Ja to małego pieska-maskotki bym chyba mieć nie mogła, jak idę do kogoś, kto takiego ma, to cały czas się stresuję, że go niechcący nadepnę.
Podobne tematy
132 2014-08-08 03:35:07 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-08 03:37:30)
No, ale to byl krolik jako 'pet' ich i nie hodowlany. Moj maz urodzil sie w duzym miescie w UK, i jak to sie dzialo, to juz takie cos tutaj napewno nie bylo norma, skoro tak ich to zaszokowalo.
Ich rodzice to po prostu para psychopatow. Ja nawet dokladnie nie wiem co sie tam dzialo w tym domu. Ale wiem, ze on uciekl jak mial 16 lat , a jego brat i siostra sie zabili z powodu rodzicow.
Reszta zyjacego rodzenstwa nie rozmawia z rodzicami i zadne z nich nie ma dzieci ani partnera ani zwierzat. Poza moim mezem, ktory ma mnie.
Haha, no jak sie pytam co zrobi jak kot mu usiadzie na klawiature, to on reka reka w stol uderza, zeby pokazac jak kot dostanie. A tym czasem krytykuje mnie jak kota po lapie laskocze jak kot chce spac.
Haha, no jak sie pytam co zrobi jak kot mu usiadzie na klawiature, to on reka reka w stol uderza, zeby pokazac jak kot dostanie. A tym czasem krytykuje mnie jak kota po lapie laskocze jak kot chce spac.
Yup, jestem I-DEN-TYCZ-NA. ![]()
Kot na klawiaturze ewidentnie łamie zasady współżycia domowego ze mną, więc groźby łomotu się słusznie należą, ale jak sobie śpi spokojnie, to po co go łaskotać, niech sobie śpi. ^^
Rodziców psychopatów współczuję, posłuchałam co nieco o tego typu domach, to sobie mogę wyobrazić.
To moja mama miała całkiem normalny dom, zero psychopatii, tylko wtedy w Polsce tak było, że jak zwierzę można było potraktować użytkowo, to się tak traktowało. Pies też nie był tylko do zabawy, a miał być czujny i pilnować domu, a kot miał być łowny. Takie czasy.
134 2014-08-08 03:44:29 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 03:46:59)
Vian wierz mi że to nie jest mała maskotka, westy mają bardzo zadziorny charakter, są inteligentne, serdeczne, ale dość samowolne no i to psy myśliwskie, ostatnio wyniuchała jeża, który utknął w ogrodzeniu i go wyciągaliśmy.
Dlatego mój kot siedzi teraz na wsi bo do domu to on się nie nadawał, nudziło mu się i ściągał firany, pranie, łaził po blatach i kradł jedzenie mimo że michę miał pełną, teraz sobie biega po ogrodzie i trochę się uspokoił ![]()
Małpko, "maskotka" w sensie gabarytów i wizualnym. ;-)
Po prostu całe życie miałam psy, od mojego urodzenia w domu był pies, tylko zawsze był to raczej duży pies, najpierw ogar, potem owczarki niemieckie, a ostatnio pół wyżeł, pół sznaucer, też taki konkretny kawał psiaka. Na razie tylko żadnego nie mam, bo po prostu jeszcze się finansowo nie podniosłam po leczeniu ostatniego i mnie zwyczajnie nie byłoby stać na niego jakby coś znowu się stało.
136 2014-08-08 03:48:55 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-08 03:50:22)
Ja stwierdzilam, ze jak maz nie bedzie umial dobrze traktowac kota to ja biore futrzaka i sie wyprowadzam
Nie musimy razem mieszkac. Wole z kotem niz z mezem i bez kota.
Ale umie je dobrze traktowac i lubi je i ich bezczelne zachowanie tak samo jak lubi mnie i moje bezczelne zachowanie i tez nie umie tego przyznac.
137 2014-08-08 03:54:08 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 03:55:49)
Ja stwierdzilam, ze jak maz nie bedzie umial dobrze traktowac kota to ja biore futrzaka i sie wyprowadzam
![]()
Nie musimy razem mieszkac. Wole z kotem niz z mezem i bez kota.
Moja przyjaciółka też mi groziła strasznymi sankcjami po tym jak ja groziłam wężem jej kotu. ;-)
Nie no, ogólnie ja jestem pokojowo nastawiona do zwierzaków i ze stoicką cierpliwością ratuję te ciapy jak wdepną w kłopoty. O, wczoraj była akcja z moim kotem. Mieszkam vis a vis przedszkola, a moje kocisko postanowiło powłazić pod samochody, które tam stawały, ale na chwilę. Było całe zamieszanie, bo zabroniłam jednemu kolesiowi ruszać z miejsca, bo pod jego bryką był mój kot. I zabawa. Ja z jednej strony - on w drugą się odsuwa (kot, nie koleś), ja z drugiej, on znowu. Oczywiście kici kici to miał głęboko, jak już ogarnął, że chcę mu zabawę popsuć w fajnym miejscu, a nie dać jeść. No ale się udało na szczęście. Za to dostał pełną wiązankę gróźb i wyzwisk, że musiałam w spodniach dresowych i samym sportowym staniku po asfalcie się przez niego czołgać.
Vian ja nawet gdybym chciała większego psa to byłoby to kłopotliwe, bo kiedy jadę do rodziców, psa muszę brać ze sobą, więc wygodniej z mniejszym, po za tym tam są też dwa psy. No i west też z sentymentu, ja kocham psy, wszystkie ![]()
Moje nie sa wychodzace. Moze beda jak zrobie ogromna klatke z ogrodu.
140 2014-08-08 04:00:10 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 04:01:44)
Mój kot to w ogóle też nieplanowany. Znalazłam go i jego rodzeństwo w swojej komórce w ogródku, mama je porzuciła albo coś jej się stało, w każdym razie nie wracała. Noc była zimna, to je zgarnęłam do domu, rano do weta, co tu robić dalej. Okazało się, że koty to raptem ze 3 dni góra mają, jeszcze ślepe całkiem. Z całego miotu ten jeden przeżył, a początkowo był najsłabszy. Ale ma duszę wojownika. :] No i tak mu się zostało u mnie. Pies go znał od oseska to też go zaakceptował bez problemu.
Mój miał być niewychodzący, ale był tak rozpaczliwie nieszczęśliwy, tak strasznie chciał wyjść, że nie miałam serca po prostu... Nerwami za to płacę. Ja oczywiście, bo on ma wszystko w nosie, gnojek... ![]()
Tam to jest wiocha dechami zabita, więc zwierzakom raczej nic nie grozi, zresztą taka kocia natura.
Małpa, a jakieś swobodnie biegające, ew. wtórnie zdziczałe psy..? U mnie w okolicy w sumie takich bezpańskich psów to nie ma, ale ludzie ciągle wychodzą na spacery z psem bez smyczy, bez kagańca. Stale się martwię, że kiedyś jakiś mojego dziabnie i będzie tragedia, no ale co poradzić...
Raczej nie, tylko tamten co pisałam, ale oni się kumplują ![]()
Byly takie badania nad kotami i nad tym jak koty zmieniaja sie.
To bylo na wiosce w UK gdzies dokument o tym nakrecili.
Niektore koty z mozliwoscia wychodzenia nie wychodzily.
A wychodzace wiekszosc czasu spedzaly i tak w domu.
A zamiast polowac w sumie wiekszosc wlazila przez klapke i wyjadala u sasiadow kocie jedzenie - ot nowe polowanie sobie znalazly
Ja na szelkach prowadzalam. No mi tutaj nie wyjdzie. Malo to debili? i oczywiscie sam z budynku by nie wyszedl, chyba ze by winde zawolal i mialby klucz magnetyczny.
Szkoda mi ich troche, chcialabym dla slepaczka szczegolnie zeby wyszedl na dwor czasami. Ale to mu umozliwie niedlugo w bezpiecznych warunkach
W mieście też kota nie puszczałam
Nina, ja mam dom z ogródkiem i mój właśnie strasznie się wymykał. Łapałam go i wnosiłam z powrotem, ale wtedy siadał na parapecie, skrobał w szybę i miauczał tak rozdzierająco, że... no... Sama też byś nie miała serca. Chociaż, ooo.. u mnie debili zdecydowanie nie brakuje. Na szczęście on w miarę trzyma się podwórka, nie wypuszcza się za daleko.
No nie dziwie Ci sie
straszne to jak kot jest taki smutny.
A on jest wykastrowany?
148 2014-08-08 04:21:07 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 04:21:47)
Tak! Chociaż z tym też były jaja (dosłownie i w przenośni
), bo moment, kiedy go trzeba było wykastrować, wypadł w straszne mrozy i stwierdziłyśmy z mamą, że poczekamy aż zelżeją, bo bałyśmy się, że się przeziębi, on słabego zdrowia był przez to butelkowe karmienie od urodzenia właściwie. No i bilans czekania - zaszczane moje łóżko, zaszczane łóżko mamy, oszczane buty, oszczane dywaniki, oszczane całe multum rzeczy w całym domu! Jak mi naszczał prosto w otwartą torebkę, zasikał portfel i wszystko co w niej było, na dokładkę tuż przed wyjściem do pracy, to myślałam, że serio z niego kapcie zrobię. ![]()
Po co ja się w ogóle z nim cackam... ![]()
Z miłości ;p
ahh
Ja kocham koty. Moglby mi nasikac do ulubionego buta i tak bym wybaczyla .
Bo one wiedza jak sie zachowywac zeby mna manipulowac.
I sa takie biedne wtedy ![]()
Zreszta ja mam obsesje na punkcie kotow. Kocham wszystkie zwierzeta, ale koty to najwieksza slabosc moja.
Nie lubie tego, ze 'kici kici' nie dziala bo wtedy wygladaja jak jakies porazone pradem.
Tylko te durne 'here puss puss puss'
ahh
Ja kocham koty. Moglby mi nasikac do ulubionego buta i tak bym wybaczyla .
Już wiem, czemu kochasz koty bardziej od męża - jemu pewnie trudniej byś wybaczyła, jakby nasikał do Twojego ulubionego buta... ^^
W ogóle dziewczyny, czemu nie śpicie? ![]()
U mnie to bezsenność, a nawet ja zaraz idę się położyć, więc jestem ciężko zdziwiona, że Wy pełne energii ciągle... ![]()
Też cierpię na bezsenność, po za tym robię sobie paznokcie przed wyjazdem, a dopiero 4 paznokcie zrobiłam ;p
153 2014-08-08 04:31:35 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 04:33:35)
Stwierdzam, że przydałaby się kawiarenka forumowa "Nocne marki", chyba zaraz założę. ![]()
Albo jednak jutro, bo głupio tak, co... założę kawiarenkę dla nocnych marków i... pójdę spać? ![]()
Zmykam. Jutro mnie czeka wyrwanie drzewa z korzeniami - dosłownie. Serio serio. ^^
Dobranoc!
Branoc ![]()
Dobranoc.
U mnie 3:49 i zaraz tez ide.
Wstalam o 7
ale jutro nie musze.
Ja w nocy najlepiej mysle haha
No u mnie 4: 50, ale dwie godziny robiłam jedną rękę na drugą pewnie też się tyle zejdzie ![]()
to co Ty tam robisz z tymi paznokciami?
żel kładę, mam potwornie słabe paznokcie potrafią się rozdwajać do żywego mięcha więc tak je zabezpieczam ![]()
Tytułem wyjaśnienia- tego samego dnia kiedy znajomy zabrał kotkę byliśmy wspólnie u weta, zapłaciłam za szczepienia, kotka ma na imię Figa, a nowy właściciel nie piszczy jak zabije komara, ale swoje zwierzaki traktuje bardzo dobrze i ma do tego warunki, choć ma pracę i 4 zwierzaki.
Nie wiem tez jaki stosunek ma znajomy do bazylii, czy ona ma duszę, czy nie... czy jest na tyle odpowiedzialny by ją hodować i czy czasem nie zaniedbuje storczyków ...
W pracy powstała masa durnych żartów o kocie - "a coś rano mi pod autem chrobotnęło ... a kota nie widać...haha" (zdeklarowany fan zwierząt, właściciel ...żadnego).
Tylko 1 osoba spytała mnie co z kotem.
Podkreślałam o co mi chodzi, o ekipę majętnych ludzi którzy opowiadają jak to kochają zwierzęta, ale jak trzeba coś zrobić to chowają się za wymówkami. Ciekawa jestem czy nikogo tu nic by nie ruszyło - taki obrazek : grupa ludzi 30-40 -garniturki, żakiety,dobrze zarabiających, patrzy z okna na małego kota, śmieje się, wspominają lata dziecięce jak przygarniali myszę z pola, ale nikt do kota nie wyjdzie, a na moją propozycję by go chwilowo zabrać do budynku (by nie krzątał się między autami) z obawą stwierdzili ,że on może ma pchły.
Wyszłam, podkarmiłam kota na trawniku, posiedział przy "misce" (kubku po jogurcie), a potem został odebrany przez mojego znajomego.
Jakby ktoś nie czytał mam przygarniętego psa, który nie toleruje kotów, mieszkam w bloku więc nie wiem gdzie kota miałabym wziąć.
Nie każecie mi oceniać ludzi którzy PALCEM nie kiwnęli ,ale linczujecie mnie że od siebie nie zaczęłam wymagać ??? A czy ja nic nie zrobiłam ?
160 2014-08-08 15:47:28 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 15:49:23)
Mocna, wszystko ok, tylko czy pomyślałaś o tym że być może przynajmniej część z tych osób, też ma zwierze które nie toleruje innego? Ma alergię? Astmę? Mieszka z kimś kto zwierząt nie akceptuje?
Ja wiem że ludzie potrafią być podli, ale niektórzy na pewno nie mogli bo mieli powód i jedyne co nas tu irytuje to to, że bardzo pochopnie wysunęłaś takie a nie inne wnioski.
Mnie też denerwuje znieczulica u ludzi, problem w tym że mają do niej prawo, można jedynie liczyć na to że ktoś nad kiedyś rozliczy z tego jak postępowaliśmy wobec zwierząt, roślin i ogólnie świata.
Ja bym była szczęśliwa jakbym mogła adoptować kota, od dzieciństwa interesuję się kotami. Moim marzeniem jest mieć kota, przynajmniej miałabym dla kogo żyć, życie bez zwierząt jest bez sensu.
Ja bym była szczęśliwa jakbym mogła adoptować kota, od dzieciństwa interesuję się kotami. Moim marzeniem jest mieć kota, przynajmniej miałabym dla kogo żyć, życie bez zwierząt jest bez sensu.
Biorąc pod uwagę ilość bezdomnych kotów w naszym kraju, przygarnięcie jednego z nich wcale nie jest trudne.
Autorko, a niech sobie będą egoistami, co Tobie do tego? Nie każdy czuje potrzebę posiadania zwierzęcia, albo np. ktos woli psy. Nikt nie jest do niczego zobowiązany. Jesli mają warunki mieszkaniowe, to na nie ZAROBILI i ich decyzją jest, z kim i bez kogo będą tam mieszkać. Nie musza mieszkac tam akurat ze znalezionym przez Ciebie kotem, bo Ty tak chcesz.
164 2015-05-11 08:01:24 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-05-11 08:04:23)
Ja bym była szczęśliwa jakbym mogła adoptować kota, od dzieciństwa interesuję się kotami. Moim marzeniem jest mieć kota, przynajmniej miałabym dla kogo żyć, życie bez zwierząt jest bez sensu.
Niko jesli jesteś jeszcze zainteresowana chętnie dam Ci kontakt do domów tymczasowych z Twojej okolicy.Niestety,Wielbicielu nie każdy bezdomny kot nadaje się do przygarnięcia.Koty z ulicy nie potrafią często żyć w domu.
Jest szereg organizacji, które w takej sytuacji chętnie pomogą. Poza tym, można wziąć zwierzę tymczasowo, jako tzw. Dom Tymczasowy (DT), swoją drogą baaaaardzo potrzebne instytucje i w tym czasie poszukać mu odpowiedniej, stałej opieki.
Myślę, że w takiej sytuacji pozostawienie zwierzaka błąkającego się po parkingu też było trochę egoistyczne i powiewa mi tu hipokryzja. Sama zwierzęciu nie pomogłaś ale krytykujesz innych za to, że również tego nie zrobili.
Mam nadzieję, ze historia zakończyła się szczęśliwie.
Pozdrawiam.