minnie.89 napisał/a:Znaczna część rozstań dziś to ludzie którym nie wyszło kiedy się wiązali byli przed 30 dziś są w okolicach 40 i mają zupełnie inne potrzeby.
Te kobiety to nauczycielki, lekarki, wykładowcy akademiccy, księgowe. To nie są tylko osoby które pracują za minimalne.
Na szczęście okres "tatusiów" którzy nie płacą alimentów powoli mija, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie sądy już nie wierzą w brak pracy. Coraz więcej więźniów - alimenciarzy jest wysyłana do pracy.
Nie bez znaczenia też pewnie jest 800+ które w mniejszych ośrodkach na prawdę potrafi pomóc.Zawód raczej nie ma tu większego znaczenia, to czasy się zmieniły. Kiedyś jak coś się w związku czy małżeństwie sypało to ludzie to naprawiali albo chociaż próbowali. Dziś rozstanie to pierwsza opcja i wiele osób nawet nie próbuje nic naprawiać.
W przypadku alimentów to w obie strony często działa niewłaściwe. Faktycznie jest sporo facetów, którzy ich nie płacą ale tak samo dużo jest przypadków gdzie alimenty zostały grubo przesadzone. Mój kuzyn miał taką sytuację, dowalili mu takie alimenty, że nawet pracując na dwa etaty po 12h dziennie ledwo wyrabiał. Chyba z 5 lat się sądził, żeby mu obniżyli, a była żona zarabia kilkukrotnie więcej od niego. Na dodatek jeszcze to ona dostała opiekę nad dziećmi mimo, że kilka razy miała pobyt na zamkniętym oddziale psychiatrycznym.
Masakra, a pozniej sie dziwia, ze sa tragedie jak przyznaja psychicznym opieke nad dziecmi. Wiele tragedi to wina sedziow i ich decyzji