Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 219 ]

111

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

To nie fetysz. Wg mnie męstwo jest sexi mówiąc językiem nowoczesnym. "fajnie jak miały też seks z innymi?" - to jakoś wpływa na doznania erotyczne? pierwsze słyszę coś takiego....

Moje nie wpływa. A na ich owszem... Każdy człowiek jest inny, każdy seks jest inny, warto korzystać z tego piękna co nam Bóg daje.


I mam jeszcze taką opinię, że że trochę Ci żal, że inni mają, a Ty nie...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.
Zobacz podobne tematy :

112

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

To nie fetysz. Wg mnie męstwo jest sexi mówiąc językiem nowoczesnym. "fajnie jak miały też seks z innymi?" - to jakoś wpływa na doznania erotyczne? pierwsze słyszę coś takiego....

Moje nie wpływa. A na ich owszem... Każdy człowiek jest inny, każdy seks jest inny, warto korzystać z tego piękna co nam Bóg daje.
I mam jeszcze taką opinię, że że trochę Ci żal, że inni mają, a Ty nie...

Ale co niby inni mają? Mają przetrącone kręgosłupy moralne, to mają. Ja mam opinię, że ma ten, kto nie miał okazji spartaczyć sobie życia przez jakieś przygodne kontakty seksualne (bez obrazy - każdy sobie odbiera jak lubi, ale ja wolę podkreślić bezsensowność korzystania z życia dla przyjemności, dla szczęścia tak (ale seks w wydaniu skoku na kwiatek daje tylko przyjemność), dla przyjemności nie). Uważam, że kierowanie słowem na właściwe tory jest 0k (zero zabitych dosłownie) i ma ten, kto ma żonę i współżyje jedynie po ślubie. Ci mają. Cała reszta się pulta i miota. Nawet nie wnikam jak to jest, po prostu jest to zaprzepaszczenie możliwości przeżycia miłości w pełni i w całym pięknie doznania miłości na poziomie duchowym i cielesnym jednocześnie. Samo cielesne zjednoczenie bez duchowego? - przepraszam, ale zwierzęta też tak potrafią. To mamy się z nimi równać? Kuszenie zawsze jest, piękno kusi, ciało reaguje, ale męstwo - które jest wg mnie sexi i najbardziej pociągające - męstwo jest jedyną receptą na pokuszenia ciała. Nagroda to życie w przedsionku raju. Sprawdzić może jedynie osoba, która zaufa Bogu. A dodatkowo trzeba też pokochać i postarać się o rękę wybranej - sztuka, co? Łatwe nie jest. To, co łatwe - to seks przygodny. Ale to tylko przyjemność. Szczęścia nie da...

113 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-29 03:09:58)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
Snake napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tak mi wygląda z Twoich postów, że trochę ( big_smile ) Ci żal, że inni mają, a Ty nie big_smile

To jest taki mechanizm obronny pewnego gatunku facetów. Jakbym chciał, to bym ją miał ale nie chcę, bo ona taka, siaka i owaka lol A tak naprawdę, to on może ją sobie mieć co najwyżej na ekranie kompa...

Ja to wiem, Ty to wiesz, tylko Autor nie chce przyjąć do wiadomości i szuka sobie wytłumaczenia big_smile Tylko że serio mi go żal, jeśli już 45 lat szuka...

Mam 45 lat i nie szukam, znalazłem. Znalazłem po wielu trudach i błędach - dlatego piszę prawdę. Coś jak w "Buntownik z wyboru". Tam lekko reżyser przy pomocy aktorów dotyka sedna sprawy. Można rozmieniać się na drobne, można jednak poczekać w pasie cnoty do tej jedynej. Ja proponuję to drugie. Bo tylko to daje szczęście. Zjedzenie cukierka czy posiadanie wiecznego życia - co wybieracie? Można zobaczyć sobie Patrol dobry film. Też coś pokazuje. Co prawda tam seks przed ślubem jest pokazywany, że jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o sprawy, które nie są przemijające - właśnie poświęcenie się dla ważnej sprawy. A ważną sprawą jest właśnie dobre i udane małżeństwo. Dopuściłbym seks przed ślubem, ale nie można obejść prawdy o grzechu i wykorzystywaniu kogoś dla własnej przyjemności - dlatego jestem skłonny czekać.
*********************
Patrol – amerykański film sensacyjny z 2006 roku, w reżyserii Andrew Davisa. Fabuła: "Film opowiada o pracy ratowników ze Straży Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Ben Randall jest jednym z najlepszych w tym fachu. Jednak podczas pewnej akcji traci całą załogę. Po tym wydarzeniu chce odejść ze służby. Jednak dowódca daje mu ostatnią szansę: ma szkolić młodych rekrutów Straży. Szkolenie ma trwać 18 tygodni. Jego uwagę zwraca Jake Fisher, który ma zadatki na ratownika, ale nie potrafi podporządkować się rygorom pracy zespołowej."
- najlepsza scena jest na początku filmu: ratownik ratuje kobietę i mężczyznę, kiedy stara się pomóc kobiecie to tonący facet w panice pcha się pierwszy do kosza ratowniczego...i odpycha kobietę, myśli jedynie o sobie, chce przeżyć nawet za cenę życia innych - czy taka postawa jest OK? A co robi facet, który bardziej od dobrej relacji z dziewczyną chce mieć fajny seks i musi kogoś mieć, no bo musi, jak inaczej? Czy nie poświęca w imię doznania ekstazy kogoś? Składam ofiarę moim bogom, bo moi bogowie to seks, przyjemność i miłe wspomnienie. A co z dziewczyną?

114

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi, którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek, ten smutek związany ze świadomością, że nic już ich dobrego nie czeka.

Zapomniałeś dodać słów "moim zdaniem". To raz, a dwa - co znaczy "mają już wszystko za sobą"? Pierwszy seks, który 'dokonał się' z kimś innym niż mąż/żona, to jest dla Ciebie to wszystko? Czy może w ogóle pierwszy seks?

I wybacz, ale ludzie głęboko religijni, chcąc żyć w zgodzie z tym, co pismo i ksiądz z ambony (czy też inny chrześcijański, duchowy przewodnik) głosi, z zasady mają raczej ubogie życie seksualne, dlatego nie wydaje mi się, aby dla większości społeczeństwa byli bardziej pociągający od tych mniej ograniczonych zakazami, nakazami, własnymi przekonaniami i tak dalej. Chyba, że masz tu na myśli jakąś zupełnie inną religię, opartą na postawie czerpiącej z życia, ale nie spodziewam się.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

115 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-29 02:24:01)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Mam 45 lat i nie szukam, znalazłem. Znalazłem po wielu trudach i błędach - dlatego piszę prawdę. Coś jak w "Buntownik z wyboru". Tam lekko reżyser przy pomocy aktorów dotyka sedna sprawy. Można rozmieniać się na drobne, można jednak poczekać w pasie cnoty do tej jedynej. Ja proponuję to drugie. Bo tylko to daje szczęście. Zjedzenie cukierka czy posiadanie wiecznego życia - co wybieracie? Można zobaczyć sobie Patrol dobry film. Też coś pokazuje. Co prawda tam seks przed ślubem jest pokazywany, że jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o sprawy, które nie są przemijające - właśnie poświęcenie się dla ważnej sprawy. A ważną sprawą jest właśnie dobre i udane małżeństwo. Dopuściłbym seks przed ślubem, ale nie można obejść prawdy o grzechu i wykorzystywaniu kogoś dla własnej przyjemności - dlatego jestem skłonny czekać.

Mógłbyś wyjaśnić, czy znalazłeś, ale czekasz do ślubu, mając 45 lat, czy ja coś źle zrozumiałam?  A przyszła małżonka ile lat ma? A ten ślub to kiedy planujecie?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

116 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-09-29 02:55:43)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi, którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek, ten smutek związany ze świadomością, że nic już ich dobrego nie czeka.

Zapomniałeś dodać słów "moim zdaniem". To raz, a dwa - co znaczy "mają już wszystko za sobą"? Pierwszy seks, który 'dokonał się' z kimś innym niż mąż/żona, to jest dla Ciebie to wszystko? Czy może w ogóle pierwszy seks?

No pierwszy raz mają za sobą, znaczy nie mogą być brani pod uwagę przez kogoś, kto dochowuje wierności Bogu do ślubu, przy czym prawdziwie oddany Bogu człowiek wcale nie myśli o szukaniu żony, on szuka Boga li-tylko, jeżeli rozezna, że jego powołaniem jest bycie mężem, to wtedy ewentualnie stara się o dziewczynę, ale warunkiem jest czystość po obu stronach, nie po jednej. Dla osoby wierzącej oczywistym jest brak seksu aż do czasu, że osoba wie, że np wejdzie w związek. Tego nikt z góry nie wie. Co prawda Kmicic wiedział - ale jak wiemy i tak miał spore kłopoty z własnym ego.

Olinka napisał/a:

I wybacz, ale ludzie głęboko religijni, chcąc żyć w zgodzie z tym, co pismo i ksiądz z ambony (czy też inny chrześcijański, duchowy przewodnik) głosi, z zasady mają raczej ubogie życie seksualne, dlatego nie wydaje mi się, aby dla większości społeczeństwa byli bardziej pociągający od tych mniej ograniczonych zakazami, nakazami, własnymi przekonaniami i tak dalej. Chyba, że masz tu na myśli jakąś zupełnie inną religię, opartą na postawie czerpiącej z życia, ale nie spodziewam się.

Tak, tak, moim zdaniem - to raczej oczywiste, nie cytuję tutaj nikogo, jak cytuję kogoś, to podaję kogo i biorę cytat w apostrofy.
Pismo i ksiądz podczas mszy nie mówi od siebie, jako kapłan jest przedstawicielem Boga i mówi słowo boże, tak to się mniej więcej rozumie. Bez takiego rozumowania można iść do knajpy i posłuchać kumpla, na to samo wyjdzie.
Zakazy i nakazy nie mają na celu ograniczanie, mają na celu uwolnienie, inaczej: WOLNOŚĆ. Od czego? Od grzechu. Co grzech robi? Zniewala.
Ludzie głęboko religijni mają pokój serca i miłość, którą mogą innym dawać. Ludzie "wyzwoleni" mają niepokój w sercu i brak miłości, zatem nic nie mogą dać. Taka jest różnica.
Moje zdanie - jw.

117 Ostatnio edytowany przez Gary (2018-09-29 10:04:12)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

... przygodne kontakty seksualne (bez obrazy - każdy sobie odbiera jak lubi, ale ja wolę podkreślić bezsensowność korzystania z życia dla przyjemności, dla szczęścia tak (ale seks w wydaniu skoku na kwiatek daje tylko przyjemność), dla przyjemności nie).

Uwielbiam przygodny seks tak samo jak seks z kobietami które znam. Cudownie być blisko razem, mieć orgazmy, i czerpać z tego mnóstwo szczęścia. Seks różni się tym od masturbacji, że w seksie jest drugi człowiek -- nie chodzi o samą przyjemność jak to nazwałeś -- obecność drugiej osoby daje duchowość, że jesteś z kimś.

Różnica jest taka jakby rozmawiać ze sobą, a rozmawiać z kimś. Twoje rozdzielenie przyjemności od szczęścia jest jakby rozdzieleniem słów od treści. Jakbyś twierdził, że rozmowa z kimś obcym to wydawanie dźwięków, i zwierzęta też wydają dźwięki, a dopiero jak masz rozmowę z wybraną na całe życie osobą, to wtedy to nabiera duchowości. Nieprawda. Można żyć z kimś całe życie i mieć kiepskie rozmowy, a potem kogoś obcego spotkasz, co po pierwszych słowach nawiązujesz dobry kontakt.



To, co łatwe - to seks przygodny. Ale to tylko przyjemność. Szczęścia nie da...

A skąd wiesz, że szczęścia nie da? Ja czuję się szczęśliwy. Fajnie jest poznać dziewczynę i mieć z nią seks i się bardzo lubić.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

118 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-02 01:13:44)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

... przygodne kontakty seksualne (bez obrazy - każdy sobie odbiera jak lubi, ale ja wolę podkreślić bezsensowność korzystania z życia dla przyjemności, dla szczęścia tak (ale seks w wydaniu skoku na kwiatek daje tylko przyjemność), dla przyjemności nie).

Uwielbiam przygodny seks tak samo jak seks z kobietami które znam. Cudownie być blisko razem, mieć orgazmy, i czerpać z tego mnóstwo szczęścia. Seks różni się tym od masturbacji, że w seksie jest drugi człowiek -- nie chodzi o samą przyjemność jak to nazwałeś -- obecność drugiej osoby daje duchowość, że jesteś z kimś.

Różnica jest taka jakby rozmawiać ze sobą, a rozmawiać z kimś. Twoje rozdzielenie przyjemności od szczęścia jest jakby rozdzieleniem słów od treści. Jakbyś twierdził, że rozmowa z kimś obcym to wydawanie dźwięków, i zwierzęta też wydają dźwięki, a dopiero jak masz rozmowę z wybraną na całe życie osobą, to wtedy to nabiera duchowości. Nieprawda. Można żyć z kimś całe życie i mieć kiepskie rozmowy, a potem kogoś obcego spotkasz, co po pierwszych słowach nawiązujesz dobry kontakt.



To, co łatwe - to seks przygodny. Ale to tylko przyjemność. Szczęścia nie da...

A skąd wiesz, że szczęścia nie da? Ja czuję się szczęśliwy. Fajnie jest poznać dziewczynę i mieć z nią seks i się bardzo lubić.

Mam na myśli szczęście w formie radości - kiedy raduje się serce oraz dusza tym, co mnie spotyka.
Chodzi o porównanie "przyjemność vs radość (nie szczęście - pomyliłem słowa)". Czy ta przyjemność i szczęście - o którym mowa - przemienia się też w radość, która trwa w wieczności?
Ja się kieruję tym co głosi xMarekD jako psycholog i ksiądz jednocześnie, sam aż tak mądry nie jestem: https://youtu.be/UFIyezxsRa0 .
Jeżeli wysłuchasz słowa jw - czy nadal widzisz sens w takiej formie kontaktowania się z kobietami, że głównie ten seks i seks. Dlaczego ten seks ciągle ma być na pierwszym planie?

Co do tego, że jesteś z kimś blisko i jest cudownie - to rozumiem. Ale seks i orgazmy bym jakoś może mniej eksponował, bo to wg mnie sprawy bardzo intymne. I chyba nie to jest najważniejsze, tak?
Obecność drugiej osoby na pewno wzbogaca wszelkie doznania, te duchowe szczególnie - zgoda.
Moje doświadczenie wskazuje na jedno i to bardzo dosadnie: można być z kimś i być jednocześnie bardzo samotnym, a to wg mnie jest wielkie nieporozumienie/tragedia. Seks tu nic nie pomoże.
A można być samotnym, ale jednak mieć nadzieję i nie upadać na duchu.
Może chodzi o to, że jak jest właściwa osoba z Tobą, to niczego nie brakuje - nie trzeba już nic więcej szukać....
Wracając do tematu jednak - czy zakaz seksu szkodzi? Wg mnie nie szkodzi, ale też sam zakaz to za mało, bo trzeba też wyjaśnić dokładnie "dlaczego?" taki zakaz funkcjonuje. Innymi słowy - samo tylko zakazywanie (bez uzasadnienia rozumowego) sensu nie ma. Jeżeli bym miał podawać przykład pary, która wg mnie jest godna podziwu i musiała działać w ukryciu (bez ślubu) to jest Johnny Depp i Vanessa Paradis - jak dla mnie Vanessa jest bardzo naturalna i nic nie gra w życiu. Mr Depp miał szczęście, że ją spotkał.

119 Ostatnio edytowany przez Gary (2018-10-02 09:38:41)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Mam na myśli szczęście w formie radości - kiedy raduje się serce oraz dusza tym, co mnie spotyka.

Celem życia jest być szczęśliwym, ale taki sposób, aby szczęścia nikomu nie odbierać, ale dawać. Celem życia jest nauka dobrego postępowania, rozwój osobowy czy moralny (niech sobie każdy nazywa jak chce). Jak ktoś czyni zło, to zło do niego wraca, a jak ktoś czyni dobro to dobro do niego wraca. Jak dobro wraca, to czujemy szczęście, czyli radość -- nie do końca to rozróżniam... szczęście, to jakby ilość energii jaką mamy w duchu (to co innego niż dusza) zgromadzoną, a radość to odczuwanie tej energii. Tak jakby nasz duch był balonem który się może napełniać, albo opróżniać. Jak sie opróżnia, nie ma w nim ciśnienia, to czujemy depresję, brak energii, która nie jest niczym spowodowana -- to po prostu brak. Z kolei szczęście, czyli jeśli duch jest napełniony energią pod dużym ciśnieniem czujemy jak takie rozpieranie od środka, dlatego ==wpadamy== w depresję, a ==rozpiera== nas szczęście.



Chodzi o porównanie "przyjemność vs radość (nie szczęście - pomyliłem słowa)". Czy ta przyjemność i szczęście - o którym mowa - przemienia się też w radość, która trwa w wieczności?

Jeśli przeżyłeś coś dobrego, dla Ciebie i dla drugiej osoby, to przybywa Ci szczęścia, czyli w balonie wzrasta ciśnienie. Dobre wspomnienia zostają na zawsze. Energia może się za jakiś czas wyczerpać. Zatem nie można deprecionować chwil szczęścia z tego powodu, że są ulotne, że nie trwają wiecznie. One zostają nawet jeśli miną, staną się historią. Szkoda, że nie możemy ich wszsytkich dokładnie pamiętać. Darem jest wiedzieć kiedy one trwają TERAZ.



Ja się kieruję tym co głosi xMarekD jako psycholog i ksiądz jednocześnie, sam aż tak mądry nie jestem: https://youtu.be/UFIyezxsRa0 .
Jeżeli wysłuchasz słowa jw -

Okej! Lubię takie tematy. A w szczególności wystawić się na ostrzał światopoglądowy.



czy nadal widzisz sens w takiej formie kontaktowania się z kobietami, że głównie ten seks i seks. Dlaczego ten seks ciągle ma być na pierwszym planie?

Jeśli przeanalizujesz życie, to możesz dojść do wniosku że najważniejsze są relacje z innymi ludźmi -- to co z nimi robisz. Idziesz na wycieczkę z dziećmi, albo z żoną na wczasy, albo w zespole pracujesz w firmie, albo masz bliskiego przyjaciela, z którym od podstawówki "robisz biznesy", albo "towarzyszy broni" na wojnie. To są bardzo ważne elementy życia, obecność innych ludzi, ale za każdym razem jesteś z kimś i patrzycie w jakimś kierunku, nie patrzycie na siebie, nie jesteście sobą zainteresowani (nooo... wyjątkiem są dzieci i żona). Zatem seks jest wyjątkowy, bo koncentrujemy się na sobie, a cały świat się nie liczy. Celem jest druga osoba, a nie coś poza nią.

Wiem, że seks to tylko bliskość fizyczna, ale jak do tego dojdzie bliskość duchowa, przyjaźń/zauroczenie/zakochanie/miłość to wtedy jest idealnie. Bliżej z drugim człowiekiem już być nie można.



Co do tego, że jesteś z kimś blisko i jest cudownie - to rozumiem. Ale seks i orgazmy bym jakoś może mniej eksponował, bo to wg mnie sprawy bardzo intymne. I chyba nie to jest najważniejsze, tak?
Obecność drugiej osoby na pewno wzbogaca wszelkie doznania, te duchowe szczególnie - zgoda.

Nie wiem jak seks działa, tak od stronu duchowej. Może jednak jak się razem to robiło, to jakoś tak zbliża duchowo? Coś jak w sekcie naciąć palce i złączyć, aby krew się wymieszała?



Moje doświadczenie wskazuje na jedno i to bardzo dosadnie: można być z kimś i być jednocześnie bardzo samotnym, a to wg mnie jest wielkie nieporozumienie/tragedia. Seks tu nic nie pomoże.

Zobacz na moją sygnaturkę... smile smile    Masz rację -- można z kimś żyć i być samotnym. Pewnie czesto się tak dzieje. Ale nie nazywałbym tego wielką tragedią. Po prostu dwoje ludzi żyje razem, może mają dzieci, może kredyty, ale w ich relacji czegoś brakuje.



Może chodzi o to, że jak jest właściwa osoba z Tobą, to niczego nie brakuje - nie trzeba już nic więcej szukać....

Odpowiadałem sobie na to pytanie milion razy i nie wiem... Wydaje mi się, że seks jest delikatną pokusą, której nie czuć, ale jak Ci seksu brakuje to rośnie głód i zatruwa umysł, szczęście. Z drugiej strony może być jak narkotyk, że jak się rozpedzisz za bardzo, to potem ciągle byś chciał seksu. Są też ślepe uliczki -- pornografia, seks który ma coś innego zastąpić (ksiązka o tym jest pt. Dlaczego ludzie uprawiają seks, czy jakoś tak).


Wracając do tematu jednak - czy zakaz seksu szkodzi? Wg mnie nie szkodzi, ale też sam zakaz to za mało, bo trzeba też wyjaśnić dokładnie "dlaczego?" taki zakaz funkcjonuje. Innymi słowy - samo tylko zakazywanie (bez uzasadnienia rozumowego) sensu nie ma.
Jeżeli bym miał podawać przykład pary, która wg mnie jest godna podziwu i musiała działać w ukryciu (bez ślubu) to jest Johnny Depp i Vanessa Paradis - jak dla mnie Vanessa jest bardzo naturalna i nic nie gra w życiu. Mr Depp miał szczęście, że ją spotkał.

Nie znam ich historii. Jak ktoś potrzebuje dorgowskazów w postaci zakazu? Okej... może to dla niego dobre. To jak z ogniem -- może się poparzyć i zginąć, można ognia zakazać, aby było mniej poparzeń. Ale ja lubię ognisko...


EDIT... słuchałem księdza.

Pierwsze słowa księdza "szukanie przyjemności jest przejawem zniewolenia"... No to weźmy pod mikroskop najgorszy przykład -- seks za pieniądze. Jeśli dziewczyna jedyne co może od siebie dać, to przyjemność, to jest to zwykła usługa. Taki ograniczony seks, albo nawet nie seks. Ale jeśli ja ją lubię, a ona lubi mnie, i nawet jeśli się poznaliśmy przez płatny seks, to niewielka jest różnica, o ile w ogóle jest, pomiędzy seksem "z miłości" a takim płatnym. Dwoje ludzi jest ze sobą razem i się dobrze bawią. Jestem ja i jest ona -- ludzie, a nie rzeczy, są ciała, oczy, dusze.

Ksiądz porównuje seks do jedzenia. Fakt... ja też tak porównuję. Ale ksiądz ignoruje całkowicie, że seks jest czymś co ROBIMY Z DRUGIM człowiekiem. Tak jakby twierdził, że mogę nawiązać łączność na poziomie ludzkim z jedzeniem, albo tak jakby twierdził, że kobieta z którą mam seks jest rzeczą.

Następnie twierdzi, że jak jemy dla przyjemności, to sobie szkodzimy. Że jemy za dużo, albo niezdrowo, że nie taki jest cel jedzenia, bo jedzenie ma służyć odżywianiu a nie przyjemności.     Moje kontrargumenty:     (1) jeśli ktoś się przejada to sobie szkodzi... a przyjemność tutaj nie ma nic do rzeczy, czyli manipulacja polegająca na wymieszaniu prawdy z fałszem        (2) lubię zjeść coś dobrego, dlaczego miałbym tego nie robić? dlaczego miałoby to nie być przyjemne? jaki jest prawdziwy sens słów księdza? chętnie o tym porozmawiam.

Ksiądz twierdzi, że pogoń za przyjemnością doprowadza do krzywdzenia innych ludzi. Np. jeśli będę zły to komuś wbiję nóż w brzuch, bo to będzie dla mnie przyjemne.    Moje kontrargumenty:     (1) Seks jest przyjemnością dla dwojga kochanków, którzy czują się szczęśliwi; zatem wszystkie strony działania (ona i on) na tym korzystają, ich poczucie szczęścia rośnie;   jeśli wbijam komuś nóż w plecy, to nie jest moralne działanie, bo jedna strona na tym traci, jej szczęście maleje -- czyli mamy przykład pasożytnictwa;       (2) w seksie za pieniądze... jeśli on idzie do niej, jest niemiły, wyżywa się na niej to pasożytuje...      jeśli on idzie do niej, a ona oszukuje, to też pasożytuje.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

120 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-02 23:24:06)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:

EDIT... słuchałem księdza.

Pierwsze słowa księdza "szukanie przyjemności jest przejawem zniewolenia"... No to weźmy pod mikroskop najgorszy przykład -- seks za pieniądze. Jeśli dziewczyna jedyne co może od siebie dać, to przyjemność, to jest to zwykła usługa. Taki ograniczony seks, albo nawet nie seks. Ale jeśli ja ją lubię, a ona lubi mnie, i nawet jeśli się poznaliśmy przez płatny seks, to niewielka jest różnica, o ile w ogóle jest, pomiędzy seksem "z miłości" a takim płatnym. Dwoje ludzi jest ze sobą razem i się dobrze bawią. Jestem ja i jest ona -- ludzie, a nie rzeczy, są ciała, oczy, dusze.

Ksiądz porównuje seks do jedzenia. Fakt... ja też tak porównuję. Ale ksiądz ignoruje całkowicie, że seks jest czymś co ROBIMY Z DRUGIM człowiekiem. Tak jakby twierdził, że mogę nawiązać łączność na poziomie ludzkim z jedzeniem, albo tak jakby twierdził, że kobieta z którą mam seks jest rzeczą.

Następnie twierdzi, że jak jemy dla przyjemności, to sobie szkodzimy. Że jemy za dużo, albo niezdrowo, że nie taki jest cel jedzenia, bo jedzenie ma służyć odżywianiu a nie przyjemności.     Moje kontrargumenty:     (1) jeśli ktoś się przejada to sobie szkodzi... a przyjemność tutaj nie ma nic do rzeczy, czyli manipulacja polegająca na wymieszaniu prawdy z fałszem        (2) lubię zjeść coś dobrego, dlaczego miałbym tego nie robić? dlaczego miałoby to nie być przyjemne? jaki jest prawdziwy sens słów księdza? chętnie o tym porozmawiam.

Ksiądz twierdzi, że pogoń za przyjemnością doprowadza do krzywdzenia innych ludzi. Np. jeśli będę zły to komuś wbiję nóż w brzuch, bo to będzie dla mnie przyjemne.    Moje kontrargumenty:     (1) Seks jest przyjemnością dla dwojga kochanków, którzy czują się szczęśliwi; zatem wszystkie strony działania (ona i on) na tym korzystają, ich poczucie szczęścia rośnie;   jeśli wbijam komuś nóż w plecy, to nie jest moralne działanie, bo jedna strona na tym traci, jej szczęście maleje -- czyli mamy przykład pasożytnictwa;       (2) w seksie za pieniądze... jeśli on idzie do niej, jest niemiły, wyżywa się na niej to pasożytuje...      jeśli on idzie do niej, a ona oszukuje, to też pasożytuje.

To już się wydaje za bardzo skomplikowane na polemikę na sieci i tak pisemnie, każdy odbiera inaczej wykład xMarkaD, dlaczego? to zależy od ilości materiału, który znamy na ten temat wg mnie; ja przerobiłem dokładnie i zgadzam się 100% z wykładem, a to co mnie najbardziej utkwiło w głowie, to fragment o tym, że przyjemność jest osiągalna bezpośrednio a radość dopiero przez okazanie komuś miłości, ale tej prawdziwej, bo fałszywek jest tyle ile gwiazd na niebie. Zakaz seksu na mój rozum odnosi się do tego, że lepiej jest poczekać do ślubu i dobrze się poznać, bo dobry wybór ma kluczowe znaczenie dla trwałości związku, a seks i tak będzie. Po ślubie na 100% jest seks, ale wyboru się nie poprawi.

Tam na początku jest powiedziane w wykładzie: "...jeżeli sensem seksualności by była przyjemność" - to jest warunek, "to już jesteśmy niewolnikami...". Wszędzie tam, gdzie działamy na zasadzie szukania przyjemności, tam wchodzimy na płaszczyznę niewolnictwa/zniewolenia (czyli grzechu). To jest mądrze powiedziane. "Szukanie przyjemności jest drogą! do zniewolenia". Czyli jest złym kierunkiem, nie jest od razu zniewoleniem, ale prowadzi do niego. To jest mądre, bo to otwiera dyskusję, nie zamyka. To nie jest stwierdzenie, że coś się już stało i END, to jest tylko zagajenie całej rozmowy, otwarcie tematu. Potem xMarekD wyjaśnia dlaczego.

121

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Przesłuchałem całość.

Bóg tak ludzi stworzył, aby z seksu płynęła przyjemność, i dzięki temu się rozmnażają -- to jest ta siła co ich pcha do seksu. Jeśli dwoje ludzi się kocha i chce się poznać, to koniecznie powinni uprawiać seks.

Nie rozumiem dlaczego do seksu trzeba przypiąć kategorie typu "tylko przyjemność", "tylko cielesność". A przecież ona jest człowiekiem... są jej oczy, jej ciało, włosy, śmiech, spojrzenie, dotyk. Wszystko. Bardzo dużo. Ona nie jest rzecza, która daje przyjemność, ale my się razem bawimy. Co w tym złego? Gdzie tutaj niewolnictwo? Friends shaking hands saying how do you do, they really say I love you. Radość ze spotkanie drugiego człowieka. Ale seks jest bliżej niż how do you do.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

122 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-10-04 23:42:18)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:

Bóg tak ludzi stworzył, aby z seksu płynęła przyjemność, i dzięki temu się rozmnażają -- to jest ta siła co ich pcha do seksu. Jeśli dwoje ludzi się kocha i chce się poznać, to koniecznie powinni uprawiać seks.

Przyjemność towarzyszy aktom miłosnym, to zgoda. Bóg też nakazał się rozmnażać i zaludniać Ziemię, też zgoda. Czy do poznania się na poziomie rozumu (czyli poziom człowieka) potrzeba seksu?

Gary napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego do seksu trzeba przypiąć kategorie typu "tylko przyjemność", "tylko cielesność". A przecież ona jest człowiekiem... są jej oczy, jej ciało, włosy, śmiech, spojrzenie, dotyk. Wszystko. Bardzo dużo. Ona nie jest rzecza, która daje przyjemność, ale my się razem bawimy. Co w tym złego? Gdzie tutaj niewolnictwo? Friends shaking hands saying how do you do, they really say I love you. Radość ze spotkanie drugiego człowieka. Ale seks jest bliżej niż how do you do.

Wydaje mi się, że nikt nie przykleja takiej łatki, chodzi o wskazanie, że sensem aktu miłosnego nie jest przyjemność. Seks jest przyjemny, ale sensem jego nie jest doznawanie tej przyjemności. Gdy ta ww przyjemność staje się sensem seksu, to wchodzimy na drogę do zniewolenia. Co zatem jest sensem seksu(alności)? Na to pytanie odpowiada wg mnie ww wykład xMarkaD. Jaki jest SENS tego aktu.

Na stronie
[nieregulaminowy link]
jest dość ciekawy opis problemu.

Kawałek tekstu z opisu z ww strony: "My, którzy rozumiemy prawdę, musimy się temu sprzeciwić. Na swoim palcu mam pierścień czystości. Jak przyznałem, zanim zwróciłem się do Boga, byłem najdalej, jak tylko się da od bycia czystym. Ale posłuchajcie, to nie znaczy, że nie możecie raz jeszcze ślubować, że będziecie znów czyści. Ja noszę ten pierścień jako przypomnienie. Zawiodłem w przeszłości, ale Bóg daje mi duchowe rozeznanie w sprawach seksualności, seksu i jego przeznaczenia, tego, jaki był Jego zamysł. Otrzymawszy zrozumienie, będę to teraz szanował. Nie zamierzam ot tak wziąć ten niesamowity dar, który dał mi Bóg, by go sobie wypaczać dla swojej pokrętnej przyjemności. Przyjemnym tak czy inaczej będzie używanie go we właściwy sposób kiedyś z żoną. Jest w tym wielka przyjemność, ale to będzie w Panu, to będzie coś, co Pan może błogosławić."

A tutaj MOCNE świadectwo nawrócenia młodego człowieka "Czym jest zło, gdy go nie widać? - Sergiusz Orzeszko": https://youtu.be/fqnRf0NkTFA

123

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Mam 45 lat i nie szukam, znalazłem. Znalazłem po wielu trudach i błędach - dlatego piszę prawdę. Coś jak w "Buntownik z wyboru". Tam lekko reżyser przy pomocy aktorów dotyka sedna sprawy. Można rozmieniać się na drobne, można jednak poczekać w pasie cnoty do tej jedynej. Ja proponuję to drugie. Bo tylko to daje szczęście. Zjedzenie cukierka czy posiadanie wiecznego życia - co wybieracie? Można zobaczyć sobie Patrol dobry film. Też coś pokazuje. Co prawda tam seks przed ślubem jest pokazywany, że jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o sprawy, które nie są przemijające - właśnie poświęcenie się dla ważnej sprawy. A ważną sprawą jest właśnie dobre i udane małżeństwo. Dopuściłbym seks przed ślubem, ale nie można obejść prawdy o grzechu i wykorzystywaniu kogoś dla własnej przyjemności - dlatego jestem skłonny czekać.

Mógłbyś wyjaśnić, czy znalazłeś, ale czekasz do ślubu, mając 45 lat, czy ja coś źle zrozumiałam?  A przyszła małżonka ile lat ma? A ten ślub to kiedy planujecie?

Tak, czekam do ślubu i czuję się z tym dobrze. Dziewczyna ma mniej lat. Ślub planuję w przyszłości, na razie tyle mogę powiedzieć. Jedyne co wiem, to osoba jest właściwa i jestem pewien wyboru. Poczułem, że dotarłem do celu mojej drogi i mogę odpocząć w końcu, bo naprawdę nie jest łatwo znaleźć osobę, która jest właściwa. Sporo błędów, sporo boksowania się ze światem. Ale można smile

124 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-04 23:55:46)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Mam 45 lat i nie szukam, znalazłem. Znalazłem po wielu trudach i błędach - dlatego piszę prawdę. Coś jak w "Buntownik z wyboru". Tam lekko reżyser przy pomocy aktorów dotyka sedna sprawy. Można rozmieniać się na drobne, można jednak poczekać w pasie cnoty do tej jedynej. Ja proponuję to drugie. Bo tylko to daje szczęście. Zjedzenie cukierka czy posiadanie wiecznego życia - co wybieracie? Można zobaczyć sobie Patrol dobry film. Też coś pokazuje. Co prawda tam seks przed ślubem jest pokazywany, że jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o sprawy, które nie są przemijające - właśnie poświęcenie się dla ważnej sprawy. A ważną sprawą jest właśnie dobre i udane małżeństwo. Dopuściłbym seks przed ślubem, ale nie można obejść prawdy o grzechu i wykorzystywaniu kogoś dla własnej przyjemności - dlatego jestem skłonny czekać.

Mógłbyś wyjaśnić, czy znalazłeś, ale czekasz do ślubu, mając 45 lat, czy ja coś źle zrozumiałam?  A przyszła małżonka ile lat ma? A ten ślub to kiedy planujecie?

Tak, czekam do ślubu i czuję się z tym dobrze. Dziewczyna ma mniej lat. Ślub planuję w przyszłości, na razie tyle mogę powiedzieć. Jedyne co wiem, to osoba jest właściwa i jestem pewien wyboru. Poczułem, że dotarłem do celu mojej drogi i mogę odpocząć w końcu, bo naprawdę nie jest łatwo znaleźć osobę, która jest właściwa. Sporo błędów, sporo boksowania się ze światem. Ale można smile

Czyli nie uprawiałeś jeszcze seksu, a masz 45 lat? A ta dziewczyna wie o tym, że jest Twoją szczególną wybranką? Ile to jest "mniej"?

W sumie tak z ciekawości tylko pytam, bo nawet mnie dziwi, że chciało Ci się odkopać moje pytanie, które olałeś dawno temu. Widocznie w wątku za mały ruch. Tylko mam takie wrażenie, że jak ktoś zna coś tylko ze słyszenia, to nie powinien się wypowiadać.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

125

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

No pierwszy raz mają za sobą, znaczy nie mogą być brani pod uwagę przez kogoś, kto dochowuje wierności Bogu do ślubu, przy czym prawdziwie oddany Bogu człowiek wcale nie myśli o szukaniu żony, on szuka Boga li-tylko, jeżeli rozezna, że jego powołaniem jest bycie mężem, to wtedy ewentualnie stara się o dziewczynę, ale warunkiem jest czystość po obu stronach, nie po jednej. Dla osoby wierzącej oczywistym jest brak seksu aż do czasu, że osoba wie, że np wejdzie w związek. Tego nikt z góry nie wie. Co prawda Kmicic wiedział - ale jak wiemy i tak miał spore kłopoty z własnym ego.

Tylko widzisz, zakładasz, że wszyscy myślą i czują podobnie, a ja nie widzę wokół siebie ludzi, którzy są smutni tylko dlatego, że pierwszy seks mieli za sobą nie będąc czyimś mężem/żoną. Czyżbyśmy żyli w jakimś innym świecie?

mmJUTnetPL napisał/a:

Zakazy i nakazy nie mają na celu ograniczanie, mają na celu uwolnienie, inaczej: WOLNOŚĆ. Od czego? Od grzechu. Co grzech robi? Zniewala.
Ludzie głęboko religijni mają pokój serca i miłość, którą mogą innym dawać. Ludzie "wyzwoleni" mają niepokój w sercu i brak miłości, zatem nic nie mogą dać. Taka jest różnica.
Moje zdanie - jw.

Poprzednio miałam na myśli, że osoby, które czują wolność w Twoim rozumieniu tematu, seksualnie nie są atrakcyjne dla większości społeczeństwa z uwagi na brak wolności w seksie. Tak więc jedno z drugim się wyklucza. Jednym słowem tu trzeba po prostu szukać podobnych do siebie.

Z uwagi na Twój ostatni post dodam na koniec, że pojawia się u mnie przypuszczenie, że to nie był Twój świadomy wybór, ale samo życie za Ciebie zdecydowało, że przez 45 lat (powiedzmy sobie szczerze - to bardzo długo) nigdy nie zaznałeś tego rodzaju bliskości i dlatego dorobiłeś sobie do tego całą ideologię, usiłując wszystkich przekonywać, że stoisz ponad tym. 
I jeśli tak jest w istocie, to byłoby świetnie, gdybyś innym nie wytykał, że myślą, czują i postępują inaczej.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

126

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:

Tylko mam takie wrażenie, że jak ktoś zna coś tylko ze słyszenia, to nie powinien się wypowiadać.

To nie jest prawda. To typowe fałszywe twierdzenie. Wiele osób zna tylko ze słyszenia pewne tematy i świetnie potrafi je rozumieć i potem nawet wykonują dany zawód.

127 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-05 00:23:23)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tylko mam takie wrażenie, że jak ktoś zna coś tylko ze słyszenia, to nie powinien się wypowiadać.

To nie jest prawda. To typowe fałszywe twierdzenie. Wiele osób zna tylko ze słyszenia pewne tematy i świetnie potrafi je rozumieć i potem nawet wykonują dany zawód.

Ale chyba praktycznie go już potem wykonują? I dopiero potem się wypowiadają?

I zgrabnie ominąłeś pytanie - ile lat ma dziewczyna i czy wie, że jest Twoją szczęśliwą wybranką...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

128

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:

Tylko widzisz, zakładasz, że wszyscy myślą i czują podobnie, a ja nie widzę wokół siebie ludzi, którzy są smutni tylko dlatego, że pierwszy seks mieli za sobą nie będąc czyimś mężem/żoną.
Czyżbyśmy żyli w jakimś innym świecie?
Poprzednio miałam na myśli, że osoby, które czują wolność w Twoim rozumieniu tematu, seksualnie nie są atrakcyjne dla większości społeczeństwa z uwagi na brak wolności w seksie.
Tak więc jedno z drugim się wyklucza. Jednym słowem tu trzeba po prostu szukać podobnych do siebie.

Nic nie zakładam. Jedni się zgadzają a inni nie. Czy ja coś pisałem o smutku? Kiedy? Pytanie zupełnie bez sensu o ten inny świat. "Wolność" w seksie? Co to za maksyma??? Widzę, że polemika jakoś nie przypada Tobie do gustu. Trudno się odnieść do Twoich uwag. Podobnych w jakim sensie?

Olinka napisał/a:

...dorobiłeś sobie do tego całą ideologię, usiłując wszystkich przekonywać, że stoisz ponad tym.

Ponad czym? Trzeba czytać ze zrozumieniem. Nie piszę nic o ideologii. Poruszam temat seksu(alnego) korzystania z własnego ciała. I jakie to może nieść konsekwencje dla ciała i duszy.

Olinka napisał/a:

I jeśli tak jest w istocie, to byłoby świetnie, gdybyś innym nie wytykał, że myślą, czują i postępują inaczej.

A tutaj są dzieci na forum? Czy dorośli? I sądzisz, że można tak komuś dorosłemu wtykać? Chyba - jak na mój rozum - obraziłaś sporą jak nie 100% osób na forum. Ja odnoszę się do tematu i czasem polemizuję z konkretnymi osobami. Jak ktos czyta, to chyba nie musi brać tego do siebie? Ma rozum czy nie? Bo widzę, że pozbawiłaś forumowiczów rozumu tą uwagą.

129 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-05 00:46:20)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tylko mam takie wrażenie, że jak ktoś zna coś tylko ze słyszenia, to nie powinien się wypowiadać.

To nie jest prawda. To typowe fałszywe twierdzenie. Wiele osób zna tylko ze słyszenia pewne tematy i świetnie potrafi je rozumieć i potem nawet wykonują dany zawód.

Ale chyba praktycznie go już potem wykonują? I dopiero potem się wypowiadają?

I zgrabnie ominąłeś pytanie - ile lat ma dziewczyna i czy wie, że jest Twoją szczęśliwą wybranką...

Tak, po nauce ze słyszenia potem praktycznie wykonują i bez błędów, bo słyszeli jakie są błędy. Nie muszą ich wcale robić aby wiedzieć.
Jeżeli ktoś się wypowiada o samobójcy, to nie musi nim też być.
Dziewczyna wie ile ma lat i wie też o mnie to, co powinna.

130 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-05 00:39:58)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Tak, po nauce ze słyszenia potem praktycznie wykonują i bez błędów, bo słyszeli jakie są błędy. Nie muszą ich wcale robić aby wiedzieć.
Jeżeli ktoś się wypowiada o samobójcy, to nie musi nim też być.
Dziewczyna wie ile ma lat i wie też o mnie to, co powinna.

A to nie mam więcej pytań big_smile big_smile big_smile

Chociaż, nie, mam jedno - ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

131 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-05 00:56:58)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Tak, po nauce ze słyszenia potem praktycznie wykonują i bez błędów, bo słyszeli jakie są błędy. Nie muszą ich wcale robić aby wiedzieć.
Jeżeli ktoś się wypowiada o samobójcy, to nie musi nim też być.
Dziewczyna wie ile ma lat i wie też o mnie to, co powinna.

A to nie mam więcej pytań big_smile big_smile big_smile

Chociaż, nie, mam jedno - ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?

Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta. Ale zdrowie duchowe i ciała to powiedzmy jest tip-top wiedzy. Skoro mają być jednym ciałem, to chyba logiczne. I oczywiście on o niej toże samo. Innymi słowy: czysta dusza i czysty "członek". Jak ktoś sobie pobrudzi za bardzo, to raczej żadna porządna dziewczyna nie będzie nim zainteresowana i o to chodzi głównie w zakazie. Jak ktoś lubi hazard to pcha "członka" gdzie popadnie, potem laboratorium i na dwoje babeczka mu powróży. Czy jasno się wypowiadam? Wiadomo jak to jest czyścić się ze smoły - można tylko rozmazać se bardziej. I dlatego jest zakaz brudzenia sobie facjaty, bo to i tak będzie widać i tak.

132

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Czy ja coś pisałem o smutku? Kiedy? Pytanie zupełnie bez sensu o ten inny świat. "Wolność" w seksie? Co to za maksyma??? Widzę, że polemika jakoś nie przypada Tobie do gustu. Trudno się odnieść do Twoich uwag. Podobnych w jakim sensie?

Bardzo trudno się dyskutuje, jeśli gubisz myśl, kiedy ważna jest ciągłość, bo ja odnoszę się głównie do tej wymiany zdań, która nastąpiła pomiędzy mną a Tobą. 
Tak, to Ty przecież napisałeś:

mmJUTnetPL napisał/a:

Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi, którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek, ten smutek związany ze świadomością, że nic już ich dobrego nie czeka.

I to do tych sów cały czas się odnoszę.
Podobnych w tym sensie, że każdy z nas, aby miał szansę czuć się w związku szczęśliwy i spełniony, powinien szukać drugiej połówki, która będzie patrzyła na świat przez pryzmat tych samych wartości - to odnosiło się konkretnie do stwierdzenia o wolności. Nie będę jednak po raz wtóry przytaczać tych samych myśli ani rozbierać wszystkiego na czynniki pierwsze, bo to jest we wcześniejszych postach, wystarczy złożyć je ze sobą w całość.

mmJUTnetPL napisał/a:

Ponad czym?

Ponad tym, co dotyczy większości z nas, czyli potrzeby zaznania fizycznej bliskości, w tym uprawiania seksu.

mmJUTnetPL napisał/a:

Nie piszę nic o ideologii. Poruszam temat seksu(alnego) korzystania z własnego ciała. I jakie to może nieść konsekwencje dla ciała i duszy.

Moim zdaniem ideologię sam sobie stworzyłeś - na potrzeby wyjaśnienia sobie samemu i otoczeniu dlaczego pomimo 45 lat temat seksu wciąż jest Ci obcy, przynajmniej od strony praktycznej. Od razu zaznaczę, że swoje przypuszczania opieram na obserwacji otoczenia i lekturze postów podobnych do Ciebie osób. 

mmJUTnetPL napisał/a:

A tutaj są dzieci na forum? Czy dorośli? I sądzisz, że można tak komuś dorosłemu wtykać? Chyba - jak na mój rozum - obraziłaś sporą jak nie 100% osób na forum. Ja odnoszę się do tematu i czasem polemizuję z konkretnymi osobami. Jak ktos czyta, to chyba nie musi brać tego do siebie? Ma rozum czy nie? Bo widzę, że pozbawiłaś forumowiczów rozumu tą uwagą.

Nie sądzę, że kogoś tym zdaniem obraziłam, ale jeśli tak, to posypię głowę popiołem i każdą osobę, która jednak poczuła się dotknięta, z osobna przeproszę.
W moim odczuciu i wbrew temu co twierdzisz, jednak usiłujesz forsować swoje zdanie, nie dopuszczając przy tym, że można myśleć inaczej i to myślenie może być tak samo słuszne i dobre jak Twoje własne. Jeśli mi nie wierzysz, to przeczytaj swoje posty napisane w tym wątku próbując spojrzeć na nie oczami człowieka stojącego z boku. Skądś mi się w końcu to odczucie wzięło wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

133 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-05 07:31:14)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Tak, po nauce ze słyszenia potem praktycznie wykonują i bez błędów, bo słyszeli jakie są błędy. Nie muszą ich wcale robić aby wiedzieć.
Jeżeli ktoś się wypowiada o samobójcy, to nie musi nim też być.
Dziewczyna wie ile ma lat i wie też o mnie to, co powinna.

A to nie mam więcej pytań big_smile big_smile big_smile

Chociaż, nie, mam jedno - ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?

Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta. Ale zdrowie duchowe i ciała to powiedzmy jest tip-top wiedzy. Skoro mają być jednym ciałem, to chyba logiczne. I oczywiście on o niej toże samo. Innymi słowy: czysta dusza i czysty "członek". Jak ktoś sobie pobrudzi za bardzo, to raczej żadna porządna dziewczyna nie będzie nim zainteresowana i o to chodzi głównie w zakazie. Jak ktoś lubi hazard to pcha "członka" gdzie popadnie, potem laboratorium i na dwoje babeczka mu powróży. Czy jasno się wypowiadam? Wiadomo jak to jest czyścić się ze smoły - można tylko rozmazać se bardziej. I dlatego jest zakaz brudzenia sobie facjaty, bo to i tak będzie widać i tak.

Czyli do udanego małżeństwa wystarcza nie uprawiać z nikim seksu, ujawnić drugiej stronie i jej rodzicom (???) swoje grzechy i choroby - i już, wszystko będzie ok? Nie trzeba w ogóle poznać tego człowieka, z którym się będzie szło przez życie? Dobrze chociaż, że można narzeczonego przed ślubem zobaczyć (choć właściwie?). Smutne to. Chociaż właściwie nie wiem, czy bardziej smutne, czy bardziej śmieszne, że można tak myśleć w tym wieku. Mam nadzieję, że trollujesz. Tak czy siak - szczęścia życzę.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

134

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
Gary napisał/a:

Bóg tak ludzi stworzył, aby z seksu płynęła przyjemność, i dzięki temu się rozmnażają -- to jest ta siła co ich pcha do seksu. Jeśli dwoje ludzi się kocha i chce się poznać, to koniecznie powinni uprawiać seks.

Przyjemność towarzyszy aktom miłosnym, to zgoda. Bóg też nakazał się rozmnażać i zaludniać Ziemię, też zgoda. Czy do poznania się na poziomie rozumu (czyli poziom człowieka) potrzeba seksu?

Jak chcesz dziewczynę dobrze poznać, to trzeba mieć seks.

Wydaje mi się, że nikt nie przykleja takiej łatki, chodzi o wskazanie, że sensem aktu miłosnego nie jest przyjemność. Seks jest przyjemny, ale sensem jego nie jest doznawanie tej przyjemności. Gdy ta ww przyjemność staje się sensem seksu, to wchodzimy na drogę do zniewolenia. Co zatem jest sensem seksu(alności)? Na to pytanie odpowiada wg mnie ww wykład xMarkaD. Jaki jest SENS tego aktu.

Przesłuchałem ten wykład w całości, powoli. "Akt miłosny" to pewnie dla Ciebie "seks". Odpowiem przenośnią.

Sobotni wieczór, grupa przyjaciół robi grila, puszczają muzykę, spędzają ze sobą czas, rozmawiają. Ty twierdzisz, że "sensem rozmów przyjaciół nie jest wymiana informacji. Wymiana informacji jest pożyteczna, ale sensem przyjaźni nie jest wymiana informacji".    Zachowujesz się tak, jakbym ja twierdził, że ludzie ze sobą spędzają czas i rozmawiają, aby wymieniać informacje. Oczywiście jak rozmawiają, to jest wymiana informacji, ale oprócz tego jest to jakaś bliskość człowieka z człowiekiem.

W seksie tak samo. Jest przyjemnie, owszem. Ale to jest bliskość człowieka z człowiekiem. Nie trzeba do tego dodawać na siłę miłości. Tak jak seks może być wartościowy bez miłości, to tak samo rozmowy mogą być wartościowe bez przyjaźni.


Kawałek tekstu z opisu z ww strony: "My, którzy rozumiemy prawdę, musimy się temu sprzeciwić. Na swoim palcu mam pierścień czystości. Jak przyznałem, zanim zwróciłem się do Boga, byłem najdalej, jak tylko się da od bycia czystym. Ale posłuchajcie, to nie znaczy, że nie możecie raz jeszcze ślubować, że będziecie znów czyści. Ja noszę ten pierścień jako przypomnienie. Zawiodłem w przeszłości, ale Bóg daje mi duchowe rozeznanie w sprawach seksualności, seksu i jego przeznaczenia, tego, jaki był Jego zamysł. Otrzymawszy zrozumienie, będę to teraz szanował. Nie zamierzam ot tak wziąć ten niesamowity dar, który dał mi Bóg, by go sobie wypaczać dla swojej pokrętnej przyjemności. Przyjemnym tak czy inaczej będzie używanie go we właściwy sposób kiedyś z żoną. Jest w tym wielka przyjemność, ale to będzie w Panu, to będzie coś, co Pan może błogosławić."

No to ja teraz się wypowiem. My, którzy na swój sposób rozumiemy świat, nie będziemy walczyć tymi, którzy uznają się za oświeconych w prawdzie, tylko pójdziemy swoją własną drogą. Nie potrzebujemy amuletów, figur i dogmatów, które będą naszym drogowskazem, bo w każdej chwili decydujemy w którą stronę kierujemy swoje kroki. Nie będę podążał ścieżką kultu cierpienia, a zamiast czcić śmierć Nauczyciela i sp*żyw*ć j*go ci*ło, będę postępował według tego, czego mnie On nauczył przed odejściem. Bóg daje mi duchowe rozeznanie w sprawach seksualności, seksu i jego przeznaczenia. Uwielbiam kobiety, uwielbiam być z nimi blisko, najlepiej jak się łączymy i duchowo i cieleśnie. Korzystamy z tego co nam dał Bóg, aby wzajemnie siebie uszczęśliwić nie krzywdząc nikogo. Nie tłumaczę innym jaki był zamysł Boga, bo wierzę, że jeśli źle postępuję, to los mnie ukarze zgodnie z bożą sprawiedliwością. Nie twierdzę, że otrzymałem zrozumienie, schylam głowę z pokorą, albowiem w każdej chwili może się okazać, że podążałem ślepą ścieżką. Całkowicie akceptuję wybory innych ludzi i chętnie wymieniam poglądy, aby jak najwcześniej odkryć że zbłądziłem.



A tutaj MOCNE świadectwo nawrócenia młodego człowieka "Czym jest zło, gdy go nie widać? - Sergiusz Orzeszko": https://youtu.be/fqnRf0NkTFA

O! Dzięki. Przesłucham.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

135 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-05 11:12:02)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

A to nie mam więcej pytań big_smile big_smile big_smile

Chociaż, nie, mam jedno - ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?

Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta. Ale zdrowie duchowe i ciała to powiedzmy jest tip-top wiedzy. Skoro mają być jednym ciałem, to chyba logiczne. I oczywiście on o niej toże samo. Innymi słowy: czysta dusza i czysty "członek". Jak ktoś sobie pobrudzi za bardzo, to raczej żadna porządna dziewczyna nie będzie nim zainteresowana i o to chodzi głównie w zakazie. Jak ktoś lubi hazard to pcha "członka" gdzie popadnie, potem laboratorium i na dwoje babeczka mu powróży. Czy jasno się wypowiadam? Wiadomo jak to jest czyścić się ze smoły - można tylko rozmazać se bardziej. I dlatego jest zakaz brudzenia sobie facjaty, bo to i tak będzie widać i tak.

Czyli do udanego małżeństwa wystarcza nie uprawiać z nikim seksu, ujawnić drugiej stronie i jej rodzicom (???) swoje grzechy i choroby - i już, wszystko będzie ok? Nie trzeba w ogóle poznać tego człowieka, z którym się będzie szło przez życie? Dobrze chociaż, że można narzeczonego przed ślubem zobaczyć (choć właściwie?). Smutne to. Chociaż właściwie nie wiem, czy bardziej smutne, czy bardziej śmieszne, że można tak myśleć w tym wieku. Mam nadzieję, że trollujesz. Tak czy siak - szczęścia życzę.

Czyli nic nie skumałaś. Może poczytaj dokładnie jeszcze raz.
Pytanie nie dotyczyło tego, co jest potrzebne do udanego związku - zatem? Trochę jednak sama trollujesz mnie...

136

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Czyli nic nie skumałaś. Może poczytaj dokładnie jeszcze raz.

Wystarczy mi samo stwierdzenie, że rodzice mają prawo decydować o czyimś małżeństwie smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

137

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Czyli nic nie skumałaś. Może poczytaj dokładnie jeszcze raz.

Wystarczy mi samo stwierdzenie, że rodzice mają prawo decydować o czyimś małżeństwie smile

Mają wiedzieć, kto w rodzinę wchodzi.
Pytanie nie dotyczyło tego, co jest potrzebne do udanego związku - zatem? Trochę jednak sama trollujesz mnie...

138 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-05 11:28:26)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Pytanie brzmiało, ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?
Według Ciebie powinna znać jego grzechy i choroby. Nic więcej nie wymieniłeś smile

Rodzicom nic do tego, kto wchodzi w rodzinę, to syn czy córka mają być szczęśliwi w swoim małżeństwie, nie rodzice. Zresztą - nawet w Biblii masz o tym wyraźnie napisane... więc jednak trollujesz smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

139 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-10-05 23:22:02)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Czy ja coś pisałem o smutku? Kiedy? Pytanie zupełnie bez sensu o ten inny świat. "Wolność" w seksie? Co to za maksyma??? Widzę, że polemika jakoś nie przypada Tobie do gustu. Trudno się odnieść do Twoich uwag. Podobnych w jakim sensie?

Tak, to Ty przecież napisałeś:

mmJUTnetPL napisał/a:

Ludzie religijni w dobrym znaczeniu tego słowa są o wiele bardziej seksualnie pociągający od ludzi, którzy mają już wszystko za sobą i na ich twarzy maluje się smutek, ten smutek związany ze świadomością, że nic już ich dobrego nie czeka.

I to do tych sów cały czas się odnoszę: "a ja nie widzę wokół siebie ludzi, którzy są smutni tylko dlatego, że pierwszy seks mieli za sobą nie będąc czyimś mężem/żoną."

A ja widzę. No i? Wniosek? Jesteśmy inni, co nie oznacza, że nie mam racji.
Musi być świadomość błędów, bez tego może być wesoło, ale nie prawdziwie. Mało kto może w Twoim otoczeniu sobie zadaje trudne pytania?

Olinka napisał/a:

Poprzednio miałam na myśli, że osoby, które czują wolność w Twoim rozumieniu tematu, seksualnie nie są atrakcyjne dla większości społeczeństwa z uwagi na brak wolności w seksie. Tak więc jedno z drugim się wyklucza. Jednym słowem tu trzeba po prostu szukać podobnych do siebie. Podobnych w tym sensie, że każdy z nas, aby miał szansę czuć się w związku szczęśliwy i spełniony, powinien szukać drugiej połówki, która będzie patrzyła na świat przez pryzmat tych samych wartości - to odnosiło się konkretnie do stwierdzenia o wolności. Nie będę jednak po raz wtóry przytaczać tych samych myśli ani rozbierać wszystkiego na czynniki pierwsze, bo to jest we wcześniejszych postach, wystarczy złożyć je ze sobą w całość.

Tak - trawa jest zielona. Ale my rozmawiamy o problemie zakazu seksu. Czy on szkodzi czy nie. Wolność w seksie dla mnie to to samo co los [nieregulaminowy link] O ile wiemy - zmarł młodo. Wolność miał mega. Czy o to nam - ludziom - chodzi? O taką wolność? Czy zatem zakazywanie tej wolności jest takie złe? No szukał ten artysta podobnych do siebie i nawet znajdował. Czy zakaz tej wolności (wg mnie źle rozumianej wolności, bo czym innym jest wolność do, innym od) mógł go uratować? Czy był wolny od seksu (mógł go nie uprawiać?)? Chyba nie - zatem nie był wolny. Wolność w seksie prowadzi do zniewolenia seksem i dlatego jest zakaz. Ja tak to rozumiem.

Olinka napisał/a:

Z uwagi na Twój ostatni post dodam na koniec, że pojawia się u mnie przypuszczenie, że to nie był Twój świadomy wybór, ale samo życie za Ciebie zdecydowało, że przez 45 lat (powiedzmy sobie szczerze - to bardzo długo) nigdy nie zaznałeś tego rodzaju bliskości i dlatego dorobiłeś sobie do tego całą ideologię, usiłując wszystkich przekonywać, że stoisz ponad tym.

mmJUTnetPL napisał/a:

Ponad czym?

Ponad tym, co dotyczy większości z nas, czyli potrzeby zaznania fizycznej bliskości, w tym uprawiania seksu.

Stanie ponad tym to wymaga pracy nad sobą i nikt nie będzie wolny od tego (od uprawiania wolnego seksu) bez tej pracy. Sugerujesz, że stanie pod tym jest właściwe? A ja uważam, że to zniewolenie. Wolność od spraw tego świata jest wolnością dobrze rozumianą. Potrzeba bliskości to jedno, panowanie nat tym rozumem i wolą, czyli wolna wola - to druga sprawa. W pewnych sprawach chodzi o poskromienie natury i wejście ponad to. Czy ja stoje ponad tym? Staram się. Bywa różnie. Staram się tak działać, by nie krzywdzić innych. Świat nic nie ułatwia. Wręcz odwrotnie. Sama reklama bazuje na seksualności i bezwzględnie wykorzystuje tutaj człowieka. Powtarzam: być ponad to jest wynikiem pracy nad sobą. Poddanie się naturze (naturalizm chyba) prowadzi do zachowań bardziej zbiżonych to zwierząt jak do ludzi. W Kościele chodzi o człowieka, aby go udoskonalać. Jest kult sakrum, nie profanum. Skoro tak, to chyba sporo ludzi jednak uznaje pewne wartości za "ponad to", czy nie? Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka - tak się mówi. Wg mnie wolność, której każdy szuka, pojawia się właśnie w związku z jedną osobą. Tylko ten związek musi być wolnym wyborem. W związku natomiast wolność polega na wzajemnym dawaniu siebie bezinteresownie! Tzw bezinteresowny dar z siebie. Trudno by było tak sobą obdarowywać wszystkich i co z bezinteresownością. Jeżeli zaspokajam siebie kimś, to nie jest wolność i nie jest bezinteresowne. Bardziej wymiana może. Ale - co kto lubi. No, ale przyjemność to nie radość.


Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Nie piszę nic o ideologii. Poruszam temat seksu(alnego) korzystania z własnego ciała. I jakie to może nieść konsekwencje dla ciała i duszy.

Moim zdaniem ideologię sam sobie stworzyłeś - na potrzeby wyjaśnienia sobie samemu i otoczeniu dlaczego pomimo 45 lat temat seksu wciąż jest Ci obcy, przynajmniej od strony praktycznej. Od razu zaznaczę, że swoje przypuszczania opieram na obserwacji otoczenia i lekturze postów podobnych do Ciebie osób.

Nie mam żadnej ideologii. Słucham jedynie mądrych ludzi i staram się zrozumieć ich tok myślenia. Oczywiście bazujemy na nauce i na kulturze, ale tej europejskiej. Czyli wiara katolicka, chrześcijańska, filozofia grecka i rzymska. Gdzie tutaj ideologia? Dyskusja dotyczy szkodliwości zakazu wolnego seksu, który prowadzi do zniewolenia. I dlatego jest zakaz.

Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

A tutaj są dzieci na forum? Czy dorośli? I sądzisz, że można tak komuś dorosłemu wtykać? Chyba - jak na mój rozum - obraziłaś sporą jak nie 100% osób na forum. Ja odnoszę się do tematu i czasem polemizuję z konkretnymi osobami. Jak ktos czyta, to chyba nie musi brać tego do siebie? Ma rozum czy nie? Bo widzę, że pozbawiłaś forumowiczów rozumu tą uwagą.

Nie sądzę, że kogoś tym zdaniem obraziłam, ale jeśli tak, to posypię głowę popiołem i każdą osobę, która jednak poczuła się dotknięta, z osobna przeproszę. W moim odczuciu i wbrew temu co twierdzisz, jednak usiłujesz forsować swoje zdanie, nie dopuszczając przy tym, że można myśleć inaczej i to myślenie może być tak samo słuszne i dobre jak Twoje własne. Jeśli mi nie wierzysz, to przeczytaj swoje posty napisane w tym wątku próbując spojrzeć na nie oczami człowieka stojącego z boku. Skądś mi się w końcu to odczucie wzięło wink.

Jeżeli bazujesz na własnych odczuciach, to możesz dowolnie oceniać i nie jesteś obiektywna. Ty czujesz tak, ktoś inny inaczej. To już nawet mało lotni celebryci są w stanie dojść z czasem, że nie można się sugerować tym, co inni o nas myślą (bo cos tam czują, cos tam im w duszy gra). Trzeba konsekwentnie trzymać się prawdy obiektywnej. A ona nie bazuje na odczuciach.

140

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:

Pytanie brzmiało, ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?
Według Ciebie powinna znać jego grzechy i choroby. Nic więcej nie wymieniłeś smile

Rodzicom nic do tego, kto wchodzi w rodzinę, to syn czy córka mają być szczęśliwi w swoim małżeństwie, nie rodzice. Zresztą - nawet w Biblii masz o tym wyraźnie napisane... więc jednak trollujesz smile

"Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta."

JW - napisałem "No i cała reszta".
Ja wymieniłem to, co jest najważniejsze.
I nie wnikam w pismo święte, po prostu moje zdanie na ten temat napisałem.
To TY trollujesz.

141

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Pytanie brzmiało, ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?
Według Ciebie powinna znać jego grzechy i choroby. Nic więcej nie wymieniłeś smile

Rodzicom nic do tego, kto wchodzi w rodzinę, to syn czy córka mają być szczęśliwi w swoim małżeństwie, nie rodzice. Zresztą - nawet w Biblii masz o tym wyraźnie napisane... więc jednak trollujesz smile

"Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta."

JW - napisałem "No i cała reszta".

Co to jest ta reszta w takim razie? Bo nie wymieniłeś...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

142

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Pytanie brzmiało, ile to jest "to, co powinna" wiedzieć dziewczyna o facecie, z którym ma brać ślub?
Według Ciebie powinna znać jego grzechy i choroby. Nic więcej nie wymieniłeś smile

Rodzicom nic do tego, kto wchodzi w rodzinę, to syn czy córka mają być szczęśliwi w swoim małżeństwie, nie rodzice. Zresztą - nawet w Biblii masz o tym wyraźnie napisane... więc jednak trollujesz smile

"Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta."

JW - napisałem "No i cała reszta".

Co to jest ta reszta w takim razie? Bo nie wymieniłeś...

Ja wymieniłem to, co jest trudne do wykonania i powinno być najważniejsze i wykonane. Cała reszta to cała reszta. Może być dowolna. Jak ktoś zrobi co napisałem, to cała reszta ma mniejsze znaczenie. Zastanów się może. Bo tak sobie strzelasz pytanka, ale ja nie widzę u Ciebie myślenia. Może idź na randkę i zapytaj o grzechy kolesia - sama zobaczysz reakcję. Może zaczniesz wtedy coś kumać. No ja Ci całego życia nie wyjaśnię.

143

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

"Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta. Ale zdrowie duchowe i ciała to powiedzmy jest tip-top wiedzy. Skoro mają być jednym ciałem, to chyba logiczne. I oczywiście on o niej toże samo. Innymi słowy: czysta dusza i czysty "członek". Jak ktoś sobie pobrudzi za bardzo, to raczej żadna porządna dziewczyna nie będzie nim zainteresowana i o to chodzi głównie w zakazie. Jak ktoś lubi hazard to pcha "członka" gdzie popadnie, potem laboratorium i na dwoje babeczka mu powróży. Czy jasno się wypowiadam? Wiadomo jak to jest czyścić się ze smoły - można tylko rozmazać se bardziej. I dlatego jest zakaz brudzenia sobie facjaty, bo to i tak będzie widać i tak."

O Boże. Nie wiem nawet jak to skomentować.

144 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-05 12:51:34)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

"Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta."

JW - napisałem "No i cała reszta".

Co to jest ta reszta w takim razie? Bo nie wymieniłeś...

Ja wymieniłem to, co jest trudne do wykonania i powinno być najważniejsze i wykonane. Cała reszta to cała reszta. Może być dowolna. Jak ktoś zrobi co napisałem, to cała reszta ma mniejsze znaczenie. Zastanów się może. Bo tak sobie strzelasz pytanka, ale ja nie widzę u Ciebie myślenia. Może idź na randkę i zapytaj o grzechy kolesia - sama zobaczysz reakcję. Może zaczniesz wtedy coś kumać. No ja Ci całego życia nie wyjaśnię.

A po co miałabym pytać kolesia o jego grzechy? Czy ja jego spowiednik jestem?

Widzisz, sam piszesz, że reszta jest nieważna... więc facet może lać kobietę, a kobieta być alkoholiczką, ważne, żeby seksu przed ślubem nie uprawiali...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

145 Ostatnio edytowany przez jjbp (2018-10-05 13:03:15)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

MmJUTnetPL
Czytam cały ten wątek z zaciekawieniem nie mniej jednak odnoszę wrażenie że innych pouczasz odnośnie tego że "wszyscy są inni, twoje odczucia są tylko obiektywne, twoje zdanie to tylko twoje zdanie" natomiast sam swoim słowom nadajesz rangę prawdy, nie zaś opinii. Moze nie mówisz tego wprost ale da się to wyraźnie wyczytać między wierszami. Nie będę komentować, czy uważam Twoje poglądy za zbieżne czy rozbieżne z moimi bo nie w tym rzecz ale wyraźnie rzuca się w oczy, że nie traktujesz rozmówcy jako równego sobie w dyskusji. Może zatem forum nie jest dla Ciebie odpowiednim miejscem. Takie spostrzeżenie od kogoś z boku, mały off top

146

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:

Mało kto może w Twoim otoczeniu sobie zadaje trudne pytania?

I tu się głęboko mylisz, bo otaczam się głównie ludźmi, którzy zadają sobie trudne pytania. Rzecz w tym, że dochodzimy do innych wniosków i nie umartwiamy sprawami, które nie są warte umartwiania.

mmJUTnetPL napisał/a:


Tak - trawa jest zielona. Ale my rozmawiamy o problemie zakazu seksu. Czy on szkodzi czy nie. Wolność w seksie dla mnie to to samo co los [nieregulaminowy link] O ile wiemy - zmarł młodo. Wolność miał mega. Czy o to nam - ludziom - chodzi? O taką wolność? Czy zatem zakazywanie tej wolności jest takie złe? No szukał ten artysta podobnych do siebie i nawet znajdował. Czy zakaz tej wolności (wg mnie źle rozumianej wolności, bo czym innym jest wolność do, innym od) mógł go uratować? Czy był wolny od seksu (mógł go nie uprawiać?)? Chyba nie - zatem nie był wolny. Wolność w seksie prowadzi do zniewolenia seksem i dlatego jest zakaz. Ja tak to rozumiem.

Człowieku, raz jeszcze powtórzę - gubisz myśli. Mowa była o wolności w sensie braku sztucznie narzuconych ograniczeń, że tylko po ślubie, tylko po bożemu i wiele takich, które powodują głównie frustrację. Spójrzmy prawdzie w oczy - to JEST mało atrakcyjne dla większości społeczeństwa. Nie było jednak mowy o rozwiązłości, braku szacunku dla siebie samego i drugiego człowieka, nie było mowy o braku zasad moralnych i etycznych, a Ty od razu wyskakujesz z jakimiś skrajnościami.

mmJUTnetPL napisał/a:

Stanie ponad tym to wymaga pracy nad sobą i nikt nie będzie wolny od tego (od uprawiania wolnego seksu) bez tej pracy. Sugerujesz, że stanie pod tym jest właściwe? A ja uważam, że to zniewolenie. Wolność od spraw tego świata jest wolnością dobrze rozumianą. Potrzeba bliskości to jedno, panowanie nat tym rozumem i wolą, czyli wolna wola - to druga sprawa. W pewnych sprawach chodzi o poskromienie natury i wejście ponad to. Czy ja stoje ponad tym? Staram się. Bywa różnie. Staram się tak działać, by nie krzywdzić innych. Świat nic nie ułatwia. Wręcz odwrotnie. Sama reklama bazuje na seksualności i bezwzględnie wykorzystuje tutaj człowieka. Powtarzam: być ponad to jest wynikiem pracy nad sobą. Poddanie się naturze (naturalizm chyba) prowadzi do zachowań bardziej zbiżonych to zwierząt jak do ludzi. W Kościele chodzi o człowieka, aby go udoskonalać. Jest kult sakrum, nie profanum. Skoro tak, to chyba sporo ludzi jednak uznaje pewne wartości za "ponad to", czy nie? Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka - tak się mówi. Wg mnie wolność, której każdy szuka, pojawia się właśnie w związku z jedną osobą. Tylko ten związek musi być wolnym wyborem. W związku natomiast wolność polega na wzajemnym dawaniu siebie bezinteresownie! Tzw bezinteresowny dar z siebie. Trudno by było tak sobą obdarowywać wszystkich i co z bezinteresownością. Jeżeli zaspokajam siebie kimś, to nie jest wolność i nie jest bezinteresowne. Bardziej wymiana może. Ale - co kto lubi. No, ale przyjemność to nie radość.

Chyba nadal nie rozumiesz co zawarłam pod stwierdzeniem "ubrałeś to sobie w ideologię", zatem zapytam wprost: co takiego się stało, że masz 45 lat i wciąż nie pozbyłeś się prawictwa? Bo nie uwierzę, że był to Twój świadomy wybór, czyli w imię tej pracy nad sobą, którą usiłujesz nam tu sprzedać, sam sobie to narzuciłeś. 

mmJUTnetPL napisał/a:

Nie mam żadnej ideologii. Słucham jedynie mądrych ludzi i staram się zrozumieć ich tok myślenia. Oczywiście bazujemy na nauce i na kulturze, ale tej europejskiej. Czyli wiara katolicka, chrześcijańska, filozofia grecka i rzymska. Gdzie tutaj ideologia? Dyskusja dotyczy szkodliwości zakazu wolnego seksu, który prowadzi do zniewolenia. I dlatego jest zakaz.

A czy to właśnie nie wiadome zakazy i ograniczenia są zniewoleniem? Przy czym raz jeszcze powtarzam, że nie chodzi tu o łamanie zasad jako takich i w powszechnym tego słowa ujęciu, bo przecież zakazy wynikające z religii, to nie są jedyne, które wymyśliła ludzkość. 
Poza tym, widzisz, mądrość ludzka też jest pojęciem względnym, zwłaszcza jeśli odnosi się do światopoglądu.

mmJUTnetPL napisał/a:

Jeżeli bazujesz na własnych odczuciach, to możesz dowolnie oceniać i nie jesteś obiektywna. Ty czujesz tak, ktoś inny inaczej. To już nawet mało lotni celebryci są w stanie dojść z czasem, że nie można się sugerować tym, co inni o nas myślą (bo cos tam czują, cos tam im w duszy gra). Trzeba konsekwentnie trzymać się prawdy obiektywnej. A ona nie bazuje na odczuciach.

A to do czego mam odnieść? Bo wyraźnie popłynąłeś. Zapytałam wprost czy ktoś poczuł się obrażony, ale póki co nikt nie wyraził takiego zdania.
Jeśli uważasz, że Twoja prawda jest obiektywną, to śmiem się nie zgodzić. To co forsujesz nosi wybitne znamiona subiektywizmu. Na dokładkę mnóstwo w tym pychy, ale o tym już wcześniej wspominałam.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

147

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
jjbp napisał/a:

[...]jednak odnoszę wrażenie że innych pouczasz odnośnie tego że "wszyscy są inni, twoje odczucia są tylko obiektywne, twoje zdanie to tylko twoje zdanie" natomiast sam swoim słowom nadajesz rangę prawdy, nie zaś opinii. Moze nie mówisz tego wprost ale da się to wyraźnie wyczytać między wierszami. Nie będę komentować, czy uważam Twoje poglądy za zbieżne czy rozbieżne z moimi bo nie w tym rzecz ale wyraźnie rzuca się w oczy, że nie traktujesz rozmówcy jako równego sobie w dyskusji[…]

Tu nie ma nad czym się zastanawiać. Jak facet nie zaruchał do 45 roku życia, to musi sobie dorobić do tego odpowiednią legendę żeby zachować choć odrobinę szacunku do siebie. A ponieważ ta legenda jest istotą tego szacunku i wiary w siebie, to staje się dogmatem, którego nie można odstąpić. Tak więc szkoda języka...

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

148

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
ConniaB napisał/a:

"Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta. Ale zdrowie duchowe i ciała to powiedzmy jest tip-top wiedzy. Skoro mają być jednym ciałem, to chyba logiczne. I oczywiście on o niej toże samo. Innymi słowy: czysta dusza i czysty "członek". Jak ktoś sobie pobrudzi za bardzo, to raczej żadna porządna dziewczyna nie będzie nim zainteresowana i o to chodzi głównie w zakazie. Jak ktoś lubi hazard to pcha "członka" gdzie popadnie, potem laboratorium i na dwoje babeczka mu powróży. Czy jasno się wypowiadam? Wiadomo jak to jest czyścić się ze smoły - można tylko rozmazać se bardziej. I dlatego jest zakaz brudzenia sobie facjaty, bo to i tak będzie widać i tak."

O Boże. Nie wiem nawet jak to skomentować.

Tematem jest : Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego.
Ja zdanie wyraziłem. Po co to komentować???

149

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Co to jest ta reszta w takim razie? Bo nie wymieniłeś...

Ja wymieniłem to, co jest trudne do wykonania i powinno być najważniejsze i wykonane. Cała reszta to cała reszta. Może być dowolna. Jak ktoś zrobi co napisałem, to cała reszta ma mniejsze znaczenie. Zastanów się może. Bo tak sobie strzelasz pytanka, ale ja nie widzę u Ciebie myślenia. Może idź na randkę i zapytaj o grzechy kolesia - sama zobaczysz reakcję. Może zaczniesz wtedy coś kumać. No ja Ci całego życia nie wyjaśnię.

A po co miałabym pytać kolesia o jego grzechy? Czy ja jego spowiednik jestem?

Widzisz, sam piszesz, że reszta jest nieważna... więc facet może lać kobietę, a kobieta być alkoholiczką, ważne, żeby seksu przed ślubem nie uprawiali...

Aha, tu Ciebie boli. No to zapytaj o grzechy a na pewno wyjdzie z kim masz sprawę. Jak się zapulta to omijasz i po zawodach.

150

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
ConniaB napisał/a:

"Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta. Ale zdrowie duchowe i ciała to powiedzmy jest tip-top wiedzy. Skoro mają być jednym ciałem, to chyba logiczne. I oczywiście on o niej toże samo. Innymi słowy: czysta dusza i czysty "członek". Jak ktoś sobie pobrudzi za bardzo, to raczej żadna porządna dziewczyna nie będzie nim zainteresowana i o to chodzi głównie w zakazie. Jak ktoś lubi hazard to pcha "członka" gdzie popadnie, potem laboratorium i na dwoje babeczka mu powróży. Czy jasno się wypowiadam? Wiadomo jak to jest czyścić się ze smoły - można tylko rozmazać se bardziej. I dlatego jest zakaz brudzenia sobie facjaty, bo to i tak będzie widać i tak."

O Boże. Nie wiem nawet jak to skomentować.

Tematem jest : Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego.
Ja zdanie wyraziłem. Po co to komentować???

Bo wypowiadając się na publicznym forum musisz liczyć się z tym, że Twoje wypowiedzi mogą zostać skomentowane, nawet jeśli w swoim mniemaniu głosisz prawdy objawione, niepodlegające dyskusji smile
Jeśli to Ci nie odpowiada, to musisz poszukać sobie innego miejsca w internecie, np. załóż bloga i wyłącz możliwość komentowania smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

151

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Mało kto może w Twoim otoczeniu sobie zadaje trudne pytania?

I tu się głęboko mylisz, bo otaczam się głównie ludźmi, którzy zadają sobie trudne pytania. Rzecz w tym, że dochodzimy do innych wniosków i nie umartwiamy sprawami, które nie są warte umartwiania.

mmJUTnetPL napisał/a:


Tak - trawa jest zielona. Ale my rozmawiamy o problemie zakazu seksu. Czy on szkodzi czy nie. Wolność w seksie dla mnie to to samo co los [nieregulaminowy link] O ile wiemy - zmarł młodo. Wolność miał mega. Czy o to nam - ludziom - chodzi? O taką wolność? Czy zatem zakazywanie tej wolności jest takie złe? No szukał ten artysta podobnych do siebie i nawet znajdował. Czy zakaz tej wolności (wg mnie źle rozumianej wolności, bo czym innym jest wolność do, innym od) mógł go uratować? Czy był wolny od seksu (mógł go nie uprawiać?)? Chyba nie - zatem nie był wolny. Wolność w seksie prowadzi do zniewolenia seksem i dlatego jest zakaz. Ja tak to rozumiem.

Człowieku, raz jeszcze powtórzę - gubisz myśli. Mowa była o wolności w sensie braku sztucznie narzuconych ograniczeń, że tylko po ślubie, tylko po bożemu i wiele takich, które powodują głównie frustrację. Spójrzmy prawdzie w oczy - to JEST mało atrakcyjne dla większości społeczeństwa. Nie było jednak mowy o rozwiązłości, braku szacunku dla siebie samego i drugiego człowieka, nie było mowy o braku zasad moralnych i etycznych, a Ty od razu wyskakujesz z jakimiś skrajnościami.

mmJUTnetPL napisał/a:

Stanie ponad tym to wymaga pracy nad sobą i nikt nie będzie wolny od tego (od uprawiania wolnego seksu) bez tej pracy. Sugerujesz, że stanie pod tym jest właściwe? A ja uważam, że to zniewolenie. Wolność od spraw tego świata jest wolnością dobrze rozumianą. Potrzeba bliskości to jedno, panowanie nat tym rozumem i wolą, czyli wolna wola - to druga sprawa. W pewnych sprawach chodzi o poskromienie natury i wejście ponad to. Czy ja stoje ponad tym? Staram się. Bywa różnie. Staram się tak działać, by nie krzywdzić innych. Świat nic nie ułatwia. Wręcz odwrotnie. Sama reklama bazuje na seksualności i bezwzględnie wykorzystuje tutaj człowieka. Powtarzam: być ponad to jest wynikiem pracy nad sobą. Poddanie się naturze (naturalizm chyba) prowadzi do zachowań bardziej zbiżonych to zwierząt jak do ludzi. W Kościele chodzi o człowieka, aby go udoskonalać. Jest kult sakrum, nie profanum. Skoro tak, to chyba sporo ludzi jednak uznaje pewne wartości za "ponad to", czy nie? Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka - tak się mówi. Wg mnie wolność, której każdy szuka, pojawia się właśnie w związku z jedną osobą. Tylko ten związek musi być wolnym wyborem. W związku natomiast wolność polega na wzajemnym dawaniu siebie bezinteresownie! Tzw bezinteresowny dar z siebie. Trudno by było tak sobą obdarowywać wszystkich i co z bezinteresownością. Jeżeli zaspokajam siebie kimś, to nie jest wolność i nie jest bezinteresowne. Bardziej wymiana może. Ale - co kto lubi. No, ale przyjemność to nie radość.

Chyba nadal nie rozumiesz co zawarłam pod stwierdzeniem "ubrałeś to sobie w ideologię", zatem zapytam wprost: co takiego się stało, że masz 45 lat i wciąż nie pozbyłeś się prawictwa? Bo nie uwierzę, że był to Twój świadomy wybór, czyli w imię tej pracy nad sobą, którą usiłujesz nam tu sprzedać, sam sobie to narzuciłeś. 

mmJUTnetPL napisał/a:

Nie mam żadnej ideologii. Słucham jedynie mądrych ludzi i staram się zrozumieć ich tok myślenia. Oczywiście bazujemy na nauce i na kulturze, ale tej europejskiej. Czyli wiara katolicka, chrześcijańska, filozofia grecka i rzymska. Gdzie tutaj ideologia? Dyskusja dotyczy szkodliwości zakazu wolnego seksu, który prowadzi do zniewolenia. I dlatego jest zakaz.

A czy to właśnie nie wiadome zakazy i ograniczenia są zniewoleniem? Przy czym raz jeszcze powtarzam, że nie chodzi tu o łamanie zasad jako takich i w powszechnym tego słowa ujęciu, bo przecież zakazy wynikające z religii, to nie są jedyne, które wymyśliła ludzkość. 
Poza tym, widzisz, mądrość ludzka też jest pojęciem względnym, zwłaszcza jeśli odnosi się do światopoglądu.

mmJUTnetPL napisał/a:

Jeżeli bazujesz na własnych odczuciach, to możesz dowolnie oceniać i nie jesteś obiektywna. Ty czujesz tak, ktoś inny inaczej. To już nawet mało lotni celebryci są w stanie dojść z czasem, że nie można się sugerować tym, co inni o nas myślą (bo cos tam czują, cos tam im w duszy gra). Trzeba konsekwentnie trzymać się prawdy obiektywnej. A ona nie bazuje na odczuciach.

A to do czego mam odnieść? Bo wyraźnie popłynąłeś. Zapytałam wprost czy ktoś poczuł się obrażony, ale póki co nikt nie wyraził takiego zdania.
Jeśli uważasz, że Twoja prawda jest obiektywną, to śmiem się nie zgodzić. To co forsujesz nosi wybitne znamiona subiektywizmu. Na dokładkę mnóstwo w tym pychy, ale o tym już wcześniej wspominałam.

Ja się trzymam prawdy obiektywnej, czyli znanych prawd. A widzę, że nie wiesz chyba nawet co to takiego. Jak się dowiesz, to może załapiesz o czym piszę. Prawda obiektywna jest nam dana i zadana. Trzeba też się wysilić by ją poznać i zrozumieć. A wszelkie własne subiektywne poglądy mogą być różne. Jedna prawda i miliardy osobistych poglądów. Skonfrontuj własne poglądy z prawdą, to będziesz miała wtedy wynik i sama siebie ocenisz: mylisz się czy nie. Jak skonfrontujesz własne poglądy z Gienkiem, to nic się nie dowiesz. Ideologia to zawsze jest nie cała prawda. Ale dobrze symuluje prawdę. Masz jakieś własne poglądy na temat tematu? Chętnie posłuchamy.

152

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
ConniaB napisał/a:

"Wszystkie jego grzechy i szczególnie te najcięższe. To powinna wiedzieć ona i jej rodzice, bo to poważna decyzja. Dodatkowo wszelkie choroby, które wpływają na dobro związku. To na początek. No i cała reszta. Ale zdrowie duchowe i ciała to powiedzmy jest tip-top wiedzy. Skoro mają być jednym ciałem, to chyba logiczne. I oczywiście on o niej toże samo. Innymi słowy: czysta dusza i czysty "członek". Jak ktoś sobie pobrudzi za bardzo, to raczej żadna porządna dziewczyna nie będzie nim zainteresowana i o to chodzi głównie w zakazie. Jak ktoś lubi hazard to pcha "członka" gdzie popadnie, potem laboratorium i na dwoje babeczka mu powróży. Czy jasno się wypowiadam? Wiadomo jak to jest czyścić się ze smoły - można tylko rozmazać se bardziej. I dlatego jest zakaz brudzenia sobie facjaty, bo to i tak będzie widać i tak."

O Boże. Nie wiem nawet jak to skomentować.

Tematem jest : Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego.
Ja zdanie wyraziłem. Po co to komentować???

Bo wypowiadając się na publicznym forum musisz liczyć się z tym, że Twoje wypowiedzi mogą zostać skomentowane, nawet jeśli w swoim mniemaniu głosisz prawdy objawione, niepodlegające dyskusji smile
Jeśli to Ci nie odpowiada, to musisz poszukać sobie innego miejsca w internecie, np. załóż bloga i wyłącz możliwość komentowania smile

To może przestań komentować "wkoło-macieju" a zacznij się wypowiadać - chętnie poznamy Twoje zdanie. Komentowanie wymaga jednak mniej odwagi jak własna wypowiedź w temacie.

153

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Tematem jest : Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego.
Ja zdanie wyraziłem. Po co to komentować???

Bo wypowiadając się na publicznym forum musisz liczyć się z tym, że Twoje wypowiedzi mogą zostać skomentowane, nawet jeśli w swoim mniemaniu głosisz prawdy objawione, niepodlegające dyskusji smile
Jeśli to Ci nie odpowiada, to musisz poszukać sobie innego miejsca w internecie, np. załóż bloga i wyłącz możliwość komentowania smile

To może przestań komentować "wkoło-macieju" a zacznij się wypowiadać - chętnie poznamy Twoje zdanie. Komentowanie wymaga jednak mniej odwagi jak własna wypowiedź w temacie.

Wypowiedziałam już swoje zdanie na ten temat, wystarczy umieć czytać. A Ty zastosuj się do regulaminu forum, nie pisz posta pod postem i nie rób prywatnych wycieczek w stronę innych Użytkowników smile Pozdrawiam smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

154 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-05 14:59:59)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
kicur napisał/a:

Porozmawiajmy spokojnie bez propagandy.
Wśród księży a także portali katolickich w stylu Fronda dominuje wiejski bolesny bełkot w stylu "wiedziały gały co brały. A nic wiedziały ponieważ jak wynika ze statystyk i także mojej obserwacji problemy zaczynają się dopiero po wspólnym zamieszkaniu. Wcześniej motylki oraz pojedyncze spotkania z partnerem skutecznie ukrywają charakter przemocowca. Nawet nie musi być w tym okresie znaków. Teraz sedno. Powiedzmy Joanna przyjęła zaręczyny Tomasza. Tomasz niby jest w porządku, zależy mu na niej więc prosi o zaręczyny ona je w końcu przyjmuje. Problem zaczyna się później ponieważ w tym momencie specjaliści, księża a także blogerki i blogerzy także na tym portalu doradzają WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ CZYLI WSPÓLNE ZAMIESZKANIE NA PRÓBĘ GDY SA JAKIEŚ WĄTPLIWOŚCI. I tu zaczyna się problem ponieważ CI SAMI MĄDRZY UWAGA uważają że seks nie jest najważniejszy ale jest bardzo ważny. Mówił o tym nawet sam ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk. Ci sami mówią że jak razem zamieszkacie to seks będzie naturalnym spoiwem danym przez Boga/matkę naturę rodzajowi ludzkiemu. Niby prawda ale jak to zebrać i połączyć do kupy to wyjdzie sama sprzeczność......
Kontynuujmy więc historyjkę Kochająca Joanna jako szanująca się osoba  dedycje się na wspólne zamieszkanie by poznać lepiej partnera tak słyszała od swojej matki która chce dla niej dobrze. Od przyjaciółki dalszej rodziny a także od blogerów, nawet ksiądz był za, choć liczy na szybki ślub. No i zamieszkała jako że już zaczęła dojrzewać to podobnie jak jej maż choć w mniejszym stopniu zaczęła odczuwać potrzebę seksu. Jako katoliczka wie że przedmałżeński seks to grzech ale powoli zaczyna mieć mętlik w głowie ponieważ od tych samych osób słyszy że seks jest nie najważniejszą ale i tak bardzo ważną częścią związku. Z resztą Tomasz podobnie a nawet gorzej czuje się widząc codziennie Joanne. Jako że my mężczyźni potrzebujemy więcej fizycznych bodźców Tomasz doskonale znając jedyne dobre dla siebie wyjście z tej sytuacji postanawia porozmawiać ze swoją dziewczyną o ślubie jako jedynym wyjściu z tej chorej sytuacji. No i biorą ślub po ślubie  pomimo dobrego seksu facet powoli pokazuje swoje prawdziwe oblicze wychodzi z z niego przemocowiec czego ona po ślubie nie może przez długi czas pojąć. Czuje że to wszystko jej wina czuje się z tym źle i ukrywa wszystko przed swoją rodziną nawet własną matką.
Tak taki scenariusz jest bardzo częstym scenariuszem katolickich małżeństw. Z resztą jak tu się rozwieść po ślubie konkordatowym bądź kościelnym.

Moim zdaniem zezwolenie powszechne na seks(ualne) przebywanie razem i testowanie związku nie rozwiązuje zupełnie problemu i nie daje żadnej gwarancji, że po ślubie będzie już OK, bo przed jest OK. Jedynym rozwiązaniem - w razie wątpliwości co do partnera najmniejszej - jest rozstanie się przed ślubem i seksem. A jak wątpliwości brak, to ślub i seks. A ślub to jest inaczej : na dobre i złe, ale złe nie może pochodzić od współmałżonka, 0 zła, zatem, jak zło jest to jest w KK tzw separacja i to jest wtedy jedyne rozwiązanie. Problem jest głównie z winy ludzi, którzy po zawarciu związku nie zgłaszają problemów do kurii i do biskupa. Zakładam, że wtedy środowisko kościelne nie wie nawet o skali problemów po ślubie i wszystko jest zamiatane pod dywan. Ale to wina ludzi, bo nie znają własnych praw nawet.

Dodam też, że wybranie kogoś na całe życie to nie jest zabawa w seks. To zupełnie inne rejony ciała trzeba przebadać. Akurat narządy rozrodcze są bardzo odporne na uszkodzenia i idealnie chronione przez całe ciało. Chodzi o rozum, który ma decydujące znaczenie w kwestii zdolności do roli ojca czy matki. A rozum testujemy zadając trudne pytania i słuchając dokładnie wypowiedzi osoby pytanej.

155

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Prawdą obiektywną jest np to że zabicie człowieka nie w obronie własnej lub czyjejś jest złe.
Szkodliwość / nieszkodliwosc seksu przed ślubem nie jest prawdą obiektywną.
Nie w każdym temacie istnieje prawda obiektywna. Są tematy gdzie wszystkie odpowiedzi są subiektywnym opiniami w których punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

156

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
jjbp napisał/a:

Prawdą obiektywną jest np to że zabicie człowieka nie w obronie własnej lub czyjejś jest złe.
Szkodliwość / nieszkodliwosc seksu przed ślubem nie jest prawdą obiektywną.
Nie w każdym temacie istnieje prawda obiektywna. Są tematy gdzie wszystkie odpowiedzi są subiektywnym opiniami w których punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Mowa jest o szkodliwości zakazu, nie seksu, zakazu seksu przed ślubem.

157

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Niech będzie ale niewiele to zmienia w kontekście mojej wypowiedzi

158

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
jjbp napisał/a:

Niech będzie ale niewiele to zmienia w kontekście mojej wypowiedzi

OK.

Zakaz seksu przed ślubem nie jest szkodliwy o ile go rozumiemy. Pod tym właśnie warunkiem.

Moim zdaniem zezwolenie powszechne na seks(ualne) przebywanie razem i testowanie związku nie rozwiązuje zupełnie problemu (np przemocy po ślubie) i nie daje żadnej gwarancji, że po ślubie będzie już OK, bo przed jest OK. Jedynym rozwiązaniem - w razie wątpliwości co do partnera najmniejszej - jest rozstanie się przed ślubem i seksem. A jak wątpliwości brak, to ślub i seks. A ślub to jest inaczej : na dobre i złe, ale złe nie może pochodzić od współmałżonka, 0 zła, zatem, jak zło jest to jest w KK tzw separacja i to jest wtedy jedyne rozwiązanie. Problem jest głównie z winy ludzi, którzy po zawarciu związku nie zgłaszają problemów do kurii i do biskupa. Zakładam, że wtedy środowisko kościelne nie wie nawet o skali problemów po ślubie i wszystko jest zamiatane pod dywan. Ale to wina ludzi, bo nie znają własnych praw nawet.

Dodam też, że wybranie kogoś na całe życie to nie jest zabawa w seks. To zupełnie inne rejony ciała trzeba przebadać. Akurat narządy rozrodcze są bardzo odporne na uszkodzenia i idealnie chronione przez całe ciało. Chodzi o rozum, który ma decydujące znaczenie w kwestii zdolności do roli ojca czy matki. A rozum testujemy zadając trudne pytania i słuchając dokładnie wypowiedzi osoby pytanej.

159

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
Gary napisał/a:

O w mordę! A kto ma taką wiedzę absolutną? Czy to nie Ci sami co "kaskę" brali aby stwierdzić, że twoje grzechy się nie liczą?

Myślę, że każdy kto miał seks przed ślubem już coś wie z własnego doświadczenia

W życiu bym nie wyszła za mąż bez seksu przed ślubem. Kota w worku niech kupuje ten, kto ma ochotę, ja nie muszę.

OK. Rozumiem Twoje zdanie. Seks daje Ci gwarancję, że po ślubie będzie OK. No to gratulacje. A jak mimo to po ślubie będzie źle, to co zrobisz? Ha?

160 Ostatnio edytowany przez jjbp (2018-10-05 15:40:21)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Nie wiem czemu tłumaczysz mi coś o co nie pytałam.
Przeczytalm ten wątek, Twoje wypowiedzi również i chyba mam już jakiś obraz tego co uważasz w temacie zakazu oraz samego seksu przed ślubem.
Ja zwróciłam tylko uwagę na używanie przez Ciebie słowa "obiektywna prawda" w tym wątku które moim zdaniem (!) jest niewłaściwe bo w tym zagadnieniu nie ma obiektywnej prawdy.

mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Myślę, że każdy kto miał seks przed ślubem już coś wie z własnego doświadczenia

W życiu bym nie wyszła za mąż bez seksu przed ślubem. Kota w worku niech kupuje ten, kto ma ochotę, ja nie muszę.

OK. Rozumiem Twoje zdanie. Seks daje Ci gwarancję, że po ślubie będzie OK. No to gratulacje. A jak mimo to po ślubie będzie źle, to co zrobisz? Ha?

Gwarancji nic Ci nie da ale zminimalizować ryzyko może smile
I tu wchodzi indywidualny wybór czy chce niektóre rzeczy sprawdzić przed ślubem czy też ryzykuje, zostawiam niewiadomą i liczę się z ewentualnym problemem.

161 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-05 15:41:20)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Myślę, że każdy kto miał seks przed ślubem już coś wie z własnego doświadczenia

W życiu bym nie wyszła za mąż bez seksu przed ślubem. Kota w worku niech kupuje ten, kto ma ochotę, ja nie muszę.

OK. Rozumiem Twoje zdanie. Seks daje Ci gwarancję, że po ślubie będzie OK. No to gratulacje. A jak mimo to po ślubie będzie źle, to co zrobisz? Ha?

Rozwiodę się. Ale przynajmniej nie od razu w noc poślubną, kiedy się okaże, że mój ukochany jest impotentem big_smile

Według Ciebie, brak seksu przed ślubem daje gwarancję, że wszystko będzie ok?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

162

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
jjbp napisał/a:

Nie wiem czemu tłumaczysz mi coś o co nie pytałam.
Przeczytalm ten wątek, Twoje wypowiedzi również i chyba mam już jakiś obraz tego co uważasz w temacie zakazu oraz samego seksu przed ślubem.
Ja zwróciłam tylko uwagę na używanie przez Ciebie słowa "obiektywna prawda" w tym wątku które moim zdaniem (!) jest niewłaściwe bo w tym zagadnieniu nie ma obiektywnej prawdy.

mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

W życiu bym nie wyszła za mąż bez seksu przed ślubem. Kota w worku niech kupuje ten, kto ma ochotę, ja nie muszę.

OK. Rozumiem Twoje zdanie. Seks daje Ci gwarancję, że po ślubie będzie OK. No to gratulacje. A jak mimo to po ślubie będzie źle, to co zrobisz? Ha?

Gwarancji nic Ci nie da ale zminimalizować ryzyko może smile

Nie badałem tego zagadnienia pod kątem tego, czy jest jakaś obiektywna prawda w zakazie.
Wg mnie za zakazem stoi obiektywna prawda o tym, do czego prowadzi i co ogranicza traktowanie seksualności jako sfery pozbawionej sacrum.
Wg mnie seksualność dobrze rozumiana jest związana z rozwojem duchowym, zatem też z rozumem i jego rozwojem.
Z ww wynika, że podejście sakramentalne do aktu miłosnego jest prawidłowe i włączenie tego aktu w obszar zarezerwowany tylko dla małżonków też wg mnie jest bardzo logiczne.
Kto się nie zgadza z tym i idzie własnymi ścieżkami, to taka osoba robi to na własne ryzyko.
Gabinety lekarskie są pełne osób, które muszą potem słono płacić za pomoc wszelką.
I z tych gabinetów potem płynie informacja do podręczników i poradników o ile wiem, zatem mamy możliwość poznania prawdy statystycznie dość obiektywnej.
Ja osobiście sporo razy słyszałem, że seks przed ślubem prowadzi do właśnie kłopotów w związku po ślubie. Natomiast czystość przed i po ślubie scala związek bardzo mocno.

163 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2018-10-05 16:06:23)

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
santapietruszka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

W życiu bym nie wyszła za mąż bez seksu przed ślubem. Kota w worku niech kupuje ten, kto ma ochotę, ja nie muszę.

OK. Rozumiem Twoje zdanie. Seks daje Ci gwarancję, że po ślubie będzie OK. No to gratulacje. A jak mimo to po ślubie będzie źle, to co zrobisz? Ha?

Rozwiodę się. Ale przynajmniej nie od razu w noc poślubną, kiedy się okaże, że mój ukochany jest impotentem big_smile

Według Ciebie, brak seksu przed ślubem daje gwarancję, że wszystko będzie ok?

Zachowanie czystości przed i po ślubie scala związek, dodatkowo łączy i podnosi na duchu. A kłopotów i problemów będzie sporo, to masz gwarantowane zawsze.
Wejście w związek zawsze prowadzi do problemów i kłopotów, których nie ma singiel. To oczywiste. Chodzi o wytrwanie w tym.
Dla mnie uprawianie miłości przed ślubem świadczy o lekkomyślności i też zwiększa ryzyko, że ktoś skoczy sobie na bok.

164

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Mogliby też zakazać jazdy autem. Dużo osób jest u lekarzy i grabarzy z tego powodu.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

165

Odp: Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego
Gary napisał/a:

Mogliby też zakazać jazdy autem. Dużo osób jest u lekarzy i grabarzy z tego powodu.

Zazwyczaj wtedy, kiedy przekroczyli zakazy. Bo nie sądzę, że osoby ostrożne, uważne i znające dokładnie kodeks lądują co chwilę w grobie czy na stole operacyjnym.
Zresztą zakaz seksu bym porównał do zakazu jazdy pod prąd jak już.

Posty [ 111 do 165 z 219 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Szkodliwość zakazu seksu przedmałżeńskiego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018