Byłam kochanką i spotykalam się z facetem przez prawie rok.. Tak wiedziałam że ma kogoś, na początku jak się poznaliśmy chcialam się tylko przyjaźnić, to on zabiegał o mnie .. zakochałam się i głupia liczyłam że może rozstanie się z dziewczyną. Wiedziałam że popełniam błąd ale nie porafiłam z tego zrezygnować ..
Pytalam czy chce zostawić dla mnie dziewczynę zawsze mówił że nie ale też traktował mnie tak jakby był zakochany więc myślałam " a może jednak zmieni zdanie jeśli pokaże mu że jestem taka super .."
Po 10 miesiącach coś we mnie się zmieniło i z dnia na dzień zdecydowałam że to kończę że dłużej tak nie można. Przestałam się z nim spotykać i była to tylko moja decyzja, nawet powiedzial mi " jesli kiedykolwiek zmienisz zdanie odezwij się "
Było mi cięzko na początku ale wiedziałam że dobrze postąpiłam! Już prawie 2 miesiące się nie widujemy a tu nagle odezwał się żeby zapytać co u mnie słychać .. Okazuje się że z narzeczoną ciągle dobrze mu się układa i już zdążył ją zdradzić z inną dziewczyną. Wściekłam się , o to że ja jestem sama i bardzo przeżyłam rozstanie z nim a on tutaj ma narzeczoną zakochaną w nim i jeszcze sobie znalazł kolejną dziewczynę!
Mam ochotę powiedzieć o wszystkim jego narzecznej,, są zaręczeni ale ślub dopiero za rok, mieszkają razem, są razem 4 lata ..chciałabym ją poinformować tylko po to aby dać jemu nauczkę ! a przy okazji dziewczyna się dowie jakim śmieciem jest!
Boję się jednak że ona mi nie uwierzy , albo że już o wszystkim wie i to olewa? bo jak to możliwe że niczego przez tak dlugi czas się nie domyśla . Ale jeśli jej nie powiem ja to nigdy się nie dowie a on ją tak bedzie zdradzal na prawo i lewo!
Może doradzicie mi czy powinnam ją poinformować?