Hej kobity mam pytanie, zdradziłyście kiedyś? jak tak to w jakich okolicznościach i czy żałujecie tego?
Podobne tematy
Hm... zdradziłam kiedyś mojego narzeczonego z chłopakiem którego kochałam przez wiele lat. To było przez hmm sentyment, jakąś słabość. Nie zamierzałam tego robić i bardzo żałowałam mimo, że przez jedną chwilę było mi cudownie.. to było jak spełnienie dawnych marzeń. Ale przez tą jedną chwile kogoś zraniłam i to mnie bolało i długo nie dawało spokoju wiec się w końcu przyznałam. Mój narzeczony mi wybaczył i potem było ok... ale tak czy siak nasz związek się rozpadł. Raz stracone zaufanie ciężko odzyskać. Potem ZAWSZE mnie o coś podejrzewał mimo, że nigdy więcej nie zrobiłam nic by go skrzywdzić.
Villemo, nie potepiam twojego zachowania, ale nie dziwie sie tym podejrzeniom faceta. tez bym nie potrafila po czyms takim zaufac, choc nigdy czegos takiego nie zrobilam, ani mnie sie to nie przytrafilo. gdyby moj facet mnie zdradzil nie bylabym z nim, nie potrafilabym, pewnie bym sie ciagle zadreczala pytaniami "jezeli raz tak zrobil, moze zrobic kolejny". wogole zdrada dla mnie to cos niewybaczalnego, choc rozne sa opinie na ten temat.
Jakbym zdradziła faceta to bym musiała mu o tym powiedzieć bo nie potrafię nic ukrywać i czułabym się bardzo źle z tym. W ogóle wg mnie jak kobieta myśli o zdradzie to powinna najpierw rozstać się z partnerem żeby nie mieć tego na sumieniu do końca życia. A jeśli Ci czegoś brakuje to porozmawiaj o tym z Twoim ukochanym.
A moim zdaniem informowanie partnera o zdradzie jest samolubne i egoistyczne. Swoją winę przerzuca się z odpowiedzialnością "wybaczy, nie wybaczy" na partnera.
Ja gdybym to zrobiła (ale nie zrobię) z szacunku do partnera, nigdy bym mu o tym nie powiedziała-cierpiałabym sama, pokutując za błąd i starając się wynagrodzić mu to.
Jestem bardzo ciekawa takich sytuacji bo mimo iż się mi nie zdarzyła było blisko ;/ ale przez ten moment jak ktoś ze mną flirtował czułam się idealnie. A w związku troche nudno i sama nie wiem co myśleć. ![]()
Co do informowania bądź nie informowania to moim zdaniem każdy działa według własnego sumienia...
Choć jeden kolega powiedział mi raz, że zdradził swoją dziewczynę i przyznał się do tego bo ją kochał i chciał żeby im wyszło, nie chciał tego niszczyć przez jeden błąd do którego każdy ma prawo... Jesteśmy tylko ludźmi.
Więc ta jego dziewczyna powiedziała mu tak: "Niepotrzebnie mi to mówisz, niepotrzebnie będę teraz to przeżywać i rozmyślać. Mogłeś zachować to dla siebie bo mimo tego, że tak się stało to niczego między nami nie zmieni. Ustalmy, że to białe kłamstwa". Czyli pogodziła sie ze zdradą i co gorsza nie chciała więcej czegoś podobnego wiedzieć nawet jeżeli się by to powtórzyło.
Tak czy siak tworzą szczęśliwą parę już od wielu lat.
Mój związek rozpadł się nie tyle przez moją zdradę co przez totalny brak porozumienia... Próbowałam to naprawiać wiele razy. Ale on nie ufał mi nawet zanim go zdradziłam, więc w końcu do tego doszło.
Zdradza się osoby z którymi się jest w związku tylko dlatego, że nie dostajemy od tych osób tego czego potrzebujemy... Mimo usilnych prób dostania tego poprzez rozmowy. Choć znam osoby które zdradzają bo to lubią, kręci je ta adrenalina ale kochają swoich partnerów. Tak czy siak uważam, że prędzej czy później większość związków w których ktoś kogoś zdradza się rozpada.
Tyle ile jest zdrad na świecie tyle istnieje powodów przez które się kogoś zdradza.
envy jak nudno Ci w związku to wymyśl z partnerem coś żeby ten wasz związek ożywić.
Nie zdradzaj... no chyba, że już nie kochasz swojego partnera.
Wtedy sie lepiej z nim rozstań i poszukaj kogoś innego bo to mniej boli niż zdrada. Ja długi czas żałowałam zdrady i miałam ją na sumieniu. Nie fajne uczucie tylko dla jednej chwili zapomnienia. Nie warto...
Villemoo własnie tez mysle o zdradzie ze czesto jest efektem tego ze nie dostajemy tego co nam potrzebne, tego czego chcemy. Zasadniczo nie zdradziłam. Do niczego nie doszło mniędzy mna a zadnym chłopakiem ale jakos mi tak cieżko w związku ostatnio. Mimo rozmów usilnych prób porozumienia nie ma czasu na jakies definitywne zmiany. Ogolnie jest ciezko. Rozstac sie nie wiem czy chce zle mi jak o tym myśle. Ale moje życie sie bardzo zmienilo i moj charakter a z tamtym wczesniejszym bylo mi lepiej i w koncu zaczynam byc znowu ta sama osoba ale nie wiem jak na to zareaguje moj partner.
Najczęściej do zdrad dochodzi jak jest kryzys w związku. Po prostu szukamy tego czego nam brakuje w związku....
dlaczego zdradziłam?
chyba chciałam jeszcze coś przeżyć ekscytującego niż szara codzienność po kilkunastu latach małżeństwa
12 2011-11-23 19:11:02 Ostatnio edytowany przez envy (2011-11-23 19:41:18)
Dorim dobrze Cię rozumiem. Ale nie rozumiem co sie dzieje w moim zwiazku i nie wiem co robic ![]()
nie wiem co ci poradzić?
ja nikogo do zdrady nie namawiam
ale jak już tu ktoś napisał wczesniej jak w związku jest wszystko ok to się nie szuka wrażeń poza
envy, moze zrobcie cos zeby w waszym zwiazku nie bylo nudno, moze pojedzcie na jakis weekend tylko we dwoje, urzadzcie romantyczny wieczor, zrobcie cos niecodziennego razem, takie rzeczy zblizaja. Jezeli oczywiscie jeszcze Ci zalezy...
15 2011-11-24 01:13:50 Ostatnio edytowany przez Villemoo (2011-11-24 01:17:12)
envy ja rozstałam sie z moim narzeczonym i odjeżdżając od niego czułam się jak mi się serce rwie na połowę... Tyle razem przeszliśmy ale tak jak i w Twoim związku u nas zabrakło porozumienia
próby ratowania, mnóstwo rozmów i pięknych słów... Skończyło się. Bolało bardzo i tak boli ciągle, ale żyję i układam sobie życie z kimś z kim rozmowa, czas wspólnie spędzony jest po prostu niewiarygodny.
Jak się przeżyło z kimś trochę życia to znak zawsze w nas pozostanie. Ale lepiej się rozstać niż zdradzić i później się nienawidzić nawzajem.
Jakbym mogła cofnąć czas nigdy bym nie zdradziła mojego ex narzeczonego, myślę, że przez to co zrobiłam nasze rozstanie było bardziej bolesne dla obu stron.
Ale u was to może początkowy kryzys i można jeszcze to uratować, spróbuj może chwili odpoczynku, jedź do rodziny gdzieś sama... pozwól sobie i jemu zatęsknić.
Tęsknota czasem ma zbawienny wpływ na związek. To moja rada...
wszystkie z proponowanych prób ratowania już były, jest ok przez chwile jakiś czas a pozniej znowu źle. Na prawde nie radze sobie z tym !
envy jedyne rozwiązanie to się rozstać... Jeżeli nie wychodzi nic... i ciągle jest źle. To po co przedłużać i tracić szanse na poznanie kogoś nowego.
Witaj envy, wiesz nie może być tak, że statasz się tylko Ty, bo w końcu i tak sytuacja się powtórzy. Jeśli tylko z Twojej strony świta chęć naprawy związku to nie widzę przyszłości dla takiego związku. Po co się dwoić i troić jeśli drugiej stronie nie zależy albo ma w nosie wszystkie starania o waszą lepszą przyszłość. Oczywiście, nie wiem jakie są relację między Wami, dlatego nie będę się wymądrzać. A co do myśłi o zdradzie? Nie miałam i nie mam takowych
chociaż różnie to bywa w związkach to jednak wiem jakby to bolało mojego męża jak również i mnie, gdybym dowiedziała się o takim skoku w bok.
19 2011-11-26 00:24:29 Ostatnio edytowany przez kamcia89 (2011-11-26 00:25:15)
envy,
ja kiedys tez mialam taki moment, trwal jakies 2 tygodnie, kochalam mojego faceta, ale po prostu cos nie gralo, nie wychodzilo, balam sie o ten zwiazek..wkoncu ktoregos dnia wylalam przed nim wszystkie zale, wszystko co mi na sercu lezalo, doslownie wszystko, nawet sama sie nie spodziewalam ze az tyle to we mnie siedzialo..i po tym atmosfera sie oczyscila, bylo naprawde wkoncu znowu dobrze. Moze wlasnie potrzebujesz czegos takiego...
nie. nigdy nie zdradziłam.
Jak do tej pory,to jeszcze nigdy nie zdradzilam.Ale gdybym to zrobila,lecz dalej zalezaloby mi na moim partnerze,nigdy bym mu o tym nie powiedziala.Tak samo nie chcialabym wiedziec ,gdyby mnie zdradzil moj facet.Oczywiscie jezeli bylby to jednorazowy skok w bok.
soledad77 mój kolega nazwał to białe kłamstwa. Nie mówiąc o zdradzie i nie chcąc o niej wiedzieć bo i tak będziecie razem i nie wiele to zmieni a niepotrzebnie ta wiedza zrani druga osobę
każdy żyje wg własnego sumienia. Z drugiej strony do zdrady może popchnąć wiele rzeczy i to nie koniecznie znaczy, że nie kochamy naszego partnera.
Psychika ludzka jest bardzo zawiła i głęboka ![]()
odpowiadajac na pytanie zawarte w pierwszym poscie- tak, zdradzilam. dlaczego? bo gore wziely emocje. bo zakochalam sie w tym drugim. bo w malzenstwie brakowalo mi kilku rzeczy i tam to dostalam- ale dostalam tylko na chwile. nie warto bylo
mandarynka
krótko, zwięźle i na temat
Z większości postów widzę odpowiedzi twierdzące:/ Czy musi być tak, że do zdrady wcześniej czy później dojdzie?
Wg. kościoła zdrada to samo myślenie o innej kobiecie/mężczyźnie w sposób w który powinno się myśleć o swoim partnerze. Więc... wg kościoła każdy zdradza i nie ma wierności bo każdy myśli o zdradzie co nie znaczy, że zdradziłby fizycznie. To moje zdanie ![]()
Ja również zdradziłam - byłam też zdradzana.
I dziś z perspektywy czasu uważam, że zdrada nie jest wyjściem z sytuacji, to okłamywanie samego siebie i chwilowe zapomnienie o faktycznym problemie, do którego w konsekwencji wraca się po cudownych chwilach. Niczego to nie zmienia a raczej komplikuje sprawę.
Dziś wiem ,że szacunek i szczerość w stosunku do siebie samej są bezcenne.
Hej kobity mam pytanie, zdradziłyście kiedyś? jak tak to w jakich okolicznościach i czy żałujecie tego?
Nie wyobrażam sobie!!
ja też nie zdradziłam. i nie potrafiłabym chyba. a jeśli już by do tego mialo jakiś dziwnym trafem dojść to nie wiem czy bym się przyznała. w końcu pewnie tak, bo nie znoszę kłamstwa więc sama nie oszukuję.
jest jeszcze różnica w tym kto co uważa za zdradę...
Nie zdradziłam jeszcze , ale ktoś chyba zdradził kogoś bliskiego ze mną... Jeśli mogłabym to nazwać zdradą...
Rozne sa sytuacje w zyciu i rozni sa ludzie. Wraz z czasem nauczylam stawiac sie w sytuacji innych osob i nie potepiac zbyt pochopnie czyjegos zachowania. Roznie bylo i jest w moim zwiazku z mezem. Raz bywa dobrze, raz gorzej. Jak w kazdym zwiazku. I pomimo tego, ze jestem w stanie zrozumiec jak samotnie mozna czuc sie w zwiazku, to nie dopuscilabym sie zdrady. To nie jest opcja. Jesli z kims jestem i kogos kocham, to na dobre i na zle. Jesli nie chce z kims byc, to z nim nie jestem. Mam tyle waznych spraw na glowie i zdrada nie jest jedna z nich. Nawet zastanamialam sie nad tym, czy bylabym w stanie zdradzic gdyby okazalo sie, ze maz mnie zdradza (odpukac!), i wiem, ze nawet wtedy nie bylabym w stanie go zdradzic. Jestem chyba na takie rzeczy zbyt wrazliwa
Ale jak juz napisalam, to tylko moja osobista opinia i kazdy ma prawo to swojego zdania.
Dwukrotnie-męża alkoholika z kims kogo pokochałam a potem kogoś z kim byłam i jestem z rozsądku.wyrzuty sumienia?nie.ale pustka,brak satysfakcji
W moim slowniku nie ma nawet takiego slowa jak ZDRADA.
W moim slowniku nie ma nawet takiego slowa jak ZDRADA.
u mnie istnieje tylko po to, by wiedzieć za co potępiać, gdyby się zdarzyło że mnie ktoś zdradzi
Masz racje:)
Znajdzie sie w takim razie te brzydki slowo:) jako synonim slowa KONIEC.
dokładnie ![]()
nie można sobie ograniczać słownictwa. warto znać, jednak nie wszystkie są zdatne do użytku ![]()
Moim zdaniem gra nie warta świeczki jak to się mówi
Jeżeli komuś na kimś zależy nawet nie powinien myśleć o zdradzie bo ma się za dużo do stracenia. A jak komuś nie zależy to po co to Ciągnąć.
patii88 dokładnie ![]()
ja kiedyś zdradziłam i nie żałuję tego może jakby to był ktoś inny to może bym żałowała ale zdradziłam byłego chłopaka z kimś w kim byłam zakochana dziś jesteśmy razem i nie brakuje mi niczego nie szukam żadnych przygód, bo wydaje mi się, że jeśli się kogoś naprawdę kocha to wtedy zdrada nie wchodzi w grę. ja nie widzę świata poza moim obecnym partnerem i nie zrobiłabym mu czegoś czego nie chciałabym żeby on mi zrobił