Tak jesteśmy nauczeni że powinno być wszystko dopowiedziane i fair i szacun za to . Chodzi o to że Twojej Pani przeznaczasz trochę za dużo czasu niż na to zasługuje , tak samo z klarownością Twojego życia, nie jest Twoją matką ,żoną żeby musiała wszystko o Tobie wiedzieć. To nie gazeta że se każdy może zajrzeć. Może to zabrzmi brzydko ale ja uważam że kobieta jest fajnym dodatkiem do życia faceta a podstawą są jego marzenia , pasje. Z resztą zapytaj sam kobiet które znasz co sądzą o facetach z pasją, z marzeniami, pewnie Ci powiedzą że są pociągający między innymi przez to że nie skupia się w 100% na pannie a ma swoje życie. Dobra fajnie sie gadało, spadam do garażu odpalić motor i w trasę . Miłego dnia
Podobne tematy
Ponoć podjeła decyzje i chce się spotkać ale nie sądzę że to jest pewna deycjza tylko podjęta w emocjach i strachu..
Wiem Bedron że to wygląda trochę jak manipulacja, no niestety na tym etapie trochę to tym jest . Warto żebyś za pomocą tego zrozumiał co przyciąga kobiety , i żebyś w przyszłości miał tak zajebiste życie, marzenia , pasje i czas zajęty super sprawami żeby to kobiety zabiegały o choć chwilę z Tobą a nie na odwrót. Wierzę, że dojdziesz do tego bo masz coś czego nie ma masa facetów. Pokorę i chęć uczenia się nowych rzeczy
Uczenia się na przykład takich rzeczy jak:
ja uważam że kobieta jest fajnym dodatkiem do życia faceta a podstawą są jego marzenia , pasje
Ucz się zatem Berdon, ucz w pokorze, a potem:
Dobra fajnie sie gadało, spadam do garażu odpalić motor i w trasę . Miłego dnia
A gdy już otrzymasz świadectwo z wyróżnieniem za Twą pokorną naukę, to nie zdziw się, gdy kiedyś spotkasz na swej drodze życia koleżankę, która też pobierała podobne nauki jak Ty i staniesz się "fajnym dodatkiem" do jej nowych szpilek i torebki z imitacji krokodylowej skóry...
69 2014-07-22 20:28:10 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2014-07-22 20:29:52)
Wiesz jak będą żyli swoim życiem a nie tylko tracili czas na zastanawianie się co się tam mojej ślicznotce przyśniło to nikomu się z tego powodu krzywda nie stanie. Heh wiedziałem że ten "dodatek" ruszy niektóre osoby. W życiu chodzi o fajny balans między związkiem a resztą życia , żeby nie iść w 100% w zastanawianie się nad związkiem bo tak sie to później kończy
Gadamy wsumie nic. Jednak albo ona próbuje zmanipulować mną albo jej już nie zależy bo rozmawia ze mną tak oficjalnie (ona pisze pierwsza) i często arogancko..
Skywalk wysłałem ci maila ![]()
No i jest problem... z gwiazdą tematu wszystko się popaprało trochę namieszałem pytałem o nas o mnie (nie prosiłem, nic z tych rzeczy) powiedziała mi że w przyszłości nie widzi mnie przy sobie że nie jestem takim facetem jakiego ona szuka itd. że nie żałuje że się między nami stało, że "tak musiało być, koniec i tyle"
Wiem że muszę odejść teraz z jej życia na daleki plan aby pojawić się jako nowy ja za jakiś czas..
Tylko kurde nie może mi wyjść z głowy. Mam chorą jazdę w głowie mówi mi że nic z tego ja to akceptuje ale cały czas snuje plany że za miesiąc dwa się jej przypomnę o sobie nie jako kolega (mamy kontakt dalej, mały ale jest), żyje jakąś nadzieją pomimo że wiem że już ktoś koło niej się kręci i nie sprawia mi to jakiegoś bólu wręcz uważam że jak im nie wyjdzie to będzie to na moją korzyść no chyba że im wyjdzie..
Najgorszy jest fakt że nie miałem pojęcia że tak szybko można się w kimś zakochać... Wiem że to głupie i wiem jak się zachowywała ale wybaczyłbym jej..
Z jednej strony chce się bawić szaleć poznawać nowe kobiety, ale tylko chyba po to żeby zabić tęsknotę do niej oraz czas żeby znów o nią zawalczyć...
Mam dni że czuje się już lepiej nie myślę o niej mówię sobie "chłopie to zła kobieta była.. Nie dla ciebie dobrze o tym wiesz" ale wystarczy jedna wiadomość od niej czy jej zdjęcie i wszystko szlak trafia, emocje biorą górę przynajmniej umiem ja szybko zwalczać i nie daje im się aż tak ponosić..
Sam nie wiem po co to pisze może ktoś się wypowie doradzi.. Tyle że rozsądek mi mówi odpuść a serce powalcz o nią... tyle że serce ma megafon a rozsądek zapalenie tchawicy....
No i jest problem... z gwiazdą tematu wszystko się popaprało trochę namieszałem pytałem o nas o mnie (nie prosiłem, nic z tych rzeczy) powiedziała mi że w przyszłości nie widzi mnie przy sobie że nie jestem takim facetem jakiego ona szuka itd. że nie żałuje że się między nami stało, że "tak musiało być, koniec i tyle"
Wiem że muszę odejść teraz z jej życia na daleki plan aby pojawić się jako nowy ja za jakiś czas..
Tylko kurde nie może mi wyjść z głowy. Mam chorą jazdę w głowie mówi mi że nic z tego ja to akceptuje ale cały czas snuje plany że za miesiąc dwa się jej przypomnę o sobie nie jako kolega (mamy kontakt dalej, mały ale jest), żyje jakąś nadzieją pomimo że wiem że już ktoś koło niej się kręci i nie sprawia mi to jakiegoś bólu wręcz uważam że jak im nie wyjdzie to będzie to na moją korzyść no chyba że im wyjdzie..
Najgorszy jest fakt że nie miałem pojęcia że tak szybko można się w kimś zakochać... Wiem że to głupie i wiem jak się zachowywała ale wybaczyłbym jej..
Z jednej strony chce się bawić szaleć poznawać nowe kobiety, ale tylko chyba po to żeby zabić tęsknotę do niej oraz czas żeby znów o nią zawalczyć...
Mam dni że czuje się już lepiej nie myślę o niej mówię sobie "chłopie to zła kobieta była.. Nie dla ciebie dobrze o tym wiesz" ale wystarczy jedna wiadomość od niej czy jej zdjęcie i wszystko szlak trafia, emocje biorą górę przynajmniej umiem ja szybko zwalczać i nie daje im się aż tak ponosić..
Sam nie wiem po co to pisze może ktoś się wypowie doradzi.. Tyle że rozsądek mi mówi odpuść a serce powalcz o nią... tyle że serce ma megafon a rozsądek zapalenie tchawicy....
Odpuść sobie. Jeśli będzie chciała to sama się odezwie. Wszyscy to powtarzają i jest to prawda. Ja też próbowałem sobie tłumaczyć, że może jest zbyt dumna, aby sama się odezwać, że może czeka na wiadomość ode mnie. Guzik prawda!
Zagadałem i co? Oczywiście mnie olała.
Kurde najgorsze że mam poczucie winy i teraz nie wiem czy słuszne czy nie... Napewno nie jestem czysty jak łza bo bardzo dużo wymagałem czepiałem się itd (bardzo ciężki okres w życiu) Ale z drugiej strony ona puff skończyło się..
Najbardziej bym chciał żeby kontakt się sam z siebie urwał totalnie..
Tylko że ona sama nie będzie chciała się odezwać (że chce jeszcze raz spróbować) wiem to, tzn o dużo by mi dało jeżeli odezwała by się na tyle aby ze mną rozmawiać długo i dać się zaprosić itd.
Przypominam my nie byliśmy razem.
Najbardziej bym chciał żeby kontakt się sam z siebie urwał totalnie..
Urwie się jeśli nie będziesz się kontaktował.
Ale ciężko mi nie odpisać.. Bo jak któreś z nas zerwie kontakt to jeszcze większy kwas będzie...
A takto mogę bez problemu odezwać się za miesiąc dwa... Albo ona kto wie..
Zniechęciłem ją do siebie i jeżeli jest szansa to chce ją wykorzystać choć wiem żeby poraz drugi zawrócić w głowie kobiecie to trzeba wykonać kawał dobrej roboty.. ciężkiej roboty..
Ja wyznaje zasadę, odsunąc się, odciąć, żyć swoim życiem, bo jak cały czas będziesz przy lasce, to ona nie doceni tego co straciła, przy okazji oszczędzasz sobie bólu, związanego z tym, że będąc przy niej jest szansa, że ona kogoś pozna ..
Tyle że u niej pod koniec źle w oczach wypadłem.. Zresztą jak teraz jest już ktoś tak mi mówi to co bym nie robił to i tak kicha... sama musi chcieć mieć ze mną kontakt żebym jej pokazał że zrozumiałem... Teraz musi być jej pierwszy ruch... Nie pokaże jej zmiany 5 minutowymi rozmowami raz na jakiś czas...
Ale chciałbym żeby zatęskniła...
Ja się już nauczyłem i sparzyłem, nie warto szukać ukojenia i zaleczenia byłego związku w nowym na siłę i na szybko. To może często byś lekarstwem, które źle zadziała". I myślę, że okres 4 miesięcy na wyznania miłosne jest bardzo błędny i często mylony z czasem jeszcze trwającego zauroczenia kiedy patrzymy na siebie przez tzw. różowe okulary. Wszystko najlepiej i najszybciej wychodzi po "pierwszych zgrzytach". Jeśli wtedy nie znajdzie się kompromisu i porozumienia z dwóch stron to, wtedy lepiej sobie siąść i zastanowić się dwa razy co dalej? Odstawić pożądanie, hormony na bok i starać się wybrać właściwą drogę.
Powodzenia !
No u nas wszystko meeega meeega szybko się potoczyło... Oboje w szoku byliśmy ale samo z siebie tak... No i szybko przyszło i jeszcze szybciej prysło... Szkoda że u mnie nie...
nie załamuj się i głowa do góry! Ludzie nie takie mają problemy i żyją. Ciesz się tym, że prędzej niż później bo jeszcze nic Was nie łączyło i nie mieliście się o co szarpać i dochodzić. Będzie to dobra lekcja z życia
Tylko mam ten nie dosyt... Tak jak mówiłem wcześniej ktoś przyniósł mi pyszne ciasto i wziął je zanim zdążyłem go skosztować zdążyłem tylko powąchać...
Podobna sytuacja do mojej. Potrafiła chociaz wyargumentować co jej sie nie podoba, nie pasuje?
- Brak czasu na zaangażowanie się w coś
-Przestałem być ideałem
-Coś w niej..
-To że zacząłem się jej czepiać
-Za dużo wymagałem
-Za bardzo się zaangażowałem w to (tak mi się wydaje, że ja wystraszyłem)
-"Nie jestem kobietą dla ciebie"
Coś tam by się jeszcze znalazło ale wyleciało mi już z głowy
3 z 7 sensowne, przy założeniu, że nie zacząłeś wymagać/czepiać/angażować dopiero jak Cie olała.
czepiać się zacząłem jak mnie zaczęła olewać ale nim padły słowa że nic z tego nie będzie i kończymy to.
A jakie to było olewanie?
Przestała mieć dla mnie czas totalnie, nie odpisywała na sms. Wieczne zajęta typowa zlekwa ![]()
Popatrz jaki wniosek.
- na poczatku to ona Cie podrywała, pozniej to zmieniłeś
I czy nie wtedy gdy to zmieniłeś to nie zacząłeś jej 'potrzebować', tego kontaktu itp ? Stales sie kims innym niz na początku.
Mozliwe, ze laska leci na niedostępnych, którzy ją totalnie zlewają i tego sie trzymają ciągle. Wiecznie nieszczęśliwa, ale zakochana (by była) przy odpowiednim 'traktowaniu'. Oczywiscie to z gory nastawia na toksyczny związek, ale to juz jej problem.
Hmmm napoczątku było 50/50 no może 60/40 z jej strony ciut więcej..
Najbardziej mnie boli że tak szybko zmieniła zdanie a teraz już się z kimś spotyka ale ponoć tylko spotyka bo jak mówiła nie ma czasu żeby się angażować..
Pitolenie. Dla "ideału" zrobiłaby wszystko.
Takie 60/40 czy 70/30 jest idealne dla relacji, a juz szczegolnie z atrakcyjnymi kobietami. Wezmiesz zrobisz 50/50, partnerstwo i nagle męskość znika co ciekawe dla takiej.
To jest właśnie chore dla mnie.. Nie wiem nic narazie nie moge zrobić poza naprawieniem swojej psychiki która w bardzo krótkim czasie została strzelona w pysk 2 razy...
Tak właśnie dzieje się przy każdym zbyt szybkim "zakochaniu". Rozczarowanie murowane, bo od początku jest idealizacja, czyli dwoje ludzi jest ideałami dla siebie, ale to tylko w myślach. Mezczyznie czemu to nie znika? Bo bazuje na prostych ogólnie sprawach do odczytania. Ona juz inaczej to postrzega, a jak? Pewnie sama nie wie. Widocznie nie czuje sie z Tobą dobrze, a dla kazdej znaczy to coś innego.
W sumie najbardziej bolesne jest z tego w moim odczuciu to, że ktos docenia w tym etapie za coś czego nie mamy i pozniej automatycznie wartosc sie zaniza przy rozstaniu i to boli. Cos w stylu 'ale masz poczucie humoru, uwielbiam cie za to', a pozniej przy rozstaniu czy cos sie zmieniło - nie, ale juz to poczucie humoru nie jest idealne. Nad emocjami nie zapanujesz. Mozesz sie tylko przed nimi bronic, albo na nie otworzyc. Jak to ładnie zwą - to była pomyłka i niewiele mogłeś zrobic, jesli nie udawałeś kogoś kim nie jesteś, albo ogarniał Cie np strach przed działaniem, bo tak to mozna sobie pluc w twarz. Jak byles totalnie sobą i nie masz sobie nic do zarzucenia (oprocz tego, ze "mogłem byc inny, taki jak z jej snów") to czas minie i zapomnisz. Jesli pierwszy raz przechodzisz takie szybkie zakochanie, to juz na drugi raz bedziesz ostrozniejszy i bedziesz wiedzial, ze to jedna wielka bujda i trzeba trzymac duzy dystans.
Ja wyznaje zasadę, odsunąc się, odciąć, żyć swoim życiem, bo jak cały czas będziesz przy lasce, to ona nie doceni tego co straciła, przy okazji oszczędzasz sobie bólu, związanego z tym, że będąc przy niej jest szansa, że ona kogoś pozna ..
Święte słowa. Wszyscy tutaj powtarzają, że najlepszym rozwiązaniem jest odcięcie się. I po swojej obecnej sytuacji również to widzę.
czuje taki wstręt taki obrzydzenie.....
3 tygodnie temu wyznawała mi miłość
dziś dodaje zdjęcie z tekstem że wkońcu jest szczęśliwa
WKOŃCU?! To kim ja byłem? Czym były jej słowa?
po 3 tygodniach "kocha" innego?
CZUJE TAKIE OBRZYDZENIE WSTRĘT......
3 tygodnie strasznue szybko, raczej szybko sie przejedzie na tym szczesciu.
Ja bylem tez bardzo szybko po wczesniejszym dlugim zwiazku... Bylem tylko plasterkiem zeby naprawic jej serce, uczucia itd i teraz juz jest zdrowa i moze sobie ukladac zycie....
KRETYN KRETYN KRETYN
Tak to już bywa
Powiedz trudno i pogódź się z tym, na pewno szybko zapomnisz ![]()
Zapomne... Ale boli mnie to że ona to skończyła a próbuje mnie jeszcze ukłuć... po co?