Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 165 ]

Temat: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

cześć wszystkim, dzisiejsza moja sprawa jest banalna - na parkingu pod firmą znalazł się mały kotek - garnął się do ludzi, widać ,że podrzucony ale nie dziki. W kilka minut zaczęliśmy w firmie mówić o kocie i namawiać siebie na wzajem kto go może wziąć. I wiecie co ? NIKT nie mógł. Ja mam już w 2-pok.mieszkaniu psa przybłędę, choć nie mam wiele do zaoferowania ma u mnie kąt, pełną miskę i popołudniowe spacery. Tu chodziło o kota - ot kuweta, miseczka i bez większego problemu, ale NIKT się nie znalazł spośród 30os. NIKT nie chce utrudniać sobie życia, każdy musi mieć wygodę, znajomy który pierwszy garnął się do kota ma domek, duży ogród ,ale "Gdzie tam u mnie jeszcze kot!" (nie ma żadnego zwierzaka!).
Wiecie co - podłe to czasy ! Uczy się nas wygodnictwa i skupienia tylko na sobie!

Kot został na parkingu, auta wciąż krążą, myślę, że na koniec dnia będzie leżał gdzieś rozjechany. Wszyscy podziwiali kota z okna, bo jak ja podeszłam to widzieli ,że lada moment i wejdzie mi na ręce - a to już zobowiązujące !
Czemu tak jest !??? Czemu jesteśmy podli ??? Czemu nikt nie chce nic od siebie dać !????
W firmie znam co najmniej 3osoby, które mieszkają samodzielnie,  jest im dobrze materialnie i naprawdę mogłyby coś zrobić, ale NIEEEEE. I wcale nie mają alergii na sierść, albo nie lubią kotów - ot po prostu są egoistami i tyle !
Ja wiem, że zwierzak to pewien kłopot, ale ile radości ! Podłe to czasy ,kiedy lepiej wydać na botoks raz w mieś. niż na przygarnięcie zwierzaka w potrzebie !

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

dobrze ze to nie u mnie taka sytuacja bo pewnie bym go wziela a mam juz 3 koty a teraz urodzily sie niedawno 4 male smile
chyba lepiej, ze kikt z Twojej firmy nie wzial kota jesli mialby pozniej sie nim nie opiekowac. ludzie boja sie zobowiazan. szkoda mi tego zwierzaka.

3

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Wciąż obdzaniam znajomych, jedna osoba "myśli". Ja sama też myślę, gdyby moja Mimi znosiła koty ...
Ale wiesz wyjaśnienie "lepiej by nie brali bo się potem nie zajmą" ... a tu na parkingu kot sam sobą się lepiej zajmie ?
Wiem co masz na myśli sophie, miałam wiele zwierzaków, wiem jak to jest, ale mam znajomych którzy by nawet nie poczuli ,że tam w garażu śpi sobie kot,  w dzień chodzi po ogródku i wymiata jedzenie z miski.
Nie zrozum mnie źle, ale kot to nie żyrafa...ech... ciężko mi z tym ... osobę która go tu wywaliła skazałabym na 10lat w kołchozie !

4

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nie możesz nazywać ludzi egoistami dlatego, że nie chcieli przygarnąć kota! Idąc tym tokiem rozumowania to każdy kto lubi dzieci i stać go na jedzenie dla nich powinien iść i adoptować dziecko. W przeciwnym wypadku jest egoistą...

Są ludzie i instytucje zajmujące się bezdomnymi zwierzakami. Oni szukają osób, które naprawdę CHCĄ przygarnąć zwierzaka i chcą zapewnić mu odpowiednie warunki. Wcale mnie nie dziwi, ze spośród 30 osób nikt kota nie chciał. Kot to nie jest zabawka na miesiąc - decydując się na przygarnięcie zwierzaka bierzemy na siebie odpowiedzialność za niego na najbliższe kilkanaście lat! Osobiście kocham koty i gdybym miała domek z ogródkiem to miałabym ich na pewno kilka - do mieszkania w bloku kota nie chcę i już. Nie czuję się egoistką.

5

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

moze sa po prostu odpowiedzialni. nie mozna brac kota jesli sie wie, ze nie bedzie sie mialo czasu ani pamieci zeby dac mu jesc wymieniac kuwete i zwyczajnie sie zajmowac. to tak jak pisala Vinnga, dzieci ktos lubi ale to nie jedyny powod zeby je adoptowac. to odpowiedzialne zajecie. moje koty chodza gdzie chca i robia co chca ale zajac sie nimi trzeba kiedy przychodza

6

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Proponuje zadzwonić na straż miejska. Zabiorą kotka i zawiozą do schroniska.

7

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
vinnga napisał/a:

Nie możesz nazywać ludzi egoistami dlatego, że nie chcieli przygarnąć kota! Idąc tym tokiem rozumowania to każdy kto lubi dzieci i stać go na jedzenie dla nich powinien iść i adoptować dziecko. W przeciwnym wypadku jest egoistą...
.

Mogę.
Kot to nie dziecko.
Miałam zwierzaki wszelkiej maści i wiem które ile wymaga czasu i jakich warunków.
Piszę o ludziach, którzy są zwyczajnie za wygodni i ja to doskonale wiem. Mają domki i nie chcą by w wypielęgnowanych ogródeczkach buszował kot. To nie jest trendy.

I nie mówicie mi ,że to nie problem mentalności. Mieszkając za granicą NIE widziałam bezdomnych zwierzaków - dodatkowo kto mógł i lubił zwierzaki ten je normalnie MIAŁ. Mieliśmy w pracy piknik na który można było zabrać zwierzaka - byłam jedyną osobą bez! I nikt nie traktował ich jak zabawki, ale normalnie uważali, że lubić zza szyby to za mało.
Ja bym wolała usłyszeć "Nie lubię i nie mam", niż "lubię koty ale nie mogę" mówi znajomy z domkiem. Wymówki, wymówki...

8

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:

Kot został na parkingu, auta wciąż krążą, myślę, że na koniec dnia będzie leżał gdzieś rozjechany. Wszyscy podziwiali kota z okna, bo jak ja podeszłam to widzieli ,że lada moment i wejdzie mi na ręce - a to już zobowiązujące !

I tak po prostu czekasz zamiast zadzwonić po odpowiednie służby?

I'll be a story in your head, but that's okay, because we're all stories in the end. Just make it a good one, eh? Because it was, you know. It was the best.

9

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Zadzwoniłam, powiedzieli ,że nie mają auta i czy nie mogę go sama przywieźć.
Znajomy się namyślił i kot już jedzie do nowego domu. Gdzie są już 2 psy i 2 koty... no bo tak to jest - jak ktoś nie ma żadnego to się boi, a jak się ma 4 to i 5 się naje.

10

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

moze dalas za malo czasu tym ludziom na podjecie decyzji. moze musieli to przemyslec albo uzgodnic z domownikami

11

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
vinnga napisał/a:

Kot to nie jest zabawka na miesiąc - decydując się na przygarnięcie zwierzaka bierzemy na siebie odpowiedzialność za niego na najbliższe kilkanaście lat! Osobiście kocham koty i gdybym miała domek z ogródkiem to miałabym ich na pewno kilka

Ja mam domek z ogródkiem i mam tylko jednego kota. smile Też się nie czuję egoistką.
Po pierwsze kot kosztuje - nie tylko na jedzenie (chociaż samo jedzenie mojego kota to koszt ok 200zł miesięcznie, taki ma ekskluzywny gust i nie chce za nic jeść tańszego), ale też weterynarza. Na weterynarzach nie oszczędzam, jeżdżę do możliwie najlepszych nie patrząc na koszt. Same szczepienia, kastracja, okresowe badania i jakieś drobiazgi typu kot popsztykał się z innym kotem i trzeba sprawdzić, czy wszystko z nim gra, albo spadł z gałęzi i trzeba sie upewnić, czy nic nie ma złamanego (co zdarza sie dość często przy kocie wychodzącym) kosztują. A jak jest jakaś choroba poważna, to koszty mogą być już bardzo poważne. Niecały rok temu próbowałam leczyć mojego psa z raka co pochłonęło dosłownie wszystkie moje oszczędności, za wizyty potrafiłam płacić po 1000zł, bo takie badanie, siakie, owakie, zdjęcia, więcej zdjęć, konsultacje u specjalistów (które kosztują czasami po kilkaset zł! sama konsultacja!), leki, zabiegi etc etc. Więc poza tym, że dla zwierzaka trzeba mieć warunki, trzeba mieć też na niego pieniądze, bo to nie sztuka wziąć zwierzę, a w razie czego go uśpić, bo to tańsze.

Z kotem wychodzącym dochodzi jeszcze kwestia stresu - kot to nie pies, że zawsze wiadomo, gdzie jest. Mój akurat relatywnie się pilnuje, ale i tak spędzam co jakiś czas bezsenną noc na zastanawianiu się, czy nie wraca, bo znalazł sobie ciekawe towarzystwo, a może ktoś gdzieś go zamknął przypadkiem w jakimś garażu, może potrącił go samochód, może jakieś zwierzę zaatakowało i pokaleczyło albo zabiło, może ktoś go dla zabawy skrzywdził, może, może, może.

Ja akurat tego kota pewnie bym wzięła, ale na zasadzie domu przejściowego - szukałabym mu innego właściciela, ewentualnie jakby nie dało rady, to bym się zastanowiła, czy schronisko, czy w razie czego finansowo podołam.

12 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-06 15:24:29)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:

cześć wszystkim, dzisiejsza moja sprawa jest banalna - na parkingu pod firmą znalazł się mały kotek - garnął się do ludzi, widać ,że podrzucony ale nie dziki. W kilka minut zaczęliśmy w firmie mówić o kocie i namawiać siebie na wzajem kto go może wziąć. I wiecie co ? NIKT nie mógł. Ja mam już w 2-pok.mieszkaniu psa przybłędę, choć nie mam wiele do zaoferowania ma u mnie kąt, pełną miskę i popołudniowe spacery. Tu chodziło o kota - ot kuweta, miseczka i bez większego problemu, ale NIKT się nie znalazł spośród 30os. NIKT nie chce utrudniać sobie życia, każdy musi mieć wygodę, znajomy który pierwszy garnął się do kota ma domek, duży ogród ,ale "Gdzie tam u mnie jeszcze kot!" (nie ma żadnego zwierzaka!).
Wiecie co - podłe to czasy ! Uczy się nas wygodnictwa i skupienia tylko na sobie!

Kot został na parkingu, auta wciąż krążą, myślę, że na koniec dnia będzie leżał gdzieś rozjechany. Wszyscy podziwiali kota z okna, bo jak ja podeszłam to widzieli ,że lada moment i wejdzie mi na ręce - a to już zobowiązujące !
Czemu tak jest !??? Czemu jesteśmy podli ??? Czemu nikt nie chce nic od siebie dać !????
W firmie znam co najmniej 3osoby, które mieszkają samodzielnie,  jest im dobrze materialnie i naprawdę mogłyby coś zrobić, ale NIEEEEE. I wcale nie mają alergii na sierść, albo nie lubią kotów - ot po prostu są egoistami i tyle !
Ja wiem, że zwierzak to pewien kłopot, ale ile radości ! Podłe to czasy ,kiedy lepiej wydać na botoks raz w mieś. niż na przygarnięcie zwierzaka w potrzebie !

Nie oceniaj innych tylko sama zacznij coś robić.Ja widuję mnóstwo bezdomnych kociaków i mimo,że za kotami nie przepadam dokarmiam je zimą bo koło mnie jest taki stary drewniany kościół w którym teraz trzymane są różne parafialne cuda jak kosiarki,grabie odśnieżarki i w tym sporym pomieszczeniu pomieszkują bezdomne koty.Nie wezmę kota bo mam nietolerancyjnego pod tym względem psa- po pierwsze a po drugie-jak już wspomniałam-nie lubię kotów,nie rozumiem ich,nie mam ręki do wychowania.To,że ktoś nie chce wziąć kota nie oznacza,że nic nie daje od siebie.Nie masz prawa nikogo rozliczać z tego na co wydaje WŁASNE pieniądze. Podobnie jak ja nie mam prawa rozliczać Cię co robisz w pracy.Ale Twój szef-owszem:).

To,że mieszkałaś za granicą i nie widziałaś bezdomnych zwierząt nie oznacza,że te,które były bezdomne zostały prze wrażliwych na cierpienie ludzi adoptowane.Oznacza to,że dane państwo jest na tyle bogate by sterylizować zwierzęta na własny koszt.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

13

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Zwierze musi wziac osoba odpowiedzialna - taka, ktora zwierzaka nie wyrzuci bo bedzie chory, stary czy bedzie smierdziec. Taka osoba, ktora naprawde chce poswiecic czas, uczucie i pieniadze.
Niektorych to przerasta i niech nie biora wtedy zwierzecia na sile.
Ja bym tego kotka wziela do domu, skontaktowala sie z fundacja i szukalabym mu kogos kto by dal mu domek na zawsze i tyle. To najlepsza, rzecz jaka mozna zrobic.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

14

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Wiesz co? Dla mnie to tylko tak gadasz, dla samego gadania, gdyby kotek na prawdę Cię interesował, to byś mu pomogła. Ja sama znalazłam ostatnio małego zapchlonego i zarobaczonego kociaka, w dodatku miał zaropiały nosek i oczka, sama nie mogłam go wziąć bo pozarażał by resztę moich zwierząt więc byłoby to nieodpowiedzialne, przez 6 godzin, biegałam po ludziach, próbowałam dowiedzieć się czyi to kot, dzwoniłam na straż i na policję oraz po weterynarzach i kot znalazł nowy dom i pomoc. Da się? Da się.

15

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Małpa69 napisał/a:

Wiesz co? Dla mnie to tylko tak gadasz, dla samego gadania, gdyby kotek na prawdę Cię interesował, to byś mu pomogła.

No pomogła. ;-)

Znajomy się namyślił i kot już jedzie do nowego domu.

16

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Vian napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Wiesz co? Dla mnie to tylko tak gadasz, dla samego gadania, gdyby kotek na prawdę Cię interesował, to byś mu pomogła.

No pomogła. ;-)

Znajomy się namyślił i kot już jedzie do nowego domu.

Tak Vian-pomogła. A właściwie pomógł znajomy.Jej zasługą jest wyłącznie to,że ma takiego znajomego.
Osoby z takim stosunkiem do innych nie tylko nie pomogą ale i mogą zaszkodzić.Mam nadzieję,że Frappe nigdy nie będzie zajmowała się adopcjami:)

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

17 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-06 16:18:09)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Vian napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Wiesz co? Dla mnie to tylko tak gadasz, dla samego gadania, gdyby kotek na prawdę Cię interesował, to byś mu pomogła.

No pomogła. ;-)

Znajomy się namyślił i kot już jedzie do nowego domu.

No tak, ale ile gadania że nikt nie pomógł. Można mieć pretensje do weterynarza, który nie chce pomóc, albo do służb które nie chcą pomóc a mają taki obowiązek, ale do wszystkich dookoła to lekka przesada, trudno żeby ktoś narażał już posiadane zwierzaki, albo brał zwierzę mimo że nie może mu zapewnić warunków do życia, bo to było by jeszcze gorsze, bezdomne kociaki to nosiciele pcheł, pasożytów i chorób, zaniesienie go do domu gdzie są już inne zwierzęta to głupota, bo w ten sposób możemy narazić na chorobę, a czasem i na śmierć nie jedno, a kilka zwierząt. Bezdomny kociak powinien przejść kwarantannę zanim trafi do domu gdzie są inne zwierzaki. Po za tym jeśli zwierzę ma wziąć ktoś kto nie będzie się nim zajmował i o niego dbał to jaki w tym sens. Ja jak szukałam domu dla tego kotka trafiłam na pewnego chłopaka, ale on miał już 7 kotów, to co miałam mieć do niego pretensje że nie chce ich narażać na poważne choroby? No litości

Vian też słusznie zauważyła jak duże mogą być wydatki na zwierzaka, taki kotek wymaga natychmiastowej opieki weterynaryjnej i tak: odpchlenie to około 30 zł za preparat + 15 do 60 za szampon, niejednokrotnie trzeba je powtarzać bo pchły, panoszą się potem po całym mieszkaniu i bardzo trudno jest się ich pozbyć na zawsze, preparat do pomieszczeń to około 60 do nawet 100+ zł, jeśli takiego kota weźmiemy do domu gdzie są już jakieś zwierzęta to mnożymy kwotę przez ilość zwierzaków, do tego dochodzi odrobaczenie około 40 zł, badania tu w zależności jakie, nawet do kilkuset zł, plus jedzonko, zabawki, miseczki i inne takie, plus szczepienia, plus kastracja lub sterylizacja.
Kastracja czy sterylizacja w dużym mieście to koszt nawet kilkuset złotych, szczepienia komplet około 200 w dużym mieście pewnie nawet więcej.
Mało? Nie każdego na to stać.

18

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Zwierzak to są też koszty emocjonalne i myślę, że osoby nadwrażliwe nie powinny mieć zwierząt, no - może jakiegoś prawie nieśmiertelnego żółwia albo rybki. ;-) Moja mama taka jest, ona zwierzętami się przejmuje dokładnie tak samo jak członkami rodziny, każdy uraz to nerwy, każda operacja jeszcze większe nerwy, a każda śmierć to dla niej wielotygodniowa depresja, płacz i rozpacz. I z tym też się trzeba liczyć biorąc zwierzę, które zwykle żyje krócej niż człowiek i jest bardziej narażone na urazy, choroby, choćby przez to, że nie powie "boli mnie brzuch".

19

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Dla mnie moje koty sa wazne jak czlonkowie rodziny.
Sa dla mnie rodzina.
Jak bede miala krowe to tez bedzie dla mnie tak samo wazna.
Licze sie z tym, ze smierc nastapi w koncu. W zyciu nic nie wiadomo, moze ja sama predzej wyladuje w urnie niz moje koty.
Nic nie trwa wiecznie.
Wiadomo, ze bedzie mi smutno i bede w zalobie. To normalne i ludzkie.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

20

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Vian ja taka jestem, mój pies to dla mnie pełnoprawny członek rodziny, ale mimo że wiem że kiedyś umrze, że może zachorować, to nic nie odbierze mi radości którą do tego czasu zdąży mi dać smile

21 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-06 17:08:50)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Vian napisał/a:

Zwierzak to są też koszty emocjonalne i myślę, że osoby nadwrażliwe nie powinny mieć zwierząt, no - może jakiegoś prawie nieśmiertelnego żółwia albo rybki. ;-) Moja mama taka jest, ona zwierzętami się przejmuje dokładnie tak samo jak członkami rodziny, każdy uraz to nerwy, każda operacja jeszcze większe nerwy, a każda śmierć to dla niej wielotygodniowa depresja, płacz i rozpacz. I z tym też się trzeba liczyć biorąc zwierzę, które zwykle żyje krócej niż człowiek i jest bardziej narażone na urazy, choroby, choćby przez to, że nie powie "boli mnie brzuch".

Nie uważam się za nadwrażliwą ale to norma,że zawsze płaczę i pamiętam mojego zmarłego zwierzaka.Rok już minął jak zaginął nam pies.Był z nami trzy godziny a ja ciagle go szukam,co rano myślę o nim i dostaję dreszczy ze strachu,że mógł źle trafić... Gdy widzę jamnika długowłosego potrafięzostawić  auto na światłach i podbiec do właściciela z psem z nadzieję zaglądając mu w lewe ucho czy nie ma tam tatuażu...
Każda śmierć jest trudna.Ale warto pamiętać o tym,że my daliśmy naszemu zwierzakowi wszystko by czuł się z nami dobrze,że nasz zwierzak miał u nas dobre życie.
A co jak umrze dziecko,matka,mąż czy ktoś bliski? Każdego z nas to czeka...

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

22 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-06 17:40:28)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Dziewczyny, ale Wy i po mężu czy dzieciach byście nie rozpaczały tak jak moja mama, ona po prostu jest nadwrażliwa i zbyt emocjonalna, taka jej uroda. smile Nie chce się tu wdawać w szczegóły, bo jednak piszę o osobistych sprawach mamy, a ona by sobie tego wdawania na pewno nie życzyła, no ale zaufajcie mi na słowo. To jest Rozpacz, przez "R" wielkie jak wieżowiec w Dubaju. ;-)

Wiadomo, że większość osób przeżywa straty bliskich w życiu, czy to ludzi czy zwierząt, ale trzeba się zawsze zastanawiać, na ile jesteśmy w stanie sobie z nimi radzić. I nie widzę niczego złego w tym, że ktoś powie "chcę te straty minimalizować", bo już emocjonalnie nie daję rady.

23

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:

cześć wszystkim, dzisiejsza moja sprawa jest banalna - na parkingu pod firmą znalazł się mały kotek - garnął się do ludzi, widać ,że podrzucony ale nie dziki. W kilka minut zaczęliśmy w firmie mówić o kocie i namawiać siebie na wzajem kto go może wziąć. I wiecie co ? NIKT nie mógł. Ja mam już w 2-pok.mieszkaniu psa przybłędę, choć nie mam wiele do zaoferowania ma u mnie kąt, pełną miskę i popołudniowe spacery. Tu chodziło o kota - ot kuweta, miseczka i bez większego problemu, ale NIKT się nie znalazł spośród 30os. NIKT nie chce utrudniać sobie życia, każdy musi mieć wygodę, znajomy który pierwszy garnął się do kota ma domek, duży ogród ,ale "Gdzie tam u mnie jeszcze kot!" (nie ma żadnego zwierzaka!).
Wiecie co - podłe to czasy ! Uczy się nas wygodnictwa i skupienia tylko na sobie!

Kot został na parkingu, auta wciąż krążą, myślę, że na koniec dnia będzie leżał gdzieś rozjechany. Wszyscy podziwiali kota z okna, bo jak ja podeszłam to widzieli ,że lada moment i wejdzie mi na ręce - a to już zobowiązujące !
Czemu tak jest !??? Czemu jesteśmy podli ??? Czemu nikt nie chce nic od siebie dać !????
W firmie znam co najmniej 3osoby, które mieszkają samodzielnie,  jest im dobrze materialnie i naprawdę mogłyby coś zrobić, ale NIEEEEE. I wcale nie mają alergii na sierść, albo nie lubią kotów - ot po prostu są egoistami i tyle !
Ja wiem, że zwierzak to pewien kłopot, ale ile radości ! Podłe to czasy ,kiedy lepiej wydać na botoks raz w mieś. niż na przygarnięcie zwierzaka w potrzebie !

A czemu Ty go nie wzielas? Potem go mozna bylo oddac do schroniska, jesli nie masz warunkow. Z kolezanka kiedys chcialysmy uratowac chore zwierze znalezione na terenie festiwalu. Zanioslysmy je do punktu medycznego i nikt nie chcial mu pomoc.

24

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:

I nie mówicie mi ,że to nie problem mentalności. Mieszkając za granicą NIE widziałam bezdomnych zwierzaków - dodatkowo kto mógł i lubił zwierzaki ten je normalnie MIAŁ.

Hahaha.. nie wiem czy wiesz moja droga altruistko, ale na tym wspanialym zachodzie nie ma bezpanskich, walesajacych sie zwierzat bo odpowiednie sluzby je wylapuja (ewentualnie mozna takiego kota wlozyc do specjalnego kontenera dla znalezionych zwierzat z ktorych sa odbierane) a jak za miesiac czy dwa nie znajdzie sie wlasciciel to zwierze jest usypiane.
Ot i cala tajemnica braku walesajacych sie zwierzat na zachodzie...

25

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Iceni napisał/a:
mocna.Frappe napisał/a:

I nie mówicie mi ,że to nie problem mentalności. Mieszkając za granicą NIE widziałam bezdomnych zwierzaków - dodatkowo kto mógł i lubił zwierzaki ten je normalnie MIAŁ.

Hahaha.. nie wiem czy wiesz moja droga altruistko, ale na tym wspanialym zachodzie nie ma bezpanskich, walesajacych sie zwierzat bo odpowiednie sluzby je wylapuja (ewentualnie mozna takiego kota wlozyc do specjalnego kontenera dla znalezionych zwierzat z ktorych sa odbierane) a jak za miesiac czy dwa nie znajdzie sie wlasciciel to zwierze jest usypiane.
Ot i cala tajemnica braku walesajacych sie zwierzat na zachodzie...

"Wspaniały" ten zachód sad

26

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

to juz chyba lepiej jest u nas

27 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-06 18:37:56)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Vian napisał/a:

Dziewczyny, ale Wy i po mężu czy dzieciach byście nie rozpaczały tak jak moja mama, ona po prostu jest nadwrażliwa i zbyt emocjonalna, taka jej uroda. smile Nie chce się tu wdawać w szczegóły, bo jednak piszę o osobistych sprawach mamy, a ona by sobie tego wdawania na pewno nie życzyła, no ale zaufajcie mi na słowo. To jest Rozpacz, przez "R" wielkie jak wieżowiec w Dubaju. ;-)

Wiadomo, że większość osób przeżywa straty bliskich w życiu, czy to ludzi czy zwierząt, ale trzeba się zawsze zastanawiać, na ile jesteśmy w stanie sobie z nimi radzić. I nie widzę niczego złego w tym, że ktoś powie "chcę te straty minimalizować", bo już emocjonalnie nie daję rady.

Vian obawiam się że ja jestem taką osobą, kopy od życia znoszę dzielnie, ale jeśli chodzi o ludzi których kocham to potrafię płakać na samą myśl że coś mogłoby się im stać :c

28

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:

Czemu tak jest !??? Czemu jesteśmy podli ??? Czemu nikt nie chce nic od siebie dać !????
W firmie znam co najmniej 3osoby, które mieszkają samodzielnie,  jest im dobrze materialnie i naprawdę mogłyby coś zrobić, ale NIEEEEE. I wcale nie mają alergii na sierść, albo nie lubią kotów - ot po prostu są egoistami i tyle !
Ja wiem, że zwierzak to pewien kłopot, ale ile radości ! Podłe to czasy ,kiedy lepiej wydać na botoks raz w mieś. niż na przygarnięcie zwierzaka w potrzebie !

Wiesz, nie każdy się przyzna że nie lubi zwierząt (szczególnie w pracy), żeby nie wyjść na psychopatę. Ponadto, nie każdy kto ma odpowiednie warunki mieszkalne, jest w stanie wziąć zwierzę do siebie - ludzie teraz często wyjeżdżają, a niektórzy po prostu się nie nadają do takiej opieki i nie czyni to z nich gorszych ludzi.

29

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Iceni napisał/a:
mocna.Frappe napisał/a:

I nie mówicie mi ,że to nie problem mentalności. Mieszkając za granicą NIE widziałam bezdomnych zwierzaków - dodatkowo kto mógł i lubił zwierzaki ten je normalnie MIAŁ.

Hahaha.. nie wiem czy wiesz moja droga altruistko, ale na tym wspanialym zachodzie nie ma bezpanskich, walesajacych sie zwierzat bo odpowiednie sluzby je wylapuja (ewentualnie mozna takiego kota wlozyc do specjalnego kontenera dla znalezionych zwierzat z ktorych sa odbierane) a jak za miesiac czy dwa nie znajdzie sie wlasciciel to zwierze jest usypiane.
Ot i cala tajemnica braku walesajacych sie zwierzat na zachodzie...

Proponuję czytać ze zrozumieniem. Wśród moich znajomych WSZYSCY MIELI zwierzaki. Nie mówię, że nie było ich na ulicach bo zasiedliły schronisko.
W Polsce całe towarzystwo liczy jak niektórzy tutaj i okazuje się, że pies czy kot to żaden lans, a jednak kosztuje więc po co wydawać. Lepiej podziwiać u sąsiada / koleżanki /etc.

30

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
gojka102 napisał/a:

(....).To,że ktoś nie chce wziąć kota nie oznacza,że nic nie daje od siebie.Nie masz prawa nikogo rozliczać z tego na co wydaje WŁASNE pieniądze. Podobnie jak ja nie mam prawa rozliczać Cię co robisz w pracy.Ale Twój szef-owszem:).

Tak dokarmianie ... spalasz się w tym na maxa... wspaniały gest, z pewnością gołębie i szczury też z tego korzystają ....

31

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Vian napisał/a:

Zwierzak to są też koszty emocjonalne i myślę, że osoby nadwrażliwe nie powinny mieć zwierząt, no - może jakiegoś prawie nieśmiertelnego żółwia albo rybki. ;-) Moja mama taka jest, ona zwierzętami się przejmuje dokładnie tak samo jak członkami rodziny, każdy uraz to nerwy, każda operacja jeszcze większe nerwy, a każda śmierć to dla niej wielotygodniowa depresja, płacz i rozpacz. I z tym też się trzeba liczyć biorąc zwierzę, które zwykle żyje krócej niż człowiek i jest bardziej narażone na urazy, choroby, choćby przez to, że nie powie "boli mnie brzuch".

Co za bzdury !
Człowiek żyje po to by ODCZUWAĆ ! Znam starsze panie dla których pies czy kot to cały świat i nawet jak po ich utracie oczy wypłakują, to TAKE jest życie.
Czyli dzieciom też nie należy kupować zwierzaków bo są za wrażliwe ? Głupota ! Może jeszcze do szkoły ich nie posyłajmy bo się zestresują zanadto.

Właśnie ten egoizm wczoraj podziwiałam- nikt nie chciał się angażować- bo kłopot, bo pieniądze, bo będę ryczę jak zdechnie - , nikt nie chciał nawet wyjść i dokarmić (a propos poszłam do kota tylko ja i dokarmiłam, jak to widze takie ważne dla niektórych !).

32 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-07 11:27:08)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nie, nie... Napisałaś: "Mieszkając za granicą NIE widziałam bezdomnych zwierzaków" - no to ci wytłumaczyłam dlaczego na zachodzie nie widac bezdomnych zwierzat - wcale nie dlatego, że ludzie tak chętnie opiekują się błąkającymi zwierzętami tylko dlatego, że te błąkające zwierzeta
sa wyłapywane i usypiane.

______

A co do tematu - trzeba bylo kota zlapac i zawieźć do schroniska a nie mieć pretensje do ludzi.

33

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Vian napisał/a:

Ja akurat tego kota pewnie bym wzięła, ale na zasadzie domu przejściowego - szukałabym mu innego właściciela, ewentualnie jakby nie dało rady, to bym się zastanowiła, czy schronisko, czy w razie czego finansowo podołam.

Na pewno byś wzięła. Powiedziałabyś szefowi, że idziesz ratować kota z parkingu i musisz z nim jechać do domu, więc bierzesz urlop na  żądanie ... a jakbyś finansowo nie dała rady to znaleźli by się chętni na kota.
Taaaa...

I akurat o kosztach zwierzaka coś wiem, bo miałam je całe życie, a aktualny pies kosztuje mnie dużo, ale ja lubię zwierzęta więc je posiadam, a nie podziwiam w ZOO albo u babci/mamy/teściowej/sąsiadki jak wielu cwaniaczków.

Zrobiłam co mogłam w sytuacji w jakiej byłam.

34

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Być może zrobiłaś wszystko co mogłaś, ale jeżeli zrobiłaś to w takim stylu jak tu, na forum - to s?ę nie dziwię, że nikt sie nie zgodził pomóc. Za dużo agresji w tonie, pretensji i  wyrzutów.Może ludzie by i kota znieśli, ale tę pretensję w glosie niekoniecznie..

35 Ostatnio edytowany przez mocna.Frappe (2014-08-07 11:46:45)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Iceni napisał/a:

Być może zrobiłaś wszystko co mogłaś, ale jeżeli zrobiłaś to w takim stylu jak tu, na forum - to s?ę nie dziwię, że nikt sie nie zgodził pomóc. Za dużo agresji w tonie, pretensji i  wyrzutów.Może ludzie by i kota znieśli, ale tę pretensję w glosie niekoniecznie..

Jasne, atakujecie mnie i usprawiedliwiajcie wygodnictwo, a ja będę grzecznie siedzieć i się biczować, że sama kota nie wzięłam a jedynie znalazłam mu dom.

Kolejna sprawa, że się zagotowałam jak pół mojego działu podziwiało kota z OKNA, opowiadali sobie ckliwe historie kto co miał 100lat temu, jak w dzieciństwie gołębia dzikiego na balkonie hodowali etc. ale do spojrzenia kotu w oczy i pomyślenia "co JA mogę zrobić" żeby go chociaż teraz jakoś wspomóc to nie było nikogo ! Więc wybacz, że mnie te wyjaśnienia o "odpowiedzialności", "kosztach", "sercu wrażliwym" - nie ruszają !
A to forum jest chyba po to by można było się podzielić również emocjami, nie zawsze cukierkowymi.

36

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:
gojka102 napisał/a:

(....).To,że ktoś nie chce wziąć kota nie oznacza,że nic nie daje od siebie.Nie masz prawa nikogo rozliczać z tego na co wydaje WŁASNE pieniądze. Podobnie jak ja nie mam prawa rozliczać Cię co robisz w pracy.Ale Twój szef-owszem:).

Tak dokarmianie ... spalasz się w tym na maxa... wspaniały gest, z pewnością gołębie i szczury też z tego korzystają ....

No i? W czym jest szczur czy gołąb gorszy? Jak głodny to niech je.

U teściowej jest pies podwórkowy (podwórkowy bo tak lubi, ktoś go wyrzucił i został u nich), i do jego michy przychodzą wróbelki, skoro on się najadł to co za problem że wróble sobie jedzą?

Uważasz że jesteś miłośnikiem zwierząt? Ktoś kto kocha zwierzęta kocha je wszystkie, a nie obdarza je wybiórczą miłością.

37

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Dlaczego podważasz słowa Vian argumentami "urlopu na żądanie" a od swoich współpracowników oczekiwałaś takiegoż zachowania? smile

Mocna.Frappe - człowiek ma prawo do wygodnictwa w dowolnej formie. Zwierzęta powinni mieć tylko ci, którzy autentycznie tego chcą - w przeciwnym wypadku zwierzak staje się kłopotem i balastem.

Tak, jestem wygodnicka. Nie wzięłabym kota, bo brzydzi mnie kuweta, szkoda mi znacznych sum na leczenie i profilaktykę zwierzęcia, nie lubię odkurzać i sierści też nie lubię. Często wyjeżdżam i nie mam ochoty szukać osoby, która przyjdzie kota nakarmić. Taszczyć ze sobą kota mam jeszcze mniejszą ochotę. Ja tylko lubię koty. Myślisz, że to wystarczy?

38

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:
Iceni napisał/a:

Być może zrobiłaś wszystko co mogłaś, ale jeżeli zrobiłaś to w takim stylu jak tu, na forum - to s?ę nie dziwię, że nikt sie nie zgodził pomóc. Za dużo agresji w tonie, pretensji i  wyrzutów.Może ludzie by i kota znieśli, ale tę pretensję w glosie niekoniecznie..

Jasne, atakujecie mnie i usprawiedliwiajcie wygodnictwo, a ja będę grzecznie siedzieć i się biczować, że sama kota nie wzięłam a jedynie znalazłam mu dom.

Kolejna sprawa, że się zagotowałam jak pół mojego działu podziwiało kota z OKNA, opowiadali sobie ckliwe historie kto co miał 100lat temu, jak w dzieciństwie gołębia dzikiego na balkonie hodowali etc. ale do spojrzenia kotu w oczy i pomyślenia "co JA mogę zrobić" żeby go chociaż teraz jakoś wspomóc to nie było nikogo ! Więc wybacz, że mnie te wyjaśnienia o "odpowiedzialności", "kosztach", "sercu wrażliwym" - nie ruszają !
A to forum jest chyba po to by można było się podzielić również emocjami, nie zawsze cukierkowymi.

Najlepiej jest zacząć OD SIEBIE- powtórzę to raz jeszcze a nie wysnuwać zarzuty wyssane z brudnego palucha.Guzik o mnie wiesz.
Ja nie pisuję pełnych egzaltowanej goryczy postów tylko SAMA staram się pomagać.Nie znajduję kotom co prawda domów ale wiele bezdomnych czy wyrzuconych,chorych,kalekich psów było u mnie na tymczasie.
My usprawiedliwiamy wygodnictwo bo nikt z nas nie mieszka na tyle blisko by po znalezionego przez Ciebie kotka przyjechać?? Pogięło Ci od słońca? Więcej czasu spędzaj w cieniu...

Możesz dzielić się emocjami- byleby nie było to krzywdzące tych,których zupełnie nie znasz i nie masz pojęcia czym się w wolnym czasie zajmują...
Ja też się podzieliłam- ot rozhisteryzowana egzaltowana paniusia ma pretensję do całego świata,że nie zjeżdżają się,nie czarterują samolotów by kotka z opresji ratować. Śmiech...przez łzy...

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

39 Ostatnio edytowany przez mocna.Frappe (2014-08-07 13:10:41)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
gojka102 napisał/a:

Możesz dzielić się emocjami- byleby nie było to krzywdzące tych,których zupełnie nie znasz i nie masz pojęcia czym się w wolnym czasie zajmują...
Ja też się podzieliłam- ot rozhisteryzowana egzaltowana paniusia ma pretensję do całego świata,że nie zjeżdżają się,nie czarterują samolotów by kotka z opresji ratować. Śmiech...przez łzy...

Nie ja biegałam na skrzyżowaniu za jamnikiem który zwiał po 3h....ciekawe jak ,skoro go z pewnością pilnowałaś bacznie ...więc kto tu jest histeryczką...

40

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
vinnga napisał/a:

Dlaczego podważasz słowa Vian argumentami "urlopu na żądanie" a od swoich współpracowników oczekiwałaś takiegoż zachowania? smile

Mocna.Frappe - człowiek ma prawo do wygodnictwa w dowolnej formie. Zwierzęta powinni mieć tylko ci, którzy autentycznie tego chcą - w przeciwnym wypadku zwierzak staje się kłopotem i balastem.

Tak, jestem wygodnicka. Nie wzięłabym kota, bo brzydzi mnie kuweta, szkoda mi znacznych sum na leczenie i profilaktykę zwierzęcia, nie lubię odkurzać i sierści też nie lubię. Często wyjeżdżam i nie mam ochoty szukać osoby, która przyjdzie kota nakarmić. Taszczyć ze sobą kota mam jeszcze mniejszą ochotę. Ja tylko lubię koty. Myślisz, że to wystarczy?

Myślę, że jesteś uczciwa i stawiasz jasno sprawę.
A wiele osób z mojego działu nie było stać na taką szczerość tylko brnęli w głupie wymówki.

41 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-07 13:48:21)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Możesz dzielić się emocjami- byleby nie było to krzywdzące tych,których zupełnie nie znasz i nie masz pojęcia czym się w wolnym czasie zajmują...
Ja też się podzieliłam- ot rozhisteryzowana egzaltowana paniusia ma pretensję do całego świata,że nie zjeżdżają się,nie czarterują samolotów by kotka z opresji ratować. Śmiech...przez łzy...

Nie ja biegałam na skrzyżowaniu za jamnikiem który zwiał po 3h....ciekawe jak ,skoro go z pewnością pilnowałaś bacznie ...więc kto tu jest histeryczką...

Nie histeryzowałam i nie obarczałam winą za zniknięcię mojego psa wszystkich dookoła.Zakupiłam dorosłego psa,który był cały czas na smyczy (mimo,że hodowczyni zapewniała,że przychodzi na zawołanie do każdego).A że obroża nie była szyta na miarę i nieco za luźna....cóż...Moja strata...
Ty może byś nie biegała za własnym psem- ja tak.Histerią według Ciebie jest bieganie żeby ratować psa ( i nie po skrzyżowaniu-czytaj uważniej-tylko po dwupasmówce) czy może fakt,że to jamnik?
Dodam jeszcze- histerycznie -że po całym mieście jeździłam codziennie przez dwa miesiące i rozwieszałam ogłoszenia-gdzie zostały zerwane wieszałam nowe,dzwoniłam do wetów w całym województwie,w schronisku byłam co drugi dzień bo telefonowanie z zapytaniem mi nie wystarczyło a moje ogłoszenia w necie na wszelakich portalach wciąż aktualizuję i podnoszę stawke nagrody za odnalezienie psa.
Naprawdę, na swoją obronę zaczynasz przedstawiać mało poważne i rzeczowe argumenty.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

42 Ostatnio edytowany przez tiaMaria (2014-08-07 14:18:03)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Wiesz Frappe chyba Cię rozumiem... jakiś czas temu ktoś wywalił przy sklepie szczeniaki, znaleźli się chętni do pogłaskania piesków, nawet jedna pani upewniając się, że ma "chłopaka" wzięła go, ale  nikt więcej nic nie zrobił, jak psiaki za nimi szły to je straszyli by wracały pod sklep...smutne to było ...
Zadzwoniłam po straż, przyjechali zabrali maluchy, a w międzyczasie napstrykałam im fotek i porozsyłałam po znajomych, 2znalazły dom. Ale masa ludzi, którzy wielokrotnie deklarowali wielkie uwielbienie zwierząt miała to w nosie.
I nie dlatego ,że ich nie stać, ale z wygody. Tylko ,żeby to przyznali ...

Hipokryzja to jest to co Cię tak wkurza. Nie to ,że nie wzięli kota, ale że mieli go w nosie, obejrzeli z okna, ale rączek nie chcieli brudzić.

43

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
gojka102 napisał/a:

Naprawdę, na swoją obronę zaczynasz przedstawiać mało poważne i rzeczowe argumenty.

Ale ona się nie broni.
W dzisiejszym świecie wszyscy chcemy być wyrozumiali, tolerancyjni, mili, jak ktoś wywala kota/psa to "widać ma taką sytuację", jak nikt nie chce go wziąć "widać ma taką sytuację" , a w buraki z takim myśleniem. Znieczulica się szerzy i /okiennych oglądaczy/ przybywa!

44

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:
Vian napisał/a:

Ja akurat tego kota pewnie bym wzięła, ale na zasadzie domu przejściowego - szukałabym mu innego właściciela, ewentualnie jakby nie dało rady, to bym się zastanowiła, czy schronisko, czy w razie czego finansowo podołam.

Na pewno byś wzięła. Powiedziałabyś szefowi, że idziesz ratować kota z parkingu i musisz z nim jechać do domu, więc bierzesz urlop na  żądanie ... a jakbyś finansowo nie dała rady to znaleźli by się chętni na kota.
Taaaa...

Zależy, jakiego bym miała szefa. ^^
Jakby to był facet, co wiem, że zrozumiałby, to tak bym powiedziała, jakbym wiedziała, że na pewno prawdy nie uszanuje, to pewno bym mu nakłamała, że nie chodzi o kota a np. o mojego siostrzeńca, muszę się tym zająć i kropka. Albo bym go wzięła ze sobą pracy. Albo szybko podzwoniła po znajomych, kto akurat może wpaść, albo może ma starsze dziecko, które jest w domu, może do mnie do pracy podskoczyć, odebrać kota i zawieźć do mnie do domu, dałabym potem w podzięce wino albo 2 dychy na lody. Zależałoby od sytuacji, ale coś bym wymyśliła, ja jestem pomysłowa. smile

Co za bzdury !
Człowiek żyje po to by ODCZUWAĆ ! Znam starsze panie dla których pies czy kot to cały świat i nawet jak po ich utracie oczy wypłakują, to TAKE jest życie.

Takie bzdury, że każdy podejmuje decyzje mierząc siły na zamiary i tyle. Jak tego nie jest w stanie zrobić, tylko bierze psa/kota/cokolwiek, chociaż go na to nie stać, czy to finansowo, czy fizycznie, czy psychicznie, to nie jest empatia ani miłość do zwierząt, tylko bezmyślność. smile Jak Ty pochwalasz bezmyślność, a krytyczne podejscie nazywasz egoizmem, to niech tak będzie.

45 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-07 15:20:07)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
tiaMaria napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Naprawdę, na swoją obronę zaczynasz przedstawiać mało poważne i rzeczowe argumenty.

Ale ona się nie broni.
W dzisiejszym świecie wszyscy chcemy być wyrozumiali, tolerancyjni, mili, jak ktoś wywala kota/psa to "widać ma taką sytuację", jak nikt nie chce go wziąć "widać ma taką sytuację" , a w buraki z takim myśleniem. Znieczulica się szerzy i /okiennych oglądaczy/ przybywa!

To w jakim celu miesza w dyskusję fakt,że za uciekającym psem goniłam przez pół miasta? Jaki w tym cel?
Jej zdaniem to argument za tym,że to ja jestem rozhisteryzowana (!).

Jakiś czas działałam w wolontariacie fundacji zajmującej się adopcjami.
Ludzie zgłaszali się tam po konkretnego,ze zdjęcia i z opisu zrobionego przez nas psa.Często też zgłaszali chęc adopcji psa ale konkretnego: w typie jakiejś rasy.
Gdyby ktoś z wolontariuszy kazał wybierać potencjalnemu właścicielowi z tych psów,które wydają się najbardziej potrzebujące ale za cholerę nie pasujące do tego czego chce właściciel a gdy ten się nie zgadza wolontariusz obrzuciłby go stekiem wyzwisk,że niewrażliwy na krzywdę psa i nie wie co to miłość bezwarunkowa to taka fundacja szybko przestałaby istnieć.
Warto nawet w sytuacji takiej jak ta z kotem schować swoje fochy i egzaltację do kieszeni i nie oburzać się na ludzi bo tacy obrażeni ludzie będą mieli w nosie i altruistkę i kotka.

Jeszcze jedno: zaciągnij się do jakiejś fundacji,stwórz dom tymczasowy dla zwierzaka to zobaczysz ilu ludzi swoje ostatnie pieniądze wydaje na żarcie,szczepienia i leczenie różnych znajd i podrzutków a potem z dumą i łezką wzruszenia patrzy jak taki zwierzak dzięki jego zabiegom zaczyna na nowo ufać ludziom.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

46

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Jej zdaniem to argument za tym,że to ja jestem rozhisteryzowana (!).

W innym miejscu uważa, że jeśli osoby rozhisteryzowane nie mają zwierzaków, żeby nie dawać sobie okazji do histeryzowania i nie ganiać, to są podłymi egoistami. ;-)

47 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-07 16:04:18)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Ja wolę i wielu ludzi pracujących przy zwierzętach, aby zwierze trafiło do dobrego domu, a nie byle ktoś go wziął, nie bez powodu jest wizyta przed i po adopcyjna, dokumenty, po to aby uniknąć sytuacji że ktoś zwierzaka weźmie, a potem wyrzuci bo co to da?

Jak wspomniałam, ja nie wezmę do domu zwierzaka z ulicy. Dlaczego? Bo mam psa, czasami również drugiego bo kiedy jest sroga zimna, zabieramy tamtego znajdę do nas i nie będę narażać innych zwierząt, na pasożyty i inne choroby, bo byłoby to idiotyzmem. Jedyne co mogę zrobić i zawsze robię, to szukam dla takiego zwierzęcia pomocy i deklaruję że ewentualnie zajmę się nim tymczasowo, ale dopiero kiedy będzie odrobaczony i zdrowy, bo co by było dobrego gdyby zamiast jednego chorego zwierzaka było kilka chorych?

Znieczulica jest i będzie ludzie są zakłamani, ale takie gadanie niczego nie zmieni i prawda jest taka że jeżeli ktoś ma wziąć takie zwierze, a potem nie zapewnić mu dobrych warunków to lepiej niech go nie bierze wcale.

Autorka tematu też jest hipokrytką, bo kotka ratujmy, ale gołąbki i szczurki już są fe, mimo że to takie same zwierzęta jak inne, też czują ból, głód i co komu przeszkadza jak się posilą przy misce dla kota? Wybiórcza miłość do zwierząt to nie jest miłość, zanim zacznie się szukać hipokryzji u innych warto spojrzeć na siebie.

Ja ratowałam psy, koty, jeże (których nie powinnam nawet ruszać bo za to grozi więzienie, nawet jeśli jeża bierzesz po to by mu pomóc), ptaki, króliki i nigdy nie przyszło mi do głowy by czepiać się innych że nie mogą mi pomóc. Ba sama teraz nie pomagam zwierzakom już na taką skalę, bo jestem chora, nie mogę już zajmować się ptactwem mimo że bardzo kocham ptaki, bo mam alergię na grzyby i roztocza, a tych w ptasich piórach nie brakuje, nie mogę mieć kota, bo zadrapania w moim wypadku są bardzo groźne (cukrzyca). Mogłabym powiedzieć a w dupie z moim zdrowiem idę ratować zwierzaki, ale zaraz zaraz, jak ja się przekręcę to kilkadziesiąt w sumie różnych zwierząt które mam po opieką zostanie bez niej. A nikt nie ma na czole napisane dlaczego zwierzaka nie weźmie, więc lepiej nie oceniać jeśli się nie wie dokładnie jaka jest prawda.

48

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
mocna.Frappe napisał/a:
Vian napisał/a:

Ja akurat tego kota pewnie bym wzięła, ale na zasadzie domu przejściowego - szukałabym mu innego właściciela, ewentualnie jakby nie dało rady, to bym się zastanowiła, czy schronisko, czy w razie czego finansowo podołam.

Na pewno byś wzięła. Powiedziałabyś szefowi, że idziesz ratować kota z parkingu i musisz z nim jechać do domu, więc bierzesz urlop na  żądanie ... a jakbyś finansowo nie dała rady to znaleźli by się chętni na kota.
Taaaa...

I akurat o kosztach zwierzaka coś wiem, bo miałam je całe życie, a aktualny pies kosztuje mnie dużo, ale ja lubię zwierzęta więc je posiadam, a nie podziwiam w ZOO albo u babci/mamy/teściowej/sąsiadki jak wielu cwaniaczków.

Zrobiłam co mogłam w sytuacji w jakiej byłam.

Mocna.Frappe - naprawdę, rzadko się to komuś udaje, ale Ty mi podniosłaś ciśnienie... Swoją drogą, zazdroszczę szefa, bo u mnie jakbyś wyszła na parking w trakcie pracy i to w takiej sprawie to... zamiast nż-ta dostałabyś wypowiedzenie...
Powiem tak: szanuję Twoje podejście do zwierząt, uważam, że ładnie się zachowałaś w tej sytuacji którą opisujesz, ale... niestety patrzysz strasznie jednostronnie na ludzi i naprawdę jest mi przykro czytając Twoje posty w tym temacie. Jednocześnie Ci współczuję, gdyż musi być Ci bardzo ciężko, skoro tak przeżywasz takie błahe sytuacje.

Wiesz, nie wszyscy mają taką wewnętrzną potrzebę ratowania każdego kota z ulicy jak Ty. Ja na przykład nie jestem się w stanie zaopiekować głupim kaktusem, i co? czyni mnie to gorszą osobą?

49 Ostatnio edytowany przez Lalka lalka (2014-08-07 20:55:25)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Ja rozumiem mocna. Sama mam ogromne serce do zwierzat. Do ludzi mniejsze.Jak bym byla jej szefem to bym zrozumiala i pomogla. Dla ciebie samotny blakajacy sie maly kot to blaha sytuacja..no tak.. Brak wrazliwosci i wspolczucia. .. Porownujesz kaktusa do zywego stworzenia?? Kaktus nawet wody nie potrzebuje.. Czy jestes gorsza??? Sama sobie odpowiedz na to pytanie. Ja ludzi obojetnych na krzywde zwierzat i bez serca  nie lubie i nie otaczam sie takimi. Predzej skrzywdze czlowieka niz zwierze. Pomoge zwierzeciu szybciej niz czlowiekowi. Tyle. I moze ci troche zazdroszcze ze nie masz tej " cechy"...jak juz jest taki temat to "polecam" co mniej wrazliwym obejzenie na yt sa filmy jak to chinole obdzieraja na zywca koty,psy,lisy,wilki i inne zwierzaki by pozyskac futro a potem wszyc do czapeczek,kurteczek,rekawiczek z metka " fake fur" lub "wolf fur".. Trzymajcie sie z daleka od chinskich ubran niby ze sztucznym futrem!!! To jest masakra jakas sad:(:(:(

Czlowieka poznamy po jego stosunku do zwierzat

50

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Znowu hipokryzja, rośliny to też żywe istoty i też odczuwają ból ponieważ mają do tego odpowiednie przystosowanie anatomiczne.

51

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Ze ja hipokrytka?

Czlowieka poznamy po jego stosunku do zwierzat

52

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

No tak, żywa istota to żywa istota, czyli taka która jest zdolna do odczuwania, rośliny też czują ból, tak samo jak np pająki które miłośnicy zwierząt traktują kapciem C:

53 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-08-07 21:38:18)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Czy kaktus to zywa istota????? Nie sadze... To roslina. Jesli czuje bol to swojego rodzaju napewno inny niz prawdziwe zywe istoty! Czemu nie ratujesz kaktusow tylko zwierzeta? Dlaczego masz psa zamiast kaktusow? Byc moze masz kaktusa,rosliny..ale po co ci pies wtedy?? Glaskaj,caluj,karm kwiaty a nie psa..i czy twoje serce zareaguje smutkiem widzac rozjechanego kaktusa??? Dobre..a tu przydatny linkus na przyszlosc , co to jest istota zywa...niedozwolony link  dodam jeszcze ze istota zywa musi miec dusze..

Czlowieka poznamy po jego stosunku do zwierzat

54 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-07 21:21:15)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Tak jest mi smutno kiedy widzę jak ludzie bezmyślnie niszczą rośliny i tak mam kaktusy, mam też storczyki, żyworódkę, bazylię i aloes. Ponadto mam psa, skorpiony, ptaszniki, węża i ropuchę.

Sama pogrążyłaś się tym linkiem...

Cytuję:  "Istota żywa to organizm, który wykazuje objawy życia, czyli oddycha, odżywia się, wydala, rośnie, rozwija się i rozmnaża, reaguje na zmiany zachodzące w środowisku." Roślina spełnia wszystkie te kryteria.

Dalej: "Organizmy żywe zostały podzielone na: bakterie, grzyby, rośliny, zwierzęta. Organizmem żywym jest również człowiek."

Duszę? To według Twojego toku myślenia pies nie jest istotą żywą, bo według wiary w której występuje dusza, pies jej nie ma.

55 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-07 21:21:46)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Lalka lalka napisał/a:

Czy kaktus to zywa istota????? Nie sadze... To roslina.

Rośliny są ewidentnie i niepodważalnie żywymi istotami. ;-)

Posty [ 1 do 55 z 165 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018