netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

106 odpowiedzi21 432 wyświetleniazałożony przez arti14, 11.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 107 ]

1

Temat: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Pozdrawiam wszystkich ,których zaciekawił temat. Siedząc wieczorem i rozmyślając nad życiem ,szukając pomocy trafiłem na to forum.
Potrzebuję pomocy.
Mam, a właściwie miałem kobietę.Ona 29 lat ja 39. W związku jesteśmy prawie sześć lat.(nie jesteśmy małżeństwem) Mamy dwóch wspaniałych synów 3,5 roku i 1,3 roku. Po narodzinach pierwszego synka
zaczęliśmy się dość często kłócić lub może sprzeczać (co przed narodzinami pierwej pociechy było nie do pomyślenia). Zawsze jednak jakoś się godziliśmy i żyliśmy normalnie
choć sprzeczki się zdarzały. Po narodzinach drugiego synka konflikty między nami zdarzały się częściej. Ostatnio tj. 2 miesiące nie było poważnych kłótni. Ewentualnie drobne sprzeczki,ale zawsze ,któraś
ze stron przepraszała.
5 Dni temu moja ukochana wszczęła awanturę o nic.(Usmażyła jajka na kolację . Podczas jedzenie wyciągnąłem włos z talerza nic nie mówiąc.Ona zapytała co tam wyciągałem?
Odpowiedziałem ,że włos ,a ona stanowczo odpowiedziała mi ,że kłamie i to była skorupka. I się zaczęło. Ona wiadro pomyj na mnie ja rykoszet w jej stronę). 2 dni później zabrała dzieci i odeszła.
W odpowiedzi na pytanie dlaczego odchodzisz,rozbijasz rodzinę odpowiedziała ,że już mnie chyba nie kocha,nie jest ze mną szczęśliwa i że jej nie pomagam,że nie wyrabia psychicznie.
Jest pewna prawda ,że jak się kogoś straci to dopiero się go docenia. Teraz wiem ,że kocham ją najbardziej na świecie, kocham moje dzieci i chcę walczyć o odzyskanie rodziny ale potrzebuję porady jak ?
Zdałem sobie sprawę ,że ostatnio ją strasznie zaniedbałem. Sexu nie było chyba z 3 miesiące.Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć. Rzadko sam z własnej woli przytuliłem.
Wolałem tulić dzieci . Za bardzo przelałem uczucia na dzieciaki ,a powinienem na ich troje.Kajam się za to strasznie.
Moja sytuacja jest taka:
Ja pracuję. Rano nie widywałem rodzinki bo wstawałem zbyt wcześnie. Wracałem do domu około 17:00 kawa ,spr. poczty ewentualnie odpowiedzi na emile. Potem często prosiłem aby dała mi 30 minut
drzemki. Zgadzała się na to i tak ja zostawałem z młodszym synkiem ,który też miał czas na drzemkę ,a moja kobieta szła ze starszym na spacer,lub do koleżanki czy też na małe zakupy.(duże robiliśmy razem .Wiadomo auto,market itp) Po jej powrocie ja zostawałem w salonie z dziećmi. Prosiła mnie o to ,, zajmij się dziećmi ,a ja ogarnę pranie czy tam posprzątam w kuchni'' Później mi wypominając ,że siedzę zamiast jej pomóc sprzątać ale to szczegół.
Moja ukochana zajmuje się domem i dziećmi. Wiem ,że to nie łatwe (zwłaszcza,że nasz starszy synek to prawdziwy diabełek) Czasami nawet jej współczułem kiedy dzwoniłem do domu z pracy.
Od kilku miesięcy moja kobieta strasznie narzekała. Ale to na wszystko. Na wspomnianego syna ,na mnie ,na samopoczucie itd itp. Od kilku tygodni słyszałem po powrocie z pracy jak krzyczy i klnie na syna. Treści mnie przeraziły ale jakoś nie wiedziałem jak zareagować. (zawsze było tak,że jak jej coś nie wychodziło ze starszym synkiem to atakowała mnie.Wymyślała nieprawdziwe rzeczy.)
Krzyczała na niego ,używała wulgaryzmów i tekstu ,który przytoczę (przestań ku... Nati bo mama już nie wytrzymuje psychicznie z tobą.Zaraz wyjdę z domu albo zabiorą mamę do szpitala!)
Tu powinna być moja reakcja (nie wiem przytulić czy cokolwiek) a ja tylko zabrałem syna do pokoju.
Podejrzewam ,że sytuacja z 2 dzieci zwłaszcza niesfornym starszym dzieckiem oraz moja oziębłość w stosunku do niej spowodowała ,że odeszła. Po prostu nie wytrzymała.
Wiem zaraz pewnie ktoś napisze,że nie pomagałam. Pomagałem ! Odkurzałem, zajmowałem się dziećmi żeby miała chwilę na ,,ogarnianie'' lub po prostu dla siebie,Pomagałem zbierać co wieczór zabawki w salonie itp, itd.
Boję się ,że nie wytrzymała nerwowo. Nie chcę tylko aby to ,że coś nie jest po jej myśli zwalała na moją osobę. Bo tak to teraz czuję.
Nie piję ,nie ćpam,nie zdradzam, nie biję to tak dla tych ,którzy chcą wiedzieć.
Jak uważacie ? Co jest przyczyną jej odejścia? Brak okazywania uczuć z mojej strony czy po prostu nie radziła sobie z dziećmi i domem?Coś ją przerosło? Ja już nie wiem co mam o tym sądzić.
A może to tylko i wyłącznie moja wina? Nie wiem.

Proszę pomóżcie mi rozwiązać tą zagadkę i odzyskać rodzinę. Jak mam ją do siebie przekonać. Teraz wyjechała do swojego brata i bratowej 350 km od domu. (nie znam nawet ich dokładnego aktualnego adresu .Tylko miasto wiem jakie) Nie odbiera telefonów , nie odpisuje na smsy.Wiem ,że szuka mieszkania na własną rękę.
Nie wiem jak się mają dzieci ,co się z nimi dzieje sad Brat i bratowa są przeciwko mnie. Jej brat nie chciał ze mną rozmawiać .Zrobiła chyba ze mnie potwora w ich oczach.

Zrobię wszystko żeby odzyskać rodzinę.
Na każde pytanie jakie macie odpowiem.

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mego postu i pozdrawiam.

2

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Witaj

Po przeczytaniu tego co napisałeś uważam że albo psychicznie ona wysiadła i miała dosyć albo co bardziej jest prawdopodobne, kogoś poznała.
Wybacz za to co powiem ale myślę że ona już cię nie kocha.

Spójrz też na suche fakty, nawet nie znasz adresu jej brata, a może ona w tym czasie jest u kochanka?
Słuchaj, miałbyś możliwość sprawdzić adres jej brata tak aby on o tym nie wiedział?

To dużo by ci pomogło, pojechałbyś sprawdzić czy żona faktycznie tam się znajduje.
Jeśli by tam była to wówczas mógłbyś zaproponować wspólną terapię małżeńską.

Ale póki co to sorry ale nie widzę tego dobrze.

3

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Na 100% nie wytrzymała psychicznie. Bo wiesz okazywanie sobie uczuć (przytulanie, pocałunki itp.) pozwalają rozładowywać negatywne emocje i tworzyć więzi. U Was tego zabrakło. Niestety kontaktu z Nią musisz szukać wśród rodziny lub ewentualnie poczekać parę dni. W ostateczności możesz zgłosić zawiadomienie na policję, że pomimo iż nie masz ograniczonej opieki nad dziećmi Ona utrudnia Ci z Nimi kontakt (albo napisz do Niej, że masz zamiar zgłosić to na policję).
Na serio nie dawała Ci sygnałów, że cała sytuacja Ją przerasta?

4

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Nie koniecznie musiała kogoś poznać . Raczej nie wytrzymała psychicznie . Postaraj się o adres , gdzie przebywa z dziećmi i napisz do Niej list , ale nie tylko o miłosci , tylko zapewnij Jej pomoc , wspolne wypady weekendowe od czasu do czasu , bo tak wiecznie dom i dom i w kołko to samo , to też psychika wysiada .

5

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

I to z pewnością wszystko? Ty dobry i pomagający ( no, z małą dawką mieszania z błotem w ramach riposty), ona - wiecznie sfochowana, niezadowolona z życia, wyżywająca się na tobie i dzieciach?
Puściły  nerwy? Why? Myślisz że jest jedyną matką zostającą w domu z dziećmi?

6

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

"Zdałem sobie sprawę ,że ostatnio ją strasznie zaniedbałem. Sexu nie było chyba z 3 miesiące.Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć. Rzadko sam z własnej woli przytuliłem"

Co to znaczy świadomie wstrzymywałem? Czego byłeś świadomy?

7

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Czytając ciebie autorze jakbym czytała o swoim życiu. Różnica taka, że mój mąż pracuje daleko od domu.
Moim zdaniem twoja żona nie wytrzymała psychicznie. Ja wiem, nie ona jedna siedzi w domu i opiekuje się dziećmi. Ale każda kobieta potrzebuje chwili dla siebie (nie na zakupy, nie na ogarnicie kuchni) - POTRZEBUJE CZASU DLA SIEBIE. Potrzebuje wykąpać się bez krzyków dzieci, poleżeć w wannie dłużej niż 5 minut. Twoja żona zapewne jak ja wcześniej czuje się zostawiona sama sobie. Wydaje jej się, że jest sama ze wszystkim (może nie zauważać twojej drobnej pomocy). Jest po prostu zmęczona i nie daje sobie z tym rady.
To co moim zdaniem powinieneś zrobić... Na pewno nie zgłaszać sprawy na policje ani jej nie straszyć, bo to tylko ją rozzłości i zacznie się między wami wojna. A przecież nie o to ci chodzi. Skoro partnerka nie odbiera telefonu powinieneś
- napisać jej smsa, że tęsknisz za nią i za dziećmi, że zdałeś sobie sprawę jak bardzo ją kochasz, że zrobisz wszystko żeby pokochała cię na nowo, że będziesz jej pomagał, wspierał, że jeżeli tylko chcecie możecie iść na terapię aby wzajemnie się lepiej zrozumieć. Ogólnie opiusać swoje uczucia i chęć zmiany, ale bez atakowania jej, wypominania.
- jeżeli nie dacie rady poskładać tego, ona się nie odezwie to dopiero wtedy zgłosić na policję fakt, że nie widujesz dzieci oraz założyć sprawę w sądzie o ustalenie kontaktów z dziećmi.

8 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-11-11 14:04:34)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

nie sadze ,ze zona kogos ma,juz widze te kolejki mężczyzn chętnych by wychowywać dwojke malutkich dzieci,jasssne i utrzymywać ich niepracujaca matke

a nie przyszlo ci do glowy,ze ona miała już po kokardy takiego zycia,dwojka malutkich dzieci ,w tym jeden ,,wyjec,, terrorysta ,od 3 lat -zupy ,kupy ,nieprzespane noce,calodobowa Marysia ,w dodatku zamiast pensji dostaje FOCHA od swgo pracodawcy,aaa i jeszcze szlaban na łóżko,bo tak ja przecież karałes za niesubordynację.........
dziwisz się ze sobie poszla.......ja się dziwie ze DOPIERO TERAZ

a teksty ze zajales się dziecmi ,czy tez poodkurzales,zeby ona mogla się  ,,ogarnąć,,-czyli żeby mogla pomyc gary? bo to jest jej czas dla siebie??no jeszcze powiedz ze się przy tym ma relaksować;-))

9

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
Nektarynka53 napisał/a:

Na 100% nie wytrzymała psychicznie. Bo wiesz okazywanie sobie uczuć (przytulanie, pocałunki itp.) pozwalają rozładowywać negatywne emocje i tworzyć więzi. U Was tego zabrakło. Niestety kontaktu z Nią musisz szukać wśród rodziny lub ewentualnie poczekać parę dni. W ostateczności możesz zgłosić zawiadomienie na policję, że pomimo iż nie masz ograniczonej opieki nad dziećmi Ona utrudnia Ci z Nimi kontakt (albo napisz do Niej, że masz zamiar zgłosić to na policję).
Na serio nie dawała Ci sygnałów, że cała sytuacja Ją przerasta?

Tak .Teraz to wiem ,że dawała sygnały ,a ja ich wcześniej nie widziałem, nie rozumiałem a może być tak ,że nawet nie chciałem widzieć sad

10

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
NieZnamSiebie napisał/a:

I to z pewnością wszystko? Ty dobry i pomagający ( no, z małą dawką mieszania z błotem w ramach riposty), ona - wiecznie sfochowana, niezadowolona z życia, wyżywająca się na tobie i dzieciach?
Puściły  nerwy? Why? Myślisz że jest jedyną matką zostającą w domu z dziećmi?

Nie napisałem ,że byłem dobry i pomagający. Starałem się pomagać i wiem teraz ,że za mało. Dobry? Na pewno nie skoro jej nie doceniałem. Rzadko ją za coś chwaliłem ,za rzadko rozmawialiśmy.

11

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
renesans napisał/a:

"Zdałem sobie sprawę ,że ostatnio ją strasznie zaniedbałem. Sexu nie było chyba z 3 miesiące.Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć. Rzadko sam z własnej woli przytuliłem"

Co to znaczy świadomie wstrzymywałem? Czego byłeś świadomy?

To był chyba rodzaj zemsty z mojej strony(Tak to teraz widzę) za to ,że prowokowała mnie do kłótni (naprawdę o nic) ,że atakowała mnie jak jej coś nie wyszło z synkiem. Głupie ale tak było sad

12

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
samotnax4 napisał/a:

Czytając ciebie autorze jakbym czytała o swoim życiu. Różnica taka, że mój mąż pracuje daleko od domu.
Moim zdaniem twoja żona nie wytrzymała psychicznie. Ja wiem, nie ona jedna siedzi w domu i opiekuje się dziećmi. Ale każda kobieta potrzebuje chwili dla siebie (nie na zakupy, nie na ogarnicie kuchni) - POTRZEBUJE CZASU DLA SIEBIE. Potrzebuje wykąpać się bez krzyków dzieci, poleżeć w wannie dłużej niż 5 minut. Twoja żona zapewne jak ja wcześniej czuje się zostawiona sama sobie. Wydaje jej się, że jest sama ze wszystkim (może nie zauważać twojej drobnej pomocy). Jest po prostu zmęczona i nie daje sobie z tym rady.
To co moim zdaniem powinieneś zrobić... Na pewno nie zgłaszać sprawy na policje ani jej nie straszyć, bo to tylko ją rozzłości i zacznie się między wami wojna. A przecież nie o to ci chodzi. Skoro partnerka nie odbiera telefonu powinieneś
- napisać jej smsa, że tęsknisz za nią i za dziećmi, że zdałeś sobie sprawę jak bardzo ją kochasz, że zrobisz wszystko żeby pokochała cię na nowo, że będziesz jej pomagał, wspierał, że jeżeli tylko chcecie możecie iść na terapię aby wzajemnie się lepiej zrozumieć. Ogólnie opiusać swoje uczucia i chęć zmiany, ale bez atakowania jej, wypominania.
- jeżeli nie dacie rady poskładać tego, ona się nie odezwie to dopiero wtedy zgłosić na policję fakt, że nie widujesz dzieci oraz założyć sprawę w sądzie o ustalenie kontaktów z dziećmi.

Właśnie staram się robić to co napisałaś.

13

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
LUSILJU napisał/a:

nie sadze ,ze zona kogos ma,juz widze te kolejki mężczyzn chętnych by wychowywać dwojke malutkich dzieci,jasssne i utrzymywać ich niepracujaca matke

a nie przyszlo ci do glowy,ze ona miała już po kokardy takiego zycia,dwojka malutkich dzieci ,w tym jeden ,,wyjec,, terrorysta ,od 3 lat -zupy ,kupy ,nieprzespane noce,calodobowa Marysia ,w dodatku zamiast pensji dostaje FOCHA od swgo pracodawcy,aaa i jeszcze szlaban na łóżko,bo tak ja przecież karałes za niesubordynację.........
dziwisz się ze sobie poszla.......ja się dziwie ze DOPIERO TERAZ

a teksty ze zajales się dziecmi ,czy tez poodkurzales,zeby ona mogla się  ,,ogarnąć,,-czyli żeby mogla pomyc gary? bo to jest jej czas dla siebie??no jeszcze powiedz ze się przy tym ma relaksować;-))

Straszny pocisk w moją stronę.Ale dobra :
szlaban na łóżko za niesubordynację ? Nie! Często byłem tak zmęczony po pracy ,że nawet nie miałem ochoty. Druga sprawa ,którą sobie nie dawno uświadomiłem to chyba strach przed
kolejną ciążą (z 3 dzieci było by już ciężko) .Antykoncepcja ? Po implancie źle się czuła .Tabletki ? podobnie.Prezerwatywy ? Twierdzi ,że ma uczulenie na gumę czy tam lateks.
Czas na relaks mieliśmy oboje dopiero wieczorem kiedy dzieci spały. Ja siedziałem przy monitorze ,ona oglądała swoje seriale lub siedziała w wannie itp. A teraz wiem ,że mogliśmy robić coś razem ,a nie osobno . Nie rób ze mnie męskiego potwora .Na pewno nie jestem idealny ,wiem co robiłem źle i się do tego przynajmniej przyznaję.
Teraz chcę o nią walczyć i jeśli się uda to nie chcę znowu popełnić tych samych błędów bo ją kocham.

14

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
arti14 napisał/a:
renesans napisał/a:

"Zdałem sobie sprawę ,że ostatnio ją strasznie zaniedbałem. Sexu nie było chyba z 3 miesiące.Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć. Rzadko sam z własnej woli przytuliłem"

Co to znaczy świadomie wstrzymywałem? Czego byłeś świadomy?

To był chyba rodzaj zemsty z mojej strony(Tak to teraz widzę) za to ,że prowokowała mnie do kłótni (naprawdę o nic) ,że atakowała mnie jak jej coś nie wyszło z synkiem. Głupie ale tak było sad

no a jak się ma do tego co wyżej napisałeś ten post?? ,,świadomie wstrzymywałem ,,    ,,rodzaj zemsty,,---no ludzki Pan nie ma co,

ty nie piszesz jak maz,jak partner,ty piszesz jak WŁAŚCICIEL,ktoremu zwierzątko uciekło

15

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
LUSILJU napisał/a:
arti14 napisał/a:
renesans napisał/a:

"Zdałem sobie sprawę ,że ostatnio ją strasznie zaniedbałem. Sexu nie było chyba z 3 miesiące.Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć. Rzadko sam z własnej woli przytuliłem"

Co to znaczy świadomie wstrzymywałem? Czego byłeś świadomy?

To był chyba rodzaj zemsty z mojej strony(Tak to teraz widzę) za to ,że prowokowała mnie do kłótni (naprawdę o nic) ,że atakowała mnie jak jej coś nie wyszło z synkiem. Głupie ale tak było sad

no a jak się ma do tego co wyżej napisałeś ten post?? ,,świadomie wstrzymywałem ,,    ,,rodzaj zemsty,,---no ludzki Pan nie ma co,

ty nie piszesz jak maz,jak partner,ty piszesz jak WŁAŚCICIEL,ktoremu zwierzątko uciekło

Kolejny pocisk. Jesteś feministką? Propagatorką ''wyzwolone kobiety'' ? Czy Ty kogoś kiedyś kochałaś ?
A może dla Ciebie facet jest zawsze zły z definicji?  Przeczytaj moją odpowiedź raz jeszcze. Ja dopiero teraz to widzę ! Widzę co robiłem źle i jak bardzo źle.

16

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
arti14 napisał/a:
LUSILJU napisał/a:
arti14 napisał/a:

To był chyba rodzaj zemsty z mojej strony(Tak to teraz widzę) za to ,że prowokowała mnie do kłótni (naprawdę o nic) ,że atakowała mnie jak jej coś nie wyszło z synkiem. Głupie ale tak było sad

no a jak się ma do tego co wyżej napisałeś ten post?? ,,świadomie wstrzymywałem ,,    ,,rodzaj zemsty,,---no ludzki Pan nie ma co,

ty nie piszesz jak maz,jak partner,ty piszesz jak WŁAŚCICIEL,ktoremu zwierzątko uciekło

Kolejny pocisk. Jesteś feministką? Propagatorką ''wyzwolone kobiety'' ? Czy Ty kogoś kiedyś kochałaś ?
A może dla Ciebie facet jest zawsze zły z definicji?  Przeczytaj moją odpowiedź raz jeszcze. Ja dopiero teraz to widzę ! Widzę co robiłem źle i jak bardzo źle.

ta jestem feministka,zona ,matka,nie uważam  ze facet jest zly z definicji

ten watek jest o tobie nie o mnie,ale napisałam bo pytales;-))


super ze widzisz co robiles zle,NAPRAW TO ,nie zwlekaj
to jest twoja partnerka,wiec ja traktuj po partnersku ,nie ma dla mnie znaczenia czy napisalaby to kobieta ,czy pisze mezczyzna ,jak ktoś niewiele wymaga od siebie,za to wszystkiego od drugiej osoby,w dodatku te druga osobe karze (tak wciąż to tak odbieram) za costam,to nie ma to nic wspólnego z partnerstwem

17

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
LUSILJU napisał/a:
arti14 napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

no a jak się ma do tego co wyżej napisałeś ten post?? ,,świadomie wstrzymywałem ,,    ,,rodzaj zemsty,,---no ludzki Pan nie ma co,

ty nie piszesz jak maz,jak partner,ty piszesz jak WŁAŚCICIEL,ktoremu zwierzątko uciekło

Kolejny pocisk. Jesteś feministką? Propagatorką ''wyzwolone kobiety'' ? Czy Ty kogoś kiedyś kochałaś ?
A może dla Ciebie facet jest zawsze zły z definicji?  Przeczytaj moją odpowiedź raz jeszcze. Ja dopiero teraz to widzę ! Widzę co robiłem źle i jak bardzo źle.

ta jestem feministka,zona ,matka,nie uważam  ze facet jest zly z definicji

ten watek jest o tobie nie o mnie,ale napisałam bo pytales;-))


super ze widzisz co robiles zle,NAPRAW TO ,nie zwlekaj
to jest twoja partnerka,wiec ja traktuj po partnersku ,nie ma dla mnie znaczenia czy napisalaby to kobieta ,czy pisze mezczyzna ,jak ktoś niewiele wymaga od siebie,za to wszystkiego od drugiej osoby,w dodatku te druga osobe karze (tak wciąż to tak odbieram) za costam,to nie ma to nic wspólnego z partnerstwem

Właśnie chcę to naprawić. I masz rację ja to dopiero teraz zrozumiałem ,że to wyglądało jak kara.
Uwierz mi ,mi też często nie było lekko. Czasem kiedy na mnie się wyżywała to sam myślałem żeby odejść. Zawsze jednak opamiętywałem się i przypominałem sobie ,że to przecież moja ukochana i nasze wspaniałe dzieci. Bywały dni ,że nie byłem zmęczony fizycznie po pracy tylko właśnie psychicznie przez sytuację w domu. Miałem pomysły co z tym zrobić. Ona mogłaby wyjechać do swojej rodziny ,a ja do swojej i przerwa co najmniej tygodniowa ale nie wyszło. Psycholog? Nigdy chyba nie uda mi się jej namówić.Myślę jednak ,że terapia dużo by pomogła dlatego będę ją do tego przekonywał jeśli uda mi się naprawić ten związek.
O tym ,że moja partnerka zostanie w domu tj. zajmie się domem i dziećmi ,a ja będę pracował także podjęliśmy wspólnie. Ale chyba jednak powinna pójść do pracy, do ludzi.
Pisałaś o zmywaniu.Tak zmywała jeśli ona gotowała. Kiedy ja gotowałem też sam po sobie zmywałem.Tyle ,że ona zostawiała zmywanie wszystkiego 'na potem' .Ja zmywałem na bieżąco podczas gotowania .I czasami jak widziała ile zostawiła sobie do zmywania w zlewach to też była zła. Czasem jej pomagałem zmywać lub wycierać ale często ona właśnie chciała sama zmywać bo w tym czasie wydzwaniała do koleżanek ,bratowej ,mamy.Miała spokój w kuchni kiedy ja siedziałem w salonie z dzieciakami.
Jeśli mi się uda będziemy musieli dużo zmienić żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. Ja zrobię wszystko co w mojej mocy ,a nawet więcej.

18

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
LUSILJU napisał/a:

super ze widzisz co robiles zle,NAPRAW TO ,nie zwlekaj
to jest twoja partnerka,wiec ja traktuj po partnersku

Co on ma niby naprawiać ? Co on jest - Atlas co to świat nad głową dźwiga ? W związku są zawsze dwie strony, a nie tylko jedna. Najzwyczajniej w świecie babie odbiło, wzięła dzieci (już widzę jakie kalumnie by padały gdyby to mężczyzna odwalił taki numer) i pojechała cholera wie gdzie urywając kontakt, a Ty jeszcze bredzisz o tym, że to on ma nos na kwintę spuścić i czekać aż księżniczka łaskawie wróci. No ludzie ... 

Do autora. Co zrobić ? No musisz się starać jakoś nawiązać kontakt i przemyśleć dokładnie co doprowadziło do tego stanu. Partnerka najwyraźniej doszła do punktu krytycznego swojej wytrzymałości psychicznej i zrobiła głupotę. Ona działa cały czas pod wpływem emocji i wobec tego ona musi się wyciszyć. Albo nie napisałeś o wszystkim albo ona zwyczajnie zwariowała. Najwyraźniej chciała tobą wstrząsnąć byś się jakoś zmienił i zastosowała w tym celu drastyczne, idiotyczne wręcz, metody. Strzeliła focha i tym czynem pogroziła Ci palcem sama nie będąc świadoma co robi.

Przepraszam, że to napiszę, ale z twojego języka wynika ton ofiary. Piszesz coś o jakimś zmywaniu i innych pierdołach. Dałeś się wbić pantoflem w glebę, wleźć sobie na łeb i uwierzyłeś w brednie, że tutaj o jakieś zmywanie chodzi i jeżeli ona choć jeszcze jeden raz mopem po podłodze przejedzie to będzie miała prawo zabrać dzieci i wyjechać sobie od tak po prostu, a Ty masz się czuć winny. Ja też byłem w takim stanie. Ochłoń i wytrzeźwiej bo pijany jesteś. A sfiksowanych bab co to tutaj rad udzielają nie słuchaj bo to widać na pierwszy rzut oka, że to zdrowe osoby nie są ...

19

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
arti14 napisał/a:
LUSILJU napisał/a:
arti14 napisał/a:

Kolejny pocisk. Jesteś feministką? Propagatorką ''wyzwolone kobiety'' ? Czy Ty kogoś kiedyś kochałaś ?
A może dla Ciebie facet jest zawsze zły z definicji?  Przeczytaj moją odpowiedź raz jeszcze. Ja dopiero teraz to widzę ! Widzę co robiłem źle i jak bardzo źle.

ta jestem feministka,zona ,matka,nie uważam  ze facet jest zly z definicji

ten watek jest o tobie nie o mnie,ale napisałam bo pytales;-))


super ze widzisz co robiles zle,NAPRAW TO ,nie zwlekaj
to jest twoja partnerka,wiec ja traktuj po partnersku ,nie ma dla mnie znaczenia czy napisalaby to kobieta ,czy pisze mezczyzna ,jak ktoś niewiele wymaga od siebie,za to wszystkiego od drugiej osoby,w dodatku te druga osobe karze (tak wciąż to tak odbieram) za costam,to nie ma to nic wspólnego z partnerstwem

Właśnie chcę to naprawić. I masz rację ja to dopiero teraz zrozumiałem ,że to wyglądało jak kara.
Uwierz mi ,mi też często nie było lekko. Czasem kiedy na mnie się wyżywała to sam myślałem żeby odejść. Zawsze jednak opamiętywałem się i przypominałem sobie ,że to przecież moja ukochana i nasze wspaniałe dzieci. Bywały dni ,że nie byłem zmęczony fizycznie po pracy tylko właśnie psychicznie przez sytuację w domu. Miałem pomysły co z tym zrobić. Ona mogłaby wyjechać do swojej rodziny ,a ja do swojej i przerwa co najmniej tygodniowa ale nie wyszło. Psycholog? Nigdy chyba nie uda mi się jej namówić.Myślę jednak ,że terapia dużo by pomogła dlatego będę ją do tego przekonywał jeśli uda mi się naprawić ten związek.
O tym ,że moja partnerka zostanie w domu tj. zajmie się domem i dziećmi ,a ja będę pracował także podjęliśmy wspólnie. Ale chyba jednak powinna pójść do pracy, do ludzi.
Pisałaś o zmywaniu.Tak zmywała jeśli ona gotowała. Kiedy ja gotowałem też sam po sobie zmywałem.Tyle ,że ona zostawiała zmywanie wszystkiego 'na potem' .Ja zmywałem na bieżąco podczas gotowania .I czasami jak widziała ile zostawiła sobie do zmywania w zlewach to też była zła. Czasem jej pomagałem zmywać lub wycierać ale często ona właśnie chciała sama zmywać bo w tym czasie wydzwaniała do koleżanek ,bratowej ,mamy.Miała spokój w kuchni kiedy ja siedziałem w salonie z dzieciakami.
Jeśli mi się uda będziemy musieli dużo zmienić żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. Ja zrobię wszystko co w mojej mocy ,a nawet więcej.

jest tak jak napisałam na początku,miala dość tego siedzenia w domu,tej monotonii,tych garów,wycia dzieci,tej rozbebranej gnusnosci,to ze decyzje podjeliscie razem nie znaczy ze ona miała się  nia czuc szczesliwa,wyobraz sobie ze sa kobiety które nie wytrzymują tego ,ze je to doluje,moze twoja do takich należy,moze chciała ci zamanifestować ze ma w doopie już te obiadki,sprzatanie,ta wegetacje w 4 scianach i jeszcze to starsze dziecko ,może to ja dobijalo,kazda kobieta roznie znosi takiego wyjca,dlatego niektóre szybciutko wracają do pracy,dzieci do zlobka ,przedszkola,niech się socjalizują a nie matke w domu tyranizują(pisze tu oo tym waszym 3 latku)

walcz o was ,zaproponuj zonie wejście w nowa-stara role,kobiety pracującej zobaczymy co ona na to

20 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-11-11 19:06:53)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

" Sexu nie było chyba z 3 miesiące.Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć."
Bergman tu chodzi o te zdanie klucz, kobiety lubią stabilizację i adorację.
No to by była by głupia jakby kogoś nie poznała. Dla wiadomości jestem facetem. Bergman widać że masz chyba więcej za uszami jeśli uważasz że on nie zrobił więcej złego niż ona. Są kobiety z niskim poczuciem wartości i z wysokim.

21 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-11-11 19:10:10)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
kicur napisał/a:

" Sexu nie było chyba z 3 miesiące.Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć."
Bergman tu chodzi o te zdanie klucz, kobiety lubią stabilizację i adorację.
No to by była by głupia jakby kogoś nie poznała. Dla wiadomości jestem facetem.

Bergman widzi to przez pryzmat własnych doswiadczen,niestety zakończonych odejściem partnerki z dzieckiem(zadałam sobie trud i poczytałam)
wszystkie kobiety odchodzące od faceta będą beee ,niestety w zyciu kazda sytuacja jest inna

22

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
kicur napisał/a:

" Sexu nie było chyba z 3 miesiące.Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć."
Bergman tu chodzi o te zdanie klucz, kobiety lubią stabilizację i adorację. Bergman widać że masz chyba więcej za uszami jeśli uważasz że on nie zrobił więcej złego niż ona.

No wyobraź sobie, że jednak nie wszystkie kobiety chcą tej stabilizacji - niektóre gdy już w tym związku są to robią wiele by ten związek sabotować. Życie nie jest takie proste by dało się je zamknąć w jednym klasyfikującym zdaniu. Problem polega na tym, że ludzie kierują się utartymi schematami bo tak łatwiej i generalnie inaczej się nie da i właśnie dlatego trzeba osobę BARDZO DOBRZE poznać zanim się z nią zdecyduje na wspólne życie.

Bergman widać że masz chyba więcej za uszami jeśli uważasz że on nie zrobił więcej złego niż ona.

??? A skąd ja mam to wiedzieć kto tam jest zły, a kto dobry skoro ja tych ludzi w ogóle nie znam ? Ja pisałem tylko o języku jakim autor wątku się posługuje. Po prostu wyszukuje jakiś bzdurnych powodów "a bo śmieci nie wyniosłem" by wytłumaczyć dlaczego zabrała dzieci i sobie pojechała bez zdania racji. No przecież to się kwalifikuje pod sąd (uprowadzenie dzieci). Jak jest problem to się siada i rozmawia, a nie strzela fochy, stawia ultimatum i dzieci zabiera. A jak życie jest zbyt ciężkie by je dźwigać ... to też się siada i rozmawia, a nie jakieś chore akcje odwala.

23

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Szczerze mówiąc, to mam wrażenie, że czytałam inny post niż większość osób.

Biedna zapracowana mamusia z dwójką dzieci i - ojej - aż dom musi ogarnąć. Jakoś istnieją matki, które zajmują się dwójką dzieci, pracują i do tego faceta w domu nie mają. I nie histeryzują.

Osoba, która robi awanturę o to, że partner wyciągnął włos z jajecznicy? Katastrofa, jak mógł zasugerować, że jej wypadł. Wypomina, że popilnował dzieci na jej prośbę, podczas gdy ona sprzątała? Jeszcze większa tragedia, w końcu powinien odgadywać jej myśli, nawet jeśli są sprzeczne z tym, co mówi.

Brak seksu - słabo. Ale autor jakoś nie wspomniał, żeby ona próbowała o tym rozmawiać, żeby sama okazywała uczucia i zachęcała do zbliżeń.

Do tego wieczne narzekania i te wulgaryzmy do syna... Aż tak bardzo rozchwiana psychicznie przez zajmowanie się dziećmi i domem? To niech idzie do pracy, a potem zajmuje się z partnerem ogarnianiem wszystkiego po połowie. A skoro ustalili taki podział, to ciekawe, jakby reagowała, gdyby autor zachowywał się tak jak ona i czy wtedy posypałoby się zrozumienie - że taki biedny, bo pieniążki zarabia, to ma prawo rzucać wulgaryzmami do dzieci, robić awantury o byle co i strzelać fochy o wszystko.

Poza tym autor pisze, że jej pomagał. A ona dalej samotna, biedna i pozostawiona sama sobie. Ciekawe, kiedy by nie była. Jakby jej nianię zatrudnić czy jakby mogła leżeć cały dzień, a autor po pracy by się wszystkim zajmował?

W związku z powyższym jakoś nie jestem zachwycona ideą latania za nią itd. Robi aferę z niczego, zabiera dzieci bez dania racji, zachowuje się jak histeryczka lub/i nastolatka w okresie buntu lub/i ktoś o zerowym poczuciu własnej wartości. Nie widzę tu winy autora, ale jeśli chce się kajać, nie patrząc na godność, byle ktoś taki do niego wrócił, to proszę bardzo. Ja bym wolała sprawdzić, czy ona sama się opamięta, a jak nie - krzyż na drogę. No chyba że autorowi podobało się dotychczasowe życie albo zamierza od jej powrotu sam prowadzić dom, zajmować się dziećmi, pracować, a potem w sypialni być zawsze chętny i gotowy, coby się ukochana przypadkiem nie zmęczyła/nie poczuła odrzucona.

24

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
Eileen napisał/a:

Nie widzę tu winy autora, ale jeśli chce się kajać, nie patrząc na godność, byle ktoś taki do niego wrócił, to proszę bardzo. Ja bym wolała sprawdzić, czy ona sama się opamięta, a jak nie - krzyż na drogę.

No wreszcie jakiś głos rozsądku bo myślałem, że już sami wariaci tutaj się wypowiadają. Ja to się obawiam o autora wątku bo on przyjął postawę ofiary. On dał sobie wmówić, że jeżeli coś w związku się psuje to on jest temu winien. ZAWSZE. Autor niestety nie potrafi już myśleć trzeźwo. Partnerka wzięła sobie dzieci od tak, jakby to był worek kartofli i pojechała pod byle pretekstem cholera wie gdzie. A autor zastanawia się, że to być może przez to, że on śmieci ... Jeżeli to nie jest syndrom ślepoty to co nim jest ?

A może ona szukała tego pretekstu i wzięła pierwsze z brzegu co jej się tam nawinęło zwalając całą winę na autora ? Jak widać autor ochoczo tę winę na siebie przyjął i ona bardzo dobrze o tym wie bo zna autora wątku od podszewki.

Ja bym jeszcze poczekał i starał się z nią kontaktować. A jak nadal nie będzie kontaktu to zgłosić na policję, zbierać dowody i do sądu o opiekę.

25

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

A ja partnerkę autora rozumiem. To, że facet pracuje nie oznacza, że ma się kompletnie niczym nie interesować. A to, że kobieta drze ry.. i się czepia jest po prostu oznaką tego, że sobie nie radzi, że coś ją przerasta, braku poczucia bezpieczeństwa czy innej, ważnej dla niej rzeczy.

26

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Samotna, ale autor pisał, że jej pomagał. Tyle że czasem obrywał za coś, o co ona sama go prosiła.

A to, że kobieta wrzeszczy, to oznaka, że sobie nie radzi, fakt, ale ze sobą. Od dorosłej osoby można wymagać panowania nad emocjami i - co za tym idzie - nie rozładowywaniu ich wrzaskiem na dziecku. Nie wyobrażam sobie, żeby moja matka tak się do mnie odezwała kiedykolwiek i nie chciałabym, żeby taka osoba wychowywała moje dziecko. No sorry, ale jak facet uderzy kobietę, to nikogo nie obchodzi, czy był sfrustrowany czy jakiś tam, tylko ma się ogarnąć - a kobieta może się na swoje dziecko - istotę słabszą - wydzierać, bo najwyżej się stwierdzi, że sobie nie radzi.

27

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Ja tez rozumiem autora partnerkę przychodzi taki czas że ma się dość.Ja rozumiem że po pracy ma się też dość ale za pracę partner dostaje pensję i jakoś człowiek jest doceniony.Kobieta nie pracuje zawodowo a przy takich brzdącach można się wykończyć.To jest praca przez całą dobę bezpłatna, i najgorsza bo nieszanowana.Kobieta potrzebuje wsparcia a tutaj chyba go zabrakło.

Przerażają mnie niektóre opinie żeby dał sobie spokój olał kobietę i miał wszystko w d...ie.
Najlepiej olać niech baba sama się męczy, tak to są tylko jej dzieci ona ze wszystkim sobie da radę.
Uciekła bo ją to przerosło,i myśle że partner powinien trochę się postarać i powalczyć a potem jak już nic nie wskóra to odpuścić.Ja bym tak zrobiła jakbym była w takiej sytuacji.
Jak się ma dzieci to nie jest kawalerka - wolność."Róbta co chceta".Kobiety które nie mają dzieci nie rozumieją tego.

28

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
simka75 napisał/a:

JKobiety które nie mają dzieci nie rozumieją tego.

Coś w tym jest.
Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono.

Autorze,
Wg mnie Twoja partnerka przesadziła ze swoją reakcją i nie pochwalam jej ucieczki bez słowa pożegnania razem z przecież również Twoimi dziećmi.
Jednak Twoja oziębłość, brak wsparcia i próby jej zrozumienia są dla mnie porażające.
Też bym uciekała, ale nie bez słowa.

29

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Eileen czy ty masz własne dzieci  ??

Wyobraź sobie sytuacje ze przez 3 lata jesteś uwiązana tylko i wyłącznie z dziećmi. Nawet jak masz możliwość wyjść do koleżanki na kawę to i tak zabierasz dziecko ze sobą bo mąż ma 30min drzemkę. 24h/7dni w tyg - masz cały czas smycz przy sobie w formie dzieci. Czy ona wychodziła gdziekolwiek sama ??

Ona jako matka nie moze wziasc urlopu, nie ma chorobowego ona musi byc zawsze zwarta i gotowa .

arti14 napisał/a:

Moja ukochana zajmuje się domem i dziećmi. Wiem ,że to nie łatwe (zwłaszcza,że nasz starszy synek to prawdziwy diabełek) Czasami nawet jej współczułem[b/] kiedy dzwoniłem do domu z pracy.
[b]Od kilku miesięcy moja kobieta strasznie narzekała
. Ale to na wszystko. Na wspomnianego syna ,na mnie ,na samopoczucie itd itp. Od kilku tygodni słyszałem po powrocie z pracy jak krzyczy i klnie na syna. Treści mnie przeraziły ale jakoś nie wiedziałem jak zareagować.

Tu powinna być moja reakcja (nie wiem przytulić czy cokolwiek) a ja tylko zabrałem syna do pokoju.
Podejrzewam ,że sytuacja z 2 dzieci zwłaszcza niesfornym starszym dzieckiem oraz moja oziębłość w stosunku do niej spowodowała ,że odeszła.

On nie była złą matka od początku , od kilku miesięcy już nie wytrzymywała nerwowo , dawała sygnały ze coś jest nie tak , ale autor nie wiedział jak ma zareagować . A glowie mysli moze odpoczniemy od siebie .Ona pojedzie do swojej rodziny ( oczywiście z dziecmi ) on do swojej .
Pomagał w małych obowiązkach domowych aby ona mogła ogarnąć inne obowiązki. Do tego odsunął sie emocjonalnie , był oziębły,brak sexu  i nie dawał jej wsparcia psychicznego .
Czy autor nazywając " zajmowaniem" sie dziećmi "  mówi o wychowaniu czy zabawie .
Próbował wpływać na tego niesfornego 3latka ??

Nie popieram jej wyprowadzki ale moze na meża juz nic innego nie działało .

30

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Zawsze można coś zrobić. Pobiec za Nią, starać się o nią, masz też prawo do kontaktu z dziećmi. Szkoda że "mądrość" przychodzi po czasie ale wiele osób tak ma. Emocje były próbą zwrócenia uwagi na siebie.

31

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

ryba81
"On nie była złą matka od początku , od kilku miesięcy już nie wytrzymywała nerwowo , dawała sygnały ze coś jest nie tak , ale autor nie wiedział jak ma zareagować"

Sygnały to może dawać latarnia morska, ludzie rozwinęli umiejętność mowy żeby nie tracić czasu na kalambury.
29 letnia matka dwójki dzieci zawinęła się bez słowa ( za to z sygnałami ) w nieznane miejsce.
Czy jest to porwanie? Czy jest to początek choroby psychicznej? Czy dzieci są bezpieczne w rękach nieobliczalnej 29 latki?
Taki tytuł nadałby tej historii zwykły brukowiec i chyba tym razem bym tego nie wykpił.
Facet zły, bo nie widzi że źle się w domu dzieje ale tego że pracuje głównie dla rodziny to już nie widać. Podejście rodem z seksmisji, samiec twój wróg!
Przynajmniej ktoś w tym związku chce go ratować, tego też nie widać?

"A to, że kobieta wrzeszczy, to oznaka, że sobie nie radzi, fakt, ale ze sobą." - albo jest psychiczna
"Uciekła bo ją to przerosło,i myśle że partner powinien trochę się postarać i powalczyć a potem jak już nic nie wskóra to odpuścić.Ja bym tak zrobiła jakbym była w takiej sytuacji." - uciekła bez słowa jak gówniara która dostała nie taki prezent gwiazdkowy o jaki prosiła mikołaja.
"Jednak Twoja oziębłość, brak wsparcia i próby jej zrozumienia są dla mnie porażające." no ale ucieczka bezrobotnej matki z dwójką dzieci są przecież mniej porażające....
a teraz hit sezonu by Kicur
"No to by była by głupia jakby kogoś nie poznała"  acha.... no to ten, tego... powodzenia w życiu.

32 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-11-12 13:19:01)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
Mazar napisał/a:

ryba81
"On nie była złą matka od początku , od kilku miesięcy już nie wytrzymywała nerwowo , dawała sygnały ze coś jest nie tak , ale autor nie wiedział jak ma zareagować"

Sygnały to może dawać latarnia morska, ludzie rozwinęli umiejętność mowy żeby nie tracić czasu na kalambury.
29 letnia matka dwójki dzieci zawinęła się bez słowa ( za to z sygnałami ) w nieznane miejsce.

Mazar - napisałam ze nie popieram jej zachowania jeśli chodzi o wyprowadzka.

arti14 napisał/a:

Tak .Teraz to wiem ,że dawała sygnały ,a ja ich wcześniej nie widziałem, nie rozumiałem a może być tak ,że nawet nie chciałem widzieć sad

arti14 napisał/a:

W odpowiedzi na pytanie dlaczego odchodzisz,rozbijasz rodzinę odpowiedziała ,że już mnie chyba nie kocha,nie jest ze mną szczęśliwa i że jej nie pomagam,że nie wyrabia psychicznie.

Skoro ona już od kilku miesięcy mowiła ze jest jej źle ,narzekała to nie uwazasz ze mowiła konkretnie o co jej chodzi ?? Autor no cóz niby jej współczuł ale jakoś nie dostrzegał powagi problemu . Widział ze cos sie dzieje ale do tego odsunął sie emocjonalnie i nie okazał jej wsparcia psychicznego .

Mazar napisał/a:

Facet zły, bo nie widzi że źle się w domu dzieje ale tego że pracuje głównie dla rodziny to już nie widać.

Ona tez głownie pracowała dla rodziny i większość czasu  siedziała cicho aż zaczęła mówić co nie było słyszane przez autora .Wyszedł z założenia ponarzeka i może przestanie .


Jak ona musiała byc zdesperowana skoro zdecydowała sie uciec. Na chwile zakotwiczy u brata. Chce wynająć mieszkanie czyli również szuka pracy , tam . Nie w domu przy mężu.

33

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Oni nie są małżeństwem. Ale wracając do sprawy.
"Jak ona musiała byc zdesperowana skoro zdecydowała sie uciec"
No właśnie, była bita, maltretowana, dręczona psychicznie? Nie ( no przynajmniej nic takiego nie przeczytałem )
Czy to jest powód do wyprowadzki bez słowa? To nie są tylko jej dzieci tak w kwestii przypomnienia.
No cóż. Stało się, wyprowadziła się. Facet próbuje ten związek naprawić. A co robi ona? nawet nie daje szansy, urywa kontakt wyprowadza się i nie mówi dokąd. A co czytam to się w głowie nie mieści. tak jakby całą winę zwalić na tego faceta bo przecież ona jest taka umęczona.
oboje nie dorośli do rodzicielstwa ale z tego miejsca widzę większą dojrzałość faceta.

34

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
Eileen napisał/a:

Biedna zapracowana mamusia z dwójką dzieci i - ojej - aż dom musi ogarnąć. Jakoś istnieją matki, które zajmują się dwójką dzieci, pracują i do tego faceta w domu nie mają. I nie histeryzują.

Pytanie tylko czy są szczęśliwe.
Nie wiem czy masz dzieci, ale jeśli nie to nie możesz wiedzieć jak to jest.

arti Wiesz jak ja widzę Twój problem? Twoja żona wypaliła się. Piszesz, że wracałeś do domu około 17:00, pewnie był jakiś obiad, potem sprawdzenie poczty itp., następnie drzemka. Powiedz więc, o której tak realnie wracałeś do rodziny? O 19:00?  O której dzieci chodziły spać? Kto je kąpał? Kładł spać? Jak wyglądał wieczór kiedy dzieci już spały? A weekendy spędzaliście razem czy też pracowałeś?
Do tego brak czułości.
A ta Twoja pomoc jak wyglądała? Sam od siebie coś robiłeś? Czy dopiero wtedy kiedy żona powiedziała co masz zrobić?

Moje małżeństwo wygląda podobnie i granica mojej cierpliwości właściwie osiągnięta. Tylko moje dziecko ma dopiero 8 miesięcy. Brak bliskości, pozorna pomoc i brak zainteresowania wszystkim na porządku dziennym.

35

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Eileen
widzę, ze jesteś stosunkowo młoda i nie miałaś jeszcze dzieci, dlatego nie wiesz o czym piszesz...

Ja mogę po sobie powiedzieć, że opieka nad dwójką małych dzieci jest bardzo trudna. Ja miałam stany wycieńczenia, depresji, bywało że dziecko krzyczało ponad 12 h na dobę. A jak się drugie pojawiło...to był koszmar, zero jakiejkolwiek pomoc, nawet nie miałam czasu pójść siku.

I tak, krzyczałam na dzieci, nie dawałam rady. Nawet miałam akcje, ze chciałam wyjść z domu i nie wrócić i wiem, że nie tylko ja jedna jedyna matka, miałam takie stany. Dlatego osoby, które nie miały nigdy małego dziecka w domu nie wiedza o czym mówią,


Wracając do wątku głównego. Autorze-myślę, ze Twoja żona nie dała rady psychicznie i wątpię czy chodzi tu o kogoś trzeciego. Myślę, ze masz duże szanse uratować to, ale musisz się naprawdę wykazać.

A na koniec pytanie, dlaczego nie macie ślubu?

36

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

"A na koniec pytanie, dlaczego nie macie ślubu?" - to pytanie do Roberta?

Przepraszam ze nie na temat ale nie moglem sie postrzymac a Robert jak to czyta to moze sobie cos uswiadomi. W koncu jego "zona" nie uciekla od niego.

Autorowi zycze duzo determinacji bo mialem podobne epizody w swoim zyciu, tzn. zona jak miala dwojke malych dzieci to kilkukrotnie wyjezdzala do rodzicow bo nie dawala rady. Roznica jest taka ze wiedzialem gdzie jej szukac. Wtedy jechalem tam i razem wracalismy do domu. Takze to postepowanie wcale nie jest jakies wyjatkowe ale to ze autor nie wiem gdzie sa jego dzieci to troche nie fer. Ma i pewnie niepokoi sie o ich stan, co sie z nimi dzieje, gdzie sa.

37

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
ryba81 napisał/a:

Eileen czy ty masz własne dzieci  ??

Wyobraź sobie sytuacje ze przez 3 lata jesteś uwiązana tylko i wyłącznie z dziećmi. Nawet jak masz możliwość wyjść do koleżanki na kawę to i tak zabierasz dziecko ze sobą bo mąż ma 30min drzemkę. 24h/7dni w tyg - masz cały czas smycz przy sobie w formie dzieci. Czy ona wychodziła gdziekolwiek sama ??

Nie muszę sobie wyobrażać, bo ja bym się na taki układ nie zgodziła. Jeśli teraz jej nie odpowiada, to rozumiem, że tak samo broniłabyś autora, gdyby rzucił wszystko w cholerę i zabrał dwójkę dzieci, bo jednak nie pasuje mu taki podział obowiązków?


LeeBee napisał/a:

Pytanie tylko czy są szczęśliwe.
Nie wiem czy masz dzieci, ale jeśli nie to nie możesz wiedzieć jak to jest.

Zdarza Ci się wyrazić opinię na temat filmów/książek? A jesteś reżyserem/pisarzem? No właśnie. Tyle że w dyskusji reżyser nie powinien mieć problemu z uargumentowaniem czegoś w temacie filmów, nie musiałby się uciekać do "nie nakręciłaś nic, to nic nie wiesz". smile

Nie trzeba mieć dzieci, żeby wiedzieć, że wrzaski, ucieczka, robienie awantur nie są odpowiednimi metodami sygnalizowania chęci zmian. I to nie zależy od tego, że ona ma dziecko - bo wtedy wszystkie matki by się tak zachowywały, a tak nie jest. Wystarczy, że widzę, jak zachowywała się moja matka, zajmując się mną i bratem, z którym była masa problemów, pracując na 2 etaty, dorabiając na uczelniach, zajmując się domem i po rozwodzie z ojcem. Niesamowite, jakoś miała nawet czas dla siebie, na swoje pasje. I nigdy nie usłyszałam od niej podobnych słów ani zrzucania odpowiedzialności na ojca za swoje szczęście.

stokrotka1978 napisał/a:

Eileen
widzę, ze jesteś stosunkowo młoda i nie miałaś jeszcze dzieci, dlatego nie wiesz o czym piszesz...

Ja mogę po sobie powiedzieć, że opieka nad dwójką małych dzieci jest bardzo trudna. Ja miałam stany wycieńczenia, depresji, bywało że dziecko krzyczało ponad 12 h na dobę. A jak się drugie pojawiło...to był koszmar, zero jakiejkolwiek pomoc, nawet nie miałam czasu pójść siku.

I tak, krzyczałam na dzieci, nie dawałam rady. Nawet miałam akcje, ze chciałam wyjść z domu i nie wrócić i wiem, że nie tylko ja jedna jedyna matka, miałam takie stany. Dlatego osoby, które nie miały nigdy małego dziecka w domu nie wiedza o czym mówią,

Krytykujesz pedofilię? Pewnie tak.
Molestowałaś jakieś dziecko? Zakładam, że nie.
Jeden pedofil na świecie? Nie, są inni.
To co, też nie wiesz, o czym mówisz?

Co to w ogóle za argument, że też tak miałaś? To znaczy, że to jest właściwe, bo ktoś sobie nie umie poradzić z emocjami? Dwulatków się uczy, że nie mają ryczeć, krzyczeć, tupać itd., jak im się nie kupi zabawki, a tutaj nagle dorosłej kobiecie, BO MA DZIECKO, się pozwala i uważa za normalne. Tym bardziej powinna umieć nad sobą panować, skoro się na to dziecko zdecydowała.

38

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

"Co to w ogóle za argument, że też tak miałaś? To znaczy, że to jest właściwe, bo ktoś sobie nie umie poradzić z emocjami? Dwulatków się uczy, że nie mają ryczeć, krzyczeć, tupać itd., jak im się nie kupi zabawki, a tutaj nagle dorosłej kobiecie, BO MA DZIECKO, się pozwala i uważa za normalne. Tym bardziej powinna umieć nad sobą panować, skoro się na to dziecko zdecydowała."

To że powinna nie oznacza, że tak jest. Kobieta jest tylko człowiekiem i jak każdego człowieka czasem jej nerwy puszczają
Życzę ci, abyś w przyszłości miała bardzo absorbujące, płaczliwe itp dzieci, oraz męża, który nie bedzie przy nich pomagał. Wtedy zrozumiesz... ( to nie złośliwe, po prostu też kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia krzyczeć na dzieci)

39

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Jeżeli ona nie ma kogoś innego to musiała być mocno nadszarpnięta psychicznie i fizycznie skoro zdecydowała się odejść razem z dwójką dzieci, kiedy dzieci nie ma odejść można ot tak bo coś się wypaliło, bo się znudziło, jednak kiedy dzieci są, jest już inaczej większość matek patrzy głównie na dobro dziecka i jeśli nie namieszał ktoś trzeci to musiało stać się w niej coś bardzo złego skoro podjęła takie kroki.

Nie chcę tu oceniać ani Ciebie ani jej, bo dla pełnego obrazu trzeba by było znać wersję obu stron, Ty możesz widzieć to inaczej niż widziała to ona. Być może też wpadła w depresję o czym mogą świadczyć problemy z niczego.

40

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
Eileen napisał/a:
LeeBee napisał/a:

Pytanie tylko czy są szczęśliwe.
Nie wiem czy masz dzieci, ale jeśli nie to nie możesz wiedzieć jak to jest.

Zdarza Ci się wyrazić opinię na temat filmów/książek? A jesteś reżyserem/pisarzem? No właśnie. Tyle że w dyskusji reżyser nie powinien mieć problemu z uargumentowaniem czegoś w temacie filmów, nie musiałby się uciekać do "nie nakręciłaś nic, to nic nie wiesz". smile

Nie trzeba mieć dzieci, żeby wiedzieć, że wrzaski, ucieczka, robienie awantur nie są odpowiednimi metodami sygnalizowania chęci zmian. I to nie zależy od tego, że ona ma dziecko - bo wtedy wszystkie matki by się tak zachowywały, a tak nie jest. Wystarczy, że widzę, jak zachowywała się moja matka, zajmując się mną i bratem, z którym była masa problemów, pracując na 2 etaty, dorabiając na uczelniach, zajmując się domem i po rozwodzie z ojcem. Niesamowite, jakoś miała nawet czas dla siebie, na swoje pasje. I nigdy nie usłyszałam od niej podobnych słów ani zrzucania odpowiedzialności na ojca za swoje szczęście.

Eileen ale opinia na temat filmu a próba wczucia się w rolę, w tym wypadku, matki to dwie bardzo różne kwestie.
Jeśli film widziałaś to wyrażasz opinie. Natomiast jak się matką nie było to nie można wiedzieć jak to jest. Można jedynie przypuszczać. A Ty na podstawie przypuszczeń wysuwasz bardzo jednoznaczne i krytyczne wnioski.

Co do Twojej mamy to być może jest osobą o silnej konstrukcji psychicznej, ale skąd wiesz, że nie zdarzyło jej się mieć słabszych okresów kiedy Wy byliście niemowlętami?

Eileen napisał/a:

Nie trzeba mieć dzieci, żeby wiedzieć, że wrzaski, ucieczka, robienie awantur nie są odpowiednimi metodami sygnalizowania chęci zmian.

Masz rację. Tylko co robić w sytuacji kiedy ta druga osoba nie chce słuchać? Albo słucha, potwierdza chęć zmian i nowy stan trwa aż tydzień/miesiąc. Podejrzewam, że partnerka autora już od baaaardzo dawna źle czuła się w związku. Pewnie i sygnalizowała, rozmawiała. W pewnym momencie człowiek się poddaje i zostaje tylko żal, złość. Stąd te czasem przesadzone sytuacje i wrogość na porządku dziennym.

Ktoś powie "trzeba było odejść już dawno". Tylko kiedy pojawiają się dzieci nie tak łatwo odejść. Zwłaszcza kiedy widzi się jaki dzieci mają kontakt z drugim rodzicem.

autorze dodam jeszcze, że Twoja partnerka musiała być już bardzo zdeterminowana. Wyjechała bardzo daleko, a wbrew pozorom nie tak łatwo przewrócić wszystko do góry nogami. Czy masz jeszcze szansę? Nie wiem. Pewnie tak. Tylko to nie jest kwestia jednej rozmowy. Tu potrzeba dużo czasu. Bardzo dużo.

41

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
samotnax4 napisał/a:

To że powinna nie oznacza, że tak jest. Kobieta jest tylko człowiekiem i jak każdego człowieka czasem jej nerwy puszczają
Życzę ci, abyś w przyszłości miała bardzo absorbujące, płaczliwe itp dzieci, oraz męża, który nie bedzie przy nich pomagał. Wtedy zrozumiesz... ( to nie złośliwe, po prostu też kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia krzyczeć na dzieci)

No okej, pomijając już, że nie zamierzam mieć dzieci, bo to nie ma związku z tematem, to ja bym sobie inaczej ułożyła podział obowiązków. Na pewno nie siedziałabym w domu, a pracami domowymi zajmowalibyśmy się po równo. I tak, jakby mąż nagle zaczął wymagać żony w domu albo olewał swoją część, to byłabym sfrustrowana, ale już po pierwszym dniu, więc nic by mi się nie zbierało, bo od razu bym mu o tym powiedziała - akurat tego jestem pewna, bo nie znoszę prac domowych i to ustalenie tego to dla mnie priorytet, żadne "samo się ułoży", więc nie wyżywałabym się na dziecku. Po prostu facet, który oczekiwałby żony zajmującej się domem i dziećmi nie jest facetem dla mnie - z takim bym się nie związała/rozstała, bo nie ma dla mnie gorszego scenariusza życia, więc to nie jest puste gadanie. Prędzej bym wybaczyła zdradę, niż dała zamknąć się w domu i wzięła etat gospodyni. Co innego, gdybym się na to zgodziła.

Tylko teraz nie rozumiem jednego, skoro napisałaś, że powinna panować emocjami, a nie oznacza to, że tak jest, to dlaczego mąż ma za nią teraz latać, skoro ona zrobiła coś, czego nie powinna? Nie można zrzucać odpowiedzialności za jej zachowanie na niego. Owszem, może była sfrustrowana (nieważne, czy słusznie, czy nie), ale hm... jak jest kolorowo w życiu, to nikt nie ma problemów z normalnym zachowaniem.

LeeBee napisał/a:

Eileen ale opinia na temat filmu a próba wczucia się w rolę, w tym wypadku, matki to dwie bardzo różne kwestie.
Jeśli film widziałaś to wyrażasz opinie. Natomiast jak się matką nie było to nie można wiedzieć jak to jest. Można jedynie przypuszczać. A Ty na podstawie przypuszczeń wysuwasz bardzo jednoznaczne i krytyczne wnioski.

Ja się tutaj akurat wczuwam w rolę autora, którego żona robiła awantury bez powodu, wrzeszczała na dzieci i ostatecznie wyniosła się bez słowa z domu. Tak czy inaczej wyrażam opinię na podstawie tego, co przeczytałam. Inaczej - nie muszę się wczuwać w rolę, kiedy nie piszę po to, by pocieszyć. I zawsze uważałam, że opinia na temat wydarzenia, do którego się nie podchodzi emocjonalnie, jest bardziej obiektywna.

LeeBee napisał/a:

Masz rację. Tylko co robić w sytuacji kiedy ta druga osoba nie chce słuchać? Albo słucha, potwierdza chęć zmian i nowy stan trwa aż tydzień/miesiąc. Podejrzewam, że partnerka autora już od baaaardzo dawna źle czuła się w związku. Pewnie i sygnalizowała, rozmawiała. W pewnym momencie człowiek się poddaje i zostaje tylko żal, złość. Stąd te czasem przesadzone sytuacje i wrogość na porządku dziennym.

No tak, ale o tym nic nie było. Oceniam to, co autor pisał, a nie wyszukuję tego, co mogło być. tongue

42 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-11-12 22:23:54)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

"Tylko teraz nie rozumiem jednego, skoro napisałaś, że powinna panować emocjami, a nie oznacza to, że tak jest, to dlaczego mąż ma za nią teraz latać, skoro ona zrobiła coś, czego nie powinna? Nie można zrzucać odpowiedzialności za jej zachowanie na niego. Owszem, może była sfrustrowana (nieważne, czy słusznie, czy nie), ale hm... jak jest kolorowo w życiu, to nikt nie ma problemów z normalnym zachowaniem. "

Zapewniam cię, że ja też nie jestem osobą, która da się zamknąć w domu. Z drugiej strony jak człowiek staje się matką, zmieniają mu się priorytety. Już nie zyje pracą tak jak wcześniej, teraz najważniejsze dla mnie są moje dzieci. Mało która matka zdecyduje się na zostawienie powiedzmy 3 miesięcznego dziecka, żeby iść do pracy. Mój syn miał 1,5 roku jak zapisałam go do złobka i mimo, że codziennie pracowałam po 3 godziny (odkąd skończył 7 miesięcy )żeby nie zwariować, płakałam gdy go zostawiałam.
Jeżeli chodzi o zbieranie w sobie złych emocji. Nie znam faceta ideału i nie znam faceta, który idealnie rozumie kobiety. Jestem osobą wywalającą kawę na ławę, zawsze mówię co myśle i wprost mówię co czuję. Od początku mówiłam mojemu mężowi, że siedzenie w domu mnie dobija, że sobie nie radzę i że jak nie zacznie pomagać to źle się to skończy bo ja przestaję nad sobą panować. Niestety on robił jedną pierdołę i uważał, że pomógł. On był zadowolony, ja zła. Bo ja oczekiwałam więcej. a chodzenie i pokazywanie wszystkiego paluszkiem (zrób to i to, a potem to) także potrafi irytować. Może autor wątku jest właśnie taki? Że nic nie zrobi z siebie i aby mniejszym wysiłkiem? Ja ze swoim wojowałam 4 lata. Nie odważyłam się go zostawić, chociaż pewnie bym to zrobiła gdyby nie fakt, że już raz się rozwiodłam. Ja posunęłam się do manipulacji. Napisałam pozew rozwodowy i zostawiłam go na pulpicie laptopa. U mnie podziałało. Tu kobieta posunęła się dalej, ale ja ją rozumiem. Musiała czuć się naprawdę rozczarowana swoim życiem.
I uważam, że można zwalić winę na autora wątku. Żadna normalnie myśląca kobieta nie odcina dzieci od ojca dla swojej przyjemności. Coś musiało być naprawdę nie tak, że posunęła się do takiego kroku. Autor napisał, że teraz zrozumiał pewne sprawy. Kobieta tego nie wie, więc jedyne co mu zostaje, to "latać" za nią (chociaż absolutnie nie pochwalam ucinania relacji tata-dziecko)

43

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Od początku mówiłam mojemu mężowi, że siedzenie w domu mnie dobija i że jak nie zacznie pomagać to źle się to skończy bo ja przestaję nad sobą panować. Bo ja oczekiwałam więcej. a chodzenie i pokazywanie wszystkiego paluszkiem także potrafi irytować. I uważam, że można zwalić winę na autora wątku. Kobieta tego nie wie, więc jedyne co mu zostaje, to "latać" za nią

Przylazłeś z roboty chłopie to zasuwaj z dzieckiem, a wieczorem jeszcze mnie zadowalaj. Wiesz ... mężczyzna to nie robot i po pewnym czasie brakuje mu energii. Ba ! Nawet maszyna musi co jakiś czas baterie naładować. No, ale nie mężczyzna. Mężczyźnie nie może brakować energii bo musi zapier... od rana do nocy, a jeżeli tego nie robi to należy zamanipulować trochę albo dzieci zabrać i pojechać w cholerę - niech się martwi i lata za mną, niech ma karę i cierpi, a co. I żeby nie było mu tak łatwo to należy oczekiwać iż on się domyśli bo nie jest godzien tego by mu o pewnych rzeczach mówić wprost, otwarcie. Foch, a co ! Wojna w pracy, wojna w urzędach, a jak przyjdzie chłop do domu to jeszcze baba urządza wojnę. Wolałbym płacić aniżeli siedzieć z taką babą.

To co opisujesz jest receptą na chory związek w którym facet nadal jest bo ma dziecko, ale jeżeli tylko dziecko dorośnie to facet wystrzeli z procy tak szybko, że tyle go widzieli. A w locie będzie krzyczał "wolność". Manipulacje, gierki i inne chore akcje działają do czasu. Dlaczego ? Bo mają one swój koszt, który ktoś decyduje się płacić przez jakiś czas. Ale jak już dług zostanie spłacony i sługa na nowo odzyska wolność to wtedy taka baba z przerażeniem w oczach widzi jak ten, którym manipulowała w końcu odchodzi bo nic więcej go już nie trzyma. On swoje długi spłacił i może z czystym sumieniem powiedzieć "świat się zmienia Pani Gienia". Wiesz dlaczego ? Bo człowieka można oszukać raz, kilka lub kilkanaście razy, ale nie można go okłamywać i manipulować nim zawsze. To się nigdzie jeszcze nie sprawdziło. Armagedon wraz z upływem czasu nieubłaganie nadciąga. Czas, przede wszystkim, ten bezlitosny czas. Bo wiesz jak to jest - lepiej to już było smile Podsumowanie zawsze przychodzi po latach - nigdy w trakcie.

Nie manipulować, nie okłamywać, nie zdradzać, nie odstawiać chorych akcji, nie porywać dzieci i nie strzelać fochów na zasadzie "domyśl się o co mi chodzi", a będzie dobrze.

44 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-11-12 23:55:20)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Bergman szkoda, że nie zadałeś sobie trudu, aby przeczytać moje posty, a nie wydajesz osąd o mnie po jednym.
Tak się składa, że mój mąż od dziecka chciał być żołnierzem i nim jest. Poszedł do wojska 300km od domu, a mnie zostawił z 2 małych dzieci, dwoma sklepami, oraz rachunkami za dom i dwa mieszkania. Uważasz, że to normalne, że kobieta ma wszystko na głowie, a jedyny obowiazek to dać wypłatę? Tak się składa, że to ja charuję, a on odpoczywa, bo po 15,30 ma wolne i odpoczywa. Ja cztery lata tłumaczyłam, prosiłam, pokazywałam co jest nie tak i pomogła jedynie manipulacja. I gdybym miała zrobić to jeszcze raz, tak bym zrobiła. Bo teraz jesteśmy szczęśliwi. Poza tym czytając twój post w wątku odnośnie twojej byłej partnerki, ty również manipulujesz strasząc ją sądem w różnych sprawach. W czym niby jesteś lepszy ode mnie? Ty straszysz sądem, ja rozwodem.
A jeżeli chodzi o "wolność" to przez te cztery lata nie raz mu proponowałam, że mu ją dam. Dobrze wie, że nigdy nie utrudniałabym mu kontaktu z dziećmi tak samo jak nie utrudniałam tego mojemu pierwszemu mężowi. Tłumaczyłam mu, że niewiele się zmieni, bo przecież i tak w domu jest tylko na weekendy. Zobacz - nie chciał tej wolności. Pozdrawiam

45

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
samotnax4 napisał/a:

Zapewniam cię, że ja też nie jestem osobą, która da się zamknąć w domu. Z drugiej strony jak człowiek staje się matką, zmieniają mu się priorytety. Już nie zyje pracą tak jak wcześniej, teraz najważniejsze dla mnie są moje dzieci. Mało która matka zdecyduje się na zostawienie powiedzmy 3 miesięcznego dziecka, żeby iść do pracy. Mój syn miał 1,5 roku jak zapisałam go do złobka i mimo, że codziennie pracowałam po 3 godziny (odkąd skończył 7 miesięcy )żeby nie zwariować, płakałam gdy go zostawiałam.
Jeżeli chodzi o zbieranie w sobie złych emocji. Nie znam faceta ideału i nie znam faceta, który idealnie rozumie kobiety. Jestem osobą wywalającą kawę na ławę, zawsze mówię co myśle i wprost mówię co czuję. Od początku mówiłam mojemu mężowi, że siedzenie w domu mnie dobija, że sobie nie radzę i że jak nie zacznie pomagać to źle się to skończy bo ja przestaję nad sobą panować.

Ale to trochę wygląda jak chęć, by zjeść ciastko i mieć ciastko. Zmieniają się priorytety, chcę zostać z w domu, ale jednocześnie to zajmowanie się domem, dzieckiem dobija i partner ma pomagać. Dla mnie to tak samo, jakby facet zaczął oczekiwać, że żona ma jednocześnie zarabiać, bo on sam nie będzie rodziny utrzymywał, ale dom ma ogarniać sama.

Dalej uważam, że to jest kwestia ustaleń i tego, na ile partnerka jest w stanie uprzeć się przy swoim zdaniu. Nie mówię już tu konkretnie o Tobie, tylko ogólnie - no bo co to znaczy, że facet może chcieć pracować, wyjeżdżać i będzie, a zdanie kobiety - że ma dość i chce pracować - może być przedyskutowywane, odkładane na później itd. Tyle że właśnie w sytuacji, w której to kobieta chce wyrwać się z domu i zmienić dotychczasowy podział "praca - dom", ale tym, że wniesie też coś od siebie - znaczy, facet pomaga w domu, ale ona idzie do pracy. A nie - facet przejmuje jej dotychczasowe prace domowe, a ona nie robi nic więcej.

46 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-11-13 12:54:27)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
Eileen napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Eileen czy ty masz własne dzieci  ??

Wyobraź sobie sytuacje ze przez 3 lata jesteś uwiązana tylko i wyłącznie z dziećmi. Nawet jak masz możliwość wyjść do koleżanki na kawę to i tak zabierasz dziecko ze sobą bo mąż ma 30min drzemkę. 24h/7dni w tyg - masz cały czas smycz przy sobie w formie dzieci. Czy ona wychodziła gdziekolwiek sama ??

Nie muszę sobie wyobrażać, bo ja bym się na taki układ nie zgodziła. Jeśli teraz jej nie odpowiada, to rozumiem, że tak samo broniłabyś autora, gdyby rzucił wszystko w cholerę i zabrał dwójkę dzieci, bo jednak nie pasuje mu taki podział obowiązków?

Eileen - ja nigdzie nie napisałam ze popieram jej wyprowadzkę ani formę w jaki to zrobiła.
Dla mnie wyprowadzka nie jest żadna formą rozwiązania kryzysu .
Napisałam ze potrafię zrozumieć jak mogła sie czuć sfrustrowana w sytuacji kiedy od miesiecy mowi meżowi ze źle sie czuje z tym wszystkim a on niby jej współczuję , ale był emocjonalnie oziebły i obojętny na jej słowa . Myslisz ze ona godziła sie na taki uklad wiedzac ze jak bedzie miała chwile słabosci to mąz jeszcze dołozy swoje 3gr i odsunie sie od niej.

arti14 napisał/a:

Tak .Teraz to wiem ,że dawała sygnały ,a ja ich wcześniej nie widziałem, nie rozumiałem a może być tak ,że nawet nie chciałem widzieć sad

Zwroc uwage ze zanim ktokolwiek sie wypowiedział autor sam wypisał swoje błedy :
Nikt nie zdarzył mu zasugerować przyczyn on je sam znalazł i zajęło mu to tylko 3dni od wyprowadzki partnerki . W podobnych sytuacjach partnerzy dochodzą do swoich błedów miesiącami. U niego błedy były oczywiste wiec nie zajęło mu dużo czasu . Slyszał o tym od partnerki ale bagatelizował to .

arti14 napisał/a:

Zdałem sobie sprawę ,że ostatnio ją strasznie zaniedbałem. Sexu nie było chyba z 3 miesiące. Nie okazywałem i świadomie wstrzymywałem okazywanie jej uczuć. Rzadko sam z własnej woli przytuliłem.
Wolałem tulić dzieci . Za bardzo przelałem uczucia na dzieciaki ,a powinienem na ich troje.Kajam się za to strasznie.......

Podejrzewam ,że sytuacja z 2 dzieci zwłaszcza niesfornym starszym dzieckiem oraz moja oziębłość w stosunku do niejspowodowała ,że odeszła. Po prostu nie wytrzymała.
Co jest przyczyną jej odejścia? Brak okazywania uczuć z mojej strony czy po prostu nie radziła sobie z dziećmi i domem?

Za bardzo skupiliscie sie na obowiazkach domowych, kto i ile robił a za mało na ich emocjach , wsparciu psychicznym, zrozumieniu lub braku zrozumienia .

Ona nie uciekła od obowiązków ,dzieci tylko od partnera w którym nie miała wsparcia psychicznego .Skoro brat i bratowa rowniez odsuneli sie od niego tzn. ze ona przez miesiace nie majac wsparcia w domu szukała wsparcia u nich i tam znalazła.

47

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Emocje już trochę opadają. Muszę jeszcze przemyśleć jak odzyskać rodzinę ,kobietę. Analizuję po kawałku co było nie tak.
Bergman dzięki. Wytrzeźwiałem.
Jeśli wróci nie mogę być pod pantoflem i robić wszystkiego za nią. Rozmowy z nią będą musiały trwać dłuuuugo.Wysłucham co ma do powiedzenia i poproszę aby i mnie posłuchała.
Bo zazwyczaj rozmowy wyglądały słabo.Ona mówiła ja słuchałem następnie ja mówiłem on słyszała lecz nie słuchała. Myślała chyba o tym co wcześniej powiedziała lub co ma jeszcze po mnie powiedzieć.
Namówię ją może na poradę u psychologa. Ja rozmawiałem wczoraj ze znajomą psycholog. Wyciągnęła ode mnie chyba wszystko co chciała smile Reasumując : Nie jestem jednak żadnym potworem ani złym partnerem,rodzicem, zaniedbałem partnerkę i to moja największa porażka. Wina jest nasza ,nie tylko moja. I na koniec psycholożka poprosiła mnie abym namówił partnerkę do rozmowy z nią,a wtedy można powiedzieć dużo więcej. Rozumiem ją 50% wie teraz czas na drugą stronę konfliktu.

Kobieta nadal się do mnie nie odzywa.Nie wiem nic o dzieciach. Dostałem tylko raz, jedną wiadomość ,,Odezwę się za 2 tyg.'' i na tym koniec. Na policję jeszcze nie zgłaszam. Poczekam do końca tych 2 tygodni.Byłem też w przedszkolu syna i poprosiłem jego opiekunkę żeby spróbowała zadzwonić do mojej partnerki i zapytała się co z dziećmi. Czekam...
Jestem pewien na 100% ,że padła jej psychika i mam nadzieję ,że jej przejdzie na tyle abyśmy mogli spokojnie porozmawiać.

48

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Widzę, że autor już się oczyścił. Widział swoje błędy a teraz twierdzi, że nie był złym partnerem. Brawo. Ciekawe kiedy znów od ciebie odejdzie.

49

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Hm, kara za "zaniedbanie" - zabranie dzieci i łaskawe poinformowanie, że odezwie się za 2 tygodnie? Moim zdaniem to z nią przede wszystkim jest coś nie tak, bo dzieci to nie jest coś, co można sobie ot tak zabrać. Nie są tylko jej, niezależnie od tego, co między nią i partnerem się działo.

50

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Przede wszystkim zajmij się swoim stanem psychicznym, wytrzeźwiej i stań na nogi bo się zataczasz i ledwo równowagę trzymasz. Bo jeżeli Ty nie zaczniesz trzeźwo myśleć to nic z tego dobrego nie będzie. Ona za Ciebie trzeźwości nie odzyska. To Ty masz wytrzeźwieć. I nie, nie wytrzeźwiałeś bo to się nie dzieje z dnia na dzień. Zataczający się człowiek nic sensownego nie wymyśli, a będzie tylko bełkotał.

Nikt z nas nie jest idealny, ale to jeszcze nie usprawiedliwia tego jej zachowania. Absolutnie jej zachowanie jest karygodne. Ona stawia Ci nie tyle co ultimatum, ale wydaje komendy i po żołniersku powiadamia Cię o kolejnym terminie spotkania. Dlaczego ? Bo ona wie, że może Ci coś takiego zrobić, a Ty i tak będziesz obwiniał samego siebie. Ona jest samicą alfa, a Ty samcem beta. No przecież to widać. Najgorsze jest to, że takiego układu sił w związku nie zmienisz w drodze rewolucji, ale tylko w drodze reform (jeżeli w ogóle to jest możliwe) - czyli długofalowe, mądre działanie. Ale najpierw trzeba wytrzeźwieć. Związek partnerski to bujda na resorach i biada temu chłopu, który da babie wleźć sobie na łeb. No, ale cóż ... uczymy się na błędach.

Wiesz co masz zrobić ? Absolutnie nie waż się już do niej nic pisać i dzwonić - zero kontaktu. Ona bardzo dobrze o tym wie, że cierpisz i że chcesz się z nią skontaktować tak więc nie musisz robić z siebie desperata udowadniając to co i tak już jest oczywiste. Bo tym są twoje kolejne próby kontaktu - desperacją. A kobiety gardzą desperatami. Uwierz mi - kobiety gardzą tego typu napastliwością. Idą święta, zbliża się nowy rok i ona sama się do Ciebie odezwie. Daj jej czas. Będzie lepiej ... Póki co bądź dobrej myśli bo ona wróci. Tylko przestań z siebie robić desperata i dzwonić do niej. Pozwól jej zatęsknić i wytrzeźwieć bo to ona odwaliła grubą akcję, a nie ty. A im częściej będziesz wybiegać przed szereg i przepraszać ją za wszystkie grzechy tego świata (tak jak i ja to kiedyś robiłem, że wszystkie plagi egipskie przyjmowałem na klatę robiąc z siebie tylko durnia) to w końcu utwierdzisz ją w przekonaniu, że to rzeczywiście twoja wina w 100% i tylko biedy sobie oraz jej oraz dzieciom napytasz. A z tego opisu nie wynika byś ponosił 100% winy. Więc przestań się zachowywać jakoby cała wina od początku do końca była twoim działaniem tylko i wyłącznie. No chyba, że jesteś masochistą.

51 Ostatnio edytowany przez arti14 (2014-11-16 12:24:52)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Od 2 dni zaczęła odbierać moje telefony. Jeśli rozmowa dotyczy dzieci to naprawdę rozmawiamy jak rodzice ,partnerzy jest wspaniale. Kiedy usiłuję porozmawiać o nas ,o związku ,porozumieniu ,ostatniej szansie ... ona milczy. Cały czas staram się ją namówić aby wróciła do domu.Nie do mnie ,a do domu. Jeśli nie chce być ze mną to zrozumiem to. Proponuję jej ,że wyprowadzę się z domu, ale chcę abyśmy mieszkali w tym samym mieście. Ja mam tu pracę ,starszy syn ma kolegów ,przedszkole ,dom jest duży i urządzony. Przecież jeśli będziemy niedaleko siebie to jej pomogę we wszystkim. Będę mógł zabierać dzieci na spacery ,pomogę jej w zakupach (ona nie ma prawa jazdy) ,opłatach,ewentualnych wizytach w przychodni,w wychowaniu dzieci. W razie jakichkolwiek kłopotów byłbym na miejscu.
Przecież jeśli zostanie tam gdzie jest to nie będzie łatwo robić 300 km w jedną stronę aby jej pomóc. Tam liczy na pomoc bratowej ale myślę ,że może się przeliczyć. Oni mają własne dzieci i własne kłopoty.Nie będą na jej każde skinienie.Ok może pierwsze 2-3 miesiące ale nie dłużej.
Nie wiem jak ją do tego przekonać. Chcę być blisko rodziny.

I jeszcze jedno.Nadal nie chce podać mi adresu. Nie jestem pewien gdzie są dzieci:(

52

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Eileen, zazwyczaj przyklaskuję Twoim wypowiedziom rekami i stopami - tym razem się absolutnie nie zgadzam. Zakładasz, że konstrukcja psychiczna człowieka jest ze stali. A nie jest. Nawet rozsądne, silne kobiety pod wpływem pewnych wydarzeń (szczególnie długotrwałych) mogą się złamać. To właśnie miało miejsce w związku autora.

Ryba wspomniała o wsparciu psychicznym. To jest, moim zdaniem, klucz. Kobieta może naprawdę dużo znieść, pod warunkiem, że czuje się kochana i czuje tę psychiczną więź z partnerem. Partnerka autora tego nie miała. 3,5 roku spędziła non stop z dziećmi. Teoretycznie była w związku, ale nie miała żadnych praktycznych potwierdzeń tej teorii. Więcej skarpetek do prania to marny dowód na istnienie związku.
Samotność w związku to chyba najgorszy rodzaj samotności. W dodatku wspomniana "smycz" z dzieci - żadnej szansy, żeby chociaż na chwilę oderwać się od codziennej rutyny. Psychika wysiada. Stąd te awantury o nic.

Tak jak samobójcy skaczą z 10 piętra bo nie widzą żadnej szansy na lepsze życie - tak ona podjęła desperacją decyzją ucieczki z dziećmi. Oczywiście, że nie jest to rozsądna (ani sprawiedliwa w stosunku do autora) decyzja. Jednak ona nie widziała innego wyjścia. Wymęczony psychicznie człowiek nie jest zdolny do rozsądnych rozmów, ustaleń. Najpierw musi odpocząć. Skoro nie mogła odpocząć w domu - wybrała ucieczkę. I teraz są dwie możliwości - albo odpocznie i da się z nią racjonalnie pogadać, albo poczuje się tam tak dobrze, że nie będzie chciała wracać. Tego nie wie nikt, zapewne nawet ona teraz tego nie wie.

53

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

No tak vinnga masz rację. Z drugiej strony... Uważasz ,że ja mam być ze stali? Czy uważasz ,że monotonia,ciągłe obowiązki,praca-dom -praca,ciągłe pretensje partnerki,docinki  nie dusiły mnie psychicznie? Ja też miałem kilka razy chęć odejść choć na chwilę. Zwłaszcza kiedy były sytuacje np. Wracam z pracy.Otwieram drzwi i w progu słyszę nie cześć tylko przebierz małego bo ma chyba kupę. Ja nie uciekałem bo wiedziałem,że to najgłupsze i najłatwiejsze rozwiązanie.Zostawić ją ze wszystkim i zniknąć na 2 tygodnie.
Wypaliliśmy się oboje.Teraz czekam no to czy da nam jeszcze jedną szansę.Jeśli tak to ustalimy na nowo obowiązki tak by mieć czas tylko dla siebie.

Wygadała mi się niechcący ,że rozmawia z psychologiem. Może jej pomoże. Z tego co mówiła, psycholog już jej podpowiedział ,że powinna iść z naszym starszym synem do specjalisty. Psycholog zauważył ,że ciężko jej z synkiem i podejrzewa u niego ADHD. Mam nadzieję ,że rozmowa z psychologiem przekona ją ,że to nie ja jestem tym największym ,najgorszym czy jedynym problemem.

54

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Arti, Ty nie byłeś jej żadnym problemem. Ty tylko nie byłeś też partnerem...

55

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Uwierz mi ,że o tym wiem.Pisałem już wcześniej ,że zdaję sobie z tego sprawę.Zaniedbałem i o tym wiem.
Zastanawiam się też czy ona była partnerką? Nie pamiętam kiedy zapytała się mnie jak się czuję ,co mnie trapi ,co wyprowadza mnie z równowagi.Ją to nie wiele interesowało?

56

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
LUSILJU napisał/a:

nie sadze ,ze zona kogos ma,juz widze te kolejki mężczyzn chętnych by wychowywać dwojke malutkich dzieci,jasssne i utrzymywać ich niepracujaca matke

żeby wychowywyać dzieci i utrzymywać matkę to pewnie kolejek nie ma...
ale żeby jakoś mniej absorbująco się nią zająć, to mocno prawdopodobne....

57 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-16 17:26:53)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
vinnga napisał/a:

Eileen, zazwyczaj przyklaskuję Twoim wypowiedziom rekami i stopami - tym razem się absolutnie nie zgadzam. Zakładasz, że konstrukcja psychiczna człowieka jest ze stali. A nie jest. Nawet rozsądne, silne kobiety pod wpływem pewnych wydarzeń (szczególnie długotrwałych) mogą się złamać. To właśnie miało miejsce w związku autora.

Ryba wspomniała o wsparciu psychicznym. To jest, moim zdaniem, klucz. Kobieta może naprawdę dużo znieść, pod warunkiem, że czuje się kochana i czuje tę psychiczną więź z partnerem. Partnerka autora tego nie miała. 3,5 roku spędziła non stop z dziećmi. Teoretycznie była w związku, ale nie miała żadnych praktycznych potwierdzeń tej teorii. Więcej skarpetek do prania to marny dowód na istnienie związku.
Samotność w związku to chyba najgorszy rodzaj samotności. W dodatku wspomniana "smycz" z dzieci - żadnej szansy, żeby chociaż na chwilę oderwać się od codziennej rutyny. Psychika wysiada. Stąd te awantury o nic.

Tak jak samobójcy skaczą z 10 piętra bo nie widzą żadnej szansy na lepsze życie - tak ona podjęła desperacją decyzją ucieczki z dziećmi. Oczywiście, że nie jest to rozsądna (ani sprawiedliwa w stosunku do autora) decyzja. Jednak ona nie widziała innego wyjścia. Wymęczony psychicznie człowiek nie jest zdolny do rozsądnych rozmów, ustaleń. Najpierw musi odpocząć. Skoro nie mogła odpocząć w domu - wybrała ucieczkę. I teraz są dwie możliwości - albo odpocznie i da się z nią racjonalnie pogadać, albo poczuje się tam tak dobrze, że nie będzie chciała wracać. Tego nie wie nikt, zapewne nawet ona teraz tego nie wie.

Podpisuję się rękami i nogami. Zajmowanie dziećmi jest niezłą orką. Wolę rowy kopać, stać przy taśmie, znosić armię szajbusów w pracy.
Arti14, dlaczego nigdy nie zastąpiłeś żony choć przez parę dni. Zapewniam cię, że nie przyszłoby ci do głowy użalać się nad sobą. Wiedziałbyś, że to, co ciebie wyprowadza z równowagi, jest czasami maleńką pierdołą. Każde małżeństwo potwierdzi, że najtrudniej było, gdy były malutkie dzieci.
Jeśli chcesz, żeby wszystko jakoś wróciło do normy, wejdź w skórę żony i trochę mniej cackaj ze sobą. Ona odpocznie od ciebie, poukłada sobie w głowie wszystko, wzmocni psychicznie i powolutku zaczniecie budowanie związku na nowo.
U dziecka podejrzewają ADHD - więc wyobrażam sobie ile ten diabełek daje jej pracy.
Z mojego doświadczenia napiszę: dzieci poszły do szkoły, ja pracowałam ( początkowo ciężko, bo na taśmie), po pracy wracałam, gotowałam, ogarniałam dom, pomagałam w lekcjach, kosiłam trawnik do nocy i nie byłam tak zmęczona jak przy maluchach.

58

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Nie zajmowałem się przez kilka dni tylko domem i dziećmi dlatego ,że ktoś musi pracować by utrzymać rodzinę. Dokładnie 6 miesięcy temu rozmawiałem z nią o tym i moja propozycja była taka,że ja odpuszczam pracę i zajmuję się dziećmi, domem,a ona idzie do pracy. Odpowiedziała ''chętnie,ale ty nie dasz rady'' i wyszła z salonu taki był finał rozmowy.

59 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-16 17:43:18)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
arti14 napisał/a:

Nie zajmowałem się przez kilka dni tylko domem i dziećmi dlatego ,że ktoś musi pracować by utrzymać rodzinę. Dokładnie 6 miesięcy temu rozmawiałem z nią o tym i moja propozycja była taka,że ja odpuszczam pracę i zajmuję się dziećmi, domem,a ona idzie do pracy. Odpowiedziała ''chętnie,ale ty nie dasz rady'' i wyszła z salonu taki był finał rozmowy.

Dlaczego tak radykalnie? Nie mogłeś wziąć paru dni urlopu i dać żonie wytchnienia? Teraz ty musisz odpuszczać pracę i zajmować dziećmi?  Czyli nie można jak inni wynająć niani i oboje wrócić do pracy? Jakoś dzielić się obowiązkami?

Coś ty taki nieelastyczny.

60

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Ona nie chciała niani. Nie jestem pewien czy ona naprawdę chciała pracować.
Po narodzinach pierwszego dziecka była na macierzyńskim ,a po tym wróciła do pracy na 1/2 etatu.Ja ustaliłem w pracy ,że pracuję od pon do piątku ,a ona w weekendy. Przez miesiąc było ok.Ja z synkiem weekendy w domu ona w pracy. Po około miesiącu zaczęło się.Miała 8 dni pracy w miesiącu ,a ona zaczęła: to źle się czuję i nie szła np. w niedzielę.Następny tydzień poszła w sobotę do pracy ,a w niedzielę nie bo coś itd. Dostała ultimatum w pracy.No ale przyszła kolejna ciąża.Po drugim dziecku już postanowiliśmy ,że nie wraca do pracy ,a zajmie się domem i dziećmi ,nie chciała aby obca osoba zajmowała się dziećmi.Złożyła wymówienie i myślałem ,że tak będzie ok ale chyba jednak wszystko nas przerosło.
Teraz bardziej mnie interesuje czy moja propozycja aby wróciła do domu (nie do mnie, ja się wyprowadzę)abym miał ich bliżej i mógł im pomóc jest w porządku czy nie?

61

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

W ciagu tych 3 lat .
Ile razy razem byliście gdzies sami bez dzieci ?
Ile razy ona sama gdzies była sama ?

62

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Arti dlaczego ty się masz z własnego domu wyprowadzać? Tego nie rób. Możliwe, że ona nie chce wracać do pracy, ale teraz tego szczerze nie powie, bo zaczęliście przeciąganie liny. Im bardziej będziesz unosił się dumą i honorem, tym gorzej. Nie powinieneś też jak radzą ci niektórzy, dawać jej po nosie, być tym, który będzie dyktował twardo warunki. Okopanie się na swoich pozycjach zakończycie klęską. Rozmawialiście w ogóle kiedyś o przyszłości? O tym jak wyobrażacie sobie poszczególne lata, etapy w życiu? Przecież im dłużej będzie w domu z dziećmi, tym trudniej później znaleźć pracę. Całe życie chce być w domu? Stać was na to? Już nie wspomnę o latach starości, ale różnych wypadkach losowych.

A Ryba dobre pytania zadała. Tutaj tkwi sedno, ty jej nie dałeś chwili dla siebie, chwili wytchnienia, a szkoda, bo nie pisałbyś na forum, tylko cieszył się ze wspólnie spędzonych chwil.

63 Ostatnio edytowany przez arti14 (2014-11-16 18:20:49)

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
ryba81 napisał/a:

W ciagu tych 3 lat .
Ile razy razem byliście gdzies sami bez dzieci ?
Ile razy ona sama gdzies była sama ?

Właśnie o to chodzi.
Ani razu nie byliśmy sami bez dzieci.
Ona bez dzieci była może max 4-5 razy u koleżanek czy fryzjera. Ja ani razu (zawsze zabierałem starszego synka żeby ona odpoczęła chociaż od niego) Jedyne moje wyjścia bez dzieci to praca.Nie przeszkadzało mi to ponieważ i tak nie piję więc jak się spotykałem ze znajomymi to tylko na pogaduchy lub częściej coś załatwić.
Ostatnie miesiące wychodziła z młodszym do psiapsiułek ale i one miały dzieci(Większość jej koleżanek ma dzieci) a ja jak zawsze ze starszym jechaliśmy gdzieś na przejażdżkę,spacer z piłką,plac zabaw itd

64

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
arti14 napisał/a:
ryba81 napisał/a:

W ciagu tych 3 lat .
Ile razy razem byliście gdzies sami bez dzieci ?
Ile razy ona sama gdzies była sama ?

Właśnie o to chodzi.
Ani razu nie byliśmy sami bez dzieci.
Ona bez dzieci była może max 4-5 razy u koleżanek czy fryzjera. Ja ani razu (zawsze zabierałem starszego synka żeby ona odpoczęła chociaż od niego) Jedyne moje wyjścia bez dzieci to praca.Nie przeszkadzało mi to ponieważ i tak nie piję więc jak się spotykałem ze znajomymi to tylko na pogaduchy lub częściej coś załatwić.
Ostatnie miesiące wychodziła z młodszym do psiapsiułek ale i one miały dzieci(Większość jej koleżanek ma dzieci) a ja jak zawsze ze starszym jechaliśmy gdzieś na przejażdżkę,spacer z piłką,plac zabaw itd

Powolutku sam dochodzisz do tego, co było przyczyną kryzysu. Partnerka też ochłonie, może będzie potrzebowała trochę czasu, ale emocje zostaną wyciszone, do głosu dojdzie rozsądek i uczucie, które gdzieś tam zakopała na czas wojny. Nastąpiło klasyczne zmęczenie materiału, a ty w porę nie zareagowałeś, a ona może nie teraz, ale w niedalekiej przyszłości, byłaby tą wspierającą, rozumiejącą ( bo kiedyś jej okazano podobne uczucia). Ja mam nadzieję, że się między wami ułoży i kiedyś ty będziesz służył radą innym.

65

Odp: Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.
chaber05 napisał/a:
arti14 napisał/a:
ryba81 napisał/a:

W ciagu tych 3 lat .
Ile razy razem byliście gdzies sami bez dzieci ?
Ile razy ona sama gdzies była sama ?

Właśnie o to chodzi.
Ani razu nie byliśmy sami bez dzieci.
Ona bez dzieci była może max 4-5 razy u koleżanek czy fryzjera. Ja ani razu (zawsze zabierałem starszego synka żeby ona odpoczęła chociaż od niego) Jedyne moje wyjścia bez dzieci to praca.Nie przeszkadzało mi to ponieważ i tak nie piję więc jak się spotykałem ze znajomymi to tylko na pogaduchy lub częściej coś załatwić.
Ostatnie miesiące wychodziła z młodszym do psiapsiułek ale i one miały dzieci(Większość jej koleżanek ma dzieci) a ja jak zawsze ze starszym jechaliśmy gdzieś na przejażdżkę,spacer z piłką,plac zabaw itd

Powolutku sam dochodzisz do tego, co było przyczyną kryzysu. Partnerka też ochłonie, może będzie potrzebowała trochę czasu, ale emocje zostaną wyciszone, do głosu dojdzie rozsądek i uczucie, które gdzieś tam zakopała na czas wojny. Nastąpiło klasyczne zmęczenie materiału, a ty w porę nie zareagowałeś, a ona może nie teraz, ale w niedalekiej przyszłości, byłaby tą wspierającą, rozumiejącą ( bo kiedyś jej okazano podobne uczucia). Ja mam nadzieję, że się między wami ułoży i kiedyś ty będziesz służył radą innym.

Uwierz mi ,że zrobiłem rachunek sumienia i już wiem co robiłem nie tak. Teraz chcę to naprawić ale jak na razie nie mam szans.Może faktycznie trzeba czasu ale boję się ,że jak zabrnie za daleko to będzie jej trudno z pewnych decyzji się wycofać.Znam ją trochę i obawiam się ,że nawet jak będzie chciała wrócić to będzie jej wstyd przed bratową i matką ,że zawracała im głowę i nie zmieni decyzji.
Mam jednak nadzieję ,że to co napisałaś o czasie ,emocjach,rozsądku i przede wszystkim uczuciu sprawdzi się. Dziękuję ,dało mi to trochę więcej wiary.

Posty [ 1 do 65 z 107 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja kobieta odeszła z dwójką dzieci.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026