netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

164 odpowiedzi13 082 wyświetleniazałożony przez mocna.Frappe, 06.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 165 ]

66

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Małpa69 napisał/a:

Weź poczytaj sobie, a dopiero potem się wypowiadaj, tak się składa że studiowałam biologię i jednak jakąś tam wiedzę posiadam, rośliny mają zdolność do ruchu, jak postawisz kwiatka na parapecie to zacznie się on wyginać i przekrzywiać w stronę słońca, czyli jednak się rusza. Przykład: Aloes, bardzo lubi światło i jego liście zawsze wyginają się w stronę słońca, dlatego obracam go regularnie żeby nie był koślawy.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruchy_ro%C5%9Blin

Tak tu sie zgodze. Obracaja sie by lapac swiatlo ale nie wiem czy o takie poruszanie chodzi.

67

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
sophie2 napisał/a:

kiedys czytalam jakas ksiazke filozofoczna, bardziej naukowa. faktycznie cos tam bylo o duszy, ze zbadano i rosliny maja cos takiego yikes

Jesli to prawda to mam duzo dusz w domu..koty,kwiaty,,za duzo,,

68 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-07 21:41:16)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Lalko o takie, rośliny są zakwalifikowane do królestwa organizmów żywych, a więc są żywe i wbrew pozorom bardziej hmm zaawansowane niż myślisz. Poczytaj sobie, o tym jak informują się o tym że ktoś właśnie przyszedł je zjeść, albo o pożarze, to jest wszystko naukowo potwierdzone.

Ja nie mówię że bardziej płakałabym po kaktusie niż po moim psie, bo oczywiste jest że nie, ale też byłoby mi przykro bo to również żywa istota i nie rozumiem jak niektórzy lekceważąco podchodzą do roślin, które przypomnijmy są nam i zwierzętom niezbędne do życia.

69

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Lalka lalka napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Weź poczytaj sobie, a dopiero potem się wypowiadaj, tak się składa że studiowałam biologię i jednak jakąś tam wiedzę posiadam, rośliny mają zdolność do ruchu, jak postawisz kwiatka na parapecie to zacznie się on wyginać i przekrzywiać w stronę słońca, czyli jednak się rusza. Przykład: Aloes, bardzo lubi światło i jego liście zawsze wyginają się w stronę słońca, dlatego obracam go regularnie żeby nie był koślawy.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruchy_ro%C5%9Blin

Tak tu sie zgodze. Obracaja sie by lapac swiatlo ale nie wiem czy o takie poruszanie chodzi.

mam swoj ogrodek i tez kwiatki takie na parapecie. one glupie nie sa, jak kazde istoty walcza o przetrwanie, poruszaja sie do swiatla a zielsko wyrasta tak by czerpac wode. poza tym niektore kwiaty noca zamykaja sie i spia

70 Ostatnio edytowany przez Lalka lalka (2014-08-07 21:46:50)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Małpa69 napisał/a:

Lalko o takie, rośliny są zakwalifikowane do królestwa organizmów żywych, a więc są żywe i wbrew pozorom bardziej hmm zaawansowane niż myślisz. Poczytaj sobie, o tym jak informują się o tym że ktoś właśnie przyszedł je zjeść, albo o pożarze, to jest wszystko naukowo potwierdzone.

Ja nie mówię że bardziej płakałabym po kaktusie niż po moim psie, bo oczywiste jest że nie, ale też byłoby mi przykro bo to również żywa istota i nie rozumiem jak niektórzy lekceważąco podchodzą do roślin, które przypomnijmy są nam i zwierzętom niezbędne do życia.

Ale ja sie z tym zgadzam! Sama mam ich pelno i nawet na widok suchego kwiata gdzies,obojetnie gdzie smutno mi sie robi. Ostatnio byma na stacji benzynowej i rosl tam piekny duzy kwiat,drzewko mozna powiedziec i juz lekko usychalo, strasznie szkoda mi sie go zrobilo, wzielam z kibla wody do pijemnika i podlalam..nie mowie o tym jak ludzie na mnie patrzyli.. Nie mowie o kwiatach u znajomych,ide w gosci i sprawdzam czy maja wode jak nie podlewam co spotyka sie z wielkim zdziwieniem , a takie ktorych ktos nie chce to przygarniam i ratuje od smierci.a ze mam reke to prawie zawsze mi sie udaje.

71 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-07 21:50:08)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Dlatego uważam Lalko że należy szanować każde życie, nieważne czy to człowiek, pies, kot, pająk czy roślinka, bo wszystkie te życia mają swoją rolę i swoje znaczenie. Nie można powiedzieć kocham pieski, a za chwilę iść i zniszczyć jakąś roślinę, tylko o to mi chodzi, albo się kocha żywe istoty, albo nie.

Ja gadam do swoich kwiatków że są piękne, działa czy nie działa, na prawdę świetnie się trzymają. Gadania do roślinek nauczyła mnie babcia która potrafi uratować każdą roślinę i zawsze ma piękny ogród.

72

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Ja szanuje,nawet pajaki,szczypawy,gasiennice ,slimaki staram sie ratowac pomimo ze sie boje i brzydze. Nie chcem zabijac bo nie mam prawa. I to tez jest moj problem. Bo na dluzsza mete to meczy jak nie moge przejsc obojetnie obok dzdzownicy ktora wysycha na chodniku..ehhh

73

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Mam to samo, na żyrandolu mam wielką pajęczynę z krzyżakiem, niech sobie siedzi wink

Ja się nie boję pająków, przestałam, pająki są bardzo niechętne do kąsania ludzi, bo wbrew pozorom nie są głupie i wiedzą że nie mają szans.

Mnie tylko wkurza taka wybiórcza miłość do zwierząt, piesek, kotek tak, ale tak jak autorka napisała szczury i gołębie już fe, a czym one się różnią? Oczywiście dzikie szczury roznoszą bardzo wiele chorób, nie mniej jednak szczury to bardzo towarzyskie i inteligentne zwierzątka. Pamiętam mojego szczurka Balcera, niestety odszedł bardzo szybko bo miał infekcję wyniesioną jeszcze z hodowli, weterynarz powiedziała mi żebym go nosiła przy sobie, bo jak będzie sam nie będzie mu się chciało żyć i faktycznie kiedy położyłam go na chwilę bo chciałam się napić, wypełzł (nie był w stanie nawet chodzić) z czapki w której go trzymałam i piszczał bo koniecznie chciał żeby go trzymać.

Ludzie jednak często mają takie własnie wybiórcze podejście, piesek, kotek kocham, a świnka czy kózka już be, a ja znam kobietę która w domu ma kozła, kozioł załatwia się tylko na dworze i zachowuje się praktycznie jak pies, po za tym że lubi nadziewać innych na rogi w ramach zabawy wink

74

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Lalka lalka napisał/a:

Dla ciebie samotny blakajacy sie maly kot to blaha sytuacja..no tak.. Brak wrazliwosci i wspolczucia. .. Porownujesz kaktusa do zywego stworzenia?? Kaktus nawet wody nie potrzebuje.. Czy jestes gorsza??? Sama sobie odpowiedz na to pytanie. Ja ludzi obojetnych na krzywde zwierzat i bez serca  nie lubie i nie otaczam sie takimi. Predzej skrzywdze czlowieka niz zwierze. Pomoge zwierzeciu szybciej niz czlowiekowi. Tyle.

haha, no to faktycznie, nie jesteś bez serca, skoro priorytetem są zwierzęta a nie ludzie... big_smile
Ja prędzej pomagam ludziom, wiesz, człowieka ot tak to dopiero nikt nie przygarnie... i nie wystarczy tutaj karma... To jest prawdziwy dramat. I zwykle do takiej właśnie pomocy chętnych brak.

I tak, jak jestem w pracy, to jest dla mnie błaha sytuacja. Tak samo błahe są dla mnie wtedy wszelkie sprawy prywatne. Bo to nie jest mój czas, tylko pracodawcy.

75

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

To czemu go nie wziąłeś do domu? Wytykasz niewrażliwość innym ale równie dobrze mogłeś przygarnąć kociaka choćby na parę dni póki nie znajdzie się ktoś kto by się nim chciał zaopiekować.

Ja znając życie bym tak zrobiła.

76

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Dla mnie podejście dziwne. Autorki, nie znajomych. Sama mam dwa koty, przygarnięte rok temu, jak miały po 4 tygodnie. Tylko że to ja. Kocham koty i ogólnie zwierzęta, nie mogę nawet czytać o złym traktowaniu zwierząt czy adopcjach, bo wzięłabym wszystkie, a na studiach nie bardzo mam warunki. Z drugiej strony np. w ogóle nie wzruszają mnie dzieci. Nie budzą żadnych cieplejszych uczuć, zabiedzone - nie wywołują wzruszenia, współczucia, żalu, czegokolwiek. I nie zajęłabym się żadnym dzieckiem, bo nie jestem na to gotowa.

Dla mnie tamci ludzie z pracy, jeśli nie chcieli zwierzaka, zachowali się ODPOWIEDZIALNIE. Lepiej nie wziąć, niż pod wpływem emocji ("ojej, jaki słodki, mały koteczek!") przygarnąć, a potem otrzeźwieć i wyrzucić/oddać. A ile osób tak robi? A potem nieprzemyślane zwierzaki lądują na wakacjach na ulicy. Idiotyzm.

Zresztą to nie jest tak, że nikt nie pomaga. Z miesiąc temu znajoma mojej mamy z pracy znalazła ok. 4-tygodniową kotkę. Do siebie nie mogła wziąć, bo ma w domu psa i kotkę, która nie toleruje innych kotów. Zainstalowała kotkę na działce w jakimś domku, w pracy razem z moją mamą i innymi koleżankami robiły dłuuugo akcję "Przygarnij Marcelinkę" i w końcu jedna z dziewczyn przebłagała teściów i kotka powoli szykuje się na nowy dom. Więc nie generalizowałabym, że wszyscy źli, niedobrzy, nieczuli. Po prostu jeden nie lubi zwierząt, drugi dzieci, a trzeci nie ma warunków na kolejnego lokatora.

77

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Sylwia720 napisał/a:
Lalka lalka napisał/a:

Dla ciebie samotny blakajacy sie maly kot to blaha sytuacja..no tak.. Brak wrazliwosci i wspolczucia. .. Porownujesz kaktusa do zywego stworzenia?? Kaktus nawet wody nie potrzebuje.. Czy jestes gorsza??? Sama sobie odpowiedz na to pytanie. Ja ludzi obojetnych na krzywde zwierzat i bez serca  nie lubie i nie otaczam sie takimi. Predzej skrzywdze czlowieka niz zwierze. Pomoge zwierzeciu szybciej niz czlowiekowi. Tyle.

haha, no to faktycznie, nie jesteś bez serca, skoro priorytetem są zwierzęta a nie ludzie... big_smile
Ja prędzej pomagam ludziom, wiesz, człowieka ot tak to dopiero nikt nie przygarnie... i nie wystarczy tutaj karma... To jest prawdziwy dramat. I zwykle do takiej właśnie pomocy chętnych brak.

I tak, jak jestem w pracy, to jest dla mnie błaha sytuacja. Tak samo błahe są dla mnie wtedy wszelkie sprawy prywatne. Bo to nie jest mój czas, tylko pracodawcy.

Czlowiek sobie przewaznie poradzi,otworzy gebe,bedzie krzyczal,poskarzy sie itp..zwierze? Nie. Czlowiekowi tez pomoge jak widze potrzebujacego lub jak ktos mdleje na ulicy,jak potrzebuje pomocy finansowej,jak cierpi,stane w obronie slabszego..ale tak jak napisalam czlowiek ma wieksze mozliwosci. Zwierzak jest skazany na ludzka łaske i niełaske..zwierzak - zwlaszcza maly kotek ,piesek, myszka, szczur,slimak jest  malutki i bezbronny ...sa tez te wieksze zwierzeta ktorych tez mi bardzo szkoda jak im se dzieje krzywda.

78

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Dziewczyny, przez was oplułam ekran big_smile .
Dawno nie czytałam takiej zabawnej dyskusji jak wasza o żyjących vel nie żyjących roślinkach big_smile

Frappe, nie ma obowiązku posiadania zwierzaków, nawet jeżeli się je lubi.

O wiele bardziej niż Twoi współpracownicy razi mnie zachowanie osoby, która przygarnęła kotkę - taka dobra była - a potem nie dbała o to, żeby ją wysterylizować (toż to 130zł!).
Po czwartym miocie nie wytrzymałam i powiedziałam, że ja ją wysterylizuję w końcu, więc się właścicielka skupiła, głupio jej się zrobiło. Córka tej przygarniętej kotki biega sobie dziko i rodzi następne kociaki. Próbuję ją złapać ale inteligentna bestia jest smile .
Złapałam za to jej dzieciaki, został mi jeden kocurek do oddania, ktoś chce?

79

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Ja uważam że nie można mieć do ludzi pretensji że nie wzięli zwierzaka, bo jak wspomniałam nikt na czole nie ma napisane "nie mogę bo..." a ludzie też mają swoje problemy i jeśli mieliby wziąć zwierzaka tylko po to by zaraz się go pozbyć to nie ma to sensu, a wręcz jest jeszcze bardziej szkodliwe.

Pretensje to można mieć do państwa, do tego jak skonstruowane jest prawo że brakuje u nas czegoś takiego jak policja dla zwierząt, szerokich akcji dotyczących np. wody dla zwierząt w lecie, brakuje schronisk (u mnie w mieście nie ma i jak znajdziesz zwierzaka to generalnie Twój problem), można mieć pretensje do weterynarza który mimo że mógłby pomóc to pomocy odmawia, można mieć pretensje to ludzi z fundacji, którym się nie chce (a u mnie tak właśnie jest). A do zwykłego szarego człowieka który nie raz nie jest w stanie uporać się z własnym życiem?

80

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Milo mi sie czyta, ze ktos szanuje kazde zycie. Dzieki dziewczyny.
Ja w zyciu nie zabilam naumyslnie niczego.
Dzis rano zabilam pajaka przez przypadek i bylam strasznie wsciekla na siebie hmm

Co do roslin - nie zostalo udowodnione, ze czuja bol. Reaguja na rozne rzeczy, ale to nie znaczy, ze odczowaja bol poniewaz nie maja centralnego ukladu nerwowego. I ich sposob reagowania i 'czucia' jest zbyt inny od naszego by zrozumiec go. Bo dziala inaczej i bez uzycia ogranow jak nasze lub zwierzat.
Co nie znaczy, ze depsze albo zrywam kwiaty oczywiscie.

81 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-07 23:18:19)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nina coraz nowsze badania pokazują że jednak rośliny czują ból, co więcej jak wspomniałam są w stanie się ze sobą komunikować o zagrożeniu, jest cały artykuł profesora SGGW na ten temat, jak to robią.

Tak na poprawę humoru mała historyjka. Zawsze jak jadę w trasę, to mówię "abyśmy dojechali szczęśliwie, oraz wszystkie inne istoty na pokładzie tego samochodu". Ostatnio u mechanika pod wpływem wstrząsów kilka pajączków zaczęło wyłazić z podwozia big_smile tylko się uśmiechnęłam do mojego i mówię "a nie mówiłam".

82

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Ja czytalam o komunikowaniu, jednak nikt nie udowodnil, ze bol czuja w naszym rozumieniu tego slowa.

big_smile mila historyjka.
Ja dzis wstalam zaspana bylam strasznie, wlozylam korek do wanny i puscilam wode, i jak juz troche wody nalecialo to dopiero zobaczylam ze w wannie jest pajak ten z dlugimi nogami chudy, najpierw myslalam ze to wlosy jakies, bo juz byl taki splatany przez ta wode sad
U mnie w domu komara rowniez sie wypuszcza big_smile a nie zabija.

83 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 00:32:06)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nasosznik trzęś? Ten pająk ma całkiem silny jad, jednak nie jest w stanie naruszyć ludzkiej skóry więc dla człowieka jest niegroźny. Zabija jednak kątniki domowe, mimo że jest znacznie bardziej leciwy niż one.

Myślę że rośliny czują i może wyjaśnię dlaczego, drzewo nie ma mózgu jako takiego natomiast posiada nerwy, tak jak np niektóre prymitywne stworzonka które odczuwają ból.

84

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Daddy longlegs to sie nazywa tutaj. Nie wiem co to za pajak. Moja ciotka mowi 'kurzowy' hahaha.

85

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Prawdopodobnie o tego chodziło, jednak widzę że ta nazwa jest też używana dla korsarzy.

86

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Ja ogolnie bardzo sie boje pajakow i mrowek. Obrzydzaja mnie, szczegolnie latajace mrowki.
Nie uwazam jednak, ze to powod by je zabic. Bo moja morda tez kogos moze obrzydzac i to nie znaczy, ze zaraz ta osoba moze mnie zamordowac big_smile
Wiele osob zapewne mysli, ze jestem stuknieta, ale przy mnie nikt takiego zwierzecia nie odwazy sie zabic ani nic powiedziec.

87

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Ja mam arachnofobię, więc zabijam pająki jak naruszą moją sferę osobistą. Niestety. Komary też zabijam i używam takiego elektronicznego raidu, co je odstrasza/truje. Po komarach robią mi się rany i nie ma przebacz. Much bym mogła w sumie nie zabijać, bo poza tym, że nie akceptuję ich w domu, to nic mi nie robią, ale złapać taką jest prawie niemożliwością, a nie mogę pozwolić, żeby mi składały jaja na jedzeniu np. Notorycznie rozdeptuję ślimaki jak wracam nocą do domu, nie celowo, no ale tak wychodzi, że co rusz jest trrt! Jem mięso.

Nie, nie czuję się hipokrytką jak coś. Po prostu jestem przeciwko ZBĘDNEMU okrucieństwu.

88

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Jedzenie miesa to zbedne okrucienstwo jesli mam byc szczera. Bo jedzenie miesa nie jest konieczne do Twojego przezycia. Wiec jest to zbedne okrucienstwo.

89 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 01:07:38)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Vian nie jest hipokryzją jedzenie mięsa, chodzi po prostu o to że jeżeli ktoś wyszukuje błędów u innych, to żeby sam zwrócił uwagę na swoje postępowanie.

Też jem mięso, nie jadła, ale okazało się że nie przyswajam żelaza z roślin i w formie tabletek też nie za bardzo, więc zaczęłam jeść mięso, jak mus to mus. Ale np kiedy kupuję jajka zwracam uwagę by nie były to trójki.

Komary, przyznam że różnie bywa, też bardzo źle reaguję na ich ślinę, robią mi się duże odczyny i zostają po nich blizny. Pająków nie tykam, nie przeszkadzają mi, jak sobie siedzą w swoim kącie, a jak nie to je łapie i wynoszę.

90 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 01:09:26)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nina, można na ten temat dyskutować, dyskutować i dyskutować, czy jest niezbędne, na ile niezbędne, czy wegetarianizm/weganizm jest zdrowy, a jesli jest zdrowy, to czy dla wszystkich, a dla niektórych może nie.

Dla mnie zbędne okrucieństwo to zabijanie bez potrzeby, dla frajdy zabijania, albo zabijanie w bardziej okrutny sposób niż to konieczne, bo tak jest łatwiej czy taniej.

PS.
Swoją drogą kiedyś miałam romans zarówno z weganizmem jak i wegetarianizmem, nie czułam się za dobrze. Czułam potrzebę jedzenia tego mięsa. Myślałam, że z czasem minie jak przywyknę do warzywek, ale nie minęła, więc wychodzę z założenia, że skoro tak, to mój organizm tego mięsa potrzebuje. A jak ktoś się czuje dobrze, to jasne. smile

91 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 01:14:13)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nina nie zgodzę się, też tak myślałam a okazało się że muszę jeść mięso, bo dorobiłam się ostrej anemii go nie jedząc, jadłam rośliny zawierające dużo żelaza jednak go nie przyswajam. Okrucieństwem jest jedzeniem mięsa ponad potrzebę i marnowanie go.

Z tym mięsem to jest prawdopodobnie tak, że zależy to od naszych genów i naszych przodków, jedne grupy ludzi jadły więcej mięsa inne warzyw i stąd zależy czy ktoś przyswaja żelazo czy nie. To samo jest z mlekiem pewne nacje mogą je pić i mało jest % alergii na nie, inne nie mogą i jest nawet 95 % alergii na kazeinę (białko mleczne).

Niektórzy przyswajają żelazo z roślin, bo są rośliny bogate w ten pierwiastek, ale niektórzy nie, a różnie bywa z przyswajaniem pierwiastków z tabletek i takie osoby chcą czy nie chcą muszą jeść mięso. Oczywiście mogłabym nie jeść mięsa mimo to, ale bym po prostu umarła :c

Zwierzęta też jedzą mięso różnica polega na tym, że one go nie marnują i jedzą po to by się najeść, aby przeżyć, a niektórzy ludzie żarliby (za przeproszeniem) tylko mięso ponad potrzebę.

92

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Komary, przyznam że różnie bywa, też bardzo źle reaguję na ich ślinę, robią mi się duże odczyny i zostają po nich blizny.

O, to ja chyba mam tak samo - mnie się dosłownie rany paskudzące się potrafią zrobić od ugryzień. Teraz np. mam takich z 10 na ciele. Nie jakieś ogromne rany oczywiście, wymagające bandaża, ale rany - z krwią, ropą etc etc. Bardzo długo i trudno mi się goją.

Pająków nie tykam, nie przeszkadzają mi, jak sobie siedzą w swoim kącie, a jak nie to je łapie i wynoszę.

Ja mam na tyle silną arachnofobię, że nawet zbliżyć się na tyle, żeby go walnąć kapciem się boję, więc siłą rzeczy trochę tego zabijania unikam jak mogę. No ale jak mam wielkiego pająka na łóżku to muszę, nie ma opcji - złapać go nie złapię, prędzej zemdleję, a zostać z nim w jednym pokoju też bym nie mogła. Nie mam też kogo prosić o pomoc. A przecież się nie wyprowadzę z domu, bo pająk w nim jest, no bez przesady... big_smile

93 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 01:21:06)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Vian a poproś kiedyś kogoś żeby pająka złapał i zamknij go w jakimś przezroczystym pudełku, tak żebyś wiedziała że nie wylezie, i pomału przyzwyczajaj się do niego, oglądaj. Ja tym kątnikiem wyleczyłam Mojego z arachnofobii do tego stopnia, że mam teraz hodowlę ptaszników w domu wink Kiedy wiesz że pająk na Ciebie nie wlezie trochę łatwiej jest się oswoić z jego obecnością, po jakimś czasie myślisz już że nie jest aż taki straszny. Ja pająków na rękę też nie biorę, są szybkie i to mnie jakoś przeraża, no może po za skakunami bo te są cudne (te z dużymi oczkami i jakby rzęskami, wkleiłabym ale nie chcę Cię straszyć bo wiem że niektórych nawet zdjęcia przerażają).

Ja też kiedyś bałam się pająków, płakałam jak jakiegoś widziałam.

94 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-08 01:26:59)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Wiesz Vian, moze to samo powiedziec moja kolezanka, ktora byla uzalezniona od kokainy 'ze jej cialo tego potrzebuje' bo mijaja lata a ochota wraca ciagle.

Ja uwazam, ze jedzenie miesa powinno byc nielegalne razem z niewolnictwem i uwazaniem kobiet za cos gorszego od mezczyzny.

Ja nie jem miesa z powodow etycznych i dla mnie to stoi ponad wszystko - moglabym witaminy jest tylko w tabletkach jesli tylko tak moglabym je dostac. Cierpialam na ostra anemie od dziecka, a jadlam mieso kiedys i ta anemia sie latami ciagnela. Zle przyswajam zelazo ze wszystkiego.
A jednak teraz jestem zdrowsza.
Zreszta jak mowie to nie ma znaczenia.
Albo w cos wierze i mam zasady albo nie. A ja wierze, ze ja nie jestem bardziej godna zycia niz swinia czy krowa, nie wierze, ze moj kot jest bardziej wart zycia niz kurczak. Wiec to bylaby czysta hipokryzja z mojej strony jesc mieso, albo nie zjesc mojego kota skoro takie ladne i zdrowo odzywione mieso chodzi po moim domu big_smile

Ja jem kielbase i jem hamburgery, z firmy Quorn moze dlatego nie tesknie za miesem - mimo, ze wyobrazalam sobie ze bede.


Ja tutaj nikogo nie potepiam, a juz szczegolnie jesli ma wybierac miedzy swoim przezyciem a jedzeniem miesa. Jednak takie przypadki to nie jest wiekszosc i poza tym, nie jestem pewna na 100% czy nie znalazlby sie jakis profesor medycyny , ktory znalazl by dla Ciebie kompromis. No, ale to akurat bylby wyczyn, gdyby w Polsce sie taki znalazl akurat i zebys Ty jeszcze mogla miec dostep do niego.

95 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 01:41:39)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Małpa, było. Moja koleżanka z dawnego liceum miała ptasznika. Widzisz, u mnie trik jest taki, że póki ja wiem, że pająk jest daleko ode mnie, nie znajdzie się za blisko i nie będzie interakcji, nie ma problemu. Mam pełno pająków krzyżaków w ogrodzie, kiedyś nawet jednego miałam na oknie wewnątrz domu, ale siedział tam sobie, nie złaził do mnie, ja nie właziłam do niego, żyliśmy w zgodzie. Nawet go ochrzciłam Bąbelkiem. Zrobił się problem, jak nadeszła jesień i Bąbelek nie chciał być już na oknie. Była cała akcja łapania go do słoika, do której zatrudniłam pomoc w postaci mojej mamy (która niechcący zamiast w słoik chwyciła go w rękę i o mało co nie dostała apopleksji dosłownie ^^'), bo przecież zabić Bąbelka to już się jakoś nie godziło.

Ale nie tak dawno na ścianie koło łóżka zobaczyłam wielkiego, czarnego pająka, dosłownie wielkości wnętrza dłoni (bez palców). Wiesz może swoją drogą co to może być za gatunek? Ja je nazywam "piwniczne", są piekielnie wielkie jak na europejskie standardy i robią niesamowicie mocne pajęczyny. I tego już zabiłam, bo jakbym tego nie zrobiła, to bym nie zasnęła w ogóle w tym pokoju. MUSIAŁABYM go znaleźć, bo ciągle bym miała w głowie, że on może na mnie nocą wleźć. I dobra, wiem, że to absurdalne, że pająki mają ciekawsze rzeczy do robienia niż łazić po mnie złośliwie, ale na tym polega fobia - jest irracjonalna.

Szerszenie jeszcze zabijam zwykle, boję się po prostu łapać, chyba, że jakoś przypadkiem mi się uda.


Nina napisał/a:

nie wierze, ze moj kot jest bardziej wart zycia niz kurczak

Bo ogólnie nie jest, ale DLA MNIE jest. Tak samo jak życie mojej przyjaciółki nie jest ogólnie ważniejsze niż jakiegoś Jana Kowalskiego, ale dla niej bym swoje zdrowie i życie zaryzykowała, a dla obcego Jana Kowalskiego raczej nie. Tak samo jak jej pomogę finansowo, bo jest dla mnie ważna i cenna, ale nie rozdaję pieniędzy na ulicy każdemu, kto mnie o to poprosi.

Wiesz Vian, moze to samo powiedziec moja kolezanka, ktora byla uzalezniona od kokainy 'ze jej cialo tego potrzebuje' bo mijaja lata a ochota wraca ciagle.

Nie, to zupełnie inne uczucie, mam porównanie, chociaż akurat nie z kokainą. ;-)
I wiesz, jakbym wewnętrznie, moralnie czuła blokadę przed jedzeniem tego mięsa, to bym go pewnie nie jadła, czy czułabym się dobrze czy źle, no ale... nie czuję. Nie będę się oszukiwać, wybielać na siłę czy coś, bo nie czuję potrzeby. Nawet uczyłam się własnoręcznie przygotowywać mięso do zjedzenia tak od podstaw, bo wybierałam się w podróż w takie miejsce, że być może musiałabym polować żeby jeść.

Nie podoba mi się natomiast sposób, w jaki zwierzęta są hodowane na mięso czy skóry - nadmierna hodowla, wyrzucanie mięsa, które się nie sprzedało, trzymanie zwierząt w podłych warunkach, byle taniej. Choćby tych kur.

96 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 01:47:32)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nina też uważam że życie ma równą wartość, ale wiadomo że więcej znaczy dla mnie mój pies, którego znam niż obcy zwierzak którego oczywiście też mi szkoda.

Kurczaki to bardzo fajne zwierzątka i osobiście jest mi przykro że po latach nie jedzenia mięsa wróciłam do niego, bo wcale tego nie chcę, zmuszam się by je jeść, bo ja nawet nie lubię zbytnio mięsa w sensie smakowym. Słusznie jednak zauważyłaś że choć może jest jakaś możliwość to niestety ja o niej nie wiem, sama próbuję szukać rozwiązań jednak z różnym skutkiem.

Co do pajączka to czy on był jednolicie czarny czy po prostu ciemny? Pytam bo podejrzewam właśnie kątnika, ale nie jest on jednolicie czarny, mało który pająk jest, mają różne wzorki, ale często ich nie widać jeśli nie ma dobrego oświetlenia.

To kątnik domowy

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

97 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-08 01:47:45)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nie no ja rozumiem to z ta wartoscia kolezanki i kota To dobre przyklady.
Wlaciwie zaden kot nie jest dla mnie wiecej warty od kurczaka zadnego, ja musze patrzec obiektywnie.
Moja puenta to, ze wierzac w to co ja wierze o naszej rasie i o planecie na ktorej zyjemy, ja nie moge nie miec zdania jakie mam - bo to byloby nie logiczne po prostu.
I tez mam wiecej szacunku do wegan niz do ludzi jedzacych mieso, bo to sa ludzie , ktorzy postepuja tak jak ja wierze, ze czlowiek powinien postepowac.
Ja sama nie pije mleka, nie jem jajek, nie jem masla ani jogurtu. Ale czasem jem cos co jest z tego zrobione. I wciaz uwazam, ze weganie lepiej ode mnie postepuja i jesli mnie za to skrytkuja no to ja sie z nimi w sumie zgadzam w takiej sytuacji.
Moj maz i koty jedza mieso. I co im zrobisz? Maz to dorosly facet i moge mu tlumaczyc co najwyzej i tyle. Kotow nie bede przestawiac na wegetarianizm bo to drapiezniki,ktore moga przezyc na samym miesie,  a ja nie jestem specjalistka od diety zwierzat ani weterynarzem i nie bede na ich zyciu eksperymentowac.
Z kolei gdybym miala dziecko, to absolutnie by miesa na oczy nie zobaczylo.

Oczywiscie zalezy jakich wegan, bo moja znajoma nigdy w zyciu nic pochodzenia zwierzecego nie jadla, a nienawidzi zwierzat i jest glupia jak but. To juz lepszy miesozerca co zwierzakom pomaga bezdomnym niz taka weganka.


Malpa ja Cie zupelnie rozumiem, i nawet nic zlego o Tobie nie mysle i szkoda mi Ciebie, ze zostalas postawiona w takiej sytuacji przez zycie.

98 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 01:53:38)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nino jako cukrzyk gdybym nie piła mleka, nie jadła jajek czy jogurtów które mają niski IG, to nie wiem co bym jadła i tak mam już bardzo ograniczoną dietę. Z tymże jajka które jem to jajka od kur które znam, one sobie spokojnie chodzą po podwórku i jedzą robaczki.

Nino mi też jest przykro bo cóż za każdym razem myślę, sobie że jem inną żywą istotę, jest mi z tym źle, pomijając to że nie lubię smaku mięsa, mimo że wiem że gotuję dobrze (Mój mięso je i chwali moją kuchnię). Najgorzej jest kiedy widzę mięso w formie innej niż kotlet, wtedy potrafię się rozpłakać, kiedy widzę kosteczki, nóżki...

Ale nie oceniam ludzi którzy mięso jedzą o ile to umiarkowane ilości, problem zwierząt narasta bo ludzie jedzą za dużo, w związku z tym rośnie produkcja i pogarszają się warunki życia zwierząt hodowlanych.

99 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 01:56:32)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Małpa69 napisał/a:

Co do pajączka to czy on był jednolicie czarny czy po prostu ciemny?

Hm... Ciemnobrązowy..? Nie taki smoliście czarny, ale na oko wydaje się czarny, przy bliższym obejrzeniu ciemnobrązowy. WIELKI. Długie, mocne nogi, ale odwłok też spory jak na europejskiego pająka. Z nogami ma średnicę tak kilka centymetrów, sam odwłok z ... e... zapomniałam jak się nazywa druga część... to tak z 1cm ma.

@Nina
Mnie się bardzo podoba podejście ludów, które przez zachodnią cywilizację są nazywani prymitywnymi, jak Pigmeje, Indianie itp. Polują, ale robią to z szacunkiem jednocześnie, szacunkiem dla tych zwierząt, dla przyrody, nie marnują tego co upolują.


@Małpa
KĄTNIK DOMOWY WIĘKSZY!!
Dokładnie ten! Dzięki! :* Jesteś wielka!

On gryzie ludzi...?
Znalazłam sama. ^^
"Jego jad jest słaby, w dodatku tylko większe osobniki są w stanie przebić skórę dorosłego człowieka"
Czyli chyba "gryzie, ale od tego nie umrę".
Brrr i tak...

100 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 02:00:58)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Vian również podoba mi się takie podejście i za tym jestem.

Górna część pająka, tam gdzie ma mordkę, to karapaks.

Jak każdy pająk nie gryzie, a kąsa swoimi chelicerami. Jest zdolny do przebicia ludzkiej skóry, ale jego ukąszenie jest niegroźne, powoduje jedynie niewielki ból, no i oczywiście pająk który nie czuje się zagrożony nie ukąsi tak po prostu.

Ja miałam panią kątnika, a potem były małe kątniki smile Wypuściłam ją potem przy okazji wyprowadzki.

101 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-08 01:59:22)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

No tak jak mowilam Ciebie mi szkoda , ze masz problemy zdrowotne i praktycznie drzwi pozamykane do wyborow takich i jest to bardzo trudne napewno. Bo masz wspaniala postawe.
A co gdybys jadla tylko ryby z miesa? Daloby sie tak?
Jestem tego ciekawa, bo nie wiem dokladnie jak jest np z zelazem w rybach, nie jestem w tym dobrze zorientowana i zastanawiam sie czy to by moglo zastapic.
U mnie duzo zmienily pieniadze szczerze mowiac, to mi pozwolilo  odrzucic wszystko co jest produkowane z wykorzystaniem zwierzat.


Wiesz Vian, jak tak slysze jak ludzie nazywaja ich prymitywnymi to naprawde mnie zastanawia, kto jest prymitywny, a kto jest cywilizacja.
Bo takie ludy do konca tego swiata nie doprowadza, tylko wlasnie 'cywilizacja'.
Wkurza mnie jak ludzie  wtracaja sie i krytykuja ich styl zycia.

102 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 01:59:57)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

No właśnie na ryby to przyznam szczerze średnio mnie stać, mówię o tych wartościowych a nie rybach typu panga i tak dużo wydaję na jedzenie bo musi być pełne ziarno, nie przetworzone itp zresztą ryba w końcu też czuje i też mi jej szkoda i obawiam się że ryba nie ma wiele żelaza :C I tak jem mało mięsa, może z 150 g na tydzień, to i tak za mało niż to co powinnam, ale więcej nawet nie jestem w stanie bo taki posiłek to dla mnie trauma.

103 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 02:02:16)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Te, dokładnie ten jeden gatunek pająków, to jedno z przekleństw mojego życia mówiąc szczerze. Wszystkie inne znoszę. Kosarze ujdą, boję się, ale nie aż tak. Takie maluchy to w ogóle bez problemu. Krzyżaki zwykle sobie plotą swoje sieci i w nich siedzą, nie wchodzimy sobie w drogę. Ale te są STRASZNE. sad

Jak coś to edytowałam poprzedni post kiedy Ty chyba pisałaś kolejny, chciałam być poprawna. ^^'

Nina napisał/a:

Wiesz Vian, jak tak slysze jak ludzie nazywaja ich prymitywnymi to naprawde mnie zastanawia, kto jest prymitywny, a kto jest cywilizacja.
Bo takie ludy do konca tego swiata nie doprowadza, tylko wlasnie 'cywilizacja'.
Wkurza mnie jak ludzie  wtracaja sie i krytykuja ich styl zycia.

Tu jesteśmy zupełnie zgodne. smile

104

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

No wlasnie, albo za drogie albo nie ma.
Moi znajomi w malym miasteczku w Polsce sa wegetarianami. Zyja z 2500 zl miesiecznie, maja trzy zwierzaki adoptowane, splacaja kredyt i chcieliby byc weganami, ale w miasteczku nawet nie ma mleka sojowego, tylko pojawia sie czasami i kosztuje duzo.
Nie ma zadnego wyboru jedzenia, tylko te suche kotlety sojowe.
No i to nie takie proste sie wyzywic.

105

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

w miasteczku nawet nie ma mleka sojowego, tylko pojawia sie czasami i kosztuje duzo.

A może warto zainwestować w taką maszynę do robienia mleka sojowego z ziaren? Kosztuje jakieś 200-300zł, no albo i więcej zapewne, ale w takim przedziale cenowym sama kiedyś chciałam kupić, bo po prostu lubię mleko sojowe. Jak karton mleka sojowego alpro kosztuje koło 9-10zł, to w perspektywie dłuższego użytkowania się opłaca. Znajomi mogą się nawet zrzucić na prezent na jakąś okazję, albo coś takiego... smile

106 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 02:16:23)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

No właśnie tak to wszystko wygląda i pozostaje problem kupienia soi z normalnej uprawy. Też lubię smak soi, kotleciki z grzybami są pyszne.

Co do kątnika to też się ich potwornie bałam, są szybkie, duże i te ich nogi, ale przeszło mi za dużo się napatrzyłam, polubiłam moją panią kątnik była całkiem urocza kiedy wychodziła bo wiedziała że zaraz dostanie jeść tongue (jak otwierałam pudełko to zaczęła to kojarzyć z pojawieniem się pokarmu)

107

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nienienienienienie!
Żadnego udomawiania kątników domowych! yikes
Myślę, że krzyżak Bąbelek to była moja górna granica.

108 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 02:17:50)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

No właśnie mam problem bo mój żyrandolowy krzyżak nie może się odnaleźć po tym jak sprzątając zniszczyłam mu sieć, już musiałam bo pełno muszek było, a on siedzi taki biedny, może dlatego że jadł niedawno i mu się nie chce wink

Wiecie że pająkom odrastają nogi?

109

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

O. Ja nie wiedzialam o tym!

A co do maszyny to ja im kupie ta maszyne i zapas soi.
Ja osobiscie nie kocham mleka sojowego jakos bardzo.
Wole mleko migdalowe, albo kokosowe z alpro.
Sama robilam mleko owsiane, ktore tez jest niezle (uzywam smietany owsianej)
I wyszlo wielkie G. haha, ze wypic nie moglam tego.

110

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Uważaj, jak kiedyś niechcący zniszczyłam jednemu obcemu (nie Bąbelkowi) krzyżakowi sieć, to potem chyba ze złości zrobił ją tuż nad drzwiami wejściowymi. ;-)

111

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

U moich rodzicow na drzwiach raz siedzial ogromny krzyzak. Najwiekszy jakiego w zyciu widzialam.
Moja matka, kocha pajaki strasznie i nie chciala go zdjac caly dzien, zeby nie przeszkadzac mu, a ja z moim ojcem sie balismy przez drzwi przechodzic. big_smile

112 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 02:33:04)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Póki co nadal siedzi na żyrandolu, dobra miejscówka bo tam dużo muszek lata jak światło zapalone.

Miałam jeszcze jednego w kuchni na parapecie, ale przyszedł Zyzuś tłuścioch i chyba go zjadł :C

Krzyżaki są fajne, ale mają dość silny jad tak samo jak tygrzyk paskowany należący do rodziny krzyżakowatych, objęty ochroną.

No i mam też takie o:

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Poecilotheria metallica, rzadki zagrożony wyginięciem ptasznik, w Indiach objęty kultem. Niestety ma bardzo silny jad, nie zabije dorosłego zdrowego człowieka, ale skutki jej ukąszenia można odczuwać przez kilka miesięcy.

113

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
NinaLafairy napisał/a:

U moich rodzicow na drzwiach raz siedzial ogromny krzyzak. Najwiekszy jakiego w zyciu widzialam.
Moja matka, kocha pajaki strasznie i nie chciala go zdjac caly dzien, zeby nie przeszkadzac mu, a ja z moim ojcem sie balismy przez drzwi przechodzic. big_smile

No ja też się bałam jak miałam z 10cm nad głową słusznych gabarytów krzyżaka ;-) Na szczęście chyba potem znowu mu się z tą siecią coś popsuło, obraził się na stałe i poszedł sobie gdzie indziej.

@Małpa
Silny jad, nie silny, są spoko póki nie spacerują sobie samopas po domu. A takiego kątnika miałam kiedyś tuż koło ucha. Dosłownie usłyszałam jak idzie po poduszce. Podniosłam głowę zobaczyć, co to za dźwięk, a tam PAJĄK prawie na moich włosach. Straszne to było. Dla arachnofobika coś takiego to jak... hm... klaustrofobika w trumnie na trochę zatrzasnąć.

114 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 02:34:42)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Wiem Vian za czasów mojej arachnofobii taki właśnie wlazł mi na rękę, w samochodzie, wydarłam się, zaczęłam się trząść i płakać, dosłownie histeria wink Zerknijcie wyżej wkleiłam Wam fotkę jednego z moich pupilów wink

115

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Małpko, no śliczny, ale jakbym go zobaczyła zasuwającego w moją stronę na pełnym gazie, to bym dostała palpitacji. big_smile Ale na obrazku śliczny, w terrarium śliczny, w miejscach, z których nie może na mnie wleźć jest śliczny. ^^

116

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Vian zapewniam Cię że gdyby szedł w moją stronę to też bym uciekła, bo to jednak jadus.

Jednak pająki potrafią wyjść z terrarium. Zapamiętują że drzwiczki się otwierają i potrafią je odsunąć odnóżami tongue

117 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 02:44:11)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
NinaLafairy napisał/a:

Ja osobiscie nie kocham mleka sojowego jakos bardzo.
Wole mleko migdalowe, albo kokosowe z alpro.
.

A próbowałaś waniliowe z alpro właśnie? Ja każdego nie lubię, ale to waniliowe wyjątkowo im się udało, dla mnie jest przepyszne. Zawsze jak nie mam apetytu, a nadchodzi taki moment, że coś powinnam zjeść dla zdrowia samego, to wypijam szklankę albo dwie. Albo jak w nocy się zasiedzę i coś bym zjadła, ale z drugiej strony jest za późno na normalne jedzenie, żeby nie leżakowało w brzuchu. No tyle, że jest słodkie dość, deserowe takie.

Właśnie mój pomysł z inwestycją w maszynę do mleka sojowego upadł, jak mnie ludzie oświecili, że takie domowe waniliowe, to już niekoniecznie takie dobre będzie i może powinnam się jednak zastanowić nad tym. ^^'

Za to próbowałam mleka ryżowego i ... wylałam. Słone, wodniste, okropne. Miałam wrażenie, że piję osoloną wodę pozostałą po gotowaniu ryżu.


Małpa napisał/a:

Jednak pająki potrafią wyjść z terrarium. Zapamiętują że drzwiczki się otwierają i potrafią je odsunąć odnóżami

...

Ej, ej, Małpko, a cytryna faktycznie odstrasza pająki czy to jakiś mit?

118

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Nie prowadziłam takich eksperymentów, ale w sumie wątpię żeby tak było, nie widzę tu logicznych podstaw.

A to mleko to waniliowe czy wanilinowe? Bo dla mnie to istotna różnica.

119

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Małpa69 napisał/a:

A to mleko to waniliowe czy wanilinowe? Bo dla mnie to istotna różnica.

Nazwa to "napój sojowy o smaku WANILIOWYM", ale teraz go akurat nie mam w domu i nie powiem Ci niestety, jaki jest skład, czy to naturalna wanilia, czy nie (bo rozumiem o to chodzi?). Ale na pewno jest cukier, nie wiem, czy to by Ci nie przeszkadzało...

120

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Sliczny ten niebieski pajak, ale pewnie bym nawet przez szybe nie chciala patrzec. Ja sie boje ich ruchow chyba.
Moja mama pajaka bierze w reke i zanosi gdzies indziej haha, tez bym tak chciala.
Raz na moim swetrze byl pajak duzy. Ja go nie widzialam jak bralam sweter, dopiero jak trzymalam to wtedy zauwazylam. I niestety... rzucilam swetrem prosto przed siebie -znaczy mezowi na glowe.
Hahah
Nie byl zadowolony, ale mnie maz popchnal na szczura bo sie panicznie boi tych zwierzat.

121

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Vian mogę czasem spożyć cukier tylko w rozsądnych ilościach jako oddzielny posiłek, chociaż osobiście wolałabym takie mleko robić sama, dodać prawdziwą wanilię i fruktozę zamiast cukru.

Moja prababcia bardzo bała się szczurów, ale przeżyła wojnę i swoje w wykonaniu tych zwierząt widziała, więc nie dziwie się.

122 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-08 03:14:56)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

A ja z kolei szczura kiedyś miałam jako zwierzątko domowe. ^^
Niechcący zupełnie. Jak jeszcze chodziłam do liceum, to moi głupawi koledzy z klasy kupili szczura jako zwierzątko klasowe, bo myśleli, że wystraszą wychowawczynię. Okazało się, że oni bardziej się tego szczura boją niż ona. big_smile No ale potem zaczęli wpadać na głupie pomysły w rodzaju "dać szczurowi cukierek", więc się wkurzyłam i zaanektowałam szczura dla siebie. Tak po prostu, zabrałam i nie było.
A najlepsza była moja mama, bo najpierw "No chyba zwariowałaś! Mowy nie ma!", potem "W sumie jest całkiem fajna, gdyby nie ten ogon...", a potem "O, moja kochana, maleńka...!" big_smile

Zmarła niestety na raka... (Szczurzyca oczywiście, a nie mama.) W ogóle z małymi zwierzątkami jest ten problem, że mało jaki weterynarz je leczyć potrafi...

Małpko, pokombinuj z przepisami na domowe mleko sojowe, mnie Nina zainspirowała z tym mlekiem migdałowym, przy okazji kupię migdały i spróbuję zrobić. :]

123

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Jak wrócę z podróży to się pobawię smile

Też miałam szczurki i chomiczki, ale zrezygnowałam z gryzoni, za bardzo przeżywam kiedy umrą, a w małym mieście tym trudniej o weterynarza z odpowiednią wiedzą. Miałam chomika który żył...7 lat.

124

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
Małpa69 napisał/a:

w małym mieście tym trudniej o weterynarza z odpowiednią wiedzą.

W dużym też!
Każdy jeden był mądry, tylko każdy stawiał inną diagnozę.
A w ogóle w kółko słyszałam, że "takich małych zwierząt się nie leczy". Niby czemu nie...

125 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 03:19:39)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

A też to słyszałam nie raz i przyznam że w pewnym momencie odpuściłam ewentualne leczenie gryzoni, bo wiele razy kończyło się to śmiercią zwierzaka, tylko że jeszcze gorszą, bo dostawał zastrzyki, kroplówki, puchł od tego a i tak umierał :C

A znajdź weta od ptaszników wink dla tego sama musiałam się przeszkolić.

126

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Moj maz w zyciu za to nie mial zwierzaka i nie czuje potrzeby zeby miec.
Koty ja chcialam i ja wzielam.
On czasem na nie patrzy jak robia cos smiesznego albo slodkiego i mowi 'stupids' i sie krzywi. Co wlasciwie znaczy, ze sie nad nimi rozczula ale nie chce tego przyznac. big_smile
No, ale u niego w domu taka patologia przeciez byla, ze jak byli dziecmi mieli krolika miniaturke to jednego dnia jego ojciec zabil i zjadl tego krolika.

127

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Mój to kociarz, ja z kolei jestem psiara, koty lubię, przytulę, ale mam problem z zaakceptowaniem tego że np łazi mi taki brudnymi łapami bo kuchennym blacie ;P

Nasz pies to w sumie kotopies, więc oboje jesteśmy szczęśliwi ;P

128

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

a co to za rodzaj pieska? big_smile jakis rasowy?

129

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???
NinaLafairy napisał/a:

No, ale u niego w domu taka patologia przeciez byla, ze jak byli dziecmi mieli krolika miniaturke to jednego dnia jego ojciec zabil i zjadl tego krolika.

Ile lat ma Twój mąż? On sporo starszy jest od Ciebie, dobrze pamiętam?
Może żadna patologia, kiedyś po prostu tak było, szczególnie poza wielkimi miastami. U mojej mamy w dzieciństwie było identycznie i to było normą w tamtych czasach, że zwierzęta się hodowało po coś z reguły, chyba, że to kot czy pies. Moja mama miała króliczki, to jej wuj potem te króliczki zabił na pasztet, a skóry oddali do kuśnierza i zrobili czapkę... dla mamy.

On czasem na nie patrzy jak robia cos smiesznego albo slodkiego i mowi 'stupids' i sie krzywi. Co wlasciwie znaczy, ze sie nad nimi rozczula ale nie chce tego przyznac.

Ja bardzo podobna jestem.
Ja swojemu kotu mówię, że z niego zrobię kapcie albo mufkę i w kółko, że jest leń i baran, bo nawet pająka kątnika złapać nie potrafi. A kotu przyjaciółki groziłam zjedzeniem przez węża. tongue

130 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-08 03:32:51)

Odp: Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Tak, west highland white terrier, roczna sunia, znaczy ona jest rasowa, ale nie jest rasowa, na wystawy się raczej nie nada, ma za duże uszy, za długie i za mało korpulentne łapki, ale dla mnie i tak jest najpiękniejsza big_smile

Mamy też drugiego pieska, ale siedzi u teściów na wsi, ktoś go wyrzucił i tak już został smile Duży czarny, chyba ma trochę z rottwailera.

Posty [ 66 do 130 z 165 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Przygarnięcie bezdomnego zwierzaka - czy to taki problem???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026