Cześć Ciężaróweczki!
Cass - podziwiam Cię! A tak planowaliście? Czy to taka niespodziewajka jak u nas?
Ale znam też kobitkę która w styczniu jedną córkę urodziła a w grudniu kolejna przyszła na świat;) to musiał być hardocore:)
Wiadomość o ciąży tej spodziewanej czy też nie, dostarcza wielu emocji - zawsze... Teraz się cieszę, bo wreszcie zaszłam w ciążę bez leków i bez stresu - tak jak każda z nas pewnie by chciała.
O pierwszą ciążę staraliśmy się 2 lata
Pierwsza była poczęta w bardzo stresującym wręcz toksycznym środowisku pracy, po jednym cyklu z Bromergonem po odstawieniu plamienie, krwotok w szpitalu i zabieg.
Druga 3 m-ce po poronieniu po Castagnusie i po Oeparolu, na luteinie. (żyłam w ciągłym stresie aż do porodu)
a trzecia to tzw. ciąża z zaskoczenia, i teraz trochę się właśnie przeziernością stresuję bo i winko i drinek czasem się trafił i żadnych witamin nie brałam, odstawiłam jak Weronika postanowiła ze butelka bardziej jej smakuje.
Co do spodni
to nie oszukujmy się
Cass na pewno to potwierdzi że po porodzie te szersze się przydają, bo naprawdę jest duży dyskomfort zanim wszystko się wciągnie na swoje miejsce - pamiętam też, że dalej preferowałam wszelkiego rodzaju sukienki - bo nawet lekarze powtarzają że przewiew musi być żeby się dobrze zagoić.
Co do diety matki karmiącej - u mnie ryż kurczak i marchew - mieliśmy kolkę 24h na dobę... przeszło o 3 m-cach i 4 dniach. Raz łyknęłam pół szklanki Mirindy - Weronika chorowała 3 dni... Nawet nabiał musiałam ostawić bo córa od razu krostek dostawała... Niech mówią ze dieta nie ma wpływu na kolkę i tak powiem - to jest głupota!!! Ma i to olbrzymi! Dobrze wiedziałam że jak pozwolę sobie na więcej to Mała na tym ucierpi...
A co do diety ciążowej - wczoraj miałam przeboje żołądkowe po zupie pomidorowej własnoręcznie ugotowanej... Najpierw mnie wzdęło tak ze wyglądałam jak w 7 mcu ciąży - ryczałam mężowi tak ze chciał karetkę wezwać, a potem musiałam się przytulić do WC - przynajmniej mi przeszło z tym wzdęciem... Panu mężowi nic i Weronice nic... a ja myślałam że umrę... a z resztą jedzenia bywa różnie - ale jadłospisu ciążowego nie mam...
Martula a od nabiału Cię nie odrzuca? mnie od mięsa wędlin nabiału... kanapeczki z pomidorkiem wcinam no i trzeba się zmuszać, żeby mieć energię, na jakiś obiad.
Z tym tyciem to różnie jest... prawidłowo (położna mi mówiła) kobieta może przytyć do 12 kg. no ale często jest to uwarunkowane genetycznie - mama, babcia mocno przytyła to samo może dotyczyć i młodej mamy, a potem nie wiadomo gdzie to wszystko zniknie.
Mi się udało z Weroniką po porodzie zejść poniżej wagi wyjściowej sprzed ciąży..potem Weronika swoje wyssała i miałam 12 kg mniej - fajnie było wejść w zachowane ciuchy ze studiów
chociaż mąż narzekał ze wieszak na ubrania się ze mnie zrobił... jak przestałam karmić - waga szybko wróciła do normy:) i powiem szczerze tak się czuję najlepiej:)
KAPku co u Ciebie?
Podziwiam Was dziewczyny za to że mimo iż macie bliskich wiele kilometrów od siebie to macie takie pozytywne nastawienie - jak maleństwo się pojawi to dni będą mijać tak szybko ze zanim się obejrzycie a minie roczek... ściskam Was mocno!!!