczytałem, coś chyba ![]()
69 2014-12-04 09:05:57 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-12-04 09:07:15)
Lexpar...
Zgadzam sie z Tobą w jednym: potrzebna Jej teraz pochłaniająca Ja bez reszty praca. Ale i to nie do końca ustrzeże Ją przed rozmyślaniem. Nabierze pewności siebie, bo podejrzewam, że chwilami nie wie co ma o tym wszystkim myśleć.Wyjazd... Zalecam. Nie dlatego, że ślepo twierdzę, iz to im pomoże się zbliżyć. U mnie propozycja wyjazdu z byłym partnerem (katem) w góry została zrealizowana. Nie dlatego, że chciałam cokolwiek ratować. Nie... Liczyłam na to, że tam będę mogła wreszcie na spokojnie o Nas porozmawiać. Bo wśród ludzi nie będzie miał odwagi na mnie krzyczeć. Bo tam eskalacja jego dominacji nade mną być może zblednie. Myliłam się. Chciałam jak najszybciej wrócić do Dzieci. Wyjazd wcale nie był nieporozumieniem do końca. Mnie akurat niczym nie zaskoczył, ale jemu kolejny raz pokazałam, że nic nie uratujemy.
W przypadku Suse jest inaczej. Inaczej jak u mnie. Wyczuwam ciepło. Wiem, może i głupia jestem (słyszałam to tyle razy, że kolejny nie zrobi na mnie wrażenia), ale sądzę, że jeśli chce pojechać - a zamierza zrobic to bez niego z córką, - niech jedzie. Może z każdym kilometrem inaczej będzie na to wszystko patrzeć...
Sponiewierana ja jednak caly czas będę uważał, że pomysł wyjazdu jest nie trafiony.
Ona jest już po rozwodzie, ich już nie ma.
Jeżeli jej bm zależy, jeżeli chce się oświadczyć jeszcze raz, jeżeli chce odbudować ten związek to niech się stara. Niech pokaże jak mu zależy i jak się stara.
Ja może jestem głupi facet ( nie zdradziłem ) ale kocham swoją żonę jak nikogo innego.
To ona jest dla mnie najważniejsza, to dla niej chcę żyć.
U mnie każda rozłąka z nią to był ból.
Rano budziłem się i myślałem o niej, wieczorem kładłem się spać to wąchalem jej poduszkę, kołdrę i czułem się źle, bo tak mi jej brakowało.
Aczkolwiek wiedzialem, że wyjechala na wczasy z naszym synem, że odpoczywa, że ma wszystko podane, pozamiatane i posprzątane.
Ale było mi jej brak.
Ona wie, że jestem zaborczy.
Narzeka, że ją na każdym kroku kontroluje ( co, gdzie i z kim).
Tylko jak facet nie kocha swojej kobiety to tego nie robi i ma ją w doopie.
Ja swoją ż kocham bezgranicznie.
Być może, że za bardzo ją ograniczam, ale niestety nie zmienię się.
Za czasów kawalerskich walczyłem o nią 6 lat i tego nie odpuszczę.
Ona jest moja jedyna i niech tak będzie.
Lexpar...
Zgadzam sie z Tobą w jednym: potrzebna Jej teraz pochłaniająca Ja bez reszty praca. Ale i to nie do końca ustrzeże Ją przed rozmyślaniem. Nabierze pewności siebie, bo podejrzewam, że chwilami nie wie co ma o tym wszystkim myśleć.Wyjazd... Zalecam. Nie dlatego, że ślepo twierdzę, iz to im pomoże się zbliżyć. U mnie propozycja wyjazdu z byłym partnerem (katem) w góry została zrealizowana. Nie dlatego, że chciałam cokolwiek ratować. Nie... Liczyłam na to, że tam będę mogła wreszcie na spokojnie o Nas porozmawiać. Bo wśród ludzi nie będzie miał odwagi na mnie krzyczeć. Bo tam eskalacja jego dominacji nade mną być może zblednie. Myliłam się. Chciałam jak najszybciej wrócić do Dzieci. Wyjazd wcale nie był nieporozumieniem do końca. Mnie akurat niczym nie zaskoczył, ale jemu kolejny raz pokazałam, że nic nie uratujemy.
W przypadku Suse jest inaczej. Inaczej jak u mnie. Wyczuwam ciepło. Wiem, może i głupia jestem (słyszałam to tyle razy, że kolejny nie zrobi na mnie wrażenia), ale sądzę, że jeśli chce pojechać - a zamierza zrobic to bez niego z córką, - niech jedzie. Może z każdym kilometrem inaczej będzie na to wszystko patrzeć...
Sponiewierana czy możesz mi podać definicję "krzyczeć", ja tego nie rozumiem.
Między ludźmi powinien być dialog a nie krzyk.
Kiedyś, ktoś mądry powiedział mi, że krzyk i bicie dziecka ( klaps ) to jest porażka.
To jest oznaka słabości i braku argumentów rodzica.
I to nie dotyczy tylko dzieci, ale dotyczy naszego życia.
Krzykiem nic nie zwojujemy, a wręcz przeciwnie, zaszkodzimy sobie.
Ja może jestem głupi facet ( nie zdradziłem ) ale kocham swoją żonę jak nikogo innego.
To ona jest dla mnie najważniejsza, to dla niej chcę żyć.
U mnie każda rozłąka z nią to był ból.
Rano budziłem się i myślałem o niej, wieczorem kładłem się spać to wąchalem jej poduszkę, kołdrę i czułem się źle, bo tak mi jej brakowało.
Aczkolwiek wiedzialem, że wyjechala na wczasy z naszym synem, że odpoczywa, że ma wszystko podane, pozamiatane i posprzątane.
Ale było mi jej brak.
Ona wie, że jestem zaborczy.
Narzeka, że ją na każdym kroku kontroluje ( co, gdzie i z kim).
Tylko jak facet nie kocha swojej kobiety to tego nie robi i ma ją w doopie.
Ja swoją ż kocham bezgranicznie.
Być może, że za bardzo ją ograniczam, ale niestety nie zmienię się.
Za czasów kawalerskich walczyłem o nią 6 lat i tego nie odpuszczę.
Ona jest moja jedyna i niech tak będzie.
Lexpar, nawet nie wiesz jak miło czyta się te słowa. Dają nadzieję, że istnieją faceci którzy kochają prawdziwie, którzy wiedzą co to miłość......Zawsze życzyłam sobie by mój były mąż kiedykolwiek o mnie tak napisał, powiedział...nie zdarzył się cud, niestety. Ale teraz odkrywam pomału, że jednak są faceci, którzy kochają prawdziwie, nie wstydzą się swoich uczuć przed światem, nie mają oporów by powiedzieć "kocham" przy kumplach...
Dzięki Lexpar za te słowa z rana ![]()
Suse...kibicuję Wam mimo wszystko. Nie wiem czy dobry jest pomysł wyjazdu czy też nie. Każdy ma inne odczucia po rozstaniu, inne potrzeby. Myślę jednak, że Twoje życie będzie jeszcze szczęśliwe, a bm będzie starał się i wygra tą walkę ![]()
72 2014-12-04 09:38:39 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-04 09:40:20)
Sponiewierana napisał/a:Lexpar...
Zgadzam sie z Tobą w jednym: potrzebna Jej teraz pochłaniająca Ja bez reszty praca. Ale i to nie do końca ustrzeże Ją przed rozmyślaniem. Nabierze pewności siebie, bo podejrzewam, że chwilami nie wie co ma o tym wszystkim myśleć.Wyjazd... Zalecam. Nie dlatego, że ślepo twierdzę, iz to im pomoże się zbliżyć. U mnie propozycja wyjazdu z byłym partnerem (katem) w góry została zrealizowana. Nie dlatego, że chciałam cokolwiek ratować. Nie... Liczyłam na to, że tam będę mogła wreszcie na spokojnie o Nas porozmawiać. Bo wśród ludzi nie będzie miał odwagi na mnie krzyczeć. Bo tam eskalacja jego dominacji nade mną być może zblednie. Myliłam się. Chciałam jak najszybciej wrócić do Dzieci. Wyjazd wcale nie był nieporozumieniem do końca. Mnie akurat niczym nie zaskoczył, ale jemu kolejny raz pokazałam, że nic nie uratujemy.
W przypadku Suse jest inaczej. Inaczej jak u mnie. Wyczuwam ciepło. Wiem, może i głupia jestem (słyszałam to tyle razy, że kolejny nie zrobi na mnie wrażenia), ale sądzę, że jeśli chce pojechać - a zamierza zrobic to bez niego z córką, - niech jedzie. Może z każdym kilometrem inaczej będzie na to wszystko patrzeć...
Sponiewierana czy możesz mi podać definicję "krzyczeć", ja tego nie rozumiem.
Między ludźmi powinien być dialog a nie krzyk.
Kiedyś, ktoś mądry powiedział mi, że krzyk i bicie dziecka ( klaps ) to jest porażka.
To jest oznaka słabości i braku argumentów rodzica.
I to nie dotyczy tylko dzieci, ale dotyczy naszego życia.
Krzykiem nic nie zwojujemy, a wręcz przeciwnie, zaszkodzimy sobie.
Podać Tobie definicję krzyku...
Musiałabym wziąć Cię za rękę i poprowadzić przez połowę... nie... przez chyba całe moje życie.
Lexpar napisał/a:Ja może jestem głupi facet ( nie zdradziłem ) ale kocham swoją żonę jak nikogo innego.
To ona jest dla mnie najważniejsza, to dla niej chcę żyć.
U mnie każda rozłąka z nią to był ból.
Rano budziłem się i myślałem o niej, wieczorem kładłem się spać to wąchalem jej poduszkę, kołdrę i czułem się źle, bo tak mi jej brakowało.
Aczkolwiek wiedzialem, że wyjechala na wczasy z naszym synem, że odpoczywa, że ma wszystko podane, pozamiatane i posprzątane.
Ale było mi jej brak.
Ona wie, że jestem zaborczy.
Narzeka, że ją na każdym kroku kontroluje ( co, gdzie i z kim).
Tylko jak facet nie kocha swojej kobiety to tego nie robi i ma ją w doopie.
Ja swoją ż kocham bezgranicznie.
Być może, że za bardzo ją ograniczam, ale niestety nie zmienię się.
Za czasów kawalerskich walczyłem o nią 6 lat i tego nie odpuszczę.
Ona jest moja jedyna i niech tak będzie.Lexpar, nawet nie wiesz jak miło czyta się te słowa. Dają nadzieję, że istnieją faceci którzy kochają prawdziwie, którzy wiedzą co to miłość......Zawsze życzyłam sobie by mój były mąż kiedykolwiek o mnie tak napisał, powiedział...nie zdarzył się cud, niestety. Ale teraz odkrywam pomału, że jednak są faceci, którzy kochają prawdziwie, nie wstydzą się swoich uczuć przed światem, nie mają oporów by powiedzieć "kocham" przy kumplach...
Dzięki Lexpar za te słowa z ranaSuse...kibicuję Wam mimo wszystko. Nie wiem czy dobry jest pomysł wyjazdu czy też nie. Każdy ma inne odczucia po rozstaniu, inne potrzeby. Myślę jednak, że Twoje życie będzie jeszcze szczęśliwe, a bm będzie starał się i wygra tą walkę
tak ![]()
tylko jedno jest smutne, zdecydowana większość to chyba jednak juz faceci po przejściach
no ale nie zmienia to faktu że są, jeszcze ![]()
Lexpar napisał/a:Ja może jestem głupi facet ( nie zdradziłem ) ale kocham swoją żonę jak nikogo innego.
To ona jest dla mnie najważniejsza, to dla niej chcę żyć.
U mnie każda rozłąka z nią to był ból.
Rano budziłem się i myślałem o niej, wieczorem kładłem się spać to wąchalem jej poduszkę, kołdrę i czułem się źle, bo tak mi jej brakowało.
Aczkolwiek wiedzialem, że wyjechala na wczasy z naszym synem, że odpoczywa, że ma wszystko podane, pozamiatane i posprzątane.
Ale było mi jej brak.
Ona wie, że jestem zaborczy.
Narzeka, że ją na każdym kroku kontroluje ( co, gdzie i z kim).
Tylko jak facet nie kocha swojej kobiety to tego nie robi i ma ją w doopie.
Ja swoją ż kocham bezgranicznie.
Być może, że za bardzo ją ograniczam, ale niestety nie zmienię się.
Za czasów kawalerskich walczyłem o nią 6 lat i tego nie odpuszczę.
Ona jest moja jedyna i niech tak będzie.Lexpar, nawet nie wiesz jak miło czyta się te słowa. Dają nadzieję, że istnieją faceci którzy kochają prawdziwie, którzy wiedzą co to miłość......Zawsze życzyłam sobie by mój były mąż kiedykolwiek o mnie tak napisał, powiedział...nie zdarzył się cud, niestety. Ale teraz odkrywam pomału, że jednak są faceci, którzy kochają prawdziwie, nie wstydzą się swoich uczuć przed światem, nie mają oporów by powiedzieć "kocham" przy kumplach...
Dzięki Lexpar za te słowa z ranaSuse...kibicuję Wam mimo wszystko. Nie wiem czy dobry jest pomysł wyjazdu czy też nie. Każdy ma inne odczucia po rozstaniu, inne potrzeby. Myślę jednak, że Twoje życie będzie jeszcze szczęśliwe, a bm będzie starał się i wygra tą walkę
Czesc Liwia:))
Ja sie pod Twoimi slowami podpisuje, ze milo sie Lexa czyta. I dodam, ze sa tacy mezczyzni, naprawde sa. Ja nie mam az takiego stazu ze swoim partnerem jak Lex ale moj tez tak teskni nawet kiedy nie ma mnie 2 dni. Wylatuje czesto i gesto w podroze sluzbowe i za kazdym razem dostaje dziesiatki smsow: przed startem, po ladowaniu, kilka razy dziennie, telefony, zyczenia dobrej nocy i pieknego ranka. Tak od kilku lat niezmiennie. Mowi, ze lozko jest puste beze mnie i ze zle wtedy spi. Przyjezdza jesli tylko zdola na lotnisko, czesto z kwiatami. Ja o to nie prosze, nie oczekuje i nie wymagam, to jego wlasna wola. Jego milosc odczuwam na kazdym kroku, nie mam zadnych watpliwosci. Czy to sa jakies szczegolne starania czy moze jego wlasna potrzeba pokazania jak bardzo kocha? Bo jak sie kogos naprawde kocha, to przeciez nieba by sie przychylilo. Dawanie to prawdziwa radosc i widze to u swojego partnera.
I takich mezczyzn jest wielu. Ja tez uwazam, ze suse ma szanse na lepszy zwiazek z eksem, ale niech on naprawde na nia teraz zasluzy. Zalezy mu, wiec teraz puste i gole slowa niech przekuje w czyn. Ale tylko wtedy bedzie to mialo sens i szanse powodzenia, jesli zrobi to szczerze i uczciwie, prosto z serca.
A wyjazd z dzieckiem w gory to moze byc fajna sprawa pod warunkiem, ze nastawia sie obie jedynie na relaks i zabawe a nie reminiscencje i wspomnienia o tatusiu i bylym mezu.
No właśnie. Wyjazd ma nie służyć jedynie roztkliwianiu sie nad nimi a powinien stanowic dla Suse swoista odskocznię.
Wszak często czytam tu te sławetne słowa: zajmij się sobą...
Lexpar napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Lexpar...
Zgadzam sie z Tobą w jednym: potrzebna Jej teraz pochłaniająca Ja bez reszty praca. Ale i to nie do końca ustrzeże Ją przed rozmyślaniem. Nabierze pewności siebie, bo podejrzewam, że chwilami nie wie co ma o tym wszystkim myśleć.Wyjazd... Zalecam. Nie dlatego, że ślepo twierdzę, iz to im pomoże się zbliżyć. U mnie propozycja wyjazdu z byłym partnerem (katem) w góry została zrealizowana. Nie dlatego, że chciałam cokolwiek ratować. Nie... Liczyłam na to, że tam będę mogła wreszcie na spokojnie o Nas porozmawiać. Bo wśród ludzi nie będzie miał odwagi na mnie krzyczeć. Bo tam eskalacja jego dominacji nade mną być może zblednie. Myliłam się. Chciałam jak najszybciej wrócić do Dzieci. Wyjazd wcale nie był nieporozumieniem do końca. Mnie akurat niczym nie zaskoczył, ale jemu kolejny raz pokazałam, że nic nie uratujemy.
W przypadku Suse jest inaczej. Inaczej jak u mnie. Wyczuwam ciepło. Wiem, może i głupia jestem (słyszałam to tyle razy, że kolejny nie zrobi na mnie wrażenia), ale sądzę, że jeśli chce pojechać - a zamierza zrobic to bez niego z córką, - niech jedzie. Może z każdym kilometrem inaczej będzie na to wszystko patrzeć...
Sponiewierana czy możesz mi podać definicję "krzyczeć", ja tego nie rozumiem.
Między ludźmi powinien być dialog a nie krzyk.
Kiedyś, ktoś mądry powiedział mi, że krzyk i bicie dziecka ( klaps ) to jest porażka.
To jest oznaka słabości i braku argumentów rodzica.
I to nie dotyczy tylko dzieci, ale dotyczy naszego życia.
Krzykiem nic nie zwojujemy, a wręcz przeciwnie, zaszkodzimy sobie.Podać Tobie definicję krzyku...
Musiałabym wziąć Cię za rękę i poprowadzić przez połowę... nie... przez chyba całe moje życie.
Sponiewierana nie wierzę w to co piszesz.
Mnie nie trzeba brać za rękę.
W naszym małżeństwie też był krzyk.
Ona krzyczała i ja krzyczałem
Ale wierz mi, że ja swojej żonie nie odpuszczę.
Ona o tym nie wie i hurra.
U nas było bardzo źle, a teraz dzieki temu forum, dzięki takim jak Mussu, jak Caschmirka, jak MoniaCo i tak dalej, to ja żyję.
Ci wszyscy ogromnie mi pomogli i mogą zawsze na mnie liczyć.
Dlatego ja, jako facet chcę pomóc innym.
Tak jak zawsze mówiłem, że myślenie faceta różni się od myślenia kobiety.
Dlatego przemawiam jako facet i słuchajcie tego dziewczyny.
..Tak jak zawsze mówiłem, że myślenie faceta różni się od myślenia kobiety.
...
zasadniczo. My już o tym wiemy.
Liwia napisał/a:Lexpar napisał/a:Ja może jestem głupi facet ( nie zdradziłem ) ale kocham swoją żonę jak nikogo innego.
To ona jest dla mnie najważniejsza, to dla niej chcę żyć.
U mnie każda rozłąka z nią to był ból.
Rano budziłem się i myślałem o niej, wieczorem kładłem się spać to wąchalem jej poduszkę, kołdrę i czułem się źle, bo tak mi jej brakowało.
Aczkolwiek wiedzialem, że wyjechala na wczasy z naszym synem, że odpoczywa, że ma wszystko podane, pozamiatane i posprzątane.
Ale było mi jej brak.
Ona wie, że jestem zaborczy.
Narzeka, że ją na każdym kroku kontroluje ( co, gdzie i z kim).
Tylko jak facet nie kocha swojej kobiety to tego nie robi i ma ją w doopie.
Ja swoją ż kocham bezgranicznie.
Być może, że za bardzo ją ograniczam, ale niestety nie zmienię się.
Za czasów kawalerskich walczyłem o nią 6 lat i tego nie odpuszczę.
Ona jest moja jedyna i niech tak będzie.Lexpar, nawet nie wiesz jak miło czyta się te słowa. Dają nadzieję, że istnieją faceci którzy kochają prawdziwie, którzy wiedzą co to miłość......Zawsze życzyłam sobie by mój były mąż kiedykolwiek o mnie tak napisał, powiedział...nie zdarzył się cud, niestety. Ale teraz odkrywam pomału, że jednak są faceci, którzy kochają prawdziwie, nie wstydzą się swoich uczuć przed światem, nie mają oporów by powiedzieć "kocham" przy kumplach...
Dzięki Lexpar za te słowa z ranaSuse...kibicuję Wam mimo wszystko. Nie wiem czy dobry jest pomysł wyjazdu czy też nie. Każdy ma inne odczucia po rozstaniu, inne potrzeby. Myślę jednak, że Twoje życie będzie jeszcze szczęśliwe, a bm będzie starał się i wygra tą walkę
Czesc Liwia:))
Ja sie pod Twoimi slowami podpisuje, ze milo sie Lexa czyta. I dodam, ze sa tacy mezczyzni, naprawde sa. Ja nie mam az takiego stazu ze swoim partnerem jak Lex ale moj tez tak teskni nawet kiedy nie ma mnie 2 dni. Wylatuje czesto i gesto w podroze sluzbowe i za kazdym razem dostaje dziesiatki smsow: przed startem, po ladowaniu, kilka razy dziennie, telefony, zyczenia dobrej nocy i pieknego ranka. Tak od kilku lat niezmiennie. Mowi, ze lozko jest puste beze mnie i ze zle wtedy spi. Przyjezdza jesli tylko zdola na lotnisko, czesto z kwiatami. Ja o to nie prosze, nie oczekuje i nie wymagam, to jego wlasna wola. Jego milosc odczuwam na kazdym kroku, nie mam zadnych watpliwosci. Czy to sa jakies szczegolne starania czy moze jego wlasna potrzeba pokazania jak bardzo kocha? Bo jak sie kogos naprawde kocha, to przeciez nieba by sie przychylilo. Dawanie to prawdziwa radosc i widze to u swojego partnera.
I takich mezczyzn jest wielu. Ja tez uwazam, ze suse ma szanse na lepszy zwiazek z eksem, ale niech on naprawde na nia teraz zasluzy. Zalezy mu, wiec teraz puste i gole slowa niech przekuje w czyn. Ale tylko wtedy bedzie to mialo sens i szanse powodzenia, jesli zrobi to szczerze i uczciwie, prosto z serca.
A wyjazd z dzieckiem w gory to moze byc fajna sprawa pod warunkiem, ze nastawia sie obie jedynie na relaks i zabawe a nie reminiscencje i wspomnienia o tatusiu i bylym mezu.
Mussu no właśnie.
Ja idę do pracy ale cały czas myślę o niej.
Czy nie zmarzła, czy bezpiecznie dojechała.
To ja ją tam x lat temu wybrałem a ona mnie, to my sobie zaufaliśmy i to jak na razie jesteśmy razem.
Ale wierz mi, że jak ona (moja żona) wychodziła dzisiaj rano do pracy to prosiłem ją aby została, aby wzięła wolne na żądanie.
Niestety nie udało się.
To co zrobiłem?
Położyłem się na jej miejscu i wąchałem jej zapach.
Dziewczyny, czy ja jestem jakiś psychol, że tak kocham swoją żonę, że tak się zachowuję.
Ja już tyle lat jestem po ślubie (37) razen jesteśmy 43 lata i oną jest dla mnie najważniejsza.
Czy to nie jest chore
.
Czy nie zmienić na młodszy model 
Lexpar napisał/a:..Tak jak zawsze mówiłem, że myślenie faceta różni się od myślenia kobiety.
...zasadniczo. My już o tym wiemy.
Ale niestety nie wszyscy o tym wiedzą.
Ja to wiem i bardzo się z tego cieszę i cieszę się, źe Ty wiesz.
My jesteśmy szęściarze.
Oj Lexpar...
Nie masz pojęcia jak bardzo chciałabym być kimś takim jak Twoja żona dla Ciebie...
Patrzysz na innych facetów przez pryzmat siebie. I rozumiem to. I daję wiarę Twoim odczuciom.
Dotykałeś o poranku jej poduszki... Rety.
Muszę troszke popracować. Wczoraj zrobiłam sobie luźniejszy dzionek w pracy. Dziś na to nie moge juz sobie pozwolić.
Poduszka... Wciąż o tym myślę. To... piękne.
82 2014-12-04 10:51:56 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-12-04 10:52:56)
Oj Lexpar...
Nie masz pojęcia jak bardzo chciałabym być kimś takim jak Twoja żona dla Ciebie...Patrzysz na innych facetów przez pryzmat siebie. I rozumiem to. I daję wiarę Twoim odczuciom.
Dotykałeś o poranku jej poduszki... Rety.
Sponiewierana, moj facet, zanim dzisiaj raniutko wstal zeby zrobic nam kawe do lozka i wyjsc potem z psem, przysunal mnie do siebie mocno i calowal po wlosach w ten sposob budzac mnie do kolejnego dnia w pracy. Zrobil sniadanie corce, mnie kanapki do pracy, odwiozl mnie do biura i pol godziny po "rozstaniu" przyslal smsa z buziakami i slowami kocham. I to nie jest wyjatkowy dzien, zadna rocznica czy koniec swiata. I ani Lex ani on nie sa alienami. To prawdziwi mezczyzni z krwi i kosci, mezczyzni przez duze M. Z takimi warto isc przez zycie, pieszo i na bosaka. Dla nich wraca sie z pracy biegiem a przy dluzszym rozstaniu liczy godziny i minuty do powrotu. Z nimi nie obchodzi sie Dnia Kobiet, bo kazdy dzien jest takim swietem. Im nie przeglada sie telefonow ani maili, ich mozna wyslac na miesiac na wyspy bunga bunga pelne ponetnych i chetnych dziewic..(no moze troche tu przesadzilam, jednak mezczyzna, to tez zwierze:)).
Jesli eks maz suse nauczy sie takim byc, to oni beda jeszcze szczesliwi.
Lexiu, a no co tobie jakas pusta mloda lala do przyuczania od samego poczatku na czym zycie i partnerstwo polega?:) Chcialoby Ci sie na "stare" lata?:)
83 2014-12-04 13:00:15 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-04 13:10:06)
Boże... Mussuka. Z ust mi to wszystko wyjęłaś. Ze łzami w oczach czytam Ciebie i Lexpara. To wszystko takie kochane jest.
Chciałabym tak. Chcę tak! Biec do Domu na skrzydłach. Budzić się przy Najdroższej mojemu sercu osobie. Nocą sprawdzać czy to nie sen... Dotykać. Patrzeć....
Marzę o tym, by doczekać takiej chwili w życiu, od której każdy dzień będzie dla mnie i dla Niego najcenniejszym darem.
Mam marzenie... Stać się kiedyś dla tego Jedynego Diamentem. A ja poddam się obróbce szlifowania. Ale tylko Temu, który na tym sie zna w dobrym tego słowa znaczeniu.
Sponiewierana, a ile masz lat? Jesli nie 80+, to wszystko sie moze zdarzyc:)
Ja swoj cud miod poznalam kilka tygodni po orzeczeniu rozwodu i rozpadzie 10 letniego i baaardzo letniego malzenstwa. I ciagle mysle sobie, jaki to cud sprawil, ze ja sie wreszcie rozwiodlam i odzylam. W zasadzie to odzylismy, bo i moj eks ma sie teraz niezle z nowa partnerka i szczesc im Boze:)
Sponiewierana, a ile masz lat? Jesli nie 80+, to wszystko sie moze zdarzyc:)
Ja swoj cud miod poznalam kilka tygodni po orzeczeniu rozwodu i rozpadzie 10 letniego i baaardzo letniego malzenstwa. I ciagle mysle sobie, jaki to cud sprawil, ze ja sie wreszcie rozwiodlam i odzylam. W zasadzie to odzylismy, bo i moj eks ma sie teraz niezle z nowa partnerka i szczesc im Boze:)
Jestem już staruszką ![]()
Mussuka napisał/a:Sponiewierana, a ile masz lat? Jesli nie 80+, to wszystko sie moze zdarzyc:)
Ja swoj cud miod poznalam kilka tygodni po orzeczeniu rozwodu i rozpadzie 10 letniego i baaardzo letniego malzenstwa. I ciagle mysle sobie, jaki to cud sprawil, ze ja sie wreszcie rozwiodlam i odzylam. W zasadzie to odzylismy, bo i moj eks ma sie teraz niezle z nowa partnerka i szczesc im Boze:)
Jestem już staruszką
no to Lex i ja tez, witaj w gronie wesolych dziadkow:)
na milosc nigdy nie jest za pozno. No chyba, ze wlasnie po 85 roku, to juz sie nic nie chce, a najmniej w amory wdawac:)
Sponiewierana napisał/a:Mussuka napisał/a:Sponiewierana, a ile masz lat? Jesli nie 80+, to wszystko sie moze zdarzyc:)
Ja swoj cud miod poznalam kilka tygodni po orzeczeniu rozwodu i rozpadzie 10 letniego i baaardzo letniego malzenstwa. I ciagle mysle sobie, jaki to cud sprawil, ze ja sie wreszcie rozwiodlam i odzylam. W zasadzie to odzylismy, bo i moj eks ma sie teraz niezle z nowa partnerka i szczesc im Boze:)
Jestem już staruszką
no to Lex i ja tez, witaj w gronie wesolych dziadkow:)
na milosc nigdy nie jest za pozno. No chyba, ze wlasnie po 85 roku, to juz sie nic nie chce, a najmniej w amory wdawac:)
Mam 41 lat Skowronki. I nie chciałabym mieć mniej....
Mussuka napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Jestem już staruszką
no to Lex i ja tez, witaj w gronie wesolych dziadkow:)
na milosc nigdy nie jest za pozno. No chyba, ze wlasnie po 85 roku, to juz sie nic nie chce, a najmniej w amory wdawac:)
Mam 41 lat Skowronki. I nie chciałabym mieć mniej....
to Ty szczypiorek jeszcze jestes:)) To piekny wiek dla kobiety i nie sluchaj glupich reklam, ze po 40-tce to to czy siamto.
No ale zeby nie offtopowac, to poczekajmy co suse napisze i w jakim jest dzis nastroju. Pewnie latwo nie jest ale waryto o swoje ja zawalczyc. A ona tym rozwodem pokazala mezowi, ze nie da sobie w kasze dmuchac. Teraz kolej na niego. Na jego starania.
No tak. I dzięki Suse dowiedziałam się, że moge być szczypiorkiem. A ja lubię zielony kolor...
90 2014-12-04 16:45:08 Ostatnio edytowany przez suse's (2014-12-04 16:55:07)
Witajcie dużo miałam czytania . Widzę , że od rana iskrzy w moim temacie .
Dużo w nocy myślałam o naszym wyjeździe z córką , planowałam nawet miejsce wyjazdu , ale ...
Pracę skończyłam po 13- stej wychodze , a tu prze firmą czeka ON (mój były ) najpierw się zirytowalam , ale szybko potem (nie oceniajcie mnie za to ) poczułam takie do wartościowanie , że ktoś na mnie czeka . ON powiedział , że nie przyjechał po byłą żonę tylko po kobietę na której mu zależy ...pojechalismy na kawę , potem po córkę , trochę rozmawialiśmy , odwiózł nas do domu i pojechał .
Rozmawialiśmy też o naszym wyjeździe z córką tzn wspomnialam , że chce wyjechać i mąż powiedział , że zajmie się małą , a ja mogę zabrać przyjaciółkę i wyskoczyc do jakiegoś spa :-)
Myślę , że to fajny pomysł ...
Humor mam dziś lepszy nie wiem czemu jakoś tam pozytywnie :-)
Ja tez trzymam kciuki by cel o który walczy Twój były mąż okazał się wielkim sukcesem, bo jeśli tak będzie to jednak znaczy że istnieje prawdziwa miłość, która rzeczywiście zabita, rodzi się na nowo i nigdy nie umiera.
Wzrusza mnie ta historia, mężczyzna się rzeczywiście bardzo bardzo pogubił, zapłacił za to solidnie i postanowił w największej szczerości walczyć o rodzinę, kobietę w momencie gdzie większość facetów by się poddała, musi Cię rzeczywiście bardzo mocno kochać co oczywiście daje nadzieję że nigdy w życiu nie popatrzy na inną kobietę.
Wątek rozwija się intrygująco i zaskakująco...
Wątek rozwija się intrygująco i zaskakująco...
Cos sugerujesz ![]()
Ale ja wcale nic mu nie obiecuje , nasze relacje mogą pozostać dobre , nawet przyjacielskie ze wzgledu na córkę co będzie dalej ? Tego nie wiem .
Jesteś moim natchnieniem Suse... Nie znikaj. Proszę.
Jesteś moim natchnieniem Suse... Nie znikaj. Proszę.
Tak sobie myślę , że też marzę o tym by być dla kogoś diamentem , skarbem tak bardzo tego chcę . Chcę sprawdzać czy na prawdę przy mnie jest to takie piękne niestety chyba rzadko spotykane ...
Sponiewierana czekamy na cud ?
Sponiewierana napisał/a:Jesteś moim natchnieniem Suse... Nie znikaj. Proszę.
Tak sobie myślę , że też marzę o tym by być dla kogoś diamentem , skarbem tak bardzo tego chcę . Chcę sprawdzać czy na prawdę przy mnie jest to takie piękne niestety chyba rzadko spotykane ...
Sponiewierana czekamy na cud ?
Czy Miłość jest Cudem? Powiedz, że nie !
suse's napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Jesteś moim natchnieniem Suse... Nie znikaj. Proszę.
Tak sobie myślę , że też marzę o tym by być dla kogoś diamentem , skarbem tak bardzo tego chcę . Chcę sprawdzać czy na prawdę przy mnie jest to takie piękne niestety chyba rzadko spotykane ...
Sponiewierana czekamy na cud ?Czy Miłość jest Cudem? Powiedz, że nie !
Hmmm miłość może nie , ale już wierność , uczciwość pewnie tak ...nie wiem nie jestem dobrym przykładem .
Mam nadzieję , że kiedyś obie będziemy szczęśliwe -)
Sponiewierana napisał/a:suse's napisał/a:Tak sobie myślę , że też marzę o tym by być dla kogoś diamentem , skarbem tak bardzo tego chcę . Chcę sprawdzać czy na prawdę przy mnie jest to takie piękne niestety chyba rzadko spotykane ...
Sponiewierana czekamy na cud ?Czy Miłość jest Cudem? Powiedz, że nie !
Hmmm miłość może nie , ale już wierność , uczciwość pewnie tak ...nie wiem nie jestem dobrym przykładem .
Mam nadzieję , że kiedyś obie będziemy szczęśliwe -)
To wszystko o czym mówisz powinno wynikać z Miłości... W niej zwiera sie wszystko.
Dlaczego ludzie mając wolną wolę i serce potrafią ranić... Dlaczego...
suse's napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Czy Miłość jest Cudem? Powiedz, że nie !
Hmmm miłość może nie , ale już wierność , uczciwość pewnie tak ...nie wiem nie jestem dobrym przykładem .
Mam nadzieję , że kiedyś obie będziemy szczęśliwe -)To wszystko o czym mówisz powinno wynikać z Miłości... W niej zwiera sie wszystko.
Dlaczego ludzie mając wolną wolę i serce potrafią ranić... Dlaczego...
Dlaczego potrafią zniszczyć życie drugiemu ?
Dlaczego zdradzają ?
Nie wiem ...tzn wiem z czego to wynika...
Znowu łapie mnie jakaś wieczorna deprecha . Tak bardzo chciałabym się poczuć kochana tu i teraz ...
Ależ Ty jestes Kochana! Nie sądzisz? wiesz, co mnie w Waszym przypadku nie tyle zadziwia co inrtyguje? Otóż on nie robi niczego na wariata, bo wie, że byłoby to sztuczne. Powolutku zmierza ku Tobie. A jesli Ty Kochasz...
102 2014-12-04 20:41:30 Ostatnio edytowany przez suse's (2014-12-04 20:42:21)
Ależ Ty jestes Kochana! Nie sądzisz? wiesz, co mnie w Waszym przypadku nie tyle zadziwia co inrtyguje? Otóż on nie robi niczego na wariata, bo wie, że byłoby to sztuczne. Powolutku zmierza ku Tobie. A jesli Ty Kochasz...
No tak , mój mąż ma przemyślane zapewne wszystko co do sekundy , a ja głupia, naiwna wierze w każde jego słowo , gest ... Ci faceci
Jesteś jeszcze młoda na pewno znajdziesz kogoś kto Cie pokocha i będzie miał czyste konto (nie będzie w Waszym związku zdrady )
Oj Lexpar...
Nie masz pojęcia jak bardzo chciałabym być kimś takim jak Twoja żona dla Ciebie...Patrzysz na innych facetów przez pryzmat siebie. I rozumiem to. I daję wiarę Twoim odczuciom.
Dotykałeś o poranku jej poduszki... Rety.
Sponiewierana owszem patrzę na facetow, na kobiety przez swój pryzmat.
Ale wierzę, ze tak postępują wszyscy na tym forum.
Są tacy od których zieje nienawiść bo ktoś im zrobił krzywdę.
Ale są też tacy zagubieni bo nie wiedząco zrobić.
Ja może się mądrzyłem radząc im co i jak.
Tylko przyznam się szczerze, że owszem robiłem to w dobrej wierze, ale przez pryzmat "ja".
Może ktoś z tego forum powie, że jestem jak jestem, że nie szukam wrażeń, że cierpię razem z tymi którzy tutaj się wypowiadają, płaczą i cierpią.
Niestety nic na to nie poradzę, że taki jestem.
Ale żonę kocham bezgranicznie i jestem dla niej gotów na wszystko.
No może za wyjatkiem jednego.
Tego nie oddam jej nigdy, bo nie byłbym facetem
.
Sponiewierana napisał/a:Oj Lexpar...
Nie masz pojęcia jak bardzo chciałabym być kimś takim jak Twoja żona dla Ciebie...Patrzysz na innych facetów przez pryzmat siebie. I rozumiem to. I daję wiarę Twoim odczuciom.
Dotykałeś o poranku jej poduszki... Rety.Sponiewierana owszem patrzę na facetow, na kobiety przez swój pryzmat.
Ale wierzę, ze tak postępują wszyscy na tym forum.
Są tacy od których zieje nienawiść bo ktoś im zrobił krzywdę.
Ale są też tacy zagubieni bo nie wiedząco zrobić.
Ja może się mądrzyłem radząc im co i jak.
Tylko przyznam się szczerze, że owszem robiłem to w dobrej wierze, ale przez pryzmat "ja".
Może ktoś z tego forum powie, że jestem jak jestem, że nie szukam wrażeń, że cierpię razem z tymi którzy tutaj się wypowiadają, płaczą i cierpią.
Niestety nic na to nie poradzę, że taki jestem.
Ale żonę kocham bezgranicznie i jestem dla niej gotów na wszystko.
No może za wyjatkiem jednego.
Tego nie oddam jej nigdy, bo nie byłbym facetem http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif.
Lexpar , tak strasznie zazdroszcze Twojej żonie ...:-)
T
Sponiewierana napisał/a:Oj Lexpar...
Nie masz pojęcia jak bardzo chciałabym być kimś takim jak Twoja żona dla Ciebie...Patrzysz na innych facetów przez pryzmat siebie. I rozumiem to. I daję wiarę Twoim odczuciom.
Dotykałeś o poranku jej poduszki... Rety.Sponiewierana, moj facet, zanim dzisiaj raniutko wstal zeby zrobic nam kawe do lozka i wyjsc potem z psem, przysunal mnie do siebie mocno i calowal po wlosach w ten sposob budzac mnie do kolejnego dnia w pracy. Zrobil sniadanie corce, mnie kanapki do pracy, odwiozl mnie do biura i pol godziny po "rozstaniu" przyslal smsa z buziakami i slowami kocham. I to nie jest wyjatkowy dzien, zadna rocznica czy koniec swiata. I ani Lex ani on nie sa alienami. To prawdziwi mezczyzni z krwi i kosci, mezczyzni przez duze M. Z takimi warto isc przez zycie, pieszo i na bosaka. Dla nich wraca sie z pracy biegiem a przy dluzszym rozstaniu liczy godziny i minuty do powrotu. Z nimi nie obchodzi sie Dnia Kobiet, bo kazdy dzien jest takim swietem. Im nie przeglada sie telefonow ani maili, ich mozna wyslac na miesiac na wyspy bunga bunga pelne ponetnych i chetnych dziewic..(no moze troche tu przesadzilam, jednak mezczyzna, to tez zwierze:)).
Jesli eks maz suse nauczy sie takim byc, to oni beda jeszcze szczesliwi.
Lexiu, a no co tobie jakas pusta mloda lala do przyuczania od samego poczatku na czym zycie i partnerstwo polega?:) Chcialoby Ci sie na "stare" lata?:)
O Boże Mussu nie oczekiwałem od Ciebie takiego poparcia.
Jestem bardzo wzruszony.
Natomiast nic na to nie poradzę, że moja żona jest pierwszą i jedyną, że nie chcę innej.
Wierz mi, że jak kładziemy się spać to jak dwa młode gołąbki.
Ona się we mnie wtula a ja w nią i jaki jest finał
,
Ja tego nie powiedziałem
.
Wiem to, że kobieta to jest piękna istota którą należy kochać i szanować.
Mussu wiesz gdzie się wychowałem i czy myślisz, że w tramwaju czy autobusie nie ustępuję miejsca kobiecie?
Czasem śmiać mi się chcę, bo ja starszy pan ustępuję miejsca a takie młode sikuty tego nie robią.
Wiem tylko jedno, że każdemu mogę spojrzeć prosto w oczy.
Sponiewierana napisał/a:Mussuka napisał/a:Sponiewierana, a ile masz lat? Jesli nie 80+, to wszystko sie moze zdarzyc:)
Ja swoj cud miod poznalam kilka tygodni po orzeczeniu rozwodu i rozpadzie 10 letniego i baaardzo letniego malzenstwa. I ciagle mysle sobie, jaki to cud sprawil, ze ja sie wreszcie rozwiodlam i odzylam. W zasadzie to odzylismy, bo i moj eks ma sie teraz niezle z nowa partnerka i szczesc im Boze:)
Jestem już staruszką
no to Lex i ja tez, witaj w gronie wesolych dziadkow:)
na milosc nigdy nie jest za pozno. No chyba, ze wlasnie po 85 roku, to juz sie nic nie chce, a najmniej w amory wdawac:)
No dziewczyny, chyba dowaliłyście do pieca.
Nie chcę się z Wami licytować ale Mussu Ty to według mojego wieku jest jeszcze sikutem ( sorrki Mussu) a ty Sponiewierana jeszcze większym jesteś sikutem.
Ale uwierzcie mi dziewczyny, że są jeszcze faceci którzy kochają i dają z siebie wszystko.
Że są faceci którzy potrafią się zachować jak 100% mężczyzna.
Odpowiedzialny, kochający i oddany swoim bliskim.
Ja wierzę... Wbrew całemu mojemu życiu, wierzę... Że są mężczyźni zdolni do Miłości...
A tak w ogóle co znaczy "sikut" czy jakoś tak?
Lexpar , tak strasznie zazdroszcze Twojej żonie ...:-)
Suse'e nie zadrość mi bo ja się wstydzę.
Miałem kolegów którzy wypominali mnie, że jestem pantoflarzem, bo żona to czy tamto.
Ale to jest jej i moje życie.
To my jesteśmy każdego dnia razem. To ona w bólu i cierpiniu urodziła nasze dziecko, więc dlaczego miałbym jej nie kochać.
Ja ją naprawdę z każdym dniem kocham coraz bardziej.
Boję się, że jestem uzależniony od niej jak narkoman.
Chyba powinni mnie do muzeum wstawić jako zabytek.
Ja wierzę... Wbrew całemu mojemu życiu, wierzę... Że są mężczyźni zdolni do Miłości...
A tak w ogóle co znaczy "sikut" czy jakoś tak?
Sponiewierana "siukut " to jest taka osoba gdzie ja już żonaty a Ty u tatusia z jajko na jajko przeskakiwałaś.
Ja po prostu mam syna w Twoim wieku.
110 2014-12-04 21:22:20 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-04 21:27:11)
Sponiewierana napisał/a:Ależ Ty jestes Kochana! Nie sądzisz? wiesz, co mnie w Waszym przypadku nie tyle zadziwia co inrtyguje? Otóż on nie robi niczego na wariata, bo wie, że byłoby to sztuczne. Powolutku zmierza ku Tobie. A jesli Ty Kochasz...
No tak , mój mąż ma przemyślane zapewne wszystko co do sekundy , a ja głupia, naiwna wierze w każde jego słowo , gest ... Ci faceci
Jesteś jeszcze młoda na pewno znajdziesz kogoś kto Cie pokocha i będzie miał czyste konto (nie będzie w Waszym związku zdrady )
Suse... Nie znam Waszej historii. Prosze o jedno. Czuję, że on znaczy dla Ciebie. Spróbuj.
A co do mnie... Mloda. Jestem tak bardzo zmęczona życiem Suse. Nie... Nie roztkliwiam sie nad sobą. Jestem niczym... Pracował na to 18 lat. Nie zdążę dojść do siebie a na pewno nie po roku.
Sponiewierana napisał/a:Ja wierzę... Wbrew całemu mojemu życiu, wierzę... Że są mężczyźni zdolni do Miłości...
A tak w ogóle co znaczy "sikut" czy jakoś tak?
Sponiewierana "siukut " to jest taka osoba gdzie ja już żonaty a Ty u tatusia z jajko na jajko przeskakiwałaś.
Ja po prostu mam syna w Twoim wieku.
Kolejny mężczyzna, który rozbawił mnie i śmieję się głośno:)
(z jajka na jajko? hm....)
suse's napisał/a:Lexpar , tak strasznie zazdroszcze Twojej żonie ...:-)
Suse'e nie zadrość mi bo ja się wstydzę.
Miałem kolegów którzy wypominali mnie, że jestem pantoflarzem, bo żona to czy tamto.
Ale to jest jej i moje życie.
To my jesteśmy każdego dnia razem. To ona w bólu i cierpiniu urodziła nasze dziecko, więc dlaczego miałbym jej nie kochać.
Ja ją naprawdę z każdym dniem kocham coraz bardziej.
Boję się, że jestem uzależniony od niej jak narkoman.
Chyba powinni mnie do muzeum wstawić jako zabytek.
Ależ to żaden powód do wstydu . Absolutnie , wręcz przeciwnie takich mężczyzn jak Ty już nie ma .:-)
Tak pięknie o niej piszesz , widać , że jest dla Ciebie całym światem .Uzależnienie od żony , jak to uroczo brzmi !
My z mężem też kiedyś byliśmy takim małżeństwem przynajmniej tak mi się wydawało , miłość , uczucia na każdym kroku , w łóżku też podobno było niezle . Nawet kiedyś też powiedział mi zdanie " jesteś najcudowniejsza , bo rodzilas w bólu naszą córkę " i co ..?
Wystarczyło , że pojechał na jedno szkolenie , miało nie być kobiet , tłumaczył , że wypił kieliszek za dużo i benc .
Oczywiście nie sugeruje , że zdradzisz kiedykolwiek żonę , bo na pewno jesteś inny . Wyczułam to ona jest dla Ciebie najważniejsza i tego się trzymaj . :-)
suse's napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Ależ Ty jestes Kochana! Nie sądzisz? wiesz, co mnie w Waszym przypadku nie tyle zadziwia co inrtyguje? Otóż on nie robi niczego na wariata, bo wie, że byłoby to sztuczne. Powolutku zmierza ku Tobie. A jesli Ty Kochasz...
No tak , mój mąż ma przemyślane zapewne wszystko co do sekundy , a ja głupia, naiwna wierze w każde jego słowo , gest ... Ci faceci
Jesteś jeszcze młoda na pewno znajdziesz kogoś kto Cie pokocha i będzie miał czyste konto (nie będzie w Waszym związku zdrady )Suse... Nie znam Waszej historii. Prosze o jedno. Czuję, że on znaczy dla Ciebie. Spróbuj.
A co do mnie... Mloda. Jestem tak bardzo zmęczona życiem Suse. Nie... Nie roztkliwiam sie nad sobą. Jestem niczym... Pracował na to 18 lat. Nie zdążę dojść do siebie a na pewno nie po roku.
Kochana rozumiem Cię w 100% , że jesteś zmęczona tym wszystkim . To jak najbardziej uzasadnione bardzo dużo przeszłas przez tego faceta . Być może teraz jest dla Ciebie za wcześnie na następny związek , ale kiedyś z pewnością odnajdziesz kogoś kto nie będzie źle Cie traktował tylko kochał nad życie . Po wypowiedziach Lexpara sądzę , że to możliwe ...
Masz racje ON dużo dla mnie znaczy , właściwie znaczy wszystko na świecie ...Tego nie da się ukryć .
Suse...
Ja tak naprawdę od zawsze byłam sama. SAMA... I mimo wszystko to ja bylam jego podpora. Cokolwiek sie zadarzyło, zawsze ratowałam go z opresji. Nie dla niego, dla przetrwania. Mojego. A później dziecka. Z jego strony nigdy nie mogłam liczyć ani na wsparcie ani na to by stanął w mojej obronie.
Mam niestety na swoim koncie romans. Całkiem świeży. Niczego przed moim katem nie ukrywałam. Nie walczył o mnie, raczej o posiadanie niewolnicy. Tak jakby miał akt własności na mnie. Nic z tej pseudomiłości nie zostało. Potraktowana jak odskocznia w bok, odsunęłam się.
Bo nie tego chciałam.
/.../
Wystarczyło , że pojechał na jedno szkolenie , miało nie być kobiet , tłumaczył , że wypił kieliszek za dużo i benc ./.../
A baj dze wej, skończyło się na jednym "bęc" czy chłop "bęcał" dalej...
Suse...
Ja tak naprawdę od zawsze byłam sama. SAMA... I mimo wszystko to ja bylam jego podpora. Cokolwiek sie zadarzyło, zawsze ratowałam go z opresji. Nie dla niego, dla przetrwania. Mojego. A później dziecka. Z jego strony nigdy nie mogłam liczyć ani na wsparcie ani na to by stanął w mojej obronie.
Mam niestety na swoim koncie romans. Całkiem świeży. Niczego przed moim katem nie ukrywałam. Nie walczył o mnie, raczej o posiadanie niewolnicy. Tak jakby miał akt własności na mnie. Nic z tej pseudomiłości nie zostało. Potraktowana jak odskocznia w bok, odsunęłam się.
Bo nie tego chciałam.
Strasznie przykre to co piszesz .
Nie obwiniaj się o ten romans . Nie ma to najmniejszego sensu . Było minęło ...
Zawsze żyjemy nadzieją na lepsze jutro ...
Ale uwierz każdy dostanie w końcu garstkę szczęścia masz dwie cudowne córki one pozostaną z Tobą na zawsze , a faceci ... Spalają za sobą jedynie mosty . Żyjmy dla siebie , dla dzieci , nie dla nich .
117 2014-12-04 22:15:08 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-04 22:52:11)
Wiesz dlaczego nie rozpaczam tak bardzo po Nim? Bo nie docenił mnie. Pod żadnym względem. Pod żadnym... Oszukał mnie. Wydawało mi się, że jest inny. Że tak jak i ja poddał się. A to okazało sie nieprawdą. Chciałam, żeby zrobił porządek ze swoim życiem. A ja uporządkuję swoje. Moje Dzieci nie akceptowały Go a ja? Ja do bólu tłumaczyłam im, że to nie Jego wina, że odeszłam od ich ojca. Odeszłam dzięki Niemu. Nie dla Niego. Nie wyobrażałam sobie by skoczyć wprost w Jego ramiona. Mieliśmy każde z osobna uporządkować nasze poharatane zycia... Boże.... Byłam tak naiwna!
Wtulę się w podusię. Spróbuję zasnąć. Przy Chilli Zet....
Sponiewierana Suse's głowy do góry, piersi do przodu.
Jesteście piękne i młode, dlatego dacie radę i pokonacie te złe dni, ten smutny czas w Waszym życiu.
Nie możecie się zamykać w sobie.
Suse's jako młoda rozwódka jest adorowana przez bm i z tego coś może wyjść.
Sponiewierana, Ty dojdziesz do siebie, pięknej, młodej i szczęśliwej kobiety.
Tylko musisz dać sobie szansę. Nie zamykaj się w skorupce jak ślimak.
Są jeszcze faceci którzy też potrzebują miłości, wierzcie mi dziewczyny.
Tak jak powiedziałem, głowy do góry i piersi do przodu.
Wy jesteście piękne, powabne i dobre kobiety.
O tym proszę pamiętajcie.
Miłego dnia.
Dzień dobry Skowroneczki. I strasznie cieplutko dziękuje za dobre słowo.
Patrząc na zegarek, zdałam sobie sprawę, że zaspałam do pracy. Juź dzwoniłam z usprawiedliwieniem. Mam wyrzuty jak dziecko, które coś przeskrobało... Dziwna jestem czasem.
Lexparku... Czy robiłes kiedykolwiek naleśniki z serem? Moje Dziecko ma życzenie takowe...
Moje jakaś rada?
Ale ja wcale nic mu nie obiecuje , nasze relacje mogą pozostać dobre , nawet przyjacielskie ze wzgledu na córkę co będzie dalej ? Tego nie wiem .
I bardzo sluszne podejscie.
On nawywijal, to niech teraz na rzesach staje, obtancowuje Cie i stara sie udowodnic, ze jest wart drugiej szansy. A Ty tylko spokojnie obserwuj, czekaj i analizuj. Czy te wszystkie obecne zaloty sa szczere czy wyrezyserowane.
Za propozycje wyjazdu do SPA z przyjaciolka, podziekowalabym ladnie i ...nie skorzystala tylko pojechala z corka. Niech on teraz nie mysli sobie, ze tak latwo mu pojdzie, rzuci swoj pomysl, a Ty w raczki klasniesz i tak zrobisz, jak on chce.
On musi poczuc, ze Cie naprawde stracil a nie, ze ten rozwod to jakas nowa gra w kotka i myszke. Bo cos mi sie zdaje, ze za szybko i zbyt wielkimi krokami rzucil sie do tej naprawy. Po takim rozstaniu dobrze jest na troche sie odseparowac, a jesli on nadal bedzie kazdego dnia w Twoim zyciu, to po co byl ten rozwod?
Wiesz o co mi chodzi? O to, zeby odczul strate i wyciagnal z tego odczucia odpowiednie wnioski. Dopiero wtedy moze szczerze zaczac starac sie o odzyskanie Ciebie. Musi Cie w pewien sposob najpierw stracic.
suse's napisał/a:Ale ja wcale nic mu nie obiecuje , nasze relacje mogą pozostać dobre , nawet przyjacielskie ze wzgledu na córkę co będzie dalej ? Tego nie wiem .
I bardzo sluszne podejscie.
On nawywijal, to niech teraz na rzesach staje, obtancowuje Cie i stara sie udowodnic, ze jest wart drugiej szansy. A Ty tylko spokojnie obserwuj, czekaj i analizuj. Czy te wszystkie obecne zaloty sa szczere czy wyrezyserowane.
Za propozycje wyjazdu do SPA z przyjaciolka, podziekowalabym ladnie i ...nie skorzystala tylko pojechala z corka. Niech on teraz nie mysli sobie, ze tak latwo mu pojdzie, rzuci swoj pomysl, a Ty w raczki klasniesz i tak zrobisz, jak on chce.On musi poczuc, ze Cie naprawde stracil a nie, ze ten rozwod to jakas nowa gra w kotka i myszke. Bo cos mi sie zdaje, ze za szybko i zbyt wielkimi krokami rzucil sie do tej naprawy. Po takim rozstaniu dobrze jest na troche sie odseparowac, a jesli on nadal bedzie kazdego dnia w Twoim zyciu, to po co byl ten rozwod?
Wiesz o co mi chodzi? O to, zeby odczul strate i wyciagnal z tego odczucia odpowiednie wnioski. Dopiero wtedy moze szczerze zaczac starac sie o odzyskanie Ciebie. Musi Cie w pewien sposob najpierw stracic.
Mussuka, nie do końca bym się zgodził z Twoim punktem widzenia. Ex mąż suse dostał nie prztyczka, a solidnego kopniaka w tyłek za to, co zrobił. Z tego, co autorka opisuje - pojął lekcję i stara się jak może. Nie należy za to jeździć po nim jak po łysej kobyle, bo to może w pewnym momencie odwrócić jego zachowanie. Mężczyźni wcale nie lubią zołz, jak to pompuje w głowy skrzywioną ideologię książka i wszechobecny parafeministyczny nurt. Nie chodzi nawet o danie nagrody exowi Suse. Chodzi o to, żeby został stworzony grunt, na którym można będzie stawiać fundament nowego związku. Tego nie da się zrobić, jeśli nie ma relacji chociażby zbliżonej do partnerskiej. Głęboko potępiam zdradę, do której dopuścił się były mąż Suse. Ale na Daźboga i Swaroga! Droga którą podsuwasz autorce tematu prowadzi do zrobienia z jej ex pantofla, absolutnie podporządkowanego. Myślisz, że to właściwa droga? Stawiasz pytanie, po co był ten rozwód. A może po to, żeby przyswoił sobie tą nauczkę i wyciągnął wnioski na przyszłość. To tyle gwoli moich przemyśleń.
124 2014-12-05 13:45:50 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-12-05 13:52:21)
Lexparku... Czy robiłes kiedykolwiek naleśniki z serem? Moje Dziecko ma życzenie takowe...
Moje jakaś rada?
No nie, naleśników z serem nie robiłem, ale mogę zrobić.
To nie jest problem nie do pokonania a ile radości po ich zrobieniu.
Fevers to może trzeba go pogłaskać po główce, przytulić i mówic mu, że on biedny misio?
Ogarnij się, to on zdradził, to on byl powodem do rozwodu.
Ona nic zlego nie zrobila.
On zawiódł ją i to on teraz musi się starać.
Ona go jeszcze nie przekreśliła.
Ona teraz czeka bo sama nie wie co zrobi.
126 2014-12-05 13:53:02 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-12-05 13:59:32)
On musi poczuc, ze Cie naprawde stracil a nie, ze ten rozwod to jakas nowa gra w kotka i myszke. Bo cos mi sie zdaje, ze za szybko i zbyt wielkimi krokami rzucil sie do tej naprawy. Po takim rozstaniu dobrze jest na troche sie odseparowac, a jesli on nadal bedzie kazdego dnia w Twoim zyciu, to po co byl ten rozwod?
Wiesz o co mi chodzi? O to, zeby odczul strate i wyciagnal z tego odczucia odpowiednie wnioski. Dopiero wtedy moze szczerze zaczac starac sie o odzyskanie Ciebie. Musi Cie w pewien sposob najpierw stracic.
problem, żeby nie oswoił się ze stratą, z rozwodem,
ciągle odrzucany,
podda się ![]()
Mussuka, za chwile podpowiesz, że dla potrzeb poprawy męża, suse powinna wzbudzić w nim zazdrości i w tym celu znaleźć sobie partnera, zamieszkać z nim, może urodzić mu dziecko, a po kilku latach, jeżeli ex- dalej będzie na kolanach błagał o spojrzenie no to może wtedy...
Mussuka napisał/a:On musi poczuc, ze Cie naprawde stracil a nie, ze ten rozwod to jakas nowa gra w kotka i myszke. Bo cos mi sie zdaje, ze za szybko i zbyt wielkimi krokami rzucil sie do tej naprawy. Po takim rozstaniu dobrze jest na troche sie odseparowac, a jesli on nadal bedzie kazdego dnia w Twoim zyciu, to po co byl ten rozwod?
Wiesz o co mi chodzi? O to, zeby odczul strate i wyciagnal z tego odczucia odpowiednie wnioski. Dopiero wtedy moze szczerze zaczac starac sie o odzyskanie Ciebie. Musi Cie w pewien sposob najpierw stracic.
problem, żeby nie oswoił się ze stratą,
ciągle odrzucany,
podda się
i tu się pojawia główny problem
jak zrobić żeby było wszystkim dobrze ![]()
a w tych emocjach, jeden "przecinek" w zdaniu może wiele zmienić ![]()
i kolejna lekcja, na ile wyceniamy swojego partnera, bardziej na ile wycenia się druga strona
dając szanse drugiej stronie
kwestia czy drugiej osobie na tyle zależy, że się nie podda przed upływem odpowiedniego czasu
to tka na lóźno musiałem wtrącić
sorki
bo śledzę topic
Mussuka napisał/a:On musi poczuc, ze Cie naprawde stracil a nie, ze ten rozwod to jakas nowa gra w kotka i myszke. Bo cos mi sie zdaje, ze za szybko i zbyt wielkimi krokami rzucil sie do tej naprawy. Po takim rozstaniu dobrze jest na troche sie odseparowac, a jesli on nadal bedzie kazdego dnia w Twoim zyciu, to po co byl ten rozwod?
Wiesz o co mi chodzi? O to, zeby odczul strate i wyciagnal z tego odczucia odpowiednie wnioski. Dopiero wtedy moze szczerze zaczac starac sie o odzyskanie Ciebie. Musi Cie w pewien sposob najpierw stracic.
problem, żeby nie oswoił się ze stratą, z rozwodem,
ciągle odrzucany,
podda sięMussuka, za chwile podpowiesz, że dla potrzeb poprawy męża, suse powinna wzbudzić w nim zazdrości i w tym celu znaleźć sobie partnera, zamieszkać z nim, może urodzić mu dziecko, a po kilku latach, jeżeli ex- dalej będzie na kolanach błagał o spojrzenie no to może wtedy...
Secondo no nie przesadzaj.
Kto był powodem rozwodu, kto jest winny w tym przypadku.
Czy ona musi mu dawać szansę od czego nie ucieka i mówi, że nie wie co będzie dalej.
Lecz nie mówi, że już ewntualnie z nim nie będzie.
129 2014-12-05 14:21:41 Ostatnio edytowany przez Fevers (2014-12-05 14:22:19)
Fevers to może trzeba go pogłaskać po główce, przytulić i mówic mu, że on biedny misio?
Ogarnij się, to on zdradził, to on byl powodem do rozwodu.
Ona nic zlego nie zrobila.
On zawiódł ją i to on teraz musi się starać.
Ona go jeszcze nie przekreśliła.
Ona teraz czeka bo sama nie wie co zrobi.
Nie popadajmy w paranoję.
Zdradził, owszem, więc według Ciebie zamiast dać nauczkę i rozdział zamknąć i budować nowy, to lepiej pastwić się w nieskończoność, rozpamiętywać i rozdrapywać rany? To sugerujesz pisząc, abym się ogarnął?
Starać się a płaszczyć, to dwie różne sprawy, ale widzę, że chyba tego nie rozróżniasz.
130 2014-12-05 14:28:51 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-12-05 14:32:00)
Lex, dzieki, chyba tylko Ty jeszcze myslisz rozsadnie i czytasz ze zrozumieniem.
Gdzie ja napisalam o ujezdzaniu lysej kobyly, wzbudzaniu zazdrosci i inne bzdety?
Nic podobnego, ale rozwod to powazna rzecz. Ludzie po to sie rozwodza, zeby byc osobno, zeby sie moze zastanowic, odpoczac a nie kontynuowac to samo tylko z wolnej stopy. A ja tu wyczuwam dosc wyraznie pewien nacisk i presje bm suse. Dopiero co rozwod orzeczony a on juz krok w krok za nia lazi, i wczasy jej zorganizuje i na kawke po pracy jakby nigdy nic zaprosi. Wszystko pieknie ladnie, ale on chyba nie do konca zaakceptowal i zrozumial powage sytuacji i jak do tego doszlo. Bierze na przeczekanie, uglaskanie czy o co tak naprawde mu chodzi? Troszke subtelnosci w tych zalotach by nie zaszkodzilo. A ona ma swiete prawo zadac teraz od niego swietego spokoju, wlasnej przestrzeni i czasu do namyslu. Tyle czasu ile potrzebuje, bo to jemu zalezy na odbudowie a nie odwrotnie.
Musi to odpracowac, wolno i solidnie, bo inaczej nie bedzie zadnych zmian na lepsze w tym zwiazku.
Ja mam chyba dejavu z innym watkiem z tego forum, kiedy czytam te nawolywania o litosc i zrozumienie dla biednego misia, jak go slusznie Lexpar okresliles.