Hej dziewuszki, wpadlam sie przywitac no i sprawdzic co u Knedlika ale zero slychu, chyba jeszcze szopinguje!
Ja juz mojemu zapowiedzialam ze jak nastepnym razem bede w ciazy to chyba na relanium bede jechala (zart of course). W kazdym razie juz prewencyjnie odczuwam lek przed USG, mojemu ginowi mowilam ze to badanie kontrolne za pare tygodni przyprawia mnie o palpitacje, taki fajny facet ten moj gin a niestety jego gabinet przyprawia mnie o mdlosci, trauma normalnie...
Rybusia...nieciekawie masz ze szwagrem, raczej nie wygrasz sprawy o ewentualna eksmisje wiec pozostaje ci jedynie zbierac dowody na przymusowy odwyk ze wzgledu na potencjalne zagrozenie osob z jego najblizszego srodowiska, to jest zmudny proces i raczej nie skutkuje poprawa. Na waszym miejscu zupelnie bym sie od niego odizolowala, jasno okreslila granice waszego miejsca w tym domu i za kazdym razem kiedy je przekroczy informowala policje. Chyba mozecie jakos ten dom podzielic na trzy strefy? Nie wiem co ci poradzic bo to nie jest sprawa ewidentna, alkoholizm nie jest przestepstwem. Ze swojej strony polecam zupelna ignorancje jego osoby, alkoholik musi upasc na totalne dno i zostac zupelnie sam, moze wtedy cos do niego dotrze. Niestety niektorzy zapijaja sie na smierc. Nalogi to okrutna choroba, zniewala umysl chorego czlowieka do takiego stopnia, ze nic sie dla nich nie liczy poza uzywka. Zal mi tych ludzi, to nie tak ze oni wybieraja nalog, sa po prostu zlapani w siec z ktorej nie moga sie wyplatac. Nikt nie pije z zamiarem wpadniecia w nalog, zdaje sobie z niego dopiero sprawe jak juz jest za pozno. Troche gwoli obrony czlowieczenstwa takich osob przypominam ze alkoholizm, narkomania i lekomania (ta ostatnia jest najgorsza w leczeniu poniewaz zaburza funkcje psycho-somatyczne) zostala oficjalnie rozpoznana przez WHO za CHOROBE chroniczna. Jest to zreszta choroba wtorna, na ogol podloze problemu tkwi glebiej. Nie bronie go, wspolczuje tobie ze znalazlas sie a takiej sytuacji. Trzymaj sie.
Kap, czy ty wiesz ze dzisiaj mi sie snilas!!! Mialysmy razem wizyte u gina ale ...w Londynie! Spieszylysmy sie na samolot, bylam w totalnej panice bo nie moglam czegos znalesc i balam sie ze nie zdazymy na samolot a ta wizyta byla jakas mega wazna. Obudzilam sie z dusza na ramieniu w tym sennym pospiechu a pozniej smialam sama do siebie skad ty akurat sie w tym moim snie wzielas hahahah. W kazdym razie tu watek sie urwal.
Bedac przy snach, w ktore zreszta bardzo wierze bo czesto mi sie sprawdzaja opowiem wam dwa ktore mialam zanim wiedzialam ze jestem w ciazy... Pierwszy byl pieeeekny, mialam taki fajny maly brzuszek i bardzo sie cieszylam ze to juz 9 miesiac a ja nic nie przytylam, poza brzuchem wygladalam normalnie (tu chyba uklon w strone mojej podswiadomosci bo moja zmora jest/bylo nabranie masy kilogramow w ciazy), pamietam uczucie radosci i euforii w tym snie ze wzgledu na ciaze. Powiedzialam mojej siostrze o tym snie i pare dni pozniej zrobilam test, ktory byl pozytywny :-)>
Nastepnej nocy kolejny sen, mialam bole porodowe (autentycznie je czulam w realu) ale strasznie bylam zawiedziona faktem ze to akurat byl 1 Listopada i panikowalam ze moje dziecko urodzi sie w Swieto Zmarlych ....widzialam wyraznie ta date! Opowiadalam to mojemu rano i pamietam ze zastawialam sie dlaczego akurat TO mi sie przysnilo... chyba jakis znak...
Elbereth, znam mnostwo kobitek ktore rodzily w domu w holandii ale szczerze, chyba za bardzo bym sie bala.
Klementyna, jestes niesamowita...przytulam cie wirtualnie!
Dziewuszki, jako ze sie z wami zzylam to bede tutaj wpadac i obiecuje wysylac pozytywne fluidy. Ciekawi mnie jak sie czujecie i jak znosicie kolejne etapy ciazy. Mam ogromna nadzieje jeszcze w tym roku pochwalic sie wam dobra nowina, a was niech omijaja stresy, zycze wam samych cudownych chwil w kolejnych miesiacach no i dluzej! Macie ode mnie kazda z osobna ogromnego SCISKACZA, powodzenia!!!!
Ps. ojejego ale sie rozpisalam! :-P