Piszę tutaj, ponieważ jest tu dużo dziewczyn i kobiet a właśnie Waszej rady najbardziej potrzebuje. Moja sytuacja w której się znalazłem jest bardzo nietypowa. Jestem chłopakiem który ma 25 lat (rocznik 1995) Moje życie jeszcze kilka miesięcy temu nie miało żadnego sensu. Zawsze marzyłem żeby poznać swoją drugą połówkę. W ostatnich latach coraz mocniej odczuwałem pustkę związaną z brakiem kochającej dziewczyny. Po prostu nie potrafiłem sobie nikogo znaleźć .Nie uważam się za przystojnego. Przede mną była taka jakby ściana której nigdy nie potrafiłem przebić. W relacjach męsko-żeńskich zawsze byłem kompletną kaleką, jestem mocno nieśmiały , w dodatku nie potrafię tak naprawdę podrywać dziewczyn,czasem zatyka mnie przy nich, mam jakieś blokady , wstydzę się przy nich czasem.. Nie wiem czy to nie przez to,że wychowywałem się przez całe życie bez ojca który zginął w wypadku jak miałem 8 miesięcy. Ale koniec z użalaniem się nad sobą chociaż to wszystko prawda co o sobie napisałem.
Przez ostatnie 2 lata z dłuższymi przerwami próbowałem poznać jakąś dziewczynę na czacie bo w rzeczywistości brakuje mi całkowicie odwagi by zagadać z obawy o odrzucenie.. Niestety, nic z tego nie wychodziło. Raz udało mi się spotkać z dziewczyną ze studiów z okolic ale szybko się zmyła widząc moje nieogarnięcie . Mimo to wracałem co jakiś czas na czat. W końcu udało mi się spotkać dość miłą , bardzo młodą dziewczynę. Przedstawiła się jako 17 latka chodząca do liceum. Nawiązaliśmy rozmowę ,wymieniliśmy się numerami telefonów.Dość blisko mieszkała bo tylko 11 km ode mnie. To była pierwsza dziewczyna ( nie licząc pewnej koleżanki z czasów studiów która była już zajęta) , z którą tak fajnie mi się rozmawiało .. Zapytałem ją czy chciałaby się spotkać a ona odpisała że tak... Nie robiłem sobie nadziei bo raczej byłem pewny na 90% ze jak mnie zobaczy i pozna to oleje tak jak każda przed nią. Oczywiście ,spotkanie wyglądało tak jak się tego spodziewałem. Cholerna niesmiałość,, duże zestresowanie i wstydliwość z mojej strony.. Jednakże działo się coś czego się nie spodziewałem . Dziewczynie moje zachowanie zupełnie nie przeszkadzało.Myślałem ze po kilku minutach rozmowy wyciągnie z nudów komórke i zacznie ją przeglądać a mi zdawkowo odpowiadać. Często się do mnie uśmiechała i mówiła żebym się tak nie stresował bo nie ma powodu.Sama też próbowała inicjować rozmowę. Od razu zauważyłem że dziewczyna co jest rzadkością jest bardzo spokojna , wrażliwa ,dość mądra . Chciała się dalej spotykać dając temu wszystkiemu szanse . Były kolejne spotkania i jakoś zacząłem się przy niej przełamywać i przyzwyczajać do niej. Było naprawdę bardzo fajnie i ciekawie się rozmawiało..
Po którymś spotkaniu, może po 8 spotkaniu przyznała się ze mnie okłamała w pewnej kwestii i prosiła żebym nie uciekł gdy mi coś powie. Powiedziała mi że ma 15 lat i teraz chodzi do 1 klasy liceum. Nie wiedziałem co powiedzieć bo okazało się ze jest jeszcze młodszą dziewuszką niż była. Owszem, niby jak ma 15 lat to już może z każdym się spotykać ,tyle ze ja już mam 25 . Jej wygląd oceniałem właśnie gdzieś na 16 -18 lat,ciężko powiedzieć. Dziewczyna jest szczupła,średniego wzrostu,delikatna, piękne ciemno-brązowe włosy.
Po chwili ciszy powiedziałem ze mam już 25 lat , że wiekowo to aż 10 lat różnicy i wiekowo jestem dla niej za stary. Mniej więcej jej odpowiedź brzmiała tak że stwierdziła ze jej to nie przeszkadza i że jestem młodym chłopakiem (mam wygląd bardziej chłopaka niż mężczyzny,może dlatego tak powiedziała) , że to wszystko nie jest ważne i że nie chce żebym odchodził bo bardzo fajnie się jej ze mną przebywa i już się do mnie przywiązała . W tym momencie po prostu się do mnie przytuliła,to trwało gdzieś z ponad minutę .. Powinienem się odsunąć ale to było takie piękne uczucie ze nie jestem w stanie tego opisac, . Pierwszy raz do mnie się w ogóle jakaś dziewczyna przytuliła.Do końca spotkania nie wiele powiedziałem bo mi serce kołatało z tego wszystkiego. Byłem jednak zdziwiony ze taka młodziutka dziewczyna chce być z kimś o tyle starszym od niej.
Później w domu miałem rozterki moralne. Zastanawiałem się czy ja tej dziewczyny nie wykorzystuje. Owszem, w ogóle się do niej nie dobierałem ale mam dużą przewagę wieku. Przez jakieś dwa dni przestałem się do niej odzywać. Ona zaczęła do mnie wydzwaniać, pytać czemu się nie odzywam, dlaczego tak robię, że przecież mnie lubi.Powiedziała ze nie miała co prawda nigdy chłopaka ale kilku poznała i że jestem zdecydowanie najfajniejszy i żebym się nie przejmował/ W końcu jednak namówiłem się na spotkanie . Myślałem żeby raczej to zakończyć.
Podczas spotkania powiedziałem jej ze ta różnica wiekowa nie dobrze wygląda , że ktoś może pomyśleć ze chcę ją wykorzystać , że jej rodzice nie będą tego tolerować a moi też zapewne się wkurzą. Ona stwierdziła że to wszystko nie ma znaczenia i że naprawdę chce abyśmy dalej się spotykali i poznawali. Usłyszałem ze ona czuje się przy mnie całkowicie bezpiecznie i znowu się do mnie przytuliła. Wstyd mi się przyznać ale jednak nie zakończyłem tego ponieważ mimo jej bardzo młodego wieku już czułem że to wartościowa dziewczyna i może warto przeczekać do jej 18 nastki. Pomyślałem ze samo utrzymywanie znajomości nie będzie złe. Więc zgodziłem się z nią . Była dośc szczęśliwa.
Zabierałem ją do kina , chodziliśmy na pizze , do restauracji , poodwiedzaliśmy jakieś muzea ,zoo itp.Wszędzie tam gdzie tylko chciała. Wstyd mi się przyznać ale zdarzały się pocałunki , najpierw inicjowane z jej strony ,potem też z mojej.Ale oczywiście nic więcej oprócz tego i przytulania nie było .Wiem jednak ze tak nie powinno być i głupio mi cholernie z tego powodu przed samym sobą Duzo czasu spędzaliśmy ze sobą , nawet moi rodzice byli zszokowani gdzie ja tak jezdze skoro zawsze siedziałem w domu . Szybko domyslili się ze kogoś poznałem i nie odzywali się.
Coraz więcej jednak zacząłem się od niej dowiadywać . Dziewczyna opowiadała mi o swoich problemach, zaczęła mi się żalić. . Szybko spostrzegłem ze ma problemy w domu, że tam coś jest nie tak. Mówiła ze jej rodzice się kłócą w nocy oraz że będą się rozwodzić ze czasami się budzi i płacze a potem nie może zasnąć.. Cżesto jednak nie chciała zbyt więcej powiedzieć. Zdarzało się ze napływały jej łzy do oczu, przytulała się do mnie i po prostu zaczęła płakać . Strasznie zrobiło mi się jej szkoda. Za którymś razem zauważyłem na jej szyi zadrapania . Wcześniej już zauważyłem jakieś ślady, jakby sińce na jej lewej ręce .Nawet na nogach je ma. Nie są jakoś zbytnio widoczne ale są.Twierdziła ze to nic bo stało się to na w-f a ona gdzieś tam upadła. Wiedziałem jednak ze to nieprawda. Raz mnie przyprowadziła do domu kiedy jej rodziców nie było bo chciała abyśmy pobyli w jej pokoju bo ona źle się czuje.. Wtedy otworzyły mi się całkowicie oczy. Ewidentnie zauważyłem ze ona jest z patologicznego domu. Mieszkanie w bloku które jest dość zaniedbane,ściany odrapane , z daleka zauważyłem że w kuchni leżą butelki prawdopodobnie po alkoholu. Dom ponury,brudny i naprawdę mocno zaniedbany. Nic nie mówiłem. Zapytałem ją czy jej rodzice pytają gdzie jest i czemu tak długo przebywa poza domem gdy jesteśmy razem ale ona stwierdziła że ''czasem'' .
Pewnego dnia gdy ją mocnej nacisnąłem z pytaniami powiedziała mi całą prawdę. Okazało się ze jej ojciec oraz matka dużo piją , są częste kłótnie i rozboje w domu. Zdarzyło się że ojciec ją uderzy np. za to że przesoliła zupę .Podejrzewam że nie jedyny raz ... Z tego co się dowiedziałem to ona co jakiś czas gotuje obiad-podejrzewam ze z powodu pijanej matki. Raz widziałem jej telefon akurat z włączonym ekranem.. Wiem ze nie powinienem bo to jej prywatne rzeczy ale wziąłem telefon i tam przeczytałem pare sms-ów od jej ojca .Dwa z nich brzmiały mniej więcej tak : Gdzie polazłaś mała suko . Wracaj bo matka się o ciebie martwi a zarcia też nie ma komu zrobic . . Gdzie jesteś szlaufie ? Tak twoja matka byle jak cię wychowała. '' Niestety , wiem że ona jest ofiarą przemocy domowej a po sms-ach widać ze ojciec się nad nią znęca psychicznie i zapewne fizycznie..Ponoć matka mówi jej że była ''ich błędem'' i też ją źle traktuje. W ogóle dla mnie to jest abstrakcja. Jak można w ogóle tak postępować z własną córką i to tak wartościową. Poznałem ją już trochę i widzę że to dziewczyna o wrażliwym ,dobrym sercu ,dość litościwa, mądra, pomocna,dość spokojna. Dzisiaj znaleźć kogoś takiego jest bardzo ciężko.
Zaprosiłem ją już ileś razy do domu gdzie u nas wiele razy przenocowała. Rodzice są nią zachwyceni. Niestety musiałem ich pokłamać ze ma 17 lat bo nie wiem co by było jakbym powiedział ze ma 15 nascie. Jest zaledwie rok starsza od mojego kuzyna a to jest jeszcze taki dzieciak . Rodzicom się bardzo spodobała bo jest pomocna, pomogła przy gotowaniu kilka razy z własnej woli , w dodatku bardzo miła i uśmiechnięta. Moja mama powiedziała ze wprawdzie róznica wieku jest duża ale żebym się jej trzymał bo warto, ona to całkowicie akceptuje.. Ale moja mama też nie wie ze ona jest jeszcze 2 lata młodsza niż 17 lat. W dodatku rodzice zaczynają się dziwić ze rodzice pozwalają jej tak długo u nas przebywać a nawet nocować . Moja mama czasem pyta czy jej rodzice na pewną wiedzą gdzie wybywa i czy coś nie kombinujemy.To się i tak może w końcu wydać bo moja mama czasem mówi że chciałaby poznać jej rodziców .My wtedy mówimy ze są w tej chwili mocno zapracowani i ta sytuacja potrwa przez ileś miesięcy.
Co ja mam teraz robić ? Cały czas jest mi wstyd ze ona jest tak młodziutka , że jest taka róznica wieku. Głupio się z tym czuję . Z drugiej strony nie chce i zresztą boje się tego zakończyć . . Dziewczyna powiedziała mi już że miała takie momenty w życiu że chciała odejść ale dzięki mojej obecności już tego nie chce robić. Te słowa mnie przeraziły..Jeśli bym ją zostawił to nie wiadomo co ona sobie zrobi a widzę ze przez rodziców cierpi. Powiedziałem jej żeby to wszystko powiedzieć na policji .Ale ona stwierdziła że zabiorą ją do domu dziecka, że nie chce i boi się tam iść , że ma tylko mnie a tam będzie sama . Wiele razy mówi mi że chce być tylko ze mną ,że jestem dla niej bardzo ważny. Coraz częściej słyszę nawet od niej że mnie kocha a nawet usłyszałem ze mam bardzo dobre serce . itp. Nie wiem,wydaje mi się ze przesadza. Staram się jej jak najwięcej pomagać , przede wszystkim w szkole.Teraz ma naukę zdalną więc dużo pomagam jej w odrabianiu zadań, tym bardziej ze ostatnio ma spore zaległości. A ona chce się uczyć dalej i pójść na studia.Jak jest w swoim domu to internetowo tez jej pomagam w lekcjach Staram się ją otaczać jakąś opieką i troską. Jednak co robić dalej ? Jak jest czasami u nas to zaczyna się robić radosna , widzę to po jej oczach. Po przebywaniu w swoim domu zaczyna smutnieć , znowu się pojawiają u niej łzy. Jest mi jej cholernie szkoda,Czuję się bezradny. Zastanawiam się czy gdybym wszystko opowiedział moim rodzicom to czy moja mama zgodziłaby się ją adoptować. Jednak jest ryzyko ze jak powiem całą prawdę to będą chcieli pójść na policje a potem zostanie zabrana do domu dziecka a rodzice każą o wszystkim zapomnieć. Wiem ze ona może tego nie przetrwać , tym bardziej ze jest wrażliwa.W domach dziecka też ponoć dobrze się nie dzieje.Ona jest zdecydowanie za spokojna i za miękka na takie środowisko. W dodatku jest jeszcze jeden problem. Ja już wiem i czuję że mi na niej bardzo zależy i w dodatku ją mocno pokochałem chociaż tak naprawdę znamy się od kilku miesięcy dopiero. Ta sytuacja naprawdę nie jest łatwa. Proszę was o rady . Przepraszam za tak obszerny tekst.