Tom, a dlaczego zakładasz, że to pozornie szczęśliwe pary i z góry skazujesz ich związek na niepowodzenia? Tak 'dobrze' życzysz innym 'szczęścia', bo Tobie nie wyszło i wyobrażasz sobie, że każda para będzie się rozstawać, bo Ty tak uważasz? Nie odmieni Ci się światopogląd? Poczekamy, zobaczymy
Nie życzę, żebyś za kika lat poznal wartościową kbietę, na której Ci zacznie zależeć, a ktoś z Twoich kumpli przy niej powie, że Ty nie bawisz się w stale uczucia.
Podobne tematy
Dominisia21 napisał/a:thepass napisał/a:Dominisia21 mozesz napisac elaborat, poczytamy
Nie napiszę, bo zawsze jak się tu rozpisywałam, to potem żałowałam, że aż tak się rozpisałam.
I czasem sobie pomyślałam, że to wygląda na jakieś wymądrzanie, a mi właściwie nie o to chodzi, więc zostawię to dla siebie.
To nie jest jakieś ważne.
Jakie wymadrzanie. Twoje zdanie, do ktorego masz prawo, ale jak chcesz.
Ja po prostu czasami za bardzo się zapędzam.
Stąd moje refleksje od czasu do czasu, dobrze jest się czasem zastanowić co się pisze. ![]()
Ale zeby przejsc te wszystkie etapy wcale nie trzeba duzo. Trzeba chciec, ale to trzeba miec cos takiego jak samozaparcie w sobie. A slabe osoby i bez zasad/wartosci tego nei maja i stad jest jak jest. I jeszcze slyszy sie pieprzenie, ze chcialoby sie starac, ze sie nie wyrzuca tylko naprawia itd a sie nie stosuje do tego co sie powiedziało.
Tu się zgadzam.
Trzeba chcieć, to słowo klucz tutaj.
A, i druga strona musi tego chcieć, bo jak nie chce, to nic z tego nie wyjdzie.
duszyczka napisał/a:No coż, póki jest czas, jest się młodym, to jeszcze mozna wymieniać 'na lepszy model"
ale to też nie tak łatwo. Teraz młodzi bardzo łatwo się poddają. Kilka kłótni i już koniec.
Nawet nie klotni, bo czesto jest dobrze, tylko ludzie nie umieja wyartykułować swoich potrzeb z powodu slabosci wlasnie. Siedza cicho i czekaja na moment, by zlapac sie kogos innego. Pierwsza przeszkoda i juz rezygnacja, bo ktos inny jest lepszy. I ktos mi powie, ze to nie przedmiotowe traktowanie?
To też. Szukasz ideału pasującego pod Ciebie, ale sam nic nie robisz, żeby się starać i wnieść coś do związku. To takie z góry zakładanie, że nie uda się, jeśli Ty się nie będziesz starał, czytał mi w myślach, żeby było idealnie. Bo jeśli nie, to pojawi się ktoś z boku, kto przypadkowo odgadnie kilka moich pragnień tylko dlatego, że ma trochę inny charakter od obecnej osoby, ale wszystko poza tym zostaje ta samo. Czyli żeby związek miał nogi, potrzeba starań z obydwu stron. Nikt nie powiedział, że miłość jest łatwa. Przeciwnie, miłość jest bardzo trudna i tylko ciężko pracującym nad nią przez całe życie udaje się tego dokonać i szczęśliwie dotrwać do końca ![]()
A wiesz od czego chcenie zalezy? Od korzysci. I tak kolo sie kreci. Czyli znowu od pożądania. Niekoniecznie seksualnego bo ten wyraz ma swoje znaczenie i bez tego.
Zapędzaj sie Dominisia, bo nikt Cie nie zabije jak nawet napiszesz jakąś głupotę;p a mysle, ze warto swoje przemyslenia przelac.
Tom szukasz usprawiedliwnienia?
Nie takich kozaków jak ty spotkałam co sądzili, że ich żadna nie usidli:D
A najgorsze co mozna zrobic to z góry coś zakładać. Nie ma "zawsze" ani "nigdy".
Ale co ja gówniara moge o tym wiedzieć
Drogi Ziemniaczku, nie szukam żadnego usprawiedliwienia ![]()
Dam sobie prawą rękę którą teraz pisze uciąć że mnie żadna nie usidli
Józefina- A skąd wiesz że teraz nie jestem sobą? Ja nikogo nie udaje, cieszę się z tego co mam i nie planuje wchodzić w związek, no chyba że bez zobowiązań.
Duszyczka- Ja nikomu źle nie życzę ale nie wierzę w to że owe pary które mijam na ulicy będą ze sobą całe życie.
Well, nie będzie takiej sytuacji co wymieniłaś, jakiekolwiek uczucie co się we mnie narodzi, skutecznie zabije, za dobrze was znam drogie kobiety.
istnieje, nie każdy ją znajdzie zapewne, nie każdy będzie do niej zdolny, ale istnieje
to, że ktoś jej nie przeżył, wcale nie oznacza, że nie przeżyje jej w najbliższej (bądź bardzo odległej) przyszłości - nie oznacza to również, że nie doświadczy jej inna osoba
to jak z grą w totka.
to, że kupiłeś 100 losów i nie wygrałeś nie oznacza, że nie istnieje coś takiego jak wygrana w totka
możesz się poddać i nie kupować, jasne
ale to nie znaczy, że ktoś inny nie trafi za pierwszym razem ![]()
inny za dziesiątym
inny nigdy
w końcu miłość często jest określana jako taka wygrana w totka... tylko, że lepsza ![]()
72 2014-07-14 01:02:12 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-07-14 01:03:53)
A wiesz od czego chcenie zalezy? Od korzysci. I tak kolo sie kreci. Czyli znowu od pożądania. Niekoniecznie seksualnego bo ten wyraz ma swoje znaczenie i bez tego.
Zapędzaj sie Dominisia, bo nikt Cie nie zabije jak nawet napiszesz jakąś głupotę;p a mysle, ze warto swoje przemyslenia przelac.
Coś mnie bardzo zachęcasz. ![]()
Może to zrobię (może), ale na pewno nie o tej godzinie i nie w tym temacie.
Wtedy będzie trzeba coś o bad boyach poszukać na forum.
A kogo jak nie Ciebie? zrób tabelke good vs bad ![]()
"Dam sobie prawą rękę którą teraz pisze uciąć że mnie żadna nie usidli", a nie mówiłam? Jakbyś się zakładał o wielką wygraną i dlatego będziesz szedl w zaparte, żeby wszystkim udowodnić, że miałeś rację! Ot, co!
Poza tym, są kobiety, które nie muszą Cię usiadlać, ale mają tak naturalne przyciąganie, że faceci sami się usidlają ![]()
"Ja nikomu źle nie życzę ale nie wierzę w to że owe pary które mijam na ulicy będą ze sobą całe życie"
A uwierzysz, jak zobaczysz swoich znajomych jako staruszków którzy nadal będą szczęśliwi? A ty dalej bedziesz sam? i co? Glupio Ci będzie? ![]()
Tom jeśli teraz jesteś sobą to udawales będąc romantykiem. Nic dziwnego że każda Cię wtedy odrzuciła.
Śmieszne są zapewnienia typu dam sobie rękę uciąć że...
20 latek który wyobraza sobie że juz tak dużo doświadczył
76 2014-07-14 01:07:06 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2014-07-14 01:07:44)
"Dam sobie prawą rękę którą teraz pisze uciąć że mnie żadna nie usidli", a nie mówiłam? Jakbyś się zakładał o wielką wygraną i dlatego będziesz szedl w zaparte, żeby wszystkim udowodnić, że miałeś rację! Ot, co!
Poza tym, są kobiety, które nie muszą Cię usiadlać, ale mają tak naturalne przyciąganie, że faceci sami się usidlają
"Ja nikomu źle nie życzę ale nie wierzę w to że owe pary które mijam na ulicy będą ze sobą całe życie"
A uwierzysz, jak zobaczysz swoich znajomych jako staruszków którzy nadal będą szczęśliwi? A ty dalej bedziesz sam? i co? Glupio Ci będzie?
Nie bój się, jak jakimś cudem się zakocham bezgranicznie to osobiście wręczę ci toporek i sama utniesz mi tą rękę ![]()
Jakby któryś z moich znajomych teraz poznał dziewczynę i byliby razem do końca życia to wtedy bym uwierzył, lecz taka sytuacja nigdy nie nastanie.
Dam sobie prawą rękę którą teraz pisze uciąć że mnie żadna nie usidli big_smile "
Dobrze więc... Ja przy swoim ty przy swoim... Pozyjem zobaczym ![]()
Jak wygram stawiasz mi krate piwa ok? ![]()
A kogo jak nie Ciebie? zrób tabelke good vs bad
Nawet ogólnie tabelki lubię. ![]()
Zobaczy się czy coś napiszę, nie będę składać obietnic bez pokrycia. ![]()
Tom, a czemu znowu to "nigdy"?
Sama ci kiedyś mówiłam, że często jak ktoś się tak zapiera, to wyjdzie odwrotnie. ![]()
"lecz taka sytuacja nigdy nie nastanie." i znowu to samo. Z góry głupio zakladasz, że coś nastanie albo nie nastanie nie mają tak naprawdę o tym pojęcia. Piszesz tak, bo się zawiodłeś. Byłeś romantykiem? To bądź nadal, tylko podpracuj nad charakterem, asertywnością, dystansem i ostrożnością w wybieraniu partnerek. To da się zrobić bedąc nadal romantykiem i nie zostać ponownie odrzuconym. Być może poza romantycznością nie miałeś nic więcej do zaoferowania?
A teraz bedąc bad boy'em masz jeszcze mniej, bo nawet się nie będziesz o nic starał
80 2014-07-14 01:11:58 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2014-07-14 01:13:46)
A bo ci ówcześnie panowie szukają księżniczek w dziw..ach ![]()
Ale jak tą a nie inną częścią ciała żon szukają to co sie dziwić, że na marzeniach się kończy ![]()
Wiadomo nie każdy bo nie mysle generalizować. Ale w większości przypadków... może nie?
Kobietom zarzuca sie interesownośc, mężczyznom latanie za spodniczkami ![]()
A szczęście leży zupełnie gdzie indziej ![]()
81 2014-07-14 01:14:08 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-07-14 01:15:20)
ziemniaczana, jakich marzeń? Oni przecież nie mają już marzeń, pfff straceńcy... przynajmniej Ci, co nie chcą zaznać już miłości, bo to chyba jedno z najczęstszych marzeń każdego/większości ludzi (jeśli nie zaznali już milości)
Tom94 napisał/a:Dam sobie prawą rękę którą teraz pisze uciąć że mnie żadna nie usidli big_smile "
Dobrze więc... Ja przy swoim ty przy swoim... Pozyjem zobaczym
Jak wygram stawiasz mi krate piwa ok?
Spoko, wyślę ci kurierem jak coś klika redsów, ale pamiętaj że jak przegrasz to ja lubię strongi
Domi i Duszyczko- Ok, może nie nigdy ale bardzo wielce prawdopodobne że taka sytuacja nie nastanie, już lepiej? ![]()
A romantykiem już nie będę, porzuciłem te drogę, pewna część jego nadal we mnie będzie ale tylko pewna część.
Uważam że odkryłem swoje prawdziwe "ja" i jako bad boy czuje się o niebo lepiej, wszystko się układa jak chce.
"Uważam że odkryłem swoje prawdziwe "ja" i jako bad boy czuje się o niebo lepiej, wszystko się układa jak chce."
Jak na to wpadłeś? Układa się lepiej, bo laski rzucają się na ciebie a ty je wykorzystujesz zabawiając się tak, jak chcesz i być może co którąś krzywdząc? Ładne myślenie, nie ma co. Skrzywdzić jakąś dziewczynę, która nie jest Ci niczemu winna, bo jakaś inna Ciebie pozamiatała, bardzo dorosłe ![]()
"Uważam że odkryłem swoje prawdziwe "ja" i jako bad boy czuje się o niebo lepiej, wszystko się układa jak chce."
Jak na to wpadłeś? Układa się lepiej, bo laski rzucają się na ciebie a ty je wykorzystujesz zabawiając się tak, jak chcesz i być może co którąś krzywdząc? Ładne myślenie, nie ma co. Skrzywdzić jakąś dziewczynę, która nie jest Ci niczemu winna, bo jakaś inna Ciebie pozamiatała, bardzo dorosłe
Już wcześniej pisałem "traktuj kobiety tak jak one traktowały ciebie"
Nie musi ci się podobać droga jaką obrałem ale jej nie zmienię, ten kto czytał mój temat ten wie jakie szopki odstawiałem jako romantyk a mottem każdego bad boya jest "miej wyje.. a będzie ci dane" i tyle w temacie.
Podoba czy nie, ja wyraziłam tylko swoje zdanie. A moje zdanie jest takie, że obrałeś złą drogę do "szczęścia".
Nie ma to jak odgrywać się na kimś, z powodu swojej przeszłości.
Trzeba być na prawdę chamem, by tak postępować.
Zemsta nie jest dobrym rozwiązaniem.
I nigdy nie była...
Ale cóż, niektórzy ludzie nie myślą o innych, tylko o tym by im było jak najlepiej za wszelką cenę.
Ehh żenada...
87 2014-07-14 01:25:25 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-14 01:25:45)
Dwa pierwsze tematy z brzegu. Nie wierze, ze facet moze miec tego typu rozterki
http://www.netkobiety.pl/t72418.html
i
http://www.netkobiety.pl/t72359.html
Ja tam nie mam słów. Albo mam, ale niecenzuralne.
+ własne doswiadczenia, ktore mowia podobnie.
Dwa pierwsze tematy z brzegu. Nie wierze, ze facet moze miec tego typu rozterki
http://www.netkobiety.pl/t72418.htmli
http://www.netkobiety.pl/t72359.html
Ja tam nie mam słów. Albo mam, ale niecenzuralne.
+ własne doswiadczenia, ktore mowia podobnie.
Thepass ale to jest dowód na co?
A romantykiem już nie będę, porzuciłem te drogę, pewna część jego nadal we mnie będzie ale tylko pewna część.
Uważam że odkryłem swoje prawdziwe "ja" i jako bad boy czuje się o niebo lepiej, wszystko się układa jak chce.
No bo człowiek egoistą strasznym jest. ![]()
Już wcześniej pisałem "traktuj kobiety tak jak one traktowały ciebie".
A pomyślałeś, że niektóre z tych, które źle cię traktowały też mogły być źle traktowane?
To wszystko jest błędnym kołem...
Zresztą pokazujesz, że wcale lepszy w tym względzie nie jesteś, bo robisz to samo (powody mnie nie interesują, bo to wymówki
), więc nie narzekaj na kobiety. ![]()
Dwa pierwsze tematy z brzegu. Nie wierze, ze facet moze miec tego typu rozterki
http://www.netkobiety.pl/t72418.htmli
http://www.netkobiety.pl/t72359.html
Ja tam nie mam słów. Albo mam, ale niecenzuralne.
+ własne doswiadczenia, ktore mowia podobnie.
W tym drugim to ja się rozgadałam. ![]()
Tom94 przejrzałam Twoje wcześniejsze tematy i z tego co widzę, to Ty masz z czymś innym problem ( lub miałeś).
Przede wszystkim z polubieniem siebie samego i uświadomieniu sobie, że jesteś tak samo ważny na świecie jak inni ludzie.
I te wszystkie porażki z dziewczynami były spowodowane tym, że jeżeli ktoś nie lubi siebie to taką osobę z daleka się rozpoznaje. Wbrew pozorom ale to widać. W sposobie poruszania się, w wypowiadaniu się. I one nie uciekały od Ciebie dlatego, że nie podobałeś im się np. z wyglądu tylko dlatego, że było widać, że brak Ci pewności siebie.
Musisz nad tym najpierw popracować. Lepiej jest się zmierzyć z samym sobą, niż całe życie się bronić i cierpieć.
Mówię z własnego doświadczenia.
Wszystko jest możliwe !
Tom94 przejrzałam Twoje wcześniejsze tematy i z tego co widzę, to Ty masz z czymś innym problem ( lub miałeś).
Przede wszystkim z polubieniem siebie samego i uświadomieniu sobie, że jesteś tak samo ważny na świecie jak inni ludzie.I te wszystkie porażki z dziewczynami były spowodowane tym, że jeżeli ktoś nie lubi siebie to taką osobę z daleka się rozpoznaje. Wbrew pozorom ale to widać. W sposobie poruszania się, w wypowiadaniu się. I one nie uciekały od Ciebie dlatego, że nie podobałeś im się np. z wyglądu tylko dlatego, że było widać, że brak Ci pewności siebie.
Musisz nad tym najpierw popracować. Lepiej jest się zmierzyć z samym sobą, niż całe życie się bronić i cierpieć.
Mówię z własnego doświadczenia.
Wszystko jest możliwe !
Wyjątkowo sensowny post ![]()
Tom, powiem Ci tak, chociaż nie pytasz o zdanie
więc się wypowiem, a to czy tl;dr czy przebrniesz do końca i weźmiesz coś z tego do serca (ewentualnie obśmiejesz) to już tam Twój wybór, wiadomka
dość młody jesteś, oczywiście nie mam na myśli, ze dzieciak - ma na myśli to, że jeszcze sporo przed Tobą
na tym etapie życia zawiodłeś się na kobietach, pewnie trafiły Ci się dupeczki olewające zabiegającego o nie faceta i latające za typowymi Pawłami z Warsaw shore - jest sporo takich kobiet, owszem
jednocześnie zobacz, niektórzy faceci też są nie fair, sporo z nich traktuje kobiety jak śmieci, zdradza na prawo i lewo, oszukuje
Ty taki nie byłeś, prawda? byłeś romantykiem, zabiegałeś, zależało Ci na samopoczuciu kobiet, byłeś uczciwy -> wniosek: są wyjątki
i uwaga -> są również wyjątki wśród kobiet
i teraz tak: dostałeś od życia (a konkretniej od kobiet) po dupie, postanowiłeś się zmienić i podchodzić do nich z podejściem typu olewka, zrobiłeś się chodzącym wabikiem na kobiety
teraz jest fajnie, cieszysz się, nabierzesz doświadczenia w relacjach, jesteś szczęśliwy i podoba Ci się Twój styl życia
tylko teraz tak, są dwie ścieżki:
1) jesteś bad boyem, przyciągniesz masę siks lecących na olewających je facetów, prowadzisz taki lajfstajl do końca życia - co się wyszalejesz i zaliczysz to Twoje, będą wspomnienia
2) jesteś romantykiem, przyjmujesz na klatę niepowodzenia i przeszkody bo świat jest pełen zje... ludzi i w końcu trafisz na dziewczynę z głową, romantyczkę, z którą znajdziesz wspólny język, połączą Cię poglądy, zainteresowania i będziesz szczęśliwy w związku, w którym jesteś sobą i jesteś z odpowiednią osobą, na którą w końcu trafiłeś
i teraz moje zdanie - możesz wybrać opcję, którą zechcesz. Znaczy, oczywiście - i tak wybierzesz tę, którą zechcesz (czyli obecnie 1), ale sporo osób Ci coś narzuca, a ja nie mam zamiaru.
nie powiem Ci, że pierwsza jest nieuczciwa i masz tak nie robić, masz prawo robić co chcesz, nie powiem Ci, że kogoś możesz tak skrzywdzić. Nie będę Ci wmawiać, że to zły sposób na kobiety, bo one potrzebują ciepła, czułości, kwiatów, dbania o nie, blabla
oczywiście opcja nr 1 to wabik na kobiety, na znaczną większość, to prawda. Nawet na poziomie podświadomym, choć żadna tego nie przyzna.
Podkreślę tylko, żebyś pamiętał o tym, że istnieją kobiety, które nie poddają się manipulacjom, które autentycznie nie księżniczkują - a jeśli już facet traktuje je jak królewnę, to nie uciekają do bad boya szukać wrażeń, tylko doceniają swojego faceta i tworzą z nim szczęśliwy związek.
także podsumowując opcja 1 da Ci sporo kobiet, w których faktycznie się nie zakochasz, bo nie są nawet tego warte. Równocześnie możesz jednak stracić szansę poznania takiej prawdziwej drugiej połówki, szczerze zakochanej i oddanej dziewczyny - bo taki chodzący wyjątek, widząc Twoje badboyowe podejście, po prostu Cię z marszu skreśli.
także pytanie - czy warto czekać na tą prawdziwą miłość?
osobiście uważam że najlepszą opcją byłoby dla Ciebie trochę poszaleć, zobaczyć jak takie życie numer 1 smakuje, ale mieć na uwadze to, że żyjąc zgodnie z 2 możesz być bardziej szczęśliwy. Wrócisz do 2 to wrócisz, nie wrócisz to nie. Ale nie wykluczaj tego. Daj sobie ten drobny procent szansy, ten drobny procent wątpliwości.
Swoją drogą - logicznie rzecz biorąc - zasadę "oko za oko, ząb za ząb" można stosować na osobie, która zawiniła - każda nowa startować powinna z czystą kartką. Bo zataczamy takie koło - jakiś dupek mnie zranił, ja zranię innego. Potem ten inny, który był wcześniej równym gościem pomyśli to samo o innych osobach z mojej winy. A co to będzie za parę lat, wszyscy będziemy sobie dołki kopać. Brr.
93 2014-07-14 01:49:43 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-14 07:04:56)
Co chce pokazac? Sam nie wiem, to kierowanie sie emocjami, a jednoczesnie nieumiejetnosci podjecia decyzji ktorego "kochać".
Z reszta aktualnie tez mam taka kobiete na sumieniu i przez nia mam kolejny raz rozwaloną głowę. Pasuje to bardzo dobrze do tego tematu. Raz mowi, ze kocha, pozniej nastepuje zwątpienie i znowu powrót. Trwa to sporo miesiecy juz, ale wyjechała do pracy z dala ode mnie i tylko rozmawiamy przez internet. Jest slaba psychicznie i bardzo powsciagliwa NIBY, bo tak wychowana na "grzeczną". Jak sie jej powie, ze wcale taka grzeczna nie jest to sie obraża. A kto sie obraża jak cos jego nie tyczy? Dlatego przemaglowałem ją i okazalo sie ze 2 razy mnie zdradziła tam, ale kocha. Oczywiscie...
chwile wczesniej pisala, ze nigdy z nikim, tylko ja. Pozniej, ze tam po pijaku sie przytuliła do jednego, a pozniej juz powiedziala calosc bo tak ją to bolało. Nie to ze o mnie chodzi, tylko sama ze sobą, że jest taka rozchwiana. Pewnie kocha ich wszystkich.
Juz przyzwyczailem sie, ze kobiety takie są, ale jak wskakuja do lozka to trzeba korzystac. A jak sie oburzy jak sie powie, że jest zdradliwa! Nie jeden przypadek i wciaz podobne. Mam pecha, bo nie umiem zrobic tak, by kobieta była całkowicie wierna. Trzymac w klatce trzeba taką, bo i tak pojdziei zdradzi. A jakie wytlumaczenie? To było na imprezach u mojej kolezanki i jej chłopaka, NIE MARTW SIĘ. Czemu musze takie smieszne jednostki spotykac? I zaraz focha walnie jeszcze.
I ktos powie, ze mezczyznie to potrzeba tylko troche miejsca do zdrady. A kobiecie taki impulsik malutki, gdy ma okazje, a alkohol? Wolna droga. Czemu tylko ja musze byc tym wiernym i nie krzywdzącym? A jeszcze ktos powie, ze zle kogos traktuje bo mu wade wytkne. No jak zdradliwa suka, manipulatorka i fochy z kosmosu bierze to ile mozna... wygodnictwo nie zna granic. Kolejnej galezi sie czepic, bo sie jednej nie da. Takie to grzeczne wszystko, a najbardziej sukowate. Nawet nie zapyskuje bo taka nieasertywna, czyli bedzie dawac ile wlezie. Z wszystkiego moge byc zadowolony, ale te relacje z kobietami frustrują, a są niestety bardzo wazne. I to nie tak, ze 1-2 przypadki. Piąta z ktora mialem wejsc lub wszedłem w związek, a juz stopierwsza ktora pezentuje takie zagrywki. Tamte sie nie maskowały tak z tym, ze sie nie nadaja do budowania ani trwałego ani tym bardziej szczesliwgo zwiazku i wiedza jak to robic. Wiedza o tym i o swoich emocjach to jest cos ostatniego co te kobiety maja. I to podsumowuje to "prawdziwe" kochanie. Nie wiem czemu sie zakochuje, nie wiem czemu sie odkochuje. Koniec kropka, juz. Jakbym miał swoj własny wątek o tym zalozyc... smiechu warte. I oczywiscie kobietka slaba ma usprawiedliwienie. Wyjechała, nie miała mnie, to musiała sobie jakiegos przygruchac bo jest tylko człowiekiem i potrzebuje czułości i chamskie 'widzisz, nie jestem taka wyjątkowa a seks to nie grzech'. Albo "bo ja jestem jak male dziecko, ktore trzeba pilnowac na kazdym kroku". I dziwic sie pozniej, ze faceci sa zaborczy, dominujacy. Przeciez takie "coś" to w ogole nie zasługuje na partnerstwo bo ustala wlasnie dziecinne zasady, bo ono ma potrzeby i przyzwolenie na wszystko. Oszustwa, obłude, hipokryzje, kłamstwa, totalny egoizm i wszystko wytlumaczone byciem dzieckiem, uleganiem słabościom. Jak pyskata to ma temperament i duze libido, jak grzeczna to nieasertywna i potrzebuje czulosci. Zawsze coś. Szare mychy na żony! Niech sie cmokną, bo to potrafią. Lepiej wybrac inną, bo ona sie glosno przyzna ze lubi ten sport i nie bedzie owijała, kłamała, by nie wyjsc na szmate. Najwieksze cichodajki to te szare myszki. Pozory, a jak przychodzi co do czego to wybiera z pięcu i nie moze sie zdecydować. A ktory by taką chciał, gdyby wiedzieli jaka jest naprawde. Ale trzeba wierzyc, zyc ta zludna nadzieja, ze sa dobre kobiety i nie wybiorczo tylko do jednych samców, a ze maja po prostu zasady i nie kieruja sie emocjami w zyciu. Bo emocje to mozna miec nawet jak sie smarka i to moze byc dla niektorych duza tragedia, wszak male dzieci z tych dziewczynek.
Hmmm ja swojego czasu tez przestalam wierzyc w milosc. Myslalam, ze nigdy nie poczuje jak to jest kochac i byc kochanym. Dopoki nie spotkalam wspanialego faceta, ktorego kocham, ktory kocha mnie, ktoremu daje szczescie, i ktory to szczescie daje i mi. Ktorego porzadam, ktory porzada mnie. Nigdy nie dostalam chociaz 1/4 tego co daje mi moj M. Wiec tak, wierze w milosc
i wlasnie calkiem niedawno mnie spotkala w tym zatloczonym wielkim swiecie ![]()
95 2014-07-14 11:44:59 Ostatnio edytowany przez czasymira (2014-07-14 11:46:35)
Moim zdaniem każdy ma jakieś wyobrażenie miłości i ja uważam że trzeba wierzyć w miłość. Ja doświadczyłam miłości i wiem że ona istnieje. Nawet jak głupia chce w nią wierzyć, bo nie chce mi się znów powtarzać tych wszystkich etapów, jak dziecko w podstawówce, ale kto wie, może będę jeszcze musiała.
Moim zdaniem dzisiejszy świat rzeczywiście nie sprzyja takiej romantycznej miłości, bo zauważyłam że dla innych najważniejszy jest twój status społeczno - rodzinny, dopiero wtedy zawiązują w ogóle rozmowę. Nie bez kozery jest powiedzenie, że kobieta bez faceta nic nie znaczy, nic nie jest warta. W cv musisz zaznaczyć czy jesteś panna czy wolna. W pracy jak Ci coś nie idzie, to Ci mówią, to zmień to, to zmień faceta, bo On Cię nie docenia, bo On Cię dołuje albo inny sprawi że uwierzysz w siebie, albo nie jesteś go warta. Jeśli chodzi o portale społecznościowe to po prostu teraz też ogłaszają się tam mężczyźni w związkach, pod hasłem "spotykam się z kimś"...albo "żonaty, mężatka"...
Michmo ja mimo wszystko chce wierzyć w miłość , nie wiem może jestem trochę staroświecka, może się łudzę, ale jak człowiek pozmienia trochę prac i trochę szkół, pomieszka w różnych miejscach to potem widzi, że świat jest ciągle taki sam. Tym akcentem skończę mój wywód.
ziemniaczana napisał/a:Tom94 napisał/a:Dam sobie prawą rękę którą teraz pisze uciąć że mnie żadna nie usidli big_smile "
Dobrze więc... Ja przy swoim ty przy swoim... Pozyjem zobaczym
Jak wygram stawiasz mi krate piwa ok?
Spoko, wyślę ci kurierem jak coś klika redsów, ale pamiętaj że jak przegrasz to ja lubię strongi
![]()
Domi i Duszyczko- Ok, może nie nigdy ale bardzo wielce prawdopodobne że taka sytuacja nie nastanie, już lepiej?
A romantykiem już nie będę, porzuciłem te drogę, pewna część jego nadal we mnie będzie ale tylko pewna część.
Uważam że odkryłem swoje prawdziwe "ja" i jako bad boy czuje się o niebo lepiej, wszystko się układa jak chce.
Krate piwa, a nie reddsow
Sam se pij reddsy ![]()
Wg mnie miłość jest wtedy, jeśli drugiej osobie dzieje się krzywda, to czujemy taki sam ból jakby ta krzywda działa się nam samym. Miłośc jest wtedy, kiedy druga sooba jest częścią nas samych. Wtedy, kiedy tracimy tę osobę, to tracimy część siebie. Boli nas jak zachoruje osoba, którą kochamy. Sukcesy tej osoby nas cieszą tak jakby to były nasze sukcesy. Porażki smucą nas jakby to były nasze porażki.
Zakochanie, motylki w brzuchu, erotyka, pożądanie, seks -- to trochę inne rzeczy. Można kogoś pożądać, upraiwać z nim piękny seks, ale wcale go nie kochać.
No Gary, teraz popisałeś się z tą miłością
.
Miłość? Podane wcześniej przykłady dziadków trzymających się za ręce i kroczących wspólną drogą życia to nie żadna miłość. To głęboka przyjaźń. Miłość to gra hormonów, a te, jak wiadomo, po jakimś czasie się stabilizują i pozostaje właśnie przyjaźń, szacunek, tolerancja.
Dzisiejsze pojęcie miłości wśród ludzi to nic innego, jak zbieżność interesów. Ona daje mu to, co interesuje jego i odwrotnie. Są obopólne korzyści okraszone jakąś dawką emocji, poczucia stabilizacji, przynależności do drugiej osoby i tyle. Nie trzeba być mózgowcem, by zauważyć, iż motywem wiodącym w dzisiejszych relacjach międzyludzkich są pieniądze i tzw. spokojne i dostatnie życie. I o dziwo - to znakomita większość kobiet stawia sobie TO jako wyznacznik celu swojej egzystencji. Bo co? A bo to, że jak będą miały zapewniony ten szeroko pojęty soft pod tyłkiem, to nie będą musiały już tracić energii na zabezpieczanie sobie życia, a w zamian - zaczynają myśleć tym, co mają między nogami. Chyba z nudów. Jest oczywiście druga grupa kobiet, która po osiągnięciu wspomnianego wcześniej softu zakładają rodziny, ale w tej grupie współczynnik wyskoków w bok jest równie wysoki. Bo co? A bo nuda panie, bo rodzina to monotonia, gotowanie, pranie i sprzątanie. I to jest właśnie ta opiewana przez Was miłość, czyli zbieżność interesów. A co na to mężczyźni? A mężczyźni są wbrew pozorom bardziej emocjonalni niż kobiety, tylko okazują to dużo rzadziej i w bardziej ekstremalnych sytuacjach, bo ich życie tak to determinuje. Fakt, też zdradzają. Żeby nie było, że kogoś usprawiedliwiam. Ale prędzej mężczyzna przywiąże się do kobiety i będzie jej wierny, niż odwrotnie. Zgodnie z moimi życiowymi doświadczeniami/obserwacjami stwierdzam, że miłość jest błędną definicją zbioru zachowań bazujących na ogólnej niechęci do życia w pojedynkę, na chęci prokreacji i poczuciu bezpieczeństwa finansowego. O!
100 2014-07-14 20:42:19 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-07-14 20:51:27)
Ja powiem inaczej związek partnerski nie tradycje wartości gdzie jest sztywny podział ról. No i brak dziecka bądź góra jedno dziecko
To jest recepta na sukces. Gdy nic się nie musi a robi co chce a to jest zbieżne dla dwóch osób. Im więcej dzieci tym tzw miłość rozbija się na wiele osób.
Z tą uczuciowością nie jest tak my to w sobie dusimy a poprzez płacz można łatwiej dojść do siebie, stąd też tak duży współczynnik samobójstw u nas. Ja dzięki swojej żonie nauczyłem się lepiej kontrolować emocje.
Najlepiej jak związek opiera się na wspólnych zainteresowaniach (to łączy) oraz a także większej elastyczności, bo nie ma nic gorszego od konserwatysty (a większość polaków nas mężczyzn taka jest) domatora, domatorki. W obu przypadkach dochodzi wtedy do zdrad. Co niektórzy próbują łączyć domatora z romantykiem to jak dosypać do lodów soli bądź wlać wodę do kwasu. Taka osoba postrzegana jest jako fałszywy niezaradny obrzydliwy kłamca. Romantyk włóczykij co zmienia miejsce zamieszkania stawia wszystko na jedną kartę ma jednak wzięcie, tylko że mało jest takich osób...
Jest jeszcze trzecia możliwość związek otwarty także oparty na wspólnych cechach taki związek z pewnością częściej przetrwa próbę czasu..
No to widać tutaj, że jednak każdy trochę inaczej określa, to co widzi. Zresztą nic w tym dziwnego.
102 2014-07-14 21:37:05 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2014-07-14 22:26:25)
Tom, powiem Ci tak, chociaż nie pytasz o zdanie
więc się wypowiem, a to czy tl;dr czy przebrniesz do końca i weźmiesz coś z tego do serca (ewentualnie obśmiejesz) to już tam Twój wybór, wiadomka
dość młody jesteś, oczywiście nie mam na myśli, ze dzieciak - ma na myśli to, że jeszcze sporo przed Tobą
na tym etapie życia zawiodłeś się na kobietach, pewnie trafiły Ci się dupeczki olewające zabiegającego o nie faceta i latające za typowymi Pawłami z Warsaw shore - jest sporo takich kobiet, owszem
jednocześnie zobacz, niektórzy faceci też są nie fair, sporo z nich traktuje kobiety jak śmieci, zdradza na prawo i lewo, oszukuje
Ty taki nie byłeś, prawda? byłeś romantykiem, zabiegałeś, zależało Ci na samopoczuciu kobiet, byłeś uczciwy -> wniosek: są wyjątki
i uwaga -> są również wyjątki wśród kobiet
i teraz tak: dostałeś od życia (a konkretniej od kobiet) po dupie, postanowiłeś się zmienić i podchodzić do nich z podejściem typu olewka, zrobiłeś się chodzącym wabikiem na kobiety
teraz jest fajnie, cieszysz się, nabierzesz doświadczenia w relacjach, jesteś szczęśliwy i podoba Ci się Twój styl życia
tylko teraz tak, są dwie ścieżki:
1) jesteś bad boyem, przyciągniesz masę siks lecących na olewających je facetów, prowadzisz taki lajfstajl do końca życia - co się wyszalejesz i zaliczysz to Twoje, będą wspomnienia
2) jesteś romantykiem, przyjmujesz na klatę niepowodzenia i przeszkody bo świat jest pełen zje... ludzi i w końcu trafisz na dziewczynę z głową, romantyczkę, z którą znajdziesz wspólny język, połączą Cię poglądy, zainteresowania i będziesz szczęśliwy w związku, w którym jesteś sobą i jesteś z odpowiednią osobą, na którą w końcu trafiłeś
i teraz moje zdanie - możesz wybrać opcję, którą zechcesz. Znaczy, oczywiście - i tak wybierzesz tę, którą zechcesz (czyli obecnie 1), ale sporo osób Ci coś narzuca, a ja nie mam zamiaru.
nie powiem Ci, że pierwsza jest nieuczciwa i masz tak nie robić, masz prawo robić co chcesz, nie powiem Ci, że kogoś możesz tak skrzywdzić. Nie będę Ci wmawiać, że to zły sposób na kobiety, bo one potrzebują ciepła, czułości, kwiatów, dbania o nie, blablaoczywiście opcja nr 1 to wabik na kobiety, na znaczną większość, to prawda. Nawet na poziomie podświadomym, choć żadna tego nie przyzna.
Podkreślę tylko, żebyś pamiętał o tym, że istnieją kobiety, które nie poddają się manipulacjom, które autentycznie nie księżniczkują - a jeśli już facet traktuje je jak królewnę, to nie uciekają do bad boya szukać wrażeń, tylko doceniają swojego faceta i tworzą z nim szczęśliwy związek.
także podsumowując opcja 1 da Ci sporo kobiet, w których faktycznie się nie zakochasz, bo nie są nawet tego warte. Równocześnie możesz jednak stracić szansę poznania takiej prawdziwej drugiej połówki, szczerze zakochanej i oddanej dziewczyny - bo taki chodzący wyjątek, widząc Twoje badboyowe podejście, po prostu Cię z marszu skreśli.
także pytanie - czy warto czekać na tą prawdziwą miłość?
osobiście uważam że najlepszą opcją byłoby dla Ciebie trochę poszaleć, zobaczyć jak takie życie numer 1 smakuje, ale mieć na uwadze to, że żyjąc zgodnie z 2 możesz być bardziej szczęśliwy. Wrócisz do 2 to wrócisz, nie wrócisz to nie. Ale nie wykluczaj tego. Daj sobie ten drobny procent szansy, ten drobny procent wątpliwości.
Swoją drogą - logicznie rzecz biorąc - zasadę "oko za oko, ząb za ząb" można stosować na osobie, która zawiniła - każda nowa startować powinna z czystą kartką. Bo zataczamy takie koło - jakiś dupek mnie zranił, ja zranię innego. Potem ten inny, który był wcześniej równym gościem pomyśli to samo o innych osobach z mojej winy. A co to będzie za parę lat, wszyscy będziemy sobie dołki kopać. Brr.
Jeszcze niedawno jak wierzyłem w miłość i miałem romantyczną duszę to traktowałem kobiety jak boginie.
Nie byłem pieskiem jak co po niektórzy kiedyś mi wmawiali, po prostu chciałem dbać i uszczęśliwiać kobiety.
Wybierałem ciekawe miejsca na spotkania, proponowałem randki i podchodziłem z sercem do każdej lubej.
Przyszło pierwsze odrzucenie, myślę sobie, a co tam, porażka motywuje, przyszło kolejne, i kolejne i kolejne itd. aż licznik stanął na ok 50dziewczynach, co wtedy zrobiłem?
Szukałem pomocy w necie i tak o to odnalazłem ową stronę Net-kobietki.pl, tu też rozpocząłem najbardziej bekowy i śmiechowy temat, mówiąc śmiechowy mam na myśli to że popełniałem masę błędów, i uparcie wierzyłem w tą miłość.
Myliłem się, kobiety nie oczekują romantyzmu czy czułości, one chcą jak najwięcej EMOCJI, i tu był kulminacyjny moment, porzuciłem drogę romantyzmu i poszedłem drogą Bad Boya, i co tu dużo mówić, mam branie i musiałbym być idiotą by znów wrócić do swej pierwszej ścieżki uczuciowej.
Reasumując, jako romantyk z dnia na dzień dostawałem nóż w serce, byłem traktowany wręcz jak jakiś kretyn nie z tej planety i cierpiałem.
Jako Bad Boy mam dużo seksu i dużo romansów, fakt faktem że nadal jestem sam ale z doświadczenia wiem że nie warto wchodzić w długi związek, nie warto, piękne chwile nie są warte ewentualnej zdrady lub bardziej prawdopodobnym rozstaniem, tak więc moja droga jaką obrałem nie jest chwilowa, będzie trwać już całe życie.
Nie ma to jak w każdej sytuacji widzieć tylko negatywne zakończenie. A gdzie pozytywne myślenie?!
No jeżeli chodzi Tobie tylko o seks, to proszę bardzo, tak samo możesz sobie pójść do burdelu i może nawet korzystniejsze to będzie dla Ciebie. Ale Ty chcesz zemsty! Nie wytrzymasz jeśli się nie zemścisz na niewinnych osobach. O to właśnie Tobie chodzi.
Jesteś mściwy i zachowujesz się jak egoista. Taki z Ciebie biedny chłopczyk, którego ktoś tam kiedyś skrzywdził i co z tego? Myślisz, że tylko Ty taki wyjątkowy jesteś? Każdy ma w życiu inne wartości ale przykre jest to, że ktoś ma takie malutkie wymagania.
Jesteś w jakiś sposób pokrzywdzony, ale to Ty sam siebie krzywdzisz, na razie nieświadomie, później to zauważysz.
Tylko czy będzie wtedy jeszcze szansa, by zmienić swoje życie na lepsze?! Może być już za późno...
Nie ma to jak w każdej sytuacji widzieć tylko negatywne zakończenie. A gdzie pozytywne myślenie?!
No jeżeli chodzi Tobie tylko o seks, to proszę bardzo, tak samo możesz sobie pójść do burdelu i może nawet korzystniejsze to będzie dla Ciebie. Ale Ty chcesz zemsty! Nie wytrzymasz jeśli się nie zemścisz na niewinnych osobach. O to właśnie Tobie chodzi.
Jesteś mściwy i zachowujesz się jak egoista. Taki z Ciebie biedny chłopczyk, którego ktoś tam kiedyś skrzywdził i co z tego? Myślisz, że tylko Ty taki wyjątkowy jesteś? Każdy ma w życiu inne wartości ale przykre jest to, że ktoś ma takie malutkie wymagania.
Jesteś w jakiś sposób pokrzywdzony, ale to Ty sam siebie krzywdzisz, na razie nieświadomie, później to zauważysz.
Tylko czy będzie wtedy jeszcze szansa, by zmienić swoje życie na lepsze?! Może być już za późno...
To nie jest kwestia pozytywnego/negatywnego myślenia, ja patrzę realnie na sytuacje jakie mamy na świecie.
Widać że bardzo ci się nie podoba moje obecne podejście, w sumie mnie to śmieszy, niektóre z dziewcząt otwarcie krytykuje mnie a same pewnie by poleciały na takiego Bad Boya ![]()
Później, mając np. 30lat będę myśleć tak samo, stałych związków nie planuje i zwyczajne nie chce, nie warto, dać wam palec to od razu weźmiecie całą rękę i na pewno nie będę żałować, każdy jest kowalem swojego losu, ja wybrałem taką drogę a nie inną.
Ja w milosc wierze!!!!!!!!! cos jednak ludzi do siebie ciągnie bo jak inaczej wytłumaczyc sobie dlaczego podoba ci sie konkretna osoba akceptujesz ja z zaletami i wadami. ludzie gdy trafia na siebie wybaczaja sobie rozne bledy ta druga osoba jest dla nich wyjatkowa jedyna w swoim rodzaju jestesmy przeciez w stanie zrezygnowac z siebie byle uczynic kogos szczesliwym. i nie piszcie ze zwiazki sa tylko dla okreslonych korzysci. moze i na chwile obecna tak wam sie wydaje bo jak wytłmaczyc dlaczego wybrales np. kasie a nie gosie dlaczego z jedna chcesz byc do konca swoich dni, a z druga mozesz przezyc tylko przygode i nic wiecej... piszecie ze wszystko po jakims czasie sie wypala to prawda bo zwiazek dwojga ludzi nie konczy sie na tym ze poprosisz kogos o chodzenie dasz piersionek i tyle a reszte zrobi czas. czy gdy sadzisz ogrod i o niego nie dbasz czy moze on byc piekny tak samo jest z miloscia nie dbasz - tracisz to co masz. milosc to ciagla praca nad zwiazkem jesli zaniedbasz stracisz i potem jest placz.... zycie bez milosci nie mialo by sensu ''gdybym mowil jezykami ludzi i aniołow a milosci bym nie mial stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący" sadzeni bedziemy z milosci...
Bardzo mnie to podbudowuje, że tak wielu facetów wypowiedziało się na temat tego wątku, to dowodzi że też nad tym myślą i też jest to dla nich bardzo ważne. Dziękuje wam.
Ja kiedyś kogoś bezgranicznie kochałem. Wierzyłem, że ona mnie też. Upewniała mnie co do tego 5 lat. A potem zostawiła.
Nie sądzę, abym już kiedykolwiek komuś w 100% zaufał w tej kwestii. Zawsze z tyłu głowy będzie niepewność i niedowierzanie.
Ale jeżeli ktoś będzie powolutku do Ciebie docierał, małymi kroczkami zwiększy zaufanie Twoje to w końcu zaufasz takiej osobie w pełni.
To oczywiste, że jeśli ktoś już się przejechał na kimś, to nie tak łatwo zaufać innej osobie. Ale da się.
Ludzie! Wszystko w życiu jest możliwe ![]()
Ale jeżeli ktoś będzie powolutku do Ciebie docierał, małymi kroczkami zwiększy zaufanie Twoje to w końcu zaufasz takiej osobie w pełni.
To oczywiste, że jeśli ktoś już się przejechał na kimś, to nie tak łatwo zaufać innej osobie. Ale da się.
Ludzie! Wszystko w życiu jest możliwe
Cóż ja mam tak że nawet jakbym jakimś cudem się zauroczył w innej ( ale tak na poważnie ) to w mig by mi się zapaliła czerwona lampka ostrzegawcza, która od razu by mi przypomniała jakie kobiety są ![]()
zaklopotana123451 napisał/a:Nie ma to jak w każdej sytuacji widzieć tylko negatywne zakończenie. A gdzie pozytywne myślenie?!
No jeżeli chodzi Tobie tylko o seks, to proszę bardzo, tak samo możesz sobie pójść do burdelu i może nawet korzystniejsze to będzie dla Ciebie. Ale Ty chcesz zemsty! Nie wytrzymasz jeśli się nie zemścisz na niewinnych osobach. O to właśnie Tobie chodzi.
Jesteś mściwy i zachowujesz się jak egoista. Taki z Ciebie biedny chłopczyk, którego ktoś tam kiedyś skrzywdził i co z tego? Myślisz, że tylko Ty taki wyjątkowy jesteś? Każdy ma w życiu inne wartości ale przykre jest to, że ktoś ma takie malutkie wymagania.
Jesteś w jakiś sposób pokrzywdzony, ale to Ty sam siebie krzywdzisz, na razie nieświadomie, później to zauważysz.
Tylko czy będzie wtedy jeszcze szansa, by zmienić swoje życie na lepsze?! Może być już za późno...To nie jest kwestia pozytywnego/negatywnego myślenia, ja patrzę realnie na sytuacje jakie mamy na świecie.
Widać że bardzo ci się nie podoba moje obecne podejście, w sumie mnie to śmieszy, niektóre z dziewcząt otwarcie krytykuje mnie a same pewnie by poleciały na takiego Bad Boya
Później, mając np. 30lat będę myśleć tak samo, stałych związków nie planuje i zwyczajne nie chce, nie warto, dać wam palec to od razu weźmiecie całą rękę i na pewno nie będę żałować, każdy jest kowalem swojego losu, ja wybrałem taką drogę a nie inną.
Ale miałam rację, że chodzi o zemstę ? ![]()
Dużo tu osób zawiedzionych w miłości i życiu więc większość napisze że nie wierzy w miłość. Sam bym tak napisał. I na tej podstawie nie sposób uogólniać bo nasza grupa testowa nie jest miarodajna.
Bardziej martwi mnie fakt że nie znam pary o kórej mógłbym powiedzieć że się kochają i są szczęśliwi. Zatem jeśli ktoś zna takową proszony o informację dla poratowania naszego morale.
zaklopotana123451 napisał/a:Ale jeżeli ktoś będzie powolutku do Ciebie docierał, małymi kroczkami zwiększy zaufanie Twoje to w końcu zaufasz takiej osobie w pełni.
To oczywiste, że jeśli ktoś już się przejechał na kimś, to nie tak łatwo zaufać innej osobie. Ale da się.
Ludzie! Wszystko w życiu jest możliweCóż ja mam tak że nawet jakbym jakimś cudem się zauroczył w innej ( ale tak na poważnie ) to w mig by mi się zapaliła czerwona lampka ostrzegawcza, która od razu by mi przypomniała jakie kobiety są
Jakie kobiety są ? ![]()
Tom94 napisał/a:zaklopotana123451 napisał/a:Ale jeżeli ktoś będzie powolutku do Ciebie docierał, małymi kroczkami zwiększy zaufanie Twoje to w końcu zaufasz takiej osobie w pełni.
To oczywiste, że jeśli ktoś już się przejechał na kimś, to nie tak łatwo zaufać innej osobie. Ale da się.
Ludzie! Wszystko w życiu jest możliweCóż ja mam tak że nawet jakbym jakimś cudem się zauroczył w innej ( ale tak na poważnie ) to w mig by mi się zapaliła czerwona lampka ostrzegawcza, która od razu by mi przypomniała jakie kobiety są
Jakie kobiety są ?
Hmm, jak powiem dosadnie to ban poleci ![]()
Powiedzmy że nie są stałe w uczuciach ![]()
Nie trzeba przeklinać, żeby kogoś opisać. To nie jest wcale takie trudne.
Nie uważasz, że to zależy od osoby a nie od płci ?
zaklopotana123451 napisał/a:Ale jeżeli ktoś będzie powolutku do Ciebie docierał, małymi kroczkami zwiększy zaufanie Twoje to w końcu zaufasz takiej osobie w pełni.
To oczywiste, że jeśli ktoś już się przejechał na kimś, to nie tak łatwo zaufać innej osobie. Ale da się.
Ludzie! Wszystko w życiu jest możliweCóż ja mam tak że nawet jakbym jakimś cudem się zauroczył w innej ( ale tak na poważnie ) to w mig by mi się zapaliła czerwona lampka ostrzegawcza, która od razu by mi przypomniała jakie kobiety są
Dokładnie, u mnie będzie ta sama reakcja.
Nie trzeba przeklinać, żeby kogoś opisać. To nie jest wcale takie trudne.
Nie uważasz, że to zależy od osoby a nie od płci ?
Znam wielu kolegów romantyków którzy marzą o miłości do grobowej deski, oczywiście są też tacy co tylko się bawią.
Ale tak czy siak moja uwaga skupia się tylko na kobietach, a tu niestety widzę że kobiety nie są stałe w uczuciach.
Nie trzeba być romantykiem, by być stałym w uczuciach.
Niektórzy nie są stali bo ciągle szukają i jak w końcu trafią na odpowiednią osobę to wtedy są stali.
Też zależy co ktoś rozumie przez - bycie stałym w uczuciach.
Tak samo można być osobą która się bawi tylko, ale jeśli trafi na 'tą' osobę to zmienia jej się podejście do tego, bo zaczyna jej zależeć i dla tej właśnie osoby jest w stanie zrobić wszystko.
Wszystko zależy od tego na kogo się trafi.
Nie trzeba być romantykiem, by być stałym w uczuciach.
Niektórzy nie są stali bo ciągle szukają i jak w końcu trafią na odpowiednią osobę to wtedy są stali.
Też zależy co ktoś rozumie przez - bycie stałym w uczuciach.Tak samo można być osobą która się bawi tylko, ale jeśli trafi na 'tą' osobę to zmienia jej się podejście do tego, bo zaczyna jej zależeć i dla tej właśnie osoby jest w stanie zrobić wszystko.
Wszystko zależy od tego na kogo się trafi.
Bycie stałym w uczuciach rozumiem przez to że kocha się cały czas danego partnera.
O związek trzeba dbać, kryzysy przezwyciężać, dawać dużo od siebie i po prostu chcieć by związek przetrwał.
Cóż, na tym wykładają się kobiety, i niezależnie na kogo się trafi to związek prędzej czy później się rozpada.
Pewnie zaraz usłyszę od ciebie kilka słów krytyki ale to co piszę to są moje obserwacje i doświadczenie, pisze to co widzę i to co doświadczyłem.
zaklopotana123451 napisał/a:Nie trzeba być romantykiem, by być stałym w uczuciach.
Niektórzy nie są stali bo ciągle szukają i jak w końcu trafią na odpowiednią osobę to wtedy są stali.
Też zależy co ktoś rozumie przez - bycie stałym w uczuciach.Tak samo można być osobą która się bawi tylko, ale jeśli trafi na 'tą' osobę to zmienia jej się podejście do tego, bo zaczyna jej zależeć i dla tej właśnie osoby jest w stanie zrobić wszystko.
Wszystko zależy od tego na kogo się trafi.Bycie stałym w uczuciach rozumiem przez to że kocha się cały czas danego partnera.
O związek trzeba dbać, kryzysy przezwyciężać, dawać dużo od siebie i po prostu chcieć by związek przetrwał.
Cóż, na tym wykładają się kobiety, i niezależnie na kogo się trafi to związek prędzej czy później się rozpada.
Pewnie zaraz usłyszę od ciebie kilka słów krytyki ale to co piszę to są moje obserwacje i doświadczenie, pisze to co widzę i to co doświadczyłem.
Moim celem nie jest krytykowanie ludzi, lecz uświadomienie czasami im tego czego nie dostrzegają sami.
Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, czy nie było nawet 1 % Twojej winy w rozpadzie związku?
Bo ja uważam, że ludzie dorośli biorą po 50% (facet tyle i tyle samo kobieta) odpowiedzialności za związek.
I też kwestia jest tego, że jeżeli ludzie nie są ze sobą długo to z dnia na dzień się poznają wzajemnie coraz bardziej. I albo podobają się sobie nadal, albo coś im w drugiej osobie pasuje. I to tak samo działa bez względu na płeć. Nikt nie może nikogo zmusić do miłości. Niektórzy ludzie za wcześnie mówią o miłości i wtedy wychodzą problemy, ale tak samo kobieta jak i facet może nie wiedzieć co czuje i niektórzy nie są szczerzy albo mówią coś za wcześnie, bo boją się że druga osoba ich zostawi, bo nie będzie chciała się starać, nie poczeka na miłość tej drugiej osoby. Ale co to ma do tego płeć, nie zrozumiem tego i nie chce rozumieć ![]()
Tom94 napisał/a:zaklopotana123451 napisał/a:Nie trzeba być romantykiem, by być stałym w uczuciach.
Niektórzy nie są stali bo ciągle szukają i jak w końcu trafią na odpowiednią osobę to wtedy są stali.
Też zależy co ktoś rozumie przez - bycie stałym w uczuciach.Tak samo można być osobą która się bawi tylko, ale jeśli trafi na 'tą' osobę to zmienia jej się podejście do tego, bo zaczyna jej zależeć i dla tej właśnie osoby jest w stanie zrobić wszystko.
Wszystko zależy od tego na kogo się trafi.Bycie stałym w uczuciach rozumiem przez to że kocha się cały czas danego partnera.
O związek trzeba dbać, kryzysy przezwyciężać, dawać dużo od siebie i po prostu chcieć by związek przetrwał.
Cóż, na tym wykładają się kobiety, i niezależnie na kogo się trafi to związek prędzej czy później się rozpada.
Pewnie zaraz usłyszę od ciebie kilka słów krytyki ale to co piszę to są moje obserwacje i doświadczenie, pisze to co widzę i to co doświadczyłem.Moim celem nie jest krytykowanie ludzi, lecz uświadomienie czasami im tego czego nie dostrzegają sami.
Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, czy nie było nawet 1 % Twojej winy w rozpadzie związku?
Bo ja uważam, że ludzie dorośli biorą po 50% (facet tyle i tyle samo kobieta) odpowiedzialności za związek.
I też kwestia jest tego, że jeżeli ludzie nie są ze sobą długo to z dnia na dzień się poznają wzajemnie coraz bardziej. I albo podobają się sobie nadal, albo coś im w drugiej osobie pasuje. I to tak samo działa bez względu na płeć. Nikt nie może nikogo zmusić do miłości. Niektórzy ludzie za wcześnie mówią o miłości i wtedy wychodzą problemy, ale tak samo kobieta jak i facet może nie wiedzieć co czuje i niektórzy nie są szczerzy albo mówią coś za wcześnie, bo boją się że druga osoba ich zostawi, bo nie będzie chciała się starać, nie poczeka na miłość tej drugiej osoby. Ale co to ma do tego płeć, nie zrozumiem tego i nie chce rozumieć
To nie jest tak że ja zawsze jestem bez winy.
Nie, nie, umiem przyznać się do błędu ![]()
Co zaś się tyczy kobiet to wy kierujecie się emocjami które po czasie gasną, rozstając się możecie poznać kogoś nowego i wtedy doświadczacie nowych emocji, cóż nie znam i zapewne nie poznam kobiety która sprawi że zmienię zdanie.
Nigdy nie mów nigdy.
Nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego, jakie życie może być nieprzewidywalne.
Z tego co widzę, to jednak nie znasz dużo życia.
Jeżeli byś był bardzo doświadczony życiowo to byś wiedział, że nie możemy być nigdy pewni, czy coś się nie wydarzy, bo życie nas codziennie zaskakuje nowymi niespodziankami.
Tak, wierzę w miłość. I nie, nie jestem romantyczką. Jestem też starsza od większości osób piszących w tym wątku, trochę przeżyłam, trochę widziałam i wierzę w miłość. Problem w tym, że często bierze się za miłość coś co nią nie było i potem jest rozczarowanie, rozżalenie, że nie ma miłości. A miłość jest, tylko nie wszyscy z was już jej doświadczyli
I aż żal bierze, że tacy młodzi i tak zgorzkniali. I jak będziecie się tak zaklinać że wszystkie kobiety są takie, a wszyscy mężczyźni tacy, to rzeczywiście tylko takich będziecie widzieć na swojej drodze.
Nigdy nie mów nigdy.
Nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego, jakie życie może być nieprzewidywalne.
Z tego co widzę, to jednak nie znasz dużo życia.
Jeżeli byś był bardzo doświadczony życiowo to byś wiedział, że nie możemy być nigdy pewni, czy coś się nie wydarzy, bo życie nas codziennie zaskakuje nowymi niespodziankami.
Może ja jestem jakimś ewenementem na skalę światową ale mnie nic w tym życiu nie zaskoczyło.
Jestem pewien że nie spotkam kobiety co zmieni moje zdanie na temat płci pięknej, no ale jak jakimś cudem tak się stanie to tobie też mogę wysłać kratę redsów ![]()
Bardzo wierzę w miłość.
Jestem romantyczką, przez życie nieźle doświadczoną.. jednak nic nie złamie mojej wiary w to, że miłość jej piękna i są ludzie warci tego uczucia, dobrzy i oddani.
Jeszcze próbujecie im wpoić te nasze 'bajeczki' o milości?
Chłopcy tylko na to liczą, że my będziemy im mówić swoje, nawet dawać przykłady, a oni będą na to głusi i ślepi i uparcie twierdzić, że nic ich bad boy'ów macho nie zmieni
Niech sobie żyją w takim przekonaniu a życie im swoje pokaże
Dajcie im już spokój ![]()
A mnie sie tak widzi, że tu większość panów chce raczej uchodzic za bad boyów niz faktycznie nimi jest
BAD BOY robi co swoje i sie nad tym nie zastanawia, nie czuje, że robi źle (bo w swoim mniemaniu nie robi) i nie rozkminia tematu miłosci na forum dla bab ![]()
To prawda. Dlatego nie da sie wyprzec swojej natury. Jak ktos jest dupa to będzie dupa.
Ale moze stwarzac inne pozory, by osiagac cele, wlasne, egoistyczne. I o to chodzi.
A bad girl? dobrze wiecie, że świat dziś stoi na głowie i tak, jak są bad boys tak i są bad girls - ba, nawet dochodzi do tego, że to już nie facet "podrywa" kobietę tylko kobieta faceta..
W każdym razie odpowiadając na pytanie czy wierzę w miłość. Wierzę, ale czy w taką do grobowej deski? Nie. W dzisiejszych czasach zdarzają się takie rzeczy, jak opisałem zdanie wyżej, świat bardzo pędzi, a ludzie próbują nadążyć, bo przecież sukces zawodowy to podstawa myślenia dzisiejszego przeciętego człowieka i lgną do tego nie oglądając się za siebie, wiec gdzie tutaj miejsce na dbanie, przezwyciężanie kryzysów, dawanie dużo od siebie i po prostu chęci by związek przetrwał? Cóż.. a druga sprawa jest taka, że spotkałem w życiu kilka dziewczyn, różne charaktery, ale były zgodne w jednym. "Spędzam czas z tym z kim mi się go przyjemniej spędza, bo jestem wolną kobietą i mogę robić co chcę i jeżeli jest mi w związku ciężko to uciekam tam gdzie jest łatwiej" - powiedziała kobieta swojemu chłopakowi.
129 2014-07-15 16:54:54 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-07-15 17:02:03)
Tom94 napisał/a:zaklopotana123451 napisał/a:Ale jeżeli ktoś będzie powolutku do Ciebie docierał, małymi kroczkami zwiększy zaufanie Twoje to w końcu zaufasz takiej osobie w pełni.
To oczywiste, że jeśli ktoś już się przejechał na kimś, to nie tak łatwo zaufać innej osobie. Ale da się.
Ludzie! Wszystko w życiu jest możliweCóż ja mam tak że nawet jakbym jakimś cudem się zauroczył w innej ( ale tak na poważnie ) to w mig by mi się zapaliła czerwona lampka ostrzegawcza, która od razu by mi przypomniała jakie kobiety są
Dokładnie, u mnie będzie ta sama reakcja.
boś głupi jak wielu dawnych rogaczy, lubisz generalizować, moja żona wcześniej została 6 razy zdradzona i co zaufała mi więc kto tu jest lepszy ![]()
Kolejna sprawa najpierw piszesz że masz żonę ale jesteś typem człowieka co nie patrzy na jej potrzeby (a pro po po tematu pewnej kokiety) a potem piszesz że jesteś singlem. Więc co jest w końcu prawdą ?
Może za dużo się czepiam ale ja nie lubię kłamców, to co piszę to zawsze prawda jak piszę o odczuciach to są to moje odczucia, że gdzieś mogę się mylić to prawda ale jeśli piszę to znaczy że święcie w to wierzę. Ja podejrzewam że ty nawet nie zacząłeś i po prostu boisz się porażki stąd sięgasz po porady podrywu.
"Spędzam czas z tym z kim mi się go przyjemniej spędza, bo jestem wolną kobietą i mogę robić co chcę i jeżeli jest mi w związku ciężko to uciekam tam gdzie jest łatwiej" - powiedziała kobieta swojemu chłopakowi.
Cos w tym stylu. Pojscie na łatwiznę to pierwsza cecha, którą moge przypisac wszystkim znanym mi kobietom, choc zaprzeczają mowiąc, ze one to chcą się "starać".