Foch jest bierną formą przemocy. Nie wiem czemu przypisujecie go tylko kobiecie. Mężczyźni są w tym dobrzy na równi z żeńską częścią społeczeństwa.
Poza tym znów pojawił się temat, poprzez który Pitagoras stara się udowodnic, że kobiety są bardziej wadliwe. Kilku moich ulubionych forumowych macho chce kobietę wychowywac ( duże, emocjonalne dziecko?!) stosując równie głupawe sztuczki, gierki.
Jak nie pojawia się tutaj samozwańczy kapitan, sternik bez uprawnień, to jakiś inny, któremu nie dogodzi. Wszystko sprowadza się do jednego: ona ma chodzic tak, jak pan i władca zagra.
Pitagoras napisał, że panna ma focha, ale czy na pewno? To jest subiektywne odczucie. Nawet gdybyśmy widzieli na własne oczy daną sytuację, każdy może odebrac ją inaczej. Ja moge np stwierdzic, że nie daje sobie dziewczyna wejsc na głowę. Ktoś inny, że przesadza, itp.
W sumie ciekawie jest obserwowac te zmagania. Myślę iż należałoby postawic znak równości. Obie płcie posługują się dokładnie takimi samymi "instrumentami" by osiągnąc swoje cele.
No i dziwnym trafem Pitagoras nadziewa się na same piękne, rozpieszczone kobiety. Pozostaje szukanie w innej grupie docelowej ( mniej urodziwe, rozkapryszone), bądź kulturze ( kupic skośnooką, no wiecie - iles tam zielonych jej rodzinie co miesiąc i macie żonę idealną).
Tak naprawdę robicie chłopaki w gacie na samą myśl, że kobieta będzie miała wymagania, będzie miała coś do powiedzenia i uchowaj Boże od niezależnej ( w tym finansowo).