Z wątku wynika, że telefon, smsy czy maile to coś ważniejszego nawet niż seks. To zabawne, bo ponoć seks najwyższą formą zaufania, a tu jednak wyższą formą zaufania prywatność telefonu czy maili. ![]()
Podobne tematy
Zrozumiałabym bez problemu osobę, która by napisała, że ma gdzieś prywatność, tamte osoby, która by przyznała wprost, że ma o wszystkim wiedzieć, że jej mąż bez jej wiedzy ma zakaz rozmów. Głupie, owszem, ale przynajmniej nazwane wprost. Ty natomiast robisz to samo, tylko dorabiasz do tego jakąś ideologię
Eileen czy to jest dorabianie sobie jakiejś ideologii jak to napisałaś? Patrz na mój wcześnieszy post nr 51:
Nie mam żadnych wyrzutów sumienia, że właśnie wtedy sprawdziałam jego telefon. Zadziałałam. Miałam tą szansę.Już nie sprawdzam, nie przeszukuję, ale on też już nie kombinuje. Jest w porządku.
Nic nie jest czarno-białe.
To jest życie a nie jakaś tam ideologia! Też Ci to ciagle powtarzam.
I pisałam wprost, ale rozumiem , że nie można pamietać wszystkich moich postów, dlatego przytoczyłam Ci wcześniejszą moją wypowiedź nr 51.
Nie, nie chodziło mi o ten post, a o wypowiedzi, które miały jakby wybielać to, co zrobiłaś, czy tam usprawiedliwiać - wszystkie te, że to Twój mąż, że zaufanie, że to pomogło itd.
No i przykład, który podrzuciła vinnga - facet pisał z byłą o seksie, potem wszedł w nowy związek i nowa dziewczyna przeczytała rozmowy o ich seksie. Chciałabyś być tą byłą? Której jakaś obca baba ładuje się w rozmowy i poznaje intymne sprawy? Bo ja raczej nie. ![]()
No i przykład, który podrzuciła vinnga - facet pisał z byłą o seksie, potem wszedł w nowy związek i nowa dziewczyna przeczytała rozmowy o ich seksie. Chciałabyś być tą byłą? Której jakaś obca baba ładuje się w rozmowy i poznaje intymne sprawy? Bo ja raczej nie.
Jak to się mówi... Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal? W tym wypadku, jeśli "była" nie wiedziałaby, że jej prywatna intymna rozmowa jest poznana przez osobę trzecią, to nie dozna żadnego uszczerbku psychicznego, ani nic się jej nie stanie. Poza tym oczywiście, jeśli sami nie czujemy wstydu czytając czyjąś intymną rozmowę ![]()
Ja na początku związku z moim narzeczonym (chyba pierwszy czy 2 miesiąc), kiedy nie byłam jeszcze do końca ufna, bo wciąż zabiegal o moje zaufanie, była pewna sytuacja. Mój M ma taki charakter, że jest bardzo uprzejmy dla wszystkich kobiet i lubi nieść wszelką pomoc potrzebującym i pokrzywdzonym jeśli widzi, że faktycznie tego potrzebują. Ja mu mówiłam, że niektóre dziewczyny widząc jego uprzejme zachowanie wobec siebie, mogą to odebrać inaczej niż jemu się wydaje, i wyobrażają sobie coś więcej niż zwykła uprzejmość. Wtedy akurat chodził na kursy. I na ten sam kurs zawodowy chodziła jakaś dziewczyna, która zostala sama z dzieckiem, bo chłopak ją zostawił, bla bla bla. Mój facet zakolegowal się z nią, bo ona z nikim nie rozmawiała, a on jest wesołym człowiekiem i nie chciał, żeby czuła sie odtrącona przez grupę. W tym samym czasie ciocia załatwila mu darmowy wyjazd w góry w ramach jakiejś akcji z gminy. Po jego przyjeździe siedzieliśmy u mnie w pokoju i oglądaliśmy jakiś film. Oparta byłam o jego pierś i w tym czasie przyszedł sms i on go przy mnie odczytał. "Cześć. Kupiłeś dla mnie jakis prezent w górach?
" Zerknęłam mimo wszystko
Zaraz po tym on wyłączył telefon, bo ona zaczęła mu puszczać strzałki bo on nie odpisywał. Och, piorun mnie strzelil, bo nie byłam ufna. To były nasze początki! Długo się nie odzywałam, aż w końcu powiedział, że wychodzi. Wtedy go zatrzymałam i powiedziałam, że jestem zazdrosna o to, co tamta dziewczyna napisała, bo nie wiem dlaczego tak napisała. Czy on jej coś obiecywał? Powiedziałam mu, jak niektóre kobiety mogą odbierać jego zachowanie i że pewna ta mloda dziewczyna tak go zaczęła odbierać - jako coś więcej, ale on tego nie zauważał. No i wszystko mi wyjaśnił i zaczął dbać o to, żeby nie było więcej podobnych sytuacji. Z tamtą dziewczyną wszystko wyjaśnił i ona już się do niego nie odzywała. Ja nabrałam trochę dystansu do takich akcji i przede wszystkim już tyle jesteśmy razem, że mam do niego zaufanie, ale nie żałuję, że wtedy popatrzyłam na tego sms-a, bo przynajmniej ta znajomość nie rozwinęła się bardziej, a on nie musiałby później się z tego niesmacznie wywiązywać, gdyby tamta w końcu się na niego rzuciła
A teraz jest tak, jak opisałam. Jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać poufnie, to umawiamy się na spotkanie w 4 oczy przy piwie czy kawie i są sytuacje, kiedy on mówi, że nie może mi powiedzieć o czym rozmawiał z kimś, i są takie, że ja o czymś nie mówię i to wzajemnie szanujemy.
Jak to się mówi... Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal? W tym wypadku, jeśli "była" nie wiedziałaby, że jej prywatna intymna rozmowa jest poznana przez osobę trzecią, to nie dozna żadnego uszczerbku psychicznego, ani nic się jej nie stanie. Poza tym oczywiście, jeśli sami nie czujemy wstydu czytając czyjąś intymną rozmowę
(...).
Naprawdę tak myślisz? Współczuję. Tobie i osobom powierzającym Ci swoje sprawy.
71 2014-10-17 17:55:26 Ostatnio edytowany przez Żyrafa123 (2014-10-17 17:56:09)
A ja przyznam jak na spowiedzi: I LOVE podsłuchiwać. Lubię, wiem, że nie ładnie ale czasem nie mogę się powstrzymać. Wyniosłam ten nawyk z domu. Lubie coś ,,usłyszeć''. Nigdy nikt mnie nie złapał, nie robię tego często tylko jak coś mnie naprawdę ciekawi. Nie powiem, że nie zajrzę komuś w tel, czy laptopa, bo jak mam okazję to zajrzę. Ale jestem bardzo dyskretna nigdy nie poprosiłabym męża żeby mi dal telefon, ale czasem i tak mi wpadnie w ręce, tyle że on nie lubi się w pisaniu sms, a resztkę ,,historii'' zawsze kasuje. Ale temu się nie dziwę, Ja np nie pozwalam nikomu w nic zaglądać, mam hasło na laptop a i tak zawsze na wszelki wypadek, robię czystkę po każdej wizycie. Obojętnie, ze w większości razy to nic do ukrycia nie ma. To moja reguła zawsze kasuję historię, hasło mam wszędzie takie samo ale takie, ze nikt by nie zgadł bo to nie imię nie nazwisko nie data urodzenia. Coś innego. To, ze ja lubię sprawdzać innych ni znaczy że ja lubię być sprawdzana. Zresztą moim zdaniem tylko gapy dają się sprawdzać. Ale powiem Wam ostatnia sytuację, byłam u ojca zachapał mi się laptop, jego sąsiad pracuje w serwisie, miałam obawy czy mu dać bo taki szpec może mnie inwigilować. Ale ojciec mówi ,,a co go to obchodzi, inni tak, może byliby ciekawi ale nie on, on jest taki nieskręcony lekko mówiąc'' i rzeczywiście że jest nieskręcony oddał mi laptop a zapamiętał w nim swój logi i hasło na Facebooka, nic tylko się zalogować ![]()
niektórzy aż proszą się o kontrolę.
Jak to się mówi... Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal? W tym wypadku, jeśli "była" nie wiedziałaby, że jej prywatna intymna rozmowa jest poznana przez osobę trzecią, to nie dozna żadnego uszczerbku psychicznego, ani nic się jej nie stanie. Poza tym oczywiście, jeśli sami nie czujemy wstydu czytając czyjąś intymną rozmowę tongue
Serio? Czyli nie miałabyś nic przeciwko, gdyby partner Cię zdradzał, póki by to ukrywał? ![]()
Czytam tak o tej prywatności w związku i nie wiem co o tym myśleć.
Nigdy nie grzebałam facetowi w jego prywatnej korespondencji - nawet przez myśl mi nie przeszło żeby to zrobić.
ALE,
Do niedawna myślałam, że mam fajnego faceta kilka dni temu przez zupełny przypadek w historii przeglądarki ( możecie wierzyć bądź nie, ja wiem jak było) zobaczyłam, że regularnie wchodzi na portale randkowe, weszłam na jeden z tych portali okazało się, że nie wylogował się i weszłam w skrzynkę odbiorą i przeczytałam te wiadomości.
Jest to złamanie tajemnicy korespondencji, mam kaca moralnego, że to zrobiłam, bo nigdy wcześniej czegoś takie nie zrobiłam, jednak uważacie, że nie miałam prawa wchodzić w tą jego korespondencje ?
Może powinnam nie wchodzi w to tylko zapytać go o to?
Mleko się już rozlało, bo weszłam przeczytałam, ale jestem ciekawa Waszych opinii ?
Tez jestem zdania, że każdy ma prawo do prywatności i nie nalezy przeglądac facetowi tel ani innych rzeczy.
Ale jakbym się natknęła, że jest zalogowany na jakimś portalu to pewnie tez bym z ciekawości przeczytała co on tam wypisuje:-D
75 2014-11-24 22:53:55 Ostatnio edytowany przez motylek456 (2014-11-24 22:56:03)
Ja nie mam za bardzo nic do ukrycia, ale poblokowane i zabezpieczone haslami mam WSZYSTKO!!!! I to jest wlasnie brak zaufania jak juz ktos tutaj stwierdzil. Moj byly doslownie jak ktos dzwonil to jak najszybciej odbieral i po prostu wychodzil, zebym nie slyszala nic o czym rozmawia. OCZYWISTA SPRAWA, ZE BYL NIEUCZCIWY WOBEC MNIE!!! Zreszta nie tylko wobec mnie. Ale wrecz wymagal, zebym nic nie ukrywala przed nim. Obsesja oszustwa?! No skoro samemu tak sie robi....! Z perspektywy czasu jak patrze, to po prostu byla farsa, a nie zwiazek zaden. A jednak.... :( tesknie. I nie wiem czemu.
SKORO JEST NIEUCZCIWY I WLAZI NA PORTALE RANDKOWE TO UWAZAM, ZE MASZ PRAWO WIEDZIEC JAK BARDZO JEST NIEUCZCIWY WOBEC CIEBIE I INNYCH KOBIET.
Nie toleruję żadnego sprawdzania mojego telefonu, maila, wiadomości na facebook'u. Z kim i o czym rozmawiam to jest sprawa między mną i moim rozmówcą, nikim innym.
Sama nie mam najmniejszej ochoty żeby grzebać komuś w telefonie, czy komputerze. Nie potrzebuję tego, uważam takie postępowanie za bezczelne i chamskie.
Nie lubię jak ktoś patrzy mi przez ramię, gdy coś piszę, nie lubię jak ktoś wtyka nos w nie swoje sprawy.
Moj byly doslownie jak ktos dzwonil to jak najszybciej odbieral i po prostu wychodzil, zebym nie slyszala nic o czym rozmawia. OCZYWISTA SPRAWA, ZE BYL NIEUCZCIWY WOBEC MNIE!!!
Nie jestem pewna czy rozumiem - uważasz, że był nieuczciwy BO wychodził, kiedy rozmawiał przez telefon..?
Ja też zawsze wychodzę, a jak nie mogę to mówię, że oddzwonię, po prostu bardzo, ale to bardzo nie lubię rozmawiać przy kimś. Kimkolwiek, nie ważne, czy to najbliższa osoba, czy ktoś obcy.
Widzę prywatność przede wszystkim. Ja sama z zasady też wychodzę gdy z kimś rozmawiam przez telefon i to bez różnicy czy dzwoni, koleżanka, kolega, przyjaciółka, mama. No chyba, że jest to jakaś krótka rozmowa dot. bieżącej sytuacji np. o której będziesz w domu.
Nie lubię po prostu gdy ktoś przysłuchuje się mojej rozmowie bez względu na to czego ona dotyczy. Nie jest to kwestia tego, że mam coś do ukrycia.
Ja właśnie przez tą prywatność zobaczyłam co robi mój EX. Chciałam skorzystać z jego komputera i po skończonej sesji, weszłam w historię aby skasować przeglądane strony. Przeważnie, gdy korzystałam z jego komputera tak robiłam i nigdy nie przyszło mi do głowy żeby przejrzeć tą jego historie, skasowałam moje wychodziłam. Gdyby nie to, że wtedy PR zmieściły się w oknie to pewnie do tej pory bym o tym nie wiedziała. Tym razem akurat portale randkowe w historii zobaczyłam no i weszłam. - miałam prawo, nie miałam nie wiem ciężko mi to ocenić w tym momencie.
I dlatego wiesz juz, ze uczciwy nie byl wobec Ciebie. Moze to i lepiej. Lepiej wczesniej niz pozniej. TAK uwazam, jesli ktos nie ma nic do ukrycia to moze rozmawiac w drugim pokoju spokojnie bez ukrywania sie. Przeciez ja bym nie wchodzila wtedy do pokoju i nie sluchala, bo po co? A tak to tylko wzbudzal moja nieufnosc. I JAK SIE OKAZALO UZASADNIONA!
I dlatego wiesz juz, ze uczciwy nie byl wobec Ciebie. Moze to i lepiej. Lepiej wczesniej niz pozniej. TAK uwazam, jesli ktos nie ma nic do ukrycia to moze rozmawiac w drugim pokoju spokojnie bez ukrywania sie. Przeciez ja bym nie wchodzila wtedy do pokoju i nie sluchala, bo po co? A tak to tylko wzbudzal moja nieufnosc. I JAK SIE OKAZALO UZASADNIONA!
Ja wychodzę jak gadam przez telefon, bo po co ma ktoś słuchać o czym ja rozmawiam z koleżanką, trenerem, kolegą, ciotką z Niemiec, czy kim tam jeszcze? Może ktoś tego w ogóle nie ma ochoty słuchać?
Ja tam nie miałam nigdy nic przeciwko jak partner wychodził - nieraz zapytałam z czystej ciekawości z kim gadał.
81 2014-11-27 02:38:44 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-11-27 02:43:52)
babieniedogodzisz, wiesz, każdy może ocenić inaczej, ale moim zdaniem to, że sprawdzilas swojego faceta jest usprawiedliwione. Nie krylam się i nie kryje na forum, że uważam, że w takich sytuacjach według mnie jest to usprawiedliwione. Największe wyrzuty sumienia to powinien mieć Twój facet, także ja bym nie przejmowala się tym, że przejrzalas. Wiadoko same takie portale to już coś nie tak, ale dlamnie zrozumiałe jest, że wolalas mieć pewność. Jak pisałam nie usprawiedliwiam żadnego ciągłego sprawdzania, bo tak, ale w opisanej przez Viebie sytuacji rozumiem to. Nie robilabym sobie w tej sytuavji wyrzutów. Takie jest moje zdanie. Czytalam Twój wątek i tak po prostu sądzę.
Ja jak prywatne sprawy czy ploteczki to też bym pewnie wyszła z pokoju albo i nie, bo i tak wiem, że bliska osoba nie podsluchuje. Mogę gadać przy kimś, nie ma tu aż takieho problemu, i tak ta osoba zajmuje się swoimi sprawami, więc to jeszcze chyba nuc takiego. No ale xzasem też wyjdę, zależy od sytuacji. A gdyby to facet wychodził z telefonen gadać to samo to to tez myślę jeszcze może nic także takiego, nie ma co przesadzać. No chyba, że oprócz tego facet na dźwięk smsa sparaliżowany jakby strachem ucieka z pokoju, widac, że coś kręci, no takie niuanse. No ale to wtedy widać na dłoni, że coś druga strona ukrywa.
Raz sprawdziłem bo miałem pewne podejrzenia i obawy. Niestety, a może stety okazały się słuszne.