Beben69 a jak u ciebie się skonczylo?
Ja caly czas mam z nim kontakt wiec tesknie tylko weekendami i troche wieczorami. Jednak wiem ze zwiazek z nim nie da mi szczescia. Bo nie potrafię budowac na gruzach. Po prostu za pozno się spotkalismy szkoda bo mialabym z nim idealne zycie - jestesmy tak podobni do siebie ze to az przerazajace. Poza tym on jest jak moj ojciec - silny mądry wesoły.
Piszecie ze jestem jak nastolatka - ale to trwa juz od lat i nie mija. To nie jest świeże zafascynowanie ja go swietnie znam. Znam cale jego dziecinstwo opowiadal mi o swoich studiach i szalenstwach mlodosci. Wiem co lubi czego nie. Przegadalismy wiele wiele godzin pewnie z 10 godzin tygodniowo przez tyle lat. Wiele małżeństw tyle ze sobą nie rozmawia - mowie tu o jakosciowej rozmowie a nie kup to kup tamto. On tez wie ze to straszne co nas spotkalo nie sądzę ze swiadomie tego chcial. Wierze ze tu nie chodzi o seks ale o bliskość z drugim człowiekiem.
Chociaz po tych wszystkich postach zaczynam mieć wątpliwości - jesli chodzilo o zaliczenie to naprawdę sie zalamie. Tylko po co zalicza i zalicza od miesiecy moze powinien poszukac sobie świeżego mieska jak to wulgarnie nazywacie.
Kroteczko....
tez pracujemy razem.... w innych działach, ale przy wielu zadaniach razem
tez sie znamy wiele, wiele lat.... ok 15
wiele razy sie wspieralismy, szczegolnie zawodowo, i prywatnie
nie planowalismy tego co nas spotkalo, oboje jestemy zajeci
ja sie zakochalam na pewno (mysle, ze bylam zanim do tego doszlo)
on nie wiem, ale na pewno potrzebowal mojej bliskosci
wiem, też że zawsze mielismy sie ku sobie, przynajmniej tak nas otoczenie ocenialo, lublismy przebywac w swoim towarzystwie
Teraz jest na urlopie
Nas do "rozstania" przymusilo życie, nie moge napisac jakie byly przyczyny, bo moglabym zostac rozpoznana
Strasznie za nim tęsknię, i naprawdę z róznych względów wolałabym, żeby nie było tego pierwsszego razu, także dlatego, że nie wiedziałąbym jak może być
Zjedzą mnie tu....
Współczuję Ci bo wiem, jak się męczysz