Filuniaa napisał/a:Jeśli chodzi o dowody to mogłabym w każdej chwili znowu się z nim spotkać i zdobyć jakiś niezbity dowód tylko jaki? nagrać rozmowę z nim ? namówić go na jakieś zdjęcie? co myślicie?
Wolalabym jednak uniknąc spotkania z nim , postanowiłam że się zmienię i że już więcej z nim się nie zobaczę.. To co jej opiszę powinno wystarczyć?Wcale nie czuję się dobrze z tym co zrobiłam, bardzo żałuje.. ale stało się, najważniejsze że jednak to zakończyłam, zmieniłam się.. a on co ? nadal ją zdradza i nic się nie zmienił nie poprawił !!!
Ale za kogo ty się uważasz, skoro go w ten sposób oceniasz i chcesz, by poniósł jakąś tam karę? Myślę, że masz w sobie dużo żalu i złości do niego, czujesz się pokrzywdzona, ale tak naprawdę swoją krzywdę zawdzięczasz sobie i swoim bezmyślnym działaniom, a nie jemu. Wybacz mu, wybacz sobie i idź dalej swoją drogą. Ty nie jesteś od naprawiania świata i zmieniania innych ludzi. Masz uczciwie i dobrze żyć, nie robiąc krzywdy nikomu innemu i sobie oczywiście też nie. Już dość nabroiłaś, a teraz jeszcze chcesz rozwalić życie tamtej dziewczynie.
Wiesz jak to będzie? Ty jej powiesz czy napiszesz, wszystko jedno, ale dowodów na zdradę nie masz. Nie masz zdjęć podczas seksu ani niczego w tym typie. On powie dziewczynie, że byłaś jego przyjaciółką, zwierzał ci się i stąd znasz szczegóły ich życia. A potem ty się wkręciłaś, zakochałaś w nim i w odwecie za to, że cię odrzucił teraz mścisz się kłamiąc, że mieliście romans. Jak myślisz, komu ona uwierzy? Ty wyjdziesz na wariatkę i intrygantkę, a on na biednego misia. A skąd wiesz, czy oni nie mają takiego układu, otwartego związku? Może każde z nich sypia z kim chce, ale z jakichś powodów nadal są razem?
Tak jak napisałam wcześniej, stawiasz siebie w roli sędziego, tudzież mściciela. Twoje łzy nie były dla ciebie żadną karą, tylko naturalną koleją rzeczy. A za czym płakałaś? Z żalu za niespełnionym związkiem i po rozstaniu czy nad sobą, nad swoim brakiem moralności i głupotą? Jeśli to ten pierwszy powód, to niczego cię ta historia nie nauczyła. Nawet nie dociera do ciebie, to co próbuję ci przekazać. Zafiksowałaś się na tym "powiedzieć czy nie" i nie widzisz nic innego, nie masz szerszej perspektywy, nie ogarniasz konsekwencji swoich czynów. Kierujesz się bardzo niskimi pobudkami. Jesteś godna pożałowania.
N prawdę nie widzę nic zlego w powiedzeniu jej,,w tym problem ze nie widzę w tym nic złego. Rozwalę jej życie? to nie ja ale ON to robi.