netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

W piekle...

161 odpowiedzi35 447 wyświetleńzałożony przez Betsy80, 26.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 162 ]

66

Odp: W piekle...

Betsy,
Doskonale rozumiem Twoją tęsknotę
Ale
Tamtego męża już nie ma.
Tamtego związku już nie ma.

Jest przy Twoim boku nowy mężczyzna, z wadami i zaletami.
Wasz związek dopiero się rozwija, ale jeśli będziesz stałe myślała o swoim byłym to ten nowy nie ma szansy trafić do Twojego serca. A szkoda, bo wymieniłaś wiele zalet tego nowego smile

67 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-08-30 20:03:53)

Odp: W piekle...

Nie wiem, czy potrafię to oddzielić.. stary-nowy.
Wciąż człapie w tych samych kapciach:)

Ma wiele zalet, wiele wad, jak każdy człowiek.
Nie jestem jednak pewna, czy mogłabym znaleźć swój ideał gdybym nie była z nim.
Patrzę dokoła i każdy facet wydaje mi się gorszy.
Pomimo zdrady.

Mam koleżanki, które nie zostały zdradzone ( lub nic im o tym nie wiadomo).. a mają takich facetów, że się płakać chce.
Leniwi, zaniedbani.. kilku traktuje żony jak głupsze, nie liczą się z ich zdaniem, nie imają się żadnych obowiązków domowych, po pracy przysłowiowy pilot, piwo i tv.
Nie wytrzymałabym dnia z większością z nich.

I jeszcze taka sprawa - martwi mnie przemęczenie mojego męża, jakieś obniżenie nastroju. On sam o tym mówi, że czasem czuje się wypompowany, totalnie bez sił i odpuszcza wiele ważnych rzeczy, mówi, że mu smutno. Oczywiście w tym wszystkim garnie się do mnie. Przyznaje, że psychicznie go ta cała sytuacja wykończyła, że trudno mu sobie z tym poradzić..
Wpadam w lekki popłoch i pytam, czy nie myśli o tamtej.
Puka się w głowę tylko i błaga, żebym mu nie przypominała, ta osoba dla niego nie istnieje.
Nie wiem za bardzo co robić:(
Nie chcę się nad nim rozczulać.. ale chyba chciałabym pomóc.
Tylko jak.. aby nie zrobić z siebie pocieszycielki strapionych.

68

Odp: W piekle...

tak pocieszaj ,że zdradził smile
To jego sumienie!Z czym sobie nie radzi ? Z tym, że nie bierze odpowiedzialności za to co zrobił?
Widzisz że cierpi i chcesz pomóc,ale może to jest chęć pokazania tobie jego przeżywania, żebyś doceniła jego poświęcenie
On pewnie ma ochotę już zapomnieć i żyć w swoich starych kapciach.
To powiedzonko nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki , jak ulał pasuje do tej historii, ale tu rzeka chciałaby zawrócić pod prąd i cofnąć się by nurt płynął jak poprzednio. 
TY nie zawiodłaś , mogły być jakieś przyczyny tego co się wydarzyło(ale o takich rzeczach się rozmawia tzn mówi i słucha)ale to nie ty podjęłaś decyzję o zdradzie ,
a ty ponosisz konsekwencje, musisz z tym żyć, jakoś to przerobić i podjąć decyzję wybaczyć czy odejść (w zawieszeniu szkoda życia). Ty niby coś zdecydowałaś ale nadal rozdrapujesz , to go irytuje moim zdaniem. Ciebie podejrzewam również. Jaka decyzja jest w twoim sercu-pierwsza myśl, bez zagłębiania się w przeszłość, przyszłość.
Jeszcze jedno co to za porównywanie innych mężów, jakie ma to znaczenie.

69 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-30 21:38:38)

Odp: W piekle...
Betsy80 napisał/a:

Wpadam w lekki popłoch i pytam, czy nie myśli o tamtej.
Puka się w głowę tylko i błaga, żebym mu nie przypominała, ta osoba dla niego nie istnieje.
Nie wiem za bardzo co robić:(
Nie chcę się nad nim rozczulać.. ale chyba chciałabym pomóc.
Tylko jak.. aby nie zrobić z siebie pocieszycielki strapionych.

Betsy80, na Boga, nie musisz pocieszać, ale nie przypominaj...

Po co przypominasz i pytasz? Chcesz wywołać obraz i wspomnienie? Chcesz je z przeszłości wciągnąć w teraźniejszość?

Słowo jest formą istnienia. Jedynym miejsce, w którym można powstrzymać zaistnienie idei, jest granica myśli.

To się będzie wlokło za Wami, jak nie zostawicie tego za sobą. Dziś zdrada wydaje się największym złem, póki nie doświadczy się większych. Kiedyś największym złem była wojna i tak samo było, bo kto nie zostawił wojny i okropności obozów koncentracyjnych za sobą, ten doprowadzał się do zniszczenia, jak Tadeusz Borowski.

70 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-08-30 22:07:09)

Odp: W piekle...
Betsy80 napisał/a:

Nie wiem, czy potrafię to oddzielić.. stary-nowy.
Wciąż człapie w tych samych kapciach:)

Ja wiem, że to trudne.- też miewam z tym problem. Ale się staram, bo to moja decyzja, aby oddzielić to, co było od tego, co jest. W konsekwencji nie raz już ugryzłam się w język smile

Betsy80 napisał/a:

I jeszcze taka sprawa - martwi mnie przemęczenie mojego męża, jakieś obniżenie nastroju. On sam o tym mówi, że czasem czuje się wypompowany, totalnie bez sił i odpuszcza wiele ważnych rzeczy, mówi, że mu smutno. Oczywiście w tym wszystkim garnie się do mnie. Przyznaje, że psychicznie go ta cała sytuacja wykończyła, że trudno mu sobie z tym poradzić..
Wpadam w lekki popłoch i pytam, czy nie myśli o tamtej.
Puka się w głowę tylko i błaga, żebym mu nie przypominała, ta osoba dla niego nie istnieje.
Nie wiem za bardzo co robić:(
Nie chcę się nad nim rozczulać.. ale chyba chciałabym pomóc.
Tylko jak.. aby nie zrobić z siebie pocieszycielki strapionych.

Przeginasz z tym pocieszaniem strapionych.
Po prostu postaraj się nie drążyć tematu, dać mu kredyt zaufania.
Odnoszę wrażenie, że w inercji poszukujesz poczucia bezpieczeństwa. Nie pozwalasz mu zapomnieć, że cierpisz. Wiem, sama tak robiłam.
Wiesz kiedy się ocknęłam? Jak pewnego dnia M powiedział, że już obawia się nawet powiedzieć mi komplement. Bo jak on mówił np. że jestem wspaniała i zawsze taka byłam, to ja odpowiadałem, że mu umknęło chyba kilka lat z tego zawsze.
Odpuść trochę Betsy smile Wiem, że czujesz się skrzywdzona, zawiedziona i rozczarowana, ale zamęczysz i siebie, i jego.
Baaardzo Tobie/Wam kibicuję
Pozdrawiam smile

71

Odp: W piekle...

phaya79 - nie radzi sobie z tym, co zrobił. Sam ze sobą nie daje rady. Ale wziął za to pełną odpowiedzialność, to z całą pewnością.
Mój mąż raczej nie z tych, co bierze na litość.
Nie wyżala się jakoś bardzo, po prostu rozmawiamy to i wiemy o swoich emocjach.
Porównuję czasem do innych mężów..tak na zasadzie obserwacji niż aby udowodnić sobie , że mam lepiej.
To oznacza tyle, że pomimo tego wszystkiego ja widzę wiele jego dobrych cech. Naprawdę dobrych. To chyba sprawiedliwe, że je nazywam i zauważam. łatwiej byłoby mi powiedzieć, że jest totalnie beznadziejny.
Bo takich beznadziejnych facetów dokoła widzę. A on zawsze się starał.

Przyszłość - ja już jakiś czas temu podjęłam decyzję o zaprzestaniu ciągłego przypominania, dręczeniu.. I w dużej mierze mi się udało. Jednak nie ma mowy o tym aby zamiatać pod dywan i udawać, ze jest ok.
Jego samopoczucie raczej wynika z tej świadomości, co się stało. Zawiódł sam siebie i teraz cierpi.

Animus , często właśnie tak myślę. Że gorsze od zdrady byłaby ciężka choroba, śmierć, wojna..
Tylko przychodzi moment kiedy zapominam o gorszych nieszczęściach. Ludzkie.

72

Odp: W piekle...

Betsy
jest dorosłym facetem, a nie małym chłopczykiem, którego trzeba pocieszać. Robiąc co robił liczył się z konsekwencjami rozpieprzenia życia paru osobom. Jeśli mu z tym źle niech się uda do odpowiedniego fachowca. Ty nie powinnaś być pocieszycielką bo jesteś jego partnerką, kobietą, a nie mamusią.

73 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-08-31 10:39:33)

Odp: W piekle...

Nie. Ja nie jestem jego mamusią. Nie jestem, nigdy w życiu mu nie matkowałam. Przenigdy.
Jestem jego żoną.
On nie leży na kanapie lamentując, to nie ten typ.
Gdyby tak robił to nie byłoby dla nas już najmniejszej szansy.

74

Odp: W piekle...

Betsy,
Tak się szarpiesz pomiędzy tym, co chciałabyś a tym, czemu dajesz radę, że aż przykro patrzeć.
Jestem ostatnią osobą, która zachęcałaby Ciebie do zamiatania pod dywan.
Ale albo się decydujesz na danie mu szansy, albo go nie dręcz.
Uwiesiłaś się tej zdrady i nie chcesz puścić.
Nie tylko słowa mogą "bolec", ale ucieczki, wiecznie skwaszona mina itd. itp.
Zastanów się dokąd chcesz zmierzać a dokąd rzeczywiście zamierzasz.
Powodzenia smile

75

Odp: W piekle...

Naprawdę się staram.
Ale te ucieczki i skwaszona mina.. tak, masz rację. Niestety.
Minęło 4 miesiące odkąd wiem. A 5 miesięcy od kiedy to się stało.
To chyba za mało czasu na całkowite ogarnięcie się z uczuciami.
A może to jakaś kwestia indywidualna, jedni prędzej, inni później a reszta wcale..
Ale uda nam się. Chcemy tego bardzo.

76 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-09-02 09:06:12)

Odp: W piekle...
Betsy80 napisał/a:

I jeszcze taka sprawa - martwi mnie przemęczenie mojego męża, jakieś obniżenie nastroju. On sam o tym mówi, że czasem czuje się wypompowany, totalnie bez sił i odpuszcza wiele ważnych rzeczy, mówi, że mu smutno. Oczywiście w tym wszystkim garnie się do mnie. Przyznaje, że psychicznie go ta cała sytuacja wykończyła, że trudno mu sobie z tym poradzić..
Wpadam w lekki popłoch i pytam, czy nie myśli o tamtej.
Puka się w głowę tylko i błaga, żebym mu nie przypominała, ta osoba dla niego nie istnieje.
Nie wiem za bardzo co robić:(
Nie chcę się nad nim rozczulać.. ale chyba chciałabym pomóc.
Tylko jak.. aby nie zrobić z siebie pocieszycielki strapionych.

Betsy tak czytam Twój wątek i jestem w Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Ty chyba jesteś masochistką. Sama się udręczasz bo cały czas myślisz.
Cały czas mu dokuczasz i wypominasz
Tak myślę, że Tobie zależy tylko na tym aby Twój mąż odszedł od Was.
Czy tego chcesz?
Cały czas rzucasz mu kłody pod nogi.
Ja będąc na jego miejscu ( całe szczęście, że nie jestem ) odpuściłbym.
Powiedz mi ile czasu można walić głową w mur a tym murem jesteś Ty.
Nie wiem kto mógłby to wytrzymać.
Wiem, że zrobił źle i nic go nie usprawiedliwia.
Ja się zdradą brzydzę i moja żona o tym dobrze wie, że jak będzie zdrada moja czy jej to nas nie ma.
Takie mamy zasady.
Aczkolwiek powiem Ci szczerze, że w moim związku też nie było dobrze i nie była to tylko moja wina, ale nasza wspólna.
Nawet nie wiesz ile miałem okazji do zdrady.
Myślałem, że moja żona mnie nie kocha, że jestem jej zbędny, że w zasadzie chciała się spełnić tylko jako kobieta i szukała samca który zapyli i już.
Wierz mi, że faceci też mają uczucia, też chcą być kochani, doceniani.
Świadomość tego dodaje skrzydeł.
Ale też wiem, że w związkach jest różnie.
Ludzie się gubią bo są nie doceniani.
Brak oznak miłości ze strony partnera/ki jest jedną z głównych przyczyn zdrady i to prowadzi do takich sytuacji jak Twoja.
Wiem, że jesteś w masakrycznej sytuacji, ale Twoje dalsze takie postępowanie spowoduje to, że się rozstaniecie.
On tego nie wytrzyma i się podda.
Z tego co piszesz to widać, że się stara, że wie iż popełnił życiowy błąd, ale też widać jak kocha swoją rodzinę.
Ty musisz się zdeklarować co dalej i podjąć decyzję, albo jesteśmy razem, albo nie.
Wiem, że trudno podjąć taką decyzję, tylko po co się udręczać.
Osobiście powiem Ci szczerze, że będąc na miejscu Twojego męża to bym odszedł.
Ile potrzebujesz czasu aby pozwolić mu wrócić do rodziny?
Rok, 5 lat, 10 lat, etc.
Nie ma takiego który to zniesie.
Sama się niszczysz i dlatego musisz podjąć decyzję czy chcesz być z nim, czy nie.
Po kiego diabła Ty się dołujesz i jego również.
Może dajcie sobie szanse i Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Czy masz coś do stracenia?

77

Odp: W piekle...

Lexpar i Przyszłość - Wasze posty to dla mnie kubeł zimnej wody . Naprawdę tak jest. Dziękuję za to.
Dziękuję.

78

Odp: W piekle...

Betsy,
Nie zachęcam Cię do kiszenia w sobie złości i żalu. Wywalaj te złe emocje na zewnątrz.
Proszę tylko abyś zrezygnowała z ciągłego karania swojego męża za zdradę.
Trzymaj się smile

79

Odp: W piekle...
Przyszłość napisał/a:

Betsy,
Nie zachęcam Cię do kiszenia w sobie złości i żalu. Wywalaj te złe emocje na zewnątrz.
Proszę tylko abyś zrezygnowała z ciągłego karania swojego męża za zdradę.
Trzymaj się smile

Wiem i czuję, jak mi to potrzebne i jakie ważne teraz.
Ważne dla nas.

80

Odp: W piekle...

Kurczę, dopiero teraz wpadłem na Twój problem Betsy. No powiem tak. Masakra ogólnie, bo zdrada. Ale jesteś super babką, bo potrafiłaś wybaczyć i walczysz o Waszą rodzinę. Maż też walczy. Ja tam wiem, że jest ciężko, ale dacie radę. Nie zepsujecie tego. Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki smile

81

Odp: W piekle...
Betsy80 napisał/a:

Lexpar i Przyszłość - Wasze posty to dla mnie kubeł zimnej wody . Naprawdę tak jest. Dziękuję za to.
Dziękuję.

Betsy wierz mi, że wylanie na Ciebie kubła zimnej wody to byłaby ostateczność.
Dziewczyno, to zawsze zdradzacz musi się starać ( on to czyni ).
Wiem, że zdrada to jest obrzydliwość.
Powiem Ci szczerze, że sam wielokrotnie się zastanawiałem jak bym się zachował w takiej sytuacji.
Na chwilę obecną mówię, że nas by nie było.
Ale jak by mnie to spotkało, to kto wie.
Śmiać mi się chce bo zaraz ktoś mi powie, że jestem hipokrytą ( a jest taki na tym forum) który chce się wykazać. Pociesz mnie fakt, że nie jestem jedyny.
Natomiast proszę nie katuj się ( bo to robisz).
Ja wiem, że teraz między Wami będzie inaczej ( brak zaufania  etc.).
Ale jeżeli masz sie tak męczyć i jego też to go skreśl ze swojego źycia i się rozstańcie.
Ty siebie katujesz a jego nękasz.
Musisz się po prostu określić co chcesz.
Życzę powodzenia i trzymam kciuki.
Nie masz mi za co dziękować.
Ja spłacam swój dług zaciągnięty na tym forum ( bo dzięki niemu uratowałem swoje małżeństwo).

82 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-09-02 09:48:21)

Odp: W piekle...
SM78 napisał/a:

Kurczę, dopiero teraz wpadłem na Twój problem Betsy. No powiem tak. Masakra ogólnie, bo zdrada. Ale jesteś super babką, bo potrafiłaś wybaczyć i walczysz o Waszą rodzinę. Maż też walczy. Ja tam wiem, że jest ciężko, ale dacie radę. Nie zepsujecie tego. Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki smile

No bo tak do końca to Betsy jeszcze nie wybaczyła.
Cały czas nękają ją myśli, co gdzie i jak, ale dlaczego?
Ja jej się wcalę nie dziwię.
Nie mam zamiaru usprawiedliwiać jej męża.
Ale chłopak się pogubił bo chyba nie miał wsparcia żony.
A jak pisalem wcześniej, to faceci, mężowie, chłopaki też mają swoje uczucia.
Niestety, kobiety o tym zapominają lub chcą nie wiedzieć.

83

Odp: W piekle...

No nie do końca, ale podjęła walkę, próbę i za to jej chwała. I masz rację Lex, chłopki tez maja uczucia wink

84 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-09-02 18:12:45)

Odp: W piekle...
Lexpar napisał/a:
Betsy80 napisał/a:

I jeszcze taka sprawa - martwi mnie przemęczenie mojego męża, jakieś obniżenie nastroju. On sam o tym mówi, że czasem czuje się wypompowany, totalnie bez sił i odpuszcza wiele ważnych rzeczy, mówi, że mu smutno. Oczywiście w tym wszystkim garnie się do mnie. Przyznaje, że psychicznie go ta cała sytuacja wykończyła, że trudno mu sobie z tym poradzić..
Wpadam w lekki popłoch i pytam, czy nie myśli o tamtej.
Puka się w głowę tylko i błaga, żebym mu nie przypominała, ta osoba dla niego nie istnieje.
Nie wiem za bardzo co robić:(
Nie chcę się nad nim rozczulać.. ale chyba chciałabym pomóc.
Tylko jak.. aby nie zrobić z siebie pocieszycielki strapionych.

Betsy tak czytam Twój wątek i jestem w http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
Ty chyba jesteś masochistką. Sama się udręczasz bo cały czas myślisz.
Cały czas mu dokuczasz i wypominasz
Tak myślę, że Tobie zależy tylko na tym aby Twój mąż odszedł od Was.
Czy tego chcesz?
Cały czas rzucasz mu kłody pod nogi.
Ja będąc na jego miejscu ( całe szczęście, że nie jestem ) odpuściłbym.
Powiedz mi ile czasu można walić głową w mur a tym murem jesteś Ty.
Nie wiem kto mógłby to wytrzymać.
Wiem, że zrobił źle i nic go nie usprawiedliwia.
Ja się zdradą brzydzę i moja żona o tym dobrze wie, że jak będzie zdrada moja czy jej to nas nie ma.
Takie mamy zasady.
Aczkolwiek powiem Ci szczerze, że w moim związku też nie było dobrze i nie była to tylko moja wina, ale nasza wspólna.
Nawet nie wiesz ile miałem okazji do zdrady.
Myślałem, że moja żona mnie nie kocha, że jestem jej zbędny, że w zasadzie chciała się spełnić tylko jako kobieta i szukała samca który zapyli i już.
Wierz mi, że faceci też mają uczucia, też chcą być kochani, doceniani.
Świadomość tego dodaje skrzydeł.
Ale też wiem, że w związkach jest różnie.
Ludzie się gubią bo są nie doceniani.
Brak oznak miłości ze strony partnera/ki jest jedną z głównych przyczyn zdrady i to prowadzi do takich sytuacji jak Twoja.
Wiem, że jesteś w masakrycznej sytuacji, ale Twoje dalsze takie postępowanie spowoduje to, że się rozstaniecie.
On tego nie wytrzyma i się podda.
Z tego co piszesz to widać, że się stara, że wie iż popełnił życiowy błąd, ale też widać jak kocha swoją rodzinę.
Ty musisz się zdeklarować co dalej i podjąć decyzję, albo jesteśmy razem, albo nie.
Wiem, że trudno podjąć taką decyzję, tylko po co się udręczać.
Osobiście powiem Ci szczerze, że będąc na miejscu Twojego męża to bym odszedł.
Ile potrzebujesz czasu aby pozwolić mu wrócić do rodziny?
Rok, 5 lat, 10 lat, etc.
Nie ma takiego który to zniesie.
Sama się niszczysz i dlatego musisz podjąć decyzję czy chcesz być z nim, czy nie.
Po kiego diabła Ty się dołujesz i jego również.
Może dajcie sobie szanse i http://emotikona.pl/emotikony/pic/zakochany.gif.
Czy masz coś do stracenia?

Dajcie sobie szansę przyganiał kocioł garnkowi.
Chyba nie przeżyłeś zdrady, pewnie byś nie próbował ratować małżeństwa jak piszesz a strugasz obrońcę kurwy..
Ona jako zdradzona ma prawo ciągnąć go na samo dno. Zawsze mu to wypominać. A on ma być na kolanach, ale życie non stop.
Jak kocha ją to wytrzyma jak nie wytrzyma znaczy że nigdy jej nie kochał. Kolejna sprawa to podkreślasz że brzydzisz się zdrada ale w ten oto sposób sugerujesz że ona się nie brzydzi bo wybaczyła a to błąd. Po prostu musi być chęć walki o małżeństwo, to nie prawda że jak ktoś zdradził to nie kocha. To szablonowe automatyczne pieprzenie niszczy wiele małżeństw. Już widzę jak na starość rozwiedziesz się z kimś kto dba o ciebie jak w przypadku mojego dziadka, którego moja babcia zdradziła w wieku 61 lat. A on bez niej by umiał i musiał z nią zostać i przystać na jej warunki bo prostu nic nie umaił robić w domu. Życie pisze nam różne scenariusze więc nie można nic generalizować.

85 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-09-02 22:03:26)

Odp: W piekle...
kicur napisał/a:

Ona jako zdradzona ma prawo ciągnąć go na samo dno. Zawsze mu to wypominać. A on ma być na kolanach, ale życie non stop..

Dobrze napisano, że "zło jest głupotą".

Na szczęście język zawsze zdradza delikwenta i daje świadectwo o traktowaniu innych ludzi:

kicur napisał/a:

Olej śmiecia niech jest u niej po co ci na siłę chłop który jest kurwiszonem i cipką która nie wie czego chce. reaktywuj kontakty znajdź nowych znajomych pasję a po czasie wszystko się samo ułoży. Bo czas leczy rany. A wtedy znajdzie się ten jeden. A będzie tak jak nie będziesz zachowywała się jak desperatka.

86 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-09-03 09:39:51)

Odp: W piekle...

Kicur - rozumiem co chcesz powiedzieć i masz to tego prawo na tym forum.
Jednak proszę, zważaj na język swoich wypowiedzi, bardzo razi, jest bez kultury i bez szacunku do nikogo.
Nie trzeba używać wulgaryzmów aby w mocnych słowach wyrazić swoją opinię.

87 Ostatnio edytowany przez Rozbita34 (2014-09-03 09:58:40)

Odp: W piekle...

Betsy a ja uważam że masz prawo czasem coś powiedzieć o tej babie, dlaczego musisz się kontrolować i uważać cały czas - bo m. będzie smutny??? no litości

Ja niedawno, przerabiałam taką sytuację: mój m. powiedział że tylko zakompleksieni idioci wklejają zdjęcia na FB, i słodkie idiotki po czym ja jakoś tak palnęłam że przecież twoja "koleżanka" wkleja sweet focie na portalu to ciśnienie mu skoczyło że hoho... powiedział że już nie utrzymuje z nią kontaktu.... i kulturalnie powiedział że nie chce poruszać tego tematu. Ja mu powiedziała tylko prawdę, i to może się zdarzać przecież nie będę kontrolować każdego słowa przy min żeby go nie urazić.

Jesteś w trudnej sytuacji, nie dręcz go ale też nie katuj siebie, tak będzie jeszcze długo. Jesteś dzielna.

88

Odp: W piekle...
Rozbita34 napisał/a:

Betsy a ja uważam że masz prawo czasem coś powiedzieć o tej babie, dlaczego musisz się kontrolować i uważać cały czas - bo m. będzie smutny??? no litości

Tak, ma prawo wypomnieć mu to, co jakiś czas, ale tylko wtedy, gdy jej nie będzie to sprawiało bólu. Bo co z tego, że mu dogryzie, jak sama sobie w ten sposób sprawia ból.

89

Odp: W piekle...

No tak jest - ja sama bardzo cierpię jak o tym mówię. Katuję najpierw siebie a potem jego.
Najpierw ja zaliczam dno a dopiero potem ściągam tam jego:(

Dlatego po prostu w tym momencie muszę oszczędzić samą siebie.
Bo jak mówię o tej " panience" to mi się chce wymiotować. Ona do pięt mi nie dorasta pod żadnym względem. A ja o niej gadam i myślę.
Jakby było o kim.

90

Odp: W piekle...
Betsy80 napisał/a:

Ona do pięt mi nie dorasta pod żadnym względem.

I wszystko w temacie smile I pokazuj to jak najczęściej i to będzie pewnego rodzaju kara dla męża i dla niej. A Ty uśmiech i do przodu.

91

Odp: W piekle...

Karą dla męża zdrajcy będzie uśmiechnięta żona? która nie ma pretensji???

Nie mówię tu o wypominaniu ale o zachowaniu rozsądku, jak coś chlapniesz ( co może się zdarzyć) -  to się nie zadręczaj że on będzie się po tym źle czuć, kto dla kogo? cały czas masz się kontrolować?
Może mówię to przez pryzmat swojej sytuacji, ale postanowiłam od jakiegoś czasu mówić głośno co mi się nie podoba, i nie zwracać uwagi na to że mojemu m. może być przykro - ja po prostu za długo nie mówiłam nic. A przytoczona prze zemnie sytuacja to tylko stwierdzenie faktu.

Owszem Ty uśmiech ale prztyczek w stronę zdrajcy od czasu do czasu to chyba nie zbrodnia?

92

Odp: W piekle...
Rozbita34 napisał/a:

Ja niedawno, przerabiałam taką sytuację: mój m. powiedział że tylko zakompleksieni idioci wklejają zdjęcia na FB, i słodkie idiotki po czym ja jakoś tak palnęłam że przecież twoja "koleżanka" wkleja sweet focie na portalu to ciśnienie mu skoczyło że hoho...

Dziewczyny powiem wam jedno , jeszcze nie jednokrotnie przerobicie takie sytuacje . On mówi coś ogólnikowo np o sweet faciach a wam sie będzie to kojarzyć z jednym . Ja np. nie robiłam tego świadomie  aby go " ukarać" i kolejny raz mu wypomnieć. Działały jeszcze emocje i szybciej mówiłam jak myślałam .

93 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-09-03 14:17:02)

Odp: W piekle...
Rozbita34 napisał/a:

Karą dla męża zdrajcy będzie uśmiechnięta żona? która nie ma pretensji???

A dla kogo karą jest udawanie i zakłamanie ???

Rozbita34 napisał/a:

Owszem Ty uśmiech ale prztyczek w stronę zdrajcy od czasu do czasu to chyba nie zbrodnia?

Oczywiście, że nie zbrodnia. Czemu jednak poprzestawać na tak niewinnej przemocy emocjonalnej i agresji słownej. A dołożyć mu jeszcze prztyczka w nos z pięści i szczutka w bok z buta.

Takie drobne urazy dla zdrajcy, którego kiedyś nakazywano ukamienować to przecież nic dla cywilizowanych Kobiet.

I nie ma to jak samorozgrzeszenie.

94 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-09-03 18:39:55)

Odp: W piekle...
ryba81 napisał/a:
Rozbita34 napisał/a:

Ja niedawno, przerabiałam taką sytuację: mój m. powiedział że tylko zakompleksieni idioci wklejają zdjęcia na FB, i słodkie idiotki po czym ja jakoś tak palnęłam że przecież twoja "koleżanka" wkleja sweet focie na portalu to ciśnienie mu skoczyło że hoho...

Dziewczyny powiem wam jedno , jeszcze nie jednokrotnie przerobicie takie sytuacje . On mówi coś ogólnikowo np o sweet faciach a wam sie będzie to kojarzyć z jednym . Ja np. nie robiłam tego świadomie  aby go " ukarać" i kolejny raz mu wypomnieć. Działały jeszcze emocje i szybciej mówiłam jak myślałam .

Ryba, lepiej tego nie można było ująć smile

Betsy, właśnie o to chodzi, żeby zacząć kontrolować własne myśli, uświadomić sobie, że złe wspomnienia to przeszłość.
Jasne, że nie od razu Rzym zbudowano, ale bardzo mi się podobają smile Twoje wnioski:

Betsy80 napisał/a:

... ja sama bardzo cierpię jak o tym mówię. Katuję najpierw siebie a potem jego.
Najpierw ja zaliczam dno a dopiero potem ściągam tam jego:(

Dlatego po prostu w tym momencie muszę oszczędzić samą siebie.

bo odgrywanie wciąż na nowo tego samego filmu to droga donikąd.
Tylko Ty sama możesz zapanować nad swoimi myślami. Nie pozwól by kierowało Tobą poczucie krzywdy i pragnienie rewanżu

95 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-09-09 17:35:48)

Odp: W piekle...

Od paru dni czuję się dobrze. Po prostu dobrze. Inaczej, jestem bardziej pewna siebie i zauważyłam u siebie coś, co nazwałabym " większą świadomością". Czy samoświadomością.
Jednak inteligencja emocjonalna to niezwykle trudny temat. Ale chyba jeden z ważniejszych.
Nie doprowadzam do eskalacji złych emocji bo naprawdę zrozumiałam, że nie warto.
Nie warto celebrować żadnego gówna w swoim życiu.
Czuję się lżejsza o połowę tego przygniatającego bólu.
Mąż jest zdziwiony moją postawą. Chyba takiej mnie nie widział nigdy. Takiej ..pewnej.
W całym tym bólu odnalazłam drogę do siebie.

W mężu widzę słabego człowieka, jednak wartościowego. Nie myślę już o nim w samych epitetach, teraz już po imieniu smile

I to nie tak, że stał się cud w ciągu kilku dni.
Przemyślenia były wcześniej. A teraz jest tylko materializacja postanowień i poszanowanie podjętej przez siebie decyzji. Wierzę, że dobrej.

96

Odp: W piekle...
Betsy80 napisał/a:

Od paru dni czuję się dobrze. Po prostu dobrze. Inaczej, jestem bardziej pewna siebie i zauważyłam u siebie coś, co nazwałabym " większą świadomością". Czy samoświadomością.
Jednak inteligencja emocjonalna to niezwykle trudny temat. Ale chyba jeden z ważniejszych.
Nie doprowadzam do eskalacji złych emocji bo naprawdę zrozumiałam, że nie warto.
Nie warto celebrować żadnego gówna w swoim życiu.
Czuję się lżejsza o połowę tego przygniatającego bólu.
Mąż jest zdziwiony moją postawą. Chyba takiej mnie nie widział nigdy. Takiej ..pewnej.
W całym tym bólu odnalazłam drogę do siebie.

W mężu widzę słabego człowieka, jednak wartościowego. Nie myślę już o nim w samych epitetach, teraz już po imieniu smile

I to nie tak, że stał się cud w ciągu kilku dni.
Przemyślenia były wcześniej. A teraz jest tylko materializacja postanowień i poszanowanie podjętej przez siebie decyzji. Wierzę, że dobrej.

Cudnie Betsy się Ciebie czyta smile
To bardzo budujące.

97

Odp: W piekle...
Piotr Introwertyk napisał/a:

Wybacz mu .. jesteś teraz inną osobą i on też  - niedługo będziesz wiedziała czy dobrze zrobiłaś zobaczysz to w jego oczach , w waszych rozmowach, w waszych wspólnych zajęciach , myslę że będziecie mieli inne lepsze życie .

Też tak uważam. On swoim zachowaniem udowadnia, że wasz związek i dziecko wiele dla niego znaczą. Popełnił błąd, żałuje, boi się, że może Was stracić, żebrze o Twoje wybaczenie. TY skoncentrowana jesteś na swoich zranionych uczuciach, a one nie są dobrym doradcą. Sama piszesz o tym, że chcesz się uwolnić od siebie.
Powiem Ci jedno, ja nie rozwiodłabym się po jednorazowej zdradzie z mężczyzną, który dba o moje dziecko i o mnie (dokładnie w tej kolejności). Daj sobie czas, wyjedźcie gdzieś jeśli to możliwe, nie wiem, załóż rękawice bokserskie i przyłóż mu, rozładuj złość, ...
życie nie będzie takie same, ale to Ty możesz je zmienić w piekło i pewno przez jakiś czas tak jeszcze będzie, może nawet długo. Ale może to nie przypadek dał Wam siebie - masz dużo szczęścia dziewczyno, że tak się stało. Wiem, ze ból tym większy, ze wierzyłaś w Was.Nie wiem jaka jest Twoja przyszłość - z nim czy bez niego. Chyba więcej przemawia za tym, że zdrada się nie powtórzy. A to, co z tym zrobisz zależy tylko od Ciebie.

98

Odp: W piekle...

I tak trzymaj Betsy. Idziesz w dobrym kierunku. Trzymam kciuki jeszcze mocniej.

99

Odp: W piekle...

zazdroszczę, powodzenia

100

Odp: W piekle...

Dziękuję wszystkim za doping. Przede wszystkim za kopniaki w tyłek, które stanowią dla mnie motor do działania.

Jakby mi ktoś kiedyś powiedział, że w najgorszym momencie mojego życia pomogą mi obcy ludzie na forum internetowym .. sami rozumiecie.
Już się tutaj zadomowiłam:)

101

Odp: W piekle...
kicur napisał/a:

Dajcie sobie szansę przyganiał kocioł garnkowi.
Chyba nie przeżyłeś zdrady, pewnie byś nie próbował ratować małżeństwa jak piszesz a strugasz obrońcę kurwy..
Ona jako zdradzona ma prawo ciągnąć go na samo dno. Zawsze mu to wypominać. A on ma być na kolanach, ale życie non stop.
Jak kocha ją to wytrzyma jak nie wytrzyma znaczy że nigdy jej nie kochał. Kolejna sprawa to podkreślasz że brzydzisz się zdrada ale w ten oto sposób sugerujesz że ona się nie brzydzi bo wybaczyła a to błąd. Po prostu musi być chęć walki o małżeństwo, to nie prawda że jak ktoś zdradził to nie kocha. To szablonowe automatyczne pieprzenie niszczy wiele małżeństw. Już widzę jak na starość rozwiedziesz się z kimś kto dba o ciebie jak w przypadku mojego dziadka, którego moja babcia zdradziła w wieku 61 lat. A on bez niej by umiał i musiał z nią zostać i przystać na jej warunki bo prostu nic nie umaił robić w domu. Życie pisze nam różne scenariusze więc nie można nic generalizować.

Chłopaku o czym ty piszesz Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Trzeba tylko ci współczuć, że w twojej rodzinie byla zdrada.
To chyba miało wpływ na twoje podejście do życia, to odbiło się na twojej psychice.
Szkoda mi ciebie.
A tak na marginesie to nie będę z tobą dyskutował.
My nadajemy na innych częstotliwościach.
Ty używasz słów wulgarnych, jesteś chamski.

102

Odp: W piekle...

Doświadczeni w życiu ze zdrajcą ..pomocy raz jeszcze.
Jak sobie radzić z przemożną chęcią grzebania po : telefonach, skrzynkach mailowych i gg???
Jak tylko pomyślę o tym ( a telefon leży i patrzy na mnie..) to od razu boli mnie brzuch ..ale czasem niestety robię to, zaglądam.
Od jakiegoś czasu nie znam haseł do poczty męża, to mnie WKURZA.
Co robić? sprawdzać, zostawić to?

103

Odp: W piekle...
Betsy80 napisał/a:

Doświadczeni w życiu ze zdrajcą ..pomocy raz jeszcze.
Jak sobie radzić z przemożną chęcią grzebania po : telefonach, skrzynkach mailowych i gg???
Jak tylko pomyślę o tym ( a telefon leży i patrzy na mnie..) to od razu boli mnie brzuch ..ale czasem niestety robię to, zaglądam.
Od jakiegoś czasu nie znam haseł do poczty męża, to mnie WKURZA.
Co robić? sprawdzać, zostawić to?

Ja nie mam doświadczenia w tej kwestii - ale uważam , że mąż powinien chcieć udowodnić swoją szczerość ... być transparentny..
co ma do ukrycia przed Tobą ?
Chce naprawić ...?

Z drugiej strony jak ktoś będzie chciał kręcić to i tak to zrobi...

104

Odp: W piekle...

No więc właśnie...
Zadaję sobie te same pytania.
Czy to ok, że ma własne hasła, piny?
Ja też je przecież mam.
No ale ja nie zdradziłam.
Co robić z tym fantem.

105 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-09-15 16:27:05)

Odp: W piekle...

Betsy80.. prywatność w związku jest potrzebna , własna przestrzeń , nawet małe tajemnice ... ale w zdrowym związku, gdzie się ufa i czuje się bezpiecznym.
Ja myślę że budowanie na ruinach jest dużo trudniejsze ....
nie ma szans na czystą kartę ... pamięć to piękny ale i zarazem najgorszy z darów.... jaki mamy

Zdrada burzy porządek w naszym świecie . .. trzeba stworzyć nowe zasady..
Pytałaś męża dlaczego ma nowe hasła ? Jeśli chce Cię zmusić byś mu zaufała .. to nie tędy droga ...
Ja myślę że powinien usuwać wszystkie powody do myślenia że coś ukrywa... obnażyć się .. jestem czysty ...

Może to powinna być  jedna z zasad budowania od nowa... jeśli potrzebujesz mieć ten dostęp..

A zadawałaś sobie pytanie po co Ci ta wiedza z jego skrzynki mailowej ?
Wiesz, można popaść w paranoję ... budowanie zaufania to jedno .. ale kontrolowanie i pilnowanie ..to już nie fajnie ...
Jak się sam nie będzie pilnował i kontrolował... to żadna siłą go do tego nie zmusi...

Trudny temat..
ja nie mam dostępu do żadnych haseł / poczty / telefonu partnera.. nie jestem nawet w jego znajomych na FB .. była żona jest z nim w zamkniętej grupie przyjaciół z czasu ich małżeństwa... niby nic... ale..... jak mamy trudne dni to tym bardziej mnie to pcha w drogę do drzwi ze związku... Nie musze z nim być... jestem niezależna w każdej prawie sferze .. poza emocjami .
Śmieszne ... ludzie pod 40.. ale jednak czasami mi to sprawia nieokreślony ból.. wkurza mnie .. że coś jednak jest nie tak ...

106 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-09-15 16:37:58)

Odp: W piekle...

Ja nie prosiłam go o podawanie haseł, nawet o tym nie mówiłam.
Raz prosiłam go aby zalogował się przy mnie na gg i mi pokazał zawartość kontaktów. Zrobił to od razu i nie było tam nic niewłaściwego.
I właśnie nurtuje mnie pytanie, czy powinnam oczekiwać od niego, że nie będzie miał żadnej kwestii prywatnej.
Mógłby być ciągle zalogowany na pocztę i mogłabym sprawdzać sto razy.. a mieć na lewo kilka kont i kryć się z tym do upadłego.
Gdzie jest ta granica, której przekroczenie staje się paranoją, po prostu.
Jakoś trzeba wypośrodkować pewnie.
Ja sama nie wiem, czy ja chcę znać to hasło.
Ale.. kiedyś miał jedno hasło do wszystkiego, znałam je.. niejednokrotnie przesyłałam mu jakieś informacje z tej poczty w momencie, gdy nie miał akurat dostępu do internetu.
Potem je zmienił. Właśnie w chwili jak odkryłam tego maila od szefa, który był dowodem na to, że spotkanie firmowe się nie odbywało.
I tak już zostało po prostu.


chceuciekacstad napisał/a:

Trudny temat..
ja nie mam dostępu do żadnych haseł / poczty / telefonu partnera.. nie jestem nawet w jego znajomych na FB .. była żona jest z nim w zamkniętej grupie przyjaciół z czasu ich małżeństwa... niby nic... ale..... jak mamy trudne dni to tym bardziej mnie to pcha w drogę do drzwi ze związku... Nie musze z nim być... jestem niezależna w każdej prawie sferze .. poza emocjami .
Śmieszne ... ludzie pod 40.. ale jednak czasami mi to sprawia nieokreślony ból.. wkurza mnie .. że coś jednak jest nie tak ...

A dlaczego nic z tym nie zrobisz? Skoro Ci przykro to nazwij te uczucia i powiedz otwarcie, że nie czujesz się z tym dobrze.
Może on nieświadomy jest?

107

Odp: W piekle...

Zacznę od tego, że czytam Twój wątek i trzymam za Was kciuki.

Może nie powinnam się wypowiadać, bo jestem na samym początku układania życia ze zdrajcą, ale wydaje mi się, że jeśli to sprawi, że poczujesz się spokojniej powinnaś z nim o tym porozmawiać. Nawet nie chodzi o samo sprawdzanie jego poczty i kontrolę ale o świadomość, że podanie hasła nie stanowi dla niego żadnego problemu bo nie ma nic do ukrycia.

Mój mąż podał mi wszystkie hasła, o które prosiłam. Mam dostęp do jego komputera i telefonu w każdej chwili i powiem Ci, że teraz mam mniejszą ochotę tam zaglądać i prawie nigdy tego nie robię. Sama zgoda na takie "sprawdzanie" sprawiła że poczułam się odrobinę spokojniej a dźwięk smsa nie przyspiesza już tętna. 

Pozdrawiam.

108

Odp: W piekle...

Betsy,
Ja uważam, że każdy ma prawo do prywatności.
Jeśli Tobie fakt, że nie masz wglądu do jego prywatnej korespondencji przeszkadza, to zawsze możesz mu o tym powiedzieć. Ale przygotuj się na różne odpowiedzi. On ma prawo do części swojego życia, w którym Ty nie uczestniczysz, tak samo jak Ty do swojego.

Zastanawiam się jednak, czy sedno problemu nie tkwi w czym innym:

Betsy80 napisał/a:

Ale.. kiedyś miał jedno hasło do wszystkiego, znałam je..

Czy chciałabyś, aby rzeczy wróciły do dawnego porządku?

109

Odp: W piekle...

Betsy - jesteśmy w podobnym miejscu, ja bym na twoim miejscu wyartykułowała, że Cię to niepokoi. Prawdopodobnie on nawet nie wie że dla Ciebie to problem. Nie zgodzę się z Przyszłością - zdrajcy nie maja prawa jeśli zdradzonym to przeszkadza.

110

Odp: W piekle...

A ja bardzo właśnie czekałam i miałam nadzieję, że Przyszłość mi coś podpowie w tej sprawie:))

Nie wyobrażam sobie powrotu do poprzedniego stanu rzeczy. Już nawet w momencie, kiedy pisałam, że " kiedyś tak było" czułam się nieswojo.
Bo ..co było kiedyś teraz nie ma racji bytu. Taka jest prawda.

Właściwie moje rozterki w tej sprawie polegają na tym czy ja " powinnam chcieć" znać te hasła i w ogóle.
Bo kiedy zdarzyło mi się kilka razy szpiegować i szukać w telefonie czy na zalogowanym gg - czułam się podle. Było to dla mnie źródłem ogromnego stresu, walki ze sobą, poniżaniem się i totalnym zbezczeszczeniem wszystkiego, w co chciałabym wierzyć.
No ale zdradził.. więc czy powinnam chcieć.
Chcąc być w zgodzie z samą sobą - nie.
I tak naprawdę nie chcę.
Tylko na tym etapie siedzę jeszcze troszkę w pewnego rodzaju schronie. Ale zdecydowanie więcej czasu spędzam na świeżym powietrzu i tam czuję się bardzo, bardzo dobrze.

Rozbita34, mimo wszystko nie chcę obdzierać mojego męża z podstawowych praw.Nie chcę już nigdy traktować go jako przestępcę, chama, człowieka bez sumienia. To nie jest w zgodzie ze mną. I nigdy nie będzie. Czułam się zapewne gorzej niż on sam, kiedy bluzgałam, obrażałam i poniżałam za to, co zrobił. Ja także byłam wtedy zerem, czułam się jak nikt.
Nawet, jeśli kiedykolwiek sytuacja powtórzyłaby się ( choć wiadomo, że nie czekam na to) - ja postąpię w zgodzie ze sobą i rozstanę się z klasą, kulturą, godnością. To już jest więcej niż pewne bo proces zmian, jakie następują we mnie jest nieodwracalny.
To nie jest prawda, że zdradzający nie ma żadnych praw. Nawet zwierzęta mają swoje prawa.

Co z tego, że będę znała wszelkie hasła i kody dostępu?
Zechce szukać wrażeń - poszuka, zechce pojechać na weekend z kimś - zrobi wszystko aby pojechać.
To nie tędy droga.
A znaków ostrzegawczych nigdy już nie przegapię. Nie będę mówić, że pada deszcz, kiedy ktoś napluje mi w twarz.

111

Odp: W piekle...

Betsy ja nigdy nie szpiegowałam i dalej tego nie robię, bo jestem sobą, ale jeśli tylko ma Ci to spędzać sen z powiek to go poproś. Jeśli miała byś się czuć lepiej to dlaczego masz od niego tego nie wymagać? Uważam że zdrajca jak kocha to wytrzyma wszystko - tylko od Ciebie zależy ile mu zabierzesz prywatności by zachować swój spokój.

z tymi zwierzętami się zgadzam ale czy zdrajcy nie są gorsi od nich? Jak przystało na człowieka rozumnego ich pojemność mózgu jest proporcjonalnie największa licząc do wagi ciała wszystkich innych zwierząt a to jak go wykorzystują świadczy o nich samych. To że nie chcesz go traktować jako przestępcę etc... wcale nie oznacza że jest kryształowy. niestety.

Czy też tak masz że zakiełkuje Ci w głowie jakaś teoria i już nie możesz myśli od nie uwolnić? Ja tak mam jak już sobie coś zaszczepię, mimo usilnych prób nie mogę się od tego uwolnić (np. wkręciła sobie że m. idąc z psami na spacer gada z nią przez tel... wiem że to nieprawda ale...)

112

Odp: W piekle...

Rozbita34 - nie chcę go traktować jak przestępcę, pomimo tego, że nie jest na pewno kryształowy. nie chcę tego robić dla siebie.
Bo ja jestem taka, że ludzi traktuję dobrze lub neutralnie. Mogę poszczycić się tym, że zawsze taka byłam. Czasem może i za miękka, wielu to wykorzystywało. Ale ja nie chcę inaczej. Pomimo wszystko.
O hasłach też mu nie powiem, bo nie chcę. Gdybym poprosiła nie robiłby mi problemu, tak czuję:)

Co do tych wizualizacji  - miałam tak długo i boleśnie.
Teraz jest o wiele lepiej, czasem przychodzi jakaś myśl ale nie nakręcam się nią i odchodzi.

113

Odp: W piekle...
Anne_Bonny napisał/a:

Zacznę od tego, że czytam Twój wątek i trzymam za Was kciuki.

Może nie powinnam się wypowiadać, bo jestem na samym początku układania życia ze zdrajcą, ale wydaje mi się, że jeśli to sprawi, że poczujesz się spokojniej powinnaś z nim o tym porozmawiać. Nawet nie chodzi o samo sprawdzanie jego poczty i kontrolę ale o świadomość, że podanie hasła nie stanowi dla niego żadnego problemu bo nie ma nic do ukrycia.

Mój mąż podał mi wszystkie hasła, o które prosiłam. Mam dostęp do jego komputera i telefonu w każdej chwili i powiem Ci, że teraz mam mniejszą ochotę tam zaglądać i prawie nigdy tego nie robię. Sama zgoda na takie "sprawdzanie" sprawiła że poczułam się odrobinę spokojniej a dźwięk smsa nie przyspiesza już tętna. 

Pozdrawiam.

Zgodze sie z Anne, on zdradzil i on powinien byc teraz uczciwy wobec ciebie, aby odzyskac w  jakims stopniu Twoje zaufanie.
Oczywiscie sprawdzanie poczty, maili itp jest troche niegodne, ale to ze wczesniej nie czol potrzeby chowania sie z haslami a teraz ma, daje troche do myslenia. Po co pozmienial te hasla skoro wczesniej byly jawne dla ciebie?

To jest zwyczajne zdroworozzsadkowe pytanie? i rodzi ono pewne negatywne podejrzenia.

Wg naszego psychologa, to wlasnie w tym momencie on (zdradzajacy) musi udowodnic swoja uczciwosc i checi miedzy innymi transparentnoscia swoich kontaktow i zachowan. Nie robic tajemnic i niedomowien.

Tez mam dostep do kont mojego meza, on do moich, nie robimy tajemnicy. On wczesniej zalolozyl swoje specjalne tajemne konto. Do konca nigdy nie bede wiedziec czy cos tam nie miesza w tajemnicy przede mna. Ale tez nie doszukuje sie dowodow kolejnej zdrady. My nie jestesmy nawet znajomymi na FB, ale sam podal mi swoje haslo abym sama mogla zobaczyc, ze nierobi nic niewlasciwego.

114

Odp: W piekle...

Jak już wspomniałam wcześniej, mąż podałby mi hasła gdybym tylko o nie poprosiła.
To co było wcześniej to było wtedy, teraz jest teraz.
Nie zamierzam o to prosić , nie jest mi to potrzebne.
Mąż na wszystkie sposoby pokazuje mi, jak żałuje i chce abym widziała, że jest uczciwy i nie robi nic, co mogłoby mnie w jakikolwiek sposób zaboleć.
Nie będę go obdzierać z resztek jego prywatności. Mimo wszystko. Tak zdecydowałam.

115

Odp: W piekle...

Naiwna jest wiara w to, iż ktoś, kto dopuścił się zdrady kontaktuje się z kimkolwiek " niewłaściwym" z oficjalnego maila:))

116

Odp: W piekle...

Nie chodzi mi o to by go szpiegowac na kazdym kroku.
Chodzi mi o sama swiadomosc jawnosci z jego strony, ze "nic nie ukrywa".

Mam dostep do jego poczty, zle nie wchodze na nia, nie szukam na sile. I tak tam nic nie znajde, bo jak bedzie chcial to zalozy inne konto (tak bylo -mial inne tajemne konto)

117

Odp: W piekle...
onama82 napisał/a:

Mam dostep do jego poczty, zle nie wchodze na nia, nie szukam na sile. I tak tam nic nie znajde, bo jak bedzie chcial to zalozy inne konto (tak bylo -mial inne tajemne konto)

No więc właśnie:)

118

Odp: W piekle...

Zgadzam się z Tobą. Jak ktoś chce to znajdzie sposób na kombinowanie. Taka kontrola to trochę oszukiwanie siebie i zdaję sobie z tego sprawę. Mi to akurat chwilowo pomaga, ale długo żyć w ten sposób nie chcę.

Bardziej niż o kontrolę chodziło mi o jego reakcję na prośbę o dostęp do poczty i telefonu. Właściwie to mój nawet sam zaproponował. Stwierdził, że skoro mu nie ufam to będzie wszystko organizował w ten sposób, żebym nie musiała się zastanawiać i domyślać. To jest oczywiście rozwiązanie tymczasowe ale na mnie póki co działa uspokajająco.

Oczywiście, na pewno lepiej jest próbować zaufać i pozwolić na prywatność, chociaż dużo zależy od okoliczności.
Podziwiam Twoje podejście, mam nadzieję, że kiedyś też do tego dojrzeję.

119 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-09-19 09:01:22)

Odp: W piekle...
onama82 napisał/a:

Nie chodzi mi o to by go szpiegowac na kazdym kroku.
Chodzi mi o sama swiadomosc jawnosci z jego strony, ze "nic nie ukrywa".

Mam dostep do jego poczty, zle nie wchodze na nia, nie szukam na sile. I tak tam nic nie znajde, bo jak bedzie chcial to zalozy inne konto (tak bylo -mial inne tajemne konto)

Jestem na tym forum już trzy lata i czytanie takich tekstów, jak powyżej, utwierdza mnie w przekonaniu, że nagłe porzucenie z wyprowadzeniem się z domu bez słowa wytłumaczenia jest w przypadku dzielenia mieszkania z takim "Szpiegiem domowym" najlepszym wyjściem.

Zwrócę się do Mężczyzn, młodych, którzy są jeszcze wolni: NIE WCHODŹCIE W TĘ OTCHŁAŃ, JAKĄ FUNDUJE OJCOM I MĘŻOM PRAWO POLSKIE. Poszukajcie sobie jakiejś Chinki, Arabki albo Hinduski. Albo wyjedźcie za granicę i tam weźcie ślub.

Polska to wylęgarnia MODLISZEK (kochających za bardzo... konsumpcję).

120

Odp: W piekle...
Animus napisał/a:

Jestem na tym forum już trzy lata

Animus ty chyba miałeś i masz problemy z matematyką.
Zarejestrowałeś się na tym forum 11.11.2012 r. To 3 lata mijają ci w listopadzie 2015r.
Ty nawet na forum nie jesteś jeszcze 2 lata.
Coś mi tu nie gra.
Czego tutaj szukasz, co chcesz osiągnąć kiedy łżesz jak pies.
Na jakiej podstawie dajesz innym rady kiedy u ciebie kłamstwo i fałsz to chleb codzienny.
Przemyśl to.

121

Odp: W piekle...
Lexpar napisał/a:
Animus napisał/a:

Jestem na tym forum już trzy lata

Animus ty chyba miałeś i masz problemy z matematyką.
Zarejestrowałeś się na tym forum 11.11.2012 r. To 3 lata mijają ci w listopadzie 2015r.
Ty nawet na forum nie jesteś jeszcze 2 lata.
Coś mi tu nie gra.
Czego tutaj szukasz, co chcesz osiągnąć kiedy łżesz jak pies.
Na jakiej podstawie dajesz innym rady kiedy u ciebie kłamstwo i fałsz to chleb codzienny.
Przemyśl to.

Lexparku Animus zaraz odpisze ze od 3 lat czyta forum i po wyrobieniu sobie odpowiedniej opinii o skrzywdzonych , neurotycznych kobietach zarejestrował sie w 2012 aby te opinie głośno wygłaszać .

122

Odp: W piekle...
Animus napisał/a:

Jestem na tym forum już trzy lata i czytanie takich tekstów, jak powyżej, utwierdza mnie w przekonaniu, że nagłe porzucenie z wyprowadzeniem się z domu bez słowa wytłumaczenia jest w przypadku dzielenia mieszkania z takim "Szpiegiem domowym" najlepszym wyjściem.

Zwrócę się do Mężczyzn, młodych, którzy są jeszcze wolni: NIE WCHODŹCIE W TĘ OTCHŁAŃ, JAKĄ FUNDUJE OJCOM I MĘŻOM PRAWO POLSKIE. Poszukajcie sobie jakiejś Chinki, Arabki albo Hinduski. Albo wyjedźcie za granicę i tam weźcie ślub.

Polska to wylęgarnia MODLISZEK (kochających za bardzo... konsumpcję).

Ale wytrwalosc, az 3 lata...

i jeszcze nie nauczyles sie czytac ze zrozumieniem? to wspolczuje tych meczarni w polskiej rzeczywistosci.

Te modliszki zachodniej kultury zatruwaja zycie facetom, hmmm... szkoda tylko, ze najpierw zostaly zdradzone, ponizone, ich godnosc zostala zdeptana i takie tam...

Kobieta nie radzi sobie z emocjami, zostala zdradzona, ma rozchwiana rownowage emocjonalna, Facet powiedzial, ze che naprawic, ponoc sie stara, ale zaczal jakies tajemnice robic.
Moze nie chodzi tutaj o szpiegowanie na kazdym kroku tylko o podejscie do jawnosci i klarownosci swojej osoby? Zastanawiajace podejszcie do sprawy.

Zreszta znam z zycia przypadki, ze to wlasnie faceci posuwaja sie do bardziej wyszukanych szpiegowskich metod, jak podsluchy, nagywania, lamania hasel itp itd...

wiec jak to mowi stare powiedzenie: Przyganial kociol garnkowi!

123

Odp: W piekle...
ryba81 napisał/a:

Lexparku Animus zaraz odpisze ze od 3 lat czyta forum i po wyrobieniu sobie odpowiedniej opinii o skrzywdzonych , neurotycznych kobietach zarejestrował sie w 2012 aby te opinie głośno wygłaszać .

Rybko to jak on od 3 lat czyta forum to też ma problem z czytaniem.
No coż niech wróci do 1 klasy szkoły podstawowej i zacznie edukację od początku.
Wiem, że pojechałem po bandzie i mam kolejnego wroga.
Tylko też wiem, że tak postępować jak on nie można.
Rybko milutkiego dnia Ci życzę i udanego weekendziku.
To dla Ciebie
Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Ja uciekam bo jadę zaraz z żoną ( a jedziemy sami nie licząc dwóch szorstkowłosych jamników)na działeczkę pod Olsztyn.
Oj będzie się działo Obrazek dodany przez użytkowniczkę i to Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Będzie fajnie.

124

Odp: W piekle...
Lexpar napisał/a:

...

125

Odp: W piekle...

Betsy tak czytam o twoich emocjach i zachowaniu o tych skrajnościach i postanowieniach i wiesz co to tak jak bym patrzyła na siebie i czytała o sobie:) u mnie proces uzdrowienia siebie samej trwał rok, nadal czasem myśli wracają ale bardzo szybko je odganiam aby nie zepsuć tego co mam teraz i uwierz mi można być szczęśliwym po zdradzie:) naprawdę można wiem co mówię!! I Każdemu kto będzie chciał dać szansę zdradzającemu powiem aby to zrobił bo warto:) potem może nie jest idealnie ale jest dobrze:) a zaufanie pomalutku wraca:) związek jest inny bo wy jesteście inni ale nie gorszy, docenia się to co się ma:) u mnie teraz jest tak jak byśmy się dopiero poznali, jest bardzo dużo czułości i miłości tylko jeden warunek nie mówić i nigdy nie wracać do tego co było u ciebie za wcześnie jeszcze na to ale przyjdzie taki moment że na to wszystko będziesz patrzyła jak na film który już nie wzbudza w tobie większych emocji.

Trzymam kciuki za ciebie i twojego męża:)

126 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-09-20 16:51:12)

Odp: W piekle...

Betsy,
Bije od Ciebie taki spokój i pewność słuszności podjętych decyzji. Super.
Niech MOC będzie nadal z Tobą smile

127

Odp: W piekle...
Przyszłość napisał/a:

Betsy,
Bije od Ciebie taki spokój i pewność słuszności podjętych decyzji. Super.
Niech MOC będzie nadal z Tobą smile

Jest lepiej bo pozwoliłam na to:)

Naprawdę jestem Wam wdzięczna za zmuszenie mnie do trzeźwego myślenia, za to wiadro zimnej wody wprost na rozgorączkowaną głowę, za ostudzenie złych emocji. Myślę, że to był moment zwrotny.
Czuję ulgę.

128

Odp: W piekle...

Chciałabym tylko napisać, że najlepszym moim przyjacielem okazał się czas.
Jest coraz lepiej.
Częściej się uśmiecham, z mężem zdarza nam się pokładać ze śmiechu z jakichś żartów, tak to lubię, po prostu dobrze się czuć we własnym towarzystwie.
Mąż bez mrugnięcia okiem sprzedał swoje auto ( skalane obecnością kurewny) i chociaż wiem, jakie to głupie i dziecinne - cieszyłam się.
Wiem, że finansowo sporo na tym stracił ale zrobił to dla mojego świętego spokoju.

Wcześniej weekendy mnie przerażały, tylko czasu razem. Teraz coś planujemy, zapraszamy znajomych albo śpimy do południa a potem coś robimy razem.
Bardzo dużo rozmawiamy, nie pamiętam abyśmy mieli sobie tyle do powiedzenia w przeciągu kilku ładnych lat wstecz.

Oczywiście idealnie nie jest, zdarzają się i gorsze chwile, czasem w mojej głowie zaczynają dominować te przykre wspomnienia, te obrazy..wszystko po kolei, nie zawsze da się odgonić.
Ale naprawdę zdarza się to sporadycznie i najczęściej po prostu wychodzę z domu, idę na spacer, na rower.
Nie chcę się w to wtapiać i płynąć z tym żalem, nie lubię tak się czuć.

Jest lepiej, dużo, dużo lepiej.

129

Odp: W piekle...

Super, jestem strasznie z Ciebie dumny Betsy, że tak dobrze sobie radzisz i że jesteś tak dzielna i tak pozytywnie podchodzisz do wszystkiego. I co najważniejsze, że odchodzi co raz szybciej, to co złe w Twojej głowie. Tak trzymaj. Pozdrawiam ciepło.

130

Odp: W piekle...
Przyszłość napisał/a:

Byłam w podobnej sytuacji.
Powiem Tobie, co ja zrobiłam.
Pozwoliłam mu zostać. Ustaliliśmy, że do czasu aż nie będę pewna, co dalej z nami nie będziemy przewracać naszego życia do góry nogami głównie ze względu na dzieci.
To była jego szansa na pokazanie, jak bardzo mu na mnie zależy, a dla mnie czas na podjęcie jakiejkolwiek decyzji.
Oczywiście warunek konieczny to żadnych kontaktów z kochanką.
I tak żyliśmy obok siebie, ale wspólnie.
I to nie kwiaty, nie powtarzane setki razy słowa skruchy mnie "zmiękczyły", ale nasze rozmowy, jego uważność na mnie, znoszenie moich wybuchów gniewu.
I nam bardzo pomagała terapia par. Polecam.

Swoją drogą to dla mnie takie inne, że nie chcesz z nim rozmawiać. Ja chciałam wiedzieć wszystko. Ma to ten feler, że teraz wiem dużo więcej niż bym chciała wiedzieć.

I tu widze w odp. że zawsze trzeba walczyć , że zawsze można zacząć od NOWA nawet po zdradzie / zdradach. Na pewno to ciężka praca ale jak komuś zależy t ozrobi wszystko. wink

Posty [ 66 do 130 z 162 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026