Czas leczy rany (to nie jest wcale pusty frazes), a uczucia nie zanikają z dnia na dzień. Jeśli ona chodzi do psychologa, a bywają naprawdę dobrzy, to istnieje bardzo duża szansa na powodzenie. Profesjonalista pokaże perspektywę, da jej czas na rozkminianie, zada pytania, które pobudzą do refleksji. Sam też działaj rozsądnie i przemyślanie. Nie z takich kryzysów ludzie wychodzili i nie takie rzeczy sobie wybaczali.
Podobne tematy
67 2014-11-16 22:37:34 Ostatnio edytowany przez arti14 (2014-11-16 22:39:04)
Boję się o swój rozsądek bo czuję się co raz gorzej psychicznie. Dopada mnie chyba depresja. Strach przed utrata rodziny. Nie mogę jeść.Raz dziennie jem na siłę jedną kanapkę i więcej nie mogę bo mnie ciągnie na wymioty.Śpię po 1-2 godziny na dobę. I właśnie mi krew nosem poszła.Nie wiem jak choć na chwilę przestać myśleć.Ciężko mi się pozbierać.
http://www.netkobiety.pl/t77720.html
czytając ten wyżej wątek pomyślałam o odczuciach Twojej żony .
http://www.netkobiety.pl/t77720.html
czytając ten wyżej wątek pomyślałam o odczuciach Twojej żony .
No moja partnerka mogła mieć podobne odczucia. Tylko ,że ja nie wychodziłem nigdzie z kolegami. W towarzystwie to właśnie ona udawała ,że wszystko jest ok.Alkoholu z kolegami też nie było a tym bardziej powrotów do domu ,o niewiadomej godzinie.
70 2014-11-17 23:04:22 Ostatnio edytowany przez arti14 (2014-11-17 23:05:58)
Rozmawiałem z nią dzisiaj przez telefon. Na obietnice poprawy moich zachowań i prośba o jedną szansę nie przemawia do niej. Twierdzi ,że teraz u bratowej jest szczęśliwa. Pytam się o dzieci ,a ona ,że dzieci też są szczęśliwe , starszy synek uwielbia morze. Zapytałem się jej czy morze ,bratowa i jej synek ,z którym się bawią zastąpią dzieciom rodziców,ojca? Cisza.
Wiem ,że jej matka(która notabene jest przeciw mnie od zawsze) namieszała jej dobrze w głowie.Dowiedziałem się też ,że i moja matka dzwoniła do niej i choć ponoć rozmawiała spokojnie i przekonywała ją żeby wróciła do domu nie do mnie(ja się wyprowadzę) dla dobra dzieci zdenerwowała ją bo zasugerowała żeby myślała też o dzieciach nie tylko o sobie. Matki eh...
Obiecałem ,że pójdę do psychologa (ona twierdzi ,że jej psycholog nie jest jednak potrzebny) obiecałem gruntowną przemianę dla dobra rodziny. Ona stwierdziła ,że wszyscy mieszają jej w głowie i chce jeszcze czasu do soboty. Że dawała już mi szansę ale nadal była nieszczęśliwa i na wszystko jest już za późno.Potem twierdziła znowu ,że się zastanowi do soboty co dalej.(nic nie rozumiem).
Że nie wierzy w to ,że się zmienię.Twierdzi ,że nie była ze mną szczęśliwa przez ostatnie 3 lata (czyli praktyczni od narodzin pierwszego synka)
Znów nie wiem co robić i myśleć. Dam jej chyba ten czas do soboty (jakoś muszę wytrzymać).
Jutro dzwonię do psychologa bo w nocy miałem pierwsze myśli samobójcze bo nie wyobrażam sobie życia bez dzieci.
Przepraszam za składnię ale jest mi naprawdę ciężko myśleć logicznie.
Arti, ale dajesz się zmanipulować i wbić w poczucie winy....
Wiem jestem świadom ale jestem jak w amoku i nie wiem co robić.Mogę wszystko przyjąć na siebie aby tylko wszystko udało mi się naprawić.
Na mój gust, to ''braniem wszystkiego na siebie'' więcej popsujesz niż naprawisz, ale jak chcesz.
O dzieci się nie martw, nie są własnością żony więc co by się nie stało będziesz miał z nimi kontakt.
Arti14, daj czas żonie, ale po raz następny napiszę - nie wyprowadzaj się. Ona czuje się bardzo skrzywdzona, chce ci dać popalić w ramach zemsty, chce żeby ciebie tak bolało, jak ją. Szkoda, że psychologa chce łukiem omijać, podświadomie czuje, że nikt nie przyklaśnie mściwości.
Za bardzo na nią naciskasz, chcesz prawie natychmiastowego rozwiązania, a ona wreszcie "oddycha", bo ktoś jej pomaga, bo ją rozumie i nie chce porzucać chwilowego azylu. Dobrze wie, iż tam nie może wiecznie mieszkać, ale chce też odpocząć, tak po ludzku mieć kogoś choć na parę chwil, kto odciąży.
Psycholog dla ciebie jest dobrym pomysłem. Może zaproponuj terapię rodzinną? Zobaczysz jak zareaguje. Ona zdaje sobie sprawę, że jak twardo z tobą nie będzie grała, nie ugra nic, stąd taki ośli upór. Zresztą sam zobacz co doradzają kobiety kobietom: nie gróź, ale wprowadzaj słowa w czyn, bądź twarda, bo nic nie zdziałasz. Porady sensowne, często skuteczne, lecz byłyby niepotrzebne gdyby nie tępota i egocentryzm partnerów. Tak Arti, sam sobie biedy napytałeś, a teraz chcesz jak najmniejszym kosztem powrócić do stanu poprzedniego. Nie da się! Trzeba swoje odcierpieć, zapłacić za głupotę, ślepotę, brak empatii.
Twoja matka chciała dobrze dzwoniąc do niej, ale teściowe często więcej psują, niż naprawiają, nie umieją być obiektywne i wręcz dolewają oliwy do ognia. Trzeba mieć naprawdę dużo taktu i wyczucia sytuacji, żeby nie schrzanić czegoś.
arti14,a nie myślałeś o tym żeby napisać list do kochanej żony?
Wyprowadzka żony dała ci wiele do myślenia na temat waszej relacji i związku z żoną. Już wiesz jak ona czuła się z tobą, odtrącałeś ją, nie interesowałeś się nią, więc wiesz... Jej próg wytrzymałości na takie traktowanie wyczerpał się, była sfrustrowana sytuacja w której tkwiła. Ona jest tylko człowiekiem, tak samo jak i ty ma uczucia, rózne myśli...które doprowadzły ją do takiego stanu w którym teraz jest. Oboje potrzebujecie wzajemnego zrozumienia siebie, swoich potrzeb, może ona nie potrafi o nic ciebie prosić bo... coś takiego wydarzyło się wcześniej między wami że zaczęła od ciebie odsuwać się, bo ty od niej też świadomie odsuwałeś się. Teraz zdales sobie sprawę co dla ciebie jest najważniejsze, co waznego jest w relacji z bliską osobą Zadałeś sobie pytanie dlaczego z nia jesteś, kim ona jest dla ciebie,co dla was jako pary jest ważne, jak dbać o siebie wzajemnie, kim dla niej jesteś ...tych pytań można zadawać wiele.Na ten moment możesz dla siebie umówić się do psychologa, żeby z nim porozmawiać o swoich emocjach/złości/lękach, tak boisz się o rodzinę o to że żona od ciebie odejdzie ... i obwiniasz się o to.Przeczytaj uważnie moje motto pod stopką.
A ja proponuję dać jej czas. Kobieta uciekła, żeby zaznać trochę spokoju. Spokój pozwala poukładać sobie pewne rzeczy w głowie. Arti jej tego spokoju nie daje, nawet przez kilka dni. Jak ona ma sobie cokolwiek przemyśleć i dojść do jakiś własnych wniosków skoro jest cały czas zajęta odpieraniem nalotów faceta, od którego uciekła?
Iwona40 nie mogę napisać listu bo nie znam adresu.Nie wiem gdzie są.
I ok dam jej czas.Dam nam czas.
List możesz napisać nawet go nie wysyłając lub jeśli zdecydujesz to na @. ![]()
Pisanie listu ma na celu "oczyszczenie" i uwolnienie się z niszczących myśli i emocji; ma na celu poprawę relacji;zamknięcie pewnej historii jest to forma terapii.
Napisz list do żony w którym po 3 zdania lub więcej zaczniesz od:
- Wybaczam Ci
- Przepraszam Cię
- Dziękuję Ci
- Chcę abyś wiedziała (chodzi o pewne fakty o których ty wiesz a ta osoba nie wie)
Chcę żebyś wiedziała że uważam Ciebie za...
Myślę o Tobie że jesteś...
Drażniło mnie w Tobie...
Nie lubiłem w Tobie...
pamiętaj że każda rzecz jaką wypiszesz w tym liście ma być konkretna - jak najbardziej szczegółowo określona i ma się odnosić do namacalnych faktów, zdarzeń, emocji. Każde zdanie powinno być pozytywnie określone - Dziękuję ci że byłaś uczciwa,wierna
List zakończ słowami:
- do widzenia
- żegnaj
List koniecznie przeczytaj na głos może być w obecności innej osoby.
List możesz napisać również do Siebie.
Nie popieram zachowania twojej zony odnosnie dzieci, bo krzykiem uczymy dziecko ze w ten sposób da sie cos zalatwic. Moge sie domyslac, co czuła twoja zona, sama moge ci napisac co czuje zona, matka pozostawiona sama w domu, i ktora tez jest karana jak twoja zona, powiem ci ze nie wpadlabym na to ze brak sexu moze byc rodzajem kary.
Mysle ze docenia to ze sie starasz tylko potrzebuje pewno wiecej czasu, skoro odbiera telefony to chyba jeszcze was nie przekreslila. Jak bedzie chciala wrocic to nie sadze ze do domu bez ciebie, bo po co wracac?
80 2014-11-19 00:20:53 Ostatnio edytowany przez arti14 (2014-11-19 00:22:26)
Nie popieram zachowania twojej zony odnosnie dzieci, bo krzykiem uczymy dziecko ze w ten sposób da sie cos zalatwic. Moge sie domyslac, co czuła twoja zona, sama moge ci napisac co czuje zona, matka pozostawiona sama w domu, i ktora tez jest karana jak twoja zona, powiem ci ze nie wpadlabym na to ze brak sexu moze byc rodzajem kary.
Mysle ze docenia to ze sie starasz tylko potrzebuje pewno wiecej czasu, skoro odbiera telefony to chyba jeszcze was nie przekreslila. Jak bedzie chciala wrocic to nie sadze ze do domu bez ciebie, bo po co wracac?
Mi się wydaje ,że odbierała telefony tylko ze względu na dzieci. Dam jej więcej czasu ale sam już tylko w marzeniach,sercu widzę jej powrót i ostatnią szansę.Rozum mi mówi co innego.
Podpowiada mi ,że ona już zdecydowała i się z tego nie wycofa. Nie da mi szansy
Kolejna polska rodzina się rozleci. Jak popatrzyłem dookoła na swoich znajomych i przyjaciół to na
palcach jednej ręki mogę policzyć pełne i zgodne rodziny.Co się dzieje ???
Tracę wiarę ale jeszcze będę próbował walczyć.Za jakiś czas ale będę walczył bo to warte swej ceny.
Teraz muszę zająć się powoli sobą,swoim stanem psychicznym i zacząć myśleć o przyszłości bez rodziny przy boku.Zastanowić się co zrobić żeby być blisko dzieci.
No i właśnie kiedy napisałem tego posta odebrałem telefon. Już ma swoje mieszkanie i nie zamierza wracać.To już koniec. Koniec rodziny i mnie.
Dziękuję
Jakoś za szybko i za ''planowo'' to poszło, jak na ''niewytrzymanie psychiczne''.
Panie dalej będą pieprzyć bzdury o wielkiej winie Autora, czy wreszcie dostrzegą co jest grane?
Jak wyżej... Szansa, że jest jednak inaczej, jest na granicy błędu statystycznego.
Jednak skłaniam się do tego że jest ktoś trzeci.
Oczywiście, że jest ktoś trzeci. Za szybko to poszło. Musiała być duża siła napędowa "z zewnątrz".
Wyglądało ba załamanie ale za szybko. Racja.
autorze
do adwokata o poradę w sprawie dzieci, ustalenie widzeń i kontaktów .ASAP
86 2014-11-19 10:51:09 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-19 10:52:57)
Ja pierniczę, czy wszędzie widzicie tylko zdrady, nowych gachów? A jak faktycznie miała już tak serdecznie dosyć, to co?
87 2014-11-19 11:02:27 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-11-19 11:02:55)
Ja pierniczę, czy wszędzie widzicie tylko zdrady, nowych gachów? A jak faktycznie miała już tak serdecznie dosyć, to co?
Czego miała tak dosyć ???? sorry ale każdy z nas ma lepszy / gorszy czas... i myślisz że wpadła na genialny pomysł że sama z 2 malutkich dzieci da sobie radę ??? a nie dawała przy pomocy ojca tych dzieci ?
czytałam że pracuje na 1/2 etatu ... finansowo i logistycznie da radę ?? dom , dzieci , praca ????
nie wierzę w brak osoby trzeciej... też miewam dosyć ... i najchętniej poszłabym w dal...i wiem jak człowiek z takimi myślami się czuje i ile ma siły na układanie sobie życia od nowa.... trzeba by być silnym osobnikiem...a zakładając że nie wytrzymała ....mija się to z taką osobowością .
Ja pierniczę, czy wszędzie widzicie tylko zdrady, nowych gachów? A jak faktycznie miała już tak serdecznie dosyć, to co?
Jedno nie wyklucza drugiego...
Tak, czasami kobiety po prostu odchodzą mając dosyć i żadnego faceta nie ma. Radzą się otoczenia, rodziny, forum, czy dadzą radę, a następnie pakują manatki.
Moja matka wywaliła ojca, pracowała na półtora etatu, nas wychowywała i dała rady. Była niesamowicie zadowolona z pozbycia się "garba". Ojciec nie łożył na rodzinę, więc tym bardziej było jej lżej.
Dobra dobra. Nie pracujaca matka wywozi dzieci bez wiedzy ojca, nie informuje ojca gdzie dzieci przebywaja a potem mowi mu ze znalazla mieszkanie i nie wraca? A dzieci to przepraszam gdzie sa zameldowane? Gdzie chodza do przedszkola? Za co ona je utrzyma? Psycholog swietna rzecz, ale moze warto by zaczac od adwokata, ustalic zasady widzenia sie dziecmi i to ostro a nie placzaco proszacym tonem.
91 2014-11-19 11:32:47 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-19 11:33:19)
Dobra dobra. Nie pracujaca matka wywozi dzieci bez wiedzy ojca, nie informuje ojca gdzie dzieci przebywaja a potem mowi mu ze znalazla mieszkanie i nie wraca? A dzieci to przepraszam gdzie sa zameldowane? Gdzie chodza do przedszkola? Za co ona je utrzyma? Psycholog swietna rzecz, ale moze warto by zaczac od adwokata, ustalic zasady widzenia sie dziecmi i to ostro a nie placzaco proszacym tonem.
To też Józefino. Myślę, iż Arti dosyć dobrze zna matkę swoich dzieci. Już na wstępie pisał, że jest zacięta i uparta. Kobieta odstawia mu niezłą pokazówkę. Coś w stylu "oko za oko, ząb za ząb".
Tak, czasami kobiety po prostu odchodzą mając dosyć i żadnego faceta nie ma. Radzą się otoczenia, rodziny, forum, czy dadzą radę, a następnie pakują manatki.
Moja matka wywaliła ojca, pracowała na półtora etatu, nas wychowywała i dała rady. Była niesamowicie zadowolona z pozbycia się "garba". Ojciec nie łożył na rodzinę, więc tym bardziej było jej lżej.
Chaber z całym szacunkiem- bo Twoja matka jaja miała...
Autor raczej na "garba" nie wygląda - bo on pracuje i utrzymuje rodzinę ... raczej się pogubili moim zdaniem .. zapomnieli że nie tylko są rodzicami i musza pchać wózek rodzina .. ale są kobietą i mężczyzną .. i o tych ludzi powinni zadbać ![]()
Dalej jestem zdania że pani matka na inny wózek się przesiadła... uciesze się jeśli się pomyliłam ..
93 2014-11-19 12:01:48 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-11-19 12:12:48)
Arti - czy ty rozmawiałeś z dziećmi przez telefon czy tylko z żona .
Czy realnie patrząc ona może liczyć na pomoc brata i bratowej w opiece nad dziećmi jak ona będzie w pracy. Bo jeśli oni również pracują to ewentualnie starszy 3,5 latek może iść do przedszkola ale co w tym momencie z tym 1,3rocznym ?? Nie sadze aby stać ją było na opiekunkę lub prywatny żłobek. Wiec kto jej pomoże ???
Dlaczego ukrywa adres przebywania dzieci ??
Poszperaj w komputerze jeśli został w domu,historie przeglądanych stron , może znajdziesz jakiś trop.
Nie masz nawet gwarancji ze ona była na pewno u brata.Oni trzymają jej stronę wiec będą mówić wszystko co ona chciała abyś wiedział.
Arti - do prawnika w sprawie ukrywania dzieci .
Działaj szybko bo jesli np. zmieni nr telefonu to już będziesz bez kontaktu z dziećmi .
A tak w ogóle, to jak można nie znać adresu brata żony? Nawet tam nie pojechać, nie sprawdzić, a tu na forum tak się za przeproszeniem "palić". Arti był z nami do końca szczery? Może ta żona nie jest aż tak niesamodzielna? Mój ojciec też wszystkim wokół mówił, że bez niego zdechniemy wszyscy marnie. Wierzono mu, zwłaszcza, że akcja miała miejsce kilkadziesiąt lat temu.
Jeśli ta żona znalazła sobie kogoś, to kiedy? Podobno prawie nie wychodziła, dzieci były do wręcz przyssane, sam autor tak twierdzi. Czyżby znów miłość z neta?
Jakos slabo w to wierze ze tak szybko ułożyła sobie zycie, znalazla mieszkanie, prace, a ze moze miec kogos?. Tak , na pewno kazdy pan zainteresuje sie matka z rozwszeszczanymi dzieciaczkami, każdy na to tylko czeka.
Z polowy etatu opłacić to wszystko???
96 2014-11-19 12:54:17 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-11-19 12:56:05)
Bo tez to wszystko grubymi nicmi szyte. Po pierwsze ona nie jest jego zona. Byli z soba kupe lat, dwojke dzieci razem maja ale jakos do malzenstwa nie doszlo. Tak wiem, nie kazda kobieta potrzebuje zwiazku malzenskiego. Ale smiem twierdzic ze jest niewiele kobiet ktore majac dwojke dzieci z partnerem nie chcialoby by ten sie wreszcie zdeklarowal.
Wiec ona nie jest zona - z czyjej decyzji? On nic nie wie o jej rodzinie, nie zna adresu rodzenstwa, jej rodzina nie utrzymuje za bardzo z nim kontaktu, nie lubia go - tez tak bez powodu bo im sie uwidzialo? Ona niby odchodzi 8 listopada i juz do wczoraj zdazyla dziecku zalatwic psychologa i go zdiagnozowac ( co jakos sie nie udalo przez 3,5 roku) znalezc mieszkanie, znalezc pieniadze na to mieszkanie. Ze juz nie wspomne o tym, ze zabrala 2 malych dzieci na dluga wycieczke, pewno komunikacja publiczna bo autor nic o konfiskacie samochodu nie pisze.
Ja nie wierze w to ze chodzi o innego pana. Natomiast chodzi o obecnego. O to zeby obecny w koncu sie obudzil i zobaczyl ze ona tez istnieje jako kobieta a nie jako matka, sprzataczka i kucharka. Wyjechala do rodziny bo tam czuje sie bezpiecznie. Ona sobie to doskonale zaplanowala, i teraz mu pokazuje jak on malo o niej wie.
Nie wierze w mieszkanie, to bardziej wyglada na czekanie, w stylu zrob cos, pokarz ze Ci na mnie zalezy, postaraj sie.
Ona nie ma prawa jazdy wiec tłukła sie komunikacja miejska 300km z dziećmi ?? Do tego dochodzą przecież bagaże, wózek dla najmłodszego ?? Ktos po nią przyjechał ??
Arti gdzie ty byleś jak ona to wszystko spakowała i wyjechała ??
Cos mi nie gra w tym wszystkim ...........
Jak to gdzie byl? Ucinal sobie 30 minutowa drzemke.
A poza tym nie gra mi, to że ojciec dzieci:
-nie wie gdzie są dzieci
-od 3 tygodni nie ma z nimi kontaktu
Ja bym odrazu szła do adwokata, powiedziała stanowczo matce, że jeśli nie przekaże adresu dzieci to zgłaszam sprawę na policję i występuję do sądu o widzenia.
Nie wiem, ale dla mnie:
-albo kogoś ma i do niego pojechała. I drogie Panie-wierzcie mi-ale małe dzieci nie są problemem dla zakochanego faceta!
-albo kompletnie ześwirowała bo kobieta z małymi dziećmi nie ucieka bez przyczyny, no chyba że od partnera, który bije, pije, zdradza.
Może jednak przedstawiłbyś nam PRAWDĘ. Caluteńką. Bez zawłaszczania faktów tylko sobie. Nikt nie jest idealny. My wszyscy, którzy śledzimy Twoje poczynania i zaglądamy w życie innych też zachowaliśmy się kiedyś niewłaściwie. Bo nikt nie jest bez winy. Do punktu, w którym znalazła się Twoja rodzina, podążaliście wspólnie. Czasem z preedytacją, czasem mimowolnie. Zaniechanie bywa niebezpieczne bo jest zgubne. O tym wiem dobrze.
Arti,
koniec gadki i domniemań: wsiadaj w samochód i jedź do tego miasta! Jak już żadną siłą nie zdobędziesz adresu (od teściów, rodziny, znajomych) to jedziesz na policje i mówisz jak sprawa wyglada, po nazwisku znajdą adres.
Możemy tu sobie spekulować czy kobieta ma kogoś czy nie, ześwirowała czy nie... JEDŹ I SIĘ DOWIEDZ.
Jako ojciec masz prawo do kontaktu z dziećmi czy jej się to podoba czy nie.
Miej jaja i wsiadaj w samochód, nie czakaj nawet do jutra.
Moim zdaniem, gdyby chłop WYTRZEŹWIAŁ, bo niestety cały czas jest pijany, to skończyłby płakać do telefonu błagając ją o powrót, a zaczął twardą rozmowę co i jak. Rozmowę nie na zasadzie "co o tym sądzisz kochanie", ale rozmowę na zasadzie "to już nawet nie chodzi o nas, ale o to, że dzieci mają ojca, a Ty im go odbierasz i albo wrócisz do domu albo składam pozew o porwanie". Krótka piłka. Tutaj nie ma co płakać i się cackać. Tutaj trzeba jasno stawiać sprawę. A te jakieś historyjki o złym staniem psychicznym, nowym mieszkaniu, bracie, bratowej to w ogóle niepoważne jest. To w ogóle go nie powinno obchodzić. Baba robi z nim co chce wdeptując go w glebę i odbierając dzieci, a on ma jeszcze do niej mówić z pozycji ofiary ? No ludzie ...
Tutaj działają prawa dżungli, gdzie silniejszy zjada słabszego. Albo autor pokaże, że nie jest tam na pożarcie albo rzeczywiście zostanie zjedzony.
A teraz wróćmy wszyscy do pierwszego zdania, które napisał Arti. Ja już odpowiadam: tak, zaciekawił mnie temat.
Nie takie historie męskie tutaj czytałam. Kobiety były wkręcane aż miło, a później pisała wkurzona żona/narzeczona.
Kobieta z tego wątku została przedstawiona w bardzo niekorzystnym świetle, a prawda była inna - pan oczekiwał cudów w zamian za to, że żonę wziął pod swój dach, miała go wyręczać, a nie być partnerką, do tego dostał prawie histerii gdy straciła pracę na krótko, zasugerował wszystkim ,że ona jest leniem i nierobem od bardzo dawna, rodzina żony też go nie lubiła, oczywiście z niewiadomych powodów.
http://www.netkobiety.pl/t65838.html
jednego nijak nie mogę zrozumieć ,czemu autor nie pojedze do zony,300 km to kilka godzin jazdy,tylko......
adres chyba zna.....boi się co zastanie?
lepiej wiedzieć niż się domyslac,po drugie za co t kobieta zyje ?skad ma kase?watpie by rodzina utrzymywala ja i dzieci przez ten czas....namnaża się tu tych niewiadomych.......
adres chyba zna.....boi się co zastanie?
No właśnie o to chodzi ze on nie zna adresu
LUSILJU napisał/a:adres chyba zna.....boi się co zastanie?
No właśnie o to chodzi ze on nie zna adresu
Trochę dziwne jest nie znać adresu krewnych partnera i to po tylu latach życia razem. Druga sprawa: diabli wiedzą, gdzie ona zwiała i dlaczego. A ludziska piszą, bo czasami nie mają już pomysłów jak kogoś odnaleźć, usidlić, jak mu dokopać. Wczuwający się w rolę "pokrzywdzonego" podpowiadają i często nieświadomie przyczyniają do udupienia strony niby winnej.
Jak to w takich historiach bywa, część forum dorzuci wzmiankę o zdradzie, podpierając własnymi doświadczeniami, a autor sam nie sugerując nic, ma to czego oczekiwał - zostaje usprawiedliwiony, plus ma super wytłumaczenie, na pewno partnerka odeszła do kogoś. Rodzina nie może być aż tak bogata, żeby jej pomagać? Czyżby?
W tym cytowany wątku Natan, nie mając już argumentów, również pod koniec sugeruje kogoś. Wszak nie może kobieta odejść, bo mężczyzna był skończonym dupkiem. Musi być inny powód, no musi i już.