netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

190 odpowiedzi41 008 wyświetleńzałożony przez aga333, 17.10.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 191 ]

66 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-03-31 00:58:08)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dzieki wam dziewczyny, staje sie silniejsza waszym wsparciem i wasza sila. Napewno nauczylam sie jednego - musze byc przygotowana, ze w kazdej chwili moge zostac sama. Postanowilam, koniec z rozpamietywaniem, rozczulaniem sie na d soba. Podjelam tez inna decyzje: jesli kiedykolwiek okaze sie, ze moj maz zrobil to z premadytacja, ze na przyklad rusza go wyrzuty sumienia i przyjdzie chec na spowiedz, tak jak stoje, odejde i nie wroce. Przepraszam, ze wydaje sie taka naiwna, ale niestety swoj rozum mam. Nie oczekuje, ze ktos potrzasnie mnie za ramie i powie sory to tylko zly sen.

Hyperoche,

strasznie uogolniasz i zdaje sie czegos nie doczytalas. Moj maz do dzis dnia ma mysli samobojcze, nie odstepuje mnie na krok, nie zasypia zanim ja nie zasne, i budzi sie zanim ja wstane. Kazdy dzien zaczyna od pytania: jak sie czujesz i przepraszam za cale zlo jakiego przeze mnie doswiadczylas. Napisze jeszcze raz. Jestem w 99% procentach pewna, ze czyms zostalismy oboje nacpani. nie wiem co to byl, ale ja wyladowalam w szpitalu z ciezkim podraznieniem ukladu pokarmowego i moczowego, z bolem tak wielkim, ze tracilam przytomnosc i ktory ustapil dopiero po 20ml strzykawce morfiny. Wczesniej bylam tak podniecona, a raczej tak mialam obrzmiale wszystkie narzady plciowe, ze siadanie na krzesle doprowadzalo mnie do orgazmu. Fajnie bylo. Uczucie euforii stopniowo mijalo, pozostawiajac po sobie uczucie podraznienia narzadow i pecherz az skonczylo sie w szpitalu. Moj maz przeszedl kilkudniowe podraznienie narzadow plciowych, wywolujace bolesna erekcje, niemozliwosc osiagniecia orgazmu, pozostawiajace po sobie uczucie podraznienia drog moczowych i pecheza, zakonczony bardzo ostrym zapaleniem jadra, ktore po kilku tygodniach wrocilo z drugiej strony. Do tego dodatkowe ogolne problemy ze zdrowiem: kaszel nie reagujacy na zadne antybiotyki, zapalenia dziasel i okostnej bardzo ciezko reagujace na antybiotyki. Oboje nie palimy, nie pijemy, nie korzystamy ze srodkow wspomagajacych przyjemnosc seksualna. Do tego jego samopoczucie bezposrednio w ostatnich dniach pobytu mojej cudownej kuzynki: suchosc w ustach, pustka w glowie, zanik hamulcow moralnych, brak mozliwosci oceny sytuacji,brak odczuwania smaku i zapachu, kolatanie serca, ogladanie calego zajscia z boku. Z mojej obserwacji: zachowywanie sie jego jakby byl w hipnozie. To sa fakty. Nie zmyslone bajki. Jak sie do nich odniesiesz? Zbiegi okolicznosci, podswiadomosc, wymysly? Jescze jedna mysl. Mysle, ze nawet nagorszy z najgorszych, jakby byl wystawiany na probe i czul siekuszony, czul, ze ulega choc w najmniejszym stopniu, chcialby sie jakos przygotowac, ubrac, wyszykowac. Raczej nie moge tego powiedziec o moim mezu, ktory chodzil nieogolony, w ubraniu roboczym, poplamionym smarem samochodowym i zaprawa murarska, z rekami brudnymi po lokcie w ciezkich buciorach i na dokladke bez zebow, bo mu mostek sie odkleil i niefortunnie nie mial kompletnego uzebienia. Myslisz, ze ktos taki szykowal sie na podryw? Nigdy tego nie zrozumiem, nigdy nie dostane dowodow naukowych, nigdy sie nie dowiem co jest czarne a co biale w tej sprawie. Jedyna wyrocznia moze tu byc moje serce i moj rozum i trzezwa ocena sytuacji. Wiec musze wstac i isc do przodu.


Pozdrawiam Was Dziewczyny i dziekuje, ze dajecie mi slowa otuchy.

67

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

No tak, minelo znow troche czasu. Jestesmy razem, coraz czesciej czuje jakby to wszystko wydarzylo sie bardzo dawno, a moze nie wydarzylo sie w ogole? Nie rozumiem, jak taki porywczy, chipohondryczny, samolubny choleryk mogl zmienic sie w lagodnego baranka, cieplego i czulego, wspanialomyslnego i wielkodusznego. Czyzbym w ogole go nie znala? Czy on ma druga twarzm ktorej nie znam? Nie wiem ktora jest prawdziwa, czy tak juz bedzie do konca zycia? Nie rozumiem, jak osoba dajaca tyle dowodow milosci co moj maz, mogla zdradzic ot tak dla jakiejs fanaberii i to jeszcze w taki prostacki sposob. To tak jakby moj maz chcial byc przylapany. Nigdy tego nie zrozumiem. Wszystko jest takie dziwne. Moje malzenstwo i moja milosc przestaly juz byc magiczne, moj zwiazek jest jak wiekszosc zwiazkow, gdzie partnerzy z takich czy innych przyczyn sie zdradzaja. Moje serce juz nie jest po brzegi wypelnione miloscia. Teraz musze jej szukac ze sieczka. A przeciez na sama mysl, ze moglabym zdradzic moj maz dostaje swira. Wiec jak sam mogl to zrobic?

68

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aguś, czy Wy przed zdradą naprawdę nie mieliście żadnych konfliktów? Przepraszam, że pytam, ale pamiętam, że pisałaś, że to małżeństwo było idealne, nawet nie byłoby czego naprawiać. Ale też coraz częściej w Twoich postach przewijają się określenia typu ,,porywczy, hipochondryczny, samolubny choleryk", a to jednak powoduje spięcia, a czasem nawet potrafi doprowadzić do kryzysu. Powiedz mi czy przed zdradą między Wami wszystko było w porządku czy tylko Ty straciłaś czujność ufając mężowi bezgranicznie?

69

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Nie Olino, nie mielismy. Po prostu jest wladczym, troche samolubnym typkiem. Moze nie dokonca. Jestesmy, a raczej bylismy, bo teraz to juzniw wiem sama. Swietnie sie dopasowalismy. On zawsze uwazal, ze wszystko musi byc zrobione na wczoraj, ja ze moze byc zrobione na jutro i wefekcie wszystko robilismy dzisiaj. On mnie doskonale mobilizowal, ja go sprowadzalam na ziemie. Jest po prostu typem czlowieka, ktory bez ogrodek mowi co mysli i nieraz uslyszalam od niego kilka slow prawdy. Ale to cenilam w nim bardzo. Ja jestem raczej bardzo powsciagliwa, ciezko mi powiedziec komus bolesna prawde w oczy. Staram sie nie urazic. Oboje sie od siebie wiele nauczylismy. Tak Olino, nie mielismy problemow. Przez niektore moje posty poprostu wyziera zal i zlosliwosc. Wiesz, on nawet jej powiedzial, zebardzo mnie kocha, jest mu zemna dobrze i niezamierza tego zmieniac i nie wie dlaczego to zrobil. To chore. Dzis mam gorszy dzien, ale nawet nie chce z nim rozmawiac. Do ostatniego dnia powtarzalismy sobie, kocham cie i to nie takie wymuszone, tylko poprostu pod wplywem czulosci, prosto z serca. Napewno nie codziennie, ale jak na 18 letni starz to bylo czesto. Mysle o tym caly czas i nie moge zrozumiec.
Olino, oczywiscie ze mielismy rozne problemy i to nie male, ale to wlasnie nasza wspolna bliskosc dawala nam sile, aby sobie z nimi poradzic. Nieraz tez sie klocilismy, ale tak raczej dla zasady, bo jedno do drugiego ciagnelo jak cma do swiatla. Zyczylabym wszystkim takich relacji. Cholera szlag mnie trafia. Znow mam ochote wszystko wokolo rozwalic w drobny mak. Nie wiem co sie stalo. Nie wiem dlaczego, do tego to wszystko bylo takie dziwne. Niby chcial z nia pobrykac  a zdrugiej strony nie mogl. Juz sama nie wiem. Boze dzieciak jest w domu, a we mnie zlosc tylko narasta. Boje sie, ze jak wroci do domumoj maz, nie wytrzymam. Wiem jak bardzo sie meczy, jak zaluje kazdego dnia, ale z drugiej strony nie potrafi mi niczego wyjasnic, ani co czul, ani co myslal, ani czy mial zamiar mi powiedziec....Przeciez to on musi to wszystko wiedziec. Sama nie wiem jak mam z nim rozmawiac. Zaraz mini 9 miesiecy, a ja wciaz tkwie w jkims zawieszeniu, jakby ktos mnie wypchnal z mojego zycia i wepchnal w jakis koszmar.
A jeszcze kilka dni przed tym wszystkim rozmawialam z moja matka i mowilam do niej, ze jestem tak szczesliwa, ze sama nie moge w to uwierzyc, ze wszystko sie poukladalo, ze dzieciaki sa zdrowe i jako tako sie ucza, nie ciagnie ich z domu, ze klopoty finansowe jakos sie poukladaly, ze kupilismy i remontujemy dom, ze z mezem jest tak idealnie, az przez ulamek sekundy poczulam, ze jest za pieknie i ze przyjdzie mi za to zaplacic. I zaplacilam i place. Chyba za duzo szczescia dostalam i musialo sie to w jakis sposob zrownowazyc. Moze i jemu bylo za dobrze. Nie wiem, nie wiem juz nic. Zawsze mial swira na punkcie, ze moge go zdradzic, a teraz ma jescze wiekszego. Mowi, ze jak mam go zdradzic, to zebym powiedziala kiedy, to zalozy maske i sie przebierze, tylko po to, zeby to mogl byc on. Ze moze sie przebierac codziennie, zebym tylko od niego nie odeszla, zebym tylko go nie zdradzila. Wiec czemu on to zrobil? Pytam go setki razy i wciaz slysze: nie wiem. Mowi, ze nawet jak od niego odejde, to juz nie bedzie mial zadnej innej kobiety, ze jestem ostatnia kobieta w jego zyciu, wiec czemu to zrobil? Kurcze, kurcze, kurcze

70

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Czy ja dobrze rozumiem, że po tym wszystkim on z nią jeszcze rozmawiał??? To było tuż po czy po jakimś czasie?
Aguś, tak mi przykro, tak mi strasznie przykro, że wciąż przeżywasz to wszystko od nowa. Dziś na pewno trudno Ci uwierzyć, że jeszcze będzie dobrze, ale musisz wierzyć, ze będzie!!! Po prostu nie ma innej opcji. Kochacie się, troszczycie o siebie, jest Wam ze sobą dobrze. To przez co teraz przechodzicie to kryzys po zdradzie, sytuacja ekstremalna, ale jeśli będziecie mieć w sobie dużo siły i to przetrwacie. Głęboko w to wierzę. Jestem z Tobą po tym wszystkim niemal od samego początku i aż mi się serce rozdziera, bo już nie wiem jak mogłabym pomóc, czuję totalną bezsilność. Jednak jestem z Tobą myślami bardzo często i mam taką malutką nadzieję, że w końcu w Waszym domu zagości radość, miłość i spokój...

71

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Witajcie Aga i Olina,
wymniama Waszych mysli leje miod na  skolatane serce..........

     Aga,to co napisalas o Waszym zwiazku,to kopia mojego zycia"PRZED".
No moze z jednym wyjatkiem,to ja jestem ta,ktora"wali prosto z mostu",a on jest spokojny i troche wycofany.

Tak strasznie mi przykro,ze masz gorszy dzien,ale pamietaj,to tylko dzisiaj.
Tyle wiary i dobrej woli juz wykazalas...
Zacytuje za Olina,juz przeszliscie(RAZEM) polowe tej drogi bolesci.Wiem,ze to nie bedzie latwe,ale przeciez go kochasz.Nie zniechecaj sie!
Nie wiem,czy to Ci pomoze,ale moja terapeutka(pamietaj,moj "przypadek"jest troche inny),powiedziala mi ze :
" faceci potrafia funkcjonowsc w dwóch światach, w których wszystko jest świetnie zorganizowane, na tyle
świetnie, że w pewnym momencie przestaje widzieć, że coś tu jest nie tak.
Oni maja w glowie szuflady ,kazda z innym napisem:
1)rodzina
2)zona(ktora naprawde kochaja)
3)sex
4)praca.

Nie zawsze w takiej kolejnosci,ale jedno jest pewne.Te ich szuflady nigdy nie otwieraja sie w tym samym czasie
i przenigdy z soba nie koliduja!!!
Choc to dosc kiepskie pocieszenie,mam nadzieje,ze chocoaz troszke Ci pomoze.

Ja tez,w dalszym ciagu nie mam odpowiedzi na moje "dlaczego",a mysle,ze to pomogloby mi chociaz odrobine zrozumiec.

Trzymaj sie cieplutko.Jutro bedzie nowy,lepszy dzien.
Ja sie tego ostatniego zdania trzymam,jak tonacy brzytwy.
Pozdrawiam raz jeszcze

72

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Tak bardzo chcialabym znalezc choc jeden powod, moze wtedy moglabym miec pretensje i do siebie, ze cos przeoczylam, czegos niedopilnowalam, i nie potrafie. Z godziny na godzine jest coraz gorzej. Znow czuje jak wpadam w odmet rozpaczy i juz nie widze niczago, co mogloby by mnie zatrzymac z dala od tego bolu. To jest chore, ze co jednego dnia wydaje sie takie nieistotne, drugiego rozdziera serce do nieprzytomnosci.

73

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Okropnie zabrzmi,ale "witamy w klubie".Przenigdy nie mozesz miec pretensji do siebie!!! Ty niczemu nie zawinilas.

Ja juz teraz wiem,ze nawet,gdybym wygladala jak Angelina Jolie,byla "dyspozycyjna"24/7,to on i tak znalazlby jakas wymowke,zeby pojsc na dz...ki.
U mnie tez,kiepsciutko,boli i to bardzo

74

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Ago, Malino, Wy po prostu musicie przestać się zadręczać. Wiem, że to jest ogromnie trudne zadanie do odrobienia i wiem też, że jest to zupełnie naturalne, ale trzeba spróbować. Tak, to prawda, to nie była niczyja wina, choćbyście były chodzącymi ideałami, boginiami piękna, to jeśli miało się to zdarzyć to i tak by się zdarzyło. Dlatego pamiętajcie, nie szukajcie winy w sobie, bo to nie tędy droga.

75

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Witaj Olina,

znasz moja sytuaje,wiec wiesz,ze ja nawet nie mam sie do kogo porownac,tyle ich bylo,a kazda(podobno) inna.
Na mnie "odskocznia" tez dziala jak plachta na byka,bo tak te wyskoki okreslil moj slubny.

I znow masz racje Olino.
Musimy sie przestac zadreczac.Ja poszlam wczoraj wlasnie z takim nastawieniem do lozka.
I zgadnij,co sie wydarzylo rano - zupelne fiasko(czytaj,powrot do szeroko pojetej normy,czyli znowu sie tym wszystkim gryze).
Uwierz mi prosze,ja naprawde jestem u kresu wytrzymalosci i psychicznej,i fizycznej.
Jak moglam wczesniej tego nie zauwazyc?!
I chyba zanm odpowiedz.Ja bylam poprostu szczesliwa!

   Ale zderzenie wyobrazen z rzeczywistocia bywa bardzo bolesne.

W moim wieku i z moim bagazem doswiadczen, jestem swiadoma kobieta i wiem,ze nie tedy droga(zamartwianie),ale w tej chwili nie jestem w stanie znalezc niczego,co chociazby na chwile oderwalo mysli od tego bagna,w ktorym tkwie po uszy.I jeszcze dodatkowo wkurza mnie fakt,ze nie potrafie sie zdecydowac,w ktora strone mam pojsc......
Wiem,ze nic na sile,ale minelo siedem miesiecy,a ja dalej sie miotam: razem - osobno?

     Pozdrawiam Cie goraco
I mam nadzieje,ze jutro bede miala chociaz troszke lepszy dzien

76

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

I tego lepszego dnia z całego serca Ci życzę. Mam nadzieję, że terapia pozwoli Ci odpowiedzieć na wiele dręczących pytań i wskaże właściwą drogę co dalej.
Czy Wy wspólnie w niej uczestniczycie? Jak to wszystko wygląda? Po takiej sesji jest Ci lepiej? Czujesz, że idziesz do przodu?

77

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

korzystamy z tej samej terapeutki.On chdzi we wtorki,ja w czwartki.
Co trzy tygodnie,sesja jest wspolna.

Zbyt wczenie,zeby oceniac wyniki.Ja czuje sie lepiej,bo przynajmniej moge sie wygadac.Ona jest madra osoba i potrafi bardzo delikatnie,zadac prowokujace pytania.Takie,ktorych nie zadalabym samej sobie i na ktore trudno mi odpowiedziec.
On twierdzi,ze mu pomaga( caly czas,mam watpliwosci,czy on rzeczywiscie zamierza "Wyzdrowiec",czy to tylko pic na wode......

78

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Olino, tak wlasciwie to on jej chyba powiedzial to jakos w trakcie, albo zaraz po. Chore, chore, chore. To jest tak chore, ze tego moj malutki rozumek nie pojmuje. Jestem dzis w takim bagnie, ze lepiej nie mowic. Cholera, zebym chociaz wiedziala dlaczego? To wszystko jest takie nie do udzwigniecia. Glowa mi peka, wszystko wiruje przed oczami, patrze i nic nie widze. Nie rozumiem, jak cos co wczoraj wydawalo sie blache i nieistotne, dzis doprowadza mnie prawie do obledu. Ja juz sama nie wiem, co mam zrobic, jak z tym walczyc. A moze podswiadomie wcale nie chce wybaczyc? Jak mozna zdradzac mowiac, ze sie kocha zone? Gubie sie w tym wszystkim. Cos mu padlo na dekiel, tylko co> Chociaz, zeby cos powiedzial. Jeszcze kilka miesiecy temu dalabym sobie obciac obie rece, ze znam go na wylot, ale dzis juz sama nie wiem, ile moze przede mna ukryc. Juz miedzy nami nie ma niczego, co byloby pewne, na czym moglabym sie wesprzec.

79

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Ago czytam twój watek od bardzo dawna nawet rozmawiałyśmy o nim kiedyś. Powiedz nie zastanawiałaś się nad odpoczęciem od siebie z mężem?Może lepiej zamieszkać osobno i zacząć spotykać się na gruncie poza domem i całymi tymi skojarzeniami?

Jeszcze jedno pytanie mnie nurtuje , powiedz nie pytałaś siebie co będzie jak się zapamiętasz w tym żalu do męża i stracisz go zupełnie?Teraz czytam twoje posty i nie idziesz do przodu tylko do tyłu. Kiedyś na początku miałaś w sobie taka wiarę że nie tylko ty jesteś tu zdradzona i oszukana, ale i twój mąż został zmanipulowany oszukany, omotany  substancjami może chemicznymi...

Im dłużej od samego faktu to tym bardziej chcesz odegrania na nim, chcesz żeby zobaczył że ci źle i żeby cierpiał...
Ale on widzi te pogardę i pewnie słyszy w twoim głosie...To okrutna kara zwłaszcza gdy on sam nie rozumie jak mógł zrobić coś takiego , nie był sobą.

Czym dłużej tym więcej widzisz tylko twojego rozczarowania cierpienia, tylko ty masz prawo mieć fochy a on bo zgrzeszył to jak pies ma robić i zgadzać się na wszystko bo zawinił.
Bardzo współczuje wam obojgu i teraz ty rozdawałaś karty i myślę że ty po prostu nie jesteś w stanie dać sobie odpuścić ,
Dac mu szanse naprawienia bo przecież to podważyło by każdy ból każdy smutek , każda łzę od tamtego feralnego dnia.

Ale musisz zrozumieć że jeśli chcecie dalej razem żyć to będziesz musiała ten dumny kark zgiąć do poziomu tego podłego twoim zdaniem męża. Będziesz musiała zapomnieć i nie wracać do tego dnia, bo inaczej bycie razem to tylko drapanie ran.

Innego sposobu nie ma, bo to co teraz robisz wpędzi twego męża do grobu a ciebie do wariatkowa..
Jak można tyle miesięcy katować swoim żalem owszem zrozumiałym ale żeby aż tak, całe miesiące kogoś kto przeżył w cudownej zgodzie kilkanaście lat a raz jeden  powinęła mu się noga.
Do tego nie poszedł na całość, tylko jak już to coś tylko z robił połowicznie.
Nie mówię że zrobił dobrze ale przekreślać kilkanaście cudownych lat za macanie jakieś jeszcze będąc pod wpływem prochów czy feromonów ...
Daj mu albo szanse na spokój wreszcie przy tobie albo daj mu odejść bo zadręczysz go a on sam załamie się i jeszcze sobie coś zrobi.Tak nie można traktować dobrego faceta, na świecie tyle bydlaków a gdy jeden dobry coś odwali pod wpływem to wrzuca się go do wora z notorycznymi kłamcami, bydlakami.

Powiem ci będąc na miejscu twojego męża to jeśli po pół roku nadal mimo iż cie bym kochała nadal byś mnie równała z tymi co wsadzają gdzie popadnie i każdej to zwątpiła bym w twoja miłość i odeszła bym. Zamieszkała może w wyrzutach sumienia,może w pustce ale wreszcie w spokoju, gdzie nikt nie gardził by mną.
Z czasem pogodził by się z samotnością, dzieci wypełniły by mu pustkę.

Jako kobieta i mężatka , już to mówiłam dla mnie fizyczna zdrada  to po prostu popęd chuć, feromony. A zakochanie się to prawdziwa zdrada miłości.Bo miłość to nie fizyczność, to coś wewnętrznego.
Ty czujesz się przez te miesiące  zbrukana, chora oszukana, ale to twoje problemy i przenosisz wszystko co złe i na całą rodzinę. Tego mi żal i smuci mnie to.

80

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Rozyczko, dziekuje Ci za Twoje slowa. Caly czas sie zastanawiam, co jest prawda a co klamstwem. Ale ciezko mi uwierzyc zarowno w zdrade meza jak i uzycie jakichs srodkow chemicznych. Choc latwiej mi wierzyc, ze to ona cos zrobila. Wciaz pamietam jak sie czulam, jakie to wszystko bylo dziwne i co sie dzialo. Ale czy jest sens wierzyc w gruszki na wierzbie? Zebym chociaz miala jakis najmniejszy slad na potwierdzenie tego. Chcialabym miec Twoje podjscie do sprawy. Nigdy tego nie analizowalam, bo nie mialam takiej potrzeby. Czasem jak myslalam, ze cos takiego mnie spotka bede umiala byc wyrozumiala i wielkoduszna, ale to przeroslo wszelkie moje oczekiwania. Juz ie w tym wszystkim pogubilam. Nie potrafie uwolnic glowy od wspomnien, nie potrafie tych wspomnien zaakceptowac. Kiedy juz wszystko ucicha i wydaje sie odchodzis gdzies w dalsze obszary swiadomosci, nagle wszystko spada na mnie spowrotem wpychajac mnie w odmet rozpaczy. Dziekuje Ci za Twoje slowa i pozdrawiam Cie bardzo serdecznie

81

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dzień dobry bałam się żebyś nie odebrała zle mojego postu, nie chciała bym cie skrzywdzić.

Ta małolata chciała zniszczyć ciebie i twoją rodzinę i zobacz nie udało się mąż za bardzo cie kochał , to postąpiła  cwano i dolała mu czegoś i zmusiła do macania, ale miłość była za duża i nie zadziałało jak chciała nie przeleciał jej.

Nie odebrała ci męża do końca, a teraz ty pozwalasz jej rozwalać coś pięknego.
Popatrz na to z boku i zobacz ze mąż nie dał rady wbrew sercu zadziałać mimo iż był po użyciu czegoś.
Serce mu nie dało zrobić podłości do końca choć jakoś ciało go słuchać nie słuchało i robił co innego.

Aga czy ty nie widzisz że wolisz wierzyć gówniarze ze mąż cie nie kochał i to lowelas każda by i tak przeleciał...

Niż kochanemu człowiekowi , twojemu oddanemu całe życie partnerowi , jemu że go nafaszerowała nie chcesz uwierzyć mimo jego zapewnień łez...Jemu nie chcesz uwierzyć choć serce mówi ci że to ta małolata była podła to mimo to słuchasz wątpliwości a może co innego a może.

Ta gówniara osiągnęła cel, zamiast nie dać się i ocalić rodzinę ty rozwalasz ją słuchając że to ona ma racje na temat twojego męża a nie ty , osoba która zna go lepiej.
Kochasz swojego męża a w chwili próby dla związku wątpisz w niego okrutnie , to straszne  na prawdę zobacz to Aguś.

Czytając forum spotykasz różne przypadki zdrady, różne podłości ze strony facetów i przyznaj sama tak dziwnego przypadku jak twój nie ma. Czyli wychodzi na to że narkotyki to jedyne logiczne i prawdziwe wytłumaczenie  .
Przyjmij to wyjaśnienie i zacznij od nowa żyć.

Na forum masz przypadki zdrajców notorycznych oszukują za plecami żonę latami czasem, potem się ona dowiaduje i to dopiero jest podłość i ból.
Kłamią kobietę, jeszcze z niej potem szydzą, wydaja wspólne majątki na kochanki, dzieci znaczą dla nich nic.
Sypiają pod nosem zon z kim popadnie, to dopiero jest trauma dla zony , podważenie i mega cierpienie.

A co w twoim przypadku było zobacz sama, mąż kochający partner , który tej podłej francy nawet nie lubił, został zmuszony do macania jej i nawet mu nie stanał bo nie mógł cie zdradzić wbrew temu co mu podała.

I ty Aga za takie coś robisz mu piekło na ziemi kilka miechów mimo iż facet był ofiara przebiegłej małolaty która musi miec kogo chce za wszelka cenę nawet dania narkotyków.
Wiem ze twój ból jest duży ale  inne kobiety całkowicie zdradzone cierpią czasem okrutniej, znam przypadek gdzie mąż zdradza żonę z siostrą jej i ona nic o tym nie wie.

Aga zobacz że on był zmanipulowany, na pewno czuje po tym obrzydzenie do siebie bo nie słuchało go własne ciało, dzięki bogu za odczucia seksualne i odpowiada głowa i serce dlatego nie dał się upodlić do końca.
Na pewno nie tylko tobie ciężko ale i jemu, jego kochana zona zamiast po tylu lata wierzyć w jego wersje wierzy podłej małolacie. Aga zastanów się proszę i odkreśl tamten etap i zapomnij o tym.

Bo nie chcę żebyś niszczyła za coś takiego swoją rodzinę.

82

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Rozyczko, dziekuje Ci za slowa wsparcia, ale to sa uczucia, na ktore tak naprawde nie mam wplywu. Rodza sie w mojej glowie i sercu, a serce zostalo tak mocno zranione, ze nawet te juz prawie 9 miesiecy korzenia sie mego nie pomagaja. Po prostu nie maja dla mnie znaczenia. Moze nawet wolalabym, zeby mnie bil, to chociaz otepiona bolem fizycznym nie czulabym psychicznego. Po kilku dniach, kiedy jest w miare dobrze, rozpacz po prostu przychodzi niewiadomo skad, ogarnia mnie cala, pochlania, a ja juz nie potrafie sie z tego wyrwac. Moze jedynie ustaloby to, gdybym wyrwala sobie serce i odciela glowe. Staram sie ze wszystkich sil, i dziekuje Ci z calego serca, ze zwracasz spowrotem moja uwage we wlasciwa strone. Pamietam jak kilka tygodni przed tymjak to sie stalo rozmawialam z mama i mowilam, ze jestem taka szczesliwa, ze jestesmy zdrowi, mamy prace, dzieciaki sie ucza, nie ciagnie ich z domu, klopoty finansowe jakos sie poukladaly, i wtedy poczulam, ze jest za dobrze, ze cos musi sie stac, i stalo sie. Pozdrawiam Cie serdecznie i jeszcze raz dziekuje z calego serca

83

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

No tak masz swoje zdanie ja go zmienić nie zmienię, po prostu serce boli patrzeć, chciałam żebyś spojrzała innymi oczami.
Widzisz ja też nałożyłam mężowi kare za coś co nie było zdrada ale czymś dla mnie podobnym, i nie dałam mu szansy 1,5 roku.
Dzień w dzień oddalałam się od niego, później nie móc sobie poradzić poszłam na terapie a tam po jakimś czasie zrozumiałam ,że on nie zasłużył aż na to co go spotkało.Czułam potem żal ogromny do siebie że mogłam go zniszczyć przez ten czas.

Dobrze że chodzisz na terapię, to pomoże z czasem zrozumiesz zobaczysz wszystko z innej perspektywy.Nie poddawaj się, i życzę ci jak najlepiej.

84

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dziekuje wam,ze jestescie i mnie wspieracie. Boje sie tylko, ze juz nie bede umiala pokochac go tak mocno jak kiedys. Caly czas czuje sie tak dziwnie, uscisk w klatce piersiowej, pustka w sercu i obojetnosc. I nie wiem jak ztym walczyc. Czas nie przynosi ulgi, wspomnienianie slabna, bol nie staje sie lzejszy. Jak z tym walczyc? Nie mam czego, a jednak sie boje. Czy juz zawsze bedzie nas troje? Czy znacie jakis sposob, jak pozbyc sie iechcianych mysli? Jeszcze raz dzieki Wam, ze jestescie tutaj.

85

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Chodzisz na terapię to pomoże ci dojść do względnej normalności.Ale pomyśl czy nie jest tak ze boisz sie ze jak byś mu wybaczyła, przestała nienawidzić , to wtedy nic by was nie łączyło  może boisz się że on nie kochał by ciebie.
A tak łączy was kłótnia i walka, wspólna wojna. Trudno znaleźć odpowiedz nam jako osobom postronnym, praca z terapeutą pomoże ci znaleźć odpowiedzi.

86

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Rozyczko, prawde mowiac tu gdzie mieszkam obecnie nie mam mozliwosci kozystac z tego rodzaju pomocy, nie mam dostepu do polskiego terapeuty. Nigdy nie mialam watpliwosci, ze moj maz mnie kocha, a teraz czuje, jakby kochal mnie conajmniej dwa razy wiecej. Tylko ze ja nie potrafie odpowiedziec na ta milosc i boje sie, ze nie kochal mnie przez te wszystkie lata. To wszystko jest takie zakrecone. Tak sie zastanawiam nad jakas sesja online, bo nie jestem pewna, czy sama dam rade poukladac to wszystko. Chyba spowrotem zostaja mi antydepresanty, zeby odpoczac troche od tego ciaglego myslenia, tylko jak spedzic reszte zycia na prochach? Z drugiej strony mielismy i nadal mamy tyle wspolnych celow, tylko zeja juz nie czuje, ze one sa wazne. Popadlam w jakies takie odretwienie. Jedynie mam nadzieje, ze zgodnie z tym co mowi moj maz, da mi tyle czasu ile bede potrzebowac, zeby dojsc do siebie. Jak sie tak dobrze zastanowie, to mysle, ze jednak jakas poprawa jest.Zdarzaja sie dni, ze czuje sie jak kiedys, ze zno czuje, jak bardzo go kocham, tylko szkoda, ze tych dni narazie jest tak niewiele. Wirze jednak, ze bedzie ich wiecej i wiecej. Bardzo mi pomagacie, wasze wsparcie, wasze slowa otuchy. Czasem sie zloszcze, bo wydaje mi sie, ze moj maz nie do konca rozumie, co w tej chwili przezywam a ja nie potrafie mu tego wytlumaczyc.Chialaby moc sie z tego otrzasnac tylko jescze nie znalazlam wlasciwej dla siebie drogi.

87

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Wiesz, mężczyźni często kochają nas po swojemu, kochają, ale pokazują to inaczej niż my, kobiety. Nie potrafią jak my mówić wprost o uczuciach, często nawet nam wprost pokazać. Miłość mężczyzny przeważnie przejawia się w jego czynach. Może dlatego masz wątpliwości czy przedtem Twój mąż Cię naprawdę kochał. Ale uwierz, że musiał kochać, bo gdyby w nim nie było uczucia dziś nie byłoby już Was.
Aguś, przyznam, że niepokoi mnie coraz bardziej Twój stan. Naprawdę zaczynasz popadać w jakieś szaleństwo, emocjonalny zamęt. W swojej walce nie posuwasz się naprzód, ale krążysz wciąż w tym samym punkcie. Uwierz, jeśli do tej pory nie poznałaś odpowiedzi na dręczące Cię pytanie ,,dlaczego tak się stało?" i na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć nawet Twój mąż- możliwe, że nigdy to się nie uda. Więc pozostaje tylko jedna osoba, która być może zna tę odpowiedź. I jest to ,,ona". Jeśli ma Cię ten koszmar dręczyć do końca życia to może lepiej go przerwać teraz. A jeśli ma Ci to w czymkolwiek pomóc napisz do niej list, zadaj te pytania, które chcesz zadać, napisz też wprost co o niej myślisz i jaki masz żal, jeśli jest to nienawiść nazwij to nienawiścią. I nawet gdybyś miała tego listu nigdy nie wysłać to niech on będzie swoistym rozliczeniem się z przeszłością, oczyszczeniem, wyrzuceniem tego, o czym nie chcesz mówić wprost. A jeśli tak zdecydujesz to zaadresuj go i wyślij. Ty nie masz już nic do stracenia, a przecież i tak nie zależy Ci na tej znajomości.

88

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Olino, powiedzialam jej wprost, co o niej mysle, napisalam list do jej matki, ale ta gowniara to taka manipulantka, ze mi calego zycia zabraknie, zeby  sie nauczyc choc jednej dziesiatej. Ona powiedziala, ze przeciez nic sie nie stalo, ze to tylko instynky, ze ona nie dala mu sie macac, ze to on wsadzil rece na jej cycki i dupe, a ona tak wlasciwie tego nie chciala. Do matki powiedziala, ze jestem glupia i wszystko sobie wymyslilam a on ja wykorzystal. Rece opadaja. Nawet raz nie powiedziala przepraszam. Nie ma sensu jej sie pytac, bo niczego mi nie powie. Ale ja pamietam, jej knowania, jak kapala sie dwa razy dziennie, itd. Znasz cala historie. Pamietam, jak sie czulam i co sie potem dzialo. Dlatego wierze, ze to nie bylo naturalne, i jeszcze tylko musze uporac sie z wlasnymi emocjami. Jeszcze raz dzieki Wam, ze jestescie tutaj.
Pozdrawiam Cie serdecznie i mam nadzieje, ze u Ciebie jest tylko lepiej i lepiej.

89

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Z drugiej strony, czytajac o tych wszystkich strasznych historiach, mozemy uwazac sie za prawdziwe szczesciary, ktore w efekcie wiecej zyskaly niz stracily i z calego serca wierze, ze i ja niedlugo ogarne sie z moimi uczuciami i sprowadze je na wlasciwa droge, ze jeszcze bede mogla powiedziec ze moje zycie jest cudowne, a ja czuje sie na wlasciwym miejscu tu, gdzie jestem.

90

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Jeszcze jedna mysl. Mowi sie, ze do tanga trzeba dwojga, tylko, ze to nie byl taniec. To wygladalo jak sciagniecie ofiary w plapke ipatrzenie co bedzie sie dzialo. Gowniara przez caly czas nie odezwala sie slowem, nie ruszyla reka ani noga. Miala przygotowana doskonala bajeczke dla matki i dla mnie i zadna nie byla prawdziwa. Szkoda slow. Tak bardzo chcialabym umiec o tym przynajmniej przestac myslec choc przez kilka chwil w ciagu dnia. Sama nie wiem, czy jescze go kocham. Wlasciwie co ja mowie, napewno go kocham, tylko czuje sie taka oszukana.

Najgorsze jest to, ze wiem, ze to nie mialo zadnego znaczenia. Napewno nie maja zadnego kontaktu, napewno nie ma zadnych kontaktow z innymi kobietami, napewno niczego nie ukrywa, napewno nie kozysta z uslug zadnych panienek. Mam nieograniczony dostep do jego telefonu, komputera, konta, wszelkich kieszeni w ubraniu, szafek, polek, szuflad, konta... wszystkiego. Nie ma zadnych swierszczykow, podejrzanych zdjec, kontaktow, praca - dom, dom - praca. Co chwila w kontakcie, co chwila telefon... zeby nie to chore uczucie ucisku w pirsiach i zoladku, zeby nie te bolesne wspomnienia, moglabym powiedziec, ze to sie nie stalo. Moze sie nie stalo. Nic sie nie zmienilo i zmienilo sie wszystko, a ja nie potrafie jescze odnalezc sie w tych zmianach.

Co moge zrobic, zeby zapomniec?

91

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga, pytasz co możesz zrobić aby zapomnieć. Pozwól niech ten ból przepływa przez ciebie gdy się pojawi, ale nie masochizuj się wizjami, zwyczajnie gdy przychodzi myśl, niech się pojawi, ale ty nie twórz do niej opowiesci.
Ja, potraktowalabym te myśli jak cena, za szczescie za milość, jak złe demony, które są we mnie, które musze przyjąć do siebie i z nimi żyć.

Odpowiedz sobie tez na podstawowe pytanie co jest dla ciebie najwazniejsze w zyciu, jaki jest twoj cel. I idz tam, nawet jak jest trudno.

Zejdz z tej cholernej huśtawki. Miej charakter dziewczyno. Podejmij decyzję i jej się trzymaj. Tylko w ten sposob przekonasz sie czy twoj wybor byl sluszny, czy nie, ale weryfikacja przyjdzie dopiero za pare miesięcy, lat.

Zajmij sie czyms ważnym. Może nawet znajdz kogos słabszego, biednego komu oddasz swoj czas i serce.


I koniec z pytaniami o przeszłość . BYŁO - MINĘŁO. Liczy  się tylko tu i teraz, i JUTRO.

Aguś, sama przyznalaś, że masz za co dziękować więc CODZIENNIE dziękuj za to co spotyka cię dobrego.

92

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Ostatnio przeczytałam, że po takiej traumie, kiedy człowiek nie radzi sobie ze swoimi emocjami, warto opisać zaistniałe wydarzenie w dwóch wersjach. Pierwsza powinna zakończyć się dramatycznie, druga- tak jak było naprawdę. To pokaże, że jednak los o Ciebie zadbał i oszczędził tego co mogło się stać. A mogłaś przecież zostać sama, być wciąż zdradzana, potem patrzeć na męża, który układa sobie życie gdzieś indziej, nie chce Cię znać, mogłaś... No właśnie, ale przecież stało się inaczej.
Możesz też założyć dzienniczek lęku i codziennie oceniać natężenie niepokoju w skali od 1 do 10. Jeśli zauważysz, że lęk maleje to znak, że odnosisz sukces, jeśli jednak długo nie- powinnaś szukać pomocy, bo samej trudno Ci będzie sobie poradzić.
Aguś, niepokoisz mnie coraz bardziej. La Que Sabe pisze bardzo mądrze, wczytaj się w to dokładnie, spróbuj skupić się na tym, aby dostrzegać dobre strony sytuacji. Tego co się stało nie zmienisz, ale przecież możecie na tym skorzystać, zobaczyć to czego dotąd nie zauważaliście, spojrzeć na siebie z taką miłością jakiej nie znaliście. Mnie się to udało i czasem naprawdę czuję, że to był znak od Boga, bo nie wiem co byłoby dalej...

93

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dzieki Wam dziewczyny, ze zawsze moge na Was liczyc. Wasze posty sa dla mnie tak cenne i sprowadzaja mnie na wlasciwa droge. Najtrudniej jest mi zaakceptowac to, czego nie wiem, ale tez nie moge sie dowiedziec, bo nie mam skad. Niewiedza jest bardzo dobrym rezyserem czarnych scenariuszy. Pytalam go tysiace razy, juz nie dla czego, tylko co czul, co myslal i wciaz ta sama odpowiedz. Dzisiaj mi powiedzial, ze po tylu miesiacach znoszenia wahan mojego nastroju, powrotu do domu ze strachem, kogo w nim zastanie, patrzenia w moja twarz pelna bolu, juz dawno sam bymi powiedziak, chocby dla swietego spokoju, zebym mogla wreszcie podjac decyzje i zostac z nim albo go zostawic, bo i tak juz na nic nie ma wplywu. Ale zebym sie nie ludzila, ze mnie zostawi, bo za bardzo mnie kocha i bedzie walczyl ze mna i moimi tak dlugo, jak bede tego potrzebowac.
Najgorsze jest to, ze jak demony spia, to kocham go tak bardzo, akiedy sie budza, tak bardzo go nienawidze.

Ale ciesze sie, ze mam Was i ze jak tylko trzeba bedzie dacie mi kopniaka w tylek,zebym sie ocknela.
Chcialabym miec Wasza madrosc, sile i umiejetnosc oddzielenia tego co bylo od tego co jeszcze bedzie.

Kochan La, przezylam 18 cudownych lat i mam nadzieje na nastepne 18 z drugim takim hakiem. Kocham tego czlowieka nad zycie, tylko musze podreperowac serducho, zeby spowrotem moglo sie otworzyc na dawanie i branie.


Kochan Olino, piszesz o skali leku. Tak wlasciwie to nawet nie wiem,czy moje uczucie moglabym nazwac lekiem. W zasadzie jest ich tyle, mieszja sie i przeplataja. Nie boje sie, ze moglabym zostac sama, bo wiem ze dam sobie rade. Raczej boje sie, ze moge podjac zle decyzje, ze moj maz moze okazac sie kims inny, ze moze to sa pierwsze oznaki, ze stal sie kims innym, ze go ranie nieslusznie. Jednak dominujacymi uczuciami sa chyba zal, rozgoryczenie i zlosc i bezgraniczna rozpacz.

Jeszcze raz dzieki Wam i serdeczne usciski

94

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aguś, widzisz, to nie do końca jest tak, że jestem taką twardzielą. Wciąż i mnie czasami dopadają złe myśli, a demony tamtych dni czasem powracają. Ale ja je szybciutko przeganiam i nie pozwalam zdominować myśli. Czasem jestem smutna, czasem przygnębiona, a nawet uronię łzę, ale zaraz potem mówię sobie, że to już przecież nic nie znaczy, że nie warto i...brnę do przodu.
Twój mąż w tych chwilach jest dla Ciebie ogromnym wsparciem. I choć to on jest przyczyną tego bólu to nie odsuwaj go od siebie, nie odpędzaj jak zła koniecznego, pozwól mu sobie pomóc i pozwól mu siebie kochać. Jestem pewna, że warto.

95

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Boisz sie, ze mozesz podjac zle decyzje, ze twój maz moze okazac sie kims inny, ze moze to sa pierwsze oznaki, ze stal sie kims innym, ze go ranisz nieslusznie. Jednak dominujacymi uczuciami sa chyba zal, rozgoryczenie i zlosc i bezgraniczna rozpacz.
--------------------------------------------------------------------------
Aguś,

żal, rozgoryczenie - rozumiem masz prawo to czuć,

ale bezgraniczna rozpacz - to już twój wybór...


Wiesz ostatnio analizując moje życie doszłam do wniosku, że kochając jesteśmy w stanie wybaczyć bardzo, bardzo wiele.
Pytanie tylko potem czy chcemy być z osobą, którą kochamy?
Często jeśli rany są częste i głebokie - odchodzimy i to jest zdrowe (bilans ujemny) mimo, ze ciagle kochamy; ale jesli rana jest głęboka ale spotkało nas taak dużo dobrego (bilans dodatni) zostajemy, i zło zamieniamy w dobro - wybaczając i kochając osobę, która nie jest idealna, jest słaba ale ... miłość daje siłę

Sztuka miłości, lub jej tajemnica to, też wybaczanie z głębi serca, dlaczego?
a właśnie dlatego, że taka jest miłość

96 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-05-19 03:01:07)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Boze, Dziewczyny, to co mam w glowie to jest chyba jakis obledny ped do autodestrukcji. Dzisiaj caly dzien spedzilam na obmyslaniu zemsty. Wyobrazalam sobie jakby to bylo, jakbym tak rzucila mu w twarz, ze zranil mnie tak bardzo, ze w porywie pierwotnej, ludzkiej zemsty zrobilam to samo, zeby choc przez chwile poczul ten bol. Nawet nie robiac tego naprawde, po prostu w zlosci, przy okazji jakiejs klotni oskarzyc go jeszcze o to, ze jego zachowanie popchnelo mnie do takiego samego zachowania. Tak wlasciwie to kiedy wiadomo, ze czlowiek zostal juz tak bardzo, tak gleboko zraniony, ze juz wystarczy, ze kropla przelala kielich goryczy, ze trzeba odejsc? Czy moje uczucia sa normalne, czy stanelam na granicy obledu? Czy nie umiem podjac decyzji, czy nie mam kregoslupa? W jednej chwili wydaje mi sie to tak blache i nieznaczace, ot jak jakis szczeniacki wyskok, a wdrugiej swiat wali mi sie na glowe, nie potrafie z tym zyc. Czy to co sie stalo wystarczy, zeby odwrocic sie i odejsc, czy jmoja milosc est warta tego, zeby zyc i dzwigac codzien ciezar swiadomosci tego, co sie stalo? Co moge zrobic, zeby poczuc sie lepiej? Czy w ogole moge cos zrobic?
Nie jestem dumna, nie unosze sie honorem, zawsze taka bylam. Zawsze szukalam dobrych stron nawet w najgorszych sytuacjach, dobrych cech, chocby najmniejszych nawet u najgorszych ludzi, nieraz zginalam kolana i nadstawialam karku. Zawsze bylam gotowa wybaczyc nawet najwiekszemu wrogowi, rozgrzeszyc go i poslac w spokojna droge. A teraz, teraz czuje sie dziwnie, jakby w srodku mnie zamieszkala jaks calkiem inna osoba, nie moge odnalezc zadnej ze starych cech. Czuje sie taka pusta. Czy to jest normalne? Czy to minie? Zaczynam zapominac, jaka bylam przed tym.

97

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Na początku podziękuje za słowa dla mnie czytając twoją historie zazdroszczę ci takiego męża to co zrobił jest okropne i na pewno nie łatwo z tym się pogodzić ale on nadal jest nadal cię kocha wspiera pomaga rozumie twój ból te słowa które powiedział ze bedzie walczył ze cię nie zostawi mimo twojch humorów jak bardzo bym chciała usłyszeć coś takiego mój stwierdził ze skoro mam mieć takie humory po 2 tygodniach to on ma dosyć co ja mu robie to nieda się wytrzymać a ja się starm czasem mam doła i pytam dlaczego mu nie wystarczyłam to zaraz nerwy pakuje się i wynoś dzieci płaczą i tak wkoło. Mówi ze jak mam mieć takie pretesje to on nie wytrzyma i woli być sam i co ja mam myśleć zamknoć się w sobie czasem tak się nie da a musze bo szkoda mi dzieci. Chociaż już nie wiem zwąpiłam żę wogule chce mięć rodzine możę nagle wolałby być sam . Twoj mąż nie ucieka od problemu czy to nie dobry znak gdyby cię nie kochał to by to olał odszedł a on chce być z tobą żąłuje czytałam jak to było ja niewierze tej gówniarze miałam swego czasu takie towarzystwo i wiem do czego zdolne są takie panny jej się poprostu chciałó i znalazła sobie ofiare ją nie obchodzi ani twó mąż ty twoje dzieci i wogule chciałó jej się piepszyć a ze jej nie wyszłó to tak się mści bo jak to ją taką młodą i piekną mógł nie chcieć taki stary jak twój mąż no jak to wkurza ją to ze to ty mimo wieku i wogule wygrałaś i   na pewno coś mu dała taka k.... to  bardziej jest wsciekła on powinien i  o niej sam marzyć a nie ona zabiegać dawać mu coś by coś było no i tak w konicu nie chciał on ją upokorzył i dobrze jej tak twó mąż mówi prawde i kocha ciebie dzieci uwierz mu i kochaj go sama widzisz mogł ją mieć taką niby młodą i co nie chciał wolał ciebie i to nie z tą małólatą było mu dobrze tylko z tobą taki mąż to skarb masz kochającego mężą to ten sam człowiek za którego wyszłaś nawet nafaszerowany cię kocha a gdyby tobie coś podano też nie wiadomo co byś zrobiła narkotyki robią swoje teraz mysisz nie ja bym nie była zdolna ale pewności nie masz i co to by znaczyło ze przestałaś być dobrą matką żóną zastanów się czy byś chciała by on się przez to meczył jak byś się czuła on nie zrobił tego z premedytacją no nie mógł tak po prostu . życze ci szcześcia ale ty go masz

98

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Czesc Wam dziewczyny, dzieki Wam za wasze slowa, za to, ze zawsze moge na Was liczyc. Postanowilam zostawic przeszlosc za soba. Niezaleznie od wszystkiego zamierzam dac szanse, pozwolic sobie na zapomnienie tego, wymazac z pamieci i przekonac sama siebie, ze sie nie zdarzylo. Pewnie juz nigdy nie uloze wszystkich kawalkow tej ukladanki... Jednak jesli moja decyzja mialaby sie okazac bledna, jesli mialoby sie okazac, ze moj maz to zwykly dupek, niech to sie stanie za nastepne 18 lat.

La, jestes taka madra. Chcialabym miec choc dziesiata czesc Twojej madrosci i umiejetnosci przekladania jej na zycie codzienne.

Olino, chcialabym miec Twoja sile walki z demonami, wiare w jutro i Twojego meza

Eli dziekuje za Twoje slowa. Wiem, ze mam szczescie. Moze jeszcze nie zawsze glowa dziala w porozumieniu z sercem, ale jest coraz lepiej. Twoja historia zasmucila mnie, jest taka glupia, ze prawie nierealna. Zasmuca mnie, ze nie potraficie sie odnalezc, ze Tak ciezko Twojemu mezowi zrozumiec, co zrobil. Potrzebujesz duzo sily i wierze, ze jak w rzypadku nas wszystkich z dluzym starzem(zdrady), tak samo i w Twoim, czas powolutku zacznie lagodzic bol wspomniec, az w koncu zesle na Ciebie spokoj.

Zycze Wam wszystkim dobrej nocki i jeszcze lepszego dnia.

99 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-05-19 22:34:15)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aguś,
brawo postanowiłaś coś, życze wytrwałości w postanowieniu. Jesteś charakterna bestia więc uda ci się!

100

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

To postanowienie mialam w sobie chyba zawsze, jego swiadomosc rosla i wzmacniala sie we mnie z kazdym rokiem naszego malzenstwa. Teraz przyszedl czas, zeby wypowiedziec je glosno i wprowadzic w czyn. Juz i tak zmarnowalam dostatecznie duzo czasu. I tylko mam nadzieje, ze te nadchodzace lata beda jeszcze lepsze niz te co byly.

Buziaki

101

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dziewczyny, jak odnosicie sie do tego, co mowia, ze jak ktos zdradzi raz, to zdradzi i kolejny?

102

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga333, dziękuję za zaproszenie do Twojego wątku, wprawdzie późno je odczytałam i widzę, że Twój ostatni post jest sprzed miesiąca, ale napiszę swoje zdanie. Uważam, że Twój mąż Cię nie zdradził, doprowadził tylko do sytuacji mocno niedwuznacznej. Ale jego dalsze zachowanie świadczy, że nie było z jego strony zdrady emocjonalnej, pozbyłaś się już kuzynki ze swojego domu, więc powinnaś przejść nad tym do porządku dziennego i wyrzucić z głowy te swoje zły myśli. Te obrazy będą do Ciebie wracać, ale staraj się je odrzucać, pozwól, aby przepłynęły przez Twoją głowę, ale nie zatrzymuj ich na dłużej. Nie są warte tego. Skoncentruj się na swoim, jak piszesz szczęśliwym życiu i nie rozpamiętuj już tego, co się wydarzyło. Co do Twojego ostatniego postu, zaczynasz drążyć temat. A to jest zupełnie niepotrzebne. Nie zastanawiaj się nad hipotetyczną stroną zdrady, bo nie ma tu żadnych reguł. A Ty wracasz do tematu, który musisz zamknąć za sobą, jak drzwi, jeśli chcesz żyć w spokojnym i szczęśliwym związku, jeśli podjęłaś taką decyzję. Ze zdradą jest tak, jak z wróżeniem z fusów: zdarzy się lub się nie zdarzy. U mnie się zdarzyła po wielu latach, kiedy dałabym sobie głowę obciąć, że to nie jest możliwe. Kiedy nabrałam już takiej pewności, że to mnie nie dotyczy. Kiedy ufałam i byłam pewna partnera na 1000 %. Nie myśl o tym, nie zaprzątaj sobie tym głowy. To jest naprawdę nieprzewidywalne. Ale ufaj mężowi, bez tego nie da się po prostu żyć ....

103

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Witam. Korzystam z takiego forum pierwszy raz, ale szukam pomocy.....2 lata temu, mój mąż miał wiele znajomości internetowych-koleżanek, (mieszkamy za granicą) w czasie jednego samotnego pobytu w Polsce spotkał na kolacji z jedna o 10 lat młodszą od siebie dziewczyną. Wiem ,że oddaliliśmy się od siebie i nie potrafiliśmy na nowo nawiązać rozmów....i to była przyczyna naszych problemów. Poszperałam trochę, i wiem, że pisał do wielu kobiet i wysyłał mi nagie fotki. O tym wszystkim dowiedziałam się przez przypadek,nieuwaga mojego męża, sms-y w tel z Polskim nr .Zawalił mi się świat, ale postanowiliśmy naprawić małżeństwo. Są super chwile,ale ja każdą jego rozmowę z koleżanką na gg traktuje jak zdradę. Ufam mu,ale moje zachowanie jest irracjonalne i wiem,że go ranie swoimi podejrzeniami  i siebie również, ponieważ wynikają co jakiś czas kłótnie. Widzę, że on i ja również czasem nie mamy siły kolejny raz przechodzić tego. A sama doprowadzam do takich sytuacji, a później żałuje, bo nie chcę go ranić. Chyba nie umiem sobie z tym poradzić,a bardzo się kochamy....potrzebuje kogoś kto mi pomoże , doradzi....Rozpatruje rozstanie, czasem myślę, że beze mnie będzie szczęśliwszy. Już dzwoniłam do Polski,prace mam, mam dom, myślę,że z pomocą bliskich poradzę sobie i z dzieckiem (mamy 5 letniego syna),ale chcę być z nim, tylko czy on będzie chciał być ze mną po kolejnej kłótni? Pozdrawiam, i zdaje sobie sprawę ,że w paru słowach nie da się nakreślić całej histori problemu.

104 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-07-01 08:22:33)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Lilusiu,

masz racje zdrady emocjanalnej nie bylo, nie bylo zadnego alkocholu ani innych srodkow pobudzajacych, nie bylo zauroczenia, nie bylo buzowania hormonow. W nszym zwiazku zawsze bylo dobrze(emocjonalnie). Nawet jak jakos w miedzyczasie ona zapytala go, dlaczego to zrobil, czy mnie jest mu zle ze mna, to odpowiedzial, ze jest mu bardzo dobrze, zemnie kocha i nie ma zamiaru niczego zmieniac. To jest takie chore. Jak isc do burdelu, nawet nie po to zeby sobie pofiglowac, tylko zobaczyc jak tam jest. Zostalam postawiona i porownana do dziwki. Bo juz innego wytlumaczenia nie mam.Szkoda tylko, ze nie potrafie przejsc nad tym do porzadku dziennego i wyrzucic z glowy.Od prawie roku jest nas troje, prawie zawsze. Czasem czuje taka zlosc, ze az mnie dusi, rozmawiam z nim, smieje sie, i mysle tylko o tym co zrobil. Moze to chwile kryzysow. Sama nie wiem. Potemna kilka dni znow wszystko sie wemnie wycisza. Zawsze bede miala do niego zal, ze zabral mi prawie ro czasu, ze zylam przez ten czas jak w jakims koszmarze, ze nic nie bylo dla mnie wazne, ani dzieci, ani praca, ani szkola, ze chcialam umrzec. Nie potrafie tego wybaczyc. Piszesz o zaufaniu. Staram sie, ale ostatnio zlapalam sie na tym, ze przegladam jego telefon, wacham ubrania. I zastanawiam sie, czy cos tam znajde. Szkoda, ze nie mozna zresetowac glowy jak komputera albo wlaczyc jakiegos antyvirusa, zeby oczyscic mysli z uszkodonych, nepotrzebnych plikow i pozostawic tylko wlasciwy program dzialania. Powinnam sie cieszyc tym co mam, ale jeszcze nie potrafie.

105

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Anettcork,

mysle, ze zaczynasz brac wine na siebie, a nie powinnas. Mimo, ze miedzy wami nie bylo najlepiej, Ty nie rzucilas sie w ramiona innego pocieszyciela. Natomiast jego zachowanie nie bylo jakims jednorazowym wyskokiem desperacji, tylko dluzej trwajacym celowym dzialaniem. Mial czas, zeby sie zastanowic, nad tym co robi, wysylanie nagich zdjec, flirtowanie. Moze na koniec kazdej klotni powinnas dorzuca cos typu: zobacz,co ze mna zrobiles swoim bezmyslnym zachowaniem, zniszczyles moja psychike i zaufanie do ciebie... Ja tak robie. Zawsze na koniec mowie: To i tak Twoja wina, myslales, ze w nagrode podstawie ci druga, zebys mogl sobie pouzywac wiecej... Choc raz jest cos, za co nie moze zrzucic winy na mnie. Ale nie do konca powinnas mnie sluchac,bo mam podobny problem i nie radze sobie z nim. Z natury nie jestem pamietliwa i wierze, ze czas zrobi swoje, albo ja sama kiedy pojade do Polski i wyrwe chwasta. Dzis jednak jetem zla doradczynia a dodatkowo mam dola. Jesli Cie kocha, jesli czuje sie odpowiedzialny, jesli zaluje i jesli chce byc z Toba, to przetrwacie. Wierze w to, tak samo jak w to, ze i ja zdolam przywrocic dawna harmonie w moj zwiazek. Z calego serca zycze Ci powodzenia

106 Ostatnio edytowany przez Czlowiek (2010-07-02 11:10:15)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Witaj Aga! Przeczytałem uważnie cały Twój wątek (w dwa dni, ufff...). Nie wiem czy w końcu dotarliście do jakiegoś psychologa? Wydaje mi się że to by Ci bardzo pomogło. Powiem Ci teraz jako facet i mąż. Gdyby żona przez rok serwowała mi coś w rodzaju "Zawsze na koniec mowie: To i tak Twoja wina, myslales, ze w nagrode podstawie ci druga, zebys mogl sobie pouzywac wiecej..." to w końcu odszedłbym. Twój mąż jest tylko człowiekiem, trzeba o tym pamiętać do końca życia.

Oczywiście Twoje cierpienie i uczucia są uzasadnione. Ale. Jak wyżej: jesteśmy tylko ludźmi. Jeżeli zatrujesz swojego męża, to są dwie możliwości:

a) Najpierw siądzie mu psychika. Będzie depresja (już opisujesz jej objawy) i w najlepszym razie rozstanie. W najgorszym... wiesz. Miałem depresję i wiem, że ci, którzy nie mieli - nie zrozumieją chorych. Nie ma żartów, są samobójstwa.

b) Siądzie mu ciało. Objawy też opisujesz. Koniec - jak wyżej, tylko może być poprzedzony długotrwałą chorobą, niezdolością do pracy, brakiem samodzielności.

Moim zdaniem jest Tobie/Wam potrzebna profesjonalna pomoc. Nie on-line. Jeżeli macie dobre fundamenty związku, to bardzo dobrze! Ale jest ryzyko, że sytuacja przeciągnie się ponad wytrzymałość waszych ciał i dusz. A wtedy dojdą kolejne problemy.

Aga, masz prawo czuć się fatalnie po tym co zaszło. Ale czas wziąć się w garść. Nie cofniesz czasu. Ale wciąż masz wpływ na to co będzie jutro. Trzymam za Was kciuki!


P.S. Jeżeli potrzebujesz przelać na męża dręczące Cię uczucia, to opowiadaj o nich (o uczuciach) - nie o Nim. Zamiast mówić "czuję jakbyś mnie wdeptał w ziemię", powiedz "czuję się jak wdeptana w ziemię". W gruncie rzeczy to samo, ale radykalnie inaczej działa.

P.S.2 Jeżeli nie uprawiasz sportu, to polecam Ci jak najszybciej to zmienić. Intensywny ruch działa na naszą psychikę jak balsam na skórę. A do tego pozwala na sublimację emocji. Wyobraź sobie siebie na obecnym etapie na ringu bokserskim ;-) Ale każdy porządny wysiłek fizyczny sprawi to samo. I jest o wiele zdrowszy od tabletek (ale z antydepresyjnych nie rezygnuj, jeżeli jeszcze bierzesz - oczywiście pod kontrolą lekarza!).

107

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Czlowieku, dziekuje Ci za Twoje cenne rady. ja to wszystko wiem i mysle, ze juz dawno bym sie uporala z tym wszystkim, bo mimo wszystko kocham meza bardzo, a i on kazdego dnia daje mi niezliczona ilosc dowodow swojej milosci. Wszyscy, ktorzy sie wypowiadaja na tym forum zdaja sobie sprawe, co bylo przyczyna kryzysu w ich zwiazku, co sie popsulo, co trzeba naprawic, nad czym popracowac. Ja nie mam tego komfortu i mysle, ze mnie zabija ta niewiedza, bo to czego nie wiem, sobie dopowiadam sama, a nie potrafie scenariuszy przerobic na swoja korzysc, tylko wrecz przeciwnie, wpedzam sie w czarne mysli.  Gdybym miala choc jedna jakas konkretna odpowiedz: chcialem sprubowac, cos mnie w niej krecilo, zakochalem sie, podniecila mnie, znudzialas mi sie, zly seks, brak porozumienia, potrzeba pocieszenia, cos kolwiek, ale ja nie mam nic i to mnie dobija. Nieraz maz mi powiedzial, ze moze mi powiedziec, co chcialabym uslyszec, bo nie moze dac miprawdy, gdyz sam jej nie zna. Z drugiej strony nie moze mnie zrozumiec, mysli, ze moje zachowanie idzie w pzrze z dobrym lub zlym humorem. Cale zycie panowalam nad swoim humorem i nawet jak nie byl najlepszy, umialam zostawic swoje problemy w domu. To po prostu jest tak, ze przez kilka dni jest calkiem niezle, nawet za duzo niemysle o tym, nie sprawia mi to bolu, a potem dzien po dniu kolejno wracaja wspomnienia, pracuje ze mna dziewczyna ludzaco podobna do kuzynki, widze ja codziennie, wspomnienia wracaja, pchaja sie do glowy, ciagna za soba bol, gorycz, rozczarowanie, zal, smutek, pogarde, nienawisc zostawiajac tak malo miejsca na milosc. Az wreszcie przychodzi dzien, ze jest we mnie za duzo bolu i wtedy musze go wylac. Pewnie kiedys przyjdzie dzien, kiedy moja psycha uzna, ze juz wszystko zostalo powiedziane, ze juz nic nowego nie powiem i nie uslysze, moj aglowa sama odpusci

108

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga333, jesteś mądrą i dojrzałą kobietą, która spróbowała w życiu także łyżki dziegciu, to jest po prostu doświadczenie i tak to potraktuj, jako klasówkę, sprawdzian, egzamin dojrzałości z własnego myślenia, z radzenia sobie nawet w ekstremalnych sytuacjach. Jeśli pracowicie przerobisz już ten dziegieć w miód, wasz związek wyjdzie z opresji zwycięsko. Takie sytuacje w życiu sprzyjają stymulacji do myślenia, do poznawania siebie samej i są sprawdzianem, czy jesteśmy właściwie przygotowane do życia. Nie resetuj główki, tylko ją wzbogać, nie masz w głowie żadnych uszkodzonych plików, masz tylko problem, z którym musisz się uporać, który musisz przerobić i jak mówią ludzie czas jest tu najlepszym rozwiązaniem, ale ten czas poświęć na myślenie o swoich przeżyciach, uczuciach, emocjach ..... znajdziesz rozwiązanie dla siebie samej. Za chwilę opuszczą Cię te czarne myśli, pójdziesz do przodu zwycięsko.

109

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga, nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałaś. Masz głęboką ranę, którą od roku rozdrapujesz. Potrzebny Ci ktoś, kto nauczy Cię jak się z nią obchodzić, żeby się jak najszybciej zabliźniła. Zanim dojdzie do zakażenia. Tak myślę, na podstawie Twoich systematycznych wpisów. Chociaż są objawy poprawy, to masz wciąż tendencję do drążenia. To też Twoja wrażliwość - zgadza się, ale spróbuj nawiązać kontakt z fachowcem. Oni naprawdę potrafią pomóc.

110 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-07-07 01:24:22)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Najgorsze jest to, ze czuje, ze gdyby cala ta srawa byla jasna i oczywista, tzn gdybym nie miala podejrzen co do machlojek mojej kuzynki, nie bylabym juz z mezem, mimo, ze bardzo go kocham, tak samo jak i on kocha mnie. Jestem romantyczka, jestem wrazliwa, to prawda, ale tez dosyc twardo stapam po ziemi irealistycznie patrze na swiat. Nie jestem mazepa, latwo organizuje sobie zyci i rozwiazuje kazdego kalibru problemy. Ale to mni powalilo na kolana i mysle, ze gdybym miala pelna swiadomosc, ze maz tak sobie po prostu stracil glowe bez powodu, nie znioslabym mysli o tym. Piszesz, ze jestesmy tylko ludzmi. Wedlug mnie jestesmy az ludzmi, odpowiedzialnymi za siebie i innych. I zawsze mamy swiadomosc wlasnych czynow i ich konsekwencji. Nie wierze, ze bez burzy hormonow, milosci, alkoholu czy jakiegos innego srodka ot tak po prostu mozna stracic glowe i nawet sie nie zastanowic: no dobra a co potem? Dzis juz wiem, bedzie lepiej, z kazdym dniem latwiej bedzie mi zapanowac nad zloscia i gniewem, ale nigdy nie zdolam tego wyrzucic z mojej glowy. Zawsze to juz bedzie czescia mego zycia. Jesli maz jest winny, to jest to zasluzona kara dla niego ze razem zemna musi sie borykac z moimi kryzysami. Jesli jest niewinny i kocha mnie tak, jak zapewnia, to chetnie poniesie to poswiecenie i pomoze mi przetrwac najtrudniejsze chwile. A kto z nas wie co tak naprawde zdarzy sie jutro?

Czlowieku, czy to Ty zdradziles, czy moze zostales zdradzony? Chetnie skorzystalabym z pomocy specjalisty, ale obawiam sie, ze nie znam dostatecznie dobrze jezyka, a nie chce rozmawiac z pomoca tlumacza, bo nigdy ni bylam zadowolona z tego typu pomocy. Z drugiej strony nie wiem, czy psycholog moze wniesc cos nowego w moje zycie. Kontakt z mezem mamy bardzo dobry, zawsze tak bylo. Nigdy psychicznie nie oddalilismy sie od siebie, zawsze mowilismy sobie o wszystkim, zawsze moglismy liczyc na siebie, znalezc wsparcie i zrozumienie. Seks byl i jest ok. Zadnych zboczen, zadnych uzaleznien, zadnych dewiacji. Nawetnie potrafilam byc zdradzona. Za kare wskoczylam mezowi do lozka,ha ha. Nie sade, zeby istniala jakas terapia, ktora pomoglaby uleczyc tak gleboko zranione serce, a psycholog zeby nal odpowiedzi na pytania, ktore nie pozwalaja mi zasnac spokojnie. Dwa mae kroczki do przodu, jeden duzy do tylu ale jdnak przed siebie. Pomalenku zaczynam odczuwac blogoslawione dzialanie czasu.

111

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Ona wam cos wsypywala do jedzenia....

112 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-07-13 01:20:15)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Zazdrosc,

Czytam Twoje komentarze w wielu watkach. Masz takie trzezwe i racjonalne spojrzenie i co wazne, walisz prosto z mostu. Tym bardziej sobie cenie Twoj dopisek i dziekuje Ci za to. Przez 8 miesiecy zylam w takim bagnie, ze trudno to opisac. Moja jedyna mysla bylo nie zyc, nie byc, nie czuc, nie myslec, nie istniec... To kilka mysli, ale w zaden sposob nie moglam ich wyrwac z mojej glowy. Dzis, cale to bagno w jakis nieopisany sposob oddalilo sie ode mnie, przestalo byc takie wazne, wrecz z dnia na dzien staje sie coraz mniej wazne, a ja zaczynam z powrotem odnajdowac w sercu wszystkie moje uczucia. Mimo to wciaz szukam dowodow, odpowiedzi na pytania, sposobu zemsty, chocby zeby udowodnic jej matce, jaka szmate wychowala. A moze wszystkie potrzebne mi dowody i odpowiedzi mam przed oczami, moze to jest zachowanie mojego meza przez te 18 lat i po?  Nie powiedzialam wam czegos, bo wydawalo mi sie to strasznie kiczowate i pompatyczne. Ale kilka dni po calym tym zajsciu moj maz przyszedl do mnie z pierscionkiem i ogromnym bukietem kwiatow i prosil na kolanach, zebym go nie odtracala i pozwolila mu spedzic ze mna reszte zycia. Banalne, ale slodkie. Ciesze sie, ze wtey znalazlam sile, zeby zostac z nim, zeby go nie odtracic, zeby przeczekac. Ciesze sie, ze on mial tyle sily i cierpliwosci, zeby przez ten caly czas byc przy mnie, dzielic moj bol i go koic, znosic moj niezamierzony chlod i rezerwe. Dzis juz wiem, wszystko bedzie dobrze. Dziekuje Wam wszystkim, bo bardzo mi pomogliscie i miedzy innymi dzieki Wam dzis jestem tu, gdzie jestem.

113

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga,
ciepelko sie rozlewa po sercu.....
Przeszlas przez meke,to nieszczesne zdarzenie "zjadlo" Ci osiem miesiecy zycia......
I po tym wszystkim obralas wlasciwy kurs!
Tak trzymac!!!
Zycze Wam szczesliwej "nowej drogi"

114

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aguś kochana, nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę, że odnajdujesz swój spokój i właściwą drogę. Niech Twoja osoba będzie przykładem, że choć na początku tej drogi wydaje się to niemożliwym to jednak zawsze jest nadzieja. Życzę Ci, aby tak już pozostało... Na zawsze!

115

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

witam serdecznie chciałam abyście mi pomogli mam 38 lat mój kochanek 44 ma dorosłą córkę 23 lata mężatkę ma dziecko pół roczku.Ja mam syna ma 17 lat i mam męża z ktorym życie bylo bardzo trudne pił alkohol i nie zajmował się synem pieniadze łożył na rodzinę ale wiecznie go nie bylo w domu wiecznie coś miał do roboty. DAREK tak ma na imię moj  kochanek bo czekam na rozwod juz pól roku z moim mężem.On ma żone we Wloszech już 4 lata ma wrocic za dwa lata do POLSKI.ZNAM GO JAKIES pół roku poznaliśmy się w szpitalu problem w tym jest że między nami bylo fajnie ale ostsnio się cos psuje nie ma ochoty na sex twierdzi że mu nie staje juzs i że go wykochalam tak że ma dość twierdzi że mu sie nic nie chce co myślicie oo tym dziekuje pozdrawiam Jagoda.

proszę na gg odpisać 11647059 dziekuje Jagoda

116

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Witaj Jagoda. Mysle, ze moze jescze nie masz powodow do paniki. Moze Twoj partner zwyczajnie  jest przemeczony, przepracowany. Najlepiej jak zaczniecie od szczerej rozmowy, jak mu wyjasnisz, ze martwi Cie jego zachowanie i brak aktywnosci. Komunikacja jest podstawa i zawczasu mozna rozwiazac wiele problemow. Z drugie j strony trohe niepokojace jest to, ze zaczyna popadac w niemoc po pol roku. Ale jak juz wspomnialam, moze ma jakies problemy w domu lub w pracy, moze finansowe, problemy dzieci. Sama piszesz, ze zycie Was obydwojga jest skomplikowane. Moze szczera rozmowa, krotki urlop, albo wspolny wyjazd gdzies tylko we dwoje pomoze przywrocic spokoj w wasz zwiazek? Moze chociaz jakas odswietna kolacja, ktora przygotowalabys tylko dla niego. Tylko, ze bardziej musialabys bys poswiecic uwagi nie potrawom tylko sobie, zeby ubrac sie sexi, moze stroj pielegniarki (choc piszesz, ze poznaliscie sie w szpitalu, wiec moze jestes pielegniarka - wtedy pomysl odpada), albo gimnazjalistki, kroyka granatowa, plisowana spodniczka, biala bluzeczka z OGROMNYM dekoltem, koniecznie podkolanowki i kucyki,lub cos rownie wariackiego. Musialabys popatrzec na forum. Dziewczyny pisza fajne rzeczy. Powodzenia. Mam nadziej, ze potrzebujecie chwili wytchnienia od codziennosci i wiekszego skupienia sie na sobie.

117 Ostatnio edytowany przez Olina (2010-07-26 11:39:53)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Witaj CIOTECZKO DOBRA RADO.Ostatnio się wszystko zmieniło między mną  a Darkiem mało dzwoni mówił mi o kolezance od żony hmm że żona mu kazała sie spotykać z nią.Widziałam w telefonie ma Estera na imię. Mówi mi że jak znajdzie prace to się spotka zemną ja pracuje mam kasę stawiałam mu nieraz ale nie wytrzymalam juz i powiedzialam mu ze nie bedę stawiac od tego momentu zmienil nastawienie. Ostanio mi mówi że jedzie do Wloch do żony na tydzień że nie zabiera telefonu że byl na kawie z kolegą hi.Mówi ze zona obstawiła go i go pilnuje że pojedzie do niej . Nie chce juz kasy ode mnie pytam więc nie chcesz juz mnie a on dlaczego? co myslisz o tym ? Juz nie dzwonie a on milczy bo twierdzi że nie ma karty pozdrawiam Jagoda sorki za bledy wink

Cioteczko kochana wiem tyle że żona walczy o niego dzwoni dziesieć razy na dzień tak mi mówił zrozumiałam ze kocha żonę jednak ona ma 48 lat on nie pracuje ona jest tam już 4 lata wcześniej go nie znala nawet rok nie byla w Polsce teraz go kocha ciagle mu mówi a mi przykro bo ja dalam mu wszystko a teraz mowi ze nie bedziemy razem pomozcie ciagle placze kiedy mi to przejdzie nie chce juz walczyc wszyscy mi mowia JADZIU TAKA SLICZNA JESTES BYLAS JEGO LALKA DO ZABAWY do kasy . Przeprosił mnie powiedział mi bardzo Cię lubię ale porozmawiać zawsze można co myślicie ? Ja juz nie dzwonię drugi dzien cisza muszę to przecierpiec tylko jak?

118

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeśli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 11 naszego Regulaminu. (Moderatorka Olina)

119

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Aguś333, jak przeczytałam Twój pierwszy post w tym temacie to jakbym czytała własne słowa, własne myśli. Moja sytuacja oczywiście nieco różni się od Twojej. Jesteśmy (a może byliśmy) szczęśliwą, zgrana parą już prawie 10 lat, pobieramy się za niecałe 2 tygodnie. Opisałam na tym forum pokrótce moją sytuację, lecz Twoja historia bardzo mnie poruszyła i - nie ukrywam - mam nadzieję, że chociaż Ty zrozumiesz moje rozterki. Jestem młodsza, ale chyba niezbyt "nowoczesna". Miłość postrzegam powiedzmy dość staroświecko, trochę bajkowo i naiwnie może, małżeństwo dla mnie to świadoma decyzja, nierozłączna z poświęceniem i wyrzeczeniem się otaczających nas pokus. Świat i życie wystarczająco potrafią dokopać, jest tyle zła wokół. Jednak ja wierzyłam w siłę mojego związku, narzeczony zawsze był dla mnie ostoją, takim bezpiecznym kawałkiem lądu. Niestety od jakiegoś czasu zamiast zmagać się wspólnie z przeciwnościami losu, próbujemy wypędzić złe duchy z naszej małej oazy spokoju.
Mój partner po siedmiu latach nagle zapałał sympatią do uciech w internecie. Niby nic, a jednak miotam się już ponad rok, zgasłam. Czuję się zdradzana z monitorem, oszukana, bo po cichu, wieczorem gdy już zasnęłam, ON dogadzał sobie oglądając zdjęcia i filmiki. Nie jakieś pornosy, w których panie muszą "wyglądać", muszą być zawsze chętne, bo za to właśnie się im płaci. Patrzył na zwykłych ludzi, takich jakich mija się codziennie na ulicy (pary, małżeństwa, dziewczyny), którzy dopuszczają innych do swojej intymności zamieszczając fotki i filmy w internecie. Trwało to ok. 8 miesięcy zanim przypadkiem odkryłam jego tajemnicę. Odtąd nic już nie jest takie same, we mnie coś umarło jakby, choć narzeczony bardzo się stara. Jest bezradny, zdarza mu się płakać razem ze mną z tej bezsilności i wstydu, nie potrafi tego wyjaśnić (a może nie chce?). Mówi, że nie myślał, początkowo trochę z ciekawości, a nawet nie zauważył kiedy tak go wciągnęło, że wchodził na tą stronę praktycznie codziennie.
Kiedyś ufałam mu bezgranicznie, teraz mam z tym ogromny problem, nie mogę się otrząsnąć. Nawet od tak dawna wyczekiwany ślub mnie nie cieszy, bo ciągle się boję, że zbudowałam wokół siebie mur nie do przeskoczenia i unieszczęśliwię nas oboje. Najbardziej obawiam się życia "obok siebie" zamiast RAZEM, a małżeństwo to przecież wspólnota. Jak sobie z tym poradzić? Czy mamy szansę wszystko odbudować?

120 Ostatnio edytowany przez ewka101 (2010-07-27 00:03:19)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Powiem Wam kobitki jedno, jak mnie facet zdradził to go z domu wyrzuciłam i teraz nawet mu za to dziekuje bo od 4 lat jestem szczesliwa z kims innym:) nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło a zycie nie konczy sie na jednym facecie:)a co do samej zdrady to zdrady sie nie wybacza, bo jak facet raz to zrobi  nic go nie powstrzyma zeby to zrobic znowu, wiec po co ciagnac taki zwiazek? Nie ma sensu , to jest jak odgrzewane kluchy co bokiem wychodza ,lepiej sie rozstac i zamienic faceta na lepszy model:)ja tak zrobiłam i nie załuje:) Zapomniałam jeszcze dodac ze moj były poznał swoja kochanke w internecie i na poczatku tez były to tylko niewinne gadki , a jak sie skonczyło to juz wyzej napisałam:)
Do Neurotyczki słowko jeszcze rzekne,nie pakuj sie w to małzenstwo , unieszczesliwisz  przede wszystkim siebie, ja na Twoim miejscu przekresliłabym to jak przekresliłam swoje 10 letnie małzenstwo, nie było łatwo ale teraz za to jestem szczesliwa bo poznałam odpowiedniego człowieka z którym jestem naprawde szczesliwa i który nie slini sie na widok bab w necie jak moj były.A Ty moze jeszcze poznasz kogos kto bedzie Ciebie wart , nie marnuj sobie zycia dziewczyno.

121

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?
ewka101 napisał/a:

Powiem Wam kobitki jedno, jak mnie facet zdradził to go z domu wyrzuciłam i teraz nawet mu za to dziekuje bo od 4 lat jestem szczesliwa z kims innym:) nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło a zycie nie konczy sie na jednym facecie:)a co do samej zdrady to zdrady sie nie wybacza, bo jak facet raz to zrobi  nic go nie powstrzyma zeby to zrobic znowu, wiec po co ciagnac taki zwiazek? Nie ma sensu , to jest jak odgrzewane kluchy co bokiem wychodza ,lepiej sie rozstac i zamienic faceta na lepszy model:)ja tak zrobiłam i nie załuje:)

A ja się nie zgodzę z takim generalizowaniem, że wszyscy faceci, którzy raz zdradzili będą zdradzać drugi, trzeci i kolejny raz. Bo tak jak każda psychika jest inna, tak samo różne są motywy zdrady. I choć nic jej nie usprawiedliwia to jednak każdy człowiek może (choć nie powinien) jeden raz popełnić błąd i czasem warto dać drugą szansę (choć tylko drugą). Tak samo jak nie każdy przestępca wraca do swojego procederu, tak nie każdy zdrajca znów musi zdradzić. Naprawdę daleka jestem od usprawiedliwiania kogokolwiek, ale niektórzy jednak uczą się na popełnionych błędach, więc może nie wrzucajmy tu wszystkich do jednego worka.

122

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Zdecydowanie tez nie jestem za tym żeby generalizować że jak facet coś zrobi to na pewno nie jeden raz... to bardzo krzywdzące podejście i nie dojrzałe, bo jak pisze Olina każdy człowiek jest inny a zdrada bywa trauma nie tylko dla osoby zdradzonej ale i dla zdradzającego.

123

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?
różyczka napisał/a:

Zdecydowanie tez nie jestem za tym żeby generalizować że jak facet coś zrobi to na pewno nie jeden raz... to bardzo krzywdzące podejście i nie dojrzałe, bo jak pisze Olina każdy człowiek jest inny a zdrada bywa trauma nie tylko dla osoby zdradzonej ale i dla zdradzającego.

Bardzo dobrze, że o tym wspomniałaś, bo jakże często zapominamy, że niejednokrotnie zdradzający, choć jest winny, też przeżywa swoją traumę. Czuje się winny, walczy z własnymi emocjami (a przecież on nie może się skarżyć), jest też obciążony odpowiedzialnością jaką ponosi za osobę zdradzaną. Naprawdę jest tak, że wyrzuty sumienia potrafią zabić niejednego winowajcę. Tak więc raz jeszcze powtórzę- byłabym ostrożna z wszelkimi uogólnieniami, każdą zdradę i każdego zdrajcę rozpatrujmy indywidualnie.

124

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Neurotyczko
Rozumiem Cie doskonale i ciesze sie, ze jako reprezentantka tego jakby troche mlodszego pokolenia myslisz wlasnie tak, to znaczy, ze swiat jeszcze do konca nie sfiksowal. Mam tyle mysli w glowie i nie wiem, czy zdolam im nadac wlasciwy ksztalt. Bol napewno minie. Przyjdzie taki dzien, ze to co sie stalo wyda Ci sie snem i bedziesz sama sie zastanawiac, czy bylo prawda. Bylam tak gleboko na dnie emocjonalnym, ze dziewczyny zaczely sie o mnie martwic. Sama tez mialam watpliwosci, czy jeszcze sie podzwigne z obojetnosci uczuciowej, czy jescze poczuje to co kiedys, czy nie nie bede musiala zebrac u wlasnego serca o kropelke milosci. I przyszedl ten dzien. Wspomnienia zdaja sie blaknac, zaczynam odczuwac to jak sen. I Ty to poczujesz. Chwyc wtedy to uczucie i trzymaj mocno. Zaufanie wroci, mur zostanie obalony. Milosc nigdy nie byla dla mnie poswieceniem. Nigdy nie czulam, ze cos trace, ze z czegos musze zrezygnowac, a im wiecej moglam dac z siebie, tym bylam szczesliwsza. I jestem. Dla mnie milosc na tym etapie, po tylu latach spedzonych razem, po wspolnym bagazu przezyc, to juz nie slowna gra, podchody, licytacja kto da wiecej, tylko totalne pojscie na calosc. Ja daje wszysto, ale tez wszystkiego zadam, w zdrowiu czy chorobie, w bogactwie czy biedzie. Patetyczne, ale dla mnie tym wlasnie jest milosc, nawet jesli to znaczy kochac za bardzo. Z perspektywy czasu cala ta sprawa wydaje mi sie jescze bardziej podejrzana, nieracjonalna, i nieznajdujaca logicznego wyjasnienia. Nikt nie moze dac mi dowodu winy lub niewinnosci mojego meza. Nic sie nie zmienilo, a moze jednak. Tak jak do tamtej pory rozmawialismy ze soba przez telefon godzine w ciagu dnia,  teraz rozmawiamy trzy, jak zdarzalo nam sie robic zakupy oddzielnie, teraz robimy je razem, jak kochalismy sie codzienni, teraz robimy to dwa trzy razy dziennie. Bylismy bardzo blisko, teraz jestesmy niemalze na sobie. Nie wyobrazalam sobie, ze mozna byc jeszcze blizej, niz bylismy do tej pory, a jednak. Ja juz zaczynalam fiksowac. Ze trzy razy sprawdzilam jego telefon, kieszenie, wachalam go. W telefonie znalazlam rozmowe do Polski. Zadwonilam. To byla telewizja satelitarna. I wtedy zdalam sobie sprawe, ze szukam gruszek na wierzbie, bo skoro moglo sie to zdarzyc pod moim nosem, na moich oczach niemalze, jaka kontrole moge miec nad nim, kiedy nie ma go w domu? Zadnej. To tylko ON musi chciec tego zwiazku tak mocno jak ja, to ON musi mnie kochac tak samo mocno, to ON musi sie upilnowac i dokonac wlasociwego wyboru. Tak samo i Ty musisz dojrzec do tych wnioskow i pozwolic mu odpokutowac winy. Wiem,ze latwo jest powiedziec, zeby nie myslec o tym, zeby zajac glowe czyms innym, ale tak naprawde jest to rownoznaczne z jej odcieciem, wyjeciem muzgu, lub totalna amnezja, ale amnezja zabralaby rowniez i te dobre wspomnienia. Uwierz mi, on naprawde Cie kocha i zaluje,  tylko sie pogubil w tym zakreconym swiecie, ktory przesycony jest seksem i erotyzmem i to wlasnie on bedzie dla Ciebie najlepszym terapeuta, tylko pozwol mu sie kochac, dopusc do siebie jego milosc i uwolnij soja. Macie juz ustalona date slubu.  Dobrze by bylo, gdybys do tego czasu oczyscila swoje serce z watpliwosci. Mysle, ze on sam odkryl, co jest dla niego najwazniejsze w zyciu i napewno nie sa to zdjecia z internetu. Zaloba po takiej traumie musi potrwac i tak wlasciwie chyba nie ma sposobu, zeby ja skrucic. Kiedy Twoje serce uzna, ze juz dostacznie sie nacierpialo, oplakalo utracone nadzieje i wiare, samo otworzy sie na nowo i zrobi miejsce na nowe nadzieje, nowa wiare i zaufanie a wy bedziecie mieli swiadomosc jak wiele i jak latwo mogliscie stracic, bedziecie mogli byc jeszcze bardziej otwarci na siebie, jeszcze bardziej szczodrzy we wzajemnym obdarowywaniu sie uczuciem, wyczulenie na potrzeby partnera, jednym slowem jescze lepiej dopasowani. Nie wiem, co Ci poradzic, zeby jak najszybciej oczyscic serce i umysl z tego bolu. Ja osobiscie, kiedy nie moglam przestac myslec, myslalam jeszcze wiecej i wiecej, i plakalam, niemalze walilam glowa w sciane. Potem przychodzilo kilka dni spokoju i od nowa. Az wreszcie ktoregos dnia obudzilam sie z uczucie jakiejs niewyjasnionej ulgi, po chwili zrozumialam, ze juz nie mysle o tym, ze wrecz nie chce o tym myslec, ze prawie nie ma to znaczenia. Oczywiscie wspomnienia wracaja do mnie, wlasciwie codziennie, ale nie bola, nie szarpia serca, przeplywaja przez glowe i odchodza, a zycie toczy sie dalej, cuda nadchodza. I na Was tez czeka jeszcze wiele pieknych chwil i wierze, ze juz niedlugo uporasz sie z emocjami i pozwolisz, aby rozpoczal sie nowy rozdzial Twojego zycia.


Dziewczyny
Nigdy nie odwazylabym sie generalizowac zdrady. Tyle sie naczytalam na tym forum o roznych sytuacjach, motywach. Jesli zdrada wkrada sie miedzy dwoje ludzi, ktorzy wciaz sie kochaja, nie wierze, ze tak latwo mozna zamknac za kims drzwi. Zwlaszcza, ze czesto jest tak, ze w nawale codziennych obowiazkow, ludzie nie zauwazaja, ze oddalaja sie od siebie, ze cos zaczyna sie psuc i szwankowac, ze czasem wkrada sie rutyna i nuda. I mysle, ze kiedy juz los nas doswiadczy taka sytuacja, jeden raz warto sie zastanowic, czy sami przez nieuwage sie do tego nie przyczynilismy i sprobowac wybaczyc i dac szanse partnerowi, sobie, milosci. Jeden raz. Zeby nie stracic tego, co bylo najcenniejsze w zyciu. Moze trzeba bedzie nadac temu czemus nowy ksztalt i wymiar, ale jesli jest prawdziwe uczucie, to mozna stworzyc cos jeszcze wspanialszego niz dotychczas i na pewno warto.

125

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?
aga333 napisał/a:

Ja osobiscie, kiedy nie moglam przestac myslec, myslalam jeszcze wiecej i wiecej, i plakalam, niemalze walilam glowa w sciane. Potem przychodzilo kilka dni spokoju i od nowa.

Tak właśnie mam od kwietnia ubiegłego roku - błędne koło. Tylko z czasem przeważają te lepsze dni, kiedy jakoś udaje mi się odpędzić bolesne myśli.
Z mojej strony mogę powiedzieć, że ja także nie czuję abym coś straciła. Pisząc o poświęceniu mam na myśli raczej to, że miłość do mojego partnera sprawia, że chcę być lepszym człowiekiem, nie tylko dla niego, ogólnie. Natomiast zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy decydując się na małżeństwo (bądź zdeklarowany związek monogamiczny) muszą mieć świadomość wyrzeczeń, aby przykładowo nie "rozglądać się na boki", tak jak robili to wcześniej. Czasami po prostu trzeba znaleźć złoty środek, szukać kompromisu, zrozumieć swoistą współodpowiedzialność, która powstrzymuje przed zranieniem/zaniedbaniem najbliższej osoby.
Jak patrzę na moich rodziców, myślę czasami, że oni nigdy się nie kochali. Bolesne jest to, że są dla mnie antywzorcem małżeństwa, być może przez alkohol, choć pamiętam mamę z czasów, kiedy jeszcze nie piła i wtedy przepełniało ją wielkie rozgoryczenie i żal do pijącego ojca.
Rozglądając się wokół zaczęłam sądzić, że prawdziwa miłość jest czymś bardzo rzadkim i dlatego trzeba o nią walczyć. "Lepszy model"? Odpada, prędzej będę sama. Dla kogoś z boku może to wyglądać jak uzależnienie od tego drugiego człowieka, poniekąd tak jest, ale niezupełnie. Ja po prostu nie chcę być z kimś innym, kocham P. za wszystko i mimo wszystko. Wspólne lata, trudne, bywało ciężko, ale był przy mnie zawsze, a ja przy nim. Miłość jest najważniejsza w życiu, bezcenna, daje szczęście i umacnia w pokonywaniu przeszkód. Ja nie żyję wspomnieniami, jak cudownie było kiedyś, bo teraz ON znowu jest tym moim misiaczkiem, którego pokochałam, tylko ja muszę wybaczyć, pozwolić sobie kochać i być kochaną.
Mieliśmy po 16 lat w chwili poznania. Pamiętam kiedyś wizytę u ginekologa, babka uzupełniając moją kartę bardzo była zdziwiona, że tylko jeden partner i od siedmiu (wówczas) lat ten sam. Zażartowała, że najwyższy czas na zmianę, nowe doznania. Powiedziałam jej wtedy, że "My po prostu bardzo wcześnie odnaleźliśmy to, czego niektórzy ludzie poszukują przez całe życie". Przyznam, że w głębi duszy nadal w to wierzę i nie chcę przekreślać naszego związku tak szybko.
Wiem, że to nie najlepszy moment na ślub, powinnam w tym dniu być szczęśliwa, pewna, a nie przepełniona wątpliwościami i obawami, ale nie zawsze jest tak jak tego chcemy, jak wcześniej sobie zaplanowaliśmy. Słowa przysięgi małżeńskiej nie zmieniły dla mnie znaczenia, a chcę wierzyć, że mój TŻ teraz rozumie je dużo lepiej. Oczywiście mogę się mylić, może tylko mi się wydaje, ale zakładając z góry najgorsze nigdy nie będę szczęśliwa. No bo co to za życie - ciągle czujna, podejrzliwa, wiecznie "na posterunku"? Wystarczy, że tak mam w relacjach z mamą, jej alkoholizm o mały włos nie doprowadził mnie do załamania nerwowego... Stąd mój problem z ponownym zaufaniem, P. nabroił, ale mam nadzieję, że będzie bardziej słowny niż moja mama, której bardzo długo wierzyłam, i tak rozczarowanie za rozczarowaniem, wciąż na nowo obiecywała i obiecywała. Potem słyszałam już tylko wyrzuty, że robię z niej alkoholiczkę, bo wysyłam ją na leczenie. Bez skutku, na razie nic się nie zmieniło na lepsze. Bardzo trudno było mi się pogodzić z własną bezradnością wobec jej uzależnienia, ale przecież na Mój Związek mam jakiś wpływ, tu więcej zależy ode mnie, więc jest nadzieja:) Muszę dojść do ładu ze sobą, przeskoczyć swój mechanizm obronny, tą wewnętrzną blokadę.
Dziękuję wszystkim za odp., trzymam za Was kciuki (i za siebie:)

126

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Neurotyczko

Osmielilam sie dawac ci jakies smieszne rady, a przez ostatnie trzy dni sama mialam taka shize, ze nic nie pomagalo. I dzis nie jest duzo lepiej. Kryzyzs, jak zabojca z ukrycia, przychodzi nie widaomo skad, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo dlaczego i na jak dlugo. Mam takiego totalnego dola, wszystko wydaje mi sie falszywe, zalosne, beznadziejne i bezsensowne. Chyba mamy podobny problem. Obie uwazamy nasze uczucie, nasza milosc za dar, przywilej, zaszczyt, a nie obowiazek, dla ktorego trzeba cos poswiecac czy z czegos rezygnowac. Dziewczyny pisza, ze zdrada jest tez trauma dla zdradzajacego... Wiec po co zdradzal? Czy teraz do konca zycia bedziemy zyc od kryzysu do kryzysu, czy kiedys to sie skonczy? Czy kiedys bede mogla kochac tak bezwarunkowo, bezgranicznie jak kiedys, niezastanawiajac sie co jest prawda a co klamstwem? Czy za jakis czas historia sie powtorzy? Coz warte jest takie zycie, jak dlugo tak mozna zyc? Bardzo dobrzez Cie rozumiem, Twoj zal, rozczarowanie, nadzieje, ktore legly w gruzach i poczucie utraty czegos wyjatkowego, niepowtarzalnego. Tak strasznie sie boje tej pustki w moim sercu, ktora pojawia sie w chwilach takich jak ta, pustki, chlodu i obojetnosci, ktorym niczym nie mozna wypelnic. Kochalam sie z moim mezem iczulam sie jak z drewna. Wykanczaja mnie te dni i nie mam pojecia, co zrobic, zeby moglo byc lepiej.

127

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kiedyś ktoś mądry powiedział mi, że nie ma takiej całkowicie bezwarunkowej miłości, że zawsze czegoś się oczekuje (od siebie, partnera, dzieci...). Ponoć tylko Bóg kocha człowieka bezwarunkowo.
Ja wiem, że miłość często wiąże się z poświęceniem, sama bardzo się zmieniłam odkąd jestem z P., w tym czasie na pewno dojrzałam emocjonalnie, można by rzec "byłam młoda i głupia", popełniłam wiele błędów, teraz jestem już trochę starsza i ciutek mądrzejsza. Natomiast nie mam poczucia, że coś straciłam, że coś mnie ominęło. Podjęłam świadomą decyzję, bo przekonałam się jak cudownie jest kochać i być kochaną.
Huśtawka - znam to. Seks, raz dziki i namiętny jak nigdy przedtem, potem TO wraca, dół, skołowanie, emocjonalna zapaść, i albo zupełny brak ochoty na kochanie się albo leżę jak kłoda, po ciemku, a po policzkach powoli płyną łzy...
Kochana, nie zostaje nic innego jak wypełnić tą pustkę NADZIEJĄ. Zajrzyj w głąb siebie, odszukaj stłumione uczucia, lub chociaż wspomnij piękne chwile i uwierz, że one jeszcze powrócą. Ja w to wierzę i Tobie również życzę z całego serca.
Pozdrawiam ciepło, nie daj się, będzie dobrze.

128

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aguś, proszę, błagam, daj sobie wreszcie odpocząć od tego marazmu, nie wracaj do tego, nie rozpamiętuj, nie rozdrapuj rany, bo to prowadzi donikąd. Jak długo będziesz tak trwać w tym zawieszeniu? Pora zamknąć już ostatni rozdział tej księgi pod tytułem ,,zdrada", bo to co do tej pory nie zostało napisane tego już w niej nie znajdziesz. Nie wiem, ja nie umiem już Ci pomóc, nie umiem też nawet dać nadziei, że to minie. Czy ktokolwiek zresztą potrafi? Ta Twoja walka samej ze sobą, z tym koszmarem tak długo już trwa, że nie wiadomo czy to jest koniec czy dopiero środek. Skąd wziąć plaster na tę Twoją zbolałą, zranioną duszę? No skąd??? Kochana, nie wracaj do tego, bo zniszczysz siebie i wszystko wokół i kiedyś zastaniesz tylko zgliszcza, a wtedy nie będzie już odwrotu. Wasz fundament jest silny, on tę burzę do chwili obecnej wytrzymał, ale może też się zdarzyć, że kolejny powiew go kiedyś powali lub bardzo, bardzo mocno naruszy.
Ja dziś widzę już tylko jedną szansę dla Ciebie- porządna i długa psychoterapia. Bo już chyba tylko dobry specjalista jest w stanie pomóc Ci uporządkować myśli, emocje, uczucia. Pomyśl, proszę, raz jeszcze o tym...

129 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-08-01 17:58:22)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Olino
Na zawsze pozostaniesz moim wzorem. Kiedy padam, mysle o Tobie, o Tobie i innych kobieta z tego forum, o tych co daly rade, jak Ty, i o tych, co maja o wiele gorzej. Dzis jesst dobrze. Tak bedzie jakis czas, kilka tygodni, ale wiem, kryzys znow przyjdzie. I najgorsza jest ta zlosc i bezsilnosc. Sama tego nie rozumiem. Jednego dnia, nawet przez dosc dlugo, czuje sie jak przedtem, pelna radosci i milosci, TO wydaje mi sie tak odlegle i bez znaczenia. A nastepnego dnia swiat wali mi sie na glowe. Nie umiem tego oddzielic. Chce rzeczy niemozliwych, chce, zeby ktos cofnal czas, chce, zeby to sie nie zdarzylo. I nie moge byc pania swego losu. Dobrze, ze nie jestem w Polsce, bo chyba zabilabym szczylowe golymi rekami. Codziennie dostaje tysiace dowodow milosci mojego meza. Przez osiemnascie lat nie mialam ich tylu co przez ten rok. No moze to byly dowody innego rodzaju. I wierzylam bez problemu, dzis wydaja mi sie jakas igraszka, czyms sztucznym. Bo skoro kochal mnie tak jak mowi, czemu do tego dopuscil? Ile mus minac czasu, abym sie z tym pogodzila, abym mogla wybaczyc, tak naprawde z glebi serca wybaczyc, aby mnie juz to nie bolalo, bo niszcze i siebie i jego.

130

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aguś, uwierz, że na każdą z nas, które są dla Ciebie wzorcem, wciąż czasami spadają takie chwile kiedy zaczynamy wątpić, przestajemy rozumieć, nasze myśli uciekają w złą  stronę, po raz kolejny chcemy zadać pytanie, nie potrafimy o czymś zapomnieć, czy nawet wybaczyć, ale... to już tak nie boli. Ale ja Cię rozumiem doskonale. Wiesz o tym, że ponad dwa lata zajęło mi dojście do punktu, w którym znajduję się dzisiaj. A właściwie ktoś inny mógłby powiedzieć, że przecież nic takiego się nie stało- jesteśmy wciąż razem, kochamy się (może wręcz bardziej, dojrzalej), nikt od nikogo nawet przez chwilę nie chciał odchodzić. Ale dla nas to jest dramat. A wiesz dlaczego? Bo my kochamy miłością prawdziwą, a nasze małżeństwa były największą wartością jaką miałyśmy do tej pory, ostoją bezpieczeństwa, pewności w ich trwałość i uczciwość. I w jednej chwili to wszystko runęło, rozpadło się, pstryk i nie ma, po prostu nie ma. Jeśli coś ma dla człowieka wartość nadrzędną, a tego zabraknie to tak jakby nie było już nic. A jeśli coś jest pewne, pozwala ufać bezgranicznym zaufaniem i okazuje się, że to był błąd, złuda,  to jak dalej z tym żyć, w co wierzyć, komu ufać?
I to dlatego to co innym wydaje się banalne dla Ciebie wciąż jest koszmarem, ciężarem nie do udźwignięcia. Ale ufam, że on już się niebawem skończy. Spróbuj choć dostrzegać tylko dobre strony tego co masz dzisiaj, nie sięgać do tego co było, nie cofać się wstecz, odrzucać złe myśli, patrzeć na męża tak jakby tamto to był tylko zły sen, z którego już się wybudziłaś. Powtarzaj sobie jak mantrę: kocham i jestem kochana, a pewnego dnia z radością otworzysz oczy i uwierzysz, że miłość wszystko zwyciężyła. Zobaczysz, dasz radę!

Posty [ 66 do 130 z 191 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026