to wybierz córke a nie meza!
Dokladnie i zobacz co on wtedy zrobi,mysle ,ze Twoja decyzja,o tym ze ,wybierasz corke da mu do myslenia.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » MÓJ MĄŻ KARZE MI WYBIERAĆ MIĘDZY NASZĄ CÓRKĄ A NIM...
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
to wybierz córke a nie meza!
Dokladnie i zobacz co on wtedy zrobi,mysle ,ze Twoja decyzja,o tym ze ,wybierasz corke da mu do myslenia.
Podobne tematy
nie mowilam zebys podejmowala na ten moment radykalne kroki, ale jeśli jest konflikt i wiesz ze mąz karze corke za ostro, że za ostro ja traktuje to musisz stanac po jej stronie, bo maz jest dorosły i jeśli robi cos w nerwach, co rozumiem, to dziecko czuje się wtedy bardzo źle, zresztą sama to wiesz, a i mąż musi wtedy tez ochłonąć jeśli jest zdenerwowany
najlepiej żeby został wtedy sam, az ochłonie
Cynicznahipo napisał/a:wiórka.ck napisał/a:Wiele rzeczy nie powinno mieć miejsca a jednak ma.
Myślę że nie będę więcej odpisywać na Twoje posty,
nie znam Cię prawda, ale jakoś Cię nie.. a nie będę kończyć.Wiem że nie mogę nic zrobić abyś wyłączyła się z tej dyskusji, tylko proszę, odpuść sobie już.
Uważam, że przesadzasz. Czym Cię uraziłam? Stwierdzeniem, że mąż ma problem?
Trzeba było nie przychodzić na forum, skoro teraz Ci nie odpowiadają odpowiedzi..A jednak się jeszcze odezwałaś...
Nie czuję się urażona, nie tylko Ty napisałaś w tej dyskusji że mój mąż ma problem, i ja to wiem.
Odpowiada mi rozmowa ze wszystkimi którzy tu pisali oprócz Ciebie, jak tego jeszcze nie zrozumiałaś jeszcze
to Ci napisałam, dobitniej się chyba nie da.
A dlaczego miałabym się nie odezwać?
Temat mnie interesuje, więc będę brała udział w dyskusji.
Jak Ci to nie odpowiada, to polecam prowadzenie pamiętnika, będzie odpowiedniejszy.
Mariola, ja tu widzę wybielanie i usprawiedliwianie męża, oraz niemalże zwalanie winy na córkę (bo nie pomaga w domu).
Tylko, że to mąż jest agresorem, nie córka. Mam takie przeczucie, że Autorka jest kobietą kochającą za bardzo.
wiórka.ck napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Uważam, że przesadzasz. Czym Cię uraziłam? Stwierdzeniem, że mąż ma problem?
Trzeba było nie przychodzić na forum, skoro teraz Ci nie odpowiadają odpowiedzi..A jednak się jeszcze odezwałaś...
Nie czuję się urażona, nie tylko Ty napisałaś w tej dyskusji że mój mąż ma problem, i ja to wiem.
Odpowiada mi rozmowa ze wszystkimi którzy tu pisali oprócz Ciebie, jak tego jeszcze nie zrozumiałaś jeszcze
to Ci napisałam, dobitniej się chyba nie da.A dlaczego miałabym się nie odezwać?
Temat mnie interesuje, więc będę brała udział w dyskusji.
Jak Ci to nie odpowiada, to polecam prowadzenie pamiętnika, będzie odpowiedniejszy.Mariola, ja tu widzę wybielanie i usprawiedliwianie męża, oraz niemalże zwalanie winy na córkę (bo nie pomaga w domu).
Tylko, że to mąż jest agresorem, nie córka. Mam takie przeczucie, że Autorka jest kobietą kochającą za bardzo.
"W gości" też idziesz jak Cię nie chcą...a to już nie pytanie.
Żegnam.
Cynicznahipo napisał/a:wiórka.ck napisał/a:A jednak się jeszcze odezwałaś...
Nie czuję się urażona, nie tylko Ty napisałaś w tej dyskusji że mój mąż ma problem, i ja to wiem.
Odpowiada mi rozmowa ze wszystkimi którzy tu pisali oprócz Ciebie, jak tego jeszcze nie zrozumiałaś jeszcze
to Ci napisałam, dobitniej się chyba nie da.A dlaczego miałabym się nie odezwać?
Temat mnie interesuje, więc będę brała udział w dyskusji.
Jak Ci to nie odpowiada, to polecam prowadzenie pamiętnika, będzie odpowiedniejszy.Mariola, ja tu widzę wybielanie i usprawiedliwianie męża, oraz niemalże zwalanie winy na córkę (bo nie pomaga w domu).
Tylko, że to mąż jest agresorem, nie córka. Mam takie przeczucie, że Autorka jest kobietą kochającą za bardzo."W gości" też idziesz jak Cię nie chcą...a to już nie pytanie.
Żegnam.
mogę puente,
bez obrazy oczywiście ![]()
rozmowa jak z moją żoną co bym nie mówił to i tak ona musi kończyć ![]()
słowo żegnam rozumie za moja racja i tyle ![]()
a to tylko forum, i bardziej jako wsparcie doraźne je traktuje dziewczyny niż, ring ![]()
jak to mówią nie dajmy się zwariować
miłej nocki
wiórka.ck napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:A dlaczego miałabym się nie odezwać?
Temat mnie interesuje, więc będę brała udział w dyskusji.
Jak Ci to nie odpowiada, to polecam prowadzenie pamiętnika, będzie odpowiedniejszy.Mariola, ja tu widzę wybielanie i usprawiedliwianie męża, oraz niemalże zwalanie winy na córkę (bo nie pomaga w domu).
Tylko, że to mąż jest agresorem, nie córka. Mam takie przeczucie, że Autorka jest kobietą kochającą za bardzo."W gości" też idziesz jak Cię nie chcą...a to już nie pytanie.
Żegnam.
mogę puente,
bez obrazy oczywiście
rozmowa jak z moją żoną co bym nie mówił to i tak ona musi kończyćsłowo żegnam rozumie za moja racja i tyle
a to tylko forum, i bardziej jako wsparcie doraźne je traktuje dziewczyny niż, ring
jak to mówią nie dajmy się zwariowaćmiłej nocki
Ale ja słowa żegnam nie rozumiem jako moja racja i tyle.
A poza tym cynicznahipo jeszcze się odezwie, gwarantuję Ci, ale ja do Niej już nie.
Jeśli jej to nie przeszkadza...to jej sprawa.
Po prostu nie lubię ludzi którzy ...a może nie będę Jej oceniać, bo znowu wywołam zwadę,
Jak słusznie zauważyłeś na tym forum oczekuje się wsparcia doraźnego,
a jakoś nasze charaktery do siebie nie pasują, i nie dlatego że Ona ma inne zdanie niż ja i krytykuje moją rodzinę,
że nie mam od Niej wsparcia itd. itp
ale z innych przyczyn, które nie będę tu wytykać...bo nie o cynicznejhipo tu mowa i kończę zaprzątanie sobie Nią głowy.
Również miłej nocy.
nie mowilam zebys podejmowala na ten moment radykalne kroki, ale jeśli jest konflikt i wiesz ze mąz karze corke za ostro, że za ostro ja traktuje to musisz stanac po jej stronie, bo maz jest dorosły i jeśli robi cos w nerwach, co rozumiem, to dziecko czuje się wtedy bardzo źle, zresztą sama to wiesz, a i mąż musi wtedy tez ochłonąć jeśli jest zdenerwowany
najlepiej żeby został wtedy sam, az ochłonie
Ależ ja staję po stronie córki, zawsze.
Taka drobna sugestia, nawiązanie do pójścia w gości - prywatne zacisze domowe to nie to samo, co publiczne forum.
Nie możesz zakazać komukolwiek wypowiadania się. Twoje ''żegnam'' nie zrobi więc na nikim wrażenia.
Jak się nie potrafi przyjąć czyjejś opinii, to się nie zakłada wątków na publicznym forum.
P.S Nigdzie nie krytykowałam Twojej rodziny, tylko i wyłącznie zachowanie Twojego męża - zresztą słusznie.
I trochę Twoje. Bo moim zdaniem zachowujesz się zbyt pasywnie. A jesteś mamą i dobro dzieci powinno być zawsze najważniejsze, przynajmniej według mnie.
Bardzo fajnie, że doszło do rozmowy z mężem, tylko nie jestem pewna, czy to wystarczy. No ale to Twoja sprawa, rzecz jasna.
Zrobisz jak będziesz chciała. I konsekwencje tej decyzji poniesie cała rodzina.
"tego się boję jakie ona będzie miała relacje najpierw z chłopcami a potem z partnerami,
czy będzie umiała być wobec nich czuła..."
Jeśli taki schemat relacji wyniesie z domu istnieje duże, a właściwie ogromne prawdopodobieństwo że skończy na tym forum w dziale o nieszczęsliwych i toksycznych związkach.
Psychika młodej osoby jest wrażliwa i podatna na to co słyszy. Nie odróżnia tego, że ktos mówi coś poprostu w nerwach od prawdziwej oceny. Jeśli twój mąż wmawia jej, że jest beznadziejna głupia taka i owaka, zacznie w to wierzyć. Dodatkowo jest przyzwyczajona do złego traktowania. Jeśli trafi w przyszłości na jakiegoś wykolejeńca, może nie być w staniwe zakończyć jakiejś toksycznej relacji.
Na pewno rozmawiałaś z jednym i z drugim całkiem z osobna. Tak więc:
1. Co twoja córka mówi o własnym ojcu? Rozmawiacie na ten temat? Czy chciałaby mieć normalne relacje z ojcem? Pyta Cię czemu ojciec tak sie jej czepia?
2. Co twój mąż twierdzi na temat waszej córki? Naprawdę jej tak nie lubi? Jak wygląda jego relacja z synem? Czy po awanturze, po tym jak już ochłonie staje się nagle "normalnym" ojcem i zachowuje jak gdyby nic sie nie stało?
Witam wszystkich,
jestem tutaj pierwszy raz, szkoda tylko że w tak podłym nastroju.
Jestem mężatką od 15 lat, kocham mojego męża(choć tak naprawdę to nie wiem już za co), mamy córkę i syna.
Największym problemem dla mnie w tej chwili jest praktycznie zerowy kontakt naszej córki(15 lat) z moim mężem.
Problem istnieje już od dawna, mąż nie szanuje córki, wyzwiska są na porządku dziennym, kiedy zostanie przez nią
"zdenerwowany" potrafi ją również nawet kopnąć i pchnąć. Długo by o tym wszystkim pisać....
Ale dziś to już przeszedł samego siebie. Może ktoś spojrzy na to bezstronnie i oceni czy mam rację bo wydaje mi się
że mój mąż to już potrzebuje pomocy psychiatry. Otóż po kolejnej awanturze dotyczącej jak zwykle tego że córka nic nie
robi w domu(nie sprząta itp.), nic nie potrafi i tak dalej powiedział mi że dalej nie będzie tego tolerował i albo córka będzie
mieszkać w naszym domu albo on. Wykrzyczał że mam tydzień na to aby córka się zmieniła, jeśli nie to ma ona iść mieszkać do
babci albo on się wyprowadzi. Dodam że z córką naprawdę nie ma większych problemów, bardzo dobrze się uczy, tylko w domu jest
taka niezorganizowana, robi wszystko chaotycznie, jest leniem do prac domowych(może to moja wina że dużo rzeczy robię za nią).Czy mój mąż oszalał i myśli że będę wybierać miedzy nimi, przecież to nie jest normalne...
Czasem myślę że on córki chyba już nie kocha... boże jakie to smutne.
Radze pogadac na serio z mezem...Bardzo na serio.Jest doroslym facetem,mezem i ojcem.On ma Ci pomoc wychowywac dzieci,a nie je dreczyc...Z przerazeniem mysle z jakim bagazem Twoja corka wejdzie w dorosle zycie.A to ulitmatum to dziecinada.Jesli mowil na serio-wybralabym corke.
A,no i pozdrawiam serdecznie....Milego dnia
mariola856 napisał/a:nie mowilam zebys podejmowala na ten moment radykalne kroki, ale jeśli jest konflikt i wiesz ze mąz karze corke za ostro, że za ostro ja traktuje to musisz stanac po jej stronie, bo maz jest dorosły i jeśli robi cos w nerwach, co rozumiem, to dziecko czuje się wtedy bardzo źle, zresztą sama to wiesz, a i mąż musi wtedy tez ochłonąć jeśli jest zdenerwowany
najlepiej żeby został wtedy sam, az ochłonieAleż ja staję po stronie córki, zawsze.
No to mamy przyczynę podsycania emocji.
To się nazywa STRONNICZOŚĆ !!!
"tego się boję jakie ona będzie miała relacje najpierw z chłopcami a potem z partnerami,
czy będzie umiała być wobec nich czuła..."Jeśli taki schemat relacji wyniesie z domu istnieje duże, a właściwie ogromne prawdopodobieństwo że skończy na tym forum w dziale o nieszczęsliwych i toksycznych związkach.
Psychika młodej osoby jest wrażliwa i podatna na to co słyszy. Nie odróżnia tego, że ktos mówi coś poprostu w nerwach od prawdziwej oceny. Jeśli twój mąż wmawia jej, że jest beznadziejna głupia taka i owaka, zacznie w to wierzyć. Dodatkowo jest przyzwyczajona do złego traktowania. Jeśli trafi w przyszłości na jakiegoś wykolejeńca, może nie być w staniwe zakończyć jakiejś toksycznej relacji.
Na pewno rozmawiałaś z jednym i z drugim całkiem z osobna. Tak więc:
1. Co twoja córka mówi o własnym ojcu? Rozmawiacie na ten temat? Czy chciałaby mieć normalne relacje z ojcem? Pyta Cię czemu ojciec tak sie jej czepia?
2. Co twój mąż twierdzi na temat waszej córki? Naprawdę jej tak nie lubi? Jak wygląda jego relacja z synem? Czy po awanturze, po tym jak już ochłonie staje się nagle "normalnym" ojcem i zachowuje jak gdyby nic sie nie stało?
Cieszę się że są nowe osoby w dyskusji, witaj
1. Oczywiście że rozmawiam z córką o mężu, ona chyba trochę uważa go za "sztywniaka", pewnie trochę tak jest, bo czasem żeby zrozumieć dziecko trzeba się troszkę "nim stać", choć na chwilę, nie wiem czy się dobrze wyraziłam. To ja częściej się śmieję z dziećmi i
staram się zawsze ich słuchać, a mąż często lekceważy Jej problemy, czasem wiadomo błache, ale dla Niej istotne.
Oczywiście że chce mieć normalne relacje z tatą, ale czasem trochę też jest winna i podsyca konflikt pyskowaniem.
Czasem są sytuacje, gdzie nie musi się pytać czemu tato Jej się czepia, bo to doskonale wie np. czegoś nie zrobiła o co prosimy dziesiąty raz itp. A męża reakcje są ostre, np.wyzwiskiem.
2.Mąż twierdzi że jest wielkim leniem, "leżała by tylko na kanapie z telefonem lub siedziała przed komputerem"- to Jego słowa.
I w tej chwili myślę że nie widzi innych Jej zalet tylko jej lenistwo. Nie wiem czy Jej nie lubi, mąż twierdzi że Ją kocha a nie lubi gdy taka jest. Z synem jest wszystko ok, ale syn ma inny charakter niż córka, może bardziej podobny do mnie.
Po awanturze widać że ma wyrzuty sumienia, mnie przeprasza prawie zawsze, a córkę zależy. Żadne z nas nie zachowuje się tak jak gdyby nic się nie stało, musi minąć jakiś czas do normalności...
wiórka.ck napisał/a:Witam wszystkich,
jestem tutaj pierwszy raz, szkoda tylko że w tak podłym nastroju.
Jestem mężatką od 15 lat, kocham mojego męża(choć tak naprawdę to nie wiem już za co), mamy córkę i syna.
Największym problemem dla mnie w tej chwili jest praktycznie zerowy kontakt naszej córki(15 lat) z moim mężem.
Problem istnieje już od dawna, mąż nie szanuje córki, wyzwiska są na porządku dziennym, kiedy zostanie przez nią
"zdenerwowany" potrafi ją również nawet kopnąć i pchnąć. Długo by o tym wszystkim pisać....
Ale dziś to już przeszedł samego siebie. Może ktoś spojrzy na to bezstronnie i oceni czy mam rację bo wydaje mi się
że mój mąż to już potrzebuje pomocy psychiatry. Otóż po kolejnej awanturze dotyczącej jak zwykle tego że córka nic nie
robi w domu(nie sprząta itp.), nic nie potrafi i tak dalej powiedział mi że dalej nie będzie tego tolerował i albo córka będzie
mieszkać w naszym domu albo on. Wykrzyczał że mam tydzień na to aby córka się zmieniła, jeśli nie to ma ona iść mieszkać do
babci albo on się wyprowadzi. Dodam że z córką naprawdę nie ma większych problemów, bardzo dobrze się uczy, tylko w domu jest
taka niezorganizowana, robi wszystko chaotycznie, jest leniem do prac domowych(może to moja wina że dużo rzeczy robię za nią).Czy mój mąż oszalał i myśli że będę wybierać miedzy nimi, przecież to nie jest normalne...
Czasem myślę że on córki chyba już nie kocha... boże jakie to smutne.Radze pogadac na serio z mezem...Bardzo na serio.Jest doroslym facetem,mezem i ojcem.On ma Ci pomoc wychowywac dzieci,a nie je dreczyc...Z przerazeniem mysle z jakim bagazem Twoja corka wejdzie w dorosle zycie.A to ulitmatum to dziecinada.Jesli mowil na serio-wybralabym corke.
Rozmowy już były, dwie poważne i na serio. To samo mu powtarzam, że to też Jego rola nie tylko moja, że dzieci się wychowuje a nie tresuje. Jeśli chodzi o to ultimatum, to tłumaczył mi że to oczywiście nerwy i chyba na spokojnie myśląc też go to zaczęło śmieszyć, ale mówiąc to chciał mnie "zmusić" do działania, aby córka zaczęła coś wreszcie robić w naszym domu. Ot takie było Jego myślenie na tą chwilę... a ja przez to miałam tak podły wieczór że szukałam pocieszenia na tym forum, stąd ten temat.
Pozdrawiam również, miłego no chyba już wieczoru.
wiórka.ck napisał/a:mariola856 napisał/a:nie mowilam zebys podejmowala na ten moment radykalne kroki, ale jeśli jest konflikt i wiesz ze mąz karze corke za ostro, że za ostro ja traktuje to musisz stanac po jej stronie, bo maz jest dorosły i jeśli robi cos w nerwach, co rozumiem, to dziecko czuje się wtedy bardzo źle, zresztą sama to wiesz, a i mąż musi wtedy tez ochłonąć jeśli jest zdenerwowany
najlepiej żeby został wtedy sam, az ochłonieAleż ja staję po stronie córki, zawsze.
No to mamy przyczynę podsycania emocji.
To się nazywa STRONNICZOŚĆ !!!
Nie usprawiedliwiam się, nie wiem czy to argument ale jestem matką, dlatego staję po jej stronie.
Ale masz rację, są sytuacje że też wiem że Jej się należał ochrzan, a ja jestem stronnicza(co wkurza pewnie męża), dlatego tylko że mąż reaguje za ostro, dużo za ostro.
Na pewno emocje się wtedy podsycają, męża oczywiście.
Dobrze,ze corcia tylko troche balaganiara.Jakie to ludzie maja klopoty z dziecmi....Niech maz sie nie focha,tylko niech dorosnie.Rodzice musza byc madrzejsi...A juz popychanie czy wyzywanie to ponizej krytyki.Pogadajcie razem.Szkoda rozwalac rodzine,no nie?Pisze z wlasnego doswiadczenia,sama mialam ojca ktory mnie kochal,ale chyba niespecjalnie lubil.A potem widzialam jak fajnym ojcem byl dla mojej corki moj maz.Cierpliwym,kochajacym,zawsze mial dla niej czas.ps.pisze byl poniewaz zmarl niedawno.
Dobrze,ze corcia tylko troche balaganiara.Jakie to ludzie maja klopoty z dziecmi....Niech maz sie nie focha,tylko niech dorosnie.Rodzice musza byc madrzejsi...A juz popychanie czy wyzywanie to ponizej krytyki.Pogadajcie razem.Szkoda rozwalac rodzine,no nie?Pisze z wlasnego doswiadczenia,sama mialam ojca ktory mnie kochal,ale chyba niespecjalnie lubil.A potem widzialam jak fajnym ojcem byl dla mojej corki moj maz.Cierpliwym,kochajacym,zawsze mial dla niej czas.ps.pisze byl poniewaz zmarl niedawno.
Oczywiście, że szkoda rozwalać rodzinę, o to właśnie chcę walczyć. Też mu powtarzam, jakie to ludzie mają problemy z dziećmi, zresztą sam to wie,
ma to w pracy na co dzień, ale On jest jak "zahipnotyzowany". Właśnie cierpliwości to brakuje mojemu mężowi NAJBARDZIEJ i to do obojga i córki i syna.
Bardzo mi przykro z powodu męża,
Trzymaj się ciepło.
Sam fakt, że mąż kazał Ci wybierać jest chory.
Ludzie mają różne problemy z nastolatkami, ale to nie powód, aby je odtrącać i utrzymywać w przekonaniu, że są zbędne.
No nie wspominając już o kopaniu...To w ogóle nie mieści mi się w głowie.
Chcesz walczyć. Jasne, rozumiem, ale wiedz, że córka odpłaci się Twojemu mężowi z nawiązką.
On jeszcze zapłaci za to piekło, które zgotował jej w domu.
Hormony w nastolatkach szaleją. Ale żeby w dorosłym mężczyźnie?
Jeżeli mąż nie ma cierpliwości to może niech zapisze się na szachy? Albo na koszykówkę?
I niech omija grono rodzinne szerokim łukiem, a nie wprowadza w nie tyranię.
Sam fakt, że mąż kazał Ci wybierać jest chory.
Ludzie mają różne problemy z nastolatkami, ale to nie powód, aby je odtrącać i utrzymywać w przekonaniu, że są zbędne.
No nie wspominając już o kopaniu...To w ogóle nie mieści mi się w głowie.Chcesz walczyć. Jasne, rozumiem, ale wiedz, że córka odpłaci się Twojemu mężowi z nawiązką.
On jeszcze zapłaci za to piekło, które zgotował jej w domu.
Hormony w nastolatkach szaleją. Ale żeby w dorosłym mężczyźnie?Jeżeli mąż nie ma cierpliwości to może niech zapisze się na szachy? Albo na koszykówkę?
I niech omija grono rodzinne szerokim łukiem, a nie wprowadza w nie tyranię.
Każdy dostanie kiedyś "zapłatę" od swoich dzieci, i każdy taką na jaką sobie zasłuży...
Ja to wiem, a mąż to nie wiem.
Pzdr.
Sam fakt, że mąż kazał Ci wybierać jest chory.
Ludzie mają różne problemy z nastolatkami, ale to nie powód, aby je odtrącać i utrzymywać w przekonaniu, że są zbędne.
No nie wspominając już o kopaniu...To w ogóle nie mieści mi się w głowie.Chcesz walczyć. Jasne, rozumiem, ale wiedz, że córka odpłaci się Twojemu mężowi z nawiązką.
On jeszcze zapłaci za to piekło, które zgotował jej w domu.
Hormony w nastolatkach szaleją. Ale żeby w dorosłym mężczyźnie?Jeżeli mąż nie ma cierpliwości to może niech zapisze się na szachy? Albo na koszykówkę?
I niech omija grono rodzinne szerokim łukiem, a nie wprowadza w nie tyranię.
Coś takiego właśnie miałam na myśli.
Żal mi dziewczyny, wciąż jeszcze pamiętam, co czuje takie dziecko...
TWOJ MĄŻ potrzebuje fachowej pomocy PSYCHIATRY . To jest Twoja wina , bo TWÓJ MĄŻ zachowywał się tak już od dawna i dawałaś Mu przyzwolenie . Teraz się opamietalaś , bo dobrze wiesz , że 15 latka już nie jest dzieckiem i to nie przelewki . Hormony szaleją , jest w trudnym wieku i potrzebne jest jej wsparcie od najbliższych . A jak nie dostanie wsparcie od Was , to będzie szukała gdzie indziej , TEGO OBOJE CHCECIE ?
TWOJ MĄŻ potrzebuje fachowej pomocy PSYCHIATRY . To jest Twoja wina , bo TWÓJ MĄŻ zachowywał się tak już od dawna i dawałaś Mu przyzwolenie . Teraz się opamietalaś , bo dobrze wiesz , że 15 latka już nie jest dzieckiem i to nie przelewki . Hormony szaleją , jest w trudnym wieku i potrzebne jest jej wsparcie od najbliższych . A jak nie dostanie wsparcie od Was , to będzie szukała gdzie indziej , TEGO OBOJE CHCECIE ?
Z niczego się nie "opamiętałam", zawsze z tym walczyłam i nie dawałam Mu na to przyzwolenia.
Pisałam to już, wcześniej, trzeba przeczytać temat dokładnie, od początku.
Córka ma i miała wsparcie ode mnie.
Jeśli moją winą jest to jak mąż się zachowuje, to pewnie JA za to "odpokutuję".
Pozdrawiam
Wiewiórko, czemu tak opryskliwie odpowiadasz na uwagi, które pokazują, że Twój mąż robi źle?
Sama napisałaś, że się źle zachowuje, a jak ktoś inny to napisze to mruczysz.
Ja przeczytałam , aż za doooookładnie Twój temat , skoro doszło , aż do kopania i popychania 15 latki przez TWOJEGO MĘŻA , to przemoc psychiczna i fizyczna trwaaaaaaa bez przerwy i końca nie widać .
Ja przeczytałam , aż za doooookładnie Twój temat , skoro doszło , aż do kopania i popychania 15 latki przez TWOJEGO MĘŻA , to przemoc psychiczna i fizyczna trwwwwwa bez przerwy i końca nie widać .
Pisałam już, że to były sporadyczne przypadki, dawno, w tej chwili istnieje problem ubliżania( choć od 4 dni tego też nie słyszałam)
Ani jedno, ani drugie nie jest przeze mnie akceptowane.
Wiewiórko, czemu tak opryskliwie odpowiadasz na uwagi, które pokazują, że Twój mąż robi źle?
Sama napisałaś, że się źle zachowuje, a jak ktoś inny to napisze to mruczysz.
W odpowiedzi na Twój post przyznałam Ci rację w myśleniu Twoim.
Być może, to zabrzmiało opryskliwie, no pewnie tak zabrzmiało.
Cenię sobie wszystkie uwagi.
Miłej nocy.
W ogóle od czasu rozmowy z mężem, wszystko wygląda duuużo lepiej(aż boję się zapeszać), choć myślę że wizytę u psychologa we troje i tak odbędziemy.
Wiewiórko, czemu tak opryskliwie odpowiadasz na uwagi, które pokazują, że Twój mąż robi źle?
Sama napisałaś, że się źle zachowuje, a jak ktoś inny to napisze to mruczysz.
Kocha go, to i broni, akurat to rozumiem...
Ale dobro córki powinno być ważniejsze.
No i jest, z tego, co pisze Autorka.
Cyniczna, ale to tak jakbym ja pisała, że słońce jest żółte i nie widziała w tym nic złego po czym Ty piszesz to samo i zaczynam mieć o to pretensje. ![]()
Rozumiem, że kocha męża, ale chyba po to napisała, aby inni spojrzeli na to swoim okiem.
A jak powszechnie wiadomo trzeba liczyć się z tym, że na publicznym forum nie będzie tylko i wyłącznie pochlebnych opinii.
Dobrze, że jest po stronie córki.
Sama zrobiłabym to samo. Aczkolwiek wątpię, abym trzymała w domu męża kopiącego, popychającego moje dziecko.
Nie mogę przestać o tym myśleć, klikając w ten wątek.
Dobrze, że jest po stronie córki.
Sama zrobiłabym to samo. Aczkolwiek wątpię, abym trzymała w domu męża kopiącego, popychającego moje dziecko.
Nie mogę przestać o tym myśleć, klikając w ten wątek.
Mam to samo zdanie... nawet ze względu na to poproszono mnie zaprzestanie udzielania się w tym wątku.
Nataluszek napisał/a:Wiewiórko, czemu tak opryskliwie odpowiadasz na uwagi, które pokazują, że Twój mąż robi źle?
Sama napisałaś, że się źle zachowuje, a jak ktoś inny to napisze to mruczysz.Kocha go, to i broni, akurat to rozumiem...
Ale dobro córki powinno być ważniejsze.
No i jest, z tego, co pisze Autorka.
Jak jest to chyba dobrze? Nie mniej owo: POWINNO to czy tamto woła o pomstę do nieba... W każdej skomplikowanej sytuacji niuanse są takie, że STRACH brać na siebie odpowiedzialność za NACISK...
Już raczej "powinno" się szukać rozwiązań a nie RACJI... bo rację to każdy ma swoją
Prawdopodobnie mąż chwilowo nie umie udźwignąć sytuacji... Być może wypalenie zawodowe do tego się dokłada (można sobie pozgadywać)... w domu ma sytuację, iż mówi, prosi i powtarza a córka NIC. Dalej swoje. Znaczy IGNORUJE GO (może mieć takie odczucie WIDZĄC takie a nie inne skutki swych wysiłków?)... Ogarnia go irytacja a ta powoduje agresję... MOŻE tak być?
Nie mówię iż ów tatuś robi dobrze, mówię IŻ z sytuacją wychowawczą i/bądź sobą sobie nie radzi!
TU nie ma miejsca na stawanie po którejś ze stron, w sytuacji matki i żony, bo TO do niczego nie prowadzi... I wieszanie psów na jej partnerze TEŻ prowadzi donikąd... Nie o opisywanie jego charakteru wszak chodzi, bo to AKURAT jest bezsporne.Tu trzeba szukać metod na wygaszenie konfliktu między w nim zaanagażowanymi osobami. I do tego próbuje dążyć autorka...
Może jakieś wsparcie psychologiczne dla rodziny? W TYM akurat zawodzie, który mąż reprezentuje, JEST to dostępne, możliwe i wykonalne ![]()
Cynicznahipo napisał/a:Nataluszek napisał/a:Wiewiórko, czemu tak opryskliwie odpowiadasz na uwagi, które pokazują, że Twój mąż robi źle?
Sama napisałaś, że się źle zachowuje, a jak ktoś inny to napisze to mruczysz.Kocha go, to i broni, akurat to rozumiem...
Ale dobro córki powinno być ważniejsze.
No i jest, z tego, co pisze Autorka.Jak jest to chyba dobrze? Nie mniej owo: POWINNO to czy tamto woła o pomstę do nieba... W każdej skomplikowanej sytuacji niuanse są takie, że STRACH brać na siebie odpowiedzialność za NACISK...
Już raczej "powinno" się szukać rozwiązań a nie RACJI... bo rację to każdy ma swojąPrawdopodobnie mąż chwilowo nie umie udźwignąć sytuacji... Być może wypalenie zawodowe do tego się dokłada (można sobie pozgadywać)... w domu ma sytuację, iż mówi, prosi i powtarza a córka NIC. Dalej swoje. Znaczy IGNORUJE GO (może mieć takie odczucie WIDZĄC takie a nie inne skutki swych wysiłków?)... Ogarnia go irytacja a ta powoduje agresję... MOŻE tak być?
Nie mówię iż ów tatuś robi dobrze, mówię IŻ z sytuacją wychowawczą i/bądź sobą sobie nie radzi!
TU nie ma miejsca na stawanie po którejś ze stron, w sytuacji matki i żony, bo TO do niczego nie prowadzi... I wieszanie psów na jej partnerze TEŻ prowadzi donikąd... Nie o opisywanie jego charakteru wszak chodzi, bo to AKURAT jest bezsporne.Tu trzeba szukać metod na wygaszenie konfliktu między w nim zaanagażowanymi osobami. I do tego próbuje dążyć autorka...
Może jakieś wsparcie psychologiczne dla rodziny? W TYM akurat zawodzie, który mąż reprezentuje, JEST to dostępne, możliwe i wykonalne
Dokładnie,
dlatego zeszłam już tego "ringu", jak słusznie zwrócił mi uwagę tenniedobry2.
Dążę do rozwiązania problemu, dlatego nie uczestniczę w ciągnięciu dyskusji np. "jak bym go zostawiła( do żadnej z autorek postów
się tu nie odnosząc, bo nie szukam zwady), bo na tą chwilę tego nie zrobię.
Chętnie słucham jakiś rozwiązań, podpowiedzi, czasem zwykłych rzeczy, które człowiekowi czasem nie wpadną do głowy.
Np. jedna z autorek postu napisała: może by razem posprzątali ogród? I wczoraj tak zorganizowałam że spotkali się przy zbieraniu
malin, sam na sam, troszkę czasu ze sobą spędzili...Chyba było miło. Złych słów nie słyszę nadal (tfu tfu), bo nie lubię się chwalić za wcześnie.
Pozdrawiam
Nikt Ci nie pisał o zostawieniu go i rozwodzie, tylko o czasowym odseparowaniu.
może bez sensu
ale przeniosę to na grunt inny, są drogi sa przepisy, jedni ich bardzo przestrzegają, drudzy trochę naginają, są znaki STOP, nie ktorzy też to daleko mają i pędzą dalej
ale próg zwalniający już chyba jest odpowiednia przeszkodą, znakiem, refleksją
jeśli wszystkie te narzędzia zawodzą to chyba o czymś świadczy, ale jesli człowiek gdzies po srodku krąży, to chyba nie jest żle jeszcze, kwestia jak druga strona to odbiera,
ale nie czarujmy się, od ilu lat przemoc jest tak pietnowana w tym kraju,
pamietam jeszcze szkole podstawową, gdzie nauczycielka nei radząc sobie z klasą, miała specjalny sprzet do bicia, po np rękach,
i brała najbardziej rozbrykanego i na oczach klasy, go poniżała, miał "twardą skurę" splywalo to po nim, nie to sierota do dziś z niego,
nie pochwalam przemocy, bo sam nie chciałbym być jej ofiarą, nic jej nie tłumaczy, czy to ojciec, matka, brat, kto kolwiek,
ala chyba wiecie, brak rozmowy brak tych znaków, brak reguł lub godzenie się na chore reguły tylko i wyłącznie pozwala im egzystować, nasilać się
każdy coś świadomie lub nie z domu wyniósł,
jeśli to naprawdę odstaje od aktualnych standardów, no to wiadomo, co, leczyć, karać, rozwodzić się, separować, itd itp
ale jeśli jakiś dialog jest, to szkoda górno lotnych tekstów puszczać, straszyć, zakazywać, bo dla mnie to jest tylko i wyłącznie zachowywanie się na podobnym poziomie, to nic nie wnosi,
to pogrąża,
dwa lata temu przez pewnie miesiac, prawie cale to forum przeczytałem, wszystkie wątki, sam jakis miałem,
ale patrze wstecz i widze tylko pozytywne zmiany, na złe nalecialości nie zwracam uwagi, bo wiem co chce od życia, tylko ciężko to idzie, ale ja wtedy tak dziś wiem że łatwo nie będzie
separacja ojca od dziecka, to chyba zły pomysł, bo rozmowa jest,
ale nei wiem moz esie myle jako facet, pozwolić mężowi samemu do tego dojść właśnie dając mu możliwość pobycia z córką, ale bez jakichs uwag, czy zle czy dobrze, zoabczys zpo córce czy to zle czy nie
a wydaje mi sie opieram sie tylko na wlasnym doswiadczeniu i obserwacji,
ze robienie czegos pod publiczke, bo tak to moze wygladać, nic nie wniesie na dluższą metę
inteligentne poddanie pomysłu, i zostawienie ich z tym, w tym czasie, nie wiem shoping
coś dla siebie,
tylko nie że wasz swiat do góry nogami, bo to też nic nie pomaga, zaraz mąż się oburzy ze zmeczony a tu obowiazki itd itp
moze wlasnie proba z corka zeby tate do czegos namówiła, ale wszsytko tak zeby sie oboje nie czuli wkrecani, na sile
facet sie moze dowartosciuje bo corka cos od niego bedzie chcial a on sie bedzie mogl wykazac, a przy tym i relacje sie poprawi miedzy nimi,
i ty bedziesz pozotywniej do tego nastawiona
z tymi zaplatami od dzieci kiedys tam do rodzicow, do konca nie wierze, przeciez musi byc bardzo zle zeby dostac z powrotem wielkie zlo
i wydaje mi si ze patrzenie przez niektorych ludzi na zycie tylko przez pryzmat zlych rzeczy emocji, a nie dostrzeganie tych ktore jednak sa pozytywne, bo pewnie gdyby same negatywne
to kolezanka by nie napisala tu, i nie szukala jakiejs odpowiedzi, bo by pisala w innym dziale "mąż mnie maltretuje psychicznie a corke psychicznie i fizycznie, juz nie moge, pomożcie" np
no chyba ze kategorzycznie mowi albo ja albo corka, albo sie wyprowadzam, to wiadomo wtedy co niech idzie wroci szybko
na 99 procent
mąż pewnie ma swoje racje, może zły sposób wybrał na to żebyś stanęła po jego stronie, w tym temacie, ale może właśnie jakieś zagrożenie dostrzega w związku z tym że ty i córka jedno a on jakby drugie,
powtarzam w razie w
przemocy nie popieram
akcje typu wspolne ich dzialanie w ogrodzie jeśli dobrze zrozumiałem, na pewno nie zaszkodzą,
ja z mojej strony byłem przez chiwle postawiony przez zone w takiej sytuacji, ze moje slowo nie bylo wazne, moje dzieci tylko i wylacznie sluchaly, zony, noo i wkurzalo to czlowieka mocno,
kombinowalem prezentami, jakimis gadzetami, de facto przekupic je, skutek odwrotny
teraz dzieci sluchaja w sensie, ze wiedza ze ja to tata i na co moga sobie ze man pozwolic, i mama to mama i z nia inna bajka,
pomogly wspolne wypady, wspolne jakies prace, ale pomogly dopiero jak dzieci byly tylko ze mna, i nie stresowaly sie tym ze mama w kazdej chwili bedzie ich prostowac
i mamy takie nie pisane zasady ![]()
jest mam uwazamy, sa ze mna pozwalam im na wiecej, w sensie bardziej sie wydurniaja, bardziej szaleja, moga wiecej, oczywiscie tez w ramach pewnych barier
milego dzionka powodzenia,
dziś piekna pogoda rowerek rodzinnie jak zwykle po pracy, z zona czy bez ważne ze z dziećmi, dziś nauka jazdy na jednym kółku, oczywiści mama na to zgody nie wyraża, hmm sama nie umie pewnie ![]()
Myślałam raczej od takiego odseparowania w momentach, kiedy zaczynają się spięcia.
Ogólnie fajnym pomysłem byłoby pogadanie i ''nowa kartka'', czyli zaczynamy relację od nowa, bez wypominania, co było kiedyś.
Odniosłam wrażenie, że ojciec nie bardzo za córką przepada, uważa ją za głupią - niech ona ze swojej strony mu udowodni, że ma pasję, że potrafi zrobić to i to. A on niech to doceni. Muszą współpracować. Moim zdaniem rodzic (jako, że starszy i teoretycznie mądrzejszy) powinien ZAWSZE pierwszy wyciągnąć rękę do dziecka. Niech mąż zabierze córkę do kina, na lody. Niech przełamią lody. Niech jej okaże serce. Niech ją przytuli. To ZAWSZE działa. Jeżeli on pokaże, że ją kocha, to ona automatycznie nabierze ufności, postara się.
może bez sensu
ale przeniosę to na grunt inny, są drogi sa przepisy, jedni ich bardzo przestrzegają, drudzy trochę naginają, są znaki STOP, nie ktorzy też to daleko mają i pędzą dalej
ale próg zwalniający już chyba jest odpowiednia przeszkodą, znakiem, refleksjąjeśli wszystkie te narzędzia zawodzą to chyba o czymś świadczy, ale jesli człowiek gdzies po srodku krąży, to chyba nie jest żle jeszcze, kwestia jak druga strona to odbiera,
ale nie czarujmy się, od ilu lat przemoc jest tak pietnowana w tym kraju,
pamietam jeszcze szkole podstawową, gdzie nauczycielka nei radząc sobie z klasą, miała specjalny sprzet do bicia, po np rękach,
i brała najbardziej rozbrykanego i na oczach klasy, go poniżała, miał "twardą skurę" splywalo to po nim, nie to sierota do dziś z niego,
nie pochwalam przemocy, bo sam nie chciałbym być jej ofiarą, nic jej nie tłumaczy, czy to ojciec, matka, brat, kto kolwiek,
ala chyba wiecie, brak rozmowy brak tych znaków, brak reguł lub godzenie się na chore reguły tylko i wyłącznie pozwala im egzystować, nasilać się
każdy coś świadomie lub nie z domu wyniósł,
jeśli to naprawdę odstaje od aktualnych standardów, no to wiadomo, co, leczyć, karać, rozwodzić się, separować, itd itp
ale jeśli jakiś dialog jest, to szkoda górno lotnych tekstów puszczać, straszyć, zakazywać, bo dla mnie to jest tylko i wyłącznie zachowywanie się na podobnym poziomie, to nic nie wnosi,
to pogrąża,
dwa lata temu przez pewnie miesiac, prawie cale to forum przeczytałem, wszystkie wątki, sam jakis miałem,
ale patrze wstecz i widze tylko pozytywne zmiany, na złe nalecialości nie zwracam uwagi, bo wiem co chce od życia, tylko ciężko to idzie, ale ja wtedy tak dziś wiem że łatwo nie będzieseparacja ojca od dziecka, to chyba zły pomysł, bo rozmowa jest,
ale nei wiem moz esie myle jako facet, pozwolić mężowi samemu do tego dojść właśnie dając mu możliwość pobycia z córką, ale bez jakichs uwag, czy zle czy dobrze, zoabczys zpo córce czy to zle czy nie
a wydaje mi sie opieram sie tylko na wlasnym doswiadczeniu i obserwacji,
ze robienie czegos pod publiczke, bo tak to moze wygladać, nic nie wniesie na dluższą metęinteligentne poddanie pomysłu, i zostawienie ich z tym, w tym czasie, nie wiem shoping
coś dla siebie,
tylko nie że wasz swiat do góry nogami, bo to też nic nie pomaga, zaraz mąż się oburzy ze zmeczony a tu obowiazki itd itp
moze wlasnie proba z corka zeby tate do czegos namówiła, ale wszsytko tak zeby sie oboje nie czuli wkrecani, na sile
facet sie moze dowartosciuje bo corka cos od niego bedzie chcial a on sie bedzie mogl wykazac, a przy tym i relacje sie poprawi miedzy nimi,
i ty bedziesz pozotywniej do tego nastawionaz tymi zaplatami od dzieci kiedys tam do rodzicow, do konca nie wierze, przeciez musi byc bardzo zle zeby dostac z powrotem wielkie zlo
i wydaje mi si ze patrzenie przez niektorych ludzi na zycie tylko przez pryzmat zlych rzeczy emocji, a nie dostrzeganie tych ktore jednak sa pozytywne, bo pewnie gdyby same negatywne
to kolezanka by nie napisala tu, i nie szukala jakiejs odpowiedzi, bo by pisala w innym dziale "mąż mnie maltretuje psychicznie a corke psychicznie i fizycznie, juz nie moge, pomożcie" np
no chyba ze kategorzycznie mowi albo ja albo corka, albo sie wyprowadzam, to wiadomo wtedy co niech idzie wroci szybkona 99 procent
mąż pewnie ma swoje racje, może zły sposób wybrał na to żebyś stanęła po jego stronie, w tym temacie, ale może właśnie jakieś zagrożenie dostrzega w związku z tym że ty i córka jedno a on jakby drugie,
powtarzam w razie w
przemocy nie popieramakcje typu wspolne ich dzialanie w ogrodzie jeśli dobrze zrozumiałem, na pewno nie zaszkodzą,
ja z mojej strony byłem przez chiwle postawiony przez zone w takiej sytuacji, ze moje slowo nie bylo wazne, moje dzieci tylko i wylacznie sluchaly, zony, noo i wkurzalo to czlowieka mocno,
kombinowalem prezentami, jakimis gadzetami, de facto przekupic je, skutek odwrotny
teraz dzieci sluchaja w sensie, ze wiedza ze ja to tata i na co moga sobie ze man pozwolic, i mama to mama i z nia inna bajka,pomogly wspolne wypady, wspolne jakies prace, ale pomogly dopiero jak dzieci byly tylko ze mna, i nie stresowaly sie tym ze mama w kazdej chwili bedzie ich prostowac
i mamy takie nie pisane zasady
jest mam uwazamy, sa ze mna pozwalam im na wiecej, w sensie bardziej sie wydurniaja, bardziej szaleja, moga wiecej, oczywiscie tez w ramach pewnych bariermilego dzionka powodzenia,
dziś piekna pogoda rowerek rodzinnie jak zwykle po pracy, z zona czy bez ważne ze z dziećmi, dziś nauka jazdy na jednym kółku, oczywiści mama na to zgody nie wyraża, hmm sama nie umie pewnie
Ja też, uczyłam się tego że mężowi trzeba zaufać, w sensie że jak np. syn jest tylko pod jego opieką, to nic mu się nie stanie i teraz gdy są razem w garażu i robią coś przy samochodzie, co syn uwielbia wręcz, nie latam tam co chwilę, nie zaglądam pod byle pretekstem i nie powtarzam w koło "uważaj, nie wpadnij do kanału, nie skalecz się czymś itp.).
Przerabialiśmy to...
Ja zrozumiałam, dałam dziecku trochę luzu.
Boże jak sobie przypomnę jak syn uczył się jeździć na rowerze na dwóch kołach, z mężem się uczył, ja to chyba tylko przeszkadzałam tekstami; "tylko kask.. pamiętaj", "może nie od razu na chodniku, bo jak upadnie to zedrze kolano, może na trawie".
Kurcze śmieszna byłam.
Choć i tak są sytuacje, gdzie mąż uważa mnie za nadopiekuńczą.
No , ale faceci nie myślą o tym że jak np. dziecko jest spocone bo grało w piłkę, ma mokrą bluzkę a pogoda się zmienia bo zaczął padać deszcz to trzeba mu kazać się przebrać. Tu usprawiedliwiam trochę Twoją żonę... :-)
tenniedobry2 napisał/a:może bez sensu
ale przeniosę to na grunt inny, są drogi sa przepisy, jedni ich bardzo przestrzegają, drudzy trochę naginają, są znaki STOP, nie ktorzy też to daleko mają i pędzą dalej
ale próg zwalniający już chyba jest odpowiednia przeszkodą, znakiem, refleksjąjeśli wszystkie te narzędzia zawodzą to chyba o czymś świadczy, ale jesli człowiek gdzies po srodku krąży, to chyba nie jest żle jeszcze, kwestia jak druga strona to odbiera,
ale nie czarujmy się, od ilu lat przemoc jest tak pietnowana w tym kraju,
pamietam jeszcze szkole podstawową, gdzie nauczycielka nei radząc sobie z klasą, miała specjalny sprzet do bicia, po np rękach,
i brała najbardziej rozbrykanego i na oczach klasy, go poniżała, miał "twardą skurę" splywalo to po nim, nie to sierota do dziś z niego,
nie pochwalam przemocy, bo sam nie chciałbym być jej ofiarą, nic jej nie tłumaczy, czy to ojciec, matka, brat, kto kolwiek,
ala chyba wiecie, brak rozmowy brak tych znaków, brak reguł lub godzenie się na chore reguły tylko i wyłącznie pozwala im egzystować, nasilać się
każdy coś świadomie lub nie z domu wyniósł,
jeśli to naprawdę odstaje od aktualnych standardów, no to wiadomo, co, leczyć, karać, rozwodzić się, separować, itd itp
ale jeśli jakiś dialog jest, to szkoda górno lotnych tekstów puszczać, straszyć, zakazywać, bo dla mnie to jest tylko i wyłącznie zachowywanie się na podobnym poziomie, to nic nie wnosi,
to pogrąża,
dwa lata temu przez pewnie miesiac, prawie cale to forum przeczytałem, wszystkie wątki, sam jakis miałem,
ale patrze wstecz i widze tylko pozytywne zmiany, na złe nalecialości nie zwracam uwagi, bo wiem co chce od życia, tylko ciężko to idzie, ale ja wtedy tak dziś wiem że łatwo nie będzieseparacja ojca od dziecka, to chyba zły pomysł, bo rozmowa jest,
ale nei wiem moz esie myle jako facet, pozwolić mężowi samemu do tego dojść właśnie dając mu możliwość pobycia z córką, ale bez jakichs uwag, czy zle czy dobrze, zoabczys zpo córce czy to zle czy nie
a wydaje mi sie opieram sie tylko na wlasnym doswiadczeniu i obserwacji,
ze robienie czegos pod publiczke, bo tak to moze wygladać, nic nie wniesie na dluższą metęinteligentne poddanie pomysłu, i zostawienie ich z tym, w tym czasie, nie wiem shoping
coś dla siebie,
tylko nie że wasz swiat do góry nogami, bo to też nic nie pomaga, zaraz mąż się oburzy ze zmeczony a tu obowiazki itd itp
moze wlasnie proba z corka zeby tate do czegos namówiła, ale wszsytko tak zeby sie oboje nie czuli wkrecani, na sile
facet sie moze dowartosciuje bo corka cos od niego bedzie chcial a on sie bedzie mogl wykazac, a przy tym i relacje sie poprawi miedzy nimi,
i ty bedziesz pozotywniej do tego nastawionaz tymi zaplatami od dzieci kiedys tam do rodzicow, do konca nie wierze, przeciez musi byc bardzo zle zeby dostac z powrotem wielkie zlo
i wydaje mi si ze patrzenie przez niektorych ludzi na zycie tylko przez pryzmat zlych rzeczy emocji, a nie dostrzeganie tych ktore jednak sa pozytywne, bo pewnie gdyby same negatywne
to kolezanka by nie napisala tu, i nie szukala jakiejs odpowiedzi, bo by pisala w innym dziale "mąż mnie maltretuje psychicznie a corke psychicznie i fizycznie, juz nie moge, pomożcie" np
no chyba ze kategorzycznie mowi albo ja albo corka, albo sie wyprowadzam, to wiadomo wtedy co niech idzie wroci szybkona 99 procent
mąż pewnie ma swoje racje, może zły sposób wybrał na to żebyś stanęła po jego stronie, w tym temacie, ale może właśnie jakieś zagrożenie dostrzega w związku z tym że ty i córka jedno a on jakby drugie,
powtarzam w razie w
przemocy nie popieramakcje typu wspolne ich dzialanie w ogrodzie jeśli dobrze zrozumiałem, na pewno nie zaszkodzą,
ja z mojej strony byłem przez chiwle postawiony przez zone w takiej sytuacji, ze moje slowo nie bylo wazne, moje dzieci tylko i wylacznie sluchaly, zony, noo i wkurzalo to czlowieka mocno,
kombinowalem prezentami, jakimis gadzetami, de facto przekupic je, skutek odwrotny
teraz dzieci sluchaja w sensie, ze wiedza ze ja to tata i na co moga sobie ze man pozwolic, i mama to mama i z nia inna bajka,pomogly wspolne wypady, wspolne jakies prace, ale pomogly dopiero jak dzieci byly tylko ze mna, i nie stresowaly sie tym ze mama w kazdej chwili bedzie ich prostowac
i mamy takie nie pisane zasady
jest mam uwazamy, sa ze mna pozwalam im na wiecej, w sensie bardziej sie wydurniaja, bardziej szaleja, moga wiecej, oczywiscie tez w ramach pewnych bariermilego dzionka powodzenia,
dziś piekna pogoda rowerek rodzinnie jak zwykle po pracy, z zona czy bez ważne ze z dziećmi, dziś nauka jazdy na jednym kółku, oczywiści mama na to zgody nie wyraża, hmm sama nie umie pewnieJa też, uczyłam się tego że mężowi trzeba zaufać, w sensie że jak np. syn jest tylko pod jego opieką, to nic mu się nie stanie i teraz gdy są razem w garażu i robią coś przy samochodzie, co syn uwielbia wręcz, nie latam tam co chwilę, nie zaglądam pod byle pretekstem i nie powtarzam w koło "uważaj, nie wpadnij do kanału, nie skalecz się czymś itp.).
Przerabialiśmy to...
Ja zrozumiałam, dałam dziecku trochę luzu.
Boże jak sobie przypomnę jak syn uczył się jeździć na rowerze na dwóch kołach, z mężem się uczył, ja to chyba tylko przeszkadzałam tekstami; "tylko kask.. pamiętaj", "może nie od razu na chodniku, bo jak upadnie to zedrze kolano, może na trawie".
Kurcze śmieszna byłam.Choć i tak są sytuacje, gdzie mąż uważa mnie za nadopiekuńczą.
No , ale faceci nie myślą o tym że jak np. dziecko jest spocone bo grało w piłkę, ma mokrą bluzkę a pogoda się zmienia bo zaczął padać deszcz to trzeba mu kazać się przebrać. Tu usprawiedliwiam trochę Twoją żonę... :-)
dobra dobra
mam dwie corki, nie bój żaby ![]()
mam 5 rodzenstwa, gwarantuje ze dzieci kilka dni bez żony, nie raz nie w tym wieku spokojnie ogarniałem
to już przesadne jest, bo ogólnie lubię normalnie lubie w ciepły dzień mieć mokrą koszulkę, maly bylem najwieksza frajda w deszczu grać w pile, oj jakie czasy masakra sie przypomnialy
i jakos nie choruję nie chorowałem, byłem mały szybko sie zachartowałem, naprawde rzadko choruje,
a żona na siebie chucha dmucha i co chwile jakaś chora przeważnie jesien
także nie wiem co lepsze ![]()
poza tym najszybciej, sie nauczyłem jak sam się sparzyłem, jak sam zmarzłem, ukłułem, itd itp
wiec ostrzeganie kogos przed czyms co sie samemu poznało, wielokrotne, wydaj esie mi troche nie bardzo edukacyjnym zajeciem, dla dziecka, wiadomo nie mowie nie wiem nie skacz z mostu, nie wskakuj w ziemie do rzeki
to tak na wszelki wypadek
wiórka.ck napisał/a:tenniedobry2 napisał/a:może bez sensu
ale przeniosę to na grunt inny, są drogi sa przepisy, jedni ich bardzo przestrzegają, drudzy trochę naginają, są znaki STOP, nie ktorzy też to daleko mają i pędzą dalej
ale próg zwalniający już chyba jest odpowiednia przeszkodą, znakiem, refleksjąjeśli wszystkie te narzędzia zawodzą to chyba o czymś świadczy, ale jesli człowiek gdzies po srodku krąży, to chyba nie jest żle jeszcze, kwestia jak druga strona to odbiera,
ale nie czarujmy się, od ilu lat przemoc jest tak pietnowana w tym kraju,
pamietam jeszcze szkole podstawową, gdzie nauczycielka nei radząc sobie z klasą, miała specjalny sprzet do bicia, po np rękach,
i brała najbardziej rozbrykanego i na oczach klasy, go poniżała, miał "twardą skurę" splywalo to po nim, nie to sierota do dziś z niego,
nie pochwalam przemocy, bo sam nie chciałbym być jej ofiarą, nic jej nie tłumaczy, czy to ojciec, matka, brat, kto kolwiek,
ala chyba wiecie, brak rozmowy brak tych znaków, brak reguł lub godzenie się na chore reguły tylko i wyłącznie pozwala im egzystować, nasilać się
każdy coś świadomie lub nie z domu wyniósł,
jeśli to naprawdę odstaje od aktualnych standardów, no to wiadomo, co, leczyć, karać, rozwodzić się, separować, itd itp
ale jeśli jakiś dialog jest, to szkoda górno lotnych tekstów puszczać, straszyć, zakazywać, bo dla mnie to jest tylko i wyłącznie zachowywanie się na podobnym poziomie, to nic nie wnosi,
to pogrąża,
dwa lata temu przez pewnie miesiac, prawie cale to forum przeczytałem, wszystkie wątki, sam jakis miałem,
ale patrze wstecz i widze tylko pozytywne zmiany, na złe nalecialości nie zwracam uwagi, bo wiem co chce od życia, tylko ciężko to idzie, ale ja wtedy tak dziś wiem że łatwo nie będzieseparacja ojca od dziecka, to chyba zły pomysł, bo rozmowa jest,
ale nei wiem moz esie myle jako facet, pozwolić mężowi samemu do tego dojść właśnie dając mu możliwość pobycia z córką, ale bez jakichs uwag, czy zle czy dobrze, zoabczys zpo córce czy to zle czy nie
a wydaje mi sie opieram sie tylko na wlasnym doswiadczeniu i obserwacji,
ze robienie czegos pod publiczke, bo tak to moze wygladać, nic nie wniesie na dluższą metęinteligentne poddanie pomysłu, i zostawienie ich z tym, w tym czasie, nie wiem shoping
coś dla siebie,
tylko nie że wasz swiat do góry nogami, bo to też nic nie pomaga, zaraz mąż się oburzy ze zmeczony a tu obowiazki itd itp
moze wlasnie proba z corka zeby tate do czegos namówiła, ale wszsytko tak zeby sie oboje nie czuli wkrecani, na sile
facet sie moze dowartosciuje bo corka cos od niego bedzie chcial a on sie bedzie mogl wykazac, a przy tym i relacje sie poprawi miedzy nimi,
i ty bedziesz pozotywniej do tego nastawionaz tymi zaplatami od dzieci kiedys tam do rodzicow, do konca nie wierze, przeciez musi byc bardzo zle zeby dostac z powrotem wielkie zlo
i wydaje mi si ze patrzenie przez niektorych ludzi na zycie tylko przez pryzmat zlych rzeczy emocji, a nie dostrzeganie tych ktore jednak sa pozytywne, bo pewnie gdyby same negatywne
to kolezanka by nie napisala tu, i nie szukala jakiejs odpowiedzi, bo by pisala w innym dziale "mąż mnie maltretuje psychicznie a corke psychicznie i fizycznie, juz nie moge, pomożcie" np
no chyba ze kategorzycznie mowi albo ja albo corka, albo sie wyprowadzam, to wiadomo wtedy co niech idzie wroci szybkona 99 procent
mąż pewnie ma swoje racje, może zły sposób wybrał na to żebyś stanęła po jego stronie, w tym temacie, ale może właśnie jakieś zagrożenie dostrzega w związku z tym że ty i córka jedno a on jakby drugie,
powtarzam w razie w
przemocy nie popieramakcje typu wspolne ich dzialanie w ogrodzie jeśli dobrze zrozumiałem, na pewno nie zaszkodzą,
ja z mojej strony byłem przez chiwle postawiony przez zone w takiej sytuacji, ze moje slowo nie bylo wazne, moje dzieci tylko i wylacznie sluchaly, zony, noo i wkurzalo to czlowieka mocno,
kombinowalem prezentami, jakimis gadzetami, de facto przekupic je, skutek odwrotny
teraz dzieci sluchaja w sensie, ze wiedza ze ja to tata i na co moga sobie ze man pozwolic, i mama to mama i z nia inna bajka,pomogly wspolne wypady, wspolne jakies prace, ale pomogly dopiero jak dzieci byly tylko ze mna, i nie stresowaly sie tym ze mama w kazdej chwili bedzie ich prostowac
i mamy takie nie pisane zasady
jest mam uwazamy, sa ze mna pozwalam im na wiecej, w sensie bardziej sie wydurniaja, bardziej szaleja, moga wiecej, oczywiscie tez w ramach pewnych bariermilego dzionka powodzenia,
dziś piekna pogoda rowerek rodzinnie jak zwykle po pracy, z zona czy bez ważne ze z dziećmi, dziś nauka jazdy na jednym kółku, oczywiści mama na to zgody nie wyraża, hmm sama nie umie pewnieJa też, uczyłam się tego że mężowi trzeba zaufać, w sensie że jak np. syn jest tylko pod jego opieką, to nic mu się nie stanie i teraz gdy są razem w garażu i robią coś przy samochodzie, co syn uwielbia wręcz, nie latam tam co chwilę, nie zaglądam pod byle pretekstem i nie powtarzam w koło "uważaj, nie wpadnij do kanału, nie skalecz się czymś itp.).
Przerabialiśmy to...
Ja zrozumiałam, dałam dziecku trochę luzu.
Boże jak sobie przypomnę jak syn uczył się jeździć na rowerze na dwóch kołach, z mężem się uczył, ja to chyba tylko przeszkadzałam tekstami; "tylko kask.. pamiętaj", "może nie od razu na chodniku, bo jak upadnie to zedrze kolano, może na trawie".
Kurcze śmieszna byłam.Choć i tak są sytuacje, gdzie mąż uważa mnie za nadopiekuńczą.
No , ale faceci nie myślą o tym że jak np. dziecko jest spocone bo grało w piłkę, ma mokrą bluzkę a pogoda się zmienia bo zaczął padać deszcz to trzeba mu kazać się przebrać. Tu usprawiedliwiam trochę Twoją żonę... :-)dobra dobra
mam dwie corki, nie bój żaby
mam 5 rodzenstwa, gwarantuje ze dzieci kilka dni bez żony, nie raz nie w tym wieku spokojnie ogarniałemto już przesadne jest, bo ogólnie lubię normalnie lubie w ciepły dzień mieć mokrą koszulkę, maly bylem najwieksza frajda w deszczu grać w pile, oj jakie czasy masakra sie przypomnialy
i jakos nie choruję nie chorowałem, byłem mały szybko sie zachartowałem, naprawde rzadko choruje,
a żona na siebie chucha dmucha i co chwile jakaś chora przeważnie jesientakże nie wiem co lepsze
poza tym najszybciej, sie nauczyłem jak sam się sparzyłem, jak sam zmarzłem, ukłułem, itd itp
wiec ostrzeganie kogos przed czyms co sie samemu poznało, wielokrotne, wydaj esie mi troche nie bardzo edukacyjnym zajeciem, dla dziecka, wiadomo nie mowie nie wiem nie skacz z mostu, nie wskakuj w ziemie do rzeki
to tak na wszelki wypadek
No ja też należę do kobiet "chucha dmucha", czasem z tym walczę, szczególnie wtedy gdy pediatra moich dzieci(dobry znajomy),
ze mnie "się zbija", i ja sobie wtedy myślę, kurde ma rację. Kiedyś zapytałam pediatry na jaki czas dziecko może chodzić do sauny,
odpowiedział mi żeby zacząć od 10 minut, a ja na to "doktorze, nie chyba to za długo", a on mi na to "no to niech wejdzie i wyjdzie, będzie akurat". Umiem się z siebie śmiać ha ha ha
Spokojnego dnia, bez napięć..
Spokojnego dnia życzę, bez napięć
Witam wszystkich,
jestem tutaj pierwszy raz, szkoda tylko że w tak podłym nastroju.
Jestem mężatką od 15 lat, kocham mojego męża(choć tak naprawdę to nie wiem już za co), mamy córkę i syna.
Największym problemem dla mnie w tej chwili jest praktycznie zerowy kontakt naszej córki(15 lat) z moim mężem.
Problem istnieje już od dawna, mąż nie szanuje córki, wyzwiska są na porządku dziennym, kiedy zostanie przez nią
"zdenerwowany" potrafi ją również nawet kopnąć i pchnąć. Długo by o tym wszystkim pisać....
Ale dziś to już przeszedł samego siebie. Może ktoś spojrzy na to bezstronnie i oceni czy mam rację bo wydaje mi się
że mój mąż to już potrzebuje pomocy psychiatry. Otóż po kolejnej awanturze dotyczącej jak zwykle tego że córka nic nie
robi w domu(nie sprząta itp.), nic nie potrafi i tak dalej powiedział mi że dalej nie będzie tego tolerował i albo córka będzie
mieszkać w naszym domu albo on. Wykrzyczał że mam tydzień na to aby córka się zmieniła, jeśli nie to ma ona iść mieszkać do
babci albo on się wyprowadzi. Dodam że z córką naprawdę nie ma większych problemów, bardzo dobrze się uczy, tylko w domu jest
taka niezorganizowana, robi wszystko chaotycznie, jest leniem do prac domowych(może to moja wina że dużo rzeczy robię za nią).Czy mój mąż oszalał i myśli że będę wybierać miedzy nimi, przecież to nie jest normalne...
Czasem myślę że on córki chyba już nie kocha... boże jakie to smutne.
Ja bym dała ultimatum, albo idzie do psychiatry, albo niech się wyprowadza ![]()
wiórka.ck napisał/a:Witam wszystkich,
jestem tutaj pierwszy raz, szkoda tylko że w tak podłym nastroju.
Jestem mężatką od 15 lat, kocham mojego męża(choć tak naprawdę to nie wiem już za co), mamy córkę i syna.
Największym problemem dla mnie w tej chwili jest praktycznie zerowy kontakt naszej córki(15 lat) z moim mężem.
Problem istnieje już od dawna, mąż nie szanuje córki, wyzwiska są na porządku dziennym, kiedy zostanie przez nią
"zdenerwowany" potrafi ją również nawet kopnąć i pchnąć. Długo by o tym wszystkim pisać....
Ale dziś to już przeszedł samego siebie. Może ktoś spojrzy na to bezstronnie i oceni czy mam rację bo wydaje mi się
że mój mąż to już potrzebuje pomocy psychiatry. Otóż po kolejnej awanturze dotyczącej jak zwykle tego że córka nic nie
robi w domu(nie sprząta itp.), nic nie potrafi i tak dalej powiedział mi że dalej nie będzie tego tolerował i albo córka będzie
mieszkać w naszym domu albo on. Wykrzyczał że mam tydzień na to aby córka się zmieniła, jeśli nie to ma ona iść mieszkać do
babci albo on się wyprowadzi. Dodam że z córką naprawdę nie ma większych problemów, bardzo dobrze się uczy, tylko w domu jest
taka niezorganizowana, robi wszystko chaotycznie, jest leniem do prac domowych(może to moja wina że dużo rzeczy robię za nią).Czy mój mąż oszalał i myśli że będę wybierać miedzy nimi, przecież to nie jest normalne...
Czasem myślę że on córki chyba już nie kocha... boże jakie to smutne.Ja bym dała ultimatum, albo idzie do psychiatry, albo niech się wyprowadza
psycholog nie wystarczy ?? ![]()
wysokieobcasy napisał/a:wiórka.ck napisał/a:Witam wszystkich,
jestem tutaj pierwszy raz, szkoda tylko że w tak podłym nastroju.
Jestem mężatką od 15 lat, kocham mojego męża(choć tak naprawdę to nie wiem już za co), mamy córkę i syna.
Największym problemem dla mnie w tej chwili jest praktycznie zerowy kontakt naszej córki(15 lat) z moim mężem.
Problem istnieje już od dawna, mąż nie szanuje córki, wyzwiska są na porządku dziennym, kiedy zostanie przez nią
"zdenerwowany" potrafi ją również nawet kopnąć i pchnąć. Długo by o tym wszystkim pisać....
Ale dziś to już przeszedł samego siebie. Może ktoś spojrzy na to bezstronnie i oceni czy mam rację bo wydaje mi się
że mój mąż to już potrzebuje pomocy psychiatry. Otóż po kolejnej awanturze dotyczącej jak zwykle tego że córka nic nie
robi w domu(nie sprząta itp.), nic nie potrafi i tak dalej powiedział mi że dalej nie będzie tego tolerował i albo córka będzie
mieszkać w naszym domu albo on. Wykrzyczał że mam tydzień na to aby córka się zmieniła, jeśli nie to ma ona iść mieszkać do
babci albo on się wyprowadzi. Dodam że z córką naprawdę nie ma większych problemów, bardzo dobrze się uczy, tylko w domu jest
taka niezorganizowana, robi wszystko chaotycznie, jest leniem do prac domowych(może to moja wina że dużo rzeczy robię za nią).Czy mój mąż oszalał i myśli że będę wybierać miedzy nimi, przecież to nie jest normalne...
Czasem myślę że on córki chyba już nie kocha... boże jakie to smutne.Ja bym dała ultimatum, albo idzie do psychiatry, albo niech się wyprowadza
psycholog nie wystarczy ??
Ja uważam, że na razie wystarczy.
Mam już namiary na trzy panie psycholog, polecane mi,
teraz kwestia wyboru, aby nie skłócić bardziej rodziny...żart( to taka refleksja która mi przyszła do głowy po przeczytaniu wątku o terapiach małżeńskich dziś na tym forum). Bo widać są psycholodzy i "psycholodzy".
Ta
wiórka.ck napisał/a:Witam wszystkich,
jestem tutaj pierwszy raz, szkoda tylko że w tak podłym nastroju.
Jestem mężatką od 15 lat, kocham mojego męża(choć tak naprawdę to nie wiem już za co), mamy córkę i syna.
Największym problemem dla mnie w tej chwili jest praktycznie zerowy kontakt naszej córki(15 lat) z moim mężem.
Problem istnieje już od dawna, mąż nie szanuje córki, wyzwiska są na porządku dziennym, kiedy zostanie przez nią
"zdenerwowany" potrafi ją również nawet kopnąć i pchnąć. Długo by o tym wszystkim pisać....
Ale dziś to już przeszedł samego siebie. Może ktoś spojrzy na to bezstronnie i oceni czy mam rację bo wydaje mi się
że mój mąż to już potrzebuje pomocy psychiatry. Otóż po kolejnej awanturze dotyczącej jak zwykle tego że córka nic nie
robi w domu(nie sprząta itp.), nic nie potrafi i tak dalej powiedział mi że dalej nie będzie tego tolerował i albo córka będzie
mieszkać w naszym domu albo on. Wykrzyczał że mam tydzień na to aby córka się zmieniła, jeśli nie to ma ona iść mieszkać do
babci albo on się wyprowadzi. Dodam że z córką naprawdę nie ma większych problemów, bardzo dobrze się uczy, tylko w domu jest
taka niezorganizowana, robi wszystko chaotycznie, jest leniem do prac domowych(może to moja wina że dużo rzeczy robię za nią).Czy mój mąż oszalał i myśli że będę wybierać miedzy nimi, przecież to nie jest normalne...
Czasem myślę że on córki chyba już nie kocha... boże jakie to smutne.Ja bym dała ultimatum, albo idzie do psychiatry, albo niech się wyprowadza
"Wybierz się z mężem i córką do psychologa. On umówi was na rozmowy i rozwiążecie ten problem wink To serio pomaga !!
Wszystko da sie wyjaśnić rozmową, nie trzeba używać siły. Jeszcze możecie stać się kochającą rodziną wink)"
Twoje to są słowa... na 1 stronie postu
Na pierwszej stronie tematu oczywiście nie postu.
cisza po burzy ?? ![]()
czy się poddałaś
cisza po burzy ??
czy się poddałaś
Nie , nie poddałam się ![]()
Trafiłeś dosłownie
u nas przeszła taka buuurza, że kurde całe popołudnie sprzątanie po niej na podwórku, dopiero teraz luknełam
na forum, ale w moim temacie się nic nie dzieje widzę, oprócz tego że Ty napisałeś, co bardzo miłe jest ![]()
U mnie w domu wszystko jak najbardziej ok, zaraz lukne co u Ciebie, aż się boję...
Ja bym dała ultimatum, albo idzie do psychiatry, albo niech się wyprowadza
Ultimatum? Jako kto? Taka niewinna forma wypowiedzenia wojny domowej?
Wet za wet i na ostro, czyli jak z igły zrobić widły?
P.S. Po co kopiujecie całe posty, skoro odpowiadacie na wybrany fragment?
wysokieobcasy napisał/a:Ja bym dała ultimatum, albo idzie do psychiatry, albo niech się wyprowadza
Ultimatum? Jako kto? Taka niewinna forma wypowiedzenia wojny domowej?
Wet za wet i na ostro, czyli jak z igły zrobić widły?
P.S. Po co kopiujecie całe posty, skoro odpowiadacie na wybrany fragment?
no popieram kolege, dokładnie to przechodzę,
jest jedno pewne spokój człowieka tylko i wyłącznie ratuje,
i uważam że to jest kulturalny sposób na pokazanie tego kto jednak jest kim w związku,
nie odczuwam w tym "pantofla" wręcz przeciwnie, tylko słabi ludzie wchodzą na tryb "zło" wmawiając normalnym że to ich wina :]
pozdr
Wiórka do cholery czy ona nie jest jego dzieckiem
.
Nie rozumiem jak można nie kochać własnego dziecka.
Nie ma ideałów i każdy ma jakieś ale.
Czy Twoj mąż to istny ideał, wzorzec ?
Ja na Twoim miejscu wybrałbym córkę a mężowi dał walizkę.
Ma to co spłodził i chyba też uczestniczył w jej wychowaniu.
Więc niech weźmie odpowiedzialność za nią na klatę.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » MÓJ MĄŻ KARZE MI WYBIERAĆ MIĘDZY NASZĄ CÓRKĄ A NIM...
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026