Hehe, ja na porodówce męczyłam się tylko 2 godz, ktg bardzo się pogorszyło po odpłynięciu wód, stąd cesarka, na całe szczęście ![]()
Ja narazie nie dokarmiam, Fabian bardzo ładnie przybiera na wadze, ale już mężowi dziś kazałam na wszelki wypadek mleko kupić, bo odsysam mleko tak na styk. Mały coraz więcej je i boję się, że może mi tego mleka braknąć.
Czasem czuję się jakbym dostała dziecko bez instrukcji obsługi
i przeraża mnie fakt, że to maleństwo skazane jest właśnie na mnie...
Bóle brzuszka mu przeszły, więc znowu głównie śpi, ale budzą go wzdęcia... połyka za dużo powietrza, bo zbyt łapczywie je i potem napina się i pierdzi
wszyscy dziwią się, jak głośno ![]()
Magdalena także współczuję ci tej męczarni na porodówce...czyli jednak karmisz piersią ![]()