netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie warto dawać szansy - moja historia

82 odpowiedzi19 091 wyświetleńzałożony przez mika_ika, 14.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie warto dawać szansy - moja historia

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

66

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Teo, zapominasz się chłopcze coraz bardziej,
nie Ty tutaj rozdajesz karty, nie Ty określasz kto się liczy a kto nie w rozmowie.
Poza tym to nie Twój wątek, więc nie uzurpuj sobie prawa do tego kto się może w nim wypowiadać.

Czego ty tutaj facet w ogóle szukasz ??
Mendzisz, wciskasz nam kity z jak to niby świat wygląda z poziomu Twojego fiuta i karzesz nam się tym jeszcze fascynować.
Poszukaj sobie lepiej gdzie indziej chętnych na takie obrazki.

A teraz to możesz się iść wypłakać na jakieś forum facetów, o ile takie znajdziesz.

67

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Secondo1
bez komentarza

68

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia
TEO50 napisał/a:

Secondo1
bez komentarza

Wreszcie
Tylko dlaczego tak późno  ??

69

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia
TEO50 napisał/a:

Secondo1,
Myslisz w ten sam sposob co mika i nie dyferencjujesz. Po prostu idziesz po linii zdradzona moze wszystko bo przeciez skrzywdzona, i z buciorami sie pakowac, szkoda gadac. Bawisz sie w sedziego kodeksu hamurabiego, oko za oko zab za zab. Na szczescie ludzkosc poszla nieco dalej, a co niektorzy pozostali w epoce kamienia lupanego.

Secondo i  Mika_ika, wychodzicie z zalozenia ze cos jest zle bo jest zle, bez stawiania pytania dlaczego. Zeby tu nie bylo niejasnosci ze nie bronie meza Miki ani jego kochanek. Od siebie samego nie mam takiej potrzeby, a nikt na obronce mnie nie mianowal, nie bawie sie tez tu w sedziego tych osob, wypowiadam sie tylko na temat Miki i jej zachowan, ktore wam sie tak bardzo podobaja, a ja moge popatrzec tylko z politowaniem.

(...)
Ja miewam chwile zwatpienia czy dobrze robie, dlugo sie zastanawiam czasami a jak nie mam pewnosci zaniecham. Czy masz tak samo? Z tego co czytam bardzo watpie.

Spodziewam sie ze jednak Twoim jadem nie wszystkich Mika zatrujesz, spodziewam sie ze nawet w tym srodowisku tutaj jedna z druga (osoba) zastanowi sie, a gdyby nie bylo moze mojego glosu, mogla by pomyslec: tak wlasnie tak to sie robi!

TEO, jak piszesz posty też się długo zastanawiasz zanim coś napiszesz ? To jak tak, to lepiej przestań tyle myśleć. Szkoda czasu na czynności nie przynoszące skutków.

Że nie zrozumiesz to pewne, ale tak asekuracyjnie: Mika nie wepchała się w niczyje życie, żadne buciory. Poszerzyła tylko laluniom męża horyzonty ich wiedzy. Tyle.
Zasadzniczo, wcale nie musiała czuć się zdradzona, skrzywdzona by tak zrobić. Równie dobrze mogła je trochę doinformować z grzeczności. Proste ?

70

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Mika_ika smile nie szkodzi że przegapiłaś ....Wiem że teraz łatwo mi mówić bo to już za mną ale z czasem przyjdzie spokój. Od 3 lat jestem w szczęśliwym związku.

I jeszcze jedno zrobiłam jak tak jak Ty,poinformowałam męża kochanicy i mimo że minęło 7 lat od tego nie żałuję. Nadal mamy kontakt wspieraliśmy się w trakcie naszych rozwodów a teraz On też jest szczęśliwy:) ma świetną zone, cudowną córeczkę i czekają na drugie dziecko. Więc uważam że warto było smile

71

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

W sumie nie mogę się doczekać tego wyjazdu bo też uważam, że pomoże bardzo.

Będzie kolejnym krokiem w uwolnieniu się od złych emocji.

Jak bardzo zazdroszczą wszystkim tym co rozstaja się a nie mają dzieci.
Nie ma go już z nami w mieszkaniu i to jest ekstra ale i tak niestety jestem skazana na kontakty z nim ... i jest mi okropnie.
A niestety widzę go albo rozmawiamy prawie każdego dnia bo są rożne sprawy do załatwienia albo odbiera/odprowadza młodego ...

To wszystko jest we mnie jeszcze na tyle świeże, że nie jestem w stanie na niego patrzeć sad

72

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

z czasem minie...emocje się zmieniają wink

73

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Mika to normalne. Pamiętam jak ja musiałam z byłym się spotykac bo niby majątek mieliśmy podzielić.... Naprawdę miałam odruch wymiotny jak mówił że należy mu się połowa mieszkania I całej reszty smile nie dostał nic. Mieszkanie było moje oddziedziczone po babci, samochód kupilam sama jeszcze przed ślubem a wspólne miałam tylko jego długi smile wydawał na kochanice a potem ja musiałam spłacać... Ale z tego też udało mi się uciec:) rozwód z jego winy jego długi i sam spłacał smile potem mnie nachodził, groził, wybił mi nawet szyby w oknach w mieszkaniu... Pobił jak wracałam z pracy... I jeszcze wiele innych przykrych dla mnie rzeczy się zdarzyło dlatego uciekłam z mojej miejscowości.... Dopiero tu odzyskałam spokój, przestałam się bać I oglądać się za siebie gdy wracałam do domu.

Ale to już minęło....

74

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia
Aleksandra81 napisał/a:

Autorko wątku mam dla ciebie propozycję zmiany nazwy wątku na: od miłości do nienawiści...
Taka była piękna miłość, później on zachował się jak s...n, później ona jak zdzira.
A mogłaś wyjść z tej sytuacji z klasą.

a wiem o co chodzi tobie aleksandra, chyba się nie myle? jakby co popraw
według ciebie przejście zdrady z godnoscia przez zone to zostawienie bez problemowo meza kochance, ha ha
bez nerwow zlosci alimentów itd.
bo kochanka i maz ,,maja prawo do szczęścia,,, nie musza tez ogladac się na dzieci z tego malzenstwa
a najlepiej nie kontaktować się z mezem ma zona ani dzieci
czy tak?

75

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Zgodnie z moją ulubioną zasadą życiową, o której czasami zapominam - ba no w końcu człowiekiem jestem więc niedoskonałość jest wpisana w moją naturę wink - efektem Pollyanny szukam dobrych stron mojego obecnego stanu. Ale nie takich prostych tłumaczeń - o pozbyłaś się mika_ika tego drania to już Cię tak nie wpieniają gary w zlewie bo na kogo masz się niby wpieniać? No wiadomo, że nie na siebie, bo tylko Ty i Twoje dziecię co jeszcze nie potrafi zmywać to naprodukowaliście no więc mika_ika Twoje brudne talerze tylko i wyłącznie Twoje to je zmywasz sama ;P

Raczej takich może bardziej egzystencjalnych trochę bardziej. Cierpię. Nie śpię. Smutno mi, tak po prostu. Została mi taka czarna dziura w sercu.

No więc skoro tak sama siebie tak bardzo opuściłam, tak zupełnie sama siebie się wyrzekłam to może samą siebie, tą dawną trochę odnaleźć zdołam. Wygrzebałam zeszyt, taki stary, starusieńki (mój Boże kiedy to było!) gdzie zapisywałam sobie różne fajne cytaty lub wiersze lub jakieś super mądre sentencje ze staroświecko brzmiącej łaciny lub też innego bardziej żywego języka tongue

I tak wertując kartki trafiam na jakieś kilka stron o cierpieniu. Wybrałam te, które najbardziej pasują do mojego obecnego stanu i w jakiś sposób się z nimi utożsamiam:

Cierpienie uczy prawdy o życiu. Budzi człowieka z marzycielstwa. (F. Nietzsche)

Cierpienie oczyszcza dusze, ułatwia oderwanie od przywiązań, niszczy zło moralne. (P. Teilhard de Chradin)

Cierpienie pozwala człowiekowi zdobyć świadomość siebie samego i doświadczyć własnej odrębności. Uczy bowiem poznawania własnych granic. Cierpienie uczy nas o naszym własnym istnieniu. (M. de Unamuno)

Cierpienie kruszy w człowieku zarozumiałość i pychę. (H. Elzenberg)

Cierpienie wychodzi ludziom na dobre, albowiem szybciej prowadzi ich do doskonałości. (G. W. Leibniz)

Każdy człowiek ma swoją określoną pojemność na cierpienie. Kiedy zostanie przekroczony w nim "strop" cierpienia, nie reaguje on już na dalsze ciosy. (a to nie wiem skąd)

76

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia
mika_ika napisał/a:

Każdy człowiek ma swoją określoną pojemność na cierpienie. Kiedy zostanie przekroczony w nim "strop" cierpienia, nie reaguje on już na dalsze ciosy. (a to nie wiem skąd)

To o mnie.
Tak się teraz czuję.
Już nic nie jest w stanie mnie złamać smile

A które Jest Tobie najbliższe, Mika ?

Pozdrawiam smile

77

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Przyszłość to zdanie, które zacytowałaś też ale w przeciwieństwie do Ciebie nie czuję się silna ... jeszcze. Na razie trwam jakby w zawieszeniu. Już tą moją siłę widzę tak trochę, tak jakby na horyzoncie i może kiedyś tam dotrę smile

Na razie najbliższe są mi te dwie sentencje:
Cierpienie uczy prawdy o życiu. Budzi człowieka z marzycielstwa.
Cierpienie kruszy w człowieku zarozumiałość i pychę.

Godzę się z tym czemu nie mogłam sprostać: że nasza miłość nie była taka wyjątkowa, że trzeba miłość było pielęgnować i chuchać i dmuchać na nią każdego dnia, że nie jest czymś danym na zawsze. A to właśnie pycha i zarozumiałość mnie zgubiła bo sprawiła, że nie mogłam uwierzyć, że oto miłości już nie ma, że znikła gdzieś po drodze, umarła. A z jego strony rozmieniła się na drobne w najbardziej obrzydliwy ze sposobów. A kiedyś dałabym sobie "rękę obciąć" tak byłam go pewna. No cóż dobrze, że nigdzie tego głośno nie zadeklarowałam bo bym tej ręki już nie miała ;D No a przyda się jak nic w obecnym nowym życiu - chociażby do noszenia zakupów samej ;D

78 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-07-08 14:58:45)

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Wiesz Mika,
A ja myślę, że ta miłość jednak była wyjątkowa, wyjątkowa dla Ciebie.
Bo kochałaś wyjątkowo
Bo Ty jesteś wyjątkowa

Uwierz mi, że zawieszenie skończy się, gdy będziesz gotowa iść dalej.
A to bliżej jest niż dalej.
Zobacz, jak się zmieniają Twoje posty smile
Trzeba mieć w sobie sporo dojrzałości i dystansu, by dostrzec i umieć docenić, że nie ma w życiu przypadków, że nic się nie dzieje bez powodu.
A Ty po prostu trafiłaś na niewłaściwego faceta. Z tego powodu bardzo mi przykro. Ale na szczęście jak to mówi mój tata: pół świata tego kwiata i na pewno są "egzemplarze" warte uwagi
Trzymaj się smile

79

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Przyszłość no niby tak ale ja ostatnio poznałam rozwinięcie tej sentencji i od tej pory już nic nie jest takie samo ;D

"Pół świata tego kwiata ... tylko szkoda, że połowa to ch..e". :DD Tylko ciekawe jak to interpretować czy połowa świata czyli generalnie to wszystkie te "kwiaty" czy połowa tych kwiatów co by znaczyło, że druga połowa tej połowy powinna być normalna co daje jakąś nadzieję ;P

Ano właśnie trzeba przede wszystkim kochać samego siebie bo to zapewne jedyna miłość, która nas nie zdradzi wink

A z tymi wszystkimi innymi miłościami to różnie bywa ;D
I chwilą się należy cieszyć. Wczoraj moje dziecię mi powiedziało: "Kocham Cię na 100% i nieskończoność dni". Zapamiętam to sobie ... bo to pewnie już też długo nie potrwa. Jeszcze kilka lat i się nasłucham jaka matka - zołza jestem ;D

Z kotami sprawa jest jasna - tu przynajmniej wiem, że tak mnie lubią, bo żarcie daję i jak mają taką potrzebę to pomiziam po futrze. Wiadomo, że to miłość zupełnie interesowna, więc zasady są jasne od początku do końca.

Mieszkanie porządkuję przed wyjazdem. Raju ile rzeczy do śmieci idzie - stąd też wniosek prosty - mieszkałam ze śmieciami i mi to nie przeszkadzało? Podobnie jak w uczuciach - porządki - ile spraw trzeba podomykać, wywalić, pozamiatać wink

Jest taki fragment filmu z Georgem Clooneyem "Up in the Air" i z większością tego się zgadzam i jakoś to pasuje do mojej sytuacji:

http://www.youtube.com/watch?v=UsRP9EUrXjo

Jedna z moich ulubionych sentencji to: Omnia mea mecum porto - Wszystko co moje niosę ze sobą. Szkoda, że na jakiś czas o tym zapomniałam ale teraz robię chuch i dmuch i spod kurzu jako żywa wyłania się sentencja, no prosze niby łacina taka martwa a wiecznie żywa ;D

80

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

mika_ika,
wow, teraz jestem pod wrazeniem. Zreszta Ty nalezysz do Tych ktore u mnie ekstremalnie rozne uczucia wywoluja.
Cos w tym musi byc ze bys sobie "reke dala obciac", rozumie teraz Twoje rozczarowanie na maxa. Wiesz ze takich rak po swiecie walalyby sie cale stosy..

"Ano właśnie trzeba przede wszystkim kochać samego siebie bo to zapewne jedyna miłość, która nas nie zdradzi"
nie wiesz tego ze kto nie kocha siebie nie jest w stanie pokochac innych?
gdzies to wyczytalem

81

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

Fakt, trzeba przede wszystkim kochać siebie a później bliźniego swego JAK siebie samego.
Ech, miłość jednak nadaje innego, głębszego wymiaru naszemu życiu.
I niekoniecznie mam na myśli miłość własną.

A z tymi chwilami i dzieciakami to faktycznie zabawnie bywa.
Mój prawie 10latek dzisiaj z rana: "mamuś jestem pewien, że 99% ludzi potwierdziłoby, że jesteś najpiękniejszą mamą na świecie", i za chwilę już odchodząc: "i chyba jasne, że ten 1% to frajerzy" big_smile

82

Odp: Nie warto dawać szansy - moja historia

miłość dzieci jest piękna i daje wielką siłę, ja uwielbiam jak mój stary koń - 26 lat mówi ... matkie, ja ciebie też

ale jak był mały, to nie chciał się ze mną ... ożenić (jak to z reguły u chłopców bywało), a na pytanie dlaczego?
odpowiadał - bo ty nie za ładna jesteś ... do dzisiaj z tego lejemy

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie warto dawać szansy - moja historia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026