niki71 napisał/a:Ludmiłaa nie chcę się czepiać ale pisałaś że poroniłaś.To nazywasz opanowaniem sytuacji. Zabrzmiało jak aborcja a nie poronienie.
Zabrzmiało jak zabrzmiało. Ważne że sytuacja się pozytywnie rozwiązała. Po mojej myśli.
Dziewczyny nie wiem jaka wy macie pracę, ale ja jak chce awansować i w ogóle być ,,na pozycji'' to nie mogę odstawiać żadnych numerów. Nie mogę zawieść. Już widzę te miny gdybym im nagle powiedziała ze teraz to ja ciąży jestem a potem na macierzyński idę, zdegradowaliby mnie, o awansie mowy nie byłoby, a ile przykrości bym usłyszała. Mniej więcej dlatego awansuje, ze oni wiedza, że ja nie wykręcę numeru. No wiec w sytuacji kiedy wszyscy na mnie obstawiają, jestem ich pewniakiem, gwarantem, ja nie mogę zdezerterować z żadnego powodu.
Gdybym teraz miała planować dziecko (nie planuje) ale rada dla innych
Zaplanować co najmniej rok wcześniej, w tym czasie w pracy docisnąć na 100% zadbać o to by nie wyrósł potencjalny rywal, sprawić by w jak największej części stać się niezastąpionym. W dzisiejszym czasie gdy na 1 miejsce jest 10 osób nie można sobie pozwolić na wpadki i długie urlopy macierzyńskie. Ktoś kto o tym mówi, chyba nie wie jaka panuje sytuacja na rynku pracy, jaka rywalizacja jaki wyścig szczurów, tylko dla najlepszych, najwytrwalszych.