Kurde, laska na serio ma jakieś zaburzenia osobowości...
współczuję... Nie mam pojęcia, czy bez terapeuty cokolwiek możesz zrobić... najprościej po prostu się rozstać i poszukać stabilnej emocjonalnie dziewczyny.
Podobne tematy
67 2014-08-09 04:04:27 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-09 05:43:01)
Dobra, ziewłem i moge coś dopisać.
Są 2 wyjscia jak zawsze
- zlewasz, czego nie robiłeś do tej pory, więc ona ciągnie to dalej, a Ty juz nie wiesz nawet co odpisywać bo czujesz jak robi z Ciebie idiote
- sam zrywasz i ma to czego 'chce', czym nie posuwasz do przodu swoich umiejetnosci 'utrzymania' kobiety (nie wiem jak to do konca u was jest, ale wydaje mi sie, ze to tylko kwestia podejscia do sytuacji kryzysowych i traktowania jej na odwrot niz mowi jest u Ciebie kluczowa). No coz, kobiet sie zazwyczaj nie słucha, jesli chodzi o ich wymagania, bo mając kogoś obok siebie kto spełnia wszystkie wymagania i tak nie mogą nic do niego poczuć. Czegos brakuje i nie wiadomo czego (no tak tak, chemii), a pojawi się drugi typ, ktory nie spełnia 90% z tych wymagan, a ona zakochana lata i sie upadla, stara o niego, skamle i prosi. Sorry dżony jak to mawiają, świadoma kobieta to raczej nikły procent w tym wieku.
Ogólnie juz Ci tłumaczyłem wczesniej, ze robisz zle z tego powodu, ze nagradzasz ją za złe zachowanie. Zamiast rzeczywiscie sie odciąć i niech rozmyśla o tym co zrobisz (jej, czy komuś, bo przeciez nie spowiadasz sie jej co robisz, a moze wlasnie siedzisz z kolezankami na kajakach? i to tez wazny aspekt - nie zamykanie się na jedną osobe, takze danej płci) - w gruncie rzeczy nie ma prawa sie odkochać gdy ją olewasz. Prędzej wzmocni to uczucia, niestety. Tak to działa, dopóki nie będziesz olewał bardzo mocno, bo wtedy to ktos inny oczywiscie jej da więcej i tak sie złapie nowej gałęzi.
Sytuacje które opisujesz rozgrywasz o tyle słabo, że próbujesz żartować, a jednocześnie sie tym przejmujesz. Wychodzi na to, że Ty myslisz, ze ona żartuje, a ona nie, poważna mina i to ona ma kontrole. Sprawdza co zrobisz. I co robisz? Zapewniasz o uczuciach, a pozniej tłumaczysz jej, że jak chce zerwać to niech powie wprost. Czyli co sie dzieje? Znowu ma kontrole i oddajesz jej stery. Chcesz byc porzuconym i czekasz na jej decyzje. Jakbys Ty zerwał w dobrym momencie i odsunął się, to ona by się chciała postarać o Ciebie. Ty bys podjął decyzje i stał sie niedostępny, a taka bardzo łatwo do niedostępności będzie ciągnąć. Według mnie tylko i wyłącznie ona na drani będzie leciała, tak jak wiekszosc kobiet - ale ona na ten bardziej skrajny typ (w negatywnym sensie). Ty mi sie wydaje jestes i tak lepszy dla niej niż ona dla Ciebie. To nigdy nie działa. Czy jeśli córka zrobi zadyme ojcu, to ojciec powie "słuchaj, kocham cie córka, nie rób tak więcej ,masz tu kupiłem ci komputer i kilka wibratorów". Nigdy tak nie ma. Albo dostanie solidny opiernicz, kare i niedostępnosć ze strony ojca, albo wytłumaczy jej że kolejne takie zachowanie bedzie skutkowało poważnymi konsekwencjami - ale na razie jest dobry. Do czasu. On ma kontrole, a ona moze miec strach. Mozna to troche podpiąć pod zaniżanie wartości, które zawsze działa na niepewne siebie kobiety, ale tak naprawde ona sama sobie zaniża takim zachowaniem, więc nigdy winny nie jesteś, bo jesteś mądrzejszy i masz pewne zasoby, które dajesz tylko wtedy, gdy Tobie sie zachce i uznasz za słuszne. Jak dasz kobiecie wszystko czego niby potrzebuje, od razu slub, zamieszkanie razem, porzucenie znajomych, pasji, dogadzanie jej i zapewnianie o uczuciach - to ona powie, ze ma wszystko, ale i tak czegos jej brak. No i dusi sie, mimo że dostała to czego chce. No nie, bo nie wie czego chce i to tak jest. Relacje damsko meskie nigdy nie będą proste.
1 opcja jest o tyle trudna, bo pokazuje to czego ona nie ma, czyli pewności siebie. Spotykacie się, w ogole nie ma wspominania o takiej gadce. Po co te smsy? Telefon to powinien byc uzywany tylko po to, by sie umowic, a wszystko i tak załatwiać realnie. Niech sie ona domysla co czujesz, co zrobisz, kiedy i z kim. Czasem mozna zadzwonic z zaskoczenia jak sie dluzej nie widzicie i zrobic jakas niespodzianke miłą, by tez w druga strone nie przesadzic (olewania), ale jak to nie zwiazek na duza odleglosc to takie opcje trzeba wykluczyc. Ogolnie najczestsze problemy na początku relacji to zabieranie przestrzeni (zbyt duzo zainteresowania z jednej strony, ograniczanie drugiej, by nie robiła niczego wiecej niz my sami), zbytnia dostępność (wie, ze kochasz nad zycie, wie ze zaraz jej o tym powiesz i ze nigdy nie zainteresujesz sie inną, nawet jak ta bedzie Ci pluc w twarz - zero zaskakiwania) i podatność na manipulacje, kiedy kobieta sprawdza tym czy masz wyższą od niej wartość, pewnosc siebie (i to ona robi na pewno tutaj, razem z próbą wzbudzenia zazdrosci którą robiła wcześniej, a zazdrosc to kolejny krok do zatracenia atrakcyjnosci - ona tym sprawdza, czy masz tą wartość w sobie i mysle, ze nawet nie jest świadoma tego. Prędzej powie, ze ma taki dzien, depresje, okres, kij go wie). Jak wiesz, ze spotkanie bedzie fajne bo Ty jestes fajny, to nie ma prawa to sie zepsuc przez jej głupie gadki. Ona pozniej moze zaniechać, ale tylko wtedy gdy zauwazy, ze na to nie reagujesz. Bedzie wymyslala inny sposob, by Cie złamać i pokazać, że nie ma w Tobie męskości...
Zauwaz, ze robi tak tylko dziewczyna ktora jest/była zakochana. Wiem, ten drugi termin jest bolesny. Normalnie dziewczyna tak z nikim sie nie zachowa, w zadnej sytuacji, bo to uczucie jest zbyt mocne jak na to jak sobie ona nie radzi z nim. I jasne, mozesz pokazac wytrwałość. Ile było takich historii, gdzie kobieta mowiła, że nic z tego, ze to koniec, ze to sie nie ułoży, a mezczyzna pokazywał, że jest dobrze i trwał w tym niezależnie od jej humorków. Pozniej dziekowała sama sobie, ze mu dała szanse, bo dzieki temu dzis maja fajny związek. A jak facet rezygnuje, to ona widzi 'no tak, on nie ma nic do zaoferowania, dobrze, że zrywamy'. Ale tak, zeby zdobywać to i tak trzeba byc pewnym siebie. Ba, często trzeba byc egoistą zadufanym w sobie, by móc kompletnie ignorować kobietę w tych sytuacjach, o których mowie. I lepiej tez zeby nie nazwała tego problemu w ten sposob, bo zacznie ją to drażnić, ale w ten sposob ze nie bedzie ochoty na spotkania już.
No i ostatnie wyjscie, czyli totalny brak reakcji na takie teściki czasem skutkuje zerwaniem. Czy nudzicie sie ze sobą na spotkaniach? Robicie ciągle to samo, o tej samej porze? Czy o wszystkim ją uprzedzasz i ona nie jest niczym zaskoczona? Jesli widzisz, ze jest wszystko ok, wcale nie ma dystansu, jest ciekawie, tylko ona robi jazdy dopiero jak sie rozstaniecie (po spotkaniu w realu) to nie ma zadnego problemu. Zaczyna swoje gadki? Nie odpisujesz lub zmieniasz temat, ale to juz pisałem. Nie tłumaczysz się. Najwyzej to pomoże przy kolejnej małolacie. Zerwie? To niech zrywa. I znowu jak nie pokazesz, ze Ci zalezy i przejmujesz sie tym zerwaniem to prędzej sama wróci. A jak pokazesz to znowu bedzie nagroda za złe zachowanie. Ona sie bedzie musiała oduczyc takich zachowan i sam ją w tym wychowasz. Powie sobie, 'co za człowiek, imponuje mi, taki spokojny, ja panikuje, wątpie, a ten trzyma to wszystko w ryzach - moge na niego liczyc zawsze, ale nie moge też przegiąć bo mnie rzuci'. Wiesz co prędzej by zadziałało na taką kobiete? Macie fajne spotkanie, widac ze jest dobrze, traktujecie sie jak para, ale na koncu ona mowi "wiesz to nie ma sensu", a Ty sie usmiechasz i mowisz "dobra, do następnego spotkania, za rok". I sobie idziesz, ucinasz to wszystko, masz gdzieś takie gadki. Ona próbuje wspomnieć o tym w sms? Nie odpisujesz, przeczekujesz, ustawiasz nowe spotkanie. Nie zgadza się to nie, idziesz z kims innym. 'Pomysli sobie co za chojrak bad boy, w ogole sie ze mna nie liczy, ale cos nie potrafie z nim zerwac.' I po czasie dopiero najdzie ją mysl taka na serio "on jest cudowny, lepszego nie znajde". I jesli sie nie zmienisz na gorsze to bedzie trwała w tym, ale niestety wiekszosc facetow jak zdobyła tak zaczyna byc coraz bardziej pasywnymi, olewają bardzo mocno i tez nie wychodzi.
Chciałbym by ona była zaburzona, ale zbyt duzo kobiet takich znam, znałem. Co mam powiedziec, ze kazda chora psychicznie? Każda toksyczna? Moze i tak, moze selekcja do normalnosci dlatego trwa tak długo, ale przeciez wygladaja i wypowiadaja sie jak calkiem normalne dziewczyny, więc o co chodzi? I im grzeczniej/bezpieczniej/z szacunkiem(?) sie zachowywałem, tym wiecej takich reakcji było o jakich mowisz. I naprawde, dziewczyny ktore w szkole brylowały, czerwone paski, niesamowite osiagniecia, w rodzinie uznawane za bardzo grzeczne, bardzo lubiane, towarzyskie, a z facetami są całkiem inne. Niby czemu? Ja juz to dawno temu nazwałem naturą i po prostu trzeba nauczyc sie obsługiwać taką kobiete. Zakochaną mocno, czy na moment przed zerwaniem, kiedy ma wątpliwości. I naprawde to nie kwestia niedopasowania, bo dopasowanie sie tworzy. Inicjatywe sie podejmuje, samo sie nic nie zrobi. Ale co moze wiedziec o tym pasywna i negatywna osoba? Dziewczyny przy takich zachwowaniach są bezlitosne i wydaje mi sie, ze to jest po prostu sprawdzenie czy masz tą wartosc, pewnosc siebie, czy nie, a jednoczesnie czy wiesz wlasnie czego chcesz, jak to osiagnac i miec plan na ten zwiazek. Niestety tak gdzies działa zakochanie/odkochanie. To jest tylko teoria, a zanim w praktyke sie to tez przeniesie to tez mija duzo. Mi sie nie udawało tego zrobic , czym tez mi to wartosc zanizylo, bo nie wiedzialem jak zareagowac , a jak wiedzialem to mnie tez "depresja" łapała, spadek nastroju i sie wycofywałem. A kobiety uciekaja od tych, którym łatwo zbic pewnosc siebie i wartość, bo tacy nie są niczego gwarantem, nie ma tego poczucia bezpieczenstwa. Ja nawet nie winie tych kobiet, dla mnie to juz pozostało normalnym (albo bardziej standardowym) zachowaniem i tylko skłoniło do jakiejs pracy nad sobą. Bo to tez nie, ze raz dwa cos zrobisz, dobrze zareagujesz i bedzie lepiej, nie. To musi wejsc w nawyk, bo jesli zrobisz cos sztucznie to ten zwiazek bedzie sztucznie dluzszy, a i tak sie skonczy. Dopoki dobrze reagowalem na takie sytuacje, czyli nie obchodziły mnie, to było ok, ale zawsze zwiazek sie sypał jak przechodził zły nastrój kobiety na mnie, czy jej 'gierka'. Jak bys miał porównanie, ze kolejna kobieta (zakochana!) i znowu przez to samo przechodzisz to masz znowu dwie mysli: albo cos z Toba jest nie tak, albo takie wybierasz (a to sie i tak ze sobą wiąże, juz nie wnikając czy jest ładna czy nie).
Depresje ma dziewczynka. He he he... wiecznie niedowartościowana i nieszczęśliwa. A jak spytasz którąś czemu jest szczęśliwa (gdyby tak było i była w związku) to na priorytetowo powie: bo mam kochającego faceta. I jak tu sie nie uzależnić? Ale taka 'dziewczyńska' mentalność, nic nie zrobisz pan. Dziekuje, dobranoc.
OstatniSarmata możesz o mnie się odezwać na gg 4129614?
69 2014-08-09 16:32:54 Ostatnio edytowany przez OstatniSarmata (2014-08-09 16:35:40)
thepass, wczoraj w nocy jak to pisałeś, to właśnie byłem w trakcie "rozmowy" z nią i starałem się stosować taktykę, o której pisał netmisiek.
Po tym, co w nocy i dziś rano dowaliła stwierdzam, że ona faktycznie ma coś z głową. Na pewno nie każda ma zaburzenia, ale w tym przypadku nie można tego wytłumaczyć w żaden inny sposób. Po prostu źle trafiłem i nie to, że robi ze mnie idiotę, to przy okazji pogrąża także siebie. Zdołała wyssać ze mnie prawie całe pozytywne nastawienie do naszego związku.
"Zapewniasz o uczuciach, a pozniej tłumaczysz jej, że jak chce zerwać to niech powie wprost. Czyli co sie dzieje? Znowu ma kontrole i oddajesz jej stery" - właśnie ja do tego podchodzę trochę inaczej. Nie lubię się cackać i domyslać. Owszem, zapewniam ją o uczcuach, bo tak jest/było, ale jeśli mimo tego nie chce ze mną być, to niech powie "Cześć" i do widzenia. Zresztą myślę, że to, co napiszę poniżej trochę rozjaśni.
"Ona pozniej moze zaniechać, ale tylko wtedy gdy zauwazy, ze na to nie reagujesz. Bedzie wymyslala inny sposob, by Cie złamać i pokazać, że nie ma w Tobie męskości..." - celne. Tak też robi. Wcześniej (czyli w ciągu tych niecałych 7 miesięcy) zdarzało jej się robić wytrzuty, że nie piszę, że nie interesuje się nią (NIBY), że jej nie kocham, że to i że tamto. Niektóre z jej "próśb" spełniłem, niektóre nie i zaczęła teraz wymyślać jakieś depresje. Ciekawe, co będzie kolejne.
"Ile było takich historii, gdzie kobieta mowiła, że nic z tego, ze to koniec, ze to sie nie ułoży, a mezczyzna pokazywał, że jest dobrze i trwał w tym niezależnie od jej humorków. Pozniej dziekowała sama sobie, ze mu dała szanse, bo dzieki temu dzis maja fajny związek" - a to czasem nie jest jakiś masochizm? Ja rozumiem, że o kobietę trzeba się starać, ale w moim przypadku, skoro po 7 miesiącach mam sedecznie dość, to jakby to miało wyglądać po 7 latach? Nie wierzę, że ona mogłaby przestać robić takie jazdy.
"Czy nudzicie sie ze sobą na spotkaniach? Robicie ciągle to samo, o tej samej porze? Czy o wszystkim ją uprzedzasz i ona nie jest niczym zaskoczona? Jesli widzisz, ze jest wszystko ok, wcale nie ma dystansu, jest ciekawie, tylko ona robi jazdy dopiero jak sie rozstaniecie (po spotkaniu w realu) to nie ma zadnego problemu" - odpowiadając; nie nudzimy się ze sobą. Jestem kreatywny i zabierałem ją w takie miejsca, gdzie jeszcze nigdy nie była. Oczywiście nie mówiłem jej, gdzie jedziemy, bo czytałem, że kobiety lubią być zaskakiwane. Oczywiście ciągle pytała "Ale gdzie jedziemy? No powiedz, powiedz misiu!" na co odpowiadałem tylko "Zobaczysz", co skutkowało tylko większym zaskoczeniem i uśmiechem na twarzy. I tak, w realu nic nie mówi. Zaczyna odp....dalać dopiero za pośrednictwem komórki -
wtedy widocznie nabiera odwagi ![]()
"Wiesz co prędzej by zadziałało na taką kobiete? Macie fajne spotkanie, widac ze jest dobrze, traktujecie sie jak para, ale na koncu ona mowi "wiesz to nie ma sensu", a Ty sie usmiechasz i mowisz "dobra, do następnego spotkania, za rok". I sobie idziesz, ucinasz to wszystko, masz gdzieś takie gadki" jeszcze miesiąc temu napisałbym, ze gdybym się tak zachował, to na 100% już nigdy (oczywiście wbew sobie) by się do mnie nie odezwała... Ale teraz? W sumie nie mam nic do stracenia. Mogę sobie pozwolić, żeby wykonać taki manewr, tylko problem w tym, że ona czegoś takiego na żywo nie powie.
Aha, nie wiem, na kogo leci, bo jestem jej pierwszym. Na każdej płaszczyźnie. Na początku strasznie mnie to zastanawiało, jak to możliwe, że tak ładna dziewczyna nigdy z nikim nie była, no ale... Nie znałem jej. Po cichu zastanawiam się, czy jej matka jest taka sama.
Dzięki za wyczerpujący post
Poniżej przytaczam naszą rozmowę:
Ona: Wczoraj nic do mnie nie napisałeś, jak mogłeś?
Ja: Normalnie. Miałem nie pisac, to nie pisałem. Chciałaś czasu, więc go dostałaś.
Ona: Nie czuję w ogóle Twojej miłości ani nic. Pewnie, najlepiej nic nie pisać, bo po co...
Najlepiej dać mi czas, tylko po co i na co...
Ona: Może to dobrze. Zresztą, jestem na Ciebie wściekła. Myśl, co chcesz. To będzie nasz ostatni wyjazd.
Właśnie widzę, jak Ci na mnie zależy. Może jestem egoistką, ale Ty jesteś jeszcze większym. Żałuję, że
się zakochałam.
Ona: Myślisz, że tylko tak gadam, że najlepiej będzie jak się rozstaniemy. Ale w końcu tak się stanie.
Może znajdziesz kogoś innego i będziesz szczęśliwy, bo ja nie mam siły na taki związek.
Ona: I wcale mnie nie kochasz!
Ona: Sam sobie zaprzeczasz.
Ja: Czekaj, czekaj. Przed 20 twierdziłaś, że mnie kochasz, a 1,5h później napisałaś, że coś się wypaliło.
Ty sobie zaprzeczasz i to nie pierwszy raz. Przestań się ciągle obrażać, nie masz 15 lat.
Ona: Ja się ciągle obrażam?! To daj sobie ze mną spokój. Nie widzę sensu bycia razem. Przesadziłeś.
Ja: Skoro Ty nie widzisz sensu, to żegnam.
Ona (po 25 minutach): No to super. Dla mnie to koniec naszego związku. I to będzie nasz ostatni wyjazd. Potem
każe pójdzie w swoją stronę.
Ona: Tylko nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak ciężko będzie mi się odkochać. Po Tobie to spłynie...
Ja: Zaraz. Skoro już nie jesteśmy razem, to po co chcesz ze mną jechać? Nie bądź śmieszna i nie gadaj głupot.
Ona: Ok, rozstajemy się.
Ja: Przecież już Cię pożegnałem. Sama tego chciałaś.
Ona: Ja nie chciałam. Gdybyś mnie kochał, to nie podszedłbyś do tego tak spokojnie.
Ja: Nie pogrążaj się...
Ona: Ok, Twoja sprawa. Ja z Tobą kończę. Czekaj, tylko zmienie status na FB.
Ja: Zmieniaj, zmieniaj. Na co czekasz i po co mi o tym piszesz? Przecież nie jesteśmy już razem.
Ona: Jak nie jesteśmy? Zrozum, kocham Cię i nie chcę Cię zostawiać.
Ona: Lekko Cię sprawdziłam...
Ona: I jak widać, naprawdę masz mnie gdzieś.
Ona: Z taką łatwością pozwoliłeś mi odejść? No nie spodziewałam się.
Ona: Teraz już wiem, że nigdy byś o mnie nie zawalczył. Nie wierzę.
Ja: Masz, co chciałaś. Jeszcze jakieś pytania? Bo zaraz się kładę. I co Ty w ogóle pieprzysz o sprawdzaniu. Jestem
zażenowany. Przez ostatnie dni robiłaś wszystko, aby mnie stracić
Ona: No to trudno. Stracić? Czyli jednak mnie zostawiasz? Ok!
Ona (po 20 minutach): Naprawdę jestem teraz w szoku. Tak nie zachowuje się osoba, która kogoś kocha. Nie można tak spokojnie
się z kimś rozstać. Z tym sprawdzaniem żartowałam. To było jednak serio.
Ona: Kocham Cie, naprawdę. Ale czuję, że nie jestem Ci do niczego potrzebna.
Ona: Powiedz mi tak naprawdę jak jest. Teraz mam Cię za zimnego faceta, którego niestety kocham.
Ja: Niestety mnie kochasz? Hahaha, idź spać lepiej.
Ona: Czuję od Ciebie coś dziwnego, jakbyś chciał mnie zabić. Jak odejdę, to wcale nie będzie Ci to przeszkadzać.
I właśnie to sprawiło, że coś we mnie pękło.
Ja: Jak odejdę? Przecież już to zrobiłaś.
Ona: No nie udawaj, że Cię to nie rusza. Przyznaj się, że to Cię boli.
Ja: Nie rozumiem, po co do mnie dalej piszesz. Żegnam.
Ona (po 2 godzinach ciszy): Kocham Cię i chcę z Tobą być. Nawet się nie przestraszyłeś, że chciałam od Ciebie odejść.
Bardzo mnie to zmartwiło. Jesteś taki lekceważący. Aż mnie serce boli.
Dziś rano:
Ona: Właśnie wstałam i zrozumiałam, że to wszystko moja wina. Bardzo Cię przepraszam. Chciałam się tylko dowiedzieć,
o której jedziemy w piątek. Nie będę Cię już męczyć. Mam na dziś inne plany.
Ona: Jak samopoczucie? Tak mi głupio... Proszę, odezwij się. I powiedz, co jest nie tak, jakbyś chciał... Kocham.
A, kwestia SMSów: prawdę mówiąc, nie przepadałem za nimi. Normalnie używałem ich tylko do tego, do czego powinno się ich używać. Czyli - gdzie się widzimy, o której i nara. Wszystko zmieniło się przy niej. Aż musiałem wykupić sobie pakiety darmowych wiadomości, bo poszedłbym z torbami
Ona na początku bardzo wyraźnie dawała mi do zrozumienia, że wręcz wymaga ciągłego kontaktu. Sama do mnie pisze "Jestem u fryzjera", "Właśnie wracam z pracy i myślę o Tobie", i tak dalej. Po prostu raportuje mi swój cały dzień - mówi tzn. piszę, co myśli i co czuje. Nawet raz wyskoczyła z tekstem, że jakbym nie chciał z nią pisać, to oznaczałoby, że nie interesuje mnie, co się u niej dzieje. Tak więc przywykłem do codziennego kontaktu w formie SMS i nawet mi to już nie przeszkadza. Problemem jest natomiast to, że ona przez wiadomości porusza tematy, których NIGDY nie poruszyłaby na żywo. Boi się?
Też strasznie ciekawi mnie, dlaczego tak zależy jej na tym wyjeździe. Niby nie chce, niby rzuca, ale cały czas porusza ten temat. Żeby było jasne - (dzięki Bogu) - nie lecimy na Teneryfę, tylko jedziemy nad Bałtyk i nie wiem, dlaczego się tak uwzięła. Może nagadała koleżankom lub rodzicom i teraz głupio byłoby się jej wykręcać. Tylko szkoda, że mi się już nie chce jechać.
Na razie nic do niej nie piszę, mam dość. Zaraz idę pobiegać z kolegą, to pomyślę. Aha, zmieniła status na fejsie, także chyba mam pozamiatane
![]()
meinekleine, ostatni raz gg używałem 3-4 lata temu, ale mogę założyć nowe konto i się do Ciebie odezwać. Tak wieczorem
(koło 22), bo teraz wychodzę. A online na forum i tak pewnie będę, bo mam w zwyczaju zostawiać go włączonego z pootwieranymi kartami. Uroki mieszkania samemu ![]()
70 2014-08-09 16:44:47 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-09 16:51:23)
Jak masz na serio dość ogólnie jej i tego związku, aczkolwiek nie to, że ciezko Ci sie rozstać - to może przyciśnij ją o te tematy na zywo. Czemu sie wlasnie boi rozmawiac o tym w realu, a wirtualnie nakręca takie jazdy. Pewnie nic to nie da, bo logika do niej nie dotrze, ale co jest do stracenia? 7 miesiecy to jest i mało i dużo. Wszystko zalezy od intensywnosci tej relacji, spotkan, jak często, gdzie, z kim kiedy, jak mocno sie znacie. Jestes w lepszym polozeniu, bo dokładnie widzisz, że to ona psuje ten związek, ale dalej będe mówił, że nie do konca robi to swiadomie. Z czyms sobie nie radzi. Pytanie dokładnie z czym (nie liczac, ze o emocje chodzi, bo to wiadomo).
Kolejna rozmowa i te same teksty jak od mojej hahaha. Skąd one te teksty biorą? Chyba z filmow. Sprawdzałam cie, coś pękło, widze jak łatwo do tego podchodzisz. Na pewno robi z siebie ofiare to raz. Dwa, jest niepewna siebie i trzeba ją 'adorować' na kazdym kroku. To i tak nic nie da, bo zaraz wymysli nowy problem. Żałuje, że sie zakochałam,ciezko mi sie bedzie odkochać, jakbys kochał to bys tak nie zrobił (kolejna manipulacja, by zrzucić wine, tj "Nawet raz wyskoczyła z tekstem, że jakbym nie chciał z nią pisać, to oznaczałoby, że nie interesuje mnie, co się u niej dzieje."). Taa. Nie chce przerabiac od nowa tematu, ale probowales stawiac ultimatum (ale takie, że raz i juz nie ma powrotu)? Chociaz teraz i tak po ptakach bo w koncu nie jestescie razem, a takie zmienianie zdania co rusz będzie tez dziecinne. No, chyba ze ona by sie teraz mocno postarała... odwracamy role z pozycji nagrody.
Teoretycznie nawet mogłaby mieć borderline, neurotyczność i jeszcze jedna choroba mi do głowy przychodzi, ale mam na koncu języka.
71 2014-08-09 16:45:42 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-08-09 16:48:09)
Boziuuuu
Czytam te wasze wiadomości na bieżąco i dochodzę do wniosku, że ona jest bez obrazy niezrównoważona psychicznie, ma rozdwojenie jaźni, lub chorobę dwubiegunową, jakby siedziały w niej dwie osoby-ta dobra, która każe przepraszać i kocha, oraz ta, która żegna cię zmianą statusu na fb. Swoją drogą ten cały fb powinni w kosmos wyp...., ludzie przestali już się normalnie komunikować, a rzekome problemy trzeba wrzucać na tablicę, by znajomi ci mniej lub bardziej znani, dawali komentarze, pytali o przyczynę zmianę statusu związku itd. To dziecinne i żałosne. Swoją drogą ile macie lat? Ona zachowuje się gorzej niż nastolatka podczas menstruacji ![]()
Znajdź sobie kobietę i olej tą dziewczynkę. Albo poczekaj aż ta dziewczynka dojrzeje.. ale to może się nie stać. ![]()
Uciekaj chłopie gdzie pieprz rośnie. I to SZYBKO!
Jeśli ona robi Ci takie jazdy po 7miu miesiącach, to co będzie robiła za kilka lat?
Na świecie jest zatrzęsienie inteligentnych, pięknych, normalnych, samotnych dziewczyn, które marzą o normalnym facecie. Nie zmarnuj sobie życia z tą panną.
Wisz co Ci jeszcze powiem? Bycie z nią to jest droga przez mękę. Obawiam się, że naprawdę dzikie jazdy zacznie Ci robić, gdy z nią definitywnie zerwiesz. Nie życzę Ci tego ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak właśnie było.
Ona jest bardzo niestabilnie emocjonalną manipulatorką... Robi Ci karuzelę emocjonalną. Uciekaj!
thepass, właśnie, nie mam już nic do stracenia, dlatego i tak się z nią umówię, żeby pogadać, tylko muszę podjąć decyzję, co z tym wszystkim zrobić. Z jednej strony - cały czas coś do niej czuję. Pisałem już, jaką jest osobą, gdy nie ma odpałów - mimo wszystko szkoda byłoby mi rozstawać się definitywnie z nią, ale z drugiej strony... Jej zachowanie mówi samo za siebie i uważam, że będę się przy niej męczyć. Znamy się w miarę dobrze - dużo o sobie wiemy, nie krępujemy się. Nawet już nie siliłem się na teksty, że albo się zmieni, albo koniec z nami. I w sumie to nie wiem, jak z nami jest. Cały czas do mnie pisze. Wczoraj jeszcze chciała mnie przeprosić oferując mi seks
Odpisałem jej tylko, że potem się odezwę i cisza.
Życzliwa - ona ma 20, ja jestem 2 lata starszy.
netmisiek, pisałem w swoim ostatnim poście, że nie wyobrażam sobie, jakby to miało wyglądać na przestrzeni lat. Nie wierzę w to, że ona się zmieni, wręcz jestem przekonany, że jej jazdy tylko nasiliłyby się z upływem czasu.
Na razie nic nie robię w tym kierunku, chociaż wiem, że im szybciej się określę, tym lepiej. Muszę pomyśleć ![]()
76 2014-08-10 18:36:37 Ostatnio edytowany przez zanetka45 (2014-08-10 18:51:14)
Hmmm... A może Ona się czegoś boi ? Może odrzucenia, zdrady ? A te jej zachowanie to tarcza obronna. Może tak odreagowuje to, że nie jest przy Tobie, nie kontroluje Cię . Przy okazji sprawdza i tak jak pisali wcześniej mówi np: "nie dzwoń" a czeka na ten telefon, tylko że jak zadzwonisz ona będzie wiedziała, że będzie mogła cały czas tak postępować, bo Ty i tak zadzwonisz, może porozmawiaj z nią na ten temat. Warto to przemyśleć .
A to, że ma bardzo niską ocenę widać ewidentnie po opisie i jej zachowanie właśnie jest spowodowane tym, że nie potrafi Siebie zaakceptować i chce słyszeć milion razy jaka ona piękna i jak ją kochasz ale jak jej będziesz mówił te milion razy to ona milion razy będzie zaprzeczać, aż w końcu może się z tej swojej choroby wyleczy, bo nikt w ten sposób dłużej nie pociągnie, żaden inny partner z którym by była .
Ach i dodam jeszcze jej przyda się dobry psycholog, bo dziewczyna ma problem z sobą ![]()
OstatniSarmata, na Twoim miejscu dałabym jej ostry szlaban na smsy. Albo rozmawiacie twarzą w twarz (ostatecznie przez telefon) albo wcale.
To idiotyzm i strata czasu porozumiewać się w ten sposób.
W moim związku było odwrotnie. To mój były wszystko pisał smskami, nie łaska było nawet zadzwonić pogadać o problemie. Dobrze,że jest już to były ;]
Wracam do tematu po pół roku
Nieprzerwanie jesteśmy razem. Problemy są cały czas - w 90% z jej winy, ale teraz naprawdę jestem zbyty z pantałyku i nie wiem jak działać. Tyle tytułem wstępu.
Nie wierzę, że ona mogła się zmienić z tygodnia na tydzień. Nie wierzę także, aby dorosła (emocjonalnie). Biorę pod uwagę dwie opcje: albo przestało jej zależeć, albo weszła na wyższy poziom szantażu i próby zawładnięcia mną. Ale po kolei. Jak pisałem, fochy są nadal często, jak raz na dwa tygodnie coś nie jebnie, to zaczynam się martwić. Najczęściej ma pretensje, że "mam ją w dupie" albo "nie zależy Ci". Zmieniło się jedynie (a w sumie aż), że widujemy się 6 dni w tygodniu, pomieszkujemy ze sobą, śpimy codziennie razem. Moja dziewczyna nie rozumie, że skoro sobota jest dla nas jedynym dniem "wytchnienia", to naprawdę nie mam ochoty do niej jechać i spędzać z nią czasu. Tłumaczyłem, mówiłem i chyba w końcu dotarło. Już dobrze znam jej rodzinę, jestem u niej w domu często, z jej mamą mam dobre układy, natomiast ojca uważam za gruba, który w dodatku nie może pochwalić się zbytnią pewnością siebie i obiekt jego kultu w postaci VW za 120 tyś. zł mu w tym nie pomoże
Dwa tygodnie temu odwiozłem moją ukochaną do domu, zjadłem obiad z jej rodzicami. Dzień później SMSa napisała koło 13 (późno jak na nią). Pogadaliśmy o pierdołach jak to mamy w zwyczaju i tak koło 18 zamilkłem. Przypominam jedynie, że cały czas powtarza, że jestem miłością jej życia, planuje ze mną przyszłość i nie chcę nikogo innego. Przyszła godzina 22 i przyszedł SMS: "Wiesz co mnie najbardziej boli? Ja szaleję na Twoim punkcie i nie potrafiłabym sobie bez Ciebie poradzić. A Ty masz mnie gdzieś i nawet nie piszesz... Jaka ja byłam głupia". Przeczytałem to z uśmiechem politowania i poszedłem się wykąpać. Jak wróciłem, czekał już kolejny SMS: "Kotek, znalazłeś sobie nową laseczkę? Zależało Ci tylko na początku. Zdobyłeś mnie i masz wyjebane. No cóż, życie...". Potem jeszcze:
- "Powoli mam tego dość. Gdybym była chłopakiem, który miałby dziewczynę, byłabym najlepsza dla niej. Na początku jeszcze się starałeś, no tak... Facet zdobywca. Zdobył i tyle. Moje gadanie i tak nic nie zdziała"
- "Udajesz, że mnie kochasz. Osoba, która kocha szaleje za swoją drugą połówką. Aż mi głupio, bo ja aż zamęczam Cię swoją osobą. Przykro mi, że tylko ja"
- "Dopóki niczego nie przemyślisz, nie pisz mi nawet na dobranoc. Mam dosyć bycia tak traktowana. Nigdy w życiu nie będę latać za facetem, zwłaszcza za takim, który ma mnie w dupie"
I przestała się odzywać. Wcześniej dosłownie stanęłaby na głowie, żeby dostać ode mnie jakąkolwiek odpowiedź. Poza tym, po prostu nie wytrzymałaby bez kontaktu ze mną. A tu proszę - pobiliśmy rekord w naszym związku. Ponad tydzień nie mieliśmy ŻADNEGO kontaktu. Koledzy tylko utwierdzali mnie w przekonaniu, że to zagrywka rodem z gimnazjum i żebym dał sobie spokój. W międzyczasie moje love robiło wszystko, aby pokazać, że jednak jest i na tym zjebanym fejsie dodała co chwile statusy, fotki, zalajkowała chyba wszystkie zdjęcia swoich kolegów. Żałosne. Przez pierwsze dwa dni było mi naprawdę ciężko, co chwilę spoglądałem na telefon, myślałem o niej. Potem mi trochę przeszło i poczułem, że oddalamy się od siebie. Wiem nawet dlaczego ro zrobiła - i tutaj muszę jej przyznać rację. Zawsze po każdej kłótni, obojętnie czyja wina, to ona odzywała się pierwsza. Pomyślałem więc, że skoro uczciwie ma racje (chociaż w tym przypadku swojej winy nie uznaję) pomyślałem, że dosyć tego. Wczoraj wieczorem napisałem do niej. Zapytałem jak długo ma zamiar kontynuować tę dziecinną gierkę i dostałem takie oto SMSy:
- "Dalej nic nie dotarło do Twojego zakutego łba"
- "Dłużej nie pozwolę Ci na to, a przede wszystkim sobie. Jestem z Tobą z wyboru, nie z przymusu"
- "Nie wierzę, że mnie kochasz... Chociaż bardzo bym chciała"
- "Szkoda, że Twoja fascynacja moją osobą trwała tak krótko. I nie mów, że nie, bo takie rzeczy się czuję"
- "Jeśli nie zmienisz swojego zachowania - zostawię Cię. To wszystko, co chciałam powiedzieć i już nie będę pisać do Ciebie, bo rzygać mi się chcę, jak mam wysłać jakąś wiadomość do Ciebie"
I tak zakończyła się nasza "rozmowa" o 5 nad ranem. I co myślicie? Zachowuje się jak całkiem inna osoba. Jest stanowcza, mówi dość poważnym tonem. Jak nie ona... I nie wiem, co jest grane. Gdyby chciała mnie zostawić, to już by to zrobiła. A teraz mam się "zmienić" i jeszcze sugeruje, że nie chcę kontaktu SMSowego. Co zatem mam zrobić? Na sobotę mamy rezerwację w kinie i nie wiem, czy to aktualne...
Ze swoich źródeł wiem, że dzień przed obrażeniem się mówiła swojej koleżance "Nie jest źle, ale chcę, aby on za mną latał, starał się cały czas. Chcę czuć, że jestem dla niego najważniejsza". Problem w tym, że ona zawsze ma jakiś niezaspokojony apetyt na uczucia, emocje. Jestem w kropce. Nie wiem, czy pisać, czy olać... Chcę z nią być, ale diametralna zmiana zachowania po prostu mnie przerosła.
Z drugiej strony - upatruję tutaj mega manipulację. Kolejny raz to ONA stawia warunki, ona ustala jaki mam być, ma wymagania wobec mnie i za wszelką cenę stara się osiągnąć swój cel.
Jeśli ktoś przebrnął... Jakieś porady? ![]()
Borykam się z dużym problemem i po prostu muszę się kogoś poradzić. Otóż - z moją dziewczyną jestem stosunkowo krótko i jest to mój pierwszy "poważny związek". Już jakiś czas temu zauważyłem, że jest ona bardzo rozchwiana emocjonalnie, ale przez ostatni tydzień po prostu przegina. Zaczęło się w zeszły piątek, kiedy to podczas wspólnego wyjścia zaczęła rzucać tekstami "ale ty ewidentnie masz mnie w dupie" i sugerować, że za rzadko zapewniam ją o swoim uczuciu. A ostatni raz mówiłem jej, że ją kocham jakiś tydzień wstecz. Za mało? W nocy wysłała mi SMSa "Ja rozumem, że ty miłość okazujesz czynami, ale ja po prostu potrzebuję słów, dotyku... Kocham Cię i tak". No i spoko - zwiększyłem swą wylewność i ze 3 dni temu, wieczorem nasza wymiana SMSów wyglądała tak (a, zawsze piszemy wieczorem; obojętnie czy się widzimy w ciągu dnia czy nie):
Ona: Słuchaj, to zadzwoń do X i potwierdź rezerwacje. Bardzo się cieszę, że pojedziemy gdzieś razem
![]()
Ja: Ok. Też się cieszę, tylko szkoda, że na tak krótko [[2 dni, a wcześniej planowaliśmy 5]]
Ona: Jak chcesz to możemy nigdzie nie jechać...
Ja: Daj spokój, nie o to mi chodziło!
(ze 20 minut później)
Ona: Wiesz co... Gdybym chciała od Ciebie odejść to nawet nie próbowałbyś mnie zatrzymać. Zapomniałbyś o mnie z dnia na
dzień. A ja Cię kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Szkoda, że Ty tak nie myślisz.
Ja: Wcale tak nie jest. O co ci chodzi?
Ona: O nic. Po prostu nie kochasz mnie i nie zaprzeczaj. Wiem, że olałbyś fakt, że mnie zabrakło.
Ja: Przecież Cię kocham i nie rozumiem, jak możesz tak w ogóle mówić. Coś się stało?
Ona: Być może teraz jest odpowiedni moment, abyśmy dali sobie czas.
Ja: Skoro chcesz... Tylko co to da?
Ona: Może powinniśmy zerwać kontakt na jakiś czas. Beze mnie będzie Ci lepiej.
Brak kontaktu chyba dobrze nam zrobi. Przekonasz się, że wcale mnie nie potrzebujesz.I tyle... Teraz nie wiem, co robić. Zerwać jakoś nie chce. Mam pisać czy nie pisać... Pozornie wygląda to tak jakby po prostu mnie nie chciała, ale w takim razie po co mówiłaby, że mnie kocha? Na samym początku naszej relacji miała mi za złe, że za rzadko się kontaktowaliśmy. Na przykład jak napisałem do niej dopiero wieczorem to miała pretensje, że przez cały dzień na pewno o niej nie myslę. Dała bardzo wyraźnie do zrozumienia, że wręcz wymaga zainteresowania. Tego, żebym się z nią często spotykał i regularnie pisał, dzwonił. I tak też było. Mieliśmy kontakt właściwie cały czas i była bardzo zadowolona aż do czasu, kiedy stwierdziła, że za rzadko mówię jej o uczuciach. A teraz mam wrażenie, że po prostu strzeliła focha, abym za nią latał. Odnoszę wrażenie, że pogrywa ze mną, abym
zachowywał się dokładnie tak, jak ona sobie wymyśliła.Staram się zachować spokój, ale mam dylemat. W miarę ją znam i czuję, że jakbym teraz przestał do niej pisać, to tylko utwierdziłbym ją w przekonaniu, że nie jest dla mnie nikim ważnym. Mam wrażenie, że ona chcę, abym o nią zawalczył i pokazał jej, że mi zależy. A ta manipulacja jest swego rodzaju sposobem na zwrócenie na siebie uwagi i jest spowodowana tym, że to ona nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Swoją drogą, podczas okresu (czyli teraz) zawsze jej odp....la, ale nigdy nie aż do tego stopnia. I męczy mnie także brak konkretnego określenia swojego stanowiska. "Może, "chyba". To czego ona w końcu chce? Sam już nie wiem... W dodatku jeszcze usprawiedliwiam ją wspomnianym okresem czy problemami rodzinnymi, które obecnie ma. Już mnie ręka swędzi, żeby zapytać ją wprost jak mam to rozumieć, tylko jest jeden problem: do 3.08 się nie zobaczymy, więc w grę wchodzą tylko te nieszczęsne SMSy. Na chłodno, co robić?
Witam Cie .Dziewczyna jest po prostu toksyczna i nic wiecej.Szantazuje Cie,manipuluje Toba.To normalne u takich osob.Nie wiem ile z tym wytrzymasz...To jest bardzo ponizajace byc z kims kto nas nieustannie tresuje.Jak sie w tym czujesz?Pzdr.
81 2015-02-12 04:51:15 Ostatnio edytowany przez greenhaze (2015-02-12 04:51:43)
Heh, mam do czynienia z podobną furiatką. Jej zdaniem masz się podporzadkować i kropka. Teraz pewnie pokazuje, jaka jest naprawdę. Ewakuuj się. Lepiej pomęczyć się "chwilę" rozstaniemm, niż męczyć się całe życie...
Wg mnie ona zachowuje się jak każda kobieta niedojrzała, nie rozumiejąca że te wszystkie wielkie emocje to musi sobie zapewnić sama.
Reszta typu złośliwości, szantaże... w jaki sposób masz ją kochać, gdy jest taka? Nie da się kochać osób, które są wredne. Takie są kobiety bardzo długi czas w młodości. Niektóre mądrzeją z czasem.